Najnowsze felietony

poniedziałek, 04 maj 2015 18:31

Kocham Cię, czyli co dokładnie?

Napisał 

Ponieważ od jakiegoś czasu cierpię na uwiąd twórczy, dziś zadebiutuje ze swoim tekstem znany nam z komci na samczymrunie i forum (braciasamcy.pl) Rysiek.


                                                                                Kocham Cię


No to dziś kilka słów drodzy panowie, dlaczego nie warto bawić się w dziwne relacje z kobietami? Zacznijmy od podstaw. Jesteś mężczyzną – mówisz swojej kobiecie, że ją kochasz. Podkreślam – jesteś mężczyzną a nie chłopcem. Co to dla Ciebie znaczy? Ano to, że w razie czego będziesz gotów oddać za nią życie. Śmieszne? Śmiej się dalej i zaliczaj kolejne fuckupy z panienkami z klubów. Życie jest długie, Ty masz mnóstwo czasu, pieniędzy i zdrowia. Koks i wóda osłodzi Ci wszystko. Powodzenia! Zakładam jednak że jesteś mężczyzną, inaczej nie traciłbyś czasu na „bzdury”, które tu wypisuję.

Słyszysz z ust kobiety „kocham Cię” i jako mężczyzna przekładasz to na własne jednowymiarowe widzenie świata i...już poległeś. Czy wiesz ile barw mają kobiece słowa kocham? Otóż drogi przyjacielu, tych barw jest więcej niż farbek w Twojej palecie z podstawówki. Czy to źle? Absolutnie NIE, gdyż taka jest konstrukcja myślowa kobiet, która musiała funkcjonować od czasów pierwotnych w ten sposób, aby zapewnić powodzenie ewolucji i...przetrwanie najlepszych genów. Wiem, że trudno to ogarnąć, więc jeśli nie pojmujesz o co chodzi musisz przyjąć, że tak właśnie jest zupełnie na wiarę.

Kocham Cię, czyli?

Aby uprościć sprawę przyjmijmy, że tych barw jest dziesięć. Kocham możesz usłyszeć już przy jednej barwie, którą może być np...bycie miłym gościem na komunikatorze. Po usłyszeniu tego wielkiego dla Ciebie jako mężczyzny słowa nabierasz przekonania, że kobieta jest Twoja, jej miłość jest dozgonna i podparta solidnym fundamentem. Zaczynasz zastanawiać się jak do tego doszło? Po chwili już wiesz! Mnóstwo lajków, dziesiątki godzin w necie spędzonych na wysłuchiwaniu jej problemów (zamiast skutecznym ich rozwiązaniu poprzez własną stabilność). Dałeś się wciągnąć w iluzję, która będzie Cię trochę kosztować. Przy odrobinie farta i kopie w przyrodzenie zamkniesz się w sobie z solennym postanowieniem, że to ostatni raz oraz wszystkie kobiety są złe! Przyjacielu, nie poddawaj się! Poznałeś zaledwie jeden, najbanalniejszy rodzaj „kocham Cię” jaki usłyszysz jeszcze nie raz od tych wspaniałych istot, bez których życie na świecie po pierwsze nie mogłoby istnieć, a po drugie byłoby koszmarem – mówię Ci to ja, Rysiek. Chcesz posłuchać o innych stopniach? Ruszę temat zaledwie, bo rozpisanie tego zagadnienia spokojnie mogłoby stanowić temat pracy magisterskiej z psychologii, którą być może kiedyś popełnię.

Otóż innym bardzo popularnych stopniem „kocham Cię”, jest bycie tak zwanym „spolegliwym panem”. Drogi przyjacielu, nie odczytaj tego źle! Pomoc w ubraniu, otwieranie jej drzwi, solidne przytulenie i każde możliwe wsparcie, kiedy kobieta jest wobec Ciebie fair ABSOLUTNIE nie tworzy z Ciebie spolegliwego gościa (w męskiej terminologii taki pan nazywa się „psem” albo „jamnikiem”). Proszę upewnij się, że rozumiesz definicję tego słowa bo w przypadku niezrozumienia możesz narobić i sobie i swojej wybrance dużo kłopotu.

"Ciche dni"

Kim jest zatem spolegliwy gość? Otóż mój drogi, masz twardy system wartości i mało emocjonalną osobowość, która pozwala Ci sprawować opiekę nad porządkiem w relacji. Jeśli Twoja kobieta zachowuje się w sposób godny kobiety, to znaczy że miałeś dużo szczęścia i powinieneś kochać ją miłością doskonałą, dać jej poczucie stabilizacji i marzyć o przedłużeniu gatunku. Niestety, Twoja niestabilność lub strach powodują, że stajesz się obiektem frustracyjnych ataków ze strony pani, której umysł funkcjonuje w ten sposób iż interferuje z Twoim. Możesz się śmiać :) Jak przeczytasz ostatnie zdanie raz jeszcze i się zastanowisz to może dojdziesz do wniosku, że mam rację? Otóż każda Twoja wątpliwość, zawahanie, brak wiary jest NATYCHMIAST odczytywana przez Twoją kobietę powodując w niej strach i niestabilność. Teraz wyobraź sobie co byś zrobił, gdybyś Ty poczuł strach i niestabilność? Ja to wiem i Ty też! Agresja – jesteśmy mężczyznami i w przypadku destabilizacji reagujemy właśnie w ten sposób. Wiem, to przykre, ale tak działa ten świat – agresja jest domeną słabych. Co zrobi kobieta? Przecież nie ma siły fizycznej aby Ci dołożyć czy komukolwiek innemu?

Otóż dostaniesz sygnał, że coś tu nie gra. Najbanalniejszy to zamknięcie drzwi do sypialni, w dalszej kolejności ciche dni i tygodnie w ostateczności, a Twój sąsiad może spenetrować Twój ogródek. Naprawdę tego chcesz? Wiem, że nie, dlatego uporządkuj swą osobowość i przestań działać jak pies. Słowo kocham do psa obowiązuje tylko do czasu, kiedy w okolicy pani pojawi się prawdziwy mężczyzna. Później umysł kobiety działa tak, że ona będzie się po pół roku zastanawiać skąd Cię znała, mimo iż wcześniej dostawałeś solenne zapewnienia, że Ty i Ona forever and ever. Czy to źle? Absolutnie NIE, to część natury – po prostu byłeś zbyt słaby dla niej – musisz się z tym pogodzić, popracować nad sobą i...poszukać nowej, lepszej kobiety. To, że byłeś zbyt słaby nie znaczy, że nie masz żadnej wartości, zwyczajnie ona potrzebowała kogoś innego, kogoś kogo...może nigdy nie spotka. Chcesz robić za wyżalnię, spluwaczkę, tampon emocjonalny? Nie chcesz – mówię Ci to ja Rysiek robiący za taką wersję w przeszłości nader często. Dalsze rodzaje kobiecego „kocham Cię” opiszę kiedyś, bo bazując na tym co chłopaki piszecie to te dwa poziomy są wystarczające w tej chwili.

Poważna inwestycja

Wróćmy zatem do funkcjonowania jako internetowa „miłość”. Pamiętaj, że dla kobiety relacja z mężczyzną jest POTĘŻNĄ inwestycją i ONA musi być pewna, że właściwie lokuje uczucia, gdyż wchodząc na poziom 7-8 w skali kobiecego „kocham” NIE BĘDZIE w stanie się z tego wycofać, choćbyś był kawałkiem gówna i zachowywał się niegodnie. Rozumiesz? To jest bardzo czytelna podświadoma strategia – uszanuj ją, naucz się jej i staraj zrozumieć. Pani nigdy nie wie co z nią będzie, rzadko wie czego chce i dokąd zmierza a Twoją rolą jest takie przekonanie jej, że TY jesteś najlepszą wersją mężczyzny jaka mogła ją spotkać. Gwarantuję Ci, że czas shit testów, zagrywek i cyrków szybko minie, gdy tylko pani poukłada w swej ślicznej główce to i owo. Wszystko zależy od Ciebie a cuda są domeną tego stanu, gdzie np. kobiety deklarujące, że nie potrafią gotować zamieniają się w wirtuozów patelni a nieznoszące muzyki poważnej nagle dostrzegają jej piękno.

Reasumując – internetowa relacja z kobietą, jest dla niej bardzo bezpieczna. Co prawda nie daje jej poczucia spełnienia (ona często sama nie potrafi zdefiniować dlaczego czuje się źle, nie widzi sensu, szarpie się itp.) ponieważ ogranicza ryzyko do minimum dając jednocześnie namiastkę bliskości pozwalającą przetrwać do rana, aby pójść do pracy. Pani nigdy nie wie, czy nagle nie będzie miała ochoty mieć z Tobą seks życia na tylnym siedzeniu autobusu a może szybko ślicznego, mrugającego oczkami bobaska. Jeśli teraz niewłaściwie dobierze partnera to...zasili pokolenie ikea. Naprawdę tego chcesz? Kochasz swoją kobietę? Zadbaj o nią – masz to we krwi, tylko zacznij myśleć głową a nie fiutem. Seks jest wspaniały, jednoczy ludzi, daje spełnienie i nie może istnieć żadna udana relacja bez niego, pamiętaj też, że kobiety kochają go dużo bardziej niż TY (znów możesz się śmiać) ;) ale musi on być elementem współżycia, innymi słowy NIE MOŻE przysłaniać Ci jasności widzenia Całej Jaskrawości – inaczej już jesteś trupem. Proszę – myśl! Dla dobra swojej wspaniałej kobiety, wiesz przecież, że jest tego warta!


www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!


--------------------

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 10662 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+2 # predator 2015-05-04 23:11
I jak tu kurwa być tym silnym facetem w kraju gdzie od małego uczą Cię w szkole nauczycielki,ko biety każące Ci być posłusznym i uległym wobec nich bo jak nie to uwaga, albo wezwanie rodziców - spędzając przy nich tak dużo czasu w tak WAŻNYM jak dzieciństwo i dorastanie czasu nie ma szans na uświadomienie sobie wystarczająco mocno, że jesteś mężczyzną, poczucie mocnego związku z samym sobą, zbudowanie stabilności i spójności swojego charakteru. W domu temat związków większości rodzin to naturalnie tabu. Zanim sobie poukładasz pewne wewnętrzne sprawy okazuje się że jesteś po kilku związkach z których nic nie wyszło, z poszarpanym sercem i portfelem. Bo o trenowaniu samooceny w młodym wieku też w szkole nie uczyli. Np. W Holandii w szkołach uczą o związkach "Skała i woda" kiedy być niewzruszonym na babski bełkot, a kiedy czułym. Szkolnictwo w PL jest do wymiany!

Wnioskuję, że dziś w PL kobiety mają znaczną przewagę ekonomiczną, prawną, mentalną (mamusia często w domu mówiła jak należy się zachowywać małej córci żeby była spójną kobietą, podczas gdy syn widział zmęczonego tatę popołudniami bo ten odpoczywał po pracy i nie zawsze chętnie dzielił z nim czas) nad mężczyznami. Na koniec choć w 1 rzeczy to faceci mają lepiej. Nie muszą się aż tak bać kiedy wracają o 2 w nocy samotnie z imprezy. Zagrożenie bezpieczeństwa fizycznego dla mężczyzn jest mniejsze i mało prawdopodobne, że wyskoczy na nich jakiś gwałciciel.

,,Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą wreszcie!"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # predator 2015-05-04 23:21
PS: Ekonomiczną* - wiadomo że faceci lepiej zarabiają, ale np. więcej bezdomnych to mężczyźni. Nauka języków i nauka przedmiotów szkolnych lepiej idzie dziewczynkom stąd wniosek, że później więcej z nich ma lepszą pracę od mężczyzn.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Brzytwa 2015-05-05 01:19
Z tą jakoby lepszą 'nauką' to bym nie przesadzał. Kobitki są lepsze głównie w walce o oceny (bo trzeba być pilnym uczniem itp). Jeżeli chodzi o rozróżnianie przydatnej/niep rzydatnej wiedzy w kontekście rozwoju/biznesu /nauki to mocno bym się kłócił.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Vincent 2015-05-05 06:43
Jeśli chodzi o powtarzalne, schematyczne działania, kucia na blachę - kobiety są w tym niezrównane. jeśli idzie o interpretację, kreatywność, praktyczne wykorzystanie zdobytej wiedzy - leżą całkowicie na łopatkach. Gdyby nie my, zapewne do dzisiaj nie wylazłyby z jaskiń.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2015-05-05 22:44
Pamiętam jak pracowałem w BGŻ, jak kazali nam, pracownikom infolinii, w ramach oszczędności, pakować w koperty wyciągi bankowe - dziewczyny robiły to jak roboty, a ja byłem w rozpaczy, bo mnie taka powtarzalna praca niszczyła.

Były jak roboty, bo nie trzeba było myśleć - całą noc waliły ulotki i wyciągi w koperty, a ja miałem drgawki na samą myśl o tym. Oczywiście byłem najgorszy - ale to że super rozmawiałem z klientami, załatwiałem im sprawy - to się nie liczyło. Niezbadane są głębie kobiecej logiki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Princessa 2015-05-06 01:04
Cytuję Marek:


Były jak roboty, bo nie trzeba było myśleć - całą noc waliły ulotki i wyciągi w koperty, a ja miałem drgawki na samą myśl o tym.


nie odmawiałabym kobietom tzw. " lotności umysłu " , gdysz otusz wydaje mi się ,że synchroniczne działanie obu półkul mózgowych ma się nijak do płci. ;-) .
Przypuszczam,że wspomniane przez Ciebie kobiety również miały drgawki, niekoniecznie obnosząc się z tym niemiłym uczuciem na zewnątrz. Pytałeś je o odczucia czy to Twój prywatny, spaczony obraz ?

Zauważ, że w fabrykach, na liniach produkcyjnych np. w fabryce produkującej i testującej np.części samochodowe pracują głównie mężczyźni przy powtarzalnych czynnościach. Piszę z doświadczenia z UK, np. w takiej fabryce Jaguar & Land Rover, która chętnie zatrudnia do nisko płatnej, nudnej powtarzalnej pracy , nie spotkałam się aby którys z kolegów manifestował swoje niezadowolenie :), wręcz przeciwnie. Praca nudna, brudna, powtarzalna , nisko płatna, jak większość prac w UK , do których ściągają tłumy Polaków...

Przypuszczam,że większość tych " kreatywnych
" mężczyzn" niestety pozostanie na najniższym -powtarzalnym szczeblu miast zdobywać kwalifikacje ,kursy, szkolenia, poszerzające horyzonty, które dają choćby namiastkę niezależności...

wiem, wiem nie wszyscy mogą być artystami :)
Ty Marek posiadasz duszę niezależnego artysty ?, jak większość tych młodych i starych ściągających za granicę, z wielkim marzeniem zepchniętym gdzieś tam na dno, że jak tylko ... to zaczną prawdziwe życie, pełne kreacji, niezalezności i szczęścia...

Dodam tylko,że Osoba kreatywna ( z natury ) zwykłe pakowanie kopert zamieni w twórczą czynność, może robić kilka rzeczy naraz bez uszczerbku na jakości każdej z nich, ot taka konstrukcja mózgu, z naturą nie wygrasz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2015-05-06 05:45
Cytuję Marek:
Pamiętam jak pracowałem w BGŻ, jak kazali nam, pracownikom infolinii, w ramach oszczędności, pakować w koperty wyciągi bankowe - dziewczyny robiły to jak roboty, a ja byłem w rozpaczy, bo mnie taka powtarzalna praca niszczyła.

Były jak roboty, bo nie trzeba było myśleć - całą noc waliły ulotki i wyciągi w koperty, a ja miałem drgawki na samą myśl o tym. Oczywiście byłem najgorszy - ale to że super rozmawiałem z klientami, załatwiałem im sprawy - to się nie liczyło. Niezbadane są głębie kobiecej logiki.


Mnie taka robota również niszczy i uwstecznia. Cofa w rozwoju. Myślę że po jakimś czasie bym chyba zwariował. Za to na taśmę, kobiety nadają się idealnie, exemplum masowa produkcja sprzętu wojskowego w II WŚ w USA, Niemczech i ZSRR - same Panie na produkcji. Ktoś powie, dobrze, bo Panowie powołani walczyć na front, ale prawda jest taka że do takiej roboty one są wręcz stworzone.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Princessa 2015-05-06 21:15
Cytuję Vincent:
[quote name="Marek"]

Mnie taka robota również niszczy i uwstecznia. Cofa w rozwoju.


być może kobiety mają więcej cierpliwości i pokory do taśmowej roboty,poza tym
nie trzeba odnosić się do mocno odległej historii II WS, popatrz na teraźniejsze okoliczności, których jesteśmy świadkami na co dzień, w Polsce jeszcze istnieją fabryki ? kogo zatrudniają ?

mnie również nie pasi robota ,ograniczająca do mechanicznych nawyków ale jest plus - podczas wykonywania powtarzalnych czynności masz wolny umysł- nieograniczoną przestrzeń, zatem w trakcie prymitywnej pracy można tą- tylko twoją przestrzeń wypełnić czymkolwiek chcesz,(podczas domowego sprzątania i gotowania również ),

koledzy w pracy nazywają ten stan wypełnienia-dop ełnienia jako nieobecność,pró bują ściągnąć na " ziemię ", nie rozumiejąc,że duch twój spaceruje własnie po plaży w pełnym słońcu albo zdobywa nieodkryte szczyty dzikich wzniesień. 8) ot Wolność Wewnętrzna i to jest duży plus pracy taśmowej.Tejże wolności nie doświadczysz podczas wykonywania indywidualnej, precyzyjnej roboty wymagającej skupienia np. projekt przyszłej protezy, wizja i czynność ta pochłania w całości, czas staje w miejscu, jesteś w tu i tera-umysłem i ciałem, ty i twoje przyszłe dziełko,nic poza tym się nie liczy,
można przepracować tak kilka lat,tracąc rachubę czasu, wymagająca robota pochłania niczym czarna dziura,co można uznać za minus (żyjesz pracą 24h, podczas gdy fabrykę opuszczasz po 8h i jesteś wolnym człekiem, czas dla przyjaciół, pasje,rodzina i grill niedzielny ;)

zauważ , praca ze sobą,z podświadomością , z ciałem itp, wymaga podobnie żmudnych do bólu, powtarzalnych "fabrycznych ",zdyscyplinowa nych ćwiczeń, i cierpliwości dla efektów,być może to powód do ucieczki przed nią ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Princessa 2015-05-06 21:23
ps..po czasie jestem wdzięczna fabryce (choć czułam,że umieram ) za krótką acz mocną lekcję ,sprawdzian charakteru- którego nie sposób doświadczyć w komfortowym środowisku.

O życie ty mnie już więcej nie doświadczaj (tak mocno ) ukochaj mnie czule, ukołysz moją duszę, która wbrew spokojnej naturze domaga się huraganów doświadczeń ) :DDD,
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek$ 2015-05-05 10:05
Dodam to tego co wyżej przykład z wczoraj, który przerobiłem w kilku konfiguracjach. Pani znudzona w związku zakłada sidła na jednego z userów Markowego forum. Oczywiście mamy standard czyli:

1)Ona go nie kocha.
2)Ty to jesteś facet, nie to co on.
3)Seksu jeszcze nie było.
4)Kolega - kisiel z mózgu.

Laska gra na dwa fronty i pół biedy jeśli rzeczywiści ma ochotę na zmianę gałęzi bo wg moich doświadczeń jedyne na co ma ochotę to dwie pieczenie na jednym ogniu. Załóżmy teraz, ze user Markowego forum zacznie cisnąć na związek. Co się stanie wówczas? Pani znajdzie milion wymówek, aby nie zostawiać stałego partnera no bo on jest słaby, bo się powiesi, bo mamy wspólny kredyt, bo Ty jesteś silny to wytrzymasz jeszcze rok (uderzanie w najsłabsze elementy męskości celem podbicia ego). Oczywiście jeśli user Markowego forum wejdzie w ten układ stanie się dla pani wysralnią problemów i odskocznią od bogu ducha winnego Misia, który być może łoży z ciężko zarobionych łopatą pieniędzy na fryzjera i kosmetyczkę. Dla pani układ czysto wirtualny ma wiele zalet i to dlatego wiele z nich nie chce się z wami np umawiać na randki stosując olewanie, milczenie, odpychanie. Bliskość z mężczyzną jest niebezpieczna czasem tak bardzo, że lepiej jest się schować, rżnąć zimną sukę i czerpać energię z misiów z mokrym noskiem typu user Markowego forum.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek$ 2015-05-05 10:11
Reasumując - w kontaktach z kobietami z racji konstrukcji ich układu myślowego interesują nas KONKRETY a niemal wszystko co mówią bądź deklarują odnośnie relacji puszczami bokiem. Tylko obserwacja. Prosisz o telefon? Nie dostajesz. Milczysz. Pani się pyta co się stało po trzech dniach. Piszesz jej bądź mówisz (unikać pisania w ogóle bo to im zapewnia pewien rodzaj bliskości i chroni przed wyjście na świat realny), że prosiłeś o coś i milkniesz. Masz numer? Umawiasz się, pani nadal udaje Greka? Kasujesz kontakt bezpowrotnie. To są absolutne podstawy ale trzeba je propagować wśród chłopaków bo może uda się w ten sposób wychować choć część z kobiet, które są jeszcze do odratowania.

Nigdy nie wchodzimy w układ typu "kiedyś", "za rok", "jak się rozwiodę" bo to nie nastąpi nigdy. Najczęściej partnerem takiej kobiety jest albo pusty karkr, który z racji tępoty umysłowej nawet się nie zorientuje, że jego trofeum, czyli tleniona blondynka na 10cm szpilkach poleruje torpedy jeszcze paru innym, w tym poecie mieszkającemu w suterynie i chodzącemu w za dużym swetrze (ten akurat dostaje dupy z litości i podziwu) :D albo totalny Rysiek z Klanu, który dla dobra "rodziny" i dzieci zniesie wszystko i każde upokorzenie. Panowie! Jest tyle wolnych, nieuwalonych w chore układy kobiet, że szkoda czasu na tego typu tematy. Wiem, że często są to mega atrakcyjne klacze, ale dajcie sobie spokój bo wyjdziecie przez drzwi od psychiatry z debetem na koncie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek$ 2015-05-05 10:12
Ostatni mój przypadek sprzed czasów "małej stabilizacji". Pani sama mnie poderwała, fajne spotkania, seks - pytanie miałem tylko jedno, czy jest wolna i czy ma pozamykane układy z poprzednikami. Tak, oczywiście! Po trzech miechach wyszło, ze pierwszy jej typ jak się nawali to wydzwania, że ją kocha a ona przeżywa bo on biedny jest a z drugim umawia się na zakupy w galerii handlowej po czym strzela focha niby bez powodów :D Panowie - tylko obserwacja i zimne cięcie gówna tak, żeby się nie rozbryzgało :D
Udanego dnia i łowów!
Wasz Rysiek
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek$ 2015-05-05 10:18
Aha i jeszcze jedno. Żadnych fochów, krzyków, wyrzutów, emocji z naszej strony. Obserwujesz, dajesz nakierunkowujac y sygnał, czekasz. Masz reakcje? Działasz. Dajesz ciepło, stabilizację, czas, wszystko co możesz dać wspaniałej kobiecie. Masz pod górę? Milkniesz. To jest och broń - milczenie. Nie robisz nic tylko czekasz. Jest odzew? Decydujesz czy masz ochotę dalej bawić się w gierki (pani wbrew pozorom, które stara się wrzucać w czasie, kiedy jest z Tobą jest bardzo inteligentna i doskonale wie, ze to jest GRA z czego TY sobie w 99% wypadków sprawy nie zdajesz będąc zalany endorfinowym szałem.

PS: Czemu to piszę? Bo to można tylko na zimno przyjąć od kogoś, kto patrzy z boku. Ja sam uwalony w laskę działam irracjonalnie, dlatego tak ważne jest by tu zaglądać i trzeźwić się :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # brat 2015-05-05 12:53
Zgadzam się. Studzić się Panowie w tekstach kolegów:) Mamy to na co się zgadzamy. Zgadzamy się na tyle na ile się szanujemy (czyli ten rdzeń to podstawa) i trzymając się opisywanych tu zasad mamy prosty skuteczny filtr
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2015-05-05 22:47
Mnie zawsze gubiło to, że chociaż jasno widziałem to co pisze Rysiek, dawałem szansę - bo może jest inna, może to tylko taki przypadek?

Teraz wiem, że myślałem tak tylko dlatego, bo bałem się szukania nowej panny. Celowo i na wpół świadomie sam się sabotowałem i oszukiwałem, dla ucieczki przed cierpieniem (nowe poszukiwania), i przyjemności (dostępny seks), ale sporo za to wszystko płaciłem.

I nadal mam w sobie ten mechanizm samooszukiwania .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Ikra 2015-05-06 11:56
Masz mechanizm samooszukiwania ,a co gorsze również oszukiwania innych. Na szczęście większość już nie daje się nabierać na twoje głupie teorie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # predator 2015-05-06 12:13
Cytuję Ikra:
Masz mechanizm samooszukiwania,a co gorsze również oszukiwania innych. Na szczęście większość już nie daje się nabierać na twoje głupie teorie.


A dowody jakieś masz czy tak tylko pierdolisz?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Ikra 2015-05-06 12:23
Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem te felietony. Jakich chcesz jeszcze dowodów? Spójrz na to,co osiągnął i oceń go po owocach.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Rysiek$ 2015-05-06 12:51
A co jest owocem wg Ciebie? Audi A8, willa w Konstancinie, czy stado dzieci w Oplu Senatorze pod Biedronką? Dla mnie Marek robi więcej niż każdy z nas, bo od kilku lat jak samotny biały żagiel prowadzi walkę z goownem w postaci teatru, który nas otacza i widząc po wpisach licznych wyjebanych przez życie i kobiety chłopaków ta walka nie jest bezowocna. To, że nie chce albo nie umie przekuć swojej wiedzy na zasoby to jest tylko i wyłącznie jego sprawa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2015-05-06 13:06
Cytuję Ikra:
Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem te felietony. Jakich chcesz jeszcze dowodów? Spójrz na to,co osiągnął i oceń go po owocach.


Powinienem dopisać, że mam mechanizm samooszukiwania , ale jestem go świadomy - to wielka różnica. Mogę się oszukać, ale jestem świadomy - co mnie mocno boli. W efekcie sytuacja nie rozwinie się w stronę tragicznej dla mnie. Dla przykładu - panna mnie ordynarnie oszukuje, a ja udaję że tego nie widzę, bo chcę pobzykać i nie chcę awantury. Teraz wiem że robi źle, więc nawet jak udaję, boli mnie to tak - że w końcu wybucham. Robi się awantura i albo odejście, albo szacunek dla mnie; częściej to drugie.

A co osiągnąłem? Człowiek ma kilka sfer, w których się realizuje. W finansowej jestem nieudacznikiem, to oczywiste. Nie znam się na tym, a pieniądze nie są dla mnie jakimś wielkim celem bym nie spał po nocach. W związkowej całkiem niezły - są kobiety które mnie lubią, w każdym momencie mógłbym przekuć to na związek i nawet dzieci, bo i takie miałem "prośby".

Co do tworzenia, pisania, wydałem trzy książki, mam trzy strony na których piszą wykształceni, inteligentni ludzie - tu nie ma krewkich gimnazjalistów, a jeśli są, to jest ich mało i się wyróżniają nieprzeciętną wrażliwością. Mam szacunek ludzi, pytają mnie i proszą o rady - to jest już ewidentnie sukces. Nawet krytykant przychodzi do mnie, mając w sobie jakieś w stosunku do mnie emocje - to Ty przychodzisz do mnie, a nie ja do Ciebie. To Ty się starasz coś mi przekazać, a nie ja. To ja w tej relacji jestem stroną silniejszą, bo mogę Cię skasować, wyśmiać itd, czego nie zrobię, bo i po co.

Zdrowie? Coraz lepiej, ale warto wiedzieć że zaczynałem z samego dna.

I to wszystko osiągnąłem nie kantując, nie kradnąc, ciężką, wieloletnią pracą - kiedy zdrowie miałem takie, że byłem zamknięty w domu latami. Miałem tylko komputer i go wykorzystałem, by coś stworzyć w swoim życiu. Nie muszę się więc starać o szacunek i go wymagać, bo ja go po prostu mam.

Reasumując, jak na moje możliwości i ograniczenia, jestem z siebie BARDZO zadowolony. Moi czytelnicy również nie narzekają.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Urupairu 2015-05-06 18:17
Marek, pieniądze same przyjdą...Ty już się o to nie martw :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-05-06 18:31
Ostatnio czytam książki Marcina Szabelskiego, kupiłem dwie, facet ciekawie pisze - mniej więcej to co ja, tylko wydaje mi się że ja znacznie szczegółowiej opisuję idee i psychikę, a on szczegółowiej elementy randek itd.

Z drugiej strony on jest praktykiem, a ja teoretykiem - i widzę jak on zarabia pieniądze. Mianowicie to co ja piszę, podzielił na kilkanaście działów wiedzy o kobietach, daje coś na zachętę i sprzedaje resztę wiedzy - i ma rację. Ma wiedzę, dostaje za nią hajs, to jest jak najbardziej w porządku.

I ja powinienem zrobić dokładnie tak samo - jednak wszystko umieściłem za darmo. Po prostu się na tym kompletnie nie znam - pieniądze trzeba umieć robić.

Z drugiej strony pisaniem stworzyłem wiernych fanów, podejrzewam że czytających łącznie jest z półtora tysiąca - więc jeśli wydam książkę, mam pewnych kupców. Jeśli będę sprzedawał coś innego, także. Strategicznie jestem w bardzo dobrej sytuacji, bo wielu ludzi kupi wszystko, co zaoferuję. Ale ja się z tym wstrzymuję, ponieważ nie umiem opakować ładnie wiedzy, nie umiem stworzyć formy.

Być może przyjdzie i na to czas. Póki co mam gigantyczne problemy z oczami, ból jest nie do wytrzymania.

A co do hajsiwa, obecnie oprócz sonaty w gazie po liftingu nie mam żadnych oczekiwań od życia. Wszystko co trzeba mam. Wychodzę z założenia że najważniejszy jest Bóg, odczucie mocy sprawczej w sobie - bez tego żadna rzecz, osoba ani hajs nie da mi szczęścia. I gdy zaczynam marzyć o czymkolwiek, napominam się i dyscyplinuję, by moc sprawcza i pragnienie jej doświadczenia była moim największym pragnieniem.

I to jest moim największym skarbem - ja już wiem, co da największe szczęście. Nie zwiodą mnie dupczeniem, związkami, dziećmi, pieniędzmi - bez Boga w życiu, tej cudownej i ożywczej mocy, to wszystko rodzi przywiązanie i z czasem coraz większy ból i lęk. Ja już to dokładnie zrozumiałem i uświadomiłem sobie - każdy kto do tych spraw dąży, niech się szykuje na cierpienie. Tylko Bóg i nic więcej, ale nie Bóg z bajek żydowskich, tylko ten prawdziwy - bez nazwy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Urupairu 2015-05-07 14:12
Marek, co do oczu mogę Ci polecić masaż gałek ocznych. To jest tzw. joga dla oczu. Rozciąganie mięśni gałek ocznych plus masowanie kciukiem gałki ocznej. Znajdź na youtubie joga dla oczu.

Z lenistwa nie masowałem gałki ocznej każdego dnia, a i tak widziałem efekty. Teraz przed snem wystarczy 5 minut i czujesz zajebiste rozluźnienie. Poprawia się wzrok oczywiście po jakimś czasie.

Absolutnie polecam Ci tą metodę...Chocia ż spróbuj...Zdrow ia Mistrzu...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # dzimi 2015-05-05 18:06
"Panowie - tylko obserwacja i zimne cięcie gówna tak, żeby się nie rozbryzgało"
Trafne hasło.
Zapisać i dla przypomnienia czytać gdy jakaś laseczka zacznie swoje gierki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Seba 2015-05-05 22:45
Witaj Marku mam problem mianowicie żona walnęła mnie po rogach , twierdzi , że się zakochała , mamy 10 letniego syna i niestety wspólny kredyt mieszkaniowy jeszcze 17 lat. Miała się wyprowadzić do gacha, jednak jest rozchwiana emocjonalnie i niezdecydowana, dziś stwierdziła , że jednak będzie mieszkać w naszym wspólnym mieszkaniu w pokoju z synem a ja w swoim. Wkurzyłem się , bo na początku miała się wyprowadzić i zrzec się własności mieszkania i kredytu. Jednak w banku dowiedziałem się , że nie mam wystarczającej zdolności kredytowej , żeby w całości przejąć kredyt.Wychodzi na to że będę musiał z nią mieszkać , bo nie będę mieszkał u matki w gorszych warunkach tylko dlatego że jej od...bało.Jedna k jej też nie mogę wywalić. Dziecko bardzo kocha matką jest dobrą.Na dniach składam pozew rozwodowy jednak bez orzeczenia o winie , nic jej nie jestem w stanie udowodnić i chce miec szybko rozwód.Co do utrzymania dziecka dzielimy się kosztami i bez orzekania o alimentach.Widz ę że żałuje i chce do mnie wrócic , jednak ja nie chcę być z nią . Moje pytanie brzmi czy można tak mieszkać bez uszczerbku na zdrowiu? ja się od niej odciąłem już ponad miesiąc przed faktem zanim się dowiedziałem , ponieważ wcześniej prosiłem o seks i zawsze się kłóciliśmy o to że mi bardziej zależy. Więc postanowiłem honorowo jej nie bzykać chociaż podejmowała 3 próby dosiadu :). Zastanawiałem się co z tego wyjdzie i okazało się to co powyżej. Co byś mi doradził w tej sytuacji nie mogę się wyprowadzic bo i tak bym musiał płacic raty , ponieważ jestem "solidarnym kredytbiorcą"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Seba 2015-05-05 22:51
a jeśli chodzi o gacha to chyba sobie odpuściła bo twierdzi że chce być sama jednak żyjąc w naszym mieszkaniu przy dziecku,ale pracuje z nim i twierdzi że kocha i jego i mnie , najlepsze jest to że zarzeka się że się z nim nie bzykała tylko zakochała a to trwa podobno 3 lata i łudzi się że uwierzyłem , zresztą to i tak bez znaczenia "miłość " to " miłość"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-05-05 23:01
Jeśli chodzi o sprawy finansowe i kredytowe, to są tu chłopaki co się na tym znają znacznie lepiej ode mnie - bo ja prawie w ogóle.

Co do zdrowia psychicznego, to wspólne mieszkanie jest katorgą i inaczej tego nazwać nie można. Czy będzie milczenie, nienawiść, dosrywanie - dziecko mocno oberwie. Znowu jeśli do niej wrócisz, pojawi się wzajemna nieufność i złość na siebie, a dziecko wychowa się w truciźnie.

Ja bym proponował pracę nad sobą, ale to nie jest rozwiązanie na szybko, bo to musi potrwać. Jeśli człowiek sam dochodzi z sobą do zgody, do porozumienia - sytuacja na zewnątrz się stabilizuje, a jeśli nie, nie wpływa na niego emocjonalnie niszcząco. I tylko w takim stanie można podejmować ważne życiowo decyzje - teraz zaślepiają Cię emocje, co jest zrozumiałe.

Jeśli rozwód, to tylko z jej winy - koniecznie nagraj przyznanie się do romansu, bo to Ci oszczędzi wieloletniej gehenny. Jak dojdzie do walki, to można śmiało uznać, że małżonka będzie bezlitośnie dążyła do sporych alimentów i zgnojenia Cię. Będziesz na pewno nagrywany, będą fałszywe zeznania - więc musisz być lepiej przygotowany.

Sprowokuj żonę śmiechem, że pewnie gach ją wywalił z jej życia, bo tylko ją chciał bzykać - wtedy ona Ci wykrzyczy, że on ją naprawdę kocha i jest super a Ty gnój. A Ty musisz to nagrać. Tu pomysły lepsze będzie miał na pewno Rysiek i ferajna.

Sytuacja jest krótko mówiąc strategicznie fatalna. Wspólne mieszkanie to absolutny horror, brak własnej przestrzeni i możliwości pełnego relaksu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Seba 2015-05-06 00:32
Ok pracuję już dłuższy czas nad sobą poprzez stosowanie afirmacji , relaksacji poprzez oddychanie , ostatnio od jakiś 2 tygodni zacząłem stosowac kody uzdrawiania, sporo czytam o rozwoju duchowym , zainteresowałem się tym właśnie min z powodu złych relacji z żoną , poza tym sam mam sporo problemów ze sobą. Dzięki temu , że czytałem Twoje felietony przeczytałem "potęgę Terażniejszości ", kod uzdrawiania, oraz "potęgę podświadomości, które polecałeś.
Sporo mi to pomogło i zmieniłem w znacznym stopniu swój porywczy i wybuchowy charakter , dzięki temu mogłem się zdystansować do niej i ostudzić relacje , wcześniej max po 2 tygodniach nie wytrzymywałem i zawsze jak kiwnęła palcem to nie mogłem się powstrzymać , żeby jej nie bzyknąć. zawsze były kłótnie o to .Natomiast ostatnio ponad miesiąc nic i czułem że mogę znacznie dłużej , ona też zaczęła stosować kody i trochę zainteresowała się wspomnianą literaturą , ale czuła się coraz gorzej z racji konfliktu zewnętrznego jak wspomniała . Chyba właśnie to spowodowało wyznanie przez nią prawdy , jednak myślę że to nie jest cała prawda.Nawet jej wybaczyłem to wszystko , jednak nie chce z nią być , co do rozwodu z jej winy bez adwokata się pewnie nie obejdzie jeszcze to wydłuży czas i koszty sprawy. W sumie mam wrażeie że teraz jest mi cholernie podporządkowana i chce to zakończyć na wspomnianych wyżej warunkach bez alimentów gdyż dzielimy się obowiązkami i koztami utrzymania wszystkiego. Jednak mogę się mylic. Jeśli chodzi o alimenty na siebie to póki co pracuje i nie zwolni się specjalnie z pracy mieszkanie ma być w przyszłości przepisane na nasze dziecko więc aż tak bardzo nie będzie działać na moją finansową szkodę ponieważ moglibyśmy je stracić. To są tylko moje skromne wnioski pewnie błędne. Dochodzi jeszcze że jak sprawdzałem historię przeglądarki w komputerze zobaczyłem że często się przewijało samobójstwo, więc spotkałem się z nią , żeby nie robiła głupstw i się ogarnęła bo ma dziecko mam tera delikatny mętlik
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Stefan 2015-05-06 11:34
Dla kogo dajesz takie głupie rady. Przyklaskujesz słabości faceta,straszys z go,że będzie miał w domu horror.Po co to pisać i litować się nad nim. Musi on się ogarnąć i przestać pozwalać,aby był stale kopanym,a nie żyć w ciągłym napięciu i lęku,co ona może jeszcze wymyśleć. To na pewno nie jest męska postawa. A ty nie masz jaj i próbujesz szkolić innych,aby byli tacy właśnie jak ty. Opanuj się wreszcie,skończ z tym udawaniem samorozwoju, które do niczego cię nie doprowadziło.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Seba 2015-05-06 00:40
poza tym jeszcze wspomniała ,że do tego gościa się tylko przez 3 lata w robocie przytulała i nic więcej , bo ona potrzebuje czułości co jest dla mnie absurdem , nawet chce iść ze mną na wariograf mając chyba nadzieję na powrt jeśli nie było seksu ,ale jaką to robi różnicę jeśli chciałą pod wpływem tego mnie zostawic i tak mi i sobie życie poj,,ła. Dodatkowo wyznała mi swoją tajemnicę o której mówiła mi już wiele lat wstecz , że była molestowana w wieku 9 lat przez jaąs kobietę z rodziny ale ie chce powiedziec o kogo chodzi, dlatego tak potrzebuje czułości zostałem tymi wszystkimi informacjami zbombardowany i jakoś nie czuje do niej nienawiści , ale i nie mam zaufania . Sory za takie przeciąganie temetu , ale dużo tego wszystkiego i dzięki za zainteresowanie z Twojej strony
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Seba 2015-05-06 01:08
Ogólnie jeszcze dopiszę że cholernie pokłóciłem się z jej toksyczną i mściwą matką , ośmieszyłem ją w internecie pisząc wiersze na portalu społecznościowy m w naszej małej miejscowości , skutkiem czego był pozew o zniesławienie , który sama umorzyła z braku dowodów , nie było imion i nazwisk tylko ksywa jej faceta ( nie ojca) żony . Było to jakieś 3 lata temu i moja żona wzięła moją stronę tylko się teraz zastanawiam czy się nie pogodzą i nie dobiorą się do mnie ,bo ona bardzo lubi afery sądowe . Swoją drogą sam byłem wcześniej mściwy i zawistny , jednak teraz się zmieniam stopniowo i już bym dziś się tak z teściową nie żarł.Podsumowuj ąc ona nie ma nikogo prócz dziecka w tamtym roku ojciec jej zginął w wypadku nie wiem co w sumie robic juz podjąłem sporo błędnych decyzji , w ogóle ostatnio mam sporo nieprzyjemnych zdarzeń . W styczniu miałem wypadek samochodowy , nic mi się ie stało , ale strasznie przeżywałem naprawa za droga itd, w lutym okradli mi piwnicę z 2 rowerów w tym jeden praktyczie nowy , kwiecień uszkodziłem służbowy samochód jednak szkody pokryło ac tu juz się za bardzo nie przejąłem byłem spokojny. Teraz początek maj to. W sumie nie wierzyłem nigdy w jakieś klątwy czy złorzeczenia zawsze szydziłem z tekich rzeczy. Ale ostatnio czytam różne fora ezoteryczne i nie wiem co o tym myślec .Jedyną osobą , która wiem że skrajnie nienawidzi jest moja teściowa, która twierdzi że przezemnie straciła córkę.Jednak czarownicą chyba nie jest :)
Sorry ale znów się rozpisałem :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek$ 2015-05-06 07:17
Przede wszystkim - let's face the true. Ktoś zaorał Twoje pole i musisz to sobie uświadomić. Minęły trzy lata, motyle z pana uleciały, już mu się nawet walić nie chce Twojej żony, więc jej powiedział, że to nie ma sensu. Pani zesrana w gacie bo wizja emocji związanych z wiciem nowego gniazdka uleciała czuje ogromne wyrzuty sumienia i strach co powoduje tę pewną uległość wobec Ciebie. Dodatkowo widać wyraźnie, że próbuje chronić własną osobowość przed rozpadem projektując wizje molestowania w dzieciństwie w myśl zasady - to nie ja jestem do końca winna. Klasyczny i bardzo prymitywny mechanizm znany w psychologii dość dobrze. Wbij sobie do głowy jedno:

Wszystko co ona mówi w tej chwili jest projekcją a jedyne na czym możesz polegać to TWOJA trzeźwość umysłu.

Przede wszystkim bardzo możliwe jest, że temat z kolesiem jest zakończony ale to bez znaczenia bo nie masz żadej gwarancji, że facet za trzy miesiące nie nabierze ochoty, żeby ją dmuchnąć w usta i zrobi to bez problemu tym bardziej, że pracują razem. W tej sytuacji kiedy jesteś zdecydowany na rozwód masz bardzo mocną kartę przetargową i proponuję spróbować ją wykorzystać dla dobra pani także ;)

Idziesz w ultimatum. Przede wszystkim ma się zwolnić z pracy, gdzie jest ten typ. Tu nie chodzi o zazdrość tylko odizolowanie mentalnego dziecka od toksycznego środowiska. Po drugie, proponujesz rozwód z zachowaniem rodziny (dalej będziecie żyć bez zobowiązań na papierze) wyłączeni z jej winy. Jest to dla Ciebie bardzo ważne bo w przyszłości możesz mieć poważne kłopoty finansowe a większość z nas nie myśli perspektywiczni e co niemal zawsze kończy się pod mostem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek$ 2015-05-06 07:25
Dziś ona nie chce od Ciebie alimentów bo ma poczucie winy, pracę i w miarę warunki. Jej prawdziwe oblicze poznasz w chwili, kiedy wszystko się sypnie. Wystarczy nieszczęście w postaci kalectwa i będziesz ją utrzymywał do śmierci.

Po drugie, przy rozwodzie sąd musi zasądzić alimenty i wskazać miejsce pobytu dziecka przy, którymś z rodziców. Walcz o to, żeby sąd nie ograniczał komukolwiek władzy rodzicielskiej ale miejsce pobytu dziecka ma być w każdorazowym miejscu pobytu ojca. To ważne, bo to ONA jest niestabilna a nie TY. Reszta będzie tylko gdakaniem kwok mającym tak naprawdę zabezpieczyć przepływ zasobów w myśl zasady kto ma dziecko ten ma władzę i kasę. Po trzecie, ustal że sprawy finansowe są w Twojej gestii. Ty zdecydujesz ile przeznaczasz na życie i wydatki, oraz o sposobie spłaty kredytu.

Po trzecie alimenty mają być zasądzone od niej do Ciebie (na dziecko) w symbolicznej wysokości np 50 złotych. Chodzi i formalność a nie wykorzystanie jej. Ona musi zrozumieć że jest rozpieprzoną trzęsącą się galaretą, która potrzebuje stabilnej skały obok siebie. Śmiem twierdzić, że jej wyskok to efekt pewnej Twojej niestabilności ale nie idźmy aż tak daleko.

Jak się zgodzi na te warunki, to możesz próbować ratować relację tylko i wyłącznie ze względu na DOBRO DZIECKA. Nie daj sobie wmówić, że lepsza rozpieprzona rodzina niż kiepska bo to nie prawda. Jeżeli Twoja córka wychowa się bez męskiego wzorca to powieli Wasz schemat - innymi słowy już chowacie kalekę życiową a ona jest tu w tej chwili najważniejsza. Pamiętaj o jednym - to co powyżej to nie próba zniewolenia jej jako człowieka, bo jak pójdzie na to co mówisz i zrozumie swój błąd to powinieneś ją szanować jakby nic się nie stało.

Teraz parę słów REALNIE bo Ty w tej chwili jesteś widzem w teatrze, który ona tworzy ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Rysiek$ 2015-05-06 07:31
Pani ma w doopie i Ciebie i dziecko a walczy w tej chwili o przetrwanie. Pieprzenie Ci o rezygnacji z mieszkania ma zwyczajnie osłabić Twoją czujność (podobnie jak molestowanie) no bo ona jest dobrym człowiekiem i gra uczciwie. Owszem, będzie grać uczciwie do czasu aż uzyska nad Tobą przewagę w postaci wyroku bez orzekania, praw do dziecka i alimentów. Przede wszystkim mieszkając z nią pod jednym dachem narażasz się na poważne niebezpieczeńst wo. Wystarczy, ze rąbnie banią o futrynę i zadzwoni po psy. Dziecka nie zobaczysz do czasu aż skończy 18 lat. Jeżeli chcesz razem dalej mieszkać, co jest korzystne z punktu widzenia chorego prawa rodzinnego w Polsce (możesz spotkać zarzut od baby w todze, że wyprowadzając się nie walczyłeś o rodzinę) to koniecznie pozakładaj kamery w każdym pomieszczeniu i zapis niech się odbywa na jakimś zewnętrznym dysku, poza tym nie ruszaj się nigdzie bez dyktafonu. To jest normalna wojna i im szybciej sobie to uświadomisz tym lepiej dla Ciebie, chyba że chcesz dać się ostrzyc jak baran w białych rękawiczkach?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2015-05-06 09:48
Samobójstwo i molestowanie to gra, by Cię zmiękczyć. Jeśli postawisz na swoim, czyli na wizji rozwodu, ona może Cię bez problemu zniszczyć - chociażby symulując przemoc jak pisał Rysiek.

Jeśli chcesz być dobry i uczciwy, to nagrywaj wszystko, a jeśli żona okaże się fair - zniszczysz to. Jeśli jednak żona pójdzie na noże (pójdzie na 99%), masz szansę np. nie iść do więzienia, gdzie kryminaliści mogą Ci zrobić straszną krzywdę - i wszystko dlatego, że pożałowałeś pieniędzy na kilka kamerek i dyktafon.

Zbierz dowody na jej zdradę, bo wszystkiego się wyprze - i jeszcze z koleżankami powiedzą, że Ty zdradzałeś. Ty po prostu nie rozumiesz, co to jest rozwód z żoną która Cię chce teraz zmanipulować, i zrozumie że to nie działa bo jej nie chcesz.

Walcząca o sprawy bytowe kobieta, jest znacznie bezwzględniejsz a niż facet.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # synAdolfa 2015-05-09 14:20
Seba, dla Twojego dobra radze Ci pozałatwiać sprawy rozwodowe i alimentacyjne jak najkorzystniej dla siebie. Później spierdalaj od niej jak najdalej, jeżeli stracisz mieszkanie to trudno! To tylko pieniądze. Twoja psychika i dobre samopoczucie jest najwięcej dla Ciebie warte. Jeżeli z nią zostaniesz czeka Cię piekło, prędzej czy później
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd