Najnowsze felietony

sobota, 30 czerwiec 2012 11:09

Boisz się kobiet?

Napisał 

 

 

 

Pisze do mnie czytelnik: "nie jestem pewny siebie, boję się kobiet, co robić!?" a musicie wiedzieć że w czasach kryzysu literackiego, czytelnik rzecz święta, trzeba chuchać, głaskać, dogadzać jak tylko się da.  Ale co ja mam mu odpowiedzieć, skoro sam się boję kobiet? gdy ślepy prowadzi garbatych, wszyscy wpadają do dołu. Skupmy się zatem na tej pewności siebie, chciałbym mój czytelniku (nie tylko mój, niestety - jestem piekielnie zazdrosny o swoich czytelników i chciałbym żeby czytali tylko mnie) żebyś spojrzał na siebie w nowy, być może nigdy nie doznawany wcześniej sposób.



                          Duchowy patrol...



Wielu ludzi uważa się za mało przebojowych, za mało pewnych siebie, szczególnie wobec płci pięknej, której co tu ukrywać, jestem wielbicielem i korzystając z okazji, czule całuję w dłoń a nawet w coś więcej, jeśli tylko mam możliwość i okazję... ale wróćmy do tematu artykułu, człowiek chciałby sobie poflirtować i się poprzechwalać, ale obowiazki autorytetu duchowego wzywają - czas ratować Panów braci samców, których wrzaski cierpienia doszły do mych duchowych, obfitujących w wiele skarbów, uszu, wskakuję więc na rower, włączam pulsujące lampki "duchowy patrol" i jadę do lidla po czteropaka piwa argus w promocji, wyjmuję z lodówki śledzika, i tak wzmocniony siadam by pisać. Poważna sprawa. Pewność siebie to bardzo ważna kwestia. Wiele ludzi uważa się za mało pewnych siebie, i mało przebojowych, zupełnie niesłusznie. Ludzkie życie składa się z wielu, bardzo wielu różnych aspektów - życie zawodowe, prywatne, związki międzyludzkie, szereg akwenów na które wypływasz seksowną żabką każdego dnia. W niektórych z nich wygrywasz pływackie zawody, w innych w lęku przed rekinami nie chcesz płynąć i zawracasz do brzegu... w innych się topisz w panice, wciągany przez głębię zimnych odmętów jeziora nieśmiałości. Jeśli uważasz się za osobę mało pewną siebie, chciałbym żebyś dokonał kilku obserwacji które może Cię z nieśmiałości nie wyleczą, ale pokażą jej uwarunkowanie i przyczyny, a jak mówi słynny C. G. Jung: "Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. " Grunt to wiedzieć co w nas siedzi, nawet jeśli jest to coś złego. Posłuchaj tego - podchodzi menel do zakochanej parki siedzącej na ławce w parku, i pyta się czy lubią ptaki? lubią, oczywiście, odpowiadają zaciekawieni młodzi zakochani. A wspmożecie sępa? pyta pijaczek. 



                           Jesteś jaki jesteś?


Jesteś mało pewny siebie do ludzi w otoczeniu a szczególnie do kobiet? czy w ogóle do wszystkiego? gdy idziesz do sklepu po bułki, a sprzedaje jakiś zgred, czy czujesz się mało pewny siebie, trzęsiesz się, czerwienisz? nie. Gdy sklep będzie zamknięty, pójdziesz do innego, gdy w tym będzie za drogo, podejdziesz do następnego. Żaden problem, prawda? czy miałes jakieś lęki, obawy? czy widząc zamknięty sklep czułeś się zraniony, odrzucony, niekochany? czy chciałeś mieć pistolet i ostrzelać sklep że odtrącił Twoje uczucia? jeśli jesteś zdrowy psychicznie, na pewno nie, co najwyżej mogłeś zakląć cicho pod nosem że musisz dodatkowo chodzić, ale czy będziesz przeżywał to latami? za godzinę już zapomnisz. To czemu w takim razie taki strach wzbudza w Tobie podejście do dziewczyny? nie myśl że Cię potępiam, sam się boję i nie podchodzę, jako znany bloger nie mam zresztą takiej potrzeby... Ale czemu odczuwasz strach? idziesz do sklepu po bułki, myślisz leniwie o swoich sprawach, dokonujesz zakupów albo i nie, to wszystko, gdzie tu miejsce na strach i nienawiść gdy nie ma świeżych bułek? podejście do atrakcyjnej dziewczyny, sprawia że cały drżysz, odczuwasz suchość w ustach, Twój organizm traktuje całą tą sytuację jako zagrożenie i przygotowuje się do walki. Podchodzisz żeby zainteresować sobą dziewczynę, kochać się z nią, a Twoje ciało jest napięte i przybiera postawę do walki, co kobieta odbiera podświadomie jako zagrożenie, i mamy kolejnego kosza w zestawie. Krótko mówiąc, boisz się.  Wprawdzie dziewczyna nie jest sklepem, ale... w sklepie wybierasz co chcesz, jeśli masz pieniądze. Im więcej ich masz, tym lepsze rzeczy możesz kupić, a te rzeczy, jedzenie, picie, dają Ci przyjemość. Z kobietami jest dość podobnie, jeśli nie masz pieniędzy, nie kupisz nic. Jeśli masz mało, kupisz suchą bułkę, a jeśli masz ich więcej - przepyszną bagietkę. Proszę o wybaczenie Panie, to co napisałem może się wydać nieczułe, ale trochę moim subiektywnym zdaniem jestem za sprytny, żeby uwierzyć w mezalians biednego faceta i pięknej kobiety, który ma szansę na długi związek. Może inaczej, taka sytuacja jest możliwa, tak samo jak jest możliwe wygranie szóstki w totka. Światem rządzą pewne mechanizmy biologiczne, którym można się przeciwstawić skutecznie, ale jest to dostępne w naprawdę niewielu przypadkach gdzie jedna ze stron ma bardzo dużą wiedzę o płci przeciwnej, albo gdy następuje tzw. jedność dusz. Dlatego też sprytnie napisałem o szansie na dłuższy związek, gdyż świeżo zakochani zawsze wydrapią Ci oczy przekonując Cię że to prawdziwa miłość i jedność dusz. To poczekajcie aż opadnie im serotonina w organiźmie, a zostaną same społeczne uwarunkowania - wtedy poczekamy, zobaczymy czy kobieta zniesie społeczny ostracyzm i brak akceptacji, a facet to że to kobieta nim rządzi i jest uważany za utrzymanka. Za dużo pożarów, by można je było ugasić jedną tylko sikawką...



Mądrość zen mówi że gdy łucznik chce trafić w cel, denerwuje się możliwością porażki przez co drży mu dłoń, i nie trafia. Zwycięzcą zostaje nie ten kto strzela dla nagrody, a ten który strzela dla rozkoszy oddania strzału. Nagroda oszałamia strzelca, zabiera mu siłę, śmiałość, pewność siebie, przebojowość i wiarę. Wprawdzie nie jestem mędrcem zen, tylko prostym, niewykształconym chłopakiem z Pragi, niemniej zgadzam się tą mądrością. Żeby wstrzelić się w tarczę, musisz być mocno skoncentrowany na celu. Pelna koncentracja może nastąpić gdy jesteś stabilny psychicznie, radosny, spokojny. Gdy pożądasz, boisz się czy nienawidzisz, Twój umysł jest zatruty smutkiem, i jak długo wtedy utrzymasz koncentrację? te pełne jadu myśli atakują Cię cały czas, wracają i siedzą w Twojej głowie domagając się skoncentrowania tylko na nich. Twoja nienawiść nie uderza we wroga, prawdziwego czy wymyślonego, ona jest w Tobie, i tylko Ciebie niszczy. Zamiast myśleć o puszystym kotku, szumie oceanu, Ty spalasz się sam w sobie marnując czas na myślenie brzydko o bliźnim, dlatego też każda ścieżka rozwoju duchowego nie poleca Ci nienawiści ani strachu. Jesli chcesz stać się człowiekiem szczęśliwym, musisz wyzbyć się z siebie strachu i nienawiści, musisz stać się nieustraszony, dlatego że lęki i obawy zaburzają Twoje widzenie świata, a strach jest przepustką do nienawiści. Zmarnotrawione życie to nie brak studiów i dobrej pracy, a życie w tej truciźnie którą sam codziennie produkujesz. Jeśli sam zacząłeś produkcję, sam możesz ją też zwinąć, zlikwidować. Jeśli w Twoim sercu jest smród negatywnych emocji, wszystko inne też będzie nieciekawie pachniało. To co masz w sobie, warunkuje to jaki będzie świat, Twój świat. 



Czemu więc się boisz? jaka jest przyczyna lęku? Twoje przekonanie, Twoja wiara mówi Ci że jeśli dziewczyna Cię odrzuci, to musi boleć, a to jest nieprawda. I tym różnisz się od mistrza podrywu, który swą magnetyczną osobowością i śmiałością działa jak magnes na kobiety. Ta różnica to świadomość że kobiet jest trzy miliardy, i dla wszystkich starczy (a coraz częściej mówi się o innych cywilizacjach w kosmosie, tam też na pewno mają jakieś kobiety) Jeśli jedna daje Ci kosza, czeka na Ciebie tysiące następnych, nie da się ciągle przegrywać, jak też nie da się ciągle wygrywać. To co sprawia że się boisz, to przekonanie że porażka w jakiś sposób Cię skrzywdzi, uszkodzi. Mistrz podrywu to człowiek który odepchnięty przez kobietę, uśmiecha się pod nosem, i minutę później próbuje z następną. Ten luz sprawia że jest sobą, jest wyluzowany i pewny siebie, a kobiety to momentalnie wyczuwają po zapachu i mowie ciała. Ty po nieudanym podrywie, idziesz się upić by przeklinać kobiety za swoje własne lęki, czy też przeżywasz tą sytuację w swoim umyśle do końca życia, wyobrażając sobie zemstę czy odegranie się, a mistrz podrywu zupełnie się tym nie przejmuje. Ty masz przekonanie że odrzucenie boli, a podrywacz ma przekonanie że odrzucenie to tylko kolejna lekcja podrywu. Różni was tylko jedno przekonanie w głowie, ale jak olbrzymie ma to dla was konsekwencje... dlatego przekonania zmienia się, na przykład afirmacjami, albo wyśmiewaniem i podważaniem starych wzorców, czy też kilkoma innymi metodami. Dodatkowo przecież Ty dobrze wiesz że po odrzuceniu będziesz to przeżywał, więc stawka rozgrywki (próba poderwania kobiety) znacznie wzrasta, w razie porażki tracisz (w swoim przekonaniu) nie tylko swoją wartość, ale też skazujesz się na przeżywanie tego wciąż i wciąż we własnej głowie co najmniej przez miesiąc, rok, 10 lat? 10 lat stracone ponieważ jakąś kobietę może bolał ząb, może miała zatwardzenie, i coś Ci w gniewie odburknęła gdy podszedłeś zgrabiony, śmierdzący potem i strachem, i zacząłeś dukać tekst podrywu z kartki. Ma to sens? nie ma. Żyjemy za krótko by marnować lata na takie przeżycia. Dostałeś kosza? no i co z tego? jakie to ma znaczenie? ja też dostałem kosza, niezliczoną ilość razy. Było mi przykro, trochę pobolało, i na tym koniec. Moje życie jest za cenne i przede wszystkim za krótkie, abym się przejmował takimi rzeczami. A już picie alkoholu ze smutku, to najgłupsza z możliwych rzeczy. Alkohol pije się tylko dla odprężenia, radości, śmiechu. Pije, nie znaczy upija i leży we własnych odchodach na ulicy. Jak można się tak zeszmacić dla kobiety?



                         Jak to działa...



Wielu moich czytelników ma taką swoją byłą dziewczynę. Bardzo ją kochali, a ta ich zostawiła. Każda wódeczka z przyjaciółmi, każde większe emocje uruchamiają melancholijne wspomnienia o tym co było. Była dziewczyna jawi się nam jako bóstwo ze snu. Wiesz dlaczego tak jest? spójrz w lesie na pusty dom, ot, nic takiego. Ale przyjdź w nocy, boisz się, prawda? ogarnia Cie zgroza, a wyobraźnia podpowiada kolejne diabelskie imiona które rezydują w pustym, przeklętym domu, tylko czekające by na Ciebie wyskoczyć i Cię zjeść. Ten sam dom, ale okoliczności inne, nocy prawie wszyscy instynktownie się boimy. To jak widzisz daną rzecz, zależy od Twojego stanu ducha. Jeśli patrzysz na samochód, budynek, czujesz się neutralnie, nic nie czujesz. Gdy Twój organizm zaleje fala adrenaliny i innych hormonów strachu, poczujesz że budynek Ci zagraża, że musisz z nim walczyć - nieważne że wiesz iż to jest bzdura, budynek jak budynek, obsrane trawniki, na murach graffiti a na klatkach blokersi pijący wódzię pod bułkę z musztardą - Ty tak czujesz. Gdy Twoje żyły zaleje serotonina, poczujesz więź z tym budynkiem, poczujesz do niego miłość, radość z przebywania w jego towarzystwie. To co widzą ludzie obiektywnie jest takie samo, ale przez emocje zupełnie inne, co sprawia że zupełnie inaczej na to reagujemy. Jeden przejdzie koło budynku, drugi go kopnie a trzeci ucieknie. A budynek tylko sobie stoi tak jak zawsze...



                       Miś, dziś bez gumki...



Związek z kobietą to pewne etapy. Najpierw się zakochujesz, a wasze organizmy są pełne hormonów szczęscia. Jest to niezbędne, byście zrobili sobie dziecko. "Miś, dziś bez gumki, mam dni niepłodne" pochrumkując z radości zgadzasz się, by za kilka lat w nielicznych przerwach w opiece nad dziećmi, ocierając łzy upokorzenia, wspominając tą chwilę gdy Twoja ukochana udając szok i oburzenie "Miś! jestem w ciąży! nie wiem jak to się stało! cieszysz się?" bluzgać na forach internetowych na singli "nikt wam nie poda szklanki wody", "egoiści", "szkoda że wasi rodzice nie myśleli tak samo jak wy". To jest historia przeciętnego związku, opartego na biologii. Ten poziom hormonów utrzymuje się w organiźmie do dwóch lat, i w tym czasie musi nastąpić zapłodnienie. Potem mija, i jeśli w zakochaniu "hormonalnym" nie było czegoś więcej od seksu, czyli przyjaźni, sympatii, szacunku czy podziwu, rozstaniecie się o ile nie macie wspólnych zobowiązań, np. mieszkania na kredyt, wtedy będziecie żyli nienawidząc się nawzajem i wzajemnie oskarżając o swoje nieszczęście. U niektórych ludzi poziom hormonów szczęścia utrzymuje się dwa lata, u innych rok, i jeśli Ty masz te hormony dwa lata a Twoja kobieta rok, to ona odchodzi bo nic nie czuje, a Ty nadal czujesz. Gdy kobieta zostawi Cię w fazie zakochania, odbije się w Twojej pamięci jako coś wspaniałego, powstanie proste skojarzenie w mózgu, Twoja ex = ten wspaniały cudowny stan naćpania endorfinami. Ale gdyby Cię nie rzuciła, możliwe że za rok czy dwa lata to Ty byś ją rzucił, bo po "otrzeźwieniu" zobaczyłbyś nie anioła, a wyrachowaną, egoistyczną osobę która Cię niszczy. Wtedy w Twej pamięci zostałoby tylko skojarzenie "Twoja ex = koszmar". W ogóle byś o niej nie myślał. Tak więc Twoja melancholia i romantyzm, to pech trafienia w fazę zakochania. Raz takiego pecha mają dziewczyny marzące całe życie o chłopaku który je 20 lat temu zostawił w fazie zakochania (i porównują ten stan do tu i teraz gdy są oczywiście nieszczęśliwe z mężem) a raz Ty. Zdarza się, loteria.


                 Twoja wartość. Jesteś kimś.



Twoja wartość nie zależy wcale od tego, czy jakaś kobieta Cię odrzuci. Wszystkie kobiety świata mogą Cię zwyzywać od pustych egoistów, drani, brzydali, ale to nadal nie ma nic wspólnego z Twoją wartością. Jesteś wspaniałym facetem dlatego że... jesteś. Nic więcej nie trzeba. Możesz być niski, brzydki, mieć pryszcze, krosty na ciele, mieć małego penisa, zepsute zęby... to wszystko są to jednak opisy Twojego ciała, Twoich cech nabytych w dzieciństwie, a nie jesteś ani swoim ciałem, ani tymi cechami gdyż te potrafią się zmieniać w życiu. Zauważ że ludzie po amputacji kończyn, nadal są tacy sami. Na pewno więc nie byli ciałami, te zresztą co 7 lat zmienia zmienia wszystkie swoje komórki na nowe, czyli masz zupełnie nowe ciało. Chciałbym abyś zaczął patrzeć na siebie z nieco innego punktu widzenia, gdyż teraz oceniasz się mając jako punkt orientacji jakiegoś modela z telewizji, czy aktora porno, który sumiennie oddaje się swojej pracy. Kto by się nie oddawał... nie porównuj się z innymi ciałami bo zawsze będzie jakieś lepsze, większe, ani z umysłem gdyż zawsze będzie jakiś umysł, znacznie sprawniejszy w jakiejś dziedzinie życia. Kochaj się za to że jesteś, tak po prostu - chcesz objawienia, świętej księgi? nie trzeba - po prostu powiedz sobie stając przed lustrem, Kocham Się. Oczywiście, zawstydzisz się, wszyscy Ci wciskają bajki o kochaniu innych, nikt Ci nie mówił że aby kochać innych, trzeba kochać siebie. Jeśli nie kochasz siebie, nie czujesz radości na swój widok w lustrze, to jak pokochasz innych, co im dasz? miłości nie masz w sobie, więc zarzucisz ich słowami o miłości, a będziesz kombinował żeby wyłudzić od ludzi seks, pieniądze, podziw czy akceptację. Jeśli nie masz w sobie miłości i akceptacji do siebie, jesteś żebrakiem, nikim. Możesz mieć S klasę, ale nie masz tego co sprawia że będąc 24h na dobę sam ze sobą, czujesz się fantastycznie a życie staje się fascynującą przygodą. Znacznie lepiej żebyś miał i S klasę, i szacunek do siebie. To jest największa wartość w Twoim życiu, i nic nie jest od tego ważniejsze. A właśnie, słyszałeś o nieśmiałym kolesiu co wymigał się od wojska? przed komisją wydłubał lalce siostry oko, i wsadził sobie w tyłek. Na komisji proszą go o ściągnięcie spodni, lekarz pod koniec badań zagląda mu do tyłka widząc zamiast odbytu wielkie oko, a wtedy koleś krzyczy "widzę Cię!" dostał oczywiście kategorię E wypisane drżącą, lekarską dłonią.


                   Błogosławieni biedni, bo dają nam radość...


Zauważ że czujemy się pewnie w towarzystwie osób od nas "mniej znaczących". Chorzy, kalecy, biedni - czujesz się przy nich znacznie lepiej, jesteś lepszy. I czy boisz się zdania na Twój temat menela? nie. Bo czym może Ci zaszkodzić menel? menel nie sprawi że Twoje towarzystwo w pracy czy znajomi zmienią zdanie na Twój temat, menel to menel, społecznie jest zerem, nikim. Krytyka menela Cię nie dotyka dlatego, że masz przekonanie że nie może Cię dotknąć. Dlatego tak wielu ludzi uwielbia przebywać z biednymi i inwalidami - po prostu czują się znacznie lepiej niż w świecie który ich przeraża. Tu mają kontrolę, są liderami, liczą się, są kimś, w końcu inwalidzi zazdroszczą im, podziwiają ich. Jak Ci zaszkodzi obsrana bacia umierająca na raka? albo dziadek bez nóg? możesz wszystko, czujesz władzę. A jak się poczujesz przy kimś kto jest od Ciebie znacznie bogatszy i ma więcej znajomych? a przy bokserze? niby wiesz że nie jesteś od nich gorszy, ale wiesz że w razie czego bogaty zniszczy Cię bez problemu alienując od znajomych czy pieniędzy, np. wyrzucając z pracy, a bokser może zapewnić Ci dożywotnie kontakty ze stomatologiem. Wiesz że nie możesz sie postawić bo przegrasz, więc Twoje z nimi przebywanie jest nacechowane lękiem. Tego lęku nie uświadczysz przebywając z chorymi i biednymi. Znane przysłowie mówi że przyjaciół poznaje się w biedzie. Jest dobre, ale jest też znacznie lepsze, głębsze - prawdziwych przyjaciół poznasz dopiero w bogactwie. O ile większość ludzi pomoże Ci w biedzie (niektórzy się będą śmiali z radości ale to zupełne prostactwo) to już bardzo mało z nich będzie potrafiło cieszyć się Twoim awansem społecznym, zapominając o swojej biedzie i nędzy. Dopóki byłeś biedny, była przyjaźń, wspólna wódeczka, przyjacielskie wyznania "w tajemnicy". Gdy stałeś się bogaty, nagle ze zdziwieniem zauważasz że z przyjaciela zrobił się najgorszy wróg. Czemu? dawniej się Ciebie nie bał, mógł czymś błysnąć, a teraz czuje się nikim. Czym się pochwali, czym Cię zaszokuje żebyś go podziwiał? mając duże pieniądze przebijesz go w każdej możliwej dziedzinie, a on wiedząc o tym czuje się nikim, a przyczynę tego uczucia upatruje w Tobie, dlatego też Cię nienawidzi. Nienawiść byłego przyjaciela jest gorsza niż nienawiść wroga. Dlatego tak bardzo ważną rzeczą jest przyjaźnić się z ludźmi, którzy mają wysoką samoocenę. Taki człowiek będzie Cię lubił gdy będziesz biedny, i tak samo gdy będziesz bogaty. Dlatego że jego wartość, jego samoocena bazuje na czymś innym niż pieniądze. Spójrz na mnie, piszę Ci bardzo ważne rzeczy które mogą zmienić Twoje życie na lepsze, i czy biorę za to pieniądze? kto chce wpłaca korzystając z numeru konta w dziale "sponsorzy ecoego" za co jestem i będę bardzo wdzięczny, ale kto nie ma ten korzysta za darmo. Robię to dla Ciebie jeśli jesteś biedny, i na pewno czujesz w tym moją miłość... może szorstką, może brutalną, czasem wulgarną... ale jest to ewidentnie ciepło które w sobie czujesz, w sercu. Tworzę dla Ciebie - biedaka, i tak samo będę tworzył gdy koło fortuny się odwróci i postawi w sytuacji bogacza, czego Ci serdecznie życzę bo i mi na pewno coś wtedy skapnie. Interes i dobrobyt czytelnika, to mój interes, dlatego właśnie Cię wspieram tym co mam, a co mam? tylko talent do pisania który rozwijam ciężką pracą, nic więcej oprócz chorób i biedy nie dostałem w tym rozdaniu kart. Ale gra jeszcze trwa więc jak śpiewał wyginając śmiało ciało, słynący z Dionizyjskich biseksualnych orgii wąsaty Pan Freddy Mercury, show must go on.

Ale wróćmy do tematu artykułu. Czemu więc boisz się kobiet? kobieta może Ci wiele dać, ale i wiele odebrać. Może dać Ci zakochanie, wspaniały seks, poczucie sensu w życiu (co jest dla Ciebie samobójstwem gdyż Twój sens życia nie powinien się opierać ani na kobiecie ani na pieniądzach) ale gdy się znudzi, albo nie będziesz taki jak ona chce, zabierze Ci to wszystko odchodząc. Zabierze Ci Twój sens życia, a co jest najśmieszniejsze, to nie jest wcale Twój sens życia, tylko tak sobie wmówiłeś. Ludzie wmawiają sobie różne rzeczy, dla jednych celem życia jest majątek, dla innych kobieta czy facet, dla jeszcze innych dzieci. A gdy umierają, walczą bo ich sens jest na ziemi, z której oni odchodzą. Ich dwónożny sens życia już ma inny sens życia w osobie innego mężczyzny, a Ty umierasz. Twoim problemem jest to że źle ulokowałeś swój kapitał. Zamiast zainwestować go w siebie, Ty roztrwoniłeś go "na zewnątrz" siebie. Twoje życie było pełne lęku o sens który może nawiać z innym, a gdy umierasz będziesz pełen lęku że stracisz to, o co całe życie tak mocno walczyłeś. Jakie życie taka śmierć - to moja ulubiona piosenka którą nucę zawsze przy porannym goleniu.


Czytany 15534 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:11
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd