Najnowsze felietony

sobota, 30 czerwiec 2012 12:06

Jak uwieść kobietę?

Napisał 

 

 

 

We współczesnym świecie, zasiedlonym coraz częściej przez brzuchatych, bladych, wymizerowanych i pozbawionych wszelkiej tkanki mięśniowej od ciągłego siedzenia przy komputerze Panów, pojawia się coraz więcej kursów dla zdesperowanych i nieśmiałych mężczyzn, którzy chcą nauczyć się dobrze i skutecznie uwodzić Panie. Zajęcia te są bardzo drogie, prowadzone przez psychologów, trenerów NLP i amatorów hobbystów z niezwykle wyśrubowanymi licznikami skutecznych erotycznych uwiedzeń w dyskotekach i barach szybkiej obsługi, gdzie w czasie zjedzenia jednego hot doga z dziwnie pachnącą parówką dobry zawodnik kursu uwodzenia zdobywa niemą, w filuternym chichocie zaklętą zgodę na stosunek seksualny.


Kursy te to omówienie kilku kwestii – jak działa kobiecy umysł i postrzeganie rzeczywistości przez niego, dobre rady na temat psychologii kontaktów międzyludzkich, czyli pewność siebie i stworzenie aury męskiego samca, który ma działać na podstawową, prymitywną seksualność u kobiety, nabycie pewnych wzorców reagowania i działania, wreszcie informacje o ciuchach (nie zakładaj czarnych slipek – czarne wyszczupla), modzie (by upodobnić się do ideału z reklam, które są dla Pań autorytetami życiowymi, jak ma wyglądać prawdziwe życie) i stworzeniu wizerunku eleganckiego, nowoczesnego mężczyzny. Wtedy przychodzi czas na łowy, najczęściej w pobliskim barze czy markecie, gdzie podstawione prostytutki udają, że trzęsą im się nogi na widok bryzgających śliną przy mówieniu, intensywnie pachnących końskim potem przerażonych adeptów sztuki podrywu, chcących po dwóch dniach kursu zmienić się w pożerającego damskie serca i majteczki casanowę.


Kursy te, ogólnie mówiąc, nie są złe – ale nauka wzorca zachowania musi trwać. Ktoś, kto od dzieciństwa zawsze był popychadłem, odrzucanym przez kobiety i wyśmiewanym przez kolegów, miał kodowane w podświadomości reakcje przez kilkanaście lat. Nie da się ich zmienić dwoma dniami kursu, to nierealne nawet poprzez silną hipnozę i nigdy nie wierz, jeśli ktoś Ci mówi, że to jest możliwe, zajmuję się tym od wielu lat i gdyby było to możliwe, wiedziałbym o tym szybciej niż Ty. Wszelkie cudowne techniki na przemianę kurdupla z nadwagą, któremu cuchnie z ust w Marlona Brando po dwóch dniach, przypominają mi szał, gdy w gabinetach dentystycznych pojawił się specjalny żel, który był używany zamiast borowania, największego koszmaru ludzkości i mojego. Zęby tak leczone później się psuły i trzeba było używać wiertła kilkanaście razy dłużej, by naprawić szkody poczynione przez żel. Gdyby tak się działo, że wzorzec można zmienić w dwa dni, ludzkość by nie istniała, nie można ot tak sobie zmienić wielu mechanizmów w psychice w krótkim czasie, taka jest natura podświadomości, że stare wzorce się mocno trzymają, i ma to głęboki, mądry cel. Można tego dokonać – ale na pewno nie w kilka dni czy nawet tydzień. Pod okiem dobrego fachowca, pracując 24 h/dobę, wraz ze snem (sugestie poprzez sen, świadomy sen) może dałoby radę w miesiąc, teoretycznie mogłoby tak być, ale jest to praktycznie nie do zrealizowania. Dla ludzi mocno pracujących nad sobą, z silną motywacją, minimum to trzy, pięć miesięcy, i lata, żeby ugruntować ten stan.

Chętnie to Państwu wytłumaczę, tak naprawdę to bardzo prosta sprawa. Twój wzorzec powstał, gdy pierwszy raz zetknąłeś się z daną sytuacją. Gdy jesteś dzieckiem i pierwszy raz włożysz paluszek w kontakt elektryczny, porazi Cię prąd. Powstał wzorzec, gniazdko = przykry wstrząs, ból. Następnym razem, gdy zbliżysz się do gniazdka, co poczujesz? Strach, przerażenie, będziesz bardziej uważny – nawet gdy porażenie miało miejsce tak dawno temu, że tego nie pamiętasz, nadal będziesz się bał. To jest właśnie wzorzec. Panowie za tysiące euro chcą w dwa dni przekonać Cię, że włożenie palca do gniazdka jest przyjemne. Czy im się uda? To nie takie proste pytanie – z jednej strony na pewno nie, z drugiej stosują odwieczny trik, który zmieni nieco tę odpowiedź. Napiszę o tym później, gdyż jest to kwestia nieporuszana przez nikogo, a wielka szkoda.


Proszę wziąć pod uwagę, że facet, który od dzieciństwa jest piękny, ma co najmniej kilkanaście lat dzień w dzień kodowane, że jest pożądany. Każdy uśmiech kobiety na ulicy, stęsknione spojrzenia zapoconych, obładowanych siatkami matek Polek, na które w domu czeka pijany mąż i zapaskudzona toaleta, lepsze traktowanie w urzędach, szkole, akceptacja rówieśników – to latami odkłada się w psychice w postaci wzorców i nie da się ich w dwa dni stworzyć w psychice nieudacznika. Jakim niby cudem? Dlatego taki facet, gdy podchodzi do kobiety, jest naturalnie pewny siebie, szarmancki, zadowolony, nie wstydzi się do­brze, elegancko ubrać, kiedy człowiek z niską samooceną, odrzucony, czuje wielki opór przed ładnym ubraniem, czuje, że go wyśmieją, że będą z niego drwić, czuje się jak małpa w garniturze. Mam rację, praw­da? Jasne, że tak. Autor był odrzucany nieraz i swoje wzorce zmienił.


Stąd też znam dwa stany bycia, a wy moi przyjaciele, tylko jeden – chcę to zmienić, bo wiem, jakie życie wiedzie człowiek bez pewności siebie. Tak się nie da żyć, wam też należy się coś od życia, jakaś radość, zabawa, trochę szaleństwa, czemu nie? Cała granica, która oddziela Cię od spełnionego życia, istnieje tylko w Tobie. Nie w ludziach, którzy Cię odrzucają, ale w Tobie, w Twoich wzorcach, przez które patrzysz na świat. Wierząc, że jesteś nikim, że trzeba cierpieć, bo to jest miłe Bogu (zgroza), nigdy nie ujrzysz dobra, radości, będziesz widział tylko pogardę i nienawiść, będziesz zmęczony tym całym syfem, będziesz dużo spał, żeby uciec od przerażającej rzeczywistości. To tak jak marzysz o samochodzie danej marki – nagle go wszędzie widzisz. To, o czym myślisz, bierzesz do siebie. To czego w Tobie nie ma – nie zauważasz.


Przypuśćmy, że renault clio jest autem, które ani Cię grzeje, ani ziębi, i zobaczysz je na ulicy, ale nie zwrócisz na nie uwagi i o nim zapomnisz. Gdy poproszę Cię, byś sobie przypomniał, jakie auta widziałeś, przypomnisz sobie tylko te, do których masz jakiś stosunek emocjonalny. Cała reszta, mimo że widziałeś ją, omijałeś na ulicy, rozmyje się w pamięci. Jeśli nie będziesz się szanował, doceniał – choćby cały świat Cię szanował, nie zauważysz tego. Uznasz, że drwią z Ciebie albo czegoś chcą. Gdy nie masz do siebie szacunku, w niebie znajdziesz tylko nienawiść i wstręt. Gdy się zaakceptujesz, nawet w piekle znajdziesz akceptację.


Gdy byłeś dzieckiem, może grubiutkim, wrażliwym i nieśmiałym, zostałeś odtrącony przez koleżankę w szkole, której się nie spodobało, że jesz własne smarki albo że wyglądasz śmiesznie – powód nie jest tu istotny. Wtedy powstał wzorzec – jestem odrzucony, ludzie mnie odrzucają. Ludzie Cię nie odrzucili, to jedna dziewczyna to zrobiła, może źle się czuła i każdego by odrzuciła? Może właśnie ją ktoś odrzucił? Może urodziła się jako złośliwa istota i lubi komuś dowalić? Ale tego Twoja podświadomość nie wie. Jesteś odrzucony, pojawia się wzorzec lękowy i zaczynają się Twoje prawdziwe kłopoty, które będą Cię prześladować do końca życia – albo do momentu, gdy z uwagą i szacunkiem przeczytasz mój artykuł.

Gdy zbliżasz się do gniazdka, Twoja podświadomość używa emocji, głównie strachu, by uniemożliwić Ci ból, tym strachem i paniką sprawia, że nie wepchniesz tam palca. Ale pokonaj ten lęk, to zobaczysz, co zrobi Twoja podświadomość. Zaczniesz się cały trząść, sapać jak lokomotywa, pocić i cuchnąć strachem. Gdy nie ulegniesz, zsiusiasz się albo wypróżnisz w spodnie. Tak czy siak, bez morderczej determinacji tego nie zrobisz. Nie wierzysz mi? Świetnie, nigdy nie wierz nikomu. Spróbuj sam. I jak, już? Miałem rację, prawda? No właśnie, jak zwykle. A teraz mam dla Ciebie złą wiadomość.


Większość wzorców lękowych przed kobietami nie powstaje z powodu odrzucenia przez koleżankę, ale w okresie, gdy przychodzisz na świat. Ludzie korzystający z terapii prenatalnych w szoku przypominają sobie, co czuło emocjonalnie dziecko, które przychodzi na świat. Dziwne, prawda? Niemowlę nic nie czuje, jak może coś czuć? A jednak czuje i tę pamięć masz w sobie. Jakby tego było mało, ta pamięć wpływa na Twoje życie, niszcząc je w niemal każdym wymiarze. W tym okresie najczęściej powstają wzorce. Nie dotyczą one tylko naszych kochanych Pań, ale przede wszystkim życia, świata.


Bardzo częstym wzorcem, który powstaje, gdy przychodzimy z ciepłego, bezpiecznego i mrocznego brzuszka mamy, jest niechęć i strach przed światem, który wita nas bólem, niechęcią (uderzenie w pośladki, duszenie się pierwszym oddechem, ostre światło i temperatura, wszystko skrajnie odmienne od warunków z brzuszka mamusi). O tym jednakże piszę w obecnym w książce felietonie „synkowie mamusi” i zapraszam do lektury, byście Państwo poznali dokładnie, jak te wydarzenia wpływają na nasze późniejsze życie. To wiele wam wyjaśni, rozjaśni nieco życie i to, co się w nim dzieje. Ciekawe są też przyczyny otyłości szczególnie u Pań. Badania OK, wszystko OK, a dziewczyna mocno tyje. Oczywiście, dużo je, ale czemu tak się obżera w domu, gdy poza nim zapewnia, że tyje z powietrza i kosmosu? Gdy jej wzorzec związek = ból (powstały przez odrzucenie przez kolegę albo tatę) istnieje w niej, podświadomość broni się przed tym poprzez tycie. Taka kobieta oczywiście jest nieatrakcyjna, otyłość to stan chorobowy i nikt oprócz dewian­tów nie jest nią zainteresowany. Może też zacząć się pocić i brzydko pachnieć, mieć grzybicę paznokci i szereg innych dolegliwości, które wzbudzają w mężczyźnie wstręt. W hipnozie wmawia się człowiekowi, że moneta, która leży na przedramieniu, jest rozpalona do białości – pojawia się na skórze oparzenie. Skoro taka jest moc podświadomości nad naszym ciałem, że tworzy samo z siebie oparzenie, co za problem dla niej wywołać chorobę, zwolnić metabolizm i koszmarnie utyć, czy też spowodować rozrost grzyba w pochwie i sprawić, by nawet najbardziej niechlujny facet ze zmarszczonym nosem w jednym bucie na nogach uciekał przerażony? U facetów dzieje się wszystko tak samo.


Lekarze twierdzą, że większość chorób jest pochodzenia psychosomatycznego, czyli wywołał je stres. Stres to nie tylko awantura na ulicy z innym kierowcą, ale także wyobrażanie sobie stresującej sytuacji. Wystarczy wyobrażenie sobie, jak ktoś Cię kiedyś obraził i już organizm reaguje jak w czasie walki. W ten sposób niszczysz własny organizm. A są ludzie, którzy poza snem (niektórzy nawet śnią o tym) myślą tylko o tym, na okrągło. W trakcie stresu organizm kieruje krew do mięśni, by zwiększyć możliwość walki lub obrony, upośledzając działanie wszystkich narządów, a także podnosi tolerancję na ból, czyli mówiąc wprost, człowiek w stresie jest naćpany. Musi taki być, by znieść trudy walki – każdy z nas zna ten stan naładowania w stresie i obniżoną wrażliwość na bodźce. Człowiek, który trzyma w sobie urazy, nie wybacza, jest cały czas naćpany, ma mniejszą wrażliwość na ból, jego narządy pracują na pół gwizdka. W takich warunkach choroba to tylko kwestia czasu, jeśli wcześniej zamroczony przez przykre wspomnienia nie spodowuje wypadku, czy też nie trafi do więzienia, gdy puszczą mu nerwy.


Czemu o tym piszę, odbiegam od tematu? To bardzo ważne, jeśli chcesz być spełnionym, szczęśliwym i zadowolonym z życia człowiekiem. Jeśli macie uszy, słuchajcie, jeśli macie oczy, czytajcie – wybaczenie wrogom, a na pewno swoim ekspartnerom jest niezwykle ważne. Gdy nie wybaczasz, wyobrażasz sobie swoje zranienie i tym samym uderzasz w swój organizm. Ktoś Cię zranił i Ty po nim sam siebie uderzasz. Wybaczenie nie jest dla kogoś, jest dla Ciebie, byś mógł zdrowo i spokojnie żyć. Nie wybaczając, karzesz tylko siebie. Gdy piszę o wybaczeniu, mam też na myśli sytuację, gdy kobieta odrzuca Twoje zaloty. Może jej się nie spodobałeś, może była suką i dobrze się stało – niezależnie od powodu, musisz dla swojego własnego dobra wybaczyć jej odrzucenie i życzyć w myślach wszystkiego najlepszego. Gdy nie wybaczasz, ciągnie się za Tobą smród, obciąża Cię. Zrzuć to i idź do przodu, ku radości. Nie tkwij w tym błotku skarg i zażaleń. Masz taką moc, by zmienić swoje życie – wszystko w Twoich rękach.


Gdy masz w sobie wzorzec, że kobiety są złe, że niszczą Cię (cierpisz po odrzuceniu, czujesz, że umierasz ze wstydu i upokorzenia, więc traktujesz to jako zamach na siebie, próbę zniszczenia tego kim jesteś), jak zareagujesz przy kobiecie, na której Ci zależy, którą chcesz poderwać? Dokładnie tak jak przy zbliżaniu się do gniazdka. Pocisz się, wydzielasz zapach strachu. Prawdziwy zdobywca, najsilniejszy prehistoryczny samiec w jaskini nigdy nie pachniał strachem, a żądzą, wolą zwycięstwa, był po prostu agresywny. Po walce z ziomkami w jaskini podniecony rozlewem krwi łapał najładniejszą samicę za futro na grzbiecie i kopulował z nią dla zabawy, policzkując dla wzmocnienia wrażeń, swoich wrażeń. A więc pachniał facetem, męskością. Gdy pachniesz strachem, jesteś słabym samcem, przegranym. I owszem, kobieta może zgodzić się na seks z Tobą, „z braku laku”. Może jest brzydka i nie może mieć faceta, którego pragnie, gdyż jej wymarzony jaskiniowiec woli ładniejsze kobiety (albo bogatsze). Najczęściej jest tak, że dobrze zarabiasz i chce mieć z Tobą rodzinę, żebyś ją utrzymywał i żeby nie być uznaną za starą pannę. Ale nie będzie w tym żądzy, ponieważ pachniesz jak słaby samiec, pokonany mężczyzna, a po ślubie seks będziesz miał tylko przed wypłatą, z łaski. Spryciarze wymyślili więc feromony, które wydziela pewny siebie samiec, które mogą działać przez chwilę, zdaniem ludzi, którzy ich próbowali, a moim zdaniem nie działają. Akurat w tej kwestii trudno oszukać naturę, gdyż jest to mechanizm sprawiający, że łączą się najlepsze geny, piękna, zdrowa kobieta i silny mężczyzna. Taki związek gwarantuje statystycznie najzdrowsze dzieci.


To, na co zwraca uwagę kobieta, to przede wszystkim w bliższym kontakcie zapach, ale też postawa ciała charakteryzująca człowieka, który czuje się swobodnie. Ktoś, kto czuje się swobodnie, ma jakiś atut w kieszeni – może jest silny, może potężny społecznie, a może ma wielu kolegów z dzidami pod jaskinią, którzy go szanują – coś znaczy, że jest silny, a będąc samicą potężnego samca, sama staje się kimś, zyskuje podziw i szaleńczą zazdrość koleżanek z sąsiednich jaskiń. Inne samce pragnące dostać się do jej włochatej brzoskwinki cały czas się boją, pachną lękiem, nie wzbudzają więc takiej żądzy w samicy jak samiec alfa. Gdy kobieta widzi pewnego swej męskości mężczyznę, jej brzoskwinka puchnie, a serce bije tylko dla przedwcześnie wyłysiałego od nadmiaru testosteronu wybranka. Gdy więc mówią Ci, że sukces w randkach zależy od jakości butów i portfela, to jest to prawda częściowa. Owszem, możesz mieć za prezenty piękną kobietę, możesz się z nią ożenić i mieć dzieci (i może nawet Ty będziesz ich ojcem), ale nie zdobędziesz kobiety swoim bogactwem i pozycją społeczną, to będzie tylko prostytucja. Kobieta szuka dostatniego życia, Ty szukasz pięknej kobiety, dograliście się. Będziesz miał miłe rozmowy, w miarę dobry seks – jednak do czasu. Ale gdy zbankrutujesz, to poznasz prawdę, prawdę tę pozna też kobieta, która się zestarzeje i przestanie być atrakcyjna – kobiety o tym instynktownie wiedzą, stąd taka histeria przy próbach podpisania intercyzy. Słowa o miłości, wieczności razem, wspólnym starzeniu się, połówkach duszy, ale kobieta zawsze zakłada najgorsze. Gdy Ty to zakładasz, zawsze usłyszysz, że nie kochasz, będzie płacz, krzyk i brak seksu, aż będziesz „taki jak trzeba” i po jej myśli. Cwaniactwo? Nie, proza życia. Gdybyś wiedział jak kobieta, że Twoje życie zależy od jędrności tyłka, postąpiłbyś tak samo. Wczuj się w ładną kobietę, spróbuj ją zrozumieć, nie potępiaj kobiet za materializm, gdyż wcale nie mają łatwego życia. Co ma powiedzieć kobieta, od której ucieka facet, bo się zestarzała? Gdy facet się starzeje, może dzięki bogactwu założyć nową rodzinę, kobieta z wielu względów nie bardzo.


Jak więc sprawić, by kobieta nas pożądała? Zmienić zapach, sposób poruszania się, mówienia, ogólnej ekspresji siebie. Można kupić feromony i dobre perfumy, ładnie się ubrać, można też ćwiczyć sztukę chodzenia, oszukiwania gestami, by stwarzać wrażenie innej osoby. Niektórzy rozciągają penisa ciężarkami, ćwiczą mięsień łonowo-guziczny. Jednak te działania mają pewne wady – feromony nie działają (efekt placebo i reklama), wielki penis nie jest żadnym gwarantem sukcesu, na świecie są miliony facetów z dużymi penisami, którzy też są sami (idealnie dopasowany penis daje rozkosz w skali możliwości układu nerwowego od 0 – 10 maksimum 3, a stan zakochania i szalenczej miłości daje 10+), a ludzkie ciało składa się z kilkuset mięśni. W trakcie kłótni czy podrywu, kiedy serce bije jak szalone, nie potrafisz kontrolować swojej twarzy, wyszczerzając zęby jak koń, głosu (piszczysz i skrzypisz), więc jak w stresie opanujesz około 400 mięśni? Jest to nierealne. Można wyćwiczyć żmudnym treningiem największe mięśnie, takie jak ułożenie stóp, wyprostowanie się, pozycję rąk, ale nadal zostaje wiele elementów ciała, nad którymi nie tylko nie panujesz, ale także o których nie masz zielonego pojęcia. Kobieta widząc to, nie dostrzeże tego świadomie, ale wychwyci i poczuje w sobie albo brak zainteresowania śliniącym się adeptem sztuki podrywu, który zapłacił za kurs kilka pensji i teraz chce sobie za to „umoczyć”, czy też poczuje odrazę, wstręt, gniew. I na to nie wpłyniesz w żaden sposób.


Jedynym naturalnym sposobem dającym szanse na sukces (szanse, a nie pewność) jest zmiana wzorca, który masz w sobie. Wzorca, który Ci mówi, że jesteś fajtłapą, zerem, szmaciarzem, że kiedyś Cię oszukali, pobili, znieważyli i nie liczysz się w życiu. Myślisz, że tego nie widać, ale mylisz się. Nikt nie napada człowieka, który naturalnie jest pewny siebie. Nie wiem, czy wiesz, że przestępca skanuje otoczenie i wybiera człowieka, który emanuje słabością – podświadomość to widzi. Możesz iść w dresie, mieć wielkie bary, na czole mieć wypisane, że znasz kiełbasę, kotleta i wieprza z Pruszkowa, a i tak znajdą się tacy, którzy to wyczują i Cię napadną, obrażą, pobiją. Czuje także taką postawę kobieta. Jeśli ją zapytasz, powie Ci, że jesteś miły, grzeczny, czysty, masz ładne, eleganckie buty i jesteś zadbanym facetem – ale czuje niechęć. Jak ją przekonasz? Nie uda Ci się żadnym tekstem. I tu dochodzimy do bardzo ważnego tematu, którego nie porusza żaden mistrz dyskotekowego podrywu.


Są Panie, które mają wzorzec kocha = bije, śledzi, katuje, zadręcza. Chcesz mieć taką dziewczynę? Chcesz poderwać każdą, w tym i taką? Musisz to zrozumieć – są Panie, od których musisz jak najszybciej uciekać, jeśli jesteś człowiekiem wrażliwym i czułym. Jeśli lubisz czuć się macho, który bije swoją kobietę, będzie OK, oboje się spełnicie. Ty w roli kata, ona w roli ofiary. Ale nie jest tak, że możesz poderwać każdą – jeśli macho, który marzy o krótkim trzymaniu kobiety, trafi na taką, która szanuje siebie, to po pobiciu na pewno trafi do aresztu albo zostanie zadźgany nożem, czy zatłuczony wałkiem do pierogów, o wykastrowaniu nie wspomnę, nie lubię tego słowa... Jeśli wrażliwy facet marzący o ciepłym, wiernym związku trafi na kobietę, która miłość kojarzy z przemocą, której doświadczała w domu, gdzie tata naprzemiennie przytulał i używał paska, to mamy pewnego samobójcę, który w pewnym momencie nie wytrzyma numerów tej Pani, która będzie prowokować aż do momentu, kiedy dostanie w twarz. Wtedy oczywiście się popłacze, ale poczuje wielką wewnętrzną ulgę, zejdzie z niej to całe emocjonalne ciśnienie, a facet się rozpije albo powiesi, nie wytrzymując wyrzutów sumienia, nie uświadamiając sobie, że był elementem gry. Taka kobieta może nie chcieć tego, co wyprawia, tego, jak się zachowuje ale tak czuje i tak żyje i żyć będzie. Czy na pewno nadal chcesz mieć „każdą”? Liczy się jakość, nie ilość. Nawet jeśli chcesz mieć dużo partnerek seksualnych, to nic złego, ale czemu masz mieć kobiety rozhisteryzowane, nienormalne?


Idź w ilość, ale o najwyższej jakości, jeśli czujesz, że chcesz iść tą ścieżką w życiu. Myślę, że teraz zrozumiesz, dlaczego kobiety w związkach, gdzie są bite i one i ich dzieci, nie potrafią odejść od partnera. To nie finanse, są domy opieki, gdzie matka z dzieckiem może mieszkać i załatwią jej pracę. Jakaż to siła więc trzyma kobietę z wiecznie pijanym degeneratem, i co to za siła, która pozwala na katowanie własnego dziecka? Wzorce. Ta kobieta płacze, szlocha, ale tak naprawdę w środku jest zadowolona. Chce zmienić faceta, ale tu ma emocje, coś się dzieje, gdzie ona pójdzie teraz do spokojnego faceta, który nie pije i jest miły? Nie będzie emocji, nie będzie trzeba co noc czekać w strachu z dzieckiem pod stołem, że mąż zatłucze w pijanym widzie. Szalone? A kto powiedział, że jesteśmy normalni, że świat jest normalny? Świat to jedna wielka historia wojen, rzezi, konfliktów i szaleństwa, wystarczy otworzyć książkę do historii.


Rozumiem, że chcesz tylko seksu, w porządku. A jeśli się zakochasz? Co wtedy? Wtedy już po Tobie, chociaż jeszcze tego nie wiesz. Jeśli chcesz seksu, miej go z kobietami, w których jak się ewentualnie zakochasz, będziesz mógł to ciągnąć dalej. Z kobietą z wzorcami DDA (dorosłe dziecko alkoholika) jesteś przegrany na starcie, chociaż sam tego nie wiesz. Szkoda życia na chodzenie na zmianę po szpitalach, psychologach, czy wreszcie egzorcystach, którzy mogą wygonić szatana z opętanego, ale na odpędzenie wzorca DDA z kobiety nie mają najmniejszych szans, gdyż pozbyć się tego można tylko wtedy, gdy samemu się tego mocno chce i ma sporo szczęścia w trafianiu na kompetentnych terapeutów.


Ale wróćmy do wzorca. Jak wcześniej już sobie wyjaśniliśmy, nie możesz udawać samca alfa, możesz troszkę go przypominać, gdy zapuścisz brodę spryskaną feromonem, nic więcej, ale to wyjdzie z czasem i się okaże, że jesteś pierdołą, a nie królem osiedla. Jest znacznie lepsza ścieżka – zmienić wzorzec na taki, który kobiety pociąga. Gdy zmienisz wzorzec w swojej głowie z „jestem do niczego”, „jestem nieudacznikiem, bo nie mam mercedesa, willi i wielkich mięśni” na „jestem fajnym, wartościowym facetem” i „jestem w porządku”, w Twoim ciele zajdą zmiany. Przede wszystkim przestaniesz się garbić, wypchniesz klatkę piersiową do przodu. Zaczniesz chodzić pewnie, znacząc swoją obecność, a nie kroczkami królika, który chowa się w strachu, by nie być zaatakowanym i zjedzonym przez drapieżnika. Zmieni się Twój zapach. Twój pot nie będzie śmierdział strachem, a męskością, ciało zacznie naturalnie wydzielać feromony cały czas. Nie trzeba będzie nic udawać, ćwiczyć tekstów przed lustrem, psikać się świńskimi hormonami z Allegro, by mieć zaliczenie, czy też kupować nową pompkę próżniową do penisa. Jesteś po prostu sobą, czemu masz układać teksty podrywu? Podchodzisz i mówisz, co chcesz, bawisz się tym. Nieważne, że Twoje słowa będą może głupie – Twoja postawa i zapach są znacznie ważniejsze i to działa na kobietę, a nie słowa.


Oprócz wzorców niskiej samooceny, bardzo ważne i kluczowe w tym poradniku są przede wszystkim wzorce „muszę mieć kobietę, rodzinę, dzieci – bo inaczej jestem nikim, zerem, nieudacznikiem”. To Twój największy wróg – desperacja. Uzależniłeś własne szczęście od tego, czy masz obrączkę, dzieci albo narzeczoną. Wierzysz w bajkę, że nie mając dziewczyny, jesteś zerem. Jak mogłeś tak się zakłamać? Jak mogłeś uwierzyć w tak piramidalną bzdurę? Jesteś wartościowy nawet wtedy, gdy jesteś nagi w szambie – dlatego że jesteś. Nic nie musisz robić i już jesteś wartościowy. To nie szata i dziewczyna zdobi Ciebie, ale Ty zdobisz szatę. Dopóki tego nie zrozumiesz, zawsze będziesz popychadłem, którym wszyscy będą manipulować, umiejętnie dobierając pochwały i krytykę. Możesz mieć pieniądze, willę, hummera i być niezależny, ale nie będziesz nigdy wolny, Twoje wierzenia to niewola. To, że inni mają rodziny, dziewczynę, nie oznacza, że Ty musisz. Ty nic nie musisz, Ty możesz. Spójrz na 40-latków, którzy ulegli presji i teraz mają otyłe, wiecznie niezadowolone żony i rozwrzeszczane dzieci. Jakże oni nienawidzą tego wszystkiego – dla nich jedyną ulgą jest teraz pouczanie, jaka ważna jest rodzina, i zawsze te same bzdury – o odpowiedzialności, o misji bycia ojcem, o świętości rodziny i że w życiu liczy się coś więcej niż zabawa. A po swoich naukach idą się upić do nieprzytomności, by zapomnieć o swoim własnym życiu. Takich odpowiedzialnych ojców można wielu spotkać, jak rzygają pod knajpą w weekend. Rodzina może być fajna, jeśli jej pragniesz – ale niektórzy nie pragną jej, a chcą żyć inaczej, nie są stworzeni do związku i dzieci. Jeśli więc się ugną i zrobią to, co oczekują znajomi i rodzina, staną się nieszczęśliwi. Poświęcą własne szczęście, by kilka zazdrosnych ludzi nie obgadywało ich za plecami, że są pewnie pedałami. Teraz, gdy mają rodzinę, Ci sami ludzie też ich obgadują, tylko że przyczepili się do czegoś innego. Ktoś, kto lubi obmawiać, zawsze znajdzie jakiś powód, by to zrobić. Nigdy nie kieruj się tym, co radzą Ci inni. To jest Twoje życie i masz mieć swój pomysł na nie. Inaczej jest po Tobie, i winę ponosisz tylko Ty, nikt inny. Gdy nie masz swojej wizji, szaleńcy i zboczeńcy dadzą Ci swoją własną.


Wzorzec zmienia się afirmacjami. To podstawa. Są oczywiście jeszcze inne techniki, ale na początek afirmacje są świetne i można na nich daleko zajść. Bierzesz czysty zeszyt, dobry długopis, bierzesz na spokojnie 20 głębokich, ożywczych oddechów. Siadasz i w zeszycie piszesz zdania: „Ja, Wiesiek jestem wartościowym i cennym facetem”, „Ja, Gracjan kocham i szanuję siebie”, „Ja, Żywisław jestem w porządku”.


Im częściej to piszesz, tym szybciej Twoja podświadomość zamieni wzorzec z „Ja, Borys jestem szmatą i zerem” na „Ja, Horacy jestem wartościowy i cenny”. Ale nie tylko czas tu decyduje, a jakość. Już dawno psycholodzy odkryli, że nasza podświadomość znacznie mocniej wchłania nowe informacje, gdy człowiek jest odprężony i spokojny, naenergetyzowany. Stąd właśnie te konieczne 20 spokojnych, głębokich wdechów na początek. Działanie afirmacji jest zawsze takie samo. Gdy najpierw je piszesz, czujesz w sobie, że to bujda, że to nie działa, że Cię nabili w butelkę i robisz z siebie durnia. To naturalny opór podświadomości. Gdy będzie bardzo mocny, przypomnij sobie facetów, którzy płacą 5 tysięcy funtów, by zapolować na podstawione w pobliskim barze prostytutki – naprawdę myślisz, że jesteś osłem?


Opór – gdy jedziesz autem na betonową ścianę, naturalnym jest, że naciśniesz hamulec, nawet wtedy, gdy świadomie myślisz o czymś innym – to reakcja wyuczona, nieświadoma. Zbliża się ściana, Ty szybko jedziesz, więc naciskasz hamulec, żeby nie uderzyć w ścianę, to oczywista oczywistość. Afirmacje to właśnie działanie skierowane na to, by tego hamulca nie naciskać, co więc się dzieje? Odczuwasz wielki opór. Podświadomość zalewa Cię emocjami strachu, przerażenia, robi wszystko, żebyś nacisnął hamulec. Tak samo dzieje się z afirmacjami. Najpierw jest opór, czyli poczucie bycia idiotą, strach i szereg różnych reakcji obronnych, w których mogą wystąpić objawy psychosomatyczne: katar, kaszel, przeziębienie, nagła rozpacz, płacz, histeria, śmiech i masa innych stanów fizjologiczno-emocjonalnych. Z czasem on słabnie i nowy wzorzec się w Tobie zadomawia. Wiesz, jaka to jest realna różnica? Gdy idziesz przez życie, czując się jak szmaciarz, widząc szansę na polepszenie sytuacji życiowej, rezygnujesz. Nie chcesz przegrać, boisz się porażki i tego, jak będziesz się po niej czuł, tego, że ludzie się będą z Ciebie śmiali. Gdy masz w sobie nowy wzorzec, podejmujesz ryzyko – nie boisz się przegranej, bo z nią czy bez niej jesteś wartościowym facetem. Powiedzmy sobie szczerze – nie zawsze Ci się uda, powiem więcej – nie raz i nie dwa dostaniesz kosza. Ale tylko ten, kto próbuje, wygrywa. Najwięksi gracze zawsze przegrywali, gdyż przegrana to lekcja poglądowa, nic więcej. Dostać kosza i się załamać, a dostać kosza i śmiać się z tego i brać to jako wesołą lekcję, to jest ta różnica, która wyniknie z pisania afirmacji. Jak widzisz, zmieniasz się tylko Ty, ale to wystarczy, by zmienił się świat, Twój cały świat.


Jak napisałem na początku, kursy uwodzenia nie są wcale najgorsze, dają rezultaty. Są ku temu dwa powody. Pierwszy to taki, że człowiek dzięki sprytowi trenerów wierzy, że jest lepszy w podrywaniu, kilka razy podrywa ustawione prostytutki przy znajomych facetach na kursie, więc wierzy, że jest lepszy – ta wiara oczywiście działa i polepsza jego wyniki. Jednak tym, co tak naprawdę jest ważne, jest coś, na co założę się, że nie zwróciliście uwagi – zapłata za kurs. Gdy masz coś za darmo, nigdy tego nie cenisz, nie szanujesz. Owszem, możesz lubić jakiś darmowy gadżet, ale nie cenisz go, gdyż nic Cię nie kosztował. Ludzie uwielbiają cenne rzeczy, dlatego w cenie są kobiety, które się zdobywa, a nie te, które od razu idą z nami do łóżka. W cenie są minerały, ale czy te polne kamienie, które są wszędzie? Nie, tylko te rzadkie jak złoto, diamenty. Dlatego ich cena jest tak wysoka. Gdy za coś płacisz, szanujesz to, nawet jeśli nie jest godne szacunku, działasz tak, by przekonać siebie, że zakup jest dobry. W końcu to Twoje pieniądze. Mówię w tym momencie o ideach, gdyż za nie płaci się na kursie. Gdy kupisz samochód, w którym psuje się silnik, to jesteś zły, składasz reklamację. Jednak idei nie można reklamować.


Jak bardzo podstępny jest ten mechanizm, wytłumaczę na podstawie świadków Jehowy. Czy wiesz, ile razy według nich miał być koniec świata? Kilka razy. Wyznawcy, często profesorowie, inżynierowie, bardzo mądrzy ludzie, oddawali wszystko, co mieli i czekali, aż Bóg ich zabierze, aż spopieli płomieniem niewierzących. Gdy tak się nie stawało, jak myślisz, co robili Ci oszukani ludzie, którzy stracili wszystko? Uciekali z sekty? Nic z tego. Stawali się jeszcze większymi wyznawcami. Mechanizm ten jest niezwykle prosty – gdy człowiek uzna, że został oszukany, czuje się zbrukany, czuje się nikim i bardzo, ale to bardzo cierpi. Jednak guru daje mu wytłumaczenie – Bóg chciał zniszczyć świat, ale ich modlitwy go przed tym powstrzymały, a więc ma powód, by w to wierzyć. I wierzy. Zyskuje dzięki temu oszustwu poczucie, że ocalił świat, że jest lepszy od innych ludzi, zawsze wierny swojemu Bogu, i zyskuje spokój od wyrzutów sumienia, że dał się oszukać jak dziecko szaleńcom, którzy wieszczyli koniec świata, który przepowiedziały im głosy w głowie.


Dokładnie na tej samej zasadzie działa płacenie za kurs. Im więcej zapłacisz, tym bardziej będziesz współpracował z ideami, które Ci podają, i w nie wierzył, co rodzi sukces. Nawet, gdy idea jest kiepska, to że za nią płacisz, sprawi, że idea zadziała, Ty sam jej nadasz tę moc. Gdy płacisz, pokazujesz nie tylko sobie, że Ci zależy, ale także, co najważniejsze, angażujesz podświadomość. Płacisz, więc jest to coś wartościowego. Mój poradnik uwodzenia jest za darmo, co oznacza, że nie zadziała, ponieważ gdy za coś nie płacisz, to tego nie szanujesz, i mimo że w pierwszym momencie usiądziesz do afirmacji, to przy pierwszych trudnościach zrezygnujesz z nich, wracając do narzekania i starego życia. Jednak jeśli chcesz osiągnąć prawdziwy sukces, zapłać mi według swojego uznania za moją wiedzę, którą Ci przekazałem, i niech te rady wzmocnione Twoim szacunkiem w postaci zapłaty przyniosą Ci prawdziwy sukces w uwodzeniu i lepszym, przyjemniejszym życiu. Wszystkim, których nie stać, także serdecznie zapraszam do lektury i spróbowania tego, o czym piszę.


mBank: 97 1140 2004 0000 3902 4436 3874

Polecam moją książkę "Co z tymi kobietami?" do dostania w każdej księgarni w Polsce, polecam internetową empik com.



Czytany 10894 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:09
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Astro 2012-09-17 00:28
jak myslisz mozna pisać afirmacje w komputerze? Będą miały słabszy wpływ na podświadomość?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd