Najnowsze felietony

sobota, 30 czerwiec 2012 17:40

Uzależnienie od wampira emocjonalnego

Napisał 

 

 

 

Otaczajacy nas świat, stale wywiera na nas presje.

Ludzie z którymi żyjemy, mieszkamy, pracujemy, mają pewne oczekiwania. Ty także je masz wobec nich. Wszyscy mają wobec wszystkich pewne oczekiwania, dotyczące zachowania, sposobu bycia, i reagowania na nas.

Gdy ktoś przekracza te normy, określone przez nas, wtedy reagujemy emocjonalnie. Albo pozytywnie, albo negatywnie. Ale w tym artykule zajmiemy się osobami, które wywierają presję na nas, ponieważ chcą żebyśmy coś dla nich zrobili. Tak, oczywiście mam na myśli wampiry emocjonalne, które ssą aż wyssą wszystko do końca, zostawią nas wyczerpanych, zgnojonych, upokorzonych aż zadowolone i napojone własnym poczuciem triumfu nad nami, odejdą szukać nowych ofiar, tracąc nami kompletnie zainteresowanie.

Najlepiej opanowanym chwytem wampirów emocjonalnych jest wzbudzanie naszego poczucia winy, oraz robiący furorę na całym świecie tekst "jesteś egoistą". Tak, jesteś egoistą bo nie chcesz poswiecić się dla innych, dla tych innych którzy nie ruszą nawet palcem w Twojej sprawie. Jakakolwiek dyskusja z wampirem na temat bezsensowności tego zarzutu, nie ma kompletnie zadnego sensu. Jest on opanowany jednym pragnieniem - wyzyskania Ciebie. Gdy Ty będziesz mu mówić logicznie że nie ma racji, on się delikatnie uśmiechnie, pokiwa z litoscią głową, i zacznie od nowa swoją mantrę w słusznej nadziei że powtarzanie czegoś tysiac razy sprawi ze w to uwierzysz, albo powie cos w rodzaju że jesteś dziwna, nienormalna, głupia. Spojrzy jak na wariata, ale tak zebyś dokladnie to zauważyła. Gdy to nic nie da, zacznie Cię obmawiać przed innymi, szkalować, wyśmiewać. Ale to już wtedy gdy wie ze nic nie zyska. Czy wampir wie że manipuluje? wie, ale czasami tak go ponosi ambicja ze zaczyna wierzyć w to ze ma racje i słuszność. Więzienia są pełne zwyrodnialców którzy szczerze wierzą ze zostali niesprawiedliwie potraktowani za swoją dobroć. "Przecież musieli go zabić! nie mieli wyjścia, spojrzał sie na nich bez szacunku! musieli! czemu nikt tego nie rozumie?!" biedactwa. Jak widać, oszukiwanie siebie nie zwalnia nas z konsekwencji swego postępowania.

No właśnie. Takie wampiry są najgorsze. One naprawdę uwierzyły że świat jest stworzony do spelniania ich pragnień. Kompletnie nie dostrzegają że swiat może mieć inne pragnienia niż służenie wampirowi. Dlatego wampir bardzo często strasznie cierpi, ponieważ świat czesto mu daje wycisk. Kilknascie ofiar upodli, trafi wreszcie na taką która go przeciągnie w gnojówce parę razy. Zobaczcie na znanych gangsterów. Nie znają dnia ani godziny w lęku przed kulą platnego mordercy. Politycy - inni tylko czekaja by ich zdyskredytować i zniszczyć. Wampiry też nie mają lekko. W ich świecie nie ma jedności, jest ciągła, bezwzględna walka o dominację i co lepsze kąski.

Wampir się przystosowuje. Każdy klaps od życia czegoś go uczy, aż powstaje wampir niemalze doskonały. Przystojny, uroczy, inteligentny. Maszyna stworzona do wabienia ofiar w swoje sidła. Ciągle polowanie go podnieca, i dąży do nowych celów i to go czasami gubi, ponieważ upodlona ofiara nie zapomina o swoim kacie, i go dopada. Wiecie co jest w tym wszystkim najstraszniejsze?

Byłe ofiary które mszczą się na wampirze, to nie osoby które pożądaja sprawiedliwości. To osoby które w leku przed zyciem, znalazły oparcie w wampirze który swoją siłą dawal im poczucie bezpieczeństwa. Gdy już je wyssał emocjonalnie, odszedł. A ofiara tęskniła za ssaniem, za upokorzeniem ale też stałością, pewnym poczuciem bezpieczeństwa jakie dawało kiepskiej jakości życie z wampirem. Do tego dochodzi fakt ze wampir przeważnie jest przystojny, zamożny czyli społeczny podziw. Jak wyssana kobieta potrafi zniszczyć życie wampirowi emocjonalnemu, wiedzą policjanci, detektywi i wiem także ja bo pracuję z takimi kobietami nad uzależenieniem od wampira.

Pewnie was dziwi, jak można się uzależnić od wampira? można. Jest to najstraszniejsze uzależnienie, znacznie gorsze od uzależnienia od heroiny.

Ofiara wampira ma zawsze niską samoocenę, nie docenia siebie. Po głębszej terapii z wniknięciem do dzieciństwa ofiary widać zawsze zadawnione i zapomniane urazy i nienawiść do siebie samej, poczucie winy, często obrzydzenie do swojego ciała, do wlasnego strachu czy innych ludzkich emocji. Do tego zawsze dochodzi lęk przed zyciem, przed doswiadczaniem bliskości z drugim człowiekiem. Strach przed zranieniem nas przez innych ludzi, przed ich zdradą, negatywną oceną.

I własnie wampir spełnia te skrywane podświadome pragnienia. Rozmowa z poniżaną i bita kobietą zawsze wygląda tak samo - "bił mnie, poniżał, czułam się jak szmata i zero, śmieć, i jeszcze bardziej kochałam swojego misia, wierzyłam ze jak się porządnie wyżyje to się zmieni". Kobieta nie wie czemu tak szaleje za zwyczajnym prymitywem co za swoje kompleksy się na niej i dzieciach wyżywa. A taki misiaczek z kłami, po prostu spelnia nie uswiadamiane potrzeby emocjonalne. Gdyby nie wampir, kobieta by się sama ukarała, wypadkiem, zranieniem, czymkolwiek by tylko sobie dopieprzyć.

Gdy w trakcie terapii wyciąga się te brudy z podświadomości ofiary, kobiety często są zszokowane że coś takiego w nich było, taka nienawiść do siebie. Większość kobiet nie przyjmuje jednak tego do wiadomości, i wraca w stare tryby życia, by być bitą i płakać na zły los, nie chcąc wiedzieć ze to nie los jej zniszczył życie, a jej własna podświadomość, czyli ona tak naprawdę. Taka jest cena za ignorancję. Ale trzeba uszanowac wybór takiej osoby. Niech cierpi, wtedy gdy stanie się to nie do wytrzymania, wtedy zacznie sama szukać pomocy. Wczesniej nic i nikt jej nie pomoże, nawet leżenie na kozetce u Hannibala Lectera.

Niektóre Panie, korzystają, i zaczynaja pracować nad swoją samooceną. Wtedy miś ucieka. Zawsze tak jest. Ludzie wyczuwają siłę u innych, wyczuwaja tych którzy nie dadzą się zgnoić. Wampiry od takich uciekają, i słusznie bo takich ludzi nie można wyssać. Wampir zawsze urządza polowania tam gdzie jest brzydko, ciemno, gdzie smierdzi ludzkimi lękami, fobiami i niechęcia do siebie. Szacunek do siebie sprawia ze taka kobieta robi się pozytywna, jasna, słoneczna i promienna. Dobroć i zyczliwość dla siebie dla wampira, to jak antybiotyk dla bakterii.

Co z Paniami które nie pracują nad samooceną, a miś odszedł? odszedł, bo juz się nudził. Zdobył, wyssał, czas na następne wyzwanie. A wtedy Pani szaleje. Była kimś, wampir ją gnoił, upokarzał, czasem bił - była kims ważnym dla niego, a teraz jest nikim. Więc go szuka, msci się. Pragnie znowu tego gnojenia, bo na tym zbudowała swoje życie - gnojenie kojarzy z miłoscią.

Musze tu wyznać że dla takich Pan, nie widze dużych szans na poprawę. Są niejako skazane na cierpienia całe życie. Ale tu mogę się mylić, bo w grę wchodza często czynniki których nie jestem w stanie przewidzieć. Tym czynnikiem jest motywacja do zmiany, ale problem w tym ze ludzie w większosci nie chcą się zmieniać, bo nowość jest niebezpieczna, nieznana. Lepszy stary smrodek, brzydko pachnie ale swój, własny, znany.

Kolejnym typem Pań jest kobieta którą osobiscie w pewnym stopniu szanuję. Kobieta - matka, ktora czuje szóstym zmyslem że z wampirem jest cos nie tak, ale chce go zmienić. To się oczywiście nigdy nie uda, ale ona próbuje, poswieca się i w imię tego cierpi co wampir skrzętnie i z radoscią wykorzystuje. Tu kluczem jest podniesienie samooceny i dostrzeżenie w innych ludziach wewnętrznego piękna, pozwolenie im na doswiadczanie życie i jego lekcji a nie próba na siłę swoim kosztem zbawiania innych, co nic kompletnie nie daje, a psuje życie temu kto chce zbawiać świat.

Czytany 11703 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:06
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd