Najnowsze felietony

środa, 01 sierpień 2012 20:34

Zdrada, nie taki diabeł straszny...

Napisał 
Pożądanie seksualne u mężczyzny, można porównać z silnym bólem zęba. Pulsuje gniewnymi błyskawicami, rozsadza Ci od środka Twoją szczękę, a Ty w każdej chwili eksplodujesz fontanną bólu. Można połknąć tabletkę z krzyżykiem i ból zmaleje, na chwilę; jednak niebawem wróci, wyspany i odświeżony; zregenerowany. By on nowa Cię torturować, zanim trzęsąc się jak w febrze ze strachu nie usiądziesz na fotelu, gdzie miła Pani z obcęgami i strzykawką, zakończy Twe żałosne piski i skamlania.


Pożądanie... pragniesz kopulować, zmniejszyć ciężar swych jąder, dokonując transferu ich zawartości w piękny kobierzec łona. Za tę jakże korzystną dla kobiety transakcję (witaminy, minerały) nie pobierasz opłaty przesyłowej, nawet prowizji; ba! działasz w czynie społecznym, charytatywnie. Ale Twoja dobroć i czyste intencje, nie spotykają się z entuzjazmem Pań. Jedyna filantropia jaka wzbudza podziw, to przelewy pieniężne; i te wczesniej czy później, musisz dokonać na rzecz Twojej Pani. Inaczej w wielkim bólu pogrążon, cierpieć będziesz. Czujesz więc napięcie, które sprawia Ci ból. Nie umiesz nic z tym zrobić, gdyż póki co jedynym sposobem są silne leki; dają je np. osobom po urazie penisa. Kiedyś mój kolega kochał się ze swoją Panią na jeźdźca, a Pani czy to nieumiejętnie skoczyła, rozochocona rozwojem sytuacji wierzgnęła narowiście, czy też może poniosła ją gorączka chwili, złamała narząd mojego kolegi. Trzaśnięcie pękającej tkanki, zmiksowane z wrzaskiem mego nieszczęsnego kolegi, zadziwiło i zasmuciło tak przed chwilą entuzjastycznie nastawioną Panią, a także szczelnie wypełniło pokój w którym odbywał się niecny proceder.


                                                        Koneserzy Dużego Piękna


Profesor na egzaminie pyta studenta i studentkę - czy penis to tkanka miękka czy kostna? miękka, odpowiada student. Kostna, uśmiecha się pewna sukcesu studentka. Wykładowca odpowiada; Pan zdał, a Pani się tylko wydawało. Jak sam dowcip mówi, studentka nie zdała, ale przy okazji dostała od wykładowcy soczysty i męski komplement. Kobieta która powie że penis jest z tkanki miękkiej, albo ma straszliwego pecha, albo jest najzwyczajniej w świecie, mniej Piękna. Może być też jej dużo, bardzo dużo, co rzadko kiedy odpowiada partnerowi. Chociaż podobno są Panowie, koneserzy większego piękna, nazywają się potocznie feedersami.


I tenże kolega, po zabiegu musiał brać leki które uniemożliwiały erekcję, która to zaburzyłaby proces zrostu członka. Dość powiedzieć, że miażdżąca większość Pań z którymi miałem przyjemność wymieniać miłe słówka i gorące pocałunki, stwierdziłaby jednoznacznie że miały do czynienia z tkanką kostną. Niestety, życie nie składa się z samych miłych krotochwil, i czasem niebo potrafi się potężnie zachmurzyć; kilka Pań stwierdziłoby zdecydowanie, że była to tkanka miękka. Jako że jestem gentlemanem, całą winę biorę na swoje barki; moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina; że zadawałem się z pasztetami.


                                                                      Problem


Mężczyzna ma więc problem. Natura wyposażyła go w napięcie psychiczne, stale odczuwane jako nieprzyjemność, jako coś uwierającego duszę wrażliwego poety rzeczywistości. I właśnie te nieprzyjemne miazmaty cierpienia, gwałtownie nasilają się w obecności Pań (niekiedy Panów, jeśli mówimy o Panu kochającym inaczej). Natura musiała zapewnić ludziom przetrwanie, i ten sposób to był strzał w dziesiątkę. Dać ludziom nieprzyjemne bodźce, by chcieli je wzajemnie rozładowywać, i niejako przy okazji powoływać do życia dzieciątka. Kobiety naiwnie myślą, że mężczyzna zafascynowany jest osobowością kobiety. To nieprawda; jest zafascynowany gdy trafia na swój typ biologiczny i odczuwa ekstazę, mającą podłoże seksualne. Wtedy każde słowo Myszki wydaje się galaktyczną mądrością, a najmniejszy oddech czy cokolwiek co tylko zrobi, nabiera blasku ponadczasowego piękna. Ten stan naćpania hormonami trwa do dwóch lat, i jest żartobliwie nazywany miłością. Jak zwał tak zwał; ma dojść do kopulacji i ciąży. Natury nic więcej nie obchodzi; masz się rozmnażać, jak bakterie, dzikie dziki w leśnych ostępach, krowy, a potem możesz umrzeć gdzieś w rowie. Prawdziwa miłość to jedność dwóch dusz, coś co wykracza poza chemię ciał, i proces dla którego poczęcie dziecka nie jest koniecznością. Miłość z chęcią na dziecko nie ma za wiele wspólnego. Pragnienie dziecka to pragnienie genetyczne, cielesne; nie ma nic wspólnego z miłością. Miłość prawdziwa, wychodząca poza stany naćpania hormonalnego, zdarza się niezwykle rzadko. Między naturalnym naćpaniem (miłością) a prawdziwą miłością, jest oczywiście wiele odmian i gam przyjemności. Zgodność poglądów, wspólne emocjonujące cele, przyjaźń. To także jest przyjemną i godną podstawą związku; do czasu aż nie pozna się prawdziwej miłości... albo nie wygra w totka. Szanse podobne.


Mężczyzna chce seksu. Nie kontroluje tego pragnienia w pełnym jego zakresie, nie zna jego zasad; chce tylko zmniejszyć to napięcie, a jak każdy wie po stresującym spotkaniu czy egzaminie, rozkosz jest duża, i wprost proporcjonalna do wcześniejszego stresu. Im było większe napięcie, tym większa później przyjemność. Wystarczy że zniknie ból, i już pojawia się iluzja przyjemności. To nie jest przyjemność, tylko zabranie bólu. Po wyjściu od dentysty, człowiek odczuwa szczęście. Czy stało się coś, co mu tę przyjemność dało? nie, po prostu zniknął stres i strach. Zabrali mu ból, uważa że to szczęście. Myli się. Problem w tym że przyczyną każdego cierpienia, jak mówił Pan Budda, jest pragnienie. Jesli pragniesz seksu od swojej kobiety, to dajesz jej w ten sposób władzę nas sobą; swoimi stanami emocjonalnymi w pełnym ich zakresie. Gdy da Ci seks, da Ci także rozładowanie od bólu, i wynikającą z tego przyjemność. Gdy poskąpi miłosnego ciał ocierania - cierpisz. Czy możesz więc kochać i w pełni ufać kobiecie, która trzyma w ręku Twoje nastroje? który niewolnik kocha swojego pana? oczywiście, możesz zdradzić, pójść do prostytutki. Zauważ jak Panie nienawidzą Pań lekkich obyczajów; wcale nie dlatego że one biorą pieniądze za kochanie się, w końcu pośrednio same za to biorą pieniadze, znacznie większe, ale dlatego że godzą w interesy kobiety, zabierają jej władzę nad mężczyzną. Kobiety kochają miśków którzy nie chadzają do Pań Rozpustnych, gdyż wtedy mogą nimi kierować jak chcą i kiedy chcą; za pomocą ich bólu. Sami Państwo przyznacie, że z miłością nie ma to kompletnie nic wspólnego. To manipulacja.


Kochany Misiek nienawidzi Pań Przydrożnych, zdrady, jest domatorem. Nie umie odmówić, dobrze zarabia; ideał dla potencjalnego kata, który może manipulować Miśkiem jak chce, i kiedy chce. Z czasem kat poczuje obrzydzenie do ofiary, zawsze tak jest. Kat zawsze w którymś momencie gardzi ofiarą, za jej bezwolność, brak oporu. Nie chodzi o czyny lecz o słowa; spokojne, stonowane. Po prostu mówisz NIE, działaniom które uderzają w Ciebie. To wzbudza szacunek; czasem też gniew, ale zawsze szacunek. Wtedy kat odchodzi by szukać łatwiejszej ofiary. Żeby ofiara zmieniła się w normalnego, asertywnego człowieka, musi się pokochać, pokochać siebie takiego jakim jest. Zadaniem kata jest nie dopuścić do tego by ofiara się pokochała; kat dobrze podskórnie wie, że to będzie koniec jego gangsterskiej działalności. Kat nie musi znać się na psychologii, psychiatrii czy nawet na "pozytywnym myśleniu", kieruje się instynktem tak samo jak pająk łapiący muchy w sieć. Nikt nie łapie tak dobrze much jak pająk, mimo że ten nie magistra z marketingu i zarządzania, ba! w ogóle nie żadnego wykształcenia. Kat zawsze robi tak samo, wiele razy się z tym spotkałem; powtarza często te same teksty, działające jak afirmacje "jesteś do niczego, jesteś zerem, niczym, śmieciem, kurwą, szmatą, nic nie osiągnąłeś, wszyscy się z Ciebie śmieją, zniszczyłeś mi życie...". To są drodzy Panstwo afirmacje, sugestie które rosną w podświadomości ofiary. To taka wojna psychiczna; silniejsza osobowość (agresywniejsza, chcąca kontroli i dominacji) instaluje w podświadomości ofiary odpowiednie sugestie, mające sprawić by ofiara była słabsza, nie broniła się, w pełni oddała się i całe swoje życie napastnikowi.


                                                            Zetnij głowę kata


Kat nie wie że sugestia którą instaluje się u innych, instaluje się też w podświadomości kata, nie ma innej możliwości. Stąd taki szał i histeria, jak ofiara zaczyna pisać np. pod moim okiem afirmacje; zaczyna się wtedy plejada gwiazd, wampirów emocjonalnych na moim emailu. Wszystkie te postacie są ode mnie słabsze, ponieważ ja wiem w co one grają. Te mniej inteligentne wampiry emocjonalne, po prostu bluzgają, wyzywają mnie, straszą pobiciem. Inteligentniejsze odwołują się do filozofii, religii, próbują wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia. Ale nie mają najmniejszych szans, są jak ślimaki w starciu z walcem. Dlaczego? ponieważ po rozmowie z ofiarą, wiem mniej więcej jakie sugestie ofierze wmawiają. Wiem więc jakie sugestie mają w sobie, i wiem gdzie nacisnąć odpowiednio żeby zabolało. A co wampir może mi zrobić? słowami nic, to tylko gra teatralna, nic więcej. Piszą mi że moje ciało jest brzydkie, a mój umysł głupi. Ale ciało i umysł, to przecież nie ja, nie dotykają mnie w żaden sposób. Mogą mnie tylko zaatakować w świecie realnym, ale to za ciężka sprawa do zrealizowania. Zemsta jest prosta tylko na filmach sensacyjnych. Ofiara stała się ofiarą, ponieważ wmówiono jej ciągłym powtarzaniem, że jest ofiarą. Tak naprawdę jest wspaniała, cudowna; ale skąd ma o tym wiedzieć? wampir emocjonalny, najczęściej jest "bliską" osobą, zapewnia o swojej miłości. To nie miłość, to żądza władzy. Zacznij pisać afirmacje, zacznij być szczęśliwy, niech świat przestanie Cię przerażać, i zacznie odkrywać przed Tobą przepiękne skarby; natychmiast zobaczysz, jak ukochana rodzina i przyjaciele się rzucą, by Cię "ratować" przed sektą i oszołomami. Człowiek szczęśliwy, nie jest niczyją własnością. To właśnie przeraża wampiry emocjonalne. Wampir emocjonalny... brzmi magicznie, mistycznie. Nic bardziej mylnego. To tępak, tak bardzo wypełniony strachem że wyćwiczył u siebie mechanizmy manipulowania innymi. Starszy Pan, miejscowy alkoholik, człowiek sukcesu, wiecznie zestresowany; oto potencjalne wampiry emocjonalne. Nieszczęśliwe istoty, od których trzeba się oddalić. Nie ma innej opcji. Wojna nas pochłonie, i wprowadzi na ich poziom emocji, czy bagno. Nawracanie nie ma najmniejszego sensu, ponieważ takie osoby sa nie do nawrócenia. Pozostaje taktyczny odwrót, i wywalenie z własnej głowy wszystkiego, co nam tam napchali. To ścieki, ich miejsce jest w kanalizacji miejskiej. Tam je wyrzućcie Przyjaciele.


Mężczyzna cierpi, to nie jego wina. Tak zostaliśmy stworzeni. Związek i ślub, to przysięga bycia ze sobą razem w zdrowiu i chorobie do końca. Tymczasem już chwilę po ślubie, kobieta traci ochotę na seks (nie zawsze, ale nad wyraz często) i skąpo go wydziela. Zupełnie nie interesuje ją cierpienie swojego partnera. Partner cierpi, ale to widocznie nie jej problem. Za to gdy ona czegoś chce, partner ma to dać, natychmiast. Jak widać, przysięga jest w takim momencie nieważna, została złamana. Dwie strony coś przysięgają, i dwie strony mają o siebie dbać. Jakie to dbanie, gdy mężczyzna cierpi, jego największa życiowa potrzeba jest ignorowana? to oszustwo. A jeśli kobieta oszukiwała, mężczyzny przysięga nie dotyczy. Oczywiście, pojawią się osoby które krzykną "przysięgałeś, dotrzymaj!".


                                                        Dotrzymaj słowa. Frajerze...


Jasne. Dotrzymaj. Każdy drapieżnik i manipulator tak mówi. Ty dotrzymaj a ja nie muszę; będę żył Twoim cierpieniem i na Twój koszt, a Ty karm się swoim "honorem". Po jakimś czasie ludzie wykorzystywani buntują się, zwłaszcza wtedy gdy mijają kolejne dekady. Mija Ci 40 tka, pojawia się kryzys, chętnie byś kupił kabriolet i zasponsorował 18 tkę, która przyjechała na studia z małej wioski na studia. Ale Cię nie stać, co jeszcze mocniej pogrąży Cię w otchłaniach depresji. Przy 50 tce dół będzie najmocniejszy; po co to wszystko, jaki w tym sens? te myśli będą torturować Cię codziennie, jak ceny i pensje w Polsce. Czy myślisz że znajdziesz zrozumienie albo odpłatę u człowieka, który całe życie Cię wykorzystywał? nigdy na to nie licz. Albo się szanujesz, dbasz o siebie i swoje potrzeby, albo oddajesz swoje krótkie życie oszustowi, choćby najbardziej miłemu i przekonującemu. Dlatego uważam że zdrada w momencie gdy jedna ze stron, trwale ignoruje ważne potrzeby partnera, jest w pewnych momentach dozwolona. Tego związku już nie ma tak naprawdę, jest pogarda dla partnera; przecież popęd seksualny u mężczyzny, jest podobny jak pragnienie jedzenia czy picia, czy jak będziemy głodzili partnera, to mamy prawo oburzać się że poszedł zjeść gdzie indziej? I mam tu na myśli dwie strony; kobietę i mężczyznę. Po to mamy usta, by rozmawiać, dogadywać się. Niestety, czesto jest tak że kobieta reaguje na prośby partnera o seks histerycznie, obraża go, wyzywa; nazywa zwierzęciem z chuciami, prymitywem itd. W takiej atmosferze związek nie jest związkiem, tylko cembrowiną z gównem, i należy go zakończyć. Jeśli nie można z wielu względów (wspólne kredyty, mieszkanie, dziecko sąd na pewno odda żonie, która będzie nim żonglować jak seksem w związku) można poszukać kochanki, względnie kochanka. Nie jest tajemnicą, że wielu Panów także ignoruje kobiece potrzeby, i uważają ją za swoją własność. To błąd, gdyż na tym świecie nic nie jest trwale nasze. Wypożyczamy wszystko; przedmioty, etykietki, ulotne chwile, ciało... wszystko później wraca do obiegu, i służy do wypożyczania innym. Ot, życie.

 

Czytany 12568 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 09 sierpień 2012 16:09
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+3 # michał 2012-10-28 17:06
prawie bym się zgodził, poza jednym - najpierw trzeba się rozstać, potem dopiero znaleźć nową/nowego partnerkę/partn era. Ktoś nie jest w stosunku do nas uczciwy - należy z klasą wyjść z tego i ze swojej strony dotrzymać umowy do końca związku(który oczywiście szybko nastąpi).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd