Najnowsze felietony

czwartek, 14 czerwiec 2012 22:45

Czy być przy porodzie swojej kobiety?

Napisał 

Czy być obecnym przy porodzie swojej kobiety?

Tutaj głosy są podzielone. Znam relacje facetów, którzy mówili mi że bycie przy porodzie nie wpłynęło w żaden negatywny sposób na dalszy związek z małżonką. Natomiast nie znam relacji Panów, którzy wyznali by mi że bycie przy porodzie swojej kobiety, zniszczyło ich psychicznie. Uważam że Panowie którzy się tym chwalili, mogli oszukiwać i lansować swoją odwagą, widząc że mi jej brak. I nie ma sposobu żeby sprawdzić jak teraz żyją, czy nie brzydzą się seksu, czy może byli podczas porodu, ale musiano ich cucić na podłodze? Z drugiej strony, który facet się przyzna że pękł? jest to ujma na ogólnie pojętej męskości, ukazanie siebie jako słabego mężczyzny - nie dziwi więc że nikt mi tego nie chciał powiedzieć. Sam bym tego nie zrobił; mdlejąc na sali porodowej, wstydziłbym się tego.

 

Korzystając z komentarzy w internecie, wklejam niektóre wypowiedzi internautów, ukazujące z ich strony tę kwestię - czy facet ma uczestniczyć w porodzie, czy nie? poznajmy opinię narodu, po czym postaram się Państwu przedstawić własną.

 

---------------------------------------------------------------------------------------

 

~Kazio [2011-12-14 15:15]

Prawda jest taka, że poród to bolesna i widowiskowo najbardziej ohydna rzecz w życiu człowieka. Dorabianie do tego jakiejś filozofii o pięknie, cudzie życia i narodzin jest zwykłym p...leniem. Faceci - trzymajcie się od tego z daleka!

 

 

~zabcia [2011-12-15 01:42]
Ja rodziłam razem z mężem i cieszę się że był w tym szczególnym dla nas obojga dniu. Wiele mi wtedy pomógł, choćby tym że podawał mi wodę czy trzymał mnie za rękę i psychicznie czułam się lepiej dzięki mężowi bo wiedziałam ze jest ze mna ktos bliski i nie jestem sama wśród tych obcych ludzi. Po porodzie mój mąż nabrał większego szacunku do kobiet bo zobaczył przez co kobiety przechodzą podczas porodu i że ciąża nie oznacza chodzenie z dużym brzuchem do 9 mca. A sex po poradzie jest jeszcze lepszy ani on a ni ja nie czujemy się oddaleni w tej kwestii wręcz odwrotnie, a mąż jest wobec mnie bardziej delikatny i czuły podczas stosunku. Więc wydaje mnie się że wszystko zalezy od psychiki i charakteru mężczyzny

 

 

 

~Ja.... [2011-12-14 14:47]

Prawda jest najczęściej taka, że jeżeli facet już się zgodził i uczestniczył w ostatniej fazie porodu (bo rozumiem, że o to chodzi) to cóż może teraz powiedzieć... Będzie utrzymywał, że było to fantastyczne przeżycie... A tak naprawdę jest to po prostu obrzydliwe, krępujące. Ja nie wyobrażam sobie rodzić w towarzystwie kogokolwiek poza personelem szpitala. Rodziłam sama. Nie chciałam obarczać kogokolwiek takim przeżyciem. Po co. Nie ma w tym nic romantycznego. I faktycznie, rozumiem mężczyzn, którzy później są zablokowani jeżeli chodzi o sferę intymną i ich partnerkę.

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------

 

 

~E' [2011-12-15 01:36]

facet przeżywa przerażenie lęk co za bzdury a co ma kobieta powiedziec przecież to ona rodzi nikt ją wtedy nie pyta czy jest przerażona ma urodzic i już więc koniec użalania się nad nimi niech w końcu zachowują się jak porządni partnerzy i wspierają swoje rodzące partnerki

 

 

 

~m. [24 godziny temu]

Może jeszcze mamy wspólnie tampony zmieniać bo to zapewne też zbliża w cierpieniu i bólu ? A jak ktoś jest taki maczo o takiej wrażliwości , że go podnieca krew i przecinanie pempowiny to jego problem nie mój . Ja byłem z moją żoną tuż przed jak i zaraz po i to mi i jej wystarczy a i tak widok "jej" spowodował pewną blokadę na jakiś czas. Dla mnie szczytem głupoty jest właśnie przymuszanie faceta do robienia wszystkiego wspólnie z kobietą bo to ma świadczyć no właśnie o czym ? Może niedługo mam sobie cycki powiększać , żeby karmić wspólnie na zmianę z żoną naszego maluszka - przecież nic tak nie zbliży mnie z moją żoną jak wspólne karmienie ! Paranoicy

 

 


~Mama [wczoraj]

We wspólnym porodzie nie chodzi o to aby mężczyzna zaglądał w krocze i rejestrował co sie tam dzieje, ale najważniejsze jest to aby był przy rodzącej. Ja akurat nie zniosłam żadnej czułości ze strony meża podcza sporodu, krzyczałam wręcz, że ma mnie nie dotykać:) Ale jego obecność dodawała mi sił i jestem dumna z niego, że zdecydował się być przy mnie.

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------

 

 

~ViVo [2011-12-14 22:44]

Ale "Wy" macie nasrane w baniach?-jakie obrzydzenie sexu przez rodzenie z żoną?!-ja byłem przy narodzinach mojej córki i WIĘKSZEJ BZDURY NIE MOŻNA BYŁO JUŻ WYMYŚLIĆ!!!!!-nie ma czegoś takiego jak "obrzydzenie"!-tylko pieprzenie,żeby się "wybielić"!-bo się boicie cioty być przy porodzie (a może zemdleję?-hmmmm i ona pomyśli,że jestem cienias?-TAK dupy jesteście a nie faceci!!,a ci którzy po porodzie tak właśnie się tłumaczą to "cioty"...i robią to tylko dlatego,że albo mają kogoś na boku,albo im się po prostu nie chce bzykać,bo się do "rąsi" przyzwyczaili!!!-....

 

 

~ojciec [wczoraj]

Jestem zdecydowanie przeciw!!! Nic tak nie niszczy namiętności, jak odzieranie się z całej intymności! Głupie, bezmyślne żony i matki, wykażcie się odrobiną empatii i wyobraźcie sobie,że wasz facet zaprasza was do WC i każe uczestniczyć w cudzie wypróżniania się. wymiotowania i podcierania. On może czuć się podobnie, tylko o wiele gorzej, towarzysząc wam przy porodzie.Nawet jeśli się nie przyzna, a wręcz przeciwnie - będzie mówił, że to piękne i temu podobne bzdety, w podświadomości będzie miał straszny obraz porodowej rzeźni ze swoją małżonką w roli głównej. To jest niezgodne z naturą. Nie zmieniajcie na siłę uświęconych tradycją zachowań wypracowanych od zarania dziejów ludzkości. I nie szafujcie tak słowem "cud". PORÓD TO NIE CUD, TYLKO FIZJOLOGIA !

 

 


~misia [2011-12-14 14:38]

Ja po prostu nie mogę czytać tych komentarzy, co za bzdury, brednie i wyssane z palca historie że nie wiadomo jaka straszna, krew, jakie straszne obrzydlistwo, ludzie opamiętajcie się!!!! Co wy wygadujecie!!! Przecież do cholery większość porodu to bóle i nie ma w nich krwi i żadnych niesmacznych rzeczy. Chodzi się z partnerką po korytarzu, przytula z całych sił gdy przychodzi skurcz, wspiera się ją swoją obecnością i słowami, że da sobie radę. Gdzie tu do cholery krew i rozdarta dziura?!!!Prawdziwy poród to są ostatnie 10 do 20 minut porodu gdzie pojawia się krew i wychodzi dziecko i jak facet nie chce na to patrzeć to może wyjść. Chłopy opamiętajcie się!!! Jakby was coś bardzo mocno bolało przez parę godzin wolelibyście zostać sami w tym bólu??! Kobietami nikt się nie interesuje jak są same, muszą cierpieć same w tym bólu przez parę jak nie paręnaście godzin!!! Chcielibyście być tak sami?! W tym czasie krwi nie ma tylko jest coraz większy ból, który staje się nie do wytrzymania i siada psychika z bólu. Mając was przy nas czujemy się bezpiecznie i jesteśmy wstanie wytrzymać dzielnie ten ból!!! Dzięki obecności mojego męża czas mijał mi szybko i cały czas utwierdzał mnie w tym że jestem dzielna i wszystko będzie dobrze!!!

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------

 


~realistka [wczoraj]

Tym między innymi różnimy się od zwierząt, że nauczyliśmy się dbać o swoja intymność. Potrzeby fizjologiczne załatwiamy w odosobnieniu. Poród też nie jest cudem, jak tu się z uporem maniaka powtarza, tylko skomplikowanym procesem fizjologicznym. A wracając do zwierząt - większość samic rodzi w samotności lub w obecności innych samic. Może należałoby wziąć z nich przykład?

 

 

~Grzesiek [wczoraj]

Facet, który boi się być przy porodzie własnego dziecka i odbiera taki cud negatywnie, to fujara....

 

 

~FACET [2011-12-14 13:39]

Głupie zaborcze kobietki . Jak tak dalej pójdzie to Wy zamiast rodzić będziecie NAM kazać to robić. A co ! Już i tak wymyślono zapłodnienie bez naszego penisa . To i po co wam facet ? Potrzebujecie nas tylko wtedy gdy mamy kasę . I tyle w tym temacie . Faceci nie dajcie się !!! Jak my szliśmy na wojnę to też je braliśmy ze sobą ? Wyobrażacie sobie babę , która idzie na wojnę ? Jak baba jedzie na wczasy to nasze auto nie może pomieścić jej bagaże . Wyobrażacie sobie babę , która zabiera na wojnę pomadki , pędzelki , i sto tysięcy tych bzdetów ? Toż to gdyby baba doszła na wojnę to ta druga strona wcześniej zginęłaby z nudów !! Pozdrawiam wszystkich 100% facetów . NIE DAJCIE SIĘ ZWARIOWAĆ PRZEZ TE ŚWIRNIĘTE BABY !!!

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------

 

 

~Kolo [2011-12-14 14:30]

Byłem przy porodzie moich dzieci i mogę powiedzieć, że moja żona bardzo mi zaimponowała swoim zachowaniem. Była na swój sposób "waleczna", bolało ją ale znosiła ból i parła dalej, piękna "walka" z cudownym finałem. Kocham ją !!!

 

 

~agus [2011-12-14 13:33]

Uwzam ze facet ktory nie jest przyzwyczajony do takich widokow powinnien dopingowac kobiete za drzwiami porodowki! a potem mamy,"impotencje poporodowa",zdrady,depresje; porod nie nalezy do przyjemnosci wizualnych! a jak wiadomo faceci to wzrokowce;jak potem me sie podniecic na widok nagiej kobiety jezeli przed oczami ma widok zakrwawionedo "dziurska"! Przyszle mamusie niech sie zastanowia powaznie nad "rodzinnym porodem"! Ja swojego meza nie chce na porodowce! niech czeka z bukiecikiem za drzwiami! a za reke w czasie porodu mama moze potrzymac! Tylko mama moze w takiej sytuacji ulzyc ,pomoc i wesprzec!

 


~Ela [2011-12-14 13:57]

Przez całą ciążę nie zgadzałm się, aby mój mąż był przy porodzie- on chciał, ale nie naciskał. Jednak kilka tygodni przed porodem trochę spanikowałam i ostateczne zgodziłam się na pród rodzinny. Mój mąż dzielnie mnie wspierał, a mnie jego obecność uspokoiła. Po połogu nie było problemu z pożądaniem, wręcz przeciwnie;) Mąż stwierdził, że po wspólnym porodzie stałam się dla niego bohaterką:), a w pewnych momentach poprostu odwracał głowę (np. przy nacinaniu krocza). Poza tym mężczyzna nie musi asystować przy kroczu- mój mąż podtrzymywał mi kark i wycierał czoło. Z kolei mąż mojej siostry nie mógł sobie poradzić ze wspomnieniami z porodu, niestety rozstali się:( Myślę, że to kwestia psychiki mężczyzny- dla niektórych, to zbyt ekstremalne przeżycie.

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------

 

 

~rita [2011-12-14 10:09]

Gdybym była mężczyzną za żadne skarby świata nie chciałabym uczestniczyć w porodzie. Nawet dla wielu kobiet oglądających ten akt z boku, jest to okropne przeżycie.

 


~pablo [2011-12-14 11:35]

Prawda jest taka, że to niektóre kobiety chcą żeby facet uczestniczył w porodzie. A facet nie chcąc zawieść swojej partnerki uczestniczy i udaje, że mu się to podoba i że umacnia to związek. Kobiety nie macie pojęcia co dzieje się w psychice faceta w tym momemcie - nawet gdy mówi coś innego. Jestem facetem i w życiu nie zdecydowałbym się na bycie przy porodzie. Od tego są lekarze i pielęgniarki, a facet chce usłyszeć dobrą wiadomość, że wszystko poszło dobrze. Faceci, którzy mówią, że nie widzą w tym nic złego to albo głupio mądrzy, albo pantoflarze, albo sami siebie okłamują.... pod presją swoich kobiet, aby na siłę być szczęśliwym... Kategorycznie wykluczone... Kobiety zastanówcie się, czy chcecie zrobić krzywdę facetowi - to co on mówi nie ma znaczenia, bo zawsze będzie mówił wszystko, aby was pocieszyć...

 

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------

 

 

 

To tylko niektóre wypowiedzi ludzi, wypowiadających się na ten temat. Trzeba wziąść konieczną poprawkę na fakt, że niejedna osoba podchodzi do tego tematu bardzo emocjonalnie, i kłamie w komentarzach, udając nie swoją płeć. W ten sposób okazuje się swoją pogardę i brak akceptacji dla innych stylów myślenia, robi tak wiele osób. Oczywiście - ile ludzi, tyle opinii. Przedstawiłem je sprawiedliwie, ukazując punkty widzenia tych co są za i tych co są przeciw. Pozwólcie więc Państwo, że teraz wyrażę swoją osobistą opinię na ten temat.

 

Żeby moja opinia miała merytoryczny sens, zakładamy początkowo że chcę dziecka i kocham żonę. To ważne, gdyż inne podejścia determinują wybór "asysty" przy porodzie.

 

Szczerze, jak zawsze - jestem człowiekiem który mocno słabnie przy pobieraniu krwi. Krew jako taka mnie nie brzydzi, ale widok żył sprawia że nawet teraz, pisząc te słowa przy pysznej herbatce z cytryną, słabnę i niknę w oczach. W związku z tym, uważam że widząc poród najprawdopodobniej zemdlałbym. Można zakryć krocze, ale czy można zakryć napęczniałe żyły na szyi i dłoniach ukochanej? zemdlałbym prawie na pewno. I owszem, w sytuacji naprawdę ekstremalnej potrafię się zmobilizować, np. znajomej z podejrzeniem zawału wbiłem się strzykawką w żyłę na nadgarstku i pobrałem krew, ale była to konieczność, i krótko trwała. Poród jest długotrwały, i nie ma bezwzględnej potrzeby bycia przy nim, więc prawdopodobnie nie miałbym w sobie tyle siły, podkreślam że są to moje rozważania teoretyczne, gdyż nigdy nie uczestniczyłem przy porodzie, nigdy nie wiadomo, może by mi się to spodobało? Wniosek więc jest prosty - nie byłbym przy samym porodzie, czekałbym zdenerwowany z kwiatkami i gorzką czekoladą na szpitalnym korytarzu. Moja kobieta będzie się zdrowo odżywiać, żadnych słodyczy, cukrów, tak się składa że to ja noszę spodnie, i to ja decyduję co i jak.

 

Uległość okołoporodowa nie byłaby oznaką mojej słabości jako mężczyzny. Jeśli by było trzeba, w imię miłości, byłbym w stanie oddać życie za moją kobietę, ale pewne sprawy są dla mnie póki co nie do przejścia. Dlatego też nie każdy facet się do tego nadaje, co nie oznacza że jest mało męski, wprost przeciwnie. Pamiętacie na pewno sagę o Wiki? Pan Adam, lekarz z Niemiec, jest ginekologiem. Bez problemu wytrzyma z uśmiechem na ustach okropności dziejące się w obszarze krocza kobiecego, które położą najtwardszych ludzi. Natomiast jako człowiek, moralnie jest bezwzględny, bezrefleksyjny, chłodny emocjonalnie, chociażby płaczącej matce która żali się że nie ma pieniędzy na terapeutę, oczekującej na pomoc od syna milionera, zupełnie nie reaguje. Każdy normalny facet sprzedałby ostatnią koszulę żeby dać matce, Pan Adam jednak ma inne, znacznie pilniejsze wydatki; luksusowa wycieczka, opłacić pole golfowe, czy też kupić nowe buty za tysiąc euro. I taki facet bez problemu asystowałby przy Twoim porodzie, ale czy chciałabyś mieć takie coś za męża?

 

Każdy z nas ma swoje fobie, czegoś się brzydzi, boi. Lekarz ma praktykę, widział to wiele razy, jest z tym obeznany. Ale i ten lekarz gdy pierwszy raz widzi krew, kał i smród, też mdleje, wymiotuje czy ucieka. I nikt tego studenta medycyny nie ma zamiaru za to poniżać - kwestia przyzwyczajenia. Dlaczego więc poniżać faceta, który pierwszy raz w życiu zobaczy rozcinane krocze, poczuje smród krwi, kału, moczu i innych substancji, a także dostanie emocjonalnie po pysku, widząc ukochaną kobietę która wrzeszczy z bólu, oraz rodzi się jego dziecko? on ma wytrzymać znacznie więcej niż początkujący lekarz?

 

Kwestię seksualności doskonale opisano w książce, tytułu której nie jestem w stanie sobie teraz przypomnieć. Pisała tam pewna Pani, że kobieta z klasą, kobieta elegancka, modna i pełna godności, kobieta za którą mężczyźni szaleją - nigdy nie robi toalety przy swoim mężczyźnie. I nie mówię tu o siusianiu czy kupcianiu przy facecie, ale o myciu się, i zabiegach kosmetycznych. Facet miał zawsze widzieć tylko efekt końcowy. To gwarantowało aurę tajemnicy, elegancji.

 

Jednak teraz, kobiety pragną czegoś innego, czegoś co wyczytały w modnych gazetach. Chcą by mężczyzna, z natury wzrokowiec, uczestniczył we wszelkich jej higienicznych ablucjach. To powoduje że przykry obraz zostaje w pamięci faceta, i ten widząc pochwę, natychmiast widzi porozcinaną, pokrwawioną, cuchnącą... i co się dzieje? następuje zaburzenie erekcji. Naturalna reakcja. Nie wyobrażam sobie seksu z kobietą, którą widziałem przy porodzie. Mógłbym ją kochać, szanować, ale seks odpada. Tak jesteśmy zbudowani, nie wszyscy oczywiście, ale śmiało mogę stwierdzić - jest nas większość.

 

To co na pewno ważne, to bycie z kobietą w czasie bóli. Obecność postawnego męża, wpływa także na jakość działania położnych i lekarza. Lekarz wie że zdenerwowany facet, może dać po pysku (albo i gorzej) a jak nie ma faceta, lekarz może sobie czasem pozwolić na niewybredne żarty czy docinki wobec leżącej, bezbronnej kobiety, co nie raz się zdarzało. Obecność faceta ucina możliwość złośliwej ekspresji lekarza. Kobieta która rodzi pierwszy raz, znajduje się w obcym miejscu, obcy, nieznani ludzie oglądają jej krocze, robią lewatywę, sięgają ku jej jądru intymności. Narastające skurcze bólowe, budzą silny niepokój i stres, także obecność małżonka jest bardzo wskazana. Facet daje wtedy poczucie bezpieczeństwa, stwarza aurę zaufania że wszystko będzie dobrze. To bardzo ważne, i tego na pewno warto doświadczyć. Czy jako facet, nie chciałbyś będąc w szpitalu przed operacją, żeby żona Cię pocieszała, potrzymała za dłoń, pocieszyła? ja bym chciał, na pewno byłbym spokojniejszy, pewniejszy siebie, nie wydany tak bezradny na pastwę swoich lęków.

 

Konkludując, uważam że warto być przy porodzie, ale z całą pewnością nie widzieć miejsc intymnych swojej kobiety. Trzymać za dłoń, pocieszać, po prostu być. Sam nie chcę mieć dzieci, ale gdyby się tak zdarzyło żeby było, chciałbym być w opcji powyżej opisanej, ale bez szczegółów. Podobnie jak nie chcę widzieć mojej kobiety gdy się wypróżnia. Miłość to miłość, ale wrażenia estetyczne to wrażenia estetyczne. Nie warto zmuszać do tego faceta, bo koleżanki miały wspólny poród. Potem możesz mieć kochającego Cię męża, który na myśl o seksie z Tobą będzie miał odruch wymiotny. Twój wybór, ale i Twoje konsekwencje.

 

Czytany 8926 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:13
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Maciej 2012-09-24 12:20
O,gdy moja eks powiedziała że, teraz to takie modne i męskie być przy porodzie :)
odpowiedziałem pytaniem (choć ponoć to nie grzeczne) czy widziała kiedy w TV żeby facet był przy porodzie ?! NIE, typowy facet w naturze siedzi przed namiotem z innymi facetami i wciąga "maniok" delektując się chwilą oczekiwania na potomka. To kolejne feministyczne pranie mózgu że facet powinien. Dupa, nic nie powinien.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd