Najnowsze felietony

środa, 28 listopad 2012 19:16

Rezerwuar elegancji

Napisał 
Ujawniono straszne rzeczy. Życie milionów zziajanych z emocji, podnieconych garkotłuków lepiących pierogi dla męża i dzieciaków, nigdy nie będzie takie same; Pani Rozenek (44l) odjęła sobie dziesięć lat. Oburzona i dysząca żądzą zemsty Pani Gesslerowa (59l), sapiąc (gdyż jest kobietą słusznej wagi) pomknęła z natychmiastową, medialną odsieczą; gdy kobieta odejmuje sobie dziesięć lat z metryki, jest to światowe, eleganckie i modne. Robią tak wielkie damy w Paryżu, Mediolanie i Wenecji. Nie wątpię - jednak moim zdaniem, jest to zwyczajne łgarstwo i bez znaczenia jest gdzie się kłamie. Jeśli ja będąc w Warszawie twierdzę że lubię moich czytelników, to łżę w żywe oczy tak samo, jakbym pisał to w samej uber modnej Florencji - nie lubię, a uwielbiam, podziwiam; że jeszcze mnie znoszą.

Subiektywny kutas

Ja jestem szczery; delikatnie łysieję, mam subiektywnie średniej wielkości (wg. norm azjatyckich) kutasa, nie mam wykształcenia ani pieniędzy. Mam trzydzieści cztery lata, obsesyjnie jestem na diecie z przerwami kiedy nie wytrzymuję, i pochłaniam całą paczkę raffaello na raz, po czym mam wreszcie godzinkę dwie, by w toalecie się odchamić i coś poczytać. Lubię ciasne cipki, ładne dziewczyny, szybkie samochody, zarobić i się nie narobić; dlatego właśnie zostałem coachem i słynnym blogerem, guru rozwoju duchowego. Dla odmiany, od czasu do czasu jestem guru podrywania, chociaż na palcach jednej dłoni można podliczyć, gdy podszedłem sam do dziewczyny, by jąkając się i pocąc ze strachu, spróbować odmienić swoje życie erotyczne. Niestety, bez powodzenia.

Rezerwuar elegancji

W eleganckiej kobiecie piękna jest naturalność. Jeśli się starzeje, to godnie i z klasą. Prawdziwej elegancji nie stworzysz perfumami, botoksem, naciąganiem skóry i kolejną cudowną dietą. Elegancja to stan umysłu, pogodzenia się z przemijającym czasem. Ukrywanie wieku to nie elegancja, ale pokazanie że ciało to Ja. Tymczasem ciało to nie jesteś Ty, ani Ja. Ciało to tylko i aż ciało, wspaniała, niezwykła maszyna, którą płyniemy po wzburzonych falach życia, by doświadczać, kochać i nienawidzieć. Gdy przychodzi czas, trybiki się wycierają a mechanizm ostatecznie zatrzymuje. Co się dzieje z Ja? co się dzieje z Ty? każda religia czy kult, udziela na to pytanie innej bądź podobnej odpowiedzi (i zażądają pieniędzy). Ja jednak jestem zdania, że nasza esencja opuszcza gasnące ciało, i przechodzi w następne, czyli wierzę w reinkarnację. Niemniej ciało to nie Ja, i można to łatwo udowodnić. Każdy kto doświadczył amputacji kończyny, czy straty narządu, nadal jest tym samym człowiekiem jakim był. Można człowiekowi odjąć wszystkie kończyny i wiele narządów, a to nadal będzie on. Oczywiście, będzie w strasznej depresji. Ale wystarczy poddać umysł bardzo silnej sugestii hipnotycznej (wszyscy nie mają kończyn, to jest normalne) i jeśli podświadomość tę treść przyjmie, będzie czuł się normalnie, czyli jak zwykle dana osoba się czuła.

Trabant prawie turbo

Identyfikacja Ja z ciałem, jest czymś koszmarnym. Z całą pewnością jest przyczyną olbrzymiego bólu i cierpienia. Jeśli Ja - ciało przemijam, to z czego się cieszyć? gdy nie identyfikujesz się z ciałem, jesteś lekki, radosny. Ja prawdziwe, nie starzeje się, nie da się go obrazić, wyszydzić. Ja jest wieczne i nieśmiertelne, niezależne od świata form i zmieniających się zjawisk. To jak zmiana samochodu, nie zależysz od niego tylko nim kierujesz. I owszem, mogłeś się do niego przyzwyczaić, ale to minie. W młodości jeździłem trabantem (1,1, 40KM) którego dostałem od ojca. Tata kupił nowe uno (które po miesiącu "zajumali") więc syn dostał własne auto. Już wtedy trabant był obciachowy, co czułem podwożąc koleżanki z banku gdzie pracowałem, do domu. Musiałem je wysadzać wcześniej, nie podjeżdżać na osiedle. Ale ja się tym wcale nie przejmowałem; cieszyłem się, że mam własny samochód. Marzyłem że gdy będę bogaty, odpicuję trabiego. Wstawię mu nowy silnik, szerokie koła, ekstra sprzęt muzyczny. Jednak gdy kupiłem sienę (1,6, 103KM) nie mogłem spojrzeć na trabanta. Stał biedaczyna na parkingu, aż do sprzedaży. Różnica w jakości jazdy była niesamowita, nawet wziąwszy pod uwagę, że sprzedający fiata ordynarnie zrobił mnie w konia (skręcił przebieg, sprzęgło było zużyte gdzie przekonywał że wystarczy "posmarować olejem" itd.). No i koleżanki chciały bym je podwoził pod dom. Ale z racji na wysokie zużycie paliwa (w mieście dycha) odmawiałem, przez co straciłem "koleżanki". Lubisz coś, ale zawsze czeka na Ciebie coś lepszego. I taką właśnie trzeba mieć w życiu motywację. Ta zmiana jest dobra i korzystna, wzbogaca Cię, zawsze. Często piszą do mnie ludzie, którzy z racji swoich błędów uważają się za degeneratów, wykolejeńców. Przypominają mi biedaka, który w chałupince ma zakopany w ziemi skarb, tylko o tym nie wie. Błędy to wysokiej jakości nauka, wiedza. Każdy błąd sprawia że jesteś cwańszy, bystrzejszy, mądrzejszy. Błędy są ważne, ale najważniejsza jest motywacja; jeśli wierzysz że błędy pokazują że jesteś głupcem, to wpadasz w depresję. To przyczyna Twoich problemów. Tymczasem błędy to nauka, i kierując się tą właśnie (prawdziwą i jedynie realną) motywacją, cieszysz się siedząc po uszy w gównie. Już drugi raz w nie nie wpadniesz, to duży powód do radości. Błędy popełnia każdy, na każdym szczeblu drabiny społecznej. Błędów nie popełnia tylko martwy człowiek. Jeśli znasz kogoś kto nigdy nie dał ciała, to widzisz tylko doskonałą maskę. Na pewno się pomylił. Tylko to ukrywa, bo zależy mu, byś go podziwiał i sam się tym martwił.


Gdy kobieta ukrywa wiek, boi się tego, że przestanie być popularna, pożądana. Dupą jak wiemy, wiele można załatwić. Akurat dobrze to wiem, bo niejeden raz zgrabne kobiece pośladki, dyrygowały moim życiem; nie za długo, ale jednak. Dupa to wstęp do fajnych (nie zawsze) bogatych facetów, lekkiego życia gdzie urodą płaci się za drinki i luksusowe podróże. Trudno człowiekowi rozstać się ze swoim atutem. Gdy mija uroda i seksapil, trzeba żyć jak inni. Ciężko mieć wszystko, i później to stracić. Dlatego rozumiem te oszustwa. Nie pochwalam ich, ale i nie potępiam. Nie chciałbym mieć takiej kobiety. No cóż, obawiam się że i ona nie chciałaby mieć mnie. Zresztą, czy można mieć takiego narowistego ogiera jak ja, na własność?

Czytany 7226 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:53
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # estera 2012-11-28 21:27
"Elegancja to stan umysłu"-pięknie napisane:)
Z eleganckim umysłem trzeba się jednak urodzić.Tutaj faktycznie zbędny jest botoks,lifting itd.Wrodzoną klasę człowieka widać ,słychać i czuć,bez względu na wiek..no i "elegancki umysł" nie potrzebuje brać nikogo w posiadanie,na własność,bo i po co?:)

Za dzisiejszy artykulik-6 z minusem:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Seba 2012-11-28 21:54
Ja się z Toba nie zgodzę droga przedmówczyni ;) z niczym się człowiek nie rodzi ,doświadczenia ,inteligencje i owy stan umysłu nabiera z wiekiem ,prostytutka to nie zawód a stan umysłu...w dzisiejszych czasach nawet Pani po 40-stce pracująca na poczcie może być prostytutką...w szystko leży w psychice a ja jako żywo (jeszcze) przykład podpisuje się pod tym że wszystko zależy od umysłu...jak się rodzisz to rodzisz się z niczym, dopiero potem kształtujesz się często nie nieświadomie pod wpływem rodziców ,księży a także rówieśników i całej gamy sytuacji z tym związanych :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Piotr 2012-11-28 22:04
Jeżeli mogę coś wtrącić w temacie, to zrobię dopisek, że oprócz pogodzenia się z mijającym czasem i unikaniem poważnych ingerencji poprzez botoks, postawiłbym na pogodną i uśmiechniętą dziewczynę (żonę, partnerkę itd). Raz, że uśmiech daje duże szanse na pogodne nastawienie do życia i iskierkę nadziei, że choć troszkę wyłamuje się ze schematów. Dwa, że na jesień życia, mimo zmarszczek zupełnie inaczej wygląda. :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd