Najnowsze felietony

piątek, 02 listopad 2012 19:46

Kobieta nie zając...

Napisał 
Szanowni Państwo; zwróćcie swe mądre i przenikliwe spojrzenie, na zdjęcie powyżej. Widzimy tam Panią przed i po operacjach plastycznych. Operacjach, których koszt to ok. sto tysięcy pięknych, zielonych jak moje oczy dolarów. Pani ta oddała swą dłoń rozszalałemu z żądzy Panu Fengowi, który w miłych okolicznościach przyrody, jak Ronaldo dryblując i zwodząc obrońców bramki, strzelił celnego gola. Później okazało się, że ze spalonego...

Brzoskwiniowe rarytasy

Pani Feng nie posiadała się ze szczęścia, a Pan Feng szalał z radości że małżonka urodzi mu piękną córkę, przedłużenie rodu i krew z krwi Państwa Feng. Jutrzenka szczęścia, zdawało się będzie trwać wiecznie. Niestety, ta historia nie ma happy endu, ba! wręcz przeciwnie. Jakież było zdziwienie i rozpacz Pana Fenga, gdy córka okazała się być niewiarygodnie brzydka. Tak brzydka, że Pan Feng powodowany rozpaczą oskarżył swoją połówkę o skok w bok; podejrzenia że tonąca w łzach małżonka oddała się pozamałżeńskim uciechom, spełzły na niczym; to była córka Pana Fenga, który niestrudzenie drążył dalej sprawę. Okazało się że przyczyna była całkiem inna; Pani Feng była wierna, i między swymi udami ugościła rarytasami legalnego małżonka. Natomiast by zwiększyć swe szanse na zamążpójście, dokonała korekt chirurgicznych, i z żaby zmieniła się w królewnę. Zapomniała jednak o tym wspomnieć małżonkowi.

Ile drinków?

Drodzy Państwo; mawiają że po alkoholu nie ma brzydkich Pań. Ale nie wiem ile musiałbym wypić drinków, by uznać Panią z lewej strony za atrakcyjną. Natomiast Pani po lewej jest atrakcyjna i seksowna; chirurg ewidentnie wykonał kawał dobrej roboty. Mógłbym na trzeźwo wykonać niejedną czynność, kierowany wrodzoną pożądliwością. Jestem pusty i płytki? kieruję się wyglądem kobiety zamiast jej wnętrzem? ależ tak, oczywiście. A czy Panie nie piszczą z ekscytacji na widok ładnej torebki, czy ultra przystojnego faceta? no właśnie; remis.

Wybiórcza skleroza

Pan Feng poczuł się dotkliwie oszukany "sklerozą" małżonki. Wytoczył jej proces o oszustwo, który wygrał razem z odszkodowaniem w wysokości stu dwudziestu tysięcy dolarów, oraz złożył wniosek o rozwód. News ten zbulwersował i oburzył miliony romantycznych Pań, które łkały i szlochały wyobrażając sobie krzywdę i cierpienie, które stało się udziałem nieszczęsnej. Pan Feng stał się symbolem pustego, płytkiego, niedojrzałego emocjonalnie gówniarza, który zniszczył życie dobrej dziewczynie. Miliony igieł wbijało się w figurkę voodoo przedstawiającą Pana Fenga, przy akompaniamencie histerycznych wrzasków Pań na całym, Bożym świecie.




Jakie wnioski płyną z tej historii?


1. Liczy się tylko wnętrze; tę brednię powtarzają jak mantrę niemal wszystkie Panie, zakochane w komediach romantycznych. To niekończąca się żyła złota dla cwaniaków z wytwórni filmowych. Ciekawe tylko dlaczego w tych komediach grają same przystojniaki? na wierze w tę piramidalną bzdurę, polegają miliony kobiet które sa nieatrakcyjne, i chcą mieć faceta z wyższej półki. Taki facet nawet jeśli spojrzy na grubaskę o wyglądzie i umysłowości krowy, to jedynie ze współczucia. Wysoki, przystojny facet, lubi atrakcyjne, zgrabne dziewczyny; ta prawda jest od wieków zwalczana przez oburzone Panie, twierdzące (Bóg jeden wie na jakiej podstawie) że prawdziwy facet wybierze nieatrakcyjną, ale z bogatym wnętrzem. Tylko żeby poznać wnętrze, trzeba mieć do tego motywację i czas. Brudne kłaki, półmetrowe tipsy, brązowe zęby (jeśli są), wałki tłuszczu wylewające się z obcisłej bluzeczki, nogi jak kolumny korynckie i kilka podbródków, skutecznie do tego zniechęcają. Wiara w przeskoczenie pewnych ważnych spraw (uroda, zgrabność, urok osobisty) tkwi w narodzie jak kleszcz w pachwinie fartownego znalazcy.

Gnuśność...

Panie mylą także głęboką mądrość wewnętrzną, ze zwykłym nieuctwem i lenistwem. Otóż nadwaga nie bierze się z powietrza, tylko z nadmiaru kalorii. I tu wkracza do akcji odwiecznie chora tarczyca, geny i choroby metaboliczne; Pani nic nie je, a tyje. Niesamowite! nagle się okazuje, że każda Pani xxxl jest ciężko chora na i ma złą genetykę; oczywiście, są to żałosne i dziecinne próby wytłumaczenia swojego nałogu. Oznaczają one że mamy do czynienia z niedojrzałą emocjonalnią dziewczynką, a nie dorosłą, świadomą siebie kobietą. Mądra kobieta mówi wprost; jem, bo nie mogę się powstrzymać. To budzi szacunek, ba! wręcz podziw. Tymczasem która Pani się przyzna do lenistwa, gnuśności i samobójczych zapędów? przecież nadwaga to setki schorzeń, pękające żyły, zniszczone stawy (zwłaszcza kolanowe) cukrzyca, cholesterol, zawały, udary, i szereg innych, niezwykle bolesnych koszmarów dnia codziennego. Jeśli kobieta łga w żywe oczy w takiej w sumie śmiesznej sprawie, to jest ta opiewana przez duże Panie głębia, dojrzałość emocjonalna? w czym ona jest lepsza od tak pogardzanego "szkieletora", który jest przy okazji atrakcyjny?

Romanse i komedie romantyczne upewniają kobiety w tej szalonej wierze, a wiara ta daje nadzieję na cud. Oczywiście taki cud zdarza się raz na milion przypadków, co nie przeszkadza wierzyć wszystkim pasztetom że akurat im się uda. Niestety, to niemożliwe. Wiara jest łatwiejsza i wygodniejsza niż nałożenie dresu i spacerowanie, czy zdrowe odżywianie. Lepiej jest siedzieć przed tv, oglądać komedię romantyczną i zajadać się torcikami i kurczaczkami, a dwa kilo jedzenia zalać oczywiście colą light. "Dbam o figurę, piję tylko colę light; ale w ogóle nie chudnę, Boże dlaczego?!". Zwykła hipokrytka to jedno, są jeszcze Panie pasjonujące się "duchowością". Siedzą tak samo jak "zwykłe" grubaski przed tv (jedyna różnica to że czują się od nich lepsze, bardziej świadome i uduchowione) i wizualizują że chudną. Ok, to działa, ale organizm nie przepali kilku kg jedzenia dziennie siedząc. Podobnie jak od wizualizacji nie odrośnie amputowana noga. Jeśli podążasz do celu, musisz się zaangażować, myślenie nie wystarczy, musisz działać, zrobić COKOLWIEK. Np. wychodzić na spacery, ćwiczyć, jeść więcej warzyw. (owoców nie - cukier. Mleko nie - kazeina) Samo się nie zrobi.

Di Caprio

Autor niniejszych słów jest męskim pasztetem, i ani myślę uważać się za Di Caprio. Jestem brzydki biorąc pod uwagę ogólne kanony piękna, ale to wcale nie sprawia że źle się z tym czuję, wręcz przeciwnie. Kiedyś to przeżywałem, natomiast teraz jestem za to wdzięczny. Znając życie, siedziałbym teraz w norze z jakąś tłustą krową i planował samobójstwo. Niby dlaczego mam mieć związek i dzieci? bo wszyscy je mają? abstrahując od powiedzenia Pana Łysiaka "Miliony much nie mogą się mylić", powiedzcie mi proszę, czy znacie kogoś kto idzie wydeptaną przez stado baranów ścieżką i jest szczęśliwy? i owszem, wielu mówi że są. Ale może kłamią? nie chcą się przyznać do porażki? chcą poczuć się lepsi od tych, którzy jeszcze nie mają związku i potomstwa?

Taki przykład; małżeństwo, na zewnątrz super przykładne, kochające się. W domu jatka i rzeźnia, nierzadko mają oboje popodbijane oczy, kłótnie, wrzaski, wyrzucane przez balkon sprzęty. Gdy byli na imprezie rodzinnej mojej koleżanki, w "dobrej" wierze zadawali pytania; kiedy w końcu będzie miała dzieci, kiedy pozna faceta, kiedy będzie szczęśliwa? cały czas niby sympatyczna, ale jednak mocna, upadlająca i niszcząca presja. Współczujące, skrywające nieudolnie pogardę uśmieszki, szepty "ona ma ponad trzydziestkę i nie ma dzieci, jest bardzo nieszczęśliwa". Później płacz szczęścia przy koleżance że jest w ciąży, jaka to radość, jaki to wspaniały stan ducha, jak to cudownie mieć rodzinę i inne farmazony. Koleżanka była spełniona, ale presja zaczęła ją zmieniać, kropla wody drąży nawet skałę. Uwierzyła że czegoś jej brakuje. Uwierzyła takim oszołomom, które czerpały sadystyczną radość i satysfakcję z jej cierpienia. Same miały straszne życie, więc w ten sposób się dowartościowywały na koleżance i jej kosztem. I udało im się. Podkreślam; jeśli kobieta kocha faceta, chcą oboje mieć dzieciaki, jest to ich własna decyzja, nie dyktowana przez rodzinę i znajomych, to proszę bardzo. Właśnie o to mi chodzi, by żyć na własnej fali, a nie tak jak stado baranów. To ich ścieżka, ich życie; Ty żyj tak, jak czujesz że Ci to odpowiada. I żaden kapłan, autorytet czy doradca, nie ma prawa Ci mówić co masz pragnąć i jak żyć. Niech przestaną bredzić coś o Bogu; jak Bóg zechce, to sam Ci powie. W czym jesteś gorszy dla Boga, od samozwańczego boskiego posłańca, który nawiał z wioski od dojenia krów do seminarium, gdzie mu powiedzieli że od teraz jest boskim przedstawicielem handlowym? wiem, inaczej Ci mówili. No a co mieli mówić? że masz taki sam dostęp do Boga jak oni? i z czego by wtedy żyli? ano właśnie. Dlatego tak się starają, by od dziecińśtwa człowieka zastraszać szatanem, bo wtedy do końca życia będziesz nosić w sobie te brednie, zawsze będzie w Tobie strach i poczucie winy. Będziesz zawsze niewolnikiem, na niewidzialnej smyczy swoich własnych lęków.

Nie ta orbita

Takich trzydziestek znałem sporo. Desperacja, przede wszystkim silna nerwowość, wręcz panika. "Czas leci, muszę znaleźć chłopa, mieć dzieci, budować związek, rodzinę!". Ja na szczeście nie byłem w orbicie ich zainteresowań, z braku pracy i ogólnej niezaradności życiowej, którą się charakteryzuję. Za to byłem bardzo teraz modnym, fakin frendem, czyli kolegą do bzykania. Bardzo mi to odpowiadało, chociaż zawsze jakaś "życzliwa" osoba mi szepnęła że kiedyś zatęsknię za dzieckiem i żoną, i będę bardzo, ale to bardzo nieszczęśliwy, bo starego dziada żadna nie zechce; ba! mnie już teraz żadna nie chce. No cóż; takich gróźb słyszałem już wiele, i póki co ich wyznawcy smażą się w piekle własnych wyborów, a właściwie to nie własnych. Rodzina i znajomi za nich zdecydowali. Ja wolę myśleć sam za siebie, co wielu ma mi bardzo za złe. Zamiast zaakceptować mój wybór, straszą. Znają tylko tę metodę, w końcu sami jej ulegli więc wierzą że jest doskonała. Gdy ja jej nie ulegam, odczuwają złość. Czują gdzieś w środku że można było wybrać inaczej, nie dać się baranom i samemu zadecydować.

Słuchanie innych ma wiele wad; tych którzy doradzają, jest wielu. Który ma rację, skoro każdy autorytatywnie twierdzi że na pewno się nie myli? jeśli kilku ma różne racje w jednej sprawie, ktoś mylić się musi. Autorytety często są kanaliami, co nasza historia doskonale udowadnia. Co może mi doradzić taki ex senator Piesiewicz, moralista i sługa Boży, który został obfotografowany gdy prostytutki penetrowały jego odbytnicę dildo, wcześniej wciągając koks? co może mi mówić kapłan, kiedy później się okazuje że krył gwałcenie dzieciaków, krył Boskich posłańców dobrej nowiny którzy na całe życie skrzywdzili dziecko? albo Wałęsa, czyli TW Bolek; co może mi doradzić o życiu facet, który upijał kolegów i wycągał z nich pod pozorem przyjaźni informacje, a później na nich donosił bezpiece? dziękuję; podejmuję sam decyzję, i sam za nie ewentualnie beknę.



2. Pan Feng stwierdził że ożenił się z miłości, ale małżonka go oszukała i poślubił "falszywy jej obraz". Jeśli była to miłość, to tylko do ładnej twarzy i do własnego pragnienia posiadania ładnego dziecka. Gdyby kochał osobowość żony, nie rozstałby się z nią, to oczywiste. Spodobała mu się, była atrakcyjna, więc się z nią ożenił; miłości jednak w tym nie było. Gdyby kochał ją naprawdę, zostałby z nią.



3. Pani Feng ewidentnie go oszukała, i słusznie ma zapłacić odszkodowanie. Panie którym cisną się wulgarne słowa na pulchnych ustach, skierowane w moją stronę, niech same postarają się pomyśleć; żenicie się w fajnym facetem, którego rodzina z dwóch stron miała choroby psychiczne, i wynikające z nich samobójstwa. Wiemy że takie choroby sa dziedziczone genetycznie. Facet to ukrył, bo przecież liczy się tylko miłość; i co wy na to że wasze piękne, kochane dziecko, zacznie widzieć wszędzie diabły, i rzucać się na nie z nożem? albo latami będzie leżeć w łóżku i płakać, a wy będziecie musiały wycierać jego kał i mocz z łóżka? Inaczej; wasz facet jest super, ale ukrył że jego rodzice i dziadkowie umarli na raka. Nadal uważacie że to jest w porządku, że wasze ukochane dziecko może konać i wyć z bólu na onkologii? niech zgadnę; wyrwalibyście takiemu facetowi jądra. To skąd oburzenie na Pana Fenga? dobrali się idealnie; kobieta która myślała że kupi sobie szczęście urodą, i facet który szukał szczęścia w ładnym dziecku. Oboje puści - tak, znacie ten tekst; jak moje pieprzone konto bankowe, którego nr znajduje się na górze strony, w zakładce "O mnie".

Czytany 19664 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:54
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+2 # prosze wprowadz 2012-11-02 20:30
wszedłem przeczytać któryś ze starszych tekstów a tu voila : nowiusienki, ociekający zajebistościa tekst; mistrzostwo panie Mistrzu!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-02 22:26
Cytuję prosze wprowadz:
wszedłem przeczytać któryś ze starszych tekstów a tu voila : nowiusienki, ociekający zajebistościa tekst; mistrzostwo panie Mistrzu!


Dziękuję. Robię co mogę. Od wczoraj augmentin, i jestem nieziemsko osłabiony.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Seba 2012-11-02 20:58
Brawo!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-11-02 22:27
Cytuję Seba:
Brawo!


Masz łapkę w górę. Bo tak. :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2012-11-02 21:04
No Marku...paluszk i lizać. Tekst rzeczywiście przedni. Dziękuje za dobrą (choć krótką) lekturę w ten piątkowy, jesienny wieczór.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-02 22:28
Cytuję Vincent:
No Marku...paluszki lizać. Tekst rzeczywiście przedni. Dziękuje za dobrą (choć krótką) lekturę w ten piątkowy, jesienny wieczór.


Dziękuję, pisałem go chyba łącznie cztery godziny, i na moje nieszczęście przeczytałem; strasznie wiele rzeczy bym poprawił.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Zbożowy 2012-11-02 22:40
A w chuj z tą Twoją stroną. Dziś dowiedziałem się, że kiedyś byłem takim fajnym i miłym chłopakiem, który zmienił się na gorsze stając się strasznie mściwy i zapatrzony w siebie. Jak mogłeś mi to zrobić Marku? No jak mogłeś mi to zrobić? Jak pytam?

A ja po prostu przestałem reagować zatroskaniem na fochy... ciężko kobiecie, gdy zabierze się jej taką przyjemność.

;P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-02 22:44
Mściwy? to coś nowego, coś Ty z kosmitką się spotykasz? powinno być tradycyjnie; niedojrzały emocjonalnie gówniarz, pusty, płytki itd, a nie mściwy. Zapatrzony w siebie, to dobrze - blisko egoisty. Będą jeszcze ludzie z tej Twojej kobity. A może daj mnie ją na coaching związkowy? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Zbożowy 2012-11-02 23:50
Właściwie to nie wiem czego dotyczyła ta mściwość. Chyba właśnie nie przejmowanie się fochem i zajęciem się sobą- co z mojej strony miało być swoistą zemstą. Pokrętne to to trochę.

Coaching związkowy zbyt kojarzy mi się z coachingiem łóżkowym, więc wybacz ale nie :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Bernard 73 2012-11-02 22:56
Pytania o dzieci... znam to. Zadają to ludzie wydający się nie widzieć własnego nawozu hipokryzji jaki produkują.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Afrodyta 2012-11-03 14:32
Ta kobieta to ewidentny dowód na ewolucję :P Wszyscy tak mamy, że częściej niż rzadziej ulegamy grze pozorów, a potem tylko brutalne zderzenie z rzeczywistością . Czyż to nie piękne, że swój do swojego ciągnie :P Przypomina mi się historia człowieka, który nie pojawił się na kolejnej randce, ponieważ doszły go słuchy, że kobieta ma blond kamuflaż, a naprawdę jest ruda. Może to i lepiej dla niej? :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-03 22:36
Cytat:
gdzie mu powiedzieli że od teraz jest boskim przedstawicielem handlowym?
;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-03 22:43
No Marek, nawet takiego czytelnika jak Ja - starego i poczciwego potrafisz pozytywnie zaskoczyć ;) naprawdę dobry tekst. :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # nuutka 2012-11-04 17:43
Wydrukuję sobie ten tekst,pokseruję i jak jeszcze raz ktoś się mnie zapyta dlaczego nie szukam sobie faceta,nie mam dziecka, "nie zamierzam wkońcu ułożyć sobie życia" etc to będę rozdawać i zachęcać do lektury!!!Bravo Marek-jeden z lepszych felietonów!!! A "fakin frend" od dziś zagości na stałe w moim słowniku :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin 2012-11-04 22:50
Kochani, mam do was pytanie. W poprzednim felietonie w komentarzach Esej zrobił fajną uwagę. Mianowicie, że trzeba inwestować w siebie, rozwijać się, a gdy osiągnie się już wystarczający poziom na różnych płaszczyznach, wówczas nie ma problemu ze związkiem i wachlarz możliwości wyboru jest większy. Fajna idea i popieram ją w 100%. No ale nie jesteśmy żółwiami a każdy z nas się starzeje. Jak podchodzicie do tej kwestii. Czy uważacie, że jest jakaś górna granica dla nowego związku. Jak patrzycie na różnicę wieku obojga partnerów etc. Sam od pewnego czasu zastanawiam się nad tym i w sumie miałem już wyrobione zdanie na ten temat a zachwiało nim, gdy dowiedziałem się, że moja siostra jest ponownie w ciąży ( już urodziła). Różnica między pierwszym dzieckiem a nowo narodzonym to blisko 15 lat. Dodatkowo jej mąż jest od niej 9 lat starszy. Jak podchodzicie do tej kwestii. Za wypowiedzi z góry dziękuję.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Draniu 2012-11-05 19:22
Nie mnie ocenia lub wyglaszac opinie na temat Twojej siostry,odpowie dz prawdopodobnie bedziesz mial po trzech latach..czy siostr z obecnym partnerem dobrze zrobili i czy ich zwiazek bedzie trwal nadal i czy bedzie szczesliwy. Marcinie na nic nie ma recepty i ostatecznej odpowiedzi..prz ynajmniej ja tak sadze :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # arasek 2012-11-05 01:57
"owoców nie - cukier. Mleko nie - kazeina"

czemu nie ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # arasek 2012-11-05 02:04
"Ja na szczeście nie byłem w orbicie ich zainteresowań, z braku pracy i ogólnej niezaradności życiowej, którą się charakteryzuję" Haha idealne :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # malgorzata z 2012-11-06 16:17
racja,pierwszy krok na drodze jakiegokolwiek glebszego rozwoju to slodkie uczucie wolnosci:-) od wszystkich i wszystkiego,od mas, wplywow, autorytetow"wla dzy,zyczliwych" tylko wtedy czujesz czego tak naprawde chcesz i pragniesz i swiadomie to wybierasz
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Brutal 2012-11-28 00:07
Opisałeś tutaj jakieś grube krowy, które po schudnięciu nagle miałyby przystojnych facetów. Nie oszukujmy się ale takich kobiet jest mało. Brzydka kobieta będzie brzydka niezależnie od tego czy jest gruba. Wiele jest chudych dziewczyn, którym wydaje się, że są ładne bo są szczupłe a mają ryj jak koń albo krzywe nogi :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd