Najnowsze felietony

czwartek, 09 sierpień 2012 16:02

"Liczy się tylko wnętrze"

Napisał 
Mój znajomy gdy się nudził, grzebał w nosie; czynił to z widoczną pasją, zaangażowaniem, a tym co znalazł radośnie uprawiał dobroczynność, i pstrykał po ścianach. Ot, artystyczna i figlarna dusza. Ponieważ w piątek wieczorem wysiadł internet, stanąłem przed dylematem co też by uczynić. Z nudów przychodzą człowiekowi do głowy różne rzeczy. A może by wzorem znajomego, popstrykać w czytelników? upolowany i oznaczony czytelnik, miałby ciężki orzech do zgryzienia. Jak da mi w mordę, wyjdzie że nie panuje nad swoimi emocjami, nie umie wybaczać i ogólnie zachowuje się jak zwierzę, a nie adept rozwoju duchowo osobowościowego. Gdy uda że nic się nie stało, będzie prześladować go myśl, że nie dał mi w mordę, a inni uznają że ma niską samoocenę bo bał się zareagować. Co więc robić? a może skoro Mistrz tak uczynił, jest to jakaś alegoryczna przypowieść? koan który wzniesie duszę czytelnika na duchowe wyżyny? może to oznaka łaskawych oczu Mistrza, które spoczęły na drżącym z rozkoszy czytelniku? "czy jestem godzien?" to pytanie zawibruje nadzieją i oczekiwaniem, w szybko bijącym serduszku czytelnika.
 
Pieprzone autorytety. Nie pytajcie mnie jak to wszystko sprawdzam. Nieszczęśnicy którzy znają mnie bliżej, wiedzą jak to robię. A robię tak; mamy profil osobowościowy mojej osoby, czyli w skrócie bezrobotny filozof, bez pracy, pieniędzy i wykształcenia. I gdy mam taką możliwość (a mam niezwykle rzadko) że rozmawiam z Panią, i mówię jej o moich planach na przyszłość (nie chcę mieć dzieci ani ślubu) to zawsze dostanę jakieś niemiłe słowo od wściekłej Pani. Ot, niedojrzały emocjonalnie gówniarz ze mnie. Ale gdy z tą samą Panią rozmawia inny profil (bogaty, kilka firm, doktorat, przystojny, wysoki) i mówi to samo, to Pani chętnie słucha, i próbuje delikatnie oponować. Zaraz, a gdzie wyzwiska, obelgi i bluzgi? przecież zdaniem nie tylko tej Pani, liczy się TYLKO wnętrze. A moje robaczywe wnętrze jest takie same jak Pana Bogatego. Skąd taka różnica w zachowaniu? oczywiście jestem ironiczny, i wiedzą Państwo gdzie zmierzam. Zaraz się dobiorę tej hipokrytce do dupy. Dosłownie i w przenośni.
 
Ta Pani się podlizuje do Pana Bogatego; wyobraziła sobie siebie z takim facetem, reakcję koleżanek, rodziny, ładne dzieci z dobrego jakościowo nasienia, te wyobrażenie jej się bardzo spodobało, a ego szepnęło że w końcu będzie szczęśliwa. Ego niezależnie od rasy, koloru skóry, zawsze nas tak oszukuje. Oczywiście Pani łga jak najęta, co wzbudza we mnie fale rozbawienia. No dobrze, przyznam się Państwu. Robię takie numery na portalach randkowych. Liczy się wnętrze... akurat. Kiedyś gdy byłem piękny, młody i naiwny, dziewczyny które tak "potwornie" oszukałem, próbowałem "nawracać", pokazywałem im różnice w reakcji na mnie i wymyślonego milionera. Oczywiście jedyną reakcją były wyzwiska i obelgi, raz jedna Pani się popłakała i powiedziała że jestem Zły i Podły. No i pusty. Przerażające jest to, że niemal wszystkie kobiety używają tych samych słów, żeby zrobić mi przykrość. A nie wiedzą że bodziec stale powtarzany, traci swą siłę oddziaływania. Po kilku latach obrywanie takimi samymi słowami, budzą one we mnie radosny rechot, a innowacyjności i oryginalności brak. Bo do niej trzeba samemu myśleć. A kobieta która sama myśli, przeważnie jest bardzo zainteresowana mną i tym co piszę, nie używa więc swojej wiedzy by mi zaszkodzić. Zresztą zainteresowanie mną szybko opada; to że ciekawie piszę, nie oznacza wcale że mam ciekawą osobowość. Nie mam, ot prosty, niewykształcony chłopak, który się mądrzy i lubi czasem dobrze poruchać.
 
Ale do czego zmierzam. Do dwóch rzeczy - pierwsza, uno; ludzie są głupkami (oczywiście oprócz naszych rodziców, dziadków i moich czytelników) i traktują autorytet zupełnie inaczej, a nie ma ku temu żadnych podstaw. Wystarczy że media i znani ludzie, powodują jakąś ogólnokrajową, emocjonalną reakcję a inni nie chcą się wyróżniać, więc reagują jak małpy, tak samo. Gdy umierał Stalin, w całym bloku wschodnim zapanowała rozpacz, ludzie popełniali samobójstwa z rozpaczy, no bo jak żyć bez ukochanego, wąsatego generalissimusa? śmierć księżnej Diany przykuła do telewizora setki płaczących milionów gospodyń domowych; gdy ktoś nie przejmował się jakąś Panią która umarła w wypadku, był pusty i płytki emocjonalnie; czyli także i ja taki byłem, bo miałem (i nadal mam) to kompletnie w dupie. Codziennie umierają ludzie, i nie rozpaczam, ja też prawdopodobnie kiedyś umrę, może tragicznie; rozpacz milionów ludzi nie jest mi do niczego potrzebna, zwłaszcza że nie jest to rozpacz szczera, a wywołana marketingowym impulsem. Potem zawalił się świat - umarł Michael Jackson, fora wypełniły się zrozpaczonymi fankami Majkela, które uświadomiły sobie swoją miłość do niego dopiero wtedy, gdy umarł. Młode dziewczyny (i starsze) zalewały się łzami, wyobrażając sobie jak wrażliwy Michael je przytula, albo nuci im jakąś romantyczną piosenkę, czy też rozmawia z nimi o uczuciach. Śmierć Papieża załamała ludzkość, świat nigdy nie miał być już taki jak dawniej; jak widać, świat nadal jest taki sam jak był, zbrodnie, kłamstwa, rzezie religijne, manipulacja i niewiarygodna głupota. Teraz można już śmiało powiedzieć, że eksperyment Chrześcijański się nie udał, dwa tysiące lat istnienia tej organizacji, uważającej że ma kontakt z Bogiem, pokazał wyraźnie że nic to światu w żaden sposób realnie nie pomogło. Owszem, można spojrzeć oczyma wiary że jednak pomogło i tu wstawić wyuczony tekst jak pomogło, ale oczyma wiary można zobaczyć dosłownie wszystko. Wiara to hipnoza, pod jej wpływem ludzie widzą rzeczy, których nie ma. A co do tego wszystkiego ma Bóg? może warto by się jego spytać, co on na ten temat sądzi? niestety Bóg milczy, co daje możliwość cwańszym by od zawsze żerować na mniej cwańszym. Kiedy mały cwaniak kradnie z firmy papier toaletowy i się cieszy, duży cwaniak każe mu klękać, wyznawać że jest winny morderstwa Jezusa, i jest nikim, oraz płacić pieniądze przez całe życie. Mały cwaniak robi lewą fakturę, większy wzbudza w nim od dziecka silny strach przed śmiercią i złym duchem, który weźmie go na wieczne męki gdy ten nie będzie korzystał z usług tej organizacji. To piramida, i każdy cwaniak na każdym jej szczeblu, ma nad sobą lepszego od siebie.
 

Zwykły człowiek widząc emocje, uważa że coś z nim może być nie tak; wszyscy płaczą a on nie. Więc także płacze, przyłącza się do grupy. A ja uważam w prosty sposób; jeśli miliony płaczą za nieznanym mi człowiekiem, którego także nie znają ale o którym opowiedział  legendę jakiś dziennikarzyna, to ja to pieprzę; to wszyscy się mylą a nie ja. Nie znałem Michaela, Diany, Stalina i Papieża. Nie wiem jakimi byli ludźmi, powstrzymam więc łzy braku, ponieważ go nie czuję. Tak jak nie czuję żalu że ktoś tam gdzieś tam umarł. Żal poczuję dopiero, gdy dotknie mnie strata osobiście. Po co mam udawać że nie jestem egoistą? jestem. Ale nie jestem hipokrytą. Mam płakać ponieważ dziennie umiera w mękach ileś tysięcy ludzi? a co to im da? a co mi to da, oczywiście oprócz image że jestem taki miłosierny i dobry? no właśnie. Życzę ludziom dobrze, ale pielę swój ogródek, zresztą co tu pielić.
 
Wyobraźmy sobie scenę; papież puszcza bąka. Chwila konsternacji, później reakcja wiadoma, skoro tak zrobił, to musi to coś znaczyć, coś dobrego. Ludzie wiwatują, płaczą, uczeni siadają by pisać księgi i książki o tym zdarzeniu, które odmieniło ludzkość. A papieżowi mogło się po prostu wymknąć, bo jest człowiekiem; nikim więcej i nikim mniej. Gdy menel pierdnie, dostanie pięścią w twarz, albo rzucą na niego obelgi. Menel nie jest autorytetem, i nikt nie ma w głowie wzorca, że menel wszystko co robi, robi dobrze.
 
Tak samo z facetami. Jeśli bezrobotny truteń mówi że nie chce mieć dzieci, to jest żałosnym, pustym i płytkim gówniarzem, nikim; jeśli te same słowa mówi wysoki, elegancki bogacz, to jest to mądra myśl, ale warta głębszego przemyślenia. Najlepiej w dobrej restauracji, przy drogim alkoholu, a później w pościeli luksusowego hotelu gdzie brak gumki jest wspaniałą szansą dla podnieconej samicy na odmianę swojej egzystencji, wg. najlepszych rad kobiecej gazety. Nie liczy się co mówisz, ale ile masz tkanki kostnej i mięsnej w swoim organiźmie, a także jakie etykietki społeczeństwo Ci przyczepiło. No i liczy się "uczucie wyższe"; występuje one jedynie u facetów z klasą, którzy dają "poczucie bezpieczeństwa" kobiecie. Ci biedniejsi, tacy jak autor niniejszych żalów i wypocin, klasy i kasy nie mają. Chociaż wiele kobiet przeczuwa że z czasem mogę mieć, więc może warto zainwestować i dać mi dupy. Na tym szczęśliwym założeniu jadę od lat.
 
Niestety; dostając ode mnie kozą, nie oczekuj że jest to koan. To chamska prowokacja. Widocznie zasłużyłeś. Afirmacje piszesz? czytasz mnie systematycznie? wpłacasz mi na konto pieniądze, żebym mógł sobie kupować ładne przedmioty? piszesz komcie na stronie, forum, polecasz wszystkim dietę "Paradise" i czekasz z podnieceniem na moją nową stronę? drukujesz sobie moje artykuły, by w wolnej chwili poczytać? trzymasz w głównym miejscu domu moją książkę z autografem?
 
No właśnie. Należało Ci się. A pannę z felietonu i tak przeleciałem. Bo jestem pusty emocjonalnie i jestem jaki jestem. ShAlOnY i CrAzOl LoL :)


Czytany 13123 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:58
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+2 # Sebastian 2012-08-10 21:53
Jes, aj did it! 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd