Najnowsze felietony

sobota, 30 czerwiec 2012 11:07

Czy kobieta umie kochać?

Napisał 

 

 

 

W młodości zawsze zazdrościłem silnym facetom. Imponowało mi że inni faceci się do nich podlizują, a uśmiechnięte kobiety chętnie pozwalają na to, na co inny facet (nawet ten z "bogatym" wnętrzem) nie miałby najmniejszych szans. Jednak nie zawsze bycie samcem alfa dobrze się kończy.


Czytam teraz taką historię (nie wiadomo do końca czy prawdziwa, ale znając te realia jestem pewien jej prawdziwości) - okupacja Niemiecka w Polsce, okolice Rzeszowa, piękna dziewczyna zakochała się z wzajemnością w najsilniejszym (w promieniu kilkunastu wsi, wszystkich napierdalał w czasie zabaw) chłopaku, który postanowił jako człowiek honoru, że wstąpi do partyzantki (jak nie wstąpić, gdy Niemcy rozstrzeliwali ludzi na ulicach, gnoili wszystkich i robili wiele podłości) Dziewczyna go prosiła, błagała, kusiła łydką i innymi wspaniałościami, wreszcie groziła, ale samiec alfa jest dlatego samcem alfa, ponieważ liczy się dla niego tylko co sam postanowi. To co tak podniecało dziewczynę, skarb w jej oczach, dominujący, męski i silny facet - stał się jej przekleństwem i życiową porażką. Nie mogąc znieść mąk chwilowego rozstania, a przede wszystkim tego że facet nie zrobił tego co ona chciała, doniosła do gestapo na swojego narzeczonego że jest w AK, a ci przyjechali i rozstrzelali matkę, ojca i całą rodzinę chłopaka. Oczywiście przez sąd podziemny AK, został wydany na dziewczynę wyrok śmierci, który wykonał kolega z oddziału w którym służył poszkodowany. Weszli do domu pięknotki, przeczytali jej wyrok sądu i wyrok, dali 10 minut na pożegnanie się z rodziną i modlitwę, po czym wzięli za stodołę i zastrzelili. Chłopak dokonujący egzekucji z uwagi na niezwykłą urodę dziewczyny nie strzelił jej w głowę, tylko w plecy, co miało umożliwić otworzenie trumny na pogrzebie, żeby ludzie mogli sobie popatrzeć na ładnego trupa i pozałamywać ręce że taka młoda i piękna a odchodzi, a przecież tyle przed nią było jeszcze życia - ludzie to lubią.


Dziewczyny które bzykały się z Niemcami były golone na łyso, a na ich kształtne i jędrne, chłopskie tyłeczki, spadało 20 bezlitosnych uderzeń gumową pałką. Ach... autor książki to wszystko opisującej zastrzelił się gdy dowiedział się że ma raka, i to pokazuje człowieka honoru. Nie czekał na upadlającą śmierć gdzie wrzeszczy się z bólu we własnym gównie, tylko załatwił sprawę tak jak trzeba, jak na człowieka honoru przystało, człowieka który idzie przez życie z podniesioną głową. Całe życie miał wyrzuty sumienia, zabił bardzo wielu ludzi. Zabijał folksdojczów, sowietów, kolaborantów komunistycznych i Ukraińców za to co wyrabiali z Polakami, jednak patrzył na to wszystko z jednego punktu widzenia, nie widział po wojnie sensu z tylu morderstw, ale ten sens jak najbardziej był. Gdy zaczęli zabijać Ukraińców, ci po jakimś czasie opanowali się z mordami dzieci i kobiet Polskich, które mordowali bestialsko jak zwierzęta, bez żadnego sensu, dla samej rozkoszy zemsty na "panach". Ile ludzi pośrednio przez to uratował że mordowali Ukraińskich sadystów? znacznie więcej niż zabił. Rachunek był prosty, albo zabije się agresywnych, chorych ludzi, albo oni zabiją uczciwych zwyczajnych ludzi. Decyzja musiała być podjęta, i była podejmowana przez młodych chłopaków z oddziałów dywersyjnych, egzekutorów AK.

Dla mnie ci ludzie byli bohaterami, wojownikami. Ktoś musiał to zrobić, bowiem uległość podnieca napastnika, a tylko czynny opór wzbudza w nim strach. Gdybym żył w tamtych czasach i miał taką możliwość, wstąpiłbym natychmiast do takiego oddziału, i strzelał w głowy zdrajcom. Bez nienawiści, z miłością i współczuciem, patrząc w przerażone oczy. Takie są zasady życia że jeśli robisz komuś krzywdę, to może ona także spotkać Ciebie. Każdy więc znał ryzyko kolaborowania z wrogiem, więc automatycznie godził się na takie ryzyko. Niestety im większy łajdak który donosił na swoich przyjaciół i znajomych, tym bardziej bał się śmierci, i nikt z tych ludzi godnie nie odszedł, nawet gdy wiedzieli że ich los jest juz przesądzony, płakali i błagali o litość, o te samą litość której nie mieli dla ludzi których wydawali na tortury gestapo by mieć lepsze jedzenie i pieniądze od okupantów. Jaki człowiek, taka śmierć.


I tego nie rozumieją ludzie którzy zajmują się rozwojem duchowym, że aby mogli spokojnie wyjść po kadzidełka do sklepu ezoterycznego, i nie zostali zarżnięci na ulicy, musi być policjant z pistoletem, sądy i więzienia gdzie niejeden przekroczył granice własnej seksualności. Wielu ludzi jest dobrych, ale tylko dlatego że ci źli są trzymani z daleka od nich, i ktoś to musi zrobić. Dla mnie osoba która pozwala mi być dobrym człowiekiem, jest osobą dobrą która służy dobru ogólnemu, i jak najbardziej Bogu. Zło jest także wpisane w dobro, a dobro w zło. "Jesli chcesz pokoju, szykuj się do wojny" to prawda. To teraz mój cytat dla Ciebie - "Im bardziej jesteś uduchowiony, tym więcej ćwicz na macie zapasy czy boks".  Taki jest ten świat, że silniejszy zjada słabszego, i nasz system organizacyjny sprawił że chociaż na chwilę oddaliliśmy się od smutnych bezwzględnych praw natury, (chociaż wyśmiewani wszedzie na zachodzie, a podziwiani przez biedotę w Polsce liberałowie pragną powrotu do dżungli i prawa silniejszego, tak jak w 19 wieku gdzie ludzie pracowali w nieludzkich warunkach w fabrykach po 16h na dobę). I ile byś nie medytował, ile byś się nie modlił, a nawet kąpał w wodzie święconej, nie zmienisz tego że w każdej chwili żyjemy w świecie pełnym bólu, dominacji silniejszych i rozpaczy. Wiesz ile zwierząt w tej chwili jest jedzonych przez silniejszego? od bakterii ubijanej przez makrofagi w Twoim ciele, poprzez owady, wszelkiej maści robale, i coraz wyżej na drabinie ewolucji ku zwierzętom, wszyscy walczą ze sobą, a przegrany i słabszy zostaje zjedzony i wypróżniony, by użyżniać ziemię z której czczący matkę ziemię wegetarianin, ze smakiem zajada się warzywami i owocami.

A wracając do tej ślicznotki która zrobiła takie świństwo swojemu facetowi - czy kobieta w ogóle potrafi kochać bezinteresownie? wątpię, bo i meżczyzna nie jest w stanie tego uczynić. Wszystko co robimy, ma jakiś interes. Jeśli znasz osobę która Ci wmawia że jest bezinteresowna, bardzo na nią uważaj, gdyż albo oszukuje, albo zwyczajnie nie zna siebie. A kto nie zna siebie i swoich reakcji, swojego wnętrza - ten jest nieprzewidywalny i niebezpieczny. Jednego dnia kocha, drugiego czuje obojętność by następnego poczuć nienawiść. Za swoje uczucia których kompletnie nie rozumie, obarczy winą Ciebie. Żony i mężowie po jakimś czasie odczuwają że ślub jednak nie spełnił ich pragnień, oszust zawsze promiennie się uśmiecha i klepie po plecach... wszyscy po czasie rozumieją że popełnili błąd, a wcześniej tak zapewniali, przysięgali. Nigdy nie patrz na to co ktoś Ci mówi, co obiecuje - zwłaszcza w sferze własnych emocji, których nie rozumie i nie wie nawet skąd się biorą. On zmieni zdanie, Ty zostaniesz na lodzie. Pilnuj tylko swojego interesu. Tacy którzy zapewniają Cię że nie warto być egoistą, że warto myśleć o innych, wcześniej czy później Cię wyruchają. Nie dlatego że są źli, ale dlatego że nie znają siebie. Czy to w ogóle nie dziwne że ktoś zna prawa fizyki, matematyki, czy też świetnie opanował jakąś skomplikowaną dziedzinę wiedzy, a nie wie kompletnie skąd się biorą w nim emocje? na jakiej zasadzie działają? czemu pojawiają się we mnie takie dziwne stany emocjonalne? tego nie wiedzą, czyli gówno wiedzą. Jeśli umrą, świat nawet tego nie zauważy, każdego fachowca da się zastąpić kimś lepszym, nie ma ludzi niezastąpionych. Przyszli na ziemię żyć, i czego się nauczyli przez te lata życia? co osiągnęli? dyplom? niestety, dyplom zostanie na ziemi, tej ziemi - a co zabierzesz ze sobą gdy Twój duch odejdzie z ciała? wiedzę jak działa parę praw fizycznych na tej jednej z tryliona planet?



                                Jasność



Natura człowieka, to bagno. Pod cuchnącym i bulgoczącym trzęsawiskiem biologii, uwarunkowań genetycznych, prymitywnych instynktów i ego, skryta jest tajemnica, nasza prawdziwa istota, która gdy ją dostrzeżesz, świeci jasno jak słońce. Gdy słońce które widzisz codziennie na niebie oświetla ulice którymi stąpasz, słońce w Tobie oświetla kręte zaułki Twego serca. Nie widzisz tej jasności, tylko czujesz ją w klatce piersiowej, obszarze między splotem słonecznym a gardłem, a objawia się ona jako bardzo przyjemne ciepło, coś co kwalifikuje się znacznie wyżej niż jakakolwiek przyjemność fizjologiczna (jedzenie, seks, picie) to uczucie to raj, który jest zależny tylko od Ciebie. Nie od świętych obrazków, aktualnie istniejących Bogów, tylko od tego na czym się koncentrujesz, to Twój wybór. Oczywiście, inni próbują Ci podać nad czym masz myśleć, tv daje non stop obrazki wojen, nędzy i cierpienia, ale to nadal Ty decydujesz na czym się koncentrujesz. Na radości w sobie, czy na wojnie w tv?

Gdy ktoś nie ma świadomości tego kim naprawdę jest, zostaje skazany na bycie tym kim mu wmówiono że jest. Gdy urodzisz się w rodzinie katolickiej, będziesz katolikiem - gdy w buddyjskiej, zostaniesz buddystą. Życie zwykłe, światowe, następuje wtedy gdy identyfikujesz się tylko z tym co dostałeś na starcie i z tego punktu widzenia patrzysz na świat, kosmos. Czy kosmici są katolikami?  Rozwój duchowy ma sprawić byś wyszedł poza wszystkie te uwarunkowania, i odkrył prawdziwy skarb, siebie. Nic innego się nie liczy, nic innego nie ma żadnego sensu. Tylko prawda Cię wyzwoli - prawda w stosunku do siebie. Poznanie siebie to długa wędrówka, na której czeka na Ciebie wiele pokus, musisz więc mieć broń, by sobie z nimi poradzić. Broń ta to kodeks moralny, czyli uczciwość, prawość, sprawiedliwość. Gdy nie masz w sobie szacunku dla tych cnot, świat Cię wchłonie, zabierając Ci możliwość doświadczenia prawdy ostatecznej - tego kim naprawdę jesteś. Możesz zyskać pieniądze, władzę - ale stracisz siebie prawdziwego. Zostanie Ci bycie zwykłym człowiekiem który żyje szarpany lękami i niewiedzą, podczas gdy wszędzie wokół tyle piękna, tyle jasności i szczęścia, radości...

A skoro o prawdzie mowa... remont mi nie idzie. Namaczam ścianę wodą z mydłem, czekam chwilę i trę szpachelką, całą ją stępiłem i idzie jak po grudzie. Nie wiem czy to jest sytuacja normalna, czy coś ze ścianą, czy ja coś źle robię. Brak mi fachowca by raz spojrzał i udzielił mi kilku rad, wszystko robię na ślepo. Dwa dni nie mogę jednej ściany w przedpokoju oczyścić. Wczoraj wpadła do mnie z pomocą kulinarną moja urocza czytelniczka w szpilkach. W ostatnim felietonie pisaliście że wyglądam na grubasa... Panie Boże, zamień wszystkich moich czytelników wyśmiewających się z mojej nadwagi w żaby :)
Chciałbym żebyście jedno wiedzieli. Tak, wyśmiewałem się z grubasów. Tak, mam nadwagę, ważę 97kg i nie potrafię mniej żreć. Ale jestem przynajmniej uczciwy - to nie wina genów że utyłem, a za dużo jedzenia i znacznie za mało ruchu. Moja wina, moja wina, moja wina... no i za mało sexu. To już wasza wina moje Panie...


Czuję że w to lato się zakocham. To będzie katastrofa z której chyba długo się nie pozbieram...


Czytany 12271 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:12
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Deidre 2019-02-15 15:39
Hi there to every body, it's my first visit of this web site; this blog carries remarkable and genuinely fine stuff for visitors.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd