Najnowsze felietony

poniedziałek, 31 grudzień 2012 15:49

Łgam, w imię miłości

Napisał 
Kobiety zmuszają mnie do łgarstw. Każda z kobiet ma swój wzorzec tego, z jakim facetem chce być, z jakim być może założy rodzinę, a z którym pójdzie do łóżka. Ten wzorzec obejmuje pewien zestaw cech, sprawdzany licznymi pytaniami, a także pozornie nieistotnymi testami. Liczy się więc stosunek do dzieci, cechy psychiczne takie jak cierpliwość, poczucie humoru, poglądy na temat związku i kobiet, relacja wobec rodziców; a także oczywiście cechy społeczne takie jak pozycja w grupie społecznej, wykształcenie, oraz wisienka na torcie - poziom finansowy. Czy masz mieszkanie, dom, jakie zarobki, jakie szanse na awans i wyższy poziom życia. Wszystkie te właściwości tworzą pewien wzorzec, i bardziej lub mniej dostosowując się do niego, wpadasz w pewne szufladki; do łóżka, na ojca jej dzieci i męża (samobieżny bankomat), do chodzenia by zabić czas i z nudów, żeby z kimś być póki nie trafi się "czegoś lepszego". W końcu jak mówią uczeni w piśmie, kobieta jest jak małpa; nie puści się starej gałęzi, póki nie trzyma mocno nowej.

Dziecko; karta przetargowa

Dzieci masz lubić, uwielbiać, kochać. To daje gwarancję, że zajmiesz się waszymi dziećmi. Ale nie tylko o to chodzi; kochając dzieci, będziesz bał się rozwodu, bo dzieci wtedy przeważnie trafiają do matki, choćby biła i piła. Jeśli kobieta wie że boisz się rozstania, może sobie na więcej pozwolić. Nie musi, ale może. Jeśli ma w sobie tendencję do "numerów", chętniej ich dokona, wiedząc że będziesz zamiatać sprawę "pod dywan", by nie stracić dzieci. Twój początkowy "atut", może stać się gwoździem do trumny. Nie jest tajemnicą, że wiele Pań wymusza właśnie dziećmi na mężu różne ustępstwa, załatwia swoje sprawy. Po rozwodzie, dziecko staje się zakładnikiem, wypuszczanym na niedzielne widzenia tylko wtedy, gdy alimenty wpływają systematycznie - a i nawet wtedy dziecko używa się, by wyciągnąć jeszcze więcej ze zdesperowanego mężczyzny. Kto zna podobne przypadki, wie jak bardzo są one trudne, jak rozpaczliwe. Dramat mężczyzny któremu odbiera się ukochaną córcię albo wyczekiwanego synka, jest niewyobrażalny. Ale o tym nikt nie mówi, gdy mama i tata się poznają; działa zmysłowy marketing, puszenie piór, do gry włącza się układ hormonalny i człowiek jest naćpany serotoninowym zakochaniem. Gdy szał ciał mija, zostaje proza życia, i dzieciak. A także skonfliktowani rodzice, wściekli że ich nierealne oczekiwania z komedii romantycznych się nie spełniły, przy czym przeważnie jedna ze stron, wykorzystuje maluszka w rozgrywce przeciw drugiej stronie.

Moda; być jak reszta baranów

Masz być cierpliwy, by znosić histeryczne wrzaski, przytyki i fochy, jak też bolesne żądła wbijane przy każdej okazji "a Kowalscy mają nowe auto, w ogóle nas nie kochasz, nie dbasz o rodzinę", "jaki z Ciebie facet". Taki facet później pije by zapomnieć, by ten ból który drąży od środka jego wnętrzności, wypalić alkoholem. A to błąd, ponieważ by rodzina była szczęśliwa, a dziecko dobrze się rozwijało, nie musisz mieć ładnego auta. Wystarczy w miarę bezpieczne. Może być nawet autobus co zmniejsza komfort, ale nie ma wpływu na to by dziecko wyrosło na porządnego, uczciwego człowieka. Uzależnianie szczęścia od aktualnej mody, jest kompletnym szaleństwem, ale świadomym; moda jest po to, byś poczuł niezadowolenie z aktualnego stanu i kupował nowe produkty. Kobiety najczęściej się na to łapią; na poczucie że mając stary samochód czy sukienkę, są niemodne, a więc nieszczęśliwe. Jesteś małżonkiem, więc masz zapewnić szczęście; szkoda tylko, że nikt wcześniej nie uprzedził Cię, że szczęście to nowe szmaty i obrabiane w fabryce kawałki metalu i plastiku. Poglądy na tematy męsko damskie, masz mieć jedynie słuszne, społecznie poprawne; kochać kobiety, nie uderzyć nawet kwiatkiem, dbać o jej szczęście i uśmiech na twarzy. I koło się zamyka, ponieważ większość kobiet ma uśmiech na twarzy tylko wtedy, gdy Ty dostajesz po dupie. Względnie możesz się wykupić z drwinek, gdy coś kupisz, coś modnego, coś o czym wyczytała w kobiecej gazecie. Stąd taka nienawiść do prostytutek, te wieczne teksty o złapaniu hiva; płacisz sto pięćdziesiąt i masz seks, u żony jest on znacznie droższy, i co tu ukrywać - znacznie gorszej jakości. I żadna z żon nie powie, że hiva można złapać niekoniecznie u prostytutki, a także od zdradzającej żony (zdrada to oczywiście Twoja wina, czuła się niekochana). O pozycji finansowej nie ma co mówić; to kamień węgielny związku, pozycja społeczna, możliwość dopasowania się do kanonów mody, i bycia jak inne barany w stadzie. Najważniejsze dla kobiety; być jak inni. Powielać schematy. Tak samo się ubierać, myśleć. Zawsze ten sam zestaw marzeń, zrodzony w dowcipnych umysłach kreatorów mody, speców od marketingu i reklamy.

Łganie w służbie seksu

Nauczony wielokrotnym doświadczeniem, wiem że w sprawach damsko męskich prawda nie popłaca. By dostać seks, muszę nałgać. By mieć coś więcej, muszę jeszcze więcej nakłamać. O stałym związku nawet nie myślę, bo to s/f w mojej sytuacji życiowej. A że kłamać nie lubię, często potencjalna znajomość kończy się awanturą. Kobiety nienawidzą szczerości i prawdy; chociaż deklarują coś zupełnie innego. "Powiedz mi prawdę" - żąda kobieta. Gdy ją mówisz, następuje atak furii, histeria, albo miesiąc milczenia, płacz i szlochy. Za drugim razem już skłamiesz, zostaniesz tego boleśnie nauczony. W związku poznasz smak hipokryzji i obłudy, krycia się z prawdziwymi emocjami i uczuciami, a doskonałym nauczycielem będzie właśnie kobieta, najsłabsze ogniwo społecznej szopki. A więc później, już po awanturze z facetem który myślał że prawda jest trendy, wielbicielka miłości i związku trafia na kłamczucha, który lubi ten sport - kłamie soczyście, bez mrugnięcia okiem, łga jak z nut, jak Michnik, i po jakimś czasie następuje wielkie rozczarowanie. No cóż, sama tego chciałaś. Mówił prawdę - sukinsyn, żałosny, pusty gnojek. Kłamał - jeszcze gorzej; nie daje pieniędzy, szczęścia, znika z kolegami na wódkę, zamiast siedzieć w domu pod pantoflem i oglądać telewizję z całą rodziną. Łatwiej jest zaspokoić agresywną, jadowitą tarantulę językiem, niż nowoczesną kobietę, której umysł jest marketingowym śmietnikiem, pełnym plastikowych przedmiotów, gadżetów i dobrych rad nieśmiertelnej mamusi. Czy matrona żyje czy nie, jej nawoływania, pohukiwania, ostrzeżenia i dobre rady w każdej sytuacji, wypełniają szczelnie mózg myszki. I nie ma znaczenia, że szanowna mamusia rozpieprzyła kilkanaście związków, a frustracje topi w szklance z ginem, wysiadując godzinami przy parapecie i oglądając sąsiadów. Ona teraz się Tobą zajmie córeczko; tak dobrze, że skończysz jeszcze gorzej niż ona. Wasze połączone umiejetności partolenia wszystkiego, nieuctwo, dyletanctwo, pazerność, chciwość i zwykła głupota, sprawi że stworzycie doskonały team. Zaskoczycie nawet nasz rząd w partactwie, i kto wie, może dostaniecie jakieś zlecenie, np. na budowę płyty lotniska w Modlinie?

Halu, tu gorycz

I tu nie chodzi o żal. Może trochę; odczuwam gorycz i smutne, szydercze rozbawienie. Jeśli kolejna z kobiet mówi mi o tym że miłość jest najważniejsza, a liczy się tylko wnętrze, wiem że mówi to, co społeczeństwo wymaga od niej żeby mówiła. W sumie jaki ma wybór? powie prawdę, to powiedzą że blachara i kurwiszon. Musi więc mówić to, co trzeba mówić, a robi swoje. Nie ma wyjścia. Łga więc tak samo jak ja, kiedy chcę dobrać się jej do tyłka. Ja oczywiście łgam w dobrym celu; nie oszukujmy się, cipka nie mydło, nie wymydli się. W tym postanowieniu, wspiera mnie mądrość ludowa; "nie dała chłopakom, to dała robakom". Podkreślam że łgam tylko i wyłącznie w komplementach. Nigdy nic nie obiecywałem. Wygląda jak ropucha? jest piękna. Jest głupia jak but? ma w sobie niezwykłą inteligencję. Koczkodan? ma w sobie coś nieziemskiego. Kłamiąc, myślę o Boskim pierwiastku, który jest w każdym z nas. To mnie usprawiedliwia i znieczula, jak whisky z colą po wszystkim. Mam wiele lat okrutnego doświadczenia w tym co opisuję; kobiety patrzą na moje zdjęcie - ok, większości pasuje. Całkiem do rzeczy ze mnie chłopak. Nie wszystkim się podobam, ale nie narzekam. Zadzwonię, poczaruję, mam bardzo ciepły, serdeczny głos; kolejne punkty zdobyte, dziewczyna jest naprawdę zainteresowana.

Zgwałcił mnie bezrobotny!

Gdy się podobam, dochodzi do rzeźni; padają pytania czy pracuję. Kłamać czy nie? oczywiście, nie pracuję od kilku lat. Pocę się w trakcie jak mysz ze stresu. Czy chodzę na imprezy? nie, bo jestem chory. Od lat przemykam cichaczem do sklepu, jak dam radę. I tu już jest koniec rozmowy. Jedyne co mnie trzyma na rynku atrakcyjności, to ta nieszczęsna książka; można się pochwalić, że spotykam się z pisarzem. A jakim? a idź zobacz do empiku (z pozoru obojętne wzruszenie ramion, ale w środku aż się gotuje, na myśl że koleżance gul skacze). Pieprzy mnie pisarz - brzmi nieźle. Dałam w dupę pisarzowi. Całkiem całkiem. Oddałam się bezrobotnemu - uuu, koszmar, obciach. Obciągnęłam kolesiowi bez prawa do zasiłku - masakra! pisarz i auto kobiecych poradników, spuścił mi się na twarz - aj waj, cool. Bezrobotny i chory na zespół jelita drażliwego, bez renty i zasiłku, nierób, gwałcił i napastował moje wargi sromowe - gwałt! obrzydliwe!

Jest w każdym empiku moja książka, gorzej gdy zapytają się o zarobek z nich, tu zdarza mi się zająknąć. Mówię półprawdę że zarabiam, tymczasem nie zwróciło się jej wydanie, chociaż faktycznie zarabiam. Drugi atut, to potencjalna szansa na duże pieniądze. Wierzę i wiem, że w końcu wypłynę, jestem o tym przekonany. Z drugiej strony, byłem przekonany o wielu sprawach, i wiele z nich potoczyło się inaczej, niż miałem zamysł. Czyli jestem jak jajko z niespodzianką; kiedyś pęknę, i z obsranego jajka wyskoczy człowiek sukcesu. Ale możliwe jest też, że ktoś z tego jajka zrobi sobie jajecznicę. Potencjalny człowiek sukcesu będzie więc skwierczeć na patelni, i przejdzie metamorfozę w tajemnych otchłaniach jelita grubego. W wypadku sukcesu, zaprosi dobrą, porządną dziewczynę (katoliczkę z zasadami) na dobrą kolację do luksusowej restauracji, wydupczy w drogim hotelu, a na śniadanie będziemy jeść małże i bagietki, bo to takie francuskie, takie cool. A później do sklepów, by wycisnąć ze mnie wszystkie pieniądze. Mądra kobieta najpierw wyciska nasienie z mężczyzny, a później pieniadze. Na końcu życie, ale refleksja przychodzi zwykle po czasie, gdy mężczyzna nie ma już ani nasienia, ani pieniędzy. Zapamiętajcie i zapiszcie to sobie bracia samcy; nasienie = pieniądze = życie. Taka jest kolejność. Twój pradziad i prapradziad, tak właśnie żyli i tak marnie kończyli. Ty także tak dokończysz żywota, ale być może ja, temu się oprę; po prostu żadna nie jest tak głupia, by pchać się w paszczę rekina. Chociaż...

Mądrość = cellulitis

Ale ludzie nie lubią czekać, chcą mieć wszystko już tu i teraz. Stąd eksplozja kredytów, a później płacz że trzeba spłacać. Tylko mądrzy inwestują w przyszłość. Ale mądrość pojawia się z wiekiem i doświadczeniem, trudno więc jej wymagać od młodej dziewczyny. Dlatego obdarzany jestem sympatią od Pań, które już wiedzą że życie nie kończy się chwili dzisiejszej, a także za parę lat, fajnie jest mieć taką znajomość, zwłaszcza że ja nigdy nie zapominam. Dlatego Panie dojrzalsze są moimi przyjaciółkami (ponieważ są inteligentniejsze) a Panie młodsze, jędrniejsze, testerkami mojego systemu nerwowego, gdy ze mnie drwią czy rzekomo obojętnie zadając pytania o pracę, rodzinę. "Naprawdę nie masz żony, dzieci? o mój Boże! przecież masz już 34 lata! i nic nie masz? masz strasznie smutne, żałosne życie. Żal mi Ciebie". I tak mi mówi panna po rozwodzie z dwójką dzieci, pracująca w sklepie z butami. Faktycznie, nadaje się jak nikt inny na coacha.

Lubię pieprzyć te starsze

A więc wspominałem, że drwią ze mnie - szczególnie gdy jestem szczery, i mówię jak wygląda sytuacja. Najbardziej złośliwe są ambitne, zdesperowane trzydziestki. Coś już mają, pracują w korporacji, mają ajfona, kupują w almie bo tam jest modnie, jeżdżą vw beetle lub audi A3. Tak szczerze, wyznam Państwu w tajemnicy, że lubię pieprzyć się z 34 - 45 latkami. Te młode wiadomo, ciasne, jędrne; ale nieopierzone, głupie. Lubię jak mam o czym pogadać. Młoda dziewczyna jest sexy, ale to takie trochę jakby mięso w kaloryferze do dupczenia. Czuję się troszkę jak zboczeniec. 18 latki a już 17 tki są słodkie. Głupiutkie, ale słodkie. Dziewice najlepsze, nie mają porównania, więc nie wiedzą jaki jestem kiepski w sztuce miłości; ot, prosty, niewykształcony chłopak ze mnie, aby wskoczyć na niewinne dziewczę i przygnieść ją tłustym brzuchem, zero finezji, żadnej elegancji, po prostu fucha do zrobienia. Dla nich zawsze będę, twardym jak stal bożkiem seksu. Facet się czuje mądrzejszy, coś już sobą reprezentuje. Dwudziestki do trzydziestki stają się wyrachowane, agresywne, a nadal są idiotkami; przy okazji seks z nimi, sprowadza się do leżenia jak kłoda. Czasem zdarza się perła w gównie, ale to rzadkość. Starsze i zadbane, to już wielka rzadkość. Najlepsze do pieprzenia są dziewczyny wykonujące ryzykowny zawód. Aż się cały trzęsę, jak wspomnę chwile z Panią kaskaderką. Później chciała mnie zabić, nienawidziła, ale seks - niezapomniany. Tak bardzo było fajnie, że po awanturze przepraszałem się z nią, słałem smsy. Łgałem, ale wszyscy wiemy po co i dlaczego. Tylko dwa albo trzy razy się upokorzyłem wobec kobiety. Raz z miłości, raz z ambicji, a raz z żądzy. Ponadto kobitki koło 40 chy mają już przeważnie dystans do siebie, do życia. I to jest fajne. nie obrażają się jak mówię o ćwiczeniu mięśnia łonowo guzicznego; młode wpadają w szał. Wstyd, młoda dziewczyna, a mogłaby przez granicę w cipce szmuglować litrową whisky. Zwróć takiej uwagę, a od razu usłyszysz że masz małego. Ale czy ja mówię że nie? ależ skąd. Mięsień kobieta powinna ćwiczyć dla niej samej. Pewna babeczka ćwiczyła go kilka lat. Jej ex miał chyba siedem centymetrów, więc musiała. Przyznam Państwu, że wyłem jak głodny wilk - alfa; głośno i donośnie. Wycie te śmiało przekraczało ściany mojej kawalerki, nazywanej przez niektóre wściekłe Panie - burdelowiskiem. Dopóki było fajnie, było to ciepłe, przytulne mieszkanko. Jak nie chciałem robić dzieciaków, czy sprzedawać mieszkania by dać na wspaniały biznes życia małolacie która o biznesie wie tylko tyle, ile wyczytała w wyborczej, nagle czuły kącik zmieniał się w sekciarską melinę, rzeczone burdelowisko, a nawet, uwaga! rykowisko dziwkarza i błazna, czyli oczywista oczywistość, mnie.

Pod walcem okoliczności

Choroba jasna! Tylko co ja mogę zrobić? gdy pojawiła się choroba, walczyłem z nią jak umiałem. A trzeba przyznać, że w sensie wiedzy o umyśle, wiedziałem znacznie więcej niż przeciętny człowiek. Teraz widzę że umiałem bardzo mało. To jak kaszel spowodowany rakiem płuc, a ja próbowałem leczyć go flegaminą. Dopiero teraz odsłania się przede mną cała geneza problemu, i nadal sobie z tym nie poradziłem. To znak że jeszcze niewiele wiem. Możliwe że za jakiś czas, wszystko zrozumiem. Z początku hamowałem postępy choroby, ale i tak przegrałem - także teraz widzę, że przegrać musiałem. Jakby przejechał po mnie walec. Kilka lat trwała ta gehenna, aż uznałem że dalej nie mam siły. Poddałem się więc, i zacząłem prowadzić życie w zamknięciu. Utrzymywali mnie rodzice, a ponieważ ojciec jest inwalidą, matka mi przynosiła jedzenie do mieszkania. I tak latami. Jak mama zachorowała, głodowałem, bo wstydziłem się prosić, zresztą nie bardzo miałem kogo. Znajomi momentalnie znikają, gdy chorujesz i żyjesz w biedzie. Pojawiają się złośliwi, cieszący się poczuciem upokorzenia, bezradności. Renty mi dać nie chcieli, i jak mi powiedziała moja wspaniała lekarka, bez łapówki nie dostanę choćbym nóg nie miał. Pisałem więc. Miałem internet, komputer, nic innego robić nie umiałem i nie mogłem. Siedziałem i pisałem, a w wolnych chwilach czytałem i bzykałem, by posiąść - nie tylko Panie, ale także wiedzę o ich psychice. Z wiedzy tej zrodziła się moja twórczość, zwana często przez Panie wymiocinaim i rzygowinami, a przez Panie bardziej ambitne, znacznie wulgarniej. Chwalić Pana Boga, są też głosy chwalące mnie, gloryfikujące, a zdarzają się również podziękowania. To wam moi ukochani czytelnicy, dedykuję te wszystkie miłe i mniej miłe, ukradkowe kopulacje, pośpieszne wytryski, szalone kwadranse kiedy to nagi autor przyszłych bestsellerów, wykonywał śmieszne, frykcyjne ruchy na Paniach. I tak mijały lata, a ja krok po kroku, budowałem swoją pozycję i strukturę. Od calkowitego, bezwzględnego zera. Mimo oporów, problemów, kłopotów. Szlifowałem pisanie, i ciosy proste na worku bokserskim. Sprawa jest prosta, ja nie ustąpię, więc materia życia musi kiedyś przede mną ustąpić. Albo ja, albo ona; nie ma innego wyjścia. Ja też go nie mam; do łopaty nie pójdę, źródeł utrzymania nie mam, rodzice chorzy. Albo się przebiję, albo wyląduję pod mostem. Wiadomym jest, że taka perspektywa nie budzi podniecenia u Pań. Toteż nie dzielę się tymi przemyśleniami z nimi. Piszę je za to wam, ponieważ wiem że zrozumiecie.

Sponsorzy swojej karmy

I tak już sporo osiągnąłem pisaniem (jeśli wziąć pod uwagę miejsce od którego zacząłem, ze zwyklego punktu widzenia osiągnąłem niewiele) chociaż tego nie widać. Kilka komentarzy? nieważne. Liczy się ile znasz ludzi, jaką masz za sobą strukturę. Udało mi się dokonać kilku rzeczy; przede wszystkim jestem sam sobie szefem, i mam pozycję lidera. Nikt mi nie wydaje rozkazów, poleceń; ja decyduję co chcę zrobić. Nienawidzę jak ktoś mną rządzi - niech przedwcześnie wyłysiali szefowie spadają na bambus. I wreszcie dostęp do ludzi, którzy wiele mi w życiu pomogli. Nie wiem co by było, gdyby nie oni. Źle by było. Na pewno mam dobrą wyjściową pozycję, do frontalnego, druzgoczącego ataku. Wiele lat pracowałem na pozycję, która inni mieli daną z urodzenia. Tylko że ci urodzeni czempioni, nie mają takiego doświadczenia jak ja. To niekoniecznie musi przełożyć się na sukces, ale na mądrość na pewno tak. Pytanie tylko, czy będę tę mądrość umiał odpowiednio opakować i sprzedać. Póki co, doświadczenie i fakty wskazuję że tego nie umiem. Ale kto wie, może jeszcze się nauczę. To że piszę, to że nie muszę pracować, to nie moja lecz innych zasługa. Ludzie mi pomagają finansowo, a ja to traktuję jako wsparcie. Gdy będzie taka możliwość, odwdzięczę się. To że ci biedni mogą poczytać, mają dostęp do dobrej wiedzy, to zasługa ludzi z działu sponsoring strony. Gdyby nie oni, nie miałbym nawet za co opłacić serwera, a przecież opłacam trzy serwery, plus trzy domeny i inne rzeczy. Prawie tysiąc złotych rocznie, który muszę zdobyć. Spójrzcie na tych, dzięki którym można mnie poczytać na spokojnie, na szybkiej stronie, bez reklam KLIK To nie takie oczywiste, ponieważ na blogach niby pisanie jest za free, ale wyskakujące jak Filip z konopii reklamy, mogą niejednemu napsuć krwi. Strony otwierają się powoli, mulą, chorują - moje nie. Dzięki tym oto ludziom, którzy wolą pieniądze dać na rozpowszechnianie wiedzy (i whisky z colą), zamiast na denaturat dla menela. Promując wiedzę, promują swoją dobrą karmę, pomagają innym.

Jestem głodny sukcesu i pieniędzy. Chcę jeździć dobrym samochodem. Chcę dobrze mieszkać, blisko natury. Chcę wreszcie być wolny finansowo i społecznie, bym mógł pisać to co czuję, a nie to co ludzie oczekują.  Gdy to zdobędę, zmienię się w leniwego, wyliniałego dziada, który wozi się kabrioletem z młodą panną, modlącą się żebym jak najszybciej zdechł i zostawił jej pieniądze. Wybacz kotku, mam długowieczne geny. Nie umrę za szybko, chyba że mi dopomożesz. Ale póki co, krew w żyłach wartko krąży, erekcję jeszcze mam, i prę do przodu. I tylko mądrzy ludzie zdają sobie sprawę, że głód sukcesu znaczy znacznie więcej, niż aktualnie posiadane duże pieniądze. Doświadczenie tej sytuacji, nauczyło mnie kilku ważnych spraw:


1. To czy jesteś dziadem, zależy nie od ilości pieniędzy i ciuchów, a od tego czy chcesz zmienić swoje życie, czy masz ambicję. Jest wielu młodych fajnych facetów, którzy nic nie mają, i chcą się rozwijać. I to jest wspaniałe. Szukają swojej drogi, i w końcu ją znajdą. Ci najmądrzejsi wyjeżdżają z Polski, co najczęściej jest jedynym sposobem na realizację marzeń swoich, a nie oligarchów, bandytów i polityków, co w sumie na jedno wychodzi. Marzenie nie wystarczy, musi do niego dojść jakakolwiek działalność, ruch, działanie.

2. Dla większości ludzi, liczy się tylko i wyłącznie zewnętrze. Dobry samochód, stopień naukowy, widoczne pieniądze. To wystarczy by kogoś szanować, bądź przy tego braku, okazywać mu pogardę. Tacy ludzie to głupcy. Plusem jest to, że gdy takich zlokalizujemy, po zdobyciu sukcesu wiemy że trzeba od nich z daleka; albo ich wykorzystywać. Np. gdy wiesz że ktoś wszystko powtarza, nie zważa na lojalność, to możesz go wykorzystać. W moim kręgu znajomych jest taka osoba, i jeśli ktoś chce by pewna informacja poszła w pewien krąg ludzi, mówi się jej to w tajemnicy. Po co się denerwować, dawać po pysku? trzeba to wykorzystać. Zło nie jest sexy jak to przedstawia Hannibel Lecter, zło jest często prymitywne, głupie, i zawsze - koszmarnie nudne.

3. Wszyscy ludzie bez wyjątku, łącznie ze mną i z Tobą, to egoiści którzy patrzą jedynie na swój, różnie definiowany interes. Jeśli ktoś zgrywa dobrego, to jest taki tylko dlatego, że z różnych względów daje mu to korzyść. To nie cynizm i wyrachowanie przeze mnie przemawia, a wiedza o funkcjonowaniu ego. Jeśli wierzysz że jesteś bezinteresowny, to jest głupi. I jeśli masz szczęście, kiedyś to zrozumiesz.

4. Miłość istnieje, ale przykryta jest instynktami i społecznymi pragnieniami. Dokopują się do niej nieliczni, a cała reszta bazuje na miłości romantycznej, czyli silnego naćpania hormonami; trwa to do ok. dwóch lat, a później pojawia się proza życia, a także kłótnie, niesnaski i nienawiść. Oraz roszczenia finansowe "bo przecież urodziłam Ci dziecko".

5. Bóg istnieje, ale jako prawa życia, a nie osobowy byt. Jest to zbyt rozległy temat, bym teraz mógł się na jego temat rozpisać. Więcej o tym piszę na www.ecoego.pl

6. Siła charakteru rodzi się w walce i trudnościach. Jeśli chcesz być silny, nie unikaj bólu i cierpienia. Nie czcij ich jak głupcy, to tylko znaki życia. Pojawia się i znika, ale zostawia po sobie zgliszcza, albo potężny, umocniony gród. To nie cierpienie jest złe, ale Twój stosunek do niego. Jeśli traktujesz je jako skocznię do wyższego celu, wzmocni Cię, uszlachetni. Jeśli boisz się go i odpychasz, zostaniesz zdeptany, zdeprawowany. Traktuj cierpienie jak znaki, jak umocnienie i możliwość poznania swojej osobowości. To Cię wzmocni jak gorący rosół z kury.

7. Wiara mężczyzny że kobieta i jej szczęście zależy od niego, to zgubna pułapka. Od Ciebie zależysz tylko Ty - w dość ograniczonym zakresie. Przyśpieszysz bądź zwolnisz bicie swego serca? sprawisz że zaleje Cię hormonalna fala rozkoszy? cierpienia? sam więc widzisz, że nawet nad swoimi stanami emocjonalnymi nie panujesz, a bierzesz się do grzebania w życiu innych ludzi? powodzenia. Będzie Ci potrzebne.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Życzę Państwu serdecznie, by nadchodzący 2013 rok, był pełen radości, poznania siebie, zdobycia wiedzy. Życzę szczęścia, ale nie tego który daje cokolwiek na zewnątrz, a odkrycia tej odżywczej fontanny spokoju i entuzjazmu w sobie. A sobie? sobie życzę tego samego, plus wreszcie jakiś normalny samochód. Może nowa książka w tematach damsko męskich? któż to wie, co przyniesie nam wiatr przyszłości? a więc tak na cito; grande punto z czymś mocniejszym pod maską, bądź hultaj I30 tysiąc sześćset (względnie hokus focus 1.6) wydanie dwóch książek, a także przetłumaczenie ich na ang.

Czytany 13094 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:52
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Pytań kilka 2012-12-31 17:18
1. W kodach uzdrawiania sam opis stosowania kodów zaczyna się gdzieś od 200 str. Trzeba czytać całość, czy wystarczy od 200 str?

2. Czy myślałeś kiedyś o samobójstwie?

3. Jak spędzasz sylwestra?

Miałem jeszcze jedno, najważniejsze pytanie, ale wyleciało mi z głowy. Może później sobie przypomnę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-31 18:24
1. Nie trzeba, ale warto.
2. Tak, ale krótko.
3. Z przytupem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Afrodyta 2013-01-03 12:37
Cytat:
1. W kodach uzdrawiania sam opis stosowania kodów zaczyna się gdzieś od 200 str. Trzeba czytać całość, czy wystarczy od 200 str?
Zaciekawiona działaniem tej metody, przeszukując internet, znalazłam krótki opis wraz ze wskazaniem punktów, na które należy nakierowywać energię. I jestem pozytywnie zaskoczona. Co prawda nie spodziewam się cudownego wyzdrowienia, ale pozytywny efekt czuję.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # boring 2012-12-31 20:02
odgrzewane kotlety...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-31 21:06
Ale nie na tyle, byś nie zareagował :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # boring 2013-01-01 14:07
tak, ale lakniemy nowosci, bo to co juz piszesz to juz wiemy, jesli nie stad to z rl, lakniemy nowego oswiecenia duchowego jak zyc - najlepiej ekonomicznego, gdyz w obecnej dobie stawia sie na "jakosc zycia", idea bozkow odeszla do lamusa...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Zbożowy 2013-01-01 14:59
Ale boring, wymagasz od kogoś by pokazał Ci jak żyć? Przecież to indywidualna sprawa każdego z nas. W sensie ekonomicznym również. Jednemu pasuje ruchanie słabszych za grosze a innemu praca na własną odpowiedzialnoś ć.
Nikt nam nie powie jak żyć. I szczerze lepiej, żeby nikt nie chciał, bo już paru takich na ziemi było.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Oświecona 2013-01-01 20:20
Cytuję boring:
tak, ale lakniemy nowosci, bo to co juz piszesz to juz wiemy, jesli nie stad to z rl, lakniemy nowego oswiecenia duchowego jak zyc - najlepiej ekonomicznego, gdyz w obecnej dobie stawia sie na "jakosc zycia", idea bozkow odeszla do lamusa...

Cytuję boring:
tak, ale lakniemy nowosci, bo to co juz piszesz to juz wiemy, jesli nie stad to z rl, lakniemy nowego oswiecenia duchowego jak zyc - najlepiej ekonomicznego, gdyz w obecnej dobie stawia sie na "jakosc zycia", idea bozkow odeszla do lamusa...


Nowości,nowości kiedy króluje "old school",bo ma niezachwiane podstawy i fundamenty.I to na nich się buduje ewentualnie z lekka modyfikuje.Podo bnie znachor duchowy :od wieków powtarza w kółko to samo, a lud nierozumny i tak dokładnie wszystko spierdoli ...
Ale... skoro poznałeś i wcieliłeś w życie,jak ty to nazywasz"odgrze wane kotlety",to po cóż ci więcej???
Wiem,żeby się nie nudzić...
Moja laleczka WooDoo ,właśnie składa ręce o renesans dla duszy twej:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ciekawy 2013-01-01 09:32
Jaki masz patent na hydraulike po takim łganiu? A może jednak te dziewczyny takie paskudne nie były? Bo ja też poznałem kilka dziewczyn, które były brzydkie. Dawno nic nie miały między nogami więc były chętne. Ale mi aż się kurczył na samą myśli, że miałbym z taką coś więcej. Nawet spróbowałem kiedyś się poratować małą ilością alko. Nie pomogło.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # julian assange 2013-01-01 11:53
celne to co napisales o roznych grupach wiekowych kobiet w kontekscie seksu, a szczegolnie ze najgorsze sa 20-30 latki. natomiast ja nie mam problemu z mlodszymi, lubie sie czuc jak zboczeniec :-)

najlepszego w nowym roku! umownie, bo wole liczyc lata od przesilenia do przesilenia zimowego a nie wg kalendarza chrzescijanskic h najezdzcow.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Mateo 2013-01-01 11:53
Hmm widzisz piszesz o cierpieniu i tak dalej ze rozwija na pewno rozwija ale ja czasami wracam do swojego nałogu(pornogra fii) żeby odreagować nagromadzony stres w związku z hujowym samopoczuciem czy dniem...nie dobrze nie dobrze
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2013-01-02 08:16
..nie ma wracania "czasami" do nałogu,nałogowc em się jest i basta,bardziej świadomym,mniej lub wcale.I od stopnia świadomości ,poczucia choroby zależy czy "walczysz"tylko z symptomami (doraźnie,na chwilę),czy masz jaja ,żeby zmierzyć się z przyczyną.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Mateo 2013-01-01 11:54
p.s także nie wiem co robić w takich sytuacjach w których czuje sie zmuszony wrócic do ''walenia'' to jest paskudny nałog odwrocilem sie od ludzi nie chce mi sie nigdzie jezdzic najchetniej bym siedzial non stop przed kompem ...tragedia
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2013-01-02 08:37
Zapewne wiesz z czego wynikają tzw.zachowania przymusowe ,bo już to napisałeś.Zabur zenia obsesyjno-kompu lsywne z powodzeniem można leczyć ,a nawet wyleczyć.Metod jest naprawdę wiele i zawsze można sobie pomóc.Powodzeni a.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Mateo 2013-01-02 15:13
Zaburzonia które opisałeś wyżej ...znam to pojawiaja sie na temat religii,ksiezy, kosciola i tak dalej ale dzis jest o niebo lepiej niz jeszcze rok czy dwa lata temu...bo wiem jak z tym walczyc i poznaje mechanizm...;) czy uwazasz ze przez pornografie czlowiek moze sie zamknąc na ludzi i czuć tak zwana fobie społeczna ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2013-01-02 16:16
Miałam na myśli przymusowe wykonywanie czynności,nawyk ,poprzez który zostaje rozładowane napięcie emocjonalne,ner wowe.A nie przymus chodzenia do kościoła:)
Każde zachowanie,częs to powtarzane ,zostaje neurologicznie wdrukowane,dzię ki czemu uczymy się np:pływać.Czase m jednak,nawyk może przekształcić się w zachowania obsesyjno-kompu lsywne,dalej nałóg-uzależnie nie,co w konsekwencji ma wpływ na relacje społeczne.
Pytanie,które postawiłeś,powi nieneś zadać najbliższemu w okolicy psychiatrze(nie gryzie:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Mateo 2013-01-02 20:00
Hehe wiem że nie gryzie ale mnie to gryzło,na szczęście gryzie prawie wcale ;) dzieki ze mi odpowiedziałaś na moje pytania nie spodziewałem się szczerze mowiac :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd