Najnowsze felietony

czwartek, 07 sierpień 2014 18:57

Nigdy nie walcz o miłość

Napisał 

Im więcej ćwiczysz, tym więcej masz energii i siły w zapasie. Z racji słabych płuc i syndromu lenia komputerowego, zawsze ćwiczyłem krótko, a więc na szybko worek bokserski czy trochę porzucać żelazem. Pamiętam jak po latach zasiedzenia przed komputerem, kosiłem trawnik u przyjaciółki w ogrodzie - są dwa. Jeden dałem radę skosić, przy drugim mdlałem. Zacząłem kombinować, rozkładać wysiłek, robić po kilka przerw, ale i tak niepokojąco szybko słabłem. Cały drżący i zalany potem siadałem na ziemi, ale coś mnie ugryzło w tyłek. Wstałem i kąsały mnie komary; nie mogę już stać, iść też nie mogę; tzn. na pewno mogę, ale dyskomfort był tak duży, że w zasadzie nie mogłem.

Bezrobotny filozof na rowerze

Tak mnie to przestraszyło że po dwudziestu minutach odłącza mi prąd, że zacząłem działać. Na ulicy wstydzę się biegać, zresztą przy nadwadzę boję się o kolana, a drżenie rąk i panika w oczach gdy odcina prąd, przyciąga ludzkie spojrzenia. Oprócz odstawienia ciastek zacząłem więc chodzić po pagórkach z obciążoną taczką, spacerować szybkim krokiem. Z czasem organizm zaczął się dostosowywać, zwiększając mój poziom energii. Teraz bardzo tego pilnuję, koncentrując się głównie na rowerze.

Jest lato, więc mogę popatrzeć na piękne dziewczyny, doświadczać miłych odczuć spoglądając na uda, pupy i dumnie wzniesione ku niebu piersi. Taka podróż rowerem jest bardzo pouczająca - spoglądam na siebie ironicznie, z pewnego oddalenia; taka duchowa dysocjacja. Oko które patrzy i postrzega, widzi ładną dziewczynę, Marka na starym gracie i to, jak pojawia się w nim poczucie przyjemności. To jakby odruch Pawłowa - badacz potrząsał dzwonkiem przed daniem pieskowi jedzenia, więc głodny nieborak zaczął reagować ślinieniem się na dźwięk dzwonka.

Piękne, czarne oczy...

Gdy widzę jędrne, kobiece udo, w moim ciele pojawia się poczucie przyjemności, oraz jak u kundelka Pana Pawłowa, machanie ogonkiem. Ale to nie tylko przyjemność - to głównie haczyk z wijącą się dżdżownicą, który pląsa przed moim nieogolnym rybim pyszczkiem. Przyjemność jest miła, ale wiesz że może być jej więcej; chcesz tego. Napięcie narasta, coraz gwałtowniej domagając się rozładowania. I tak krok za krokiem, jesteś prowadzony za rączkę przez Matkę naturę przez różne fazy nieba, prosto ku piekłu. Najpierw podoba Ci się jej udo i piękne, czarne oczy. Rozmawiasz, by odkryć że jej głos sprawia Ci dużą przyjemność. Może mówić cokolwiek, ale chodzi o samo mówienie, które sprawia że fajnie się czujesz. Uruchamiają się hormony zakochania, wpadasz w euforię; nieważne co powie, na tym etapie przyjemności nie jesteś w stanie już nic analizować. Poźniej jest dotyk, pierwszy pocałunek, aż wreszcie wasze ciała splatają się w jedno, a układ nagrody w mózgu zasuwa na dwie zmiany. Odpływasz z ciała, latasz nad nędzną tłuszczą, czołgasz się po milionach nędznych światów; czujesz się władcą istnienia, rozrywa Cię energia, nie śpisz, nie jesz, a Twoją zwykle niechętną mentalnemu wysiłkowi głowę wypełnia tysiące pomysłów. Każdy jej dotyk budzi dreszcz, jej słowa podziw i zdumienie. Brawo, jesteś naćpany po same uszy!

To tego euforycznego stanu pragną ludzie, gdy mówią, śpiewają czy tworzą piękne wiersze o miłości; wydaje się że są romantyczni, a oni chcą się po prostu legalnie nawalić. Po co brać prochy? Wystarczy ładna dziewczyna, stająca się wyzwalaczem tego stanu - który może trwać maksymalnie do trzech lat. Później hormony opadają... a Ty widzisz prawdę. Jej słowa nie są cudownie mądre, a są zwykłą kalką wypowiedzi z seriali, jej zazdrość która Cię tak rozczulała, dusi w małżeńskim nelsonie, a życiowe "mądrości" budzą obrzydzenie. Byłeś kompletnie naćpany, więc nie widziałeś prawdy; rzeczywistość została podkoloryzowana, zmanipulowana. Jeśli tak odleciałeś by wziąć ślub, mieć dzieci, no to masz problem, duży problem. Bo co to za życie z osobą do której nic specjalnego się nie czuje? A co jeśli brzydzi Cię kobieta z którą żyjesz, jej słowa i przekonania budzą Twoją odrazę? Koszmar. A dzieci przejmują emocje rodziców, tworząc z nich swoją osobowość, by później stać się unieszczęśliwiającymi siebie i innych monstrami.

Oddaj, by mieć więcej

Troszkę odbiegłem od głównego tematu; ten typ tak ma (to o mnie). A więc by dostać energię, musiałem najpierw jej dużo oddać. I z tego co wiem, nie da się inaczej. Chcesz mieć więcej siły? Musisz jej dużo z siebie wydatkować, oddać, czy to na siłowni, pływalni bądź rowerze. Im więcej dajesz, tym więcej jej dostajesz. To prawo życia, które odnosi się także do miłości.

Jeśli chcesz kochać - kochaj. Im więcej będziesz oddawał z siebie miłości, tym więcej zaczniesz jej w sobie odczuwać. Oddaj jej tonę, a dostaniesz dwie. Oddaj dwie, a szybko pojawią się cztery. W końcu będzie jej tyle, że będziesz nią promieniował, a wszystko na co spojrzysz, o czym pomyślisz, będzie w niej skąpane. Będziesz prostacko mówiąc - naćpany, i to bez żadnych konsekwencji i skutków ubocznych. Trzymanie w sobie miłości i życzliwości daje wielką ulgę, sprawia że człowiek ma wielką ilość energii życiowej. A co robią ludzie? Chcą tylko brać, nie chcą dawać. Są żebrakami - jeśli nie oddajesz, nie dostaniesz nic. Tylko ci którzy dają, dostają nadmiar. Kilka razy gadałem z Paniami, które przyznały mi się, że nie chwalą swych małżonków "bo w głowie im się przewróci". Oto kwintesensja i kumulacja życiowej głupoty - nie chcą dać pochwały, zainteresowania, troski i podziwu, ale same są nieszczęśliwe, bo jej nie dostają. Chcą tylko brać, wiecznie brać - nigdy dawać. A później latami płacz i wieczorami drinka, żeby zapomnieć o zniszczonym życiu bez miłości. Tak jakby miłość trzeba było skądś dostać; po co o nią prosić, jak można samemu ją w sobie poczuć? Po prostu kochaj, a miłość zawita w Twe skromne progi. Po co się uzależniać od innej osoby, by dając nam "miłość", chciała od nas coś w zamian dostać, np. podżyrowanie kredytu mieszkaniowego? Zależność od kogoś, to zawsze najstraszniejsze, bo niewidoczne, więzienie.

Uśmiechnij się!

To jak z pieniędzmi, jeśli mądrze się nimi dzielisz, nagle mnożą się "przypadki", gdzie zwracają Ci się z dużym naddatkiem. Im więcej oddasz, tym więcej dostaniesz. Ważne by pamiętać, że dawać pieniądze trzeba tak, by nie oczekiwać ich zwrotu - bo z taką postawą można się tylko mocno zawieść na ludziach. Dajesz po to, by mieć świadomość że stać Cię, że jesteś zamożny. Twoją nagrodą za pieniądze, ma być poczucie że MASZ. To oczywiście żadna bezinteresowność, dajesz pieniądze, w zamian zyskujesz lepszy humor, poczucie że pomagasz. Nic ten człowiek któremu dałeś pieniądze, nie jest Ci już winny. Ludzie za pieniądze kupują sobie głównie lepsze samopoczucie - Ty robisz tak samo, tylko że zamiast przedmiotu kupujesz świadomość że Cię stać.

Chcesz mieć dobre samopoczucie? Okazuj je, uśmiechaj się, udawaj że masz świetny humor; za chwilę organizm uzupełni z naddatkiem to co oddałeś, byś już nie musiał udawać. Spróbuj sam, to działa zawsze i u każdego człowieka (być może z wyjątkiem psychopatów). Chcesz mądrości? Dziel się tym co wiesz, oddawaj to, a będziesz miał coraz większe pojęcie o świecie i jego zawiłościach.

Co wyślesz, to Ci odeślą

Czego chcesz od życia, oddaj to. Niech się uzupełni z naddatkiem, jak mój poziom glikogenu w trakcie strzyżenia trawników. Czego nie chcesz, nie oddawaj. Często ze zgrozą spoglądam ku ludziom w internecie, którzy wylewają z siebie swoje frustracje, ból i pogardę - no cóż, wszystko co oddają zostanie uzupełnione z naddatkiem. Obserwowałem takich osób całkiem sporo (od dziesięciu lat prowadzę znane blogi), więc "co wysyłasz to wraca" działa - ale niekoniecznie bezpośrednio w takiej samej formie. Ból w formie pisanej może wrócić różnie - jako kradzież, ukąszenie, problemy ze zdrowiem, "przypadkowe" pobicie, depresja itd.

Nigdy więc nie walcz o miłość, nie szukaj jej; po co, skoro masz jej tyle w sobie? 


-----------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIKZachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 14441 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Maxi 2014-08-07 19:30
Czyli to oznacza ze co dajemy to do nas wraca ? Tak samo jest takze jesli dajemy zlo czy tylko dobro tak funkcjonuje ? Na jakiej zasadzie to sie dzieje ze wraca to co dajemy ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-08-07 22:09
Odpowiedziałem na to w książce "Stosunkowo dobry", ledwo zmieściłem się w 200 stronach, więc po prostu trudno mi teraz ot tak na to odpowiedzieć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Deny 2014-08-07 22:37
Poczytaj sobie więcej o prawach wszechświata... tak zło też wróci tyle, że zło i dobro to pojęcia względne, tak samo jak wszystkie prawdy są tylko półprawdami. Po prostu to co wyślesz to kiedyś wróci. Twoje dobro wcale też nie musi być dobrem dla kogoś :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # szczęście i sztuczki 2014-09-06 22:01
o tak! kiedyś przyjęłam ten wydawałoby się absurdalny system i on naprawdę działa. dajesz coś bardzo cennego za free (otoczenie ma cię za idiotę), a za chwilę dostajesz ogromny prezent od wszechświata (otoczenie ma cię za idiotę-szczęści arza). ja takich niewiarygodnych prezentów od wszechświata dostałam setki, zdarzają się co chwila. czy zło też wraca? z jednej strony niby "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę", ale czy na pewno...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-08-07 20:44
Dzięki Marek serdecznie za nowy art.
Co do pomagania to przyjąłem zasadę, że odmawiam pomocy żebrakom, którzy uczynili sobie z tego sposób na życie. Myślę, że dając te 2 czy 5zł utwierdzam ich w tym, że to jest dobry sposób na życie. Zresztą trudno im się dziwić i byliby frajerami gdyby poszli pracować za np 15 zeta na godzinę podczas gdy tu im wpada na powiedzmy 3 cyklach świateł złotych 20.
Z wielką radością, jak mam parę wolnych złotych lubię natomiast dać ludziom,którzy rozkręcają jakiś fajny biznes, na startup czy coś takiego. Biedny, który faktycznie tego potrzebuje to ten który grzebie w śmietniku, czy leży i milcząco umiera... on raczej nie krzyczy o pomoc i do niego warto byłoby podejść.
Dzisiaj miałem taki numer na parkingu przed marketem, podszedł do mnie koleś i zaczyna jaki to on biedny i potrzebuje pomocy. Widzę gość w sile wieku, chodzi raźno. Chciałem trochę nim wstrząsnąć i mówię "Pan jest na pewno zdolnym, zaradnym i wystarczająco zdrowym człowiekiem żeby samemu sobie poradzić i nie potrzebuje Pan mojej pomocy". Gość zaczął się zastanawiać, ja zdążyłem usiąść w samochodzie, zamknąłem drzwi, ale widzę, że podchodzi, więc otworzyłem a on do mnie "życzę Panu z całego serca żeby miał Pan tak złe zdrowie jak ja":/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-08-07 22:10
Ja żebrzącym też nie pomagam - a co do parkingu, facet rzucił klątwę. Jeśli wiesz że Cię nie uderzy, bo masz taką moc, to ok, ale on dostanie strasznie. Przejąłeś się tym co się stało? To ważne pytanie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jacek 2014-08-07 22:47
Cytuję Marek:
Ja żebrzącym też nie pomagam - a co do parkingu, facet rzucił klątwę. Jeśli wiesz że Cię nie uderzy, bo masz taką moc, to ok, ale on dostanie strasznie. Przejąłeś się tym co się stało? To ważne pytanie.

Kurczę ja mam taką naturę że pewnie bym sie przejął. Co wtedy trzeba było by zrobić.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-08-08 11:31
Mantra - jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.jest piękny dzień, jestem dobrym człowiekiem, czuję że świat jest dobry tak jak ja.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-08-08 12:00
Cytuję jacek:
Cytuję Marek:
Ja żebrzącym też nie pomagam - a co do parkingu, facet rzucił klątwę. Jeśli wiesz że Cię nie uderzy, bo masz taką moc, to ok, ale on dostanie strasznie. Przejąłeś się tym co się stało? To ważne pytanie.

Kurczę ja mam taką naturę że pewnie bym sie przejął. Co wtedy trzeba było by zrobić.


Większość ludzi wierzy w takie rzeczy - a oni o tym wiedzą, więc klątwią bo to im daje hajs, przy czym oni nie rozumieją jak działa klątwa, bo jakby wiedzieli, w życiu by jej nie rzucili. Co robić? Nauczyć swoją podświadomość, że jest pod ochroną Wyższego Ja, anioła stróża, Boga - ważne by była to potężna duchowa siła. Wtedy takie klątwy budzą śmiech i nic więcej.

Ludzie z poczuciem winy są bardzo podatni na klątwy - jak się ta myśl ze strachem rozrośnie w głowie, to potrafi rozpieprzyć całe życie. Ale nie dokona tego żebrak, tylko sam człowiek.

Jeśli nie umiesz poczuć że jesteś pod ochroną Boga, wiedz że tu gdzie piszesz, jest już całkiem niezły myślokształt, to już jest na pewno większa siła niż klątwa jednego człowieka - jesteś w grupie i to grupa przyjmuje cios - myślokształt tylko się od tego wzmocni.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-08-08 11:21
Wiesz co? W pierwszym momencie jest niemiło, ale już po chwili zaczynam uświadamiać sobie jak słabym czynem jest takie życzenie komuś złych rzeczy. Tak mocny aby spłynęło to po mnie jak po kaczce to nie jestem, ale średnio już na następny dzień ten niesmak mija. Piszę średnio bo zdarzały mi się i wiele razy wcześniej takie numery. Ostatnio np. klient któremu nie chciałem sprzedać pewnych substancji (wiedząc, że zastosuje je nielegalnie) zaczął przy innych klientach życzyć mi i rodzinie okropnych rzeczy. Wtedy odpowiedziałem że ja życzę mu wszystkiego dobrego i wytłumaczyłem, że nie ma problemu jeśli ktoś inny mu sprzeda ot tak, w innym miejscu to niech sobie tam nabędzie.
Jeśli jeszcze chodzi o przejmowanie się takimi sytuacjami z ludźmi to mocno mnie zaskoczyło, że bardziej bolała mnie taka w sumie bardziej błaha sytuacja. Stałem na światłach przed skrzyżowaniem facet na prawym pasie widzę coś chce, otworzyłem szybę i gość zapytał gdzie jechać na jakąś tam miejscowość. Pomyślałem szybko i powiedziałem tak jak mi się wydawało. Po chwili jak już się rozjechaliśmy, zacząłem sobie to jeszcze analizować i uświadomiłem sobie, że powiedziałem mu kompletnie źle. Pamiętam strasznie przykro dłuższy czas z tym mi było i nic nie mogłem z taką głupotą zrobić... nie wiem czy są jakieś sposoby radzenia sobie z czymś takim.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-08-08 12:03
Cytuję brat:
Wiesz co? W pierwszym momencie jest niemiło, ale już po chwili zaczynam uświadamiać sobie jak słabym czynem jest takie życzenie komuś złych rzeczy. Tak mocny aby spłynęło to po mnie jak po kaczce to nie jestem, ale średnio już na następny dzień ten niesmak mija. Piszę średnio bo zdarzały mi się i wiele razy wcześniej takie numery. Ostatnio np. klient któremu nie chciałem sprzedać pewnych substancji (wiedząc, że zastosuje je nielegalnie) zaczął przy innych klientach życzyć mi i rodzinie okropnych rzeczy. Wtedy odpowiedziałem że ja życzę mu wszystkiego dobrego i wytłumaczyłem, że nie ma problemu jeśli ktoś inny mu sprzeda ot tak, w innym miejscu to niech sobie tam nabędzie.
Jeśli jeszcze chodzi o przejmowanie się takimi sytuacjami z ludźmi to mocno mnie zaskoczyło, że bardziej bolała mnie taka w sumie bardziej błaha sytuacja. Stałem na światłach przed skrzyżowaniem facet na prawym pasie widzę coś chce, otworzyłem szybę i gość zapytał gdzie jechać na jakąś tam miejscowość. Pomyślałem szybko i powiedziałem tak jak mi się wydawało. Po chwili jak już się rozjechaliśmy, zacząłem sobie to jeszcze analizować i uświadomiłem sobie, że powiedziałem mu kompletnie źle. Pamiętam strasznie przykro dłuższy czas z tym mi było i nic nie mogłem z taką głupotą zrobić... nie wiem czy są jakieś sposoby radzenia sobie z czymś takim.


To jest bardzo dobra technika - życzyć szczerze napastnikowi szczęścia, najlepiej w myślach.

A co do kierowcy, to pobłogosław mu w myślach, życz szczęścia i bogactwa, poczuj że Twoje błogosławieństw o "wchodzi" w jego aurę, autentycznie mu pomaga - stan poczucia winy powinien się szybciej rozpuścić.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2014-08-08 12:47
Dzięki Marek, dobra rzecz. Bywają takie sytuacje, gdzie ani naprawić błędu się nie da, ani nawet głupiego 'sorry stary' nie ma możliwości powiedzieć - a męczy człowieka.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Obywatel 2014-08-07 23:07
Witaj Marku,
Właśnie nie wraca ... przynajmniej nie w tej wersji, którą znam w stosunku do kobiety. Wyprułem dosłownie wszystkie uczuciowe flaki i co?
Powtarzane przez nią jak mantra "ale ja ci nic nie obiecywałam od początku", i co?
Nagle jej mąż okazuje się dobry, ja jestem tym złym, nękającym ...
Wiem, wiem - relacja z mężatką i to na odległość, ale jestem zakochany :/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-08-08 12:04
Cytuję Obywatel:
Witaj Marku,
Właśnie nie wraca ... przynajmniej nie w tej wersji, którą znam w stosunku do kobiety. Wyprułem dosłownie wszystkie uczuciowe flaki i co?
Powtarzane przez nią jak mantra "ale ja ci nic nie obiecywałam od początku", i co?
Nagle jej mąż okazuje się dobry, ja jestem tym złym, nękającym ...
Wiem, wiem - relacja z mężatką i to na odległość, ale jestem zakochany :/


Ty chcesz od niej przyjemności, związanej z seksem i hormonami zakochania. Nazywaj rzeczy po imieniu :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Obywatel 2014-08-08 13:27
Dobrze Mistrzu, nazwijmy więc to tak - tak, potrzebuję tej przyjemności - ale też chcę ją dawać.
Mogę to uznać jako dopalacz, narkotyk - jak tylko, teraz jestem od niej odcięty.
Niemniej uważam, że to co odczuwam nie jest złe i poczucia winy nie mam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-08-08 14:36
To jest powszechny problem wrażliwców, którzy w odróżnieniu od zadeklarowanych biorców czerpią przyjemność z dawania. Biorców jest 90% populacji więc trafienie na biorcę przez "caregivera" jest niemal pewne i kończy się zawsze tak samo. Wycofaniem! Nie potępiam Cię Obywatelu, bo sam przechodziłem przez ten proces. Chcesz rady ekstremalnej? Uderzaj dalej w te klocki tak jak ja tylko się nie zmieniaj. Bądź cały czas sobą ale reaguj. Reaguj w porę. Przejdziesz jeszcze kilkanaście takich relacji to zrozumiesz, że spotkanie kogoś, komu można zaufać jest równie prawdopodobne jak wygranie w totka. Nie gorzkniej tylko czasem, ciesz się sobą, naucz się kochać i szanować a uwierz mi, że stada "biorców" na szpilkach będą pełzać w Twoim kierunku na brzuchach :) Nie nisz ich, selekcjonuj z kim spędzisz trochę czasu, ucz ich, gdzie jest prawdziwe życie - bądź mistrzem! :D To długa droga ale ja dziś czuję, że warto! Żyj tak, abyś to TY zawsze był nagrodą i...nigdy tego nie wykorzystuj.

Wasz Rysiek
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+11 # e-sekretarka 2014-08-08 11:05
Irytująco"bezbr onny"jesteś i dlatego pozwolę sobie na słowny minimalizm: na odwyk, ale już!!!
Albo nie , trochę rozwinę... :-)
Aaaa wyprzedając , że stawiłam się do odpowiedzi nie wywołana, powiem, że Mistrz zajęty bardzo: interesssa robi , pierdzące tematy rozkminia i ścierniska pod SPA samcze przegląda ( tak na marginesie-odda m w dzierżawę staw z pijawkami) :D
A ja-samozwańcza sekretarka piszę co następuje:
-numer kochanki wykasować , usunąć konta społecznościowe lub wcale nie zaglądać
-iść z kumplami i zalać się w trupa , zwyzywać kurwę do bólu, bo przecież to ona Cię uwiodła i udami skusiła, franca jedna:D
- zainteresować się otoczeniem: czy sąsiada pies choruje, czy baba w ciąży, czy kury się niosą itd...:D
-motor naprawić, zaległe sprawy uporządkować, odwiedzić babcię i przypalić z dziadkiem blanta lub inny wynalazek
-kręcić się wśród ludzi , ale tylko z pozytywnym usposobieniem
-eksplozję uczuć wyładować na siłowni lub gdzie tam lubisz
I niech Cię ręka boska broni przed natręctwem i nagabywaniem , bo jęczące cioty rozgniatam jak larwy , więc i ona to zrobi.Trzymaj fason!
A miłość niejedno ma imię i wraca tylko w innej postaci :-)

ps. Tylko nie rzygnij mi tu nadzieją w dawce końskiej , w ramach tęsknoty, bo wtedy przestanę być miła i wyleję wiadro odpadków w odpowiedzi :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # e-sekretarka 2014-08-08 11:09
Do Obywatela treść "odezwy" się tyczy:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-08-08 11:29
Brawo Ester! Znakomite rady! Ta franca i tak w miarę uczciwa bo "nic nie obiecywała" :D Stary, sam stworzyłeś demona i karmisz go własną krwią. Przerwij to i nie myśl o zemście - zostałeś co prawda perfidnie oszukany ale babrając się w niszczeniu kanalii unurzasz się w szambie co najmniej tak jak ona. Daj temu zdechnąć i szukaj normalności. Tamten układ ma tylko da wyjścia - albo sam się rozleci i pani zostanie zniszczoną starą babą albo jej chłop to typowa ciota wykorzystywana jako dawca zasobów. Ty robiłeś za dawcę emocji. Naprawdę uważasz, że to Twój poziom? Jedna naczelna zasada po odkryciu takiego kalibru gierek - zero tolerancji i zero kontaktu! Uwaga - potrafią zadzwonić po pół roku milczenia, w środku nocy, z płaczem z numeru zastrzeżonego i jako dobry wieczór rzucić "czy ty mnie jeszcze kochasz?", co znaczy tak naprawdę czy nadal jesteś ode mnie uzależniony :D Jak odpowiesz tak czy zaczniesz brnąć w rozmowę jaka to ona zła była - jesteś TRUPEM i przez kolejne pół roku niuni wystarczy iż ona wie, że Ty...To są chorzy ludzie. Tu nie ma tak naprawdę dobrego wyjścia i one to wykorzystują - jedynym rozsądnym jest TOTALNE odcięcie. Obudzi Cię w nocy w sposób jaki pisałem? Słyszysz głos? Rozłączasz się i...idziesz spać wyciszając uprzednio telefon. Aha - uwaga na numery typu odbierasz telefon i słyszysz spazmatyczny płacz przez minutę, prawie wycie - to haczyk - w tym czasie dopytujesz co się stało i kto, bo jesteś normalnym, ciepłym człowiekiem a nie gnidą. W chwili, gdy usłyszysz jej głos rozłączasz się bez JEDNEGO nawet słowa. Innej drogi nie ma - to znaczy jest, w rowie :)

Pozdrawia
Wasz Rysiek
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-08-08 12:05
Tak, odcięcie całkowite to wspaniała technika. Ale by ją stosować, trzeba mieć w życiu przyjemność, bo eks jednak jej trochę dawała i to kusi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2014-08-08 13:14
Masz racje Rychu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Obywatel 2014-08-08 13:40
Rysiek!
Wierz mi, że chciałbym uwolnić się z tego, bo w tym momencie mnie to dobija i wpędza do tego rowu, o którym wspominasz.
Zdaję sobie sprawę, że najpewniej masz rację z tym całkowitym odcięciem.
Nie wspominałem, ale ona jest ode mnie 10 lat starsza.
Dosłownie przerabiałem z nią "rekolekcje małżeńskie", analizowałem zachowania jej męża, byłem jej spowiednikiem/p owiernikiem. Były momenty, że dochodziła do wniosku, tu cytat:
"nie mogę się już dalej oszukiwać, otworzyłeś mi oczy" a potem wraca do starego, czyli do niego. Ja jestem od słuchania, mąż od ruchania. To dla mnie jest okrutne cholernie :/.
Przez 20 lat trwania małżeństwa, łapała go na sex ogłoszeniach, portalach erotycznych - ale oczywiście, gdy jest "dobrze" z nim, wtedy do mnie rzuca tekst, że "to tylko poszlaki, nie mam dowodów".
Który facet szuka po sieci sexu, kochając swoją żonę i reglamentując jej sex? Oczywiście wszystko znam z jej relacji ...
Teraz mają miesiąc miodowy - powielany schemat od lat, gość wyczuwa zagrożenie, że ona się odsuwa od niego, rezygnuje z qrewek i staje się "idealny", potem wróci to do starego a ja oczywiście wyczytuję od niej teksty - "nie podejrzewałam się o to, że jeszcze drzemią we mnie takie uczucia wobec niego, może go kocham?".
Zrobiła mi numer, że okłamała że wyjeżdza za granicę. Nie wytrzymałem, po kilkunastu dniach - zorientowałem się, że kłamała. Sam szukałem kontaktu i co? Z wielkim ryjem odezwała się, że ją osaczam, że grożę, że to stalking.
Chryste Panie - od bohatera do zera, taką odbyłem właśnie drogę.
I to jej "sumienie" podwójna moralność. Skoro kobieta idzie ze mną do łóżka a potem mówi "chciałam ci to dać" a jednocześnie gryzie ją moralniak, spowiada się i robi z tego niewyobrażalną zbrodnię a jednocześnie zgrywa dobrą żonę? Dla mnie to paranoja.
Tak, sam na własne życzenie biorę w niej udział, niestety.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Cłopiec bez jaj 2014-08-08 14:26
Musisz wierzyć, że przed 70 uda Ci się zdobyć jej serce.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Obywatel 2014-08-08 14:35
Heh, na "dobrego chłopca", na pewno tego nie zrobię.
W sumie skoro kobiety dłużej żyją a gość jest od niej starszy o 5 lat - to mam szansę go przeżyć. Też ironizuję, ale nie jest mi wcale wesoło.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Paweł z Niemiec 2014-08-08 14:44
Cytuję Obywatel:
Heh, na "dobrego chłopca", na pewno tego nie zrobię.
W sumie skoro kobiety dłużej żyją a gość jest od niej starszy o 5 lat - to mam szansę go przeżyć. Też ironizuję, ale nie jest mi wcale wesoło.

Chłopie!!! Nie bądź naiwny! Ty jesteś w szufladce przyjaciel, ona sobie to już zapisała w głowie, odpuść i poszukaj innej! W przeciwnym razie czeka Cię tortura, którą będziesz sam sobie zadawał.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-08-08 15:00
Dokładnie. Papierkiem lakmusowym jest seks. Jest seks - nie zajmujesz się bzdetami tylko robisz swoje. Brak seksu - zostałeś przyjacielem, czasoumilaczem itp. Jest jeden wyjątek - wtedy, gdy robisz za plaster, dlatego ładuj się z emocjami w kobietę po dłuższym czasie (minimum to dwa, trzy lata obserwacji). Nigdy ale to nigdy nie słuchaj ich bzdur, projekcji typu "musimy od siebie odpocząć", ""dajmy sobie czas", "ty to jesteś facet, nie to co mój mąż". Nie pozwalaj też nigdy robić za "wyżalnie" bo wówczas lądujesz w roli faceta chusteczki. :D Od żalenia się to są koleżanki, Ty masz panią dobrze zerżnąć i dostarczyć jej emocji tak, żeby mogła w miarę naturalnie zapewnić sobie równowagę hormonalną :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Rysiek! 2014-08-08 14:50
Drogi Obywatelu, uwierz mi, że identyczną i podobne konfiguracje przerobiłem kilka razy :D Dziś już jest dobrze aczkolwiek zostało pewne uczucie, z którym nie mogę sobie poradzić. To uczucie to wstyd...wstyd za samego siebie :D Masz czasem takie uczucie, że obserwujesz czyjeś zachowanie i wstydzisz się? Jak masz to wiesz o czym piszę bo ja właśnie to tak odczuwam. Tak jakbym wtedy walcząc o to wszystko to nie był ja ;)Relacja z kobietą "ZAFSZE" będzie się tak kończyć bo one są mistrzyniami projekcji i manipulacji. Choćbyś się zesrał na rzadko to i tak TY będziesz winien bo wg emocjonalnego dziecka, którym ona naprawdę jest to w chwili, gdy znudziła jej się zabawka/lalka a taką właśnie byłeś powinieneś odejść bez słów albo błagać o zostanie. :D Wiesz jak wygląda proces odszczepiania przez tego typu kobiety facetów? Nie wiesz? To Ci powiem - zaczyna się od powolnego obrzydzania sytuacji, to zazwyczaj nie działa bo siedzisz non stop na emocjonalnej okrętce a jej jakiś tam promil sumienia nie pozwala Cię wyjebać na śmietnik ot tak sobie, wobec tego prowokuje sytuacje, w której TY zachowasz się niestosownie, zbluzgasz ją, zaszantażujesz, uderzysz - ona tego potrzebuje jak powietrza, aby zracjonalizować swój wybór przed samą sobą :D Ostatnia moja relacja tego typu to już było czyste laboratorium i doprowadziło do rozpadu małżeństwa drogiej pani po czym ja...zamknąłem temat. Czemu to zrobiłem? Bo nie lubię, gdy za kobietami ciągnie się dymiący wianuszek alkoholizującyc h się fajnych facetów a tej pani się należało jak żadnej innej. Za dużo deklaracji, za dużo czynów, za dużo nękania i niszczenia. Została na lodzie, bo nie ma ani portfela ani emocji ma za to nadwagę. Od tego czasu wycinam takie panie od razu jak tylko wykiełkują przy ziemi!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-08-08 14:50
Panowie! Ostrożnie z uczuciami bo to jest nasza pięta achillesowa. Dopóki nie upewnicie się, że relacja z kobietą daje nadzieje na normalność w dłuższym okresie czasu nie ładujcie się emocjonalnie! Dobra, dobra ale jak to zrobić? Łatwo się gada nie? Niunia dupci nadstawia, rozwód w trakcie, gniazdko wije itepe itede. Otóż odpowiadam wszem i wobec! DYWERSYFIKACJA ze wskazaniem alfa w stadzie. Po dwóch trzech latach możecie zacząć wygaszać pozostałe relacje jeśli trafiliście na w miare normalny egzemplarz, który rokuje na przyszłość. I jeszcze jedno do znudzenia! Nie słuchamy NICZEGO co deklarują! To ma wartość papieru toaletowego - tylko obserwacja i czyny. Żadnych tłumaczeń. Drugie niedotrzymanie słowa, obietnicy - dziękujemy pani pięknie i przerzucamy się na drugi wolny target. Kurwa, czasem sam nienawidzę siebie za to, że z ciepłego, romantycznego faceta zrobiłem z siebie transakcyjnego pajaca. Za to przetrwałem i naprawdę żyje mi się w tej chwili dobrze :)

Wasz Rysiek
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ola 2014-08-08 15:47
no dobra, rysiek, tak popisujesz sobie, ciekawe to nawet jest, jak sie pojedyncze zdania czyta, ale jak to sie kupy trzyma, za bardzo nie rozumiem... ale pozwol, ze tak spytam, z ciekawosci i w co pewnie nie uwierzysz - bez zlosliwosci: a wiec po tym, ze tak sie zycia nauczyles, wiesz juz, jak z babami postepowac, i co ty teraz z tego wszystkiego masz? jak to sie przeklada na jakosc twego zycia?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Cłopiec bez jaj 2014-08-08 16:03
Dużo rucha, nikt mu się nie wypłakuje w rękaw.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-08-08 17:34
Heh z tym ruchaniem to przesada, kiedyś ćwiczyłem więcej ale cena była wyższa :D Dziś mam wąskie grono koleżanek, zmienne większe grono znajomych i dużo spokoju wewnętrznego. Jak to się przełożyło na moje życie? Same plusy. Fakt, że sam gotuję, sprzątam, dbam o Syna ale także sam dzielę zasoby :) To naprawdę ważne w życiu aby mieć wpływ na to na co wydaje się swoje pieniądze a 90% facetów po kościelniakach nie ma takiego komfortu.

Nieprawdopodobn ą wręcz sprawą jest umiejętność niemal natychmiastoweg o zakwalifikowani a kobiety do odpowiedniej grupy po 2-3 spotkaniach. U mnie nie ma miejsca na sranie w banie, cyrki, podchody - zasada jest prosta. Startuję dwa razy, jak się nie umówisz za drugim kasuję Twój numer :) Wiesz jakie są cyrki później? Kumpel dzwoni, słuchaj może w siatkę pogramy z Małgośką? Nie dziękuję. Z Małgośką nie gram już nawet w bierki ;) (oczywiście Małgośka próbowała grać niedostępną, czyli pierwsza próba nie mam czasu, druga próba nie mam czasu 5 minut przed spotkaniem). Dziś ona dąży do spotkania tym bardziej, że widzi przez znajomych jakie fajne życie prowadzę a szczególnie wkurwiają zdjęcia np na jachcie z 4 lub 5 koleżankami (ja im się rewanżuje podobnie) i nie ma w tym podtekstu. Jesteśmy kumplami i gramy do jednej bramki bez podtekstów. Inna sytuacja to shit testy. Mówią, że jak są to dobrze bo to znaczy, że jest zainteresowanie a ja mówię, że to źle bo znaczy to tylko tyle,że pani próbuje ile może wstępnie kwalifikując Cię jako miękką faję. Pamiętajmy przy tym, że słodkie pierdzenie to coś co nie opuszcza ust drogich pań :) Jedno w moim życiu jest najważniejsze! Niczego od nikogo ani od żadnej relacji nie oczekuję, natomiast jak się z kimś spotykam to ładuję w to całego siebie i autentycznie cieszę się życiem! I Twoje koleżanki to pociąga :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-08-08 17:35
Czasem się mówi miej wyjebane a będzie Ci dane i jest dużo prawdy w tych słowach aczkolwiek ludzie je nadinterpretują - tu nie chodzi o grę, faja, wóda, sztuczny luz, guma do żucia i kurwa co drugie słowo. Tu chodzi o podejście - chcesz abym pokazał Ci swój świat? Zapraszam! Nie chcesz? No problem, przecież możesz chcieć czegoś innego, możesz woleć dresa niż faceta w krawacie - ludzie są różni i trzeba to uszanować. Całe zło leży w nastawieniu ludzi a szczególnie kobiet, które do relacji podchodzą jak do biznesu i każda próbuje coś na tym ugrać (Marek ładnie to ujmuje, ja nie mam takiego daru do pisania). Nie tylko pieniądze ale np stabilizację, dziecko, zazdrość koleżanek, zamknąć innym usta i wyjść za mąż - tak można w nieskończoność. Tym samym te kobiety przegrywają życie zamiast się nim cieszyć. Szczęście jest w nas samych tylko aby je odkryć musimy po pierwsze do tego dojrzeć a po drugie odsunąć jak najdalej toksyków bez względu na to jaki wachlarz emocji nam dostarczają.

pozdrawia
Wasz Rysiek
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-08-08 18:01
I jeszcze jedno, bo (asekuracyjnie) bo Marek się może do mnie dopieprzyć o ten jacht (jak o Navarę kiedyś) :D Jak płyniemy gdzieś, jedziemy na narty, surfing czy żagle to zawsze jest zrzuta bez względu na płeć. Tu chodzi o dobrą zabawę tylko i wyłącznie a nie o jakąś formę sponsoringu ;)
To tyle..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Obywatel 2014-08-08 15:29
Rysiek!
I znów przyznam Ci rację - dokładnie to, co robi wobec mnie - odczuwam jako manipulowanie. Właściwie to nawet przez ten telefon zaczęła mi płakać, ja mam wziąść winę na siebie. Jak "mąż" się dowie, jak zrobię cokolwiek - to ją to zabije itd. itp. Że tylko myślę o sobie.
No przepraszam bardzo, chyba co jak co, ale ona o mnie w tej sytuacji to nie myśli.
Zgadza się, dochodzi do punktu, gdzie ja zostaję stalkerem/nękac zem/osaczyciele m - właściwie to już potencjalnym zabójcą.
A jak było wcześniej? Sms'y o 3 nad ranem "pragnę cię", rozmowy po świt, całe dnie, noce.
Największy paradoks a może jednak logika w tym, że po spotkaniu - gdzie dałem jej dużo przyjemności, ciepła - co tylko potrafiłem, gdzie padały słowa od niej: "dobrze mi z tobą", ląduje w konfesjonale, mnie wywala na bruk - sprzedając bajeczkę, że "jak wróci to się odezwie", no i tak bym czekał naiwnie.
Postawiłem się, nakryłem ją na kłamstwie (co moim zdaniem świadczy o totalnym braku szacunku do mnie) - na co już mam opinię okrutnika/kata bezbronnej kobiety, która przecież "nic mi nie obiecywała", jak wspominałem ...
Taktykę podobną, co opisywałeś ma ona.
Wiesz? Chciałbym żeby ta fikcja, w której tkwi się rozpierdzieliła i to byłby mój spokój sumienia. Nie zemsta.
Tyle, że jej najwygodniej chyba zgrywać ofiarę, depresantkę, czuć się jak przedmiot ...
A co do prowokacji, no a co ona myślała, że ja zrobię? Skoro wie, że mi zależy. Będę siedział cicho i przyznawał rację - tak, kochana dobrze robisz wobec mnie, brawo?!

A jeśli chodzi o tzw. "przyjaciela", nie będę ...
Oprócz zrozumienia, wsparcia itd. - zwyczajnie na mnie leciała - ze wzajemnością. Erotyzm był cały czas.
Ujawniłem swoje emocje za szybko, to był błąd ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek! 2014-08-08 17:56
Stary, spróbuję Cię rozebrać bo się ogarnąłem ostatnio z robotą i mam trochę czasu:)

Bo Ty masz jej bronić za wszelką cenę ;) Nawet jak ona będzie popuszczać na Twoich oczach to TY masz być "mężczyzną" i być twardym. Przecież ją kochasz? Prawda? :D Stary, nie analizuj tego bo to nie ma sensu - Ty wyznaczasz reguły tej gry i je egzekwujesz! Ona się do tego NIE NADAJE choć każda się rwie. Dajesz dużo ciepła, serdeczności, jesteś męski, osłaniasz ramieniem i...obserwujesz . Jeżeli to docenia i szanuje Cię to świetnie. Nie? Jak wspominałem, po drugiej wpadce kończysz wszystko choćbyś miał z nią anal życia co noc! Innego sposobu nie ma bo pakując się w jej gierki pozwalasz sobie na narzucenie ramy rozpieprzenia emocjonalnego i dramatu, którego duża część z nich potrzebuje jak powietrza. Bardziej obrazowo? Proszę bardzo - wyobraź sobie, że od dziecka masz takie powodzenie jako facet, że 4-6 lasek Ci nadskakuje, 2 chcą natychmiast kupić Ci Mercedesa a 1 się przez Ciebie wieszała. Gwarantuję Ci, że bez silnej męskiej ręki wyrósłbyś na damskiego boksera i lowelasa :) To nie ich wina, że na widok waginy "facetom" nogi miękną a za dostęp do tejże są w stanie sprzedać matkę, ojca i zastawić majątek życia (czytaj 12letniego Mercedesa w kabrio i kawalerkę w spadku po dziadku we Włochach).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Rysiek! 2014-08-08 17:57
Czego ona chce? To proste - podtrzymania układu, czyli tamten typ finansuje i zapewnia parasol finansowy a Ty robisz za okrętkę emocjonalną. Wiesz co? Nie byłoby w tym nic złego gdybyś akceptował taki układ i przekwalifikowa ł ją na fucking friend ale wiesz co się wtedy stanie? :D Ha! To jest najlepsze...pan i straci zainteresowanie bo zniknie Twój dramat. Czuuuuuuuujesz klimat Stary? Tak to działa w takich układach. Z ujawnieniem emocji też racja i my mamy z tym od dziecka kłopot. One kochają wyzwania a facet mówiący "kocham" trafia na półkę z trofeami a pani szuka następnego targetu. To też jest zgodne z tym co pisze Marek, że to rzadkie i niedostępne jest bardziej pożądane - prawda, ale niedostępność Twoja nie może być sztuczna tylko zbudowana na realnych podstawach. Po prostu musisz mieć wybór a jak mieć wybór? Dywersyfikować! :D

Czego ona się boi? To też proste, że chłop się dowie. Gdyby nie to to już by nawet telefonów od Ciebie nie odbierała, więc stara się wygasić relację w taki sposób abyś to Ty miał dość. Jak będziesz błagał o litość, tłumaczył czy robił inne cyrki to i tak NIC nie ugrasz a jeszcze zostaniesz w oczach pani jamnikiem :D

Chcesz jej dojebać? Przeparaduj przed nią na niedzielnym spacerze z blondynką na szpilkach 10cm, pięknie się uśmiechnij do niej i męża, powiedz dzień dobry Zosiu, może przedstawisz mnie mężowi? Tyle lat się nie widzieliśmy? :D Rozterki po czymś takim zajebią ją psychicznie i pani natychmiast zapragnie znów z Tobą być. Czemu tak jest? Za chuja nie wiem, ale już ani nie muszę ani nie chcę (może Marek to wyjaśni kiedyś na bazie własnych doświadczeń). Ja jednak odradzam zemsty. Numer do kosza i szukaj normalnej, wolnej kobiety. Ich jest TYSIĄCE i nie warto tracić życia na jakieś chore popieprzone, oparte na uzależnieniu układy!

Powodzonka!
Wasz Rysiek
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Obywatel 2014-08-08 18:12
Rysiek!
Na goraco (jestem na miescie), kilka mysli:
Dokladnie tak jest - ona sie boi, ze tamten sie dowie - pytalem ja, dlaczego z nim jest. Dla kasy?- wyparla sie ,...i co sie stanie, jak maz dziwkarz dowie sie, ze jego zona jednak nie jest taka, jaka gra? Odpowiedzi nie mam. Ale szantaz z ta miloscia, ze skoro ja kocham, odejde i bede milczal - Stary! Dokladnie tak.
I ona mnie szantazuje, ze to ja zabije ... moje uczucia ma w d.pie ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-08-08 18:28
Jak się dowie? To zależy. Są dwie opcje, pierwsza taka, że pani wymyśli super hiper intrygę,że kiedyś w dzieciństwie zrobiłeś jej nagie zdjęcia i ją szantażowałeś a ona jego tylko kocha i pragnie, po czym facio będzie miał miesiąc obciągania ca 15 minut i obiady podawane na szpilkach :D Możesz zebrać po mordzie i to jest najbardziej prawdopodobna wersja bo skoro koleś się nie zorientował, że ktoś mu pole uprawia to znaczy, że jest jełopem ;)

Druga opcja jest taka, że kolo się zdenerwuje i zrobi rozpierduchę, wówczas może być tak iż pani będzie przekonywać Ciebie iż tam to wszystko było gra a ona sprytnie robiła wszystko aby być z Tobą. Poza zupełnie młodymi dziewczynami bez doświadczenia życiowego wybór sprowadza się do grubości portfela - wiem jestem płytki :) Dobrze, że Marek też ;)

Pytasz laski czy dla kasy jest i liczysz na szczerą odpowiedź? :D Rozbroiłeś mnie szczerze - zatem po raz NTY - nigdy nie słuchasz co one mówią! Nigdy! Tylko obserwacja - patrz logicznie i rozłóż temat na dwie wersje:

- jest z nim dla kasy
- nie jest z nim dla kasy

Co Ci podpowiada logika? Skoro nie jest z nim dla kasy to dlaczego? Bo jest przystojny? Hahahaha.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Quizas 2014-08-11 16:59
Rysiek, serio bardzo miło byłoby zobaczyć Ciebie na forum. Lubię czytać Twoje posty, dobrze napisane i płynie z nich mądrość poparta doświadczeniem. Jeśli znajdziesz czas to wbijaj, takie młode i nieopierzone pisklęta jak ja mogłyby się wiele nauczyć korzystając z wiedzy i doświadczenia takiego orła jak Ty. Oczywiście o ile będziesz się chciał nim podzielić, tak jak robisz to tutaj w komentarzach.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # CtrlC&CtrlV 2014-08-11 18:04
Rysiek a co tam słychać u twojego kumpla Inkluza ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-08-12 22:05
Siema Stary, nie znam Inkluza,ale wnioskuje że ostry koleś ;) Mnie już tu pod różnych podłączali, najbardziej mi się podobała ksywa "kamienica pod lwami" choć poglądy kolo zdaje się miał rozbieżne :) Niech Marek zrobi zlot czytelników (składkowy) to się poznamy, flaszkę walniemy itepe itede :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Obywatel 2014-08-08 22:46
Rysiek!
Na logikę - jej nie wytłumaczę. Ona myśli, że jest racjonalna a guzik prawda.
Widzisz, wiedza o której mi piszesz - ja ją znałem, przecież już w przeszłości przez kobiety kłopoty miałem - no ale zakochanie zrobiło swoje. Wyidealizowałem ją ... A do liderowania nie nadaje się. Teraz jej nie ufam.
Przypomniała mi się sprawa z tym "przecież nic ci nie obiecywałam".
Byłem świadkiem jej rozmowy z jej "kochasiem" z przeszłości - czat, ponoć nigdy się nie spotkali, on ją rzucił, po roku czy dwóch odezwał się, chciał spotkania ...
I cholera! Historia się lubi powtarzać. W sumie to nie wiem, co jest prawdą z tego, co mi nagadała a co nie jest. Co przemilczała ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Prawda!!! 2014-08-19 15:23
Świetne komentarze Ryśku :)
Spowodowałeś u mnie opad szczęki podobny do tego który mam gdy czytam felietony Marka.
Obywatelu miałem kolegę który był z zamężną 10 lat starszą od siebie Panią Dyrektor. Pani miała córkę. Opisywał mi jak to wygląda ze szczegółami. Mąż z córką na nartach na weekend a on wbija w Panią Dyrektor w jej domu w ich łóżku. Błąd kolegi że sie zakochał chciał się z nią związać i mieć dzieci. Mówił mi to jest miłość. Ona też mu słodko pierdziała. Ja do niego że jesteś kochankiem zrozum to. Nie mógł zrozumieć.
Pani dyrektor zadała mu mądre pytanie w trakcie ich "związku/romans u":
"Jak Ty mi zaufasz skoro wiesz że zdradzam męża?"
na co kolega odpowiedział:
"Będziesz musiała się bardzo starać" :D
Po 2 latach mąż sie dowiedział. Zdobył numer kolegi. Pogadali sobie. Kolega się bał że namierzy jego mieszkanie. Pani go uspokajała że mąż jest spokojny i nic nie zrobi poza tym pobicie mogło by mu zniszczyć życie zawodowe. Pani dalej jezdziła do kolegi. Kolega troche sie bał. Pani robiła dalej w konia mężą.
Już prawie odchodziła od niego ale jednak nie bo dzieci bo rodzina i tak sie to ciągłą. W końcu po 3 latach (od początku romansu) powiedziała mu że poradziła się ojca co ma zrobić. Ojciec jej powiedział że jak rozbije rodzine to z siekierką znajdzie i za*ebie ją i jego. Więc rozwodu nie będzie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Prawda!!! 2014-08-19 15:27
Kolega juz nie chciał się z nią spotykać. Ona dalej (męża dalej kantuje,kłótnie wyzwiska itd) chce sie z nim spotykać na seks. Dziwiłem sie facetowi-mężowi tej Dyrektorki że nie chce jej zostawić. Kolega mi mówił że miał by za dużo do stracenia. Kobieta kosiła spory hajs wiekszy od swojego męża. Kolega widząc jakie to bagno zaczął się wycofywać z tej relacji. Odmawiał spotkań. Ona dzwoniła. Spotkali sie jeszcze kilka razy. W końcu sie rozeszło. Kolega poznał inna kobietę a potem kolejną i tak dalej. Obecnie żyje ma się dobrze. Obywatelu wszystko będzie dobrze. Znajdziesz nową kobieta i zapomnisz o tamtej. Taka kolej rzeczy :) życie! Trzymaj się.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # janko 2014-08-12 08:17
Trafiłem tutaj przypadkowo przeglądając sieć. Widzę, że ogólnie najwięcej do powiedzenia w sprawach męskich i naszego postrzegania świata mają do powiedzenia kobiety :) Dlaczego mnie to nawet nie dziwi? Czy kobiety podświadomie robią wszystko, żeby ukryć swoją hipokryzję?:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Przemas 2014-08-12 22:55
http://facet.onet.pl/seks/kim-sa-klienci-prostytutek/0dffx#fp=facet

popatrzcie na komentarze, ależ agresja ależ bluzgi...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # fmp 2014-08-20 12:56
Dużo na nowej stronie o dragach. Temat ciekawy w rzeczy samej. Ciekawe jaka jest różnica między mistrzem zen a kimś, kto zapier...:) kwasa?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # alek 2014-08-23 16:47
A ja pmagam wszystkim Żebrzącym jeśi mogę - oszukują czy nie to jest sprawa ich sumienia !!!!!!

alek
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Czytelnik 2014-08-30 21:49
"To jak z pieniędzmi, jeśli mądrze się nimi dzielisz, nagle mnożą się "przypadki""

To chyba w innym świecie żyjemy Marku. Ja jeszcze nie wiedziałem żeby ludzie wzbogacili się na ODDAWANIU pieniędzy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2014-08-31 07:40
Krótko żyjesz albo masz małe doświadczenie. Na pozornym altruizmie zarabia się najlepsze pieniądze. Powiedziałbym, że lepsze są tylko na białym proszku.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # zachu 2014-10-20 13:15
Panie Marku !!! Z nieba mi Chłopie spadłeś !!! Ja pierdziu !!! Przeczytałem ten felieton i bum, nagłe olśnienie !!!
Jestem w tej chwili na ostrym zakręcie życiowym, w który jak widzę sam się wpędziłem. Zakochany jak szczeniak robiłem wszystko dla Żony, przy okazji unieszczęśliwia jąc siebie. Rezygnowałem ze swoich pasji i zainteresowań, żeby była "szczęśliwa", a wyszło jak wyszło :( . Teraz ja mam doła, Żona ma doła i kogoś (albo i nie) i ogólnie rodzina w nie najlepszej kondycji. Z Wielkiego Wojownika stałem się miękką fają... Ale koniec z tym!!! Zamierzam wrócić !!!
Jeszcze raz Wielkie Dzięki Chłopie za to co robisz !!! Ale Czad !!!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Magdalena 2015-01-28 14:39
Zgadzam się z Panem, niestety, ale mało ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Większość ludzi, wymaga od innych, nie dając nic od siebie.
To nie jest miłość, prawdziwa miłość. (nie mam na myśli tylko relacji damsko-męskich)
Szkoda, że ludzie w ten sposób na to patrzą, liczy się chwilowe "naćpanie", które musze dostać. Co będzie później, gdy minie pierwsze zauroczenie? później są rozwody, ponieważ MUSZĘ, NALEŻY MI SIĘ, zamiast DAWAĆ.

To co dajemy, do nas wraca, dokładnie. To jest miłość, miłość.... każdy ma ją w sobie. Nikt nam nic nie da, jeśli nie zaczniemy od siebie, ta druga osoba (obca) nie wyleczy nas, nie da nam miłości, ponieważ powinna być w nas! Jeśli jej nie mam, to nawet najtroskliwsza osoba, może nas (albo my ją) unieszczęśliwić .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd