Najnowsze felietony

środa, 19 czerwiec 2013 20:52

Przestań gwiazdorzyć

Napisał 
Dzięki lekturze dzisiejszego felietonu, zrozumiesz jak:

1. Podejść niemal każdego człowieka, w tym zdobyć kobietę

2. Ciebie podchodzą

3. Zacząć piękniej żyć


Każdy człowiek gdzieś w głębi siebie, hoduje i uprawia myśl o swojej wyjątkowości; nie wie na czym ona polega, ale i tak wierzy że ją posiada. Każdy chce być podziwiany, akceptowany - gdy pisałem kiedyś te słowa, pewien buntownik wyznał mi że nienawidzi i gardzi ludźmi, ma totalnie w tyle co o nim myślą i mówią, więc nie mam racji. Ta pogarda to także pragnienie akceptacji której kiedyś nie dostał, więc jako dziecko się na ludzi obraził. To jak z satanistami i odwróconym krzyżem; nie wyzwolili się z tej religii emocjonalnie, nie umieli jej zostawić za sobą by pójść dalej; nadal są emocjonalnie związani, tyle że teraz zamiast przywiązania odczuwają złość. Przywiązanie to zawsze zakamuflowana nienawiść, ponieważ czyni z człowieka niewolnika, zabiera mu wolność. Gdy ktoś do kogo jesteś przywiązany odejdzie, cierpisz. Gdy umrze, szalejesz z rozpaczy. Byłeś tak przyzwyczajony, że teraz życie wydaje się być niewiarygodnie płaskie i puste; miejsce które zajmowała osoba bądź przedmiot do którego byłeś przywiązany, promieniuje bólem który ugasić może jedynie powrót obiektu z którym się tak mocno związałeś. Przywiązanie zawsze niesie z sobą ból i rozpacz. Nie teraz to za chwilę, za rok... przywiązanie to zależność emocjonalna, nie możesz decydować o sobie, swoich stanach emocjonalnych; ktoś trzyma sznurki, którymi bawi się Tobą jak lalkarz swoją marionetką. Sataniści... zamiast plusa mamy minus, nic oprócz dekoracji się nie zmieniło. Krzyż odwracamy do góry, papieża nazywamy antypapieżem, biblię nazywamy biblią Szatana, kler seks ograniczył, więc oni seksualności otworzyli wszelkie granice. Pewnemu sataniście jako nastolatkowi zdarzyła się w życiu tragedia, więc obwinił za nią Boga w którego wierzył. By zrobić mu na złość, przeszedł na drugą stronę barykady. Jakby wierzył w Szatana i doznał tragedii, na złość przeszedłby na wiarę w Jezusa. To dziecinada. Mama Ci nie dała paru złotych na ciastko, to poszedłeś się podlizywać do ojca. Tata dał paskiem w tyłek, więc pobiegłeś poskarżyć się matce. Zachowujesz się jak dzieciak, ale spokojnie - nie jesteś sam. Witaj w gronie miliardów niedojrzałych emocjonalnie ludzi. W tej ferajnie są biedacy i bogacze, piękni i brzydcy, ludzie sukcesu i ci którzy broczą krwią bezustannych porażek. Cała menażeria okazów, które tylko cieleśnie wyewoluowały ze świata zwierzęcego.

Strach ma wielką klatę

Wszyscy chcą być niesamowici, chcą błyszczeć jak gwiazdy. Ze świecą szukać człowieka który nie chce być kimś wielkim, gwiazdorem, miliarderem; uświadomiłem to sobie wyraźnie idąc wczoraj promenadą. Widzę ile wysiłku kosztuje mnie udawanie mocnego, męskiego kroku, żelazna maska na twarzy udająca twardziela. Męcząca jest świadomość, że siedzący beztrosko przy stolikach ludzie mogą na mnie patrzeć, oceniać. I jeszcze te prostowanie pleców; ciężko mi to idzie, ale wtedy wyglądam naprawdę drapieżnie. Mam dużą, słowiańską głowę, mongoidalne rysy, szeroką klatkę piersiową, jestem jak to mówiła moja kochana, śp. babcia, postawnym mężczyzną. To chyba jedyna kobieta która mnie szczerze komplementowała. Dla babci byłem pożeraczem kobiecych serc, co oczywiście było nieprawdą, ale bardzo przyjemną nieprawdą. Babcia umarła w wieku dziewięćdziesięciu dziewięciu lat, ale zawsze trzymała fason i była elegancką, uprzejmą i kulturalną kobietą. Kobieta z klasą. Przeżyła powstanie w Warszawie, patrzyła w lufy niemieckich pistoletów, handlowała bimbrem i czym się dało by wykarmić dzieci (w tym mojego ojca), zawsze dawała sobie radę. To są zalety bycia ulubionym wnuczkiem; zawsze będzie się przystojnym i mądrym, niestety tylko dla babci. Inne Panie nie podzielały tego babcinego zachwytu. Zawsze lubiłem babci odkurzyć, skoczyć po zakupy czy wymyć okna. Co najciekawsze, babcia była bardzo wierząca. Godzinami dyskutowaliśmy o sprawach wiary, nierzadko z biblią w ręku. Babcia nigdy mnie nie zmuszała do wierzenia, nigdy nie naciskała; to jest właśnie klasa. Coś czego większość ludzi nie ma i mieć nigdy nie będzie. Tyle lat i żadnych uszczypliwości, żadnych wyrzutów, dokuczania, złośliwości... po prostu pełna akceptacja mojego wyboru. Obawiam się że nie byłoby mnie stać na taką godność, taką bezwarunkową akceptację; z natury jestem kąśliwy, co przecież codziennie od lat udowadniam.

Sekcja mnie

Stroszenie piórek... dlaczego to robię? dokonajmy sekcji mego emocjonalnego ciała; skąd strach? z dwóch miejsc. Pierwsze to młodość na robotniczym osiedlu, gdzie żyłem ciągle w zagrożeniu przemocą. Wtedy zrozumiałem że tzw. silni ludzie, dresiarze, to ludzie w większości bez żadnych zasad i honoru. Jeśli nie dali mi rady sam na sam to przyszli w grupie, grozili rodzicom, robili przykre rzeczy. Odczuwałem paraliżującą bezbronność; jeśli zaatakuję i wygram, dostanę nożem, pobiją mnie w dwudziestu albo pójdą na policję, czego nie będą się wstydzić. Jeśli przegram, będą bez litości. Zasady? nie ma żadnych. Honor? puste słowo. Większość tych ludzi bez wspierającej ich grupy jest przerażona, bezbronna jak dziecko. Drugi powód lęku, moim zdaniem znacznie większy - to pielęgnowane pragnienie bycia kimś wielkim, znaczącym, bardzo ważnym. Ponieważ te pragnienie jest tak ważne, najbardziej boimy się śmiechu, odtrącenia, szyderstwa. Odczuwasz wielkość, a byle kto się z Ciebie śmieje. To bardzo boli. Możesz być na najlichszej posadzie, pracować za ochłapy gdzie wszyscy Tobą pomiatają - ale i tak czujesz że tam głęboko jesteś niesamowity. Możesz się nie szanować, uważać za śmiecia; żreć fast foody, walić codziennie w gaz i dawać w żyłę, nieważne - gdzieś w sobie czujesz ten zew wielkości. Chcesz by ci którzy z Ciebie drwili, wreszcie zamknęli usta. By zazdrościli, podziwiali, bolało i kłuło ich to jak wysoko jesteś. Ty wysoko a oni nisko. Chcesz by ten ból bycia niżej wreszcie minął; i naiwnie myślisz, że bycie kimś wielkim ci to da. Niestety, nie da. Odczucie bycia kimś mało znaczącym to wzorzec, lęk. Nic na zewnątrz (pozycja, stanowisko, ilość zer na koncie) nie jest w stanie na niego wpłynąć. Jak papierek z awansem może mieć wpływ na psychikę, mózg, hormony? przez chwilę poczujesz adrenalinę, triumf, ale to potrwa chwilkę, chwileczkę... za moment strach i poczucie bycia nikim wróci. To tylko i aż nawyk. Zawsze będzie większa ryba w tym oceanie możliwości. Chcesz być wielkim, bo czujesz się małym. Chcesz jeść, bo czujesz głód. Chcesz się kochać, bo czujesz rigor mortis w trzewiach. Ludzie czują ból w środku siebie i próbują go zasypać; etykietkami, awansami, pieniędzmi, jedzeniem, narkotykami... i nic z tego. Im więcej pracy nad zasklepieniem tej krwawiącej rany, tym ona mocniej boli.

Zew wielkości

I właśnie ten zew sprawia że byłeś, jesteś i będziesz nikim. Wiesz dlaczego? ponieważ pragnienie bycia kimś wielkim sprawia, że nie akceptujesz siebie takiego jakim jesteś. Miliardy ludzi chcą być kimś wielkim, znaczącym, odrzucając przez to samego siebie. Policzkujesz siebie, szmacisz się marzeniami o byciu gwiazdorem z rozepchanym tyłkiem... i chcesz by inni Cię szanowali. Przebywasz ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę, i marzysz bezustannie o byciu większym, potężniejszym, ważniejszym. Jesteś niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju ale odpychasz ten dar, odrzucasz go marząc o byciu kimś innym. To jest podstawa Ciebie, Ty po prostu uważasz się za nic niewartego śmiecia. I jeśli ja traktuję Cię z szacunkiem przeczuwasz podstęp. Węszysz i doszukujesz się wałka, przekrętu. Znasz się doskonale i odrzucasz na rzecz jakichś mrzonek, bycia kimś innym co jest niemożliwe, bo przecież nie możesz być kimś innym, możesz tylko naśladować, papugować... a tu ktoś Cię szanuje. To niemożliwe, na pewno udaje, coś ode mnie chce wyłudzić. Tak myślisz na głębszym poziomie, i tak myślą Twoi bliscy, Twoja kobieta. Jesteśmy wszyscy żebrakami, łajdakami przez to jak traktujemy samych siebie. Później odrzucasz prawdziwy szacunek którego nie jesteś w stanie przyjąć, i idziesz do ludzi którzy udają miłych a planują coś złego. To na podświadomym poziomie Ci odpowiada. Jesteś dla nich tylko rzeczą, cieniem, stopniem na drabinie ku ich życiowym celom. Czujesz że traktują Cię tak, jak Ty sam siebie. Nawiązujesz więź, która skończy się bardzo nieciekawie. Kiedyś czytałem na forum dla wielbicieli ptaszników, by nie podejmować prób zaprzyjaźnienia się, ponieważ układ nerwowy tego pająka jest prymitywny; każda próba skumplowania się musi skończyć się bolesnym, być może śmiertelnym zagrożeniem. Ptasznik po prostu nie lubi czułości, ba! nie rozumie jej.

Żyć dla lanserów

Przestań być gówniarzem, dorośnij; życie lada moment minie, nawet się nie obejrzysz jak przepadną najpłodniejsze twórczo lata. Spędzisz je na spełnianiu pragnień rodziców, rodziny, żony, tradycji, religii, partii politycznej... zostaniesz z pustką, którą będziesz zapełniał małolatkami, wódą, gadżetami na kredyt. By ukoić ból, może zaangażujesz się w walkę polityczną, religijną, cokolwiek by silne i niskie emocje zagłuszyły Twoją nędzę, Twoją pustkę...Ty nic nie musisz, świat kłamie; jedyne co warto zrobić, to poznać siebie samego. Przecież te wszystkie marzenia o bogactwie i władzy nie są Twoje. Czy naprawdę tego wszystkiego potrzebujesz? po co, żeby przypodobać się lanserom, udowodnić światu że nie jesteś frajerem, przegrańcem? przestań błaznować, przestań żyć dla innych i zacznij dla siebie. To że ktoś odczuwa pogardę do Ciebie to jego problem, to on ją odczuwa w sobie. Nie musisz wypruwać żył, żeby jakiś mały człowieczek o Tobie coś innego pomyślał. Nie poświęcaj swojego życia na rzecz prostaków. Życie to cenna sprawa, niepowtarzalna; a Ty je spędzasz na tym, by inni myśleli o Tobie dobrze. Czy to nie szalone? To Ty jesteś najważniejszy. Nie jeden z tysiąca aktualnie czczonych bogów, inni ludzie, rzekomo ważne sprawy, tylko Ty się liczysz. Tylko na siebie masz wpływ, możesz się zmieniać - czy możesz zmienić innych? wielu już próbowało. Można zmienić tylko aktualne zachowanie, dać po mordzie i zastraszyć, może przekupić, ale zmienić wewnętrznie? to niemożliwe. Głupcy ignorują siebie i zabierają się za zmianę innych. Ale nie zmieniając siebie, nic wartościowego nie mają. I te nic chcą narzucić innym, dziwiąc się że inni tego nie chcą. Mają nic i nie chcą Twojego nic, po co im? Zmieniaj siebie po to, by w ten sposób zmieniać świat a raczej swoje jego postrzeganie To jedyne rozsądne wyjście, niestety obarczone krzykami oburzonych moralistów że jesteś egoistą; jasne, żyj dla nich, poświęć się dla nich - wtedy nie będziesz egoistą, tylko niewolnikiem.

Reksio - socjalista

Tylko Twój pies i kot tak nie myślą; są sobą. Pies nie chce być słoniem, kot nie chce być tygrysem. W ogóle o tym nie myślą, są sobą. Są zwyczajni. Śpiący i zwinięty w kłębek, mruczący kot jest piękny, prześliczny. Jest sobą, dlatego jest piękny. Nie zastanawia się, co sobie o nim pomyślisz. Nie dba o tradycję, religię i nie zamartwia się tysiącem rzeczy, na które nie ma żadnego wpływu. Gdyby udawał psa albo kanarka, byłby dziwny, chory. Próbowałby szczekać, co wyszłoby okropnie. Lizanie też by mu nie wyszło, z powodu naturalnej chropowatości języka. Psa może zagrać tylko pies. Dlatego lubimy psy... pies kocha Cię za to że dajesz mu jeść, przytulisz, miło zagadasz. Nie ma dla niego znaczenia że jesteś kanalią, łobuzem i przekrętasem. Moja Fionia lubi mnie bez względu czy jeździłem kiedyś trabantem, seicento, teraz kia a może kiedyś wsiądę w coś lepszego? to nie ma znaczenia. Cały świat może Cię potępić, ale pies nigdy tego nie zrobi. Kochamy psy dlatego, ponieważ nie umieją myśleć logicznie, analizować. Każde ego kocha głupich i słodkich. Czy nadal czułbyś do psa to co teraz, gdyby pies był inteligentny? a jakby zaczął zadawać pytania? Twój pies pyta Cię - dlaczego głosowałeś na platformę, dlaczego byłeś taki głupi? albo zacząłby wyśmiewać Twoją wiarę w Korwina Mikke, wyśmiewać cały ten wolnościowy liberalizm który sprowadza się do niewolnictwa. A gdyby Fionia zaczęła mi mówić że moje teksty są kiepskie, żebym lepiej szedł kopać rowy bo nikt już tego nie czyta? oczywiście, moja sympatia by stopniała natychmiast. Jak kawałek lodu na promieniującej gorącem, masce mojej sportowej kijanki po rajdzie do biedronki. Dlatego faceci lubią głupie i niskie dziewczyny; mogą się poczuć mądrzejsi i silniejsi, więksi. Kobiety zgłupiały i zmalały, ponieważ takie było zapotrzebowanie; jednocześnie stały się sprytniejsze, odporniejsze, umieją doskonale udawać uczucie i natychmiastowo z niego rezygnować gdy mężczyzna słabnie. Po co walczyć, wymyślać wynalazki? to rola mężczyzny, a kobieta z tego korzysta dając rozkosz i dzieci mężczyźnie. Do tego nie jest potrzebna inteligencja, chociaż i ta sie zdarza. Ale kto potrzebuje mądrą kobietę? do rozmów mam kolegów, a kobieta jest mi potrzebna do czułości i namiętnych spraw w zaciszu alkowy. Ten biznes między płciami trwa już miliony lat (zdaniem katolików sześć tysięcy lat), i trwać będzie do czasu kiedy nie zdetonujemy tej nieszczęsnej planety, podczas kolejnej wojny w imię Boga, ojczyzny czy czego tam nie wymyślą dziennikarskie prostytutki. Ewolucja jest niesamowita; gdyby facetów podniecały ryby, jestem pewien że za milion lat kobiety rodziłyby się ze skrzelami i płetwami. Tylko pupa pozostałaby tak samo nęcąca i kusząca, obiecująca że po ślubie i prawnym zrzeczeniu się co najmniej połowy majątku, bedzie jak dawniej. Niestety, nie będzie.

Zdobyć uwielbienie

Jak więc zdobyć co najmniej przyjaźń innego człowieka, zaimponować kobiecie? dać wyraz temu co w nich tkwi, ich marzeniu o wielkości. Powiedzieć im że wyczuwasz w nich coś niesamowitego, podziwiasz ich. Trzeba umieć to powiedzieć, nie każdy to umie. Jeśli chcesz się tego nauczyć, naśladuj polityków; oni opracowali sztukę sprzedawania przeterminowanej, wyborczej padliny do perfekcji. Możesz też zostać uznany za taniego, podrzędnego cwaniaczka, jeśli nie umiesz przekonująco łgać. Ale gdy zrobisz to przekonująco, stworzysz z tym człowiekiem więź. On będzie Cię lubił, miał z Tobą same najlepsze skojarzenia. Uzna że jesteś mądry, bo tylko mądry człowiek można zobaczyć w Tobie wielkość, nieprawdaż? po co udawać mądrego? chełpić się intelektem? wystarczy komplement. By w niego uwierzyć i przyjąć go do siebie, musisz polubić człowieka który tak twierdzi. Możesz być głupi jak but, a umiejętnie komplementowany przez Ciebie człowiek uzna Cię za geniusza. Więź w przypadku mężczyzn zaowocuje kontraktem, umową, znajomościami; w przypadku Pań seksem, związkiem, ale niekoniecznie miłością. Panowie - materialiści w wypadku Pań na pewno skorzystają z opcji żyrowania kredytów, kupowania gadżetów. Możesz mieć pozytywne bądź negatywne intencje; pozytywne też są w pewnym sensie negatywne, ponieważ utwierdzasz człowieku w jego chorobliwym stanie. Negatywne to chęć oszustwa, naciągnięcia kogoś, wykorzystania go do swojej gry używając przyjaźni i więzi psychicznej.

Przeczołgam was

Obronić się przed tym można tylko w jeden sposób; dojrzeć swoją zwyczajność. Nie wmówić ją sobie, tylko dostrzec. Jaka wielkość? rodzimy się i umieramy tak samo. Jakie ma znaczenie co osiągniesz, zdobędziesz? nie ma żadnego. ŻADNEGO. Jestem zwykłym, prostym facetem. Nawet jeśli zostanę słynnym pisarzem, to nic nie zmieni. Będę tym samym człowiekiem, tylko ludzie uznają że ładnie piszę. Tyle. Co najwyżej od czasu do czasu was zeszmacę i przeczołgam, chełpiąc się moim sukcesem na tle waszej biedy. Wypomnę że nie wpłacaliście mi na konto pieniędzy, postraszę Szatanem, wrzucę fotki na fejsa z dzióbkiem na tle piramid, z fajnymi niuniami i rolsem w tle żeby was kłuło i dusiło w piersiach z zazdrości. A co, nie wolno mi? W tłumie małp bądź inny; bądź po prostu sobą, nie uważaj się coś nadzwyczajnego, wielkiego. W istocie jesteś wspaniały, ale nie większy niż inni ludzie. Nie marz o wielkiej potędze. Wtedy właśnie staniesz się kimś niesamowitym; wszyscy nie akceptują siebie bo chcą być jak modele, aktorzy, gwiazdy kina akcji... a Ty jesteś sobą, żyjesz w harmonii z sobą. Skieruj swój wzrok ku sobie, nie na świat zewnętrzny. To jedyny sposób abyś był naprawdę oryginalny i niesamowity. Staniesz się wtedy bożyszczem. Czy wiesz jaka to ulga iść sobie, i nie być obarczonym tym pragnieniem wielkości? jakby kamień spadł Ci z pleców.


Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski.

Czytany 18358 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:44
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
-1 # Orfeusz 2013-06-19 21:57
Świetny tekst Marku, masz w sobie talent do pisania (nie jest to bynajmniej ironia :)) i powinieneś się teraz wypromować.

Ja w ramach obustronnej promocji zamieszczam link do swojego ostatniego wpisu: limesuperior.blogspot.com/2013/06/swiadomosc-na-co-to-komu.html i czekam na każdy a w szczególności Twój komentarz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-06-20 23:42
Dziękuję, ale nie komentuję, siedzę przeważnie u siebie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Słynny Filozof z fb 2013-06-19 22:21
Możesz Marek zakładać tysiące nowych stron i próbować czegoś innego, ale nie wyprzesz się tego co siedzi głęboko i zawsze będziesz pisał o tym co dociera tylko do tej garstki. Tak już jest, ale powiedz że nie czujesz się ekstra jak piszesz te teksty?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Arek 2013-06-19 22:32
Wiesz, to chyba takie "zjawisko" przenoszone drogą kropelkową;d
Garstka, tłum i multum;d
A przynajmniej miło jest malować taką perspektywę:>
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Słynny Filozof z fb 2013-06-19 22:38
nie wiem, nie znam się :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Arek 2013-06-20 08:23
Cytuję Słynny Filozof z fb:
nie wiem, nie znam się :D

chyba jednak się znasz:>
w innym wypadku po cóż Twój profil i wpisy na fb?:>
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Zbożowy 2013-06-19 23:55
Cytuję Słynny Filozof z fb:
Możesz Marek zakładać tysiące nowych stron i próbować czegoś innego, ale nie wyprzesz się tego co siedzi głęboko i zawsze będziesz pisał o tym co dociera tylko do tej garstki. Tak już jest, ale powiedz że nie czujesz się ekstra jak piszesz te teksty?

Zgadzam się, takie teksty Marka trafiają człowieka mocno w środku. Ale ten był właśnie o tym, żeby nie być tą cholerną garstką. A już na pewno nie czuć się lepszym od śpiącego bydła :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # Słynny Filozof 2013-06-20 00:11
Cytuję Zbożowy:
A już na pewno nie czuć się lepszym od śpiącego bydła :-)

.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # Zbożowy 2013-06-20 18:13
Cytuję Słynny Filozof:

.


Chyba zbyt filozoficznie i nie zrozumiałem ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-06-20 23:42
Cytuję Słynny Filozof z fb:
Możesz Marek zakładać tysiące nowych stron i próbować czegoś innego, ale nie wyprzesz się tego co siedzi głęboko i zawsze będziesz pisał o tym co dociera tylko do tej garstki. Tak już jest, ale powiedz że nie czujesz się ekstra jak piszesz te teksty?


Czuję strach że zdechnę z głodu. Chyba założę stronę typowo dla zwykłych ludzi, coś może o ciuchach, modzie?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # al 2013-06-19 23:59
Marku pięknie to wszystko ująłeś :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-06-20 19:48
Cytuję al:
Marku pięknie to wszystko ująłeś :)


Al, czy to ty jesteś tym facetem, co pisał kiedyś o "rozstaniu" z dziewczyną na 1 miesiąc, jesli tak, to napisz jak u Ciebie dalej sie sprawa rozwinęła, jesli oczywiscie mozesz?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-20 23:43
Cytuję al:
Marku pięknie to wszystko ująłeś :)


O właśnie, napisz Al co tam z kobitą :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # nuutka 2013-06-20 00:21
To ja połechcę trochę teraz Twoje Ego:)Byłam dziś w EMPIKU-szukałam dla brata najnowszego Kinga-na tej samej półce Top 10 leżały Kody Podświadomości Pawlikowskiej-p rzeczytałam streszczenie... i myślę sobie ...no jak nic baba zrzyna z naszego Marka :lol: ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marek 2013-06-20 23:44
Cytuję nuutka:
To ja połechcę trochę teraz Twoje Ego:)Byłam dziś w EMPIKU-szukałam dla brata najnowszego Kinga-na tej samej półce Top 10 leżały Kody Podświadomości Pawlikowskiej-przeczytałam streszczenie...i myślę sobie ...no jak nic baba zrzyna z naszego Marka :lol: ;-)


Bo to wszystko to jedna idea, tylko różnie ją niektórzy autorzy opisują, a czuć to może każdy :) także kto wie, może to ja zerżnąłem Pawlikowską :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # nuutka 2013-06-20 23:47
Ja tam do łóżka nikomu nie zaglądam ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # jacek 2013-06-21 01:21
Każda wiedza nie bierze się z nikąd. A sposób jej przekazania jest czasami ważniejszy od tego kto to wyprodukował. Pozatym twórcza refleksja nad rzeczami już stworzonymi prowadzi często do odkrycia nowych nieznanych...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # aqq 2013-06-20 00:41
Cytat:
Czy wiesz jaka to ulga iść sobie, i nie być obarczonym tym pragnieniem wielkości? jakby kamień spadł Ci z pleców.
nic dodać nic ująć
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # tank 2013-06-20 00:57
Bardzo dobry tekst. Mam w sobie ten mechanizm, jakieś ciągłe niezadowolenie z siebie wynikające z nawet niekoniecznie świadomego porównywania się z innymi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+10 # tomboy 2013-06-20 02:35
Bardzo dobry tekst, bardzo dobry tekst, bardzo dobry tekst... Z kobietami to jest tak, że nasi dziadkowie, pradziadkowie przyzwyczaili je, że różnią się od mężczyzn ( na płaszczyźnie społecznej). Teraz trudno wymagać od kobiety, żeby kierowała się zasadami, regułami. Przecież została ich pozbawiona. To nie jest tak, że kobieta jest gorsza - działa( na przestrzeni pokoleń) adekwatnie do warunków jakie się jej postawiło. Zgodnie z prawem natury dostosowała się.
Co bystrzejsze dziewczyny łapią to i są otwarte na normalny związek. Co głupsi dżentelmeni uważają, że jedyną drogą sprowadzenia kobiety na właściwą drogę jest manipulacja. Gdyby udało się dżentelmenowi porozumieć, to nie musiałby być dżentelmenem i możnaby stworzyć związek przez duże Z. A tak...? Kochanie, chodźmy na zakupy - no chyba jesteś dżentelmenem. Ha, ha i tak to wygląda. Trudna sprawa przekonać kobietę, że jest człowiekiem. Byle kto tego nie zrobi, a na pewno nie "facet". Tak samo jak chłopak potrzebuje dziewczyny, tak samo dziewczyna potrzebuje chłopaka. Nie zakładam z góry, że dziewczynę można urobić manipulacją i tego samego wymagam od niej. Sprawa musi być jasna. Jeżeli dziewczyna nie rozumie o czym mówię, mówię adios i nie zawracam jej głowy. Dziewczyny są cool. 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+8 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-20 07:00
"Najlepsze dziewczyny są z Ukrainy" - jeśli wiecie o co chodzi. ;-)


Aż zbiera się na sentymenty (cecha byłych/niedoszł ych "Ryśków z Klanu")... 8)
Panowie. Szybka mini-ankieta. Mieliście kiedykolwiek dziewczynę, co potrafiła w lato ubrać się po prostu jak kobieta (pytam, bo teraz pełno babochłopów, cały rok w spodniach), czyli w zwiewną sukienkę i podczas wycieczki, spaceru w plener, ni stąd ni zowąd podwinąć ją (wziąć was z zaskoczenia)?
Przykład (link do erotyki): anonymouse.org/cgi-bin/anon-www.cgi/http://www.bravoerotica.com/rylsky-art/feeona/follow-me/10.html
Ja kiedyś miałem i "to było To" (takie akcje ze strony dziewczyn, to później jedne z najlepszych wspomnień - przy okazji porada dla pań, jak "zapunktować" u swojego "mena" - a najgorsze wiadomo, straszenie ciążą, ślubem, tresowanie "szlabanem na dupę" - tego nie robić).
:-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # aqq 2013-06-20 23:04
Każdy ma jakieś takie wspomnienia. Czas zaciera szczegóły więc wspomnienia są coraz milsze. Miałem taką Pannę zawsze gotowa i zawsze miała ochotę. O pomysłach jakie miała nawet nie wspomnę, do dziś mam dreszcze emocji. Kino, sklep, samochód, las, basen, łazienka, plaża, wszędzie. Jednak była jak bluszcz, czułem się osaczony jej oczekiwaniami wobec mnie, takimi życiowymi nie seksualnymi. Z tymi sobie radziłem. Zostawiłem ją i uciekłem. Dziś kilka związków i jedno małżeństwo później wiem że to były błahe powody. Widzę że było tysiące powodów żeby z nią zostać, a te przez które uciekłem były nic nie znaczące a nawet lajtowe w porównaniu z podobnymi u innych kobiet. Dziś jak rozglądam się za kobietami szukam w nich tamtej i nie znajduję.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Marek 2013-06-20 23:46
Cytuję aqq:
Każdy ma jakieś takie wspomnienia. Czas zaciera szczegóły więc wspomnienia są coraz milsze. Miałem taką Pannę zawsze gotowa i zawsze miała ochotę. O pomysłach jakie miała nawet nie wspomnę, do dziś mam dreszcze emocji. Kino, sklep, samochód, las, basen, łazienka, plaża, wszędzie. Jednak była jak bluszcz, czułem się osaczony jej oczekiwaniami wobec mnie, takimi życiowymi nie seksualnymi. Z tymi sobie radziłem. Zostawiłem ją i uciekłem. Dziś kilka związków i jedno małżeństwo później wiem że to były błahe powody. Widzę że było tysiące powodów żeby z nią zostać, a te przez które uciekłem były nic nie znaczące a nawet lajtowe w porównaniu z podobnymi u innych kobiet. Dziś jak rozglądam się za kobietami szukam w nich tamtej i nie znajduję.


Uciekłeś od niej, ale skąd wiesz że po ślubie nadal byłoby tak fajnie? otóż byłby koszmar. Nie ma za czym tęsknić, idź do przodu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # aqq 2013-06-21 18:51
tak, nie wiem też może byłoby zajebiście. Jednak z jakiegoś powodu uciekłem. Żałować już nie żałuję szukam podobnej. Ale bez spinania się. Los przyniesie lub nie to będzie lub nie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+11 # Marek 2013-06-20 23:45
Dziewczyny są zajebiste, jeśli masz jajca z żelaza i serce ze stali - w innym wypadku cierpienia jest okropnie dużo.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Esej 2013-06-21 00:28
Cytuję Marek:
Dziewczyny są zajebiste, jeśli masz jajca z żelaza i serce ze stali - w innym wypadku cierpienia jest okropnie dużo.


Myślę, ze masz racje, ostatnio pomyslałem sobie, ze jak spotkam jakas panienke i wezme od niej numer telefonu to zadzwonię tylko 1 raz- jesli sie umówi to spoko, jesli bedzie kręcic, kasuje odrazu numer jak nic i dziekuję bardzo, jestem przekonany ze zadzwoni później- ale ja oleję, chyba ze bedzie chciała ochotę na erotykę- ogolnie wiesz Ci powiem wkurwiaja mnie takie gierki, kiedys czytałem chłopaka, który wpisywał sie na forum, po angielsku z wycieczek do innych krajów i jakie sa tam kobiety- porównywał Polki, Rosjanki, Ukrainki i Serbki z tego co pamietam- rzuciło mi sie w oczy, ze przy Polkach pisał, ze graja i te gierki sa charakterystycz ne, podobno u ruskich jak sie lasce spodobasz to nie bedzie sie krygowała jak Polka na wydaniu, tylko bedzie walic prosto z mostu, jesli sie nie spodobasz to powie odrazu, ze nie jestes w jej typie i sprawa skonczona- prosto,jasno, uczciwie. Mnie takie gierki wkurwiają, nie wiem z czego to wynika, moze chodzi o to zeby nie wyjsc na puszczalską? Albo podbic jakoś stawke, ze inni tez za nia sie ogladaja i musisz sie bardziej postarac? Nie wiem, w kazdym baz razie lubie klarowne sytuacje- jesli sie jej nie podobam i szuka kogos innego to mi mówi- to juz mój problem jak sobie z tym poradze, ale jest to na swój sposób uczciwe, ida wakacje chyba sie gdzie wybiore i sprawdze w praktyce jak to jest :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+9 # Esej 2013-06-21 00:33
u mnie jest jeszcze inny problem, otóz moja matka ciagle wypytuje mnie o byłą, i chociaz kawał czasu minęło od rozstania, to ciagle słysze to samo "tylko kolezanka, chciałaby wrócic pewnie do ciebie, co u niej słychac" itd. itd., napisze szczerze ze to juz mnie nie tylko wkurwia ale i meczy, przewiduje problemy, ze kazda dziewczyna jaka bede miał, bedzie ciagle porównywana do byłej. Jakies rady?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+9 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-21 08:04
Nasze kochane Paniusie rzeczywiście często grają w chuja, przesadzają z tzw. "gierkami", a niektóre jadą tym trybem nawet "24/7" non stop.
W ich mniemaniu ma to być chyba "flirt" (myli im się ze słowem "filtr"), ostatecznie, prędzej, czy później sprowadza się do zwykłej kalkulacji, mierzenia delikwenta od butów po fryzurę, "czy by się nadał" i do czego konkretnie ("na raz", do złapania na frajera na męża, czy scenariusze pośrednie).
W związkach spotykałem się z metodą wyczekiwania z seksem równego miesiąca (precyzyjnie!) od pierwszej randki, aby nie wyjść na "puszczalską", choć wcześniej miała ochotę i "zostawiała ślady jak ślimak" (a ze zrobieniem pierwszego loda czekają kolejny równy miesiąc, aby nie być "wyuzdaną", bo "to z miłości", a w ogóle, to "wcześniej nikomu nie robiła" - to gdzie się nauczyła?).
Takie zachowania cechują gówniary (wiekiem i umysłem) jakich niemało.
Rura im może zmięknąć (albo na opak - jeszcze się rozkręcają) tylko w przypadku niepowodzeń typu rozwód i/lub zostanie samej z dzieckiem (wtedy być może przychodzą jakieś refleksje co do własnego zachowania).
Doświadczeń zagranicznych prawie nie mam (wiedza "organoleptyczn a" szczątkowa, matematycznie "zdążająca do zera"), ale na zachód lub południe od Judeopolonii da się odczuć, że kobiety są bardziej bezpośrednie i kontaktowe.
Nie odpierdalają raczej scenek bez umiaru (np. teatralne gesty świętojebliwego oburzenia, gdy jest jakiś drażliwy temat w towarzystwie), są gotowe zamienić chociaż 2-3 zdania, zamiast na faceta "fuknąć" (bo w nocnym klubie zamówiłeś piwo, zamiast droższego drinka), jak nie są zainteresowane, to z klasą i/lub żartem odmówią (statystycznie rzadziej usłyszysz zwykłe "spadaj").
Jak masz 20 lat, szczyt wyrzutu hormonów, to się takimi rzeczami irytujesz.
Później "masz wyjebane", bo zaczynasz się uczyć jak rozpoznawać takie "graczki" i nawet nie tracisz czasu na ten jeden telefon do takiej kombinatorki, nie grasz w jej głupią grę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+9 # nowhereman 2013-06-21 17:38
mnie to już Rysiek nie dziwi od dłuższego czasu, panny po prostu szukają lepszego życia w tym dziadowskim kraju, a jedyną szansą jest bogaty facet, to interes obustronny (ona dla Ciebie ma być ładna, Ty bogaty), jeśli chodzi o samą miłość to istnieje tylko miłość do samego siebie, pieska, przyrody, nieba, ewentualnie jeszcze przyjaciele i rodzina, i koniec, finito...jak to dobrze ze są jeszcze prostytutki :lol: cytuje Allena: "nic na to nie poradzę że tak kocham dziwki"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Marek 2013-06-21 19:21
Cytuję nowhereman:
mnie to już Rysiek nie dziwi od dłuższego czasu, panny po prostu szukają lepszego życia w tym dziadowskim kraju, a jedyną szansą jest bogaty facet, to interes obustronny (ona dla Ciebie ma być ładna, Ty bogaty), jeśli chodzi o samą miłość to istnieje tylko miłość do samego siebie, pieska, przyrody, nieba, ewentualnie jeszcze przyjaciele i rodzina, i koniec, finito...jak to dobrze ze są jeszcze prostytutki :lol: cytuje Allena: "nic na to nie poradzę że tak kocham dziwki"


Ale zaraz, czy faceci są naprawdę tacy w porzo? nie grają, nie kłamią? kobiety grają i my gramy, każdy chce coś upolować. A interesuje nas pasztet? nie wiem jak was, ale mnie NIE. Wszyscy polujemy na fajne dziewczyny, wiec nie dziwmy się że wybierają tych, dzięki którym lepiej będą żyły. My wybieramy także te, z którymi będzie się nam lepiej, przyjemniej żyło - czyli ładne.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # nowhereman 2013-06-21 20:32
oczywiście że tylko ładne pod warunkiem że one nas też chcą :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Marek 2013-06-22 00:26
Cytuję nowhereman:
oczywiście że tylko ładne pod warunkiem że one nas też chcą :D


No widzisz, czyli my też chcemy coś zewnętrznego. Panie chcą uznania społecznego i hajsu, my urody i zachwytu estetycznego. Obie te pragnienia są puste. Nie ma co oburzać się na kobiety, trzeba tylko zrozumieć zasady gry.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-23 12:22
W przypadku super ładnych, które są rozpieszczane przez otoczenie, a w efekcie - typowa zależność - mają zjebaną psychikę, nieprzyjemny charakterek (są mocno oderwane od rzeczywistości) , samo ładne ciałko może nie wystarczyć - szybko odechciewa Ci się jakichkolwiek kontaków z "księżniczką" (chyba, że już za późno, bo to twoja żonka).
NIE ma więc równości: dziewczyna ładna = przyjemnie się z nią żyje (to ta sama klasa przekonań jak "ślub = szczęście").

Cytat:
A interesuje nas pasztet? nie wiem jak was, ale mnie NIE.
Zbytnie uproszczenie sprawy (jakby były tylko "modelki" i "pasztety").
Szczerze, jak już o czysto fizycznej stronie mówimy, to mnie interesuje głównie szczupłe ciało, cipka i cycki, nie "deska" (i czy ona umie zrobić z nich użytek i robi to chętnie, bez gier na zasadzie kary/nagrody, bo "miś zasłużył"), a ładna/pasztet, pojęcie względne (jak dobrze i często obciąga, to dopiero się przyjemnie żyje i można całkiem zapomnieć, że to nie "modelka").
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-23 12:52
Uproszczenie? oczywiście, ale zasada jest ta sama - Ty czegoś chcesz i one czegoś chcą. Nie można się oburzać że dziewczyna której za dwa, trzy lata uroda minie, chce coś z tego mieć. A tu każdy męski pasztet się oburza, że super laska nie chce mieć faceta brzydkiego czy biednego. Ma dziewczyna rację - niech wybiera lepsze życie, tak jak my je wybieramy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-23 14:42
W takich wypowiedziach piętnuję, uwypuklam (co też robisz w swoich artykułach!) co chyba jest czytelne - METODY (perfidne kurewskie kalkulacje) jakimi się paniusie posługują dla "ustawienia" się (trzeba przestrzegać "braci samców", aby się nie wjebali przez to w jakieś bagno, nie tracili zdrowia i majątków).
Owszem, każdy (i kobieta i mężczyzna) czegoś w życiu chce, kombinuje, tylko, że osiąga się to różnymi metodami (różna klasa, poziomy działania na planie fizycznym i psychiki), które mają inne skutki, odciskają inne piętno na otoczeniu, a nawet całym społeczeństwie.
Różnice te są istotne, charakterystycz ne, nie da się ich zignorować, czy sztucznie "wyrównać", co chyba próbujesz robić (że to niby wszystko jedno).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+9 # brat 2013-06-23 14:29
Jest to gra interesów. Smutne ale trzeba się z tym pogodzić, ale dla mnie już nie do przyjęcia byłaby opcja, że kobieta jest ze mną tylko dla statusu i pieniędzy. Tak samo jak to, że byłbym z kobietą tylko dla pięknego ciałka. Czyli wszystko jest ok ale nie jako jedyne spoiwo. Podstawa to dwie bratnie dusze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # nowhereman 2013-06-21 17:55
mówiąc rodzina mam na myśli: tata mama brat siostra, choć i to w rodzinie bywa różnie...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # berbeć 2013-06-23 11:09
Cytuję Były Rysiek z Klanu:
Nasze kochane Paniusie rzeczywiście często grają w chuja, przesadzają z tzw. "gierkami", a niektóre jadą tym trybem nawet "24/7" non stop.
W ich mniemaniu ma to być chyba "flirt" (myli im się ze słowem "filtr"), ostatecznie, prędzej, czy później sprowadza się do zwykłej kalkulacji, mierzenia delikwenta od butów po fryzurę, "czy by się nadał" i do czego konkretnie ("na raz", do złapania na frajera na męża, czy scenariusze pośrednie).
W związkach spotykałem się z metodą wyczekiwania z seksem równego miesiąca (precyzyjnie!) od pierwszej randki, aby nie wyjść na "puszczalską", choć wcześniej miała ochotę i "zostawiała ślady jak ślimak" (a ze zrobieniem pierwszego loda czekają kolejny równy miesiąc, aby nie być "wyuzdaną", bo "to z miłości", a w ogóle, to "wcześniej nikomu nie robiła" - to gdzie się nauczyła?).
Takie zachowania cechują gówniary (wiekiem i umysłem) jakich niemało.

Wszystkie kobiety grają, manipulują, przebierają, etc. Jeśli kobieta ma dziesięciu adoratorów stawiających ją na piedestale to przebiera, marudzi, bawi się itp. Takie zachowanie nie zależy od "dojrzałości" kobiety, tylko od zachowania mężczyzny, który toleruje takie gierki, bo nie ma innych opcji, albo nie toleruje, bo wie, że jeśli nie ta to inna i że jedną kobietę da się zastąpić inną. Można zaakceptować zasady i nauczyć się dobrze grać, albo spędzać wieczory z Rączkowską.

Te które "czekały" miesiąc robiły to, ponieważ rozważały związek pod kątem długoterminowym . Nie ma w tym niedojrzałości tylko strategia seksualna. Niewykluczone, że w tym czasie używały sobie z kim innym, seksowym byczkiem, od którego nie spodziewały się zaangażowania. I ciężko ocenić czy grały czy były na prawdę podniecone - raczej to pierwsze. Kobiety nie potrafią tamować tak skutecznie jak mężczyzna swoich żądzy seksualnych - jak są już porządnie rozbudzone to przepadły. Stąd potem "To było silniejsze ode mnie..."
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-23 12:54
8)
Z tych skurwiałych (bo mężczyzna nie jest traktowany uczciwie jak równy, partner, człowiek) gierek (a słowo "dojrzałość" w praktyce przejawia się tylko zasobem znanych kobiecie zagrywek) logicznie wynika tylko jedno - że NIE zasługują one na jakiś szczególny szacunek (piedestał), a nadają się tylko do jebania! Absolutnie NIE należy się z nimi wdawać w dłuższe znajomości, a przynajmniej nie nastawiać się na to od razu (a już ślub, to frajerstwo i powolne samobójstwo dla mężczyzny), tylko korzystać.
Z resztą, przecież one dokładnie TO lubią, lecą na tzw. "drani".
Czyli po raz n-ty, drogą okrężną rozwiązaliśmy odwieczną zagadkę, ułożyliśmy układankę z puzzli w całość.
"Mizoginizm"? Nie, to zdrowy rozsądek, trzeźwa ocena sytuacji i przede wszystkim infromacja/ostr zeżenie dla młodych samców, żeby nie zostali "jeleniami" po konfrontacji z doświadczoną graczką.
Młodzi, macie mieć cechy "Prawdziwego Mężczyzny": www.youtube.com/watch?v=rgFrl8r_tsQ
:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # alternatywa 2013-06-23 14:07
dla tych co nie lubią się śpieszyć :-)
www.youtube.com/watch?v=Y_5uF5Oj8U8
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2013-06-23 22:45
Tak bez pośpiechu ,"na cztery dłonie"?
Poproszę.... :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Na Cztery Łapy 2013-06-24 09:23
...i "na dwa baty".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ester 2013-06-24 11:44
...no tak ,właściwie chodzi o to samo.. Czasami zapominam ,że piszę na męskim forum i chwilami "uderza" mnie taka bezpośrednia konfrontacja... .Ale na szczęście, niektórzy panowie potrafią jeszcze poetycko kłamać :D A my naiwne "to kupujemy" .... :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2013-06-20 10:26
Cytat:
Przywiązanie to zawsze zakamuflowana nienawiść
Pięknie powiedziane.
Co do dostrzegania tej swojej zwyczajności to bardziej jednak chyba istotny jest nawyk radości i cieszenia się. Wtedy można bawić się i żonglować takimi uczuciami. Tak jak np. pisałeś kiedyś Marku jak to wychodząc z basenu czułeś się jak pieprzony Bóg mórz i oceanów Neptun:D innym razem herszt gangu a za nim 4 metrowy niedźwiedź, dzisiaj zwyczajny koleś i zawsze jest zajebiście bo Ty się po prostu lubisz...
Ale weź np transwestytę który ma niezgodną z zewnętrzną płeć mózgu (chyba że nie uznamy takiego zjawiska) albo ktoś kto faktycznie znajduje się w nieciekawych okolicznościach niepasujących do jego aspiracji. Wtedy raczej proste przemodelowanie myślenia może już nie wystarczyć i trzeba dodatkowych działań.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Crystal water 2013-06-20 15:20
Rzeczywiście, ładnie powiedziane i zdaje się, że dostrzegam sens tego cytatu. Co w takim razie robić? To, co sie nasuwa najpierw w takich przypadkach to reakcja i zastosowanie się do niej. Doświadczenie jednak mówi, że ilekroć taka sytuacja miała miejsce, zawsze przychodziła po niej albo refleksja, albo rozgoryczenie. Taka dychotomia o ile dobrze pojmuję to pojęcie to na płaszczyźnie emocji ambiwalencja - tak? Teraz z jednej strony coś ma subiektywną wartość - z drugiej przeciwnie albo przeciwną. Niezły syf - ale co tam, redukować siebie nie chcę. Z jednej strony byłoby to nierozsądne - prawda? Gdyby udało się to zintegrować albo przynajmniej nie cofać. Niezła łamigłówka. Abstrakcyjnie nie wygląda to skomplikowanie, ale ogarnąć to w rzeczywistości, to już co innego. Do tego jeszcze sprawa płciowości mózgu. Jak to zaakceptować? Do tego dochodzi strona duchowa, natura. Z tego miejsca doceniam ludzi mądrych i roztropnych. Proszę o wsparcie, zakładam pancerz, rakiety pod stopy, żebym gdzieś nie ugrzązł i co tam - trzeba sprawę zbadać. Jeszcze jedno pytanie do osób zorientowanych w temacie. Czy dobrym sposobem integracji dychotomii jest akceptacja treści jednej strony i jednoczesne rozumienie treści drugiej. Teoretycznie przynajmniej wydaje się to wykonalne. Dwie treści różnej natury pojęte przez treść zajmującą się pojmowaniem samych treści. Ha, ha, wiem brzmi skomplikowanie i mogę zostać uznany za przemądrzałego i zostać wykpiony. No cóż, dla mnie to ma sens. Może jest jakieś forum, grupy dyskusyjne, które lubią zajmować się takimi zagadnieniami. Fajnie byłoby znaleźć się w gronie podobnych osób, być rozumianym, rozwijać się i jakoś skorzystać z tego.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Arek 2013-06-20 18:15
cóż najbardziej byś się pewnie rozwinął hodując sobie jajka poprzez pisanie chociażby tego samego lecz nie pod przykrywką;d
no i proszę, pomimo skomplikowanych treści w zupełności Cię zrozumiałem;d
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Crystal water 2013-06-21 01:04
Arek, słuchaj - to nie Twoja zasługa, że mnie zrozumiałeś. Nie odbieraj mi tego. Wiesz co znaczy interceptingfis t? Właśnie powiesiłem w pokoju worek.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Arek 2013-06-21 08:50
Cytuję Crystal water:
Arek, słuchaj - to nie Twoja zasługa, że mnie zrozumiałeś. Nie odbieraj mi tego. Wiesz co znaczy interceptingfist? Właśnie powiesiłem w pokoju worek.

No tak, dowiedziałem się właśnie:>
Podoba mi się, filozofia życia godna mistrza, nieźle nie było by wprowadzić taki luz w swoje sztywne ramki postrzegania siebie i rzeczywistości; d
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2013-06-21 17:35
Się nawinąłeś to się dowiedziałeś :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Arek 2013-06-22 21:28
Cytuję brat:
Się nawinąłeś to się dowiedziałeś :-)

i? co w związku z sensem Twojej wypowiedzi?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2013-06-23 08:44
Załapałeś się na szkolenie u mistrza... tylko ciekawe czy w ogóle da się sprawę zbadać?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Arek 2013-06-23 09:36
Cytuję brat:
Załapałeś się na szkolenie u mistrza... tylko ciekawe czy w ogóle da się sprawę zbadać?

haha, ciekawie to ująłeś:>
Pffi, badania zostawiłbym naukowcom, dla mnie doświadczanie jest istotniejsze:>
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2013-06-23 10:58
No właśnie zawsze można trochę sprowokować rzeczywistość żeby złapać nowe doświadczenie.. . tyle że ja się nie piszę, trzeba mieć silne nerwy do tego :roll:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Crystal water 2013-06-21 01:13
myślę o tym, jasne
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # liniwy 2013-06-20 14:10
Pięknie, świetnie, wspaniale, cudownie... :-) Eh, napiszę prawdę - jest do kitu, nic nowego, jak już ktoś wcześniej zauważył - zacięta płyta. Główny krytyk odszedł i pustka... . Gdyby to napisał ktoś z nas czytających, budzący się - to ok, ale nie Marek, który z racji wolnego czasu (bezrobotny ... ;-) ) i zainteresowań, przeczytał polecane pozycje po 7 razy i co?
I nic. Kia przyciągnął jak dostał szpilę w ego - a gdzie zamiar zewnętrzny, prawo przyciągania w praktyce, "kąpanie" innych w swoim własnym nadmiarze wolnej energii, itd...
Strachy na lachy, prawdziwe życie pięknie się toczy ... obok nas.
Guru do dzieła!
Cześć. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-06-20 23:53
Zacięta płyta powiadasz... myślisz że to jest takie proste wymyślać różne tematy. Sam wiem że ciągle opisuję to samo, ale życie w sumie to powtarzalność. Cóż masz w życiu? emocje, lęki, miłość, seks... to o czym więcej pisać, jak samo życie jest powtarzalne?

Co do przyciągania, wstyd mi za to. Naprawdę. Czuję że zawaliłem sprawę i polecałem coś, czego sam nie umiem rozwiązać. Już po kupnie tej kii zrozumiałem dlaczego nie mam I30 - ulga którą odczułem że już nie muszę wizualizować była olbrzymia, monstrualna - i sprawa stała się jasna. Nie byłem do końca świadomy napięcia, jakie wzbudzało we mnie to, że mogę mieć nowy, jak dla mnie niebotycznie drogi samochód. Złamałem podstawowe prawo transerfingu, ale widzisz - teraz jestem mądrzejszy, cwańszy. A kia jeździ niewiele gorzej od I30, jestem cholernie zadowolony. I nikt mi jej nie ukradnie - chyba że trafi się zboczeniec.

Główny krytyk? masz na myśli 34? wróci, zawsze wraca. Słońce rano nie wzejdzie ale Robercik wróci. A może masz na myśli tego cudaka który na mnie bluzgał ostatnio, i ciągle się wpisuje mimo moich próśb żeby tego nie robił?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Ania 2013-06-21 00:19
Bez przesady z tym kajaniem się:) wiadomo, że trudno ciągle wymyślać coś zupełnie nowego, więc opisujesz te same sprawy, często innymi słowami, z innego "kąta", ale to jest tak samo wartościowe. Można sto razy opisywać te same sytuacje, a akurat w tym kolejnym felietonie to konkretne zdanie do kogoś trafi. Bo akurat tak udało się złożyć wyrazy, bo akurat ktoś ma taki dzień, że da komuś impuls do myślenia;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # aqq 2013-06-21 18:55
Marek jak ojciec wkłada dzieciom do głowy pewne prawdy o życiu. Co z tego że niektóre z tych dzieci mogły by być jego ojcem, matką nie bo od pewnego wieku kobiety mają zawsze 18 lat.
A dzieciom trzeba do znudzenia powtarzać ciągle to samo aż pojmą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # liniwy 2013-06-23 08:28
Cytuję Marek:
Zacięta płyta powiadasz... myślisz że to jest takie proste wymyślać różne tematy. Sam wiem że ciągle opisuję to samo, ale życie w sumie to powtarzalność. Cóż masz w życiu? emocje, lęki, miłość, seks... to o czym więcej pisać, jak samo życie jest powtarzalne?

Co do przyciągania, wstyd mi za to. Naprawdę. Czuję że zawaliłem sprawę i polecałem coś, czego sam nie umiem rozwiązać. Już po kupnie tej kii zrozumiałem dlaczego nie mam I30 - ulga którą odczułem że już nie muszę wizualizować była olbrzymia, monstrualna - i sprawa stała się jasna. Nie byłem do końca świadomy napięcia, jakie wzbudzało we mnie to, że mogę mieć nowy, jak dla mnie niebotycznie drogi samochód. Złamałem podstawowe prawo transerfingu, ale widzisz - teraz jestem mądrzejszy, cwańszy. A kia jeździ niewiele gorzej od I30, jestem cholernie zadowolony. I nikt mi jej nie ukradnie - chyba że trafi się zboczeniec.

Główny krytyk? masz na myśli 34? wróci, zawsze wraca. Słońce rano nie wzejdzie ale Robercik wróci. A może masz na myśli tego cudaka który na mnie bluzgał ostatnio, i ciągle się wpisuje mimo moich próśb żeby tego nie robił?


Tak, nadmierne potencjały i równoważnie, a już liczyłem, że Ci się uda, ale nic to. :-) Powtarzamy się, jednak lepiej przeczytać o udanym doświadczeniu pp, realizacji zamiaru czy osiągnięciu koordynacji, uniknięciu wahadeł i samo-uzdrowieni u. :-)
Robert ma swoje plusy, drugi gość poza inteligencją, nie przyciąga do siebie... .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-23 11:58
A znasz kogoś komu się udało? konkretnie napisał co chce mieć, i miał to - przy założeniu że całe życie żył w biedzie i sięga po cel przekraczający setki razy jego oszczędności i możliwości? znasz? otóż powiem Ci, nie znasz - bo to nauka dla ludzi ewidentnie uzdolnionych, więc to musi trwać w przypadku średniaka jakim jestem.

Jesteś pewien że Zeland osiągnął dużo? jeśli tak, dlaczego najpierw się ukrywał a teraz jest w sieci i się ukazuje? wiesz co osiągnął, czy tylko bezkrytycznie wierzysz?

Drugi gość nie jest inteligentny. Jakby był miałby swoją stronę, czytelników jak ja, i tam by rządził jak chciał i kiedy chciał, a nie tu się wciskał i był odtrącany co chwila. To frustrat i desperat, przy okazji bez cienie takiej męskiej, osobistej godności. Jeśli to jest inteligencja to ja jestem dumny że jestem głupi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # liniwy 2013-06-23 12:44
Też się cieszę, że niektórzy inteligenci (ociekający czym ociekają), nazywają mnie pustakiem. A udaje się właśnie bez patrzenia na status materialny - baaardzo mocno uzdolnionym, nie znam Zelanda, ale można poczytać naśladowców, od których bije to po prostu, tak już w praktyce. I jeszcze się tym dzielą z innymi, na ile mogą. Ale to rzeczywiście wyjątki, nie gniewaj się, po burzy przychodzi spokój i wytchnienie.
:-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-23 12:50
Cytuję liniwy:
Też się cieszę, że niektórzy inteligenci (ociekający czym ociekają), nazywają mnie pustakiem. A udaje się właśnie bez patrzenia na status materialny - baaardzo mocno uzdolnionym, nie znam Zelanda, ale można poczytać naśladowców, od których bije to po prostu, tak już w praktyce. I jeszcze się tym dzielą z innymi, na ile mogą. Ale to rzeczywiście wyjątki, nie gniewaj się, po burzy przychodzi spokój i wytchnienie.
:-)


Bije pewność? tę można udawać, wiem po sobie - pytałem bracie czy znasz kogoś kto to co pisałem osiągnął. Nie że pisał o tym, dawał do zrozumienia, tylko że osiągnął - a Ty piszesz że bije od nich ta aura sukcesu. Ta aura to efekt kilku słów, a co za nimi stoi tego nie wiesz - domyślasz się, ulegasz wrażeniu. To wszystko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # liniwy 2013-06-23 13:12
Cytuję Marek:
Cytuję liniwy:
Też się cieszę, że niektórzy inteligenci (ociekający czym ociekają), nazywają mnie pustakiem. A udaje się właśnie bez patrzenia na status materialny - baaardzo mocno uzdolnionym, nie znam Zelanda, ale można poczytać naśladowców, od których bije to po prostu, tak już w praktyce. I jeszcze się tym dzielą z innymi, na ile mogą. Ale to rzeczywiście wyjątki, nie gniewaj się, po burzy przychodzi spokój i wytchnienie.
:-)


Bije pewność? tę można udawać, wiem po sobie - pytałem bracie czy znasz kogoś kto to co pisałem osiągnął. Nie że pisał o tym, dawał do zrozumienia, tylko że osiągnął - a Ty piszesz że bije od nich ta aura sukcesu. Ta aura to efekt kilku słów, a co za nimi stoi tego nie wiesz - domyślasz się, ulegasz wrażeniu. To wszystko.


Tak, bije - opisuje w praktyce co mu się spełniło, znika na miesiąc ze swoich stron, by później opisać, że dokończył właśnie książkę o tym, i inne projekty... którymi zamierza się dzielić z innymi. Fakt, nie ma problemów zdrowotnych, napiszę tak jak Ty, nie umiem potwierdzić, czuję to tak po prostu. Oszustów fluidy również, mimo prostoty. ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-23 13:14
A więc kto to jest? podaj proszę namiary na tego człowieka; mam bardzo wprawne oko jeśli chodzi o takie sprawy. Gdy go poznam, wtedy przedstawię Ci szczegóły i szczególiki które być może Ci umknęły - a może go pochwalę i dam jako przykład do naśladowania.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # liniwy 2013-06-23 14:46
Oceniamy, już kiedyś skrytykowałeś ;-)
www.myage.pl/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-23 20:07
Nie kojarzę gościa, w wolnej chwili poczytam więcej, ale po jednym tekście widzę anonimowego człowieka, który pisze że ma miliony - a gdzie dowody? przecież napisać takie coś może każdy. No chyba że je dał to mi napisz, bo szkoda mi czasu żeby czytać całą stronę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-23 20:46
Cytuję liniwy:
Oceniamy, już kiedyś skrytykowałeś ;-)
www.myage.pl/


Możesz mi napisać kiedy skrytykowałem tego gościa? czytałem teraz trzy jego arty i ciekawie bardzo pisze - czy Ty mnie aby nie mylisz z kimś?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # liniwy 2013-06-24 20:21
Cząstkę tylko, wrzuciłem piosenkę Pinka z jego kanału i pojechałeś po tym tłumaczeniu, a dla mnie jest motywująca. :-) Nie skupiam się na tym czego wymaga świat, tylko na podnoszeniu w przypadku dołka.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # brat 2013-06-23 14:48
Cytat:
Drugi gość nie jest inteligentny. Jakby był miałby swoją stronę, czytelników jak ja, i tam by rządził jak chciał i kiedy chciał, a nie tu się wciskał i był odtrącany co chwila. To frustrat i desperat, przy okazji bez cienie takiej męskiej, osobistej godności. Jeśli to jest inteligencja to ja jestem dumny że jestem głupi.
Drugi gość to dla mnie "miejski rynsztok" przybrany w pawie piórka. Dla ludzi to jednak atrakcja. Patrzą jak pisze a nie co pisze. Gdyby wstawiał samą treść obraną z piórek nie mógłby liczyć nawet i na tę publikę
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-06-23 20:07
Mam podobne spostrzeżenia Brat.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # brat 2013-06-23 11:07
Przecież ta Kia to na razie pasmo sukcesów przeplatanych w dodatku silnymi emocjami :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-06-23 12:00
Cytuję brat:
Przecież ta Kia to na razie pasmo sukcesów przeplatanych w dodatku silnymi emocjami :-)


No ale jeździ, nie zawiodła mnie w drodze - jest znacznie wygodniejsza niż seicento, moge zapakować świniaka (jakbym chciał) w kombi i jestem happy. Psuje się tak, że spokojnie mogę ją sobie naprawiać. Są emocje, ale nie na tyle mocne by mnie złamać :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2013-06-23 13:19
No i cieszę się że też tak to widzisz. Naprawdę nie ma w mojej wypowiedzi drugiego dna ani ironii.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-06-21 14:06
Może mi ktoś pomoże radą - zepsuła się kia. Wracałem z biedronki, zgasł mi silnik - później jadę i wjeżdżam w osiedle, znowu zgasł - półauta na drodze pół na wjeździe. Odpaliłem i mocny pisk. Wcześniej był dziwny zapach jakby smoły. Teraz więc sprawa jest dość jasna, alternator. Jest zakład jakieś kilka km dalej który to regeneruje, ale żeby tam dojechać bez groźby pożaru, musiałbym przeciąć pasek. A jeśli to nie alternator, to zostanę bez akumulatora, paska i jak dojadę do innego warsztatu? ma ktoś jakąś dobrą radę co tu zrobić? może wezwać mechanika żeby ocenił na miejscu, ale naliczą mnie okrutnie pewnie. Co robić? bez auta leżę i kwiczę, dosłownie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+8 # brat 2013-06-21 17:33
auto na boczek, zgadać jakiegoś kumpla albo nawet taksiarza i do swojego mechanika na holu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-06-21 19:23
Cytuję brat:
auto na boczek, zgadać jakiegoś kumpla albo nawet taksiarza i do swojego mechanika na holu


W Wawie bywam ostatnio dwa razy do roku, nie mam tu nikogo oprócz rodziców - tata na wózku, mama nie ma prawka i się nie zna.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # aqq 2013-06-21 19:00
Bez alternatora chwilę pojeździsz. Pasek kosztuje grosze. Jak go przetniesz to zobacz czy dasz radę zakręcić alternatorem.
Najprędzej w nim padło łożysko. Pompę wody masz raczej napędzaną paskiem rozrządu, zresztą one ciekną a nie piszczą. Może być jeszcze pompa od wspomagania lub kompresor od klimy (jeśli jest) bez nich też dasz radę jechać. Lecz jeżeli pasek napędza też pompę wody to w tych warunkach nie ryzykowałbym jazdy bez.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-06-21 19:30
Tak właśnie myślałem o przecięciu, boję się żeby to nie wybuchło - w sienie eksplozja jak bomba. Tata mi radzi żeby spróbować te kilka kilometrów dojechać na pasku do warsztatu - chcą od 400zł w górę za chyba regenerację, robią na miejscu tu www.elektrostart.pl/ dzwoniłem dziś, bym już podjechał ale mówi że nie ma paska, kupiłem za 19 zeta i chyba jutro do nich pojadę, jak gdzieś zakręcę pieniądze.

Czy przy pompie od wspomagania gasł by silnik na wolnych obrotach? wątpię. klimy nie ma. Pompa wody wymieniana z rozrządem i ma pasek rozrządu bo widziałem że kupował mechanik przy wymianie.

To co próbować jechać na pasku czy ciąć?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # brat 2013-06-21 19:54
400 to raczej nowy alternator kosztuje...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-06-22 00:25
Nowy 580 zł, plus robocizna.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+8 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-22 10:25
Podejście do tematu jest wielorakie. Ale przy smrodzie palonej gumy muszą być widoczne, czy wyczuwalne dotykowo przypalenia/zwę glenia/"wyślizg anie" lokalne na pewnym odcinku paska - jeśli są, to go tnij (i tak już po nim) i jedź do tego warsztatu (jak odpalisz, to może parę kilometrów przejedziesz, byle bez włączania zbędnych odbiorników, jak wentylacja, radio oraz niestety świateł, za co grozi niestety mandat od "polucjantów").
Dla pewności można kilka minut przed podróżą podładować sobie akumulator "pożyczając" prąd "na kable" od kogoś ("dawca" oczywiście na uruchomionym silniku).

Wypadałoby mieć w domu/samochodzi e najtańszy możliwy miernik, multimetr (taki za 10-30 zł z bazaru, czy hipermarketu), aby sprawdzać napięcie (było by wiadomo, czy alternator ładuje, czy nie). Charakterystyka ładowania zależy (celowo) od temperatury alternatora (w zimie "zawyża" nawet do okolic 14,50-14,75V aby przyspieszyć procesy chemiczne w zmrożonym akumulatorze, w upały ma "zaniżać" napięcie, aby nie "zagotować" elektrolitu, wtedy normalne mogą być wartości rzędu 13,85-14,20V).
Sam akumulator ma trzymać przynajmniej 12,60-12,80V w spoczynku (na postoju), dłuższy czas po zakończeniu jazdy/ładowania (natomiast 12,50 wolta i mniej bezwzględnie oznacza niedoładowanie i/lub niesprawność akumulatora, ewentualnie gdzieś w instalacji "prąd ucieka").

Osprzęt zewnętrzny na silniku jak najbardziej może wpływać na jego pracę na biegu jałowym ("na luzie"), w ekstremalnych sytuacjach nawet do "zaduszenia" go, gdy coś za ciężko pracuje (padają łożyska w alternatorze, klimie, we wspomaganiu kierownicy są jakieś niedrożności przez co pompa stawia opór paskowi, który ją próbuje napędzić), ale najczęściej powinien ucierpieć pasek (piszczeć albo się właśnie spalić).

Słowo na niedzielę: "są tylko dwa wyjścia, musisz wybrać jedno - z każdym z nich łączy się wpierdol".
;-) 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Marek 2013-06-22 12:25
Rano odpalam, wyjeżdżam i już prawie gaśnie - cofnąłem, scyzorykiem przecięłęm pasek i jechał ok. Zapłaciłem 400zł za wymianę na regenerowany, przy okazji się okazało że pasek który miałem jest za krótki - dymałem więc na piechotę by kupić odpowiedni, trafiłem za 38zł (!). Auto jeździ, ja jestem wykończony.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+8 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-22 13:21
Czyli w sumie "happy-end". ;-)
Cyrki z paskami to norma, są pojedyncze klinowe lub wielo-rowkowe, a zależnie od wersji silnikowej i wersji auta jako takiego (bieda, czy full-wypas), czyli z klimą/bez, wspomaganie/bez , może być różna długość.
Poprzedni właściciel mógł też kombinować, np. założyć podobny alternator z pokrewnego modelu (często jest taka możliwość) ale z powodu innego rozmiaru koła pasowego (lub innego zakresu regulacji naciągu, bo alternator miał nieco inaczej rozmieszczone mocowania) dać też inny pasek (później kupujesz rzekomo do swojego modelu, rocznika, silnika, i pasek okazuje się zły, nie ta wersja).

Te prawie 5 stów co poszło (jak to było w pewnej komedii: płacisz "pińcet złotych, młody kawalerze"), to jeszcze nie tragedia (jestem spoza rejonu, ale to chyba przeciętna stawka jak na "warszafkę"?).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # aqq 2013-06-22 21:36
cena za regenerację alternatora z wymianą raczej standardowa z dolnego warszawskiego zakresu. Powinieneś dostać co najmniej 6 miesięcy gwarancji na alternator. Ja mam regenerowany czwarty czy piąty rok zapłaciłem wtedy 380zł (sam wymieniałem) a wcześniej kupowałem używki tanio po 100 lub po 70 złotych jeden chyba 150, ale najdłużej używka działała rok. Więc ten regenerowany pomimo że droższy wychodzi już taniej, o spokoju nie wspomnę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # aqq 2013-06-22 21:43
zabójstwem dla alternatora jest za mocne napinanie paska i łożyska nie wytrzymują.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # nuutka 2013-06-22 00:14
A ja myślałam,że to tylko mój matiz ciągle mnie zaskakuje czymś nowym:)Już liczyłam,że będę miała spokój po ostatnich ekscesach a tu dwa dni temu znowu dał o sobie znać.Łączę się w bólu ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-22 00:27
A co Ci poszło? może poradzę, tata ma matiza który w ogóle się praktycznie nie psuje.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # nuutka 2013-06-22 00:38
Jak jadę to słychać takie "cykanie"-dzwię k jakby ktoś wsadził plastik między szprychy roweru.Wydaje mi się ,że ochodzi z tylniego koła,ale mogę się mylić.I nie słychać tego za każdym razem,przeważni e po dłuższej szybszej jeździe.I dziękuję za pomoc ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # nuutka 2013-06-22 00:38
tylnego :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-22 00:40 Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # nuutka 2013-06-22 00:49
Dziękuję.Tak naprawdę to pojawiło się to wymianie łożysk,co prawda wymieniane miałam w przednich kołach,ale wiem,że były sprawdzane we wszyskich.Szlag by to...facet przynajmniej się na tym zna,a ja jedyne na co mogę liczyć,to pomoc kolegów albo szczęście,że mechanik do którego oddam mojego bolida nie naciągnie blondyki :cry:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+8 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-22 10:04
Różne mogą być rodzaje "cykania", ale jeśli to nie jest "buczenie", czy "huczenie" narastające wraz z prędkością, to nie łożyska, tylko raczej hamulce (tym bardziej, jeśli z tyłu są bębnowe, jest tam trochę rzeczy, które się mogą zużyć, poluzować, i zacząć "klikać", "cykać", ocierać).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # nuutka 2013-06-23 20:29
Nie ma co dumać,myszę go odstawić do mechanika,bo strach jeździć-dziś byłam nim w Ostavie i cały czas myślałam tylko o tym żeby dojechać,ale chyba libi Pepików,bo zaczął swoje stukanie dopiero jak dojeżdzaliśmy do zabrza:) 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # aqq 2013-06-22 21:42
Była taka anegdota:
Właściciel po odebraniu swojego Rolls-Royce z przeglądu okresowego wpada oburzony do przedstawiciela marki.
Panie teraz słyszę jakieś cykanie w kabinie.
Przedstawiciel poszedł sprawdzić co się dzieje i mówi.
Pan się nie martwi to zegar.
Jak to przecież wcześniej go nie słyszałem.
Właśnie w czasie przeglądu stwierdziliśmy że pana silnik działa za głośno i został wymieniony
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Vincent Vega 2013-06-23 20:44
Cześć, fajny ten artykuł jak wiele poprzednich widać na końcu komenty zjechały na motoryzacje. Mam jednak pytanie jak żyć? Chodzi np. o to że dużo piszesz np o przebaczeniu i mozna to próbować wdrozyć w życie i faktycznie pomaga a nie zatruwa własnego życia. Są jednak np sytuacje taka jak np. ostatni wywiad z kiszczakiem która sprawia że człowieka szlag trafia. Gościu uniewinniny chyba albo maks zawaiasy emerytura generalska i na bezczela mówi że na drogach ginie więcej niz w stanie wojennym. Ta sytuacja mnie nie dotyczyła bezpośrednio ale rodzi się wewnętrzny wkurw. Karmic wkurw , bo jest to słuszna reakcja organizmu, tym bardziej szlachetna bo można współczuć innym pokrzywdzonym osobom, czy dystansowac się do tego wyciszac, obojętnieć przebaczac? Z innej beczki komplementy zasze dzialaja we wszystkich konfiguracjach między płciami i wewnatrz jednej płciowej grupy. Cenna uwaga żeby uczyć się ood polityków. Rozpoczęcie zdania w stylu"tak jak osttnio mówiłeś" to najlepszy sposób do eksportowania i akceptacji argumentów nadawcy komunikatu o odbiorcy. Kolejny temat to kobiety, jestes chyba klinicznym przykładem bo przeszedłeś wszystkie etapy od zakompleksioneg o chłopaka po kobieciarza, który zaliczył ich sporo a do tego umiesz fajnie to opisywac. Teraz piszac o krotkim penisie i swoich wadach zachowujesz się jak bogaty twórca ikei ktory podkresla ze jezdzi starym autem i chodzi w koszuli za jednego dolara i mowi ze ludzie za bardzo przywiazani sa do makowych drogich ciuchów.Po prostu osiagnal taki stan ze wisi mu opinia innych na swoj temat. Trochę chaotycznie ale pisze co mi wpada do glowy akurat teraz.Pozdro
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Arek 2013-06-24 12:32
Hej Vincent, cholera Twój nik to faktycznie tak trochę bez przebaczenia;d
Poruszasz ciekawe sprawy.
Przebaczenie, istotna kwestia jak dla mnie. Bez tego nie ma szans żeby pójść do przodu i wynieść się poza przeszłość;d
Załóżmy "zbrodnia" (w zależności co uznajesz za takową w swoim życiu) miała miejsce jakiś czas temu, od tego czasu stałeś się własnym katem i ofiarą w jednym, odgrywając ją non stop w myślach. Przy czym realnego agresora już nie ma, Ty nim jesteś dla siebie. Przebaczając po prostu zamykasz ten zaklęty krąg:>
Niby wkurwianie się, ahah:>, dajmy na to jakieś forum i jakieś aluzje, coś w stylu taniej prowokacji, i co z tego?;d
Podoba mi się sentencja "to co o mnie myślisz to nie moja sprawa";d
Hej nikt nie jest władny zawładnąć Twoimi emocjami, wyłącznie Ty sam za nie odpowiadasz i sposób w jaki reagujesz na coś, myśli które przelewają się przez Ciebie w momencie zaistnienia zdarzenia. To one Cię napędzają, a nie zdarzenie:>
Więc, sentencja powyżej;d
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent Vega 2013-06-24 21:26
Wiadomo, że to wszystko dzieje sie w naszych głowach, ale czy emocje nie są na swój sposób romantyczne? Czy działanie pod ich wpływem w niektórych sytuacjach nie sprawia że jestesmy lepsi? Np był tu kiedys art o bandziorach, kiedy zaczepia Twoja dziewczynę, rozsądek podpowiada nie mam szans wycofuje sie straty moga być duże poradze sobie z poczuciem wstydu bo to tylko emocja w mojej głowie. Ale czy to do końca własciwe postpowanie? Kim stajemy sie zamykając sie na nasze pierwotne reakcje? Czy protestowanie jak kogoś nieładnie potraktuja w pracy, z drugiej strony prawie w 100 procentach nie można oczekiwac że ten ktos się odwdzięczy w podobnej sytuacji. To wszystko sprawaia że jestemy plastikowi bezbarwni, dopasowani unikający naturalknego wewnętrznego bólu. To są dylematy ideały kontra rzeczywistośc i przetrwanie. Wracając do kobiet analogiczna sytuacja kiedys kontakt z nią wywoływał ogromne emocje potem staje się to takie zwierzęce powtarzalne w sumie nie patrzy się juz na człowieka tylko na obiekt który na chwile ma zaspokoic seksualne potrzeby. Cała ta gra podrywanie, stała sie normalna a kiedys z boku było wrażenie że obleśne. Wiadomo w Polsce szacunek do kobiet puszczanie przodem itp a potem realia. A może one nie chce byc traktowane jak księżniczki jedynie dopasowauja sie do sytuacji rozmowcy i sposobu traktowania.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # liniwy 2013-06-24 19:58
Cytat:
wywiad z kiszczakiem która sprawia że człowieka szlag trafia.
- po prostu lepiej nie oglądać takich rzeczy, jeszcze lepiej - nie oglądać wcale tv, co od 17 czerwca czynię. Wkurzeniem dodaje się im ważności, ignorowanie lub wyśmianie a nie robienie z nimi wywiadów! W ten sposób można bardziej współczuć pokrzywdzonym? To łatwiejsze, bo nie dotyczy nas osobiście.
Miałem ostatnio taką sytuację, "matka polka" wydarła się na moje dzieciaki sama specjalnie w szkole, w obronie "pokrzywdzonego " swojego, (moim poradziłem jak Marek - by oddawały to zacznie się ich bać).
Następnego dnia przy przypadkowym widzeniu qurcze odruchowo zacząłem odwracać głowę, po części sekundy przestałem dopiero... . Po trzech dniach patrzyłem już normalnie i przywitałem się z normalnym uśmiechem, na co zostałem ledwo zauważony przez matkę. Niechaj jej droga będzie prosta. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # RusselBig 2019-02-25 09:18
Hello. I have checked your samczeruno.pl and i see you've got
some duplicate content so probably it is the reason that you
don't rank high in google. But you can fix this issue fast.
There is a tool that creates articles like human, just search in google:
miftolo's tools
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Stevgrealf 2019-09-22 18:02
Where To Buy Nexium Amoxicillin Allergt Diagnose Accutane 40 Mg Online viagra Amoxicillin Genital Tract Femara Without A Prescription Get Pyridium Cash Delivery
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd