Wydrukuj tę stronę
piątek, 23 listopad 2012 12:50

Miłość...

Napisał 
Miłość jest uczuciem, którego pragnie doświadczać wielu ludzi. I słusznie, gdyż miłość jest czymś naprawdę przyjemnym, ożywczym, energetyzującym i błogim. Fajnie jest kochać. I jak każda moneta ma dwie strony, a dawka substancji decyduje o jej zdrowotnym bądź toksycznym działaniu, tak i w tej materii mamy do czynienia z wieloma pułapkami. Jakimi?

Dla Twojego dobra...

Słowo miłość budzi u wielu ludzi odruch wymiotny. To dlatego, że słowo to zostało skojarzone z czymś wstrętnym, niedobrym. Np. zakompleksiony rodzic który ma uczucie że w życiu mu nie wyszło; uważa że nie był dostatecznie szanowany, kłuło go że inni mają więcej i lepiej. Chce więc odreagować i przywrócić swojemu życiu blask prestiżu, sprawiając by jego dziecko odniosło życiowy sukces, "ustawiło" się w życiu, a on mógł być kimś poprzez sukces potomstwa. W jego pojęciu świata, sukces odnoszą politycy, prawnicy i lekarze, więc naciska i kieruje dziecko ku któremuś z tych zawodów. Dziecko tymczasem kocha budować coś z klocków, później sprawia mu przyjemność majsterkowanie. Tu deseczka, sznureczek, gwoździe, stary zawias; i już powstaje nowa, niepraktyczna, ale dająca wiele wiedzy i radości konstrukcja. Ojciec z początku niechętnie, ale toleruje szczęśliwe piski i euforyczne pohukiwania, gdy kolejna konstrukcja wychodzi spod małych paluszków przyszłego być może wynalazcy, uważając to za gówniarzerkę. Z czasem jednak zaczyna czuć niepokój, wzburzenie i strach; jego marzenie uzyskania społecznego awansu poprzez bogate i wpływowe dziecko, zaczyna się niebezpiecznie chwiać. Wyobraża sobie innych ludzi, kpiących i szydzących z niego, chwalących się sukcesami i karierami swoich dzieci. Niszczy więc projekty dziecka w szale "to są jakieś głupoty, co Ty wyprawiasz!", a gdy te buntuje się i płacze, okłada paskiem z całej siły. Zabiera to co dzieciak kocha, bije, i jednocześnie mówi że to z miłości: "kiedyś zrozumiesz że to dla Twojego dobra".

Puchnie z dumy

Młody człowiek dorasta, zakuwa, i trafia po studiach prawniczych do kancelarii, gdzie robi za woła roboczego zarabiając pod stołem tysiąc złotych. Szef liberał, musi mieć co rok nowe BMW, oszczędza więc na czym się da, a najchętniej na pracownikach. Praca nie spełnia go; czuje się uwięziony, duszno mu, a rano wychodząc do pracy ma biegunkę, mdłości, cały drży. Idzie do psychiatry, a ten zapisuje mu leki psychotropowe na fobię społeczną, bądź inną, nową i modną jednostkę chorobową. Ojciec puchnie z dumy, matka także ma czym się pochwalić zazdrosnym sąsiadkom na bazarku. Syn jednak codziennie umiera. Od leków pada mu zdrowie, obrzydzenie zostaje przykryte chemiczną obojętnością. Działa jak automat, mechanicznie. Z czasem dorabia się, ale jest martwy, pozbawiony energii, życia. Bierze ślub z ładną dziewczyną, gdyż wiele jest chętnych na związek z obiecującym, poważnym prawnikiem. Tylko pojawia się problem; uczucie miłości do pasji które jako młody człowiek zepchnął w głębię podświadomości, powraca do niego, połączone z bólem i poczuciem wielkiej krzywdy. Kochał, ale biciem, wrzaskami, obelgami "z miłości", zostało to stłamszone, wyszydzone. Teraz wypchnięte uczucie powraca, powodując że prawnik wpada w furię. Wie że źle się z nim dzieje, więc zapija alkoholem ten nieokreślony ból, który coraz częściej odczuwa. Po alkoholu poczucie żalu i krzywdy jest tak duże, że atakuje żonę. Ta myślała że życie z prawnikiem to sielanka i nieustające zakupy w centrach handlowych, a ciosy pięścią skutecznie ją z tej wiedzy wyzwalają. Prostego stolarza nie chciała, bo "ograniczał" ją w życiu, czyli nie miał pieniędzy. Prawnik je miał, ale jak to mówią, nie ma nic za darmo. Musi minąć jakiś czas, żeby entuzjastka łatwego życia to zrozumiała.

Po pijaku

Tacy ludzie mnie czytają. I gdy taki człowiek usłyszy o miłości, poczuje chęć uderzenia mnie w twarz. Te słowo, jest najokropniejsze w jego życiowym słowniku. Zniszczyło mu życie, by rodzice mogli przez chwilę pastwić się nad sąsiadami, że są od nich lepsi. Tak bardzo pragnęli poczucia bycia lepszym, tak bardzo się bali bycia zwykłymi ludźmi, że poświęcili w ofierze swojego syna. Miłość... słowo te natychmiast wywołuje z pamięci skojarzenie z przemocą, bólem, zmuszeniem do innego życia, rezygnacji z tego elektryzującego uczucia że jest bardzo fajnie. Problem w tym, że słowo miłość nie oddaje tego, czym to w istocie jest. Miłość skojarzona jest także z tanimi komediami romantycznymi, i serialami dla inteligentnych inaczej. To także budzi wstręt, także u mnie. Mniej więcej w taki sposób, niszczy się dzieci. Później one pełne zepchniętego do podświadomości bólu, niszczą innych ludzi. Z nienawiści i przemocy, zrodzić się może tylko upodlenie i ból. Żeby mieć prawo jazdy, musiałem kilkanaście razy podchodzić do egzaminu, bo egzaminatorzy mierzyli ekierką moje parkowanie. Żeby mieć absolutną władzę przez wiele lat nad dzieckiem, wystarczy po pijaku zabawić się z pierwszą lepszą panną. Mogę nie umieć czytać i pisać, ale dziecko mogę mieć. To jest kompletnie szalone i obłąkane.


Druga pułapka, to wiązanie tego słowa z pewnymi wyobrażeniami.


Miłość wiązana jest ze związkiem. Wrażliwi faceci chcą mieć kobietę, by doświadczyć miłości o której marzą. Często jednak nie jest to miłość, a stabilizacja, poczucie że ktoś czeka na nas z obiadem. I to jest podstawowy, fatalny w skutkach błąd.

Czucie

Miłość to czucie w Tobie. Zostałeś tak wychowany, by czucie te kojarzyć albo z wizją Boga, bądź z kobietą a później dzieckiem, czasem rodzicami, dziadkami. Tymczasem miłość to całkowicie darmowa, największa istniejąca przyjemność. W tej chwili możesz poczuć miłość do komputera; niby dlaczego nie? bo śmieszne, niezręczne? dlaczego? bo inni tak nie robią? miliony much nie mogą się mylić? to poczytaj książkę od historii; tłumy ZAWSZE się myliły. Czy to czcząc Hitlera, Stalina, Mao i innych siepaczy, a później wyjąc gdy dziecko wraca z frontu mając pourywane nogi i wrzeszczy po nocach ze strachu. Tłum zawsze wierzy w kłamstwa, i tłum częstuje się do upojenia umiejętnie spreparowanymi półprawdami przez media i telewizję. A więc poczuj miłość do zwierzęcia, mieszkania, samochodu. Do wszystkiego, czego tylko chcesz, jedynym ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia, i kraty przekonań które zbudowali Ci inni ludzie. Zauważysz wspaniałą rzecz; poczujesz miłość w sobie, i będzie to bardzo przyjemne doznanie, uwalniające i odstresujące. Mówią że tylko miłość do kobiety, Boga i dziecka jest prawdziwa; sam sprawdź że kłamią, albo nie wiedzą co mówią. Ich świat odczuć został sztucznie ograniczony, a sami zabarykadowali swoje wnętrze przed doznaniem uzdrawiającej miłości.

Diabeł, potwór niewidzialny

Nie musisz nikomu tego mówić. Nie zostaniesz zrozumiany. I nie musisz, wystarczy że poczujesz to będąc sam w domu, w autobusie, pracy... gdziekolwiek będziesz, możesz poczuć dotknięcie anielskich skrzydeł. Bez religii, cudacznie poubieranych facetów którzy sami się mianowali pośrednikami między Bogiem a Tobą, i biorą za to część Twojej pracy że Ci obiecają niebo - po śmierci. Wszystko jest obiecywane na po śmierci. Tymczasem raj możesz znaleźć w sobie za darmo, i już tu i teraz, bez czekania na śmierć. Gdyby wszyscy to wiedzieli, nie chcieliby korzystać z usług religii. Niektórzy tego doświadczają, dlatego też od małego mówi się o diable, potworze niewidzialnym, który za każde myślenie nie tak jak każe religia, będzie torturował przez wieki człowieka. Dlatego też bardzo dba się o to, by dzieci od najwcześniejszych chwil życia nasiąkały strachem, poczuciem winy, poczuciem że życie jest okrutne, a wyzwoleniem będzie śmierć i spowiedź rzekomo święta.

Smak rozłamu

Gdy spróbujesz poczuć miłość, odczujesz czym jest raj i szczęście. Wtedy poznasz smak rozłamu. Albo dalsze życie, bez miłości, tylko gonienie za króliczkiem (pieniądze, awans, seks, ustawienie się), albo miłość - tylko że wtedy zrezygnujesz z religii, reklam, wciskania kitu z telewizora. Odsuną się od Ciebie ludzie, a Ty zbliżysz do innych, bardziej Ci odpowiadających poziomiem odczuwania. Stracisz fałszywych przyjaciół, którzy akceptują Cię tylko wtedy, gdy jesteś nieszczęśliwy i wierzysz w bajki o jednorożcach. Ot, przyjaciele; przestajesz wierzyć w bajki, a zadźgają Cię w imię, jakżeby inaczej, Boga i miłości. Zyskasz za to prawdziwych, którzy znają prawdę; a ta jest niebywale prosta, ale nie prostacka; to miłość którą odczuwasz. Nie musisz żebrać by z kimś być, coś mieć. Możesz odczuwać miłość, kochać, nie mając kończyn, wzroku. Wystarczy byś miał świadomość. Oto klucz do szczęścia. Nieistotne są pieniądze, kasta społeczna, wykształcenie, kolor skóry. Ja jestem biedny, bez wykształcenia, i ponoć prostak z wychowania; ale mam coś wspaniałego, co zawsze mi pomaga. Mogę kochać. Kto mi to zabierze?

Oczywiście, będą próbowali. Partnerce Twoja miłość jest nie na rękę. Nie można Cię szantażować seksem, odejściem do mamusi. Nie załamiesz się, bo będziesz kochał, miał w sobie wspaniałe, cudowne uczucie. Rząd też tego nie chce; kogo wyśle na wojnę? kogo zastraszy? a religie? te będą przerażone. Odczuwa miłość, więc jest pełny, wypełniony po brzegi jak kielich pysznym, korzennym winem. Po co mu te śmieszne rytuały i gesty? i co wtedy zrobią Ci wszyscy Boscy pośrednicy? umieją tylko straszyć diabłem, i cytować święte książki. Będą musieli pójść do uczciwej roboty.

Koniec z żebraniem

Już nigdy nie będziesz musiał płacić za miłość, i o nią żebrać. Nigdy się nie upodlisz, nie zostaniesz żyrantem, bo ktoś Cię przestanie akceptować i chwalić. Koniec z tolerowaniem prostactwa i grubiaństwa; masz coś fajnego w sobie, i nie musisz nikogo się prosić by Cię poklepał po plecach. Możesz robić to, co sprawia że czujesz się świetnie. Po prostu kochaj. Miłość rozpoznasz po tym, że dobrze się czujesz. Lekko, spokojnie. Zasypiasz mocno, szybko, radośnie. Masz energię i siłę, żywotność. Oczywiście, najpierw raz to poczujesz, zawstydzisz się... w końcu to wielki obciach być szczęśliwym samemu z siebie, za to fajne i modne jest bycie szczęśliwym na pokaz, z atrakcyjną partnerką która bez zakupów, papierków i aktów prawnych dających jej pewność finansową, znienawidzi Cię i zezna w sądzie że ją gwałciłeś. Z czasem będziesz coraz częściej w tym stanie. A ja? Ja kocham moich czytelników, a zwłaszcza tych KLIK.

Czytany 12058 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:53
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # młody 2012-11-23 13:58
Marku, skąd ten uraz do prawników - już w kilku wpisach widzę że jest to jakiś twój ulubiony przykład na wszelkie niedojdy życiowe, samców omega etc.?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-24 22:43
Cytuję młody:
Marku, skąd ten uraz do prawników - już w kilku wpisach widzę że jest to jakiś twój ulubiony przykład na wszelkie niedojdy życiowe, samców omega etc.?


Nie, gdzie widziałeś prawnika nieudacznika? raczej pastwię się nad magistrami marketingu i zarządzania, o, to lubię :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Aros 2012-11-23 14:03
Takie arty dodają skrzydeł!, wreszcie skończyłeś z posępnością (przynajmniej na chwilę;p), i wyliczaniem kolejnych pułapek miłości. Pełne otwarcie się i odczuwanie tego zajebistego uczucia w swobodny niczym nie skrępowany sposób, to jest to. A cóż, ktoś kto ma listę życzeń pierw i stawia wymagania...nie wie co traci:>
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-24 22:44
Świadomość pułapek, jest zajebiście ważna. Gdybym tę wiedzę z tej strony miał w młodości...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # W. 2012-11-23 16:13
gównażerkę, a nie gównarzerkę. Reszta się zgadza:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-24 22:45
Cytuję W.:
gównażerkę, a nie gównarzerkę. Reszta się zgadza:)


Jesteś pewny/na?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Seba 2012-11-23 17:46
Kiedyś Ciebie poprosiłem aby było tego jadu jak najmiej...Ty odpisałeś ze nie potrafisz napisać takiego felietonu a jednak potrafisz!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-24 22:46
Cytuję Seba:
Kiedyś Ciebie poprosiłem aby było tego jadu jak najmiej...Ty odpisałeś ze nie potrafisz napisać takiego felietonu a jednak potrafisz!


Jad jest bardzo potrzebny. Chociażby po to, byś wiedział kiedy zostaniesz tak ukąszony, że się nie pozbierasz. To sygnał ostrzegawczy. Ludzie ciepli, miłośni i radośni, też wpadają w skomplikowane pułapki, i kończy się miłość. Bo oprócz niej, KONIECZNA jest jeszcze świadomość rozróżniająca, że posłużę się ezoterycznym terminem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # imie obowiazkowe 2012-11-23 20:42
ja tam lubie jak jest jad - jest czym tryskać :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-24 22:47
Cytuję imie obowiazkowe:
ja tam lubie jak jest jad - jest czym tryskać :)


Ja wolę tryskać czym innym. Mam palce jadowe, jak piszę na klawiaturze to mi się sączy :) ale zaraz, dlaczego etykietkujecie mnie na jadownika?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # liniowy44 2012-11-23 21:38
Mocny, dobry tekst. :) Za miłość cena jest zawsze wysoka, za każdą. Ta związana z wolnością i przebudzeniem niby bardzo, ale już z drugiej strony jakby mniej.
Prawda, wolność, miłość - nie znudzą się nigdy. Odkrywanie tego jest piękne!
Jako nie dający szczególnych powodów do kochania, rewanżuję się komtem. :)
p.s. czemu medytujesz czasami w pustym kościele odrzucając religię?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-24 22:50
Tzn. nie rozumiem z tą ceną?

Co do kościoła, kiedyś tam medytowałem, albo wyciszałem. Bo ładne miejsce, bo cisza w chaosie miasta. W toalecie mam podobnie i też w niej zdarza mi się medytować. Religię odrzucam, ponieważ Bóg i to czego doświadczyłem, totalnie różni się od wizji które oferuje religia. Polegam więc na moich odczuciach, a nie facetów którzy w seminarium awansowali na boskich pośredników. I myślę że źle na tym nie wyszedłem, wręcz przeciwnie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2012-11-24 22:00
...mężczyzna sponiewierany miłością ,staje się liryczny,wrażli wy,prawdziwy,je szcze bardziej męski...

http://www.youtube.com/watch?v=J6_JkZTWYSk
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-24 22:56
Mężczyzna sponiewierany, to ludzki wrak. Często cuchnący, zachlany, uciekający w pracoholizm czy narkotyki by zapomnieć. A piosenka zajebista, nie znałem jej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2012-11-24 23:59
...tak ,to pewien etap, w całym procesie"odtruc ia",ale potem kiedy przychodzi refleksja i dystans,powstaj ą takie utwory.Chociaż znam takich co w "upojeniu"pisal i niesamowite kawałki,że nigdy przed ani potem.

..no to jeszcze do poduszki:)
http://www.youtube.com/watch?v=Nu_C4qQcJKU
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Draniu 2012-11-25 18:27
To prawda..nie ma pustki..jest milosc ale tylko ten wie,kto czuje...nawet jak czlowiek pozostanie sam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # liniowy 2012-11-25 22:43


[youtube]http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=KnBKBSDHH1A#t=1199s[/youtube]
biznes.interia.pl/praca/news/polsce-grozi-wyludnienie,1866023,4204

kochajcie się :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-26 08:33
No to dziewczyny, trzeba jakoś temu zaradzić :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # liniowy 2012-11-27 10:43
Proszę daj dobry przykład :-)
Odpuść te "wąskie polonistki" i jak prawdziwy macho zaproś do siebie dajmy na to dobrą znajomą Afrodytę (taki przykład, przepraszam) i po sprawdzeniu szczegółów zaproponuj: parkuję!
Wasz czas ucieka i może warto spróbować? ;-) A i co dwie umne głowy, to i zdecydowanie łatwiej, pomysły są i tylko potrzeba czynu. :-)

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # liniowy 2012-11-28 18:04
Nie wiem co pomyśleć, odpowiedziałeś w nowym arcie, zanim zadałem pytanie. :-)
Szkoda, że następne pokolenie nie będzie miało swojego Mistrza-Juniora . ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-28 18:06
Jak będę bogaty, to może strzelę sobie potomstwo z jakąś Panią z dalekiego wschodu. Przecież nie mogę zostawić waszego potomstwa, bez moich cennych rad, łajań i pouczeń, prawda? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # liniowy 2012-11-29 21:10
Rozumiem czemu te ciągoty do pań z dalekiego wschodu..., jednak 1 milion Niemców codziennie woli - bliski wschód! Więc zrób to. :-)

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-30 19:52
Ja wolę Czeszki. Subtelne, słodkie i niewinne.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Afrodyta 2012-11-30 21:58
Gdybym tak mogła napisać Biblię od nowa...Ale to nie ja skradłam niebo :P :P :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # łukasz 2012-12-17 18:02
Z jednej strony gorliwie namawiasz ludzi do samodzielnego myślenia, a z drugiej podświadomie każesz "otworzyć czytelnikowi umysł", z tym że swoimi poglądami. Ja chodząc na mszę nigdy nie myślę o żadnym cierpieniu, a widzę właśnie tą radość i spokój ducha - znajduję w tym same pozytywne strony. Nie wiem dlaczego nie piszesz np. o ciemnych stronach ateizmu - tacy jak Ty próbują za wszelką cenę wmówić ludziom, że tylko ateizm prowadzi do całkowitego wyzwolenia, szczęścia i jest oznaką wyższej inteligencji. Ja tego nie kupuję i mam nadzieję, że ludzie naprawdę wyzwoleni sami będą wiedzieli w co chcą wierzyć i co daje im szczęście. Tego z całego serca życzę wszystkich czytelnikom i Tobie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-12-17 23:38
Aha, podświadomie każę:) czyli nie masz dowodów na moją manipulację, bo przecież podświadomych nakazów nie idzie udowodnić :)

Widzisz radość? a zbawiciela na krzyżu gdzie konał wrzeszcząc z bólu rzekomo za Twoje grzechy nie widzisz? świetych i meczenników, konających w mękach za wiarę też nie widzisz? chłopie, to kup sobie dobre okulary! :)

Nie jestem ateistą, chyba nie doczytałeś, i nie ZOBACZYŁEŚ, znowu :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # łukasz 2012-12-18 09:16
Widzisz, nie można udowodnić, ale tak się składa, że niestety trafił Ci się czytelnik o podobnym poziomie inteligencji i pewne rzeczy potrafię dostrzec i zinterpretować - to się nazywa prawdziwe czytanie między wierszami, ha! :) Proste jest to, że każda religia chce pokazać, że jest doskonała i najbardziej pozytywna, ja akurat wychowałem się w Polsce, Polsce katolickiej i to kupuję, Ty nie musisz, Twoja sprawa, ale tak jak mówie nie rób z odrzucania religii jakiejś wyższej formy inteligencji, czy wyzwolenia (wiem, powtarzam się).
To że podałeś przykład (nie wiem czy w tym felietonie, czy w sąsiednim) biczujących się fanatyków religijnych, nie znaczy, że przeciętny Kowalski, który jest człowiekiem głeboko wierzącym będzie odprawiał takie rytuały lub robił cokolwiek na pokaz - zachowa to po prostu dla siebie.

I jeszcze jedno - nie jestem jakimś teologiem, ale mam pewne wartości, które są we mnie głeboko zakorzenione i napewno nie jest to, tak jak tu ładnie piszesz miłość do samochodu, który mi jutro mogą podpierd*lić - na takim myśleniu nie zbuduje się silnego charakteru, godnego samca alfa.

Teraz druga sprawa, o czym wczoraj zapomniałem wspomnieć - moim zdaniem do pracy idzie się po to, żeby zarabiać pieniądze, a na przyjemności jest czas po niej. Ile jest ludzi na świecie, którzy kochają to co robią i mają z tego niezłe zyski? 1%? A co zresztą? Jaką masz pewność, że to czym sie jarasz za dzieciaka będzie Ci sprawiało frajdę za 20, 30, 40 lat? Myślę, że niewielką. Weźmy np. pod uwagę artystów wszelakiej maści - kochają to co robią, są bogaci, szczęśliwi, sławni. To powiedz dlaczego większość takich rock'n'rollowcó w to zwykłe ćpuny nie radzące sobie ze sobą, ze swoimi emocjami i problemami? Ja znam odpowiedź na to pytanie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-12-18 09:55
Każdy mi przypina jakąś łatkę Łukasz, i uważa to za przenikliwość. Tymczasem ja sam nawet nie śmiem Ciebie oceniać, bo niby skąd mam wiedzieć kim jesteś itd?

Odrzucenie religii gdy jesteś w sekcie, czyli zamiana to jest tkwienie w tym samym punkcie. Jednak dostrzeżenie idiotyzmu i masy sprzeczności w tej organizacji, i po prostu czystego zła, jest już wstąpieniem na pewien wyższy stopień postrzegania - oczywiście moim zdaniem. Powiem Ci że jak byłem fanatycznym katolikiem, gardziłem każdym kto nie podzielał tych przekonań, śmiałem się z niego i myślałem jakie piekło go spotka. I wiem, dopiero teraz, jak bardzo byłem nieszczęśliwy i ograniczony.

Przeciętny Kowalski nie musi się biczować, ale podświadomie spieprzy niemal wszystko w życiu, by cierpieć - tak jak wszyscy LICZĄCY się święci w jego organizacji. Ten chory system instalowany jest od dziecka człowiekowi, lata trwa walczenie z nim i usuwanie go.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # łukasz 2012-12-18 11:12
Widzisz sam przyznałeś, że byłeś fanatycznym katolikiem i byłeś przez to ograniczony - to znaczy, że masz skłonność do wpadania w skrajności. Teraz pewnie jesteś gdzieś pośrodku i myślisz, że to już jest to, ale za chwile możesz znaleźć się gdzieś zupełnie na lewo i też będziesz wtedy przekonywał mnie do swojego zdania. Ja za to poglądy mam niezmienne od lat i jest mi z tym bardzo dobrze, nawet przez chwilę nie pomyślałem, żeby się z czegoś wycofać.

No dobrze temat religii to temat rzeka, ale w tym kontekście uważam go za zamknięty, teraz co zrobisz z drugą częścią mojego posta?

Na koniec jeszcze apeluję, że jak w następnym tekście będziesz przekonywał do jakichś tam swoich racji to nie pisz, że "tak jest" tylko że są to tylko i wyłącznie Twoje poglądy, z którymi można się albo zgadzać, albo je kontrargumentow ać tak jak robię to ja, w przeciwnym razie wychowasz sobie stado baranów, a nie wolnomyślących samców alfa, a chyba nie na tym Ci zależy, co?
Sam zresztą pisałeś, że tłumy zawsze się mylą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-18 11:21
Trudno nie wpaść w skrajność, jeśli z każdej strony byłem indoktrynowany, a msza była OBOWIĄZKIEM. Dzięki temu jednak widzę, jakie to było okropne, po prostu brzydkie, upokarzające. Jeśli jest Ci dobrze, to ok, nie wszyscy ludzie chcą szukać szczęścia, niektórym wystarczy tkwienie w cudzych, bezpiecznych poglądach, micha i wyro. I ok.

Pisałem to setki razy. Ale artów mam ponad tysiąc, więc samo przez się nie mogę powtarzać tego non stop. Oczywiście że mogę się mylić, zmienić zdanie, i pod koniec stać wyznawcą katolicyzmu :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # łukasz 2012-12-18 11:34
Mnie nigdy nikt do niczego nie zmuszał, być może masz rację, że dlatego jest mi się łatwiej przy tym trzymać. Mówisz, że lubię tkwić w cudzych bezpiecznych poglądach, heh, na świecie żyje 7 miliardów ludzi i Twoje poglądy nie są jakimś wynalazkiem, też powielasz je od innych z tym że starasz się je opakowywać w jakieś własne ładne słowa i podpierać się wyimaginowanymi czarno-białymi, skrajnymi historyjkami o nieudacznikach usidlonych w jakiś niewolniczy system. Nadal nie uzyskałem odpowiedzi co z drugą częścią (a właściwie pierwszą) tematu o pracy, no ale ok. Masz swoje poglądy, ja mam inne, fajnie było je zestawić.

Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-18 11:51
Myślisz że nie byłeś zmuszany? a chrzest miałeś? pytał się ktoś Ciebie, czy chcesz akurat w tej ideologii być wychowywany? ano właśnie. Byłeś zmuszony, w takim wieku gdzie nie mogłeś nawet protestować. Zmuszanie ma dwa wymiary; bezpośredni gdy ktoś Cię po prostu zmusza, i pośredni gdy ktoś niby nie zmusza, ale np. płacze czy jest smutny, bo nie poszedłeś na mszę.

Oczywiście, nawet korzystam ze słów i liter, które wymyślili inni ludzie - a czy mam jakąś inną możliwość?

Pozdrawiam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # łukasz 2012-12-18 12:00
No pewnie, że masz, religie w końcu stworzyli jacyś ludzie, Ty możesz stworzyć swoją. Miałem chrzest i jestem z tego powodu bardzo, ale to bardzo szczęśliwy (mój Boże jak bym sie teraz czuł gdybym go nie miał) ;)
Z kolei teraz jestem osobą dorosłą i sam sobie mogę decydować o swoich wyborach - mam poglądy te same co kiedyś, więc chyba mi z tym dobrze, nieprawdaż?

Swoją drogą nie czaje jednej rzeczy - najpierw mówisz, że byłeś fanatykiem religijnym, a potem, że msza była dla Ciebie smutnym obowiązkiem. To jak stałeś się tym fanatykiem, bo to chyba działa w drugą stronę, nie? Pytam, bo mnie to ciekawi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-18 12:25
Religia jest dla mas, ale nie dla człowieka, który chce iść WŁASNĄ drogą. A skąd wiesz że miałeś chrzest, przecież go nie pamiętasz? widzisz jak to działa, powiedziano Ci o pewnym zdarzeniu, że ono Cię duchowo oczyściło i przygotowało na Chrystusa, a Ty uważasz że jesteś z tego powodu szczęśliwy. A jakbyś go nie miał, nadal byłbyś szczęśliwy, ponieważ opierasz się na cudzym przekonaniu. Tylko pytanie, co Bóg ma do rytuałów i teatralnych scen? jakie ma taki rytuał znaczenie?

Jakbyś się czuł bez chrztu? to zależy od tego, co by Ci wmawiali. Jeśli mówili by że masz odczuwać brak, odczuwałby brak. Jeśli że to jest ok bo Bóg i tak Cię kocha, czułbyś się ok. A więc czułbyś się tak, jak ludzie by Ci zasugerowali. I to właśnie w religii mi się nie podoba.

Byłem bardzo wierzący, szukałem wyzwolenia od cierpienia, natomiast na mszy widziałem rożnych ludzi; od psychopatów, po dewotki nienawidzące ludzi, po poczciwiny które łyknęły bajki o rzekomym cierpieniu Jezusa, cierpieniu za nasze grzechy. Msza mi nigdy nic nie dała, oprócz znudzenia, i bólu kolan. I to jak przez mgłę, niechętnie dostrzegałem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # łukasz 2012-12-18 13:54
A Ty dalej swoje... Tłumaczę Ci jak ja to odczuwam, subiektywnie, a Ty dalej piszesz o indywidualności i religiach dla mas. Moźe i widywałeś w kościele psychopatów, ja tam widziałem same uśmiechnięte twarze swoich sąsiadów i kumpli. I uwierz mi na słowo - nikt nie płakał jak w niedzielę nie poszedłem na mszę. Wszystko było dobrowolne.

No nic, w tej kwestii juz chyba nic mądrzejszego nie wydusimy, przelecę jeszcze przez inne Twoje artykuły i może jeszcze kiedyś Cię drapnę to sobie podyskutujemy. Możesz się tylko cieszyć, że trafił Ci się oponent z jajami, w końcu dla takich jak ja prowadzisz tą stronę ;) Nie chcesz chyba, żeby pod każdym wątkiem klepali Cię po wirtualnych plecach.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-12-18 14:15
Wybacz, ale będę dalej swoje mówił, a nie Twoje :) oczywiście, nikt nie płakał i u mnie, ale i zadowolenia nie było, a dziecko często walczy o takie właśnie zadowolenie. Uśmiechnięte twarze? w trakcie wspominania kaźni Twojego zbawiciela? trochę to makabryczne...

Zapraszam bracie Łukaszu, niech nie dzielą nas cudze w sumie przekonania :) 3maj się.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # łukasz 2012-12-18 14:49
No tak uśmiechnięte twarze, nie znam nikogo kto by na mszy płakał ;) Dzieciak, czy też młodzieniec idący na mszę nie musi śledzić na niej każdego słowa, nie musi wszystkiego rozumieć. Moim zdaniem każdy wierzący powinien wyciągnąć z takiej mszy coś pozytywnego dla siebie. Przynajmniej ja tak robię.

Widzę, że należysz do osób, które koniecznie muszą postawić ostatnie zdanie i przysłowiową kropkę nad "i" (oczywiście swoim). Pech chciał, że również jestem jedną z takich osób, więc pożegnajmy się zwykłym "na razie"

Na razie! ;]
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-12-18 15:45
Aha, nie musi wszystkiego rozumieć... a więc twierdzisz że są uśmiechnięci, bo wielu rzeczy nie rozumieją? to gdzie ta wiara i oddanie religii, jeśli niewiele z niej rozumieją?

Dwa razy ze mną się żegnałeś, i masz winę że Ci odpowiadam, co nazywasz chęcią na ostatnie zdanie? a gdybym Ci nie odpowiedział, byłoby że jestem niewychowany i nie odpowiadam, nie pożegnam się itd., prawda?

Pozdrawiam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież