Najnowsze felietony

środa, 01 sierpień 2012 20:13

Kobieta; skazana na porażkę

Napisał 
To jakie kobieta ma oczekiwania wobec mężczyzny, jest kształtowane przez media; gazety, seriale, programy telewizyjne, celebrytów i modne talk show. Jeśli zsumować większość wymagań, przed naszymi zdumionymi oczyma zmartwychwstaje jakiś przedpotopowy dinozaur, bestia bagienna.

 

Facet ma być dojrzały emocjonalnie, czyli być wiernym, lojalnym. Jednocześnie ma być seksualny, ponieważ kobiety także lubią dobry seks. Seksualność u mężczyzny jest taka, że chciałby siać ziarno gdzie się da, każdy z nas gdzieś w środku siebie jest rolnikiem z zamiłowania. Czyli mamy już pierwszy, poważny zgrzyt; Natura chce by mężczyzna kopulował z wieloma partnerkami (większa szansa na przetrwanie ludzkości) a żeby samiec chciał inwestować w seks swój czas i energię, musi być do tego zmotywowany, i ten cel organizm osiąga hormonami działającymi często znacznie silniej niż narkotyki; kto był kiedyś szaleńczo zakochany, wie że jest to połączenie opiatów, amfetaminy i dobrego, hardkorowego koksu. Jego układ hormonalny systemem nagrody i kary (odczuwana przyjemność bądź znudzenie, dyskomfort, ból) sprawia że po jakimś czasie stała partnerka mu się nudzi i przestaje go podniecać, a nowa i nieznana kusi i ekscytuje. Tylko w ten sposób natura może zadbać o przetrwanie ludzkości, by mężczyzna zapładniał wiele kobiet. Gdyby był przy jednej ukochanej, ludzkość mogłaby zaniknąć w mroku dziejów, np. po jakiejś większej zarazie czy wojnie. Siły natury nie mogą na to pozwolić, więc używają mężczyzn by Ci nieśli kaganek życia, przez mroczne pustkowia ziemi, tej ziemi.

 

A więc dojrzały emocjonalnie mężczyzna, ma pragnąć innych kobiet (jeśli jest mocno seksualny, co jest nazywane "męskością") ale siłą woli i umysłu zmusić się do bycia z jedną. Myślę że  da się tego dokonać, jeśli mężczyzna ma niskie i średnie libido. Problem w tym, że na kobietę najmocniej działa mężczyzna z bardzo mocnym libido. Wysoki poziom testosteronu sprawia że organizm samca wydziela feromony, ma niski głos, często obfite owłosienie, jest w negatywny bądź pozytywny sposób agresywny i przebojowy; czyli najbardziej pożądany jest ten, dla którego bycie z jedną partnerką seksualną to potworna tortura. Po jakimś czasie przestaje go podniecać, a inne jawią się jako piękne rusałki. Kobieta mając taki testosteronowy skarb w domu, chce by ten był wierny, siedział w domu z dziećmi a na ulicy nie patrzył na inne; bo płacz i szlaban na dupę. Natura jednak zmusza mężczyznę, by z tego domu wyszedł w ściśle określonym kierunku, zwłaszcza że kobieta nie ułatwia mu wierności utyskiwaniami, pretensjami i żądaniami większego "poczucia bezpieczeństwa", czyli pieniędzy i ładnych przedmiotów które mają koleżanki z pracy. Jeśli nie wyjdzie i zostanie, umysł może być z jednej strony zadowolony, szczególnie jeśli wierzy że wierność jest dobra i np. miła Bogu. Okazał się wierny więc spełnił religijne (i społeczne) założenie, odczuwa z tego powodu zadowolenie; z drugiej jednak strony, niezaspokojone pragnienie strasznie boli, a na widok prawowitej samicy, szczególnie gdy po ślubie zaznała "poczucia bezpieczeństwa" i przytyła dwadzieścia kg, chce mu się wymiotować.

 

                                         Kto bez winy, niechaj pierwszy...

 

Z czasem zdradzi, i nie każdego mężczyznę można w tej sytuacji bezwzględnie osądzać. Kto nie zna siły pragnienia ciała, ten nie wie co znaczy tak silna, nieustająca presja. Jeśli kobieta bezwzględnie osądza takiego mężczyznę, niech przypomni sobie co czuje na widok wiaderka z lodami? albo pysznej, słodkiej czekolady? sądząc po rozmiarach Pań na ulicach, jasno widać że Panie nie odmawiają żądzom swego ciała, jednocześnie potępiając mężczyznę, który styka się ze znacznie większym cielesnym pragnieniem. To jak to jest? nie można sobie odmówić serniczka, ciasteczek i czekolady, a wymaga się sto razy więcej od kogoś innego? Sensownym rozwiązaniem mogłaby być sytuacja, kiedy taki mężczyzna ma żonę z dziećmi, a na "boku" kilka legalnych kochanek o których wie małżonka; tylko do seksu. Ale żona nigdy na to się nie zgodzi, chce mieć mężczyznę na własność, zwłaszcza mężczyznę "męskiego" (czyli emanującego feromonami, seksem i podnieceniem). No i mamy poważny problem. Tego w żaden sposób nie da się pogodzić, i myślę że te wszystkie dualności są specjalnie zaprojektowane. Moim zdaniem jest to celowa dysharmonia, by ukazać człowiekowi że szczęścia i spełnienia w związku nie znajdzie. I owszem, wszyscy tym epatują, opowiadają o szczęściu na "zawsze" z wybrankiem, seriale pokazują płaczących z miłości staruszków którzy trzymając się za dłonie, idą razem do nieba gdzie Pan Bóg i Duch Święty też płaczą ze wzruszenia, a Panie je oglądające płaczą i marzą o milionerze z którym mogłyby się zestarzeć w jego pięknej rezydencji, wśród wiernej służby i brzdęku pozłacanych sztućców.

 

Facet więc który Paniom się podoba, który je kręci, z zasady stworzy im piekło na ziemi i nie może być inaczej; wizja życia kobiety i natura która kieruje mężczyzną, to dwie zupełnie inne płaszczyzny rzeczywistości. Kobieta jest romantyczką, lubi babskie gazety, seriale i modne talk show, marzy o pięknym ślubie gdzie z nieba kapią łzy szczęścia, a setki gości zazdroszczą jej życiowego sukcesu i spełnienia; białym domku z najnowszymi meblami, dwójce ładnych dzieci, modnych ubraniach, ładnym samochodzie i dobrze wychowanym mężczyźnie. Tymczasem facet pchany przez siły natury (ukazującej się nam jako podły i szowinistyczny testosteron) nie jest w stanie wpasować się i w tą, i jakąkolwiek inną kobiecą wizję jej życia. Wszystko musi się rozlecieć jak domek z kart.

 

                                                Zakazać testosteronu!

 

Cóż więc czynić? zakazać testosteronu! wrzasną bogobojne, słusznej wagi mężatki. A broń Boże! zakrzykną panny na wydaniu, wdowy, rozwódki i małolatki. Rozwiązaniem kobiet stał się więc mężczyzna cipka, czyli taki którego można wziąć pod pantofel, którym można kierować. Ten typ mężczyzny (nazywam go misiek, synonim przytulania i upadlającego wspinania po nóżce do słodkiego miodu brzoskwiniowego) spełnia marzenia kobiet, każde jakie zechce, ponieważ robi zawsze to co chce wściekła Myszka. I wszystko wydawałoby się wspaniałe, gdyby nie fakt że dobry i kochany misiek kompletnie nie pobudza kobiety; ani emocjonalnie, ani seksualnie. Każde rozwiązanie ma więc swoje plusy i minusy. Kobiety jednak w swej mądrości znalazły i na to rozwiązanie;  kochany i dający poczucie bezpieczeństwa (nie zdradzi, bo która zechce takiego gamonia, lubi się uczyć więc teraz przeważnie dobrze zarabia, nie pije, nie wychodzi z domu bo jest nieśmiały i w sumie to się boi ludzi) zostaje legalnym małżonkiem, a kobietę w dni płodne (ma wtedy największą ochotę na miłość) zapładnia drań i kanalia, któremu testosteron wylewa się uszami.

 

Mężczyzna od wieków uciskał kobietę. Zepsuł niemal wszystko, i zepsuł fantastyczne, stosowane od wieków rozwiązanie; podli naukowcy wymyślili testy DNA, a niedojrzali emocjonalnie i plytcy męscy guru (mam tu na myśli siebie) bardzo gorąco je polecają, swoim rozemocjonowanym i zaczytanym czytelnikom. I nic nie pomogą wyzwiska Pań, płacz i wrzaski; testy tanieją, za parę lat będą pewnie do kupienia w aptece za niewielkie pieniądze. Stąd taka tęsknota za starymi, dobrymi czasami, kiedy szczęśliwy misiek wychowywał dziecko znanego kryminalisty i awanturnika, bo przecież "nie liczy się kto zapłodnił, a kto wychował", i wszyscy byli zadowoleni. Misiek wraca z delegacji, płacząc ze wzruszenia na widok małżonki; miejscowy zabijaka ulżył sobie w sąsiadce, a małżonka dostała jej zdaniem silny i mocny materiał genetyczny. Mało tego; jakby nie było dość nieszczęścia, naukowcy pracują nad tabletką antykoncepcyjną dla Panów. Nie da się więc "zapomnieć" tabletki, i ze łzami w oczach oznajmić chłopakowi że zostanie tatą (Miś! nie wiem co się stało! tabletki nie zadziałały!) i obserwować uważnie reakcję przyszłego męża (bo nie wiadomo czy taty) po czym wypominać ją przez czterdzieści lat jeśli była inna niż w ulubionej komedii romantycznej, zawsze wtedy gdy małżonek nie chce czegoś kupić, albo nie daj Boże powie prawdę na pytanie; kochanie, jak wyglądam w tej sukience? tylko szczerze odpowiedz! jak Grycanka, kochanie.

 

Czytany 10031 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:59
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Tomek 2012-12-09 23:51
Moja koleżanka wyszła za mąż za takiego miśka, maja córeczkę, a misio o nie dba.

Kumpel mówi, że jak misio był w delegacji to ją ostro rżnął.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-12-10 10:22
Niestety, tak to wygląda :) misio ją ogranicza i krępuje, unieszczęśliwia . Ma więc ona moralne prawo, by się walić z innymi :) a później płacz i nienawiść, za stracone życie, młodość...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd