Najnowsze felietony

poniedziałek, 20 maj 2013 20:17

Zanim zaczniesz podrywać...

Napisał 
Gdy chodziłem do szkoły, mama pakowała mi do tornistra śniadanie. Chciała by jej kochany słonik (taką miałem ksywę u chłopaków, byłem spasiony jak świnka) nie był głodny i dobrze się uczył; niestety, uczyłem się bardzo źle i tylko łapówki umożliwiły mi przechodzenie z klasy do klasy. I ja właśnie jestem dla was jak kochający, troskliwy, aczkolwiek często surowy ojciec dla mojej hałaśliwej gromadki. Gdy wchodzicie w życie chcę wam włożyć do głowy kilka cennych rad, tak jak mamusia dawała mi kanapki. Ona was pokrzepi, doda siły i mocy dokładnie tak, jak mi dodawały wigoru kanapki z kiełbasą, pomidorem i sałatą. Przy okazji chętnie przyłożę kijem po łbie, ot tak, dla przyjemności; skoro jestem tatkiem to na całego.


Jako coach do spraw związków (sam się nim mianowałem, brzmi lepiej niż prosty, bezrobotny mędrek) jestem przeciwnikiem trików dotyczących wpływania na kobiety. To wszystko niekiedy nawet działa - ale tylko i wyłącznie na krótką metę. Rzeczy które czytasz o podrywaniu, radzeniu sobie z kobietami, kursy, coachingi, seminaria - to wszystko jedna wielka ściema, mająca za zadanie doprowadzić do trwałej separacji Ciebie i Twoje pieniądze. Może działać, ale to co stoi u ich podstawy jest mówiąc dyplomatycznie nieefektywne, a tak po ludzku - dymaniem klienta.

Coach zwany radością

Jest tylko jedna, jedynie słuszna terapia którą zalecam wszystkim tym, którzy mnie o taką radę proszą. Nauczenie człowieka by sam z siebie odczuwał radość i zadowolenie. Można to zrobić o wiele łatwiej niż uczenie mowy ciała, stosowania specjalnych wyobrażeń i wszelkich cudów jakie wymyślą cwaniaczki którzy żyją z Twoich problemów. Dopóki ludzie mają problemy, kapłani i wszelkiej maści coache mają na chleb. Gdyby trenerzy i kapłani coś naprawdę zmieniali, miałbyś pełne szczęścia społeczeństwo. Oni nic nie zmieniają; kapłani i trenerzy NLP to jedna, ta sama zgraja. Działają w milczącym porozumieniu i gdy likwidują jeden problem, natychmiast powstaje kilkanaście następnych. Kapłan narzeka że ludzie odchodzą od Boga i idą do szarlatanów. Coach narzeka że ludzie chodzą do kościoła, zamiast pracować ze swoim umysłem w domu. Oboje siebie krytykują, ale się doskonale uzupełniają; po obu terapiach którą Ci serwują, problemy wcale nie znikają. Ważne żeby tworzyć problemy, a później za pieniądze je rozwiązywać. Muszą tak czynić; inaczej musieli by iść do łopaty. Wyobrażasz sobie nadętego poczuciem swej wiedzy coacha przy łopacie? albo unurzanego w gnojówce? jaki oburzony, przecież on jest coachem a nie zwykłym robolem! klient pozbył się fobii - super; ale za chwilę cierpi z innego powodu. Nic się tak naprawdę nie nauczył, zwyczajnie psiknął nad obsranym kiblem dezodorantem; na chwilę przegnało to smród, ale za chwilę on się znów pojawi by niemile łechtać Twe nozdrza. Więc znowu idziesz do coacha (jak to modnie i europejsko brzmi) płacisz duże pieniądze i ten znowu psika dezodorantem za kilka złotych. Gdy mija Ci życie Ty nadal masz problemy ale nie masz pieniędzy. Coach też ma swoje problemy, ale za to ma Twoje pieniądze. Bycie coachem to subtelne oszukiwanie ludzi. Oczywiście, są momenty gdy zawodowiec pomaga - tak naprawdę ma głęboko w dupie Twoje problemy, więc jest spokojny i wyluzowany gdy Ty panikujesz. Ten spokój i brak emocji może pomóc podjąć lepszą decyzję. Gdy prosicie mnie o wsparcie, radośnie rzucam wam dobre rady. Stać mnie na to, gdyż to wy cierpicie a nie ja; sytuacja jednak zmienia się diametralnie gdy to ja cierpię; wtedy moje rady brzmią strasznie, okrutnie. Tak to jest z tymi coachami; w życiu mają często większy bajzel niż klient, ale ci mądrzejsi sprytnie to ukrywają. A ci głupsi, jak ja? piszą o tym byś wiedział jak wygląda prawda od środka. Nigdy nie rób z coacha kogoś większego, obdarzonego wspaniałą wiedzą; to zwykły cwaniak który przeczytał parę książek, może skończył psychologię gdzie napchali mu spamu do łba, był na kursie prowadzonym przez podobnych mu cwaniaków gdzie nauczyli go kilku prostych sztuczek akwizycyjnych - to Ty dajesz mu władzę i prestiż swoją wiarą w niego; bez niej on jest zwykłym zjadaczem chleba. On Cię bzyka w tyłek a Ty mu za to płacisz, to wszystko. Nie dramatyzuj.

Sztuczne zęby guru

Jest tylko jedna terapia. Nie reklamuje jej charyzmatyczny guru z wybielonymi zębami, nie ma olśniewającego, profesjonalnego video z niezwykłą linią dźwiękową by wzbudzić w Tobie określone emocje... jest zwykła, można rzec - nudna. Jest całkiem za darmo co budzi uzasadnione wątpliwości Twojego trenera NLP. Jest niezadowolony, stęka, jego gałki oczne latają po nieboskłonie cwaniactwa chcąc wymyślić na szybko jakąś teoryjkę, która zmiesza z błotem to co mówisz; no cóż, walczy o pieniądze dla siebie. A teraz ta metoda; wyrób sobie nawyk cieszenia się ze wszystkiego. Nie udało Ci się coś? idziesz do domu i rżysz jak koń, tańczysz. Oczywiście udajesz, chce Ci się płakać, spać, zapić smutki wódeczką - ale udawaj dalej. Wszystko co traktujesz jako złe, niedobre dla Ciebie - kontruj radością, tańcem czy nawet cichutkim podśpiewywaniem. Udawanie? tak, do czasu. Gdy minie kilka dni czy tygodni, wyrobisz sobie niezwykły nawyk - będziesz reagował autentyczną radością na wszystko to co Cię boli. Organizm szybko zmieni swój program, i każdą klęskę czy problem nagrodzi wyrzutem hormonów szczęścia. O mój Boże, Twój trener NLP chyba stracił pracę! spokojnie; frajerów do golenia nie brakuje.

Nadczłowiek

Gdy nauczysz się sam z siebie wydobywać zadowolenie, staniesz się nadczłowiekiem. Będziesz stąpał ponad wszystkim co istnieje, zrzucisz kajdany niewolnictwa. W obecnej chwili jesteś petentem, żebrakiem i golcem. Podobnie i ja nim jestem, z tą różnicą że jestem tego doskonale świadomy; to co czyni z nas owce, to szukanie zadowolenia "na zewnątrz" a także ponoszenie związanych z nimi konsekwencji. One właśnie jako cierpienie pokazują nam że nie tędy droga. Ale czy ludzkość rozumie te wezwanie do otrzeźwienia? nie. Niektórzy szaleńcy z drogowskazu czynią obiekt kultu religijnego, i nadal solidnie cierpią uważając że oznacza to Boskie namaszczenie. To szansa dla nielicznych ludzi którzy swoje życie traktują poważnie, chcą w nim osiągnąć coś naprawdę wielkiego. Cała reszta żebraków marzy o pieniądzach, władzy i podziwie sąsiadów.

Jeśli nie umiesz sam sobie dać przyjemności - musisz jej poszukiwać w uznane sposoby. One wszystkie Cię upadlają, gnoją, czynią zależnym niewolnikiem:


1. Jedzenie, najtańsze źródło przyjemności. Któż z nas nie zna tej chwili ulotnej przyjemności gdy jemy czekoladę.. albo dwie bądź trzy? któż z nas nie zna chwili odprężenia i ukojenia gdy popijamy zimnym piwem paczkę czipsów? Im więcej rozkoszy doznajemy tym siła przyjemności słabnie, musimy więc jeść więcej. To tachyfilaksja, organizm się przyzwyczaja dokładnie tak jak z alkoholem. Najpierw upijasz się jednym piwem, potem muszą być dwa, w końcu trzy i cztery. W efekcie dotyka nas nadwaga, osłabienie (organizm musi ciągle trawić ) i choroby wynikającego nie tylko z nadwagi (a więc zużycie serca, płuc, żył, kości i stawów) ale i upośledzonego układu regeneracji ciała (te nie może się naprawiać, bo co chwila musi trawić i wysrywać nienaturalne, monstrualne ilości nafaszerowanego chemią świństwa).


2. Od małego jesteśmy tresowani jak małpy, by cudze pochwały wzbudzały w nas przyjemność a krytyka - cierpienie. I tak nam zostaje już na całe życie. Aby mieć pochwały czyli dobry humor, poczucie bycia kimś - musimy to od innych wyłudzić. Np. podlizujemy się komuś, fanatycznie pomagamy innym naszym kosztem (nie za pieniądze co bardzo cieszy manipulanta, a za pochwały i poczucie bycia potrzebnym), bądź stosujemy bardziej złożone, skomplikowane gry mające na celu sprawienie by inni ludzie nas podziwiali. Niektórzy by zażywać ciągle tego narkotyku idą w sport, inni do mafii. Któż z nas nie zna ludzi, którzy uwielbiają się chełpić swoimi znajomościami i możliwościami łgając przy tym niemiłosiernie? wszystko dla narkotyku - cudzego zainteresowania, podziwu, akceptacji, strachu. Ci ludzie bez uwagi innych, są strasznie nieszczęśliwi i smutni. Uzależnili swoje życie od cudzych opinii, nie dziwi więc że muszą grać jak im ktoś zagra.


3. Alkohol, narkotyki, papierosy. Odprężają, przeganiają lęki i smutki - ale tylko na chwilę, by po niej zaatakować kacem, podbitymi oczyma, wymiotami i sraczką - czasem we własne spodnie.


4. Kobiety. Ich obecność daje nam przyjemność. Tak zaprogramowała to natura; najpierw obecność, przytulanie, pierwsze pocałunki, kopulacja aż mamy wreszcie wszelkie prawne zobowiązania które trzeba podpisać - gdy jesteśmy już "związani" prawnie i emocjonalnie, przyzwyczajeni do codziennej przyjemności (z każdym dniem coraz mniejszej) stajemy się niewolnikami. Nie możemy odejść, gdyż w razie "odwrotu" tracimy mieszkanie (często na kredyt) i czekałaby nas wegetacja pod mostem. Najpierw jest dużo przyjemności; natura i kobiety zachęcają nas do zapłodnienia i podpisania prawnej umowy, która gwarantuje kobiecie Twój majątek i prawo do alimentów. Gdy to zrobisz, przyjemność powoli zanika aż zamienia się w mękę codzienności, kłótnie i awantury. Tylko nieliczni trafiają na idealnie dobranych do siebie partnerów, podobnie jak nieliczni trafiają szóstkę w totka - ale Ty nigdy, prawda? jakim więc cudem myślisz, że trafisz idealny związek? no właśnie.


5. Władza & pieniądze. Ludzie na stanowisku czy bogacze są powszechnie szanowani. Osiągnęli sukces i mogą dać pieniądze - przyjemność. Sam im się podlizuję, naiwnie marząc że może ekscentryczny milioner który dorobił się na wałkach i lewych prywatyzacjach, odpali mi na lacetti w gazie albo i30.


6. Religia. To program który od dziecka wkłada się człowiekowi do głowy, tłumaczący bajkami pełną grozy rzeczywistość; nie wiemy nic o sobie - ani po co istniejemy, jaki jest sens życia, czy istnieje życie po śmierci? religia odpowiada na te pytania pobierając za to pieniądze. Za część swojej pracy możesz kupić sobie poczucie pewności przetrwania po śmierci, ba! nawet odkupienie grzechów i świetne miejsce po prawicy Boga. Wystarczy że przepiszesz sługom Boga - właściciela trylionów planet swoją kawalerkę, w którym zamieszka młody kochanek biskupa. Oprócz płacenia tym pasożytom, mają oni nad Tobą władzę, swoich polityków, bez Twojej zgody fundują sobie kolejne pałace z Twoich podatków.

Czarnoziem coachów

Całe życie to walka o przyjemność. Nauczono i zaprogramowano nas jak mamy ją odbierać i traktować. To wszystko jest oszustwo, i żyzny czarnoziem dla ziarna trenerów NLP; przeważnie hien i łajdaków którzy żerują na Twoich problemach. Znam tylu ludzi którzy korzystali z coachingów i nadal mają problemy. Sam to zrobiłem i teraz już wiem że nie kłamali, pieniądze poszły się jebać a problem pozostał. Coache upuścili im z konta trochę finansowej krwi, i przygotowali by ci znowu do nich chodzili z problemami. Jeśli terapia się nie udała, to Twoja wina bo za mało ćwiczyłeś albo źle ćwiczyłeś. Jak zadziała to zasługa trenera. Tak to właśnie działa.

Napompowane bicki

Naprawdę, jeśli nie ma jakiejś tragedii nie musicie z tego wszystkiego korzystać. Wystarczy jeden, pieprzony nawyk; cieszenia się. Za nim pójdzie reakcja hormonalna organizmu i mamy jeden z największych cudów świata; sytuacje zewnętrzne nie są w stanie Cię zniszczyć, zabrać Ci dobry humor. Stajesz się Panem rzeczywistości. Wymaga to pewnej pracy, ale myślę że nawet mniej niż cudaczne super - terapie cwaniaków w garniturach. Gdy jesteś zadowolony sam z siebie, nie łykasz robaka na haczyku, rozumiesz? nie musisz mieć od nikogo przyjemności, nie musisz się upadlać, grać... możesz wybrać to co naprawdę lubisz a nie to co daje Ci przyjemność. Jesteś wolny. Być może teraz nie doceniasz faktu wolności, ale nie ma rzeczy od niej ważniejszej. Gdy wpadniesz z kobietą której nie kochasz, gdy stracisz wszystko co masz, i będziesz w relacji z której nie możesz odejść - wtedy gorzko płacząc uświadomisz sobie co miałeś. Silni faceci płaczą jak dzieci gdy dociera do nich co się stało, w co wdepnęli. Nie pomogą mięśnie, napompowane bicki. Zostaną zmieleni.

Musisz o siebie zadbać, niezależnie czy jesteś facet czy może kobieta - dbanie o siebie kojarzy się z ubraniem, malowaniem i pryskaniem zapachami swego ciała. To jedna wielka ściema; prawdziwe dbanie o siebie, to umiejętność bycia zadowolonym z samego siebie, szacunek do siebie. Mając to masz wszystko. Gdy tego nie masz, nie masz nic, jesteś na maksymalnym debecie.



Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski.

Czytany 15407 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:45
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+3 # Mayer73 2013-05-20 21:47
Bardzo wartościowy felieton,przeka zujesz jedna słuszną drogę.Kochaj siebie..Szacun Marku.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-05-21 06:01
Dziękuję. W istocie nie ma innej ścieżki, wszystko inne to łatanie jednej dziury, gdy już się pruje kilka następnych.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # al 2013-05-20 23:28
PYTANIE
Marku chciałem podsunąć Ci pomysł na kolejny artykuł. Może napiszesz o tym jacy nauczyciele duchowi zrobili na Tobie wrażenie tym co przekazywali i dlaczego. Jeśli takowych nauczycieli nie miałeś, lub nie trafiłeś w żaden sposób na ich nauki, może polecisz kilka pozycji książkowych, związanych z rozwojem duchowym które warto przeczytać. Pozdrawiam cieplutko :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-05-21 06:06
Mam niewielką wiedzę w tym temacie. Takim znanym guru w Polsce jest Leszek Żądło, który dla mnie był na pewno inspiracją, ale bliższe zetknięcie z jego naukami i ich efektami było bardzo nieprzyjemne. Jak zwykle to bywa, facet jedno robi drugie mówi a jeszcze trzecie ukazuje. W tej chwili to jak dla mnie, wampir emocjonalny w najgorszym tego słowa znaczeniu - uważający się za niemalże oświeconego facet, który na forum cud rzuca wprost klątwy i obraża innych ludzi, kompletna porażka. Obrzydliwa energia natomiast pisał ewidentnie fajne książki, i z nich można czerpać inspiracje.

Z ludzi zajmujących się ezoteryką robi na mnie dobre wrażenie Andrzej, a z czytanych - na pewno niekwestionowan ym guru jest Swami Rama i jego książka "Żyjąc wśród Himalajskich mistrzów". To tak na szybko.

W ogóle jeśli mamy człowieka z darem, czystą energią, gdy powstaje wokół niego grupa wszystko się totalnie wali, a z czystej emanacji powstaje syf. Grupa rządzi się swoimi prawami, zanika w niej cała indywidualność i piękno.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Poznasz 2013-05-21 18:57
John Eldredge-Dzikie serce. Tesknoty męskiej duszy

polecam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Jedno ale 2013-05-21 00:25
Taka sytuacja: całkiem niedawno pisałeś, że jak ktoś ma jakieś problemy, to może się do Ciebie zwrócić - stówka za godzinę rozmowy na skypie, za wysłuchiwanie problemów. Czyli jesteś kołczem. Czym różnisz się od tych, których opisałeś w artykule?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-05-21 06:00
Żeby być coachem (zawsze podkreślam że jestem samozwańczym coachem, co zapewne Ci umknęło) trzeba mieć zrobiony kurs u naczelnego szarlatana. To co ja robię (i ironicznie nazywam kołczingiem) to obrona siebie przed naturalną napastliwością ludzi. Gdy ze mną gadali godzinami, wylewając swoje problemy i zostawiając mnie z bajzlem - odchodzili oczyszczeni, wyluzowani. Ja zostawałem nie tylko z niczym, ale i zmęczony, wręcz skatowany. Wprowadzenie zapłaty za mój czas i wiedzę dało mi dwie korzyści - liczba gadaczy drastycznie spadła, a ci co zostali pokazali że zależy im na radzie, a nie tylko wygadaniu się - po którym nic nie chcą zmienić.

Oczywiście to wkurwiło niejedną osobę. Ci ludzie uważają że skoro mam dar to muszę pracować za darmo. Oni pracują za pieniądze, ale ja muszę za darmo - a ten dar to takie słowo klucz mające sprawić że poczuję się połechtany - i nie chcąc stracić etykietki człowieka z wielkim darem będę robił za jelenia. Tymczasem ja nie mam żadnego daru - ot, troszkę wiedzy wynikającej z zauważenia paru ciekawych rzeczy przez te wszystkie lata.

Poza tym zapłacenie sprawia że człowiekowi zależy, jest to oznaka szacunku. Ja nie żyję wiecznie, czas mija mi tak samo jak "klientowi" a tracę go wraz z energią słuchając osobistych, często drastycznych spraw.

Poza tym najważniejsze - biorę 100zł/45 minut co pomaga ludziom; ja zapłaciłem za coachingi u Artur Król 2400 za bodajże 6h spotkań i 2h na skype, co mi absolutnie nie pomogło.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Arek 2013-05-21 13:50
No tak, możesz się nazywać jak Ci się podoba;d, coach, kołcz, koucz;d, sprowadza się do tego iż pod względem biznesowym (rozwinę później;d) nic Was nie odróżnia, oferujecie usługę za gratyfikację finansową, co jest erm normalne, logiczne, uzasadnione itd, itd Hej podejrzewam iż nawet sam Jezus nie lałby do baku z powietrza;d, no przy założeniu iż posiadałby samochód;d
Kwestia jakości tych 45minut, przyjmijmy ktoś udaje się do Ciebie i w ciągu tego czasu jego problemy stają się Twoimi, przy tym założeniu jest kurwa jasne iż będziesz szukał optymalnego rozwiązania;d, gdyż szukasz dla siebie:>
Ktoś idzie gdzie indziej i słyszy oklepane wyuczone regułki (nie mówię że wszędzie) oboje zarabiacie, tyle że jak piszesz powyżej stawki się różnią;p
Chcąc nie chcąc "jakość" buduje się przez wizerunek, nawet gdy jej nie ma, wizerunek jest;p o czym sam się przekonałeś;p
Tak swoją drogą, prowadzisz krucjatę?;p, siłą ktoś Cię zmusił do odwiedzenia pana artura?;p
Wiesz tak reasumując;d, masz coś czego oni nie mają i odwrotnie;d, nie masz za grosz inteligencji finansowej, a jednak z lekką pogardą odnosisz się do tych co ją posiadają, więc i się na nią zamykasz;p
Ot takie tam 3gr;p
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-05-21 15:37
Nie Arek, zupełnie nie rozumiesz co napisałem. Lubię z ludźmi gadać, ale nie umiem odróżnić tych którym moje słuchanie/ewent ualna pomoc jest potrzebna, czy też po prostu szukają frajera w którego mogą się wysrać. Pieniądze eliminują tych drugich - cwaniaczków, a ci pierwsi chętnie zapłacą - i skąd wiesz co ja robię z tymi pieniędzmi, i ile ich jest? wiesz ile razy je po prostu ZWRACAŁEM? ano właśnie.

Zauważ że ja prowadzę latami bloga i pieniędzmi odseparowałem się od, mówiąc wprost - wampirów emocjonalnych. Nie zacząłem i nie prowadzę usług coachingowych z których żyję, chociaż spokojnie mógłbym. To nie krucjata - gdy ludzie mi mówili że NLP wcale im nie pomogło, nie wiedziałem co o tym sądzić. Uważam że te metody są całkiem fajne, i naprawdę warto mieć tę wiedzę. Natomiast widziałem że jeśli to działa, to na krótką metę czego do końca nie rozumiem. Miałem wiele tego typu przykładów, gdzie ludzie zostawiali u trenerów MAJĄTKI. Wierzyłem jednak że trener mający wiele lat doświadczenia np. z moją chorobą - co Artur pisze na swojej stronie, może pomóc. Nie pomógł, robiliśmy ćwiczenia z książki Bandlera w których Artur zmienił jeden element, żeby było że są to jego autorskie "modyfikacje". Czyli teraz mam wiedzę także własną że to jest ściema - przynajmniej w mojej chorobie, bo może w innej sobie Artur radzi, tego nie wiem. Byłoby więc z mojej strony świństwem żeby milczeć, gdy ludzie z IBS mnie pytają czy do niego iść - nie, absolutnie nie iść bo facet się na tym zupełnie nie zna. I to śmiało mogę powiedzieć, że on zupełnie tego nie czuje, tych naprawdę głębszych, subtelniejszych przyczyn - a bierze za to bardzo poważne pieniądze. To jest moim zdaniem nieuczciwe. Nie pomogło - więc powinien być zwrot o którym nawet nie piszę bo znam odpowiedź, i nie mam zamiaru się ciągać po sądach itd. Natomiast nie dopuszczę do tego, by ktoś korzystał z tak nieprofesjonaln ej pomocy, za takie pieniądze. Ludzie biorą pożyczki, idą w długi żeby taki trener miał bardzo zamożne życie - i to nie działa. Nie wiem, możliwe że Grzesiak by coś zdziałał, kto wie? do odwiedzenia zmusiła mnie desperacja, byłem totalnie rozpieprzony moim stanem. I tyle.

I mówię to śmiało do wszystkich sraluszków którzy mnie czytają; jeśli masz IBS przyjdź do mnie. Pomogę Ci więcej niż każdy możliwy trener czy coach, bo mając wiedzę podobną do nich, mam też autentyczne i straszne doświadczenie co to jest. Czy pomogę? nie wiem. Ale będę z całą pewnością znacznie skuteczniejszy - i tańszy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Jedno ale 2013-05-21 18:07
Ok, ale czy nie uważasz, że potencjalny klient nie dostrzega żadnej różnicy pomiędzy "profesjonalnym " kołczingiem, a tym Twojego autorstwa? I tu musi zapłacić, i tu musi zapłacić. U jednego się wyżala, i u drugiego się wyżala. Posiadanie papierka przez kołcza jest dla niego bez większego znaczenia. Ktoś może sobie pomyśleć, że w gruncie rzeczy posiadasz takie same cechy jak osoby opisane w artykule.

Obrona przed ludźmi? Można to robić także bez wołania od nich pieniędzy. Poza tym, na stronie umieściłeś ogłoszenie o swoich usługach - ktoś mógł pomśleć, że nie można z Tobą pogadać na osobności, a tu okazuje się, że można, tylko że za pieniądze. Wystawiając swoją ofertę chciałeś przyciągnąć do siebie ludzi, aby zapłacili, tak więc nie była to w żadnym wypadku obrona przed nikim, tylko chęć zarobku.

Wydaje mi się, iż większość ludzi rozumie, że chcesz zarobić. Jednak zaciera się różnica pomiędzy Tobą, a innymi kołczami. Stajesz się jednym z nich.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-05-21 18:14
Nie, nie uważam tak. Wstawiłem to na stronę tytułową chociażby po to, by mieć spokój od nachalnych ludzi - działa, może nie do końca ale działa. Gdy ktoś mi coś zaczyna smęcić bez spytania mnie czy chcę słuchać, daję mu linka i mówię - zapraszam. I cisza, czasem tylko wyzwiska że jestem chamem i egoistą, niekiedy mocniejsze. Nie zawsze tak robię, ale mam już jakąś intuicję co do ludzi.

Mi się natomiast wydaje, że na siłę z jakiegoś względu chcesz mnie zrównać z oszustami których opisuję. Ja nikomu nie mówię że go z czegoś wyleczę, ale mogę na coś wskazać, wysłuchać - tyle.

Musisz jedną rzecz zrozumieć. Ludzie nie chcą ze mną gadać, ludzie chcą mi opowiadać o swoich problemach. Już nie pamiętam kiedy normalnie z kimś gadałem - chyba z Brutalem o panienkach i drinkach :) a tak, tylko problemy i wysłuchiwanie. To robiłem za darmo przez całe lata, a inni kosili kasę. Teraz ci inni mają dobre auta, a ja muszę prosić się o wpłaty na auto które jest mi bezwzględnie konieczne jako osobie chorej. Stąd pieniądze których wymagam za usługę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # Widmo Geniusza 2013-05-21 12:08
Heh! To jak będą mnie lać po twarzy to też będę się śmiał jak Joker kiedy obrywał od Batmana i leciał z wieżowca. Jeśli to osiągnę to już mistrzostwo świata. Idę próbować.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-05-21 15:41
Jak Cię leją to oddawaj. Ale po wszystkim zamiast latami to przeżywać - szczerz zęby jak joker.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # noak 2013-05-21 16:26
brawo Marek

Powiedziec sobie w twarz, ze sie nie przemyslalo tematu, i na goraco polecialo do 'coacha' gdzie on tylko zassal pieniadze, a nic nie zrobil, to duza odwaga, bo przed samym soba!
Szczerosc wobec siebe samego!

o NLP, mysle ze Cie zainteresuje:

newagesucks.blox.pl/resource/Wspolczesni_szarlatani.pdf
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Poznasz 2013-05-21 18:54
Cytat:
5. Władza & pieniądze. Ludzie na stanowisku czy bogacze są powszechnie szanowani. Osiągnęli sukces i mogą dać pieniądze - przyjemność. Sam im się podlizuję, naiwnie marząc że może ekscentryczny milioner który dorobił się na wałkach i lewych prywatyzacjach, odpali mi na lacetti w gazie albo i30.
Ty tak poważnie? To chyba oddala wsparcie milionera...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Poznasz 2013-05-25 23:24
Tylko uczciwi Ci zostają...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Alf-a 2013-05-21 18:58
Cześć,

przeczytałem dużo twoich artykułów, które pisałeś na przestrzeni lat i ciekawi mnie ewolucja twoich poglądów. Czy możesz nie zgodzić się z jakimiś dawnymi twoimi poglądami? Wcześniej podkreślałem znaczenie wysokiej samooceny by olać potrzebę akceptacji, dzisiaj wspominasz o umiejętności cieszenia się ze wszystkiego. Jak to jest?

Co do ibs zrób testy na lambdię. Ja się pozbyłem ibs'a jak rozprawiłem się ze swoimi strachami, opanowałem stres, zacząłem sport.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # zz 2013-05-21 19:03
Cytat:
Ja się pozbyłem ibs'a jak rozprawiłem się ze swoimi strachami, opanowałem stres
To podstawa.
I pomyśleć, że cyniczne kreatury, aroganccy narcyzi nie mają takich problemów, wszystko przychodzi im znacznie łatwiej.
Ale do czasu, bo tkwiąc w swym komforcie wiecznego agresora stoją w miejscu i mają zerowe szanse na przebudzenie i rozwój.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Krzysztof 2013-05-21 22:44
Ja mam wlasnie problem ze swoim zyciem,wszedzie widze swoj grzech ,brak podejmowania wyzwan bierze sie u mnie z braku poczucia wartosci a takze z leku nie umiem z nim wspolpracowac.. .chce byc taki jaki sobie wymarzylem a ciagle stare myslenie i stare przekonania ciagna mnie w dół kiedykolwiek chce skorzystac ze swojego rozumu to mój ''Bóg'' stoi nademna i liczy kazdy moj bład.Nawet kiedys jak skorzystalem z uslug prostytutki mialem ogromne wyrzuty sumienia ze popelnilem straszny grzech...chlopa ki jak sie z tego wyciagnać??
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # zz 2013-05-22 00:54
Ja nie o podrywaniu a o podglądaniu.
Mam spory problem do rozjaśnienia.


Może ktoś tu coś wie na ten temat i wyjaśni mi to ?

Otóż wczoraj wieczorem idąc do marketu zauważyłem na parkingu arcyciekawą rzecz.
Duży kombi, chyba mercedes, potężny, płaski, długi pojemnik na dachu, otwarte tylne drzwi i jakiś facet nachyla się nad zawartością bagażnika.
Rzecz tyczy się tej zawartości.
Całą przestrzeń bagażnika (ok. pół metra od końca bagażnika było wolne) po górną półkę wypełniały płaskie moduły, ułożone niczym kilka wież obok siebie, zapełnione setkami migających różnokolorowych diod.
Koleś stał nad tym ustrojstwem i najwyraźniej przyglądał się tym migającym diodom.
Po chwili podszedł do niego drugi facet, który wcześniej zrobił zakupy w markecie, wsiedli i odjechali w siną dal.
To na pewno nie był jakiś odlotowy subwoofer ani magazynek dvd.
Pytanie co to było ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # zz 2013-05-22 03:34
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # DaveSteel 2013-05-22 17:37
Zastanawiam się kto lubi takie głodne dupy?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2013-05-22 09:25
Ekspansja w toku.... :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # zz 2013-05-22 22:14
Tylko na tyle ciebie stać ?
Jaśniej proszę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # zz 2013-05-26 03:07
Był to bez wątpienia mobilny, zdalny, analogowy, monitoring procesów.
Być może było to monitorowanie instalacji przemysłowej, sieci czujników, sieci telefonii komórkowej, a może jeszcze coś innego.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Dr Caligari 2013-05-22 14:52
Marku, ktoś co robi koło pióra...

http://www.pozytywnyegoizm.pl/pl-PL/

"Ta Kampania ukaże ekologiczność w nowym, głębszym rozumieniu, która polega nie tylko na dbaniu o trawniki, sortowaniu śmieci czy oszczędzaniu wody i energii, ale przede wszystkim na przeniesieniu uwagi z zewnątrz (kariera, pieniądze, opinie ludzi, otoczenie fizyczne) na siebie i własną relację z otoczeniem"

„Pozytywny Egoizm polega na poznawaniu samego siebie i budowaniu poczucia życiowego „ugruntowania” od środka, zamiast od zewnątrz. Porządkowanie i poprawianie świata nie może się udać, jeśli w naszym życiu panuje bałagan. Budowa mniej toksycznego świata musi zacząć się od usunięcia toksyn z wnętrza. I to zarówno dosłownie, jak i metaforycznie: toksyczne myśli, emocje i relacje wyrządzają, bowiem zło równie skutecznie, co chemikalia. Myśląc w taki właśnie sposób postanowiłem wziąć się na serio za rekultywację mojego „wewnętrznego ekosystemu” - mówi Tomasz Skalski

Brzmi znajomo? ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # jacek 2013-05-23 00:26
Patronem tej akcji jest Gazeta Wyborcza i jej odnogi. Spadłem z krzesła jak sobie pomyślałem że pan szehter popiera ecoego. Gdyby przeczytał felietony Mistrza na temat swojej narodowości to pewnie by zareagował jak niedawno romowie na Figofagotów w Poznaniu (przy wsparciu GW). Ajwaj ajwaj
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Aśka 2013-05-30 15:02
"Wystarczy jeden, pieprzony nawyk; cieszenia się."
moje pytanie: dlaczego tak prosta rzecz jak cieszenie się ( dodam od siebie, cieszenie się że jesteś ,że żyjesz)jest tak trudne ? dlaczego niektórzy ludzie dopiero w obliczu " niewyleczalnej choroby " , która przewidziała dla nich jeszcze kilka miesięcy życia na ziemi, odkrywają proste prawdy, które mieli przecież od zawsze w zasięgu...
pozdrawiam
zostawiam wycinek mini wykładu znalezionego w necie ( ku mojej uciesze ) mistrza Anthony'ego de Mello, być może będzie dla kogoś pomocą...
http://www.youtube.com/watch?v=GlOFV68PQxc
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd