Najnowsze felietony

piątek, 21 grudzień 2012 20:20

Koniec Twojego świata

Napisał 
Większość facetów, łyknęła jak pelikan przekonanie, że męscy i atrakcyjni stają się dopiero wtedy, gdy mają; dobry samochód, drogi zegarek, dużego fiuta i są wysocy. Dopiero po spełnieniu tych warunków, pozwalają sobie poczuć się męskimi, atrakcyjnymi, co wielu skazuje na bycie do końca życia w dołku; w końcu uzyskanie wysokiego wzrostu, póki co jest niemożliwe. Kobiety wierzą, że seksowne stają się po spełnieniu pewnych, ściśle określonych przez modę i kobiece czasopisma warunków. Dopiero gdy nałożą na swoje ciało odpowiednio skrojone szmaty, przytną odrastające z ich ciał włosy, pomalują skórę, i inne odrastające z niej rzeczy; wtedy masz poczuć się "zrobiona", "wypicowana", i pozwalasz sobie na odczucie zadowolenia. Możesz poczuć się atrakcyjniejsza, co także jest warunkiem, by ogólnie czuć się dobrze i miło ze sobą.

Skruszały pasztet

Wierzyłem w to, Bóg mi świadkiem jak mocno. Dlatego też klepiąc biedę od kiedy pamiętam, nie będąc wysokim, czułem się absolutnie nieatrakcyjny, czułem się emocjonalno fizjologicznym pasztetem. Ta konstrukcja wstydu i upadlania siebie samego, zaczęła kruszeć dopiero wtedy, gdy zacząłem się zastanawiać; o co tu do diabła chodzi?

Gdy się upiłem, coś się ze mną działo. Stawałem się duszą towarzystwa. Sypałem żarcikami, wygłupiałem się, i miałem świadomość że jest to ok, że jest to w porządku. Gdy trzeźwiałem, nadal oczywiście pamiętałem swoje wyczyny, ale nie wierzyłem że byłem w stanie tego dokonać. Nie rozumiałem tego, przerażało mnie to; przecież byłem nieśmiały i do dupy. To inni zawsze byli przebojowi, z tupetem, nie bojący się żartować, podrywać, bić, być gwiazdą wieczoru, żądać swojego od życia. Ja siedziałem z książkami całe życie, i czytałem. Żebym jeszcze czytał książki ze szkoły, a gdzie tam... w szkole same pały, a interesowały mnie tylko te sprawy, z których nie ma dobrych ocen. Po wytrzeźwieniu znowu sie garbiłem, i bałem wszystkiego wokół. Bałem się silniejszych mężczyzn, ładnych dziewczyn, nie było mowy by zagadać z dziewczyną ot tak sobie, dla czystej przyjemności flirtu. Zapadłbym się chyba pod ziemię, na samą myśl niemal mdlałem ze strachu. Każda chęć na taką zwykłą znajomość, ot, zwykłą sympatyczną rozmowę, pobudzała we mnie okropne uczucia na swój temat, lęki i fobie. Dlatego też unikałem tych przyjemnych rzeczy, co było dla mnie, jako młodego człowieka, koszmarem. Chciałem prowadzić życie towarzyskie, jednak lęki mi na to nie pozwalały. Dość powiedzieć, że w czwartej klasie liceum jechałem autobusem z bardzo sympatyczną koleżanką (Gosią) na kolanach, i do tej pory (!) skręca mi wnętrzności z zażenowania i wstydu, gdy sobie to przypomnę. Modliłem się o awarię autobusu, ale jak to zwykle bywa, był cudownie sprawny.

Takim impulsem, niezwykle potężnym, było zdarzenie gdy bardzo lubiany i znany w towarzystwie facet, zaprosił mnie na imprezę. Gorączkowo myślałem; po pijanemu nie biję ludzi, nie robię z siebie idioty, nie upokarzam się by dać radość szydercom, nie połykam własnych wymiocin, nigdy nie czołgałem się po ziemi. Bawiłem się z klasą. A więc nie chcą mnie jako darmowej zabawki do pośmiania się; i wtedy ta prawda, uderzyła mnie jak obuchem - po prostu byłem sympatyczny, wesoły, życzliwy, i mnie polubili. To był dla mnie wstrząs; jak to? przecież jestem pasztetem, nie mam pieniędzy, znajomości; nic nie mam. A jednak mnie chcą, lubią. Byłem złamany na pół; z jednej strony mój świat to była wiara że jestem do dupy. Z drugiej strony, dostałem sygnał że jestem w porządku.

Urokliwy Shrek

Wtedy zrozumiałem o co chodziło. Byłem pełen nierealnych kompleksów, pełen ograniczajacych mnie wzorców, przekonań o samym sobie, a alkohol po prostu je na krótki czas usuwał - nie zawsze, ale przeważnie. Pod tymi ściekami i rzygowinami nazywanymi skromnością, moralnością, przyzwoitością, czaił się życzliwy, żywotny, radosny i inteligentny facet. Może się to wydawać dziwne, ale wtedy ujrzałem że moje życie zostało zaprogramowane od początku do końca, wsadzone w pewne szyny, na których powinno się poruszać w ściśle określonym kierunku. Zacząłem to zgłębiać, czytać na ten temat: psychiatria, psychologia, w końcu ezoteryka i pozytywne myślenie, gdzie idea programów które koduje się człowiekowi od dzieciństwa, odpowiedziała na wiele moich pytań. Idea podświadomości, to jak człowiek chłonie sugestie i zamienia je w doświadczenia życiowe, była jak objawienie. Zacząłem wreszcie rozumieć, dlaczego pasztet i skromniś wszędzie widzi zagrożenie i grzech, a pyszny tego nie widzi, mimo tego że oboje znajdują się w tym samym miejscu. To tak proste, niewiarygodnie proste, że aż nie do uwierzenia; co masz nawkładane do głowy, tego wypatrujesz, a inne rzeczy ignorujesz. I tyle, cała tajemnica sukcesów towarzyskich. Jak myślisz o jakimś aucie, np. passacie, zaczniesz go nagle dostrzegać; zdziwisz się, jak wiele ich jest na ulicach. Ale czy wcześniej ich nie było? były, ale je ignorowałeś. Nie interesowały Cię, nie było ich w Twojej głowie, więc nie istniały dla Ciebie. Pamiętaj - co masz w głowie, to będziesz dostrzegał, a wszystko inne ignorował, nie będzie to dla Ciebie istniało. Tak jak 99% informacji z ulicy którą idziesz. Pamiętasz z ostatniego spaceru kształt płyt chodnikowych? fakturę ścian budynków które mijałeś? kształt chmur na niebie? plus minus liczbę ludzi w autobusach? czy jezdnia miała koleiny, a może jaki kształ miały w niej dziury? nie. To było, obiektywnie istniało, ale tego nie zobaczyłeś - ponieważ Cię to nie interesowało. Przeleciałeś po tym wzrokiem, zetknąłeś się z tą informacją, ale nie uświadomiłeś jej sobie. Wpadła i wypadła. Tymczasem architekt, astronom, drogowiec, oni by te szczegóły zauważyli, ponieważ tym się zajmują, i to mają w głowach. Jeśli więc wierzysz że jesteś; winny, grzeszny, nieśmiały, frajer, leszcz, słaby, to z otaczającej Cię rzeczywistości przyjmiesz tylko informacje, które wydają się to potwierdzać. Jeśli wierzysz wręcz odwrotnie, że jesteś godny sukcesów, masz siłę, urok (choćbyś był brzydki jak Shrek) to otaczająca Cię realność, doświadczy Ci tysiąc i jeden dowodów na to, że tak właśnie jest. I w ten sposób, każdy otrzymuje zwrot tego co ma w sobie, w swoim systemie wierzeń i przekonań.

Koniec świata

Jasnym się stało, i to był właśnie dla mnie koniec świata jaki znałem (a początek nowego), że aby żyć inaczej, muszę oderwać się od tego wszystkiego, co sprawiło że stałem się fałszywie pokorny, pełen poczucia winy, ponieważ te destruktywne uczucia nie były moje. Zostały we mnie wmuszone sugestiami od dzieciństwa, powtarzaniem trwającym lata (na klęczkach) i presją otoczenia, które także wierzyło w te brednie. Przestałem chodzić do kościoła, spowiadać się na kolanach obcemu meżczyźnie, który rzekomo jest pośrednikiem między Bogiem a mną. Zacząłem czytać "zakazaną" literaturę, przed którą ostrzegali mnie wszyscy, którym w swej naiwności się zwierzałem. Miałem olbrzymie poczucie winy, a ponadto bałem się że teraz Szatan ma mnie w swojej mocy. Jednak miałem takie przebłyski, że jeśli tamto stare życie, ten obrzydliwy ściek w którym pełzałem ma być boski, to ja Szatana się nie boję i jest mi wszystko jedno. Była to jednak intuicja i myśl świadoma, a podświadomie bałem się nadal. To jak w ciemnym lesie, wiesz że szansa na to by coś Cię zaatakowało, jest śmiesznie niska, jednak w nocy drżysz ze strachu. Świadomość wie że jest bezpieczna, a napełniona strachem podświadomość, wie swoje. Wygra ZAWSZE podświadomość, ponieważ dysponuje emocjami, a umysł świadomy - tylko logiką. I ile razy przegrałeś wchodząc w biznes czy relacje, która wiedziałeś że była zła, ale emocjonalnie jej pragnąłeś? no właśnie. Rządzą emocje, nie logika. I nawet mistrzowie logiki, zakochują się w czterdzieści lat młodszych dziewczynach, i tracą  później spokój i majątki na salach sądowych. Logika zawiodła? ależ tak, zawsze zawodzi, gdy do gry wkraczają emocje. Zwłaszcza te zrodzone w rozporku.


Wtedy zrozumiałem kolejną rzecz; aby kontrolować miliardy ludzi, trzeba zasiać w nich strach. Bo jak w inny sposób ich trzymać w klatce? nikt nie ma tyle siły, żeby opanować takie ludzkie masy. Gdy w człowieku od narodzenia rozwija się strach, poczucie winy, niezdrowe pragnienie pieniędzy, poczucie grzechu z powodu pożądania innego ciała, człowiek sam trzyma się w stadzie, i boi z niego wyściubić nosa. Nie trzeba armii, ochroniarzy... wystarczy kodować (czyli powtarzać, afirmować) pełne lęku, poniżające sugestie, byle od najwcześniejszego dzieciństwa. Bo czy nie jest dla wolnego człowieka poniżeniem, gdy mówi mu się że Bóg umarł za jego grzechy? a czym są grzechy? onanizm, seks bez ślubu. Bóg, twórca wszechświata, miliardów galaktyk, takiego pięknego ogromu... ma Cię potępiać, bo dotykasz krocza co sprawia Ci przyjemność? jest to tak niewiarygodna bujda, tak chora, że jest po prostu szalona. Ale ponieważ wierzą w nią wszyscy, została uznana za coś normalnego. Zastraszone stado pilnowane jest nie tylko przez strach, poczucie niegodności, ale także przez nadgorliwców którzy uważnie i czujnie patrzą, czy ktoś aby nie wychodzi poza z góry ustaloną normę. Sami są sprowadzeni do roli baranów, zostali upodleni, i ochocza pilnują by inni nie wyrośli ponad ich żałosne beczenie.


Tu i teraz, gdy minęło tyle czasu, tyle lat, nadal nie mogę pozbyć się z siebie wielu bardzo bolesnych spraw, które kodowano w nas wszystkich od dzieciństwa. Natomiast je widzę w sobie jak działają, podczas gdy u większości ludzi pozostają w uśpieniu. Człowiek czuje nagle ból psychiczny, rozpacz, agresję (Tolle nazywa to ciałem bolesnym) więc oskarża o swój ból partnera, kogoś bliskiego; po czym idzie się upić, naćpać, w jakikolwiek sposób uciec od tych okropnych odczuć. Nie wie co się dzieje, więc próbuje zrzucić winę na najbliższą osobę. Ja wiem, więc nikogo nie oskarżam; to wewnętrzny głos, sugestia z dzieciństwa, tak to właśnie działa, że od czasu do czasu się uaktywnia i powoduje ból. Dlatego jestem z tego zadowolony, że mimo posiadania tych okropności, jestem ich świadomy. To zasadnicza różnica, niby cierpienie w Tobie nadal jest, ale nie pochłania Cię całkowicie, nie bierze w posiadanie wszystkich Twoich decyzji. Ludzie często odczuwając ten ból, pokłosie "programowania" z dzieciństwa, atakują w szaleńczym widzie innych. A inni jak to zwykle bywa, uciekają, udają że nic się nie stało, albo oddają ciosy, mocne. I ból się powiększa. To jak z takim facetem, który stawiał się do wszystkich, i przy pomocy kolegów robił im krzywdę. I tak się zagalopował, że obraził matkę członka swojej młodocianej grupy, i wylądował bardzo mocno pobity w szpitalu. Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

Zabrać, by dać

Teraz już wiem, że człowiek chcący pomocy, myli się w subtelny sposób. On chce by mu coś powiedzieć, coś dać; ideę, pomysł, wsparcie. Wierzy że takie dodające działanie, wyprze ból. Nic z tego. Ból zniknie wtedy, gdy pozbędziesz się tego z siebie, ze swojej głowy. Człowiek z definicji nic nie potrzebuje, żadnych terapii, coachingów, Nie trzeba mu idei, kolejnej modnej religii, wiary w kolejne mitologie; trzeba mu po pierwsze świadomości, by zobaczył że problem jest w nim, nie w świecie. Po drugie, trzeba mu obrzydzenia do dawnego życia. Im większe obrzydzenie, tym większa motywacja do pracy, i siła do radzenia sobie z zawsze pojawiającymi się wyrzutami sumienia, poczuciem winy że chcesz coś zmienić. Gdy następuje koniec świata, Twojego świata, zmienia się wszystko. Odchodzą znajomi, rodzina, nie wytrzymujesz w pracy, wszystko Cię obrzydza, ponieważ widzisz jakie to było niskie, płytkie.

Chcesz śmiałości? chcesz dobrze i lekko żyć? to jest jak najbardziej możliwe. Jednak kultura i społeczeństwo, zainstalowało w Twojej psychice hamulce. Dociekania dlaczego tak się dzieje, nie są celem tego felietonu, wystarczy nam wiedza że tak właśnie jest. Kluczem więc do dobrego, radosnego życia, jest ujawnienie niekorzystnych wzorców, wypędzenie ich, i życie zgodnie ze sobą, a nie cudzymi przekonaniami i bajkami. Jeśli wierzysz że jesteś do niczego, to wiedz że jest to nie Twoje. To cudze przekonania, i warunki. Masz być taki i taki, masz mieć to i to. Uznajesz je za prawdę, i dopiero z chwilą gdy osiągasz cudze cele, pozwalasz sobie na zadowolenie, wyrzut dopaminy i serotoniny. A mógłbyś odczuwać zadowolenie bez żadnych warunków; mając niski wzrost, okropną cerę, małego penisa, mieszkając w obskurnej norze. Jest to możliwe, gdy pokażesz wymownie palcem na drzwi, nie swoim przekonaniom, modom, stylom. Wtedy zostanie zadowolenie i satysfakcja. A inni? oczywiście, dostrzegą że jesteś brzydki i niski, ale zauważą też coś jeszcze; Twoje zadowolenie. To ich zafascynuje, ponieważ rzadko kto je odczuwa, a jeśli ktoś taki się znajdzie, jest naprawdę kimś. Także Ty, w zalewie wiecznie jęczących, narzekających ludzi, zostaniesz uznany za KOGOŚ.

Czytany 12398 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:52
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Seba 2012-12-21 21:07
Brawo!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Seba 2012-12-21 21:09
Ale jak się pozbyć tego wszystkiego? tych cudzych przekonań na temat swojego wyglądu i osobowości pozbyć się tych wszystkich myśli tego ''Boga'' którego sobie stworzyłeś który Ci zakazuje i nakazuje i wytyka Ci błędy ? wypierać to nie jest dobry pomysł...Wiem po sobie że jak mam hujowy humor to te wszystkie przekonania negatywne wracają do mnie jak bumerang a jak mam dobry humor to po prostu olewam sobie to i już mnie to nie atakuje jak to działa...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-21 23:56
Wypierać broń Boże nie, bo wyparta emocja działa wtedy tak, że tego nie widzimy. Bardzo dobre są kody uzdrawiania, i koniecznie warto poznać "Transerfing rzeczywistości" , jest w sieci za free w pdf.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sebo 2012-12-21 23:34
Fajny tekst. Kurde to wszystko jest zajebiście skomplikowane. Ja na przykład nie mam za grosz pewności siebie, boje się nowej sytuacji i tak jak Marek napisałeś wszędzie szukam minusów czy ewentualnych powodów do niepowodzenia, strachu, przejmuje się pierdołami, które w moim umyśle urastają do wielkiego problemu itp. Z wyglądu jestem ok ale co z tego gdy nie idzie z tym w parze pewność siebie?

ps. Ostatnio zacząłem pracować, praca wymaga ode mnie rozmów telefonicznych i spotykania nowych ludzi jak i rozwiązywania nowych problemów i muszę powiedzieć, że to chyba dla mnie najlepszy trening na otwartość. Choćby się czytało milion poradników i artykułów to nic nie da jeśli nie zacznie się działać. Ja dzięki tej pracy jestem zmuszony ciągle przełamywać swoje słabości i nawet nie cieszy mnie tak bardzo kasa jak to, że chociaż trochę się otwieram ale jeszcze jestem daleko od punktu w którym chciałbym być.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-21 23:58
Dzieje się tak, ponieważ jesteś nasiąknięty jakimiś negatywnościami . Albo z kleru, albo od rodziców, czy innych autorytetów, którym uwierzyłeś jako bezbronne dziecko.

Praca jest ok, ale po jakimś czasie mija pozytywny efekt, a wraca stary wzorzec. A wiec praca plus ćwiczenia, polecam jak wyżej Sebie w komciu koniecznie do przerobienia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Święty z Clairvaux 2012-12-21 23:44
Bez Kościoła Katolickiego byłbyś dziś nagim wyznawcą Światowida, a kompani gwałciliby kobietę jako ofiarę dla bożka, która oczywiście musiałabyć piękna... Poza tym, wkład jaki Kościół włożył w historię Europy jest bezcenny. Daruj sobie więc te literackie wymiociny... Odnoszę wrażenie, że głosowałeś na Latający Cyrk Palikota, a TVN w tym Ci dopomógł. Potrafisz znaleźć innego wroga, czy indoktrynacja jaką nakarmiono Twój mózg tego zabrania?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 00:02
Ja wcale nie będę się z Tobą sprzeczał. Po pierwsze dlatego że masz silne, potężne przekonanie o które będziesz walczył pazurami i zębami, a po drugie dlatego, że możliwe jest iż masz rację. Religia to wytwór ludzi i ich świadomości, wiec jeśli nie kler, to możliwe że byłoby podobnie, ale pod innymi hasełkami. W końcu jak wiemy, księża gwałcą dzieci, a w Irlandii po gwałtach je nawet kastrowano, żeby się nie wydało, jako psychicznie chore. Możliwe że poganie by robili tak samo.

Co do wkładu w Europę, to ja znam ten wkład; poczucie winy, poczucie że jestem śmieciem, nic niewartym gościem, który ma żyć w skromności i pobożności, na kolanach przed proboszczem. Dziękuję, to mi nie odpowiada. Palikota nie cierpię, nie wiem co on ma wspólnego z tym co ja piszę?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Piotr 2012-12-22 16:51
Cytuję Święty z Clairvaux:
Bez Kościoła Katolickiego byłbyś dziś nagim wyznawcą Światowida, a kompani gwałciliby kobietę jako ofiarę dla bożka, która oczywiście musiałabyć piękna... Poza tym, wkład jaki Kościół włożył w historię Europy jest bezcenny. Daruj sobie więc te literackie wymiociny... Odnoszę wrażenie, że głosowałeś na Latający Cyrk Palikota, a TVN w tym Ci dopomógł. Potrafisz znaleźć innego wroga, czy indoktrynacja jaką nakarmiono Twój mózg tego zabrania?


Pragnę stwierdzić, że to Kościół wyrżnął naszą starą religię z miłością zatapiając ostrza mieczy w ciała tych co nie chcieli przyjąć nowej wiary. Co do gwałtu, to bym się tak nie rozpędzał. Najpierw zapoznaj się z zapiskami o światowidzie i innych bogach ze starego panteonu słowiańskiego.
Wkład w historię europy jest niesamowity. Tysiące stosów, blokowanie pracy uczonych, prześladowanie wolnomyślicieli , piętnowanie kobiet jako zła. Zacofanie i ogólny ciemnogród- bo tak łatwiej panować nad tłumem. Do tego dorzućmy niesamowity majątek ziemski (chodź sami nawołują do skromnego życia) i ogólną hipokryzję.
Te literackie wymiociny oraz ogólna wazelina oraz indoktrynacja (znów hipokryzja, bo kościół indoktrynuje również) więcej mi dały niż ta instytucja.
Co do wigilii- KK zastąpił nią słowniańskie święto światła, które było obchodzone w związku z przesileniem zimowym i najkrótszymi dniami roku.
Wg. uczonych bazujących na Piśmie Świętym oraz innych pismach tamtego okresu określili narodziny Chrystusa na środek wiosny. Wiec skąd przesunięcie o kwartał w tył?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Piotr 2012-12-22 16:56
Więc drogi Święty, zamiast porozmawiać z nami na spokojnie, spróbować delikatnie naprowadzić nas i pokazać, że jednak się mylimy, to atakujesz nas z mocnej rury. Gdyby nie ogólnie przyjęte zasady etyki i kultury zapewne zmieszał byś nas z błotem słowami brzydkimi i wulgarnymi.

Zapytam więc retorycznie, dając Ci możliwość wykazania że jestem "zły": Dlaczego będąc wyznawcą Boga Miłości i Sprawiedliwości zaatakowałeś nas w agresji i złości? Czemu użyłeś ciężkich słów zamiast z dobrocią i miłością wyjść do nas błądzących?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Święty z Clairvaux 2012-12-22 00:15
Skoro Kościół jest Ci taki wrogi, dlaczego siadasz przy wigilijnym stole. Tu kończy się Twoja psychologia a zaczyna hipokryzja.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 00:51
Podkreślmy że wrogiem jest struktura, która by się utrzymać, instaluje w ludziach: poczucie winy, strach, poczucie niskiej wartości. Tylko dzięki temu może istnieć i się rozwijać. Jestem więc nawet nie wrogiem struktury, po prostu z niej zrezygnowałem, co nie było takie proste; strach instalowany latami, nadal we mnie jest, że diabeł mnie opętał, że pójdę do piekła gdzie Bóg miłości, pozwoli by diabły torturowały mnie bez końca.

Nie jestem też wrogiem księży, bo część z nich wierzy. A wiara wyklucza rozum, który jest przecież darem Bożym.

Co do hipokryzji, rozumiem że nie chodzisz do lekarza, tylko się modlisz? nie wiem czy wiesz, sekcje zwłok były uznawane przez papieża za grzeszne. Podobnie ze znieczuleniami - są grzeszne, ponieważ "kobieta w bólach rodzić będzie". Tak wiec rozumiem, że zamiast znieczulenia przy kanałówce, modlisz się? bo jeśli nie, to jest to HIPOKRYZJA.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Święty z Clairvaux 2012-12-22 01:49
Modlę się... To zrozumiała czynność.
Co takiego Ty instalujesz w czytelnikach? Zblazowanego samca, który jak pies reaguje na kobiety, aby po zaspokojeniu pochwalić się wyczynami wśród kolegów. Samiec Alfa, który zapomniał jak był ministrantem...
Czuję lekki niesmak od wazeliny, jaki wydzielają Twoi uczniowie, uczennice... no cóż... żądasz jałmużny w bardziej wyrafinowany sposób. Ot, kolejny łowca baranów...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # PW 2012-12-22 10:04
Haha raczej leczy z psiego podejścia do kobiet... rozumiem że według Ciebie bardzo niebezpieczne rzeczy wpaja... nie dają się tacy potem pomiatać, wykorzystywać, upadlać. Trzeba do nich po partnersku, nie można poniżyć, zastraszyć,zman ipulować, wymagają szacunku i wzajemności... no dramat. Co do Palikota to ja natomiast bardzo cenię... tym mocniej im tacy świeci na niego plują...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 15:49
Moim zdaniem problem z Palikotem polega na tym, że gdyby doszedł do władzy, nie tknąłby kościoła; szli by ręka za rękę, dokładnie tak samo jak SLD. Też obiecywali wiele rzeczy, a sami przyczynili się do konkordatu, który katuje budżet. Palikot jedzie po klerze, bo ma z tego głosy. Natomiast system upodlenia jaki jest, pasuje mu idealnie. To jak z legalizacją marihuany, miał działać w tym kierunku, i co? oszukał tych, którzy mu w to uwierzyli. Palikot to kolejny, podstawiony pajac.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # PW 2012-12-22 16:09
Zdaję sobie z tego sprawę ale na bezrybiu i rak ryba
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 15:26
Oczywiście, instaluję, nie ma innej możliwości. A więc co instaluję; żeby myśleć samodzielnie, i czujnie się w około rozglądać. Planować z wyprzedzeniem, myśleć pozytywnie, kochać siebie i w sobie szukać szczęścia, a nie na zewnątrz - w świętych obrazkach, świętych koralikach i świetej wodzie. A że ludzie mi ufają i mam jakiś wpływ na niektórych, to rzecz nad którą nie mam żadnej kontroli. Widzą że działa, że jest fajnie, wiec ufają. I tyle. Póki co kokosów z tego nie mam, jeżdżę rozlatującym się seicento od prawie trzech lat. Pierwszy lepszy ksiądz ma znacznie lepsze auto ode mnie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # PW 2012-12-22 10:12
Dzieła Kopernika były wyklęte, chirurgia grzeszna... podziwiam ludzi którzy tak ślepo potrafią zaufać i bezkrytycznie zawierzyć całe życie panom w czarnych sukienkach
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 15:33
Ja podziwiam ludzi, którzy mimo tortur, mordów i stosu, pchali ludzką naukę do przodu. Dzięki temu mamy sieć, ciepłe toalety, środki przeciwbólowe. To są prawdziwi bohaterowie, a nie masy wierzących. Co oni dokonali, co zrobili dla ludzkości? wierzyli. Podano im brednie i bajki, a oni wierzyli. Jakby im od dzieciństwa mówiono cokolwiek innego, też by wierzyli. W czym tu chwała dla nich?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # PW 2012-12-22 16:05
...zgadzam się - to była ironia z mojej strony.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2012-12-22 00:56
Napisz Święty ,który ze zwyczajów wigilijnych jest chrześcijański, a nie poganski(zapisk i z pisma -mile widziane).Wigil ia( naszpikowana przesądami),w naszej tradycji ludowej,to najbardziej rodzinny dzień w roku i zasiadają przy nim wszyscy,psychol odzy i hipokryci także:)Aaaa i moja charcia suka zawsze wpieprza karpia,bez ości ma się rozumieć:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 01:25
Czyżby Twoja suka była hipokrytką? :) no chyba że jest chrześcijanką, wtedy przepraszam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2012-12-22 01:49
Suka jak to suka:bierze jak dają i daje jak biorą-po chrześcijańsku: D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 15:34
To dobrze że masz pobożnego, skromnego i wierzącego psa :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Święty z Clairvaux 2012-12-22 01:36
zapach wazeliny...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2012-12-22 02:11
Cytuję Święty z Clairvaux:
zapach wazeliny...

Bernardzie Przenajświętszy !O Wigiliji w piśmie miałeś prawić,a nie ubliżać bliźnim,nie godzi się.Wszyscyśmy owcami i barankami pańskimi.Ale skoro chcesz o wazelinie,to słyszałam ,że dostawy wam zwiększono:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 15:35
Ha ha ha :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # imie obowiazkowe 2012-12-22 01:08
walka o "nowe ja" nie jest łatwa ale dzieki systematycznie dozowanej wiedzy jaka przekazujesz w swoich artykułach plus lektury, które podajesz, to wszystko o czym piszesz jest do zdobycia.
przynajmmniej widze to po samym sobie; ecoego poznałem na poczatku tego roku, w okresie gdy odniosłem porazki na dwóch frontach : związek i praca.nie mowie tu np o koszu po szczeniackiej, dwutygodniowej znajomości ani o stracie bylejakiej pracy. nie wiem w jakim stopniu ale mysle ze znaczącym, Twój blog pomógl mi sie nawet nie tyle co pozbierac, co nie pozwolił mi stoczyc na dno, depresyjny syf.a zatem zawdzieczam tej lekturze naprawde duzo.

wg. mnie na poczatek potrzebna jest wewnetrzna złosc i znalezienie 'słabych" punktów, które nas ograniczaja, pozniej juz leci, choc nie obedzie sie bez chwilowycjh nawrotów i spadków energii.
na szczescie nikt nie zna tak dobrze jak my swojego wroga - to my sami...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 01:29
Ten wróg to wcale nie wróg, a motywator. Wcześniej czy później dochodzi się do punktu, w którym wszelkie koszmary okazują się najlepszymi prezentami. Gdyby nie koszmary, nie chcielibyśmy się rozwijać, uczyć. Spróbuj tego testu, który dziś znalazłem na pewnej stronce tajemnica.wordpress.com/2009/02/27/udowodnie-ci-skutecznosc-prawa-przyciagania/

Działa, ponieważ piórko masz w dupie, a własne życie nie, oraz dlatego że jest lekkie i małe. Masa i wielkość nie ma znaczenia dla świata, ale już dla naszej podświadomości ma. Spróbuj z tym pierdolonym piórem, i napisz jak wyszło :) ja wiem że działa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Aros 2012-12-22 02:19
Ja jebie, jakbym czytał o sobie słowo w słowo niemalże lol, obrzydzenia do poprzedniego życia mam już aż nadto;p, od jakiegoś czasu chodzi mi po głowię a właściwie po uczuciu kropka nad i, może kurwa wreszcie znajde;p W każdym razie ŚWIETNY ART dodatkowo w DOBRYM CZASIE, mamy zsynchronizowan e zegarki?;p Pozdro:>
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 15:36
No nie wiem, ja mam na swoim godzinę do przodu, bo nie umiem francy przestawić. Ale ładny chociaż jest. Prawie trzy stówy za niego dałem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Nina 2012-12-22 02:42
Jak to jest ? Czy Ty wszystko wiesz i na wszystko masz odpowiedź ? Skąd Ci się to bierze ??? Ile błędów w życiu popełniłeś , bo jakoś nie wierzę , że jesteś doskonały, ale Twoje analizy ludzkiej natury są bardzo trafne i dlatego je czytam. W każdym razie są interesujące w przeciwieństwie do rzeczy , które można przeczytać w Onet ,WP itd , Kogo obchodzi co się dzieje w serialach ?????????? Ja w ogóle nie oglądam TV i co mnie to obchodzi !!!!!!!!!!!!!!! !!
PROTESTUJĘ PRZECIWKO ZAMIESZCZANIU NEWSOW Z SERIALI , bo widownia seriali raczej nie korzysta z internetu . Najwyżej widownia kupi w kiosku "świat seriali " A tak a'propos czy ktoś TO ( brrrrrrrrrrrrrr rrr ) ogląda ???
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 15:38
Bardzo mało wiem, i w sumie nic nie umiem. Dzięki Bogu...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Jacek 2013-01-11 01:02
Ha Ha ha ostatnio w rozmowie ze swoją matką powiedziała mi że jestem bardzo mądry i skąd mi się to bierze ze mam zawsze mądrą wypowiedz riposte bądz cytat jakiś. A ja jej że sporo na necie czytam ( nie mówiłem że od 1.5 roku ecoego no i lektury te co Marek i ludzie w komentarzach wpisują) Ogólnie Marku jest sens w tym co robisz. A co do pytania Niny to marek też trochę streszcza i miksuje z innych książek ;-) ale to jest ok bo nigdzie tak skondensowanej wiedzy nie dostaniesz inne blogi są słabsze :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-01-11 02:04
Tylko nie pokazuj mamie moich artykułów, np. dekalogu analnego :) każda moja wiedza jest z książek, zmiksowana o moje własne spostrzeżenia. Podobnie autorzy tych książek, czerpali wiedzę z niej z innych książek. Nie da się inaczej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Jacek 2013-01-11 10:23
A powiedz mi jak to jest u Ciebie czy Ty jak prowadzisz bloga to np. twoja mama tata wiedzą i sobie wchodzą normalnie czytając niektóre artykuły (choćby dekalog analny) przyznam że mnie by krępowało (nie znajomi tylko właśnie że matka może przeczytać rzeczy które są po części intymne i łatwiej dzielić się anonimowo z czytelnikami niż żeby rodzina miała do tego wgląd.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Aros 2012-12-22 09:34
Nina - poznając od podszewki siebie poznajesz hmm każdego, a Marko to dość wnikliwy obserwator:>
W każdym razie polecam EFT, jakby ktoś chciał sobie wypukać problemy, z przeszłości itd, tą techniką można zrobić to dosłownie;p
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-22 15:39
Dokładnie, wystarczy szczerze obserwować siebie, i już się bardzo dużo wie o ludziach. EFT jak dla mnie, nie działa. W moim przypadku, kody uzdrawiania są milion razy lepsze. Ale jak Ci działają, to ok.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # imie obowiazkowe 2012-12-25 11:10
Marku, tak jak pisales a ja przypuszczalem piorko spelnilo swoja role; zeby bylo ciekawiej dodatkowo zalozylem sobie ze poderwe osobe ktora bedzie posiadala to piorko. Dzien jak codzien, z tym ze wstalem na niemilosiernym kacu i za namowa kumpli wybralem sie na wyciag, posmigac na nartach.Tam tez zadzialalo prawo przyciagania. z czystym sumieniem polecam kazdemu, zeby sprobowal, bo warto. Wesolych !
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # artim77 2013-01-21 12:12
Staję się stałym gościem u Ciebie :)
Fajnie piszesz.
A co do szczęścia, dobrego, lekkiego życia. Mam takie chwile...mając wszystko w d...e, będąc uśmiechniętym, bezczelnym, pewnym siebie egoistą... lecz to nie wszystkim się podoba i mają z tym problem :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd