Najnowsze felietony

piątek, 05 lipiec 2013 18:10

Sztuka walki w związku

Napisał 
Tragedia w związku zaczyna się od czegoś niewielkiego, wręcz mikroskopijnego, zdawałoby się że niewartego uwagi; dokładnie jak Hitler (czy Stalin) który zaczynał karierę jako cudowny, słodki, rżnący w pieluchę bobas. Niejednej romantycznej Pani wycisnąłby łzy z oczu swoją bezbronnością, kwileniem i uroczym gęganiem; i jeśli nie zrobił tego za młodu, zrobił gdy dorósł, zmężniał i okrzepł.

Test na jaja

Przykra uwaga, kąśliwość, złośliwa ocena bądź szyderstwo w formie zaowalowanej... Jest to w istocie testowaniem granicy mężczyzny - bądź kobiety, ponieważ mój felieton idealnie pasuje do obu stron związku. Piszę w stronę braci samców, gdyż tak się składa że także nim jestem, więc solidarność jąder obowiązuje. Kocham i czczę kobiety, ale są moimi wrogami; trudno o inną konkluzję, skoro tyle razy doprowadzały mnie na skraj samobójstwa. Wróćmy więc do niewielkiej uszczypliwości w sosie własnym - teraz kobieta uważnie obserwuje, czy facet zareaguje na ten drobny kuksaniec; przeważnie w imię spokoju macha na to ręką, i te właśnie machnięcie jest jak krzyk w górach, uruchamiający bezwzględną lawinę późniejszych zdarzeń. Po jakimś okresie następuje mocniejszy cios, niewiele mocniejszy, tak by dyskomfort nie był zbyt wielki, zbyt odczuwalny. Gdyby był za mocny, facet mógłby się zdenerwować, unieść, doprowadzić do bezpośredniej konfrontacji. Uderzenie jest więc tak zbalansowane, by było odczuwalne ale nie za mocno. Na mocy nawyku facet znowu macha ręką, odganiając się od nachalnie brzęczącej osy. Problem w tym że ta osa jest z natury złośliwa, i ma całkiem sporą chrapkę na miłośnika spokoju. Jeszcze nie teraz, nawet nie za chwilę; ale żądło już się szykuje do kolesiowskiej prywatyzacji Twego ciała. Przeciętny mężczyzna (bądź kobieta) myślą tak: "nie będę się kłócił z powodu takiej głupoty, może ma zły dzień i jej przejdzie", oraz: "nie będę ryzykowała związku, kłótni, obrażania się dla takiej w sumie niewielkiej sprawy".

Męczennicy z wyboru

Taki typ myślenia ukazuje bardzo niską samoocenę; jeśli wchodzi się w związek, to jest się w nim po to by było przyjemnie, miło. Nie dla cierpienia, by zostać kolejnym, żalącym się wszystkim naokoło męczennikiem którego nikt nie potrzebuje, ale po to by razem przyjemniej szło się przez życie. Panie wygłaszające monologi o poświęcaniu się w ogóle tego nie rozumieją; człowiek nie musi cierpieć w imię związku, a cierpienie nie jest znakiem wielkości ducha, tylko jego ograniczeniem, szpetotą. Jeśli uważam że zgodzę się na cierpienie byle tylko z kimś być, to zachowuję się jak menel gwałcący swoje życie dla chwili otępienia alkoholem. Nie muszę cierpieć i Ty też nie musisz. Większość cierpienia pochodzi z naszej winy, a nie jest wcale wolą nieba. To ludzie na tzw. "górze" wymyślili coś takiego jak miłość cierpiąca, miłość walcząca, oraz szaleństwo że cierpienie uszlachetnia. To nieprawda, i celowo ją się powtarza by ludzie zgadzali się na złe warunki życia, dziadowskie pensje i upodlenie w nadziei na nagrodę w niebie. Tak być nie musi, a podobne wierzenia są majstersztykiem mentalnej anestezjologii; mają człowieka zamykać w więzieniu które jest tańsze niż tradycyjne, ogradzane drutem i pilnowane przez strażników. W naszym społeczeństwie od niemowlęcia karmionym umiłowaniem cierpienia, wszyscy narzekają i cierpią; na zachodzie wychodzą na ulice rzucając kamieniami, demolując i podpalając. To sprawia że zapędy władzy są bezwzględnie tłumione, nie może ona sobie pozwolić na to, na co miałaby ochotę. Ale nie u nas; Polak wiele zniesie w imię rzekomej wartości cierpienia, kiedy za jego ciężką harówkę ktoś szaleje na Malediwach z luksusowymi dziwkami. Do tego się wszystko sprowadza; bajki o kryzysie, żebracze pensje i ciężka harówka, a ktoś z tego ma gigantyczne pieniądze. Ty cierpisz, a ktoś inny kto nie wierzy w te bajki bawi się i korzysta z życia. To Twoja wiara Cię hamuje. Gdyby nie ona...  ale ją w sobie masz. Religii i państwu bardzo zależy na bezmyślnym niewolniku, a taka wiara właśnie Cie nim czyni, obiecując gruszki na wierzbie. Tak samo jest w związku. Jeśli jest źle to najczęściej nie powinno się nic sklejać ani naprawiać, tylko odejść. Ciekawe czy ktoś by chciał jeździć na sklejanych kropelką oponach? ano nikt. Ale sklejane związki są chwalone, gloryfikowane. Cierpienie i poświęcanie na rzecz pasożyta jest cacy, a przyjemność i miłe życie be. Więc masz to w co wierzysz. Nikt Ci więcej nie da jeśli nie żądasz gwiazd. Wolisz gówno, więc je dostajesz; po co dawać Ci więcej?

Chabry więdną

I tak grosik do grosika, aż dochodzi do sytuacji że wrzaski, wyzwiska i niekiedy rękoczyny są na porządku dziennym. Wtedy walka nie ma już sensu, napastnik (żartobliwie nazywany kochającym mężem czy żoną) już nie odpuści, a często kończy się to więzieniem. Dokładnie tak samo jest w życiu; gdy wymuszają na Tobie haracz, jak zapłacisz to na pewno przyjdą po następny. Jeśli Cię obrażają i nie zareagujesz będąc w grupie, następnym razem możesz dostać po twarzy, albo jeśli grupa jest bardziej "intelektualna", będziesz coraz mocniej wyszydzany. Jak raz ulegniesz nie będziesz miał spokoju. Gdy zgodzisz się na pracę u prywaciarza - liberała za grosze, zapomnij o znaczącej podwyżce. Odkryłeś karty, pokazałeś na ile się cenisz i jest już "po frytkach". Gdybyś postawił tamę "ostrej kobietce" na początku, prawdopodobnie byście się rozstali; możliwe że Pani ta szukała kogoś, na kim mogła by się wyżywać. Są takie osoby obojga płci; czują niesamowite, bolesne napięcie psychiczne, które opuszcza ich jedynie wtedy gdy wyżyją się na kimś. Ktoś będzie pogłębiony, zaszczuty, poddany atakowi i agresji a drapieżnik promienieje. Ofiara słabnie, kat nabiera sił, tężyzny. O tym zjawisku nazywanym wampiryzmem emocjonalnym, dywagują od lat psycholodzy i psychiatrzy, i nadal nie wiadomo dlaczego tak się dzieje. Wygląda na to że tak jak u zwierząt są ofiary i drapieżniki, podobnie u ludzi są osoby przeznaczone na żer, i polujące na nich silniejsze monstra. Nie mają kłów, kopyt ni pazurów; ich orężem jest genetyczna, wychłeptana z mlekiem matki umiejętność manipulowania ludźmi, wyćwiczony urok osobisty, umiejętność odwracania kota ogonem, i sprawienie że wszystko co żywe przy nich więdnie. Jeśli taki człowiek widzi kogoś kto nie pozwala sobie wejść na głowę, po prostu odchodzi szukać łatwiejszej ofiary, np. wierzącej w oczyszczającą moc cierpienia, nagrodę za nie po śmierci czy Boskie pochodzenie bólu... oczywiście życie ofiary zamienia się w niekończące się pasmo cierpień, bólu i poniżenia, przy czym gdy wykrzykuje się swoje żale napastnikowi, ten rozkłada ręce, i z miną niewiniątka pyta "o co Ci chodzi? jesteś chora psychicznie. Musisz się leczyć".

Sympatyczny kat

Jeśli wierzysz w cierpienie, ono przyjdzie pod uroczą, charyzmatyczną postacią. Wcześniej czy później. W większości to nie los, a my sami wybieramy jakie życie prowadzimy. Gdybym na własne oczy nie widział jak umierają ludzie, może bym sam w to wierzył; cierpienie odczłowiecza istotę ludzką, sprowadza ją na poziom zwierzęcia. Żadne teorie religijne wymyślane przez ludzi, nie zmienią tego prostego faktu. Co ciekawe, fani cierpienia zawsze biorą znieczulenie u dentysty. Pierwsi do krytykowania i nazywania hedonistami i egoistami tych którzy żyją dla przyjemności, i pierwsi do znieczulenia. Żaden nie chce cierpieć, chociaż pierwotnie kler uważał znieczulenie przy porodzie za grzech (w biblii pisze że kobieta w bólach rodzić będzie). Żaden z księży - wierzących w czystość seksualną, korzystający z bolesnych zabiegów nie zrezygnował ze znieczulenia; zawsze o to pytam moich znajomych lekarzy. Zwłaszcza gdy leczą choroby weneryczne, czy trzeba wyjmować im z pośladków różne rzeczy które sobie tam wkładają (to autentyk z dużego, Warszawskiego szpitala, gdzie wielokrotnie się robi takie operacje). Pewien lekarz jak mi mówił, po kilku takich zabiegach stracił zupełnie wiarę w kler. Jeśli facet onanizujący się butelką w tyłku ma mu mówić jak ten ma żyć, i jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, to coś tu chyba mocno nie gra. Jednocześnie nauczają że cierpienie można oddać Bogu, co ma skutkować zapunktowaniem u niego i łaskami. Jest to tak niesamowita hipokryzja, że nie mieści się to w głowie. Wynika z tego że są cwaniacy i ich ofiary; jedni mają pełne usta morałów i kazań, a sami w nie w ogóle nie wierzą. Więc i Ty także w nie nie wierz. Żeby być uczciwym, porządnym człowiekiem nie musisz mieć nad sobą olbrzymiej, ponadnarodowej organizacji religijnej, powstałej na pustynnych, żydowskich bajkach. Nie musisz opłacać kapłanów, chodzić do specjalnych budynków, Bóg jest wszędzie, w Tobie, we mnie, w otaczającym nas pięknie i brzydocie, dnie i nocy; jest wszystkim co istnieje.

Odejdź albo zdychaj

Dlatego tak ważnym jest, byś reagował na początku. Zdrowa osoba zareaguje w ten sposób, że zaakceptuje Twoje granice i będzie miała szacunek; właśnie za to że je umiesz utrzymać, nie godzisz się na szmacenie by mieć związek. Wtedy jesteś kimś, mocnym człowiekiem, faceci Cię szanują i chcą się z Tobą kolegować, kobiety uważają że jesteś stabilny, męski i seksualny. Osoba chcąca niszczyć i palić nigdy tego nie zaakceptuje, więc albo zaatakuje ze wzmożoną siłą chcąc Cię złamać, albo zwyczajnie odejdzie. Jeśli tak się stanie, klęknij i podziękuj Bogu że tak się stało. Właśnie wygrałeś drugie życie szczęściarzu. Że była taka fajna? że seks był nieziemski? rozumiała Cię, słuchała? to jest zachęta, pokusa zwabiająca ofiarę w śmiertelny uścisk, za chwilę nagrodę się wycofa. Przecież jakby tylko gryzła i szarpała każdy by uciekł. Jest więc miło byś się przyzwyczaił i bał odejść, bał tego miodu utracić. To konieczność; komar gdy gryzie, znieczula. Dlatego nie czujesz momentu gdy zatapia się w Tobie jego bolesna część, a dopiero po chwili, gdy bzyczący sadysta w zapamiętaniu ssa Twa posokę. Im bardziej chcesz związku, tym łatwiejszym celem jesteś.


Żeby móc jeździć autem, musisz przejść kurs, zdać państwowy egzamin. Żeby robić cokolwiek, musisz się uczyć a potem długo zdobywać doświadczenie. A wejście w związek jest dostępne dla każdego, nie musisz się uczyć, zdobywać doświadczenia... dlatego przegrywasz. To jak wejście do ringu ze Szpilą; dostaniesz łomot. A w związki, obcą rodzinę, dzieci i wspólne finanse wiążące Cię lepiej niż ja swoimi felietonami, wchodzisz jak ćma do ogniska; nie mając wiedzy, doświadczenia, żadnych atutów, tylko oślepiającą chuć. Masz tylko mnie, mędrca który prowadzi Cię przez mroczne zaułki życia. Pomyśl o tym czasem i wpłać mi PIENIĄDZE. Potrzebuję na nowe opony, alkohol i spłatę długów za samochód. Potrzebuję Twoich pieniędzy, komplementów i komentarzy, a jeśli jesteś ładną czytelniczką, także odrobiny czułości.

-----------------------------------

Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. A teraz proszę o skupienie. Pod podobnym do mojego nickiem, wpisuje się ktoś używający słów wulgarnych, co tworzy wrażenie że jestem to ja. Otóż to nie ja, więc proszę zapamiętać że ja wpisuję się ZAWSZE pod nickiem "Marek". Jeśli będą podkreślenia, kropki czy przecinki przy nicku, to nie jestem ja. Ponadto proszę osoby znające się na joomli o pojawienie się w komentarzach, mam spory problem ze spamem, praktycznie tysiące ataków dziennie na ecoego.pl. Opiszę wtedy swój problem, nie wiem jak sobie z tym poradzić. Z góry serdecznie dziękuję.

Czytany 13049 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:44
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+1 # Kobayashi 2013-07-05 19:08
Co do związków to za bardzo się nie wypowiem bo mam małe doświadczenie,o statnio nawet zauważyłem u siebie brak jakiegokolwiek kontaktu ze społeczeństwem a z kobietami to już wogle .Nie wiem czy to problem czy nie ,ale nie jest z tym łatwo bo czuje się samotnie,mało tego są momenty kiedy całym sobą mówię za tydzień Sebastian jedziesz nad morze przychodzi upragniony dzień a ja rezygnuję ze strachu i wymówek typu a po huj tam ? miałem 19 lat było tak samo 22,24...Ostatni o uśmiechnęła się do mnie ładna dziewczyna ja do niej także zamierzam umówić się z nią.Zastanawiam się co począć ;wymyślać kiepski podryw czy powiedzieć prosto z mostu że mi się podoba (bo podoba) ? Zresztą zauważyłem że jak olewam sobie coś to te kurestwo sie mi ciągle pcha w ręce . Zacząłem wiele wątków hehehe :) prawda jest taka że chciałbym góry przenosić i wiem że mnie na to stać ale przez strach i wymówki a także lenistwo nic nie robię...Praktyc znie z całym Twoim tekstem się zgadzam ,trzeba postawić pewne granicę w społeczeństwie aby zdobyć szacunek ,nie ma innej drogi...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jacek 2013-07-06 00:45
ja też tak mam że jak ingnoruje olewam bądź poprostu się nie interesuje to odczuwam większe zainteresowanie mną kobiet
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-07-06 21:03
Jeśli czegoś nie robisz, to nie lenistwo tylko po prostu tego nie chcesz robić :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Grzesiek 2013-07-06 01:01
Tez kiedys bylem wysmiewany wsrod rowiesnikow/kol ezanek, zdecydowanie postawienie granic jest nieodzowne dla normalnego zycia nie tylko w związku ale i w społeczenstwie. Jesli ktos ma talent i poczucie humoru, to mysle dobra metoda na docinki itd jest wyśmianie tego we własciwy sposob. czasem postawienie sie 'jawne' jest za mocne.

pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-06 21:00
Cytuję Grzesiek:
Tez kiedys bylem wysmiewany wsrod rowiesnikow/kolezanek, zdecydowanie postawienie granic jest nieodzowne dla normalnego zycia nie tylko w związku ale i w społeczenstwie. Jesli ktos ma talent i poczucie humoru, to mysle dobra metoda na docinki itd jest wyśmianie tego we własciwy sposob. czasem postawienie sie 'jawne' jest za mocne.

pozdrawiam


Racja, ale rzadko kto ma taką umiejętność, by śmiechem zareagować w mocno stresującej sytuacji. Ja tego nigdy nie umiałem i nie umiem. Jak nie umiesz się zaśmiać, postaw się - to lepsze niż nic ale tylko wtedy, gdy jest to grupa w której stale przebywasz. Jeśli przez chwilę, szkoda ryzykować zębów. Jeśli na stałe - niech wiedzą że nie dasz sobie wejść na głowę, to zagwarantuje Ci spokój od ataków. Grupa wybierze tego, który nie chce się stawiać bo uważa to za "mocne". Wiem z doświadczenia że jak uderzyć pięścią z całej siły w nos szydercę, to nawet jeśli przegrasz, masz później szacunek. Obrzydliwe, ale działa. Nie zawsze oczywiście, ale warto spróbować.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # e 2013-07-06 07:44
"Módlmy się "za:
-nowe opony
-alkohol
-spłatę długów
-komplementy i komentarze
-ładne czytelniczki
-odrobinę czułości
אמן

www.youtube.com/watch?v=5px-ppcQDps
;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Słynny Filozof z fb 2013-07-06 17:25
Świetny kawałek, ale jakość fatalna

tu masz lepszą

www.youtube.com/watch?v=fSWv7mP18Zc
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-06 21:02
Jakoś mi nie "wszedł" :) wolę klasyka www.youtube.com/watch?v=NJ_kA096Ws4
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # e 2013-07-06 23:22
To żaden językowy klasyk choć stary:D
Lingwiści do dzisiaj spierają się co do najstarszego języka pisanego w świecie.
Nie, nie jest nim hebrajski ani jidysz:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # idiotkai tania prost 2013-07-07 09:28
Przynudzacie lekko ;-)
youtu.be/1HNQTmCumzU
Pozdro
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # e 2013-07-06 19:17
Teledysk ładny i pozytywny taki ,że wkleiłam:)
Robiłam dzisiaj porządki w płytach i tak mi Ofra "gra "od rana.
...no to jeszcze tak tematycznie:)

www.youtube.com/watch?v=VosFiY1SifA
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-06 21:05
Muszę kupić opony, bo mam wielosezonowe albo zimowe, nie wiem jak to rozpoznać. Z przodu mam 175/70/14 a z tyłu 175/65/14. Kupię na przód letnie fuldy, ale 70 tka jest droższa sporo od 65 - znowu 65 sprawi że silnik będzie miał większe obroty przy wyższych prędkościach; czy to są zauważalne różnice? auto i tak jest dość głośne.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # marcel 2013-07-07 11:58
175-szerokosc opony/70 albo 65 wysokosc balona w opnie/ 14- wielkosc w calach felgi. ogolnie wyzsze opony daje sie na tyl czyli z tylu powinna byc 175/70/14 przod 175/65/14, to samo tyczy sie szerokosci-gene ralnie-szersze zaklada sie na os napedowa- np w meietku czy bmw zaklada sie na tyl -daje to lepsza przyczepnosc przy starcie , jezeli sa szersze na przodzie bedziesz mial lepsze hamowanie-przy hamowaniu os przednia jest bardzie obciazona z tego tez wzgledu - klocki przednie hamulcowe wymienia sie 3-razy czesciej niz tylne
Śnieżynka to symbol mówiący o tym, że opona jest zimowa. Letnia nie posiada takiego symbolu. Kropelki deszczu mówią o tym, że opona jest typowa na jazdę po mokrej nawierzchni. Opony mogą posiadać też oznaczenie M+S (Mud and Snow)-czyli wielosezonowa
roznic w wielkosci balona nie odczujesz ,nie ma znaczenia czy to 65 czy 70 ale ma znaczynie jak bedziesz wjezdzal w lasek na bzykanie albo szarzowal po osiedlowych uliczkach-wyzsz a opona - nie zaczepisz o lezaceego "policjanta"
albo rozjechanego kota :)-biorac go miedzy koła
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-07 19:45
Dzięki, wezmę jednak 65 tkę; tańsza, lżejsza... no ale głównie chodzi o to, że tańsza :) a te wielosezonówki z przodu (hankook) zostawię na zimę. Kupiłem felgę i na nią nałoży się jedną, a drugą na zapas. Gdy przyjdzie zima sam sobie na podnośniku przełożę, nie będę musiał się tłuc do warsztatu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-07 19:53
hankoki sa koreanskie, przyjmuje sie ze koreanskie i japonskie maja twardsza gume, bardziej odporna na scieranie ale za to sa "sliskie" - cos za cos, chodzi o sklad mieszanki
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-07 19:55
ale Twoje autko nie wyscigowka wiec smialo mozna zakladac
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-07 19:58
Cytuję marcel:
ale Twoje autko nie wyscigowka wiec smialo mozna zakladac


Zamówiłem już fuldy po 159zł za sztukę - dwie na przód. Na tyle są "sportiva" o tym samym rozmiarze, wielosezonowe. Jeżdżę bardzo spokojnie, ale hamowanie chcę mieć dobre. Czytałem że fuldy biją dębice jak chcą, ludzie sobie je chwalą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-07 20:02
Dodam jeszcze, że z samochodu jestem bardzo zadowolony. Brakuje klimy i jest trochę głośny, ale za tę cenę? na trasie mi spalił dokładnie 7 litrów, seicento paliło ok. 5,5 ale tu mam tonę sto podstawowej masy, bagażnik który zmieści kilku pociętych polityków, bezpieczeństwo (dwie poduchy, abs, asr) i prawie sto koników. Silnik cały czas na "check" którego nie można zdjąć, do wymiany prawdopodobnie pompa ABS (albo czujniki, mechanik jeszcze posprawdza) coś z bębnami do zrobienia i "ćwierka" w przednim kole od kilkuset kilometrów. Jutro do mechanika auto, i czekam na opony. Jest dobrze, jestem zadowolony.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-07 20:13
popmy psują sie zadko, raczej zanieczyszczony czujnik abs-jest po pierscien podony do zebatki osadzony na piascie kola-czujnik wypapuje "gore-dol" zebatki -czesto gesto zanieczyszcza sie jezeli po drodzeb bylo glebokie blocko, cwierkanie-jeze li byly wymieniane klocki-to moze byc dogieta oslona tarczy-dotyka do niej i cwierka-straszn ie wkurwiajacy dzwiek, albo lozysko-innej opcji nie ma, bebny moga miec rant- od chamowania -jezeli bezpieczna grubsc nie jest przekroczona ani nie sa popekane-delika tne pekniecia od wewnetrznej strony mozna dac do przetoczenia na tokarke do warsztatu slusarskiego i bedzie dobrze, bebny wytzymuja dluzej od tarcz hamulcowach,
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-07 20:14
sorki za ort
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-07 21:30
Widzę Marcel że jesteś obcykany - dokładnie tak jest jak piszesz, mechanik to samo mówił, uczciwy facet. Te ćwierkanie zaczęło się od ledwo słyszalnego (po wymianie klocków) aż do bardzo głośnego. Felga tylko lekko rozgrzana, więc raczej nic tak nie tworzy oporów. No i wkurwiają mnie te kontrolki dwie na desce rozdzielczej, check i abs.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-07 21:51
4 razy zdejmowalem kolo zanim dobrze ustawilem / odgiąłem osłone :) w swoim
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # e 2013-07-08 09:14
Od jakiegoś czasu świeci się w moim samochodzie kontrolka sygnalizująca "złe"ciśnienie "w oponach.Niby wszystko jest ok.(wartość ciśnienia na wyświetlaczu),a le potem i tak dalej świeci na czerwono i wkurza!
Czy możliwe jest ,że opony są do bani?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-08 14:28
ta dolegliwosc mialy renowki laguny II,w innych autach nie wiem czy sa takie czujniki
opony sa ok, po prostu niedopracowane czujniki-psuja sie, jezeli nie maja wyczuwalnego bicia w czasie jazdy to wystarczy w osobowkach ustawic cisnienie na 2.2 bara z przodu i 2 bary z tylu i glowy sobie nie zawracac, bicie wystepuje wtedy jak pojawiaja sie guzy na oponie ( stare albo wybrakowane) albo hamowałas ostro z piskiem i wystapil tzw splach- zebralas w jedym miejscu gume z opony :)
czasami wystepuje bicie podczas hamowania ale to wtedy jest zwichrowana tarcza hamulcowa-dziej e sie tak jak wiedziesz po ostrym hamowaniu bezposrednio w kalużę i rozgrzana tarcza szybko i nierównomiernie sie schłodzi
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # e 2013-07-08 20:31
..żadnych z wymienionych objawów nie ma ,tylko ta wściekła kontrolka(zakle ję czarną taśmą:D
A tak serio,jadę jutro sprawdzić bary:)

dzięki
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-08 21:25
Cytuję e:
..żadnych z wymienionych objawów nie ma ,tylko ta wściekła kontrolka(zakleję czarną taśmą:D
A tak serio,jadę jutro sprawdzić bary:)

dzięki

bary najlepiej sprawdza sie w piatek :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # e 2013-07-09 07:33
To nie jest głupi pomysł : przerobić bary w barach przy niezbyt szerokich barach:)Może trafi się jakiś zbzikowany chiromata odczytujący linię życia z opon i upora się z nadciśnieniem:) A jak kontrolka nie zniknie, to z lubością wystrzelę go w kosmos -bez tlenu i kanapek:D
Piątek we wtorek -niech sie stanie:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-09 08:45
Cytuję e:
To nie jest głupi pomysł : przerobić bary w barach przy niezbyt szerokich barach:)Może trafi się jakiś zbzikowany chiromata odczytujący linię życia z opon i upora się z nadciśnieniem:)A jak kontrolka nie zniknie, to z lubością wystrzelę go w kosmos -bez tlenu i kanapek:D
Piątek we wtorek -niech sie stanie:D


kontrola cisnienia to podstawa bezpiecznej i Cytuję e:
To nie jest głupi pomysł : przerobić bary w barach przy niezbyt szerokich barach:)Może trafi się jakiś zbzikowany chiromata odczytujący linię życia z opon i upora się z nadciśnieniem:)A jak kontrolka nie zniknie, to z lubością wystrzelę go w kosmos -bez tlenu i kanapek:D
Piątek we wtorek -niech sie stanie:D


Houston, mamy problem?:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # e 2013-07-09 15:39
Jeśli poczucie humoru jest problemem to mamy go oboje :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-09 17:12
jest kilka szkół rozwiązywania problemów :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-07 20:03
tak, to dobry wybor za dobra cene
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-07 21:32
Cytuję marcel:
tak, to dobry wybor za dobra cene


Wygodne, duże auto, nie kradną, ładniejsze od lanosa, przy dobrej kondycji pojeżdżę nim całe lata. Tylko troszeczkę mulaste i głośne. Abym jeszcze tylko seja sprzedał dobrze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-07 21:59
sejczento kupuja mlode kobiety
kup zapach wanilii
upierz srodek
nablyszcz wszystkie plastiki gumu przy silniku
opony wyszoruj pasta do butow
ludzie kupuja oczami-pamietaj o tym
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # jacek 2013-07-07 21:06
Cytuję Marek:
Cytuję marcel:
ale Twoje autko nie wyscigowka wiec smialo mozna zakladac


Zamówiłem już fuldy po 159zł za sztukę - dwie na przód. Na tyle są "sportiva" o tym samym rozmiarze, wielosezonowe. Jeżdżę bardzo spokojnie, ale hamowanie chcę mieć dobre. Czytałem że fuldy biją dębice jak chcą, ludzie sobie je chwalą.

Hej Marku skoro juz zamówiłeś Fuldy to mój komentarz niewiele zmienia. Ja chciałem sie podzielić uwagą że mam dębicę navigatora2 to wielosezonówki płaciłem 130 zł za opone i wg mnie są godne polecenia przyczepne w zimie po lodzie do domu jechałem (to wieś) i powiem że bezpieczna była mimo trudnych warunków i stosunkowo tania. W lato są troszkę głośne na trasie ale może to dlateo że nówki nie śmigane, bo miałem starsze również navidatory2 i były cichsze.
Ogólnie ja odkąd mam samochód jeżdże na całorocznych (mało jeżdzę) i wg mnie to dobre rozwiązanie dla kogoś kto chce zaoszczędzić.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-07 21:32
Dziękuję Jacek, ale wszędzie na te wielosezonówki wieszają psy. Ja się na tym nie znam, polegam na opinii ludzi, niemniej wiadomo że jak jest coś do wszystkiego, to jest do dupy :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # jacek 2013-07-08 14:02
Cytuję Marek:
Dziękuję Jacek, ale wszędzie na te wielosezonówki wieszają psy. Ja się na tym nie znam, polegam na opinii ludzi, niemniej wiadomo że jak jest coś do wszystkiego, to jest do dupy :)

Wiesz Marku co starsi kierowcy to sie śmieją że TIRY i autobusy to na całorocznych jeżdżą bez przerwy a osobówka to nie może.. Pozatym jeśli samochód jest lekki opony nie szerokie i jeśli ja jeżdżę spokojnie to wolę sie pokusić co kilka lat zmieniać opony na nowy komplet całorocznych niż kupić na lato oddzilenie oddzielnie na zimę i jeździć do oporu. No ale to zależy od wielu czynników.Ogóln ie ja też widzę silne lobby przemysłu oponiarskiego do zmian. Zobacz jak eksponują testy opon letnich i zimowych a jak skrzętnie chowają te od wielo sezonowych, jak zawsze chodzi o kasę.
PS Chociaż jak bym miał szybki samochód z szerokimi dużymi kołami to bym kupił wtedy oddzielnie na lato i na zimę. Ale do mojego to w zupełności wielosezonowe starczą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-08 14:41
sklad mieszanki opon letnich i zimowych zasadniczo sie rozni. zimowe nie twardnieja tak jak letnie przy minus 30 :)
na twardej gumie w zime bedziesz sie slizgał analogicznie zimowe w lato "płyną"- to też jest niebezpieczne-j est to uczucie tzw wożenia w koleinach samochodu
wielosezonowe musza pracowac w temp od plus 45 do minus 30 a znasz to przyslowie ze jak cos jest do wszystkiego to jest do niczego?
poza tym tiry od osobowek rozni masa auta i szerokosc opony
w gory nie wpuszcza Cie zima ciezarowka ktora nie ma zimowek a niekiedy zalozonych łancuchów
szerokie zimowki zaklada sie do sniegu - auto sie nie zapada,wezsze na bardziej oblodzone drogi-lepiej sie "wrzynają"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd