Najnowsze felietony

niedziela, 20 styczeń 2013 14:11

Miłość

Napisał 
Bursztynowy płyn, kołysał się leniwie w dizajnerskiej szklance z rżniętego szkła. Wysokoprocentowa ambrozja z biedronki, skrzyła się miriadami świetlnych punkcików, mikrokosmosów pożądania; migające smutkiem lampki na tonącym titanicu, zaparowana szyba, machająca do mnie piękna, szczupła dłoń pianistki; spoczywaj w wiecznie zimnej toni moja piękna. Pląsaj skąpana w dziewiczym błękicie, przed obliczem Posejdona, morskiego despoty. Niechaj fale zmyją wszystkie Twe smutki, a oceaniczna bryza, oczyści rozbite lustro snu koszmaru, zwanego życiem. Niech fale zabiorą ze sobą wszystko to, co kiedyś było Tobą. Zniknij, przepadnij, nie prześladuj mnie wśród bezsennych nocy, i pełnych udręki dni.

On nadchodzi

Szkoda tak młodego życia, szkoda klejnotów i dolarów. Mieniąca się wszystkimi kolorami mrocznej tęczy, ambrozja Dionizosa, zachęcała szmerem bąbelków bym zatopił w niej spragnione usta, spijał komplementy euforii, jaskrawo się przede mną rysującej.  Zaśmiałem się złośliwie, uśmiechnąłem sardonicznie; gruczoły jadowe spuchły jak jądra młodego poety, nieszczęśliwego kochanka ponętnej mężatki, tak bardzo pełne twórczej mocy, pulsujące zakazanym pożądaniem. Uwaga; będę pisał felieton. Ewakuujcie internety, nadchodzę; wściekły celibatem, pełen najczarniejszej nienawiści z samego dna piekieł, jaką może zrodzić tylko dieta niskowęglowodanowa w umyśle smakosza i miłośnika słodkości. Chowajcie oszczędności i młode córki, chowajcie matule i babule, zamykajcie oczy bachorom; siadam mściwie chrumkając do klawiatury, i prychając wydymam modnie spuchnięte wargi, od ukąszenia przez złośliwą osę chirurgi plastycznej, jak nasza narodowa duma, Natalia Siwiec. Byłbym jeszcze piękniejszy w swej perfidii, ale w sklepie zabrakło samoopalacza; jak nic Kwaśniewski znów szykuje się do wielkiej polityki.


Zagadka; kto to jest, broni i chroni? żołnierz polski. A broni przed bólem istnienia, chroni przed szyderstwem niespełnionych namiętności, a jednocześnie płonie i chłodzi, oraz boleśnie kąsa wszystkich wokół? mój drink, którym Państwa uniżony sługa, raczy swe wyschnięte na wiór gardło. Chłodził gardło, palił przełyk, koił w obfitym biuście ślicznotki, nieznośną trywialność mojego istnienia. Bo i po co jestem taki sam, samotny chudziutki na tym łez padole? zjeść nie mogę, bo idzie mi w boczki. Seks nie, bo nie mam pieniędzy, a za darmo żadna mnie nie chce. Upić się nie, bo wymioty nosem. Dać komuś po pysku? a gdzie tam, oddają. Jakiż więc sens życia? gdzie szukać ścieżki, bólów ukojenia?

Miłosne molekuły

Największą ofiarą ludzkości, pokłosiem zbydlęcenia i fekalizacji sumień, jest idea miłości. Słowo "miłość", zostało po tysiąckroć zbrukane i zhańbione, przez warcholstwo apostołów prymitywnej doczesności. Odsączono z niego wszystko co głębokie i piękne, a zostawiono pokłosie drgnięć molekułów układu wydzielania dokrewnego; nieczysta gra hormonów, endorfinizacja topiąca i spłycająca królewską wielkość, w szarzyźnie gnojowicy. I tylko zabłąkany bąbelek, wydymający swą słabością purchel w cuchnącej brązu toni, daje o sobie znać, zwiastuje zmartwychwstanie zanikającego w mglistej pustce pulsu umierającej duchowo ludzkości. To jest mój apel do ludzkości, o reanimację i jak najszybszą transfuzję prawdy w te tak potężnie upokorzone słowo. Wzywam całą ludzkość, by pod szlachetnym mym sztandarem, wedrzeć się przemocą we wrota kłamstwa, uratować wiotką i pełną piękna, skrytą za woalem ciszy i skromności przemożną moc; nie w trzewiach jest ona skryta, lecz w sercu. Pragnę złożyć nieodkryte miłosne głębie na ołtarzu poświęcenia, i poświęcić się dla ludzkości dobra; odrzucić precz męską chuć, dominacji upojny czar, krwisty władzy zaduch; mam ją ja, niechże mają ją wszyscy bracia na ziemi, tej ziemi. Złożę więc pocałunek na jej niewinnym licu, i wydam na zbrukanie, na niewiniątek rzeź.

Fikcja jako reakcja na ból

Dlaczego kobiety uwielbiają słowo "miłość"? ponieważ ten hormonalny, morfiniczny stan, umożliwia doświadczenie mezaliansu społecznego. Większość ludzi (chociaż niejeden gwałownie zaprzeczy) pragnie zaistnieć w wyższej klasie społecznej. Jeździć luksusowym autem, mieszkać w dobrej dzielnicy, bez konieczności wysłuchiwania wrzasków pijanych dresiarzy na ławkach pod blokiem, jadać w luksusowych restauracjach. Jeśli sądzisz, że ludzi pasjonuje towarzystwo hamów i hołoty rodem z czworaków, to jesteś w potężnym błędzie. Jednak by wejść w ten kuszący świat, trzeba mieć pieniądze. Te można ukraść, bądź zarobić. Wystarczy mieć trochę szczęścia, bezwzględności, inteligencji. Jednak powiedzmy sobie szczerze; większość Pań (i ja) nie ma żadnej z tych rzeczy. Atuty te zdobywa się wieloletnią nauką, pracą, znajomościami, a nie siedzeniem przy lusterku bądź telewizorze całymi dniami. Jedyną receptą na lepsze życie, i nie spędzenie go na staniu za ladą w mięsnym za nędzne ochłapy, staje się miłość. To miłość ma sprawić, że zakochany w kobiecie facet, ze spuchniętym w amoku żądzy kroczem, przeniesie spowitą w ślubną biel szczęściarę na rękach, nie tylko przez próg modnie urządzonego domu czy apartamentu, ale także wprowadzi na salony wyższej klasy społecznej. Wiadomym jest, że najpiękniejsze i najzgrabniejsze kobiety, mają największe szanse na Panów z milionami. Cóż więc mają zrobić Panie mniej atrakcyjne, otyłe, brzydkie, z defektami urody bądź umysłu? nie oszukujmy się, są Panie obiektywnie brzydkie i piękne. Są Panie przyciągające jak miód pszczoły, a są Panie odpychające jak mnie od miłości oralnej z Panią, która zdaje się być kierowniczką zmiany w hurtowni ryb i owoców morza. Cóż więc mogą zrobić dziewczyny, chcące lepszego życia? przecież to nic złego, to naturalne i dobre pragnienie, by żyć i wyrażać się na coraz wyższym poziomie. Cóż czynić? można zapić się na śmierć z żalu, albo przyjąć tabletkę środka przeciwbólowego, w postaci wiary w cud. A oto nazwy najpopularniejszych leków; "nie liczy się uroda, tylko to coś". "Prawdziwy mężczyzna, lubi kobiety z dobrym serduszkiem", "prawdziwy mężczyzna patrzy na to co w środku, nie to co na zewnątrz i się świeci", i najpotężniejszy, cesarz wśród książąt kłamstwa; "kiedyś go znajdę, czeka na mnie".


Niestety... prawdziwy i każdy inny facet myśli jądrami, producentami testosteronu, najważniejszego białkowego budulca męskiego Ja. Czy to jego wina? ależ nie, skąd. Tak zostaliśmy skonstruowani, z pierwiastka dzikich żądz, bezmyślności erotycznych poczynań. Reklamacja? proszę bardzo. Tylko adresatów jest wielu; kosmici, reptilianie, tysiące Bogów i wyobrażeń, święte węże, pająki, skarabeusze, słońce, księżyc, a nawet święty krokodyl czy święte duchy przodków. Faceci, temat rzeka... i może wielu myśli że chce ciepełka i obiadków w domu, jednak wybiera się zawsze te atrakcyjniejsze. Jak mówi znany dowcip: "wolisz piękną i puszczalską, czy brzydką i wierną? - a co wolisz jeść? tort z kolegami, czy gówno samemu?". I owszem, są mężczyźni wybierający świadomie brzydsze partnerki. Myślisz ze faceci nie boją się odrzucenia, zranionej duszy smaku? tortur bezsennych nocy, w alkoholowej poświacie skąpanej? wybiera się brzydką, by zakładać rodzinę i nie doświadczać zdrady. Wybiera się brzydką z kompleksów, z wiary że jest się tak beznadziejnym, że nie stać nas na więcej; ponieważ brzydka nie zawsze oznacza głębokiej i mądrej, podobnie jak piękna i zgrabna, nie musi oznaczać głupiej i pustej. Czasem wybiera się z miłości, ale to zrodzony w wielkich bólach, skąpany w wodach płodowych bezwzględnej statystyki, promil wszystkich przypadków. Miłość to coś, co rodzi się z doświadczenia komunii dusz, wspólnie doświadczanej niewytłumaczalnej więzi. To coś niezwykle rzadkiego, natomiast euforia wywołana pięknem zgrabnej łydki czy pełnej piersi, dostępna jest od razu. Miłość to rzadki klejnot, a pożądania smak, dostępny jest w każdym ulicznym straganie. To przerażająca hamburgeryzacja głębi miłości, pokłosiem której stało się plebejskie, prymitywne kopulowanie, endorfinowy wyrzut pijackiego zachwytu, chrapaniem smutku zakończony.

Uśmiechnięty habibi

Kobiety zdające sobie sprawę, że nie mają szans na mezalians, oddają się więc marzeniom, zgłębianiom mądrości harlekinów... oglądają setki komedii romantycznych i seriali, które wzmacniają ich nadzieję na cud, utrzymują w śnie pełnym nierealnych imaginacji. Im większe poczucie realności, tym większa potrzeba zafałszowania tego uczucia medialną fikcją, wyświechtanym telewizyjnym kiczem. W każdym z nich, przewija się ten sam wątek; kobieta z plebsu, poznaje milionera romantyka. Dalej wiadomo; ślub, piątka bachorów, willa, jacht, przyjęcia, zazdrość i furia koleżanek. Życiowy sukces, dumni rodzice, zazdrosna rodzina i znajomi, podziw hołoty. Szopingi w najlepszych biutikach, wycieczki dookoła świata, smażenie dupska na plażach najbardziej komfortowych kurortów, i swój na każde skinienie paluszka uśmiechnięty habibi, który zna tylko dwa słowa: "juar biutiful". Abdul, chcesz drinka? juar biutiful. Abdul, czy jestem gruba? ale mów szczerze! juar biutiful. Abdulciu, czy ja ładnie śpiewam? juar biutiful. Już dawno zdałem sobie sprawę, że pożądliwie myślę tylko o tych byłych, które były atrakcyjne. Zdaję sobie sprawę z tego, jakie to jest żałosne; a jednak. Cóż z tego, że były przeważnie tępe jak wyborcze lemingi? nieważne; liczyła się tylko jędrność skóry, zapach, rozkosz którą jej ciało mogło mi ofiarować. Pieprzyłem ślicznotki, i tęskniłem za głębią. Rytmicznie wchodziłem w zgrabną dziewczynę, a marzyłem o Bogu i ukojeniu, którego ten umysł w pięknym ciele na chwilę zaklęty, nie mógł mi dać. Może dlatego wiele ślicznotek mnie nienawidzi; zdając sobie sprawę z tych zależności, okrutnie je traktowałem. Była w tym też forma pewnej autoagresji, ukarania siebie za płytkość myśli, żądz i życiowych wyborów. Myślicie że nie zdaję sobie sprawy, jaki jestem jako człowiek słaby i żałosny? I pewnie dlatego ciągle o mnie myślą. Nie mogą zrozumieć, że mnie nie zdobyły; ale to nieprawda, zdobyły mnie już dawno, natomiast ukryłem to za parawanem prostactwa i chamstwa, zaciekłej nienawiści, podłej kotary skrywającej taką zwykłą, ludzką bezbronność i rozpacz. A co z fajnymi Paniami? i owszem, były takie. No cóż, nudziły mnie. Nie wzbudzały we mnie emocji, pożądania. Jestem beznadziejny? ale co mam uczynić, na Boga? nic nie czułem, tak po prostu. Zmusić się? ale jak?


Ja wcale tego wszystkiego nie potępiam, wręcz przeciwnie. Każdy stara się grać najlepiej jak umie, kartami które dostał od życia. Może się to wydać naprawdę szokujące, ale bardzo kibicuję dziewczynom. Powierzchownie gardzę, w środku życzę powodzenia, a co napiszę to wypadkowa tych dwóch postaw. Ot, życiowy poker. Jedni nie dostają nic, inni trójkę, a szczęściarze pokera. Każdy gra jak umie i jak może; kobiety tyłkiem i intrygami, mężczyźni tacy jak ja, pisaniem. Ja nawet współczuje kobietom, ponieważ tyłek szybko się marszczy i starzeje, a talent wzrasta wraz z wiekiem. Zresztą ja już mam chyba pomarszczony tyłek... żartuję. Skórę mam jak osiemnastolatek. Takie geny. Jakie to proste, jakie to cyniczne; uda mi się z pisaniem, osiągnę sukces, zostanę autorem światowych bestsellerów, i będę miał kobiet jak ulęgałek. Zaliczę tysiące cipek, wypiję beczki whisky, podam dłoń tysiącom fanów i wielbicielom. Nie uda się, pogrążę się w nędzy i zapomnieniu, bez ciepłej dłoni kobiety która pogładzi mnie po głowie, pocieszy, pochwali. Tylko jakie to ma tak naprawdę znaczenie? za sto lat, kto będzie o tym wszystkim pamiętał? znikną nasze wspomnienia, nasze pragnienia i myśli, nieważne jakie były. Smutek zniknie tak samo jak rozpacz, i euforia życia, jego radość i spełnienie. Wszystko pogrąży się w bezdennych otchłaniach czasu. Pogrzebani zostaniemy w ziemi, tej okrutnej ziemi, która tak niesprawiedliwą ręką rozdaje bogactwa i zaszczyty; ziemi która pozwala, by słońce świeciło tak samo na prawego, jak i ostatniego łajdaka. Ziemi której deszczem, rozkoszować się może każdy, każdy kto tylko tego pragnie.

Mit miłości

Kobiety święcie wierzą w mit miłości, i walczą by inni także w niego wierzyli. Walczą... drwiną, szyderstwem, agresją... bojowniczki o romantyczny, magiczny obraz świata, który przykrywa smutną, bezwzględną, okrutną rzeczywistość, gdzie ludzie tak naprawde nie wyszli jeszcze z jaskiń, i zjadają się wzajemnie by przetrwać. Trudno im odmówić racji, widząc kolejnego zakochanego aktora czy milionera, który wcześniej czy później traci majątek na sali sądowej. Niedawno jeszcze nieśmiała, prosta dziewuszka która pasała krowy na łące, teraz płacze i szlocha, łkając sądowi i mediom jak bardzo była terroryzowana w tym związku, więc należy jej się większość majątku. Wspierała męża; zamawiała stolik w restauracji, towarzyszyła mu na rautach, wernisażach, dawała dupy. Gdyby nie wyszła za tego drania który zniszczył jej życie, zażywała by rozkoszy świeżego powietrza, wyrzucając widłami gnój z obory, zamiast męczyć się w salonach masażu i na zakupach. Zniszczył ją! sąd więc da jej połowę majątku niszczyciela niewinnej, kolejnego potwierdzacza tezy, że sława i ładna buzia, nie oznacza mądrości, ba! czasem jest jej antytezą. Zawsze mnie dziwiły, ale tak aż do otwarcia ust ze zdziwienia, tłumy fanów i wiernych; to że ktoś ładnie śpiewa, tworzy piękne dzieła, nie oznacza że jest wart naszego zainteresowania, nie mówiąc o wręcz religijnym uwielbieniu. Ludzie łączą produkt z jego twórcą, co jest wielkim błędem. Spójrzcie na mnie; ładnie piszę, nie da się ukryć. Ale żeby mnie ktoś czcił, musiałby być zakutym łbem i baranem. Jak możecie czcić gwiazdy, celebrytów, aktorów i muzyków? skąd w was ten pijacki ciąg na to, by zapomnieć o sobie, na rzecz jakiegoś ćpuna? ja wybieram i stawiam na siebie. Wam też tak radzę.


Ludzie wierzą w takie rzeczy, ponieważ czują się nieszczęśliwi w swojej życiowej szufladce. Wierzą więc w ufo, które przyleci i zabierze na ichnią planetę, gdzie można żreć bez konsekwencji, wygraną w totka, poznanie wielkiej miłości, która sprawi że wreszcie będą szczęśliwi. To niewolnicy który chcą być na smyczy, którzy chcą by ktoś wydzielał im przyjemność i radość. Wierzą w Donka zieloną wyspę dającego, kler który obiecuje za pieniądze raj po śmierci, cudowne suplementy na porost włosów i fiuta; wierzą że zmiana ciała na większe/mniejsze/szczuplejsze/bardziej umięśnione/wyższe/niższe da im szczęście. Ciało się trochę zmieni, i już ma być szczęście, tuż za zakrętem, już za chwilkę, jeszcze tylko trochę tłuszczu z bioder, z brzucha, jeszcze tylko troszkę pieniędzy. Ciekawe czy wiedzą, że ciało wcześniej czy później, jak z prochu powstało, tak się w niego zamieni. Czy mam wymieniać pięknych i zgrabnych celebrytów, aktorów, którzy mieli to co pragniecie, a srają i rzygają pod siebie, w kokainowej ucieczce od depresji i myśli samobójczych? morfiniści materii wierzą, że samochód, lodówka czy nowy telewizor dają szczęście. A może ideologia daje szczęście? dobro wspólnoty, osiedla, miasta, państwa, kontynentu? niektórzy są naprawdę wymagający; nie będą szczęśliwi, dopóki inni też nie będą. A to figlarze!


"Nie będę szczęśliwy, dopóki moja żona nie będzie tonąć w szczęściu. Jestem prawdziwym mężczyzną". Jasne, jesteś głupcem. Kobieta nigdy nie będzie szczęśliwa. Jak przez chwilę będzie, to poczuje taki ból, taką dezorientację, że natychmiast Cię zaatakuje i zdradzi. Nie wierzysz? myślisz że życie tyle lat w poczuciu oczekiwania na szczęście, da się tak nagle przerwać? czekanie na szczęście, to nawyk, pieprzony nałóg. Ona to kocha, czekać i czekać, marzyć, wyobrażać sobie tę chwilę gdy książe na białym koniu zabierze ją do zamku, i będzie pieprzył jak oszalały, karmiąc ją truflami i kawiorem, popijając najdroższym szampanem. To całkowicie zautomatyzowany, instynktowny proces. Kobieta zasypia, i śni jej się książę na białym koniu, który prosi ją o rękę. Gdy się budzi i dostrzega ten cały syf, aż ją trzęsie z obrzydzenia, więc ucieka w fikcję. Sny... czasem śni się jej coś tak pięknego, że płacze po obudzeniu. To jej prawdziwa istota, płacze w zetknięciu ze społecznym gównem, w które zamieniła swoje życie. Gdy pojawia się szczęście, co niby stanie się z wieloletnim nawykiem? Ty idioto! rzucałeś kiedyś palenie po kilku latach? picie, chlanie, obżeranie się? jeśli tak, to wiesz jak to jest... pojawia się coś nowego, a Ty się po prostu... boisz. Twoja kobieta nie będzie szczęśliwa. I Ty też nie, dopóty dopóki nie zmądrzejesz. To co od Ciebie zależy, to tylko Twoje szczęście. Jako człowiek możesz niemal wszystko. Możesz obiecać ludowi co zechce, zostać potężnym władcą i wziąć wszystkich za mordę. I możesz niemal wszystko, z wyjątkiem dania szczęścia. I Ty myślisz, że od Ciebie zalezy uśmiech kobiety? nie, nie, i jeszcze raz nie. Zdradzę Ci tajemnicę; uśmiech kobiety zależy tylko i wyłącznie od jej decyzji. A Ty? nie pleć andronów, idź zarabiać pieniądze. Dawca szczęścia, pieprzony hipokryta, widzicie go? sam nie umiesz być szczęśliwy, a bierzesz się za drugiego człowieka? jakim niby cudem masz tego dokonać?

Pomyśl!

Spójrz na tych wszystkich kłamców. Posłuchaj co mówią "rodzina, dzieciaczki, ładny domek, fajnie żyć" - kłamią! posłuchaj palaczy "jakbym nie palił, byłoby tak cudownie, tak fajnie". To ten sam tekst, uzależnionego od wieloletniego nawyku. Rzucasz palenie, i... chodzisz po ścianach, roznosi Cię. Palisz kilka lat, po dziesięć, piętnaście papierosów dziennie, i wariujesz przy próbach rzucania. A tu masz nawyk wpajany od dzieciństwa, międlony w pięknej blond główce całą dobę bez przerwy, na jawie i śnie, potwierdzany przez cały świat, media i "autorytety". I jak myślisz, jeśli w ogóle myślisz... zerwanie z takim nawykiem, odbędzie się ot tak, pstryknięcie palców i koniec? przychodzisz z kwiatkami do romantyczki marzącej o welonie i szczęściu, i ona jest szczęśliwa? Nawyk i podświadoma kompulsja nagle znika? Nie da się tak... po prostu nie da. Kobieta będzie nieszczęśliwa nadal, a by uzasadnić i zracjonalizować te uczucie, musi kogoś obwinić o ten brak szczęścia. Niech zgadnę; winnym zostaniesz się Ty. Jasnowidz? nie, po prostu wiem jak to jest mieć nałóg, i Ty sam to wiesz doskonale, tylko zastąpiłeś naturalną wiedzę bełkotem scenarzystów Twojego życia, architektów Twojego nieszczęścia. Kobiety są ćpunkami wyobrażeń i romantycznych marzeń, one tym żyją, a czekanie na szczęście, to codzienna kroplówka narkotyku. Myślisz że nagle odstawisz jej narkotyk? a co z objawami odstawiennymi? potężnymi i silnymi, tak mocno jak tylko może nienawidzieć istota ludzka. Chcesz mieć zakochaną kobietę? nie wierz w lubczyk, miłosne zaklęcia; po prostu pozwól jej ćpać dalej. Niech marzy, niech planuje. Całe życie jej na tym przejdzie, piękna rzeczywistość, zachody słońca, cudowne kwiaty, pory roku... ale co tam, ona tego nie widzi, bo liczy się tylko czekanie na szczęście. Czekający na szczęście to ślepcy, którzy nie widzą tego, że szczęście jest w nich, otacza ich z każdej strony, pulsuje oczekiwaniem na to, by i oni mogli się cieszyć i radować. Ot tak, po prostu, bez przedmiotów, rzeczy, ciuchów. Cały przemysł pracuje na to, by zakryć przed Tobą tę dobrą nowinę. Co by zrobili producenci milionów ton plastikowego szmelcu? musieli by pójść do łopaty, pod rękę z kapłanami straszącymi diabłami, i obiecującymi rajskie rozkosze - po śmierci, naturlich.


Rodzina, ślub, dzieci; kamienie węgielne szczęścia. Tylko skąd rozwody, mordy rzekomo z "miłości", gniew, nienawiść, wzajemne żale, ciąganie się po sądach czy policji? jeśli dzieci dają szczęście, skąd tyle starych ludzi, płaczących w hospicjach że dzieciaki wygnały starego człowieka z domu, wszystko sprzedały; by obkupić się w sklepie nie dla idiotów w elektroniczne zabawki. Jeśli idziesz ścieżką szczęścia którą promuje świat, zadaj sobie jedno zajebiście ważne pytanie; dlaczego ten świat pełen jest kurestwa, zdrady, rozpaczy i nieszczęść? przecież to ludzie ludziom zgotowali ten los - nie bożki, mistyczne siły; to ludzie zabijają, kradną, obmawiają, szydzą i niszczą to co słabe. I wszystkie te potwory, były kiedyś słodkimi, kochanymi bobaskami. Rżnął w pieluchę i gęgał, a teraz porywa ludzi i wycina im organy na sprzedaż. Kochany Kevinek, wychuchany Adrianek, słodka i niewinna Dżessika Kowalska, która jest w gangu handlującym prostytutkami, a czasem którąś zabiją i zakopią w lesie dla "przykładu". Była taka słodka, taka kochana! "na pewno będzie dobrym człowiekiem" prorokują zachwycone ciotki i babki.

Nie podążaj za światem

Jeśli idziesz ścieżką którą wskazuje Ci świat, jesteś po prostu kolejnym idiotą, jakich pełno jest na cmentarzu. Szli ścieżką tradycji, ścieżką wytyczoną przez ojców i dziadów. Robili tak, jak inni im narzucili, jak ich wychowano i wytresowano. Ile z nich było szczęśliwych? powiesz że dużo. Wątpię, ale ilu z nich udawało, przykrywało szatą pozornego zadowolenia swoją rozpacz i poczucie beznadziei, bezsensu życia? ile razy Ty sam udawałeś, kłamałeś? myślisz że inni tak nie czynią? Pytasz więc, jaką masz iść ścieżką. Nie wiem. Musisz sam to wyczuć. Wiem tylko jedno; świat się myli. Zawsze się mylił. Poczuj co naprawdę kochasz, co daje Ci satysfakcję i spełnienie, i to rób. Działaj tak, jak Ty chcesz a nie inni. To Twoje życie, i to Ty za nie odpowiesz, a nie rodzice, dziadkowie czy inni, srodzy sędziowie i krytykanci Twojego stylu życia. Zniszcz wszystko to, czego nie kochasz. Spal to, natychmiast!  odejdź od kobiety, zobowiązań, idź tam gdzie pragnie Twoje serce. Pogrzeb w swej pamięci wszystkich tych, którzy Cię zawracają z Twojej ścieżki. Zawsze się tacy znajdą, zawsze wściekli że żyjesz nie tak jak oni chcą, że nie odczuwasz frustracji i ich goryczy codzienności. Ostateczne szczęście, często osiąga się w samotności. Budda opuścił dziecko, piękną żonę, imperium które było już praktycznie jego. Miał wszystko; bogactwo, wiarę i tradycję, ale zostawił to w imię spełnienia. Dlatego losy królów są nieznane, a ich imiona zapomniane, a czyn Buddy rozgrzewa serca miłośników prawdy na całym świecie. Nie wierz, nie przyjmuj cudzych wierzeń jako swoich; szukaj swojej własnej prawdy. Niby jakim cudem chłopak który pasał krowy, a później poszedł do seminarium gdzie awansowano go na sługę Bożego, ma wiedzieć lepiej od Ciebie gdzie istnieje sens życia? Jezus jest celem istnienia? być może, sam sprawdzę. I nie potrzebuję do tego pośredników, Boskich sług, którzy bez pieniędzy plebsu pomarli by z głodu i chłodu. Amen.

Nie czekaj na miłość. Nie czekaj na szczęście. Po prostu kochaj i bądź szczęśliwy. Pytasz jak to zrobić? to niezwykle proste. Włącz radosną muzykę i tańcz. Pobaw się z kotem, psem. A jeśli nie masz psa i kota, a tak w ogóle to ich nie lubisz? wyobraź więc sobie coś, co pokochasz, i to kochaj. Nie bądź żebrakiem, niewolnikiem; po prostu weź to, co jest dla Ciebie za darmo. Miłość i szczęście, jest za darmo. Ciesz się i kochaj, a chociażby mnie. W sumie dlaczego by nie? Współczesne kobiety, to żebraczki. Skryte za bełkotem dizajnu i mody, zrozpaczone upływającym czasem, ślepe jak młode kocięta, nie widzące tego co mają pod nogami. Zapatrzone w niespełnialne marzenia, koszmary stworzone w głowach

Czytany 12569 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:50
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # liniowy 2013-01-20 15:23
chrum, chrum, chrum, chrum
szukajcie tego jednego promila,
choćby w wyższej gęstości, by się tutaj zmaterializował :-) wyjątkowe? tak, wszyscy jesteście wyjątkowi i możecie znaleźć. Baju, baju powie mistrz, i niestety w wielu przypadkach ma rację. proza przyćmi ten boski pierwiastek i po zawodach...
gdzie to ten nr konta? :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-01-20 20:12
Niestety, szczęście to coś, co dozna w życiu promil ludzkości. Reszta skazana jest na gonienie za króliczkiem. Nr konta bankowego?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Hajja 2013-01-20 18:24
Dwa ostatnie teksty, to właśnie to, czego potrzebowałam w ostatnim czasie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-01-20 20:12
Cieszę się. Ale myślę że spierdoliłem ten felieton jak się patrzy. No nic, od teraz tylko krótkie formy, jak dam radę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Piotr 2013-01-20 20:46
Cytuję Marek:
Cieszę się. Ale myślę że spierdoliłem ten felieton jak się patrzy. No nic, od teraz tylko krótkie formy, jak dam radę.


A ja właśnie lubię Twoje dłuższe formy. Przy długiej formie mam odczucie piszesz prosto od siebie, szczerze to co leży Ci na wątrobie. Jesteś bezpośredni w przekazie oraz umiesz słowami ubrać to co czujemy i chyba za to czytamy i w jakiś swój sposób lubimy Ciebie.

A teraz żartem. Ufff.... Dawno nikomu nie puściłem takiej wazeliny :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-01-21 00:35
Widzisz Piotrek, kobiety lubia grę słowem, grafomańską grę - nie ukrywajmy. Faceci lubią konkret. Mieszając te dwie rzeczywistości, tworzę gniota. Albo tak albo siak. To mój błąd. Trzeba pisać krótko, konkretnie, celnie uderzać, punktować. Krok w tył, ale dwa do przodu. Problem w tym, że nie umiem pisać krótko. Zawsze muszę się rozpisać, co trwa godzinami.

Może jakieś pomysły na ciekawy tekst?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Panna B 2013-02-14 10:49
Doczytałam do "Nie podążaj za światem", bo dalej mi się już nie chciało,ale może jak mi się zechce to doczytam. Jakbym miała coś powiedzieć na temat tego fragmentu,który przeczytałam i twojego komentarza,to ujmę to tak: nie lubię takiego generalizowania i szufladkowania ludzi,że wszystkie kobiety to lubią to,to i to i są takie,takie i takie a faceci lubią to,to i tamto i są tacy,tacy i tacy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2013-01-21 09:04
..."odrzucić precz męską chuć, dominacji upojny czar, krwisty władzy zaduch"
Potrzebujesz egzorcysty?
Marku wróć:D
"Trzeba pisać krótko, konkretnie, celnie uderzać, punktować"
:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Afrodyta 2013-01-21 18:43
Egzorcysta jak najbardziej wskazany :P Dlatego udam się na wieczną tułaczkę odwiedzin u ks. Szatanka. Podobno ma taką moc, że od wszelakich uroków uwalnia. Nawet wpływu tej stronki dla pacjentów Tworków :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # artim77 2013-01-21 00:40
Coraz częściej myślę, że najbardziej ekscytujące, podniecające i intrygujące jest "gonienie króliczka". Jak (go złapiesz) osiągniesz cel, zrealizujesz marzenie - po chwilowej euforii, spełnieniu, zadowoleniu- podnosisz głowę i szukasz k olejnych wyzwań. Nowe marzenia i cele pobudzają do działania, do życia.
Ja tak mam :-)
Pozdro
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-01-21 00:42
Tak, jest to ekscytujące, jest jak piszesz. Ale jaka to motywacja? czy daje Ci szczęście, spełnienie? zachwyt życiem? czy może ciągły dół, i od czasu do czasu ekstaza że się udało?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # artim77 2013-01-21 10:48
Motywacja duża, daje szczęście, daje spełnienie, daje zachwyt nad życiem, ale...na chwilę :). Nie wiem, czy każdy facet tak ma, ale nie potrafię zbyt długo cieszyć się, zachwycać osiągniętym celem, sukcesem. Chyba podświadomie wciąż szukam, dążę, wyznaczam cele, chcę spełniać marzenia. Czasem to męczy, ale daje radość, ekstazę i...sens.
"W życiu piękne są tylko chwile, dlatego... warto żyć"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Adam 2013-01-25 01:29
Większą przyjemność daje dążenie do celu niż jego zdobycie? Dla mnie również ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Bonhart 2013-01-22 03:20
Czytałeś może "Potęgę Teraźniejszosci"?
Podejrzewam, że tak, bo widzę sporo odnieśień.
Zgadzasz się z autorem w 100% ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Buszujący w życie 2013-01-25 01:08
No i zeszły mi 2 piwa na czytanie Marka ostatnich wypocin. Aż 2 bo ja wolno czytam...No i fajne to jest chociaż przez chwilę mi się wydawało, że gdzieś tam zaprzecza sam sobie. Zawsze po przeczytaniu tłuką sie mi po glowie Twoje teksty przez kilka dni, to dobrze o Tobie świadczy ( o mnie też - znaczy trafia coś ) Tylko na miłośc ludzką nie chlej whisky z colą - to jak dymanie w kondomie, lodu sobie wrzuć ;) Jak to możliwe, żę jesteś bezrobotnym kołczem ...Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # liniowy 2013-01-26 22:25
kefir2010.wordpress.com/2013/01/26/badz-zmiana-ktora-chcesz-dostrzec-w-swiecie-globalna-swiadomosc/

od kefira, warto przeczytać :-)
Marek a próbowałeś może prawdziwego bimbru?
zamiast modnych zachodnich podróbek...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # BlueS 2013-01-27 15:06
Forma to tylko forma a treść to tylko, przepraszam aż treść. Nie forma mnie przyciąga u Marka więc jest mi prawie obojętna ale wobec takiej treści przejść bez wstrząsu nie sposób.
Kontynuuj dzieło, przekuwaj treść w formę coraz doskonalszą a nagroda Cię nie minie a jak minie to trudno.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd