Najnowsze felietony

poniedziałek, 24 grudzień 2012 14:41

"Wielka" miłość

Napisał 
Wczoraj oglądałem archiwalny program z Panią Drzyzgą, gdzie do studia wkroczyły z wielką pompą Panie, pragnące robić karierę jako modelki XXL. Popyt na tego typu modeling rośnie, wraz z udziałem GMO i chemii w żywności; obawiam się że już niedługo, coraz więcej ludzi będzie w modnym i trendy rozmiarze XXL, a ulice zabrzmią dźwiękami chrupania i strzykania, pokłosiem maltretowanych nieludzką wagą kolan. Panie w studiu były eleganckie, przebojowe, pełne wiary w swoje siły; były też bardzo duże. Pani najmniej sexy miała sto pięć kg. pięknego ciałka (którego jak twierdzą klasycy, nigdy za dużo) a Pani najbardziej sexy, czyste sto trzydzieści kg. hipnotyzującego, i pożerającego rozpalone spojrzenia mężczyzn seksapilu. Są tacy, którzy mówią że duże jest piękne; ci wzbudzają huraganowy szał braw i uwielbienia ze strony Pań, które lubią sobie podjeść. Ja także lubię podziw ze strony Pań, więc drżąc ze strachu wyznam Państwu dyplomatycznie i dwuznacznie, że nie zgadzam się z takim podejściem.

Dumna clitoris

Panie te mówiły mniej więcej to samo; były nieakceptowane, wyzywane. Straciły kompletnie wiarę w siebie, nie czuły się kobieco. Wiemy przecież że w naszym (i nie tylko naszym) społeczeństwie, istnieją pewne normy dotyczące wszystkiego; od jedzenia zaczynając, na ubraniu i kształtach ciała kończąc. Każde przekroczenie istniejących norm, budzi zaciekawienie i idące zaraz za nimi wrogość, agresję, często nienawiść. Ludzie nie boją się niczego tak bardzo, jak zmiany. Np. śmierć jest zmianą, największą ze wszystkich, bo nieodgadnioną, przekraczającą i porażającą umysł. Ludzie przekraczający normy nie tylko budzą agresję, ale także dają jadowitą przyjemność innym ludziom, którzy dzięki nim mogą poczuć się lepsi, szczuplejsi, bardziej wartościowi. Znika poczucie bycia nikim, zatopione w uldze wyzwisk na Panią, której trochę przybyło. To okropne, że ludzie są etykietkowani ze względu na kształt ciała. Budzi to moje obrzydzenie, gdyż to że coś jest niezdrowe, nienaturalne, nie oznacza że jest złe, i zasługuje na wyzwiska. Nazwijmy sprawę po imieniu - czynią tak tylko męty. Ale wróćmy do naszych niedowartościowanych Pań. W pewnym momencie życia pojawił się mężczyzna, który dał im wiarę, której tak łaknęły. Swoją namiętnością i temperaturą uczuć, rozgrzewał ich stwardniałe w okowach lodu, mięsiste serca. Czule łechtał i pieścił, zagubioną gdzieś w bezdennym sześcianie uczuć, nutkę kobiecości; pobudzał i drażnił pięknym ojczystym językiem clitoris samooceny, by ta puchła i twardniała w swym różanym pięknie. Okazywał im zainteresowanie, żądzę, więc poczuły się dowartościowane, pożądane, bliższe społecznej normy bycia kobietą atrakcyjną.

Brak tlenu

Tu następowały opowieści o facetach, i ich seksualnym zauroczeniu dużym pięknem. Duże jest piękne - jęczał w miłosnym amoku kochanek puszystej Pani; można całować różne miejsca, i nigdy nie trafi się dwa razy na te samo - dodawał przymilnie, by komplementem rozsunąć ciężkie, pancerne wrota, broniące dostępu do satynowej głębi jej jestestwa. Jęczał gdy mu się to udało, i chlipał skryty w ciepłych, dających bezpieczeństwo rozkosznych wałeczkach. Te Panie w ogóle nie rozumieją (ani nie czują), dlaczego wzbudzają w niektórych facetach tak duże emocje. A może wiedzą, ale nie dopuszczają tej wiedzy do siebie. Dowartościowują się nimi, uważają je za potwierdzenie tego że są w porządku i sexy, dokładnie tak samo, jak ryba czuje się dowartościowana błyskającym przed nią na haczyku, pysznym robakiem. Mam robaka! całego! a inne nie mają. Jestem więc kochana przez wszechświat, myślę pozytywnie; kolejna sekwencja zdarzeń, jest znana niemal każdemu. Wyszarpana z naturalnego środowiska ryba się dusi, brakuje jej życiodajnego tlenu; wkrótce umiera kotłując się i skacząc kompulsywnie na ziemi, a ciemna kotara opada na scenę teatralną. Tymczasem nasza duża Rybcia, także dusi się i w końcu umiera, w podły i subtelny sposób; ale o tym nieco później.

Spieprzyłem

Gdy spotkałem się kiedyś z naprawdę seksowną dziewczyną, momentalnie poczułem się gorzej. Była niezwykle atrakcyjna, więc to co uważałem za swoje wady, napuchło w moim odczuciu do rozmiarów stadionu narodowego; czułem że podobnie jak i nasza narodowa, wielka myśl architektoniczna, przecieka. Strugi potu pod moimi pachami, były tego dobitnym wyrazem. Czułem się przy niej nieatrakcyjny, jak pasztet. Kompleksy które się we mnie ujawniły, sprawiły że stałem się obrażalski i agresywny. W takim stanie nie można sypać kawałami z rękawa, być radosnym, pełnym energii; bałem się poruszyć, by czegoś nie spieprzyć, a i tak wszystko kompletnie położyłem. Przyczyną były tylko i wyłącznie moje kompleksy. Uznałem że skoro ona jest piękna, a ja taki sobie, to nie mam szans, że zostanę wyszydzony, wyśmiany.

Proszę pamiętać, że wszystkie te reakcje wystąpiły u mnie, mimo tego że świadomie wiedziałem; piękna może być dla mnie a dla innych już nie, sama może mieć potworne kompleksy (wszystkie laski je mają), może mieć "wady ukryte" które wyjdą, gdy zajrzę "pod maskę". Jednak ta wiedza nie miała żadnego znaczenia; to jak na wielkiej, podniebnej karuzeli - wiesz że nic się nie stanie, a i tak wrzeszczysz ze strachu. Podświadomość i emocje przejmują dowodzenie, i wypadasz z gry.

Natomiast gdy spotkałem się z dziewczyną przeciętną, ze średnią nadwagą, czułem że jestem od niej atrakcyjniejszy. Poczułem więc przewagę, ponieważ mi na niej nie zależało; nie zmartwiłbym się także jej krytyką, przecież to ona jest pasztetem; śmiałbym się z jej igiełek, wbijanych w korpus mojej męskości. Bo czy ktoś znacznie brzydszy od nas, może nas zranić? tryskałem energią, inwencją i humorem. Żartowałem, gdakałem, rżałem jak koń. Nie przejmowałem się tym, co o mnie pomyśli. Dziewczyna była zachwycona. Seks? byłem jak zwierzę (nie powiem jakie) ponieważ nie odczuwałem że jestem gorszy, brzydszy.  Czułem się przy niej po prostu lepszy, dawała mi kontrast który stawiał mnie w znacznie lepszym świetle. Mogłem być wreszcie na totalnym luzie, mogłem błyszczeć jak celebryta na darmowym bankiecie z sushi, które ukradkiem się rozglądając, pakuje sobie do bazarowej podróby Gucciego surowe ryby.

Pozornie łatwiejsze

Są mężczyźni z niezwykle silnymi kompleksami. Proszę się nie dać zwieść; oni doskonale to ukrywają. Przy każdej, chociaż troszeczkę, odrobinkę atrakcyjnej kobiecie, momentalnie uruchamiają się w nich bolesne uczucia. Cierpią, naprawdę bardzo mocno. Przyczyny są różne, a najczęściej jest to bardzo traumatyczne odrzucenie przez kobietę w dzieciństwie; matkę, pielęgniarkę, koleżankę która wyśmiała małego penisa. Te zdarzenia, śmieszne i z pozoru nieważne z punktu widzenia dorosłego, u dziecka stają się traumą, szokiem. Teraz przy każdej możliwej sytuacji gdy istnieje zagrożenie powtórzenia tego bólu, zalewani są cierpieniem, wewnętrznym cierpieniem, rozpaczą. To jak z ogniem bądź prądem; kogo kopnęło w młodości bądź boleśnie poparzyło, ten na sam widok gniazdka bądź źródła ognia ma mdłości ze strachu. Nasza podświadomość, chroni nas przed powtórzeniem cierpienia, ostrzega. I mamy tego efekt. Człowiek ma więc dwa wyjścia; zrobić coś z tym paraliżującym lękiem i cierpieniem, poczuciem niższości które się automatycznie uruchamia, albo dostosować do tego lęku. Pierwsze wyjście jest ciężkie, ponieważ trzeba poddać się terapii; rzadko który mężczyzna ma do tego odwagę, by w ogóle mówić o takich sprawach. Niektórzy nawet wobec siebie, nie chcą się do tego przyznać, a co dopiero obcej osobie. Te wyjście wybiera więc rzadko kto, a szkoda. Pozostaje więc drugie, pozornie łatwiejsze wyjście.

Bardzo grube, nienaturalnie napuchnięte monstrum przypominające kobietę, sprawia że ten lęk i cierpienie się nie pojawia. Wreszcie mogą odczuć erekcję, która pod wpływem stresu w nich zanika, i spełnić się jako meżczyźni. Wystarczy rozsunąć kilka, kilkanaście fałdek, wcisnąć się; i oto mamy sukces. Połowiczny, ponieważ związek ten oparty jest na wielu kłamstwach.

1. Duża waga, to kalectwo. Nie można się poruszać, chodzić, o bieganiu nie ma mowy.
2. Szybko się umiera, a okres przed śmiercią to wielkie, niewyobrażalne cierpienie w szpitalach; wydłużane w nieludzki sposób przez nowoczesną medycynę.
3. Człowiek monstrualnie otyły, traci wolność. Nie może robić tego co chce, jest skazany na lekarzy, szpitale, rodzinę.

Nie można więc powiedzieć, że zaakceptuję siebie i moje ciało. I owszem - zaakceptuję siebie jako Ja, tego warto dokonać zawsze i wszędzie. Ale nie można akceptować stanu chorobowego, a tym właśnie jest nadwaga. Ktoś kto mówi o akceptacji kalectwa (którego można się pozbyć, w przeciwieństwie do np. amputacji nóg) po prostu kłamie. Nie można akceptować siedzenia w śmierdzącym lochu, gdy drzwi otwarte i kilka kroków dalej, jest piękny pałac. Mężczyzna który rzekomo "kocha", utrzymuje w sobie pożądanie tylko do momentu, gdy kobieta której z powodu obciążenia pękają żyły w nogach, ma nakaz schudnięcia. Mężczyzna ten boi się szczupłej, atrakcyjnej kobiety, więc odchodzi. Kobieta wpada w rozpacz, którą znowu zajada. Facet wraca; i tak w kółko. Oboje się oszukują, i niszczą. Faceta nie interesuje że kobieta z potężną nadwagą traci zdrowie, że jest kaleką; chwali ją, dowartościowuje, i wpycha jedzenie; by była jeszcze okropniejsza, bardziej kaleka. Ona myśli że facet ją kocha, a ten po prostu ucieka przed swoim lękiem.

Z okazji wigilii, życzę wszystkim moim czytelnikom, dużo szczęścia, zdrowia i pomyślności.

Czytany 10489 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:52
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+2 # misza 2012-12-24 16:46
Radosnych Świąt
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Święty z Clairvaux 2012-12-24 20:18
Wszystkiego co dobre dla Ciebie i Twoich bliskich.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sebastian 2012-12-25 08:19
Życzę udanego święta przesilenia zimowego!!! 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Słynny Filozof z fb 2012-12-25 09:07
Wszystkiego dobrego Marek :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # nuutka 2012-12-25 16:49
Oby te Święta zostsły na długo w Waszej pamięci i na krótko w biodrach ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2012-12-25 18:59
Ja Świąt nie obchodzę, ale za to życzę Tobie Marku szczęścia, pomyślności i dużo dobrych felietonów w nadchodzącym 2013 roku :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-25 20:31
Dziękuję wszystkim za życzenia. Wczoraj To się stało. Zjadłem wszystkie słodycze jakie były w domu, wpadłem w amok. Dziś detoks - wymuszony, sklepy nieczynne, w domu nie ma słodyczy. Niech Bóg ma mnie w swojej opiece, bo chętnie bym coś przekąsił ekstra :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Robson 2012-12-25 21:37
Wesołych :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-26 00:40
Były wesołe, zwłaszcza po drinku, bądź dwóch :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2012-12-26 10:24
...no, to ja też świątecznie:

http://www.youtube.com/watch?v=H1cbEgIcaIo

:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd