Najnowsze felietony

środa, 14 styczeń 2015 21:19

Męska przestrzeń szczęścia

Napisał 

Mój znajomy po zaobrączkowaniu, usłyszał od małżonki, nabierającej wraz z "poczuciem bezpieczeństwa" masy tłuszczowej i bezwzględności, stanowczy rozkaz - koniec z medytacją i temu podobnymi głupotami. Koniec z gówniarstwem, najwyższa pora przestać być małym chłopcem, dojrzeć i nałożyć spodnie. Prawdziwy mężczyzna nie medytuje, nie dba o swoją Duszę - tylko o swoje ciało i pracę, by można pokazać fajne mięcho w audi koleżankom, zrobić dzióbka z dziećmi i mężem w cieniu piramid i obsranego wielbłąda, by wszyscy na fejsie pisali że świetnie wyglądacie, co w dzisiejszym świecie jest oznaką szczęścia; niech singielki płaczą i rozpaczają, oglądając zdjęcia szczęśliwej (na zdjęciu) mężatki. Z upływem czasu i przyrostem masy małżonki, nawet dbanie o ciało jest nazywane niedojrzałością emocjonalną, parawanem skrywającym kobiecy strach o atrakcyjność męża, którego zasoby złowić może młodsza, ładniejsza kobieta.

Piękno jest w nas, nie na zewnątrz

Medytacja w wydaniu kolegi (jak to teraz widzę), była zaawansowaną relaksacją. Człowiek siada na krześle, koncentrując się na przedłużanym wydechu (wdech 3s, wydech ok. 7s, proszę spróbować) i swoim ciele. Mięśnie pod wpływem uwagi powoli się odprężają, myśli zwalniają, pojawia się bardzo przyjemne wrażenie ciężaru i ciepłoty ciała - nasz umysł doświadcza spokoju, cichej radości, a wraz z praktyką (po ok. pół roku systematycznego treningu) pojawia się zrazu niedostrzegalne, ale coraz to potężniejsze uczucie cichego, czystego szczęścia - które polega na tym, że nasza uwaga (koncentracja) przeskakuje z nierzeczywistych, sztucznie wykreowanych przez media i otoczenie problemów (wygląd ciała, pozycja społeczna, brak przedmiotów dających przyjemność) na realne odczucia ciała.


Różni się ono znacznie od tego, co wzbudza nasze pozytywne emocje (zakochanie, stan euforii po alkoholu czy narkotykach, dyskoteka, obicie komuś widowiskowo mordy gdy inni z podziwem patrzą) - jest znacznie piękniejsze, kojące, pozostawiające po sobie zaspokojenie i satysfakcję, a nie coraz większy głód doznań i emocji. Ten stan można opisać tylko słowem "piękno" - każde inne zafałszuje te jedyne w swoim rodzaju odczucie. Te piękno to przestrzeń w nas samych, ukojenie i pewność że znaleźliśmy swoje miejsce, że jest naprawdę dobrze - bez względu na to, co dzieje się po drugiej stronie lustra (stan ciała, finansów, pozycja społeczna). Jest pięknie, dobrze, cudownie... chce się żyć, lęk znika, pojawia się siła, energia, chęć do życia, poczucie wielu możliwości. Człowiek zaczyna smakować życie, bawić się nim na luzie; dramat zmienia się w komedię romantyczną, obserwowaną z pewnej odległości.

Wielka ściema

Sztuka relaksu i medytacji, to przede wszystkim nawyk - im częściej powtarzany, tym uczucia nim wyzwalane są głębsze, oraz można je znacznie szybciej wywoływać. Na początku człowiek siedząc czuje się strasznie - chce się gdzieś iść, pojawia się niecierpliwość, wszystko zaczyna drapać i swędzieć, każda myśl staje się pretekstem do przerwania ćwiczenia.

Ktoś kto rozumie, że przez to trzeba po prostu przejść (jak trzeba czasem iść do dentysty), da sobie radę. Z czasem ogarnia nas coraz większy spokój - a przynajmniej w moim przypadku, po kilku latach stosowania, umiałem stan odprężenia wywoływać samą tylko myślą. Ponieważ byłem młody (i głupi), nie miałem wiedzy i zrozumienia o procesach które się we mnie wtedy odbywały, zrezygnowałem pod wpływem pewnych dziwnych doświadczeń z praktyki. Największa ściema to wiara ludzi, że wszystko co piękne i cudowne jest na zewnątrz. Bóg ma być w kościele z cegieł, a szczęście gdy się ohajtasz i wygrasz szóstkę w totka - tymczasem wszystko co naprawdę najlepsze (łącznie z Bogiem i szczęściem) jest w Tobie, czyli jest nawykiem odczuwania który trzeba WYTRENOWAĆ. Oczywiście niniejsze słowa oburzą Panie, kapłanów, korporacje, czyli wszystkie te siły, które na Twoim braku wiedzy o sobie potężnie zarabiają.

Naucz się reagować

Relaksacja daje zdrowie ciała (organizm może się odbudowywać, regenerować), umysłu (wyluzowanie, spokój) - daje też człowiekowi wolność, której nie zna i nie pozna w swym tragicznym życiu większość ludzi, utożsamiająca swoje szczęście ze związkami, przedmiotami, przemijalnymi i nietrwałymi rzeczami. Medytacja daje szczęście wywoływane nawykiem - nie można człowiekowi zabrać tej umiejętności, wymusić jej oddania. Jak ukraść człowiekowi nawyk, pamięć neuronalną? Myślisz o odprężeniu i radości, a ono natychmiast się pojawia (w NLP nazywa się to kotwicą). Im więcej razy przechodziłeś całą tę sekwencję (medytacja i odprężenie), tym potężniejszym jest to nawykiem. Jedyne co wtedy można zrobić, to przekonać albo zmusić człowieka by tego nie robił - a nawyk z czasem będzie tracił swą siłę. Jednak można go odzyskać i szybko wdrożyć.

Ludzi można nauczyć reagowania agresją, wściekłością (sporty walki, żołnierz, pies obronny), ale można też nauczyć reagowania spokojem, radością i poczuciem spełnienia - jeśli ktoś posiądzie tę umiejętność, staje się społecznie niezwykle potężny; nie można na niego wpływać krytyką ani komplementem, ponieważ ma własne "zasilanie", czyli sam umie wyprodukować z siebie poczucie szczęścia. To wielkie zagrożenie dla każdej osoby, która chciałaby w jakikolwiek sposób na nim żerować. Dopóki ten ktoś ćwiczy umiejętność bycia szczęśliwym (bo to się ćwiczy, a nie o to żebra u ludzi), jest nadczłowiekiem. Jeśli przestanie, stanie się zależny od otaczających go ludzi, straci swą wolność. Każde poklepanie po pleckach, będzie go drogo kosztować (nie tylko emocjonalnie, ludzie żyrują kredyty, a później latami płaczą po sądach, że nie wspomnę o samosądach dokonywanych siekierą).

Niezależność daje wolność i poczucie godności

Jeśli małżonka będzie chciała na nim coś wymusić, mąż może uciec w stan relaksu i cichego szczęścia. A wymuszenie udaje się tylko wtedy, gdy ofiara cierpi, boi się jakiejś straty (seksu, świętego spokoju, rodzinnej sielanki) - by przestać cierpieć, mąż robi to co chce jego oprawca w mini. Kobiety instynktownie wyczuwają, że medytujący i szczęśliwy mąż jest dużo bardziej niebezpieczny, niż agresywny kryminalista - ponieważ poza kobietą ma swój własny świat, jest niezależny od jej humorów. Nie można nim kierować i manipulować za pomocą wrzasków, płaczu, szantażu emocjonalnego - nie można też odejść, licząc że się zapije i potnie - bo wejdzie w stan medytacji, a trenowany latami nawyk wyciągnie go z niemal każdego ciosu od życia.

Może dlatego mam takie powodzenie u kobiet, chociaż jestem tylko ociupinkę przystojniejszy od diabła? Kobiety podskórnie czują, że jestem "ciężki przypadek", więc walczą o satysfakcję uzyskiwaną z pokonania takiej obwarowanej twierdzy... a by wygrać uruchamiają seks, życzliwość, zrozumienie; wszystkie wunderwaffe kobiet, używane od wieków by wygrać z silniejszym cieleśnie mężczyzną. To najpierw mnie podniecało, korzystałem z tego, ale teraz mnie ogranicza, krępuje, dusi. Kobiety kochają zdobywać to, co silne - a ja jestem silny, bo czuję i wiem że to nie związek ma dać mi szczęście, a moja praca nad własnym nawykiem. Szczęście mogę dać sobie sam, nie muszę do tego używać kobiety, która może później postawić warunki i mnie szantażować. Dopóki mam źródło, jestem niezależny. Jeśli zastąpię je na pocałunki i ciasną cipkę ślicznotki, stanę się niewolnikiem który będzie żył w lęku o odejście przyjemności - a ja nie chcę tak żyć. Trochę już przeżyłem, więc nikt mi nie wciśnie kitu że mężczyzna do szczęścia potrzebuje kobiety - mężczyzna do szczęścia potrzebuje tylko i wyłącznie chęci, by pracować nad sobą, nad swoimi nawykami (czyli podświadomością).

Najpierw związek ze sobą, później reszta

Każda prawdziwa, rasowa kobieta dąży do zasypania źródła szczęścia, by zdobyć władzę absolutną - a gdy to się uda, pojawia się u naszej władczyni męskiego mięsa depresja, ponieważ brak celu do zdobycia sprawia że organizm przestaje być pobudzony, znika energia, seks, chęć do życia - a kobieta szuka winnego, i zawsze chłop nim będzie, bo tak najwygodniej. I tak źle, i tak niedobrze. Dlatego nigdy nie dopuszczam do sytuacji, gdy kobieta cierpi na męki egzystencjalne - taki ze mnie dobry Samarytanin :) Sensem życia człowieka, jest porozumieć się ze swoją emocjonalną częścią (zwaną podświadomością albo Duszą), co oznacza związek idealny. Emocje wspierają Cię w każdej chwili życia, zamieniając je w raj. I najpierw trzeba to załatwić (lata pracy, ale warto), a później brać się za rzeczy, które z łatwością mogą nas zniszczyć. Jeśli nie masz w sobie własnej, bezpiecznej przystani, kobieta z całą pewnością Cię zniszczy - Ona albo strach przed jej utratą.

Widziałem pięknego duchem mężczyznę, a teraz widzę wykastrowanego wieprzka, który w imię codziennego obiadu, seksu raz na miesiąc (przy wypłacie, co z czasem też minie) - pozbawił się najważniejszej w życiu rzeczy. Żona może odejść, dzieci znienawidzą, zdrowie może paść, ale nawyk wdzięczności i szczęścia musi być trenowany dzień w dzień, latami, przez całe życie. Kto rozumie te zależności, przetrwa każdy życiowy wstrząs; KAŻDY. Kto nie rozumie, jest jak łódeczka. Póki nie ma dużych fal, świeci słońce - ale w każdym momencie może nadejść sztorm, zatopić łódeczkę bądź zniweczyć każdy dystans który przebyła.

Trening czyni człowieka wolnym

Mam worek bokserski na dworzu, i nie mogę zainstalować go w domu - więc minus dziesięć stopni, wiatr, śnieg, deszcz, a ja codziennie trenuję. Jestem wypity, nażarty tak, że nie mogę się ruszać, nawet chory - wychodzę te kilka minut poćwiczyć. Bo ktoś kto mnie napadnie, nie da mi taryfy ulgowej bo jestem nażarty czy pijany. Nie zrozumie że właśnie przeżywam jakiś dramat, bolą mnie jajka, mam dołka i się wściekam że mnie nie stać na nowy samochód; zaatakuje. A ja muszę mieć nawyk walki i reagowania bez względu na to, co się w moim ciele czy umyśle wyprawia. Muszę się tego nauczyć, wyćwiczyć nawyk, zdobyć umiejętność - oraz modlić się bym nigdy tego nie musiał sprawdzać w praktyce. Podobnie jak napad, możesz zostać zdradzony - i nastąpi to w takim momencie, kiedy będziesz najsłabszy. Wtedy zrozumiesz że inwestując całego siebie w związek, postąpiłeś nierozważnie - bo wszystko co dałeś, stracisz, a to potężny ból na wiele lat.

Będąc w związku, nawet najlepszym - musisz zrozumieć że kobieta może jednego dnia zapewniać że Cię kocha, a drugiego odejść, zdradzić Cię. Nie możesz się tego bać, a jedynym sposobem by się nie bać, jest pewność że dasz sobie radę gdy cała otaczająca Cię rzeczywistość (żona, obiadki, dzieci, dom, pieniądze) runie z hukiem. Jeśli wiesz że Cię to zniszczy, boisz się - a strach zniszczy wszystko. Będziesz panikował, gniewał się, wrzeszczał, pojawi się zazdrość, awantury... u podłoża tych zachowań będzie zawsze strach. By tak się nie stało, naucz się chociażby treningu autogennego, zalecanego przez psychiatrów. Jeśli masz w sobie trochę wariata, idź za moimi wskazówkami (np. z mojej książki "Stosunkowo dobry") gdzie uczę Cię, że warto codziennie ćwiczyć nawyk wdzięczności, szczęścia. Trzeba ćwiczyć, pracować, wykształcać potężny nawyk codziennie. Inaczej fale życie Cię pochłoną, zatopią, rozpieprzą i zniszczą.

Wolność i swoboda, sól w oku otoczenia

Jeśli zrozumiesz to co piszę, a są to bardzo proste sprawy, staniesz się jak żywy człowiek w falującym tłumie trupów. Wszystkie sznurki za które pociągano byś tańczył jak Ci zagrają, zostaną przecięte. Zacznie znikać strach, poczucie winy, smutek... nie można się bać, jeśli szczęście jest w Tobie, jeśli umiesz je w sobie wyzwalać samą swoją decyzją. Nie będziesz zależał od przedmiotów, ludzi, okoliczności, znikną pęta które Cię wiązały, co mogłeś nazwać życiowym sukcesem i stabilizacją - ale gdy doświadczysz mocy nawyku, gdy go potężnie wzmocnisz, zrozumiesz że wszystko czym się chełpiłeś, było rzygowinami i niczym więcej.

Zwykły facet po rozstaniu z kobietą, strasznie cierpi. Dół, depresja, sraczka i wódka codziennie, a są i gorsze rzeczy, pobicia, więzienie czy zabójstwo. Gdy faceta ktoś silny zaczepi, zwyzywa np. na ulicy przy innych, latami będzie to przeżywał i cierpiał w środku. Nawet spotkanie kogoś wyższego, przystojniejszego, bogatszego - kto nas olewa albo ignoruje czy nami gardzi, może być przyczyną wielkiego cierpienia. Ale Ty już nie będziesz na to podatny, ponieważ nawyk wdzięczności i radości wyprze wszelkie inne stany emocjonalne. Wyrób nawyk czucia szacunku do siebie, życzliwości do siebie - to wszystko da się wytrwałym powtarzaniem wyćwiczyć, tak jak ćwiczy się negatywne emocje u żołnierza, by atakował i nie myślał że za chwilę straci nogi w interesie tłustych świń na szczytach władzy.

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum.

--------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 12680 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Prawda! 2015-01-14 21:58
masz worek do treningu na zewnątrz?
już nie w kawalarce? przed blokiem ćwiczysz?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-01-15 16:08
Niestety na zewnątrz - w kawalerce mam tylko gruchę, ale jak poniżej wspominał Rysiek, są spore problemy z mocowaniem - ja obecnie jak walę z całej siły rękami, to worek mocniej lata niż od kopnięć, po roku takich wstrząsów sufit leci. Ja chyba z trzy dziury kręciłem i coraz większe mocowania.

Nie przebywam w Wawie ostatnio, mieszkanko się marnuje :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Sylwia 2015-01-20 20:49
Cytuję Marek:
Niestety na zewnątrz - w kawalerce mam tylko gruchę, ale jak poniżej wspominał Rysiek, są spore problemy z mocowaniem - ja obecnie jak walę z całej siły rękami, to worek mocniej lata niż od kopnięć, po roku takich wstrząsów sufit leci. Ja chyba z trzy dziury kręciłem i coraz większe mocowania.

Nie przebywam w Wawie ostatnio, mieszkanko się marnuje :)

Właśnie, może przydałoby sie tam posprzątać, bo jeszcze mali pełzący lokatorzy zagoszczą? :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-01-15 06:07
Medytację oddechem odkryłem przez przypadek kilka lat temu. Kapitalna sprawa na ukojenie nerwów. Kiedyś ustawiłem się z pewną laską, która była strasznie zdenerwowana, bo jej zależało. Miała płytki oddech, złapałem za ręce, ustawiłem twarzą do siebie i mówię wolno...teraz rób to co ja! Wdech, wydech. Po kilku razach odczuła taki spokój, że sama mnie pocałowała jako pierwsza. Sprzedałem jeszcze kilka takich tematów i wieczorem miałem kucie na pierwszej randce :D

"obicie komuś widowiskowo mordy gdy inni z podziwem patrzą"
Charles Bukowski! Lubię takie wstawki ;)

Co do przyczyn powodzeń u kobiet Marek to jest to też Twoją piętą achillesową. Po zaliczeniu Cię tracą zainteresowanie - przerabiałem temat po rozwodzie podrywając na pokrzywdzoną fajtłapę. Dymanko (z litości) było zawsze ale jakakolwiek dłuższa interakcja kończyła się fuckupem, bo w końcu zaczynałem być sobą ;)

Worek mi się oberwał wraz z sufitem :( Zainstalował mi to znajomy budowlaniec na jakieś kotwie czy czymś takim knaufa czy czegoś tam. Marek, TY masz ten worek powieszony czy przymocowany?

pozdrawiam - dobry tekst!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-01-15 16:12
Po zaliczeniu okazuje się że nie mogę nigdzie wyjść, nie mam pracy, fajnych znajomych - bo niby jak utrzymywać kontakty bez możliwości wychodzenia? I jak się mną pochwalić, jak będąc na mieście dziko się rozglądam gdzie jest kibel? Zresztą ja już dłuższy czas nie uprawiałem seksu - już to chyba mnie nie interesuje, bardziej chyba patrzę na kobiety jak na dzieło sztuki. Podobają mi się, podziwiam, ale niekoniecznie mam ochotę kuć.

Wyższy poziom uduchowienia, albo impotencja :))

Bardzo ciekawe o IBS, warto obejrzeć www.medonet.pl/wideo/czas-na-zdrowie-jelito-drazliwe,103835,w.html
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-01-15 18:13
Ciekawy materiał ale właśnie...duże pole do popisu dla kogoś kto uderzy w przyczynę.
Póki nie minie musisz strategicznie tak ewentualnie wyjścia planować aby w bezpiecznej odległości zawsze był kibelek. Znajomi też muszą być świadomi, że tak masz i po prostu w każdej chwili może tak być że musisz sobie zniknąć
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-01-15 07:57
Całować, tulić, pieścić takie teksty :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Wąsacz 2015-01-15 10:27
Znowu samczo czuć na runie. Super, chociaż można dodać do tego później i związek (z milionowym przypadkiem)i rodzinę. :-) I nic nie zburzy tego, co wewnątrz, spływa i rozprasza się.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-8 # Marek 2015-01-15 16:13
A ja już rzygam tymi tekstami. Autentycznie dostaję drgawek, gdy muszę tysięczny raz pisać o podświadomości - muszę coś zmienić, ale nie wiem jeszcze co.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Prawda! 2015-01-15 17:01
trafiłem na taki materiał w necie:


https://www.youtube.com/watch?v=YujuducddJY&list=PLt860lG4AwjHdiV1c4ub5n7XxUe4k0gOX&index=1

kobieta mówi o związkach.
mówi o wielu sprawach o których piszesz.
plus paru innych ciekawostkach.
indywidualizmie który jest promowany przez wszystkich rozwojowców i kołczów sukcesu. indywidualizmie który promoujesz i którego osobiście jestem fanem.
porusza temat dlaczego facet po mordzie da a nie pogada.
jest też o wspieraniu facetów przez kobiety czyli co tak na prawdę kobieta powinna robić w związku.
ciekawy materiał.
co o tym sądzisz?
może napisz coś o tym w oparciu o swoją wiedzę?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-01-15 20:54
Sory, półtorej godziny nie wytrzymam wykładu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+9 # Prawda! 2015-01-15 21:47
leniwy sie zrobiłeś ;)
pisać do wyrzygania o podświadomości wytrzymujesz więc powinieneś dać rade z wykładem :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TPakal 2015-01-15 20:50
Marku obejrzałem ten film przez Ciebie powyżej zarekomendowany . Przyszła mi na myśl pewna rzecz. Nie chcę się tu bawić w medyka. Ale może IBS jest po prostu odmianą nerwicy żołądka, są podobne objawy. Radziłbym (chyba, że już próbowałeś) mieszkanki ziół ojca Klimuszki stosowane właśnie przy nerwicy żołądka, w swoim składzie mają również zioła działające uspokajająco. Spróbuj i zaobserwuj czy jest poprawa. Kiedyś takiej choroby jak IBS nie było, a lekarze skutecznie leczyli ludzi z podobnymi objawami diagnozując właśnie tę odmianę nerwicy. Spróbuj na pewno nie zaszkodzi. Pozdrawiam. T.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-01-15 20:55
Po tych ziołach tydzień ciężko chorowałem...lu dzie na to chorowali, ale się mówiło że sraluchy i tyle. Pewna Pani okazało się po latach i tomografii, że ma po prostu anatomicznie zmienione jelito grube.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Stella 2015-01-19 12:11
Pospaliście się wszyscy ?
Pozdrawiam w najbardziej depresyjny dzień w roku; podnosić tyłeczki ;-)
www.youtube.com/watch?v=ZBoqCDSrWi8
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ck 2015-01-19 18:57
Och te tyłki i tyłeczki, czasem to syzyfowa praca a czasem Golgota. Czy naprawdę nie może być jak w Raju ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # TPakal 2015-01-19 12:58
Dzisiaj najbardziej dołujący dzień w roku. Wszystkich ogarnęło rozleniwienie i apatia, aby do wiosny. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Sylwia 2015-01-19 17:07
Co wy powariowaliście ? :lol: :lol: jaki dołujący, jaka depresja? Przecież życie jest piękne :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # ck 2015-01-19 18:58
Zwłaszcza przy pani zdrowej, jędrnej i chętnej ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # .m 2015-01-19 19:01
szczególnie po tęgim piciu jak trzeba się zbierać na nockę - brrr ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # witek 2015-01-20 20:18
wszystkiego naj Sylwiu z okazji urodzin :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2015-01-20 20:40
Cytuję witek:
wszystkiego naj Sylwiu z okazji urodzin :lol:

Dziękuję, ale ja nie mam dziś urodzin :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # witek 2015-01-21 13:22
masz 21 stycznia o ile pamietam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # diego 2015-01-20 20:08
Myślenie jako specyficzna zdolność zawiera w sobie potencjał kreatywności. W przeciwieństwie do gadziego mózgu, który głównie kojarzy i reaguje. Kojarzenie i reakcje następują automatycznie i czasami bywają źródłem radości, niepohamowanego śmiechu. Takie sytuacje nie zawierają w sobie przymusu. Można nimi w bezpieczny sposób pobawić się, urozmaicić monotonię życia itd. Ale gadzi mózg zawiera w sobie również niebezpieczeńst wo polegające na tym, że potrafi całkowicie przyćmić myślenie. Kiedy mamy dowolność korzystania z tego systemu jest ok. Ale kiedy zostanie uruchomiona powiedzmy bezwiednie sytuacja "fight or fligt mode" (a większość rzeczy o ile nie wszystkie uruchamiane są tam bezwiednie) zostajemy ujęci w pułapkę, która przecież wyklucza kreatywność będącą funkcją myślenia mogącą przeto wyprowadzić nas z tego stanu. Oto oblicze wszędobylskiego stresu. Od pewnego czasu pracuję nad samooceną i wciąż nie mogę się nadziwić jak łatwo wpadam w sidła stresu . :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Prawda! 2015-01-21 10:53
widze że materiał o kreatywności sie spodobał :) ciekawa wiedza jest na tym kanale. świetny projekt. oglądając pomyślałem że podobne nagrania mógłby przygotować Marek. z chęcią bym obejrzał. wiem że już kiedyś była o tym dyskusja i temat jakoś umarł.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Karola 2015-01-21 15:48
Można dać trzy minusy ? 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # diego 2015-01-20 20:17
Śmieję się, ale znam cenę stresu. Bólu brzucha, utraty energii, przytępienia i automatyzacji wbudowanych wzorców.
Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # diego 2015-01-20 20:18
I życzę kreatywności -również sobie. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # armando 2015-01-20 20:34
Często robi się to tak: podchodzi Gringo i podsuwa informację, która jest sprzeczna. Podsuwa jakąś rację niby bez zarzutów pod względem logicznym ale jednocześnie narzuca "głupi uśmiech" jakby oczekując odwzajemnienia. Po pewnym czasie okazuje się, że Gringo ma "przyjaciela", któremu jakby brak asertywności. Pal licho, że Gringo co pewien czas wpada w jakąś dziwną pułapkę i neguje swoje poprzednie przekonanie. To jest jakby niewidzialne i dla niego i dla " przyjaciela" Dzieje się jakby w tle sprzecznych igraszek prowadzących przez na wskroś wesoły świat :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # julio 2015-01-20 20:39
No a stres ? Stres pojawia się w sytuacji zależności. Szczególnie wtedy, gdy ktoś próbuje ją nam bądź siłą, bądź podstępem odebrać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-01-21 08:23
Bo do samorozwoju i kreatywności potrzebujemy odpowiedniej dawki dobrostanu i świętego spokoju. Otoczenie wmawia nam jednak, że jesteśmy wiertolotami z silniczkami w tyłku i mamy bezmyślnie latać i chapać jak wszyscy. Ostatnio obejrzałem jakiś filmik wrzucony przez czytelnika w komentach gdzie pan przekonywał, że wszyscy są właściwie okrętami i powinni kursować jak szaleni a tak w ogóle to warto kupić kampera... żeby zrozumieć, że nie warto;p
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # julio 2015-01-20 20:41
narzucić - pardon za pomyłkę ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # diego 2015-01-21 14:25
Cytuję Prawda!:
widze że materiał o kreatywności sie spodobał :) ciekawa wiedza jest na tym kanale. świetny projekt. oglądając pomyślałem że podobne nagrania mógłby przygotować Marek. z chęcią bym obejrzał. wiem że już kiedyś była o tym dyskusja i temat jakoś umarł.

Tak, materiał pomocny i myślę, że aspiracje gościa są nie bezpodstawne.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Prawda! 2015-01-22 11:05
wiedze o życiu, sobie samym, relacjach, związkach, kobietach, facetach trzeba popularyzować. nie tylko na studiach o określonym profilu. w szkołach taka wiedza powinna być jako przedmiot obowiązkowy zamiast religii.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # martek 2015-01-22 08:02
właśnie piję piwo i oglądam film. Film jest czarno biały ale ze stanów zaraz po wojnie we wietnamie. gość w wieku 25 lat za posiadanie i sprzedaż marihuany został skazany na 50 lat więzienia. Laska z klasy średniej, biała, aresztowana za to że paliła na pytanie dlaczego to zrobiła odpowiedziała, że to jej sprawia przyjemność. Nie czyni nic złego ani sobie ani społeczeństwu. dlaczego państwa z taką zajadłością skupiły się nad tak mało znaczącym procederze. zupełnie jak by to był jakiś wirus czy coś.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # martek 2015-01-22 08:06
ups. pomyliłem bloga :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # bruno 2015-01-22 21:14
no wiesz. jakbyś nie wiedział. a co robi reklama na przykład w opozycji do tego co mówisz
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd