Najnowsze felietony

czwartek, 22 styczeń 2015 22:21

Życie według Marka

Napisał 

Gdy zacząłem analizować związki i je opisywać na blogu, zaczynałem jako lubiany przez kobiety, naiwny romantyk. Miałem do Pań żal że są materialistkami, a przez moje narzekania wyraźnie przebijało pragnienie ich posiadania.

Rózga na rozdęte serialami kobiece ego

Uwielbienie bądź nienawiść do Pań, jest w zasadzie tym samym, gdyż oznacza że tak czy siak, ale myślisz i koncentrujesz się na nich, pragniesz ich. Jeśli czegoś nie potrzebujesz, nie myślisz nawet o tym, a co dopiero mówić o silnych emocjach. Skoro od miłości do nienawiści jeden krok, w drugą stronę działa to tak samo. Zauważ że nasze kochane Panie, wcale nie obawiają się nienawiści; one przeraźliwie boją się obojętności i ignorowania.

Skąd pewność, że to najdotkliwsza rózga na kobiece ego? Z ich podwórka, one doskonale wiedzą że gdy są ignorowane, bardzo źle się czują - każdą tkanką swego serca, pragną uwagi i zainteresowania. Ludzie walczą z innymi w taki sposób, jakiego doświadczyli na własnej skórze - stąd wiedzą że to naprawdę boli. "Chcę zapomnieć", "zapomniałam", czyż nie takie właśnie stwierdzenia płyną najczęściej z ust Pań? No cóż, zapomnieć można tylko szablonowego mężczyznę, Ryśka z Klanu, a nie takiego który wzbudzał silne emocje (pal licho jakie). Robienie tego co chce kobieta, w naiwnej, wykształconej oglądaniem komedii romantycznych i radami mamusi nadziei że zyskamy tym jej względy, jest najkrótszą drogą do krainy zapomnienia.

Puszyste żądzą clitoris

Kobieta pożąda gdy jej serce płonie, więc tylko niestabilne zachowania, mogą ten ogień paliwem emocji utrzymać. Uroczy kryminalista, oszust matrymonialny, kalibabka i uczuciowy malwersant to osoby, które budzą w kobiecie żar emocji, więc chociaż umysł kobiety ciągnie do bezpiecznej przystani, gdzie wtulona w zaśmierdziały, turecki sweter misia sobie beztrosko pochrapuje, to dusza lgnie do tego, który bierze ją jak swoją rzecz, źle traktuje, wyśmiewa i jest absolutnie odporny na jej gierki i manipulacje. Skąd ta odporność? Z wewnętrznej pogardy do kobiety, z pewności że kobieta jest tylko seksownym ciałem skrywającym egoistyczne, emocjonalnie niedorozwinięte dziecko. Gdy kobieta coś mówi, płacze, awanturuje się, nasz ogier nie przejmuje się tym, uważając to za niewarty zainteresowania bełkot. Tę właśnie "odporność", Panie nazywają czymś magnetycznym, pociągającym, magicznym, mówią "nie mogę go rozgryźć" - bo budzi to w nich chęć walki i rywalizacji. Silny samiec od tysięcy lat, to lepsze geny i przyszłość dla dziecka, więc organizm uruchamia seks, potężne uczucia i hormony zadowolenia, by nieszczęsnego samca związać ze sobą; najpierw do puszystego żądzą clitoris, a później (jak najszybciej, póki się nie znudzi) do potomstwa.

Dlaczego taki mężczyzna jest pożądany? Ponieważ wzbudza emocje, rozbudza nadzieję na zmianę brutala w słodkiego (z czasem do porzygania), ułożonego Reksia domowego, czyli daje szansę na zasmakowanie poczucia władzy - kiedy tak się stanie, kobieta zacznie się nudzić, a w końcu gardzić ciepłym misiem w kapciach. Jeśli kobieta gardzi, winą za swoje uczucia obarcza samca (miał dać szczęście, wszyscy tak mówią od komedii romantycznych, poprzez harlekiny do stereotypów kulturowych), więc zdradza by się w ten symboliczny, podstępny, z natury kobiecy sposób na nim zemścić za "swoją krzywdę". Zmiana innego człowieka pod siebie i swoje potrzeby jest wielką rozkoszą; jest najczystszą esencją władzy. Spokojny chłopak nigdy nie wzbudzi takich emocji, które kobieta utożsamia z byciem żywą, z ekstazą. Dlatego mądry facet nie daje się nabrać na kobiece szlochy, baśnie o złym facecie który bije i nie szanuje. Czemu nie odejdzie? Bo ma nadzieję na wygraną, na zmianę mężczyzny. Podejmuje grę w której musi przegrać, ale ona jeszcze tego nie wie. Chce kosztem drugiego człowieka, zrobić sobie dobrze - i płacze by dodatkowo coś ugrać na własnej manipulacji od zatroskanego otoczenia. Jest Ci źle, to odejdź. To naprawdę jest takie proste.

Piękne ciało daje władzę

Ale wróćmy do opowieści o mnie. Panie oczywiście protestowały, zapewniając że liczy się tylko wnętrze, ale dupy bezrobotnemu dawać nie chciały - na szczęście czytały, komentowały. To bardzo dowartościowuje, gdy czyta się mężczyznę którego celem jest kobieta. Ma się wtedy poczucie władzy, świadomość że wystarczy ruszyć paluszkiem, a facet jest mój; tak w istocie było. Gdy masz coś, na kim innym zależy, rozdajesz karty - tym czymś są piękne ciała Pań, w których nie tylko ja przecież pragnąłem pomyszkować. Właśnie dlatego Panie tak dbają o ciało, modę, ponieważ atrakcyjność daje władzę nad mężczyzną, a to niezwykłe, jedyne w swoim rodzaju poczucie przyjemności, władzy, gdyż można wtedy kierować mężczyzną, liczącym na wiadomą nagrodę za wierną służbę u stóp pięknej Pani. Im potężniej kobieta zachwyca się swoją kobiecą siłą, tym większa rozpacz się pojawia gdy traci urodę, a wraz z nią milkną zachwyty Panów.

Straszne jest życie człowieka, który utożsamił swoje szczęście z atrakcyjnością ciała; gdy zniknie uroda, oddala się poczucie przyjemności, a na jej miejsce wprowadza się na stałe depresja, rozpacz i żal. U Pań zaczyna się rozpaczanie, że chociaż urody nie ma to mogły być pieniądze i wygodne życie, a nie męka ze starym, sapiącym dziadem. Kobieta wyobraża sobie wtedy, że mogła wyjść za milionera, po czym zaczyna święcie wierzyć w tę wykutą w kuźni harlekinowych mrzonek wizję; dlaczego? By móc pozbyć się męża (a dobytek zatrzymać dla siebie, dość częste sprawy), albo móc na nim się wyżywać, wylewać z siebie cały swój strach i złość w postaci jadu i przemocy, usprawiedliwiając się tym że jest zraniona i nieszczęśliwa przez męża. Jeśli kobieta za młodu stawiała na swoją dobrotliwość, rozwijała poczucie szczęścia niezależne od ciała, innych ludzi itd. (rozwój osobisty), będzie z wiekiem coraz radośniejsza i żywsza, a jej więdnące z wiekiem ciało będzie coraz pełniejsze wewnętrznego piękna. Jeśli stawiała na ciało, będzie w piekle na ziemi. Przeciętna kobieta w wieku 45 lat to przeważnie ruina z żylakami, nadwagą, mniej lub bardziej widoczną grzybicą od cukrów; wtedy trzeba zerwać ze starym trybem życia, gdzie Panowie pomagali za jeden uśmiech, a nastawić się na zupełnie inne, daleko mniejsze możliwości pasożytowania na męskiej chuci, bo i chętnych brak.

Duma albo szczęście, wybieraj

To ciężka sprawa, gdyż opanowanie np. nawyku kilkunastu lat palenia papierosów jest straszne, a co dopiero mówić o czterdziestu latach nawyku, gdzie uśmiech dawał natychmiastową gratyfikację, a Panowie prześcigali się w podlizywaniu i pomaganiu - pozostaje więc obwinianie świata (ludzie są źli i głupi, bo nie chcą służyć za darmo), żal i pogrążanie się w telewizyjnych serialach, a później w kościele na modłach, jedynej odskoczni od koszmaru życia - kaźni który zgotowała sobie sama cierpiąca. I jak pomożesz takiej osobie? Nie dasz jej nowego ciała, możesz za to dać wiedzę jak się zmienić - ale tacy ludzie nie chcą się zmieniać, bo to jest trudne. Muszą więc cierpieć, by dzięki temu zrozumieć że źle pokierowali swoim życiem, źle zainwestowali. Jak ktoś jest chorobliwie dumny, nie chce uznać że postawił na złego konia w gonitwie życia, ratunku dla niego już nie ma.


Dla zachowania wizji siebie jako mądrej osoby która nigdy nie mogła się pomylić, zniszczy swe życie. Kto ma pokorę i dość męczarni, może zacząć się zmieniać, czego początkiem jest uznanie że się źle wybrało - a cierpienie powoli, konsekwentnie zacznie zanikać, odsłaniając nowy obraz siebie i życia, piękniejszy niż wszystko co możemy sobie obecnie wyobrazić. Zmieni się tylko nasz sposób patrzenia, nic więcej - ale to w zupełności wystarczy. Różnica między rozpaczą a cichym, spokojnym szczęściem, leży tylko w sposobie patrzenia, postawie wobec życia. Kto utożsamił swoje szczęście z czymkolwiek co przemija, musi cierpieć gdy tego nie ma, a gdy dostanie pojawia się strach, że to straci. A ludzie myślą że wraz z wygraną w totka, zaczną być szczęśliwi - nic z tego. Jak uczy doświadczanie, to tylko wstęp do najbardziej ponurego rozdziału życia.

Odpicowany złom na erotycznym rynku

Wróćmy na chwilę do tych 45 letnich wraków - Panie oponują że mają dzieci, pracę, nie mają czasu oraz pieniędzy na kosmetyki. To wszystko nieprawda. By mieć zdrowe, silne i jędrne ciało, wystarczy dużo mniej jeść (rezygnacja z pieczywa), oraz robić po pięć, dziesięć minut dziennie proste ćwiczenia - przysiady, pompki, mostki, rozciąganie. Można wspomóc organizm nauką relaksacji, gdzie organizm głęboko odpoczywa od codziennego stresu, regenerując się. Można korzystać z terapii oczyszczających (lewatywa, oczyszczanie wątroby) i za pomocą soków. To wszystko jest śmiesznie tanie, ale trzeba chcieć zrezygnować z porannych bułeczek, pączków, ciastek, batoników, fast foodów - ale się nie chce. Więc jeśli się nie chce, to się wygląda i czuje źle. Albo przyjemność płynąca ze zdrowia i atrakcyjności, albo przyjemność płynąca z ciastek i obfitych obiadów. To Twój wybór, oraz Twoje konsekwencje. Zamiast windy - schody, zamiast dwóch przystanków, spacer. Można? Oczywiście że tak. Tim Ferris w sowjej książce "4 godzinne ciało" udowodnił, że ćwicząc wymachy kettlami piętnaście minut na tydzień, można zbudować całkiem niezłą siłę i ciało. Naprawdę nie da się wyrwać piętnastu minut na dobę raz w tygodniu? Dla kogo ten kit?

Później odkryłem internet, a że całkiem nieźle piszę, zacząłem się umawiać na szybkie randki w celu wiadomym. Na początku byłem pełen poczucia winy, grzeszności, wstydu, ale z czasem te uczucia minęły, a ja zacząłem się świetnie bawić. Poobsiadałem portale randkowe, czaty, nawiązałem znajomość z kolegami, którzy też tak polowali, dzięki czemu wymienialiśmy się Paniami; polowaliśmy w wilczych stadach, potęgując szansę na sukces. Zawsze gdy o tym piszę, Panie pokrzykują że były to dziwki i hiviary - nic bardziej mylnego. Przez moje łoże przewinął się kwiat Warszawskiej kobiecości, od dresiar przez biznesłomenki, artystki do urzędniczek. To całkiem normalne, fajne babki, które musiały ukrywać że lubią seks. Musiały, ponieważ społeczeństwo które uwielbia seks, potępia za to kobiety. Społeczna hipokryzja jest gigantyczna - tym większa przyjemność z łamania wszelkich tabu, śmianie się w nos straszącym piekłem i chorobami hipokrytom, którzy sami już tu i teraz żyją w swoim prywatnym piekle.

Agresja "szczęśliwych"

Gdy zacząłem opisywać to, co dzięki temu zrozumiałem, pojawili się faceci którzy widząc że mam już jakąś wiedzę, zaczęli mi się zwierzać. Było to okropne (wysrywano się we mnie bez litości), ale bardzo potrzebne doświadczenie, które uświadomiło mi że tak naprawdę wszystko co wiemy o kobietach, to mity i kłamstwa. Zacząłem to wszystko opisywać, więc pojawiły się już konkretne reakcje otoczenia. Jedni nienawidzili, drudzy coraz chętniej czytali. Panie już otwarcie atakowały, a skala ich agresji mnie zaskoczyła. Przecież nikomu nie robię krzywdy, prowadząc bloga i opisując moje doświadczenia - skąd więc tak skrajne emocje? Pojawili się Panowie, którzy także byli agresywni - to jak później zrozumiałem, ludzie którzy swój ożenek i potomstwo uważają za wielki sukces życiowy, dzięki któremu czują się lepsi.

Jeśli ktoś jak ja pisze że właściwie stali się ofiarami hormonów, że seks jest w istocie bardzo tani (nie trzeba się dla niego żenić, pozbywać dorobku życia), a rozmnażają się nawet bakterie, czują się tym osobiście obrażeni. To ci goście z brzuszkami, którzy gardzą singlami i bezdzietnymi, na tej pogardzie budując swoje poczucie życiowego sukcesu. "Jestem kimś bo mam dzieci i żonę, nową fabię z salonu". Gratuluję, ale skoro jesteś taki szczęśliwy, skąd tyle złości? Uszanuj mój wybór, ja Twój szanuję.
Człowiek w życiu powinien iść za głosem serca, więc jeśli pragnie dzieci, niech je ma - ale jeśli czuje w środku opór, niech nie wierzy że to się później zmieni - a jak się nie zmieni, tylko pogłębi? Ty cierpisz, dziecko także wyczuwa cierpienie, nawet skrywane za parawanem miłych słówek, mamy więc rodzinny dramat, bo ktoś dał się zastraszyć drwinkom zazdrosnych mędrków. Większość rodzin to wytwórnia patologii, bo dzisiejszy, pełen przemocy i zła świat, to są przecież dzieci z takich rodzin - jak szczęście i dobro może zrodzić zło? Oni tylko oddają to, co dostali od rodziców w dzieciństwie. Niestety, wychowanie dziecka to nie tylko pieniądze i dbanie o podstawowe potrzeby, ale nauka swoim własnym przykładem, a tu już wiele rodzin daje kompletnie dupy. Jeśli rodzice są nieszczęśliwi, zakompleksieni, sfrustrowani, to dziecko właśnie to a nie słodkie słówka dostaje w pakiecie - i różnie przejawia. Jedno będzie całe życie lękowcem, inne będzie miało depresję, kolejne przemieni strach w przyjemniejszą społecznie formę, czyli agresję i zostanie bandytą, politykiem albo korwinowcem.

Jak smakuje Bestia?

Jednak z puli Pań syczących, część z nich była ciekawa jak smakuje łóżkowe tango z bestią, potworem który zagląda nie tylko do umysłu kobiet, ale i pod ich sukienkę; korzystałem, bo niby dlaczego nie? Okazało się że istnieje część kobiet (bardzo mała), która mi zakomunikowała że mam rację. Niektóre z Pań mówiły mi wprost, jakie jeszcze konkretnie stosują manipulacje. To niezwykła rzadkość, by kobieta się nie tylko do tego przyznała, ale żeby w ogóle była świadoma co robi. Większość Pań żyje jak robot, nieświadoma tego że w określony i zaprogramowany w dzieciństwie sposób reaguje. Uczucia i myśli których doświadczają, uważają za swoje, co oczywiście jest nieprawdą. Emocje i myśli są wynikiem wychowania i socjalizacji, wytwarzania nawyków, więc nie tylko można, ale i trzeba je zmieniać (jeśli są dla nas niekorzystne). Takie życie przypomina sen, a raczej senny koszmar. To właśnie one najgłośniej krzyczą, potępiają i osądzają inne kobiety, by na ich tle poczuć się lepszą - jak ktoś czuje się nikim, tylko w ten sposób umie chociaż na chwilę poczuć się "na górze". Głównym jednak celem obrzucania gównem są prostytutki, które uniemożliwiają szantażowanie męża brakiem seksu.

Płacisz dwieście złotych, i trzymane migreną małżonki od miesiąca napięcie znika - trzeba zacząć od nowa. Gorzej że mężczyzna wtedy widzi, że dla seksu nie trzeba zapisywać mieszkania małżonce, oddawać oszczędności, bo seks jest śmiesznie tani. Więc niemal wszystkie Panie jednym głosem przekonują, że dziwka to najgorsze, najohydniejsze co istnieje - bo za dwieście złotych daje to, za co naiwni faceci płacą dobytkiem życia. Prostytutka psuje pobożnym, "normalnym" małżonkom świetny interes, jakim często jest krańcowa eksploatacja oszołomionego pragnieniem cipki mężczyzny. Dlatego od lat głoszę dobrą nowinę wszystkim spragnionym i głodnym mądrości, uciskanym braciom samcom - cipki są właściwie za darmo, tylko trzeba wiedzieć jak się do nich dobrać. Ponieważ ja wiem, już się nie dam nabrać. Być może ten fakt budzi tak niezdrowe emocje, skierowane przeciwko mnie, Państwa uniżonemu słudze.

Kłamstwo źródłem wiedzy o życiu

Jednak szczytem było poznanie ludzi, którzy opowiadali mi jak wewnętrznie rozbite małżeństwo, nienawidzące się i zdradzające, ćwiczy w domu najdrobniejszy szczegół, by inni myśleli że się kochają na zabój - a romantyczki widząc to płaczą, wierząc że szczęście w związku istnieje, a to że one go nie czują, to na pewno wina męża. Szczęście to nawyk, nic więcej; nawyk cieszenia się życiem. Nikt nie może nam go dać, albo zabrać. Jeśli nie masz nawyku cieszenia się życiem (trzeba go wyćwiczyć powtarzaniem), jesteś żebrakiem i nędznym cwaniaczkiem, który wykorzystuje ludzi i sytuacje, by poczuć w sobie te mityczne, opiewane w harlekinach i komediach romantycznych szczęście. Dlatego właśnie spotyka Cię cios za ciosem - bo wykorzystujesz ludzi, niszczysz ich, chcąc wycisnąć jak cytrynę. Czym się różnisz od złodzieja, mordercy? Zabijasz w ludziach wiarę w świat, więc mordujesz duszę a nie ciało - a wszystko dlatego, bo nie chce Ci się rozwijać swego nawyku cieszenia się drobnostkami; lepiej liczyć że pomachasz nóżką, a jakiś samiec przyjdzie i wtłoczy w Twe żyły endorfiny, a w portfel pieniądze na kosmetyczkę i waciki. Pusty! Płytki! Zraniła Cię kobieta! Emocjonalnie niedorozwinięty gówniarz! Być może... To już całkiem zburzyło mur dawnych wierzeń, dzięki czemu mogłem wyruszyć dalej, ku samemu jądru wiedzy.

Na tym etapie zarabia się najlepsze pieniądze, ma dostęp do dużej ilości inteligentnych ludzi, czyli dla zdolnego człowieka otwiera się wiele możliwości. Ale ponieważ ciągle czułem w sobie ból i głód, nie doznałem głębokiego spełnienia, wkraczałem w ten świat coraz głębiej, rozumiejąc coraz więcej rzeczy które mnie oszołomiły.

Związek wyzwala hormony przyjemności

Ludzie wchodzą w związki dla przyjemności, oraz dla uniknięcia nieprzyjemności bycia pogardzanym singlem. Związek to taka sama przyjemność jak ciastka, papierosy, alkohol i narkotyki - na poziomie ciała są to te same związki chemiczne, które warunkują stan zadowolenia. Związek daje największy haj, więc dlatego miliardy ludzi żyje marzeniem o nim. Chcą się poczuć dobrze, nie wiedząc że za chwilę satysfakcji zapłacą dwudziestoma chwilami ciężkiego kaca. No cóż, w życiu za darmo jest tylko ser w pułapce na myszy. Właśnie dlatego byłem lubiany i proszony o coachingi (jak się to teraz modnie nazywa), ponieważ ludzie chcieli szybciej i sprawniej zdobyć porcję przyjemności, w postaci seksu bądź związku - chcieli też nauczyć się, jak ją utrzymać na dłużej. To i większość spraw o których piszę, bardzo dokładnie wytłumaczyłem w książce "Stosunkowo dobry".

Taki coaching jest dość prosty. Omawiamy jak działa kobieta, że kieruje się przy wyborze mężczyzny podświadomością, ma wzorce które preferują silniejszego psychicznie mężczyznę, czego trzeba się nauczyć (najlepiej trenując samoocenę, udawanie nie ma sensu). Proste sprawy jak się nie dać zdominować, budować granice, tworzyć miksy emocji (raz złość później czułość) by wzbudzać zainteresowania, oraz jak działać, by nie przegrać mieszkania i życia w sądzie. Coachingi które robiłem, można traktować chociażby jako coachingi alkoholowe. Siadamy i rozmawiamy jak pić, żeby euforia trwała jak najdłużej, kac był jak najmniejszy, wymioty ograniczyć do minimum a biegunkę dotrzymać w jelitach do domu. To wszystko działa na takiej samej zasadzie - i jest kłamstwem, ponieważ to co później zrozumiałem, to fakt że człowiek jest sumą programów (wzorców), które można zmieniać. Oczywiście czytałem o tym już dużo wcześniej, ale istnieje duża różnica między informacją a jej pełnym uświadomieniem.

Wycisnąć jak najwięcej serotoniny

Coaching to próba zwiększenia wydajności, wyciśnięcia więcej przyjemności - skazana z góry na porażkę. I to jest straszny błąd, gdyż jeśli nawet nauczyłem kogoś jak mieć więcej wilgotnych spotkań z Paniami, to jednocześnie go unieszczęśliwiłem. Jeśli ten człowiek utożsami swoje poczucie zadowolenia z seksem, podświadomie będzie rósł w nim strach i złość. Pomyślmy na spokojnie - im więcej razy coś powtarzasz, tym mocniejszy staje się nawyk. Jeśli dawniej paliłeś kilka fajków dziennie, po roku będziesz palić paczkę. By utrzymać zadowolenie na stałym poziomie, trzeba coraz więcej dostarczać bodźca (papierosów, alkoholu, ciastek, seksu itd.). Czyli żyjąc seksem, wielką przyjemnością, przyzwyczajasz się do niego, potrzebując coraz więcej seksu, oraz coraz bardziej perwersyjnego, gdyż zwykły nie budzi już takiego dreszczu emocji co dawniej. Najczęściej idzie się w kierunku mężatek, gdyż daje to masę adrenaliny). Ale z czasem Twoja wydajność będzie spadać... można stać się impotentem, zachorować na prostatę, złapać chorobę weneryczną, co wtedy? Czeka Cię długotrwały, bolesny odwyk. Im mocniej kochasz seks, tym większa będzie rozpacz, poczucie bezsensu zycia pozbawionego największej przyjemności. Póki jeszcze możesz kopulować, strach przed tym zaczyna się w Tobie kumulować, powodując niewidoczny (na początku) stres. Zaczynasz też na bardzo głębokim, nieświadomym (póki co) poziomie, nienawidzić kobiet - za to że Twoje zadowolenie jest od nich zależne, że musisz grać, kłamać by zdobyć swój narkotyk, czyli seks. Ponieważ przez wiele lat medytowałem, uświadomiłem sobie wszystkie te sprawy, dzięki czemu łagodnie przeszedłem od korzystania z wdzięków Pań, do właściwie niewymuszonego celibatu.

Znam cenę tego sportu, co mocno tłumi moje pożądanie. Ale zawsze mam w sobie głęboki szacunek do tych wszystkich Pań, dzięki którym mogłem wejrzeć w głąb siebie, poznać to co mną kieruje, odkryć mój potencjał. Gdy teraz patrzę na kobietę, widzę dzieło sztuki, podziwiam ich emocjonalną energię, ciało i emanację - rozkoszuję się nimi tak, jak wschodami słońca, które budzą we mnie niezwykłą radość i poczucie bliskości. Wchłaniam nie tylko wzrokiem ich esencję, widząc w kobiecie Boskie piękno. Wszyscy przecież jesteśmy aktorami, grającymi przypisane nam role.

Moi samcy

Jeśli więc Ci pomagam w tych sprawach, jednocześnie wpycham Cię w szpony depresji, tylko na razie tego nie widzisz. Ale zobaczysz. Gdy to zrozumiałem, zupełnie zmieniłem linię nauczania moich samców - teraz uczę jak nauczyć się kochać siebie, odczuwać do siebie życzliwość; jak się z samym sobą poczuć dobrze. Gdy uda Ci się to zrobić, a nie jest to łatwy proces, gdyż dziesiątki lat byłeś uczony nienawidzenia siebie, pojawi się duża przyjemność, spokój, poczucie pogodzenia z samym sobą. Wtedy każda ze światowych rzeczy, nigdy Cię nie pochłonie tak, by jej utrata albo strach przed nią, niszczył Ci życie. To jedynie słuszna linia rozwoju, a bardzo możliwe że poznam jeszcze wyższe stopnie wiedzy. Wtedy kolejny raz przyznam że się myliłem. Gdy zdobędziesz, uchwycisz przyczółek życzliwości do siebie, już nigdy nic w świecie Cię tak mocno nie zrani, nie skrzywdzi, nie rozpieprzy w proch. Ani pieniądze, ani nierealne oczekiwania wobec ludzi i świata, ani kobieta, ani żadna rzecz która z tego świata pochodzi.


www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum.

--------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 10276 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
-1 # Prawda! 2015-01-22 23:26
ogień!!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # Sylwia 2015-01-22 23:48
No, no..ładnie..cor az lepiej :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Waldek 2015-01-22 23:49
Marku- Przeszedłem długą drogę i w części dzięki Tobie przeszedłem ją szybciej.
Teraz jestem w kropce. Czuję, że moja przeszłość, toksyczni rodzice żyją we mnie i odradzają się co jakiś czas.
Czy jeżeli mam pieniądze odłożone to powinienem poszukać doświadczonego psychoterapeuty który pomoże mi się tego pozbyć czy dalej pracować na własną rękę?
Czy mógłbyś się ustosunkować do kwestii psychologów?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Marek 2015-01-23 00:26
Ja bym pracował na własną rękę - cel znasz. To podbijanie samooceny. Jeśli ją konkretnie załatwisz, ona stanie się siłą która Cię wyciągnie z wielu ciężkich problemów. Żaden psycholog tego za Ciebie nie zrobi, zwłaszcza że często są to kompletne pacany, skoncentrowane tylko i wyłącznie na umyśle, odrzucając istnienie duchowości. Ja po kilku sesjach u cwaniaczka NLP owca i psychologa, na które wyłożyłem prawie trzy tysiące, zrozumiałem że to są drapieżniki polujące na ofiarę.

Co do Pań psycholog, to byłem przerażony ich głupotą. Może tylko tak trafiałem (wątpię), ale one się nie nadają dla ludzi już głębiej czujących.

Wszystko co dobre masz w sobie - trzeba tylko po to sięgnąć, nastroić się na to. Co do problemów, one zawsze się pojawiają. Przerobisz jedną rzecz, jest ulga - za chwilę pojawia się kolejna. Przeżywam to bezustannie i tak to właśnie wygląda. Jesteś zawsze sam z tym i tak jest dobrze - jeśli ktoś może Ci pomóc, to tylko zmotywować Cię do pracy nad sobą. To dużo, ale i tak Ty dzierżysz lejce.

A więc pracować, dziękować - sobie przede wszystkim, swemu ciału, psychice, poczuć w sobie tę emocję wdzięczności. Słowo "dziękuję" jest tylko zapalnikiem, celem jest odczucie emocji. Później dziękujesz dużym strukturom, a więc dziadowskiej Polsce, politykom, mafii, żydom, klechom - wszystkim tym, których osądzałeś, potępiałeś. Koniecznie należy się pokłonić i podziękować rodzicom, choćby Cię gwałcili - później zwracasz się do Boga/matki ziemi/przyczyny /matrixa (jak zwał tak zwał), przepraszając że osądzałeś, oceniałeś, niszczyłeś się negatywnymi myślami, niechęcią do życia.

I tak właśnie codziennie zapierdalasz, nie ma że boli. Uczucie wdzięczności ma tak wzrosnąć, że będziesz o nim śnił. Każde przykre zdarzenie ma budzić w Tobie odruch wdzięczności - zrób tak przez miesiąc, ale na poważnie, i zobaczysz co się stanie z Twoim życiem :)

I do tego nie jest potrzebny żaden srołcz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Waldek 2015-01-23 13:30
Cytuję Marek:
Ja bym pracował na własną rękę - cel znasz. To podbijanie samooceny. Jeśli ją konkretnie załatwisz, ona stanie się siłą która Cię wyciągnie z wielu ciężkich problemów. Żaden psycholog tego za Ciebie nie zrobi, zwłaszcza że często są to kompletne pacany, skoncentrowane tylko i wyłącznie na umyśle, odrzucając istnienie duchowości. Ja po kilku sesjach u cwaniaczka NLP owca i psychologa, na które wyłożyłem prawie trzy tysiące, zrozumiałem że to są drapieżniki polujące na ofiarę.
......

I do tego nie jest potrzebny żaden srołcz.

Dziękuję. Moje 2 tysie na początek uratowane :).
Ps. Masz jeszcze książki z autografem?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-01-23 22:16
Mam ostatnie komplety jeszcze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # wojtal 2015-01-23 00:22
Marku, w jaki sposób mogę wpłynąć na moją podświadomość i zmienić konkretny nawyk?

Dla prostego przykładu załóżmy, że widok pająka wzbudza we mnie strach i obrzydzenie - co objawia się tym, że bojaźliwie odskakuję i na przykład piszczę jak mała dziewczynka :)
Jak wpłynąć na podświadomość, żebym reagował inaczej - całkowitym spokojem i opanowaniem?

Chodzi mi teraz o konkretną technikę treningu - książkę "Stosunkowo dobry" przeczytałem, jeżeli gdzieś umknęła mi ta wiedza, to proszę nakieruj mnie w którym miejscu książki znajdę potrzebne info.
Kojarzę jedynie technikę "boggingu" wpływającą na pewność siebie, wyższą samoocenę.

Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2015-01-23 00:36
Cytuję wojtal:
Marku, w jaki sposób mogę wpłynąć na moją podświadomość i zmienić konkretny nawyk?

Dla prostego przykładu załóżmy, że widok pająka wzbudza we mnie strach i obrzydzenie - co objawia się tym, że bojaźliwie odskakuję i na przykład piszczę jak mała dziewczynka :)
Jak wpłynąć na podświadomość, żebym reagował inaczej - całkowitym spokojem i opanowaniem?

Chodzi mi teraz o konkretną technikę treningu - książkę "Stosunkowo dobry" przeczytałem, jeżeli gdzieś umknęła mi ta wiedza, to proszę nakieruj mnie w którym miejscu książki znajdę potrzebne info.
Kojarzę jedynie technikę "boggingu" wpływającą na pewność siebie, wyższą samoocenę.

Pozdrawiam

"Stosunkowo dobry" Rozdział drugi, strona od 22 :lol: pozdrawiam :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # witek 2015-01-24 17:57
Sylwiu zgaqdlem 21 luty, pomylilem miesiac
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2015-01-23 22:21
Technik jest wiele, nie każda działa na ludzi tak samo - na mnie np. ogólnie niezłe metody NLP słabo działają. Kiedyś panikowałem z pająkami, niemal psychozy dostawałem, a teraz się tylko brzydzę, ale zero paniki. Osiągnąłem to w ogóle nie pracując z tą fobią, a ogólnie nad samooceną, oraz stosując kody uzdrawiania parę minut dziennie.

Jak ktoś ma dobry kontakt ze swoją podświadomością , powinien jej wytłumaczyć obrazami i słowami (które wywołują emocje), że jak jest pająk, to znaczy że je robaki, znacznie dla nas od niego niebezpieczniejsze.

W ogóle trzeba ze sobą rozmawiać, tłumaczyć podświadomości wszystkie rzeczy - że warto wybaczać a nie chować urazę, że poczucie bezpieczeństwa i komfortu jest fajniejsze niż ciągły lęk, który niszczy nam życie, że warto otworzyć się na wyższe siły, zamiast szukać zadowolenia w wódzie, koleżkach i dupczeniu. Trzeba rozmawiać, przekonywać z miłością, życzliwością, wyobrażać sobie pożądane nawyki. To trwa, ale warto.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ktoś 2015-01-23 00:36
po przeczytaniu życia wedlug Marka, mam ochotę prosić mocno; o Życie ,chroń mnie od nadmiernych doświadczeń, pozwól mi zostać dzieckiem.Troch ę szokujesz Mistrzu, to fakt, ale jednocześnie -jeśli mogę pokusiś się o analizę :), to jakbyś budzil się z malowniczego acz koszmarnego snu, wciąż będąc w przeszlości jedną nogą .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Widmo Geniusza 2015-01-23 10:31
K*rwa no to ja mam tak, jak te czterdziestolet nie wraki z żylakami, że boję się utraty wyglądu, choć stanowi on w mojej hierarchii bardzo znikomą wartość, bo zauważyłem pewne zatrważające zjawisko na przestrzeni swojego życia. Bardzo atrakcyjnemu fizycznie facetowi kobiety stwarzają warunki bytowania, jak gdyby był w raju na ziemi. W sklepie obsługują z uśmiechem, na ulicy mrugną, spojrzą, czasem zagadają, na uczelni dadzą notatki do skserowania, napiszą pracę, podadzą terminy zaliczeń. Nieatrakcyjny fizycznie facet, będzie w towarzystwie kobiet( jeśli nie ma pieniędzy) czuł, że jest balastem dla matki ziemi i najlepiej byłoby, żeby zdechł na nowotwór złośliwy, aby przypadkiem nie przekazał swoich ewolucyjnie kiepskich genów. Dlatego pal diabli jeszcze te przykłady z obsłużeniem w sklepie, gdzie przystojny facet będzie obsłużony po królewsku, a brzydki z wyrazem nienawiści na twarzy, tak by odczuł, że powinien teraz wrócić do domu i się powiesić, ale w pracy i życiu zawodowym to się kładzie cieniem na wszystko i nie da rady pracować w miejscu, gdzie roi się od kobiet, jeśli jest na równorzędnym, a nie daj boże na niższym stanowisku. Na podstawie swojej atrakcyjności facet może się w robocie( gdzie jest większość kobiet) opi*dalać, chodzić i udawać, że coś robi, a jeszcze tępe laski zrobią to za niego. Ja pracowałem w niejednym miejscu to wiem, że tak jest. Zresztą żeruję na moich koleżankach z uczelni i gdyby nie one to już dwa lata temu bym wyleciał, bo nic nie robię. Bez żadnych wyrzutów sumienia to robię, bo wiem, że gdybym był brzydki chudziutki, niski to by mnie zgnoiły, mój kolega z roku tak wyleciał, bo był brzydki i tępe laski w niczym mu nie pomagały i śmiały się z niego za plecami. Rozwiązaniem jest chyba wyuczenie zawodu, gdzie nie ma w pracy kobiet.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Waldek 2015-01-23 13:39
Cytuję Widmo Geniusza:
Bardzo atrakcyjnemu fizycznie facetowi kobiety stwarzają warunki bytowania, jak gdyby był w raju na ziemi. W sklepie obsługują z uśmiechem, na ulicy mrugną, spojrzą, czasem zagadają, na uczelni dadzą notatki do skserowania, napiszą pracę, podadzą terminy zaliczeń. Nieatrakcyjny fizycznie facet, będzie w towarzystwie kobiet( jeśli nie ma pieniędzy) czuł, że jest balastem dla matki ziemi i najlepiej byłoby, żeby zdechł na nowotwór złośliwy, aby przypadkiem nie przekazał swoich ewolucyjnie kiepskich genów.


Z moich obserwacji wynika, że jak nieatrakcyjny fizycznie facet nie dba o siebie (to o czym pisał Marek- nie dba o ciało bo nie lubi siebie) i swój ubiór to jest osobą z którą nie warto się trzymać bo nic pozytywnego ona nie wniesie do relacji.
Znam gościa który jest raczej tępy (ochroniarz na dysce) ma zeza, łysą głowę, jej kształt, rysy wyglądają jak pół dupy zza krzaka. To nie przeszkadza mu chodzić na siłkę i mieć naprawdę niezłą dupeczkę i fajny charakter.

Co do bycia chudym- chudzi którzy znam odżywiają się mąką pszenną białą z margaryną a na to kiełbasa najtańsza albo zamiast tego zupka chińska (teraz trochę przesadziłem ale o mniej więcej o to mi chodzi, że jedzą źle) a przecież mogli jeść zdrowo i być szczupli i umięśnieni.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2015-01-23 22:24
Przystojnych traktują lepiej nie tylko kobiety, ale i faceci. Każdy chce mieć robiącego wrażenie kumpla, z którym można iść na dyskę czy gdzieś wyskoczyć na miasto.

Jak pracowałem w ostatniej firmie, to był taki zniewieściały przystojniaczek opierdalacz, wszystkie panny go oblegały - nie mogłem w to po prostu uwierzyć :) Oczywiście że miał łatwy żywot, jak zwykle. Ale brak zagrożenia sprawia że człowiek staje się zadufany w sobie, nie rozwija wiedzy - a to prowokuje z czasem błędy. Widziałem niejeden raz, jak takie przystojniaki były upolowane - po prostu nie mieli motywacji do zdobywania wiedzy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Vincent 2015-01-24 09:54
Waldek i Widmo Geniusza, a co z kimś, tak jak ja, kto z powodów zdrowotnych nie może chodzić na siłownię? I do końca życia skazany jest na bycie chudym wieszakiem? Mam z tego powodu wyć do księżyca? Mam się zabić, bo jakieś Panny krzywo na mnie patrzą i kręcą nosem na moje wątłe nadgarstki?

Litości...świat nie kręci się wokół kobiet. Nie można swojego życia podporządkowywa ć ich chorym wizjom, ocenom czy krzywym spojrzeniom.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Widmo Geniusza 2015-01-24 10:49
Vincent, ale ja nie twierdzę wcale, że facet musi podporządkowywa ć się kobiecemu widzimisię, i robić konkretne rzeczy ze swoim ciałem, bo ona tak chce. Oczywiście, że nie powinieneś wyć do księżyca, bo to niczego nie zmieni. Podałem tylko atrybuty, które sprawiają, że kobieta życzy facetowi śmierci na raka. Tak samo jak facet, który dostanie na oczach kobiet wp*dol od dresów spowoduje tym samym uruchomienie w jej podświadomości mechanizmów pogardy dla jego osoby i zablokowania mu dostępu do seksu, a czy to, że kobieta ma fanaberie, żeby jej facet nap*dalał się tak jak Legolas w ostatnim hobbicie zmieni fakt, że normalny, zwykły człowiek nie nap*dala się dobrze i nie musi umieć i chcieć tego robić, większość ludzi nie potrafi i nie uczestniczyło w takich konfrontacjach. Co nie zmienia faktu, że kobiecą fanaberią jest, byś wyskoczył z pięściami na dresa z nożem w obronie jej ciałka, a ona popłacze na Twoim pogrzebie, przez parę miesięcy pobędzie sama, a potem znajdzie nowego fagasa, gdy Ty już będziesz od pół roku gnił w grobie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Waldek 2015-01-24 14:03
Cytuję Vincent:
Waldek i Widmo Geniusza, a co z kimś, tak jak ja, kto z powodów zdrowotnych nie może chodzić na siłownię? I do końca życia skazany jest na bycie chudym wieszakiem? Mam z tego powodu wyć do księżyca? Mam się zabić, bo jakieś Panny krzywo na mnie patrzą i kręcą nosem na moje wątłe nadgarstki?

Litości...świat nie kręci się wokół kobiet. Nie można swojego życia podporządkowywać ich chorym wizjom, ocenom czy krzywym spojrzeniom.


Jak chodzi o kwestie zdrowotne to mam zbyt mało doświadczenia żeby się wypowiadać. Jeżeli wiem, że ktoś ma realne problemy zdrowotnie niezależne od niego to inaczej na niego patrzę.
Nie będę oszukiwał- także patrzę na ludzi także kategoriami ładny, brzydki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Widmo Geniusza 2015-01-24 10:29
Coś w tym może być, tylko wydaje mi się, że dużą rolę gra jeszcze tutaj to jak się facet zachowuje. Jeśli będzie przystojny, ale słabszy psychicznie( ja jestem słaby psychicznie) to będzie szanowany i lubiany tylko do momentu, aż nie dostanie łatki słabego. Zresztą w przypadku kobiet też tak jest. Jak wyczują jakąś fobię, słabość, zestresowanie, zobaczą jak samiec jest upokarzany to jest skończony. U mnie sytuacja obróciła się o 180 stopni i widzę różnicę. Kiedyś to się w ogóle niczego nie bałem i byłem skrajnie pewny siebie( to był chyba wynik nieświadomości i naiwności młodego chłopaka). Nie unikałem konfrontacji słownej i fizycznej. Jakbym nie miał żadnych hamulców i nie odczuwał konsekwencji to był respekt, lubiany i szanowany przez każdego i pełno chętnych kobiet. Po jakimś czasie coś się we mnie zmieniło i jestem teraz po prostu introwertycznym , łatwo się stresującym w sytuacjach zagrożenia, człowiekiem. Ja to akceptuje, bo wiem, że strach jest integralną częścią człowieka i gdybym ciągnął tak jak wcześniej to już bym może nie żył, ale zdążyłem już odczuć jak bardzo w takich sytuacjach kobiety życzą mi śmierci na raka. Zacząłem się nawet bać publicznych wystąpień( kiedyś nie miałem żadnych oporów) zawsze po wygłaszaniu w stanie stresu, z trzęsącymi się rękoma referatu na uczelni, czuję jak uwielbienie koleżanek z grupy przeradza się w pogardę i jakaś ich część życzy mi żebym zdechł. Fajnie by było się od tego odciąć i znaleźć jakąś spokojną pracę, bo żryć trzeba, a pracowałem z kobietami nie raz i nie polecam nikomu. Wredne to, ambitne i fałszywe, narobi człowiekowi świństw, jak zobaczy słabość. Apropos tej słabości to kiedyś zrobiłem eksperyment i przegrałem bójkę ze słabszym przeciwnikiem na oczach koleżanek, jak to się później rozniosło to laski, które wcześniej się do mnie uśmiechały, udawały że mnie nie widzą na korytarzu i nawet cześć nie mówiły. Mój znajomi zrobił ten sam eksperyment. Ustawił się z kumplem w parku przy lasce, przegrał, a ona zerwała.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-01-24 11:55
Tak, Panie w pracy wyraźnie okazują pogardę słabszym, traktują je z uśmieszkiem wzgardy. Tych silnych, szefów, jak bogów - bo mogą potencjalnie dać nasienie i lepsze życie, a w razie rozwodu zostawić majątek. W każdej pracy widziałem to samo.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-01-25 15:51
Potwierdzam. Mnie sfera zawodowa nie rusza bo nie mam skrupułów. Nauczyłem się przez życie, że trzeba grac fair do czasu, gdy inni to robią. Dalej jak ktoś przegnie dostaje kopa w kark, po którym już nie wstaje. Ja oczywiście mam trzy dni na L4 z zasłoniętymi roletami w oknach i nadzieją, że nikt nie zadzwoni do drzwi ;) Inaczej jest w sferze prywatnej, jestem qrwa bezbronny jak dziecko a ludzie widząc moje osiągnięcia na polu zawodowym oczekują tego samego w sferze międzyludzkiej. To jest jakaś schizofrenia, nie umiem tego ogarnąć i stanowi to dla mnie poważny problem ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # brat 2015-01-23 11:41
Tak, właśnie o tym jest artykuł. Przekleństwo posiadania a następnie utożsamienia się z atrakcyjnością. Później nieuchronnie przychodzi rachunek. Kolega, który wyleciał dostał szansę na coś znacznie ciekawszego
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-7 # Sylwia 2015-01-23 14:45
Cytat:
Uwielbienie bądź nienawiść do Pań, jest w zasadzie tym samym, gdyż oznacza że tak czy siak, ale myślisz i koncentrujesz się na nich, pragniesz ich. Jeśli czegoś nie potrzebujesz, nie myślisz nawet o tym, a co dopiero mówić o silnych emocjach. Skoro od miłości do nienawiści jeden krok, w drugą stronę działa to tak samo. Zauważ że nasze kochane Panie, wcale nie obawiają się nienawiści; one przeraźliwie boją się obojętności i ignorowania.
Święta prawda, niestety tak jest. Obojętność czy ignorowanie jest dla kobiety gorsze od nienawiści. Chociaż chyba to tyczy sie wszstkich ludzi, jakiekolwiek uczucie jest lepsze, niż obojętność
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawelec 2015-01-23 23:04
Mistrz nie spuszcza z tonu - pięknie ;-)
Marek już nie raz o tym pisał, ale tutaj też ciekawie i dosadnie przedstawione odnośnie biznesu farmaceutyczneg o. Pozdrowienia dla Braci Samców

http://kontrowersje.net/szara_masa_bez_m_zgu_w_wersji_dzie_po
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Kajko 2015-01-24 07:23
Marku, zacząłeś pisać jakby lepiej :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-8 # Marek 2015-01-24 11:56
Zobaczcie na komentarze do tego tekstu na wykopie
www.wykop.pl/link/2356694/zycie-wedlug-marka/
Brzuchaci Panowie w akcji :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2015-01-24 12:09
Najbardziej smucą mnie te oklepane komentarze w stylu:

"W świecie są głupie suki, czyli takie które wyrywasz Ty i są normalne dziewczyny które nie polecą na Twoje teksty."

Jacy ludzie śa beznadziejni nudni, jacy jednowymiarowi i przewidywalni.. .jak kurczowo trzymają się tych swoich przekonań i bronią z istną zaciekłością swojego światopoglądowe go smrodu. Aż czasami czuć, że po drugiej stronie piana leci z ust hektolitrami.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2015-01-24 12:10
Albo:

"Nie masz pojęcia o związkach. Nie masz pojęcia o prawdziwym życiu z kobietą :)
Twoje wizje wypełnione są fałszywymi obrazami, bo przez czterdzieści lat nie znalazłeś nikogo, kto chciałby w pełni z Tobą dzielić życie
."

:-| :-|
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-8 # Marek 2015-01-24 14:10
Kanister to Sławuś, to są powtarzane do znudzenia od wielu już lat te same teksty. Ten drugi jest po prostu wypełniony strachem i jego konsekwencją, agresją. Tak właśnie żyje typowy, "normalny" facet - piekło na ziemi, najczęściej dobrze ukrywane.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marek 2015-01-24 14:12
Cytuję Kajko:
Marku, zacząłeś pisać jakby lepiej :)


Już się trochę zapętlam, powtarzam, dobija mnie konieczność pisania ciągle tego samego - muszę znaleźć nowy sposób wyrażania siebie. Rysować nie umiem, śpiewać też nie, myślę że trzeba napisać nową książkę, ale w niej będę musiał przepisać połowę zawartości ze "Stosunkowo dobry", żeby ją lepiej zrozumieć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Bolo 2015-01-24 09:49
"Okazało się że istnieje część kobiet (bardzo mała), która mi zakomunikowała że mam rację. Niektóre z Pań mówiły mi wprost, jakie jeszcze konkretnie stosują manipulacje"

Z moich skromnych doświadczeń raczej wynika, że kobiety to takie kameleony. Jak są w trybie zdobywania ergo haju hormonalnego są zdolne do robienia i mówienia rzeczy, które są zaprzeczeń ich wcześniejszych zachowań i wypowiedzi. Np blachara w szpilkach, która zna jedynie drogi z wiejskiej dyskoteki do pobliskiego lasu na numerek może nagle okazać się pasjonatką wysokich gór i trekingu, puszysta jola co to lubi seriale i dobrze zjeść nagle odgrywa w sobie ukryte zdolności i zapisuje się na kurs tańca (poprzednia dziewczyna obiektu była tancerką) itp, itd. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że one rzeczywiście w to wierzą i robią to nieświadomie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-01-24 11:56
Dokładnie. Zakochana kobieta zaczyna nawet medytować, modlić się, zmieniać swoje wzorce, ale jak poczuje władzę - koniec z głupotkami :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Waldek 2015-01-24 14:12
Miałem dwóch kolegów z którymi chodziłem na piwko i było fajnie. W którymś momencie jeden z nich przyprowadził swoją dziewczynę i już gryźliśmy się w języki ale nadal było ok (to już nie gej-party więc na plus). Po czym znalazłem dziewczynę i ją przyprowadziłem , panie nie dogadały się zbytnio. Czara została przelana jak dołączyła do nas trzecia dziewczyna której podobał się "wolny" kolega.
....
Teraz już nikt się nie chce spotykać. Moja skomentowała wszystko i wszystkich po czym ja wziąłem udział w festynie solidarności z nią, zapewne reszta kolegów też.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Rysiek$ 2015-01-24 15:12
Wszystko jasne, pozostaje pytanie zasadnicze, które już tu kiedyś dawno temu zadałem. Jaki jest sens tego wszystkiego?

To co opisuje Marek to przedszkole, które jednak jest doktoratem dla wielu ludzi wykształconych, świadomych, pozornie obytych. Jak już nauczysz się unikać ciosów i cieszyć życiem to zaczniesz sobie zadawać nieco głębsze pytania i wówczas...może być regres. Co Ty na to Marek?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-01-24 17:51
Jakbyś Rysiek mógł nieco rozszerzyć pytanie, bo nie wiem za bardzo o co chodzi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek$ 2015-01-25 07:04
Chodzi Marku o to, że każdy proces w życiu jak i proces główny będący samym życiem powinien posiadać jakiś cel, sens - nazwijmy to jak chcemy. Jeżeli żyjesz w traumie, nie umiesz postępować z kobietami, masz mało pieniędzy itp i chcesz coś zmienić to działasz, analizujesz, uczysz się i w końcu osiągasz sukces na swoim poletku. Teraz pytanie, czy to jest celem życia? Owszem - poznanie siebie, rozwój, ciągła droga i nauka może takowym być ale jak przejdziesz przez większość faz i wybijesz się powiedzmy grubo ponad średnią w rozumieniu pewnych spraw to zadasz sobie pytanie "po co to wszystko"?
Tu bym przywołał znów Bukowskiego, który w alkoholu upatrywał środka do przetrwania ;) Koniec końców zarówno Bukowski, Ty i ja spoczniemy pół metra pod ziemią. Chodzi mi o pytania zasadnicze w tym o to jedno "czy warto"? Dla komfortu życia? Może i tak ale czasem mam wrażenie, że to sztuka dla sztuki :)
Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2015-01-25 10:14
Cel? Sens? Myślę, że jeśli odkryjesz w sobie dobro, Boskość, miłość to niezależnie od tego gdzie w życiu dojdziesz i co będziesz robił, to będziesz multiplikował i siał dobro... wychowując dzieci, pisząc książkę, siedząc w obozie koncentracyjnym czy będąc zbieraczem złomu. To jest automatyczne i nie ma znaczenia co będziesz robił... i odwrotnie nienawidząc siebie, niezależnie od tego co dokonasz, to rozmnożysz nieszczęście, pogardę i cierpienie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2015-01-25 10:36
Też o tym myślę wiele. Sądzę że celem pobocznym jak dla mnie, jest zyskanie komfortu życia - i nie chodzi o pieniądze, ale o to bym nie czuł bezustannie lęku (jak w młodości), by nie szarpały mną negatywne stany emocjonalne. To zajmie mi pewnie wiele lat - celem zaś ostatecznym jak dla mnie, jest uświadomienie sobie swojej Boskości, wyjście ponad ziemski, prymitywny umysł. Ten cel widzę bardzo mgliście, bo kilka razy doznałem podobnych stanów.

Oczywiście mogę być w błędzie, bo w tych tematach abstrakcyjnych błądzę jak we mgle. Możliwe że za 20 lat będę się śmiał z dzisiejszej wizji tych spraw. No ale póki co tak to widzę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # TPakal 2015-01-24 16:44
Cytat z Wykopu:
"...wydaje mi się że Ciebie spotkało coś przykrego (za pewne ze strony matki), co sprawiło że jesteś przekonany o tym że każda laska leci tylko na kasę i w końcowym rozrachunku chce oszukać faceta. Ile według Ciebie powinna trwać faza zakochania? Ja jestem ze swoją już 6 lat i nadal mam i masaże i jedzenie. Monotonia w związku? Jak tylko się pojawia to lecimy za granicę, w nowe miejsce i po nowe doświadczenia." - (pewnie do Egiptu pod piramidy) :-) Tak ten kolega od komentarza rozumie szczęście w związku. :-) Gdy mam do czynienia z takimi ludźmi (jest to jednak pewien ich rodzaj z konkretnymi cechami charakteru)to dostrzegam u nich pewną naiwność i łatwowierność w podejściu do życia. Ci ludzie nie chcą i nie próbują zrozumieć, że są manipulowani - przez społeczeństwo, przez rząd, różne rządowe instytucje (powołane oczywiście dla dobra narodu) oraz przez system bankowy. Może się mylę, ale takie właśnie osoby często są "właścicielami" swojego majątku, który często nabyli w ramach kredytu (np. we franku szwajcarskim). :-) Oni, gdy jakiś autorytet szanowany przez społeczeństwo, pluje im w twarz, np. bezczelnie oszukując, to oni mówią, że pada deszcz. Pozdrawiam Mareckiego i S-B. T ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2015-01-24 17:52
Są słodko naiwni, a jednocześnie chytrzy, agresywni i wypełnieni negatywnymi emocjami. Oto obraz zwykłych ludzi, którzy Cię zabiją, byle tylko udowodnić jacy są wyluzowani i szczęśliwi. Ale czy szczęśliwy człowiek spędza życie w necie, dopiekając innym?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2015-01-24 18:40
TPakal - w dużym stopniu, fachowo ową przypadłość zwiemy "syndromem sztokholmskim".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Karola 2015-01-24 17:56
Wszystko ładnie, pięknie, jedyna rzecz, co do której mam wątpliwość to "praca z samooceną". Czy ktoś, kto " pracuje z samooceną ", nie stanie się niewolnikiem samooceny ? Czyż nie jest to kolejna iluzja ( która początkowo jest potrzebna, by się jakoś utrzymać na nogach, gdy inne iluzje odpadaj), ale którą będzie trzeba odrzucić na dalszym etapie ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # witek 2015-01-24 18:02
Marku pewnego dnia dla kasy i slawy bedziesz pisac podreczniki dla facetow kur domowych i dawac rady ze jak nie chce to kwiatki i zmywanie i prasowanie dla kobiety :lol: wtedy zarobisz kase i slawe i nawet w ntv Szczuka osobiscie poda ci reke hehe
osobiscie reki bym Sczuce nie podal a jesli to zdeezynfekowalb ym potym dlon tak ze odeszla by mi skora z dloni.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # witek 2015-01-24 18:06
Marek musisz stac sie bardziej komercyjny a nie prawdziwy.
dawaj mezom rady o kwiaTKACH DLA ZNUDZONYCH MEZATEK o zrozumieniu kobiet itp. hehe a nie prawdziwe i szczere.
do tvn pojdziesz na rozmowe ze Szczuka tam ja opieprzysz i zyskasz slawe a potem kase. bedziesz jak Doda tylko ze odwrotnie doda swiata swiadomych mezczyzn.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # witek 2015-01-24 18:12
Marek nastepna ksiazke zacznij od prologu tak:
idioci bracia samcy. ciotki i mamy radza wam dobrze ze trzeba byc dzentelmenem itp.
bedzie to bestseller starych bab i mlodych romantyczek.a ty za ta kase swoim stalym czytelnikom zrobisz prezent w postaci tygodnia nad morzem w knajpie i motelu ja i Sylwia jak i nowhereman moze i nutka czujemy sie juz zaproszeni.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TPakal 2015-01-24 22:03
Ja bym tu dodał, że jest to konformizm połączony z kompletnym brakiem krytycznego myślenia. Vincent, jakiej ostatnio słuchasz muzyki? Pytam, bo kiedyś się nieźle na ten temat rozpisałeś.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2015-01-25 10:05
Ostatnio słucham sporo krautrocka, fusion z lat powiedzmy 1968-1976 (najlepszy i najbardziej twórczy okres), nieco awangardy i grindcoru (powrót do korzeni).

Zobacz to, dla mnie bardzo ciekawa muzyka, choć nieco drażni mnie wokal, bo jestem zwolennikiem flegmowego growlingu:

www.youtube.com/watch?v=QVOASknimeA

Albo to, projekt Dan Swano w dużym stopniu (choć nie aż takim jak np. Edge of Sanity):

www.youtube.com/watch?v=IQ_qi26frjY
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # TPakal 2015-01-25 13:06
Ciekawe projekty muzyczne,widać, że lubujesz się Vincent w skandynawskim metalu. Jednak chyba jest najbardziej mroczny ze wszystkich, dlatego tak lubiany. Ostre klipy Dimmu Borgir - też niezła jazda. Ja obecnie jestem na etapie jazzu lat 50-60, głównie John Coltrane i Miles Davis. Czysta muzykoterapia. :-) Muzyka dobra do baraszkowania z jakąś dowolną, fajną dupeczką. :-) Pozdro. T
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TPakal 2015-01-25 13:24
A propos fusion. Bardzo lubię Soft Machine, Weather Report, no i genialne polskie kapele - Walk Away i Laboratorium. T.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2015-01-25 15:00
Walk Away poznałem ostatnio dzięki koledze z braciasamcy.pl i się osłuchuję. Uważam że to kawał zacnej muzyki.

Soft Machine uwielbiam, szczególnie "Thrid", natomiast Weather Report owszem cenię, ale tylko okres lat 1971-1976. Potem, czyli po dołączeniu Pastoriousa, poziom muzyczny tej kapeli leci na łeb na szyję, zmierzając prostą drogą do czystej komercjalizacji . To już jest taki smooth jazz do poduchy. Zero w tej muzyce psychodelii, tylko jakieś mdłe melodie.

Kiedyś, za czasów szkoły średniej fascynowała mnie fińska, "trupojebna", oldschoolowa scena deathmetalowa, ocierająca się o doom lat powiedzmy 1989-1996. Miałem na jej punkcie istnego pierdolca, nawet z kilkoma już od dawna nieistniejącymi kapelami spotkałem się osobiście w Finlandii, żeby odebrać demówki/epki ich nagrań, głównie na kaseciaku, oczywiście pierwsze wydania.

Nie muszę chyba mówić ile są one obecnie warte? 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # TPakal 2015-01-26 12:53
Dla mnie Weather Reporter faktycznie tylko do Mr Gone - póżniejszej muzyki nie słucham. Walk Away - dwie pierwsze płyty studyjne, rewelacja. Emanuje z nich pozytywna wielka energia. Słucham z analogów. Dobrze wyrównujesz klimaty obu nurtów muzyczńych. Deathmetal - mroczna tajemnica, Fusion - wielki pozytywny ładunek energii. Przynajmniej jak tak to odbieram. Polski jazz zawsze był na bardzo wysokim poziomie, nie odstawał od światowego. Pozdrawiam. T.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # jarek 2015-03-27 19:18
jaka jest cena tego "sportu"?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd