Najnowsze felietony

poniedziałek, 02 luty 2015 22:09

Łzy kobiety są porażką mężczyzny?

Napisał 

Praca z człowiekiem który doświadcza rozstania, może odbywać się na wielu poziomach. Przykładem jest ostatni przypadek, gdzie mój znajomy w wyniku nieporozumień z małżonką wyprowadził się z mieszkania, oraz wniósł o rozwód.

Mogła poznać milionera

Cała sprawa jest do bólu typowa - kobieta czuje się coraz bardziej nieszczęśliwa, odczuwa narastające poczucie dotkliwego braku, spełnienia, a winę za swoje własne, bolesne emocje i myśli zrzuciła na męża, co objawiało się w postaci awantur, ciągłego podsrywania i poniżania za pomocą ironii i kpinek, przerywane atakami gwałtownego płaczu, obwiniania i użalania się nad sobą - mogła przecież być żoną milionera, żyć wygodnie. Wprawdzie żadnego nie poznała, ale gdyby nie podły, zły mąż na pewno by poznała i była teraz szczęśliwa. Wniosek wydaje się więc prosty - mąż nie tylko zniszczył jej życie, ale i zabrał potencjalne miliony od milionera z wyobraźni, więc nie tylko można, ale wręcz trzeba zabrać mu wszystko co w życiu zdobył, oraz zniszczyć.

Takie zachowanie wydaje się jej logiczne, gdyż według tego co wszyscy włącznie z mamusią, babcią i serialami mówią kobiecie od dziecka, mężczyzna ma dać szczęście, a bardzo popularna wśród Pań jest złota myśl: "łzy kobiety są porażką mężczyzny" - a niektórzy Panowie w uniesieniu erotyczno miłosnym, nawet to na kolanach przysięgają. Równie dobrze mogliby obiecać wycieczkę na księżyc, która jest znacznie łatwiejsza do zrealizowania, niż uczynienie kobiety szczęśliwą. Ludzkie poczucie szczęścia bądź rozpaczy, nie zależy od sytuacji zewnętrznej, stanu posiadania i nawet zdrowia - jest tylko i wyłącznie nawykiem, który jeśli nie został w nas wytrenowany przez rodziców (w większości nie został, rzadko który rodzic o tym wie), trzeba go samemu wyćwiczyć, co nazywa się rozwojem osobistym. Bogaci, piękni i sławni też popełniają samobójstwa z rozpaczy - a są przecież biedni, którzy potrafią się cieszyć z tego co mają, np. ja jestem takim przykładem. Gdy uświadomiłem sobie że poczucie satysfakcji nie zależy od moich finansów, zacząłem tworzyć nawyk zadowolenia i go powtarzać. Taka praca przynosi szybko efekty w postaci radości i zadowolenia - chociaż nawyk ten trzeba długo ugruntowywać, oraz być czujnym by nie rozpadł się w wyniku presji "normalnych ludzi" z zewnątrz.

Ludzka hodowla

To wszystko opisałem bardzo dokładnie w mojej książce "Stosunkowo dobry". Oczywiście z czasem zacząłem mieć pieniądze, co dobitnie mi udowodniło że najpierw muszę się poczuć bogaty, a za tym uczuciem idzie sytuacja realna, chociaż często ze sporym opóźnieniem. Długo utrzymywany stan emocjonalny przyciąga podobnej jakości przeżycia - a jaki jest stan emocjonalny człowieka, który chłonie tragedie z portali i wiadomości telewizyjnych? Dlatego trzeba sobie dozować informacje, bo zmieniają się one w nawyki, a później one za pomocą emocji sterują - dosłowie sterują - naszym życiem. Jaki nawyk, takie życie - więc nawyki trzeba samemu tworzyć, a nie pozwalać by ktoś je nam tworzył.

Inni ludzie zainteresowani są tylko swoim zyskiem, więc nawyk jaki Ci stworzą, zawsze będzie dla Ciebie niekorzystny. Masz być chory, głupi i nieszczęśliwy, bo tylko wtedy można Cię hodować jak bydło - korzysta religia (obietnica nieba dla bojących się żyć i umierać), korporacje (kupujesz chłam elektroniczny, ciuchy, papierosy, wódę i leki, bo zdrowie siada od stresu wzbudzanego złymi informacjami), państwo (można Cię wysłać na wojnę, wmawając że inni są wrogami). Przy tym wszystkim musisz czuć się mądry - i niedoceniony. Przekonanie o swej mądrości to jest coś, co każdy pasożyt kocha najbardziej. Ono nie pozwala Ci dostrzec, jak jesteś strzyżony.

Wampirowi trzeba otworzyć lufcik

Zauważ że w podaniach o wampirach, musisz wyrazić zgodę by do Ciebie weszły. Twoją zgodą jest wpuszczanie do siebie (czyli swojej podświadomości) negatywnych, przerażających informacji. Wampir ssie krew, która jest symbolem siły życiowej - po takiej sesji telewizyjnej, chcesz już tylko spać; straciłeś energię, która normalnie powinna dać Ci radość, poczucie siły i żywotności. Nie da Ci jej jednak, bo została zmarnowana na to byś najedzony, w ciepłym i bezpiecznym domu denerwował się programem o biedzie w afryce. Im nie pomogłeś, sobie zaszkodziłeś, wyżyjesz się na żonie i dzieciach, zjebiesz kogoś na necie; Aleś Ty mądry!

Nie można dać sobie wmówić, że brak majątku czyni nieszczęśliwym - i owszem, pokazuje się takie obrazki, kojarząc uśmiech z pięknymi przedmiotami, ale tak naprawdę majątek to głównie większy komfort. Cichsza, wygodniejsza jazda autem, przestrzeń w domu, odgrodzenie od rozkrzyczanego motłochu. Ale przecież bogaci płacą duże pieniądze za survival i niewygodne, stresujące sporty. Czyli komfort jest fajny, ale do czasu - później nudzi i znowu szuka się czegoś innego, co ma dać szczęście. Najpierw marzyliśmy o pieniądzach, później szukamy tego czegoś w adrenalinie, studentkach z małych miasteczek, które za kawalerkę i pensję umilą czas, a co dalej? Modna sekta, pójście w ekstremalne zachowania i perwersje? Bo szczęścia jak nie było, tak nie ma. Nie piszę tego by zniechęcić do pieniędzy, ale nie chcę by widzieć w nich swoje szczęście. One są tylko dla wygody, ale nie mogą stanowić o naszym szczęściu i satysfakcji z życia, bo wtedy wypełni nas strach, poczucie biedy i nieszczęścia. Pieniądze są jak kobiety - lubią tych, którzy nie padają im do stóp. Wszystkie cudowne uczucia, szczęście, satysfakcja i chęć do życia, jest za darmo - jest nawykiem. Nie kupisz tego za pieniądze, bo one mają nam służyć, a nie być bożkiem.

Jak pomóc?

W tle storpedowanego, powoli idącego na dno małżeństwa, na horyzoncie zdarzeń majaczy koleżanka małżonki, która uświadamia mojemu znajomemu jak żona go źle traktuje, jak bardzo swymi czynami i tym co mówi, nie zasługuje na niego - oraz zdradza niektóre z tajemnic niewiernej, jak się okazało, żony. Oczywiście koleżanka jest bardzo nieszczęśliwa, w życiu jej nie wyszło, dusi się w złym związku, naciska znajomego by załatwił jej sesję ze mną. Odmawiam, gdyż natychmiast czuję że coś mi tu nie gra. Impuls niechęci który odczuwam, interpretuję jak na faceta przystało - sądzę że chce wykorzystać zaradnego gościa, dać mu dupy i szybko wyrwać skoro się "zwolnił", a przy okazji dowartościować się że wygrała batalię o chłopa z "przyjaciółką". Namawiam żeby natychmiast zerwał z nią znajomość, bo seks jest zbyt łatwo dostępny, by przez niego komplikować niejasne do końca sytuacje - zwłaszcza przed rozwodem, gdzie ludzie nie grają fair, delikatnie mówiąc.

Jak pomóc człowiekowi, który w wieku gdzie już osiągnął stabilizację i powinien spokojnie żyć, musi zaczynać od zera? Można pomóc konwencjonalnie, mówiąc przy wódeczce że żona jest suką, a koleżankę trzeba konkretnie przelecieć. Jaki uzyskamy efekt? Czy cierpienie się zmniejszy? Na chwilę tak, przytopione w wyborowej i zduszone śledzikiem, ale już następnego dnia wróci gonitwa myśli, rozpacz i żal, do których może dołączyć poczucie winy - oraz potężny kac, wymioty i biegunka, owoce z drzewa nie najwyższych lotów coachingu. Sytuacja nieszczególna nie tylko dla klienta, ale i dla trenera - po pięciu latach takich coachingów, umarłbym na marskość wątroby, albo wcześniej z powodu zadławienia wymiocinami w wannie.

Sposoby i sposobiki

Można robić ćwiczenia z NLP, które podobno pomagają przy sprawach małego kalibru, a przy większych - przynajmniej jak wynika z mojego doświadczenia - są śmiesznie nieskuteczne, a w przypadku korzystania z usług coacha, dotkliwie drogie. Gdy nie działają, usłyszysz że za mało ćwiczyłeś - i być może jest w tym sporo prawdy, ale człowiek który dostanie potężny cios, musi dostać kompetentną i szybką pomoc, a nie rok ćwiczyć, kiedy co chwila płacze i dostaje drgawek czy nawet mdleje. To tak jakby cięko rannemu w wypadku dawać witaminę C - działa, jest zdrowa, ale klient umrze. Tu trzeba chirurga i konkretnego sprzętu, czasem piły czy wiertarki. Spróbuj w momencie dowiedzenia się o zdradzie swej ukochanej, robić pozytywne obrazy w głowie, umieszczać je w różnych kontekstach, manipulować ich kolorem i wielkością... powodzenia!

Można skorzystać z pomocy charyzmatycznego człowieka - są tacy. Co Ci powie, to szybko w to uwierzysz i poczujesz ulgę, bo to co powie, zastąpi wszystkie Twoje obecne myśli i emocje. Niestety, po jakimś czasie motywacja którą daje ten człowiek, z racji oddalenia od niego - zniknie, a na jej miejsce wrócą lęki i koszmary. Wtedy szukasz z nim kontaktu, a to już kosztuje - i możesz być wykorzystany nie tylko do płacenia. W naturze urok i charyzma cechuje drapieżniki, które w ten sposób polują na swe ofiary. Jeśli natura daje Ci coś, co sprawia że ludzie Ci ufają, to dostajesz to w konkretnym celu, najczęściej niemoralnym. Urok to najczęściej pajęczyna wszelkiej maści oszustów, bawidamków, no i moja, ale ja jestem ten dobry. Chyba.

Nadaj nowe znaczenie

Idealnie jest sprawić, by człowiek sam zmienił punkt widzenia - sprawić by zrozumiał i nadał nowe znaczenie temu, co go spotkało. By tak się stało, trzeba to wszystko jasno i wyraźnie wytłumaczyć, chociaż powiem wprost - nie każdy jest w stanie to sobie przyswoić. Nie jest tak jak uczy polityczna poprawność, ludzie nie są tacy sami - niektórzy, większość, są na poziomie niewiele wyższym od zwierzęcego. To nie oznacza że są źli, ani głupi - mogą być profesorami, znać kilkanaście języków, pomagać ludziom - oni po prostu nie są w stanie nadawać innych znaczeń pewnym sytuacjom. Nie umieją i kropka, podobnie jak psychopata nie może być sam z siebie dobry (może udawać).

Ludzie różnym sytuacjom nadają określone znaczenia. Jeśli coś boli, to jest złe; jeśli jest przyjemnie, to jest dobre. Chemia w jedzeniu jest po to, by było smaczne. Gdyby jej nie było, kto by je kupował? Ludzie chcą poczuć smak, i wynikającą z niego przyjemność. Rzadko kto myśli o konsekwencjach tych krótkich chwil przyjemności, jaką cenę za nie zapłaci.

Ale ból po ciężkiej sesji na siłowni, czy jeszcze większy ból po treningu bokserskim, ma już zupełnie inne znaczenie - boli, ale ludzie są zadowoleni. Są, ponieważ wiedzą że ból jest konieczny w procesie wzrostu mięśnia bądź umiejętności bojowych. Ból staje się schodkiem do zysku (ładne ciało, endorfiny po treningu, lepsza pozycja towarzyska, bo szydercy nie lubią pastwić się nad bokserami), a jeśli ktoś poważnie podchodzi np. do sportów walki, ból staje się najważniejszym trenerem i wsparciem - jeśli coś źle zrobił, został o tym powiadomiony bólem. Kolejnym razem zrobi tak jak trzeba, przez co wygra bójkę i oszczędzi sobie upokorzeń i utraty zdrowia związanych z przegraną. Podobnie smaczne snickersy i energetyki z pozoru są dobre, jednak są trucizną niszczącą ciało - a nic poza ciałem w tym świecie nie masz. Jak zniszczysz ciało, trudno będzie osiągnąć cokolwiek. Można być szczęśliwym z cukrzycą i bez zębów, ważąc sto pięcdziesiąt kilogramów, ale jest to niezmiernie trudne. Wykończony toksynami organizm, produkuje tylko stres.

Ból daje konkretny, przeliczalny zysk

Stracie która dotyka człowieka, trzeba nadać nowe, prawdziwe znaczenie. Podam Ci trzy, ale w ramach ćwiczenia wymyśl nowe.


1. Zaczynasz rozumieć, że Ty jako człowiek - to nie jedna istota, a co najmniej dwie. Świadomość i podświadomość, zwana też czasem duszą. Świadomie możesz wiedzieć że rozwód był konieczny, że dał Ci wolność i otworzył drzwi na nowe możliwości, ale nadal Cię szarpie - to nie Ty cierpisz, a Twoja podświadomość. Świadomość tego że dwie oddzielne istoty zamieszkują Twe ciało, może być szokująca - ale jest też wstępem do poznania siebie, do odkrycia niezwykłych możliwości jakie każdy z nas posiada. Społeczeństwo jako masa, nienawidzi takiej wiedzy, wyśmiewa ją i wyszydza jak może - bo jeśli to zrozumiesz, wyrośniesz ponad tłum, będziesz mądrzejszy i sprawniejszy. Będziesz rozumiał że Twoje szczęście nie zależy od nowego telewizora, a od pracy nad sobą. Wtedy otoczenie nazwie Cię złodziejem i nienormalnym, by móc w jakiś znany sobie sposób wyjaśnić przyczyny Twych sukcesów, oraz codziennego, nieudawanego uśmiechu na ustach.

2. Ukazuje Ci że popełniłeś błąd, inwestując całego siebie w coś, co jest zmienne i kiedyś minie, przepadnie w mrokach dziejów. Coś co jest kruche, zawsze może się złamać - a jeśli nie, to zawsze będziesz się tego bał. Nie ma innej opcji - albo czegoś nie masz i cierpisz (większość ludzi rojąca marzenia o wygranej w lotto i późniejszej libacji), albo masz i boisz się tego utracić, tym mocniej im więcej masz z tego przyjemności. Swoje uczucia i serce inwestować można jedynie w coś, co nie podlega rozkładowi, upływowi czasu i nie zostanie strzaskane porywami losu. Taka inwestycja jest bezpieczna, nie trzeba się bać o jej utratę oraz jest całkowicie darmowa. To siła która stworzyła świat, nazywana Bogiem, przy czym nie ma znaczenia czy istnieje, czy też nie. Jeśli wierzysz w tę siłę, czujesz ją w sobie, wiesz że ona - czyli uczucie miłości i szczęścia - jest niezależne od wszystkiego. Możesz stracić dom, pieniądze, nogi, żonę i dzieci, a nadal będziesz czuł szczęście. Jeśli natomiast tego nie stracisz, będziesz żył bez lęku o utratę. I to dopiero jest pięknym, cudownym życiem gdy naprawdę się nim cieszysz.

3. Cierpienie jest jest żadnym wyróżnieniem, Boskim namaszczeniem - chociaz tak chcą je widzieć Ci, którzy na tej podstawie czują się ważni, wybrani - lepsi od innych. Cierpienie oznacza tylko i wyłącznie to, że nadałeś złe znaczenie danej sytuacji. Z tego punktu widzenia, ktoś kto bezustannie cierpi nie jest błogosławionym i świętym męczennikiem, ale osobą która nie rozumie pewnych spraw - nikim więcej. Jeśli chce zrozumieć, jest mądra. Jeśli odrzuca z agresją, boi się być zwykłym, nie cierpiącym człowiekiem. Cierpienie jest więc utrzymywane jako coś, co ma zwiększyć ważność, pozwolić poczuć się lepszym od motłochu - bo się więcej i mocniej cierpi. Cierpienie jest znakiem, który mówi nam że idziemy w złym kierunku. Trzeba więc coś zmienić, a nie brnąć dalej w ślepy zaułek.

Cierpienie zmniejsza się bądź znika

Jeśli ktoś rozumie te proste sprawy, może poradzić sobie z cierpieniem bez specjalnych technik i ćwiczeń, poszukiwania słuchaczy w których można się wypróżniać ze swych bolączek, najchętniej za darmo. Cierpienie może być traktowane jak wycisk na siłowni, powodując nawet zadowolenie. Jeśli by Cię nie oderwano teraz od czegoś, do czego nienaturalnie się przywiązałeś (odrywanie powoduje cierpienie, złudne uczucie jakbyś coś tracił), byłbyś odrywany "na raty", latami albo dekadami. Lepiej raz a szybko. Po jakimś czasie okaże się, że możesz żyć bez tego wszystkiego, co teraz uważasz za niezwykle konieczne do szczęścia. To nieprawda - do szczęścia potrzebujesz jedynie nawyku cieszenia się małymi rzeczami.

A co z moim znajomym? Okazało się że "przyjaciółka" jego małżonki działała dwutorowo - ją namawiała na rozstanie, obgadywała znajomego, a jemu samemu wmawiała jaka żona jest zła i podła. Gdy dowiedziała się że będzie sprawa rozwodowa, całkowicie zerwała kontakt z moim znajomym - przedtem było dwadzieścia sms-ów dziennie, kilka rozmów i kuszenie tłustymi łydkami. Cel osiągnięty, małżeństwo rozbite. Ot, życie.

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum.

--------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 12177 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # brat 2015-02-02 22:38
:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # atras 2015-02-03 10:58
Ciekawy artykuł.
http://natemat.pl/132081,warren-farrell-byly-feminista-ktory-uczy-mezczyzn-ze-kobiety-nie-chca-rownosci-tylko-wladzy
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Marek 2015-02-04 19:31
Cytuję atras:
Ciekawy artykuł.
http://natemat.pl/132081,warren-farrell-byly-feminista-ktory-uczy-mezczyzn-ze-kobiety-nie-chca-rownosci-tylko-wladzy


Bardzo fajny i trzeba będzie o tym kiedyś napisać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-02-03 14:41
Ciekawie!

"chociaż nawyk ten trzeba długo ugruntowywać, oraz być czujnym by nie rozpadł się w wyniku presji "normalnych ludzi" z zewnątrz."

Na ten element jestem ciągle mało odporny. Owszem w czasie odizolowania jest mi naprawdę dobrze a wtedy moja aura przyciąga jakąś doopę, która rozpieprza mnie emocjonalnie drenując energię i poczucie wartości a następnie odchodzi. ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-02-04 07:30
Podświadomość organizuje sobie trening, chce być lepsza, szuka doświadczeń. Też tak mam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marek 2015-02-04 19:33
Taka kobieta Cię nie rozpieprza, tylko pokazuje Ci odległość od ideału który warto osiągnąć. To jest prawdziwe znaczenie takiej sytuacji - oraz zachęca Cię do pracy nad sobą, żebyś nie stracił życia na szukaniu zadowolenia w kobietach.

Jeśli spojrzysz na to w ten sposób, poczujesz wdzięczność do tych kobiet, najpierw wymiksowaną z nienawiścią, ale będzie ona z czasem malała. Może to jednak trochę potrwać :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek$ 2015-02-07 11:51
Marek, Twój punkt widzenia jest dla mnie jasny z tym, że ja próbuję w przeciwieństwie do Ciebie (być może ten etap jeszcze przede mną) nie izolować się od świata zewnętrznego i nazwijmy to treści, które niesie. Jasnym jest, że jeżeli nie dopuścisz do siebie blisko w sensie mentalnym drugiego człowieka to w przypadku jego zniknięcia nic nie poczujesz :) Ja nie szukam tylko właśnie tak się dzieje, że gdy zaczynam żyć własnym życiem, koncentrować się na pasjach, łapać dzień i cieszyć się życiem to wtedy pojawia się np jakaś pani, która mało mi nie wejdzie w dupę ;) Jak już po jakimś czasie siedzi na mnie okrakiem to zaczyna się cyrk bo one dokładnie wiedzą, że my bardziej przywiązujemy się emocjonalnie (piszę ogólnie a nie o psychopatach). Następnie następuje wykopanie pani z mojego życia bo nie pozwalam sobie wchodzić na głowę i pewnego rodzaju nazwijmy to niestabilność emocjonalna :)

Pytanie jest takie. Czy są jeszcze normalni, empatyczni ludzie, którzy nie traktują sfery relacji międzyludzkich jako pola walki, możliwości popisania się, podbicia ego? Przecież jest tyle innych możliwości wykazania się, zdobycia poczucia wartości, osiągnięcia sukcesów. Czy zawsze trzeba komuś dopierdolić? Oczywiście odrzucam przypadki, gdzie ludzie się sobą znudzili, coś umarło, losowe wypadki itp.

Tak się ciągle zastanawiam, czy to ja jestem pokurwiony czy to co mnie otacza? :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-9 # Miras 2015-02-03 21:53
Odnośnie artykułu Warrena Farella...."Nie mówię o tym, że mają je sobie podporządkować czy spoliczkować, żeby się opamiętały. Mam na myśli to, że trzeba je dosłownie złapać za kudły, przywalić łbem o ścianę, i robić tak aż im z nosa nie poleci krew. A kiedy to się stanie, kazać posprzątać cały bałagan... "Dobry tekst ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-04 19:35
Cytuję Miras:
Odnośnie artykułu Warrena Farella...."Nie mówię o tym, że mają je sobie podporządkować czy spoliczkować, żeby się opamiętały. Mam na myśli to, że trzeba je dosłownie złapać za kudły, przywalić łbem o ścianę, i robić tak aż im z nosa nie poleci krew. A kiedy to się stanie, kazać posprzątać cały bałagan... "Dobry tekst ;-)


A później dziesięć lat w więzieniu, przepadek dzieci, majątku, rozerwana dupa... faktycznie świetna rada :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Miras 2015-02-09 21:21
To nie rada tylko cytat. Osobiście musiał bym zdawać sobie sprawę z gowna jakie mnie czeka po zrobieniu czegoś takiego wiec to musiała by być juz konieczność tego ze uważał bym życie za stracone zeby tak postąpić a jednak to sie zmienia...;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Słynny Filozof 2015-02-03 22:44
Cytat:
Spróbuj w momencie dowiedzenia się o zdradzie swej ukochanej, robić pozytywne obrazy w głowie, umieszczać je w różnych kontekstach, manipulować ich kolorem i wielkością... powodzenia!
To jest właśnie to, co sądzę o NLP. Te przebieranki są rzeczywiście dobre np. w zwiększaniu efektywności treningu sportowca, takiego Stocha, gdzie próbujemy wydłużyć skok z 130 do 130,5 m.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Marek 2015-02-04 19:42
Myślę że charyzmatyczny nauczyciel plus techniki NLP, mogą dużo zmienić - ale trzeba na to naprawdę sporo czasu. Jak ktoś ma dużo kasy, sporo osiągnie, ale ktoś bez pomocy coacha, czyli bez kasy, skazany na pracę nad sobą ma przejebane. Bo motywacja do ćwiczeń samemu zwykle jest mała, wiem po sobie.

Ja teraz się naprawdę bardzo ostro wziąłem za siebie. Uderzyłem centralnie w struktury lękowe, nie wiem co z tego wyjdzie - póki co w domu rozpieprzył kran, teraz puściła rura więc nie mam prysznica, radio nie działa, odczuwam na Ciele różne, dziwne doznania, o reszcie nie będę nawet pisał. Coś ruszyłem, ale nie wiem dokładnie co. Jestem przygotowany na najgorsze, bo wzorzec różnie się może uaktywnić, mogę konkretnie dostać po nosie - ale serdecznie mam dość niektórych lęków. Uważność, obserwacja - tak. Ale to jeszcze trzeba przepracować.

Jak się uda, biorę się do pisania kolejnej książki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # White Dwarf 2015-02-04 21:55
Woda = emocje. Spodziewaj się ataków ze strony tego żywiołu, ale nie martw się, to łagodna siła : )

Ponawiam pytanie o Twoją praktykę medytacyjną. Mógłbyś napisać o tym tekst na Ecoego. Cudze doświadczenia są bezcenne, jeśli ktoś idzie podobna drogą, a to widzę po tekstach z EE.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marek 2015-02-04 23:56
No nie wiem czy taka łągodna, biegunka to też żywioł wody, a wykręca jak korkociąg :))

Moja praktyka to uważność, obserwacja emocji, w sumie to wszystko - nie ma co w sumie pisać, nie przebiłem się przez żadny poważny blok, lęki przejawiają się bardzo mocno, za mało wiem by zdecydowanie o tym napisać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Alterego Marka 2015-02-08 13:50
Marek, przykro to pisać ale ty już świrujesz, sam sobie wmawiasz wroga (lęki), żeby móc potem z tym walczyć...
Nie idź tą wrogą... idź w końcu do pracy, ożeń się, miej dzieci, żyj jak normalny facet, przecież każdy widzi, że ty powoli odlatujesz z braku zajęć, ciągle jątrzysz, dzielisz włos na czworo, i myślisz, myślisz, myślisz... filozofie ty
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Miras 2015-02-09 21:23
Motywacja to jedno a druga sprawa trzeba wiedzieć w co trafić? Bo sprawa wyglada tak ze jak zaczniesz grzebać to możesz tak rozkopać swoje wnętrze że Cie to albo przerazi albo staniesz sie mocnym gościem...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # trzeci1 2015-02-04 15:03
Bracie Marku!

Napisz jakie książki dla kobiet można polecić by mogły zrozumieć te przesłania, które zawierasz w swoich artukułach.

trzeci1
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-02-04 19:44
W życiu spotkałem kilka kobiet, które twierdziły że to rozumieją - ale czegoś ode mnie chciały, w istocie tego nie rozumiały. Kobiety są znacznie mocniej w matriksie społecznym niż mężczyźni, jest im dużo trudniej z tego wyjść. Co do książek, to nie mam pojęcia co która by polubiła. Może sam im napiszę jakąś książkę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # asiek 2015-02-04 21:03
Cytuję trzeci1:
Bracie Marku!

Napisz jakie książki dla kobiet można polecić by mogły zrozumieć te przesłania, które zawierasz w swoich artukułach.

trzeci1


Jesli Marek nie bedzie mial nic przeciwko to ja zaproponuje ksiazki Beaty Pawlikowskiej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Marek 2015-02-04 21:38
O właśnie, może być Pani Beata.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # gulip 2015-02-04 17:35
Kolejny dobry tekst.
Tak sobie pomyślałem, że często Marek pisze o tym samym, gdy zorienowałem się, że z przyjemnością to czytam.
Zauważyłem ciekawą zależność, że po paru dniach tzw. normalnego życia przeczytanie tekstu takiego jak powyższy jest oczyszczające.
I pomimo tego, że w zasadzie większość myśli się powtarza to warto to czytać, odświeżać tę wiedzę bo rzeczywistość mimochodem ją zamamazuje.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2015-02-04 19:46
Wielu mi zarzuca, że piszę to samo. No ale innych rzeczy nie ma - co jeszcze można wymyśleć? Można tylko ukazywać prawdę z innych kątów, przecież to wystarczy do pracy nad sobą NA LATA. A ludzie chcą nowości, bo tak naprawdę uciekają od PRACY NAD SOBĄ. Szukanie nowości służy ucieczce od tego, co musi być zrobione.

Łazariewa czytam od lat, a pisze kilka rzeczy w kilkunastu książkach, jest monotematyczny, ale dodaje energii i motywacji. Podobnie i tu - tekst dodaje energii, a raczej egregorek :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-6 # Widmo Geniusza 2015-02-05 18:37
Marku, a mógłbyś stworzyć zajebisty felieton o tym jak i dlaczego kobiety życzą nieatrakcyjnym, słabszym facetom śmierci na raka? Przynajmniej jakąś wzmiankę. To jest temat godny uwagi zwłaszcza, że wielu facetów w moim otoczeniu doświadczywszy takich szykanów się powiesiło. Nawet chłopcy w szkołach (przeważnie słabi, brzydcy kujoni, albo jednostki wyautowane) są popychani przez "koleżanki z klasy" do samobójstwa. Zauważyłem, że u kobiet taka eliminacja słabszych jednostek jest w stanie znacznie bardziej nasilonym niż u facetów, którzy dodatkowo notabene są z tym przeważnie sami, bo za prześladowaną w ten sposób kobietą ujmie się zawsze jakaś koleżanka, stado koleżanek, a nawet fagas. Zważywszy na to ilu moich znajomych z tego powodu zadyndało na sznurku, chyba warto poświęcić temu nieco uwagi i stanowi to realne zagrożenie. Weźmy chociaż tego chłopaka, którego koleżanki przezywały od Harrego Pottera, nikt oczywiście nie reagował i koleś w końcu dokonał masakry. Sam miałem w gim kolegę, który tylko z powodu swojego nieprzeciętnie niskiego wzrostu doświadczał szykan całej watahy szmat. Na studiach jest u nas taki sam koleś, reakcje te same, nie zauważyłem, żeby wraz z wiekiem to przemijało. Był też eksperyment, jak reagują przechodnie na przemoc wobec faceta, a jak na przemoc wobec kobiety. Chyba nie muszę mówić jaki efekt.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Tomekqwe 2015-02-05 23:00
Cytuję Widmo Geniusza:
Marku, a mógłbyś stworzyć zajebisty felieton o tym jak i dlaczego kobiety życzą nieatrakcyjnym, słabszym facetom śmierci na raka? Przynajmniej jakąś wzmiankę. To jest temat godny uwagi zwłaszcza, że wielu facetów w moim otoczeniu doświadczywszy takich szykanów się powiesiło. Nawet chłopcy w szkołach (przeważnie słabi, brzydcy kujoni, albo jednostki wyautowane) są popychani przez "koleżanki z klasy" do samobójstwa. Zauważyłem, że u kobiet taka eliminacja słabszych jednostek jest w stanie znacznie bardziej nasilonym niż u facetów, którzy dodatkowo notabene są z tym przeważnie sami, bo za prześladowaną w ten sposób kobietą ujmie się zawsze jakaś koleżanka, stado koleżanek, a nawet fagas. Zważywszy na to ilu moich znajomych z tego powodu zadyndało na sznurku, chyba warto poświęcić temu nieco uwagi i stanowi to realne zagrożenie. Weźmy chociaż tego chłopaka, którego koleżanki przezywały od Harrego Pottera, nikt oczywiście nie reagował i koleś w końcu dokonał masakry. Sam miałem w gim kolegę, który tylko z powodu swojego nieprzeciętnie niskiego wzrostu doświadczał szykan całej watahy szmat. Na studiach jest u nas taki sam koleś, reakcje te same, nie zauważyłem, żeby wraz z wiekiem to przemijało. Był też eksperyment, jak reagują przechodnie na przemoc wobec faceta, a jak na przemoc wobec kobiety. Chyba nie muszę mówić jaki efekt.

Nie wydaje mi się, że jest to aż tak częste. I szykany i samobójstwa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2015-02-06 13:47
Nie, bo to są za rzadkie przypadki - słabi faceci budzą raczej współczucie i litość, a chęć zniszczenia mają też do słabszych faceci, więc nie ma sensu pisanie w tym kontekście o kobietach.

Jeśli ktoś się zabija bo laska się śmieje, zabiłby się z każdego innego powodu. Ja takich ludzi się autentycznie boję, bo Cię o coś poprosi, odmówisz a on się wiesza, by Cię uszkodzić poczuciem winy. Mnie też szykanowano, i poważniejszych myśli samobójczych nie miałem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Rysiek$ 2015-02-07 11:55
Ciągle się zastanawiam nad definicją "słabego faceta". Nie chodzi mi tu o męską definicję ale o kobiecą ;) Znam ludzi idących przez życie jak burza, mających sukcesy na każdym polu poza relacjami międzyludzkimi. Sam do nich w pewnym sensie należę bo po 12 letnim związku mam od długiego czasu do czynienia tylko z przelotnymi tematami, z których najdłuższy trwał rok. Wiem, że wynika to z faktu, ze jasno stawiam granice a czas kiedy byłem żonaty był okresem nieprawdopodobn ych kompromisów z mojej strony skutkujący zresztą późniejszą depresją.

Silny facet - drogie Panie! Proszę o definicje, tylko bez pieprzenia ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # White Dwarf 2015-02-05 23:40
Polecam ten wywiad, zwłaszcza pod koniec, pani mówi naprawdę do rzeczy i wiele z tego się pokrywa z tekstami Marka:

http://porozmawiajmy.tv/jak-robic-dzieci-nowej-ery-estera-saraswati/comment-page-1/#comment-10109
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # TPakal 2015-02-07 14:56
Słabość mężczyzn. :sad: Jest to cecha negatywna w ocenie społecznej. Słaby mężczyzna jest dla społeczeństwa problemem, ciężarem. Społeczeństwo daje Ci gotowe wzorce, wzorce, na których opiera się ¾ ludzi. W oparciu o nie wychowuje się dzieci, kształtuje młodzież i reguluje życie społeczne. Mężczyzna musi być twardy, musi pokornie znosić przeciwności losu, musi z nimi walczyć, a przede wszystkim szanować kobiety, płodzić dzieci, pracować na ich utrzymanie, być pokorny wobec społecznych nakazów i zakazów, iść na wojnę, poświęcić życie dla ojczyzny, itd. W ocenie społeczeństwa (nie mojej) nie może on okazywać słabości. Jeśli mężczyzna takich wymagań wobec społeczeństwa nie spełnia, staje się tym samym w ocenie otoczenia słabym, mięczakiem. Często w swoim życiu dostrzegałem, że te społeczne, ogólnie przyjęte zasady są często bezkrytycznie przyjmowane przez dużą (nawet bardzo dużą) ilość kobiet. One stają się jakoby społecznymi arbitrami. Jednakże to wszystko nie jest takie proste. Sam przez większość życia byłem raczej outsiderem, żyłem jakby obok społeczeństwa. Nie poszedłbym na wojnę dlatego, że się boję, tylko dlatego odmówiłbym w niej udziału, bo nie widziałbym w tym sensu. Nie mam też w zwyczaju zbytniego szanowania kobiet, uważam, że dostają ode mnie to na co zasługują. Przejdę do meritum. Słabość jest to tylko kwestia ocenna, dla jednych przejaw wrażliwości męskiej jest słabością dla innych jest to cecha wartościowa. Trudno od poety wymagać aby był brutalnym żołnierzem, dla mnie osobiście większą wartość jako człowiek ma poeta niż żołdak. Pozdro. T. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # White Dwarf 2015-02-07 15:20
Cytuję TPakal:
większą wartość jako człowiek ma poeta niż żołdak.


"Z dobrej stali nie robi się gwoździ, a z dobrych ludzi - wojowników". Przysłowie chińskie : )
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # TPakal 2015-02-07 15:53
Tylko prostacy i prymitywy bawią się w wojnę, która wojna w dziejach ludzkości miała sens ??? Z drugiej strony wojna ma jedną wielką zaletę. Wybija tych oszołomów, których wojna fascynuje. Zawsze po każdej wojnie mocno rośnie poziom intelignecji (IQ) narodu. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Karola 2015-02-07 20:29
Co to ja chciałam powiedzieć ? Silny facet to taki, który nie jest niewolnikiem swojego kutasa. Potrafi zrezygnować bez wysiłku z seksu, z tzw. miłości. Reszta to słabeusze, których byle Anka z Piaseczna może zmiażdżyć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-6 # Rysiek$ 2015-02-08 10:32
Czyli odporność na afekt jest czynnikiem decydującym o sile mężczyzny tak? To ja już rozumiem rozczarowanie dziewczyn moją osobą, no bo tu taki misio pysio, kwiatuszki kupuje, za rączkę się prowadza a jak pani w chooja przytnie ostro to wyłącza światło. A mógł szmaciarz ostrzec chociaż...chlip chlip. Oszust jestem zatem ani chybi...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # TPakal 2015-02-07 22:10
Piłem kiedyś wódkę z taką Anką z Piaseczna. Jak urwał mi się film, to wzięła mnie na ręce i zaniosła do łóżka. Dziękuję Opatrzności, że nie położyła się koło mnie. :-) T.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # jacek 2015-02-08 18:58
https://www.youtube.com/watch?v=l8NNEYjjZYM
po raz kolejny pewnie przewinie sie że muzułmanie mają dobre podejście do kobiet ;-) i po raz kolejny będzie jazgot Pań jacy to oni straszni i po raz kolejny nie trzeba będzie słuchać co mówią Panie tylko zobaczyć jak postępują choćby tutaj: kafeteria.pl/styl-zycia/polki-przechodza-na-islam-dlaczego-a_9282
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TPakal 2015-02-08 21:44
Co do artykułu o konwertytkach; tymi paniami moim zdaniem kieruje potrzeba identyfikacji z pewną rolą. Przy osobowości chwiejnej emocjonalnie dochodzi do zaburzeń i niepewności co do obrazu „ja’ oraz celów i wewnętrznych preferencji także seksualnych. Wniosek jest taki, że jedna laska zmienia religię, a druga z osoby heteroseksualne j staje się lesbijką. Na ogół nie są to zmiany trwałe. To cechuje także osobowość borderline. A co do tej Anki, to babka nie nosiła majtek, latem nieraz było coś widać, tylko babka koło 100 kilo wagi, wzrost około 180 cm. Na pewno są faceci, którzy w takich gustują. :lol: Pozdrawiam Samczą Brać. T
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-5 # Rysiek$ 2015-02-09 09:45
TPakal masz dużo racji w tym co napisałeś. One nie definiują siebie wobec świata tylko próbują zdefiniować siebie poprzez świat zewnętrzny. To jest istna schizofrenia :D Zwróćcie uwagę jeszcze raz na tę wypowiedź (pięknie dziękuję Karola za to):

"Co to ja chciałam powiedzieć ? Silny facet to taki, który nie jest niewolnikiem swojego kutasa. Potrafi zrezygnować bez wysiłku z seksu, z tzw. miłości. Reszta to słabeusze, których byle Anka z Piaseczna może zmiażdżyć."

Przekładając to na logikę mamy obraz kobiety, która chce odbić się w silnym samcu, silnym na tyle wg niej żeby czuła się lepsza od Anki z Piaseczna. Czujecie klimat? Właśnie takie smaczki wyciągane od kobiet niejako przy okazji pozwalają utworzyć spójny świat tego co się tam dzieje. Najważniejsza w relacji jest świadomość, że Anka z Piaseczna nie może mieć jej Andrzeja, gdyż zarówno ona jak i Andrzej są zajebiści :D Trzeba mieć naprawdę tragiczne poczucie wartości, żeby definiować siebie przez innych.

Karola, a nie przyszło Ci do głowy, że może to Ty akurat tak działasz na kogoś a nie Anka z Piaseczna? Miałem dziewczyny, które oddawały mi się na pierwszym spotkaniu i przez głowę by mi nie przeszło, że są puszczalskie. Po prostu coś zagrało i...poszły konie po betonie ;) Po co dorabiać do tego ideologię?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TPakal 2015-02-09 13:52
Ze słów Karoli płynie jeszcze pewien wątek rywalizacji między płciami. Według koleżanki jak nie będę twardy (będę myślał tą nieodpowednią głową) to zmiażdży mnie jakaś laska. Mnie już chyba nie zmiażdży bo jestem za mądry, żeby rywalizować z jakąś Kobietą w związku. Takie układy mnie już nie kręcą. Uważam, że związek powinien być pełen miłości, a nie rywalizacji, co w tych chorych czasach jest niestety utopią. T.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek $ 2015-02-09 14:13
Moim zdaniem źle to odczujesz. W świecie Karoli jesteś narzędziem do wykazania iż jest ona lepsza niż Anka z Piaseczna. To jest czysta rywalizacja w ramach tej samej płci.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Karola 2015-02-09 18:14
Rysiek, ja z nikim nie rywalizuje, nie otaczam się kobietami, nie mam koleżanek, to i z kim miałabym rywalizować ? : ) napisałam, co miałam do napisania, kto chce, ten skorzysta, kto nie chce, nie musi brać sobie moich słów do serca.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Rysiek$ 2015-02-09 19:27
Karola, właśnie to co napisałaś powyżej słyszy wielu z nas i wielu z nas w to wierzy :D Np w czasie ostrej jazdy od tyłu często słyszę, że to moja i tylko wyłącznie moja dupcia :D Oczywiście teraz ona jest moja i tylko moja, ale wczoraj była kogoś innego a jutro też będzie kogoś innego. Tam samo jest z pytaniem z kim miałabyś rywalizować ;) Jak masz nadwagę i candidę to z Anką z Piaseczna a jak wyglądasz jak milion dolarów to może z koleżanką z wybiegu? Nie ważne z kim. Ludzie potrzebują rywalizacji do czasu aż nie zrozumieją, że są inne drogi zaspokojenia ego - facet lubi dać w kły słabszemu albo przejść się z blondyną na 13cm szpilkach po trotuarze zbierając zazdrosne spojrzenia innych samców (którzy BTW nie wiedzą, że robi on np na pełny etat jako bankomat). Na tym polega siłą teatru, w którym bierze udział 99% ludzi na świecie ;)

Poczytałem ostatnio ecoego - bardzo wartościowe wpisy!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Szara 2015-02-09 20:32
Rysiek, jaka wedlug Ciebie jest kobieta idealna?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-02-09 20:59
Ciepła, serdeczna, inteligentna na tyle, żeby po ostrym seksie można było pogadać a nie modlić się, żeby nic nie mówiła, rozumiejąca w wystarczającym stopniu to, że jest narażona na uderzenia emocjonalne i mająca w związku z tym do mnie zaufanie. Zero tolerancji dla shit testów, akceptacja faktu, że mam dzieci. Do tego gotowanie (przynajmniej pół na pół), chęć do życia, chęć do dzielenia pasji albo wnoszenia swoich. Zarobki są na ostatnim miejscu aczkolwiek powinna mieć swoją pracę, która daje jej choć trochę spełnienia. Brak nadwagi (świadczy ona o burdelu w główce) - chętnie typ wieszaka. Jak widać rozmiar biustu, kolor włosów, itp nie mają znaczenia. To co napisałem to nie ideał, to coś co umożliwia wspólne funkcjonowanie na dobrym i ciekawym poziomie. Spotkanie takiego egzemplarza jest prawie nierealne zakładając, że musi być 10 lat młodsza ode mnie ze względu na procesy starzenia się (zakładając dłuższą relację, będziemy na podobnym poziomie atrakcyjności). Ostatnia 26latka twierdziła, że wyglądam lepiej niż jej koledzy. Nie podrywam na tej stronie, nie daje numeru, nie kontaktuje się poza publicznymi wypowiedziami - obiecałem Markowi, że nie będę mu podbierał czytelniczek ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Szara 2015-02-09 21:11
10 lat mlodsza to bedzie Ci trudno, niektore kobiety rownie dobrze jak I Ty moga wygladac duzo mlodziej niz sa w rzeczywisctosci ale poziom psychicznej atrakcyjnosci moze sie wtedy zgadzac :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-02-09 21:23
30 latka powinna być już wystarczająco ukształtowana. To 26 to była przesada bo fiu bździu w głowie wyskoczyło szybciutko ale przynajmniej przypomniałem sobie jak fajne w dotyku jest takie młode ciało, ona się dowartościowała (swoją drogą największe problemy z poczuciem wartości mają modelki i hostessy). Szkoda, bo wyglądała naprawdę dobrze. Teraz otwieram dziewczynę 31 lat i wygląda to już dużo lepiej. Zobaczymy co wyjdzie po okresie próbnym ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Szara 2015-02-09 21:26
Ale Ty o tym wiesz wiec samotnosc zwyboru?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Szara 2015-02-09 21:31
Jaki jest okres probny jesli mozna wiedziec?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-02-09 21:34
Nie kumam :) Ostatnia co mieszkała ze mną rok zaczęła się dopieprzać do Syna po 9 miesiącach mniej więcej. Później były próby tresowania mnie odstawieniem od seksu a na końcu ultimatum - albo ja albo...no i sprawa się rypła. Ta młoda to sama się napatoczyła, nalegała wręcz żeby się z nią umówić - pięknie się wkręcała ale robiłem za plaster albo nawet jako opcja więc ją skasowałem. Teraz od czasu do czasu pisze czy może przyjechać, ale już nie może. Trzeba szanować Wacka :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Szara 2015-02-09 21:40
Dokladnie ale to powinno pracowac w obie strony. Dlaczego chciala Cie tresowac?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Szara 2015-02-09 21:44
Co za okropne slowo - tresowac :-|
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-02-09 21:52
Dlatego, że u mnie jest stały schemat począwszy od mojej szanownej ex małżonki, którą ze względu na dobro dzieci woziłem przez 12 lat doprowadzając się niemal do śmierci, depresji i stanu przedzawałowego . Później żadna kolejna nie miała już na mnie możliwości nacisku ani dzieckiem ani papierem więc szło wszystko jak z płatka o nawet dobra doopa co noc nie stanowi aż takiego magnesu na doświadczonego faceta, żeby go można było zmusić do bycia pawianem. O co chodziło? Zawsze o to samo - o władzę w związku. Na początku jest zawsze pełna uległość, seks kilka razy dziennie, później zaczynają się roszczenia, które są kasowane śmiechem, później jest eskalacja, próba sił i na końcu ultimatum albo ciągłe jazdy. Związek nie polega na niszczeniu się tylko wspieraniu na wzajem. Rywalizację to trzeba promować w pracy albo w biznesie a nie w domu. Ja jestem dość atrakcyjny do zgnojenia bo zarządzam sporą ilością ludzi więc ten co ma władzę nade mną ma również pozycję slave driver wobec tych ludzi. Chore ale co zrobić? Widziałaś kiedyś z jaką pogardą taka kobieta patrzy na pracowników, których ja akurat bardzo szanuję? Takie tematy uruchamiają w niej niesamowity seks wieczorem z takim wyuzdaniem, że to trudno sobie wyobrazić.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Szara 2015-02-09 22:13
Oczywiscie, ze zwiazek polega na wspieraniu sie a rywalizacja powinna zostac w pracy. No chore rzeczywiscie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Rysiek$ 2015-02-09 22:17
Po prostu cechy charakteru i zachowanie osoby a tym bardziej faceta, który jest typowym caregiverem jest odczytywane przez kobiety jako słabość(pamięta jmy, że siłą jest odporność na afekt, czyli jak kupujesz kwiatki, trzymasz za rękę i otwierasz drzwi toś ciota bo na pewno się tak zakochałeś, że można z tobą zrobić wszystko). Ucho się zawsze urywa w tak niespodziewanym momencie, że w szoku są wszyscy ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Szara 2015-02-09 22:20
Patrzy z pogarda na pracownikow? To wyslij ja do pracy, zeby sie nauczyla szanowac czyjas prace.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek$ 2015-02-09 22:25
To się zmienia w trakcie rozwoju znajomości. Przykład? Jedna jak zaczęła przychodzić to jak robiła siku to tak cicho, żeby nie hałasować :D a pod koniec potłukła mi połowę talerzy ;)Tak samo jest z szacunkiem do ludzi. Początek, zero bluzg, elokwencja, próba nawiązania do poziomu itp. Najlepszy test na taką laskę to posłuchać jak gada z koleżankami albo z matką. Jak lecą kurwy to jest jasne,że się maskuje. Ja to kiedyś jak Marek książkę o tym napiszę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Szara 2015-02-09 22:32
No ale dlaczego leca te talerze? Musi byc jakis konkretny powod?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-02-09 22:36
Taki, że nie zgadzasz się na coś co Pani koniecznie chce a co jest np irracjonalne. Wówczas następuje jebnięcie z oczekiwaniem, że facet się schowa albo podleci z tekstem - no już uspokój się kochanie. A tymczasem drzwi ;) Nie lubię wspominać NY ale kiedyś po przedstawieniu na Broadwayu dostałem po ryju w taksówce (aż taksiarz się zatrzymał tak pruła ryja,że powiedział jak jej nie uspokoję to nie jedzie dalej). Pieprznęła mnie z otwartej i to był koniec - powód? Odmówiłem wydania 150 dolarów na jakiś debilny program w ramkach plus płytę DVD ;) To można mnożyć w nieskończoność, katalizator jest różny, mechanizm zawsze ten sam. Zbytnia pewność siebie w relacji wynikająca z braku zagrywek z mojej strony. Im więcej komfortu tym więcej takich numerów.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Szara 2015-02-09 22:34
Moze jesli byla zbyt ulega to wykorzystywales to dla sie I wtedy zaczal sie bunt moze?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # Rysiek$ 2015-02-09 22:47
A skąd? Ja zawsze pilnuję wkładu mniej więcej po połowie z tym, że nie reaguje w razie zakłóceń porządku jak "silny" facet czyli idąc na dziwki tylko tłumaczę jak człowiekowi ;) Jak życie pokazuje to strata czasu, ale ja już się nie zmienię :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # jake 2015-02-10 00:03
@Rysiek
Ja mam podobne doswiadczenia i dla mnie wspolny mianownik jest oczywisty: im ladniejsza i bardziej pewna siebie laska tym wieksze jazdy. Naprawde ladnie niunie praktycznie nie nadaja sie do stalych zwiazkow, chyba ze po 40tce kiedy juz straca na wartosci.
Tu dziala proste prawo popytu i podazy i paradoksalnie racjonalizm.
Facet musi byc zawsze "wyzej" pod kazdym wzgledem niz kobieta, wtedy nie dostaja kurwicy i okresowej migreny.
Jesli jestes przystojnym i bogatym facetem to zwykla dziewczyna nigdy nie zrobi Ci jazdy bez powodu. Te ladniejsze maja takich gachow na peczki, wiec niczego nie szanuja, faceci to dla nich kolejne checkpointy - zawsze ida do bardziej majetnego w danym momencie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jake 2015-02-10 00:22
Natomiast inna sprawa, ze bez papierka to na zadnej mlodej lasce dlugo nie pojezdzisz. Zycie mlodej panny to jedna wielka aukcja - musi drogo sprzedac swoje 4 litery, poki sa jedrne i maja wartosc ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-02-10 08:41
Mało tego, może się okazać, że Ty chcesz iść w niewolę a ona nie chce :D Dlatego jeśli chcesz tańczyć z qrwami to musisz przyjąć ich strategię. Pełna dywersyfikacja, rozwój na każdej płaszczyźnie i ciągła możliwość selekcji i wyboru. Wówczas słyszysz "ta dupcia jest tylko Twoja Skarbie, tylko Twoja!" i czujesz wzmagającą erekcję :D Zostawiam to młodszym - mnie się już nie chce, tym bardziej, że te klimaty produkują kaleki po obu stronach barykady bo taki człowiek zamiast zająć się tym co w życiu naprawdę ważne, czyli budowaniem fundamentów stabilizacji pieprzy się w jakieś chore gierki. Jak przychodzi refleksja to jest już najczęściej za późno. Mnie się udało bo miałem farta i trochę rozumu ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # Szara 2015-02-09 23:16
I co czlowiek nie rozumie :D ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # Szara 2015-02-09 23:26
Nie zminiaj sie, moze w koncu trafisz na taka, ktora zrozumie ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Szara 2015-02-10 02:51
No coz - samo zycie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd