Najnowsze felietony

czwartek, 14 czerwiec 2012 22:44

Chcę by do mnie wróciła

Napisał 

Każde zerwanie to wielki ból, wielkie emocje. Każde zerwanie charakteryzuje się natłokiem informacji, brutalnie dobijających się do Twojej głowy. On powiedział to i tamto; ona powiedziała, napisała, w znaczący sposób spojrzała, dała znać. Miliardy kombinacji na całym świecie, a może jeszcze więcej. Któż to wie, któż to zliczy?

 

Duchowe nauki bardzo się tutaj przydają, są jak straż pożarna pędząca na sygnale do pożaru; Przystojne chłopaki z wielkimi sikawkami poradzą sobie z wyzwaniem, i ugaszą pożar który wzbija się pod same niebo, jak upadła wieża babel, która została ukarana za swą pychę upadkiem i zniszczeniem.

 

Mistrzu pomóż; Mistrzu ratuj; Mistrzu, cóż mam czynić?

 

Tak piszecie.

 

 

                                                    Uniżony sługa...

 

A ja śpieszę na ratunek, uniżony sługa szanownych Państwa, chłop pańszczyźniany Boskiej, kosmicznej energii której mam przyjemność być translatorem, przysięgłym tlumaczem z Boskiego na polski i z polskiego na Boski. Jestem duchowym Janosikiem; co wykradnę w pełnych chwały niebiosach, oddaję maluczkim i prostaczkom. Jestem słowiańskim Prometeuszem, który zrabował ogień duchowej wiedzy by dać go za darmo swym czytelnikom, za co mam po wieki problemy jelitowe. Wprawdzie nie mam na wyposażeniu wielkiej sikawki, ale jestem raczej jak chmura, fikuśny cumulus płynący leniwie po nieboskłonie; wzuszam się niedolą mych wielbicieli, i tryskam z kłębiastych oczu łzami mądrości, a pożar gaśnie w jedną chwilę, w momencik.


Gdy zrywacie znajomość, pojawia się miliard znaków, gestów, symboli. Zaczyna analizowanie tego co druga strona konfliktu powiedziała, pokazała, przemilczała... umysł zostawionej osoby, miota się jak opętany próbując na okrągło analizować i rozstrząsać wszystko, każdy moment znajomości. Przypomina się wszystko, każde słowo, każde wyjście, gest. Tortura trwa tygodniami, miesiącami, bywa że latami. Nie myśl że piszę teoretycznie, dobrze znam te uczucia.

 

Analizowanie to przede wszystkim chęć na powrót do tego co było, na zatrzymanie starych emocji, uczuć; poczucia bezpieczeństwa i stałości. Czasem próba rozwikłania zagadki, w czym byłem zły, co ze mną jest nie tak. Cokolwiek wymyślisz, co tylko Twój umysł Ci powie, jedynym rozwiązaniem jest podniesienie poczucia swojej własnej wartości.

 

Pytania, pytania, pytania... odpowiedzią jest miłość.


Do siebie.

 


Kobieta gdy Cię opuszcza, powie Ci coś, albo będzie napawać się wściekłym milczeniem i Twoją rozpaczą. To kompletnie nie ważne czy coś powie albo nie, jeśli powie, to skłamie, ludzie zawsze kłamią w takich sprawach, a zresztą co ma Ci powiedzieć? przestała czuć do Ciebie czułość, a zaczęła ją draznić Twoja obecność, ona sama nie wie dlaczego tak się dzieje, chociaż oczywiście spróbuje to jakoś sobie wytłumaczyć, zracjonalizować. Opiera się więc na swojej wiedzy, na pamięci jak inne kobiety; koleżanki, Panie w gazetach czy serialach, reagują w takiej sytuacji. Dopasowuje sobie najbardziej prawdopodobny scenariusz, i wychodzi jej że byłeś prymitywny, mało czuły albo za czuły, nie przytulałeś albo za dużo przytulałeś. W efekcie końcowym powie Ci nawet nie swoje wytłumaczenie które z natury jest nieprawdziwe, a to co chciałaby powiedzieć (jeśli ma chęć zemsty zrani Cię mówiąc o małym penisie, kiepściźnie w łóżku; jeśli się lituje nad Misiem, to powie mu że był za dobry) nie ma więc sensu pytać. Jeśli nic nie powie, to też nie ma to większego znaczenia. Co więc ma znaczenie? Twoja wartość. Ale czy znasz przypadek, by ktoś wyrzucił z kieszeni diamenty? piasek się wyrzuca, jest go wiele, jest za darmo, nie ma sensu go trzymać w kieszeni. Diamenty są drogie, diabelnie drogie więc trzyma się je mocno przy sobie. I piasek i diamenty, pochodzą z ziemi, tej ziemi, a ich wartość jest określana przez ludzi. Diament jest rzadki, więc ludzie przyjęli że trzeba go pożądać. Im czegoś jest mniej, tym mocniej się tego pragnie. Tego czego jest duża ilość, zupełnie się nie szanuje, a nawet pogardza.

 

Jeśli kobieta wyrzuca Cię jak piasek z kieszeni, to znaczy że jesteś w jej oczach mało warty. Nie ma się co denerwować, jeśli to przeżywasz, to znaczy że miała rację, masz niską samoocenę. Gdybyś był diamentem, rzadkim i wyniosłym, nie zostałbyś porzucony. No może na chwilę, tak dla wzbudzenia w Tobie emocji...

 

                                                     Wartość...

 

Zostałeś sam, bo straciłeś wartość w oczach kobiety. Nieważne słowa, czyny... liczy się tylko wartość. Odzyskać kogoś możesz tylko wtedy, gdy podniesiesz swoją wartość. Przecież dobrze wiesz, że Twoja kobieta, czy Twój facet, nie wyrzuci z kieszeni diamentów. Może jest żałosnym, pustym emocjonalnie gnojkiem, ale nie jest szaleńcem - diament zatrzyma. Musisz więc stać się jak diament nie tylko dla niego; tego kwiatu to pół światu.

 

Jak stać się diamentem na pustyni, wśród miriadów takich samych ziaren piasku? trzeba podnieść swoją samoocenę. Nie zajmować się więc przekonywaniem kobiety słowami, ponieważ ona czuje że ma Cię dość. Takie słowa sprawiają że człowiek ma ochotę spieprzać jak najdalej. Sam nie potrafisz zmienić swoich negatywnych emocji na inne, przyjemniejsze, a naiwnie oczekujesz że Twoje słowa zmienią emocje kobiety? jesteś bez szans, no chyba że wygrasz w totka, ale to będzie wstęp do jeszcze większych problemów. Nie przekonuj, nie kajaj się, nie upadlaj; bądź facetem, bądź kimś. Jeśli czujesz się nikim, koniecznie musisz to zmienić. Dokonasz tej sztuki za pomocą długopisa i lustra. Długopisem będziesz pisał o sobie miłe rzeczy, a w lustrze się przeglądał, i komplementował to co w nim widzisz. Jeśli dorzucisz do tego klawiaturę i napiszesz mi miły komplement, dostaniesz od razu +5 do samooceny (taki żarcik, gram teraz w Skyrim więc wszystko przeliczam)

 

Gdy już staniesz na nogi, gdy poczujesz się sam ze sobą dobrze, możesz zacząc starania o powrót obrażonej kobiety od mamusi. Czując się znacznie lepiej, możesz jednak zrezygnować, widząc ogrom nowych możliwości i doznań. Im wyższa samoocena, tym większa świadomość wolności i przyjemności życia, bez tradycji, przekonań od dziadków i pradziadków. Jeśli tak postanowisz, korzystaj, życie należy do Ciebie. Oddaj innym poczucie winy, tradycję, przekonania, wierzenia, niech sobie to wezwą z powrotem, a Ty żyj przyjemnie, tak po prostu. Po podniesieniu samooceny, kobieta za którą chciałeś się pociąć, może okazać się wręcz śmieszna ze swoimi manipulacjami, pusta jak moje konto bankowe, którego numer podany jest na górze, po prawej stronie. Podobnie jeśli jesteś Panią, Twój mężczyzna może okazać się zwykłym łajniakiem. Co wtedy? wymień go na lepszy model, najlepiej z wysokoobrotowym silnikiem.

 

Na każde Twoje pytanie, jest odpowiedź. Ja ją znam, i Ty też ją znasz. To miłość.

 

Do siebie.


Czytany 9506 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:13
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Wiktor 2013-01-18 10:46
Witaj Marek! Bardzo ciekawie piszesz. Gdybym mial cokolwiek napisac, pewnie powstalo by cos bardzo podobnego. Ja pisuje wiersze, tyle, ze w innym jezyku niz polski. Sa one prowokacyjne. Zawsze poszukiwalem prawdy, choc juz dawno zrozumialem, ze bede skazany na jej blada intuicje. Powiem Ci, ze oprocz Ducha wspolczesnosci, ktory stawia nas w nieco innym swietle wobec realiow, niz, naprzyklad, ludzi sredniowiecza, ja jeszcze wierze w Boza iskierke madrych ludzi, ktorzy nie poskapili, by sie podzielic "swoim szczesciem" i jego zrodlem. Zrezta Ty, Marku, poniekad czynisz to samo. Jeszcze napisze, a tym czasem wtapiam sie w kolejny felieton...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd