Najnowsze felietony

niedziela, 24 sierpień 2014 22:37

Męskie pogaduszki o babach i życiu

Napisał 

Rzuciła Cię dziewczyna, zdradziła z najlepszym przyjacielem małżonka? Dostałeś kosza od Pani, z którą wiązałeś życiowe plany, najlepszy kolega naciągnął Cię na kredyt, którego nie spłaca i nie odbiera komórki? Jesteś zrozpaczony, pijesz na umór, chcesz mordować, dusić, dźgać i topić? Rozumiem Cię, naprawdę; niewiele brakowało, bym zastrzelił swoją ex a później siebie. Chcę Ci pomóc, ponieważ jak wielu innych mężczyzn, w tak strasznych chwilach miotasz się, nie wiedząc co właściwie ze sobą zrobić, jak żyć? W jakim kierunku dalej podążać?

Jak się kurować?

Jedni leczą się (chcą zmniejszyć poziom cierpienia) piciem i ćpaniem, inni zaczynają nienawidzić, kolejni wpadają w różne mechanizmy obronne psychiki, np. wypierania czy projekcji, swoje wady widząc tylko w innych (co jeszcze zwiększa odczuwane cierpienie) jeszcze inni zaczynają pracować nie nad zmianą świata, a nad zmianą siebie. Wydawałoby się że ci wygrają, ale niekoniecznie. Praca nad sobą zawiera wiele różnych pułapek; to rynek bardzo zasobny w pieniądze i nieświadome zagrożeń płotki, więc przyciąga wiele drapieżników. Warto więc wybrać tę metodę, która doprowadzi nas do sukcesu a nie drenażu portfela - a więc sprawi że poziom cierpienia znacząco się zmniejszy, a poziom zadowolenia z życia wzrośnie. Chyba nikogo nie zaskoczę pisząc, że znam ją, oraz że podzielę się nią całkiem za darmo.

Bym mógł przynieść Ci ulgę, trzeba bardzo dokładnie zidentyfikować problem, zdiagnozować chorobę. Gdy wiemy z czym mamy do czynienia - możemy zaordynować odpowiednie lekarstwo. Przyznasz że na rozciętą podczas libacji z kolegami od kielicha głowę nie zadziała masaż leczniczy, a na zapalenie wyrostka ibuprom.

Dopamina rządzi nami, a nią nasza wyobraźnia

Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego cierpisz. W życiu chodzi tak naprawdę o przyjemność, którą zapewnia między innymi dopamina, hormon przyjemności. Jest ich więcej, ale nie ma sensu ich wszystkich tu wymieniać. Gdy byłeś z dziewczyną, jej obecność dawała Ci przyjemność, podobnie było z żoną - wizja jak żyjecie wygodnie razem, dawała Ci przyjemność. Wizja jak odmawiasz koledze podżyrowania kredytu, wzbudzała nieprzyjemność, stres - lubiłeś tego faceta, a jednocześnie obawiałeś się że gdy odmówisz pożyczki, on Cię przestanie lubić, więc podpisałeś. Spójrzmy prawdzie w oczy - podpisałeś dla niego? Nie, dla własnej przyjemności, którą dała Ci świadomość że kolega nadal zostanie Twoim kolegą, że mu pomogłeś (przekonująco narzekał, nawet chlipał) i jesteś takim troszeczkę robin hoodem, co dobrym pomaga a złym daje po mordzie. Ludzie lubią pomagać, bo poczucie że czyni się dobro jest dla darczyńcy przyjemnością - to swego rodzaju biznes. Ja pomagam, a mam w zamian za to poczucie przyjemności. Każdy coś robi dla niego, ale ono potrafi być różnie przez wychowanie zdefiniowane. Żyd zwymiotuje na widok wieprzowiny, a Polak zachrumka z przyjemności. Azjata zje pieczone robaki, a my się zakrztusimy z obrzydzenia.

Baba daje dopaminę i du..

Jeśli cierpisz, to tylko dlatego że przyjemność znikła - dopamina przestała się wydzielać. Wróciło stare, czyli stan przed stymulacją przyjemnością. Powiedzmy sobie prawdę bracia: babę bierzesz dla swojej przyjemności, bo wcześniej za dużo jej nie czułeś. Twoje życie było pełne braków które odczuwałeś (są to braki stworzone przez kulturę; za mały penis, zły wygląd w stosunku do promowanych modeli, za mało pieniędzy itd.), więc miałeś doła. Spotkałeś kobietę, a nagle dół pełen smutku został zasypany dopaminą, a Ty szalejesz ze szczęścia, latasz w prestworzach... Ludzie w różnych celach biorą Panie w swe objęcia; Jeden tylko do łóżka grzmocić, drugi jest romantykiem, więc lubi kolację z winem, komedię i romantyczną + grzmocenie, ale delikatne, z pocałunkami, uczuciem i komplementami w trakcie. Trzeciego wyśmiewają koledzy i rodzina, że nie może znaleźć baby, więc bierze pierwszą lepszą, byle tylko uczucie dyskomfortu wywołane drwinkami kochającej rodziny, przeminęło z wiatrem zmiany matrymonialnej. Różne są gusta i guściki Panów, ale cel ten sam - baba daje wyrzut dopaminy, a więc przyjemność. Uwielbiamy się zakochiwać, ponieważ wtedy znika cierpienie. Ale nie całkiem znika - do maksymalnie dwóch, trzech lat, bo tylko do tego czasu organizm jest w stanie utrzymać stan "haju" hormonalnego. Gdzie nie spojrzysz, masz swój interes, który ludzie lubią nazywać "bezinteresownym dobrem i poświęceniem" - nic z tego, działasz tak, by mieć przyjemność. Ciężko przyjąć prawdę że człowiek z natury jest egoistą - ale ta prawda wyzwala, naprawdę.

Ludzi od małego uczy się, co jest przyjemne a co jest nieprzyjemne. Żyda uczy się że świnka jest zła, hindusa że krówka jest święta, a Polaka że krówka i świnka jest smaczna, zwłaszcza na antybiotykach, hormonach i soli drogowej. Kultura i społeczeństwo uczy nas, co ma nam dać przyjemność a co daje nieprzyjemność - a my to przejmujemy i tworzymy z tego nasze życiowe cele.
Niektórzy kochają dawać; to daje im przyjemność. Dadzą menelowi dziesięć złotych, by przez tydzień czuć się wspaniale. Gdy ten hormonalny haj mija, znowu dają komuś dychę. Zostali nauczeni że dawanie daje niebo po śmierci (wersja religijna), oraz poczucie że jest się dobrym, lepszym człowiekiem (wersja także ateistyczna). Za dychę mają świetny nastrój, czując się znacznie lepszymi i szlachetniejszymi od tych, co żeby mieć dobry nastrój, grają w kasynie czy chodzą do agencji towarzyskich. Gracze zostali nauczeni, że przyjemność daje ryzyko i wysoka stawka; jak wygrają, triumfują, jak przegrają, tracą dom, rodzinę, czasem zdrowie i życie. Szwagry (Panowie chadzający do Pań lekkich obyczajów) też sporo płacą, ryzykując chorobami i nagraniem jak dyszą i jęczą nad udającą przyjemność Ukrainką. Drogie te dawanie sobie przyjemności, niebezpieczne. Ci co dają jałmużnę, dzielą się, są bardzo sprytni, nauczyli się wyzwalać w swoim ciele i umyśle przyjemność tanim kosztem, poczucie bycia lepszymi, legalną pogardę do innych, tych którzy nie dają, nie dzielą się. Genialne.

Szlachetny cyklista

Ostatnio będąc na rowerze, prawie wpadł mi pod koła mały piesek. Pogroziłem mu palcem i pojechałem dalej, by za kilometr czy dwa przeczytać na tablicy ogłoszeń, że zaginął właśnie taki hultaj mały; kolor się zgadzał, wielkość także, więc zapisałem numer i wróciłem. Nie było drania, więc zacząłem go szukać i w końcu zadzwoniłem pod podany numer, by ludzie wiedzieli gdzie mniej więcej się kręcił - okazało się że już wrócił, to nie był ten, ale ludzie mi przez telefon serdecznie dziękowali, a ja wspaniale się czułem; och, jaki dobry jestem! Jaki szlachetny! Nie tak jak inni, hołota która pilnuje tylko swoich spraw. Czyżby? Nazwijmy sprawę po imieniu, po prostu zrobiłem sobie dobrze. Świetny nastrój miałem dwa dni, a zainwestowałem w to pół godziny czasu, nawet mniej; to przecież realny zysk, ponieważ spaliłem troche paluszków juniorów, którymi ostatnio się raczę i nie mogę przestać. Zrobiłem interes - coś dałem i otrzymałem zwrot. To gdzie tu świętość, szlachetność? Za co niebo? To tak jakbym się nawalił by wyluzować, mam iść za to do nieba? Niby dałem zarobić fabryce wódki, dałem zatrudnienie robotnikom i lekarzom którzy płukali zołądek, służbom miejskim które musiały czyścić ulice z rzygowin i odchodów szalonego imprezowicza, sędziemu by skazał za demolkę... Nie jestem dobry i szlachetny, robię interesy, nic więcej. Ta wiedza sprawia, że nigdy nie uznam się za świętego, nigdy nie pogardzę innym człowiekiem. Mogę dać w mordę (jeśli słabszy), ale gardzić? Nigdy.

Wszystkim nam ustalono jak osiągać przyjemność i ból. Szczęście i dobre samopoczucie ma nam dać dziewczyna, żona, potomstwo, dobry uczynek, hojność wobec biednych, nadstawienie drugiego policzka (jestem dobry a ten ktoś jest zły, ja pójdę do nieba a ten ktoś do piekła, czyli znowu handelek z Bozią na naszych zasadach). Takich interesów jest wiele, są one wyuczone przez kulturę a ludzie w nie święcie wierzą.

Guru w pornosie

Ponieważ od lat pisze do mnie wielu facetów z prośbami o radę, coś niecoś wiem czego ludzie chcą. Oto pisze facet że już nie wytrzyma, że płacze i się tnie, chla i wrzeszczy, demoluje wynajęte mieszkanie. Powód? Nie ma dziewczyny a przecież wszyscy mają. Następny nie ma kasy, kolejny nie ma pasji, jeszcze inny jest brzydki, niski i ma małego penisa. Czego ode mnie chcą? Bym dał im sposoby na posiadanie dziewczyny, założenie dobrego biznesu, upiększenia się i by urósł im kat cipek. Gdybym wiedział jak to zrobić, nie siedziałbym latami nad klawiaturą, tylko robił duży hajs w filmach porno. Takie właśnie rady dają guru życiowi, zaczynając od psychologicznych trików, a kończąc na czarnomagicznych rytuałach. Myślę że są łatwiejsze sposoby, niż czarna msza połączona z zabójstwem kota i modlitwy do Szatana, by urósł penis.

A ja uczę czegoś innego - jeśli skojarzyłeś szczęście z dużym penisem, to trzeba to "odkojarzyć", sprawić byś wiązał swoje szczęście z samym swym istnieniem, oddechem a nie nowym smartfonem, dziewczyną i ciałem które promują w telewizji. Jeśli tego dokonasz, nie będziesz tego potrzebował już nigdy... staniesz się wolny, a przyjemność będzie Twoja na stałe, na zawsze. Największą przyjemność i spełnienie daje miłość do siebie, dlatego kultura tak bardzo nalega, byś kochał innych, opisy jednego z tysięcy bogów, religie czy przeróżne idee. Kochaj wszystko oprócz siebie - ale gdy nie kochasz siebie, cierpisz. Gdy kochasz siebie, odczuwasz przyjemność, dopamina aż tryska uszami - ale cierpią kapłani wszelkich religii (rezygnujesz z bycia sługą kapłanów i płacenia im), rządy (bo nie chcesz iść na wojnę w cudzych interesach), managerowie korporacji (bo nie potrzebujesz co rok zmieniać smartfona ani ciuchów, by nie być posądzonym o bycie niemodnym).

"Jakiś nienormalny, psychiczny"

Ale ludzie mi mówią - jak można być szczęśliwym gdy jestem niski i łysy, bez hajsu? Nie wierzą w to, uważają że jestem "jakiś dziwny" i "nienormalny". Rozumiem ich doskonale. Paliłem kilkanaście lat, a zdrowie siadało. Wiedziałem że muszę rzucić, ale życie bez papierosa wydawało mi się koszmarem, i gdy w końcu rzuciłem, miałem pół roku z życiorysu. Ale gdy minął jakiś czas, nawyk palenia nie był zasilany tą czynnością, skojarzenie się odkojarzyło, znikło. Nie wyobrażam sobie teraz, że mógłbym znowu palić, wciągać ten cuchnący dym we własne ciało, by je niszczył i zasmradzał. Absolutnie nie czuję potrzeby palenia, czuję się świetnie oddychając powietrzem, przy okazji nie zdychając cztery razy do roku na ciężkie zapalenie oskrzeli. Tak samo było z jedzeniem pieczywa - nie jem go ok. dwóch lat ze względów zdrowotnych. Szalałem gdy musiałem zjeść coś, co wcześniej pałaszowałem z kromką chleba - ale minął jakiś czas, a nawyk znikł zupełnie, roztopił się. Teraz jem wszystko bez chleba, np. jajka z warzywami, czasem jakieś mięso z sałatką - i jest ok. Przy okazji nie rozwala mi tyłka i schudłem. Gdybym wtedy oddawał cały wyprodukowany z siebie metan, byłbym bogatym człowiekiem.

Tak właśnie jest z WSZYSTKIM innym. Można się odprogramować. Chytrzy spytają - ale po co, skoro zakochanie daje przyjemność, nowe ciuchy dają przyjemność? Ano po to, że gdy uzyskasz chwile podniecenia kupując nowy smartfon, za chwilę wyjdzie nowy model, a Ty znowu zaliczysz "zjazd" - pojawi się pragnienie sprawienia sobie przyjemności. I tak to się kręci w kółko; Ty cierpisz, a cwaniaczki zarabiają na dostarczaniu Ci "szczęścia". Gdy przyjemność daje Ci czyjś komplement i uznanie (na który polujesz od rana do wieczora), ten ktoś może Cię skrytykować, więc będziesz cierpieć. Nie masz żadnego bezpieczeństwa, ciągle czai się strach - stajesz się niewolnikiem człowieka, bo może pogłaskać i ale i przyrżnąć paskiem w goły zadek łasego na komplementy ego. Ludziom mija tak całe życie - przerażające, pełne strachu, chociaż na zewnątrz piękne, zamożne. Ale co z pięknego domu i auta, gdy w środku człowieka panoszy się strach? Życie w lęku to nie życie, to koszmar i wegetacja.

Świat pełen jest desperatów

Dlatego tak rozpaczliwie chcesz, by kobieta wróciła - nie dla niej samej, jak to bracia samcy mówią: "co ona beze mnie zrobi?", tylko dla powrotu przyjemności, którą w postaci dopaminy wyzwala jej obecność, świadomość że jest ze mną. I spokojnie, kobieta sobie bez Ciebie poradzi absolutnie doskonale - znajdzie chętnego na jej cipkę szybko; świat pełen jest desperatów, którzy w miejscu między udami kobiety upatrują szczęścia, przyjemności i życiowego spełnienia. Panowie są tak nieśmiali i wyposzczeni, że nawet nieatrakcyjna kobieta jak nadstawi tyłka, może stworzyć komórkę społeczną - dzieci i mąż, małżeństwo, rodzina. Desperat mnie nie czyta, więc nie wie że za chwile niespecjalnie wysokiej oktawy przyjemności, przyjdzie mu słono zapłacić. Później latami będzie beczeć jak baran, oskarżając wszystko i wszystkich wokół. W sercu strach i ból, w domu wiecznie płacząca beka sadła, oskarżająca desperata że mogła mieć szejka naftowego i zniszczył jej życie, na zewnątrz w robocie upodlenie i wyzysk. Nie ma ucieczki, nie ma wyjścia - pozostaje czekać na Panią śmierć, wyzwolicielkę od koszmarów życia stworzonych przez głupotę.

Zwróć uwagę na pewną sprawę - na Twoją przyjemność nie ma wpływu czy ona faktycznie z Tobą jest, czy odeszła. Wyobraź sobie taką sytuację - Twoja żona zaszła z kochankiem w ciążę, on jest bogaty i przystojny, migdalą się w hotelu. Ty myślisz że ona jest w delegacji, dzwonisz i pytasz co słychać - ona szczebiocze że ok, że uczy się o podatkach na szkoleniu, a w tym samym czasie język kochanka podniecony bojem o kobietę (niedługo pożałuje, ale to dopiero za jakiś czas, gdy bitewny kurz opadnie) fedruje jej miłosne głębiny.

To interpretacja decyduje, tylko ona

Zobacz - decyzja zapadła nieodwołalnie, jesteś skończony, ale żona do końca gra, bo kobiety nigdy nie puszczają starej gałęzi, gdy słabo trzymają nową. Jesteś szczęśliwy nie na podstawie realnej sytuacji, a na tym co sobie wyobrażasz. To nie inni ludzie mają nad Tobą władzę, a to co Ty o tej sytuacji sądzisz. Rozumiesz? To Twoja wyobraźnia kontroluje dopaminę, a nie realne sytuacje z życia wzięte. Ważna jest interpretacja, a nie rzeczywistość. Zwykły człowiek gdy dowie się o czymś takim, ma kilka lat wyjęte z życiorysu. Ktoś kto wierzy że życie i świat mu sprzyja, że za każdym ciosem czai się jeszcze większe szczęście, pomartwi się kilka dni, a później mu przejdzie. O poziomie Twego szczęścia decyduje interpretacja zdarzeń (można ją wyćwiczyć tak, by działała na Twoją korzyść), a nie realna sytuacja.

Przyczyną Twych cierpień jest brak przyjemności. Największą przyjemność i spełnienie daje życzliwość i miłość - do siebie. Świat uczy Cię, że szczęście da Ci miłość jakiegoś obiektu na zewnątrz, człowieka bądź przedmiotu - ale ile tego szczęścia masz na świecie? Same wojny i tragedie, rozwody i nienawiść. Nie wierz w te brednie - one są po to, byś cierpiał i później kompensował sobie te cierpienie, kupując ajfony, ciuchy i usługi religijne, mające przywrócić odpowiednio wysoki poziom dopaminy - co nigdy nie nastąpi, bo gdyby to działało, cwaniaczki straciłyby dojną krowę. To jak z lekami - rzadko które leczą, a mają zadanie utrzymywać Cię w stanie między śmiercią a życiem, byś do końca życia je kupował.

Pokochaj tego łajdaka w lustrze

Więc pokochaj siebie z całego serca, z całych swych sił, całą swą energią jaka Ci jeszcze została. Stać Cię na to. Kochaj się szczerze, a wtedy cały świat stanie się wspaniały - bo świat postrzegasz zawsze przez pryzmat swych humorów. Jeśli samopoczucie dopisuje, świat jest piękny, a jeśli jesteś na kacu, świat wydaje się koszmarem. To takie proste... porzuć wszelkie myśli o narcyźmie (to ciężkie zaburzenie psychiczne, a nie miłość do siebie o której piszę), rzekomo egoistycznej miłości do siebie, uwierz w ludzi - poradzą sobie bez Ciebie, Twoich pieniędzy i "dobrych" rad. Zajmij się sobą, bądź dla siebie łagodny, życzliwy, często się chwal, komplementuj, poklepuj po plecach (no, po ramieniu, chyba że masz długie ręce). Oczywiście, ludziom się to nie spodoba - człowiek z wysokim poziomem zadowolenia nie podżyruje kredytu na niepotrzebne, szpanerskie auto, nie potnie się gdy odejdzie kobieta, jest NIEPODATNY na manipulację rodziny i bliskich.

Może żyć jak chce, według swojej a nie cudzej wizji. Nie musi się zalewać w trupa, ćpać, palić i żreć słodyczy, by chociaż na chwilę kosztem zdrowia podwyższyć sobie nastrój. Jest wolny. To jest cel, do którego powinieneś podążać, a nie te bziny które serwują Ci światowe media i religie. W tym całym wysypie bogów, modnych produktów i mód, masz zapomnieć o najważniejszej sprawie - o sobie, cudownej, Boskiej istocie skrytej za parawanem chciwego, samolubnego ego. Ty sam, to najpiękniejsza tajemnica świata, kryjąca w sobie wszelkie wspaniałości, rozkosz i błogość. To zgłębiaj co w Tobie skryte za śmieciami mód i przekonań nabytych od otoczenia, a nie to co na zewnątrz. Czas mija, zmieniają się religie, cywilizacje, tradycje i architektura, ale Boskość w człowieku zawsze ta sama.


Czy byłeś na moim nowym forum www.braciasamcy.pl, gdzie jestem dyktatorem demokratycznym?

---------------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIKZachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 13118 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
-1 # Sokrates 2014-08-24 23:28
Heh pasuje do tego opisu ; U mnie warunek bezgranicznej szczesliwosci to

-Spelnione marzenia
-Dobre auto
-Mieszkanie
-Dobra fajna dupa z boku
-Slawa
-Pieniadze w banku
-Muskularne cialo
-Podziw
-Mnostwo znajomych

O to sa rzeczy ktore musze zdobyc ,po tym jak to zdobede uwazam ze wtedy juz bede szczesliwy na amen.Nie rozumiem do konca tego ale ten felieton mi w tym pomogl,uwazam ze jak zrezygnuje z tych punktow to wtedy zycie sie skonczy,bedzie rozpacza ..Skad ten jebany glos ktory tak mowi ? Tom ego? Ale przeciez to wszystko co opisalem nie jest Marku zle ? Moze zle jest rzucanie siebie jako ofiary aby to miec hmm?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ciotka 2014-08-25 00:00
Poczytaj Eckharta Tolle. Ma tez widea na youtube. On Ci odpowie na te i podobne pytania.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-08-25 11:47
Ten głos to mowa nawyku - i prawdopodobnie nic więcej. Jak pisałem w tekście, nie wyobrażałem sobie życia bez papierosa, ale gdy nawyk umarł, usechł, dopamina wróciła i było fajnie. Tak jest z każdą inną rzeczą - tak Ci wmówiono, że to daje szczęście, stworzono nawyk. To daje luksus i wygodę, ale nie szczęście - dlatego warto przekonać swą podświadomość, że szczęście to samo istnienie. Wtedy dopamina będzie stale na wysokim poziomie, niezależnie od poziomu finansów itd.

Dopóki powyższe cele traktujesz jako szczęście, są złe. Gdy uznasz je za wygodne, są dobre.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sokrates 2014-08-24 23:33
Jezeli juz posiade milosc do siebie ? Taka 100% milosc bez zadnych ograniczen to mam zrezygnowac ze swoich marzen ?? Czy wtedy pojawia sie moje prawdziwe marzenia ktore byly gdzies gleboka ukryte pod calym syfem ego i wymogow rodziny i otoczenia?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # brat 2014-08-25 08:24
Nie będziesz musiał rezygnować. Wszystko na zewnątrz zyska nowy wymiar, z niektórych rzeczy samistnie zrezygnujesz. Wyobraź sobie autentycznie szczęśliwego Włocha cmokającego sobie winko na tarasie, a z drugiej strony zdesperowanego by znieczulić flachą cierpiący czerep gościa pod sklepem. Pozornie robią to samo - piją wino, ale pierwszy robi to z miłością do siebie, w wyważony sposób,tyle aby się zrelaksować a i dla serducha w takim wydaniu to korzyść. Drugi pije by uciec od siebie, ukoić ból przebywania ze sobą, przy okazji niszcząc ciało. Tak samo te sprawy wyglądają z kobietami, pracą, seksem itd.
Kiedy ten przykładowy Włoch zauważy tylko jakieś symptomy tego, że np. to picie mu nie służy, natychmiast bez żalu, w trosce o siebie rzuci to w cholerę. Alkoholik natomiast widząc, że ciało szwankuje, machnie ręką, co tam, najwyżej skończy się ten jego znienawidzony żywot...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-08-25 09:37
Obrazowo dość; nie sądzisz, że obaj mają własną strefę komfortu, bezpieczne status quo?
Tak przy okazji... czy król(brat) nadal szachowany na życiowej szachownicy ? :)
Pytam z życzliwej ciekawości....
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2014-08-25 17:31
Poniekąd obaj mają, tak samo jak obaj piją wino...
Czy nadal jestem szachowany? Są starania. Tylko, że ja nie mam kompletnie ochoty na życiowe szachy czyli konfrontację, gdzie jeden musi wygrać, drugi przegrać. Wolę formułę wspólnego projektu, gdzie łączymy siły żeby coś fajnego stworzyć
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ester 2014-08-26 10:00
Niewiele znam związków, które w poszczególnych fazach znajomości uniknęły konfrontacji. Też chciałabym , aby po fascynacji następował ostatni etap- zrównoważonej sielanki, ale wydaje się to niemożliwe. Ludziska nie posiedli sztuki kompromisu , a tym samym nie potrafią spocząć w zaufaniu . Z drugiej strony fascynuje mnie ludzki dualizm emocjonalny; można kogoś kochać i nienawidzić jednocześnie itd...
Ale, by nie zamienić się w roślinę doniczkową , wyznaję zgrabną filozofię: jeśli zawodzi jeden model szczęścia , skłaniam się ku drugiemu :D

A tak mi się z rana wcisnęło:
www.youtube.com/watch?v=xEu3oxxclW4
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-08-26 16:03
Po do każdego związku ludzie podchodzą transakcyjnie, zamiast cieszyć się interakcją. Niestety nie spotkałem jeszcze w swym bogatym doświadczeniu kobiety, która by zrozumiała to co napisałem w pierwszym zdaniu. Wiele przytakiwało ale żadna nie rozumiała. Klucz jeden wskazał Marek (milowy i chyba najważniejszy - rzeczywistość to TWOJA ocena sytuacji), drugi to radość z życia i nieoczekiwanie od innych niczego.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2014-08-26 17:11
Trudno się z tym ogólnikiem nie zgodzić; związek to wymiana, ale czego z czym, to juz indywidualna interpretacja:)
Osobście wolę wymianę poglądów :D
Transakcja właściwie też : przynieś kasę , a ja kupię proszek i wypiorę Ci koszule:D (Już widzę uśmiech przy tym zdaniu, ha, ha,)
Rysiu, z tego co piszesz obracasz się wśród bogatych ludzi, nastawionych w życiu na zysk-taka pokutuje opinia. I nie ma dziwne , że w towarzystwie są również kobiety oceniające raczej Twój portfel niż Ciebie samego, bo siłą rzeczy eksponujesz kasę na pierwszym planie.
Czy można mieć za złe kobiecie, że patrząc na Ciebie widzi cyferki , dobrego szampana przy akomaniamencie Yello i truskawki?:)
I zamiast cieszyć się z Twojej obecności i przymiotów, które niewątpliwie posiadasz, głupie bździągwy tylko przytakują i oczekują, no szlag by je .... :D

ps.Jak wakacje ; liczę , że owocne, udane :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-08-26 18:56
Droga Ester, otóż życie ma niewątpliwie charakter transakcyjny ale owe wymiany muszą się odbywać niejako przy okazji a nie być pierwszoplanowy m motorem działania :) Wielki Szu to ładnie wyjaśnił na przykładzie pokera - gdybyś grał ze mną w karty, widziałbyś że wiem co mi tu podsunąłeś pętaku. Grałeś w kasę, więc przegrałeś - w życiu jest tak samo. Co do kobiet wokół Ester to jest różnie, generalnie w tej chwili są to dziewczyny niezależne, niektóre z lepszymi dochodami niż ja ale nikomu nie spieszy się do jakiegoś wikłania się w śluby :D Odkąd odprawiłem Małe Cudo jest naprawdę fajnie - czegoś tam brakuje, bo ja nadal podświadomie dążę do przeniesienia schematów z dzieciństwa. To jest swoisty rodzaj tęsknoty, dlatego np ludzie z tamtych czasów mają u mnie specjalne względy ;) Tak naprawdę to dałbym wszystko co mam aby cofnąć się w tamten czas - niestety to nierealne, więc cieszę się tym co mam :) Wakacje bardzo udane, sporo gór, sporo morza, sporo ciekawych ludzi wokół.

Za tymi jebanymi truskawkami to w styczniu chodziłem pół nocy po Zakopanym kiedyś ;) - ale jaja, żeby chociaż doceniła ;)

http://youtu.be/FnMtW_gJ-hM
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2014-08-26 18:59
Podmieńcie sobie słowo POKER na ŻYCIE oglądając ten fragment. Resztę filmu też zresztą polecam :D

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek 2014-08-26 19:04
Tu też podmieniamy pokera/grę na życie.



Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-08-28 08:53
Jeszcze chwila , a dopiszesz jedenaste przykazanie do dekalogu i zaczniesz wygłaszać purytańskie kazania. Zasiądziesz w fotelu w ciepłych bamboszach i będziesz pomstował na wszystkie nieskromne cycki świata i Ester :-) Przywołasz z pamięci zbroję rycerską i czerwony dywan wzdychając nad drogimi gestami czy też tanimi chwytami dla "drogich", niewdzięcznych femmes. Sentymentalizm i romantyczne usposobienie obejmiesz kwarantanną i idąc w ślady kolegi kupisz sobie drugą , prześliczną Miss Dominikany , zakładając jej obrączkę na palec, zgodnie z sumieniem , objawieniem ducha św, wszelkim prawem boskim :D
A dy...dy..dymani e na boku pójdzie w zapomnienie , jako grzechy i pomyłki młodości.
Teraz będziesz wydawał kasę na detektywów :lol:
Czy to się nazywa , proszę pana, transakcja wiązana??? :D
Takie życie.....
;-)
ps. już zapomiałam o wakacjach ; jesień bezwstydnie rozkłada się w przedpokoju...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2014-08-26 10:00
Niewiele znam związków, które w poszczególnych fazach znajomości uniknęły konfrontacji. Też chciałabym , aby po fascynacji następował ostatni etap- zrównoważonej sielanki, ale wydaje się to niemożliwe. Ludziska nie posiedli sztuki kompromisu , a tym samym nie potrafią spocząć w zaufaniu . Z drugiej strony fascynuje mnie ludzki dualizm emocjonalny; można kogoś kochać i nienawidzić jednocześnie itd...
Ale, by nie zamienić się w roślinę doniczkową , wyznaję zgrabną filozofię: jeśli zawodzi jeden model szczęścia , skłaniam się ku drugiemu :D

A tak mi się z rana wcisnęło:
www.youtube.com/watch?v=xEu3oxxclW4
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-08-25 11:49
Cytuję Sokrates:
Jezeli juz posiade milosc do siebie ? Taka 100% milosc bez zadnych ograniczen to mam zrezygnowac ze swoich marzen ?? Czy wtedy pojawia sie moje prawdziwe marzenia ktore byly gdzies gleboka ukryte pod calym syfem ego i wymogow rodziny i otoczenia?


Posiądź miłość a sam wtedy poczujesz, co jest dla Ciebie dobre. Nie myśl teraz o tym, bo wszystko co wymyślisz z obecnego punktu widzenia wyda Ci się straszne, a jest wręcz odwrotnie, jest cudowne. Tylko że teraz tego nie widzisz, bo wzrost szczęścia/dopam iny wiążesz z obiektami na zewnątrz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # fmp 2014-08-25 12:38
no ale to nie jest tak, że wyłącznie sami kreujemy swoją rzeczywistość. przecież zależymy od tego, co nas otacza
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # marcel 2014-08-25 14:25
Cytuję fmp:
no ale to nie jest tak, że wyłącznie sami kreujemy swoją rzeczywistość. przecież zależymy od tego, co nas otacza


błąd :)
to co nas otacza wyłącznie zależy od nas
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # fmp 2014-08-25 14:56
jakby nie patrzeć zawsze jesteś skutkiem:) To nie takie proste;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # marcel 2014-08-26 17:29
Cytuję fmp:
jakby nie patrzeć zawsze jesteś skutkiem:) To nie takie proste;)


tak jest się sumą okoliczności ,ale tylko do chwili przebudzenia się
to jest proste :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kontras 2014-08-26 14:43
http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/czy-grozi-nam-seksmisja-rozmowa-prof-krzysztofem-l-krzystyniakiem

Ciekawy tekst, tłumaczący wiele problemów o których pisze Marek z innej, chemicznej strony.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kontras 2014-08-26 21:18
Zimbardo mówi o objawach, a profesor Krzystyniak o przyczynach.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-08-26 16:00
Brawo! Chylę czoła - znów BARDZO wysoki poziom felietonu. Mam nadzieję, Marku że dostarczyłem Ci choć odrobinę dopaminy - szczerze i bez interesu :D
Kopiuję dla przyszłych pokoleń.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Lechita 2014-08-26 18:36
Jak najbardziej podpisuję się pod pochwalnymi komentarzami ! Tradycyjnie czytałem Twój felieton Marku jednym zapartym tchem chłonąc cenną wiedzę jak gąbka.

Swoją drogą zainteresował mnie artykuł przesłany przez Szanowną Ester. Można prosić, żebyś w którymś z kolejnych felietonów się do niego odniósł prezentując swoje zdanie?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2014-08-29 09:32
Właściwie wszystko jest na stronach "samczegoruna"...
Czytam Marka dwa lata i widzę artykuły z cennymi wskazówkami:
-dieta dla mężczyzn
-zdrowie psychiczne i fizyczne
-jak pozbyć się toksycznych , rodzinnych wzorców
-jak świadomie , samodzielnie podejmować decyzje
-jak radzić sobie z przebiegłymi kobietami :-)
-jak odnaleźć siebie po traumatycznych przeżyciach
-jak pozbywać się nałogów itd.

Skłaniam się jednak ku propozycji Lechity;
może podsumowujący artykuł byłby bardziej zrozumiały ?
Nie ukrywam , że brakuje mi też rzeczowgo tekstu o zmieniających się rolach społecznych obu płci i prawdziwych przyczynach tego stanu rzeczy. Oklepany "feminonazizm", to szukanie winnego , a nie racjonalne spojrzenie na fakty i "prawdziwego mężczyznę".Ten cudzysłów nie ma na celu poddawać pod wątpliwość waszą męskość ,panowie, a jedynie wskazać problem , o którym jest juz bardzo głośno.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rafał_ 2014-08-29 11:34
Przyczyny: stres i chemia, toksyczne substancje, daje problem z testosteronem.

Skutki: http://dzieci.pl/kat,1033549,opage,3,title,Coraz-wiecej-mezczyzn-na-Slasku-jest-nieplodnych,wid,16841127,wiadomosc.html?smgputicaid=61359b
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Prawda!!! 2014-08-26 20:48
Świetny tekst. De best felieton. Przypomina mi o pracy nad sobą.
Rozstałem sie nie dawno z kobietą.
Jeszcze mam nawracające fale złości i wkurzenia.Czasa mi mam nawracające fale smutku. Zwalczam to. Stare nawyki.
Twój felieton motywuje mnie do trzymania uwagi na aspektach o których piszesz od dłuższego czasu. Dzięki Marku! :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd