Najnowsze felietony

piątek, 10 kwiecień 2015 13:50

Dlaczego przegrasz życie?

Napisał 

Przez tyle lat pracy z mężczyznami (i głównie ze sobą), zrozumiałem że zasadniczy problem zawsze sprowadza się do jednej, jedynej sprawy - niskiej samooceny. Jeśli jest ona niekorzystna, staje się to powodem poczucia bolesnego braku i jątrzącą się, emocjonalną raną. Żeby ją zaleczyć, poczuć się pełniej i przyjemniej ze sobą, szukamy ładnych dziewczyn, fajnych (czasem "mocnych") kolegów, staramy się zrobić coś - co sprawi że uczucie cierpienia i bycia nikim zniknie.

Nawyk może zmienić tylko inny nawyk

Niestety - nie ma na to najmniejszej szansy, i im wcześniej ktoś to zrozumie, tym mniej ciosów od życia przyjmie.

Poczucie bycia kimś gorszym, brzydkim, głupim - nie jest brakiem jakichś przedmiotów (gadżety, auto), związków międzyludzkich czy posiadaniem innego typu ciała niż aktualnie uznawane za piękne, ale nawykiem, w dodatku bardzo silnym, gdyż kształtowanym od dzieciństwa. Nie da się zmienić nawyku ani dziewczyną, ani założeniem rodziny, zmianą umięśnienia czy wyglądu ciała, a tym bardziej władzą czy pieniędzmi. Torba pieniędzy nie zmieni wzorca podświadomego, który tak zmienia Twą percepcję, że wzmacnia wszystkie sygnały z otoczenia świadczące że jesteś głupi i zły (a najczęściej zupełnie inne sygnały tak właśnie mylnie interpretuje), a tłumi każdą inną informację, która mogłaby dać Ci przyjemność. Jeśli więc powiem Ci komplement, zawsze go zinterpretujesz jako kłamstwo bądź szyderstwo, albo w ogóle nie zauważysz, pominiesz. Dopóki nie zmienisz własnych wzorców emocjonalnych wobec siebie (samoocena), choćby cały świat chciał Ci dać szczęście, nie przyjmiesz go. Taka jest potęga ludzkiego umysłu, a raczej podświadomości która nami kieruje.

Euforia spowodowana nową rzeczą czy związkiem na chwilę przytłumi ból, ale już za chwilę on wróci - silniejszy, potężniejszy. Euforia zakochania trwa do dwóch lat, później mija - i dopiero wtedy do nas dociera, co nawyrabialiśmy. Euforia z nowego auta czy telewizora, trwa kilka dni - później widzimy lepsze, tańsze modele, a sama myśl o ratach dotkliwie parzy. Dużo dłuższa, intensywniejsza ale i pełna lęku jest euforia władzy - i słusznie, bo im więcej władzy, tym więcej na nią chętnych, nie wahających się przed niczym, byle tylko skosztować jej nektaru.

Bajki o luzie napędzane przez strach

Przykładem niskiej samooceny może być Pan Kuba Sienkiewicz, który odniósł wielkie sukcesy - świetny lekarz (pracował z nim mój wychowawca z liceum, podkreślający jego wiedzę i umiejętności), znany w całej Polsce muzyk - czyli człowiek sukcesu. Jednocześnie był potwornie nieszczęśliwy, w depresji, ciągle używający silnych leków i narkotyków, by ten stan cierpienia w sobie zminimalizować - o czym sam pisał. Ludzie na zewnątrz widzieli człowieka, któremu się naprawdę udało - w środku jednak sytuacja wyglądała tragicznie.

Często jest tak, że na zewnątrz sukces, osiągnięcia i blichtr, a w środku skowyt i ucieczka w wódkę, narkotyki albo dręczenie innych, by rozładować ciągle narastające, negatywne emocje. Ponieważ znam takich ludzi osobiście, pracuję z nimi, wiem jak to wszystko bardzo nieciekawie wygląda - później tacy ludzie "sukcesu" nie mogąc znieść wewnętrznego napięcia biją dzieci, żonę, psa, trolują w necie. A naiwni się na te obrazki "luzu" łapią. Jeśli jest pozycja, to o luzie zapomnij - jest tylko strach o jej utratę, bo z nią skojarzona jest przyjemność. Im mocniej ktoś ekscytuje się swymi sukcesami, tym większy w nim jest lęk że poniesie porażkę, utraci społeczny szacunek i związaną z tą emocją przyjemność. Większość ludzi odnoszących sukcesy, nienawidzi i gardzi ludźmi - bo z jednej strony potrzebują podziwu tłuszczy, a z drugiej strony boją się, że podziw zmieni się w odrazę (co się zdarza). I co z poczuciem przyjemności, utożsamionym z podziwem? Zniknie. Im większa władza i sukces, tym większy lęk i strach. Naprawdę chcesz takiego życia? Myślisz że Ci się spodoba? Niestety, z zewnątrz widać tylko jasną stronę, a ciemną każdy z tych ludzi skrzętnie ukrywa. W końcu masz zazdrościć i podziwiać, a nie się brzydzić.

Najpierw samoocena, później sukces

Wyobraź sobie człowieka, który wszedł w rodzinę, ma pracę, obowiązki, dzieci - i coś osiągnął. Ponieważ był zakompleksiony, zawsze czuł się nikim, mając pozycję zaczął upadlać innych, wyśmiewać ich ciężką sytuację życiową. Czy wiesz jakie przerażenie budzi w nim wizja, że nagle traci pieniądze czy społeczny szacunek? Czy wiesz jaką radość odczują jego ofiary? Akurat znam takie przypadki osobiście - jedna z Pań którą znałem, była dość bogata. Gdy tata przestał piastować bardzo ważne stanowisko państwowe, firma szybko upadła. Przez lata ta Pani traktowała ludzi jak śmieci, a później w strachu że ujrzą jej upadek, dochodziło do zachowań paranoidalnych, chowania się, panicznego rozglądania czy sąsiedzi nie widzą. I tak latami, strach od rana do wieczora, udawanie wszystkiego, silne nałogi by ogłuszyć wewnętrzne, negatywne emocje - piekło na ziemi. Taka jest cena sukcesu, osiągniętego zanim sami zmienimy swoją samoocenę. Jeśli pierwszy jest sukces, a nie pozytywna samoocena, będzie jak z lotto - milionerami którzy kończą rozpici, bez pieniędzy i rodziny, albo się wieszają z rozpaczy. Dlatego nie gram w lotka, bo nie daj Boże mógłbym wygrać, znając moje "szczęście".

Można więc założyć, że ktoś chwalący się pozycją czy pieniędzmi, czerpiący z tego poczucie wartości jest więźniem lęku. Im mocniej się chwali, tym większy strach który trzeba rozładować. Idzie się więc w wódkę (tzw. wysoko funkcjonujący alkoholik, do czasu), pastwi się nad innymi, słabszymi, czy też zdobywa ulgę obrażając ludzi anonimowo w internecie.

Tylko wysoka samoocena Cię obroni

Zanim weźmiemy się za związki na poważnie, dzieci, wybieranie ścieżki życiowej - musimy załatwić sprawę ze sobą - warto ulepszyć, odkłamać negatywną wizję samego siebie, bo z całą pewnością nie jest ona ani prawdziwa, ani Twoja. Jeśli nam się to uda, a jest to wyjątkowo niewdzięczna praca, nasze życiowe wybory nie będą podyktowane chęcią złagodzenia własnego poczucia braku, a pragnieniem rozwoju. To krańcowo różne motywacje, które stanowią o jakości życia. Już nigdy nie zgodzisz się na to, by kobieta się Tobą bawiła czy źle traktowała - już nigdy nie będziesz cierpiał, bo ktoś miał zły dzień i wyżył się na Tobie. Życiowy drapieżnik już nie może Cię złapać na haczyk, bo nie potrzebujesz nic, co ma do zaoferowania - komplementy, klepanie po pleckach? Nie trzeba Ci tego, bo sam dajesz sobie akceptację. Pieniądze "na szybko"? Nie trzeba kupować kompulsywnie, by polepszyć sobie humor, bo ten dopisuje nawet z ostatnią koszulą na karku. Na wódkę, koks, dziwki? Nie czujesz takiej potrzeby, zwłaszcza że to kiepski interes - za chwilę chemicznej euforii, kosmiczna cena w postaci zrujnowanego zdrowia, chorób, wybitych zębów, zmasakrowanego odbytu po pigułce gwałtu w drinku czy nawet śmierć.

Praca nad zmianą samooceny, to jak próba nie wciśnięcia hamulca, gdy szybko jedziemy autem na betonową ścianę. Noga sama naciska hamulec - a my musimy się zmienić tak, by noga nawet nie drgnęła. Ten hamulec to wstyd, nieśmiałość, podświadoma chęć by doświadczać biedy, upokorzeń, problemów. Trzeba go wyłączyć, ale nie jest to robota na kilka godzin, jak przekonują niektórzy żartownisie - guru. Tak mówią, ale ja nigdy nie widziałem żeby to zadziałało, a znam wielu takich ludzi. Jeśli ktoś trzydzieści lat miał wmawiane pewne przekonania i wzorce, to nie można się ich pozbyć w kilka chwil - chyba że zdarzy się cud, objawienie, doświadczenia psychodeliczne jak po ibogainie czy ayahuasce.

Ciosy i kłopoty surowymi nauczycielami życia

Gdy wspominam swą przeszłość, widzę wyraźnie jak sam się pakowałem w kłopoty z poczucia braku. Byłem z piękną dziewczyną, znosząc jej nieprzyjemny charakter i kłamstwa, ponieważ chciałem się dowartościować tym, że mam takie cudo przy swym boku. Cierpiałem i ponosiłem ofiary (głównie finansowe, jak na mężczyznę przystało), by zmniejszyło się cierpienie spowodowane poczuciem bycia bezwartościowym. Chciałem się podwyższyć pięknotką u boku, a przecież od dawna wiadomo, że kto się wywyższa będzie poniżony, co też się stało. Później cierpiałem i lżyłem w myślach dziewczynę, która tak naprawdę pokazała mi jaką mam samoocenę. Gdyby ze mną została, a ja utożsamiłbym z nią swoje szczęście, ciągle czułbym lęk że utracę ją - czyli źródło zadowolenia, oraz nie zrozumiałbym, że zależność emocjonalna od innych ludzi to piekło na ziemi. Kiedyś przychodzi taka chwila, że człowiek uświadamia sobie, iż wszystkie ciosy które dostał, pracowały na rozszerzenie, pogłębienie świadomości siebie. Ciosy ćwiczą Twą siłę, budują mądrość - z mojego, obecnego punktu widzenia rozumiem, że gdyby było wspaniale - czyli tak jak wtedy interpretowałem słowo "wspaniale", byłbym wrakiem pełnym lęku, bo kobieta zawsze może odejść albo zdradzić. A tak już wiem, że szczęścia należy szukać tylko w sobie, zmianie swego sposobu patrzenia na życie, transformacji przekonań z negatywnych, niszczących mnie, na pozytywne, wspierające. I tę świadomość uważam za największy sukces mojego życia - będzie mi oszczędzone wiele nieszczęścia i cierpienia, mam czas i szanse na znacznie lepsze, niewyobrażalne dla zwykłego człowieka życie. Ważne by nie czcić cierpienia, ale traktować je jak znak - wskazujący nam w którą stronę nie należy iść. Gdy podążamy dobrą ścieżką, cierpienie nie jest już do niczego potrzebne.

Podobnie było z kolegami - szukałem w nich nie możliwości wzrastania, uczenia się i konkurowania w dążeniu do doskonałości, a poczucia siły i mocy którego mi brakowało, nie rozumiejąc że moc u krewkich chłopaków brała się ze strachu, który zmienił się w społecznie szanowaną nienawiść i złość - na kłopoty nie trzeba było długo czekać.
Ponieważ cierpiałem, obserwowałem otoczenie by dowiedzieć się jak ludzie reagują na kłopoty. Robiłem to, co szanowani przeze mnie ludzie. Jadłem więc ciastka, ponieważ lepiej się po nich czułem (skok poziomu cukru). Efekt? Nadwaga (ważyłem ponad stówę), blisko cukrzycy, złe samopoczucie, popsute zęby, zaburzona wizja świata - grzyb candida żywiący się cukrem, zmienia psychikę człowieka "pod siebie". Paliłem kilkanaście lat, w efekcie miałem czarno - brązowe zęby (wstydziłem się uśmiechać, naciągałem górną wargę na zęby), doprowadziłem się do obturacji płuc, straciłem sporo pieniędzy i upadlałem jarając kiepy, gdyż głód "bucha" był za silny, za bolesny - oczywiście ściemniałem że palę kiedy chcę, a chciałem co pół godziny. Chciałem być lubiany i akceptowany, więc nadskakiwałem innym, za co nigdy mi się nie odwdzięczono - i chwała Bogu, gdyż wtedy zrozumiałem że miałem parszywe intencje, a ludzie to wyczuwają. Jeśli się nie szanujesz, nikt Cię nie będzie szanował - a ja chciałem szacunek sobie kupić, uzyskać nadskakiwaniem, pomocą innym. Tymczasem inni nie pomagali, a mieli szacunek otoczenia - nie mogłem tego przez lata zrozumieć. Użalanie się nad sobą i hejtowanie w myślach niewdzięczników jest pójściem na łatwiznę - chciałem zrozumieć i zrozumiałem. O wódeczce, najpopularniejszym polskim leku antydepresyjnym i narkotykach, lepiej nie wspominać - na kolanach dziękuję za to, że po tych wynalazkach na lepszy humor leciało ze mnie z każdego otworu w akompaniamencie jęków, kwików i bólu. Wziąłem rozwód z papierosami, oraz jestem w separacji ze słodyczami (czasami się spotkamy na przyjacielski seks), na szczęście alkohol mnie oszczędził.

Wizja siebie nie jest Twoja, tylko cudza

Każdy brak który chciałem sobie skompensować, pobudzał mnie do działań, które zawsze dawały mi jeszcze więcej bólu. Jedni się obrażają, drudzy chcą zrozumieć dlaczego tak jest, po czym oświeca ich że ból i nieudane próby to znaki, wskazujące im że są na złej ścieżce. Jednak dla niektórych ludzi, przyznanie że czegoś nie wiedzą czy źle postąpili, jest nie do zrobienia - wstydzą się. Dlatego całe życie brną w ślepą uliczkę, solidnie cierpiąc. Trzeba być gotowym na przegranie wielu bitew, by wygrać wojnę. Dlatego mądrym ruchem w takiej sytuacji jest zaprzestanie szukania lekarstwa na zewnątrz, leczenie objawów, tylko wyleczenie choroby - a jest nią niska samoocena.

Wizja siebie jaką masz, czyli WYUCZONA i uwarunkowana reakcja emocjonalna na swoją pozycję społeczną, ciało i jego części (noga, ręka, wielkość ust, kształt oczu, zmarszczki itd), nigdy nie jest żadną prawdą ani faktem, ale efektem oszustwa, porównywania się do idoli, opiniami innych ludzi na nasz temat, a my tę opinię przejęliśmy najczęściej w dzieciństwie. Dlatego warto tę wizję zmienić w taki sposób, by nam służyła i nas wspomagała, a nie wiecznie hamowała i gnoiła. Wizja siebie, jest właśnie tą różnicą oddzielajacą ludzi przegranych od wygranych, nieszczęśliwych od szczęśliwych. Negatywna wizja siebie, jest jak plecak wypełniony kamieniami. Wykrzywia ciało, sprawia ból, uniemożliwia szybki bieg czy szybkie zwroty. Pozytywna, pełna miłości wizja siebie, to siedmiomilowe buty - nie dość że Cię nie obciążają jak plecak z kamieniami, to dodatkowo motywują, wspierają, pocieszają, dodają sił. Możesz wybrać jak chcesz żyć - a za Twoim wyborem pójdą konsekwencje. Niestety, wielu ludzi trzyma się swojej skrzywionej wizji siebie z powodów religijnych, myśląc że tak chce Bóg. Jednak to nie Bóg zarabia na Twoim nieszczęściu, frustracjach i lękach, a kapłan, korporacje, rządy, bo smutny człowiek to idealny konsument, który w kupowaniu poszukuje przyjemności. I to nie Bóg wmawiał Ci latami że jesteś grzeszny i masz się czuć winny (śmierć Jezusa i grzesz pierworodny), tylko człowiek - kapłan, zarabiający na Twoich lękach, obawach, paraliżującym każe działanie poczucie winy. Proponuję zapytać Boga, czy naprawdę masz żyć w takim gnoju, ciągle w depresji? Czy masz żyć w poczuciu winy?Odpowiedź nie przyjdzie do naszego rozumu, a jako odczucie, więc warto się wyciszyć, uspokoić. Jeśli taką odpowiedź odbierzesz, musisz się przygotować na to, że kapłan uzna Cię za opętanego - religia to wielka korporacja, która zarabia na pośrednictwie, i jeśli je utraci, to szybko upadnie. Nikt na to nie pozwoli. A że cierpisz? Korporacja nie ma sumienia, a jej dekalogiem jest zysk. W ogóle praca nad pozbyciem się religijnych uwarunkowań z podświadomości, jest bardzo ciężka, trwa kilka, kilkanaście lat. Żadne programowanie nie jest tak potężne, jak te pochodzace od kościoła katolickiego. Ale warto tego dokonać, jakość życia i odczuć poprawia się w sposób nieopisywalny.

Wybierz swoją wizję

Musisz mieć jakąś wizję siebie, nie można żyć jej nie mając - wizja siebie, to pozycja na osi współrzędnych dzięki której określasz swoją pozycję społeczną. Ta wizja może być niezwykle przykra, a więc mamy tu wszelkiej maści neurotyczki, anorektyczki słaniające się przed lustrem z którego straszy hipopotam, osoby z kompleksami załamane swoim wyglądem - a raczej wizją tego wyglądu, emocjami które czują wobec siebie. Czy wizja jest prawdą? Nie, ponieważ anorektyczka umierająca z głodu nie widzi szkieletu jakim jest, ale wieloryba. Czy widzi prawdę? Nie, widzi kłamstwo - podobnie jak i Ty. Podobnie kulturysta widzi w lustrze małego, bitego w dzieciństwie chłopca. On to robi, by nawyk nienawiści do siebie i strachu znikł, ale on cały czas jest oraz będzie się powiększał. Spuchnięte mięśnie nie zlikwidują podświadomego nawyku. To zresztą dokładnie opisuję w książce "Stosunkowo dobry".

Jeśli nie kształtujesz emocjonalnej wizji siebie, stworzą Ci ją "marketingowcy" z telewizji i mediów, oraz komentarze zazdrosnej, lękliwej, głupiej bądź nienawistnej rodziny - "aleś Ty głupi", "z takim wyglądem nic nie osiągniesz", "nie nadajesz się do niczego". Media Ci pokażą aktora z pięknym ciałem oraz głosem, otoczonego pięknymi Paniami, a filmy porno 25cm penisy i jęczące z rozkoszy kobiety - więc porównujesz swoje ciało z modelami, dochodząc do wniosku że jesteś znacznie brzydszy i mniej "wyposażony". Jeśli aktor był szczęśliwy, uznajesz "logicznie" że Ty nie możesz, bo nie jesteś jak on - jeśli aktor porno zaspokaja kobietę dwa razy większym penisem niż Twój, znowu "logicznie" myślisz, że Ty rozkoszy nie jesteś w stanie kobiecie dać, co w większości przypadków jest absolutną bzdurą. Jest też w naszej kulturze kościół, który dosłownie "instaluje" w nas poczucie winy za popęd seksualny, który jest wyrazem zdrowego ciała, oraz strach przed byciem radosnym, zdrowym, silnym, bogatym i przebojowym. Promowani są tylko cisi i pokorni (zdobędą kiedyś ziemię, póki co od dwóch tysięcy lat są tylko pomiatani i wykorzystywani), męczennicy katujący swoje ciało, umysł, rodzinę swym ascetyzmem, zagłuszający pragnienia i nienawidzący siebie (pójdą do nieba, będą siedzieć po prawicy ojca), chorzy, leniwi i głupi (cierpienie ma ich oczyścić, praca nie ma sensu bo liczy się tylko prawdziwe życie - te po śmierci), nadstawiający drugiego policzka (ku nieopisanej radości wszelkiej maści łotrów i psychopatów).

Wyobraź sobie...

Musisz więc Ty sam stworzyć wizję siebie, bo jak tego nie uczynisz, sam widzisz że tę wizję Ci stworzono i "zainstalowano" w głowie - miliony ludzi w tę wizję wierzą i według niej żyją. A jaka wizja, takie życie, zachowanie, jakość bytu który jest głównie wynikiem właśnie tej wizji siebie. Jeśli się pokochasz, poczujesz ze sobą dobrze, sam sobie ustalisz wzorzec piękna - którym będziesz Ty sam. Niby dlaczego czczenie jakiegoś narkomana jest w porządku, a siebie już nie? Czym się różnisz od idoli? Różni Cię wiara - i to nie Twoja - że jesteś maluczki. Ale nie jesteś, bo mały czy duży to efekt porównywania się (mały tworzy bolesne kompleksy, duży strach że się zmniejszysz), a Ty miej swoją własną miarę. Do niczego Cię nie namawiam, ale wyobraź sobie taką wizję - czujesz się ze sobą przyjemnie, miło i komfortowo. Niezależnie od wzrostu i wyglądu, czujesz się seksownym, silnym facetem. W ciele czujesz przyjemne odprężene i poczucie komfortu - nie boisz się odrzucenia, więc nie ma w Tobie lęku, a piękne kobiety są przyjemną opcją miłego spędzenia czasu na życzliwej rozmowie. Bez lęku, gnojenia siebie... z poczuciem szacunku, życzliwości wobec siebie... wewnętrzny głos szepcze Ci pełne życzliwości i miłości słowa... wspiera i podnosi na duchu, komplementuje, zachwyca... idziesz jak burza, jak czołg wśród szklanek. Ludzie którzy Cię otaczają, są pełni kompleksów. Porównują się do aktorów i celebrytów - i gdy widzą Ciebie, czują że jest coś, co Cię odróżnia od stada beczących w tym samym, uniżonym rytmie baranów. Masz swoją wizję, więc nie korzystasz z tej, z której czerpią wszyscy ludzie - już w tym momencie masz coś, co nazywa się charyzmą - stajesz się gwiazdą, ponieważ jesteś inny, lepszy. Ludzie naprawdę to czują, a zwłaszcza emocjonalne, intuicyjne z natury kobiety.

Każdy człowiek gdzieś w środku marzy o pełnej wolności i szczęściu, stąd umiłowanie powieści fantasy, s/f, filmów z superbohaterami którzy wznoszą się nad wszystkich innych - a Twoja obecność pachnie i smakuje tą wizją. Ludzie nie wiedzą dlaczego, ale lgną do Ciebie, chcą się Tobie przypodobać. W efekcie nie mając wzrostu, urody modeli ani pieniędzy, masz dostęp do wszystkich rozkoszy tego świata, ale nigdy Cię one nie pochłoną, nie zbiesisz się dla nich, ponieważ już masz szczęście, i nie jest ono zależne od innych ludzi.

Wyobraźnia i wiara jest za darmo

Pełna miłości, życzliwości i szczęścia wizja, to efekt Twej wyobraźni i wiary, a nie pieniędzy, urody i pozycji społecznej. Możesz spać pod mostem, ale wizję mieć możesz. Wizja jak wiemy, zmienia całą chemię ciała - uwalniają się feromony i endorfiny które wyczuwa otoczenie, odpowiednio do tego reagując. Ferris kiedyś zmienił w sposób naturalny trzykrotnie wysokość poziomu testosteronu, po czym zanotował że z odległości kilku metrów kobiety żywiołowo reagowały - czuły podświadomie. Jeśli się pokochasz i zaakceptujesz, inni ludzie też to wyczują, i to znacznie mocniej.
Wyobraziłeś to sobie? Czy to nie piękna wizja? Można tak żyć. Ale by tak się stało, by słowo stało się ciałem - czyli wizja stała rzeczywistością, najpierw musisz uwierzyć że jest ona możliwa do zrealizowania - no cóż, jest. Każda wielka gwiazda właśnie tak funkcjonuje. Myślisz że niski De Niro albo Pacino wewnętrznie się gnoi, opluwa za niski wzrost, udowadnia w necie że jest lepszy? Oczywiście że nie. Ich wizja siebie jest wielka, nie do złamania, dlatego otoczenie właśnie tak ich postrzega.

Pokochaj tę wizję, rozkoszuj się nią i poświęć jej całkowicie - niech Twoja uwaga (czyli energia) zawsze za nią podąża, rozkoszuje nią w każdej chwili życia. W końcu wizja stanie się tak nasycona, tak jaskrawa i silna, że uniesie Cię we wspaniałości, których nie jesteśmy w stanie sobie teraz wyobrazić. Taka jest moc człowieka. Ale by ją wyzwolić i odkryć, musisz w nią zainwestować swoją uwagę - zamiast na poczuciu nieszczęścia, depresję i żale.
Twój nastrój to Twoja decyzja - jeśli powiem Ci żebyś poczuł się źle, bez problemu to zrobisz. Wyobrazisz sobie przykre zdarzenie, i już źle się czujesz. Ale jeśli powiem byś poczuł się cudownie, wymyslisz tysiąc wymówek że nie można. Ależ oczywiście że można, spróbuj. I jeśli poczujesz raz, poczuj dwa razy. A skoro można dwa razy... poczuj sto razy, miesiąc, rok, całe życie. Skoro są ludzie bezustannie w "dołku", to można też być na "górce".


www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!


--------------------

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 18969 razy Ostatnio zmieniany piątek, 10 kwiecień 2015 14:16
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+3 # Kasia 2015-04-10 16:27
To jest właśnie ten temat, który był poruszony przeze mnie w święta. Świetnie napisane i dużo prawd do których także doszłam ze znajomymi. Bardzo fajnie przeczytać takie rzeczy napisane męska ręka,daje to w pewnym sensie poczucie wsparcia - że to nie moja abstrakcja, tylko poważna sprawa dotycząca wielu ludzi-nie tylko mężczyzn. Pozdrawiam :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-5 # Marek 2015-04-11 00:49
Cieszę się że doszłaś ze mną, do tych samych przemyśleń - w kupie raźniej :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # arw 2015-04-15 13:37
Cytuję Marek:
Cieszę się że doszłaś ze mną, do tych samych przemyśleń - w kupie raźniej :)


Cieszymy się wspólnie.Nie ma nic wartościowszego dla mężczyzny jak kobieta dochodzi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2015-04-15 15:25
Dokładnie, wspólne dojście do prawdy jest piękne.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # White Dwarf 2015-04-10 17:44
Spoko. Podrzucę inny problem. Z życia wzięty. Powiedzmy, że jesteś człowiekiem odnoszącym sukcesy. Mniejsze czy większe - bez znaczenia. Jesteś wolny i zadowolony z życia. Tak było w moim przypadku przez pewien czas. Niestety, musiałem współpracować z innymi (kasa). A od czasu do czasu zanurzyć w jakiejś pani. I co zauważyłem. Ludzie nie zniosą, kiedy jesteś szczęśliwy, zadowolony, śmiejesz się bez powodu. Nie musisz zapierdalać w fabryce, bo radzisz sobie inaczej (wszystko zgodnie z prawem i bez kokosów nota bene). I wtedy rośnie twoim "przyjaciołom" gul - no jak to kurwa, my tu się zarzynamy, a on tak sobie, tanecznym krokiem idzie przez życie? Niepodobna. W pewnym momencie zauważyłem, jak zaczyna mnie oblepiać astralne gówno. Takich osób w moim otoczeniu było kilka, w tym rodzina. Do tego moja eks, która nie mogła znieść, że nie pracuję na etacie a ona musi (nie musiała, próbowałem jej to wyperswadować, ale się nie dało). Rezultat: moje powodzenie życiowe zaczęło powoli, konsekwentnie spadać. W pewnym momencie było naprawdę niefajnie. Udało mi się uniknąć poważniejszych kłopotów bo jestem sensytywny - czuję energię. Ale gówno się przylepiło. Od paru lat pracuję nad tym, żeby to zmienić. Ludzi praktycznie odciąłem. stałem się nieufny, hermetyczny. Pracuje nad tym, żeby nie popaść w paranoję i nie ładować się negatywami - staram się mimo wszystko cieszyć życiem. Moje życie systematycznie się poprawia, wracam do dawnego stanu. Ale poznałem jego ciemna stronę - wpływ tzw. zwykłych ludzi. To jest naprawdę straszny syf i każdego kto chce mieć w życiu dobrze ostrzegam - z dala od ludzi.

Nie piszesz, Marek, w swoich felietonach, o ważnej sprawie - jak podświadome umysły wpływają na siebie nawzajem. Dla każdego kto ma podstawy to jest kolejny BARDZO WAŻNY krok.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2015-04-11 00:57
Tak naprawdę nie niszczy nas zazdrość ludzi, ale nasza reakcja na nią. To wielka różnica. Jeśli czytałeś moją książkę, wiesz że uczucie się zawsze realizuje. Jeśli ktoś czuje ból dupy z powodu Twojego sukces, będzie czuł jeszcze większy - co oznacza że zwiększy się Twój sukces.

W istocie zazdrość innych dodaje Ci sił i energii, wspiera. Czy widziałeś by znienawidzeni politycy na szczycie tracili energię? Miliony ludzi przeklinało Hitlera, Stalina, Mao, a oni mieli jeszcze więcej mocy.

Masz program (ja też, niestety) w głowie, że presja innych oznacza stres. Jeśli widzisz presję, spinasz się i wchodzisz w stan awaryjny, ale to nie oni to sprawiają, ale TY SAM. Jeśli oblepiało Cię "astralne gówno", to tylko dlatego że sam obniżyłeś "wibracje", Twoja podświadomość uruchomiła program że masz się czuć źle, skoro inni tego chcą.


Jeśli masz w sobie miłość do siebie, niezależnie od tego co ludzie sobie wymyślają w głowie, nie ma mowy żeby ktoś miał na Ciebie wpływ. Na wysoką wibrację (szacunek do siebie) nie wpłynie niska (zazdrość, chęć zniszczenia, oplucia).

Nawet z magii wiadomo, że jak ktoś wierzy w Boga i nie ma poczucia winy, żaden, nawet najstraszniejsz y czarownik nie jest w stanie mu nic zrobić. Więc nie rodzina i znajomi Cię ograbili z energii, ale Ty sam swoimi przekonaniami, że oni mają nad Tobą moc. Mają, jeśli w to wierzysz. Nie mają, jeśli wierzysz w moc Boga w sobie.

Oczywiście zaatakowali - ale reakcja na ich atak była Twoja. Tak czy nie?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-6 # brat 2015-04-11 07:21
Tak!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marek 2015-04-11 11:01
Jeszcze dodam, że temat oddziaływania na nas ludzi jest cholernie skomplikowany, i wątpię bym znał większość tych niuansów. Natomiast wiem jedno - to my decydujemy na czym koncentrujemy uwagę. Nie rodzina, tylko my sami. Gdy mamy kłopoty, kluczowe jest zachowanie świadomości, by negatywne myśli narastające nie wiadomo skąd, nas nie pochłonęły.

Wymaga to niezwykłej wręcz czujności i uwagi, która wytwarza się w trakcie lat treningu. Ja sam mam z tym olbrzymie wręcz problemy, wielokrotnie jestem "zatapiany" przez negatywne myśli, które mnie wciągnęły w rozwijanie obrazków i filmów w głowie - oczywiście atakuje wzorzec, a my swą uwagą dajemy mu energię.

Dlatego ważna jest czujność, by widząc to natychmiast skoncentrować uwagę na czymś przyjemnym, miłym, a najlepiej na pozytywnie wymaksowanej wizji Boga.

Czasem pojawiają się emocjonalne impulsy, które sprawiają że reaguję bardzo emocjonalnie, a po fakcie rozumiem że właśnie dałem się nabrać. Jednak wraz z treningiem uważności, pojawia się takich sytuacji coraz mniej. Jednak napór negatywnych myśli trwa bezustannie, ponieważ wytwarzane są przez wzorce z dzieciństwa, głównie religijne.

Dlatego tuż po czujności jest niezależność mieszkaniowo - finansowa. Zanim nauczymy się być uważni może minąć wiele lat, jeśli w ogóle się uda, presja może być zbyt duża - zamiast się męczyć, warto po prostu ewakuować się od toksycznej rodziny, a nade wszystko starać się nie angażować za mocno w swoje relacje, nie wiązać za mocno. Mam tu na myśli kredyty, pożyczanie wartościowych rzeczy, kupowanie auta itd, bo zawsze trzeba być gotowym do odejścia, zamiast się latami o coś szarpać.

Dopóki człowiek ma w sobie konflikt, przyciągnie zawsze osoby, które mu ten konflikt uświadomią. Właśnie dlatego wyluzowałem ze związkami - bo wiem że jakby nie było miło na początku, cel jest zawsze ten sam, pokazać mi moje wzorce - a te są niezbyt miłe.

Mam 36 lat, i dopiero teraz uświadamiam sobie ile negatywnych przekonań mam w sobie. Dawniej było to blokowane, bo bym się załamał widząc ilość tego - natomiast teraz już wiem, że to jest najważniejsza sprawa w życiu, i w to trzeba inwestować wszystko, a nie w marzenia o rodzinie, wakacjach i jachcie. Tylko praca nad sobą da mi spełnienie, a za nim pójdzie wszystko inne.

Najpierw Bóg (czyli spełnienie, szczęście) w nas, a później wszystko będzie nam dodane. A ludzie chcą na odwrót.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-5 # White Dwarf 2015-04-11 11:07
>> Jeśli czytałeś moją książkę

Dzisiaj skończyłem : ) Rzeczywiście, w przedostatnim rozdziale o tym jest.

>> Twoja podświadomość uruchomiła program że masz się czuć źle, skoro inni tego chcą.

Tak było. Ja widzę problem w tym, że inni chcieli mnie "obniżyć". Uważam, że to nie fair, bo każdy powinien żyć jak chce. Takie miałem wtedy przekonania ( i w sumie mam do teraz), ale nie dodałem do tego meta-przekonani a, że poglądy nie realizują się same, ale ludzie mają wzajemny wpływ na siebie.

>> Więc nie rodzina i znajomi Cię ograbili z energii, ale Ty sam swoimi przekonaniami, że oni mają nad Tobą moc

Było trochę inaczej, choć podobnie. Miałem przekonanie, że muszę z nimi utrzymywać jakąś solidarność, nie mogę tak po prostu powiedzieć "spierdalaj". Teraz umiem to już robić i efekty są dobre - natychmiast zostaje zerwany link. To jest potężne zaklęcie magiczne. Mówisz "spierdalaj" i demon znika. Stosuję też na telemarketerów : )


Jeszcze dwa słowa o książce - jest znakomita. Szkoda, że nie wydałeś drukiem, poczytałem trochę z monitora, ale potem druknąłem sobie jednak na papierze i przyswoiłem w całości. Książka zbiera wszystko o podświadomości do kupy, w jednym miejscu i bardzo zwięźle. Mogę polecić wszystkim jako lekturę na początek albo porządkująca wiedzę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-04-11 22:02
Każdy niech żyje jak chce - oni chcą gnoić, obniżać Cię do swego poziomu, bo widzą w tym działaniu możliwość doznania ulgi. Mają do tego prawo, ale i poniosą konsekwencje, spore. Ty natomiast masz Boskie prawo nie przejmowania się ich opiniami, bo interesuje Cię jedynie Boska wizja siebie (bogging).

Co do bliskich, kontakt zachodzi w dwóch światach - umysłowym i emocjonalnym. Świadomie kiwasz głową jak pierdolą głupoty, uśmiechasz się, bo i po co robić konflikt, zwłaszcza wtedy gdy się z nimi realnie widujesz. Emocjonalnie natomiast wewnętrznie czujesz, że to co mówią to ich projekcje i ich problem, i w ogóle Cię to nie dotyczy.

Jeśli Ci powiedzą że jesteś żaba, zaśmiejesz się. Wiesz że to bzdura. Ale gdy mówią że jesteś głupi, denerwujesz się - dlaczego? Bo sam w to wierzysz. Oni tylko wyjmują to, co Cię boli, dają Ci szansę żebyś to przepracował.

I żeby nie było że mówię jako oświecony - sam mam z tym problem, i to spory. Ale świadomość co jest problemem, to już jest z górki jeśli chodzi o pracę nad sobą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-8 # Rysiek$ 2015-04-11 22:15
Qrwa, kto to minusuje? Zjeby co niszczą ludzi walczących o własne ja? Nie dajcie się temu goownu, które Was otacza! Masz moc? Idź do przodu i nie patrz na tych obsrajtygli, którzy zrobią wszystko, żeby Cię zdołować! Walić ich i miej wywalone, jak to mój Syn mawia :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # kio 2015-04-12 00:09
Rysiek$ po pierwsze to naprawdę mam watpliwości czy to pisać ....ale czy te minusy są ważne? :-)
CHCĘ BY NIE MIAŁY ZNACZENIA :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek$ 2015-04-12 20:20
@kio
Ja mam w doopie te minusy od strony ważności bądź nie. Chodzi mi o mechanizm, który jest w ludziach. Rozumiem jak ktoś mi walił w dół jak pisałem przedmiotowo o relacjach czy kobietach ale powyżej jest normalna, merytoryczna dyskusja a te minusy to czysty jad. Stąd moje pytanie kot? Może ktoś będzie na tyle odważny i napisze co mu się nie podoba? :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Prawda!!! 2015-04-14 14:55
Marku jest szansa że będzie można kupić papierowe wydanie Twojej książki w tym roku ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-04-15 15:26
Chodzi Ci o zestaw trzech książek który sprzedaję? Zostały chyba dwa albo trzy pakiety.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Prawda!!! 2015-04-16 09:53
Chodzi mi o książkę "Stosunkowo Dobry" w wersji papierowej. Z chęcią bym zakupił w normalnej cenie. Lubie papier :) Ebooki to nie to samo.
W reklamie na stronie widze tylko ebooka do zakupienia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Prawda!!! 2015-04-16 10:02
właśnie to zobaczyłem pod nowym wpisem i przeczytałem :) kurcze...
widze że nie ma szans na jedną książkę.
zostaje mi wydrukować ebooka i ładnie zblindować :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # onaona 2015-04-26 12:24
Przeczytałam kilka twoich komentarzy i nie dziwi mnie, że znajomi i rodzina cię nie lubią jeśli jesteś taki jak widać w komentarzach.

Samo przekonanie, że możesz ot tak sobie "zanurzać się w jakiejś pani" jest wykorzystywanie m jej i potraktowaniem instrumentalnie jak przedmiot. Poczytaj sobie skąd się biorą puszczalskie, w które się zanurzasz. Są 3 opcje: albo to sierota poraniona od dzieciństwa, poprzez młodość i dorosłość albo kobieta zmuszona sytuacją albo chora. A ty z ich nieszczęścia korzystasz. Kto używa innych nie może czuć się dobrze sam ze sobą. Polecam ci zwłaszcza portal www.kobieceserca.pl oraz książkę "Kobiety, które kochają za bardzo". Tam jest wszystko na ten temat.

Poza tym bije z ciebie pycha, pt.: "ja jestem lepszy od was, bo nie pracuję na etacie". Już widzę te spojrzenia pełne wyższości, które rzucasz rodzinie i znajomym.

I co to jest "astralne gówno"? Zauważyłam, że większość tych co się mienią ateistami, antyklerykałami itp. i tak w coś wierzy. Ty jak widać w ezoterykę. Skoro wierzysz, że Jezus nie istniał to co cię przekonuje o istnieniu ezoteryki i astralnych gówien, które cię oblepiają? To mnie ciekawi i szkoda, że najpewniej nie odpowiesz.

Pozdrawiam!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # EnemyOfTheState 2015-04-26 12:45
Czyli co? Jak kobieta ma ochotę na seks tak po prostu dla przyjemności tzn. że musi być z patologicznej rodziny? :-| . Dziwne stereotypy tu utrwalasz, hehe nie można ot tak zanurzyć pomimo że kobieta nie mówi nie, bo? Bo "porządne" kobiety nie dają za darmo? :lol:

Ja sam jestem ateistą i owszem, w różne rzeczy wierzę (np. w siebie), ale odrzucam wytłumaczenia nadprzyrodzone, szukam racjonalnego wytłumaczenia. A duchowość można rozumieć nie tylko mistycznie, ale także jako wyższy poziom psychicznej świadomości. Ja na ten przykład bardzo lubię Eckharta Tolle'go. "Duch", "dusza" to też może być po prostu metafora jak "serce" czy "oświecenie".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # onaona 2015-04-26 13:00
Może cię zaskoczę, ale u kobiet nie występuje coś takiego jak wskakiwanie do łóżka z obcym facetem dla przyjemności. Zawsze jest to wynikiem albo nieszczęścia albo choroby albo konieczności.

Co do wiary, śmieszą mnie ludzie, którzy "w nic nie wierzą", a potem idą do wróżki albo innego guru duchowego. Bo jednak organizm domaga się wierzenia w coś lub kogoś. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # EnemyOfTheState 2015-04-26 13:25
Może Cię zaskoczę, ale nie każda kobieta myśli tak jak ty. A te co lubią seks się z tym kryją właśnie przez takie konserwy jak ty, co chcą każdemu życie ustawiać.

Nie chodzę do żadnej wróżki bo znam te wszystkie mentalistyczne sztuczki typu zimny odczyt, efekt Forera, ściema na całego. W kwestii "duchowości" interesuje mnie tylko ludzka psychika, "duchowość" to dla mnie przenośnia, nic więcej.

Ale też prawda że są ateiści, którzy swoją wiarę jakby przenoszą na coś innego, np. w totalną wiarę w państwo, które wszystko im załatwi, tak ma skrajna lewica. Niektórzy po prostu nie ogarniają na czym powinien polegać racjonalizm.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # onaona 2015-04-26 13:46
A komu ja ustawiam życie?

Stwierdziłam tylko fakt, który wam tutaj się nie podoba, bo wolicie wierzyć, że niezobowiązując y seks jest przyjemnością dla obu stron, a nie jest, gdyż kobieta popełnia taki z 3 wymienionych już przeze mnie powodów (nie będę się powtarzać).

Dzięki wierze w tę bzdurę możecie sobie spokojnie żyć myśląc, że nikogo nie krzywdzicie, ale postanowiłam popsuć wam trochę humory, że nie ma tak dobrze. :-) Kobieta "przeleciana" to kobieta skrzywdzona.

Ciężko jest przyjąć fakty do wiadomości toteż nie spodziewałam się pochwały dla siebie. :-)

A polecaną książkę i portal przeczytaj koniecznie, to się dowiesz jak działa psychika kobiet i dlaczego seks bez zobowiązań nie leży w naturze kobiet.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # on 2015-04-26 15:18
Cytuję onaona:
A komu ja ustawiam życie?

Dzięki wierze w tę bzdurę możecie sobie spokojnie żyć myśląc, że nikogo nie krzywdzicie, ale postanowiłam popsuć wam trochę humory, że nie ma tak dobrze. :-) Kobieta "przeleciana" to kobieta skrzywdzona.


Fajne wymysły kreuje twoja wyobraźnia, szkoda tylko że się nimi dzielisz, a nie trzymasz w sobie.
To nie w porządku, że takie dewotki również trafiają na tę stronę, ale cóż bywa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # onaona 2015-04-26 17:52
Po pierwsze. Tacy tu faceci mądrzy i inteligentni, a nie umieją podyskutować, tylko rzucają obelgami typu dewota i konserwa. Jestem rozczarowana (żartuję, spodziewałam się). Ogólnie, obelgi w moją stronę oznaczają, że nie przeczytaliście dokładnie i ze zrozumieniem, o czym autor bloga pisał (zwłaszcza na ecoego.pl). No trudno.

Nie podoba wam się co napisałam, bo wierzycie, że istnieją kobiety, które tak kochają seks, że lubią numerki z przypadkowymi facetami, a ja wam mówię, że istnieją tylko takie, które w pewien sposób są "uszkodzone" i to powoduje, że taki seks uprawiają, ale to nie oznacza, że go kochają.

Ostatnio przeczytałam, że prezydent Słupska - Biedroń - wyznał, że się zdziwił, jak się dowiedział, że pary heteroseksualne praktykują coś takiego jak gra wstępna. Ta konieczność gry wstępnej utrudnia kobiecie czerpanie przyjemności z seksu, gdy jest on przypadkowy z przypadkową osobą. Gdyż gra wstępna jest to całe zjawisko, cała operacja powiedziałabym, począwszy od dobrego odnoszenia się na co dzień do kobiety po dbanie o oprawę "aktu" (aby obojgu było dobrze). A nie takie hop siup w kibelku na imprezie. Albo umówili się, pomacali, zrobili co mieli zrobić i do domu - każdy do swojego.

Przykro mi panowie, ale kobieta działa trochę inaczej niż mężczyzna.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # On 2015-04-26 19:52
"Uszkodzone" - tak dalej wmawiaj sobie. Są fajniejsze, bardziej pociągające i świadome swojej seksualności. Są pełne energii, a seks z nimi może być od razu na ostro lub odpowiednio nakręcając się. Do tego wystarczy rozmowa i narastające pożądanie, powstające poprzez flirt i droczenie się.

One robią to tak jak lubią, czując prawdziwe emocje i chęć, oraz mając fantazję i gotowość spróbowania czegoś nowego.

Bawi mnie niezmiernie dziecinne, niedojrzałe i naiwne podejście dorosłej kobiety, która oczekuje, że odpowiednie odnoszenie się na co dzień wystarczy, aby kobieta miała tak mokro, że sama nie będzie mogła się powstrzymać, by ściągnąć z siebie majtki, lub wycedzić przez zęby ostrą zachętę.

Jak dobrze, że mamy wybór.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-04-26 20:53
Jeśli miałbym analizować motywacje koleżanki, to stawiałbym na taki scenariusz: Poznała faceta, być może zakochała się, uruchomiła seks by przywiązać go do siebie - facet z jakichś względów nie skorzystał i nawiał. Od teraz nasza Pani ma świętą misję wmawiania wszystkim, że seks z dziewczyną to krzywda.

Jest to próba wzbudzenia w facetach poczucia winy - że skrzywdzili biedną dziewczynę, która chce ale tak naprawdę nie chce :)

No i ma prawo mieć takie uczucia i emocje, oraz własną wizję w głowie - a ja mam prawo mieć własną. I tyle.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # onaona 2015-04-27 09:21
W moim życiu nic takiego nie miało miejsca. :-)

Nigdzie nie pisałam, że seks to krzywda. Przypadkowy seks, do którego kobiety nie są przystosowane to dla nich krzywda. Nawet komentarze, które tutaj piszą kobiety są dwojakiego rodzaju: albo krytyczne albo w najlepszym razie sceptyczne. Ani jedna nie napisała, że lubi to co macie do zaoferowania kobietom, czyli przypadkowy seks. Zgodnie z waszymi teoriami ten blog powinien być miejscem spotkań dla ludzi, którzy takiego szukają, a nie jest. Albo raczej jest, ale tylko faceci, wyznawcy przypadkowego seksu się "spotykają", jeśli mogę to tak ująć. Skoro one istnieją, to gdzie są?

Swego czasu przeczytałam forum, w którym pisały kochanki żonatych i nawet one odmieniają miłość przez wszystkie przypadki, twierdząc, że żonaty je właśnie kocha, a żoną jest za karę albo z powodu kredytu i dzieci. Niektóre X lat tak sobie wmawiają, ale ta domniemana miłość musi gdzieś krążyć, nawet tylko we własnej wyobraźni.

Poza tym przeczytałam twój wpis nt. przygód z kobietami. I jak sam widzisz nie jesteś w stanie znaleźć kobiety do seksu, takiej, która spełniłaby twoje oczekiwania, bo zawsze każda chce jakiegoś dalszego ciągu i ogólnie czegoś innego niż masz do zaoferowania. Skoro takie kobiety istnieją to dlaczego nie udaje ci się znaleźć? Jedno spotkanie lub kilka i znowu nie masz nikogo do swoich celów. Bo dziwnym trafem zawsze spotykasz idiotki? O nie. Dzieje się tak, bo one wszystkie szukają miłości. Zatrzymają się przy tobie na chwilę z różnych, nieciekawych powodów, a potem wracają do poszukiwań MIŁOŚCI.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # brat 2015-04-27 17:11
W ten sposób tylko pogrążasz kobiety. Chcesz nas przekonać, że u kobiet nie ma bezinteresowneg o seksu. Chcą zawsze czegoś. Zatrzymać przy sobie gościa, coś zdobyć, status, pieniądze, zemścić się na przekór (mężatki). To jest takie chwalebne?
PS może jeszcze wytłumaczysz co robi masturbująca się kobieta? kto ją tak krzywdzi?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # onaona 2015-04-27 09:53
Słuchaj, odnoszenie się na co dzień ma znaczenie, bo jeśli kobieta jest obrażana, upokarzana, bita, ciągle zmęczona obsługiwaniem całej rodziny i inne, to nie ma ochoty na seks. To chyba oczywiste? A flirt, droczenie się i rozmowa jest dopełnieniem dobrego traktowania.

Ale fakt, że w przypadkowym seksie nie występuje bicie i obrażanie. O flirt też jakoś trudno, bo przypadkiem to różnie bywa, co nie? Czasami człowiek się cieszy, że druga osoba jest chociaż czysta. :-) No ale do tego żaden maczo, samiec alfa, zaliczacz itp. się nie przyzna. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # onaona 2015-04-27 09:54
Powyższy koment jest do On 2015-04-26 19:52.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # On 2015-04-27 11:57
Widzę, że krucjaty ciąg dalszy. Nie wiem co sobie wyobrażasz na temat znajomości, która kończy się seksem, ale jest w niej to czego potrzeba obojgu, aby mieć satysfakcję ze zbliżenia.

Akurat towarzystwo tylko mydła nie wystarczy. Bez szczupłego , jędrnego ciała, stosownego makijażu, fajnego charakteru i beztroski w oczach, kobieta nie ma co startować do najbardziej pociągających facetów.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # qui pro quo 2015-04-27 14:00
Szanujace siebie kobiety nigdzie nie muszą "startować" gdy chcą być zauważone, w jakimkolwiek celu. Wystarczy, że są, po prostu... :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # taki jeden 2015-04-27 15:40
Problem właśnie w tym panowie, że kończycie seksem. Potem się ewakuujecie albo obracacie na drugi bok rozpoczynając nocny koncert niechcianych życzeń. Większość samców, pomimo całego swojego pozornego wyzwolenia, w podświadomości brzydzi się zbliżenia i stąd ta ewakuacja od partnerki.

Uciekacie od bliskości, słodkiej więzi, uciekacie od przytulania.

Nadal tkwi w was śmietnik duchowy, programowanie od dzieciństwa, programowanie grzechem, tabu, wstydem albo cynizmem i wulgarnością.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # onaona 2015-05-02 17:53
Wow. Ha ha ha, ale mnie rozśmieszyłeś.

Gdzie to ja przeczytałam na temat ładnych i zgrabnych do łóżka, aż specjalnie z Twojego powodu szukałam.

O, tu (!):

www.kobieceserca.pl/Uzaleznienie_rozdzial_4.html

W podtytule "Dzika bestia". Przeczytaj wszystkie rozdziały, bo rozbierają na czynniki pierwsze kobiety, które wskakują do łóżka nieznanym facetom - podają motywy ich postępowania.

Wypisz, wymaluj idealnie do ciebie pasuje, hahaha. Opisała cię autorka tekstu? Opisała!!! Ha ha ha ha. You made my day!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jan jan 2015-07-22 20:06
A wyjazdy integracyjne? Ostatnimi laty bardzo modne są.
Tu pewnie wytłumaczenie będzie, że to przez alkohol "puściły hamulce". Wniosek kobieta również chce, ale ma mocno zakodowane hamulce społeczno-relig ijno-obyczajowe czy jakkolwiek je nazwać!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-04-26 13:59
Jest jeszcze czwarta opcja - kobieta lubi seks, odpręża ją, daje spełnienie. I ja dając jej to, czuję się ze sobą bardzo dobrze - mam poczucie spełnienia dobrego uczynku

Takich kobiet jest bardzo dużo - ale wstydzą się o tym mówić, pisać, ponieważ boją się łatki "puszczalskiej" . Ludzie kochają seks, życie, taniec i radość, bo to jest nam dane od Boga, by się tym wszystkim cieszyć i radować. I aktem zła byłoby to odrzucić.

Nie jestem antyklerykałem - zrozumiałem jak wpływa na mnie korporacja religijna, po czym zrezygnowałem z jej usług, to wszystko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # onaona 2015-04-26 18:20
Cytat:
Takich kobiet jest bardzo dużo - ale wstydzą się o tym mówić, pisać, ponieważ boją się łatki "puszczalskiej" .
No pewnie, bo wszystkie jak jeden mąż się zmówiły, że to ukryją. :-) Oj, Marek, Marek. Dużo wiesz, ale ta drobna wiedza jakoś ci umknęła. Może dlatego, że interesuje cię punkt widzenia mężczyzn, a nie kobiet.


Co prawda nie będę was nawracać, ale napiszę dla informacji, dlaczego coś takiego jak wspólnoty religijne i kościoły w ogóle istnieją. Min. dlatego, że człowiek to istota społeczna. Potrzebuje wyjść z domu, spotkać się z innymi, porozmawiać i dla niektórych to praktycznie jedyna opcja, by dokądkolwiek wyjść. O ile w mieście można się czasem załapać na jakieś darmowe imprezy to na wsi nic takiego nie funkcjonuje. Dzięki kościołowi człowiek, co najmniej raz w tygodniu ma jakiś CEL. Ubiera się odświętnie i idzie gdzieś, w jakimś celu. W kościele modli się, pod kościołem spotyka znajomych, porozmawia, dowie się nowin, popatrzy itp. I po co ludziom odbierać, nieraz ostatni, CEL? Kto wie, co by było z tobą, gdybyś chodził do kościoła. Miałbyś jakiś cel i być może nie byłbyś w sytuacji, w której jesteś. Znam człowieka, który, gdy stracił pracę przestał wychodzić z domu, bo nie miał po co. Po jakimś czasie już nie mógł.

Korporacja religijna służy utrzymaniu jedności. A w każdym razie w katolicyzmie tak jest.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2015-04-26 20:50
To co piszesz o kościele, ma sens tylko do tego momentu, gdy zaczynasz rozumieć jak działa Twoja własna podświadomość. Wtedy jasnym się staje, jak straszną cenę płaci się za możliwość poobgadywania sąsiada. Ja tej ceny nie chcę już płacić, ale sporo wody upłynie, zanim wydostanę się z koszmaru, który zgotował między innymi mi, kościół katolicki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # onaona 2015-04-27 09:23
Większość, a może nawet wszyscy lubią albo potrzebują pogadać. Wy tu obgadujecie kobiety, a oni obgadują sąsiadów. Taki nasz los człowieczy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jan jan 2015-07-22 20:09
Cytuję onaona:


Samo przekonanie, że możesz ot tak sobie "zanurzać się w jakiejś pani" jest wykorzystywaniem jej i potraktowaniem instrumentalnie jak przedmiot. Poczytaj sobie skąd się biorą puszczalskie, w które się zanurzasz. Są 3 opcje: albo to sierota poraniona od dzieciństwa, poprzez młodość i dorosłość albo kobieta zmuszona sytuacją albo chora. A ty z ich nieszczęścia korzystasz. Kto używa innych nie może czuć się dobrze sam ze sobą.

Pozdrawiam!



A wyjazdy integracyjne? Ostatnimi laty bardzo modne są.
Tu pewnie wytłumaczenie będzie, że to przez alkohol "puściły hamulce". Wniosek kobieta również chce, ale ma mocno zakodowane hamulce społeczno-relig ijno-obyczajowe czy jakkolwiek je nazwać!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # adam 2015-04-10 21:52
To co piszesz jest bardzo ciekawe.. może nawet sam mógłbyś napisać tekst o tym? Im więcej punktów widzenia tym lepiej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-11 # White Dwarf 2015-04-11 11:08
Tutaj Marek jest obermajstrem od pisania :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # Marek 2015-04-11 22:04
Pisz, jak będzie długi rozłóż na kilka komci i nie ma problemu żadnego :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # ABC 2015-04-11 12:30
Jedyny szczegól do którego mozna sie przyczepic to strasznie negatywne tytuly Twoich felietonow. Pozatym miod na oczy :)

Pozdrawiam!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-8 # Rosemount 2015-04-11 13:42
[quote name="ABC"]Jedy ny szczegól do którego mozna sie przyczepic to strasznie negatywne tytuly Twoich felietonow. Pozatym miod na oczy :)

Przyłączam się do zdania ABC. Poza tym, Markowe tytuły są mylące. Gdy art rzuca mnie na kolana, to drukuję i często przekazuję koleżance ze słowami: Gocha, art Marka jak zwykle świetny i jak zwykle tytuł ma się nijak do zawartości.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-8 # Marek 2015-04-11 22:05
Tytuły staram się robić "marketingowe" - ot, prawa rynku, ale się na tym kiepsko znam. A jakie byście polecali?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # kio 2015-04-12 00:14
wystarczy ,że piszesz,treść!! ...i rób to dalej :-) Marku cóż mi z tytułu :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Pedro 2015-04-11 14:00
Piszesz ze najpierw Bog...a co kiedy myslisz ze wszystkie negatywne mysli uczucia przekonania sa od Boga? Wiem ze to jest irracjonalne, bo Bog bledów nie popelnia i kimkolwiek jest kocha nas bezgranicznie i chce naszego szczescia. Moje negatywne mysli sa tak silne z tego wzgledu iz uwazam ze Bog tak o mnie mysli, moze poprostu Boga mam stworzonego na wzor rodzicow ktorzy mieli o mnie takie zdanie, bede bardzo wdzieczny za udzielone odpowiedzi. Mam 25 lat i zauwazylem u siebie wiele falszu i chce go przepracowac.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-10 # Marek 2015-04-11 22:22
Cytuję Pedro:
Piszesz ze najpierw Bog...a co kiedy myslisz ze wszystkie negatywne mysli uczucia przekonania sa od Boga? Wiem ze to jest irracjonalne, bo Bog bledów nie popelnia i kimkolwiek jest kocha nas bezgranicznie i chce naszego szczescia. Moje negatywne mysli sa tak silne z tego wzgledu iz uwazam ze Bog tak o mnie mysli, moze poprostu Boga mam stworzonego na wzor rodzicow ktorzy mieli o mnie takie zdanie, bede bardzo wdzieczny za udzielone odpowiedzi. Mam 25 lat i zauwazylem u siebie wiele falszu i chce go przepracowac.



Ja też tak miałem i mam, ale w mniejszym stopniu. U mnie to pozostałości programowania katolickiego w dzieciństwie, u innych może być sprawa z rodzicami, które dziecko w młodym wieku uważa za Boga - totalnie w końcu od nich zależymy wiele lat.

Trzeba na nowo zbudować wizję Boga, nauczyć się tę wizję kochać i ufać jej. Możesz skorzystać z nagrania mp3 Leszka Żądło "Ukochane dziecko Boga". No i pracować nad samooceną.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Kasia 2015-04-11 17:20
Jeszcze raz ja ;) Odnośnie Kościoła Katolickiego. Sama byłam przeciwna tym wszystkim ludziom, plebanom, którzy mówili: "cierp za grzechy, moja wina i moja wina Ty uniżona służebnico...bl e ble ble.. a ksiądz na ambonie aż rósł w swojej władzy nad nami "baranami' (nie ubliżam nikomu) itp.itd." ale wystarczyło poszukać innych tekstów czy wypowiedzi wartościowych księży o poczuciu własnej wartości: m.in Ks. Pawlukiewicz https://www.youtube.com/watch?v=zPf-jDUQ-OM - mówi - że mamy żyć jak królowie, że wartość w KAŻDYM człowieku jest wielka, tylko jej poczucie niskie. Kolejny koleś : Jacek Pulikowski;),((https://www.youtube.com/watch?v=U1KyFePocr4) mówi o kobiecości do kobiet i męskości do mężczyzn - czym jest i jak to pielęgnować w sobie. Wrażliwość w mężczyznach jest piękna, tylko o to trzeba dbać - nikt o to nie zadba jak Ty sam.
Być świadomym siebie, kochać siebie a wtedy inni będą Ciebie kochać. Rozpoznasz także ludzi, którzy mogą źle na Ciebie wpływać, a wtedy po prostu będziesz ich unikać.. bo po co się pchać w relacje, które mają Cię ciągnąć w dół.
Kurcze dużo mam przemyśleń na ten temat.. ale nie będę się już rozpisywać. pozdrawiam ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-5 # Marek 2015-04-11 17:41
Kasiu, to co się mówi, a co się naprawdę dzieje, to wielka różnica. Stalin i Hitler też mówili miłe rzeczy - a co z tego wyszło?

Ksiądz Ci mówi o miłości i szacunku do siebie. To Ci się podoba. Ale oprócz zadowolonego umysłu masz jeszcze podświadomość, która w 99% decyduje o Twoim życiu, zdrowiu i szczęściu. I właśnie ta podświadomość kojarzy piękne słówka z obrazkami - Jezus na krzyżu, czyli zwłoki na narzędziu tortur, kojarząc miłość Boga ojca z torturami i śmiercią. Święci męczennicy zakatowani - miłe Bogu. Matka Boska rodzi piękne dziecię, ale bez seksu. Papież Polak? Cierpiał, czyli błogosławiony.

I to w Ciebie wchodzi jak w masło, powodując straszne konsekwencje, poczucie winy, lęki i choroby. Napisałem o tym całą książkę, więc nie wyczerpię tematu w komentarzu.

Podrywacz też Ci powie miłe słówka, a cel ma wiadomo jaki - chce cipki. Korporacja religijna chce znacznie więcej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Kasia 2015-04-11 20:12
Myślę, że trzeba się do tego wszystkiego po prostu zdystansować, zwłaszcza do religii i Kościoła - żeby nie zwariować - (bo naprawdę można) ale skupić się tylko na słowach z Biblii (tak wiem, nie wszystko jest światu przedstawione i są jakieś zatajone prawdy)do tego jest świetna manipulacja, gdzie buduje się na nieszczęściu bogactwo.. też to widzę:) Ok. nie zaczynam już tego tematu, skoro napisałeś o tym - muszę nadrobić, żeby zrozumieć Twój punkt widzenia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-6 # Marek 2015-04-11 22:25
Cytuję Kasia:
Myślę, że trzeba się do tego wszystkiego po prostu zdystansować, zwłaszcza do religii i Kościoła - żeby nie zwariować - (bo naprawdę można) ale skupić się tylko na słowach z Biblii (tak wiem, nie wszystko jest światu przedstawione i są jakieś zatajone prawdy)do tego jest świetna manipulacja, gdzie buduje się na nieszczęściu bogactwo.. też to widzę:) Ok. nie zaczynam już tego tematu, skoro napisałeś o tym - muszę nadrobić, żeby zrozumieć Twój punkt widzenia.


Niestety, nic tu nie da dystansowanie się - są w psychice wzorce, i albo według nich żyjesz (ból i cierpienie) albo je zmieniasz (praca nad sobą). Nie ma innej opcji. Jeśli masz w sobie przekonanie że Bóg = cierpienie i męka, to podświadomość blokuje Ci Boga i prawdziwą miłość, bo Cię w ten sposób chroni od nieszczęścia (Jezus kochał Boga i umarł według tej religii, jak było naprawdę nie wiemy).

Dlatego jeśli chcesz życia w szczęściu, dystansowanie się nie wystarczy. Wzorzec trzeba przekonstruować , inaczej on wpłynie na Twoje życie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-16 # White Dwarf 2015-04-11 17:43
Co to za gimbus się tu uwiesił i minusuje wszystko? Lata mi to nacią, ale śmieszne to jest. Tyle pracki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-7 # Ja wiem! 2015-04-11 20:04
Sławomir zapewne.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-7 # Marek 2015-04-11 22:26
Minusiki? No to zobaczcie co się dzieje na wykopie... www.wykop.pl/link/2489797/dlaczego-przegrasz-zycie/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-16 # brat 2015-04-12 09:16
I ten rozpaczliwy krzyk użytkownika "oset" - "ROZMAWIAJ ZE MNA TCHORZU HU.JU TROLU!!!!!" Masakra...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-12 # Marek 2015-04-12 10:50
Cytuję brat:
I ten rozpaczliwy krzyk użytkownika "oset" - "ROZMAWIAJ ZE MNA TCHORZU HU.JU TROLU!!!!!" Masakra...


Ja od lat obserwuję sposób działania Sławka, dlatego wiem, że on kocha by wejść z nim w "dyskusję". On się uśmiecha i zachęca "podyskutujmy! Porozmawiajmy!" - no i się okazuje, że to ciężka sprawa. Wypomina rzeczy z przeszłości zniekształcając ich znaczenie, zapomina o jednych i wymyśla inne, jak mu udowodnisz że mija się z prawdą, wraca do tematu który pół godziny wcześniej wyjaśniliście. Tracisz głowę, pojawiają się silne nerwy, wściekłość, dziwne poczucie braku energii.

Ty tracisz energię, on jest coraz szerzej uśmiechnięty, wyluzowany, chce dyskutować, rozmawiać. Cała gra - czego dawniej nie rozumiałem - nie polega na tym że on chce wygrać w dyskusji, że można go przekonać, jego to nie interesuje. Chodzi o to żeby się zdenerwować, czyli żeby nastąpiło obniżenie nastroju (wejście na niską postawę energetyczna, czyli w strefę negatywnych emocji i bólu emocjonalnego) a wtedy pomocnik Sławka (a raczej dwa, budhialny i astralny) szarpie odpowiednie ciała subtelne osoby, która chciała mu wytłumaczyć że się myli.

Ty walczysz, szarpiesz się, w końcu chcesz się zemści a Sławek się śmieje, jest zadowolony. Pyta Cię "ale o co Ci chodzi? Porozmawiajmy!" Po czym obwinia Cię o coś takiego, tak zniekształca i manipuluje pamięcią wspomnień, że nie rozumiesz o co chodzi, więc się denerwujesz (szeroki uśmiech) a w końcu dochodzi do bluzgów i wymiany ciosów (uśmiech jak u Jokera).

Czyli chodzi o wampiryzm emocjonalny. I jeśli ktoś tego nie rozumie, wdaje się w bitki i awantury to zasila krokodyla - a on z tej energii oddaje małą część osobowości Sławka. To taki interes, deal Odbywa się to tak, że on czuje zadowolenie, chce mu się śmiać, dlatego naprawdę mu wierzę jak pisał, że żyje na luzie. To autentyczna prawda - ale ten luz nie jest wynikiem postawy życiowej, pracy nad sobą, osobowości, a energią wyszarpaną od innych ludzi, głównie z internetu.

Dla wampira nie ma znaczenia, czy kroi kogoś w realu czy w internecie - wystarczy skupić się na Sławku i jego żądaniach, tłumaczeniach i obwinianiu, sprofanować swoją energię (czyli wkurzyć się, zdenerwować) i już jest transfer. W realu niebezpiecznie - można dostać w twarz. W necie jest anonimowy i bezpieczny, a ofiar nigdy nie zabraknie, bo ludzie lubią pokazywać że mają rację - a on z tego żyje.

Jeśli więc rezygnuję z "dyskusji", w której zawsze podnoszone są takie idee jak moja choroba (sraczka, biegunka, wykluczenie społeczne, ból), bieda, stary samochód, że okradam ludzi itd (chodzi o to bym się zdenerwował), to zanika transfer energii. Nie czytam jego komentarzy, nie angażuję się, jak zaczynam się wkurzać myślę o czymś miłym - i wtedy się okazuje że w dziwny sposób maska luzu zaczyna znikać, a pojawia się brutalny, nienawistny agresor, który autentycznie cierpi. Jego luz i spokój jest zbudowany na cudzym nieszczęściu, osłabieniu. Sam z siebie nie ma kompletnie nic.

Takie są zasady energetycznej walki. Wejście w nią oznacza dla mnie chorobę, obniżenie punktu zbioru (wysokości emocjonalnej na której przebywa świadomość) oraz wynikające z niej kłopoty i problemy. Przerabiałem to już ze Sławkiem wiele razy, zresztą on ma wielu ludzi służących mu za restaurację - po wszystkim on jest na luzie (wierzę w to), a ludzie są wyszarpani wewnętrznie, są sprofanowani, siada zdrowie i wszystko się sypie. Taka jest cena chwilowego luzu, sztucznej bańki dobrego nastroju.

To czego nasz omnibus nie wie, to że istotki które mu pomagają nie robią tego za darmo. Jak skończy się jedzonko, jedzą ciało na którym przebywają, co oznacza ciężką chorobę psychiczną, albo takie obniżenie punktu zbioru, że człowiek już na ziemi jest w autentycznym piekle, nienawidząc innych, tracąc wszelkie pozytywne emocje i wartości.

A zanim się skończy szamka, ktoś może zaatakować nosiciela za to co robi. Przecież ten człowiek sukcesu, chwalący się wakacjami raz w roku i skodą fabią z salonu, całe dnie spędza w sieci. Na wykopie ma co najmniej dwadzieścia nicków, to jest masa pracy przelogowywać to wszystko, używać tora czy innego systemu do zafałszowania IP, prowadzi antyblogi, całe dnie wpisuje nienawistne komentarze. Całe dnie, całe święta przy kompie - by zachować poczucie luzu, bo inaczej pojawia się dziwny, nieprzyjemny stan emocji.

I tu z kolegą który badał Sławka, oceniliśmy że kiedyś miałem rację - facet mógł być albo w dzieciństwie bity, albo gwałcony, albo miał bardzo surowe i ciężkie dzieciństwo. Bo krokodyla człowiek sam do siebie zaprasza jak wampira przez okno, by chronił - i faktycznie ochrania wygłuszając traumy i spowodowane nimi emocje i myśli. Oczywiście do czasu.

Jednak w przypadku Sławka, nawet tak mocne wsparcie nie było w stanie zapewnić mu sukcesu, co mnie osobiście dziwi. Chwalił się że miał pisać w Playboyu, ale nie chciał - później zapowiedział że będzie pisał w Bluszczu - nic z tego nie wyszło, ale skoro odmówił pisania w Playboyu, to dlaczego zgodził się na bluszcz? Śledziłem jego dokonania z ciekawością, by zrozumieć jak te jego wsparcie działa - jest mocne, ale nawet ono nie było w stanie zrobić z gołębia orła. Gówna się nie oszlifuje, jak mówi mądrość o talentach ludzkich.

Zalecam do poczytania wszystkim, którzy mają dość być ofiarami w bitwach trolii: https://swiatducha.wordpress.com/obciazenia-duchowe/krokodyle/

Podkreślam raz jeszcze. Nosiciele nie mają żadnej świadomości tego wsparcia, ale czują że jak wejdą w "dyskusję" (po której tydzień dogorywasz), lepiej się czują. Gdy jest cisza i brak kontaktów, nastrój spada. Tylko tyle wiedzą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-7 # brat 2015-04-12 13:45
Świetne materiały i jest to obecnie jedyne przekonujące mnie wytłumaczenie tego zjawiska. Dwoistość struktury takiej osoby. Faktycznie są ułamki sekund kiedy pojawia się ta prawdziwa istota, bezsilna zrozpaczona, czująca się ohydnie. Mi wręcz wydaje się, że prosi o zdominowanie, zlinczowanie bo czuje się jak gówno (w tych przebłyskach wręcz potrafi to wprost wypowiedzieć!) by po chwili inicjatywę przejęło obciążenie - bezwzględne, stanowcze, silne i okrutne. Jest takie a nie inne i zostało przyjęte na pokład bo się właśnie podoba. Bo prawdziwa osoba nienawidzi siebie.
Szkoda w sumie, że tak niewiele możemy zrobić poza usunięciem się aby nie zostać wyssanym i rozjechanym. Wiem też, że to poczucie chęci zrobienia coś więcej wskazuje na moje deficyty i problemy:/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-5 # Marek 2015-04-12 20:11
Ja też odniosłem wrażenie już kilka lat temu, że on się prosi żeby go przydeptać - i myślę że może to być z dzieciństwa, z bardzo przykrych odczuć, lepiej nie pisać jakich. Czasami ktoś w traumie czy szczytowych emocjach chce żeby napastnik go jeszcze mocniej uderzył czy skrzywdził - i takie coś, być może mylnie odebrałem.

Chęć odegrania się jest naturalna - bo człowiek nie rozumie o co chodzi, skąd taka mściwość, zajadłość? Siedem lat chodzi za mną, siedem lat życia których nikt mu nie zwróci, na co to wszystko? Miał mnie zniszczyć, ale ja od rozpoczęcia konfliktu napisałem trzy książki, mam cztery prosperujące strony, zacząłem sobie radzić w życiu - czyli za silny i za sprytny nie jest. Bardziej mu się wydaje że ma jakąś moc wpływu, ale to tylko iluzja, czego jestem dobitnym przykładem.

Ale trzeba zrozumieć jak to wszystko działa - on to musi robić, bo jak nie to pojawia się przykry stan emocjonalny i znika ten wychwalany luz. Krokuś zjada ciało astralne (emocji) nosiciela, a apetyt ma coraz większy.

Dlatego zrozumiałe się wydaje, że tacy ludzie zamknięci i bez kontaktu z ludźmi, wpadają w obłęd, pisał o tym bodajże świetny psychiatra Bernstein.

Można tylko zejść z linii strzału, albo co pisał Awiessałom Podwodnyj, patrzeć na takiego człowieka jak na przedmiot (czyli jak psychiatra na obłąkanego), gdyż wtedy zupełnie nie analizujemy emocjonalnie tego, co nosiciel mówi.

A ja celem byłem idealnym - nerwowy, rozbity przez chorobę i biedę, wiadomo było że nie przyjadę na tę uczelnię w Częstochowie i nie dam po mordzie, bo nie mam za co i nie dojadę w ogóle - taki cel jest super. Niemniej z czasem apetyt rośnie, więc kąsa innych z otoczenia, więc wcześniej czy później dojdzie do zderzenia z kimś - to jak sądzę kwestia czasu. I co najgorsze, Sławek nie będzie rozumiał co się dzieje - przecież była taka fajna zabawa, rozmawiali sobie... a tu ktoś się trzęsie, denerwuje, płacze, gada coś o jakichś emocjach...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-5 # IRENEUSZ 2015-04-12 17:53
Brawo,Marku,mas z rację,takich trzeba ignorować,bo wdawanie się z nimi w rozmowy tylko ich podkręca. Dasz radę się opanować na pewno.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Rysiek$ 2015-04-12 20:30
Marek! To co piszę od dawna. Olać typa i wyłączyć się emocjonalnie. Idziesz w dobrym kierunku! Tak trzymaj - masz moje pełne wsparcie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Marek 2015-04-12 21:10
Cytuję Rysiek$:
Marek! To co piszę od dawna. Olać typa i wyłączyć się emocjonalnie. Idziesz w dobrym kierunku! Tak trzymaj - masz moje pełne wsparcie.


Zdajesz sobie sprawę, jak łatwo jest się wyłączyć od kogoś, kto latami dzień w dzień szpieguje i zapisuje każde Twoje słowo, pisze donosy do skarbówki i gdzie indziej (prawdopodobnie ), tworzy o Tobie blogi i bezustannie wyzywa? Dzień w dzień, non stop, rok po roku - jesteś pewien że potrafiłbyś się ot tak wyłączyć?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kio 2015-04-13 01:15
Marku a wybaczyć?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Rysiek$ 2015-04-13 07:06
Wybaczyć możesz wtedy, gdy jesteś się w stanie usunąć spod działania "toksyka". W takiej sytuacji można tylko ignorować. Nawyk ten trzeba przepracować i podeprzeć go analizą przyczyn zachowania po drugiej stronie co Marek jak widzę z sukcesem czyni. Jak sobie wyobrażę skalę syfu jaka siedzi w takich ludziach to mnie przerażenie ogarnia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # IRENEUSZ 2015-04-13 17:09
To chyba jednak jakaś pomyłka. Nie wydaje się możliwe,aby ten pan Sławek Kowalski,mógł się tak zachowywać. Na stronie częstochowskiej jest jego zdjęcie(wygląda na normalnego faceta) i informacje o nim nijak mi nie pasują do wypisywanych tak prostacko obraźliwych zdań
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-04-15 11:22
No a jak ma wyglądać psychopata? Ma ziać ogniem, mieć czarne oczy demona, kły wystające z ust? To co go odróżnia od zdrowego człowieka, to układ nerwowy - daje przyjemność jedynie wtedy, gdy ktoś ja utraci. Ja np. jeżdżę na rowerze, chodzę na spacery, bawię z psem - a on siedzi całe dnie przy komputerze, pisząc tak by balansować między oskarżeniem o trolling a zranieniem człowieka. I robi to nie tylko ze mną.

Pamiętam jak pewną blogerkę prostytutkę prześladował - jest wyjątkowo pobudzony i agresywny, gdy pisze się o seksie. Czyli jak dla mnie impotencja, albo traumatyczne wspomnienia seksualne.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # White Dwarf 2015-04-15 13:57
Osobnik ze zdjęcia ma bardzo silną energetykę, ale jest to nieprzyjemna, "ostra" energia. Byłby dobrym gestapowcem. W tym życiu będzie karierowiczem zyskującym kosztem innych. Intelektualnie nie jest zbyt mocny, nie ta liga, nawet jeśli zostanie profesorem (widziałem większych debili na tym stanowisku), to raczej za sprawą "zbierania punktów" niż oryginalnego wkładu w rozwój nauki. Jest mocno sfokusowany, więc może to osiągnąć, natrzepać wymaganą ilość artykułów itd. Nie wiem, czy jego energia jest wynikiem podpięcia czy to samorodek. Znałem kogoś o takiej energetyce, z własnego źródła, dużo osiągnął ale był inteligentniejs zy, miał szersze perspektywy niż "fabia z salonu". Ten wygląda na wypucowanego chłopka, który idzie do przodu nie patrząc pod nogi. Energia równie fajna jak tłuczone szkło, UNIKAĆ!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-04-15 15:31
Ale ta energetyka nie jest ani jego, ani za darmo - trzeba się mocno napracować, by poczuć powiew luzu. Jak się nie "pracuje", nastrój bardzo nisko opada, podejrzewam że w nieznane nam wszystkim rejony.

Nosiciele krokusia będący długi czas w jednym miejscu, mają przechlapane - na początku mili, rozumiejący i uroczy, z czasem zagryzają, ludzie się bronią - a nosiciel zdziwiony, on nie wie o co chodzi? Przecież było tak fajnie! Rozmawiali sobie, a on pouczał, nauczał i mówił jak ma być... a tu ktoś się trzęsie, gada coś o emocjach, bólu... nudziarz.

Miał pisać w playboyu, ponoć zrezygnował - mogło tak być. Ale później chwalił się pisaniem w bluszczu, i nic nie wyszło z tego, czyli z playboyem albo kłamał, albo go oszukali. Gdyby miał doktorat z prawa, inżynierski, nie wspomnę o lekarskim to byłoby coś - ale marketing? Kuźnia bezrobotnych? Niewiele osiągnął jak na takie potężne wsparcie, a co by było gdyby go nie miał?

Unikanie to jedyne wyjście.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # IRENEUSZ 2015-04-16 13:31
ja już sam nie wiem,wszystko jest takie zwariowane,mógł byś kiedyś pogadać ze mną osbiście?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Marek 2015-04-15 11:35
A mnie ciekawi, jak on żyje w otoczeniu - przecież to jest gorsze niż borderline. Czy energii nałapanej przez net wystarcza, by emanować luzem i życzliwością w pracy i domu? Jeśli on przez internet tak robi, to co musi być z bliskimi osobami? Jak bardzo muszą być pogryzione i zdewastowane? Bardzo chroni prywatność, czyli już tam coś musiało się dziać niedobrego.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # onaona 2015-05-02 18:12
Przeczytałam komentarze z wykopu i z jednym się zgadzam ze karnistrem, czy jak mu tam, że robienie konkretnych rzeczy uskrzydla człowieka. W sensie nauczenie się języka obcego, zrobienie prawa jazdy, skończenie studiów, itp. Ale nie zawsze daje to satysfakcję, bo jak ktoś otrzymuje tylko lub głównie krytyczne słowa od otoczenia, to nawet największy sukces staje się incydentem bez znaczenia. Jak chociażby Michael Jackson, który już jako dziecko osiągnął wielki sukces, ale był tak maltretowany, że nigdy nie był w stanie być normalnym człowiekiem. Tak więc słowa karnistra jest to tylko pół prawdy.

Współczuję takiego psychofana. Swego czasu też się zmagałam z, może nie psychofanem, ale takim gościem, który mi za wszelką cenę chciał udowodnić, jaka to ja jestem zła. Też działo się to w internecie i wiem mniej więcej jak to jest. Mój się w końcu odczepił. Też na początku starałam się ignorować, łagodzić, tłumaczyć itp., ale to nic nie dawało, więc stałam się jeszcze agresywniejsza od niego i dał spokój. Znałam go z imienia i nazwiska, niby normalny człowiek z rodziną i dobrą pracą, a w głowie coś jakby nie tak.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # hmhmh 2015-04-13 21:57
a jaki to "oset"? nastroszony...? siny? może klapowany,zwisł y?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-10 # kio 2015-04-12 00:20
jeżeli? to powodzenia dla Niego,zrozumien ia i odkrywania...fa jnie ,że jest :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ABC 2015-04-11 22:38
Robert De Niro nie jest taki niski, ma 177 cm. Za to charyzme ma potezna, w mlodych latach zapewne dymal czesto
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # kio 2015-04-12 00:17
nic nie poradzisz.. ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-7 # Marek 2015-04-12 10:18
To faktycznie nie jest źle, zostaje więc Al Pacino i De Vito, i chyba sporo innych też jest. Spotkałem ludzi z charyzmą (krokodyl, nazywajmy sprawę po imieniu) którzy dymać się panicznie wstydzili.

Wydaje mi się że charyzma występuje w kilku "działach" życia, ale nie wszystkich.

Np. Kalibabka miał charyzmę nacelowaną na kobiety, a co do bójek czy sprzeczania się z facetami pewnie był miękki na maksa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-8 # Rysiek$ 2015-04-12 20:33
Też tak myślę. Ja np mam specjalizację w paru kierunkach, gdzie odnoszę namierzalne i czasem spektakularne sukcesy a w innych dziedzinach, gdzie próbuję się rozwijać i niemal walę banią w ścianę zero progresu. Małe sprostowanie - Kalibabka nie MIAŁ tylko MA. Mieszka w Świnoujściu z byłą modelką młodszą od niego o 30 lat :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-04-15 11:18
Kalibabka miał powodzenie, ale czy poczuł spełnienie, spokój? Tylko silne emocje, za które garował - takie coś może być fajne krótki czas, ale nie całe życie. Szkoda by mi było życia tylko na przeżywanie silnych emocji, to byłaby wielka strata, gdyż jest wiele innych, ciekawszych stanów świadomości - i nie da ich seks.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # White Dwarf 2015-04-15 17:07
Obejrzałem sobie tego Kalibabkę w TV, leszcz parowy. Mógłbym mu zlecić posprzątanie klatki schodowej, nic więcej. Niesamowite, że taki magnes na kobiety...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Staś 2015-04-12 20:12
Dlaczego moja rodzina wścieka się że nie mam dziewczyny,mam 20 lat,czemu ich to złości,tak się zastanawiam?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marek 2015-04-12 21:10
Wnusiów chcą :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek$ 2015-04-13 08:04
Off Top trochę. Tłukę od jakiegoś czasu worek i zaczęły mnie boleć nadgarstki. Masz Marek jakiś pomysł? Stabilizatory? Bandażowanie? Lajkonik jestem w tym temacie a wciągnęło mnie to tak mocno, że boję się o zdrowie :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2015-04-13 09:51
Lepiej żebyś zapytał na jakimś forum sportowym, ja nakładam rękawiczki zimowe i później bokserskie, ale jak za mocno uderzam, to też mnie bolą.

Dawniej bolały mnie znacznie mocniej, teraz w ogóle - być może dlatego, że dbam o sztywność nadgarstka i pięści. Nie ćwiczę też sierpów i haków, tylko ciosy proste - w ten sposób specjalizuję się w tym co potrzebne na ulicy, oraz ograniczam ryzyko kontuzji.

Jakby tak hakiem walnąć palcami w jakąś kość, to po palcach. Sierpowe mogą strasznie uszkodzić dłoń w bójce, musiałby to robić zawodowiec a ja nim nie jestem. A proste ciosy wiadomo o co chodzi - niewielkie ryzyko kontuzji, a zrobią co trzeba.

Natomiast coraz częściej bolą mnie barki - przestałem nawet ćwiczyć kettlami. Paul Wade pisze w "skazany na trening", o zajebistym ćwiczeniu na regenerację barków - polecam Ci kupno tej książki, dwie części od razu.

Do bójek ulicznych tylko boks i kalistenika, nie ma na to kocura.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek$ 2015-04-13 16:13
Za stary jestem na bójki uliczne ;) relaksuję się w ten sposób. Pomyślałem, że zapytam tu bo nie widzę sensu zakładania konta na jakimś forum sportowym, gdyż ten interesuje mnie tylko od strony czynnej. Mam rękawiczki takie wewnętrzne z Decathlona ale mimo to nadgarstki bolą - poczułem do kijkując w sobotę na nartach :/ Książkę zakupię.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-04-15 11:15
Ja też - ale nie wiadomo kiedy może się przydać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Tomekabc 2015-04-14 00:13
www.dobrewiadomosci.net.pl/1084-inne-postrzeganie-swiata-i-naszego-zycia-moze-zmieniac-nawet-geny
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Zbyszek 2016-09-24 11:16
Generalnie to jest problem odniesienia. Cudowna wizja, taka wspaniała i w ogóle w kontakcie z mostem, odrzuceniem, problemami z ciałem, NIE WYTRZYMA.

To znaczy wytrzyma do czasu, jak to ODNIESIENIE, będzie dawało potwierdzenie tej wizji. Jak nie to Robin Williams.

Specjalista od coachingu powie, że to jego wina, bo WIZJA była za SŁABA. Ale to guzik prawda. Bo życie jest od wizji zależne tylko częściowo. I może jej zaprzeczyć.

Więc cały problem jest w ODNIESIENIU. W odpowiedzi na pytanie: Co ci potrzebne do szczęścia.

----------------------------------------------
A tu najpiękniejsza i najprawdziwsza książka jaka powstała na tym świecie :)
camino.zbyszeks.pl/droga/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pablo z san escobar 2017-04-30 22:34
Świetny wpis. Dawno jak widzę zamieszczony ale dopiero chwilę temu trafiłem tu.
W cholerę dobrze ujęta sprawa. Temat mnie dotyczy i miałem niezłe "pierdolnięcie" o glebę - dzięki temu skumałem że kieruję się jakimiś dziwnymi schematami w dokonywaniu wyborów i dostrzegłem niską samoocenę. Przez lata wśród pochwał nie do zauważenia dla mnie ale przez zerową samoświadomośc - teraz to kumam. Gratulacje i dzięki za wpis.

Powyzej panowie przeżywają te minusy - nie warto. Dla poprawy sredniej dla śmiechu podnioslem wszystkim po plusie :D

Pozdro i powodzenia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # profile6796 2018-11-01 12:46
Need cheap hosting? Try webhosting1st, just $10 for an year.

Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd