Najnowsze felietony

sobota, 30 czerwiec 2012 11:59

O kobietach, i mężczyznach

Napisał 

 

 

 

W zalewie codziennej, męskiej byle jakości, nad bagniskiem skąpstwa i małości gdzie eksplodują toksyczną dojrzałością cuchnące purchle gówniarzerii, unoszą się rzadko rozsiane na nieboskłonie gwiazdy prawdziwej męskości, wesoło mrugające nuklearnymi erekcjami do atrakcyjnych Pań, a czasem do Panów.

Jeśli coś od wieków jest niezmienne, a taką jest właśnie psychologia ludzkich zachowań wypływająca z idei istnienia Ego, to znaczy że tak jest. Od wieków było tak że słabsza fizycznie kobieta i silniejszy mężczyzna tworzyli związek, bo coś w nich tęskniło piekącym członków pulsowaniem za tą denerwującą, niezrozumiałą, ale niezwykle kuszącą odmiennością płci która dawała potomstwo, i pełne wrzasków rozkoszy sny nocy letniej. I oto mamy moi drodzy Państwo proste zasady życia. Słabsza fizycznie kobieta wykształcała w zdominowanej przez mężczyzn cywilizacji spryt życiowy i podejście do mężczyzn (cała gra uwodzenia zapisana w genach) silniejszy męzczyzna dominował, albo przynajmniej tak mu się wydawało do momentu w którym uciekał z domu przed wałkiem do pierogów będącej po kilku latach związku w wyższej kategorii wagowej ukochanej małżonki. Teraz, gdy nastała nowoczesność, kobiety pozazdrościły iluzorycznej władzy mężczyznom i zachciały być takie jak i oni, samce. I owszem, studia można zrobić jak facet (ale nie techniczne jak facet, zwykła statystyka państwowych uczelni odsłania tą mocno niepopularna prawdę że tam gdzie jest automatyczne kucie kobieta się sprawdzi, ale tam gdzie wynalazczość i innowacyjność, już nie, zresztą wystarczy spojrzeć na nazwiska twórców niemalże wszystkiego co nas otacza, nawet wibrator stworzył mężczyzna) ale natury nie można oszukać – ciało mężczyzny jest znacznie silniejsze niż kobiece, a umysl stworzony do eksploracji a nie stania w miejscu i oglądania bluzek na wystawach, więc nowoczesne kobiety nie godzące się ze swoim ciałem i jego przeznaczeniem zastępują to agresją, fochami i mściwością, co wiele osób mających szefowe nad sobą, (a także autor niniejszego artykułu) z przerażeniem zauważyło, a scenariusze wymyślonych przez wyzwolone Panie sytuacji sa jakże bogatą w liczne emocjonujące zdarzenia kanwą niejednego koszmaru sennego. Podobny mechanizm posmakowania namacalnie drugiej strony frontu płci występuje też u mężczyzn. Powstała moda na metroseksualizm, coraz modniejszy ruch gejowski czy promowanie biseksualizmu, i oto mamy facetów w obcisłych mini, wesoło błyskających owłosionymi nóżkami w podwiązkach, czy też stukot szpilek dorodnych i czułych facetów na paradzie równości albo dominację testosteronowego odoru w gabinetach kosmetycznych i sklepach z kremami, pomadkami i szminkami. Jednak wszelka emancypacja i femiznim kończy się gdy trzeba naprawić rurę kanalizacyjną, albo pobić się z łobuzem który zaczepia, a najczęściej obserwujemy załamanie teorii feministycznej przy płaceniu za rachunek w restauracji i na sali sądowej gdzie dobry, troskliwy ojciec jest zawsze bez szans wobec matki alkoholiczki, furiatki czy zwyczajnie psychicznie chorej.

Mężczyźni są głęboko oburzeni emancypacją kobiet, utratą męskiej władzy i dominacji która rozsypuje się w proch na ich zdumionych, pełnych przerażenia oczach. Ta dominacja opierała się tysiące lat na tym, że urzędnik mógł spokojnie utrzymać sześcioosobową rodzinę wraz z kobietą której zadaniem było dbanie o dzieci, sprzątanie, i zarządzanie domem, czyli taki home manager, że się tak nowocześnie wyrażę by nie obrazic czytających mnie Pań. W dzisiejszych czasach mężczyzna ze swoimi 1500 brutto budzi już nawet nie niezadowolony wrzask wściekłej małżonki, ale drwinki i ironię, całkiem zrozumiałą przy dzisiejszych cenach. I taki mężczyzna chciałby dominować, zapominając że dominacja opiera się nie tylko na sile fizycznej co było modne kilkanascie tysięcy lat temu, a na zniewoleniu ekonomicznym – mężczyzna zarabia, kobieta w domowych pieleszach korzysta z tego wychowując dzieci, gotując obiadki, spełniając się w tym do czego natura ją przygotowała wyposażając kobietę w macicę. A jak mężczyzna ma dominować gdy kobieta żeby utrzymać dom musi pracować i często więcej zarabia? Jak można wtedy żądać szacunku, i czym wreszcie mozna wzbudzić podziw swojej kobiety? Pensją nie bo żałosna, penisem zapewne też nie, inni zawsze mają większego. Jak szantażowac odejściem? Gdy dawny mąż odchodził, kobieta z dziecmi zostawała na łasce przytułku dla ubogich, więc miała motywację by dbać o męża, przymykać oko na zdradki, dobrze nakarmić, ubrać, wymuskać, bo to także był jej życiowy interes.

Teraz gdy mąż odejdzie, sam trafia do przytułku bo do 40 roku życia mieszkał z mamą, wygodnie było, jedzenie podane kochanemu synkowi pod buzię, wszystko poprane i wyprasowane, więc po co się starać o własne mieszkanie? Gdy wreszcie ma kobietę, wprowadza się do niej, oczekując za 1500 brutto usługiwania która miał u mamy. Ale mamusia kocha synka i mu dogadza bo jest matką, a żona dogadza mężowi tylko wtedy gdy ten dogodzi jej co jest słuszne (a nazywane jest żartobliwie bezinteresowną miłością), a tu mąż już za bardzo się w tej kwestii nie spełnia. I tacy właśnie mężczyźni marzą o dominacji, nie mając możliwości jej zastosowania. Na co sa więc źli? Na siebie że mało zarabiają raczej nie, więc wyżywają się na kobietach. Ale czego chcą? Żeby kobieta więcej zarabiająca, mająca więcej od nich była uległa i ich szanowała? Za co? Za to że gorzej sobie radzi w zyciu? Że nie ma żadnych zainteresowań? Że jest nudny jak flaki z olejem? Że całe wieczory spędza pierdząc na kanapie i ogląda telewizję? Za co szanować takiego trutnia? Szacunek się zawsze tworzy gdy się szanuje siebie. Facet który szanuje siebie nie będzie zabijał czasu głupimi rozrywkami, bo wie że ma ograniczony czas użyteczności, i w tym czasie chce czegoś doznać, czegoś się nauczyć, w czymś spełnić. Tylko ludzie zdjęci lękiem przed życiem, bojący się wyróżnić ponad tłum takich samych przeciętniaków jak on, by nie zostać wysmianymi siedzą i zabijają czas bezczynnością, niweczą na kanapie swoje najlepsze lata. Od czasu do czasu jedynie narzekają, i marzą co by było gdyby nagle z nieba spadło im milion euro, albo milioner nagle dostrzegł w niedomytym grubasie z czarnymi pazurami przebijającymi skarpetki siedzącym na kanapie coś pięknego, i dał mu ten milion euro. Ale tak się nie dzieje, bo jedyne piękno w naszym przykładowym, przeciętnym facecie to gdy na niego nie patrzeć. A zarobić samemu, chociaż spróbować? Nie chce im się. Lepiej siedzieć i czekać na słynny w 2012 koniec świata, może meteoryt zabije pier... szefa, głupiego sąsiada, i wreszcie nie będzie nudno jak rozpie... cały świat. I taki facet żąda szacunku i podziwu.

Z drugiej strony nie lepiej. Z nudy i braku pasji obżerające się kobiety całe życie spędzające na telenowelach, nienawidzące wszelkiego rozwoju i wiedzy (oprócz tej o malowaniu paznokci i fryzurach gwiazd) liczące na spokój i bezruch, a facet nawet niech napier... ją i dzieci ale żeby w czterech ścianach, żeby ludzie nie widzieli bo wstyd. Do tego ta hipokryzja i paplanie o tym że liczy się wnętrze, a kiedy się widzi ładną torebkę na wystawie to niemal się do niej włamuje żeby tylko ją mieć, tak samo z facetami, liczy się bogaty i ładny, ale to uczciwe bo dla facetów liczą się piękne i głupsze, żeby facet mógł poczuć się silniejszym władcą, a przy rozwodzie okazuje się kto tak naprawdę był sprytniejszy, biznesmen z MBA czy słodka blond idiotka w różowych pantofelkach, kochająca kotki i pieski, a na sali sądowej prawie morderczyni faceta który ją kocha i którego chce bezwzględnie oskubać bo „jej się należy”. A gdzie spryt biznesmena? Zanikł przy twardych, jedrnych pośladkach, o które rytmicznie uderzały jego napęczniałe jądra, zmuszające biednego Misia do gwałtownej ejakulacji wsród porykiwań, chrząkań, pomruków i urywanych oddechów, żarliwych wyznań miłości, uciętych jak nożem po gwałtownej analnej ejakulacji, której zwieńczeniem jest chrapanie uśmiechniętego człowieka sukcesu. A więc po co te wszystkie kłamstewka? Ot, natura kobieca. Czarne nazwać różowym, a białe czerwonym, a po powrocie z pracy z Anglii powiła czarnego jak smoła dziecięcia ze skośnymi oczyma, i zaczęła rozgłaszanie cudu – oto Bóg w odpowiedzi na statystyczne Polskie modlitwy o pieniądze, zdrowie i nieszczęście sąsiada, pobłogosławił dzieciątkiem mambo.



Są jednak ludzie którzy puszczają koło ucha te wszystkie bujdy o szacunku, bogatym wnętrzu i inne  społeczne mity opisywane w czasopismach dla Pań. W Polsce takim słynnym tego okazem, będącym już na wymarciu, był prawdziwy genetyczny łowca piękna, predator namiętności, świętej pamięci Leon Niemczyk. Pan Leon był człowiekiem który lubił (i umiał) zarabiać pieniądze, i kochał kobiety. Był biologiczną turbo maszyną stworzoną do miłości i dawania rozkoszy. Zawsze uroczy, gentleman, pełen galanteri i wyszukanego dowcipu. Z Panem Leonem każda kobieta czuła się wyjątkowa i niepowtarzalna, uwielbiana jak księżniczka. A taka doceniania i wychuchana kobieta chętnie pozwoli zakosztować swych słodkich trzech Fatimskich tajemnic, kusząc niewerbalnie do ich aktywnego eksplorowania, czemu Pan Leon nigdy nie odmówił. W życiu Pana Leona przewinęło się kilka małżonek – każda kolejna rujnowała go finansowo, zostawiał jej dom, samochód, wszystko co miał, po czym wpadał w wir szalonej pracy by się odbić finansowo, co przy jego pracowitości nie zajmowało wiele czasu. Gdy się znowu zakochiwał, żenił w szale miłości, i standardowo po jakimś czasie znowu tracił wszystko.

Podłe kobiety? Nie. Pan Leon Niemczyk, gentleman starej daty, doskonale znał zycie i wiedział że za piekno się płaci, a jak chce się mieć piękną kobietę, trzeba jej za to zapłacić i się nie oburzał jak dzisiejsi mężczyźni na fakty, bo to że piękny samochód kosztuje to fakt, to że piękna wędka kosztuje to fakt, i że piękna kobieta kosztuje to kolejny z faktów a nie mitów jakimi zyją Panowie, pogrążeni w głębokiej wierze że piękna kobieta powinna się cieszyć ze taki przystojniak z zółtymi zębami, zarabiający 1500 brutto sie nią zainteresował. A gdy piękna kobieta nie reaguje na zalotne spojrzenia dumnego Pana? Zraniony na całe życie, do końca żywota gardzący kobietą która zrobiła tak nieprawdopodobne głupstwo i nie chciała prać obsranych gaci nieudacznikowi który nawet na siebie nie umie zarobić, a wybrała bogatego faceta i teraz mieszka w pięknym domu, mając mądre i przystojne dzieci po inteligentnym tatusiu, byłym blogerze a obecnie znanym i szanowanym pisarzu...

Pan Leon był człowiekiem który oprócz wiedzy że kobieta kosztuje, miał wspaniałą cechę. Po kolejnym rozwodzie czy rozstaniu albo zdradzie (gdyż często bywał zagranicą a piękna kobieta, podobnie jak neutron w jądrze atomowym, nie znosi bezruchu) nie obrażał się, nie przeżywał że go zdradzono czy oszukano – kobiety takie po prostu są i trzeba to zaakceptować, cwane, przebiegłe, jak małpy które zanim złapią się nowej gałęzi mocno trzymają starą. A więc, nie obrażał się, tylko zakochiwał w kolejnej, jeszcze piękniejszej, i zarabiał pieniądze. Tymczasem przeciętny mężczyzna po dostaniu kosza od kobiety, skrzywdzona i wiecznie nieszczęśliwa ofiara swojej męskiej dumy, do końca życia planuje zemstę i wyobraża sobie wylewanie kwasu siarkowego na twarz swojej ex zamiast zacząć żyć, i kochać inną kobietę. Gdy Pan Niemczyk kupował bukiety kwiatów i zapraszał do restauracji swoja wybrankę którą chciał posiąść, Polski mężczyzna płacze i przeżywa bo wydał 3pln na kawę, przez co czuje się wykorzystany, zgwałcony i zbrukany emocjonalnie.  Cezary Pazura – wziął piekna i ambitną żonę z Ukrainy która tańczyła na rurce ku uciesze miejskiej gawiedzi, wypromował ją, po jakimś czasie z powodów mi nieznanych rozstali się. Zostawił swojej byłej żonie dom, pieniadze, i zajął się nową rodziną.(Ale to było za mało dla Pani Weroniki, kolejnek kobiety „sukcesu” po Pani Sawickiej) Oto prawdziwy mężczyzna, który może wymagać od kobiety bo go na to stać. Stać na zapewnienie ex małżonce godnego życia, i stać na nową, młodą żonę i nowe dziecko. Gdyby go nie było stać, łowił by ryby tam gdzie zawsze, w podstarzałym, błotnistym jeziorze a nie świeżym, rozległym i pachnącym oceanie.

Dlatego moi drodzy Panowie, wiedzcie że są faceci i Faceci. Są mężczyźni z klasą, tacy jak Pan Leon i gamonie tacy jak wy. Brzuchaci, niezadbani, niezaradni życiowo i emocjonalnie, tępawi, leniwi, odpoczywający na kanapie czy komputerze całymi dniami, myślący że wszystko zleci wam samo z nieba do dzióbka, wychowani na filmach sensacyjnych niewiele majacych wspólnego z rzeczywistością, otępieni brudni i śmierdzący bo przecież mydło, książki i depilacja pach sa tylko dla pedałów. A dla zachwyconych Pań mam przykrą informację – Pan Leon kochał kobiety, to prawda – ale tylko te najpiękniejsze, zgrabne, urocze, a nie coraz popularniejsze pasztety z cellulitisem, pomarszczonymi cyckami i brzuszyskiem do kolan. A jeśli urodziłaś się brzydka i mężczyźni uciekaj od Ciebie, to co masz zrobić, pociąć się? Nie. To co masz zrobić to uświadomić sobie że ciało to nie Ty, i mimo brzydoty pokochać siebie. Świadomość nie ma kształtu, i jesteś nią a nie ciałem tak naprawdę. Widzenie siebie przez pryzmat ciała jest koszmarnym nieporozumieniem.


Miej klasę,  bądź facetem a nie dzieciakiem jeśli mnie czytasz. Trenuj boks, podwyższaj samoocenę, nie pozwól by ludzkie zachowania miały na Ciebie jakikolwiek emocjonalny wpływ, szanuj swoje ciało i swoje życie. Nie zadawaj się z gównem bo przesiąkniesz jego zapachem, wiedz że wszystko jest Ci dane na chwilę, i korzystaj z tego intensywnie. Wybaczaj, a jak Cię ktoś krzywdzi daj mu w pysk, ale nie trzymaj w sercu nienawiści, i pamiętaj że kobiet jest wiele, a każda ma w sobie coś fantastycznego. Rzuci Cię jedna? Podziękuj jej i znajdź inną. W życiu zawsze jest jakiś towar i ktoś chętny na niego.  „Każda potwora znajdzie swego amatora”. Jawohl, naturlich.


Czytany 17614 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:09
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd