Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 05 maj 2014 21:20

Zdrada, czy zawsze jest zła?

Napisał 
Zawsze brzydziłem się zdradą, uważając ją za niezwykłe świństwo wyrządzone bliskiej osobie. Zdrada cielesna to złamanie filarów związku... a co jeśli bliska osoba latami te filary podgryzała?

Gorzka pamięć

Pamiętam, a jest to pamięć szczególnie gorzka i nieprzyjemna, jak kobiety z którymi byłem, bezustannie oszukiwały mnie w małych sprawach. To były naprawdę małe sprawy, o dużych nie ma sensu wspominać. Przeglądanie telefonu, grzebanie w moich papierach, kiedy byliśmy na takim etapie związku, gdzie moja szuflada powinna być tabu...Widziałem te kłamstewka, grę którą prowadziły, kompletnie nie rozumiejąc o co chodzi - dlaczego kłamią w tak małych sprawach, dlaczego tak uparcie bronią kłamstwa? Widzę że skłamała - jak na dłoni. Mam dowód, ale to nic - zapiera się, oskarża mnie o paranoję, czepialstwo, że jestem zły, nawet chory i powinienem się leczyć... Oczywiście że jestem zły, wkur... jak diabli, bo co to za bycie razem, jeśli ciągle muszę być czujny, nie mogąc zaufać? Stan wojny większy niż na zewnątrz, w Warszawskich firemkach, gdzie pracuje się za nędzne ochłapy u zadowolonych liberałów.

Kłam za chwilkę przyjemności

Kobiety dając mi seks, tresowały mnie bym kłamał, zaparł się siebie. Jeśli powiedziałem co czuję, do czego byłem nakłaniany - a odpowiedź nie satysfakcjonowała partnerki, następowała kara; grymas, milczenie, wyrażanie twarzą szeregu odczuć negatywnych, poprzez brzydkie słowa, w końcu krzyki i wunderwaffe Pań na całym globie - płacz. Byłem przekonany że jestem nienormalny, chory, w jakiś sposób uszkodzony - czułem się winny, zawsze winny. Trwało to do czasu, gdy z racji pisania spotkałem się z dużą ilością mężczyzn. Wtedy pojąłem, że wszyscy mówią dokładnie to same. Olśniło mnie - to nie ja jestem "kaleką emocjonalnym", a tylko miałem się taki poczuć. Po co? Po to by dążąc do stanu bycia "prawdziwym facetem" (parametry tego ideału określa oczywiście kobieta), zmienić się w kogoś, kto żyje by spełniać cele Pani. I jeśli poświęcę swe cele, ideały i unikalne zdolności na ołtarzu jej celów, będę prawdziwym mężczyzną, prawdziwą marionetką. Jeśli będę chciał żyć po swojemu, zgodnie z tym co czuję - będę żałosnym, pustym, płytkim egoistą. Jedyne co mnie uratowało, to moja impulsywność. Reagowałem agresywnie na każdą presję - wbrew sobie, nienawidząc siebie.

Później byłem agresywny złośliwie, nie czując zbyt dużego poczucia winy. Ono zawsze było, w końcu jestem większy, cięższy od słabej, kruchej kobietki która płacze... i jednocześnie sprawia że czuję się strasznie, jak zbrodniarz, kryminalista, bandzior i ćwok który sprawia że jego kobieta płacze... który nie chce sprzedać swojego mieszkania, i dać swoich pieniędzy Pani na świetny, niesamowity biznes... Gnój! Myślisz tylko o sobie! Na pewno skrzywdziła Cię jakaś kobieta, a teraz generalizujesz, nie wszystkie takie są, ja jestem inna! Spójrz jak płaczę, spójrz na moje łzy i posłuchaj jak skowyczę, jak płaczę! To Twoja wina że ja płaczę, to Twoja wina że mam takie reakcje emocjonalne!

Oddaj dorobek swego życia, a będę miła... łzy wyschną, będziemy się kochali... do czasu aż dojdę do wniosku, że nie wiem co czuję... że to chyba nie ma jednak sensu... Pieniądze? Jakie pieniądze? Spójrz, ja płaczę egoisto! To przez Ciebie! Straciłam wszystko bo... bo mnie nie kochałeś! Nie dawałeś mi poczucia bezpieczeństwa!

Nie kocham w stresie

Budziło to we mnie nieprawdopodobne obrzydzenie, fizyczną odrazę. Jeśli kobieta okłamywała mnie w pierdółkach, nie było mowy o seksie - czułem urazę, nie chciałem się odzywać, nie chciałem takiej Pani obok siebie widzieć. Jeśli kobieta bezustannie prowadzi grę, której zasad i celów nie znam, jak mogę się odprężyć, poczuć bezpiecznie? A jeśli nie mam poczucia bliskości i bezpieczeństwa, staje się to wszystko zwykłą kopulacją - taką, jaką można mieć po kilkunastu minutach siedzenia na czacie. Za darmo, dobrej jakości seks - jeśli wiesz co i jak pisać, a ja wiem.

To pewien proces - łańcuchowy. Najpierw mój gniew, niedowierzanie - dlaczego mnie okłamałaś? Awantura, krzyki. Ona reaguje tak, by złamać mnie, wygrać tę walkę - używa arsenału reakcji z dzieciństwa, wszyscy używamy strategii z dzieciństwa które działały na rodziców. Nie odzywa się bądź awanturuje, obraża, zrywa znajomość, "koniec z nami" - ok, spier... I tak nie chcę Cię widzieć, chcę zapomnieć że Cię znałem, wymazać z pamięci wszystko to, kim dla mnie byłaś - chociaż nie umiem. Dopiero teraz umiem zarządzać swoimi reakcjami emocjonalnymi, ale zapomnieć się nie da - można odsączyć ze wspomnienia pamięć emocjonalną, co daje wielką ulgę.

Negocjacje z mechanizmem wypierania

Gdy manipulacje nie działały, bo i działać nie mogły - zaczynały się pertraktacje. Żadna z dziewczyn które znałem, nie umiała się przyznać do kłamstwa. To był festiwal łgarstw, przeinaczeń, mechanizmów wypierania i projekcji. To mnie zdumiewało, szokowało i głęboko raniło. Różnice między płciami, różne ścieżki myślenia, ok - ale kłamstwo to kłamstwo, a prawda to prawda, co tu jeszcze można dodać bądź odjąć? Dla mnie związek to przestrzeń, gdzie mogę znaleźć ukojenie. Jeśli tego nie mam, nie ma sensu przebywać w takiej relacji. Nie spełnia mnie coś, co nie daje mi czegoś głębszego, odchodzę więc w bitewnej mgle oskarżeń o to, że nie dorosłem do związku, nie dojrzałem... Jeśli dorośnięcie oznacza koszmar, bo inni żyją w podobnym piekle, to ja nie jestem tym zainteresowany. A że krytykują, obmawiają? Zawsze będą to robili, powód się znajdzie - albo wymyśli, wykreuje.

W pewnym momencie zacząłem rozumieć proces zdrady, wypływający z głębokiej hipokryzji świata związków. Mężczyzna ma emocje, seks, a po ślubie i urodzeniu dziecka, to wszystko znika. Mężczyzna dawniej ukochany, staje się dostarczycielem pieniędzy, którego się ruga jak uczniaka. Znika radość wspólnego bycia, seks... i z tego co mi wiadomo, te naturalne przecież, biologiczne jakby nie patrzeć procesy, są przez Panie zakłamywane. Nie spotkałem się ani razu, a miałem kontakt ze sporą liczbą żonatych facetów (jako coach, srołcz czy jak się nazywa kolesia, w którego można się wypróżnić swoimi frustracjami) z sytuacją, gdzie kobieta mówi wprost o tym co czuje. Swój brak pasji i pragnienia seksu, usprawiedliwia wszystkim - tylko nie tym, że po prostu straciła pociąg. Na litość Boską! Przecież to taka prosta rzecz; nie czuję pociągu. Żadna z Pań się do tego nie przyzna. Arena takiej rozmowy to płacz, wyrzuty, wrzaski, skomlenie i obwinianie partnera o zmęczenie, brak ładnego, nowego auta jak sąsiedzi i szereg innych rzekomych dowodów winy męża. Zmęczenie... moja ex gdy po całym dniu pracy do mnie jechała tramwajem, niemal mnie, zawodowego bezrobotnego, doprowadzała na skraj fizycznej wytrzymałości. Nie powiem w jaki sposób, ale łatwo się domyślić jaki - jedyny jaki umiała. Jeśli kobieta czegoś chce, zmęczenie nie przeszkadza. Naprawdę. Gdy nie chce, wszystko przeszkadza.

Seks? A po co?

Nie chcesz, bo nie musisz kochanie. Masz prawną umowę, dziecko, społeczną pozycję ciężko harującej przy zmywarce mężatki, więc masz wszystko to, co według Ciebie w życiu jest ważne. W tym momencie, gdy już nie pozostało nic do osiągnięcia - nie chce Ci się dbać o swojego mężczyznę. Tak po prostu. Chcesz tylko więcej i więcej pieniędzy, ubrań i biżuterii - więcej śmieci, które mają załatać tę coraz głębszą dziurę w Tobie, odwieczny brak czegoś, czego nie można w żaden sposób nazwać. Ten nienazwany, nieokreślony ból istnienia, próbujesz przybrać w znane Ci ciuszki pojęć i słów, schematów. I przegrywasz, jak niemal wszystkie kobiety ziemi, tej ziemi. Ból kroczy z Tobą i w Tobie jak wierny towarzysz, aż do śmierci. Niestety, zakłamywanie go, projektowanie na innych, udawanie że go nie ma czy manipulowanie nim poprzez płacz... nie działa. Otchłań wypełnić trzeba miłością made in Ja, a nie szmatami, związkami i pierdołami. Miłość do siebie jest rozwiązaniem - ale tego nie umiesz zrobić, nawet nie chcesz, ponieważ miłość do siebie oznacza urwanie się ze smyczy światowych mód i trendów. Na szczęśliwej kobiecie nikt nie zarobi, przemysł padnie. Wybierasz więc to co znane, i zamiast kochać - szukasz kogoś kto Cię pokocha. Zamiast jedną decyzją dać sobie miłość, szukasz jej przez lata, wieki, tysiąclecia...

Twoje łzy, to Twoja decyzja

Panie uwielbiają światową mądrość: "Łzy kobiety są porażką mężczyzny". To oczywista, ordynarna manipulacja. Ja nie jestem odpowiedzialny za stan emocjonalny kobiety - ale ona by chciała, bym ja tak myślał. W ten sposób kilka łez na zawołanie (kobiety to umieją) sprawia, że działam w kierunku spełnienia jej pragnień. Ja bym zaproponował inną mądrość. "Migrena kobiety, największą porażką mężczyzny". To jest prawda - jeśli kobieta ma "migrenę", to znaczy że nie chce. A nie chce dlatego, ponieważ nie musi. Może jest ślub, prawnie dający jej Twoje dobra materialne, np. mieszkanie na które Twoi rodzice całe życie ciężko pracowali... albo jest tak pewna że jesteś słaby, niezdolny do podjęcia swojej decyzji, że wie iż można Cię po prostu zignorować, olać. Powtarzam to wszystkim tym, którzy chcą (i nie chcą) mnie słuchać. Jeśli kobiecie zależy, jej system hormonalny atakuje krwioobieg hormonami seksu bezustannie. Taka kobietka obudzona o czwartej w nocy, deklamuje Pana Tadeusza i daje Ci cudowny, namiętny seks. Jeśli ją zbudzisz w nocy i tylko chrapie, to znaczy że już jej nie zależy - z jakiegoś ważnego, zawsze dla Ciebie upokarzającego względu. Jeśli kobieta nie chce - to znaczy że nie warto. To takie proste rzeczy, że aż dziw bierze, jak wielu Panów próbuje sobie to wytłumaczyć. Jeśli oddasz wszystko co masz, znika wyzwanie i tajemnica. Po co się więc dalej starać? I tyle. Stawiaj granice, bądź tajemniczy, szanuj się - a kobieta zrobi wszystko, byś się zmienił (czyli stał totalnie uległy). I by to osiągnąć, natura obudzi w niej demony seksu z najgłębszych otchłani piekieł...

Spójrzmy na sytuację podłego, wiarołomnego małżonka. Nie może porozmawiać o tym co czuje, ponieważ jeśli Panie mówią, że lubią facetów mówiących o swych uczuciach, mają na myśli tylko to, co chcą usłyszeć. A lubią wyznania miłosne, które sprawiają że czują się kochane - czyli bezpieczne - wreszcie upolowały samca, który zapewni im bezpieczeństwo materialne, możliwość wychowania potomstwa (niekoniecznie legalnego małżonka, mówi się nawet o 20% dzieci które są owocem zdrady) i społeczną akceptację. Jeśli nie on, to sąd który w osobie podstarzalych, rozwiedzionych Pań, nie cacka się z obrzydliwymi samcami. Wszystko inne budzi gniew, płacz, krzyki i wyśmiewanie, drwinki... Facet mówi że chce seksu, że to pragnienie go rozsadza, że nie jest w stanie sobie z nim poradzić - kobieta krzyczy że jest zwierzęciem, że nie umie okiełznać swych prymitywnych, wstrętnych chuci - a niby jak? Tego Panie nie wiedzą. Ma zawiązać na supeł, wykastrować się, wsadzić w imadło i zacisnąć? Nawet tak, jeśli miałby dać spokój bogobojnej, praworządnej, społecznie szanowanej Matce Polce, która zamienia życie swego męża i dzieci w koszmar. I gdy zjawia się niebezpieczny, moralnie podejrzany amator cudzych łon, nagle przemienia się w chutliwą łanię, która skarży się swemu kochankowi o mężu który o nią nie dba, niszczy ją, zabrał jej czas, a przecież mogła mieć miliardera...

Zło w imię "miłości"

Znam takich małżonków, co tak strasznie niszczą życie swej kobiecie. Pracuję z nimi, więc wzór jest od lat niezmienny. Płaczą, zapijają się, bezmiar ich tragedii jest nieopisywalny. Mój dawny kolega opowiadał mi, jak poznał piękną, dzieciatą Panią. Wiele mówiła o roli rozmowy w związku, miłości na zawsze, wspólnym życiu pośmiertnym nawet w chwale Boga (była katoliczką)... a później namówiła go, by złożył w trakcie rozprawy rozwodowej "lewe" zeznania przeciwko jej małżonkowi. Gdy nie chciał się zgodzić, płakała że to jej koniec... miała migrenę... koniec z seksem i przytulaniem, tylko milczała, płakała i patrzyła się zbitym, zbolałym wzrokiem... gdy powiedział że sprawę przemyśli, a Pani cudownie minął ból głowy, pojawił się cudowny seks, przytulanie, imprezy.

Taak... poszedł do sądu, złożył fałszywe zeznania, uwalili faceta który stracił mieszkanie. Po niecałym miesiącu fanka rozmów w związku wywaliła go z mieszkania. On później śledził ją, skontaktował się z facetem któremu zniszczył życie, jej byłymi, kompletnie zwariował.

Przywal jej!

Ostrzy faceci mają swoje rady - przyłóż jej. Odejdź. Postaw się. I kompletnie nie rozumieją, że jest to nierealne. Przyłożysz, to zostanie wezwana policja, a następny gach wybije Ci wszystkie zęby, by zamieszkać w Twoim mieszkaniu. Znam takie sytuacje. Odejść? Ale jak, skoro wszystko w Tobie aż krzyczy, wrzeszczy na samą myśl o tym? I gdzie odejść, skoro nie masz mieszkania (kobieta z dzieckiem nie może być wyeksmitowana), ani pieniędzy, bo pensję oddajesz swojej kobiecie? A jak odejdziesz są groźby że się zabije, zawsze obmawianie Cię przed rodziną... odejdź, jak to łatwo powiedzieć. Gorzej wykonać - i niby jak się masz postawić? Byłeś kiedyś w akcji z kobietą, która wie że może wszystko, a prawo stoi po jej stronie? Wrzaski, bicie, oskarżenie o gwałt i bicie dzieci, kto Ci uwierzy, widząc płaczącą, kruchą myszeczkę? Pójdziesz siedzieć kolego, a w więzieniu jak wiesz, bijących czy gwałcących dzieci, bardzo nie lubią. Będziesz musiał być chroniony, by Cię nie zarżnięto czy nie zgwałcono. Jedno słowo kobiety że gwałcisz - i cała machina prawna rusza. I nawet jeśli się wybronisz (rzadkość), sprawa zabierze Ci wiele lat życia, po których będziesz miał tak poszatkowane tętnice, jak mój turecki sweter.

Najpierw samoocena

Nie, tak nie można działać. Żadne stawianie się, czy (Boże kochany!) bicie. Ja działam tak - zalecam ćwiczenia na samoocenę. Przecież ten facet jest z kobietą, bo wierzy że ona daje mu coś cennego, coś czego mu brakuje. Może szacunek, może miłość, zainteresowanie... może boi się być sam, może boi się presji rodziny, że nie ma żony i dzieci? Niech poczuje miłość do siebie, niech ją w sobie kultywuje. Z czasem wzrośnie tak bardzo, że ten człowiek sam zauważy, że to co dostaje to ochłapy, za które płaci straszną cenę. To pierwszy krok do wyzdrowienia. Zauważyć problem, zlokalizować go i usunąć. Jeśli tego nie uczyni, następny związek będzie taki sam. Co później? Niekoniecznie wojna. Już dawno zauważyłem, że drapieżnik (w tym przypadku kobieta) sama odchodzi, odkleja się niejako od kogoś, kto ma szacunek do siebie. I nawet jeśli będzie wojna, to mężczyzna już nie będzie potrzebował psychiatry i leków, a przejdzie przez to suchą, nieskąpaną w pocie i krwi stopą.

Tak samo doradzam kobietom - by najpierw zauważyły dlaczego tkwią w toksycznej relacji, co na niej zyskują. Później jest praca nad samooceną, by samemu poczuć kontrast między miłością, a tym co dostajemy w związku. Jeśli człowiek mający problemy, nie uruchomi w sobie auto - miłości i auto - szacunku, żadna terapia i czyny nie mają sensu. Wpadną z deszczu pod rynnę. Z doświadczenia wiem, że praca z mężczyznami jest o wiele łatwiejsza. Kobiety z natury mają niesamowitą skłonność do oszukiwania siebie, do trwania w danej, niekorzystnej dla siebie sytuacji. Być może jest tak dlatego, że dla kobiety mężczyzna - drapieżnik, wampir emocjonalny emanuje siłą, którą Panie tak lubią, a dla faceta silna, bezwzględna kobieta budzi obrzydzenie i przerażenie.


-------------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" KLIK. Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
                                                  


Czytany 16097 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Esej 2014-05-05 23:02
Marek, moje gratulacje z powodu uruuchomienia ponownie SR no i wydania książek :lol: neta nie miałem, i od czasu do czasu na komie sprawdzałem co i jak i bolesne było, ze SR nadal niedostepne. Ale grunt, ze teraz jest wszystko ok. Jedna ksiazkę mam, a teraz pora na te 2, przyznam szczerze ze jednak wolę wersje tradycyjną,ale e-booki tez beda spoko. Takze jeszcze raz gratki :lol:

Co do artykułu, ja mam inne wytłumaczenie takich sytuacji- uwarunkowania społeczno-kultu rowe i faktyczny matriarchat. Opinia społeczna przeciwko facetowi, policja mopsy przeciwko facetowi, w koncu sądy i rozwódki w togach przeciwko facetowi. Swoje zrobił takze kult maryjny, gdzies czytałem wyjatkowo mocno eksponowany w polskiej kulturze. Dzisiaj mezczyzna nie ma praktycznie zadnych szans w starciu z kobieta, poniewaz cały aparat panstwowy jest przeciwko niemu. Postawic sie= stracic dorobek całego zycia. Jacy ci muzułmanie sa tacy są, ale jedno jest pewne- tam nie ma zadnych szans, zeby kobieta rzadziła facetem i zabierała mu legalnie pół majatku. Ktos powie, ze tam przypierdalaja babie w patelnie i po sprawie i terror. Dobrze wyjasnia to teoria socjobiologiczn a, to samiec musi byc silniejszy ze wzgledu na uwarunkowania samej biologii. władza w rekach kobiet oznacza totalna demolkę i odwrócenie naturalnego porzadku w przyrodzie. Stąd tez rodza sie wszelkiego rodzaju patologie, zarozumiałosc kurwa księzniczek i faktyczna bezkarność. Dzisiaj mezczyzna w PL nie jest w stanie dominować, a Marek podaje dobre przykłady, wystarczy ze baba znajdzie sąsiadke albo oskarzy i gwałt i potezna machina rusza i taka jedna jest bezkarna, bo za składanie fałszywych zeznan to moze dostac zawiasy,za to w swiadomosci spolecznej tępej tłuszczy nawet człowiek uniewinniony po długim procesie zawsze bedzie sie spotykał z dawnym pomówieniem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-05-05 23:12
jeszcze co do ksiazki- szczególnie kibicuje Ci w sprawie wersji angielskiej!! Oby się udało i żebyś kąpał sie w i cytując klasyka, "zeby jeszcze twoje wnuki kąpały się w szampanie", czego zycze tez sobie i innym czytelnikom SR oraz EE :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-05-06 00:49
Dziękuję, z książką po ang sobie nie poradziłem, ale znajomy spróbuje coś podziałać - nie umiem ominąć kwestii zapłaty na amazon.

Jeśli miałbym osiągnąć sukces, to tylko z książki "Stosunkowo..." reszta jest za wyrazista. A Stosunkowo pisałem bardzo delikatnie, niemalże jak zachodni guru sukcesu - z jedną różnicą, napisałem ile trwa naprawdę zmiana i rozwój, bo oni dziwnie nie lubią tego pisać. A to rzecz podstawowa.

Teraz jak uzbieram pieniądze, wydaję stosunkowo po ang., a moim celem jest nie musieć pracować do końca życia. Trochę chcę pozwiedzać świata, pobawić się, wątroba jeszcze sprawna, póki starość nie nadchodzi, trzeba zaszaleć :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-05-07 21:17
Cytuję Marek:
Dziękuję, z książką po ang sobie nie poradziłem, ale znajomy spróbuje coś podziałać - nie umiem ominąć kwestii zapłaty na amazon.

Jeśli miałbym osiągnąć sukces, to tylko z książki "Stosunkowo..." reszta jest za wyrazista. A Stosunkowo pisałem bardzo delikatnie, niemalże jak zachodni guru sukcesu - z jedną różnicą, napisałem ile trwa naprawdę zmiana i rozwój, bo oni dziwnie nie lubią tego pisać. A to rzecz podstawowa.

Teraz jak uzbieram pieniądze, wydaję stosunkowo po ang., a moim celem jest nie musieć pracować do końca życia. Trochę chcę pozwiedzać świata, pobawić się, wątroba jeszcze sprawna, póki starość nie nadchodzi, trzeba zaszaleć :)


Racja, czas ostro zapiepsza do przodu i nie chce sie zatrzymać, a przeciez jest tylko jedno życie, potem najprawdopodbni ej ciemność. w sumie to kiedys chyba doświadczyłem takiej "smierci" w śnie, bo nagle snie snie i robi sie całkowicie ciemno,po prostu cały obraz snu czarny jak ropa, nicosć, pustka.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kacper 2014-05-05 23:20
Esej bardzo ciekawy punkt widzenia. Co racja to racja. Z systemem prawnym jaki panuje to nie ma szans na wygraną, zwłaszcza gdy jest to pani sędzina. Wiadomo, że każdy, ale to każdy facet to świnia i maniak seksualny, zasługujący na potępienie. Chociażby za to, że posiada penisa.

Marku, wszystkie panie grzebią w tel.,w portfelu, także w dobie wszechobecnemu FB (jacy znajomi, wiadomości). Tak jak w twoim przypadku, każda kobieta z którą miałem do czynienia to robiła, a spróbuj zagrać w tę grę jak one! szok! Przecież związek to za ufanie, a ty mi nie ufasz, to znaczy mnie nie kochasz itp.! heh zalatuje hipokryzją.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-05-06 00:50
Ano właśnie, zaufanie to coś, co chyba działa tylko w jedną stronę :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-05-07 21:20
Cytuję kacper:
Esej bardzo ciekawy punkt widzenia. Co racja to racja. Z systemem prawnym jaki panuje to nie ma szans na wygraną, zwłaszcza gdy jest to pani sędzina. Wiadomo, że każdy, ale to każdy facet to świnia i maniak seksualny, zasługujący na potępienie. Chociażby za to, że posiada penisa.

Marku, wszystkie panie grzebią w tel.,w portfelu, także w dobie wszechobecnemu FB (jacy znajomi, wiadomości). Tak jak w twoim przypadku, każda kobieta z którą miałem do czynienia to robiła, a spróbuj zagrać w tę grę jak one! szok! Przecież związek to za ufanie, a ty mi nie ufasz, to znaczy mnie nie kochasz itp.! heh zalatuje hipokryzją.


Kacper i to jest wlasnie wkurwiajaco bolesne. Uczciwy człowiek zostanie zgnojony, z tego wzgledu ze chce być uczciwy, nie chce ciagle uciekać. Cwani ludzie pierdola to w dupę i sie zrywaja nagle zagranice, zeby np. nie bulic alimentów,syste m wtedy jest właściwie bezradny, bo nikomu nic sie nie chce, ale moze to i dobrze, bo kto wie co przyszłosc przyniesie i człowiek sam nie bedzie musiał salwować sie ucieczką..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-14 19:44
Cytuję kacper:


wszystkie panie grzebią w tel.,w portfelu, także w dobie wszechobecnemu FB (jacy znajomi, wiadomości). Tak jak w twoim przypadku, każda kobieta z którą miałem do czynienia to robiła, a spróbuj zagrać w tę grę jak one! szok! Przecież związek to za ufanie, a ty mi nie ufasz, to znaczy mnie nie kochasz itp.! heh zalatuje hipokryzją.


Zgrzyt :-)
Ja tak nie robiłam i krytykuję każdego, kto szpera w cudzych rzeczach.

Portfel, każda korespondencja, telefon, poczta w komputerze - traktuję to jako rzeczy osobiste i wara od tego każdej innej osobie, niż właściciel.

Jeśli exowi nie chciało się ruszyć i mówił, bym cośtam wyciągnęła z jego portfela i mu podała, to po prostu mu przynosiłam cały portfel, jeśli leżał na wierzchu, lub całą teczkę, jeśli portfel był schowany w środku, by sam to wyjął.

Taka zasada zawsze była i już. U moich rodziców też ojciec nie otworzy żadnej korespondencji mamy i odwrotnie - mama nie ruszy rzeczy ojca. Tylko gdy jedno na dłużej wyjeżdża, to drugie może NA WYRAŹNE ŻYCZENIE DRUGIEJ OSOBY włączyć komputer, by coś w imieniu tej osoby załatwić, otworzyć koperty, jeśli wiadomo, że to np. rachunki, których termin zapłaty minie zanim adresat wróci. Nigdy nikt nie otworzy zaadresowanej do kogoś innego koperty prywatnej.

Gdy czyjaś komórka została na stole, gdy przyjdzie sms albo dzwoni, to nikt jej nie odbierze za właściciela, by sprawdzić kto i po co. Jak właściciel przyjdzie, to mu się tylko mówi, że dzwoniła, ale nigdy nie przegląda się cudzego telefonu.

W pracy tak samo - jeśli koleżance dzwoni i dzwoni telefon w torbie, a ona jest w innym pokoju, to zanoszę jej całą torbę z dzwoniącym telefonem.

Chcę prywatności, prywatność daję innym.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-05-05 23:17
Bardzo wysoka forma i jak zwykle celne diagnozy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-05-06 00:52
A właśnie Rysiu, jako mój honorowy sponsor, wpłaciłeś mi przecież stówkę, masz u mnie gratis książki - napisz proszę na meila, a odeślę Ci lekturę, jeśli chcesz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2014-05-06 06:42
Marku, dałbym sobie rękę uciąć, że były to dwie stówki. Zresztą po pensji wyślę kolejne bo krucjata na dobrych torach. Za ksiażeczkę dziękuję, chyba że z własnoręcznym autografem, wówczas jak najbardziej :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2014-05-06 09:05
Nawiązując częściowo do artykułu - podziele się czymś z wami. Ostatnio przyglądam się z istnym przerażeniem i zażenowaniem koleżance mojej matki, która mieszka niedaleko nas. Kobieta już po 50, sama wychowywała jedynego syna, całe życie popełniała błędy przy wyborze facetów, na ojca swojego dziecka wybrała nieodpowiedzial nego dupka który 3 miesiące po jego urodzinach odszedł z dnia na dzień zostawiając ją praktycznie bez środków do zycia, bo przez transformacje ustrojową 20 kilka lat temu straciła pracę. Porządnymi, wartościowymi i uczciwymi facetami zawsze gardziła i bezlitośnie odtrącała. Nabijała się z nich, a był podobno okres że mogła "złapać" naprawdę dobrą partię. 10 lat temu poznała w końcu jakiegoś prostego ale dobrego chłopa-wdowca (bo nikt jej przez 15 lat nie chciał) i na początku było w miarę znośnie. Piekło rozpętało się mniej więcej po roku znajomości. Wyzywała go, dręczyła psychicznie, wyśmiewała jego nawyki i przywary, szydziła z jego prostej natury, prowadziła jakies swoje gierki. Nie potrafiła uszanować że on ją zwyczajnie kochał, był dla niej zwyczajnie dobry, niekonfliktowy i oddany. Poprzednie przykre doświadczenia niczego jej nie nauczyły. Nie potrafiła docenić że jest ktoś kto Wyżywała się na nim strasznie, szczególnie upodobała sobie go ośmieszać przy znajomych. Facet jest dla mnie albo cięzkim frajerem albo zagadką i ciągle stawiam sobie pytanie dlaczego on tyle z nią wytrzymywał i po prostu nie odszedł, tym bardziej że nie był związany żadną umową cywilno-prawną. A on trwał przy niej i otrzymywał kolejne ciosy w łeb.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2014-05-06 09:05
Ale do czasu. W styczniu tego roku zginął bowiem tragicznie w wypadku samochodowym. I co się obecnie dzieje z tą Panią? Zmiana o 180 stopni. Płacze non stop, wspomina go jako swojego najlepszego przyjaciela, oddanego kompana życiowego i rozpacza że już nikt jej nie zechce. Chodzi 5 razy w tygodniu na jego grób. A jak ktoś jej wspomni o tym co wyrabiała z nim za życia to wpada w istny szał. Ktoś coś z tego rozumie? Cóż to za pokrętna natura?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kacper 2014-05-06 18:33
nie rozumiem dlaczego ktoś wstawił te minusy, jakieś uzasadnienie?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-14 19:58
Cytuję Vincent:

Ktoś coś z tego rozumie? Cóż to za pokrętna natura?


Taka karma. Temat do przepracowania z poprzedniego wcielenia ;-)
Najwidoczniej z jakichś powodów kobieta zawsze potrzebowała być podnóżkiem i ileś lat jej się to udawało.
Nowy mężczyzna był kochający ale spolegliwy, oddał siebie w jej ręce, bo widocznie wolał, gdy to kobieta rządzi, a tymczasem zamiast być lepiej, było gorzej, bo kobietę przerosło "zostanie szefem stada" z potulnym podwładnym. Coś jak bite dziecko, które bycia bitym nienawidziło, a też bije, gdy ma własne dzieci. Dopiero gdy dzieci uciekają z domu, wtedy czasem rodzicowi rozum wraca.
Tak samo kobiecie wrócił rozum po "ucieczce" mężczyzny. Niestety ucieczce wiecznej.


"Niech nikt nie narzeka,
Że jest tchórzem, bo cały świat na tchórzu stoi;
Każdy ma swoją żabę, co przed nim ucieka,
I swojego zająca, którego się boi".

A. Mickiewicz
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-05-07 21:23
Cytuję Vincent:
Nawiązując częściowo do artykułu - podziele się czymś z wami. Ostatnio przyglądam się z istnym przerażeniem i zażenowaniem koleżance mojej matki, która mieszka niedaleko nas. Kobieta już po 50, sama wychowywała jedynego syna, całe życie popełniała błędy przy wyborze facetów, na ojca swojego dziecka wybrała nieodpowiedzialnego dupka który 3 miesiące po jego urodzinach odszedł z dnia na dzień zostawiając ją praktycznie bez środków do zycia, bo przez transformacje ustrojową 20 kilka lat temu straciła pracę. Porządnymi, wartościowymi i uczciwymi facetami zawsze gardziła i bezlitośnie odtrącała. Nabijała się z nich, a był podobno okres że mogła "złapać" naprawdę dobrą partię. 10 lat temu poznała w końcu jakiegoś prostego ale dobrego chłopa-wdowca (bo nikt jej przez 15 lat nie chciał) i na początku było w miarę znośnie. Piekło rozpętało się mniej więcej po roku znajomości. Wyzywała go, dręczyła psychicznie, wyśmiewała jego nawyki i przywary, szydziła z jego prostej natury, prowadziła jakies swoje gierki. Nie potrafiła uszanować że on ją zwyczajnie kochał, był dla niej zwyczajnie dobry, niekonfliktowy i oddany. Poprzednie przykre doświadczenia niczego jej nie nauczyły. Nie potrafiła docenić że jest ktoś kto Wyżywała się na nim strasznie, szczególnie upodobała sobie go ośmieszać przy znajomych. Facet jest dla mnie albo cięzkim frajerem albo zagadką i ciągle stawiam sobie pytanie dlaczego on tyle z nią wytrzymywał i po prostu nie odszedł, tym bardziej że nie był związany żadną umową cywilno-prawną. A on trwał przy niej i otrzymywał kolejne ciosy w łeb.


Vincent, powiedziałbym ze to po prostu typ psychicznego masochisty, który lubi byc poniewierany i czerpie z tego jakąd wynaturzoną satysfakcję, bo inaczej tego wytłumaczyc sie nie da. Zdrowy człowiek jak najszybciej chce uciec od takiego piekła, tutaj widocznie psychika znalazła kata, klasyczny syndrom sztokholmski moim zdaniem
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-05-06 10:00
Vincent - nikt tego nie zrozumie bo one się same nie rozumieją w większości. To są bomby hormonalne i ich widzenie rzeczywistości zależy od chwilowej równowagi bądź nie związków chemicznych, przy czym żadne rozsądne i logiczne tłumaczenie nie dotrą bo tu jest analogicznie jak z psychopatą. Powiesz mu, że krzywdzenie ludzi jest złe, on to przyjmie, przytaknie ale na platformie mentalnej nie zrozumie. Stąd dla nas w relacjach z kobietami jest tylko jedna droga - albo pani przyjmie Twój punkt widzenia albo trzeba ją pożegnać. Naprawdę jest 5-10% populacji kobiet, które są jeszcze normalne. Podobnie jest z mężczyznami. Obszczymurów masz pełno na każdym kroku i tak jak oni robią nam opinię typu pijak, bokser, awanturnik tak samo jest z kobietami. Problem powiększa fakt,że te najbardziej atrakcyjne fizycznie (czyli najbardziej pożądane przez nas) są właśnie do cna zepsute. Najpierw przez własne matki, później przez nadskakujących pajaców w spodniach a na końcu przez system prawny, który daje im niemal niewolniczą władzę nad mężczyzną. Nie ma co płakać panowie tylko sprytnie grać swoją rolę. Wazektomia, żadnych umów cywilno-prawnyc h i łowienie tych perełek co gdzieś tam pływają :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-05-06 10:16
A propos perełek:)www.youtube.com/watch?v=-RRfFW2qtXM
To zupełnie "inny"Dieter,ch wilami przypomina Toma Waits'a....

Czytałam recenzje"Out of Chaos"-są znakomite...Po koncercie będę miała pewność...
Tak sobie pomyślałam,że zechcesz wiedzieć,to dla mnie o jeden więcej obiecany krążek z kolekcji :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-05-06 11:19
Zachęciłaś mnie. Dzięki za wrzutę :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-06-14 20:05
Cytuję ester:
A propos perełek:)


Niezła nutka :-)
Wystarczył moment i skojarzyło mi się z tym:

www.youtube.com/watch?v=tgNxC-TSBoY
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2014-05-06 10:27
Wiem Rysiek, to wszystko prawda, ale moja męska natura nawet wbrew woli samoistnie wszystko stara się zawsze logicznie argumentować, łączyć fakty, wykazywać mechanizmy połączone. W momencie kiedy trafiam na takie egzemplarze jak opisałem, które stanowią większość żeńskiej populacji to zwyczajnie jestem w cięzkim szoku i zastanawiam się jak tak można myśleć, żyć i się zachowywać. Zadaje sobie jedno zasadnicze pytanie: jak można być aż tak poj...? Przecież to naprawdę tykająca bomba zegarowa
Masz rację, że trzeba po prostu zmienić coś w sobie bo na trzeźwo kobiecych zachowań nie obejmiesz nigdy swoim umysłem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Rysiek! 2014-05-06 10:42
Próba ogarnięcia kobiety myślowo kończy się zawsze tak samo - psychiatrykiem. Ty masz być sterem, żeglarzem i okrętem a pani jak chce się przejechać i TY masz na to ochotę to możesz ją zaprosić :) Nie masz wpływu na świat bądź masz bardzo ograniczony a jedyne co możesz zmienić to siebie - bądź postrzeganie rzeczywistości. Powiązanie przyczyna-skute k to bardzo, ale to bardzo rzadka umiejętność wśród ludzi. Skutek widzą wszyscy, przyczyny nieliczni (np Marek) :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-05-06 17:58
Rysiek,tak z ręką na sercu...Ilu znasz facetów tej "jendostki pływającej",któ rą tu tak dumnie zaprezentowałeś?
Napiszesz,że kilku to lincz pewny,wielu-pop roszę o statystyki:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2014-05-06 19:51
Wśród moich znajomych większość. Jednym z nielicznych zatopionych jest mój kuzyn - nie dał sobie rady - jak go przeprowadzałem to mi się płakać chciało. 43 lata, płaszcz, dwa garnitury, 8 pudełek książek, 6 pudełek ubrań i rower :( Ma zbyt miękkie serce niestety a co za tym idzie twardą doopę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2014-05-06 20:28
Z pewnej odległości obrazek wygląda zawsze dobrze,bliżej też jeszcze nie dostrzegamy wad ,ale całkiem blisko, widać rysy i wyblakłe kolory.
W przyszłym tygodniu mam świadczyć przeciwko...w sprawie rozwodowej.Nie mam zielonego pojęcia o co chodzi.Znam rodzinę ,ale w życiu nie słyszałam o problemach w związku.A ponoć sceny dantejskie rozgrywają się ponad rok.Postawionio mnie pod "ścianą" i zupełnie nie wiem co zrobić,bo naprawdę nie mam nic do powiedzenia ...
Proszę bardziej doświadczonych, w takie hardcorowe incydenty, o jakieś słowo otuchy .A może popełnić jakies wykroczenie i dać się zamknąć na 24 h???
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-05-06 20:33
Cytuję ester:
Z pewnej odległości obrazek wygląda zawsze dobrze,bliżej też jeszcze nie dostrzegamy wad ,ale całkiem blisko, widać rysy i wyblakłe kolory.
W przyszłym tygodniu mam świadczyć przeciwko...w sprawie rozwodowej.Nie mam zielonego pojęcia o co chodzi.Znam rodzinę ,ale w życiu nie słyszałam o problemach w związku.A ponoć sceny dantejskie rozgrywają się ponad rok.Postawionio mnie pod "ścianą" i zupełnie nie wiem co zrobić,bo naprawdę nie mam nic do powiedzenia ...
Proszę bardziej doświadczonych, w takie hardcorowe incydenty, o jakieś słowo otuchy .A może popełnić jakies wykroczenie i dać się zamknąć na 24 h???

Hej to dlaczego pozwali Cię na świadka?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-05-06 20:39
Właśnie o tym napisałam ,że nie wiem...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-05-06 21:01
Cytuję ester:
Właśnie o tym napisałam ,że nie wiem...

Czy sprawa jest z orzekaniem o winie? Bo ja miałam bez i też kazali stawić się ze świadkiem..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-05-06 21:13
Sylwia,nie mam pojęcia czy z orzekaniem ,czy bez.W ogóle jestem "zielona" w tej sprawie..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Dr Caligari 2014-05-06 20:42
Ester,
przede wszystkim - nie masz świadczyć "przeciwko", ale:
1. zostałaś wskazana przez którąś ze stron (powod/pozwany) w sprawie rozwodowej jako świadek,
2. masz zeznawać w celu udowodnienia określonej tezy dowodowej, zakreślonej przez powyższego w pkt 1.
Podaj szczegóły z wezwania do sądu. Jest jakaś teza, czyim jesteś swiadkiem?
Ogólem, z punktu widzenia praktyka - powiedz to, co masz do powiedzenia. Nie wiesz nic - mów, że nie wiesz nic. Wiesz coś - powiedz, co i jak. Najważniesze - STAW SIĘ, bo dopierdolą Tobie grzywnę ok. 1000 zł. Tyle na wstępie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-05-06 21:09
Dobra,znalazłam....
Sąd taki ,a taki wzywa Panią,aby stawiła się w tut.Sądzie..gdz ie będzie przesłuchiwana w charakterze świadka w sprawie z powództwa (tu imię i nazwisko)przeci wko (imię i nazwisko)-o rozwód.
Tak to brzmi ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-05-06 21:20
Doczytałam w pouczeniu,na drugiej stronie ,że nie 1000zł,a nawet 5.000zł(przysię gam ,sprawdzałam zera kilkakrotnie)To jakis obłęd!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Dr Caligari 2014-05-06 21:26
Góra jest 5 tysi, ale na dzień dobry wali się tysiaka. Później można oczywiście to usprawiedliwić i kara jest uchylana, ale po co ten stres?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Dr Caligari 2014-05-06 21:21
Dobra, póki jestem jeszcze w marę trzeźwy :) ...

Jest sprawa rozwodowa. Podów/ka kogoś pozwanego/ą rozwód. Na 90% proc. z winy pozwanego/ej. Była odpowiedź na pozew. Pozwany/a broni się i pisze, że rozpad małżeństwa wyniknął z winy powoda/powódki.
Zostałaś wezwana na świadka przez którąś ze stron:
a) powoda/ke
b) pozwanego/ą.
Ktoś zawnioskował Ciebie na świadka po to, żebyś swymi zeznaniami wykazała, że rozpad małżństwa wyniknął ze strony takiej i takiej...
Krótko mówiąc, jak to w sprawach rodzinnych ( a w szczególności rozwodowych) sprawa jest zajebiście ŚLISKA.
1. Wybadaj wg wlasnych źródeł, kto Ciebie zawezwał i dlaczego,
2. co Twoje zeznania mają wykazać,
3. Oceń, czy to będzie korzystne dla osoby, która Cię wezwała,
4. STAW SIĘ NA WYZNACZONE POSIEDZENIE.
Tp na tzw. tenczas.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-05-06 21:37
..czyli wymiksować się nie mogę...
Moje zacięcie detektywistyczn e jest równe zeru.Nic to ,pójdę na żywioł.
Dzięki Doktorku
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # witek 2014-05-07 10:51
zadna ze stron sie wczesniej w tej sprawie nie kontaktowala z toba. Wiec z czystym sumieniem bez obaw ze stracisz kolezanke idziesz tam i mowisz ze nic nie wiesz i niczego nie przypuszczalas, w sprawy osobiste i intymne nie bylas wtajemniczona i koniec.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Jajacek 2014-05-06 22:14
Cytat:
Ty masz być sterem, żeglarzem i okrętem
"ja na moim kutrze sam sobie sterem, wędkarzem i rybą" - "Pisarz miłości" - muzyka prawdziwego mężczyzny :)
www.youtube.com/watch?v=sw9ETYHtzis
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Siergiej 2014-05-06 16:22
Wracaj do Kacpra,stary ja w Zambrowie mam mnostwo znajomych ,bardzo czesto tam bywam ,takze albo znamy sie osobiscie albo z widzenia :)) pozderko! A propos kobiet to kiedys Oscar Wilde napisal ze nie ma sensu kobiet sluchac ale patrzec na nie, prawda jest taka ze kobieta oprocz tylka i dziecka nic nam nie moze zaoferowac...Ro zmowa ?? nieee...Nie wrzucajmy takze wszystkich kobiet do jednego worka aczkolwiek trzeba pamietac ze dziala w nich taki sam schemat i mechanizm .Tak poza tematem chcialbym zostac prywatnym detektywem bo dzieki swoich cechom wrodzonym i zainteresowaniu ta branza mam na to szanse...co myslicie ? Bo ja slyszalem rozne rzeczy o tym zawodzie , najfajniejsze jest to ze lubie siedziec w tych tematach :) Czekam na wasze opinie panowie,moze ktos wie cos na ten temat i mi po mesku doradzi,bo kobiet nie mam zamiaru o to pytac ; -)

Pozdrawiam samców!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kacper 2014-05-06 18:37
Również pozdrawiam, a pro po detektywa. Mój wujek nim był, krótko mówiąc: aparat to podstawa i pozamiatane ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # pjotr 2014-05-06 20:05
Marek narzekałeś, że nie masz inspiracji a tu kolejny dobry wpis :)

Ostatnio jestem fanem Louisa CK, taki amerykański komik, on w jednym skeczu idealnie podsumowuje relacje damsko męskie:
"facet może cię pobić, uciąć rękę, ale twoja ludzkość zostaje nienaruszona, jeżeli kobieta chce cię skrzywdzić to sra ci do serca" ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marysia 2014-05-07 09:53
Jeny, aż ciężko mi uwierzyć, że większość kobiet jest właśnie taka, jak tutaj opisane. Znam co prawda kilka o takich typowo 'kobiecych' cechach, ale więcej jednak normalnych :D Ja sama wyczuwam w sobie te cechy i staram się z nimi walczyć, bo strasznie wkurza mnie ta 'kobieca natura'.

"Jeśli kobiecie zależy, jej system hormonalny atakuje krwioobieg hormonami seksu bezustannie." - prawda, widzę na sobie samej ;) Tylko czy działa to tak samo w drugą stronę? Jeśli to facet nie ma ochoty na seks, to znak, że mu nie zależy? Faceta nie boli głowa, ale 'jest zmęczony' :D Jednak to chyba wyjątki, bo powszechną jest opinia, że mężczyzna ma ochotę ZAWSZE :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # witek 2014-05-07 10:41
facet zawsze chce ale nie zawsze umie :sad:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marysia 2014-05-07 10:46
Hm. czyli może powinnam uwierzyć swojemu że nie zdradza mnie na boku? ;)
eh ta biologia. niszczy ludziom życie ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # witek 2014-05-07 10:58
powinnas wierzyc
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek 2014-05-07 13:27
Jak nie wierzysz to co jeszcze z nim robisz? Uzależniłaś się? Od oksytocyny czy od emocji? :D A może to jak mi powiedziała pewna młoda dama na podobnie postawione pytanie - jestem z nim bo boję się, że stracę to co mam? A co masz? Zapytałem...ummmmm...

Logiczne nie?

BTW...

Panowie, takie laski mnie grzeją :D
Ktoś kojarzy panią co wjechała mietkiem do metra? Tu odbiera prace budowlane. Jak boga kocham, chętnie bym ją poznał :D

http://youtu.be/Sm2BPEYC-UQ
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-05-07 13:39
Obejrzałem ten film, jestem wstrząśnięty - za coś takiego powinna być w sądzie, za takie lżenie i traktowanie ludzi - albo psychiatryk, albo odwyk, bo normalna nie jest. To prawda że ona jest córką jakiegoś oficjela ważnego?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2014-05-07 13:58
Marek ale zobacz jak chłopaki sobie genialnie poradzili :) Raz temu szefowi chyba nerwy puściły i coś tam przybluzgał ale generalnie mistrzostwo.

Moim zdaniem to ona miała w tym momencie ochotę na bycie przerżniętą przez nich wszystkich na raz tylko nie umiała tego wyartykułować :D To było silniejsze od niej, stąd ten stres :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-05-07 15:35
Nie Rysiek, nie zrobili po mistrzowsku. Miałem taką sytuację raz w życiu, więc wiem że zrobili do dupy - powinni nakręcić ją, by mówila o swoich znajomościach. Powiedzieć jej że pójdą do sądu, a ten ją skaże - ona by się odwinęła że sądy są jej, czy coś w tym stylu. Podobnie zrobić z prokuraturem - i wtedy dać nagranie do sieci i zrobić jej sprawę o odszkodowanie. Ciekawe jaki sędzia po takich tekstach by ją uniewinnił :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-05-07 21:13
Marek, moze ten od doktora Mirosława G. ? :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ester 2014-05-07 14:33
Stadium maniakalne ze słowotokiem..Za mknąć ,odizolować,lec zyć lub poddać humanitarnie eutanazji,szok. ..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Joanna 2014-05-07 22:57
Ej , faceci jesteście bardzo sfrustrowani :lol: Proszę nie uogólniajcie ;-) Każdy ma jakieś wyobrażenie o świecie,ludziac h nas otaczających i myślę, że żyje w takim jaki ma w swojej głowie. Widzicie samych wrogów w postaci kobiet. To zgubne, bo jeśli kobiety też zaczną tak postrzegać świat to będzie wkrótce po świecie. A tak w ogóle to wszystko jest iluzją i nie ma 100-procentowej prawdy. Kocham Was tzn. facetów mimo bolesnej porażki i bycia samej ze sobą . Świat bez Was byłby ubogi i mam nadzieję , że bez nas również :P Pozdrwiam wszystkich dyskutantów i życzę więcej nadziei na spełnienie w obecności ukochanej kobiety.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # arasek 2014-06-16 00:46
zrobiłem sobie przerwę na jakiś czas z tą stronką i teraz czytam i czytam i muszę powiedzieć, że lepiej piszesz. Jesli chodzi o ecoego, to teksty sprzed 3 lat bardziej do mnie trafiały. Pozdro
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Kasienka 2014-11-30 18:37
Ciekawe, bardzo, ale wszystko poczynając od grzebania w rzeczach, kontrolowania korespondencji po chory szantaż, a nawet oddawanie po kryjomu moich rzeczy osobistych jego siostrze / szpilek, bielizny/ dotyczy właśnie faceta, potem obwinianie mnie o to, że mam paranoję, że wylewam z siebie jad, bo wylewam, bo boli mnie, że jego leniwa siostra na mnie pasożytuje, okrada i śmieje mi się w twarz...a on za plecami flirtuje z przypadkowymi kobietami, pokazuje im moje intymne zdjęcia, nalega na trójkąty i na to bym zgodziła się na lesbijski seks z tymi kobietami...a kiedy odmawiam dowiaduję się jaka jestem nudna i pruderyjna, jak bardzo jest ze mną coś nie tak, podobno nie lubię seksu, boję się nowości...jeste m taka zacofana a one takie otwarte i nowoczesne, nazywam je kurwami - rzuca mi się do oczu broniąc ich czci, jak śmiem je wyzywać, przecież ich nie znam, on je zna one są bardzo porządne... czytam, czytam...i widzę jego...nie znam żadnej takiej kobiety, ale znam dokładnie takiego mężczyznę jakiego opisałeś.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież