Najnowsze felietony

piątek, 20 luty 2015 21:53

Mieć ciastko i zjeść ciastko

Napisał 

Ludzie prześcigają się w wymyślaniu sposobów na schudnięcie, przyśpieszeniu metabolizmu, oszukaniu różnymi trikami ciała. Jednak jak wiemy (ja z doświadczenia), kiepsko to wszystko działa. Ludzie są mistrzami w oszukiwaniu, głównie samych siebie, a z ciałem im nie wychodzi mimo najszczerszych chęci.

Tasiemiec dający szczęście

Bliźniego można oszukać dla zysku bądź przyjemności (jeśli ktoś lubi), swoją psychikę także można okłamać, coś sobie wmówić dla wygody, nie widzieć pewnych faktów, przeprojektować swoje wady na kogoś innego, by nie musieć się zmieniać - niech się zmieniają inni dla nas, a jak nie chcą to nazwiemy ich egoistami, oskarżymy o własne nieszczęście. Jednak ciało jest cudownie proste w orgii swego biochemicznego skomplikowania. Co włożysz, musi wyjść (wysiłek, ciepło), reszta idzie w fałdki na brzuchu, a jeśli bilans jest ujemny, człowiek wytraca swoją własną rezerwę energetyczną, tłuszcz. Tu cudów nie ma, a ten mechanizm można jedynie lekko korygować (jedzenie po ciężkim treningu, ochładzanie białej tkanki tłuszczowej, cynamon itd.). Oczywiście są specyfiki (leki, zarażenie tasiemcem) umożliwiające szybkie chudnięcie, ale koszt takiego działania jest niewspółmierny do chwilowych zysków (schudnięcie), jeśli się w ogóle przeżyje.

W swojej pracy z ciałem, nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka - a wiele osób by tak chciało. Tu szczególnie cierpią Panie, które z mlekiem matki jako przeciwwagę dla mięśniowej siły samców wyssały podstęp, omijanie i ignorowanie ważnych faktów; w życiu to działa (na krótką metę), ale z ciałem - nie chce mimo wrzasków, tupania nóżką, obwiniania, gróźb o zerwaniu i samobójstwie kilkoma tabletkami ibupromu. Gdy się nie da oszukać ciała, pozostaje płacz po nocach, zażerana węglowodanami depresja i gniew, oraz ciężka praca w internecie, by przekonywać wszystkich że "wieszaki" są złe i płytkie, a dobre tylko Panie pulchniejsze. A ponieważ nie wierzę że bez jedzenia można utyć (to byłoby perpetuum mobile, i na pewno nie wymyśliłaby go Duża Pani z internetu) to jestem żałosnym, pustym, emocjonalnie niedojrzałym gówniarzem.

Żywa konserwa XXL

Setki ton zużytych klawiatur nie zmienią jednak faktu, że przy Paniach XXL narząd większości mężczyzn kurczy się ze strachu. A co z feedersami, miłośnikami naprawdę dużych Pań? Po pierwsze jest ich bardzo mało, a po drugie kto wie, jakie im przyświecają intencje? Może tucząc swoją kobietę, zapewniają sobie zawsze świeże mięso na czas głodu?

I jeśli wszelakie manipulowanie otoczeniem może zadziałać (zastraszanie, udawanie ofiary, skłócanie), to już z ciałem takie numery nie przejdą. Jest to na swój sposób piękne i zabawne jednocześnie, że ludzie w taki właśnie sposób uczą się, że kłamstwo i niewiedza nie popłaca.

Kochajmy proces tycia

Dopiero od kilkudziesięciu lat mamy lodówki, oraz spory nadmiar jedzenia. Całe tysiąclecia śmierć z głodu była czymś częstym, i do takiego właśnie życia ciało jest przystosowane. W latach trzydziestych ubiegłego wieku (osiemdziesiąt lat temu), na Ukrainie zagłodzono z woli Stalina prawie dziesięć milionów ludzi; zjedzono wszystkie psy i koty, spożywano nawet własne dzieci, by ktokolwiek z wielodzietnej rodziny miał szansę przetrwać. Takie decyzje wydają się bestialskie, ale były konieczne by ktokolwiek przeżył. Dla nas może to nie jest dawno temu, ale dla naszych genów to jak mrugnięcie - głód dla mądrości naszych ciał, to wciąż istotne zagrożenie. Dlatego ciała zdrowych ludzi, są mistrzami w gospodarowaniu energią z pożywienia.

Fakt że organizm zamienia bardzo małe ilości jedzenia w tłuszcz, jest błogosławieństwem a nie przekleństwem. Może za dziesięć tysięcy lat, jeśli nie będzie wojen i głodu, ludzkie ciała przystosują się w jakiś sposób zwiększając mocno metabolizm, ale póki co organizm działa w oszczędnym rytmie wojennych bębnów.

Choroba jako ideał

Często podaje się przykład niektórych ludzi, którzy jedzą olbrzymie ilości jedzenia i nie tyją - stawia się ich za wzór, a ludzie im zazdroszczą. Sam znam taką Panią, nie wierzyłem własnym oczom widząc ile je, oraz jaka jest szczupła. Tak naprawdę nie ma czego im zazdrościć - są po prostu uszkodzeni, upośledzeni. Wyobraź sobie że wybucha wojna, pojawia się głód, co się stanie z takimi osobami? Tydzień i śmierć w mękach, bo tłuszczu zapasowego nie mają, a spalanie jak w mojej kia. To niezwykły czas, że nie ma wielkich wojen - jeszcze kilkadziesiąt lat temu wojny przetaczały się po świecie bezustannie, a teraz ludzie są pogrążeni w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. To niestety nie będzie trwało wiecznie, ponieważ wojna jest tylko przedłużeniem wewnętrznych ludzkich konfliktów, podobnie jak nadwaga jest jednym z efektów wewnętrznego cierpienia człowieka - które próbuje się "zasypać" przyjemnością skojarzoną z jedzeniem.

Szczęśliwi ludzie nie wywołują wojen, iskra wojenna musi paść na paliwo jakim jest cierpienie, frustracja - gdyby nie one, żaden krzykacz i podżegacz wojenny by nic nie zdziałał. Krzyczałby za zielone srebrniki aż zdarłby gardło, a ludzie nie widzieliby potrzeby, by nadziewać się na bagnety w interesach świń na szczytach władzy, popijających spokojnie koniaczek, gdy jego krajanie giną na froncie - a ich dzieci będą spłacać pożyczki, których na ich konto nabrali włodarze kraju. Podobnie teraz, zagrzewa się nas do walki z Rosją - młodzi Polacy mieliby ginąć za Banderowców, którzy rozpruwali brzuchy ich prababciom, a wiadoma nacja rządząca Stanami, zacierałaby chciwe rączki licząc zyski. Rosja zajęta walką, nie przeszkadzałaby w kompletnym zniszczeniu Syrii, by zaprowadzić tam demokrację, a później wziąć w kleszcze Iran. Mówi się dużo o honorze, dumie i godności, nawet wplątuje w to Boga, ale prawda wygląda tak, że podżegacze wojenni siedzieliby w Londynie albo Stanach, zaciągali kolejne pożyczki a my byśmy umierali i zostawali kalekami żebrzącymi w ruinach za ich konta w Szwajcarii. Walczyć za Polskę, czyli za co? Niemieckie i Francuskie montownie? Zagraniczne banki? Nieludzki wyzysk ludzi, nędzę? Moja krew jest cenniejsza, niż wrzaski o Bogu który po chwalebnej śmierci we własnym gównie i krwi da mi niebo - to nie Bóg obiecuje, tylko kapłan, pracownik religijnej korporacji zarabiającej na chorobie ducha, podobnie jak korporacja farmaceutyczna zarabia na chorobach. Zdrowie ciała i ducha, to kres potęgi wszelkich koncernów, które nam "pomagają".

Frustracja napędza konsumpcję

Problemem nie jest ciało, które za wolno spala jedzenie - problemem jest umysł, który ciągle pożąda przyjemności. A pożąda jej dlatego, ponieważ człowiek żyje w stanie cierpienia, poczucia winy, swojej niedoskonałości - dlaczego ludzie tak cierpią? Ponieważ wyparli się piękna swojej indywidualnej istoty, podążając za podanymi im wzorcami. Wzorce z natury są niemożliwe do osiągnięcia, by człowiek czuł się ciągle niedowartościowany, zły na siebie że nie wygląda i zarabia jak Ronaldo czy Beckham. Frustrat próbuje sobie polepszyć humor na znane sobie sposoby - ciuchy, elektroniczne gadżety, seks, alkohol, papierosy, trollowanie w sieci.

Jak zwykły człowiek może dorównać idolom? Nie ma takiej możliwości. Nie zarobię setek milionów dolarów, nie będę wysoki i piękny jak model z wybiegu - i wmawiają mi, że skoro nie jestem jak idole, to skoro oni mają rzekomo fajne życie, to ja muszę mieć spieprzone. To nie jest prawda - bo idole ćpają i się zabijają częściej niż zwykły człowiek. Oni już wiedzą że na szczycie nic nie ma, biedak łudzi się że jak wypruje sobie żyły, podłoży jeszcze kilka świń kolegom, wtedy będzie szczęśliwy. No cóż, nie będzie. Poczytaj o najpotężniejszych ludziach świata biografie, a sam ujrzysz że szczęścia nie zaznali. Ciągle tylko głód nowych terytoriów, bogactw i władzy, niezaspokojone pragnienie i tęsknota.

Wzorzec warto zmienić na korzystny

Zdrowe ciało tak ma właśnie działać; jest cudowną maszyną, która umożliwia przetrwanie, maszerowanie wiele dni bez jedzenia, by znaleźć ratunek. I gdy zjesz byle co, nawet niewielką ilość, przetrwasz. Ze zdrowia i normalności zrobiono potwora. Ciało jest złe, bo nie pozwala się nażreć i jednocześnie pięknie wyglądać. Człowiek który skojarzył poczucie przyjemności z jedzeniem, ma zły wzorzec, bo pragnąc przezyć miłe chwile, sięga po chrupki. Ktoś inny skojarzył przyjemność z ruchem, więc je tyle ile trzeba, a przy okazji jest sprawny i zdrowy, że nie wspomnę o wyglądzie i świetnym samopoczuciu.

Prawdziwym problemem jest więc wzorzec w głowie (podświadomości), a nie jedzenie, chemia, geny, tarczyca... a z wzorcami można pracować. Ja mam teraz łatwo, bo paliłem dwanaście lat, nie wyobrażałem sobie życia bez dymka, a teraz nie palę dziesięć, i wiem że właśnie życie bez sztachania się cuchnącym dymem jest przyjemnością. Tak samo jest z każdym innym nałogiem i przyzwyczajeniem - skoro człowiek mógł skojarzyć papierosa i inne trucizny z przyjemnością, może skojarzyć zdrowe jedzenie, ruch i pozytywne myślenie z przyjemnością, jest to nawet z natury łatwiejsze. Skoro jest łatwe, dlaczego ludzie mają z tym taki problem? Ponieważ większość ludzi pali i pije, wstydząc się przyznać do złego wyboru, chwali to sobie i racjonalizuje, więc i my robimy sobie to samo - przecież widzimy zadowolenie u palaczy, weekendowych pijaków. Podobnie jest ze związkami - ludzie wchodzą w nie, czując się lepsi od pogardzanych singli - nawet ich wyśmiewają, czując się lepsi. Gdy człowiek całe życie czuje się nikim, przyjemnie jest wyrzucić z siebie tę całą pogardę, bo wzięło się ślub. Gdy mija zakochanie i pojawia się proza życia, a wizja szczęścia znika razem z endorfinami (utrzymują się do dwóch lat), pojawia się rozpacz, zrozumienie że wpadli w bagno, które kredytem, dziećmi i zobowiązaniami trzymają ich przy dnie. I co wtedy taki człowiek ma zrobić? Przyznać że się pomylił? Nie, udaje że jest szczęśliwy. Gra do końca "zastaw się a postaw się", byle tylko inni nie pomyśleli że mógł źle wybrać, ze strachu przed śmiechem i szyderstwami.

Klątwa pokoleniowa

I tak to wszystko działa z pokolenia na pokolenie. Ze świecą szukać człowieka, który otwarcie przyzna że paląc czy pijąc ma ze sobą problem. Ja przyznałem to otwarcie, dlatego miałem siłę by coś z tym zrobić. W AA żeby wyzdrowieć, trzeba przyznać że ma się problem - i jest to bariera dla większości pijących nie do przeskoczenia. Oni tam dobrze wiedzą, że bez przyznania się przed sobą do problemu, szanse na wyleczenie praktycznie nie istnieją.

Na początku tekstu napisałem, że oszukiwanie siebie działa na krótką metę. Wytłumaczę to na swoim przykładzie. Gdy ja się męczyłem podejmując coraz to gwałtowniejsze próby rzucenia palenia, mój znajomy palił i się ze mnie śmiał. Mówił że na coś trzeba umrzeć, że zna kogoś kto pali i jest zdrowy (a ja znam kogoś, kto je szkło), i żebym nie robił z siebie pajaca. Gdy ja marzyłem o zaciągnięciu się dymem, on spokojnie sobie palił. Gdy ja niemalże chodziłem po ścianach, on palił na luzie. Ja cierpiałem, on się bawił - tylko że ja wychodziłem z problemu, a on w niego wchodził. Każdy jego rechot, będzie spłacany chorobami, mękami i finansowymi problemami. Za każdy śmieszek trzeba będzie zapłacić okropną cenę - ale skoro się oszukiwało siebie, nawyk oszukiwania także wzrasta. Za choroby obwini się Boga, sąsiada, Żydów. Wygodne, ale czy to coś pomoże? Nie.

Oszustwo słono kosztuje

No i z tego co widziałem ostatnio, pomijając nowy samochód który przepalił przez ten czas, zdrowie zaczyna się sypać w dość młodym wieku. Oszukiwanie siebie jest zawsze tragiczne w skutkach, bo przecież u niego nawyk palenia jest znacznie mocniejszy niż wtedy, gdy ja rzucałem. Problem pozostał, pieniądze i zdrowie uciekły. Podobnie było gdy się odchudzałem - podobny stek bzdur jako "argumenty" że duże jest sexy - nie, nie jest. Pociłem się, źle czułem, byłem niesprawny ruchowo chociaż ważyłem tylko 101kg. Nie wyobrażam sobie, jak trzeba się oszukiwać by dojść np. do 150kg czy większej masy. Gdybym wybrał oszukiwanie siebie, miałbym pewnie ze 120kg i zniszczone kolana. To co u ludzi widać jako chorobę bądź tragedię, jest najczęściej skutkiem oszukiwania się - niechęcia do walki z czymś, co jest dla nas złe. To nie tylko nadmierne jedzenie, palenie, ćpanie, seksoholizm czy picie, ale też nawyk onanizowania się złymi informacjami, cierpiętnictwo (osłabia się układ odpornościowy).

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum.

--------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 10829 razy Ostatnio zmieniany sobota, 21 luty 2015 00:32
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Wąsacz 2015-02-20 23:19
To z pozycji organicznej i mentalnej, a prawdziwa leży dokładnie pośrodku. Z duchowej Cię by tu wyśmiali, aj waj co?
Może tak? :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2015-02-21 14:37
Chyba jestem za trzeźwy, by zrozumieć Twój komentarz :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Wąsacz 2015-02-22 22:15
Tak, nasze słowa są niedoskonałym środkiem komunikacji, mimo, że bardzo pomocnym, to bledną przy odczuciach. Czasami sam nie rozumiem, co palce wystukały, coś co odebrały z artu? Z nikotyną to pięknie, a dalej? W harmonii wszystko jest możliwe i do osiągnięcia, mimo karmy czy innych umów. Ale podobno tylko 15 % z nas ma szansę. ;-)
może tak?
https://www.youtube.com/watch?v=d-CARkS0zKY
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # marcel 2015-02-21 14:22
Marku nie chce już dostawać na pocztę powiadomień o Twoim nowym artykule.
Co mam zrobić?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-21 14:38
Napisz mi na meila jaki masz adres, a ja go za chwilę skasuję. Możesz też go tu podać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # marcel 2015-02-21 17:44
wysłałem na Twojego meila podanego pod artem
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-21 18:28
Dzięki, już usunąłem subskrypcję.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # marcel 2015-02-22 10:52
podziękował :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawelec 2015-02-21 15:06
Marek widać złapał wiatr w żagle ostatnio - częstotliwość tekstów zwiększyła się i super, tak trzymać! Polecam także poniższy artykuł, gościu świetnie to wypunktował. Poczytajcie komentarze Pań, niezłe oburzenie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Pawelec 2015-02-21 15:08
Sorry za spam, ale zapomniałem wysłać linka. Miłej lektury bracia samcy. http://volantification.pl/2015/02/19/dlaczego-wspolczesna-kobieta-nie-potrafi-ulozyc-sobie-zwiazku
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-02-21 15:56
Ja taki tekst który się czyta dwie minuty, piszę cały dzień. Coraz częściej myślę o przestaniu pisania, chyba już wszystko co wiedziałem wyłuszczyłem - palce bolą, oczy bolą, ktoś przeczyta i idzie dalej, a ja muszę kombinować pieniądze na serwery, pomoc informatyczną itd.

I cały czas zadaję sobie pytanie, czy to jest właśnie to, co chcę robić w życiu. I nie wiem, wygląda na to że to raczej nie jest moja życiowa pasja, bo się przy tym męczę.

Gdy dziś postanowiłem że nie piszę więcej, dostałem ataku pomysłów i zacząłem ostro pisać. Czyli być może jest to moja pasja, ale przytłoczyłem ją oczekiwaniami sukcesu, poczuciem obowiązku itd.

Jeśli mam jakąś inną pasję (każdy ma, tylko ludzie nie słyszą cichego głosu podświadomości) , to fajnie by było przestać pisać. Trzy książki wydane, wydałbym jeszcze z tych tekstów ze dwie, napisał ostatnią na zamknięcie etapu w życiu i wziął się za coś nowego.

A teraz się męczę, bo kiedyś pisałem o złych kobietach, a teraz wyszło że to wcale tak wszystko nie jest proste - i ludziom się to nie podoba, nie rozumieją. To jaki sens pisać, jak kilka osób rozumie sens który chcę przekazać? Niech przyjdą młodsi, napaleni na sukces, z ogniem w oczach i jajach. Ja już jestem chyba wypalony, albo trzeba mi urlopu.

A co do tekstu, bardzo fajny, dobrze facet pisze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Patryk77 2015-02-21 18:26
lubisz się katować ; ), co do kasy z tego co robisz , wystarczy kilka rzeczy i będziesz zamożny.. ale ty chyba tego nie chcesz : )
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-21 18:33
Bardzo możliwe, że gdzieś na podświadomym poziomie nie chcę zarabiać, brzydzę się majątkiem. Dziś na ulicy widziałem mamuśkę na starym, brudnym rowerze bez przerzutek, widać było po niej zmęczenie życiem - moja dusza poczuła się źle z tym, że mnie stać na dobry rower, samochód, w sumie dobrze mi się żyje, a ona tak strasznie cierpi.

Takie rzeczy trzeba wyłapywać, i przeprogramowyw ać, ale ciężko idzie. Jeśli wyjaśniać własnej duszy że człowiek dostaje zwrot karmy, zbiera efekty wcześniejszych decyzji i myśli, to wtedy jasnym się staje, że musi wybaczyć wszystko złe co doznał, bo zebrał tylko to co zasiał. A dusza lubi się trzymać przekonania, że była niesprawiedliwi e potraktowana.

Idea że starczy dla wszystkich, jest moim zdaniem do udowodnienia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-02-21 19:57
Te blokady w nas są jak strach ludzi przed wprowadzeniem kolei żelaznej. Trzeba pracować z anielską cierpliwością i rzeczowo przekonywać swoją podświadomość.. .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2015-02-21 21:33
Cytuję brat:
Te blokady w nas są jak strach ludzi przed wprowadzeniem kolei żelaznej. Trzeba pracować z anielską cierpliwością i rzeczowo przekonywać swoją podświadomość...


Namawianie ludzi do zmian idzie mi lekko, ale samemu zmieniać wzorce, jest znacznie ciężej :) Gdybym wypełniał pasję (nazwa ezoteryczna - cele duszy), cieszyłbym się bezustannie, a tak nie jest. Czyli pisanie nie jest moim przeznaczeniem.

Widzę że jestem dobry w coachingach, lekko mi to idzie i dobry pieniądz, może tu? Mam dobry głos, może jakieś nagrania. Rysować nie umiem, śpiewać też nie, do majsterkowania nie mam zacięcia ani wiedzy, sport każdy odpada - muszę znaleźć tę niszę, gdzie praca będzie rozkoszą i spełnieniem. Takie życie bez spełnienia nie ma sensu, więc trzeba znaleźć to, co dusza by chciała robić. I jest to ciężka sprawa, bo ludzie którzy rzekomo kontaktują się z duszą, pieniędzy ani szczęścia nie mają, a to daje pasja - czyli albo wydaje im się ze gadają z duszą, albo źle ja rozumieją.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-02-21 19:50
Rób tak jak czujesz... zaczniesz inaczej czuć to zaczniesz robić inaczej:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawelec 2015-02-21 19:14
Marku moim zdaniem u Ciebie kuleje marketing. Piszesz zajebiście, z jajem - widać, że masz do tego dryg, przemawia za Tobą życiowe doświadczenie, więc nawet najwięksi hejterzy/hejter ki nie są w stanie zarzucić, że pisze to sfrustrowany małolat. Już kiedyś sugerowałem Tobie może ruszenie z werwą z kanałem na YouTube. Masz przecież stałe grono czytelników, forum ładnie też się rozkręciło - z tym też moim zdaniem by dobrze poszło. Bynajmniej warto spróbować, nie tracisz nic, a żal by taka wiedza szła na marne...

Ja 9 marca ruszam na wyprawę po Europie (jednak rowerem nie stopem) do Lizbony. Jak co będę braciom samcom będącym w potrzebie polecał Twoją stronę i forum :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # brat 2015-02-21 19:44
Cytat:
Bynajmniej warto spróbować, nie tracisz nic, a żal by taka wiedza szła na marne...
Ona już nie pójdzie na marne. To czego Marek dokonał już, prędzej czy później przyniesie wiele dobrego. Tak myślę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawelec 2015-02-21 19:52
Racja, słuszna uwaga - dobrze, że to mi wygarnąłeś. Miałem co innego na myśli, źle to określiłem i wyszedł bubel. Marek robi kapitalną pracę i pomnik za życia powinien mieć! Cieszę się, że tu trafiłem bo tak bym pewnie tkwił w matriksie jak większość stada. Na marne pod tym względem, że śmiało mógłby z tego mieć większy hajs, na który bezsprzecznie zasługuje. Bo jego wkład w pracę, poświecenie a zysk jest do tego nieproporcjonal ny.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-21 21:36
Nawet marketing nie pomoże, gdy piszę o nadawaniu własnych znaczeń wydarzeniom w życiu. Większość ludzi nie jest w stanie zrozumieć, że myśli które mają w głowie, nie są ich - a co dopiero zrozumieć to, co ostatnio opisuję.

Im wyższe zrozumienie, tym mniejszy krąg czytelników - a na niższy schodzić nie chcę, bo nie mam tam już czego szukać.

Na tym niższym ludzie szukają zbawienia w postaci związku i kasy, a jeśli wiesz że to mrzonka i fałszywy cel, to co tam można napisać? Byłoby to kłamaniem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TPakal 2015-02-21 20:04
Marku, każdy ma chwile słabości, zwątpienia ale trzeba trwać, jeżeli daje Ci to satysfakcję i radość spełnienia. Ale po co te banały.
Mówi się dużo o honorze, dumie i godności, nawet wplątuje w to Boga, ale prawda wygląda tak, że podżegacze wojenni siedzieliby w Londynie albo Stanach, zaciągali kolejne pożyczki a my byśmy umierali i zostawali kalekami żebrzącymi w ruinach za ich konta w Szwajcarii.[/qu ote Zwróćcie uwagę bracia S. na ciekawą rzecz. Media prześcigają się w straszeniu nas Polaków widmem wojny. Fakt, jest to w pełni realne zagrożenie. Chcę tylko wskazać jedną rzecz. Media próbują nas jakoby scalić w nienawiści do wspólnego wroga, wcisnąć nam swój światopogląd i sposób widzenia problemu. To znaczy co mam teraz być solidarny z Ukraińcami, mam pojechać na wojnę z jakimiś separatystami? Przecież tam każda z stron walczy z dewizą nazistów „ Gott mit uns”. I to jest właśnie cała logika wojny. Polska vs. Rosja to jak mrówka vs. słoń :sad:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Marek 2015-02-21 21:38
Straszą wojną, bo strach ludzi sprawia, że poddają się rządowi i zgadzają na cięcia pensji i gorszą jakość życia (zasoby idą na rzecz walki z zagrożeniem). Strach jest wielkim przyjacielem religii, rządów i lekarzy (siada zdrowie od stresu), więc nie wolno ich słuchać, tylko koncentrować uwagę na pozytywach.

Ja np. widzę taki pozytyw, że mam co jeść, auto i nie mieszkam w strefie gdzie są wojny, tsunami itd.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # TPakal 2015-02-21 22:42
Jeśli wierzyć niektórym przepowiedniom, to Polska będzie bezpieczna (ojciec Klimuszko). To media epatują tragediami, wszechobecnym cierpieniem i różnymi klęskami żywiołowymi. My odczuwamy subiektywnie, że jest na świecie coraz więcej nieszczęścia, ono było zawsze, tylko media o tym nie mówiły. T.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Drwal Heniek 2015-02-21 21:15
Nie rozumiem, jak mogą się komuś nie podobać grube kobiety! Duże cycki (z reguły - jeśli nie, to odpada), miękkość, spora ruchliwość, bo wiadomo, że nie odpowiadają ideałom, więc są chętne. Temperament, zaskakujące nieraz umiejętności. Przetestowałem kilka szt. - wszystkie bardzo lubiły seks i były w tym dobre. A więc o co chodzi? Czy kobieta jest do oglądania : ))) ???
Ruchajcie grubaski na złość wieszakom z pretensjami do całego świata!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-21 21:40
Grubaski lubią seks, bo muszą skompensować sobie brak atrakcyjności - i nie ukrywam, raz było nawet fajnie z pewną grubcią, ALE - zapach często okropny, z buzi i niuńki. W niektórych pozycjach ciężko wejść - lubię być większy i dominować, a nie wtulać się w większą ode mnie samicę :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # TPakal 2015-02-21 22:43
Ja jednak wolę pączusia niż kij od miotły. :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # TPakal 2015-02-21 21:34
Cytat:
Ruchajcie grubaski na złość wieszakom z pretensjami do całego świata!
. Dobre hasło, chyba sobie je wydziaram dokoła Wacka. :lol: Też wolę Panie bardziej kobiecej budowy ciała. Mam awersję do anorektyczek. T.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kacper 2015-02-22 16:22
Ja mam natomiast "zapierdalający " metabolizm... Norma u mnie aby jeść co najmniej co 3 - 4 godziny ;/ Przybranie na masę, praktycznie nie możliwe, ale za to robienie kondycji to jak pstryknięcie palcami...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-23 10:33
Cytuję kacper:
Ja mam natomiast "zapierdalający" metabolizm... Norma u mnie aby jeść co najmniej co 3 - 4 godziny ;/ Przybranie na masę, praktycznie nie możliwe, ale za to robienie kondycji to jak pstryknięcie palcami...


Tłumię zazdrość :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kacper 2015-02-23 13:17
Dużo ludzi mi zazdrości, ale ja FORTUNĘ na jedzenie wydaję :/ Jak to mówią, lepiej ubrać niż wykarmić. Zazdroszczą zwłaszcza kobiety, które uwielbiają Nutellę. Z tym że ja nie jadam słodyczy, nie lubię frytek, ani pizzy itp. Wiem, wiem, dziwny jestem :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kacper 2015-02-23 18:19
Widzisz Marek, miałem kompleksy jak byłem młody. Każdy kto dorastał na polskich blokowiskach w latach dziewięćdziesią tych to wie. Panował kult siły. Duży, silny, postawny... niech mnie się wszyscy boją. Że ja taki nie byłem to inaczej musiałem sobie radzić. Siłownia, boks inne sztuki walki. Nie mam kompleksów, a szkoła wyniesiona z tamtego okresu wiele dała :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2015-02-22 17:22
Co Wy wiecie o jedzeniu? ;)
https://www.youtube.com/watch?v=Zw8iljkD1So
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-23 10:35
Cytuję brat:
Co Wy wiecie o jedzeniu? ;)
https://www.youtube.com/watch?v=Zw8iljkD1So


To gorszy widok, niż gdyby się ciął nożem - to katowanie ciała w najgorszy możliwy sposób, fuj :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-02-23 11:07
Mnie przeraża nawet sytuacja kiedy ktoś mówił abym dojadł bo szkoda aby się zmarnowało - bo co do cholery kawałek jedzenia jest ważniejszy niż potrzeby mojego organizmu?!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Karola 2015-02-22 18:00
Jest jedna rzecz, której się nie porusza w tych dyskusjach o jedzeniu. A mianowicie taka, że osoba która długo powstrzymuje się od jedzenia doświadcza niesamowitych stanów błogości. M.in to dlatego anoreksja jest taka trudna do leczenia. Taka anorektyczka doświadcza.taki ch intensywnych stanów duchowych, że woli aż umrzeć niż się leczyć, mimo że w późniejszej fazie zdaje sobie sprawę że wygląda okropnie, więc motywacja posiadania urody odpada.
Ale o tym się nie mówi, jest jakaś dziwna zmowa milczenia na ten temat.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-02-22 18:31
Oj nie wiem... anoreksja to raczej bardzo silny wewnętrzny konflikt a nie błogość. Miałem taką koleżankę na studiach, pierwsze 3 lata chodzący szkielet. Bardzo zaangażowana, perfekcyjna i pilna studentka. Po wakacjach na 4 roku większość ludzi jej nie rozpoznała - radykalna zmiana, pulchny, nalany pączek.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-02-23 10:36
Bardzo wątpię w te stany duchowe - to osoba z bardzo silnymi zaburzeniami postrzegania samej siebie, z wysokim poziomem lęku i często nienawiści do siebie.

Tam nie ma co szukać stanów duchowych, jest tylko wielkie cierpienie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TPakal 2015-02-22 19:36
Anorektyczki mają pewne swoiste cechy charakteru. Są to zbytnia wrażliwość na krytykę otoczenia, perfekcjonizm, pesymizm w życiu codziennym, wysoki poziom lęku. Często osobom tym wydaje się, że mimo, że ważą już 40 kilogramów, nadal są za grube. Ciężka, groźna choroba. Najgorsze, że często bywa konsekwencją pogoni za modą na chudość.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Karola 2015-02-22 19:42
Podczas długotrwałego niejedzenia czuje się błogość, tylko o tym się nie mówi. Bo po co ? Kapitalizmowi nie zależy na tym żeby ludzie powstrzymywali się od jedzenia. W reklamach zawsze pokazane są.osoby objadające się z błogim wyrazem twarzy, co sprawia że to jedzenie kojarzy się ludziom z błogością.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-02-22 20:01
Czyli wg Ciebie kacheksja jest OK. Tylko ten kapitalizm nam ją zohydza?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Karola 2015-02-22 20:26
Kacheksja ? Jaka kacheksja ? Ani słowem nie zająknęłam się o żadnej kacheksji. Niewiadomo mi też bynajmniej nic o tym, jakobym miała ją uważać za o. k.

Pisze tylko, że jest coś, jakieś przyjemne uczucie, które kompensuje anorektyczkom inne niedogodności, tak jak w każdym uzależnieniu. W tym przypadku - uzależnieniu od niejedzenia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-02-22 21:05
Kacheksję ja rozumiem jako wyniszczenie organizmu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Karola 2015-02-22 21:38
Nikogo nie zachęcam do tego, żeby wyniszczał organizm, ale są tu osoby zainteresowane wyższymi stanami duchowymi. Aby takie stany duchowe osiągnąć nie obejdzie się bez ograniczania żywności.
Powinna to być dodatkowa motywacja dla tych, którzy mają jeszcze co nieco do zrzucenia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-23 10:39
Ograniczanie żywności jest dodatkiem do szczęścia, a nie jego celem. Ostatnio ktoś mi podesłał niejedzącą Evelyn Levy, śmiechłem w trakcie wykładu - babka mówi że wykorzystujemy kilka procent mózgu, i że telepatia i przenoszenie przedmiotów siłą woli to pestka - to czemu tego nie umie?

Sposobem na szczęście jest zintegrowanie świadomości z podświadomością , by każde nie ciągnęło w inną stronę - a nie triki z jedzeniem i innymi sprawami.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd