Najnowsze felietony

niedziela, 01 lipiec 2012 09:30

Kobiece ego

Napisał 

 

 

 

Dziś w radiu eska w porannym programie o miłości „bal czy szmal” (Pan dzwoni do faceta lub dziewczyny i próbuje go przekonać żeby wrócił czy wróciła do swojej połówki) zadzwonił chłopak który przyznał się że był podły dla swojej kobiety, która od niego odeszła do innego. Redaktor Pawelec pyta się go co też takiego zrobił? Aż zamerdałem moimi umięsnionymi udami, w oczekiwaniu na rewelacje skruszonego kochanka – bił ją? Zmuszał do perwersyjnego sexu? Obrażał, wyśmiewał? Odmówił przepisania mieszkania na nią by pokazać swoją „miłość”? Zmusił do czytania mojej strony?

Otóż nie. Zrozpaczony kochanek kajał się drżącym głosem, ponieważ po kupieniu pierścionka zaręczynowego nie oświadczył się, zwlekał trzy miesiące. A czemu zwlekał? Bo pracował w USA żeby mieć pieniądze dla swojej kobiety, na życie, samochód, dom. Teraz niedoszły żonkoś publicznie dokonywał samobiczowania się, mówił że się zmienił, że gdy go zostawiła na początku roku i prosiła o szansę, dał jej ją. Teraz on chce na zasadzie analogii ją prosić o szanse, zrozumiał że tylko ona się liczy i jest dla niego najważniejsza. Zdziwiony ogromem win prowadzący dzwoni do kobiety, i krótka piłka – obrażonym, nadętym i sztucznie smutnym głosem kobieta oznajmia że ma już kogoś, i że koniec z dzwoniącym do radia ponieważ jej nie zabrał do USA do pracy, nie chce balu (dwie osoby idą na bal na zgodę) a kasę (50pln, rezygnacja z partnera) po jej oświadczeniu partner drżącym głosem ją przeprasza.

Przyznam Państwu że nie tyle mnie zdziwiła i rozśmieszyła ta sytuacja, (bo o ile jest ona śmieszna dla mnie, to zdaję sobie doskonale sprawę jak wielkie jest to cierpienie dla obu stron) ale podkreśliła tą wiedzę którą Państwu sączę od lat do głów, wiedzę o działaniu ludzkiego ego, niezależnie od kultury, kraju urodzenia i wszystkich innych zmiennych srodowiskowych. Ego jest zawsze takie samo, ani skośnookie, ani murzynowate czy ciapate, to zawsze jest podstawa naszego życia i obrońca do pewnego momentu, a od któregoś etapu nasza przeszkoda do pełni szczęścia. Ego to nie pasożyt, nie zrywa się go prostacko i nie wyrzuca na śmietnik, to jest niemożliwe. To tak jak rodzice, bardzo potrzebni, a gdy dorośniemy przeważnie swoją starą mentalnością i zachowawczością wypływającą z wieku i nnych priorytetów życiowych stają się przeszkoda w eksplorowaniu świata przez młodego człowieka który chce chłonąć życie, doświadczać.

Czy odrzucamy ich, mordujemy? Nienawidzimy, chłoszczemy, kastrujemy? Nie? Więc czemu duchowi mistrzowie, kapłani i ta wszelka hałastra uzurpująca sobie prawo do Boga zaleca nam cierpienie, biedę, obwinianie się o wszystko co tylko możliwe? Oczywiście, robi to by kontrolować ludzi, miec władzę. Jak można rządzić człowiekiem który kocha siebie, i jest dzięki temu radosny? Jak można go zmusić do wojny w imię Boże? Jak można nim manipulować poprzez wiadomości z telewizora zeby kupował to co chcą, robił to co chcą, zachowywał się jak oni chcą? To jest możliwe tylko z ludźmi pełnymi poczucia winy, kompleksów, a więc wielkiej, tłumionej agresji. Wystarczy iskra by bomba eksplodowała. Sprytne, prawda? Wmówić człowiekowi od urodzenia ze jest winny, zły, a mówić o miłości Bożej i dobrej nowinie. A jaka ona tam dobra jest, to najgorsza z możliwych nowin – albowiem wcale nie jest Boska, tylko ludzka. Wymyślili ją ludzie chcący władzy, pieniądzy, pełni lęku przed utratą tego co mają, chcący zachować to co bezwzględnie  musi minąć.

Ale wróćmy do rodziców. Jeśli byli dla nas dobrzy, opiekujemy się nimi, damy prezent czasem, powspominamy dzieciństwo, jeśli mieliśmy je znośne. Kochamy rodziców ale wyprowadzamy się od nich. Dokładnie to samo musimy zrobić z ego. Ego od urodzenia umożliwiło nam życie i powstanie osobowości dzięki której możemy wejść w reakcję ze światem, więc z szacunkiem i miłością odseparowujemy się od niego ponieważ nadszedł już ten czas. Tylko takie działanie ma sens. Znam taka ładną, seksowną i serdeczną dziewczynę. Bardzo mi się podobała, miałem wobec niej nawet pewne plany, poważne. Jednak cała moja miłość runęła jak domek z kart, gdy zobaczyłem jak ona z mamusią wyganiają z domu babcię, staruszkę. Nie wierzyłem własnym oczom, na co mamusia liczy? Że córka widząc to nie wyrzuci jej samej gdy ta się zestarzeje? Nie potraktuje jak śmiecia? A jak córeczka postąpi gdy taki przykładowy mąż, i tu mam siebie na myśli, ciężko zachoruje? Zaopiekuje sie nim? Na pewno nie, wypieprzy z domu pod most.  Wygonili staruszkę ponieważ nie chcieli jej mieć na głowie, była bezproduktywna. Ale życie to nie tylko użyteczność, a także znacznie ważniejsze od pieniędzy i produktywności zasady i honor. Moja babcia ma 96 lat, i nie wyobrażam sobie podnieść na nią głos z szacunku do jej mądrości. Gdy była wojna babcia handlowała bimbrem by dzieci miały co jeść, walczyła jak lwica o życie, uciekała Niemcom gdy chcieli ją zastrzelić na ulicy. Dzieliła się ostatnim chlebem z uciekinierami z powstania, ukrywała Żydów ryzykując życiem, zawsze gościnna i serdeczna dla gości, a i potrafiła mnie wyciągać za uszy jak byłem niegrzeczny w młodości.  Dlatego mam takie seksowne uszy teraz :)

Ale moja babcia jest wyjątkiem. Są babcie z alzheimerem, klnące i wyprózniające się pod siebie, złośliwe i podłe, i nie o tych mówię, te trzeba oddać chociażby dla ich dobra. Mówię o normalnych, starych ludziach, którzy są odrzucani ponieważ są brzydcy, mają niskie emerytury, nie są użyteczni, często boli ich ciało. No cóż, babcia mojej potencjalnej małżonki chciała przyjść pomóc, posprzatać, popatrzeć na wnuki – to ją wyganiali jak psa. Wygoniła babcię, wygonią też mnie, więc arrivederci kochanie, tego kwiatu jest pół światu.

 

Ale wróćmy do tego radia. Wystarczyła lekka zwłoka by kobieta w akcie zemsty wzięła innego faceta, i opuściła zakochanego przyszłego żonkosia. A przecież nie był to człowiek który unikał ślubu dla zasady, a jedynie poleciał do USA by dla nich zarobić pieniądze. Czy to była miłość? Podpiszesz papierek, jest ok, nie podpiszesz, opuszcza Cię i zdradza z innym mężczyzną. Mężczyzna ten powinien na kolanach dziękować Bogu za to co się stało, za to że kotara kłamstwa opadła ukazując prawdę. Jakie by miał z nią życie później? To nie byłoby życie, a litania żądań, narzekań, gróźb i odwetów. Ale niektorzy faceci tak lubią, czują że żyją. Brak im w życiu prawdziwej Boskiej radości i wolności, więc zaspokajają się tak grę w emocje. Niektórzy faceci uwielbiają jak im przyłożyć, jeszcze inni nie wyobrażają sobie dobrego sexy bez porządnego uderzenia w twarz i rozkazywania im. To ich nakręca, gorzej z kobietą która genetycznie jest tak skonstruowana że samiec który pozwoli sobie dać w twarz jest słaby, nieporadny, nie czuje się z nim bezpiecznie. Nie chce mi się nawet tego analizować, ja za cios w twarz jak mnie ktoś nie odciągnie to może być bardzo źle z napastnikiem, niezależnie od płci. Chociaż moja była jak mnie uderzyła w kłótni w twarz to jakimś cudem opanowałem się, i wlałem jej w tyłek, a rękę mam ciężką. No i do dziś jestem dla niej synonimem prawdziwego faceta, jednak bez wzajemności z mojej strony. Brzydzę się kobietami które podnoszą rękę na innych, czy wrzeszczą, nie umieją spokojnie rozmawiać. Jak najdalej od takich kobiet i mężczyzn. A czemu piszę o ego? gdy kobieta ma ego, nie ma miłości. Jest tylko interes, zakochanie, ale zawsze rachunek zysków i strat. Zakochanie jest jak najbardziej interesem biologicznym i służy do poczęcia dziecięcia. Ale gdzie ta bezwarunkowa miłość?

Znam wiele fajnych, ciepłych i kumpelskich dziewczyn. Jednak to całe ciepło i zrozumienie zmienia się gdy kobieta chce zrobić to co nakazuje jej społeczeństwo i biologia – chce mieć dziecko, mieć męża. Wtedy dopiero się zaczyna manipulacja, jednak najpierw zanim do tego dojdzie, trzeba rozkochać w sobie mężczyznę. Jest wtedy zrozumienie, dobre obiadki, sex o każdej porze dnia i nocy. Gdy mężczyzna już jest uzależniony, nastepuje zabranie narkotyku i „prośby” (a spróbuj ich nie spełnić) o ślub, dzieci, kredyt na dom. Po wielu latach uświadamiasz sobie że w zyciu nic nie zrobiłeś, nic nie osiagnąleś, zrobiłeś tylko to co nakazuje biologia. A gdzie Twoje spełnienie? Czy żyjemy tylko po to by się rozmnażać, żenić, zadowalać innych, przyjaciół (a jak się nie ożenimy to nam obrobią dupę że pedał czy lesbijka) czy taka egzystencja nie jest krańcowo pusta? Co najciekawsze wiele Pań trzyma linię, głodzi się gdyż kobiety wiedzą podświadomie że wygląd to podstawa, a gdy już jest partner, ślub, dziecko – kobieta wreszcie może się najeść za te wszystkie lata diety. I zaczyna się w ciągu roku 20kg in plus, i płacz że Miś nie ma erekcji. Ano nie ma - a Ciebie podnieca kwicząca z głodu maciora?

Absolutnie nie jestem przeciwnikiem dzieci, a wystepuję jedynie przeciwko traktowaniu rozmnażania się i związku jako jedynej opcji. Jaki sens wychowywać dzieci jeśli się tego nie czuje, nie lubi? Bo inni tak robią? Stworzyć nowe życie bo „przyjaciele” obmówią za plecami? Czy taka motywacja jest zdrowa? Czy damy dziecku z taka motywacją miłość, czy też podświadomie będziemy je nienawidzieć za zrujnowanie nam życia?

Inni tłumaczą chęć dzieci jeszcze ciekawej, „na starość nikt nie poda Ci szklanki wody”, „święta spędzisz sam”. A to ciekawe - czy wiecie Państwo ze większość staruszków w upaćkanych gównem domach starców to rodzice, których pociechy zapomniały o  nich? Święta spędzają sami. Są też ludzie bezdzietni majacy wielu prawdziwych przyjaciół, i kto w takim rozkładzie wychodzi lepiej? Generalizowanie zawsze jest beznadziejne. Wiecie jakie dzieci szanuja rodziców? Przeważnie te chciane z potrzeby serca, nie z potrzeby uznania wśród ludzi. Dziecko czuje że było tylko kolejną zabawką rodziców, zamówioną by być „tak jak inni, normalnym”i odpłaca im nieświadomie w starości. Wiele kobiet rujnuje samoocenę dzieciom, nie uswiadamiając sobie tego że tak naprawdę nienawidzą dziecka, skończyła się beztroska, imprezy, przygodny sex, a zaczyna wielka odpowiedzialność, ciało traci elastyczność, nie ma czasu na rozrywki. Taka kobieta nie przyzna się do tego przed sobą że jest wyrodną matką, więc robi to nieświadomie, wmawia dziecku że jest durne, głupie, że się przeziębi, pokaleczy, że dzieci go pobiją, że znowu dostanie pałę. I uważa to za miłość, a już zupełny szok taka mamusia przeżywa jak dziecko ucieka na studiach i nie chce znać rodziców. „Tyle miłości dałam tej gnojówie, a ona mi się tak odpłaca”. Jasne, miłości. Aż się rzygać chce.  A potem umiera w przytułku, we wlasnych wymiocinach, sama. Częsty przypadek. Ale przecież ona musiała mieć dzieci „bo inne miały”. No i co z tego że miały? Niech mają. Teraz obgadują Cię że nie masz dzieci, będziesz mieć dzieci to obgadają że masz tlusty brzuch, schudniesz to będzie że masz grube uda – i tak bez końca. I dla takich żałosnych ludzi rodzisz dziecko? Żeby nie obmawiali? Jak Ci nie wstyd? Masz już Ipoda, płaski telewizor, expres do kawy, teraz musisz mieć dziecko, wtedy będziesz szczęśliwa i sąsiedzi nie obgadają. Brawo! Właśnie wygrałaś spieprzone życie.


Czytany 11925 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:03
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # 918Kiss Login 2018-12-23 05:11
I simply couldn't go away your site before suggesting that I extremely loved the standard info an individual provide in your visitors?
Is going to be back steadily to inspect new posts
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # 3win8 download 2019-02-18 14:19
fantastic issues altogether, you simply received
a brand new reader. What could you suggest in regards to your post
that you made some days in the past? Any sure?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Męsko-damskie

Najnowsze komentarze
asd