Wydrukuj tę stronę
środa, 27 maj 2015 23:15

Rozklapiucha szczęścia nie daje

Napisał 

Symbolem męskiej wolności od wieków był koń. A na nim spocony, pachnący tytoniem a często moczem (i nie tylko) silny mężczyzna, który przemieszczał się przez prerię czując u boku rozkoszny ciężar rewolweru, a w dawno nie zmienianej bieliźnie, wypełnione brzemieniem dni samotnych ciężkie kule armatnie. W nocy rozkoszował się gwiazdami na zasnutym ciemnością niebie, a w dzień wiatrem pieszczącym jego pooraną zmarszczkami, ogorzałą od słońca, whisky i smutnych doświadczeń twarz.

Koń daje wolność

Koń pozwala uciec od wroga i napastliwej kochanki, umożliwia dotarcie do nieodkrytej żyły złota i baru, gdzie można się dobrze zabawić podczas gry w karty, mordobicia czy strzelaniny. Koń daje wolność i możliwość wyboru, podobnie jak dziś samochód. Dlatego nawet słaby, łysiejący mężczyzna pod pięćdziesiątkę wsiadający na swoją fabię, staje się agresywnym, pragnącym wymierzać sprawiedliwość i wieszać złodziei krów kowbojem. A jeśli pragnienia bycia szeryfem nie spełnia wyjący silniczek od kosiarki, wyładowuje je w internecie.

Ale czasy i zasady gry się zmieniają. W dobie sieci internetowej, inteligentnych wibratorów i satelitów, nie uciekniesz od brzydkiej małżonki na koniu, ani w aucie. Prawdziwą wolnością zdrowego, nowoczesnego mężczyzny jest prezerwatywa. Bóg dał człowiekowi wolną wolę, czyli możliwość wyboru. Mogę uwierzyć komuś, a mogę też nie wierzyć. Mogę przyjąć jakieś informacje za swoje przekonania, a mogę też nie przyjąć - chociaż tu często czekał topór kata albo stos, czy też ostracyzm najbliższego otoczenia. Masz być dobry, wierzyć w to co my! Albo Cię wyśmiejemy, wydrwimy, zniszczymy, zatłuczemy, zamkniemy w wariatkowie.

Boska moc zamknięta w lateksie

Prezerwatywa podobnie; daje wolność wyboru, czy chcę przez chwilowy skurcz przyjemności związać się finansowo, prawnie i społecznie z osobą (a także z jej rodziną), którą gdy opadnie kurz miłosnej bitwy mogę się brzydzić, gardzić. Ale mleko się już rozlało, dosłownie i w przenośni.

Ale to nie tylko potomstwo i alimenty przez prawie trzydzieści lat. To także choroby weneryczne. Jedno, dwa miłe spotkania, mogą zostawić za sobą w najlepszym przypadku swędzącą, piekącą pamiątkę. W gorszym będzie adidas, nie tylko na stopie obecny. Kilka lat temu czytałem, że bodajże w Niemczech bardzo modne było zarażanie się hivem przez młodych ludzi. To nie tylko potężny socjal i opieka państwa nad chorym, ale głównie poczucie wyjątkowości, elitarności. Jedni żyją ze zrzędzącym współmałżonkiem, a ja z zabójczym wirusem; to niektórych bardzo podniecało, do czasu. Problem polega na tym, że moda minęła a wirus nie. Ludzie dziś czują się tak niepewni siebie, tak bardzo bezwartościowi, że łapczywie rzucają się na każdą modę, trend - by poczuć że grupa ich akceptuje. By zmniejszyć nieprzyjemne uczucie bycia nikim, zmienić je w poczucie siły i ważności, ludzie są w stanie zrobić niemal wszystko. Idą na prywatny marketing do oszukujących ich wykładowców - nieudaczników, który przyda się jedynie do wykładania żeli analnych na półkę w tesco, by mieć łatkę wykształconego. Wyznają wiarę w Korwina i niewidzialną, Boską rękę rynku, by poczuć się niedocenianymi geniuszami i znawcami psychologii oraz ekonomii - ich wiarę dość szybko złamie bezlitosny prywaciarz, gdy tylko wyfruną spod skrzydeł utrzymujących ich rodziców. Jedni stracą tylko kilka lat pracy za ochłapy, inni zdrowie psychiczne czy np. zmiażdżone kończyny, bo żal było małomiasteczkowemu biznesmenowi konserwować jakąś maszynę. Nawracają się na jedną z setek religii i kultów, by mieć poczucie bycia wybrańcami Boga czy kosmitów - inwestują w mietka i kreatynę, by większe mięśnie i mniej tłuszczu dało im lepsze samopoczucie.

Kosztowne strategie by czuć się lepiej

Takich strategii jest wiele, a łączy je jedno - żeby działały, trzeba się narobić. A gdy się uda, utrzymanie tego stanu zadowolenia jest bardzo energochłonne, oraz obciążone silnym lękiem i stresem że upadnie. To jakie to szczęście, skoro jest tak nietrwałe, tak kruche, wypełnione przerażeniem przed jego utratą?

Za każdą strategią stoi pragnienie, by poczuć się lepiej. Scenariusz gry wygląda niezwykle prosto - najpierw wmawiają nam że jesteśmy źli, brzydcy i głupi, a później sprzedają produkty (suplementy, ideologie, przedmioty), byśmy mieli na chwilę poczucia bycia lepszymi. Od kiedy pamiętam, wmawiano mi grzech pierworodny i winę za śmierć Jezusa. Nauczano że swędzenie w kroczu na widok zgrabnego tyłeczka jest złe - a zrealizowanie rozrywającego jądra testosteronu, może dokonać się tylko po oficjalnym, pobłogosławionym przez kapłana ślubie. Nauczano że ułożę sobie życie gdy wstąpię do partii, kościoła, jakiejś mocnej grupy - oraz zdobędę wykształcenie. Najlepiej gdy zostanę lekarzem, architektem albo księdzem, a ludzie będą mnie szanowali - dlatego od dzieciństwa czytałem biblię. Ale od lat zarabiam, pracując z rozpaczą ludzi którzy nie tylko w tych zawodach osiągnęli sukces. Kłamstwo - tym nas karmią od lat. Ci którzy to zrozumieją, wygrają satysfakcję z życia. Ci którzy są za głupi na życiowe refleksje, poświęcą życie na gonitwie za króliczkiem, którego wcale nie trzeba gonić.

Szczęście to tylko nawyk

Szczęście to coś, co wyrabia się nawykiem cieszenia się z drobnostek - a nie osiąganiem czegokolwiek. Pokaż mi człowieka dumnego ze swych osiągnięć, a ja Ci pokażę nieludzki strach że to straci, a wraz z tym czymś swoje poczucie satysfakcji. Kiedyś poznałem pewną Panią, która lata wcześniej miała świetnie prosperujący biznes. Gdy upadł - chowała się po kątach, byle tylko sąsiad czy znajomy jej nie dostrzegł. Gdy była zamożna, szmaciła innych ludzi, uważała ich za łajno - to jedna z metod na wymazanie swojej niskiej samooceny. Ma tak do teraz - żyje w rozpaczy i paranoi. Oto cena sukcesu i porażki - a mądry nie zechce jej płacić. Głupi nie rozumie, że wraz z sukcesem który ma dać mu spełnienie, bierze na barki wielki strach, a z czasem przerażenie. Sukces? Jak najbardziej tak. Ale nie jako coś, co ma dać mi szczęście.

Wtedy można go stracić, i nie osiwieć. A gdy go mamy, nie bać się panicznie o jego utratę. Sukces to jedno, a szczęście to drugie. Oba stany są od siebie zupełnie niezależne. Głupi je łączy, jak zwykły człowiek orgazm z wytryskiem, a przecież są to oddzielne, zupełnie inne mechanizmy które nalezy rozłączać. Dlatego zwykły człowiek wytraca z orgazmem cenne składniki z ciała, z mądry ma orgazm bez wytrysku. Czyli ma rozkosz (znacznie większą), a nie traci z nasieniem cennych minerałów, witamin i hormonów (sprawdź chociażby w necie skład nasienia które codziennie tracisz). Właśnie dlatego warto czytać, być ciekawym świata i wydawałoby się - zrozumiałych jego mechanizmów.

Genialny biznes

Tak ten biznes się kręci od tysięcy lat. Bierze w nim udział religia, państwo i biznes. Ci którzy nawołują do opamiętania się, głoszą że nie trzeba wysiłku by zdobyć uczucie zadowolenia, bo to tylko i wyłącznie nawyk - są wyszydzani, wyśmiewani, a czasem jak naucza historia - brutalnie mordowani. Ludzie nieszczęśliwi są zawsze bardzo okrutni. Jeśli ktoś nienawidzi swego ciała i psychiki, będzie taki sam wobec innych ludzi. Najtrudniejsze na świecie nie jest pobicie rekordu podnoszenia jakiegoś ciężaru, wielkości mięśnia - ale pokochanie swojego ciała, takim jakie jest. Skupienie się na ciele, akceptacja - to ciężar nie do udźwignięcia dla większości ludzi. Oni kochają je modelować według wzoru, który ktoś podaje im za modny. Czy jest większe upodlenie? Upokorzenie? Niszczę swoje ciało i psychikę, bo chcę żeby inni mnie akceptowali.

To ma być siła, moc? To tylko reakcja uległości na przemoc otoczenia - nic więcej. Dlatego nie podziwiam i nie wzoruję się na ludziach modnych, trendy i wyznawców jakiejkolwiek ideologii. Rozumiem ich motywację, ale podziwiam prawdziwą siłę, czyli tych którzy tworzą trendy - oraz tych którzy idą swoją drogą w życiu, nie ulegając im. Tworzący trendy są źli, są kanaliami, często diabłami w ludzkim ciele - ale są silni. Dlaczego miałbym ich nie podziwiać? Przecież fascynujemy się seryjnymi mordercami, wielkimi wodzami i dyktatorami - tak mam i ja. I gdy czytam kolejną książkę o Stalinie, Mao czy Hitlerze, widzę małych, niskich mężczyzn którzy uznali że to inni mają ich naśladować, a nie oni innych. To kto był silny, a kto był słaby? Nie czytałem by wielcy wodzowie pakowali, robili sobie operacje penisa, wstrzykiwali botoks - byli silni, niezmienni, więc byli seksowni. A cała masa orangutanów nienawidziła siebie, więc upodabniała się do silnych wzorców które oni reprezentowali.

Nieszczęśnicy nienawidzą najmocniej

Wiem z doświadczenia, że im ktoś bardziej nie lubi siebie - tym większym jest potworem. Oszukuje siebie, swoje ciało i psychikę, pragnąc osiągnąć ideał który jest niezgodny z jego własnym wzorem na szczęście. Taki człowiek nie będzie miał też litości dla mnie. Tysiąc razy bardziej wolę grubasa który lubi swoje ciało, niż pakera czy modnisia, który panikuje na myśl o zjedzonej pizzy. Oczywiście, pizza to chemiczne ścierwo, ale nienawiść do swego ciała to coś znacznie gorszego.

Każde pójście za modą, za byciem na topie, jest świadectwem kruchej, niskiej samooceny opieranej na opinii otoczenia. A ta wiadomo - jest jak trawa na wietrze, chwiejna. Gdy komuś jest na rękę, chwali Cię. Gdy nie robisz tego co chce, krytykuje. Dlatego ludzie idący do przodu, nowocześni, są bardzo nieszczęśliwi, przestraszeni, zestresowani. jednego dnia ktoś pogłaszcze, drugiego spoliczkuje - jak w takiej sytuacji można się odprężyć? To życie w bezustannym napięciu.

Mało zabiera, ale wiele daje

Nałożenie prezerwatywy zabiera bardzo wiele przyjemności. Ale pokazuje mężczyznę w bardzo jasnym, powiedziałbym nawet - mistycznym świetle. Oto wprawdzie brzuchaty, sapiący, może niekoniecznie domyty tu i ówdzie... ale człowiek odpowiedzialny, silny, umiejący poświęcić chwilkę rozkoszy za ochronę siebie i swoich interesów. To także wyraz wysokiej samoooceny, akt życzliwości dla swojego ciała i życia, szacunek do swoich dokonań. Od razu można założyć, że taki koleżka jest u mnie na forum braciasamcy.pl, i na pewno czytał moją książkę "Stosunkowo dobry", więc konkretny zawodnik. Jest w silnej grupie, która motywuje go by dbał o siebie, pielęgnował swoje własne zalety, a nie upodabniał się do stada. Nie można go złamać, więc pozostaje tylko obrażanie - ale silny grupą stojących za sobą braci samców, nic sobie nie robi z wszelkich klątw i złorzeczeń nieszczęśników. Jest silniejszy, mocniejszy duchowo. I jeśli kilku go łaja, kilkuset natychmiast go wzmocni i upewni.

Akt nałożenia gumki to pokaz męskiej, psychicznej siły - symbol dominacji. Pokazujesz tym partnerce, że są dla Ciebie ważniejsze rzeczy niż kilkadziesiąt procent rozkoszy mniej. Że szanujesz się, że nie sprzedasz własnego życia dla chwilowej przyjemności. A przecież większość mężczyzn gdy tylko poczuje Królową Rozklapiuchę, traci kompletnie głowę. Poproszeni o zdjęcie gumki, ochoczo biorą udział w grze Pani. Z kontrolującej sytuację silnej osobowości, stają się szmacianą kukiełką w przedstawieniu niestabilnej emocjonalnie scenarzystki. Znam to doskonale, ponieważ sam tak robiłem. Ryzykowałem wszystkim co mam i kiedykolwiek zarobię, dokonam - dla chwili przyjemności.

Śmiech... do czasu

Zostawienie swego nasienia w Pani, albo w jej pobliżu, to także możliwość posądzenia o gwałt. Wielu mężczyzn które by się z tego cynicznie zaśmiało, nie za bardzo może - zaspokajają oralnie mocnych chłopaków spod celi, co jest preludium przed głębszym aktem zespolenia współwięźniów. Takie przeznaczenie niedzielnych pedofilii, ofiar marzeń Pani o szczęściu z nowszym modelem, w mieszkaniu i na koszt starszego.

"Moja Myszka by mi tego nie zrobiła! Ona jest dobra! To inne się szmacą! Jesteś chory psychicznie Marek, lecz się!". No cóż, znałem kilka takich zaślubionych Myszek dość głęboko... a statystyki rozwodów i horror dziejący się na salach rozpraw, staje się faktem świadczącym na korzyść mego zdrowia psychicznego.

Męski matrix

Matrix. Mężczyźni żyją w swoich myślach i przekonaniach, czyli korzystają z pewnej mapy. Ta mapa mówi że kobieta daje szczęście i spełnienie, a to nieprawda. No ale o tym w innych, płytkich i pustych felietonach. Warto mieć ze sobą gumki - mieć je w aucie, portfelu i skórzanej saszetce. Zawsze być im wiernym, widząc w nich ochronę przed oszukującym nas bezustannie, wariackim światem żądz i kobiecych urojeń. Mądry używa, idzie do przodu. Głupi zapomina, nie chce, wyluzowuje... a później płacze. Bo znalazł się w sytuacji, która go przerasta. Dlatego właśnie jest głupcem. Pozostaje tylko oczernianie tych, którzy przypilnowali tych spraw.



www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!


--------------------

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 21022 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 28 maj 2015 09:33
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
-1 # arw 2015-05-28 11:52
u la la la magnifisent
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # predator 2015-05-28 12:56
1) "Gdy była zamożna, szmaciła innych ludzi, uważała ich za łajno - to jedna z metod na wymazanie swojej niskiej samooceny." - wrogi mechanizm atakujący naszą indywidualność oj znam wielu którzy tak robią, i mam świadomość tego że dziś wieczorem znów braknie im akceptacji dla samych siebie.

2) "Dlatego ludzie idący do przodu, nowocześni, są bardzo nieszczęśliwi, przestraszeni, zestresowani. jednego dnia ktoś pogłaszcze, drugiego spoliczkuje - jak w takiej sytuacji można się odprężyć? To życie w bezustannym napięciu." - Każda korpo jedzie na ciśnieniu dla pracowników? Czy tacy ludzie nie są strzępkami nerwów po 5/10 latach pracy? Ważniejsze to kim się w pracy STAJESZ niż co aktualnie tam robisz.

3)"Jest w silnej grupie, która motywuje go by dbał o siebie, pielęgnował swoje własne zalety, a nie upodabniał się do stada" - Tak było, i mimo tego mnie zostawiła. Ale bycie sobą i nawet świadomość, że kobieta to czuje, iż nie udajemy nie gwarantuje że ona po prostu nie odejdzie. Nadszedł taki moment, że nie chciało mi się już toczyć gierek tylko rzeczywiście pokazałem się ja jako ja, no bo ileż można dawać tylko emocje i emocje, owszem były wyjścia i ciekawe rozmowy, ale jej "czegoś brak". Ona ma 30 lat i myśli, że przyjdzie jakiś lowelas który będzie stale podgrzewał ognisko jej kiełbasek emocjonalnych? No fucken way, każdy kiedyś dostanie zadyszki.. nawet Bolt.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Marek 2015-05-28 13:23
Niektórzy ludzie, to bezdenne czarne dziury. Ile by tam nie wrzucić pieniędzy, emocji i troski, zawsze mało. Sami się z tym strasznie męczą, a i innych przytrują.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2015-05-28 16:13
Tak, ewentualnie cenią i podziwiają osoby które nimi pomiatają. Bo jak to? ktoś może być dobry i miły dla tak beznadziejnej(t ak myślą o sobie) istoty jak ja? Skoro tak robi, więc musi być nikim.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # predator 2015-05-28 21:25
Cytuję brat:
Tak, ewentualnie cenią i podziwiają osoby które nimi pomiatają. Bo jak to? ktoś może być dobry i miły dla tak beznadziejnej(tak myślą o sobie) istoty jak ja? Skoro tak robi, więc musi być nikim.


...i trzeba z nim zerwać.

Wiecie co jest the best uczuciem? Kiedy patrzysz rano/wieczorem w lustro w łazience i mówisz sobie "jest ok".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Heniuś 2015-05-28 14:39
Witam Marku , na wstępie tego komentarza chciałbym Ci podziękować za wsparcie i pomoc jakiej udzielasz prowadząc swoją działalność umożliwiając nam braciom samcom wyhodować chodź zalążki jaj , które może kiedyś urosną do optymalnych rozmiarów .Dodatkowo pragnę zauważyć że to co piszesz o tych "delikatnych , kruchych i wrażliwych " istotach jest absolutną prawdą . Ale do rzeczy, ja statystyczny Ryszard mam problem wręcz podręcznikowy żona poznała gościa w pracy i po 10 latach małżeństwa zostałem rogaczem . Oczywiście pozew o rozwód złożony , ale ja nie o formalnościach chciałem .Otóż żona była moją pierwszą kobietą , a ja jej pierwszym facetem . Zawsze miałem dość spory popęd i nigdy problemów z potencją . Po tym jak się dowiedziałem co i jak życzyłem jej szczęścia i dałem błogosławieństw o itp , nie skamlałem , nie wyzywałem , zgodnie z Twoimi radami .Jednak żeby odreagować sprowadziłem sobię do domu samicę na raz mniej atrakcyjną od żony jednak jak mi się wydawało " jeszcze do ogarnięcia ". Dodam że nigdy żony nie zdradziłem i miałem tylko jedną kobietę w życiu . Tu nastąpił problem po rozebraniu okazało się że moja świnka ma sporo mankamentów , dupcia troch za duża , dostrzegłem też za duże owłosienie tu i ówdzie , ale myśle sobie powiedziałeś a to trzeba powiedziec b. Dziewczyna starała się bardzo długo i ręką i ustami a mój mały przyjaciel nie zareagował nawet na chwilę . Strasznie się zagotowałem , bo teraz się zastanawiam ,czy jak sprowadzę sobie lepszy temat sytuacja się nie powtórzy . Przez 12 lat byłem z tą jedną która w określony sposób mnie dotykała i piesciła , wiedziała co i jak a tu przychodzi druga i gniecie go jak ciasto na pierogi.Nie wiem jak sobie z tym poradzic , mam wrażenie jakbym miał na nim simlocka , który działa tylko w jednej sieci .Proszę doradź coś wiem , że znasz odpowiedź
pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za wsparcie
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Heniuś 2015-05-28 14:56
Dodam jeszcze że przy waleniu odpala bez problemu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2015-05-28 15:09
Spokojnie mój drogi Henryku, to minie z czasem. Układ nerwowy się dostosował do małżonki, teraz chwilkę mu zajmie przystosowanie się do nowych bodźców - za jakiś czas będą też silniej przez Ciebie odbierane. Także w górę serce :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Tomekabc 2015-05-29 17:26
Heniuś- to może być od walenia, serio. Też tak miałem.
Od gumek do dziś mam problem z utrzymaniem w pionie ale jak się to zdarza to laska kończy ustami
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # TPakal 2015-05-28 15:17
Cześć Heniu,
Szczerze napisałeś o swoim problemie. Wielki Szacun. Ale ja bym uważał, że jak jesteś w trakcie sprawy rozwodowej, żeby Ci Twoja jeszcze przecież żona nie narobiła jakichś problemów. Choćby to, że będzie chciała przeklepać Ci winę za rozpad małżeństwa, mimo, że wina leży po jej stronie. Wiesz, baby są nieobliczalne, a broniąc się mogą nieraz człowieka skrzywdzić. Dopóki nie masz prawomocnego rozwodu, uważaj z innymi laskami. To taka moja rada. Pozdrawiam. T
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Heniuś 2015-05-28 15:18
Ok mam nadzieję jednak niecierpliwość nie popłaca , oczywiście wiem że piszesz prawdę ale ja w gorącej wodzie kąpany zastanawiam się jak długo może to trwać . Założyłem sobie fejsa i piszę już z drugą "pocieszycielką " o wiele atrakcyjniejszą , jednak nie chcę za szybko doprowadzać do spotkania , ściemniam że muszę po czekać do rozwodu , żeby na sprawie nie wyszły jakieś jaja ( w sumie jest to prawda )i odwlekam spotkanie na zakończenie sprawy rozwodowej. Jednak zastanawia mnie ile może to wszystko trwać , czy w między czasie może pojechać na leśne ssaki albo odloty . Jednak zauważyłem że pośpiech w tym przypadku nie popłaca .
Dzięki za tak szybką odpowiedź
pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+11 # Rysiek z Klanu 2015-05-29 01:17
Heniek, ile Ty masz lat, 5?

Ja nie bzykam od dwóch lat i żyję. Przez ten czas mocno nad sobą pracowałem. Kiedyś poszedłbym za byle pasztetem w krzaki, teraz nawet mi nie drygnął przy dziewczynie która nie była w moim typie. Wziąłem się i pożegnałem. Nie żyję by zadowalać innych.

Trzeba się szanować. Albo laska do której się coś czuje - co najmniej zachwyt konesera nad wspaniałym dziełem, albo do widzenia. Słaby seks z partnerką która nie podnieca nie jest lepszy od Rączkowskiej. Tymczasem czekam, nawet mi się już nie chce szukać. Bez seksu da się żyć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # heniuś 2015-05-29 10:51
Może masz trochę racje , ale ja chciałem zadowolić siebie tylko jednak trochę to było rozpaczliwe z mojej strony a co możesz "czuć" haj hormonalny i to wszystko , fajne jest to tylko trzeba mieć świadomość że się skończy i nie jest stałe jak wszystko na tym świecie
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Heniuś 2015-05-28 15:24
Cytuję TPakal:
Cześć Heniu,
Szczerze napisałeś o swoim problemie. Wielki Szacun. Ale ja bym uważał, że jak jesteś w trakcie sprawy rozwodowej, żeby Ci Twoja jeszcze przecież żona nie narobiła jakichś problemów. Choćby to, że będzie chciała przeklepać Ci winę za rozpad małżeństwa, mimo, że wina leży po jej stronie. Wiesz, baby są nieobliczalne, a broniąc się mogą nieraz człowieka skrzywdzić. Dopóki nie masz prawomocnego rozwodu, uważaj z innymi laskami. To taka moja rada. Pozdrawiam. T

Dziękuje za miłe słowa wiem , że muszę uważac i uważam z resztą ona jest teraz taka "zakochana ",że chyba ma wy...ane , ale z nimi nigdy nic nie wiadomo na fejsie kasuje wszystkie komentarze itp, jestem ostrożny . Bardziej właśnie mnie martwi ten problem natury fizjologicznej , a raczej psychicznej
pozdro
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # TPakal 2015-05-28 15:33
Wiesz Heniu,
Bądź ostrożny, wszelką korespondencję bym usunął i czysta konspiracja. Spotkania z laskami z wielką ostrożnością. Wiesz, jakie są konsekwencję orzeczenia Twojej winy. Psiocha może jeszcze zażadąć od Ciebie alimentów. Stary, szkoda kasy. T
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Heniuś 2015-05-28 15:39
ok dzięki zdaje sobie sprawę , ale ona pracuje alimenty nie wchodzą w grę , poza tym wspólny kredyt mamy jeszcze 17 lat , mieszkanie ma być przepisane na nasze dziecko więc jej wytłumaczyłem że działanie na moją szkodę wiąże się z niespłacaniem rat zabraniem mieszkania i zostaniu z ogromnym długiem , co w rezultacie szkodzi naszemu dziecku , matką jest dobra więc nie powinna popsuc mu tego. Jednak wiem że ostrożności nigdy za wiele dzięki
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Heniuś 2015-05-28 15:40
a korespondencję usuwam na bieżąco
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # vs 2015-05-28 15:42
Miłość własna zamienia się w nienawiść do siebie i swojego ciała. Przez akceptację braku akceptacji wobec innych a potem siebie.
Ma 170 cm wzrostu, waży niecałe 20 kg. "Stworzyłam potwora".

www.tvn24.pl/rachael-farrokh-i-jej-walka-z-anoreksja,546385,s.html

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-05-28 16:05
Miłość własna? Cytat z przywołanego przez Ciebie artykułu:
Cytat:
- My, anorektyczki uważamy, że nie zasługujemy na jedzenie, że nie jesteśmy wystarczająco dobre, by móc jeść. Do tego dochodzi kwestia kontroli. Jest tyle spraw, na które nie mamy wpływu, a jedzenie to jedyna taka, nad którą możemy zapanować - mówi Rachel.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # vs 2015-05-28 17:51
Każdy nałogowiec się usprawiedliwia.
Mechanizm napędzający anorektyczki wiąże się prawie w 100% z obsesją na punkcie wyglądu. Skąd ta obsesja się bierze? Z wcześniejszej akceptacji rówieśniczego szydzenia z wyglądu innych, z braku akceptacji innych takich jakimi są.
Przecież ze świecą można szukać grupy rówieśniczej, nieformalnej, w której nie ma kozłów ofiarnych, w której nie występuje skażająca mentalnie walka o pozycję w grupie. Obsesja na punkcie wyglądu, agresja wobec innych szybko zamienia się w autoagresję.
Nawet modelki i modele mają kompleksy.
Świadome "wdrukowywanie" sobie samoakceptacji, miłości własnej, samoakceptacji, daje bardzo ograniczone rezultaty bo jesteśmy gatunkiem społecznym, stanowimy swoisty zespół naczyń połączonych.
Chcę tylko na prostym przykładzie udowodnić, że miłość do siebie to jest warunek konieczny ale nie wystarczający.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-05-28 18:47
To w końcu co chcesz udowodnić?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # vs 2015-05-28 21:14
Ty udowodniłeś powyższym wpisem, że analfabetyzm funkcjonalny ma się dobrze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-05-29 06:45
Dobrze, więc odpowiem za Ciebie. Stworzyłeś karkołomną figurę gdzie rzekomo miłość do siebie to akceptacja braku akceptacji innych i siebie! Ciągnąc to dalej wychodzi Ci, że przyczyną m. in. anoreksji jest miłość własna?! ...ale nie masz zamiaru widzę przekonywać, bo kto nie widzi tej oczywistej oczywistości ten debil
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # vs 2015-05-29 13:42
Ręce opadają...
A gdzie ja napisałem że, cyt.:

Cytat:
miłość do siebie to akceptacja braku akceptacji innych i siebie!
????

Napisałem natomiast min. to że, niemożliwa jest prawdziwa samoakceptacja w sytuacji gdy wcześniej poddaliśmy się presji środowiska i uzależniamy naszą akceptację innych ludzi od spełnienia przez nich bardzo wyżyłowanych standardów, choćby standardów urody.

Reasumując, wymogi które narzucamy innym (które narzuca innym nasze środowisko, które i nam wcześniej zostały narzucone) DOPADAJĄ NIEUCHRONNIE i nas samych.
Czasami kończy się to anoreksją lub wręcz samobójstwem.

Widzisz dziurę w całym a ja tylko pokazałem z innego punktu widzenia słowa samego Marka, cyt.:

Cytat:
Tak ten biznes się kręci od tysięcy lat. Bierze w nim udział religia, państwo i biznes. Ci którzy nawołują do opamiętania się, głoszą że nie trzeba wysiłku by zdobyć uczucie zadowolenia, bo to tylko i wyłącznie nawyk - są wyszydzani, wyśmiewani, a czasem jak naucza historia - brutalnie mordowani. Ludzie nieszczęśliwi są zawsze bardzo okrutni. Jeśli ktoś nienawidzi swego ciała i psychiki, będzie taki sam wobec innych ludzi. Najtrudniejsze na świecie nie jest pobicie rekordu podnoszenia jakiegoś ciężaru, wielkości mięśnia - ale pokochanie swojego ciała, takim jakie jest. Skupienie się na ciele, akceptacja - to ciężar nie do udźwignięcia dla większości ludzi. Oni kochają je modelować według wzoru, który ktoś podaje im za modny. Czy jest większe upodlenie? Upokorzenie? Niszczę swoje ciało i psychikę, bo chcę żeby inni mnie akceptowali.

To ma być siła, moc? To tylko reakcja uległości na przemoc otoczenia - nic więcej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # vs 2015-05-29 13:53
I jeszcze raz:

Cytat:
Skupienie się na ciele, akceptacja - to ciężar nie do udźwignięcia dla większości ludzi. Oni kochają je modelować według wzoru, który ktoś podaje im za modny. Czy jest większe upodlenie? Upokorzenie? Niszczę swoje ciało i psychikę, bo chcę żeby inni mnie akceptowali.
To chore środowisko programuje nas na skupianiu się na ciele, tworzy terror różnych standardów, w tym urody, i bezlitośnie niszczy w istocie wszystkich członków środowiska, także tych na samej górze.

I każdy z nas od najmłodszych lat trafia do takiego środowiska i najczęściej akceptuje te wszystkie chore mechanizmy.
A jeśli zaakceptuje to jak ma się pokochać bezwarunkowo, skoro narzucanie warunków stało się sensem życia?

Jeśli jako zbiorowość będziemy traktować się negatywnie to nie jesteśmy w stanie traktować samych siebie pozytywnie.
Bo narzucane nam wzorce, schematy, mentalna presja są zbyt silne.

Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # vs 2015-05-29 14:14
Musielibyśmy mieć "kompletnie wyjebane" na akceptację nas przez innych by móc wzmacniać własną samoakceptację.

A to w istocie jest niemożliwe, bo istnieją widzialne i niewidzialne nici które nas łączą.
Jesteśmy niczym rój, czy tego chcemy czy nie. I to od jakości tej wspólnoty zależy nasz los. Presja chorego roju jest tak potężna, że osoby wrażliwe i zbyt skupione na sobie (miłość własna w chorym środowisku) jeśli tylko akceptują wolę chorego roju to popadają w autodestrukcję, która przejawia się w różnych formach, choćby poprzez anoreksję.

Esencja.

Miłość własna + dobre środowisko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2015-05-29 14:54
Dobrze, że doprecyzowujesz . Najwyraźniej rozróżniasz dwie "miłości własne". Dobra i ta zła w chorym środowisku. Tyle, że ta druga ma tyle wspólnego z prawidłową miłością własną co przysłowiowe krzesło elektryczne z krzesłem. Mieszanie tych dwóch rzeczy powoduje powstawanie takich właśnie potworków i nieporozumień.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # vs 2015-05-29 15:53
A w jakie środowisko wpadliśmy za młodu jak śliwka w kompot?
Gdzie jest to mityczne dobre środowisko?
Ja widzę naokoło tylko krzesła elektryczne, Bóg wie że chciałbym wreszcie usiąść i odpocząć :sigh:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # vs 2015-06-04 00:18
System niewolniczy rozbił wspólnotę człowieka, a w celu reprodukcji niewolników dał niewolnikom monogamię.
Dopóki będziemy obracać się w przestrzeni narzuconej przez system niewolniczy owoce mogą być tylko coraz gorsze.
Dzisiejsze czasy to już krańcowa patologia, krańcowa atomizacja społeczna, krańcowa znieczulica.
I dopiero zrozumiawszy to widzimy, że recepty Marka to ślepa uliczka.
Chory rój, chorych, zatomizowanych jednostek, niszczy nie tylko jednostki (w tym wymuszając mechanizmy autodestrukcji) , ale w sposób dla większości niedostrzegalny niszczy też całość.
Jeśli jest więc gdzieś boski sens cierpienia, poświęcenia, to tkwi on właśnie w sferze ochrony dobra wspólnoty nawet własnym kosztem.
Neoliberalizm, korwinizm, egoizm, chciwość, działają zabójczo dla wspólnoty ludzkiej.
Bez tej wspólnoty, kompletnie zatomizowani, w sposób wyrachowany skupieni na sobie, niezdolni do poświęceń, nie jesteśmy w stanie przetrwać jako gatunek w dłuższej perspektywie.
Albo Boże Ciało albo nic.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # EnemyOfTheState 2015-05-29 13:26
Cytat:
Wyznają wiarę w Korwina i niewidzialną, Boską rękę rynku, by poczuć się niedocenianymi geniuszami i znawcami psychologii oraz ekonomii - ich wiarę dość szybko złamie bezlitosny prywaciarz, gdy tylko wyfruną spod skrzydeł utrzymujących ich rodziców.
O nawet coś (prawie) o mnie :lol: . A ja tam i tak jestem niedocenionym geniuszem psychologii i ekonomii, co ty tam wiesz ;-) . Swoją drogą nie wiem co ty masz z tą kuracją u prywaciarza? Akurat niskie pensje w obecnej sytuacji gospodarczej dokładnie potwierdzają prawa ekonomii. Klin podatkowy + biurokracja + płaca minimalna przesuwają krzywą podaży pracy skutkując nadpodażą siły roboczej i niskim popytem na pracę, czyli mówiąc po ludzku bezrobociem oraz niskimi płacami (niski popyt na pracę to niska cena pracy, czyli niska płaca). Obserwując prywaciarzy w małych miastach wiem jedno że unikają zatrudniania na umowę na pracę jak ognia. Z tego względu popularne są umowy zlecenie, staże i itp. Bo zwyczajnie nie chcą płacić 2112,95 zł za pracownika którego praca jest warto mniej (stąd ogromne bezrobocie wśród ludzi młodych dopiero wchodzących na rynek pracy). W tym problem: 2112,95 zł to koszt płacy minimalnej po stronie pracodawcy, no ale pracownik i tak dostanie do ręki 1286,16 zł a realnie pod odliczeniu VAT-u, akcyzy i innych pośrednich.... aj tego nie da się dokładnie policzyć a zostanie z parę stów. Tego nie wie przeciętny Kowalski bo widzi na umowie o pracę że płaci jakieś 500 zł podatku, tymczasem wydatki państwa w "magiczny" sposób wynoszą 19409 zł rocznie dla przeciętnego Polaka (dane za 2014 r.) czyli jakieś 1617 zł miesięczne. Czary mary i mamy w budżecie dodatkowy tysiąc na dziurawe drogi, szpitale w których ludzie umierają na korytarzach i kolacje dla polityków za 800 zł.

Tymczasem Polacy wolą otwierać firmy w jak to nazywasz "socjalnych" państwach:

tiny.pl/gqr7v
tiny.pl/gqr7b

Pozdrawiam :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # vs 2015-05-29 14:28
Cytat:
Klin podatkowy + biurokracja + płaca minimalna przesuwają krzywą podaży pracy skutkując nadpodażą siły roboczej i niskim popytem na pracę, czyli mówiąc po ludzku bezrobociem oraz niskimi płacami
A co z wpływem globalizmu i importu chińszczyzny (deficytu w handlu zagranicznym) na wielkość bezrobocia ?
Chiny stosują zasadę pełnego zatrudnienia i temu podporządkowują swoją ekonomię.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # EnemyOfTheState 2015-05-29 22:01
Cytuję vs:
Cytat:
Klin podatkowy + biurokracja + płaca minimalna przesuwają krzywą podaży pracy skutkując nadpodażą siły roboczej i niskim popytem na pracę, czyli mówiąc po ludzku bezrobociem oraz niskimi płacami


A co z wpływem globalizmu i importu chińszczyzny (deficytu w handlu zagranicznym) na wielkość bezrobocia ?
Chiny stosują zasadę pełnego zatrudnienia i temu podporządkowują swoją ekonomię.
Szwajcaria zniosła cła z Chinami i jakoś ich gospodarka dalej dobrze funkcjonuje, a bezrobocie jest tam niziutkie (nie przekracza 3%). Jeśli chce się mieć dobry bilans handlowy to trzeba nie tłamsić własnej gospodarki, będą dobre firmy w kraju, będzie i eksport a nie obniżać import czy osłabiać walutę co zawsze jest negatywne dla gospodarki. Przede wszystkim eksport i import dążą do wyrównania. Eksportem płaci się za import i na odwrót. Bez importu nie moglibyśmy eksportować, ponieważ obcokrajowcy nie mieliby środków finansowych, by kupić za nie nasze towary. Jeśli postanowiliśmy obciąć import, obcinamy tym samym eksport. Jeśli postanowiliśmy zwiększyć eksport, tym samym zwiększamy import. Zauważ że kraje które dużo eksportują jednocześnie dużo importują, przykłady: Niemcy, Szwajcaria, USA, Chiny, Japonia, Francja itd.

Polecam przeczytać "Ekonomię w jednej leksji" Henry'ego Hazlitta która świetnie obala największe ekonomiczne mity. Polecam również zapoznać sie z tym pojęciem:
pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_przewagi_komparatywnej
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # vs 2015-05-29 22:34
Porównałeś Szwajcarię z Polską. Szwajcarzy w niczym z Chinami nie konkurują.
Dziękuję, więcej mi nie trzeba twoich "argumentów"...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2015-05-29 16:43
Dzień Dobry

TPakalu, jutro publikuję swoje wrażenia z odsłuchów Twoich "poleceń". Mam wszystko już rozpracowane i przerobione.

Ciekaw jestem tylko czy przesłuchałeś płytę Milesa Davisa "On The Corner" i jeśli tak, to co o niej sądzisz?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2015-05-29 20:37
Polecam wszystkie koncertówki Milesa (zarówno oifcjalne jak i bootlegi) z lat 1969-1974. Tam to się dopiero dzieje. Eksplozja niczym nie skrępowanej pasji do tworzenia nieszablonowej muzyki. Ileż ja bym dał, żeby móc cofnąc się w czasie o te 40 lat i być na jednym z takich występów, widzieć i słyszec tych muzyków live. Zapłaciłbym za taką możliwość nawet z 10k PLN.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2015-05-29 20:38
Zobacz to, toć przecież to sama ambrozja dla mych uszu:
www.youtube.com/watch?v=wOA9_TdRFt4
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2015-05-29 20:53
Ten kawałek mnie rozkłada na łopatki, szczególnie w wersji live. Ileż w tym dzikiej psychodelii, takiej w jakiej gustuje. To jest włąśnie wersja z albumu Lotus, nigdy nie sądziłem że będzie mi dane ujrzeć materiał video z tej trasy koncertowej, bardzo rzadki okaz:
www.youtube.com/watch?v=9BElLRwTHu8

Zmaierzam wziąc go na warsztat i zagrać jego cover.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Raskal 2015-05-29 21:06
Vincent...przes łuchałem prawie całość, nadal jestem w trakcie i ta muzyka mnie dosłownie gniecie. W sensie że jest taka niesamowita. Czuć że faktycznie wylewa się z niej jakiś taki mrok i niepokój. Dzięki wielkie, nigdy czegoś takiego wcześniej nie słuchałem. Chyba się zgłosze do ciebie żebyś mi coś polecił własnie w kategoriach jazz/fusion z lat 70-tych. Widze że nadal gówno wiem jeśli chodzi o prawdziwie dobre i niszowe dźwięki.

Jefferson Airplane znasz? Wiem, wiem to nieco innapsychodelia ale wciąż pychodelia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2015-05-29 21:17
Zacznij od tego, absolutna podstawa w tych muzycznych rejonach:

www.youtube.com/watch?v=CNu8V_Dyg1E

Jefferson Airplane? Znam, ale nie słucham. Nie trafia do mnie. Wole Pink Floyd z lat 1967-1970 i płytkę "A Saucerful of Secrets" (1968). Wtedy to dopiero robili niesamowitą, eksperymentalną muzykę. Dark Side Of The Moon (1973) mnie w ogóle nie rusza. Podobnie jak Wish You Were Here (1975). Nuda, nuda i zbyt ta muzyka się zrobiła sztywna i pompatyczna. Nadęta jakaś taka. Przeintelektual izowana. O "The Wall" (1979) nie wspomnę, bo do dzisiaj nie rozumiem fenomenu tego albumu. Ledwo dociągnąłem do końca i już nigdy więcej nie wrócę do tego dziwadła. Osobiscie jednak bardziej cenię wartwę dźwiękową od napuszonej warstwy tekstowej popierdoleńca Watersa. Także Pink Floyd dla mnie definitywnie skończyło się w roku 1977 na "Animals" który o dziwo wchodzi mi gładko i bezproblemowo. Uważam go za bardzo udaną zmianę muzycznej stylityki zespołu i ogromny choć krótkotrwały powiem naprawdę orzeźwiającej swieżości w tej zatęchłej stajni o szyldzie PF. Niedawno nabyłem nawet oryginał w wydaniu z 1994 r. Także PF to dla mnie okres 1967-1970 i jeden album z 1977. Reszta dla mnie nie istnieje. Nie wspominając już o takim popowym "Division Bell" (1994). Hańba Panowie, hańba, coście popełnili na zakończenie kariery? Toż to jest asłuchalne. 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2015-05-29 21:21
Syd Barrett to dla mnie arcyciekawa persona i an swój sposób świetny artysta. Szkoda że tak szybko odszedł z kapeli zew zględu na dragi. Kto wie, gdyby tak się nie stało, może PF nie obrałby kursu na takie pompatyczne, ugładzone, przewidywalne smęcenie jakie mamy na Ciemnej Stronie Księżyca. Moim zdaniem to najpierw Gilmour, potem Waters, a potem znowu Gilmour rozpierdoli ten było-nie było znakomity zespół.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2015-05-29 21:25
www.youtube.com/watch?v=A_6oxkwJttM

Życzyłbym sobie żeby zespół nagrywał więcej takich rzeczy. To jest dokładnie to czego szukam w rocku psychodelicznym.

Się rozpisałem. Zostawiam Cię i sobie wszystko dokładnie osłuchaj.
Pzdr.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Raskal 2015-05-29 21:34
Ok, biorę się za odsłuch. PF oczywiście znam, ale te pierwsze płyty słabo. Dobrze że dzisiaj mamy piatek, bo coś czuję że noc będzie z głowy. :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # MM 2015-05-30 02:00
Nikt nie mówiłby o PF "wielki zespół" gdyby nie nagrali tych płyt, które wymieniasz jako słabe.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2015-05-30 08:41
Ja nie deprecjonuje ich wartości artystycznej, bo jakby nie patrzeć wniosły coś kanonu muzyki rockowej. Zwyczajnie nie trafaiają w mój specyficzny gust. Po prostu są zbyt przewidywalne. Fenomenu The Wall natomiast do dzisiaj nie udało mi się zrozumieć mimo szczerych chęci. Ta płyta to istna mordęga.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TPakal 2015-05-29 23:48
Hey Vince,
Dopiero odpaliłem kompa. Jutro lub w niedzielę wymienimy się spostrzeżeniami . Miles z tych lat 69-74 jest OK. Jadę jutro rano z laską na weekend do mnie na ranczo, widziałem ją tylko raz jest fajna. Może coś wskóram. Trzymaj kciuki. Pozdrawiam.T. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2015-05-30 09:04
Trzymam kciuki, choć osobiście od tracenia czasu na "laski", wolę sobie poszperać w sieci w poszukiwaniu jakiś dobrych bootlegów z lat 70-tych. Ale co kto lubi. Wolna wola.
Pozdrawiam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin321 2015-05-29 17:36
Może to nie w temacie,ale muszę się poradzić kogoś.Taka sytuacja Marcin mam 25 lat,koleżanka zuwyzywała mnie od najgorszych po tym jak nie miałem czasu przyjść do niej na kawę, byłem umówiony. Przez telefon powiedziała mi że jestem idiotą i impotentem. O co chodzi nie mogę pojąć...?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # vs 2015-05-29 18:35
Koleżanka zaprosiła na...kawę, której cenę miałeś poznać po jakimś czasie, kawa z pewnością nie miała być za darmo, więc panienka się rozsierdziła, słowa idiota i impotent wszystko wyjaśniają.
Ciekawi mnie tylko jakich słów by zaczęła używać po założeniu sakramentalnej smyczy :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marcin321 2015-05-29 19:17
Czyli że to był podryw?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # loki 2015-05-29 22:40
Czyli była opcja na dzieciaka i kościelniak.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Anemonalove 2017-07-09 02:27
Hi guys! Who wants to meet me? I have profile at HotBabesCams.co m, we can chat, you can watch me live for free, my nickname is Anemonalove ,
here is my pic:

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Anemonalove 2017-07-10 16:29
Hi fellas! Who wants to chat with me? I have profile at
HotBabesCams.co m, we can chat, you can watch me live for free, my nickname is Anemonalove ,
here is my photo:

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Anemonalove 2017-07-17 02:35
Hello guys! Who wants to meet me? I'm live at HotBabesCams.co m, we
can chat, you can watch me live for free, my nickname is Anemonalove , here is my photo:

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # NickiSmall 2017-11-26 16:30
I have checked your site and i've found some duplicate content,
that's why you don't rank high in google, but there is a tool that
can help you to create 100% unique articles, search for; Boorfe's tips unlimited content
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # MonserrateChief 2018-03-08 05:48
I have checked your website and i have found some duplicate content,
that's why you don't rank high in google's search results,
but there is a tool that can help you to create 100%
unique articles, search for: Best article rewritwer Ercannou's essential tools
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # KevinBold 2018-05-08 05:42
I have checked your site and i have found some duplicate content, that's why
you don't rank high in google, but there is a tool that can help you to create 100% unique articles, search for: SSundee advices unlimited
content for your blog
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # profile3927 2018-11-01 08:10
Need cheap hosting? Try webhosting1st, just $10 for an year.

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TawnyaJuicy 2018-11-20 16:38
Hi. I see that you don't update your website too often.
I know that writing posts is time consuming and boring.
But did you know that there is a tool that allows you to create new posts using existing content (from article
directories or other blogs from your niche)? And it does it very well.
The new posts are unique and pass the copyscape test.
Search in google and try: miftolo's tools
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ChaunceyJuicy 2018-11-28 03:16
Hello. I see that you don't update your page too often. I know that writing articles is boring and time
consuming. But did you know that there is a tool that allows you to create new
articles using existing content (from article directories
or other blogs from your niche)? And it does it very well.
The new posts are unique and pass the copyscape test.
Search in google and try: miftolo's tools
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież