Najnowsze felietony

czwartek, 14 czerwiec 2012 22:47

Zanim się zaangażujesz...

Napisał 

Hajtając się z ładną, seksowną dziewczyną, hajtasz się także z jej wspomnieniami, wzorcami, rodzicami, bliższą i dalszą rodziną, traumami, przyzwyczajeniami. Hajtając się, widzisz tylko ładne opakowanie, i w zasadzie nie wiesz co jest w paczce. Może być fajny prezent, ale znacznie częściej jest to wielka rękawica bokserska na sprężynie, która rozkwasza Ci nos.

 

Przypatrzmy się komunikacji dwóch osób. Celowo dla uwypuklenia problemu, wybieram świadomie dość mocny przykład, wcale nie taki rzadki jak by się mogło zdawać. Kobieta ma w głowie skojarzenia ze słowem miłość - gdy tata bił paskiem, bo miał wyrzuty sumienia że rzadko jest w domu (więc chciał się wyżyć, co nazywał wychowaniem) i czule przytulał (oraz był miły, dawał słodycze czy prezenty) gdy czuł się po wszystkim (gdy zeszło z niego napięcie, i uświadomił sobie że boi się silnych mężczyzn, a tłucze maleńką, ufną córeczkę) jak szmata i żałosny tchórz. Dla Ciebie miłość to lojalność, wspólna choinka, prezenty, tak miałeś w domu i bardzo Ci się to podobało. Dopóki nie ma ślubu, jest zakochanie (czyli hormony zakochania w żyłach) wszystko jest super. Wady są tuszowane i ignorowane, zalety podkreślane i gloryfikowane. Gdy mija czas gdzie poziom hormonów opada (mówi się maksymalnie o dwóch, w rzadkich wypadkach trzech latach, przeważnie jest to około roku) zostaje rzeczywistość. A ta często bardzo się różni od naszego o niej wyobrażenia.

 

Kobieta z przykładu powyżej, czuje że facet ją kocha jeśli najpierw na nią nakrzyczy, zeszmaci (albo uderzy) a potem przeprosi i przytuli. To odbiera jako miłość, bo tylko taką miłość znała w domu. Facet uważa że kobieta jak większość innych, kocha rodzinną atmosferę, zapach pysznych ciast, krzyki i tupot małych stópek po podłodze. A więc na święta facet dwoi się i troi żeby stworzyć świąteczną atmosferę, pełną miłości (jego wyobrażenia miłości), gotuje, sprząta mieszkanie, przystraja choinkę światełkami i słodyczami. Kobieta tego nie docenia, ponieważ oczekuje zupełnie czegoś innego. Facet jest zawiedziony, oczekiwał uznania, pochwał, i naprawdę ostrego, namiętnego seksu w zamian za swój wkład w związek. Jest przybity, rozdrażniony, czuje się oszukany, odczuwa głęboki zawód. W tym samym czasie kobieta także jest głęboko rozczarowana, gdyż z racji wychowania, nie może powiedzieć, ba! nie może sama przed sobą przyznać się czego chce, społeczeństwo gardzi pewnym typem osobowości więc ona chce być jak inni, normalna. Tłumi to, więc jej pragnienie bólu i następującego po nim ukojenia przejawia się poprzez dokuczanie facetowi. Ona sama nie wie dlaczego to robi, ale robi, dokucza, jest uszczypliwa, agresywna, a facet cierpi. Jeden wytrzyma i ucieknie, bojąc się tego co może zrobić, inny nie wytrzyma wyszydzania, uderzy a gdy opadną emocje i pozna rozmiar zła które wyrządził żonie, zacznie ją przepraszać.

 

I  zauważy bardzo dziwną, wręcz szokującą rzecz - jego kobieta odczuje wielka ulgę, wybaczy i będą mieli wspaniały ze sobą kontakt. Ulga od napięcia trwającego miesiące czy czesto latami jest tak wielka, że kobieta płacze ze szczęścia. Oczywiście nie jest to szczęście, a poczucie że wielki i ciężki kamień spadł z barków, ulga psychiczna której rozmiaru nie da się opisać. Poczuje odprężenie, emocje które się w niej kłębiły, znikną. Ulga, radość, lekkość i poczucie bycia kobieta, bycia potrzebną, seksowną, zawładną jej umysłem. Z kolei owładnięty poczuciem winy mężczyzna, będzie kopulował jak szalony z namiętną jak nigdy wcześniej kobietą, przysięgając sobie że to był ostatni raz kiedy ją uderzył. Ale gdy lawina spada, jest nie do zatrzymania... kobieta wie że szydząc z męża dostąpi uwolnienia od własnych, chorobliwych emocji. Facet już wie, że po uderzeniu będzie wspaniały seks i normalna, rodzinna atmosfera, a kobieta będzie koło niego skakać żeby najlepiej jak tylko się da, mężowi dogodzić i sprawić mu przyjemność. Ta gra będzie się więc powtarzać, do momentu aż któraś strona przesadzi i zbyt mocno wczuje się w swoją nową rolę. Gdy nikt nie przesadzi, związek ma szansę się utrzymać, jednak na "stare lata" i tak zacznie się wypominanie, poczucie straconych szans, życia które przeciekło między palcami.

 

Może być też na odwrót. Mężczyzna mógł być odtrącony emocjonalnie przez matkę, więc będzie kompulsywnie poszukiwał ciepła w kobietach. Wytrenuje swoje ciało i umysł w perfekcyjnym uwodzeniu kobiec, będzie świetny w seksie, zrobi wszystko by dostać od kobiety to, czego nie dostał nigdy od matki. Nie dziwne więc, że kobiety w to natychmiast wchodzą, oczekując szczęścia i wspaniałego faceta. Ale gdy nasz przykładowy facet znajdzie te ciepło, natychmiast ucieknie. Dlaczego? ponieważ nie zna stanu intymności i ciepła doświadczanego z kobietą, a wszystko co nowe i nieznane, jest przerażające. Poszukiwacz całe życie szuka, by gdy znajdzie, uciec. Jedyną metoda utrzymania takiego mężczyzny przy sobie, jest bycie chłodną suką. Kobiety jednakże, nie znając tych prostych zależności, ulegając swojej ambicji, chcą sobie udowodnić swoją "kobiecość" i chcą zmienić faceta swoim ciepłem. To się nigdy nie udaje, i udać nie może, w efekcie czego facet ucieka od ambitnej kobiety, która przegrywając bitwę której wygrać się nie da, znajduje ukojenie w bluzganiu na uciekiniera. Tchórz, gnój, pusty, emocjonalny kaleka, żałosny - epitetom nie ma końca, a mocne słowa są odzwierciedleniem jej poczucia bezradności, lęku i rozpaczy.

 

Dlatego właśnie tak ważne jest poznanie rodziców swoich partnerów. Oczywiście, wszyscy nakładają maski, a co się dzieje w rodzinie gdy nikt nie widzi, jest tajemnicą. Ale dobry obserwator, który wie czego szukać, zawsze coś znajdzie. Dobry obserwator to człowiek, który obserwuje swoje ego, swoje myśli - wszyscy jesteśmy jeśli chodzi o zasadę działania, tacy sami. Nie potrzebujesz do tego żadnej wiedzy z książek, wszystko jest w Twojej głowie. Nie wszystko zobaczysz, są nieszczęśnicy którzy poświęcają całe życie by doprowadzić do perfekcji swoją społeczną maskę. Całe życie stracone na to, by koledzy z pracy i sąsiedzi nas lubili... to się nazywa skorzystanie z daru życia, żyć dla sąsiadów, którzy choćbyś się wypruł sobie żyły, zawsze Cię obmówią.

 

Zasada jest jedna - czy Twoja kobieta kieruje się w życiu ego? czy rozróżnia swój świat myśli i opisów rzeczywistości, oraz istniejąca obiektywnie rzeczywistość? nie? to nie hajtaj się z nią. Proste jak drut! na co liczysz? że nagle się oświeci pod Twoim wpływem? Twoja kobieta będzie reagować na swoje myśli w głowie, nie na realną rzeczywistość. To cholernie proste, i jeśli chcesz zaznać szczęścia, musisz to zrozumieć. Patrzysz na świat, i widzisz jego opisy w swoich myślach. Świat nie istnieje dla Ciebie, tylko jego opis, myśli które go tłumaczą. To bardzo proste, otwórz umysł i czytaj dalej;

 

 

 

Jednemu drzewo kojarzy się z radością, bo w młodości z kolegami zbudowali sobie na drzewie domek, i w nim beztrosko bawili w doktora z piegowatą Gochą. Komuś dziadek po reformach Balcerowicza się powiesił na gałęzi z nędzy i rozpaczy, więc drzewo wzbudzi dreszcze, grozę i rozpacz. Ktoś inny widzi w drzewie przyjemne ciepełko, gdy drzewo się porąbie i napali nim w piecu. Każdy widzi i czuje coś innego, ale to cały czas jest to samo drzewo. Jeśli powiem facetowi któremu drzewo kojarzy się z wiszącym dziadkiem, z którego wylewa się gówno a napuchnięty fioletowy język wystaje z ust, że drzewo jest fajne, mogę dostać po pysku. Jeśli powiem komuś, kto kocha drzewa że drzewo jest straszne bo wieszają się na nim ludzie, uwierzy mi? uzna fakt wieszania, podobnie jak uzna fakt istnienia księżyca, ale jego emocje będą nadal pozytywne. Ci wszyscy ludzie w przykładzie, wierzą w swoje myśli. Rzeczywistość dla nich nie istnieje, tylko jej opis w ich głowie. Są nieprzebudzeni, duchowo martwi, pochłonięci przez swoje myśli, które zamykają im widzenie czegoś pięknego. Człowiek przebudzony patrząc na drzewo, ujrzy... drzewo. I tyle. Żadnych wisielców, domków na drzewie, drewna na opał, to będzie tylko i aż drzewo. Drzewo jest piękne, wszystko jest piękne jeśli widzisz to naprawdę takie jakim jest, a nie swój opis.

 

 

 

Patrząc na potencjalnego partnera, widzimy swoich ex, swoje pragnienia społeczne, biologiczne, porównania do idoli i autorytetów życiowych, realizujemy pragnienie zemsty, dowartościowania się i szereg innych, często kompletnie dziwacznych. Na podstawie swoich odczuć podejmujemy decyzję - ale rzadko kto, widzi człowieka takim jakim jest bez tych wszystkich kolorowych szkiełek. I jeśli Twoja kobieta (czy facet) żyją w iluzji duchowej, to wiedz że nie będzie miało znaczenia co zrobisz, ale jak jej myśli to zinterpretują, i w oparciu o co z jej przeszłości. Bez świadomości tych procesów, partner jest kompletnie nieprzewidywalny i skrajnie nielogiczny. To jest urocze gdy jesteś zakochany, ale przestaje być urocze a staje dramatyczne, gdy wracasz do trzeźwości po hormonalnym haju. Bądź czujny czytelniku, piękne kobiety są wśród nas!

Czytany 13742 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:13
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd