Najnowsze felietony

środa, 17 październik 2012 19:18

Być z blondynką...

Napisał 
Gdy oglądam horror, zawsze ogarnia mnie frustracja gdy widzę co robi główny bohater; coś ewidentnie złego szoruje pazurami w ciemności, podejrzanie sapie, złe intencje wprost tryskają z ekranu telewizora, a filmowa postać włazi tam gdzie nie powinna. A to klapa ciemnego strychu, a to obślizgła studnia w której coś przerażająco chlupocze... "Nie wchodź tam!" krzyczę tak mocno na kanapie, że whisky z lodem przelewa się na mój turecki, pełen okruchów ciasteczek sweter. A gdzie tam, wchodzi niepomny na moje rozdygotane nerwy; co dalej, wiadomo. Urywa mu głowę (której zresztą nie używał) albo zostaje fachowo wybebeszony przez demona, tudzież psychopatycznego mordercę. Czasem jest to genetycznie zmodyfikowane zwierzę albo człowiek, sapiący żądzą mordu. Łza zalśniła w moim zielonym, podobno uroczym oku... a gdyby w sejmie zgasić światło, zabarykadować drzwi, i wpuścić tam takiego porządnie wygłodzonego, genetycznie zmodyfikowanego Rysia Kalisza żeby sobie podjadł? mógłby zjeść cały rząd z koalicjantami za jednym zamachem, ale czy to nie byłoby za dużo szczęścia jak na raz?


Podobne zdziwienie odczuwałem, widzą kasiastego faceta z głupią jak but panienką; mało tego, była jeszcze biedna jak mysz kościelna. Taki jaskrawy mezalians mnie szokował. Inny przykład; gwiazdor hollywood, wprawdzie podstarzały ale jeszcze jakaś iskra w tych dzikich oczkach jest. Zakochał się na zabój w kelnerce, sprzątaczce, kucharce. Z całym szacunkiem dla tych zawodów, bardzo potrzebnych (sam sprzątałem w UK, czy sprzedawałem buty na bazarze) jednak od razu wiadomo o co chodzi, i wszyscy wiemy że nie chodzi o miłość. A więc o co chodzi? królig Bugs mówi że o sałatę; potwierdzam, zawsze o nią chodzi. I tu, podobnie jak w filmie grozy, wszyscy krzyczą widząc zdjęcie zakochanej, młodo starej pary; uciekaj od niej! ona chce tylko Twoich pieniędzy! chce Cię wziąść na dzieciaka, i będziesz bulić do końca życia! mimo ostrzegawszych pisków i wrzasków rozochoconych czytelników brukowca, nasz geriatryczny amant wchodzi w nową relację z uśmiechniętą pięknotką, która kończy się jak wszystkie inne; na sali sądowej, gdzie sępożerni prawnicy obydwu stron, negocjują podział majątku i należne alimenty.


Tymczasem w tym wszystkim tkwi sens. Wielu ludzi, nawet posiadających duży majątek, ma bardzo niską samoocenę. Boją się bądź nienawidzą siebie, chociaż na zewnątrz umiejętnie grają i nakładają maskę, a inni ludzie im zazdroszczą i ich podziwiają. Jeśli gdzieś w środku uważasz się za cyklopa w składzie porcelany, to cierpisz. Niska samoocena boli, sprawia ciągły, nigdy nie zanikający ból. Zawsze towarzyszy Ci kłująca świadomość tego, że nie jesteś taki jaki powinieneś być. Człowiek który odczuwa taki ból, wie że istnieje na nie lekarstwo; oczywiście, to nie lekarstwo a trucizna, prawdziwe lekarstwo to podniesienie samooceny, wejście w czysty i nieuwarunkowany dzieciństwem stan świadomości, gdzie nie trzeba leczyć niskiej samooceny; wyparowała, nie ma jej już. Ten fałszywy, bardzo toksyczny lek, bardzo chętnie używany w leczeniu niskiej samooceny, to porównywanie się z gorszymi od siebie w jakichś kwestiach. Np. bogaty, w miarę inteligentny facet, wiążąc się z głupiutką blondyneczką, czuje się od niej lepszy; ma pieniądze, ona jest nieudaczna i goła jak święty turecki. Jest oczytany, ma wykształcenie, panienka przypomina intelektualnie amebę. Jest od niej lepszy, czuje się lepszy; i to jest przyczyna bycia z lalką. Nie seks, ponieważ są agencje towarzyskie dla bogatych, gdzie są najpiękniejsze kobiety które można niezobowiązująco posiąść.


Dwa w jednym; raz że seks, niekoniecznie musi być wystrzałowy, wystarczy stosunkowo dobry. Dwa że facet czuje się dowartościowany, lepszy, i na czas gdy przebywa z tą kobietą, w zetknięciu z kimś gorszym od siebie, znika cierpienie i poczucie bycia kimś. To główne powody, które powodują że facet wchodzi w relację, która kończy się dla niego finansową kastracją. Możliwość dowartościowania się, a sięgając głębiej; zmniejszenie bólu który odczuwa. Wszystko kręci się wokół tego pierwotnego bólu, który odczuwają tak samo bogaci jak i biedacy. Ten ból prawdopodobnie został wykreowany w dzieciństwie, i ciągnie się najczęściej aż do śmierci, ponieważ rzadko kto umie sobie z nim poradzić. Jeśli coś Cię przerasta, jakaś emocja w dzieciństwie, np. dezaprobata rodziców, to od niej uciekasz, nie chcesz jej przeżywać. A gdy uciekasz, musisz być napięty, ostrożny, zalękniony i gotowy do dalszej ucieczki; w końcu uciekasz, czyli coś Cię goni i chce złapać.


Są też inne konfiguracje; kobieta jest biedna, ale piękna i inteligentna, rzadkość, ale się zdarza; tym większa satysfakcja faceta, że może sobie kupić taką kobietę, a nawet ją zapłodnić własnym nasieniem. Kobiety czasami (chociaż znacznie rzadziej) tak się dowartościowują, utrzymując ciamajdę w domu. Są lepsze, zaradniejsze, ktoś od nich zależy. Znika jak ręką odjął poczucie bycia nikim, wyparowuje odczucie że jest się zawsze z tyłu, zawsze kimś gorszym. Z czasem taka relacja się pogarsza, ponieważ lek działa jak narkotyk; trzeba go więcej i więcej. Dawkę zwiększa się upokarzając rzekomo słabszą stronę, by mocniej poczuć przepaść jaka nas dzieli. Problem w tym, że ten ból nie zanika. Można przykryć go taką właśnie upadlającą kogoś relacją, ale tylko na jakiś czas. To jest jak rak, nawet morfina działa tylko przez jakiś określony, krótki czas, a ból z nową siłą eksploduje w naszej głębi.


Najczęściej jest tak, że podziwiamy kogoś kto tak naprawdę ma mniej od nas, jest bardziej od nas cierpiący. Np. mamy małe dziecko, które wychodzi z ambitnym tatusiem na spacer. Jest gra zespołowa dzieciaków, i nasz syn boi się panicznie odebrać komuś piłkę, czy innego elementu gry. Ojciec który jest ambitny, czuje się upokorzony że jego syn, JEGO WŁASNY syn, czuł lęk. A powinien być twardy, męski, powinien być NAJLEPSZY. Krzyczy więc, przekonuje, jest wściekły za lęk dziecka; sam się panicznie boi, że będzie miał ciotowatego syna, i że będzie pośmiewiskiem. Pozornie chce dobrze, chce by jego syn nie był ciamciaramcią, tylko macho, silnym gościem z którego tatuś będzie dumny. Syn jest przerażony wściekłością i atakiem ojca, zaczyna więc nienawidzieć się za to że odczuwa lęk. Od tej chwili gdy tylko poczuje strach, natychmiast pojawi się skojarzona z nim nienawiść do siebie za odczuwanie tego lęku. I albo malec poczuje gniew, który społecznie jest traktowany jako przejaw siły, albo zamknie się zupełnie w sobie, i stanie żywym manekinem. Gdy atakuje w sytuacji gdy inni się boją, zostanie uznany za odważnego, silnego. Podejdzie do niego trzech opryszków, a w naszym malcu pojawi się silny lęk... a ułamek sekundy później mocą skojarzenia, pojawi się nienawiść do siebie za odczuwanie złego uczucia (lęku) i że tatuś jest zły jak odczuwa się lęk... gniew zasłania lęk, i malec rzuca się w furii na opryszków. Dostaje mniej czy więcej, ale będzie podziwiany... tata będzie dumny że ma takiego synka, który nie daje sobie w kaszę dmuchać. Tymczasem ci wszyscy którzy go podziwiają, nie zdają sobie sprawy że nasz bohater, po prostu panicznie się boi odczuć strach (kojarzy go z wściekłością i agresją ojca, okropnym doznaniem) więc na pomoc przychodzi mu gniew. Nie rozumieją także, dlaczego nasz malec lubi się upić do nieprzytomności. Jest odważny, umie zadbać o swoje, ma wszystko, skąd więc alkoholizm albo narkomania? właśnie dlatego; lęk przed którym się ucieka, przejawia się jako ciągły gniew, depresja, myśli samobójcze. Ból i cierpienie są znakami, które wskazują ścieżkę ku uzdrowieniu. Dopóty dopóki nasz malec nie pozwoli sobie na odczuwanie lęku, będzie nieszczęśliwy. Terapeuta będzie miał problem; gdy wzbudzi lęk w pacjencie, pojawi się także automatycznie nienawiść do siebie i gniew tuszujący lęk. Sytuacja będzie wymagać od terapeuty wiele pewności siebie, siły i cierpliwości. Gdy w końcu ex malec pozwoli sobie na odczuwanie lęku, znikną wszelkie depresje, myśli samobójcze i inne sygnały nieuzdrowionej psyche. Stanie się szczęśliwszy, bardziej spełniony... ale i w oczach ludzi, bardziej "pedalski" w stosunku do poprzedniego wizerunku, który był dobrze maskowanym, bardzo bolesnym stanem chorobowym.


Związek może być szczęśliwy tylko wtedy, gdy każda ze stron kocha i szanuje siebie. Jeśli tak nie jest, jeśli z którejś ze stron tkwi chociażby maleńka zadra poczucia bycia grzesznym, niedobrym, niedoskonałym... pojawi się konflikt. Dodajmy że konflikt nie do rozwiązania; czy ktoś kto wziął głupka za partnera, przyzna się że hajtnął się by poczuć się lepszym od niego? ano właśnie.

Czytany 11011 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:56
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Natalia 2012-10-17 21:32
Wszystko się zgadza, ale jakie w takim razie mogą być przyczyny wiązania się tylko z osobami bardziej inteligentnymi od siebie? Pomijając kwestię pieniędzy, przyjmijmy, że jest ona nieistotna jako że status materialny obojga jest podobny. No i zakładając, że ta mniej inteligenta osoba też ma sporo intelektualnie do zaoferowania, tylko może nie jest wybitna. Skąd się biorą potrzeby bycia trochę zdominowanym?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-10-17 22:20
A to zależy jaka to inteligencja; emocjonalna? logiczna? czy jest pełna życzliwości, czy może szydercza, złośliwa? ciągotka do bycia zdominowanym, to prawdopodobnie tęsknota za dzieciństwem, za jego beztroską i bezpieczeństwem . Oznacza to ze człowiek chcący dominacji, nie czuje się bezpiecznie, czuje zagrożenie. Osoba dominująca odgrywa więc mamusię albo tatusia w takiej relacji, a zdominowany ma lekki regres emocjonalny :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Natalia 2012-10-18 21:06
Twój podział inteligencji jest według mnie zbyt sztywny. Osoby mające dobre uwarunkowania logiczne, jeśli je wykorzytują i rozwijają, są zazwyczaj świadome i sporo wiedzą o naturze ludzkiej, analizują własne postępowanie, mają refleksje nad swoimi zachowniami i odczuciami, tak więc trudno je nazwać mało inteligentymi emocjonalnie. A wracając do dominacji, to takie strasznie kręcące, być ignorantką w niektórych kwestiach, podczas gdy męski, mądry facet może wszystko wytłumaczyć. Lubię to, chociaż może to objaw pewnego rodzaju cofnięcia jak napisałeś:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-10-18 23:06
Cytuję Natalia:
Twój podział inteligencji jest według mnie zbyt sztywny. Osoby mające dobre uwarunkowania logiczne, jeśli je wykorzytują i rozwijają, są zazwyczaj świadome i sporo wiedzą o naturze ludzkiej, analizują własne postępowanie, mają refleksje nad swoimi zachowniami i odczuciami, tak więc trudno je nazwać mało inteligentymi emocjonalnie. A wracając do dominacji, to takie strasznie kręcące, być ignorantką w niektórych kwestiach, podczas gdy męski, mądry facet może wszystko wytłumaczyć. Lubię to, chociaż może to objaw pewnego rodzaju cofnięcia jak napisałeś:)



Absolutnie się z Tobą nie zgodzę. Logika a świadomość własnych zachowań, to zupełnie inna bajka. Wielu z przebudzonych ludzi, wcale nie jest inteligentnych wybitnie, za to mieli tzw. inteligencję emocjonalną, umieli się obserwować. Ludzie bardzo inteligentni, często odgrywają rolę ego i są jak manekiny sterowane cudzymi sznurkami.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Zbożowy 2012-10-17 22:51
Problem zaczyna się w momencie gdy strona uważana za gorszą zaczyna rozumieć swoje położenie i wyraża chęć zmiany siebie. Krzykom i złości może wtedy nie być końca. Mam tu oczywiście na myśli wychodzenie z pod pantofla pod którym chyba jednak trochę siedziałem. Zaczynają się próby udowodnienia, że jesteś gorszy, brzydszy i nie zdolny do niczego. To okropne, co osoba, która niby kocha może zrobić dla swojego partnera. Wywlekane są wszystkie słabości, uchybienia i niezałatwione sprawy. Tyle że człowiek zaczyna znać swoją wartość i nie tak łatwo go wpędzić w zły nastrój. Każdy ma czasem prawo do błędu i wywlekanie tego co rusz nic nie może zmienić.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-10-18 00:34
Poruszyłeś fajny temat, na kolejny felieton. Dodam do Twojej wypowiedzi jedynie to, że ktoś kto się wyłamuje z roli ofiary, to można go wtedy jeszcze "ustrzelić", i często się to zdarza. Wrzaski, krzyki, upadlanie... norma :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Zbożowy 2012-10-18 22:26
Bardzo chętnie przeczytam. Temat akurat jest u mnie na czasie dlatego jeszcze mocniej czekam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-10-18 23:00
Cytuję Zbożowy:
Bardzo chętnie przeczytam. Temat akurat jest u mnie na czasie dlatego jeszcze mocniej czekam.


Postaram się :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Afrodyta 2012-10-18 10:11
Zbożowy, jak śmiełeś zburzyć jej poczucie bezpieczeństwa, ona czuła się taka dowartościowana Twoją osobą :P Gdy zbagatelizujemy pierwsze sygnały wyjdziemy z tego przeorani jak ziemia po żniwach. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji najlepiej odpuścić, nazwać się "winnym" i opuścić lokal. Chyba, że chcemy stać pod bramą bez klucza i dać wciągać się w wir, w którym i tak zatoniemy. Przecież taka osoba ot tak nie zrezygnuje. Przeczeka i dalej będzie atakowała jak tygrys na polowaniu, szarpiąc jak on wnętrzności naszą osobowość- przerabiając zalety w wady, wady w wady, zresztą kim się wtedy nie jest i czego się jeszcze nie zrobiło :P Wszyscy wiemy w czym cały jest ambaras :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Natalia 2012-10-18 21:16
Każdy ma prawo do błędu, ale teraz w Twoich rękach leży przedstawienie sytuacji. Ja myślę, że jeżeli podkulasz ogon i przepraszasz 10 razy, to i tak rozgrzeszenia nie otrzymasz, szczególnie jeśli partner ma skłonności do znęcania się. Tylko i wyłącznie partnerstwo ma przyszłość, wszelkie oznaki despotyzmu, szowinizmu, powinny być odebrane jako jednoznaczny sygnał, że trzeba spier*****. Niestety często je ignorujemy, tak bardzo chcemy być na siłę z daną osobą, że pozwalamy na dewaluację siebie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Zbożowy 2012-10-18 22:47
Zgadzam się z wami dziewczyny.
W chwili szczerości mogę się z bracią czytelniczą czymś podzielić. Zamieszczam to ku przestrodze i powtarzam: NIGDY, ALE TO NIGDY SOBIE NA TO NIE POZWALAJCIE.

Pamiętam jak jeszcze jakiś czas temu moje spotkanie z dziewczyną bardzo często wyglądało w ten sposób. Przedstawię to punktowo, będzie mi prościej:
1)Przychodzę pełen optymizmu i dobrego samopoczucia, próbuję się przytulić, dać buziaka na przywitanie itp.- w tym miejscu następuje pierwsze odtrącenie
2) Zaczyna się litania fochów, a to coś we mnie nie tak, a to ona się nudzi czy jeszcze coś innego- rozmowa kręci się albo wokół jej niedogodności, albo wokół moich wad
3) Ja muszę się "wkupić" w jej łaski, co by dziewczę mogło poczuć się wyjątkowe i zechciało ze mną normalnie porozmawiać bądź pożartować

Rozumiecie? Musiałem się w pewien sposób upodlić, obsypać ją komplementami i NAPRAWDĘ uważać by nie powiedzieć nic głupiego, co mogło by się skończyć mega fochem. Dopiero wtedy ona mogła ze mną NORMALNIE porozmawiać.
Walczyłem o coś, co należy się każdej istocie będącej w związku. Zwykłą rozmowę.

Teraz już zdaję sobie sprawę, że problem nie tkwił w niej, ona tak już jest i najwyraźniej nie chce się zmieniać. Problem tkwi we mnie, w moim niskim poczuciu własnej wartości, dołującej samoocenie i podatności na emocje innych. Czyli dziewczyna w pewnym stopniu miała rację, że ja jestem za wszystko odpowiedzialny, ale nie o to chyba chodziło ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2012-10-18 23:02
Księżniczka, uważała że musisz koło niej się naskakać. Skoro tyle zachodu żeby z Tobą pogadała, to ciekawe co musiałeś zrobić, żeby Ci dała :) chodzić na rękach? zrobić dwieście pompek? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # nuutka 2012-10-18 13:55
Cytat:
kobieta jest biedna, ale piękna i inteligentna
Zdaję sobie sprawę,że pewnie wkładam w kij w mrowisko,ale nie wydaje Ci się Marku,że inteligentne osoby rzadko kiedy są biedne??? Bo ja zawsze tak uważałam...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-10-18 23:04
Cytuję nuutka:
Cytat:
kobieta jest biedna, ale piękna i inteligentna

Zdaję sobie sprawę,że pewnie wkładam w kij w mrowisko,ale nie wydaje Ci się Marku,że inteligentne osoby rzadko kiedy są biedne??? Bo ja zawsze tak uważałam...
Istnieje inteligencja emocjonalna, co oznacza że prostak i tępak może być bogaty, a osoba naprawdę inteligentna, klepać biedę. Porównaj chociażby Einsteina do Gatesa...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Magda 2012-11-18 18:52
Trzeba byc wspomnianą ''amebą'' żeby twierdzić, że każda blondynka to idiotka. Jeżeli oceniasz kogoś przez pryzmat stereotypów tylko dlatego że tak Ci wygodnie to szczerze współczuje głupoty...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-18 21:43
Cytuję Magda:
Trzeba byc wspomnianą ''amebą'' żeby twierdzić, że każda blondynka to idiotka. Jeżeli oceniasz kogoś przez pryzmat stereotypów tylko dlatego że tak Ci wygodnie to szczerze współczuje głupoty...


A ja Pani współczuję dwóch rzeczy; jeden, uno - braku umiejętności czytania ze zrozumieniem; dwa punto - wyraża Pani swoje oburzenie w takich samych słowach, jak miliony innych blondynek (bo zapewne jest Pani blondynką, wnoszę po inteligencji bijącej z Pani wypowiedzi). Proszę spróbować kiedyś, napisać coś od siebie, z serca, a nie papugować wpisy z wszelkich możliwych i niemożliwych kobiecych for. Proszę myśleć samodzielnie.

Pozdrawiam mocno.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # blondyna 2012-11-19 11:39
Widzę że lubisz samochody marki Fiat :-) Jeden to uno, dwa to punto, a trzy to pewnie panda ? :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2012-11-19 12:20
...nie ,tu pewnie chodzi o punkt G :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-11-19 12:57
Cytuję blondyna:
Widzę że lubisz samochody marki Fiat :-) Jeden to uno, dwa to punto, a trzy to pewnie panda ? :lol:


Przeważnie piszę "tipo" :) a czy lubię? no cóż, po ostatnich wydatkach na moje seicento, moje uczucia względem tej marki mocno się ochłodziły.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Magda 2012-11-19 12:31
Tak jak ja ''papuguje'' (cóż za elokwentność) z kobiecych for, to tak samo Pan ''papuguje'' myślenie ludzi ograniczonych umysłowo... No bo przecież przedstawione wyżej przez Pana wyślenie jest oznaką ogromnej inteligencji jaka z owej wypowiedzi płynie...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-19 13:00
Tak Pani Magdo, jestem człowiekiem inteligentnym. Może kiedyś weźmie Pani moją książkę "Co z tymi kobietami?" do pomarszczonej, drżącej dłoni, i powie; "miał facet rację, jaka ja byłam głupia". Myślę że taka przyszłość właśnie Panią czeka, o ile pokona Pani wyssaną z mlekiem matki, niechęć do czytania ze zrozumieniem. Pozdrawiam słonecznie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Magda 2012-11-21 00:56
No jeżeli ktoś określa kogos mianem głupia tylko na podstawie 2 zdań to świadczy to o ''mądrości'' tego kogoś, bo przecież człowieka nie trzeba wcale lepiej poznać żeby go ocenić...To, że ktoś jest autorem książki tudzież książek(bo póki co pochwalił się Pan jedną) nie oznacza że może uzurpować sobie prawo do postrzegania siebie w kategorii jakiegoś nadczłowieka, a takie właśnie mniemanie ma Pan o sobie a przynajmneij można odnieść takie wrażenie.Jeśli chodzi o bywanie na tych wcześniej wspomnianych kobiecych/nieko biecych forach to ktoś tak musi często bywać skoro doskonale orientuje się w tym co się tak pisze a jeśli chodzi o to czy jestem blondynką to jest to logiczne zważywszy na fakt, że się oburzyłam a stwierdzenie cyt.,,wnoszę po inteligencji bijącej z Pani wypowiedzi,, jest śmieszne, bo jest tylko dorabianiem sobie wygodnej dla siebie ideologii.Logic znym jest że żadna o innym kolorze włosów by się nie czepiala. Poza tym tak sie sklada, ze blondynkami jest wiekszosc Polek z tą tylko różnicą, że one farbuja sie na inne kolory żeby ukryć swoją ''blondowatość' '.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-11-21 05:47
Czasem wystarczy widzieć twarz człowieka, by wiedzieć że jest głupi. I nie musi być zły, głupota to upośledzenie wyobraźni i rozumu. Niech Pani napisze książkę, i wstawi ją do empiku itd., to wtedy porozmawiamy jak równy z równym; bo póki co moja droga, kłapie Pani dziobem w obronie śmiesznej sprawy; tekst specjalnie pisany stereotypowo, i każdy to doskonale rozumie; oprócz Pani. I dlatego nasza rozmowa, nie wzbudza we mnie entuzjazmu. Sympatyzuję z Paniami, mającymi chociaż trochę wyobraźni. Czyli niestety nie z Panią. Chociaż nie uważam że Pani jest zła, jest Pani po prostu niedomyślna.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2012-11-19 09:48
Konstrukcja osobowości męskiej(tak ogólnie)zawsze będzie dążyć do dominacji:intel ektualnej,seksu alnej.Dlatego tak trudno być partnerką w tych sferach.To jest po prostu niemozliwe.Być partnerką ,to dawać mężczyźnie POCZUCIE przewagi i rozumienia tej dominacji.Dlate go też rola blondynki jest bardzo przydatna:)Wiem ,że to smutne ,iż mogąc dać mata w kilku ruchach,musimy udawać ,że właściwie nie wiemy o co chodzi.Ale panowie lubią naszą bezradność,nie mylić z niezaradnością, lubią naszą infantylność(tr zeba wyczuć kiedy:)itd.Zwią zek partnerski to nie równouprawnieni e ,ale empatyczne wyczuwanie potrzeb płci.To znajomość "przeciwnika"i mogących zaspokoić go trofeum.To gra!Ale od nas zależy czy będzie subtelna ,czy będzie ociekać krwią. :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-19 12:58
Oczywiście że to gra. Kobieta pragnie za to podziwu i szacunku, tak samo jak facet, tylko nieco inaczej ukazywanym. Jednak związek z natury psychiki ludzkiej, szczęścia dać człowiekowi nie może; chyba że w komediach romantycznych.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Magda 2012-11-21 00:57
Jeśli chodzi o mój brak umiejętności czytania ze zrozumieniem tekstu pisanego to ja nie odnosiłam się do całego monologu tylko do pewnego ''schematu'' że jeżeli chce się podkreślić jakąś infantylność i pochodne tej cechy to zawsze wskazuje się na blondynkę a nie brunetkę tudzież szatynkę, no bo przecież każda wypowiedź dwóch ostatnich jest ''naszpikowana' ' ogromnym ilorazem inteligencji... Może mi tu teraz Pan pisać, że jestem taka siaka czy owaka ale widze, ze ma Pan( zreszta tak samo jak większość) bardzo 0-1 sposób myślenia i nie dostrzega żadnych szarości.A nawiązując jeszcze do tego, że Pan sam o sobie twierdzi ''inteligentny' ' to tak może o sobie powiedzieć nawet największy przygłut tego świata ( i żeby była jasność nie zarzucam jej deficytu Panu,bo też nie daję dobie prawa do tego by z powodu jakiejś urażonej dumy ujmować ją komuś bez żadnych konstruktywnych argumentów),a najważniejsze jest to czy synonimem ''inteligentny' ' określiłyby Pana osoby trzecie... Bo nie inteligentny jest ten kto mówi tak sam o sobie, ale ten o kim takie zdanie mają inni po dłuższej konwersacji z tą osobą. Ja nie weszłam tutaj żeby się kłocić/ ubliżać etc. choć można odnieść takie wrażenie. Prawda jest taka,że w jakiś sposób poczułam się urażona tymi głupimi schematami, które pokutują w naszym społeczeństwie. A jeśli chodzi o w/w książkę to możliwe że sięgnę do niej gdy moja dłoń nie będzie jeszcze pomarszczona, bo nie każda blondynka miewa w dłoni tylko gazetę z rozkładem telewizyjnym i nie wykluczam że mnie ta książka zainteresuje,al e też nie ''spłaszczę'' się na tyle, nawet przed samą sobą, żeby uznać siebie za głupią myśląc o sobie z perspektywy ''before''.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-11-21 05:50
Pani Magdo; niech stracę. brunetki, rude i szatynki, też bywają głupie. Niektóre łyse Panie, także nie są demonami szybkości intelektualnej.

Zadowolona jest Pani? zrobiłem Pani dobrze? cieszę się. Z uszanowaniem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd