Najnowsze felietony

czwartek, 07 listopad 2013 14:11

Miłosna fatamorgana

Napisał 
Czytelnicy którym udzielałem prywatnych porad,  uświadomili mi niesamowitą rzecz. Zwróćcie proszę uwagę na to, że każda dyskusja o rozwodach, nienawiści w związkach, szantażowaniu dziećmi i innymi formami nieszczęścia związanymi ze związkiem dwojga ludzi, zyskuje natychmiast kontrargument - "znam kogoś, kto jest szczęśliwy w związku".

Pali i żyje sto lat

To jak w dyskusji o obżarstwie czy papierosach; nie mam racji, bo kogoś tam znają kto palił i miał nadwagę, a żył sto lat. Oczywiście, zdarzają się takie osoby, tak jak są ludzie którzy połykają szkło i metal. To teraz rozbij i zjedz swoją szklankę; śmiało, przecież jest ktoś kto to robi i nie umiera. Niech zgadnę - nie zrobisz tego, nie jesteś na tyle głupi; zadusiłbyś się własną krwią. Ot, po prostu sobie bajdurzysz, nazwijmy to elegancko mechanizmem obronnym, który odsuwa od Ciebie straszną myśl o zrezygnowaniu z nałogu. Prawda jest taka, że paląc czy się objadając statystycznie umrzesz co najmniej kilka lat wcześniej, spędzając ostatnie dwadzieścia czy trzydzieści lat w chorym, bolącym ciele. Coś o tym wiem; paliłem kilkanaście lat, a mój tata kilkadziesiąt. Bajki o życiu stu lat w formie, możesz sobie wsadzić dobrze wiesz gdzie.

"Bredzisz, chyba skrzywdziła Cię jakaś kobieta! jesteś żałosny i pusty, znam kilka par które się kochają, trzymają za ręce i żyją swoją miłością! och Boże, jak oni się kochają! nawet Pan Bóg płacze widząc ich romantyczną, nieśmiertelną miłość!"

To typowy komentarz kury domowej, która czyta moje teksty. I jak mam na to odpowiedzieć? nie znam tej pary, może udają? ano właśnie...

Perfekcyjny kamuflaż

Co takiego zdradzili mi niektórzy przyjaciele w prywatnych rozmowach (mam ich zgodę na opisanie tego)? opowiedzieli mi jak udają przed rodziną i znajomymi szczęście związkowe. Skala oszustwa jest tak głeboka, że nawet ja zaniemówiłem, a niejedno już słyszałem. Ludzie którzy się wzajemnie nienawidzą, ustalają każde, najmniejsze nawet szczegóły; wspólne wyjścia, uśmiechy, spojrzenia... co powiedzą znajomym czy rodzinie na imprezach, jakie zdjęcia pokazują na fejsie, wszystko jest zaplanowane... a po wszystkim narkotyki, alkohol, słodkości by chociaż sekunda tortowej rozkoszy stłumiła ten straszny, okropny ból w środku. Są cięcia żyletkami, nawet próby samobójstwa; ale na zewnątrz widzimy perfekcyjną, obłędnie zakochane w sobie małżeństwo.

Gra pozorów

Po co to robią? po pierwsze gra pozorów w korporacji; firma musi wiedzieć, że facet ma szczęśliwy, zgodny związek. Wpływa to na wszystko; awanse, zaproszenia na imieniny dyrektora czy nawet prezesa, znajomości. poza tym szczęśliwy żonkoś jest celem kobiet, uwielbiających zaliczać żonatych; te Panie podnoszą sobie w ten sposób chwilowo samoocenę, rujnując wszystko inne (czego jeszcze w pełni nie rozumieją).
Rodzina, znajomi; Bycie w idealnym związku, jest marzeniem i celem życia wielu ludzi, zwłaszcza Pań. Ktoś kto ten ideał osiągnął, staje się obiektem zazdrości i podziwu, ba! zostaje stawiany za przykład. Obie strony małżeństwa czują zasady gry, i prowadzą z otoczeniem tę zabawę. Gdy przestaną - zostaną uznani za nieudaczników, ludzi którym się nie udało. Skończy się zapraszanie na ważne imprezy z jeszcze ważniejszymi ludźmi, będą w rodzinie wytykani palcami, a całe bliskie otoczenie podzieli się na dwie grupy - jedna oskarży faceta o rozpad związku, druga kobietę. Dla ludzi na odpowiednim poziomie społeczno - finansowym, utrzymanie tej gry pozorów jest bardzo ważne.

Słuchałem zdumiony tego, jak reagują inni ludzie na rzekomo idealny związek; kobiety płaczą, siedzą całymi dniami na fejsie, gdzie są specjalnie pykane fotki do oglądania; zawsze razem, dzieci, pies, uśmiechy, piękne wnętrza domu, drogie auta...  nabrali wszystkich i żyją w strachu, ponieważ wydanie się oszustwa zrujnuje ich towarzysko, społecznie i często także finansowo.

Wierzę w miłość, ale...

Czy nie wierzę więc w idealnie dograne, cudowne związki? powiem tak - jeśli ludzie nie zaangażują w więź między sobą czegoś więcej niż umysł, logikę, nie wierzę. Dopiero gdy pozbędą się swych lęków, ograniczeń, poczucia grzeszności seksu, strachu przed byciem samotnym i krytyki otoczenia; tylko wtedy pojawia się szansa na związek, oparty na czymś więcej. Cała reszta ludzi nie rozumiejących nawet ostatniego zdania, nie może być szczęśliwa. Oto prawda, która stoi w jaskrawej opozycji do tego, czym Cię całe życie karmiono w sensie intelektualnym. To mentalny fast food, którego pozbycie się z własnej głowy jest niezbędne, by zacząć żyć w prawdziwym szczęściu, a nie od zakochania do rozwodu, i z powrotem.



-----------


Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fapage KLIK, który prowadzi Janusz (dzięki) a za zdjęcie samców alfa dziękuję serdecznie Danielowi KLIK. Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK Strona jest bez reklam tylko dzięki wam.


-----------

A teraz opowiadanie "Ojcze założycielu, któryś jest chutliwy..."



Galaktyka xXvX2

Wielka wodna planeta cała falowała, grożąc wyjściem z orbity. Inteligentna woda która skolonizowała całą wschodnią krawędź kosmosu, falowała w podnieceniu, jakiego nie zaznała od trylionów lat. Oto po miliardach lat oczekiwania, dotarła do nich pozycja numer jeden inter galaktycznej listy bestsellerów wszechczasów; święta księga wszechświata, czyli pamiętnik Ojca Założyciela wszechświata. Wzruszenie wywołane poznaniem dziejów ich praojca, ogarnęło miliardy galaktyk; czarne dziury kręciły się w okół siebie, wielkie gwiazdy wybuchały nie mogąc znieść napięcia, niezliczone istnienia umierały w nuklearnych tchnieniach gasnących i ożywających z nicości słońc. Kilka miliardów pobliskich galaktyk wybuchło ze wzruszenia, nie mogąc wytrzymać napięcia; oto za chwilę poznają prawdę o sobie, swojej przeszłości i dziedzictwie. Ojcze kochany, pragniemy poznać Twe pełne mądrości oblicze!

"Ojciec założyciel, o prapoczątkach istnienia, wydanie drugie"

To stało się nagle. Wszyscy oczekiwali impulsu elektromagnetycznego, który zniszczy wszelką elektronikę; uderzenia komety w ziemię, przebiegunowania, może wojny atomowej... ale nikt nie przewidział czegoś tak niesamowitego. W jednej chwili wszyscy mężczyźni świata umarli. Tam gdzie stali, tam padali. Przyczyna? wyłączył się mózg, nieznany wcześniej wirus zmutował i w jednej chwili wyłączył wszystkie systemy nerwowe. Kilka lat rozprzestrzeniał się po całym świecie, i nagle pyk, jakby ktoś go ustawił na daną godzinę. Przetrwałem tylko ja; zdaniem mózgów elektronowych uratował mnie IBS, czyli choroba objawiająca się biegunkami z powodu stresu, a także bez powodu. U wszystkich wirus się rozsiadł wygodnie, a ja go ciągle wydalałem. Oszczędzę czytelnikom szczegółów, i skupię się na najważniejszym. Władzę nad upadłym światem przejął komputer. Przetrwały wszystkie kobiety i tylko jeden mężczyzna; komputer często żartował, że jako jedyny nie używałem mózgu, więc nie mógł się wyłączyć... pusty i płytki ten komputerek...

Kobiety poszły do pracy, odbudowy świata. Tymczasem ja miałem zadbać o przetrwanie ludzkości. Stało przede mną najważniejsze w życiu zadanie, któremu w imię najwyższych ideałów pragnąłem sprostać. Komputer przeprowadził analizę. Sperma wtedy ma najwyższą jakość, gdy jej "producent" ma świetne warunki życia, zarówno jeśli chodzi o ciało jak i umysł. Wybudowano dla mnie wielki pałac z pięknymi ogrodami, w których mogłem oddawać się rozkoszom ducha, muzyce, tańcom i poezji. Pisałem książki które z miejsca stawały się absolutnymi bestsellerami; istniał państwowy nakaz kupowania moich felietonów i książek, wszystko po to bym czując się doceniony i ważny, produkował najwyższej jakości spermę. Jadłem najsmaczniejsze frykasy, a moje potrzeby zaspokajało tysiące moich kobiecych sług. Dnie i noce spędzałem na wszelakich rozrywkach, by wieczorem oddawać się ciężkiej pracy na rzecz świata. Wykonywałem ją z poświęceniem i radością, zawsze miałem w sobie gen altruizmu. Komputer ustalił zasady Wielkiego Dzieła. Codziennie jeden wytrysk, jeden dzień w tygodniu wolny od pracy, by ciało mogło się regenerować.

Kopulowałem z najpiękniejszymi kobietami świata. Zapładniałem codziennie najzgrabniejsze, najcudowniejsze dziewczyny. Pod wielką bramą, przed rajskimi ogrodami zbudowanymi dla mojej rozkoszy, codziennie po swej pracy w fabrykach gromadziły się miliony kobiet, w nadziei że gdy wyjdę na balkon, wypatrzę którąś z nich, zaproszę do kopulacji i zapewnię przetrwanie. Często wychodziłem na balkon cały nagi, chłonąc uwielbienie i podniecone wrzaski samic. Lubiłem sobie usiąść na balustradzie, i tak podumać, pomyśleć o tym pięknym świecie... niby przypadkowo, bawiłem się swoim niesfornym przyrodzeniem co powodowało szał tłumu. Kiedyś się z niego śmieliście, że mały, że leniwy... wymruczałem złośliwie, po czym zacząłem wklepywać w spuchnięte jądra balsam rewitalizujący. Raz nawet musiałem uciekać, gdyż Panie policjantki nie tylko nie dały rady utrzymać rozszalałego tłumu samic, ale same się tak podnieciły, że biegły ku mnie całe rozpalone, z nabrzmiałymi piersiami. A kto powiedział że życie wielkiego Ojca ludzkości jest usłane różami?

Kiedyś, po prywatnym występie cyrkowym gdy leżałem w jedwabiach jedząc pysznego śledzika, pytam komputer - a Edzie Górniak żyje? elektromózg zabrzęczał - żyje, śpiewa do kotleta w Końskich. Chcę z nią kopulować - rzekłem. Ale po co? zdziwił się komputer. Już jest stara, ewentualne dziecko będzie słabsze, jeśli w ogóle urodzi. Praca, ciagle tylko praca... załamałem ręce. Chcę Edzię i tę młodą piosenkareczkę, Honey; powiedziałem tupiąc stopą w Perski dywan.

Elektromózg odpowiedział - wielki Ojcze stworzenia, przykro mi ale nie, nie możesz marnować nasienia na stare i puszczalskie. Jak to kurwa nie! wrzasnąłem, zdjąłem spodnie i przyłożyłem sprężynowiec do sterczącego z podniecenia penisa - dawaj Edzię i Honey, ale w try miga bo ciacham! komputer zaczął się jąkać ze strachu i przerażenia - nie, Marek, błagam! nie obcinaj! dostaniesz kogo zechcesz wielki i piękny Ojcze, podlizywał się elektromózg. Posuwałem Górniakową i Honey aż furczało... błagały bym nie wypędzał ich do baru, gdzie lepiły pierogi, chciały zostać ze mną w pałacu... trzeba było się podlizywać do mnie wcześniej, to byście zostały blacie; byłem bezlitosny. Zarządziłem; wszystkie sponsorki mojej twórczości, wszystkie które podlizywały mi się w komciach, przychodziły do mojej kawalerki, wszystkie co do jednej mają mieszkać w pałacu, a ja w wolny dzień, z pełnej szacunku wdzięczności honorowo oddam im osobiście spermę. A tak, jestem pamiętliwy...

Praca, ciągle tylko praca i praca... gdy chciałem przenieść błogosławiony narząd swój do pupy partnerki, wielkie elektronowe oko pojawiło się na plaźmie ściennej; nie, nie wolno! wszystko do cipki! krzyknął elektromózg, asystent odrodzenia ludzkości. Daj spokój, mówiłem. Tylko raz w pupkę i raz w buzię... uśmiechnąłem się lubieżnie. Nie! krzyknął elektroesesman. Szkoda nasienia! westchnąłem głęboko, spojrzałem zrezygnowany w górę, ku niebu gdzie za swe pełne dobra czyny miałem się znaleźć. No cóż, takie życie... jęknąłem, przyśpieszając ruchy frykcyjne. Złapałem mocno za piersi młodą Tuskową, po czym ejakulowałem w niej głośno jęcząc z rozkoszy. Upadłem na poduchy wykończony, pełen wątpliwości; wczoraj zapłodniłem Kwaśniewską, dziś Tuskową... Boże Ty mój, co z tych dzieci wyrośnie? elektrokomputer zarżał złośliwie; pójdą na przeszczepy dla Ciebie Marek :)  a, to fajnie; uśmiechnąłem się radośnie.





Czytany 15058 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:37
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Sylwia 2013-11-07 15:21
To opowiadanie hahahahahahaha i nadal sie śmieję..masz Ty Marku lubieżną wyobraźnie :lol: i chyba cos nadto nabrzmiały jąderka bo opowiadanko wprost klei się nasieńka:D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-11-07 18:15
Widzę Sylwia, że zabezpieczasz się gdyby miał wystąpić armageddon :) mądrze...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # Sylwia 2013-11-07 19:06
Cytuję Marek:
Widzę Sylwia, że zabezpieczasz się gdyby miał wystąpić armageddon :) mądrze...

Zabezpieczam sie?? Nie bardzo rozumiem...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Ar. 2013-11-07 20:01
Eh, Sylwia...
Marku - jaka diagnoza ? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-11-08 14:12
Cytuję Ar.:
Eh, Sylwia...
Marku - jaka diagnoza ? :)


Tak się zaczytała w moim tekście, tak oddała marzeniom o mnie, że rozanielona zatraciła wszelką logikę i pamięć... ech, te kobiety...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-5 # Sylwia 2013-11-08 14:40
Cytuję Marek:
Cytuję Ar.:
Eh, Sylwia...
Marku - jaka diagnoza ? :)


Tak się zaczytała w moim tekście, tak oddała marzeniom o mnie, że rozanielona zatraciła wszelką logikę i pamięć... ech, te kobiety...

Hahaha dobre..rozbraja sz mnie totalnie:)) Niestety drogi Mareczku nie znasz takiego typu kobiet jak Ja:))))
Wiesz to dobrze ze jestes pamietliwy:)) chociaz bedziesz o mnie pamietal :)))) ah te kobiety..zawsze musza miec ostatnie slowo :lol: :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # toni 2013-11-08 14:52
Witek adorator gdzieś się zapodział więc w zastępstwie - Sylwio jesteś urocza ! 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-08 18:04
Cytuję toni:
Witek adorator gdzieś się zapodział więc w zastępstwie - Sylwio jesteś urocza ! 8)

Hahaha staram sie, ale nie zawsze mi wychodzi :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-11-07 20:01
Cytuję Sylwia:
Cytuję Marek:
Widzę Sylwia, że zabezpieczasz się gdyby miał wystąpić armageddon :) mądrze...

Zabezpieczam sie?? Nie bardzo rozumiem...


Sylwia, naprawdę mam Ci to tłumaczyć?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Sylwia 2013-11-07 20:10
Cytuję Marek:
Cytuję Sylwia:
Cytuję Marek:
Widzę Sylwia, że zabezpieczasz się gdyby miał wystąpić armageddon :) mądrze...

Zabezpieczam sie?? Nie bardzo rozumiem...


Sylwia, naprawdę mam Ci to tłumaczyć?

Tak,poprosze:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # toni 2013-11-07 20:52
Czytajcie a znajdziecie...

Cytat:
błagały bym nie wypędzał ich do baru, gdzie lepiły pierogi, chciały zostać ze mną w pałacu... trzeba było się podlizywać do mnie wcześniej, to byście zostały blacie; byłem bezlitosny. Zarządziłem; wszystkie sponsorki mojej twórczości, wszystkie które podlizywały mi się w komciach, przychodziły do mojej kawalerki, wszystkie co do jednej mają mieszkać w pałacu, a ja w wolny dzień, z pełnej szacunku wdzięczności honorowo oddam im osobiście spermę. A tak, jestem pamiętliwy...
Lol! Ta pamiętliwość to bez wątpienia z mojej inspiracji.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-08 14:13
No, Robert wszystko pokazał co i jak.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-07 18:32
Jądra spuchnięte od jednego wytrysku na dobę ?!
Przy rajskim wikcie i opierunku ?!
Ależ wymoczek z tego zbawiciela...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-07 20:02
Spuchnięte z żądzy...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-08 09:51
Cytuję Marek:
Spuchnięte z żądzy...

Biedactwo:)) to chyba musi troche boleć:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-08 14:14
Jak chcesz Robercik, możesz kontynuować opowiadanie w komciach; zobaczmy czy masz talent.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-08 14:41
Kompletnie nie interesuje mnie taka wersja seks misji.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-08 19:45
...I w tym samym momencie głuchy, nieco odległy odgłos pierdnięcia wybudził Mistrza ze snu. Zjadliwy, ostry smród zaczął wypełniać kawalerkę więc panicznie otworzył okno i pobiegł truchcikiem na poranną nasiadówkę w toalecie. Dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że to pierdnięcie budząc go ze snu pozostawiło w jego pamięci błogie senne wspomnienia.
Po drodze zdążył jeszcze złapać z półki swoją obowiązkową lekturę "Co z tymi kobietami".
Wygodnie rozsiadł się i po chwili dał się słyszeć przeciągły narastający gwizd z bulgotem, coś na kształt rakiety startującej z kosmodromu.
- Niedobrze, wysapał przez zaciśnięte zęby.
- Kurrrwa ! Niedobrze !
Wiedział że to co ma nastąpić jest nieuniknione, i rzeczywiście długo nie czekał, kamienicą wstrząsnął głuchy grzmot jakby ktoś odpalił petardę.
- Pewnie znowu przyjdzie dzielnicowy, a może jakiś złośliwy sąsiad naśle antyterrorystów ?
Te niewesołe myśli postanowił zalać radosną lekturą swojego dzieła, jeszcze szybki rzut oka na okładkę... i już można zatopić się w błogiej lekturze.
Był jeszcze dość mocno zaspany, tylko tym można tłumaczyć jego opóźnioną reakcję.
- Kurwa !
- Co jest, kurwa !?
Jego oczy powoli robiły się wielkie jak spodki, z niedowierzaniem przetarł powieki i jeszcze raz spojrzał na okładkę.
- Kurrrrwa dalej to samo !
Na okładce nie było najmniejszego śladu po "Co z tymi kobietami" natomiast wyraźnie i złośliwie, wielkimi literami, tkwił tam tytuł "POCZWARKI" !!
Zaraz, zaraz, ten koszmar to chyba sen we śnie, nie może być inaczej...
Pociągnął gwałtownie za ucho, - Oj boli, boli !
- Kurwa, jednak nie sen !
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-08 20:26
"Pociągnął gwałtownie za ucho, - Oj boli, boli !
- Kurwa, jednak nie sen !"

Robert klepnął obcinanym ostatnio kilka lat temu, wrośniętym w naskórek, zgrubiałym od czarnego brudu paznokciem ostatni raz w brudną, brązowo żołtą klawiaturę; podskoczył radośnie do góry piszcząc z ekscytacji. O Boże, Sylwia i Nucia to przeczytają; złapał się pożądliwie za krocze, które zapulsowało piekąco - swędzącym bólem. To nic, wyszeptał, uzdrowię je swoją prawą, emocji półkulą; po czym położył na genitalich nie znające manicure dłonie. Czy warto było? wzdechnął filozoficznie, uśmiechając nieświadomie gdy przypomniał sobie tę wspaniałą przygodę... jechał z grzybami do domu, szczęśliwy po świetnym grzybobraniu, gdy jego oczom ukazała się piękna, kruczoczarna grzywa.

Po niedługiej, pokonywanej włoskim autem chwili, grzywa ta okazała się być własnością ubranej w czarną mini kurwy z bratniej Bułgarii, kucającej w krzakach i myjącej z butelki grzeszne łono. Zatrzymał się z piskiem opon, podbiegł i podał dłoń; madame, Pani pozwoli. Dziwka była zdumiona a Robert puchł z dumy. Zaprowadziła go na leśną, pełną słońca i śpiewu ptaków polanę, gdzie oddała mu to, co miała w tej chwili najcenniejszego .

Ale nie mam gumek - zaprotestował Robert. Chociaż... czuję że jesteś zdrowa, czuję miłość bijącą z Ciebie najdroższa. Dziwka coś chrumknęła pod nosem, uśmiechając się i ukazując kilka pozostałych zębów. Po upojnych chwilach pełnych jęków, krzyków i gardłowych wrzasków Roberta, powiedziała łamiąc język ojczysty - ukochany, zamknij oczy i odlicz do stu, a ja się schowam. Szczęśliwy zabawą w "kto złapie ten kryje" Robert tak zrobił, a gry otworzył oczy, zobaczył hen, hen daleko biegnącą dziwkę z pełnymi grzybów koszykami.


Oto koan zen; "ukradli wszystkie grzyby, ale wrócił z grzybami".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-08 20:28
Marka dopadły niewesołe myśli, a niewesołe myśli to w jego przypadku wątpliwości, z którymi zawsze zawzięcie, wręcz opętańczo walczył. Już zaczął szykować się do programowania samego siebie, lecz jakoś dziś nie znalazł w sobie tradycyjnej zawziętości i uporu.
Zawsze walczył z nimi jak z workiem bokserskim, zawsze uważał je za atak na niego i jego poczucie nieomylności.
Znów z otchłani pamięci wychylił się złośliwy chochlik wrednego psychologa, który wmawiał mu, że IBS ma podłoże psychosomatyczn e, i że widzi źródło choroby w jego chorobliwym skupieniu na sobie, w rozwiniętej nerwicy natręctw zrodzonej przez kompulsywną hipochondrię.
- Co za bezczelny skurwysyn, tak właśnie powiedział chuj jebany !
Słowo chuj przypomniało mu blogi sen, w którym pozostał jedynym ludzkim samcem na planecie Ziemia, panem i władcą miliardów skomlących o bara bara krańcowo wyposzczonych samic, spragnionych jego spermy jak kania dżdżu pragnie...
Nie było w nim miejsca ani dla Maksia ani dla Albercika, dla żadnego innego samca...
Dziwny to sen, zawsze lubił analizować swoje sny.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-08 20:31
Ten sen jednak był wyjątkowy, choć samokrytycyzm był mu organicznie obcy, sam czuł się tym snem nieco zażenowany.
- No kurrrwa rzeczywiście, chyba przegiąłem...
Gwiazdy wybuchające z napięcia w oczekiwaniu na pamiętnik Ojca Założyciela ?!

- Orzesz kurwa !

No rzeczywiście, potem poszedłem na całość, miliardy galaktyk eksplodujących z napięcia i wzruszenia w oczekiwaniu na jego gryzmoły ?
Złośliwy chochlik nadal drążył jestestwo Mistrza.

- Kurwa, no przecież to w istocie niewyobrażalna makabra !

Krańcowo rozdęte ego, bynajmniej nie ekologiczne, patologiczna miłość własna, opętańcze samouwielbienie.
Uśmiercić wszystkich samców na planecie tylko po to by mieć spokój z ciągłymi podejrzeniami o zdradę, by uwolnić się od strachu przed utraconym stanem posiadania, by mieć pewność ojcostwa, by nie trzeba było robić testów DNA ?!
- Kurrrrwa to chore, naprawdę chore, powiedział Marek sam do siebie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-08 20:59
"- Kurrrrwa to chore, naprawdę chore, powiedział Marek sam do siebie." dokończył pisać, trzęsącymi się w jak w febrze palcami.

Boże, skąd Mistrzunio wiedział że byłem na kurwach! w co on ze mną sobie pogrywa? czy chciał mi coś przekazać tą opowiastką? Robert trzęsąc się z oburzenia i strachu, jadł czwartą główkę czosnku. Dowalę mu tradycyjnie - złowróżbnie i mściwie się uśmiechnął; napiszę że ma wielkie ego i IBS, ha ha ale jak Sylwiunia i Nucia to przeczytają, to od razu poczują do mnie miętę, zachichotał zadowolony z genialnego pomysłu, wizji jak Marek po drugiej stronie błyskającego ekranu, zwija się trafiony piorunem celnych, bolesnych słów.

Ciekawe czy Marek dymał Sylwię? a Nucię? a wampirkę z pejsami E? pewnie tak... co by nie mówić, to jednak męski, niebiańsko przystojny facet; usta Roberta zawinęły się w mściwą, ledwie widoczną kreskę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-09 14:37
No i widzisz Marek, nie da się z tobą pisać.
Najpierw krańcowo egoistycznie dałeś warunki brzegowe nie do przyjęcia i nie do zaakceptowania.
Twoja pycha sprawiła, że w swoim świecie uśmierciłeś wszystkich facetów na Ziemi oprócz siebie, to krańcowy egoizm.
A potem cynicznie i złośliwie proponujesz kontynuacje "opowieści".
Zrobiłeś wszystko co tylko byłeś w stanie by upupić ten projekt w zarodku.
A potem złośliwie proponujesz kontynuację "powiastki" i stawiasz się w roli wyroczni która ma zadecydować czy ktoś ma talent czy nie.
Jak wybrnąłem z pułapki którą zastawiłeś, to nie dałeś mi dokończyć wątku tylko kompulsywnie wrzuciłeś swoją wstawkę oskarżając mnie o korzystanie z usług kurw, krańcowy brak higieny, i złośliwość i mściwość.
Popełniłeś też zasadniczy błąd, nie kontynuowałeś wątku tylko złamałeś zasady koncentrując się na wrobieniu mnie w najgorszy syf.
Z usług kurw nigdy nie korzystałem (w odróżnieniu od Ciebie) i nie mam najmniejszego zamiaru korzystać.
Mydła zużywam więcej niż Niemcy, regularnie obcinam paznokcie, brudu pod paznokciami oczywiście nie mam.
Cztery główki czosnku na jedno posiedzenie to za dużo nawet jak na moje możliwości.
Jak nieraz pisałem w ramach kuracji potrafię zjeść 1 do 2 główek czosnku z chlebem, margaryną, serem ze szczypiorkiem, czasem z majonezem kieleckim. Do tego dużo herbaty z jedną cytryną.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ester 2013-11-08 10:23
A za moje "podlizywanie się "w komentarzach ?:D
I w kawalerce nie byłam...:D
Wiem ,wiem...
niech żyją pierogi -z truskawkami! :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-08 14:15
Cytuję ester:
A za moje "podlizywanie się "w komentarzach ?:D
I w kawalerce nie byłam...:D
Wiem ,wiem...
niech żyją pierogi -z truskawkami! :D


Musisz szybko uzupełnić braki... szybki seks w kawalerce, kilkadziesiąt ochów i achów, a potem pomyślimy... ja zjadłem właśnie pierogi z biedronki, ze szpinakiem, pycha. Idę szorować auto, żeby dupa nie urosła od węgli.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+8 # ester 2013-11-09 10:52
Szybkie korepetycje mnie nie interesują,ale mogę "nauczyć Cię" sztuki klejenia pierogów.
Zakładasz fartuszek w celach higienicznych(l ub zawsze trzeba go mieć na podorędziu).Pow oli,bardzo powoli ugniatsz ciasto(składnik i wcześniej dobrane)i równie delikatnie masując(żeby zbyt szybko nie stwardniało),tw orzysz jędrną masę.Następnie należy dodawać ,oczywiście powoli,ciepłej cieczy-wody.To bardzo pracochłonny i długotrwały proces.Dalej..p o kolei "wyciskasz" okrąglutkie kształty ,by wypełnić je nadzieniem .Napęczniałe od "wsadu"doprowad zasz do wrzenia :lol:
Wiele tracisz ,kupując tanie gotowce :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Zbożowy 2013-11-09 12:44
Cytuję ester:
Szybkie korepetycje mnie nie interesują,ale mogę "nauczyć Cię" sztuki klejenia pierogów.
Zakładasz fartuszek w celach higienicznych(lub zawsze trzeba go mieć na podorędziu).Powoli,bardzo powoli ugniatsz ciasto(składniki wcześniej dobrane)i równie delikatnie masując(żeby zbyt szybko nie stwardniało),tworzysz jędrną masę.Następnie należy dodawać ,oczywiście powoli,ciepłej cieczy-wody.To bardzo pracochłonny i długotrwały proces.Dalej..po kolei "wyciskasz" okrąglutkie kształty ,by wypełnić je nadzieniem .Napęczniałe od "wsadu"doprowadzasz do wrzenia :lol:
Wiele tracisz ,kupując tanie gotowce :D


Ha, świetne :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2013-11-09 16:08
Adept czy kulinarny znawca? :D
Pozdrawiam Zbożowy:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawel z Niemiec 2013-11-08 16:44
Ech mam ostatnio problemy z netem (na sticku z lidla), wiec czytam tylko arty jak już, pozdro ludziska!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-08 20:26
Cytuję Pawel z Niemiec:
Ech mam ostatnio problemy z netem (na sticku z lidla), wiec czytam tylko arty jak już, pozdro ludziska!


Pozdro!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # ester 2013-11-09 15:08
A propos kodowania i reszty "wynalazków" :D

Okolice ......... Zapadła wiocha. Ławka przed spożywczo-monopolowym
"U Hanki".
Miejscowa elyta odbija owocowe mocne. Wszyscy ciągną z gwinta -
jeden nie pije.
- Dlaczego nie pijesz? - pytają zdziwieni.
- Nie mogę. Hipnoza i kodowanie... - wyjaśnia abstynent.
Następnego dnia - na wielkim kacu - jeden z uczestników libacji
przychodzi do abstynenta:
- Słuchaj! Chciałbym się także zahipnotyzować i zakodować... Już
nie mogę tak dalej... Daj mi adres tego lekarza...
- Jakiego lekarza? To nasz kowal.
Facio podziękował i udał się do kowala:
- Chciałbym przestać pić... Podobno pomaga hipnoza i
kodowanie...proszę...
- Zdejmuj spodnie i wypnij się - odpowiada kowal.
Facio zdziwił się, ale zdejmuje spodnie i wypina się w stronę
kowala.
Ten przyciąga chłopa do siebie i w żelaznym uścisku dyma go przez
pół godziny.
Wreszcie kończy, podciąga spodnie i mówi:
- Wypijesz - całej wsi opowiem....
:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marcin_Rembertów 2013-11-09 19:19
Prędzej bym się skonfliktował z całym Światem aniżeli bawił się w miłosną ściemę przed wszystkimi...
Ale szambo...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Słynny Filozof z fb 2013-11-11 23:42
Cytat:
istniał państwowy nakaz kupowania moich felietonów i książek, wszystko po to bym czując się doceniony i ważny, produkował najwyższej jakości spermę.
piękne to jest hehe
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-12 00:20
Cytuję Słynny Filozof z fb:
Cytat:
istniał państwowy nakaz kupowania moich felietonów i książek, wszystko po to bym czując się doceniony i ważny, produkował najwyższej jakości spermę.
piękne to jest hehe
Marzenia... kto wie, może kiedyś? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Słynny Filozof z fb 2013-11-11 23:49
ogólnie fajne opowiadnko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd