Najnowsze felietony

środa, 04 czerwiec 2014 21:48

Miłosna zemsta

Napisał 

Wreszcie znalazłem jej zdjęcie na fejsie. Tak, to ona; tajemnicza ślicznotka - ciasnotka, częsta bohaterka mych tekstów, która kiedyś Państwa ulubionego, nieszczęśliwego w miłości i poezji felietonistę oszukała... wykorzystała i porzuciła.

Światowiec triumfuje

Prawie się zakrztusiłem zagranicznym, biedronkowym heinekenem (jestem światowym chłopakiem), gdy ujrzałem to, co zamazane zdjęcie w niskiej rozdzielczości ukazywało - albo raczej to, co chciało ukryć. A było sporo tego towaru do ukrycia. Tłuszczu, słoninki, sadła, sadełka, sadełeczka... Wprawdzie Panie twierdzą zgodnym chórem, że XXXL jest piękne dla prawdziwych facetów, a tyje się z powietrza (bo one nic nie jedzą, to wina genów, hormonów i tarczycy), ale jako prostaczek, pozostanę przy prawach fizyki i swych odczuciach; a były one wesołe, jakby słoneczny promień musnął mą czarną duszę. "Ale ma fałdki, nawet przy wciągniętym do zdjęcia brzuchu!" ryknąłem serdecznym, pełnym ulgi, piskliwym, skrzekliwym śmiechem opryskując zagranicznym trunkiem dla wykwintnych smakoszy stół i klawiaturę.

Pan Bóg i wszyscy święci świadkiem, że z całych swych wątłych sił tłumiłem ten kwik triumfu w swym serduszku, ale był zbyt silny, zbyt donośny; był jak Hejnał Mariacki, jak bitewna trąbka ruszająca do śmiertelnego boju zastępy brodatych wojów. Tak moi drodzy Państwo, poczułem w sobie złośliwą, głęboką satysfakcję i radosny entuzjazm. Czy to oświecenie? Czy to ostateczny etap rozwoju ludzkiej świadomości? Spojrzałem wdzięcznymi, zamglonymi, świńskimi oczkami w niebo, tam gdzie czaił się wygnany z Olimpu bóg miłosnej zemsty.

Rechot odrzuconego kochanka

Przyznaję się tu i teraz bez bicia; prostacko rechotałem, beztrosko triumfowałem, a moje plebejskie żyły spęczniały od endorfin, które z trudem przepychały się obok molekuł promocyjnie zakupionego alkoholu. Zdjęcie ukradłem, powiększyłem - szczegółów nie widać, ale po co szczegóły? Moja księżniczka (zdetronizowana przez okrutny czas, he he), heroinowo kokainowy megamix, niegdysiejsza dominatorka mych jąder, potężnie utyła i zbrzydła. Pusty! Płytki! Niedojrzały emocjonalnie! Ryknęła Yin, kobieca część mojej osobowości. Jak przystało na guru podrywu, autorytet duchowy i nauczyciela medytacji, gdy ogarnia mnie piwna melancholia, przeszukuję portale społecznościowe w poszukiwaniu obłoków utraconej przeszłości. To medytacja zez, bo zezuję - jedno oko umieszczam na pomarszczonych, tracących urodę kobietach w których miałem większą, bądź mniejszą przyjemność przebywać... a drugie spogląda na moje reakcje emocjonalne, by znaleźć zrozumienie i klucz do wolności emocjonalnej.

Nerwowo podjadając orzeszki prażone, kwiknąłem i parsknąłem na monitor; a Ty kur.. jedna, wrzasnąłem z nienawiścią, śliniąc swe czterodniowe wąsy. Złapałem się przerażony za usta, rozejrzałem nerwowo... nikogo nie ma, uff. Nikt się nie dowie, jakim jestem małym, podłym człowieczkiem, cieszącym się z cudzego upadku - sam to powiem, w ramach pokuty za grzeszne myśli i słowa. Pokajam się, prosząc czytelników o wybaczenie i darowizny, bo chcę kupić sobie nową komórkę. Moja nokia 500 sama łączy się z innymi numerami, a przecież mogę ich właścicieli akurat wtedy obgadywać.

Sekcja mych zwłok

Chciałbym, byśmy to wszystko zanalizowali. Zróbmy sekcję mego płytkiego życia, by wyciągnąć z niej wiedzę i mądrość. Ta piękna dziewczyna (kiedyś, ha ha) jest niewinna i to ja, znany internetowy znawca umyslu ludzkiego ją uniewinniam - jest w zasadzie tak samo nieszczęśliwa jak ja, albo i gorzej, jeśli to w ogóle możliwe. Dlaczego? Gdy pojawiła się w mym rozrywkowym życiu (poznaliśmy się na czacie onetu, gdzie jako "Lubieżny Pan bibliotekarz" polowałem na szybkie bara bara), spodobała mi się. Na pierwszą randkę umówiliśmy się pod pałacem kultury i nauki, ufundowanym Polaczkom przez miłującego pokój koryfeusza nauki i sztuki, towarzysza Wissarionowicza. Pod jego seksownym, czujnym i wąsatym wejrzeniem, rozwijałem swoje armie na miłosnym froncie. Był to miły głos, komplementy, nie całkiem ukrywana lubieżność w oczach, ustach i obyciu - ale nie przekraczająca społecznych norm obyczajowych. Trzymałem także na widoku kluczyki od fiata sieny, by ten znak mego życiowego sukcesu był znany i widoczny. Teraz, po wielu latach jeżdżę limuzyną Kia Rio, co wiele mówi o skąpstwie mych czytelników, fanów i słuchaczy. Wstyd!

Letni, parny wieczór, powoli zachodzące słońce i śmiechy Warszawiaków tworzyły tło dla dramatu, który wtedy wydawał mi się wtedy komediowym romansem. Oceniałem mą nową zdobycz: Niska (a więc mam poczucie siły), blondynka (naśladuje anielską aurę), ładne oczy. Zgrabna pupcia, której słodkości podkreślone zostały obcisłymi dżinsami, drażniątka może niewielkie, ale jędrne i o smukłej, opływowej linii. Lubię duże, ale jak mawia przysłowie, darowanemu itd. Miała szczupłą sylwetkę, kolczyk w pępku i to co lubię, a więc zgrabny, ciepły pod mym uważnym, surowym spojrzeniem brzuch. Oceniłem jej korpus na piątkę z minusem, kończyny nieco krzywe, ale na swój sposób urocze - czwórka z minusem, głowa to już czwórka z plusem.

Porządna dziewczyna z zasadami

Układ w mózgu chcący się rozmnażać, czynić sobie ziemię poddaną, uruchomił procedurę zakochania - czyli do gry wkroczyły hormony przyjemności. Odczułem przyjemność, która wyparła ze świadomości większość moich smutków i lęków - a tych nigdy mi nie brakowało. Ten stan był przyjemny, ale zawarta w nim była pokusa - jeśli doprowadzę do "zwarcia", będzie przyjemniej. Gdy nasza znajomość przeszła z rozmowy do takiego zwykłego, przyjacielskiego (hie hie) przytulenia się na ulicy, poziom hormonów uległ zwiększeniu. System który pobudza ludzi do rozmnażania się, jest bardzo sprytny - dawkuje rozkosz w zależności od tego, jak bardzo zbliżysz się do zapłodnienia. No cóż, to bardzo porządna dziewczyna z zasadami, więc na pierwszej randce przytulanie, na drugiej przytulanie, buziaczki i inne czynności seksualne, a na trzeciej, tak boleśnie przeze mnie wyczekiwanej... przekazałem to i owo tej Pani, i nie była to tylko moja wybitna mądrość.

Postawmy sobie takie męskie, uczciwe pytanie - kto tak naprawdę dał mi przyjemność zakochania? Ta dziewczyna? Nie, przecież ona nie ma w ręku pilota do mojego układu hormonalnego. Przyjemność dał program w głowie, wzorzec, który gdy spełnia się jego warunki, uruchamia poczucie przyjemności (endorfiny, serotonina, dopamina itd.), a jeśli się ich nie spełnia, to wytwarza poczucie stresu (adrenalina, noradrenalina, kortyzol itd.). Wszystkie nasze emocje, przekonania o życiu, sobie samym, świecie, polityce, innych ludziach, to wzorce które nazywam programami. Najczęściej nie są wcale Twoje, a są wynikiem "programowania zwanego wychowaniem" w dzieciństwie. Tak, większość Twych "prawd" i przekonań o życiu, to czyjeś prawdy i przekonania, a nie coś, co jest Twoje, co sam byś świadomie wytworzył obcując ze światem. Gdyby ktoś, mając w głowie utworzony przez Żydów dwa tysiące lat temu "program chrześcijański", zobaczył Jezusa na ulicy, zalało by go poczucie szczęścia. Gdyby ten Jezus pokazał palcem w dół, program wytworzył by krańcowy stres (och, jestem grzesznikiem, czytałem Kotońskiego, kradłem babci emeryturę, upijałem się bimbrem...).

Programy rządzą życiem

Ale są miliardy ludzi, które nie znają takiego wzorca (ich rodzice im go nie przekazali) więc widząc Jezusa nie poczują nic. Mają za to inny program, gdzie rolę kija i marchewki przejęła inna, wymyślona przez ludzką wyobraźnię boska postać - co wcale nie oznacza że Boga nie ma, moim zdaniem jest, ale na pewno wszystkimi poza wzorcami i programami. Są programy/wzorce dotyczące ognia - kto się kiedyś oparzył, w bliskości ognia czuje lęk, a gdy oddali się od źródła bólu, przyjemność płynącą z odejścia zagrożenia. Te stany przyjemności i bólu są wytwarzane przez program, który ma swoje z góry opisane założenia - ma też podłączenie do układu nerwowego i hormonalnego, gdzie decyduje czy odczuwasz przyjemność, czy może stany lęku, beznadziei, rozpaczy i bólu.

Programy biologiczne, a więc te wytworzone przez naturę/Boga/kosmitów (niepotrzebne skreślić), są najsilniejsze. Są programy dotyczące lęków przed wysokością i nagłymi hałasami, są one dawane dziecku "w pakiecie", są wrodzone. Cała reszta lęków i programów, powstaje w wyniku socjalizacji, wychowania dziecka. Jakie masz w głowie programy, takie masz życie. Jakich masz rodziców, takie masz programy. Wiadomo że biedni, zakompleksieni ludzie wychowają swoje dziecko w pogardzie do pieniędzy - bo tylko to tłumaczy ich biedę. Biedny a mądry, ma świadomość że umiejętność zarabiania pieniędzy nie świadczy o klasie i mądrości człowieka. Jeden umie kopać rowy, drugi robić piękne krzesła, a ktoś inny wszędzie widzi okazję do zarobku. Ja jestem biedakiem, bo nie mam umiejętności zarabiania pieniędzy, co nie oznacza że się czuję przez to gorszy - mam inne talenty, np. umiem pokazowo wymiotować nosem. Mniejsza z tym, sprawy podświadomości i programów, opisuję niezwykle dokładnie w mojej e książce "Stosunkowo dobry".

Kurek z endorfinami

Im ładniejsza, zdrowsza dziewczyna, tym więcej daje przyjemności mężczyźnie. Dlatego ludzie tak lgną do romansów - nie robią tego wcale dla ludzi, z którymi kryjąc się spółkują, ale dla haju który im to daje. Oni po prostu nauczyli się, jak wykorzystywać program, wyciskać z jego sutka cenne krople dopaminy. Program wykorzystuje nas, a my jego - do czasu.

Podkreślmy to - dziewczyna nie dała mi przyjemności, bo nie miała takiej mocy. Za to wiedziała że jej obecność, wzbudza w mężczyznach różne, gwałtowne uczucia - no cóż, nie byłem wyjątkiem. Ona też miała taki program w głowie - jeden to rozmnażanie, pragnienie silnego mężczyzny, który da dobre geny i się ożeni, dając prawno - finansowe bezpieczeństwo; drugi to podbudowanie poczucia własnej ważności, pierwiosnki i bazie poczucia bycia "kimś", hodowane na moim zainteresowaniu, pożądaniu. Zachwyt mężczyzny sprawiał, że program "jestem kimś, jestem ważna" uchylał kurek z endorfinami. Ja także czułem się dowartościowany tym, że tak atrakcyjna kobieta zainteresowała się nieśmiałym bibliotekarzem z biblioteki wojskowej... To sprawiało, że czułem się ważny, znaczący, coś posiadający, skoro mam oznaki luksusu, a więc piękną anielicę u swego boku. No bo jak taki nieśmiały, zahukany chłopak może mieć taką seksbombę?

"Stosunkowo dobry"

Programy działały w nas obojgu - sprawiając nam przyjemność. Chcieliśmy więcej siebie, co oznacza że chcieliśmy więcej przyjemności - traktowaliśmy się jak strzykawki z heroiną, jak przedmioty. Gdy przyjemność była już stosunkowo duża, u mej strzykaweczki uruchomił się inny program - strach przed zakochaniem. Takie programy są różne, ale pochodzą z dzieciństwa, z odrzucenia dziecka przez rodzica (najczęściej ojca), kiedy rodzic mógł nie mieć złych intencji, a dziecko jakieś jego działanie zinterpretowało jako odrzucenie - bardzo dokładnie opisuję to w swej książce "Stosunkowo dobry".

Te zranienie (prawdziwe bądź wyobrażone) staje się częścią podświadomości dziecka, świadomość nic o tym nie wie - a program czeka na okoliczności, które go uruchomią. Najczęściej uruchamia się wtedy, gdy w życiu pojawia się podobna sytuacja - poczucie rozkoszy wywołane przez hormony (uważane za zakochanie czy miłość) rośnie do tego stopnia, że teraz dziewczyna boi się być zraniona, odrzucona - i zaczyna sie horror. Kobieta nie kontroluje tego lęku, nie rozumie go - po prostu reaguje tak, jak ten lęk jej każe. Ten lęk nie jest jej, po prostu kiedyś powstał - ale ludzie kompletnie nie rozumieją tego, że lęki i ich emocje to tak naprawdę nie oni, to podświadomość o inteligencji pieska odgrywa swoje wcześniejsze doświadczenia. Jak się kiedyś sparzyłeś ogniem, teraz widok ognia niepokoi - to samo dzieje się teraz. Tata kiedyś Cię odrzucił gdy kochałaś (np. urosły Ci piersi, zaokrągliła się pupa, tata czuł się niezręcznie więc już nie brał Cię na kolana), więc teraz gdy kochasz, pojawia się lęk - by ostrzec Cię, że zaraz może być znowu zranienie, ból. Ten lęk ma Cię ostrzec, zaalarmować o możliwości wystąpienia sytuacji, która może sprawić Ci wiele cierpienia. Tak to działa - nikt Ci nie chce zrobić nic złego, po prostu odgrywa się sytuacja z dzieciństwa.

To program, można go zmienić - co wymaga pracy, a nie traktowania swoich lęków jako prawdy o życiu, jakiejś mistycznej "intuicji". To powinno się zmieniać tak, by życie stało się przyjemne i pełne szczęścia, radości i błogości, a nie ciągłych problemów, wewnętrznych konfliktów.

Rogi wyrosłe na niewiedzy

Tak więc ja chciałem więcej przyjemności, którą uruchamiała miłość fizyczna z moją Kokainą, a ona zaczynała czuć do mnie "miętę". Wtedy jeszcze nie wiedziałem tyle co teraz, ale już coś mniej więcej rozumiałem - więc na ile mogłem, w rozmowy które prowadziliśmy wplątywałem pytania, mające ukazać mi jej mapę podświadomości. Dopiero teraz byłem w stanie zrozumieć to, czego wtedy jeszcze po prostu nie wiedziałem o tym, jak to wszystko działa. Gdy ja dążyłem do większej bliskości (większa przyjemność), jej lęk (ostrzeżenie że może powtórzyć się trauma z dzieciństwa) się zwiększał, więc robiła mi "jazdy". Można by to nazwać świństwami, ale gdy już wiesz jak działa podświadomość, jak wzorce rządzą życiem człowieka, słowo "świństwo" staje się zbyt mocne, nawet okrutne.

Kto więc jest winny moich rogów, poszarpanych nerwów, poczucia zranienia i strasznej depresji, myśli samobójczych? Moja niewiedza. Po prostu biorę odpowiedzialność za swoje życie - i nazywam sprawy po imieniu. Ona robiła świństwa, więc dopóki nie przekroczyła litery i ducha prawa, jedyną moją reakcją może być odejście, odsunięcie się. Zrozumienie i wybaczenie nie oznacza braku konsekwencji, w żadnym razie. Jeśli ktoś czyni zło, musi zostać wymierzona sprawiedliwość - ale ja nie muszę czuć się zraniony. Nie muszę tego ciągnąć za sobą całe życie, by niszczyło i zasmradzało moje relacje z innymi ludźmi.

"Ona jest dla mnie wszystkim"

Tak więc reasumując całe te doświadczenie; cierpiałem bezustannie, ponieważ nieustannie porównywałem się do promowanych przez "świat" ideałów. Ciągle było coś nie tak - brzuch był za duży, penis za mały, głowa za okrągła, mięśnie za małe, umysł za mało bystry... ciągle coś nie tak. To rodziło cierpienie, poczucie braku, smutek. By ukoić ten ból, sięgałem po narkotyki, alkohol, seks (adrenalina związana z emocjonującymi, najczęściej jednorazowymi spotkaniami), słodycze, ale jak doskonale wszyscy wiemy - to nie rozwiązuje problemu, a jedynie go pogłębia, czasowo znieczula. W ten stan cierpienia wkracza kobieta - a wyzwolone przez program hormony radości, tłumią (nie likwidują!) cierpienie, a my wtedy mówimy - ona zmieniła moje życie, ona to wszystko. Niestety, to nie jest prawda. To nie Ta jędrnouda Pani, a my sami decydujemy o naszym szcześciu. To program daje szczęście - ale program można zmienić. Np. na taki, gdzie radość sprawia samo życie - program to program, działa tak, jak został stworzony. Wtedy od rana do wieczora jesteśmy pełni energii, szczęścia i satysfakcji - to żaden problem dla układu hormonalnego. Skoro są ludzie cały czas nieszczęśliwi (czyli program nadzoruje produkcję hormonów stresu), to może też produkować hormony "szczęścia".

Jędrnouda ciasnotka

I nawet jeśli kobieta dająca szczęście (tłumiąca poczucie cierpienia, wynikłe z porównywania się do gów... mód i trendów) jest z nami, myślimy tak - jest dla nas wszystkim, ale jeśli odejdzie stracę szczęście, załamię się - wtedy pojawia się zazdrość, zaborczość. Rzadko kto wytrzyma życie z kimś, kto nas bezustannie kontroluje - więc pojawia się rysa na pozornie cudownym związku, wszystko się wali... kobieta ucieka z innym, a facet zapija się na śmierć, przekonany że stracił szczęście. Nie stracił - układ hormonalny może pracować do oporu, ale trzeba dać mu dyspozycje. Przekazuje się ją za pomocą emocji. Robi to program (wzorzec), albo świadome Ja, np. na siłę zmuszając się do śmiechu, radości w obliczu problemów. Z czasem takie zachowanie obrasta w piórka nawyku, i staje kim? Oczywiście programem. Radość pojawia się w naszym życiu, niezależnie od okoliczności. Dopiero wtedy możemy wejść w dojrzałe relacje z innymi ludźmi, nie oczekując od nich szczęścia - bo ono zależy od naszej decyzji, a nie od innych ludzi. Jesteśmy niezależni, więc zazdrość, zaborczość i kontrolę możemy zastąpić radością, luzem, spontanicznością. To jest dopiero życie! a nie te gó... i ścieki, które nazywa się sukcesem życiowym.


----------------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" KLIKZachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 16882 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
-11 # arasek 2014-06-04 22:25
No nie powiem, oświecony to ty jesteś, ale zastanawiam się czy od tej swojej mądrości Twoje szczęście w relacjach będzie coraz tylko bardziej Ci sprzyjało, czy ten realizm po prostu Cię nie zabije.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-04 22:47
Gdy Marek będzie po 40-tce, samo się okaże ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+9 # Marek 2014-06-04 23:13
Absolutnie zrezygnowałem z relacji - za to staram się odkryć przyczynę przyjemności, jej źródło. Jeśli tego nie dokonam, zawsze będę tylko niewolnikiem czyichś humorów. Ale to jest do zrobienia - wymaga wyrzucenia z siebie wszystkich nieswoich koncepcji, dużo samoobserwacji, pracy ze snami, swą podświadomością . Relacja z dziewczyną by to wszystko rozpieprzyła, a mnie jak zwykle wpędziła w rozpacz i depresję.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-6 # Atx 2014-06-04 23:20
Przełamanie się do własnych snów bardzo pomaga. Warunek - nie korzystać z bzdurnych senników dostępnych w internecie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-05 00:55
-1? za potwierdzenie, że praca ze snami pomaga? ktoś się jeszcze nie położył spać, a powinien :-)

Całkiem dobre wprowadzenie do tematu w książce Andreasa Baumgartena. Nie jest droga, na wstęp wystarczająca :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Atx 2014-06-06 14:13
A minusów mi nachlastali za sny :-)
Jak widać temat mało popularny
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Sylwia 2014-06-06 14:29
Cytuję Atx:
A minusów mi nachlastali za sny :-)
Jak widać temat mało popularny

Hej Atx co Ty sie tak tymi minusami przejmujesz?:)) )
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-05 10:33
Cytuję Atx:
Przełamanie się do własnych snów bardzo pomaga. Warunek - nie korzystać z bzdurnych senników dostępnych w internecie.


Sen, a raczej emocje które ze sobą niesie, ukazują schowane poza wzrokiem świadomości programy. Ogólnie mam z tym mętlik, nie do końca rozumiem zjawisko snów, do końca też nie wiem, jak ze snami pracować, by przynosiło to duże efekty.

Wszystkiego muszę uczyć się sam, niestety nie znam nikogo, kto by mnie w tej sprawie mądrze, sensownie uświadomił.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-05 11:15
Cytuję Marek:

Wszystkiego muszę uczyć się sam, niestety nie znam nikogo, kto by mnie w tej sprawie mądrze, sensownie uświadomił.


Teoretycznie nie musisz - są organizowane różne kursy typu "joga śnienia". Ale koszmarne pieniądze sobie za nie życzą.

Też rozgryzam sama. Spokojnie, z otwartością, bez lęku przed koszmarami, bo przecież to tylko sen - jeden ze sposobów podświadomości, byśmy sami mogli się ze sobą dogadać. I chyba całkiem dobrze mi wychodzi, bo parę bliskich osób też zaczęło rozgryzać swoje sny, gdy zobaczyło jak wiele dobrych rzeczy można z nich wyciągnąć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # arasek 2014-06-05 16:42
O interpretacji snów sensowanie mówi grzesiak i eichelberger w książce "sny które budzą"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-14 # arasek 2014-06-05 00:10
Cytuję arasek:
No nie powiem, oświecony to ty jesteś, ale zastanawiam się czy od tej swojej mądrości Twoje szczęście w relacjach będzie coraz tylko bardziej Ci sprzyjało, czy ten realizm po prostu Cię nie zabije.


ooo widzę, że dostałem 3 minusy, jak bym wiedział od kogo to bym Was zabił.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-05 10:34
Nie wiem kto wam daje te minusy - ja dałem plusy, ale mogę tylko raz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-12 # arasek 2014-06-05 10:40
Cytuję arasek:
Cytuję arasek:
No nie powiem, oświecony to ty jesteś, ale zastanawiam się czy od tej swojej mądrości Twoje szczęście w relacjach będzie coraz tylko bardziej Ci sprzyjało, czy ten realizm po prostu Cię nie zabije.


ooo widzę, że dostałem 3 minusy, jak bym wiedział od kogo to bym Was zabił.


Ah dalej te minusy, widzę, że dla czytelników nie jest jasne, że tylko ja mam rację. Chyba będę musiał się zaczaić, na kilka ip a potem po kolei likwidować niewiernych. Bo mistrza to się nie da zabić jest nieśmiertelny.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Atx 2014-06-04 22:27
Tym razem nie pyszczę :-)
Napisałeś sporo zgodnego z tym, jak widzę świat :-)

Duże brawo za felieton :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Zbożowy 2014-06-04 22:54
Cytat:
To medytacja zez, bo zezuję - jedno oko umieszczam na pomarszczonych, tracących urodę kobietach w których miałem większą, bądź mniejszą przyjemność przebywać... a drugie spogląda na moje reakcje emocjonalne, by znaleźć zrozumienie i klucz do wolności emocjonalnej.
Kurwa Marek! Medytacja zez?! To jest genialne, ha ha ha :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-06-04 23:16
Cieszę się ze Ci się podoba :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marcin_Rem 2014-06-05 00:17
Piszesz Marku o Sobie...nieśmia ły, zahukany chłopak...
Jakim więc cudem zaliczyłeś tyle lasek? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rem 2014-06-05 00:36
Cytat:
W ten stan cierpienia wkracza kobieta - a wyzwolone przez program hormony radości, tłumią (nie likwidują!) cierpienie, a my wtedy mówimy - ona zmieniła moje życie, ona to wszystko.
Doświadczyłem na własnej skórze. Dokładnie jest jak piszesz! Niestety...
Od czasu do czasu czuję się bardzo samotny...
Wciąż łapię się na ułudzie że relacja z kobietą wszystko zmieni...ale z tyłu głowy pojawia się wiedza wynikająca z doświadczeń i potwierdzona przez Ciebie Marku...
Kobieta niczego nie zmieni...a już na pewno mojej głowy...
Szkoda...bo pragnienie czułości jest ogrmne...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # arasek 2014-06-05 01:02
Cytuję Marcin_Rem:
Piszesz Marku o Sobie...nieśmiały, zahukany chłopak...
Jakim więc cudem zaliczyłeś tyle lasek? :)


Umie się sprzedać :D a tak na poważnie, tez się nad tym zawsze zastanawiam :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-06-05 10:47
Marcin, śmiałość jest potrzebna do ataku "ulicznego", którego nie umiem wykonać. Program nieśmiałości i wstydu uruchomiłby się w takiej sytuacji - psując wszystko, sprawiając że bełkotałbym coś niezrozumiale.

Bo tak jest na ulicy - kobieta którą podrywasz może mieć chęć na seks, więc jeśli dobrze to rozegrasz, będziesz go miał. Ale jeśli ma mocną podstawę żeby seksu nie mieć - nie będziesz go miał.

Ja natomiast uderzyłem tam, gdzie kobiety przychodzą po seks - a więc na czat internetowy. I nie jest prawdą, że są tam tylko pasztety - tak sobie to tłumaczą wściekłe Panie, oburzone tym że seks może być za darmo - a nie za ślub, dzieci, pensję itd.

Są Panie, które chcą seksu, lubią go, ale w realu wstydzą się do tego przyznać - boją się wyjść na puszczalską, boją się odrzucenia. A tu wchodzą w kontekst, gdzie wiadomo o co chodzi. Nie wstydziłem się, ponieważ wiedziałem że kobieta chce sexu - a co później? Mogłaby zrezygnować. Dlatego używałem mojej broni nr jeden, a więc telefonu - mam głos który jest bardzo życzliwy i ciepły (jeśli zechcę), nie boję się odrzucenia przez kobietę, bo to tylko telefon - więc jestem zabawny, wygadany i bezczelny. Wtedy już jest wszystko zaklepane.

Umawiamy się i wiadomo co dalej - czasem wizja stworzona w głowie Pani, zbudowana na podstawie dobrego pisania i ciepłego głosu, gryzła się z moim wyglądem - wtedy prosiłem o przytulenie. Nigdy nie naciskałem na miłość. I gdy się przytulaliśmy na pożegnanie, do gry wkracza moja kolejna wunderwaffe, a więc mój zapach - który kobiety strasznie podnieca.

Przytulanie przenosi się ze stania w leżenie, a potem już idzie z górki - jednak nigdy nie proszę się o seks. Nie chce to wyjdzie, nie naciskam.

Czyli jak masz problem nieśmiałości, to zanim go zmienisz na śmiałość, lawiruj między programami - i uderzaj w najsłabszy punkt. W ten sposób przystojniejsi, dużo zabawniejsi goście byli sami, a ja fikałem, i dopóki choroba tego nie przystopowała - niemal codziennie. To jest jak nałóg, te emocje - codziennie inna kobieta, inne doznania, kotlet mielony przyrządzany na różne sposoby :)

Z jednego takiego spotkania, byłem z bardzo fajną dziewczyną prawie pięć miesięcy - przy czym rozstaliśmy się w zgodzie, bo tak trzeba było - ona chciała wyjazdów, zakupów, a ja już bez pracy, choroba coraz mocniejsza, zaczynała się kilkuletnia załamka. Ja byłem na dnie, a ona chciała się rozwijać, miała rację że odeszła, sam bym się ewakuował.

Są jeszcze sytuacje, kiedy spotykam się na ulicy z dziewczyną, bo ona jest moją czytelniczką - wtedy mam poczucie władzy, kontroli nad sytuacją. Nie muszę się starać o wizerunek macho, bo już ten wizerunek jest w jej głowie - więc jestem wyluzowany. No miłe jest to, gdy dziewczyna z podziwem na Ciebie patrzy, wsłuchuje się w każde słowo :) Chwała Bogu że coraz więcej kobiet otwiera się na moje teksty, bo dzięki temu mam świadomość, że w każdej chwili mogę mieć i bez czatu to, co misie lubią najbardziej. To mnie uspokaja, pozwala na spokojną pracę nad swymi emocjami.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-05 11:09
Dzięki za to wyjaśnienie. Otworzyło mi oczy na - jak by to nazwać - "błędny odczyt sygnałów" w paru sytuacjach.

Czasem damsko-męskie spotkania wyglądają jak zdanie się na wzajemne zrozumienie ogona psa i kota. Każde nim macha, jednak każde z innego powodu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marcin_Rem 2014-06-06 14:09
Dziękuję Marku za tak obszerne wyjaśnienie.
To wiele tłumaczy :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Szymon 2014-06-05 01:45
Bzdury. Ona po prostu Cię testowała. Twój mózg i jego zdolność do działania w wyjątkowo niesprzyjającyc h okolicznościach (mózg człowieka [mężczyzny] jest - jak wiemy - organem seksualnym, podobnie jak ogon pawia). Nie dałeś rady, jak twierdzisz, ale to się ma nijak do jej dzieciństwa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-06-05 07:12
Cytuję Szymon:
Bzdury.


Mocna ocena - witam PUA mastera :)

Cytuję Szymon:
Ona po prostu Cię testowała.


Co testowała i czy na pewno ona? ;) W moim przekonaniu to jej podświadomość "coś" tam testowała.

Cytuję Szymon:
Twój mózg i jego zdolność do działania w wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach


Czyli jakich? Ataku dinozaura czy troglodytów z sąsiedniej wioski?

Cytuję Szymon:
(mózg człowieka [mężczyzny] jest - jak wiemy - organem seksualnym, podobnie jak ogon pawia).


Dobre porównanie i trafne! :D

Cytuję Szymon:
Nie dałeś rady, jak twierdzisz, ale to się ma nijak do jej dzieciństwa.


I bardzo dobrze, że nie dał, choć przypadkowo ;) Chciałbyś mieć dzieci z dzikuską? ;)


A tak na serio to witamy wyznawcę filozofii PUA, gdzie każdy fuckup w relacji to wina mężczyzny ;0 Wiem, że to wciąga i powoduje, że świat wydaje się prosty i jasny ale dalej jest jeszcze ciekawiej - zapewniam :D

Czas do roboty cholera :(
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Vincent 2014-06-05 11:21
Jak widzę bądź słyszę slowo PUA to dostaje białej gorączki. To słowo kojarzy mi się tylko i wyłącznie z kompletnymi wymoczkami i pizdami które nawet nie mają cywilnej odwagi żeby powiedziec dziewczynie cześć i jeszcze frajerstwo ciężkie płaci za kilka dni kursu "uwodzenia" po kilka tys. PLN.

Znałem takiego jednego po PUA i w tydzień poznałem jego wszystkie zagrywki, sposób bycia, ubiera i mówienia. Smutne jest tylko to, że spory procent populacji żeńskiej w kraju nad Wisłą nabiera się na takie sztuczki.

A sam "ruch" to po prostu dobry biznes, wykorzystujący ogromny popyt na tego typu usługi, nastawiony na zysk.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Ciepły Klusek 2014-06-05 11:29
Prawdziwy PUA wie jak sprawić by kobieca PUPA sama pchała się w ręce :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Vincent 2014-06-05 11:49
Całe "warsztaty" PUA wyglądają jak spędy niedowartościow anych facetów, którzy chcą tylko przez "zaliczanie" kobiet podnieść swoje samcze ego.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Ciepły Klusek 2014-06-05 12:09
To bez znaczenia, ci którzy wkręcą się w kobiece cipki, jedynie z powierzchowną przemianą, w najlepszym razie zostaną
nowymi użytkownikami Marka strony.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 13:22
Cytuję Ciepły Klusek:
To bez znaczenia, ci którzy wkręcą się w kobiece cipki, jedynie z powierzchowną przemianą, w najlepszym razie zostaną
nowymi użytkownikami Marka strony.


I to jest Panowie przykre. Jak małolaty mają hajs, to są PUA. Jak zostają pod mostem i są nędzarzami, idą pod moje skrzydła, ale co ja z tego mam? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-06-05 10:55
Cytuję Szymon:
Bzdury. Ona po prostu Cię testowała. Twój mózg i jego zdolność do działania w wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach (mózg człowieka [mężczyzny] jest - jak wiemy - organem seksualnym, podobnie jak ogon pawia). Nie dałeś rady, jak twierdzisz, ale to się ma nijak do jej dzieciństwa.


Na pewno był w tym element testowania, jak zawsze, ale Twój model podrywania i kobiet jest płytki jak wiosenna kałuża - ja sięgam głębiej w motywacje i programy, a nie tłumaczenie wszelkich zjawisk kilkoma hasełkami. To było dobre dziesięć lat temu, ale człowiek idzie do przodu, czego i Tobie życzę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek! 2014-06-05 08:50
Następna "wielka miłość" pryska :)

http://nocoty.pl/gid,16537428,kat,1013547,title,Marcinkiewiczowie-czeka-ich-ciezki-rozwod,galeria.html

Kaziu się zakochał a Izabel...też się zakochała :D

Nie to jednak mnie ciekawi tylko fakt, że była żona Kazia go przyjmuje znów :) Oczywiście chodzi o dobro dzieci a nie o 20 baniek $ majątku, który Kaziu zgromadził. Licząc nawet, że Izabel orżnie go na dychę to i tak jest co przytulić. Hipokryzja "fszędzie" - ciekaw jestem, gdyby został goły i wesoły czy była żona wykazałaby się równym zrozumieniem dla wyskoku pana premiera. I druga sprawa to pracodawca - Goldman Sachs - to pokazuje, że banksterzy z palcem w dupie są w stanie kupić sobie układ polityczny i obsadzić w roli premiera średniej wielkości kraju w Europie zwykłego słupa. Świat się kończy :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-05 10:57
Czyli Kaziu to tzw. szabas goj :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-06-05 10:54
Cytat:
Z jednego takiego spotkania, byłem z bardzo fajną dziewczyną prawie pięć miesięcy - przy czym rozstaliśmy się w zgodzie, bo tak trzeba było - ona chciała wyjazdów, zakupów, a ja już bez pracy, choroba coraz mocniejsza, zaczynała się kilkuletnia załamka.
Ja bym przy Tobie została:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 13:21
Cytuję Sylwia:
Cytat:
Z jednego takiego spotkania, byłem z bardzo fajną dziewczyną prawie pięć miesięcy - przy czym rozstaliśmy się w zgodzie, bo tak trzeba było - ona chciała wyjazdów, zakupów, a ja już bez pracy, choroba coraz mocniejsza, zaczynała się kilkuletnia załamka.

Ja bym przy Tobie została:)
Oj, wzruszyłem się :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-06-06 13:26
Cytuję Marek:
Cytuję Sylwia:
Cytat:
Z jednego takiego spotkania, byłem z bardzo fajną dziewczyną prawie pięć miesięcy - przy czym rozstaliśmy się w zgodzie, bo tak trzeba było - ona chciała wyjazdów, zakupów, a ja już bez pracy, choroba coraz mocniejsza, zaczynała się kilkuletnia załamka.

Ja bym przy Tobie została:)


Oj, wzruszyłem się :)
:D :D :D a nie żartuj sobie, ja pisałam na poważnie:))))) Nie zostawiłabym faceta na którym mi zależy, gdyby się rozchorował
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 14:25
Cytuję Sylwia:
Cytuję Marek:
Cytuję Sylwia:
Cytat:
Z jednego takiego spotkania, byłem z bardzo fajną dziewczyną prawie pięć miesięcy - przy czym rozstaliśmy się w zgodzie, bo tak trzeba było - ona chciała wyjazdów, zakupów, a ja już bez pracy, choroba coraz mocniejsza, zaczynała się kilkuletnia załamka.

Ja bym przy Tobie została:)


Oj, wzruszyłem się :)

:D :D :D a nie żartuj sobie, ja pisałam na poważnie:))))) Nie zostawiłabym faceta na którym mi zależy, gdyby się rozchorował
Zostawiłabyś - to lata nie tylko bez pieniędzy, ale i mojej możliwości wychodzenia z domu. Do tego w domu psychiczne jazdy z kimś, kto szaleje i odczuwa ból. Ja zresztą nigdy od nikogo takiego poświęcenia bym nie oczekiwał, nie chciałbym go.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Atx 2014-06-06 15:43
I tu wracamy do esencji - do lęku przed braniem czegoś, co ma dużą wartość, a co ktoś daje bezinteresownie.

Często tu właśnie jest pies pogrzebany - z niskim poczuciem wartości i ze strachem przed zależnością od kogokolwiek.

A dlaczego? bo jest obawa, że to COŚ dostaje się z litości, a ego litości bardzo nie lubi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 16:06
Wiesz, bezinteresownoś ć to raczej ułamek ludzkich zachowań.
Ktoś może być bezinteresowny wobec Marka...bo to daje temu komuś przyjemność, podbicie samooceny.
A jak koszt bezinteresownoś ci i podbijania nią własnego zadowolenia jest za wysoki...ten ktoś myknie w najtrudniejszym momencie.
Trudno oczekiwać aby Marek w takie rzeczy wierzył.
Jesteśmy tylko ludźmi. Sam przed sobą nie wiem czy bym w najtrudniejszym momencie życie podołał i nie zawiódł...a mam tego oczekiwać od innych?
To tak jak z wojną. Dopóki na Nią nie pojedziesz i nie poznasz jej barw...nie wiesz czy jesteś gotowa na wojnę.
Przyjaciel, żołnierz, powiedział mi że tak na prawdę Afganistan to sprawdzian dla Naszego wojaka swoich reakcji na śmierć innych, na świadomość że każdy oddech może być ostatnim...kied y jedziesz na czele kolumny pojazdów...i możesz wjechać na minę.
Po powrocie twardzi faceci się sypali. Innych znowu, widok śmierci na wojnie umocnił, uczynił odporniejszymi na to co czeka na wojnie.
Zmieniasz się wtedy w wojownika, w maszynkę do zabijania. Zmieniasz się. Część wrażliwości gdzieś ucieka. To cena bycia wojownikiem.
Nie wielu mężczyzn nadaje się na wojowników.
Każdy człowiek chce być szczęśliwy, nie można oczekiwać że najlepszy czas poświęci na opiekę nad chorym...to nie bezpieczna wiara.
Nielicznych stać na poświęcenie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Atx 2014-06-06 16:45
Marcin, właśnie o to mi chodzi. Że nic nie jest tylko albo czarne albo białe.
Nie można krzyczeć, że szarego i innych kolorów nie ma.

Chodzi mi o to, by nie straszyć niepotrzebnie "wchodzisz w związek, jesteś kretynem", ani by totalnie nieodpowiedzial nie nie wciskać kitu "na pewno wam się uda".

Najogólniej rzecz biorąc - w związkach, w rodzinach, tak samo jak w pracy - jest różnie, ale to nie jest powód, by mówić "nie wchodźcie w związki, nie zakładajcie rodzin, nie pracujcie".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Dżimi 2014-06-05 20:14
Ja też znalazłem w internecie aktualne zdjęcie byłej dziewczyny. Że tak powiem, ucieszyłem się (nie powinienem, wiem)ale prawie w ogóle nie przypomina z wyglądu tamtej dziewczyny, która była moim najlepszym Hajem Endorfin. Była, moglibyśmy dalej być, ale jak powiedziała kilkanaście lat temu, wyjdzie za mąż tylko z rozsądku. Więc mnie zostawiła i wyjechała na Zachód, szukać faceta i swojego lepszego życia. Do dziś ma panieńskie nazwisko, licznik zbliża się do czterdziestki, więc jak powiedział mój brat swoją szansę przegapiła. Postarzała się, może to od trosk. Za to moja pierwsza dziewczyna, która zostawiła mnie bo jak powiedziała wprost po roku znajomości "nie będzie czekać aż będę miał pieniądze" wygląda nadal nie najstarzej. Co prawda bogatego nie znalazła, bo nazwisko wciąż panieńskie, siedzi na portalach i szuka godnego siebie bogacza. Mnie zostawiła, gdy byłem na początku studiów, więc nie pracowałem, a rodzicom akurat trafiły się problemy finansowe w biznesie. Gdy powiedziałem jej o sytuacji u rodziców (choć nie były to jakieś dramatycznie wielkie problemy) to oznajmiła, że nie będzie czekać aż poprawi się. Przez następny rok zaliczyłem dół psychiczny. Gdy spotkałem ją na deptaku to minąłem bez słowa, bo po takim czasie w głowie miałem już tylko złość i pogardę dla niej. Teraz próbowała zagadać na necie, ale ignoruje ją totalnie. Na następne dziewczyny patrzyłem już inaczej. Obserwując moją Córeczkę zrozumiałem, że dziewczyny nie są złe czy dobre. One po prostu już takie są od urodzenia. Ich zachowania, które faceci mogą odbierać jako złe, takie nawet nie są, te zachowania wynikają z natury dziewczyn. Tak je natura i ewolucja stworzyła.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-05 20:34
Cytuję Dżimi:
Ja też znalazłem w internecie aktualne zdjęcie byłej dziewczyny. Że tak powiem, ucieszyłem się (nie powinienem, wiem)ale prawie w ogóle nie przypomina z wyglądu tamtej dziewczyny, która była moim najlepszym Hajem Endorfin. Była, moglibyśmy dalej być, ale jak powiedziała kilkanaście lat temu, wyjdzie za mąż tylko z rozsądku. Więc mnie zostawiła i wyjechała na Zachód, szukać faceta i swojego lepszego życia. Do dziś ma panieńskie nazwisko, licznik zbliża się do czterdziestki, więc jak powiedział mój brat swoją szansę przegapiła. Postarzała się, może to od trosk. Za to moja pierwsza dziewczyna, która zostawiła mnie bo jak powiedziała wprost po roku znajomości "nie będzie czekać aż będę miał pieniądze" wygląda nadal nie najstarzej. Co prawda bogatego nie znalazła, bo nazwisko wciąż panieńskie, siedzi na portalach i szuka godnego siebie bogacza. Mnie zostawiła, gdy byłem na początku studiów, więc nie pracowałem, a rodzicom akurat trafiły się problemy finansowe w biznesie. Gdy powiedziałem jej o sytuacji u rodziców (choć nie były to jakieś dramatycznie wielkie problemy) to oznajmiła, że nie będzie czekać aż poprawi się. Przez następny rok zaliczyłem dół psychiczny. Gdy spotkałem ją na deptaku to minąłem bez słowa, bo po takim czasie w głowie miałem już tylko złość i pogardę dla niej. Teraz próbowała zagadać na necie, ale ignoruje ją totalnie. Na następne dziewczyny patrzyłem już inaczej. Obserwując moją Córeczkę zrozumiałem, że dziewczyny nie są złe czy dobre. One po prostu już takie są od urodzenia. Ich zachowania, które faceci mogą odbierać jako złe, takie nawet nie są, te zachowania wynikają z natury dziewczyn. Tak je natura i ewolucja stworzyła.


Nie wszystkie, nie wszystkie, nie wszystkie...... ...
Tak samo jak, mimo parokrotnego dostania w kuper, twierdzę, że nie wszyscy mężczyźni są źli.

Będę zgrzytać w temacie "WSZYSTKICH" do bólu, dopóki Marek mnie nie wygoni ;-)

A na "smarowanie" się nie zgadzam ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 13:21
Cytuję Dżimi:
Ja też znalazłem w internecie aktualne zdjęcie byłej dziewczyny. Że tak powiem, ucieszyłem się (nie powinienem, wiem)ale prawie w ogóle nie przypomina z wyglądu tamtej dziewczyny, która była moim najlepszym Hajem Endorfin. Była, moglibyśmy dalej być, ale jak powiedziała kilkanaście lat temu, wyjdzie za mąż tylko z rozsądku. Więc mnie zostawiła i wyjechała na Zachód, szukać faceta i swojego lepszego życia. Do dziś ma panieńskie nazwisko, licznik zbliża się do czterdziestki, więc jak powiedział mój brat swoją szansę przegapiła. Postarzała się, może to od trosk. Za to moja pierwsza dziewczyna, która zostawiła mnie bo jak powiedziała wprost po roku znajomości "nie będzie czekać aż będę miał pieniądze" wygląda nadal nie najstarzej. Co prawda bogatego nie znalazła, bo nazwisko wciąż panieńskie, siedzi na portalach i szuka godnego siebie bogacza. Mnie zostawiła, gdy byłem na początku studiów, więc nie pracowałem, a rodzicom akurat trafiły się problemy finansowe w biznesie. Gdy powiedziałem jej o sytuacji u rodziców (choć nie były to jakieś dramatycznie wielkie problemy) to oznajmiła, że nie będzie czekać aż poprawi się. Przez następny rok zaliczyłem dół psychiczny. Gdy spotkałem ją na deptaku to minąłem bez słowa, bo po takim czasie w głowie miałem już tylko złość i pogardę dla niej. Teraz próbowała zagadać na necie, ale ignoruje ją totalnie. Na następne dziewczyny patrzyłem już inaczej. Obserwując moją Córeczkę zrozumiałem, że dziewczyny nie są złe czy dobre. One po prostu już takie są od urodzenia. Ich zachowania, które faceci mogą odbierać jako złe, takie nawet nie są, te zachowania wynikają z natury dziewczyn. Tak je natura i ewolucja stworzyła.


Masz rację - kobiety nie są złe, ale realizują program rozmnażania i szczęścia społecznego. Przebierają, wybierają, kuszą, testują... w określonym celu. Chcą być szczęśliwe, i podążają do szczęścia drogą wyznaczoną im przez społeczeństwo - nigdy szczęśliwe oczywiście nie będą. Rozmnożą się, ich dzieci też, później wszyscy umra i zostaną zapomniani. Tyle.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Atx 2014-06-06 13:59
Cytuję Marek:

Rozmnożą się, ich dzieci też, później wszyscy umra i zostaną zapomniani. Tyle.


Tak. Ale zapomnieni po o wiele dłuższym czasie.
Jeśli byli dobrymi ludźmi pełnymi miłości, to pamięć o tych dobrych dziadkach i zasady przez tych dobrych dziadków wpajane, będą trwały dłużej od pamięci o kimś, kto żył patrząc na czubek swego nosa i tylko brał dla siebie.

Zdjęcia tych osób będą wzbudzały więcej dobrych wspomnień, niż fejsbukowa fotka n-tej ex kochanki/kochan ka, której/którego imię trudno sobie przypomnieć w natłoku "niezobowiązują cych zaliczeń".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marek 2014-06-06 14:36
Cytuję Atx:
Cytuję Marek:

Rozmnożą się, ich dzieci też, później wszyscy umra i zostaną zapomniani. Tyle.


Tak. Ale zapomnieni po o wiele dłuższym czasie.
Jeśli byli dobrymi ludźmi pełnymi miłości, to pamięć o tych dobrych dziadkach i zasady przez tych dobrych dziadków wpajane, będą trwały dłużej od pamięci o kimś, kto żył patrząc na czubek swego nosa i tylko brał dla siebie.

Zdjęcia tych osób będą wzbudzały więcej dobrych wspomnień, niż fejsbukowa fotka n-tej ex kochanki/kochanka, której/którego imię trudno sobie przypomnieć w natłoku "niezobowiązujących zaliczeń".



Czyli jeśli ta planeta ma miliardy lat, to mam odjąć sobie od ust, zrezygnować z własnego rozwoju - by przez piętnaście lat więcej mnie pamiętano? :) I jak pamiętano, co pamiętano? Moje wnętrze, czy to co ktoś doświadczył ode mnie? Kogo będą pamiętać? Bo pies Hitlera go lubił, a cyganie nie za bardzo.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 15:02
Pamięta się i twórcę bomby atomowej, i wynalazki Leonarda da Vinci. Pamięta się faraonów, którzy poświęcili tysiące istnień ludzkich ku swej chwale, i budowniczych Kanału Sueskiego, którzy pomagając skrócić drogę morską tysiące żyć marynarzy ocalili.
Tych, którzy książki pisali i tych, którzy książki palili.

Twój wybór jak.
Twój wybór.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 18:37
Cytuję Atx:
Pamięta się i twórcę bomby atomowej, i wynalazki Leonarda da Vinci. Pamięta się faraonów, którzy poświęcili tysiące istnień ludzkich ku swej chwale, i budowniczych Kanału Sueskiego, którzy pomagając skrócić drogę morską tysiące żyć marynarzy ocalili.
Tych, którzy książki pisali i tych, którzy książki palili.

Twój wybór jak.
Twój wybór.


I ile sięgamy pamięcią do tyłu? Cztery tysiące lat co najwyżej... co z resztą ludzi, która wtedy żyła? Na co poszedł ich wysiłek związkowo macierzyński? Gdzie pamięć o nich? Co oni z tej pamięci mają?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 18:54
Pokaż mi gdziekolwiek fragment wypowiedzi, w którym zmuszam ludzi do życia w związku
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 19:36
Cytuję Atx:
Pokaż mi gdziekolwiek fragment wypowiedzi, w którym zmuszam ludzi do życia w związku


Nie zmuszasz, ale wypowiadasz się pozytywnie o tych co rodziny mają, a bardzo negatywnie, z pogardą o tych, co np. nie chcą mieć dzieci bo one ciągną hajs. W ten sposób tworzysz jak miliardy ludzi, ramę dla tego właśnie programu. Nie zmuszasz, ale ludzie kierują się takimi własnie opiniami, tworząc z nich swój model świata.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 22:24
Teraz, Marku, Ty przekrzywiasz moje wypowiedzi.

Nie ma we mnie ani grama pogardy dla tych, którzy dzieci nie mają, bo temat akurat rozumiem i sama świadomie dzieci nie mam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 22:40
Staję dęba i gryzę tylko na hasła, że czyjeś życie jest niepotrzebne - podkreślam to po raz kolejny.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marcin_Rem 2014-06-06 14:24
Czasem mam wrażenie Marku, że opisywane przez Ciebie relacje męsko - damskie to obraz nędzy i rozpaczy.
Że trzeba być mistrzem podchodów, przeciągania liny i odwalać nie zły teatrzyk...bo tylko czyha na mnie zły człowiek...
Czasem idzie złapać doła jak tak się to wszystko czysta o podstępnych Paniach...
Fajnie by było tak po prostu być z Panią i nie musieć grać...w obawie przed wyruchaniem bez mydła, alimentami na nie swoje dziecko, długami i innymi cudami na kiju...
Tak po prostu być razem i cieszyć się sobą...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 14:38
Cytuję Marcin_Rem:
Czasem mam wrażenie Marku, że opisywane przez Ciebie relacje męsko - damskie to obraz nędzy i rozpaczy.
Że trzeba być mistrzem podchodów, przeciągania liny i odwalać nie zły teatrzyk...bo tylko czyha na mnie zły człowiek...
Czasem idzie złapać doła jak tak się to wszystko czysta o podstępnych Paniach...
Fajnie by było tak po prostu być z Panią i nie musieć grać...w obawie przed wyruchaniem bez mydła, alimentami na nie swoje dziecko, długami i innymi cudami na kiju...
Tak po prostu być razem i cieszyć się sobą...



Nie, trzeba rozumieć jak działa człowiek, a raczej kto nim kieruje - programy, wzorce, i mają one swoje cele. Obie płcie są podstępne, bo chcą trochę przyjemności, a szukają jej w tym, co potrzebne jest naturze. Na tym polega oszustwo.

A nie byłoby fajnie, gdybyś Marcin podbił samoocenę, i czuł się zajebiście sam ze sobą? Czy to nie byłoby zajebiste? Nie musieć kupować przedmiotów, podrywać, popijać, zajadać się słodkim by mieć chwilę przyjemności?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 14:46
Cytat:
A nie byłoby fajnie, gdybyś Marcin podbił samoocenę, i czuł się zajebiście sam ze sobą? Czy to nie byłoby zajebiste? Nie musieć kupować przedmiotów, podrywać, popijać, zajadać się słodkim by mieć chwilę przyjemności?
To byłoby zajebiste :) Bez dwóch zdań.
Owszem, trzeba rozumieć jak działa człowiek...tylk o z tej nauki wyjawia się obraz wiecznych podchodów i to mi się nie bardzo podoba...Jak tego nie zaakceptuję, będzie trzeba Cieszyć się samym sobą. Nie ukrywam jednak że potrzeba ciepła, uczciwej i dobrej relacji z drugim człowiekiem jest...
Życie w społeczności do łatwych nie należy...i w nie wielu domach tego uczą...

ps. wreszcie udało mi się zalogować na swoje konto na Twojej stronie. Jakiś czas temu to nie było możliwe i śmigałem jako Marcin_Rem. Tak dla wyjasnienia :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-06-06 18:40
Cytuję Marcin_Rembertów:
Cytat:
A nie byłoby fajnie, gdybyś Marcin podbił samoocenę, i czuł się zajebiście sam ze sobą? Czy to nie byłoby zajebiste? Nie musieć kupować przedmiotów, podrywać, popijać, zajadać się słodkim by mieć chwilę przyjemności?


To byłoby zajebiste :) Bez dwóch zdań.
Owszem, trzeba rozumieć jak działa człowiek...tylko z tej nauki wyjawia się obraz wiecznych podchodów i to mi się nie bardzo podoba...Jak tego nie zaakceptuję, będzie trzeba Cieszyć się samym sobą. Nie ukrywam jednak że potrzeba ciepła, uczciwej i dobrej relacji z drugim człowiekiem jest...
Życie w społeczności do łatwych nie należy...i w nie wielu domach tego uczą...

ps. wreszcie udało mi się zalogować na swoje konto na Twojej stronie. Jakiś czas temu to nie było możliwe i śmigałem jako Marcin_Rem. Tak dla wyjasnienia :)
Tak jest ułożony ludzki umysł - umiesz czuć szczęście tu i teraz? Nie. Jednak podejrzewasz, że inni umieją - otóż konstrukcja umysłu innych ludzi, jest taka sama - też nie mają szczęścia, a w czymś go upatrują. Jeden w Jezusie, drugi w Buddzie, trzeci w Allahu, inni w pieniądzach, kolejni w kobiecie.

Kobieta też chce szczęścia, dlatego z Tobą jest. A co później gdy szczęście nie przyjdzie? Kogo obwini? Swój umysł? :)

Oczywiście warto mieć fajne towarzystwo i kolegów, jasna sprawa - ale gdy nie masz radości sam z siebie, uzależniasz się od nich. Wtedy mogą Cię wykorzystać, albo jeśli nie, Ty i tak żyjesz w lęku że odejdą, a do Ciebie wróci lęk.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Atx 2014-06-06 18:56
Nie czytałeś dziś dokładnie. Umiem żyć szczęściem tu i teraz. Dziś między innymi o tym pisałam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 19:37
Cytuję Atx:
Nie czytałeś dziś dokładnie. Umiem żyć szczęściem tu i teraz. Dziś między innymi o tym pisałam.


Umiesz, ale sama niedawno pisałaś, że wkurza Cię tekst kolegi który nie chce mieć dzieci. To jakie to szczeście, skoro tak często jest przerywane? :) Poza tym wybacz, ale nie wierzę że umiesz być tu i teraz szczęśliwa - bo żyjesz w umyśle i programie. To czyni niemożliwym beztroskie życie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 20:09
Przypatrz się raz jeszcze - Wkurzyło mnie nie to, że nie chce mieć dzieci, tylko stwierdzenie, że dzieci są wyrzuconą kasą i straconym czasem.
One nie proszą się na świat. To dorośli je robią. Dorośli, którzy mają mózg.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-06-06 20:16
Cytuję Atx:
Przypatrz się raz jeszcze - Wkurzyło mnie nie to, że nie chce mieć dzieci, tylko stwierdzenie, że dzieci są wyrzuconą kasą i straconym czasem.
One nie proszą się na świat. To dorośli je robią. Dorośli, którzy mają mózg.


On wcale tak nie napisał, jak to przedstawiasz - wypaczasz rzeczywistość, by usprawiedliwiła to co napisałaś. Napisał prawdę, dzieci przeważnie ciągną kasę od ojca, co w tym złego?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 20:14
Cytuję Marek:
wybacz, ale nie wierzę że umiesz być tu i teraz szczęśliwa - bo żyjesz w umyśle i programie. To czyni niemożliwym beztroskie życie.


Jestem szczęśliwa. Każdego dnia. Umiejętnością znajdowania małych radości wręcz wkurzam tych, którzy lubią widzieć nieustanne problemy i bezsens kolejnych dni.

Jedyny aspekt mego życia, który sprawia, że moje życie na tę chwilę nie jest całkowicie beztroskie, to finanse. Mam do załatwienia ważną rzecz i jeszcze nie wymyśliłam rozwiązania, które by mnie usatysfakcjonow ało.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 22:43
Mój kolega? W którym miejscu? bo znaleźć nie potrafię, mimo starań
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 20:01
Marku, masz rację oczywiście. Nie wiem czy się rozumiemy.
Zależy mi na szczęściu które mogę sobie samemu dać. Nie upatruję szczęścia w innych.
Podzielam pogląd że nie można uzależniać swojego zadowolenia od drugiego osoby czy całej masy przedmiotów, tytułów itd.
Chodzi mi o to że chciałbym móc też czerpać dodatkową radość z towarzystwa np. kobiety.
Twoje opisy relacji męsko-damskich w moich oczach stawiają obraz ciągłego zagrożenia ze strony kobiety, czy innych ludzi. Że trzeba być mocno wprawionym i zaznajomionym z ludzkimi zachowaniami aby skutecznie prowadzić grę pozorów...aby nie dać się wyruchać złej osobie.
Taki człowiek jak ja myśli sobie wtedy że ludzkie relacje są strasznie pojebane...
Że za mało wiem albo rozumiem z ludzkich gestów czy zachowań...a więc grozi mi niebezpieczeństwo...
Pozostaje więc tylko szczęście z samego siebie...
Smutno mi...
Bo oprócz głównego źródła zadowolenia które jest we mnie...chciałby też cieszyć się relacją z miłą Panią...
Chciałbym móc bez lęku, podchodów, przeciągania liny itd. okazywać ciepło kobiecie...tuli ć, całować, dbać itd.
I jeszcze raz podkreślam...sz częście ma być we mnie, a dodatkowe źródełko...taka wartość dodana, z relacji z ludźmi...
A po lekturze ostrzeżeń...aż strach wchodzić w interakcje...bo skoro nie mam wiedzy Naszego Guru to na bank mnie ktoś przerucha...
Bezpieczniej będzie pozostać komputerowym nerdem...:P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 20:13
Cytuję Marcin_Rembertów:
Marku, masz rację oczywiście. Nie wiem czy się rozumiemy.
Zależy mi na szczęściu które mogę sobie samemu dać. Nie upatruję szczęścia w innych.
Podzielam pogląd że nie można uzależniać swojego zadowolenia od drugiego osoby czy całej masy przedmiotów, tytułów itd.
Chodzi mi o to że chciałbym móc też czerpać dodatkową radość z towarzystwa np. kobiety.
Twoje opisy relacji męsko-damskich w moich oczach stawiają obraz ciągłego zagrożenia ze strony kobiety, czy innych ludzi. Że trzeba być mocno wprawionym i zaznajomionym z ludzkimi zachowaniami aby skutecznie prowadzić grę pozorów...aby nie dać się wyruchać złej osobie.
Taki człowiek jak ja myśli sobie wtedy że ludzkie relacje są strasznie pojebane...
Że za mało wiem albo rozumiem z ludzkich gestów czy zachowań...a więc grozi mi niebezpieczeństwo...
Pozostaje więc tylko szczęście z samego siebie...
Smutno mi...
Bo oprócz głównego źródła zadowolenia które jest we mnie...chciałby też cieszyć się relacją z miłą Panią...
Chciałbym móc bez lęku, podchodów, przeciągania liny itd. okazywać ciepło kobiecie...tulić, całować, dbać itd.
I jeszcze raz podkreślam...szczęście ma być we mnie, a dodatkowe źródełko...taka wartość dodana, z relacji z ludźmi...
A po lekturze ostrzeżeń...aż strach wchodzić w interakcje...bo skoro nie mam wiedzy Naszego Guru to na bank mnie ktoś przerucha...
Bezpieczniej będzie pozostać komputerowym nerdem...:P


Marcin, zupełnie się nie rozumiemy - ponieważ Ty jesteś smutny, bo oprócz szczęścia "z siebie", chciałbyś mieć relację z miłą Panią. To oznacza że w ogóle, nawet jeden, jedyny raz nie poczułeś co oznacza szczęście z siebie. Bo gdybyś poczuł co to jest, nie musiałbyś tego niczym poprawiać. Dlatego bezustannie piszę o samoocenie, bo podbijając ją, można to własnie poczuć. Pisałem o tym kilkadziesiąt razy - i co z tą informacją zrobiłeś? Pracujesz z lustrem? Próbowałeś poczuć o czym przecież nie tylko ja piszę, bo to jest doświadczenie wielu ludzi?

Natomiast nadal trzymasz się tego programu, że z jakąś super kobietą będzie fajnie. To program, nic więcej. Żadna kobieta, żadne rzeczy ani cuda nie dadzą Ci szczęścia, jeśli nie zaczniesz wzbudzać go w sobie. To wymaga pracy - a Ty jej unikasz. Chcesz żeby pojawiła się kobieta, i szczęście się pojawiło. Nie ma tak, i nigdy nie było.

Gdy ten stan osiągniesz - możesz mieć kobietę, tulić ją itd. Ale już Twoje szczęscie nie zależy od jej fochów, płaczu i decyzji. I tyle.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Atx 2014-06-06 20:18
A ja się powtórzę i..........

Są nieszczęśliwe związki, fakt, ale są też nieszczęśliwi pracownicy. Czy ktoś namawia pracowników "rzuć pracę, nie zarabiaj pieniędzy, niech chamy-pracodawc y zdechną"? Nie. Bo nie tylko pracodawcy są tymi, którzy dają zło i nie są też jedynymi, którzy pieniędzy potrzebują.

Jasne, można wrócić do handlu wymiennego i zamienić się na bluzkę za siedem kilo pietruszki. Takie czasy, że można zapłacić za bluzkę i dostać pieniądze za pietruszkę.
Tak samo jak można żyć samemu albo z kimś, można się partnerami wymieniać, jeśli obie strony zgadzają się na "otwarty związek" i wcale nie znaczy, że któryś układ jest gorszy.

Uczciwość, przede wszystkim. Nie gierki w patrzenie kto u kogo "na haku wisi" i korzystanie z wiszącego. Uczciwość. Nie wykorzystywać kogoś, bo tym razem hak jest nasz. Dla chcącego nic trudnego i nawet przy wymianie bluzka za pietruszkę można kogoś orżnąć. Bluzka może mieć ukrytą dziurę, a pietruszka zmieszana z pasternakiem.

Zgrzytam i zgrzytam, bo mówienie "żyj tylko dla siebie", to nie mój świat.
Uczymy się zamykać, być samemu, nie patrzeć, że nikogo po nas nie będzie, że liczy się tylko tu i teraz, byle "na max", a po nas choćby i potop. I to ma być coś, co ma zachęcić mnie do życia?

Zamiast uczyć się życia w pojedynkę, czerpania szczęścia z samotności i "rozwoju tylko dla siebie", nie lepiej nauczyć siebie, bliskich i kolejnych "kolejnych pokoleń" życia pełnego dobra i uczciwości?

Może i jestem jeleń, ale dobrze mi się żyje z zasadą "Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe", bo nie muszę kłamać, pamiętać co komu powiedziałam, jaka wersja "prawdy" była dla kogo, kiedy kogo orżnęłam na czym, by nie wyszło przy innej okazji.

Zdecydowanie wolę jak nikt na moim haku nie wisi, tylko jak jest dobrowolnie i możemy być ze sobą bez gierek.

A teraz daję Wam spokój i wracam do koszenia ogrodu :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 20:24
Nie rozumiemy się :)

Mnie jest smutno nie z braku kobiety tylko z tego powodu że relacje międzyludzkie są tak pojebane i niebezpieczne.

Że nieustannie trzeba mieć się na baczności...

To właśnie jest smutne...

Gdybym upatrywał szczęście w kobiecie...z korzystałbym już okazji...bo miewam takie.

Nauczyłeś mnie że szczęścia trzeba upatrywać we własnej osobie.

Ponieważ póki co trudno mi o nie, trzymam się z dala od Pań.

A chciałbym być bliżej. Lubię ten program. Lubię być czuły i troskliwy.

Ale nie mam szczęścia w sobie, nie mam dosyć wiedzy, więc pojebanie ludzkich relacji może mi zrobić kuku.

Jestem de facto skazany wyłącznie na swoje towarzystwo.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-06-06 20:34
Cytuję Marcin_Rembertów:
Nie rozumiemy się :)

Mnie jest smutno nie z braku kobiety tylko z tego powodu że relacje międzyludzkie są tak pojebane i niebezpieczne.

Że nieustannie trzeba mieć się na baczności...

To właśnie jest smutne...

Gdybym upatrywał szczęście w kobiecie...z korzystałbym już okazji...bo miewam takie.

Nauczyłeś mnie że szczęścia trzeba upatrywać we własnej osobie.

Ponieważ póki co trudno mi o nie, trzymam się z dala od Pań.

A chciałbym być bliżej. Lubię ten program. Lubię być czuły i troskliwy.

Ale nie mam szczęścia w sobie, nie mam dosyć wiedzy, więc pojebanie ludzkich relacji może mi zrobić kuku.

Jestem de facto skazany wyłącznie na swoje towarzystwo.


Dlatego Ci Marcin mówię - gdy kochasz siebie, gdy ugruntujesz ten stan bardzo mocno ćwiczeniami z lustrem (można też stosować afirmacje itd. - te relacje przestaną być niebezpieczne. Nic Ci się nie stanie - bo kobieta nie będzie mogła Tobą manipulować. Wtedy możesz robić co chcesz. Teraz może tak się stać, że za pogłaskanie kobiety, ona Cię wmanewruje w coś, czego możesz nie chcieć - np. kredyt, który potem będziesz do końca życia spłacał.

Nie musisz mieć wiedzy, ani szczęścia. Musisz zmienić wzorzec - stań przed lustrem, i mów sobie komplementy. Ja Marcin jestem wspaniały - kochany, wartościowy, silny, radosny, bogaty (podświadomość ma taką moc, by uczynić Cię bogatym, jeśli to Cię spełni). Komplementuj się, patrząc sobie w oczy.

I tyle - czy do tego trzeba mieć doktorat z matematyki? Nie. Trzeba chcieć - a Ty wolisz odtwarzać wciąż i wciąż tę historyjkę w głowie, że nie mam szczęścia. A ci co są bez nóg, rąk, z workiem na gówno to szczęście mają? Nie masz tak źle. Po prostu pracuj, jeśli chcesz zmiany.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 20:48
Dopóki nie stanie się tak jak mówisz, czyli zmiana wzorca, nie będę wstanie na własnej skórze sprawdzić tego o czym piszesz.

Bez zmiany nie dowiem się czy relacje międzyludzkie są tak pojebane czy tylko mi się wydaje.

Dzięki Marku za każdą wypowiedź i poświęcony czas :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Atx 2014-06-06 22:35
Marcin, świat może Ci zrobić kuku w każdym temacie, nie tylko w kwestii relacji damsko-męskich.

Jeśli poczytasz felietony Marka i wyłowisz najważniejszy sens (a nie tylko, że kobiety są podłe), jeśli troszkę popracujesz nad sobą, będziesz mieć wiarę - wiarę w swoje możliwości, w to, że obojętne co będzie, dasz radę. Wtedy pokonasz strach i w kontaktach z kobietami, i gdy Cię zwolnią z pracy, i gdy to Ty będziesz mieć dość i sam złożysz wypowiedzenie, i gdy sąsiad będzie wkurzać, a pani w kasie będzie nieuprzejma.

W Tobie jest siła, w Tobie jest możliwość.
Cała sztuka to poznać sposoby manipulacji, jakimi możesz być potraktowany i umieć na nie zareagować tak, by nie zostać wykorzystanym, gdy tego nie chcesz.


To właśnie, co podoba mi się w felietonach Marka, to podkreślanie, że siła jest wewnątrz każdej osoby i każdy musi sam ją odkryć i nad nią pracować. To, że szczęście zależy od nas, bo jest w nas.

Ale to, co w Marka felietonach mi się nie podoba, to ograniczenie tematyki do związków, jakby to one były jedynym problemem, z którym się ludzie stykają.

Siłę i wiarę w sobie mieć trzeba, bo całe życie jest borykaniem się z przeróżnymi tematami, które wymagają decyzji.

Mądrość przyjdzie z ćwiczeniami i praktyką "na żywo" :-)

Dasz radę :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 23:38
Wspaniałe wsparcie :)

Jedna uwaga. Jesteśmy na samczymrunie, z założenia jest o relacjach męsko-damskich ;-)

Cała reszta - pełna zgoda! :)

Marek cały czas wbija Nam do głów, jak Ojciec swoim dzieciom, że cała siła i paleta możliwości jest w Nas samych.

W zasadzie lęk nie istnieje, jest tylko program dający pożądaną reakcję.

Prawdziwe są zagrożenia.
O nich pisze Marek.
Nie oznacza jednak że mamy się ich bać.

Przypomniał mi się pewien cytat...

Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.

Autor: Frank Herbert, Diuna
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Atx 2014-06-07 00:40
Tak, damsko-męskie tematy, jednak gdy poćwiczysz pewność siebie, gdy podbudujesz swoją osobowość, nabędziesz doświadczeń z kobietami w pozostałych dziedzinach traktując je jak każdego innego człowieka, czy to w sklepie, czy w biurze, czy u mechanika, wtedy i w relacjach damsko-męskich będziesz się czuć pewniej.

Grunt to nauczyć się rozpoznawania typów zachowań ludzi, zasad unikania manipulacji, które możesz napotkać ze strony każdej płci i w każdej sferze życia, nawet ze strony rodziny.

Idę spać. Mam dość na dziś. Dobrej nocy i udanego weekendu :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-06-07 01:33
Cytuję Atx:
Tak, damsko-męskie tematy, jednak gdy poćwiczysz pewność siebie, gdy podbudujesz swoją osobowość, nabędziesz doświadczeń z kobietami w pozostałych dziedzinach traktując je jak każdego innego człowieka


Czuję się bardzo pewnie, jednak relacji z kobietami praktycznie nie mam. Czemu? BO TRAKTUJĘ JE JAK KAŻDEGO INNEGO!

Konsekwentnie przez Twoje wypowiedzi przewija się, że w zasadzie nie ma różnicy pomiędzy płciami, a jest tylko różnica pomiędzy poszczególnymi osobnikami. Jak więc uzasadnisz, że bardzo łatwo zyskuję kolegów wśród swoich rówieśników tej samej płci, a kobiet - nie? Przecież nie oczekuję od nich nie wiadomo czego... tylko tego, aby były do mnie podobne :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-07 04:59
Pewnie dlatego że traktujesz kobiety jak facetów :D
Mimo że próbują Nam wcisnąć Gender, kobiety to zupełnie inne istoty od mężczyzn.
Aczkolwiek też mnie trochę to zastanawia w obliczu genderowania się społeczeństw.
Sporo znam kobitek co mają większe "jaja" niż nie jeden facet. Takie chłopczyce :D
Może Marek to fachowo wyjaśni kiedyś w jakimś felietonie ;-)

Marku, proszę o felieton o chłopczycach :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-06-07 11:10
Cytuję Marcin_Rembertów:
Aczkolwiek też mnie trochę to zastanawia w obliczu genderowania się społeczeństw.
Sporo znam kobitek co mają większe "jaja" niż nie jeden facet. Takie chłopczyce :D


Ja byłem szczególnie podatny na teorie genderowania, ze względu na rodziców: mama o silnych psychicznych męskich cechach, ojciec o słabych (chodzi mi o takie cechy jak: odwaga, skłonność do ryzyka, nie przejmowanie się tym co powiedzą inni). Wiadomo - co się widzi w domu, uznaje się za normę.

Mam też siostrę o częściowo męskich cechach (ale wyraźnie słabszych niż mama). Niby miewa wspólne tematy z mężczyznami (ze mną obecnie niewiele). Ale... przyznaje np., że EMOCJE nie pozwalają jej szanować mężczyzny, który jest mniej odważny od niej. Świadomość mówi jej, że nie lubi mężczyzn agresywnych, czy nadmiernie pewnych siebie; emocje - przeciwnie.

Też mam mieszane uczucia, czy niektóre "chłopczyce" byłyby w stanie przejawiać zachowanie mało-męskich lub średnio-męskich mężczyzn. Prawdopodobnie w przypadkach zagrożenia życia, czy ogólnie trudnych życiowych sytuacjach - są w stanie. Ale na co dzień? Chyba nie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 12:11
Od genderowania jestem daleka, ale daleko mi też do zrozumienia pierdołowatej Niuni, która leży i pachnie. Takiej, która woli hodować kilometrowe przyklejane pazurki i woła "Misiu, wymień ŻAJÓWKĘ, bo ja jestem taka MALA".

Jasne, że nie dam rady podnieść tyle, co mężczyzna, bo proporcje są inne i przeciętny facet waży prawie dwa razy tyle co ja. W pozostałych tematach na ogół nie potrzebuję wsparcia, bo umysł mam techniczny.

Kobieta nie będzie i wręcz nie powinna być facetem, ale nie może być też od niego całkowicie uzależniona. Trzeba umieć zadbać o różne rzeczy, by o wszystko nie wyciągać ręki do świata "daj mi, zrób za mnie".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-07 11:49
Cytuję Ambroży:
Cytuję Atx:
Tak, damsko-męskie tematy, jednak gdy poćwiczysz pewność siebie, gdy podbudujesz swoją osobowość, nabędziesz doświadczeń z kobietami w pozostałych dziedzinach traktując je jak każdego innego człowieka


Czuję się bardzo pewnie, jednak relacji z kobietami praktycznie nie mam. Czemu? BO TRAKTUJĘ JE JAK KAŻDEGO INNEGO!

Konsekwentnie przez Twoje wypowiedzi przewija się, że w zasadzie nie ma różnicy pomiędzy płciami, a jest tylko różnica pomiędzy poszczególnymi osobnikami. Jak więc uzasadnisz, że bardzo łatwo zyskuję kolegów wśród swoich rówieśników tej samej płci, a kobiet - nie? Przecież nie oczekuję od nich nie wiadomo czego... tylko tego, aby były do mnie podobne :)


Nie chodzi mi o to, by całe życie traktował kobiety "jak facetów", tylko o to, by poprzebywał z nimi bez szukania emocji "pod związek". Gdy się wpadnie w środowisko damskie, gdy trzeba z nimi pracować jako współpracownik, albo z nimi jako klientkami, albo choćby pochodzić po babskich sklepach pod pretekstem zakupu czegoś dla siostry - można się otrzaskać, zauważyć jak się zachowują, gdy czegoś chcą, a jak gdy Marcin czegoś chce.

Coś w stylu "zajęcia w terenie" - poligon ;-)

Są różnice psychiczne między płciami - nigdy nie zaprzeczałam. Twierdzę jedynie, że dobro/zło jest niezależne od płci. Wykorzystać drugiego może każdy - czy to facet, czy kobieta - i takich manipulacji - bez względu na płeć - trzeba się nauczyć unikać. O to jedynie mi chodzi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-06-07 12:30
Cytuję Atx:

Są różnice psychiczne między płciami - nigdy nie zaprzeczałam. Twierdzę jedynie, że dobro/zło jest niezależne od płci. Wykorzystać drugiego może każdy - czy to facet, czy kobieta - i takich manipulacji - bez względu na płeć - trzeba się nauczyć unikać. O to jedynie mi chodzi.


Czy znasz jakiegoś mężczyznę, który ma dużą siłę fizyczną, dużą odwagę, itp. stereotypowo męskie cechy i JEDNOCZEŚNIE potrafi psychicznie manipulować? Kwestionujesz tezę, że mężczyźni dostali od boga/natury siłę, a kobiety umiejętność manipulacji?

Wiem, każdy ma jakiś procent cech i jednej i drugiej płci. Ale siła (i jej stosowanie do osiągnięcia celu) jest cechą męską, a manipulacja - kobiecą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 13:12
Tak - znam paru.
Wzorcowym przykładem jest mój ex
Jeden z wujów, paru moich szefów, jeden ze współpracowników.
Są. Wcale nie tak rzadcy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-07 14:53
Nie możesz zaprzeczyć że systemie prawno-społeczn ym jakim żyjemy, kobiety jednak najczęściej mają przewagę psychologiczną.
Nie raz spotkałem się z sytuacją kiedy wyszczekana kobieta zalewa faceta gradem tekstów, a że On nie jest taki szybki w gadce. Polega. Towarzysko zostaje rozjechany.
Szybkiej gadki nie tak łatwo się nauczyć, nie każdy ma predyspozycje.
Nie fajne jest że kobieta używa swojej przewagi psychologicznej by faceta w grupie zjechać a on z racji norm społecznych i ograniczeń prawa nie może wykorzystać przewagi siłowej. Bo przecież nie uderzy kobiety. Z facetem złapie się za łby i wyjaśnią co trzeba. A jak legalnie wygrać z szczekaczką? Jak wygrać towarzysko, zachować twarz w starciu z Panią która jest lepsza w gadce?
Prosty, wrażliwy facet często jest na straconej pozycji. Przecież jej nie pierdzielnie w twarz. Ci mnie zdolni, wygadani mają przewalone w takich starciach z kobietami.
Osobiści unikam takich sytuacji jak ognia.
Nie uderzę kobiety. W gadce jestem taki sobie, zanim odeprę argumentami atak, zostanę zbombardowany, pozamiatany jak dziecie...
O takiej przewadze mówił kolega powyżej.
Ty jak kobieta możesz pojechać po bandzie i jeśli facet nie umie Ci odpowiedzieć zawsze przegra. Użycie przewagi fizycznej nie wchodzi w grę.
To jest wasz as w rękawie. Skrzętnie z tej przewagi korzystacie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-06-07 15:44
Mężczyznom raczej nigdy się nie spieszyło do używania siły fizycznej przeciw kobietom. Dobrym tego dowodem jest chociażby to, że nie spacyfikowano w zarodku ruchu feministycznego.

Ale prawdopodobnie w rodzinie... jak inne metody nie działały, to pozostawała siła.

W ogóle świadomość, że druga strona dyskusji ma siłę, której w razie czego może użyć, nigdy nie zaszkodzi. Czasem nie ma wpływu na szacunek do drugiej osoby, a czasem ma bardzo pozytywny.

I istotnie, w obecnej kulturze jest mocno zaburzona równowaga. Kobiece metody walki są akceptowane, męskie - nie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 18:48
"Raczej nigdy" to bardzo ogólnikowe i dość "płynne" określenie.

Jednak patrząc na moje pokolenie, a na pokolenie obecnych nastoletnich dziewcząt - niestety świat schodzi na psy. Dziewczyny są wielokrotnie bardziej wulgarne, bardziej okrutne i bezwzględne od moich ówczesnych kolegów. Tamten niejeden łobuz, w porównaniu z obecną dziewczyną, był aniołkiem. Współczesne nastoletnie dziewczyny bardzo często są prowokatorami przemocy w swoim środowisku.
Trudno mi na razie znaleźć tego powód, czy to nie takie wychowanie, czy dieta i hormony w żywności - w każdym razie cieszę się, że nie jestem współczesnym chłopakiem, bo raczej bym unikała takich "dam" ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-06-07 21:42
Cytuję Atx:
"Raczej nigdy" to bardzo ogólnikowe i dość "płynne" określenie.


Podpowiesz, jak to inaczej, prawidłowo, ująć? Gdybym napisał tylko "nigdy", to można wyciągnąć jakiś wyjątek, który tę przemoc bez powodu stosował.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 22:26
Powiem tak....

Do średniowiecza dość popularne było najeżdżanie sąsiednich plemion/wsi i porywanie kobiet, by dać "świeżą krew" swojemu rodowi. Pewnie któreś były z tego zadowolone, ale raczej nie wszystkie ;-)

Dopiero od rycerzy i ich dam serca zrodziła się właśnie "rycerskość" i zdobywanie wdzięków za przyzwoleniem dam.

Ze względu na trzymanie rodzinnych fortun i dążenie do posiadania potomstwa, by ten majątek w rodzinie pozostał, kobiety wydawano bez specjalnego pytania o ich zgodę, byle rodzicom majątek kandydata przypadł do gustu. Dlatego były "małżeńskie obowiązki" i obowiązek "dania dziedzica" często poparte siłą, a poza sypialniami kwitły prawdziwie uczuciowe romanse.

Jeśli dobrze szacuję, to od niecałych 100 lat jest inaczej i kobiet się raczej nie bija.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 22:29
Jeśli ktoś lubi ciężkie lektury polecam książkę "Historia miłości macierzyńskiej" Elisabeth Badinter.

Wywraca świat do góry nogami
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 19:04
Cytuję Ambroży:

Kobiece metody walki są akceptowane, męskie - nie.


Dla mnie nie ma czegoś takiego jak "kobiece metody". Albo jest jasna, uczciwa próba rozwiązania nieporozumienia , albo niewłaściwa, uderzająca w słabszego.

I zależy przez kogo akceptowane. Przeze mnie nie.
Staram się widzieć obie strony konfliktu i wyłowić przyczynę. Gdy widzę nierównowagę sił, gdy w mojej obecności słabszy jest atakowany grą "poniżej pasa", nie pozostaję bez reakcji. Nieważne, czy to dziecko szarpane przez rodzica w autobusie, czy moja znajoma wyżywająca się na mężu, czy kumpel, który wrócił podjarany z pracy i drze się na małżonkę, czy lanie psa przez zupełnie obcą mi osobę.

Oceniam problem, szacuję swoje możliwości obrony tego kogoś - jeśli wiem, że dam radę, staję okoniem. Albo żartem, albo stanowczym zgaszeniem.
Jeśli widzę, że sytuacja jest zbyt niebezpieczna i trzeba fachowca - wzywam pomoc.

Nie można nie reagować na przemoc. Po prostu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-06-07 21:48
A w jaki sposób oceniasz, że do tej gwałtownej reakcji nie doprowadziło długotrwałe, zupełnie nie-gwałtowne zachowanie drugiej strony, którego nie miałaś możliwości dostrzec?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 22:13
Jeśli bywam u znajomych, jeśli znam ich od lat i widzę jak często znajoma "struga" swojego męża o nic, a chłop stara się jak może, by królewnie dać gwiazdkę z nieba - mam szansę ocenić sytuację. Wystarczy fuknąć "daj mu spokój, naprawdę przeginasz z czepianiem".

Jeśli babcia daje w autobusie pięciolatkowi w twarz za to, że chciał soczek z jej torby, a ona akurat rozmawiała przez komórkę i jej "przeszkadzał" - mam szukać głębszego motywu?

Gdy ktoś leje psa smyczą, gdy chłopak pierze dziewczynę na ulicy - nie interesuje mnie czy to długotrwałe, czy nie.

Po latach strachu i wpatrywania się w twarz exa, by od pierwszego spojrzenia umieć odczytać z jego mimiki, ze zwężenia źrenic, czy będzie atakować, czy nie - potrafię ocenić, gdy ktoś się tylko "normalnie" kłóci, czy ktoś atakuje po raz setny, a atakowany się histerycznie boi ataku.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 18:39
Przewaga psychologiczna kobiet? Jakiego rodzaju?
Nie jestem kobietą, bo nie lubię sprzeczek, kłótni, pyskówek, bo unikam konfliktów i manipulacji?

Znów uprę się przy "płci obojgu" - nie jest fair, jeśli KTOKOLWIEK używa swojej przewagi wobec kogoś, kto z jakiegoś powodu obronić się nie może.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marcin_Rembertów 2014-06-07 20:15
Kobiety dobrze wiedzą że facet nie wiele może jeśli nie jest wygadany i dosyć inteligentny aby skutecznie odeprzeć emocjonalny słowotok, podparty aluzjami, niedomówieniami itd.
Nie raz w towarzystwie byłem świadkiem jak ładnie można pojechać...szac h mat i pozamiatane...a obiekt ataku nie wie jak się zachować.
Wśród mężczyzn doszłoby do ataku fizycznego.
W konflikcie damsko-męskim Panie wiedzą że mężczyzna nie może pozwolić sobie na wykorzystanie przewagi fizycznej.
Raz że są normy społeczne i zostałby zlinczowany , dwa - prawne. Nikt nie chce narażać się na opinię Pani Sędziny.
Stąd jedna z przewag psychologicznyc h nad przeciętnym Panem.
Jest też grupa mężczyzn szalenie inteligentnych, charyzmatycznyc h, jeden luk i stosunek Pań jest inny. Pozwalają sobie na mniej.
Ludzie są bezwzględni. Wyczują Twoją słabość i wykorzystają w odpowiednim momencie.
Moim zdaniem...w życiu trzeba wysoko trzymać gardę. Trzeba mieć dwie twarze. Jedna na zewnątrz a druga dla domu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 20:40
Cytuję Marcin_Rembertów:
Kobiety dobrze wiedzą że facet nie wiele może jeśli nie jest wygadany i dosyć inteligentny aby skutecznie odeprzeć emocjonalny słowotok, podparty aluzjami, niedomówieniami itd.


Nie wiem czy dobrze uda mi się powklejać fragmenty. Próbuję :-) Jeśli wyjdzie sieczka, przepraszam :-)


Jedna osoba to ma, druga nie - nie do końca zależne od płci. Popatrz na polityków - więcej tam mężczyzn z gadanym, a nie kobiet.

Cytuję Marcin_Rembertów:

Nie raz w towarzystwie byłem świadkiem jak ładnie można pojechać...szach mat i pozamiatane...a obiekt ataku nie wie jak się zachować.


To akurat metoda stosowana przez atakującego, gdy ma nadzieję na poparcie tłumu lub gdy dobrze zna przeciwnika i wie, że uniknie ataku w odwecie, bo atakowany nie lubi publicznie robić scen.


Cytuję Marcin_Rembertów:

Wśród mężczyzn doszłoby do ataku fizycznego.


Między "równymi sobie" w klasie, w barze, w bocznej dzielnicy albo małym mieście - może tak.
W lepszej firmie, w biurze, w centrum miasta, na ruchliwej ulicy, gdzie ktoś silniejszy może się wtrącić - raczej nie.

Cytuję Marcin_Rembertów:
Moim zdaniem...w życiu trzeba wysoko trzymać gardę. Trzeba mieć dwie twarze. Jedna na zewnątrz a druga dla domu.


Takie rozdwojenie wypala. Trzeba znać siebie, pracować nad asertywnością i empatią, by i na zewnątrz, i w domu umieć postawić granice.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-07 20:57
Cytat:
To akurat metoda stosowana przez atakującego, gdy ma nadzieję na poparcie tłumu lub gdy dobrze zna przeciwnika i wie, że uniknie ataku w odwecie, bo atakowany nie lubi publicznie robić scen.
Tylko jeśli jest to facet to bym mu sprzedał klapsa w dziąsło. W najcięższym przypadku.
Kobiecie nigdy nie mogę tak uczynić. Zostanę zlinczowany. Poza tym mój program mi na to nie pozwala. Gardzę przemocą wobec kobiet...i dzieci.
Cytat:
Między "równymi sobie" w klasie, w barze, w bocznej dzielnicy albo małym mieście - może tak.
W lepszej firmie, w biurze, w centrum miasta, na ruchliwej ulicy, gdzie ktoś silniejszy może się wtrącić - raczej nie.
To nie istotne. Dobra luta to też forma stawiania granic. Forma pokazania, mimo że z mogę być w końcowym rozrachunku słabszym i dostać bęcki...że się postawię. Że nie podkulam ogona.
Oczywiście przemoc to ostateczność.
Prawdziwy mężczyzna to mądry mężczyzna.
Cytat:
Takie rozdwojenie wypala.
Owszem. Znany problem. Stąd żyję w pojedynkę. Operowanie poza swoją strefą bezpieczeństwa wyczerpuje. W domu, w spokoju, regeneruję się.
Nie mniej, prawdziwe życie zaczyna się poza własną strefą komfortu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-06-07 21:29
Cytuję Atx:
Popatrz na polityków - więcej tam mężczyzn z gadanym, a nie kobiet.


Bo mężczyźni są ogólnie bardziej zróżnicowani niż kobiety. Stąd też mężczyzn z bardzo dobrym gadanym jest wystarczająco, aby obsadzić polityczne posady. Ale przeciętny mężczyzna jest dużo mniej wygadany od przeciętnej kobiety. To oczywiste.

A politycy są dobrym nawiązaniem do którejś z moich poprzednich wiadomości: popatrz sobie na wzrost polskich polityków i ich sylwetkę. Większość ma wzrost poniżej przeciętnej. Muskulatury w garniturach nie widać, ale nie rzuca się w oczy aby byli jakoś szalenie potężni.

Nie dostali męskich cech - siły - dostali umiejętność opowiadania bajek i manipulacji.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 21:59
Cytuję Ambroży:

Nie dostali męskich cech - siły - dostali umiejętność opowiadania bajek i manipulacji.


I tu trafiłeś w sedno - BEZ WZGLĘDU NA PŁEĆ - najczęściej manipulantem staje się ten, kto (często od początku swego życia - a to przez rozbitą rodzinę, a to przez brak warunków fizycznych, a to przez kłopoty z nauką, albo biedę w domu i trudności w odnalezieniu się w bogatszym środowisku, itd.) z jakiegoś powodu jest słabszy w porównaniu do osób, z którymi musi żyć.

Jeśli dziecko jest wychowywane przez matkę do spółki z babką (bo ojca z jakiegoś powodu w rodzinie brak), to rozgryzie psychikę kobiet i manipulowania nimi, by dostać to, czego chce jako dziecko.
Jeśli dziewczynka jest "księżniczką ojca" spełniającego każdą jej zachciankę, to rozgryzie metody, jakimi nim może kierować i sporą częścią facetów.

Często dziecko jest wychowywane metodą "idź na dwór, nie przeszkadzaj" - jest zostawione samo sobie, wtedy uczy się przetrwać w środowisku, w jakim przyszło mu żyć. Stąd się bierze Niunia jeżdżąca z wózeczkami z innymi Niuniami, albo dziewczyna chłopczyca chowana przy braciach, czy też chłopak bawiący się z dziewczynkami, bo miał tylko siostry i kuzynki, czy też wreszcie chłopak dający "w dziąsło", bo na placu było mnóstwo kolegów.

To głębszy temat.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-06-07 22:23
Cytuję Atx:

I tu trafiłeś w sedno - BEZ WZGLĘDU NA PŁEĆ - najczęściej manipulantem staje się ten, kto (często od początku swego życia - a to przez rozbitą rodzinę, a to przez brak warunków fizycznych, a to przez kłopoty z nauką, albo biedę w domu i trudności w odnalezieniu się w bogatszym środowisku, itd.) z jakiegoś powodu jest słabszy w porównaniu do osób, z którymi musi żyć.


Nie.
To tylko w niewielkim stopniu da się wyuczyć. Bez talentu w tym kierunku nic się nie wskóra.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-08 22:00
Wystarczy mieć silną chęć osiągnięcia celu i inteligencję bez skrupułów.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2014-06-07 18:57
Cytuję Marcin_Rembertów:
Nie możesz zaprzeczyć że systemie prawno-społecznym jakim żyjemy, kobiety jednak najczęściej mają przewagę psychologiczną.
Nie raz spotkałem się z sytuacją kiedy wyszczekana kobieta zalewa faceta gradem tekstów, a że On nie jest taki szybki w gadce. Polega. Towarzysko zostaje rozjechany.
Szybkiej gadki nie tak łatwo się nauczyć, nie każdy ma predyspozycje.
Nie fajne jest że kobieta używa swojej przewagi psychologicznej by faceta w grupie zjechać a on z racji norm społecznych i ograniczeń prawa nie może wykorzystać przewagi siłowej. Bo przecież nie uderzy kobiety. Z facetem złapie się za łby i wyjaśnią co trzeba. A jak legalnie wygrać z szczekaczką? Jak wygrać towarzysko, zachować twarz w starciu z Panią która jest lepsza w gadce?
Prosty, wrażliwy facet często jest na straconej pozycji. Przecież jej nie pierdzielnie w twarz. Ci mnie zdolni, wygadani mają przewalone w takich starciach z kobietami.
Osobiści unikam takich sytuacji jak ognia.
Nie uderzę kobiety. W gadce jestem taki sobie, zanim odeprę argumentami atak, zostanę zbombardowany, pozamiatany jak dziecie...
O takiej przewadze mówił kolega powyżej.
Ty jak kobieta możesz pojechać po bandzie i jeśli facet nie umie Ci odpowiedzieć zawsze przegra. Użycie przewagi fizycznej nie wchodzi w grę.
To jest wasz as w rękawie. Skrzętnie z tej przewagi korzystacie.


polecam "Erystykę - sztukę prowadzenia sporów" Schopenhauera, mała książeczka a nadal aktualna po przeszło 100 latach ;)
zasypanie rozmówcy potokiem słów często bez sensu o bardzo dużej sile emocjonalnej jest jednym z wymienionych forteli :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-07 20:01
Cytuję marcel:

polecam "Erystykę - sztukę prowadzenia sporów" Schopenhauera


Bardzo dobra do rozwiązywania "normalnych" konfliktów, gdy da się trzeźwo myśleć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2014-06-08 21:56
Cytuję Atx:
Bardzo dobra do rozwiązywania "normalnych" konfliktów, gdy da się trzeźwo myśleć.


Powinniśmy starać zachować racjonalne myślenie w każdej sytuacji, bez angażowania emocji które nas spalają ,a w szczególności w konfliktach :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 13:26
Mężczyźni często manipulują tam, gdzie ich odwaga nie ma nic do rzeczy, a siła jest bezprzydatna.
Zresztą.. autorem książki "Sztuka podstępu" jest mężczyzna, nie kobieta. Nie był tchórzem - chciał osiągnąć cel.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-06-07 21:52
Cytuję Atx:

Zresztą.. autorem książki "Sztuka podstępu" jest mężczyzna, nie kobieta.


To nic nie znaczy.
Ja mógłbym np. napisać książkę o tym, jaką techniką ptaki machają skrzydłami i latają. Nie oznacza to, że sam to potrafię.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Atx 2014-06-08 21:59
Cytuję Ambroży:
[quote name="Atx"]
Zresztą.. autorem książki "Sztuka podstępu" jest mężczyzna, nie kobieta.


Cytując Seksmisję:
"- Einstein? Też była kobietą!
- A może Curie-Skłodowsk a też?
- To akurat nie najlepszy przykład..."

Widzę, że za długo tu byłam, za dużo głosu zabierałam i nieco stan zapalny się wokół mnie zrobił. Odetchnijcie. Może jeszcze zajrzę pozgrzytać :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-07 04:51
O kurcze, że jeszcze o tej porze Ci się chciał pisać...dzięki :)
Wcale się nie dziwię że masz dość...ileż można wałkować ten sam temat. To na prawdę wyczerpujące. Są dni kiedy nie wchodzę na stronę Marka...aby odpocząć. Rozkładanie na czynniki pierwsze rzeczywistości i ludzkich postaw...męczy :)
Również życzę udanego weekendu :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-07 11:44
Cytuję Marcin_Rembertów:
O kurcze, że jeszcze o tej porze Ci się chciał pisać...dzięki :)
Wcale się nie dziwię że masz dość...ileż można wałkować ten sam temat.


Dość po zajęciach fizycznych. :-) Pora akurat była na mnie wczesna - żyję innym trybem, niż większość osób :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-07 14:40
Hehe

Ja pisałem właśnie z nocnej zmiany :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Atx 2014-06-05 22:20
Ludzie mają skłonność do odbioru subiektywnego (oczywiście ja również).

Gdyby wszyscy patrzyli tylko pod swym kątem, to lekarze psychiatrzy by twierdzili, że cała ludzkość to wyłącznie świry i bezradni. Prostytutki by mówiły, że cała ludzkość to tylko k... i ich klienci. Itd.
A że dostanie łupnia od kogoś, kogo się kocha/kochało, wali przez najczulsze miejsca duszy, dlatego większość pokrzywdzonych w związkach mówi, że związki są do bani. I dodaje "WSZYSTKIE", by się pocieszyć, że nie jest nielicznym wyjątkiem.

Jednak wciąż wokół są udane związki, wciąż są szczęśliwe rodziny, wciąż są upragnione dzieci i od zawsze są również szczęśliwi ludzie żyjący samotnie z wyboru.

Cel tego wszystkiego?
Stanąć obok siebie. Popatrzeć z zewnątrz, jak obcy. Zastanowić się i zrozumieć czemu powtarzamy wybory, czemu pchamy się znów i znów w ten sam układ.
Trzeba solidnie odrobić "zadanie domowe" i odnaleźć swoją "błędną ścieżkę", bo bez tego nie odnajdziemy właściwej nowej (czy to rodziny, dzieci, czy samotności).

Najwidoczniej, jeśli nie przepracujemy tematu, nie nauczymy się czegoś, nie zmienimy jakiejś części osobowości i postępowania - to szczęście będzie bardzo blisko, nieustannie wokół, prawie "na mac", ale nie nasze.

Mózg mi się zagrzał po tygodniu czytania "męskiego podejścia" ;-) ale dzięki czytaniu Waszych opinii, sporo się w łepetynie rozjaśniło.

Teraz muzyka, kieliszek Black Oak i relaks w łóżku.

Ponękam zgrzytając innym razem ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
 
 
0 # Sylwia 2014-06-05 22:33
Cytuję Atx:

Fajna nuta ATX..:) do poduszki :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-06-06 13:19
Cytuję Atx:
Ludzie mają skłonność do odbioru subiektywnego (oczywiście ja również).

Gdyby wszyscy patrzyli tylko pod swym kątem, to lekarze psychiatrzy by twierdzili, że cała ludzkość to wyłącznie świry i bezradni. Prostytutki by mówiły, że cała ludzkość to tylko k... i ich klienci. Itd.
A że dostanie łupnia od kogoś, kogo się kocha/kochało, wali przez najczulsze miejsca duszy, dlatego większość pokrzywdzonych w związkach mówi, że związki są do bani. I dodaje "WSZYSTKIE", by się pocieszyć, że nie jest nielicznym wyjątkiem.

Jednak wciąż wokół są udane związki, wciąż są szczęśliwe rodziny, wciąż są upragnione dzieci i od zawsze są również szczęśliwi ludzie żyjący samotnie z wyboru.

Cel tego wszystkiego?
Stanąć obok siebie. Popatrzeć z zewnątrz, jak obcy. Zastanowić się i zrozumieć czemu powtarzamy wybory, czemu pchamy się znów i znów w ten sam układ.
Trzeba solidnie odrobić "zadanie domowe" i odnaleźć swoją "błędną ścieżkę", bo bez tego nie odnajdziemy właściwej nowej (czy to rodziny, dzieci, czy samotności).

Najwidoczniej, jeśli nie przepracujemy tematu, nie nauczymy się czegoś, nie zmienimy jakiejś części osobowości i postępowania - to szczęście będzie bardzo blisko, nieustannie wokół, prawie "na mac", ale nie nasze.

Mózg mi się zagrzał po tygodniu czytania "męskiego podejścia" ;-) ale dzięki czytaniu Waszych opinii, sporo się w łepetynie rozjaśniło.

Teraz muzyka, kieliszek Black Oak i relaks w łóżku.

Ponękam zgrzytając innym razem ;-)





A skąd wiesz że są szczęśliwe rodziny? Tak mówi program/wzorzec , który ma w procesie wychowywania instalowany każda dziewczynka - że tam gdzieś jest szczęście, które przychodzi z rodziną, dziećmi i wspólnymi świętami. To kłamstwo - prawdziwie zgranych rodzin jest bardzo mało, ale i tam nie ma w pełni szczęścia - bo jest strach. Co się stanie gdy wypadek zabierze żonę, męża czy dzieci? To wszystko się zdarza bezustannie. To jakie to szczeście, jak w każdej chwili można wszystko stracić? A potem co, wycie całe życie i siedzenie na grobach do końca życia.

Każde szczeście rodzinne, pełne jest lęków i frustracji - ale na spotkaniach rodzinnych pokazuje się tę dobrą stronę związku, a całą prawdę widać w czterech ścianach, albo mi ludzie za pieniądze to opowiadają - stąd to wiem.

Umysł nie ma możliwości bycia szczęśliwym - ale miliardy ludzi łudzi się, że gdzieś tam jest coś, co skłoni ich uklad hormonalny do rozkoszy. Niestety, to tak nie działa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 13:41
Cytuję Marek:


Umysł nie ma możliwości bycia szczęśliwym - ale miliardy ludzi łudzi się, że gdzieś tam jest coś, co skłoni ich uklad hormonalny do rozkoszy. Niestety, to tak nie działa.


Wiesz jaka jest różnica między Tobą i mną?
Taka, że potrafię się cieszyć chwilą. Że każdego dnia znajduję szczęście. Że nawet jeśli miłość życia znika, cieszę się, że ją poznałam, że zaistniała w moim/jego życiu, i wierzę, że przez te parę chwil jej istnienia też dałam całe szczęście, największe jakie tylko potrafiłam.

Dostaję w łeb, zbieram się z kolan i żyję znów łapiąc szczęście, choćby tak jak dziś, że kawa wyszła genialna, a czereśnie dojrzały i przepięknie wyglądają w słońcu.

Naiwna idiotka Waszym zdaniem? Może. Wasz osąd, Wasze życie, moje życie.

Wolę żyć dając, niż odbierając.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Ciepły Klusek 2014-06-06 13:58
Ej no weź kopsnij trochę czereśni :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-06 14:05
Podpowiedz mi tylko jak je tu wkleić, a zaraz będą :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Ciepły Klusek 2014-06-06 14:12
Przyłóż kilka sztuk do monitora tworząc kolejnego posta i pacnij całą siła otwartą dłonią :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-06 14:14
Drylownica matrycowa :lol:
Ciepły Klusku, "bier pomysła i patentuj co rychło" ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Ciepły Klusek 2014-06-06 14:21
Tak się robi biznes maleńka :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-06 14:34
Aż się boję pomyśleć z jakiego powodu wymyślili krajalnicę do jajek.. ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ciepły Klusek 2014-06-06 14:47
Do tej pory to był sekret i nikt nie miał na tyle odwagi aby o to spytać, bo wiesz ludzie nagle znikali i w ogóle klimat wokół tej sprawy był taki jakby jajko się zepsuło. W zaufaniu Ci powiem tylko, że krajalnica do jajek powstała po to aby zapanować nad całą ludzkością.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-06 15:15
To nią mieli walczyć w "Gwiezdnych Wojnach", ale wtedy jeszcze była ściśle tajna ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marcin_Rem 2014-06-06 14:11
Moim zdaniem piękna postawa :)
Chciałby się tego nauczyć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Atx 2014-06-06 14:30
Można się tego nauczyć małymi krokami, świadomie wyłapując dobre chwile.
Niektórzy ćwiczą wręcz z zaplanowaną godziną i wymieniają co dobrego w danym dniu się zdarzyło. Potem dzieje się to samo. Zauważa się je, bez trudu.

Czasem niestety trzeba bardzo mocno dostać do życia w łeb, by docenić te chwile i zmienić podejście.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-06-06 14:30
Cytuję Atx:
Cytuję Marek:


Umysł nie ma możliwości bycia szczęśliwym - ale miliardy ludzi łudzi się, że gdzieś tam jest coś, co skłoni ich uklad hormonalny do rozkoszy. Niestety, to tak nie działa.


Wiesz jaka jest różnica między Tobą i mną?
Taka, że potrafię się cieszyć chwilą. Że każdego dnia znajduję szczęście. Że nawet jeśli miłość życia znika, cieszę się, że ją poznałam, że zaistniała w moim/jego życiu, i wierzę, że przez te parę chwil jej istnienia też dałam całe szczęście, największe jakie tylko potrafiłam.

Dostaję w łeb, zbieram się z kolan i żyję znów łapiąc szczęście, choćby tak jak dziś, że kawa wyszła genialna, a czereśnie dojrzały i przepięknie wyglądają w słońcu.

Naiwna idiotka Waszym zdaniem? Może. Wasz osąd, Wasze życie, moje życie.

Wolę żyć dając, niż odbierając.


Widzę tę różnicę bardzo wyraźnie - Ty żyjesz cudzym programem, bronisz go, wierzysz w niego, uważasz swoje myśli i emocje za rzeczywistość - a ja już nie. Wszystkie inne słowa to tylko nic nie znaczące próby obrony tego, w co wierzysz. Nie wierzę w ani jedno słowo, no tak mam, wybacz proszę :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 14:51
Cytuję Marek:

Widzę tę różnicę bardzo wyraźnie - Ty żyjesz cudzym programem, bronisz go, wierzysz w niego, uważasz swoje myśli i emocje za rzeczywistość - a ja już nie. Wszystkie inne słowa to tylko nic nie znaczące próby obrony tego, w co wierzysz. Nie wierzę w ani jedno słowo, no tak mam, wybacz proszę :)


To nie jest program cudzy. To program mój własny.

Gdybym żyła programem cudzym, to bym dążyła do posiadania dzieci, to w dalszym ciągu bym tkwiła w pokichanym małżeństwie słuchając męża, który małymi kroczkami zabija moje poczucie wartości i namawia równie delikatnymi kroczkami do samobójstwa, bo "marnuję tlen".

Gdybym żyła programem cudzym, to po rozwodzie stanęłabym po stronie skrzywdzonych kobiet i krzyczała równo z nimi, że mężczyźni to nieudacznicy.


Mąż był skur.... ale gdybym go nie poznała, gdybym nie cierpiała tyle lat, nie miałabym tej siły, którą mam teraz.
Absurdalnie - dziękuję mu, że niszcząc mnie, dał mi siłę do przeżycia.
Żyję swoim programem - programem widzenia czerni, bieli, wszystkich odcieni szarości i barw. Programem jin i jang. Programem równowagi, że zło jest częścią dobra, a dobro częścią zła - jednością. Programem ścieżek, które musimy przejść, by czegoś się nauczyć, by życie było dobre.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-06-06 18:36
Cytuję Atx:
Cytuję Marek:

Widzę tę różnicę bardzo wyraźnie - Ty żyjesz cudzym programem, bronisz go, wierzysz w niego, uważasz swoje myśli i emocje za rzeczywistość - a ja już nie. Wszystkie inne słowa to tylko nic nie znaczące próby obrony tego, w co wierzysz. Nie wierzę w ani jedno słowo, no tak mam, wybacz proszę :)


To nie jest program cudzy. To program mój własny.

Gdybym żyła programem cudzym, to bym dążyła do posiadania dzieci, to w dalszym ciągu bym tkwiła w pokichanym małżeństwie słuchając męża, który małymi kroczkami zabija moje poczucie wartości i namawia równie delikatnymi kroczkami do samobójstwa, bo "marnuję tlen".

Gdybym żyła programem cudzym, to po rozwodzie stanęłabym po stronie skrzywdzonych kobiet i krzyczała równo z nimi, że mężczyźni to nieudacznicy.


Mąż był skur.... ale gdybym go nie poznała, gdybym nie cierpiała tyle lat, nie miałabym tej siły, którą mam teraz.
Absurdalnie - dziękuję mu, że niszcząc mnie, dał mi siłę do przeżycia.
Żyję swoim programem - programem widzenia czerni, bieli, wszystkich odcieni szarości i barw. Programem jin i jang. Programem równowagi, że zło jest częścią dobra, a dobro częścią zła - jednością. Programem ścieżek, które musimy przejść, by czegoś się nauczyć, by życie było dobre.



Program daje przeróżne opcje - także te które opisujesz. Program to silna wiara, przekonanie i emocje utwierdzające Cię w przekonaniu, że to w co wierzysz jest prawdą. A wierzysz w związek który daje szczęście, dzieci które dają szczęście itd. A to nieprawda, co można banalnie prosto uzasadnić - właśnie lękiem o śmierć bliskich. Jakie to szczęście, jak mąż może umrzeć albo odejść do Twojej koleżanki? Może być miłość, rozmowy, czułość... i nagle zdarza się. Przecież takich przypadków jest cała masa.

W życiu się spotkałem z niejedną kobietą, która mówiła mi jaka jest zajebista i inna niż wszystkie - ale widziałem, że mają ten sam program, a ciągłe mówienie o sobie i złych ex-ach, to taka bajeczka - później wychodziła cała prawda. Zawsze - u mnie i ludzi których znam, a facetów z opowieści prywatnych, znam spokojnie z dwustu, trzystu? Może nawet więcej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 18:53
Robiono kiedyś eksperyment. Wrzucano szczura do akwarium z wodą bez możliwości wyjścia i sprawdzano po jakim czasie się utopi.

Jednej grupie szczurów tylko mierzono czas do utonięcia. Drugiej po chwili pływania dano jeden raz deseczkę, na którą mogły wyjść na moment z wody, i wrzucono je z powrotem.

Te pierwsze tonęły po kwadransie, a drugie potrafiły pływać parę godzin.

Taka właśnie jest różnica między życiem bez nadziei na szczęście, a życiem z nadzieją.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-06-06 19:34
Cytuję Atx:
Robiono kiedyś eksperyment. Wrzucano szczura do akwarium z wodą bez możliwości wyjścia i sprawdzano po jakim czasie się utopi.

Jednej grupie szczurów tylko mierzono czas do utonięcia. Drugiej po chwili pływania dano jeden raz deseczkę, na którą mogły wyjść na moment z wody, i wrzucono je z powrotem.

Te pierwsze tonęły po kwadransie, a drugie potrafiły pływać parę godzin.

Taka właśnie jest różnica między życiem bez nadziei na szczęście, a życiem z nadzieją.


A po co mieć nadzieję na szczęście, jak można mieć tu i teraz szczęście bez przedmiotów, umów prawnych, ślubów, dzieci, pieniędzy i całej reszty? To tylko nawyk - trzeba nauczyć się cieszyć. Ale ludzie z programem tego nie rozumieją, bo program w który wierzą, mówi im że szczęście jest w przyszłości. Nieprawda. W przyszłości będziesz, i nawyk szukania w przyszłości jeszcze się zwiększy. A później starość i śmierć, a szczęścia nie ma. Zaczyna się obwinianie innych - i jak ktoś ma farta, alzheimer bo ból i rozpacz u takich ludzi jest straszne.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 20:07
Cytuję Marek:

A po co mieć nadzieję na szczęście, jak można mieć tu i teraz szczęście bez przedmiotów, umów prawnych, ślubów, dzieci, pieniędzy i całej reszty? To tylko nawyk - trzeba nauczyć się cieszyć. Ale ludzie z programem tego nie rozumieją, bo program w który wierzą, mówi im że szczęście jest w przyszłości. Nieprawda. W przyszłości będziesz, i nawyk szukania w przyszłości jeszcze się zwiększy. A później starość i śmierć, a szczęścia nie ma. Zaczyna się obwinianie innych - i jak ktoś ma farta, alzheimer bo ból i rozpacz u takich ludzi jest straszne.


Wiesz po co? Po to, by nie straszyć młodszych i mniej doświadczonych od siebie, którzy nie poznali ani smaku posiadania przedmiotów, ani smaku miłości, ani smaku seksu.

Przekrzywionym krakaniem, że niemal wszystkie związki są złe, pokazywaniem "odrzuć innych, zanim odrzucą ciebie" wypacza się ich jeszcze nie ukształtowany charakter.

Nie namawiam do czekania na bliżej nieokreślony raj. Namawiam do znajdowania szczęścia każdego dnia, a nie czekania na mannę z nieba.
Trzeba uczyć ludzi programu cieszenia się życiem tu i teraz, dziś. Cieszenia się małymi radościami, choć nie ma się ogromnych. Cieszenia się, że ktoś w życiu zagościł, nawet jeśli to było na krótko.

Osho mówi, że jesteśmy jak studnie, które myślą, że są same, a nie wiedzą, że wszystkie są tą samą cząstką wielkiego oceanu.

Czemu zamiast pokazywać ludziom możliwość radości, możliwość rozwoju przez wspólne osiąganie szczęścia, mam ich straszyć i uczyć być samotnymi studniami?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Atx 2014-06-06 18:58
"Zawsze" i "nigdy" to też jeden z licznych negatywnych programów.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Atx 2014-06-06 19:13
Cytuję Marek:


Program daje przeróżne opcje - także te które opisujesz. Program to silna wiara, przekonanie i emocje utwierdzające Cię w przekonaniu, że to w co wierzysz jest prawdą. A wierzysz w związek który daje szczęście, dzieci które dają szczęście itd. A to nieprawda, co można banalnie prosto uzasadnić - właśnie lękiem o śmierć bliskich. Jakie to szczęście, jak mąż może umrzeć albo odejść do Twojej koleżanki? Może być miłość, rozmowy, czułość... i nagle zdarza się.


Równie dobrze mogę skupić się tylko na sobie i dbaniu o siebie i nie iść w ogóle do pracy, bo zwolnienia z pracy się zdarzają. Mogę nie wychodzić z domu, bo wypadki się zdarzają. Mogę zamknąć się w pustej piwnicy, bo wypadki w pokojach się zdarzają. Jeśli będę mieć pecha, to nawet w tej pustej piwnicy we śnie udławię się na śmierć przelatującym owadem. No i co?
Ryzyko życia.

Nawet skupiając się tylko na sobie można znaleźć mnóstwo rzeczy, których można się bać. Mam się bać żyć, bać wszystkiego, co niesie życie, co niesie ze sobą szczęście?

Chyba nie tędy droga.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # mrx 2014-06-06 17:20
Czereśnie lata temu powymarzały, teraz to rzadkie okazy. Cena czereśni to zupełny abstrakt, jeśli w zeszłym roku były po 16 zł/kg to w tym roku widziałem po 28 zł/kg ! Pamiętam dawne czasy, jak na praktyce geodezyjnej w opolskim, codziennie obżerałem się czereśniami do oporu. Każdego dnia do naszej dyspozycji było kilka skrzynek czereśni.
Na działce miałem czereśnię, inna czereśnia sąsiada w połowie wisiała nad dachem mojej altanki..., co skwapliwie wykorzystywałem :P
U wuja sadownika rosła potężna wiekowa super czereśnia. W dzieciństwie wspinało się na nią i obżerało w sezonie.
Raz wlazłem do nieogrodzonego sadku przy polnej drodze w Wiśle, dorwałem się do czereśni, jakże one lśniły na słońcu, aż tu nagle z niedalekiej chałupy wyskoczyła baba z jakąś ścierką, i dalej zaczęła się drzeć na mnie, wymachiwać i biec w moim kierunku... Ewakuowałem się w kierunku czeskiej granicy. I za co to, za co ? Za te dwie czereśnie ?!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-06 17:36
Swojskie czereśnie przegrały w konkurencji z brzoskwiniami, nektarynami ściąganymi z UE. Tak samo zresztą jak polskie odmiany jabłek. Mało kto wie jak smakują kosztele albo kronselki. Za to zielone jabłka z naklejką na sztuki i owszem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-06 13:42
OSHO: "W gruncie rzeczy mamy juz popsute nawyki. Nawet gdyby u naszych drzwi stanął Budda, chcielibyśmy go odprawic. Wierzymy, ze wszyscy, którzy do nas przychodzą, czegoś od nas chcą. Ignorujemy tych, którzy przychodzą, aby dawać, i każemy im odchodzić. Tak
popełniamy poważny błąd. Mam nadzieję, że od tej chwili nie będziecie popełniać tego
błędu."
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Pawel z Niemiec 2014-06-06 20:34
tak bywa często
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 13:52
Cytuję Marek:

A skąd wiesz że są szczęśliwe rodziny?


A stąd, że bije od nich światło. Widać troskę, miłość, zrozumienie.
Wychowują dzieci miłością. Wychowują do odejścia w życie bez lęku. Nie trzymają kurczowo, nie straszą, tylko mówią "jesteś mądry,dobry, dasz radę".
Mają miłości tyle, że rozlewają ją na świat. Dają ją wokół samym istnieniem.
Promieniuje od nich, czuć w powietrzu, jak najświeższe powietrze przy najpiękniejszym wodospadzie.

Gdy spotkasz takich ludzi, po prostu to wiesz. Podświadomość nie ma szans nie zauważyć tego właśnie szczęścia.

To jak z kimś, kto poczuł swe powołanie - widać je w każdym spojrzeniu, geście - świetny lekarz, któremu bez strachu powierzysz swe życie, ksiądz, z którym szczerze i mądrze porozmawiasz, mimo że jesteś niewierzącym. Płaczesz po wyjściu od niego? Nie! Cieszysz się, że na taką osobę trafiłeś.

To jak z miejscem gdzieś na świecie, które jest jedyne w swoim rodzaju i lubisz do niego wracać, bo promieniuje do Ciebie dobrem i siłą. Czasem ma to wzgórze, czasem kościół, czasem zwykła stara kamienica. Geomancja.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marcin_Rem 2014-06-06 14:15
Znałem kiedyś kobietę, młodą dziewczynę...mi ałem właśnie takie odczucia...jakb y promieniała, jakby otaczała Ją poświata, emanowała energią, pasją, radością życia i zwyczajnym ciepłem. A nie była to jakaś ciepła klucha, tylko silna i odważna, pewna siebie kobieta.
Nie mogę Jej zapomnieć...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Ciepły Klusek 2014-06-06 14:26
Tylko bez takich Ty płytki, mały egoisto i w ogóle to załóż spodnie. :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marcin_Rem 2014-06-06 14:33
Nie wiem co Ci nie pasuje...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 15:17
Cytuję Marcin_Rem:
Nie wiem co Ci nie pasuje...


Nie stresuj się, Marcin. Ciepłego Kluska po prostu rozochociła wizja zdobycia fortuny dzięki patentowi, jaki dziś wymyśliliśmy :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 15:22
Spoko :)
Pewnie o Ciebie zazdrosny ;-)
Ciekawa dziewczyna i pisze bardzo do rzeczy ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 15:38
Nie przyznawaj się, że jesteś po mojej stronie, bo zaraz dostaniesz minusa od tajemniczego Minusodawacza ;-)

Jam tu ciemną stroną mocy jest ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 15:50
Jaka ciemna strona mocy?
Przecież dobrze piszesz. A to że można mieć rozbieżne zdanie z Markiem, to nic strasznego.
Marek jest doświadczonym człowiekiem, wiele też sam się nauczył. Szanuję i cenię Jego pracę. Dużo od Siebie mi dał w formie felietonów i książek.
Nie mniej nie wie wszystkiego. To nie możliwe ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 17:03
Widzisz? Minusodawacz już zauważył :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ciepły Klusek 2014-06-06 15:24
Właśnie tak, wkrótce założymy spółkę i uczciwie podzielimy się zyskiem 90/10, z korzyścią dla mnie :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 15:39
I z taką samą proporcją kosztów. OK 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ciepły Klusek 2014-06-06 15:54
Widzę, że bez prawnika się nie obejdzie. Ogram Cię do ostatniego grosza, a uprzejmi panowanie w czarnych BMW już jadą po Twoją matrycę 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 16:09
Zabrzmiało rozkosznie. Już ją wypinam ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ciepły Klusek 2014-06-06 16:22
Wiedziałem, że mogę się tego po Tobie spodziewać, dlatego są oni tej samej orientacji 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 16:32
Tej samej co matryca? :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ciepły Klusek 2014-06-06 16:40
Co się dziwisz, na spotkanie z Tobą nikt normalny nie chciał się udać :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 16:55
Powiedziałabym raczej, że nikt normalny nie pragnie matrycy zamiast mnie ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ciepły Klusek 2014-06-06 17:08
Masz rację, dlatego matrycę oddasz mi po dobroci, a Ciebie sobie wezmę siłą pożądania :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 17:22
Nie ta matryca to inna ;-)

Mnie, Kluseczku, nie można ot tak sobie wziąć wysyłając jakichśtam uprzejmych panów w beemie :-)

Przybądź osobiście, albo przepadnij ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ciepły Klusek 2014-06-06 17:36
Na co byłaby ta wizyta, gdybyś powitała mnie w ogrodniczkach :cry:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 18:01
Tobie też mam wymienić zamek w drzwiach?
Świat się kończy :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 18:02
Zmieniłeś zdanie? Przecież nie chciałeś :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 18:13
Aaaaaaaaaa! Matryca pretekstem, ogrodniczki przeszkodą, a w gruncie rzeczy chodzi tylko o wymianę zamka 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ciepły Klusek 2014-06-06 18:17
Tak, zmień mi ten zamek w drzwiach, tylko rusz kuper :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-06-06 18:21
Cytuję Atx:
Aaaaaaaaaa! Matryca pretekstem, ogrodniczki przeszkodą, a w gruncie rzeczy chodzi tylko o wymianę zamka 8)

Jeśli mogę się wtrącić..:)) chyba bardziej chodzi o wymianę płynów :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 18:23
Cytuję Sylwia:

Jeśli mogę się wtrącić..:)) chyba bardziej chodzi o wymianę płynów :D :D :D


Dzięki Sylwiu! Już dzwonię po znajomego hydraulika, niech pomoże Ciepłemu Kluskowi :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ciepły Klusek 2014-06-06 20:04
Gang bang :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 14:57
Ej, tylko bez zazdrości, bo patent na drylownicę matrycową Ci odbiorę ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-06 14:33
Cytuję Atx:
Cytuję Marek:

A skąd wiesz że są szczęśliwe rodziny?


A stąd, że bije od nich światło. Widać troskę, miłość, zrozumienie.
Wychowują dzieci miłością. Wychowują do odejścia w życie bez lęku. Nie trzymają kurczowo, nie straszą, tylko mówią "jesteś mądry,dobry, dasz radę".
Mają miłości tyle, że rozlewają ją na świat. Dają ją wokół samym istnieniem.
Promieniuje od nich, czuć w powietrzu, jak najświeższe powietrze przy najpiękniejszym wodospadzie.

Gdy spotkasz takich ludzi, po prostu to wiesz. Podświadomość nie ma szans nie zauważyć tego właśnie szczęścia.

To jak z kimś, kto poczuł swe powołanie - widać je w każdym spojrzeniu, geście - świetny lekarz, któremu bez strachu powierzysz swe życie, ksiądz, z którym szczerze i mądrze porozmawiasz, mimo że jesteś niewierzącym. Płaczesz po wyjściu od niego? Nie! Cieszysz się, że na taką osobę trafiłeś.

To jak z miejscem gdzieś na świecie, które jest jedyne w swoim rodzaju i lubisz do niego wracać, bo promieniuje do Ciebie dobrem i siłą. Czasem ma to wzgórze, czasem kościół, czasem zwykła stara kamienica. Geomancja.



Ludzie widzą takie rzeczy, bo chcą je widzieć. Starsze Panie widzą w plamie oleju czy brudnym oknie Matkę Boską - i NAPRAWDĘ czują wielką miłość. Ale to nie kurz ją generuje, a sama starsza Pani wierząca że źródło mocy nie jest w niej, a na zewnątrz.

Powiedz mi tak szczerze - jakie to szczęście, jak w każdej chwili dziecko może zginąć np. w wypadku na ulicy? Nie znam ani jednej osoby, która by się ciągle takimi sprawami nie zamartwiała...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 15:25
Statystycznie rzecz biorąc jest większe prawdopodobieńs two, że zginiesz od kopnięcia osła, niż w katastrofie lotniczej.

Na wszelki wypadek zabijesz osły?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-06 15:35
Jedną osobę spotkasz i po minucie jesteś wyssany z energii, a przy spotkaniu drugiej ta sama minuta naładuje Ci akumulatory, choćbyś był po maratonie.

Biopole. To nie kurz na brudnej szybie, czy dźwięk z wentylacji.

Człowiek jest istotą żywą. Jest częścią należącą do kosmosu. Czy chcesz, czy nie - reagujemy na sygnały przyrody. W silnym promieniowaniu elektryczności chorujemy, plamy na Słońcu też mają swój wpływ. Od codziennego działania Księżyca nie uciekniesz, bo nawet od niego zależy czy pachnący groszek będzie miał bujne kwiaty, czy tylko pójdzie w siłę liści.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # mrx 2014-06-06 21:06
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawel z Niemiec 2014-06-06 13:55
Marko ta pani ze zdjecia mi sie podoba :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-06-06 14:34
Cytuję Pawel z Niemiec:
Marko ta pani ze zdjecia mi sie podoba :D


Mi też, ja ją już zaklepałem :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-06-06 14:49
Cytat:
Zostawiłabyś - to lata nie tylko bez pieniędzy, ale i mojej możliwości wychodzenia z domu. Do tego w domu psychiczne jazdy z kimś, kto szaleje i odczuwa ból. Ja zresztą nigdy od nikogo takiego poświęcenia bym nie oczekiwał, nie chciałbym go.
Oj Mareczku...Jesz cze raz i ostatni powtorze ze NIE ZOSTAWILABYM! Nawet gdybys w szalenstwie wrzeszczal zebym odeszla...nawet gdybys mowil ze nie chcesz,nie uwierzylabym:)) ) Nie moglabym tak wyjatkowego uczucia oddac komus innemu:)))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 14:55
Fajnie się takie zapewnienia pisze dopóki się w danej dramatycznej sytuacji nie siedzi.
Każdy dramat jest inny. Jedne przeszłaś. Przed drugim uciekniesz. Życie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Sylwia 2014-06-06 15:04
:D Nie uciekne:)) Markowy program zalazl mi za skore bardzo gleboko :D Musialabym go wydrapac z mojego mieciutkiego..z myslowego cialka :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 15:08
Powinniście się zejść ;-) Obawiam się tylko że to tylko z Twojej strony pragnienie jest :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-06-06 15:12
Cytuję Marcin_Rembertów:
Powinniście się zejść ;-) Obawiam się tylko że to tylko z Twojej strony pragnienie jest :P

A czemu sie Marcinku obawiasz? Nie ma czego:))nikt nie zamierza siez nikim schodzic:)))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marcin_Rembertów 2014-06-06 15:17
Strasznie mocno jako kobieta jesteś za Markiem, można pomyśleć że chętnie byś Go dla Siebie zabrała ;-)
I w tym sensie się obawiam...co by Twoje serduszko nie było rozczarowane.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-06 15:45
Gdyby tak się rzeczywiście stało, raczej już bym nie miała tu po co zgrzytać ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-06-06 18:07
Cytuję Marcin_Rembertów:
Strasznie mocno jako kobieta jesteś za Markiem, można pomyśleć że chętnie byś Go dla Siebie zabrała ;-)
I w tym sensie się obawiam...co by Twoje serduszko nie było rozczarowane.

Zgadza się:) cenie Marka za to co robi, szanuję jego prace i poświęcenie dla czytelników..po za tym Marek ma to cos, ta iskre, która powoduje że tylko pisząc w wirtualnym świecie, sprawia że staje się to realnie... po prostu ma DAR.. i tak kocham Marka, ale nie tak jak myślisz..kocham go duchowo, jak uczennica Mistrza, czasem pies kota:)) ale zawsze jestem mu wierna:))
Czasem tnie słowem jak brzytwą, czasem otula magia i spokojem:)
Mam syna, teraz ma 6 lat i mam nadzieję że jak dorośnie będę mogła przekazać mu wiedzę markowych książek. Pisarza z warszawskiej Pragi, człowieka niezamożnego, ale uczciwego, który prawdy swoje głosił dla dobra ludzkości :lol:
A moje seruszko jest zdrowe jak nigdy :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Sylwia 2014-06-06 18:17
[quote name="Marcin_Re mbertów"]Strasz nie mocno jako kobieta jesteś za Markiem, można pomyśleć że chętnie byś Go dla Siebie zabrała ;-)
Nie obawiaj się Marcin nie zamierzam nikogo zabierać :lol: Raczej problemem u mnie jest to że za dużo daję :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Vasim 2014-06-07 13:32
Pamietam kiedys strasznie przesadzalem z kebabami ,jadlem co dzien lub co drugi .Mimo ze wiedzialem ze to gowno to dalej jadlem ,podswiadomosc byla silniejsza.Ale. ..zauwazylem pewna rzecz ,od kiedy przeczytalem ze kebab szkodzi ze mozna miec raka , rozne choroby po jedzeniu tego swinstwa emocje zagraly na maxa w tym najsilniejsza z nich czyli strach.Podswiad omosc szybko zalapala to wszystko i od tamtego czasu ani rusz kebabów ,nie mam ochoty.Moje pytanie; mam problemy z osobowoscia mianowicie mam niska samoocene praktycznie na kazdym punkcie ,czy mozna w jakis sposob sprawic podobnie jak z kebabem zebym uwierzyl w siebie ? Wiem ze jestem atrakcyjnym facetem a mimo to uwazam ze jak ktos sie na mnie patrzy to sie smieje w srodku.Druga sprawa to wyglad zewnetrzny ciagle uwazam ze smieja sie ze mnie bo nie jestem zbytnio umiesniony i tak dalej ...Czy mozna zastosowac taka sama technike jak z kebabem ? czyli uzyc emocji zeby trafic w podswiadmosc ? Badz co badz to ona wszystkim steruje...Jakie s wskazowki ? Bede wdzieczny :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vasim 2014-06-07 13:50
p.s pisze do was z tego powodu aby sie podzielic i wygadac .Cierpnie na ciagle porownywanie sie do innych , wszystko przekrecam w taki sposob aby bylo na moja niekorzysc.Uwaz am ze musze miec 50 cm w lapce zeby ktos mnie zauwazyl.Brakuj e mi akceptacji i milosci ,nie dostalem tego w dziecinstwie dlatego zachowuje sie tak jak sie zachowuje co powoli wpedza mnie w mysli samobojcze i depresje...Czuj e sie przegrany a kazdego dnia przed snem jestem spralizowany i wyssany z energii .Czasami jest tak iz jestem odwrotnoscia tej pierwszej osobowosci i moge gory przenosic taka mam wiare w siebie...Szkoda ze takie momenty zdarzaja sie bardzo ale to bardzo rzadko...Moglby m liczyc na jakies slowa otuchy od was ??
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-06-07 20:07
Cytuję Vasim:
zachowuje sie tak jak sie zachowuje co powoli wpedza mnie w mysli samobojcze i depresje...Czuje sie przegrany a kazdego dnia przed snem jestem spralizowany i wyssany z energii .Czasami jest tak iz jestem odwrotnoscia tej pierwszej osobowosci i moge gory przenosic taka mam wiare w siebie...



Jak często masz doła, a jak często siłę do "przenoszenia gór"? Zauważyłeś jakąś prawidłowość?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vasim 2014-06-08 13:08
Jestem pewny siebie i czuje sile w sobCytuję Atx:
[quote name="Vasim"]zachowuje sie tak jak sie zachowuje co powoli wpedza mnie w mysli samobojcze i depresje...Czuje sie przegrany a kazdego dnia przed snem jestem spralizowany i wyssany z energii .Czasami jest tak iz jestem odwrotnoscia tej pierwszej osobowosci i moge gory przenosic taka mam wiare w siebie...



Jak często masz doła, a jak często siłę do "przenoszenia gór"? Zauważyłeś jakąś prawidłowość?

Sile i pewnosc siebie mam wtedy kiedy w 100% akceptuje siebie ,wtedy czuje ze caly ciezar ze mnie schodzi i czuje sie znakomicie , niestety uwazam ze trzeba sie ciagle martwic i cierpiec ...Dlatego tych milych chwil jest tak malo,strach zwiazany z tym iz nie bede cierpial tylko sie cieszyk zyciem jest silniejszy...Ja k dziwka i alfons ,wie ze ja boli ale strach nie pozwala jej odejsc...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-08 22:07
Cytuję Vasim:

Sile i pewnosc siebie mam wtedy kiedy w 100% akceptuje siebie ,wtedy czuje ze caly ciezar ze mnie schodzi i czuje sie znakomicie , niestety uwazam ze trzeba sie ciagle martwic i cierpiec ...Dlatego tych milych chwil jest tak malo,strach zwiazany z tym iz nie bede cierpial tylko sie cieszyk zyciem jest silniejszy...Jak dziwka i alfons ,wie ze ja boli ale strach nie pozwala jej odejsc...



Może Panowie by coś poradzili Koledze, a nie zostawili go na pastwę losu skupiając się na moich szpilkach, co?

Vasim, to co napisałeś to dowód na problem właśnie z poczuciem wartości, z wiarą w siebie. Pytałam, czy zauważasz jakieś powtarzalne stany, bo czasem to niedobór związków w mózgu (wrodzony, spowodowany dietą lub stresującym życiem) albo nawracająca depresja.

Jeśli sam zauważasz, że to sprawa psychiki, poczytaj felietony Marka dotyczące pracy nad sobą. Spytaj go mailem, na pewno poradzi Ci konkretne, byś sam nie tracił czasu na szukanie.

Potrafisz wierzyć w siebie, znasz już ten smak. Wiesz do czego dążyć. Pracuj nad sobą mocno. Uwierz, że dasz radę odejść od lęków. Mi też się udało :-) choć nie było pomocy znikąd.

Dasz radę! Małymi krokami, ale dasz :-)

Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-06-07 22:40
A ja napiszę jaki dziś miałem sen - bo miałem ich bardzo wiele, wszystkie niesamowicie realne. W jednym z nich było że za oknem były dziwne czerwienie i ciemność, dostałem sms że coś się dzieje w USA i albo Litwą, albo jakimś państwem na L, tego już rano nie pamiętałem. Piszę to, bo czytam teraz o asteroidzie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Atx 2014-06-07 22:57
Okno to przeszkoda, jeśli było zamknięte, a pokonanie przeszkody, jeśli otwarte.
Ciemność znaczy, że potrzebujesz coś rozgryźć, bo czegoś nie rozumiesz, nie wiesz co zrobić, nie jesteś czegoś pewien.
Ciemnoczerwony to żądze, namiętności, energia, motywacja, jaką masz.
Dostanie wiadomości to sugestia, by dobrze rozpoznać sytuację.
Stany - Ameryka - oznacza odwagę, przedsiębiorczo ść, sukces materialny, który osiągniesz, tylko musisz o niego zawalczyć bez strachu. Czasem ostrzega, by nie być za mocno nastawionym na pieniądze.
Jeśli pamiętasz tylko jedną literę, widocznie tak miało być, bo reszta wyrazu nie była dla podświadomości ważna. Litera to wezwanie do porządku.
Samo L to symbol chęci posiadania wiedzy, jakiejś zdolności lub czegoś materialnego.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Siergiej! 2014-06-08 13:09
Pani ''Atx'' ma sporo racji o ile oczywiscie pisze szczerze.Jestes bardzo interesujaca kobieta i madra ,sympatyczna to rzadkosc dzisaj wsrod waszej ''nacji'' ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-08 22:12
Cytuję Siergiej!:
Pani ''Atx'' ma sporo racji o ile oczywiscie pisze szczerze.Jestes bardzo interesujaca kobieta i madra ,sympatyczna to rzadkosc dzisaj wsrod waszej ''nacji'' ;)


Piszę szczerze. Nie bawię się w ściemy. Szkoda czasu na gierki - wolę pamiętać inne rzeczy, niż komu co ściemniłam :-)
I spędzić czas tak, jak lubię.

Lekka szpileczka na końcu zdania, ale sporej części kobitek się należy ;-)

Bardzo dziękuję, Siergiej :-)

Udanego tygodnia wszystkim.

P.S.
Znów osoba mnie wspierająca dostała minus - Minusodawacz ma oczy wszędzie ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # arasek 2014-06-09 15:13
Wiesz jakie mam dzisiaj przemyślenia panie mistrz, są one oczywiście wynikiem wahania nastroju spowodowanym uczestnictwem w "nocy kultury" ale tak sobie myślę, że bardzo długo interesowałem się dziedziną bycia agresywnym, bycia egoistą, bycia testosteronem, byciem alfa, wiedzy czego chcę, bycia ekspansywnym, stawiania na instynkt u kobiet itp. że przez to się trochę zagalopowałem i wydaje mi się że nie chcę tego, ale nie mogę z tym skończyć, bo przez te wszystkie lata wgrywałem sobie ten program i teraz coraz częściej ujawniają się tendencje psychotyczne, których kiedyś nie było, albo były mocno stłumione... będąc wielbłądem, chciało być się lwem i co ? i okazuje się że bycie lwem to tez nie to...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Vincent 2014-06-09 19:37
Bo w życiu kolego trzeba się kierować zasadą "złotego środka". A że jest to okropnie trudne? Nikt nigdy nie mówił że samo życie do najłatwiejszych należy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # delta 2014-06-09 20:26
To po co czerpiesz ze stron propagujących agresję, głupi egoizm i chamstwo? Masz przecież Marka do czytania...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # arasek 2014-06-09 23:18
Cytuję delta:
To po co czerpiesz ze stron propagujących agresję, głupi egoizm i chamstwo? Masz przecież Marka do czytania...


a czy Ty nie widzisz co marek pisze, że tak się zapytam ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # delta 2014-06-10 06:28
Pytanie było tylko rozpoznawcze. Nie mamy o czym rozmawiać...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # TomekB 2014-06-10 10:31
Cytuję arasek:
Wiesz jakie mam dzisiaj przemyślenia panie mistrz, są one oczywiście wynikiem wahania nastroju spowodowanym uczestnictwem w "nocy kultury" ale tak sobie myślę, że bardzo długo interesowałem się dziedziną bycia agresywnym, bycia egoistą, bycia testosteronem, byciem alfa, wiedzy czego chcę, bycia ekspansywnym, stawiania na instynkt u kobiet itp. że przez to się trochę zagalopowałem i wydaje mi się że nie chcę tego, ale nie mogę z tym skończyć, bo przez te wszystkie lata wgrywałem sobie ten program i teraz coraz częściej ujawniają się tendencje psychotyczne, których kiedyś nie było, albo były mocno stłumione... będąc wielbłądem, chciało być się lwem i co ? i okazuje się że bycie lwem to tez nie to...


Książka "Żelazny Jan" trochę odsłoniła mi jak znaleźć ten złoty środek pomiędzy wielbłądem a lwem. Lew tkwi w nas jako mężczyznach tylko trzeba mu pozwolić się urodzić/ odnaleźć go.
Dobrze jest w życiu przeżyć inicjację. Coś gdzie otrzemy się o śmierć i uruchomią się nasze najgłębsze instynkty i wtedy je poznamy. Dla każdego to znaczy co innego. Dla mnie była to 48 godzinna selekcja do organizacji wojskowej (po pozytywnym ukończeniu selekcji nie wstąpiłem w jej szeregi).

Jak powiedział Aleksander Supertramp z filmu "Into the wild": "Nie chodzi o to, żebyś był silny, chodzi o to, żebyś czuł się silny".

Wielbłąd i Lew kiedy już zagoszczą w życiu to dobrze wiedzą kiedy się uaktywnić i nie wymaga to zużywania energii jak ma to miejsce w przypadku "chcenia być".
Bo spełnione życie to właśnie takie balansowanie pomiędzy.
Można być wielbłądem jednocześnie czując Lwa w sobie.
Optymistycznie dodam, że kobiety też to wyczuwają, wiem bo odkąd czuję w sobie lwa to taka jedna nie może się oderwać ode mnie :D

Zastrzegam, że to luźne przemyślenia, nie jakieś dogmaty wiary.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Artur 2014-06-09 20:32
Wspominałeś Marku, że masz doświadczenie w sprawach spadkowych, ale opinie czytelników też bardzo mile widziane. W rodzinie, gdzie zmarli rodzice nie pozostawili spadku przez wiele lat z działką nic się nie działo. Jeden ze spadkobierców, którego celem życia stała się klatka na warszawskim blokowisku, postanowił uruchomić proces spadkowy (przyznanie prawa do spadku, dział majątku), żeby pozyskać pieniądze. Kształt działki i zabudowania na niej powodują, że trudno będzie to w miare sprawiedliwie podzielić (ktoś dostanie gorszy fragment). Pozostali spadkobiercy najchętniej by nie dzielili i są przeciwni rozsprzedawaniu rodzinnego majątku. Nie mają też funduszy na spłacenie części. Moje pytanie: czy polskie prawo przewiduje jakiś sposób na zablokowanie tego procesu, a przynajmniej maksymalne opóźnienie? Z tego co czytałem w internecie, każdy ma prawo do spadku i rozporządzania nim, ale może są jakieś kruczki, jak to w prawie bywa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-06-10 19:29
Nic nie musisz dzielić i na cokolwiek się zgadzać. Poza tym wystarczy, że odmówisz zbycia swojej udziału i działka pozostanie w praktyce niesprzedawalna .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd