Najnowsze felietony

sobota, 30 czerwiec 2012 12:05

Czy boisz się zmiany?

Napisał 

 

 

 

Gdy w mękach porodu pojawiłeś się na świecie, znalazłeś się w świecie ludzi. Jednak to co Cię upodabnia do ludzi, to co sprawia że można nazwać Cię człowiekiem, to tylko podobieństwo wyrażające się w posiadaniu rąk, nóg, głowy.  Wszystko inne jest totalnie podzielone na układy gospodarcze, państwa, miasta, dzielnice, kolor skóry, stan posiadania – ludzkość oglądana z kosmosu, to tacy sami ludzie którzy się podzielili na grupki nienawidzące innych i uważające się za lepsze, oraz popierane przez samego Boga który im to wyjaśnił w ich świętych książkach, które to każda grupa ma swoją własną, w ktorej sam Bóg Miłości oświadcza im że tylko oni są wybrani dzięki czemu ciągle sami się mordują i mają święte i zbawienne motywacje do uzasadnienia rzezi, wojen i nienawiści.



Na topie listy usprawiedliwień jest zawsze Bóg miłości, honor, wiara, tradycja, czy też ponawiane od czasu do czasu próby poprawy życia ludzkości kończące się zawsze tak samo, niewiarygodną hekatombą rozpaczy i milionami trupów zaściełających łagry, i obozy koncentracyjne. Tłumy ciał które skłębione we wzajemnej nienawiści i złości zarzynają inne ciała w imię Bożej miłości, czy dla lepszego świata który chcą zbudować na ziemi przesiąknietej krwią, i wciąż ponawiające te próby mimo tylu niepowodzeń, nie ucząc się niczego z historii. W tych coraz częstszych momentach gdy nie ma wojny, ludzie są okradani i ogłupiani przez rządy, organizacje przestępcze, firmy i wreszcie przez „solistów” działających na własny rachunek. Wszędzie gdzie nie spojrzymy istnieje walka ograniczona jednak prawami i społecznymi uwarunkowaniami. Ludzie kupują ładniejsze przedmioty, przystrajają mięso którym są szmatkami i świecidełkami by być ładniejszym, bardziej modnym, lepszym. A czym jest pokazanie że jestem lepszy, bogatszy? Sprawieniem by ktoś poczuł się od Ciebie niżej, gorzej. W ten jakże usankcjonowany społecznie sposób chcemy ranić innych ludzi, wszystko w otoczce dobra. O czym marzysz? O awansie, lepszym aucie? wszystko by lepiej się poczuć, czyli pokazać że jesteś lepszy, po cóż innego? Robisz tak ponieważ wierzysz że mając tańsze szmatki jesteś gorszy. Gdybys nie czuł się gorszy mając dobre ubrania, to po co płacić dziesięć razy wiecej za te same ubrania z chińskiej fabryki, z tych samych materiałów tylko z dolepioną nalepka informującą o marce? Nawet gdy nie otwartych działań wojennych, toczą się małe wojny, w których nikt nie prowadzi statystyki ofiar.



Bestia w nas jest cały czas trzymana na łańcuchu wychowania i społeczeństwa, jednak często łańcuch okazuje się być za słaby i mamy wojnę. Wojna ta jest konsekwencją tego co w nas kipi, tego ognia który w nas buzuje, naturalnym przedłużeniem naszego wnętrza. Świat jest miejscem w którym rządzi ego. Ego zawsze tworzy podział, tworzy Twoja odrębność od innych ludzi dzięki czemu możesz sam się rozwijać. To jest warunek Twojego rozwoju, jednak jest też wada – inność budzi potrzebę bycia lepszym. Z tego wynika konkurencja i wszelkie wojny. Gdy nie chcesz być lepszy, trafiasz pod most, jesteś nikim. Nie masz szans by poznać atrakcyjną partnerkę, mieć dzieci, rozwijać się. Żeby się liczyć musisz kombinować jak stać się lepszym, wyprzedzić innych. Wtedy dopiero możesz mieć „miłość” pięknej kobiety, jest to miłość warunkowa, a prawdę tę poznasz gdy przegrasz konfrontację finansową i staniesz się bankrutem. Prawda ta Cię wyzwoli od romantycznych bajek w które teraz wierzysz, bajek o miłości silniejszej od życia i śmierci. Romantyczne, prawda? Jednak czy miłość wytrwa w głodzie i ubraniach z pomocy społecznej? Być może. A czy wytrwa w tym samym głodzie i chłodzie gdy wszyscy wokół mają znacznie więcej? Może kiedyś poznasz tą odpwiedź, czego Ci nie życzę.



A co ze zdrową konkurencją? Czy do ludzi których musisz na wszelkie możliwe sposoby wyprzedzić możesz czuć coś oprócz lęku, gniewu, nienawiści że zabierają Ci Twój sukces, zmuszają swoją postawą do walki? Ego działa w taki sposób, że ceną za możliwość rozwoju wewnętrznego człowieka jest ogień i pożoga odwiecznej wojny trawiąca świat. A o zdrowiu konkurencji może zaświadczyć wielu biznesmenów po zawałach serca, którzy nie wytrzymywali życia w stresie. Całe życie zarabiali pieniądze tracąc zdrowie, a gdy je w końcu stracą wydają wszystkie pieniądze by je odzyskać. Sprawę z tego paradoksu zdają sobie jednak wtedy, gdy jest już znacznie za późno. W porównaniu do biednych mają jednak założony ładniejszy, markowy cewnik a gdy się wypróżnią w pieluchę myje ich ładniejsza pielęgniarka.




Było już wielu takich co chcieli zbudować na ziemi system idealny. System w którym nie ma przemocy, biedy, klas społecznych gdzie bogaci żyją kosztem mniej zorganizowanych ludzi. Nie udało im się nic oprócz wzniecenia strasznych wojen, i nigdy się nie uda chociaż takich szaleńców pojawi się jeszcze wielu. Postawa że zmienimy świat jest nierealna, i wynika z nieznajomości własnego ego. Człowiek który wejrzał w samego siebie, zawsze będzie mądrzejszy od wszelkich filozofów, socjologów i psychologów – oni powtarzają cudze poglądy, a Ty będziesz miał prawdziwą wiedzę, gdyż pomijając różnice kulturowe, cywilizacyjne czy genetyczne, ego zawsze jest takie samo. Jest to utopia niemożliwa do zrealizowania, własnie z powodu ego. Jedną z pierwszych nauk które zostały mi objawione, to ta najwazniejsza – nigdy nie próbuj zmieniać świata, jedyne co możesz zmienić i nad czym masz władzę to Ty. Władza ta jest zresztą bardzo umowna u przeciętnego człowieka. Jaka to władza skoro pierwszy lepszy zawód miłosny i silna depresja nie może ustapić kilka lat? Nie umiesz nawet sterować własnymi reakcjami na życie, a chcesz zmieniać świat i reakcje na niego innych ludzi? Naprawdę myślisz że Ci się uda? Oczywiście, taka postawa wyrazajaca się w pragnieniu że chcesz zmienić świat to zasłona dymna która sprawia że nie zajmujesz się tym, na co masz jakieś szanse – na zmianę siebie. Zamiast tego zajmujesz się mrzonkami. Jesteś w sytuacji bezrobotnego jąkały z epilepsją który marzy o roli mówcy politycznego i stanowisku premiera. Gdy tego pragniesz, wpadłeś jak śliwka w kompot. Wierzysz że jesteś lepszy, bardziej uduchowiony, nie zajmujesz sie pierdołami jak ta cała hołota która Cię nie rozumie bo jest na to za bardzo ograniczona – zbawiasz świat. Jesteś niemalże jak Mesjasz. Tylko że Mesjasz do przodu podobno chodził po wodzie, a Ty w niej brodzisz po szyję. Macie inne prędkości i impet działania, a przeciez patrząc realnie nawet Jezus nic nie zmienił. Nie udało się Buddzie, Jezusowi – naprawdę uważasz że Tobie się uda?



Jaki sens w zmianie świata, żeby czuć się w nim lepiej? Żeby poczuć takie pragnienia, musisz czuć się w nim źle, ktoś musiał Cię skrzywdzić, a może widziałeś jak krzywdzili kogoś, i się przestraszyłeś że spotka to Ciebie? Twoje ego się potwornie boi, lęka się cały czas. A teraz daje Ci wspaniały pomysł – zmienić 6 miliardów ludzi tak by byli tacy jak Ty tego chcesz. Pomysł nie dość że jest nierealny technicznie, to jest bardzo egoistyczny. Zmienić 6 miliardów ludzi żebyś Ty czuł się dobrze. A nie lepiej zmienić się samemu by te 6 miliardów ludzi Cię nie wkurzało? Ale tego nie zrobisz, przecież Ty jesteś ideałem, to Oni są winni Twojego złego samopoczucia, to Inni sa źli. To Oni muszą się zmienić, nie Ty. Oto prawdziwe oblicze ego. Myślałeś że jestes szlachetny i romantyczny, prawda? Bohater, wojownik światłości, rycerz dobra, niepoprawny romantyk, uczuciowy idealista, mający marzenia by zmienić ludzkość – a to nadal to samo ego które ma drobny pijaczek – kryminalista kradnący staruszce portfel. Inne jest tylko ubranie, inne etykietki, słowa. Środek? Ten sam, zawsze. I święty dobrodziej, i rzezimieszek wewnętrznie są tym samym, kierują się ego.



Chciałbym byś dobrze mnie zrozumiał. Może jesteś wrażliwy, pełen pasji i energii, a świat, całe Twoje środowisko w którym się znajdujesz Cię ogranicza, niszczy – to bardzo możliwe, świat w większości to osły żyjące jedynie siłą nawyków, dla których istnieje jedynie spełnianie potrzeb biologicznych i życie podsuniętymi przez telewizję szablonami. Gdy Ty chcesz tworzyć, przejawiać się na nowych płaszczyznach istnienia, realizować, oni tego nigdy nie zrozumieją, uznają za szaleństwo, dziwactwo, gdyż sami takich pragnień nie mają. Tak się działo, dzieje i zawsze będzie dziać. Jednak rozwiązaniem jest nie zmienianie ludzi którzy nie czują tego co Ty (i zapewne w tym życiu nie poczują) tylko odejście od nich, a jeśli tymczasowo nie możesz zmienienie się tak, by nie mieli na Ciebie wpływu.


Można się zmienic samemu tak, by ten świat zaakceptować takim jakim jest. To że na świecie istnieje zło i upadek, jest konieczne by istniał rozwój. Dzień i noc to pełnia, dzień nie może istnieć bez nocy, a noc bez dnia. A rozwój jest nadrzędnym prawem wszelkiego istnienia. Jedyna realna walka ze złem to rozwijanie w sobie ciepła, miłości, życzliwości. Nie ma innej ścieżki. Można nienawiścia pokonać inną nienawiść, ale co nam zostaje? Jeszcze większa nienawiść. Nie minie długi czas a wybuchnie nowy konflikt, i tak naprawdę nic się nie zmieniło, zmienił się jedynie kolor ekskrementów.




Wróćmy do tego gdy się urodziłeś. Pojawiłeś się w pewnych schemacie. Twoi rodzice wierzą w pewien, nazwijmy to potocznie, pakiet wierzeń. Sa katolikami, świadkami Jehowy, lewicowcami, prawicowcami – charakteryzuje ich szereg przekonań. Czy się z tym zgodzisz czy nie, przejmujemy poglądy i przekonania rodziców. Możemy w pewnym momencie dojrzewania zbuntować sie przeciw nim, ale jeśli mamy respekt dla rodziców a szczególnie dla ojca, te poglądy w większości staną się naszymi. Ustalone poglądy to tradycja. Niektórzy nienawidzą rodziców, więc podswiadomie na złość rodzicom przyjmują poglądy przeciwne. Jesli rodzic lubi czarny kolor zbuntowany syn pokocha biały. Jeśli ojciec nienawidzi disco polo to syn będzie je uwielbiał. Taki człowiek jeśli nie zajrzy w głąb siebie, nigdy się nie dowie ze jego poglądy to nadal ojciec, tylko że odwrócony, tak samo jak ideologia satanizmu powstała przez odwrócenie krzyża i jego rytuałów, czyli w większości jest nadal nauka kościoła tylko że na odwrót. Ciekawe czy satanistki mają w poprzek?



Wielki respekt do ojca to przejęcie jego przekonań, nienawiść i żal do ojca to odwrotność przekonań (oczywiście są wyjątki, jak zawsze, przejęcie i odrzucenie nie jest też pełne w 100%, ale w większości ważnych i mających wpływ na życie idei) Tak działa umysł, jednak z czasem gdy rośnie nasza świadomość samego siebie, możemy odciąć się od wszelkich autorytetów i przekonań, po czym z zachwytem i zdumieniem samemu eksplorować świat, znajdywać swoje własne pasje, zainteresowania i prawdy. Smutnym i jakże powszechnym przykładem jest to że ojciec czy matka ma pewne ambicje co do dziecka, i ignorując jego wrodzone talenty i zainteresowania, tłumiąc jego własne twórcze przejawianie się, narzucają swoją wizję, wysyłają na studia na które chcą by dziecko chodziło, totalnie nie interesując się zdaniem dziecka. Pal licho gdy jest to przemoc, przemoc nie jest wcale najgorsza, z nią terapeuta może łatwo sobie poradzić – zresztą zagrożenie przemocą przeważnie mija gdy dziecko podrośnie i rodzic czuje że może zostać pobity, i zaczyna się podlizywać do dziecka szczególnie gdy ono pracuje i zarabia pieniądze.



To co jest najstraszniejsze, to przemoc psychiczna. W tym prym wiodą jednak matki, które z racji słabszego ciała musiały wykształcić psychikę w atakowaniu słabych punktów silniejszego fizycznie oponenta. Gdy w naturze zwierzę nie ma siły, wykształca sposoby ucieczki, czy kamuflaż. Cały czas trwa walka o władzę, i każdy walczy jak umie – ciężki i silny korzysta z siły, mały i lekki ze sprytu i szybkości, a nowoczesne kobiety we wzbudzaniu poczucia winy czy litości poprzez płacz, często używany „na życzenie” (Chociaż trzeba przyznać że wraz z pełnymi półkami w sklepach Panie przechodzą do wagi ciężkiej, w całym tego słowa znaczeniu) Techniki wykorzystywane z powodzeniem na mężczyźnie, automatycznie stosowane sa też na dziecku jeśli nie chce spełniać ambicji mamusi. Po co bić dziecko, skoro kilkoma gestami, wzdychaniem i milczeniem można sprawić byś poczuł się jak ostatnia szmata? I z tym poczuciem wyniesionym od „troskliwej” i „kochającej” mamusi często nie można się uwolnić latami. W tym świetle twierdzenie że wszystkie mamusie kochają swoje dzieci jest nie tylko frazesem, a niezwykle ironiczną bujdą, i nawet śmieszną, gdyby nie to że zajmując się pracą z ludźmi znam jej porażające efekty. Ludzie po wyjściu z niektórych „kochających” domów są inwalidami emocjonalnymi, wrakami ludzkimi zniszczonymi przez toksycznych rodziców. I tacy ludzie płodzą kolejne dzieci, i robią to samo swoim dzieciom co zrobili im ich rodzice mimo że świadomie chcą być lepsi, ale nic z tego. Dopóki nie zidentyfikuje się w sobie tego że było się ofiarą sadysty który pod pozorem miłości zniszczył Twoje poczucie wartości i godności, nie wyzdrowiejesz. I w tą niezwykle subtelną pułapkę wpada wiele dzieci alkoholików, którzy przysięgli sobie że nigdy nie będą dla swoich dzieci tacy jak ich leżący w wymiocinach ojcowie, raz będący uosobieniem czułości by w następnej chwili wpaść w pijacki szał. Niestety, wzorce zostały w dzieciach – zostaną przeniesione, w innej formie na ich dzieci. Tym zajmują się między innymi terapie DDA, u często poważnych ludzi sukcesu – ale tylko pozornie sukcesu. Pod spodem tych wszystkich markowych ciuchów, pieniędzy, drogich dziwek, pięknych perfum i bankiecików z koksem na deser kryje się przerażająca, bezdenna rozpacz.




Wróćmy do wolności. Gdy idziesz przez życie, świadomie możesz sobie wyjaśnić że jesteś wolnym człowiekiem. Teraz nie ma wojny, możesz podróżować gdzie chcesz. Jednak gdzieś głęboko czujesz że wolny nie jesteś, i jest to prawda. Jaka to wolność gdy ktoś Cię obrazi a Ty latami tego nie możesz zapomnieć i się tym gryziesz? Co wtedy ma za znaczenie że możesz podróżować i nie ma wojny? Cierpisz. Znam ludzi którzy trzydzieści lat trzymają w sobie pamięć że ktoś ich źle potraktował. Są na pewno tacy którzy trzymają to całe życie. Gdy ktoś Cię pochwali, puchniesz z dumy. Ale tez go nienawidzisz w środku – wiem, zdenerwowany zapewnisz mnie że go kochasz, jak możesz nie kochać człowieka który Cię pochwalił? No dobrze, ale jak możesz kochać czlowieka który ma nad Tobą wladzę? Pochwalił Cię – czujesz rozkosz. Ale gdy Cię skrytykuje, będziesz obojętny? Niestety nie. Będziesz cierpiał. Żeby cieszyć się z komplementu, musisz uznać że ten człowiek jest mądry, dobry. Komplement od zasikanego menela na ulicy który zbiera na denaturat nie smakuje, prawda? Komplement tylko wtedy daje przyjemność gdy mówi go autorytet, osoba szanowana. Nawet gdy taka nie jest, tak uznajesz, i wtedy możesz cieszyć się z komplementu - oto człowiek godny szacunku Cię pochwalił, cieszysz się. Ale związek z ludźmi jest jak miecz, jedna jego część jest wygodna, dobrze leży w dłoni, daje poczucie władzy i siły, druga kaleczy i czasem nawet zabija.. Autorytet gdy Cię skrytykuje, co się dzieje? musisz uwierzyć że ma rację, w końcu jest godny szacunku, jest „kimś”. Jak więc można kochać czy lubić człowieka który trzyma w ręku sznurki do Twojego humoru, do Twojego samopoczucia, Twego życia? I jaka to wolność? Twoja wolność zależy od humoru tego człowieka. A jego humor zależy od tego czy będziesz dla niego miły, i to miły według jego definicji bycia miłym. Jak Państwu zapewne wiadomo, psychopata i porządny człowiek mają znacząco różne definicje bycia miłym z tym jednak warunkiem, że nie rozrożnicie psychopaty od porządnego człowieka – na początku. Potem już będzie stanowczo za późno.



Nie jesteś też wolny przez ego, które ciągle czegoś pragnie – a wszystko po to byś tu i teraz nie mógł przeżyć przyjemności, radości bycia. Ciągle tylko pęd i marzenia o jutrzejszym dniu, o tym co się stanie, o tym co zrobić. Gdy to o czym marzyłeś dzieje się, marzysz znowu o czymś innym. To ma być wolność? Wolność życia dla nowego telewizora? Pralki?




Nie jesteś wolny, jesteś kukiełką którą steruje społeczeństwo, rodzice, autorytety jeśli uwierzyłeś w ich niezwykłość i wyższość nad Tobą. Ale to nie wszystkie Twoje problemy. Jednym z największych jest lęk przed zmianą. Idąc przez życie, masz pełno wzorców którymi się kierujesz, i nie widzisz nic innego poza tymi wzorcami rodziców. Żyjesz jak rodzice i dziadkowie. Dlatego w biblii pisze o przekleństwie na siedem pokoleń. Założę się że nadal nie rozumiesz mojego przesłania, gdyż nie są to proste sprawy, więc wyjaśnię Ci je w bardzo prosty sposób. Być może wstrząśnie to Tobą, ale to dobrze, to bardzo dobrze – może Cię obudzi.




Marzyłeś kiedyś o wybranej marce samochodu? Panie czytające mnie niech wyobrażą sobie jak marzyły o sukience. Co się działo? Zauważaliście nagle te samochody na ulicy, i te sukienki u innych kobiet na chodniku. Dziwne, prawda? To o czym myślisz, to zauważasz. Wszystkie inne informacje jakich jest tysiące filtrujesz, przechodzą przez Ciebie ale ich nie zapamiętujesz, nie myślisz o nich. Idąc codziennie do pracy czy szkoły, spotykacie setki ludzi. Widzicie ich, omijacie, uśmiechacie się czy warczycie jeśli zajdą wam drogę – a ile z nich zapamiętaliście? Tak, tylko tych którzy w jakiś sposób byli w was wcześniej, którzy reprezentowali jakieś cechy o których myśleliście. To co dla was nie istnieje, nie istnieje też na zewnątrz. Widzicie to, reagujecie automatycznie – ale dla was nie istnieje jak te setki ludzi mijanych codziennie, których nie pamietacie. Ile z aut które spotkałeś w życiu na ulicy pamiętasz? Ile ubrań kobiecych pamiętasz moja droga czytelniczko? No właśnie.



Tak samo jest z wzorcami. Widzicie i dostrzegacie tylko te informacje które macie we wzorcach swoich rodziców w swojej głowie. Wszystko co poza nie wychodzi, filtrujecie jak mentalna gąbka i nie myslicie o tym. Więc gdy napisane jest że przekleństwo ciągnie się siedem pokoleń, to jest to prawda. Błogosławieństwa i przekleństwa to wzorce zachowania. Dopóki ich nie zmienicie, będzieci widzieli świat jak rodzice. Zmienią się samochody, sklepy, powstaną nowe mody, technologie, ale wasze odczuwanie będzie identyczne jak rodziców. Oni tez byli młodzi, i nie znacie ich od innej strony niż jako rodzice, stąd może powstać podejrzenie że jesteście inni. Nie jesteście dopóty, dopóki nie zauwazycie tych wzorców, a potem nie poświęcicie czasu i pracy by z nich zrezygnować na rzecz swoich własnych. To Twoje życie, a nie autorytetów i rodziców. Oni Cię zaprosili na świat i jestem im winien za to wdzięczność, lojalność i szacunek. Ale w Twojej głowie masz być tylko Ty, a nie oni. Ze swojej głowy trzeba wyeksmitować na bruk rodziców, wszelkie autorytety, zasady, wierzenia, Bogów, i wtedy znajdzie się miejsce dla was prawdziwych, dla tego kim naprawdę jesteście. Kazda inna opcja was unieszczęśliwi. Jesteście inni od rodziców, a musicie działać według ich „oprogramowania” co jest chore, brzydkie i nienaturalne. Ci którzy mają komputery wiedzą że gdy zaczyna się wszystko psuć, nie można instalować nowych programów, a zrobić format dysku, i zainstalować nowe oprogramowanie, bez wirusów i niepotrzebnych śmieci. Wtedy cały zestaw chodzi aź miło. Identycznie to samo musisz zrobić ze sobą – nic Ci nie trzeba dodawać, nic nie potrzebujesz. Wyrzuć wszystkie śmieci, i poczujesz ulgę, wolność, poczujesz to kim naprawdę jesteś. Teraz wydaje Ci się że jest dobrze, że trzeba Ci tylko lekarstwa, kolejnych rzeczy które wepchniesz w siebie i się zmienisz, uzdrowisz – to nieprawda. Ale gdy spróbujesz wcielić w życie to co Ci proponuję, zobaczysz wtedy że życie które teraz toczysz to nic więcej jak rzygowiny. To czego Ci trzeba przyjacielu, to odjąć, nie dodawać. Idealne, może trochę nieeleganckie porównanie to zdrowie człowieka. Ludzie którzy chcą poprawić swoje zdrowie, zmieniają dietę, ruszają się, a nie wiedzą że to wszystko nie działa gdyż całe jelito jest pełne resztek które zatruwają krew. I nieważne że zmieniasz dietę, ruszasz się – cały czas jesteś zatruty, a dobre składniki pożywienia nie wchłaniają się z zawalonego resztkami jelita. Wszystko jest robione na opak – najpierw się oczyszcza jelito, na przykład zabiegami hydrokolonoterapii, a potem zmienia dietę. Wtedy zmiana ma jakiś sens. Akurat na ten temat mam informacje z pierwszej ręki, mój przyjaciel i czytelnik jest chirurgiem, który wiele razy otwierał jelito ludzi „zdrowo” żyjących i widział na własne oczy a nie z podręczników jak to wygląda. A wygląda nieciekawie moi drodzy Państwo. Piękne Panie, zgrabne, eleganckie, w markowych ciuchach, a w środku...



Ludzie najbardziej boją się zmian. Zmiana jest czymś nowym, może przynieść coś dobrego, ale może i złego, przerażającego. Im człowiek jest starszy, tym bardziej boi się zmian gdyż czuje że z każdą chwilą jest coraz bliżej smierci. Jego znajomi których znał umierają, jest na ich pogrzebach. Zaczyna więc się zastanawiać co jest po śmierci, czy jest to przerażająca pustka i ciemność, czy też może niebo i piekło o którym nas uczono na lekcjach religii? A może reinkarnacja nauczana na tajemniczym, biednym, dalekim wschodzie? Śmierć jest zrzuceniem ego, stąd ten lęk. Uwierzyliście ze jesteście ego, ciałem, a to są kruche w obliczu potęgi przemijania rzeczy. Wy prawdziwi zostaniecie, wasza jaźń, prawdziwa Istota. To co obumrze to ego, cały zestaw wierzeń kim rzekomo jesteście. Znikną te etykietki w postaci „jestem polakiem” czy też „jestem lewicowcem”. Zniknie wszystko czym sądzicie że jesteście, a pojawi się prawda. Dla tego który poznał że ego jest nierealne śmierć nie istnieje, znika tylko szata, zamieniana na inną. Czy idąc do sklepu by kupić nowe ciuchy cierpicie państwo? Ja się cieszę, lubię dobry ciuch. (Trochę się tego wstydzę ale jestem gadżeciarzem, uwielbiam piękne drobiazgi) Stary piorę i składam w siatce w śmietniku żeby osiedlowi menele mieli, a sam lansuję się w nowych dżinsach z tesco i adidasach z ambro za 25pln w promocji.



Starsi ludzie boja się śmierci, więc by ten lęk zmniejszyć udają się do świątyń. Wszędzie na świecie staruszkowie chodzą do światyń, meczetów, synagogi i kościołów bo boją się zmiany. Nie chcą zmian, im są starsi tym mniej zmian chcą i szukają sensu w religii, czasem w duchowości. A religia dobrze pojęta i na pewno duchowość, to przede wszystkim zmiana. To wszystko co Panstwu piszę opiera się na zmianie, tylko zmiana ma sens. Cała przyroda się zmienia, ciało się zmienia, a staruszek nie chce się zmieniać, i szuka ratunku w duchowości która zakłada zmianę. Jest to taki swoisty paradoks. Jeden z wielu w tym szalonym świecie. Ostatnim ruchem staruszka na szachownicy życia jest przepisanie mieszkania nie dla wnuczki która studiuje i przydałoby by się jej mieszkanie by mogła dziewczyna zacząć normalnie żyć i nie tułać się po akademikach, a dla bogatego kościoła który w zamian za dar załatwi staruszkowi miejsce w niebie.



Proszę zauważyć jak Pani Chylińska grająca (moim zdaniem) bardzo dobrego rocka nagrała płytę w kategorii dance. Wrzaskom oburzenia nie było końca. Czemu tak się stało, czemu ludzie zareagowali tak agresywnie? Co to kogo obchodzi co gra Pani Chylińska? Ludzie w polsce mieli wpisane w swoje wzorce myślowe że ONA gra rocka. I nagle okazuje się że gra dance. Nastąpiła zmiana we wzorcach milionów ludzi – stąd ten hałas i kwiki oburzenia. Dlatego zawsze ludzie ktorzy chcą się zmienić, mają dość życia które toczą, zyskują wrogów we wczesniejszych przyjaciołach i rodzinie która często staje sie nawet nie zaniepokojona zmianą czlowieka, ale wręcz agresywna, napastliwa. To wszystko jest spowodowane przez ich własny strach przed zmianą, przed zmianą ustalonego wzorca. Za tym wszystkim stoi wielki lęk ego przed zmianą, i co za tym idzie przed śmiercią, zniknięciem. To jest lęk wszystkich lęków, podstawa osobowości. Lęk ego przed zniknięciem, przed śmiercią, unicestwieniem. Wszystko czego się boisz, ma swoją przyczynę w tym najgłębszym lęku. Dlatego zmiany w sobie powinno przeprowadzać w tajemnicy przed najbliższymi, bo Ci kierowanymi dobrymi (ha ha) intencjami wciągną Cię znów w bagno z którego ledwie co wypełzłeś.



Ego jest tak subtelne że czlowiek czasami popełnia samobójstwo – ego wie że gdy umrze co jest nieuchronne zapomną o nim. Więc umiera by zwrócić na siebie uwagę. Ludzie dokonują heroicznych czynów z lęku że zostaną uznani za tchórza, bądź by stać się nieśmiertelnym przez swoją rzekomą odwagę, czy też podnieść swoje poczucie własnej wartości. Dlatego też oddają swoje życie za innych, z rzekomej „miłości”, ale zawsze przyczyną będzie ego, czyli egoistyczna motywacja. Wszędzie tam gdzie widzisz bohaterów, autorytety i rzekomą bezinteresowność i wielkość – przyjrzyj się uważnie, a dostrzeżesz zawsze ego. Nawet Ja, Państwa ulubiony nauczyciel życia, jestem egoistą. Tak, tak, nawet ja.



Czy zwróciłeś uwagę ze chodzisz zawsze tymi samymi drogami do pracy, szkoły? To wszystko są lęki przed zmianami. Gdy jesteś biedny a chcesz być bogaty, nie pomoże Ci żadna afirmacja ani wizualizacja, pierwsze co musisz zrobić to otworzyć się na zmiany, i równie ważne – podnieść samoocenę żeby dobrze się czuć ze zmianami. Wielu ludzi którzy wygrało szóstke w totka wariowało, i szybko pozbywało sie pieniędzy. To zmiana tak ich opętywała i nieważne ze była to zmiana na lepsze.


Czytany 12457 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:09
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Anemonalove 2017-07-08 01:51
Hi fellas! Who wants to see me live? I'm live at HotBabesCams.co m, we
can chat, you can watch me live for free, my nickname is Anemonalove , here is my pic:

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Stevgrealf 2019-09-26 13:09
Priligy Se Vende En Peru cialis 5 mg buy accutane in mexico Forum Achat Viagra En Ligne
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd