Najnowsze felietony

poniedziałek, 08 grudzień 2014 20:09

Nie zniszcz własnych dzieci

Napisał 

Znam naprawdę wartościowych chłopaków, którzy mieli ojca pijaka, albo matkę histeryczkę (nie wiadomo co gorsze). Dorastając w toksycznej relacji, wchłaniając w najważniejszym okresie życia brudy zamiast miłości i poczucia bezpieczeństwa, tworzyli sobie silne postanowienie; "Nigdy nie zrobić takiego piekła swemu dziecku".

Brzydka i wierna, bo nikt jej nie chce

By odgrodzić się od strasznego dzieciństwa, wybierają brzydką (bo rzekomo wierną i spokojną) kobietę, a swym dzieciom chcą zapewnić godne, dobre życie wszelkim kosztem. Tragedią jest że tacy wartościowi, doświadczeni przez życie ludzie, nieświadomie stworzą piekło swoim dzieciom takie same, albo jeszcze gorsze niż im zrobiono. Dlaczego?

Pijaństwo, przemoc albo histeryczne, neurotyczne zachowania matki (bądź na odwrót), nie jest przyczyną - ale SKUTKIEM. Wypływa z cierpień i bólu, który człowiek próbuje zlikwidować alkoholem, albo destrukcyjnymi zachowaniami. Czytałem ostatnio na onecie wyznania seryjnego mordercy, który wyraźnie opisuje jak po pierwszym morderstwie (gwałt i uduszenie dziewczyny), poczuł niesamowitą, nie do opisania ulgę. Od tej pory już wiedział, jak sprawić by ponure, okrutne życie nabrało rumieńców. Podobną ulgę czuje bokser po wygranej walce, kiedy miesiącami odczuwał silny stres, bał się o wynik walki, wkładał całego siebie w treningi. Można to przyrównać do naciągnięcia cięciwy w łuku. Świadomość wygranej zwalnia ją, zalewając ciało hormonami euforii i szczęścia, dając odczucie niewysłowionej ulgi. Ulga i ekscytacja jest tym większa, im potężniejszy był stres. Im mocniej naciągnięsz cięciwę lęku, tym większa rozkosz gdy ją puścisz. Podobnie jest z seksem; im większe podniecenie, tym większa ulga mylnie brana za rozkosz, gdy napięcie wraz z nasieniem opuszcza nasze ciało.

Mędrek zawsze cierpi

Odprężyć nas może medytacja, specjalne, głębokie oddychanie, wizualizacja, umiejętnie dobrany do naszych możliwości sport - ale by dostąpić tego cudownego stanu, trzeba przemóc swój stres, napięcie; to nic miłego. Alkohol jest pozornie prostszym wyjściem - pijesz słodki napój, a za chwilę czujesz jak odpręża się całe ciało; Jest fajnie, przyjemnie, znikają lęki i opory a pojawia się euforia i odwaga. Nie trzeba głęboko oddychać, starać się, walczyć z chęcią włączenia telewizora czy komputera, który kolorowymi światełkami oddala nas od naszych wewnętrznych lęków i ograniczeń. Jest cudownie! Ale za chwilę cudowności, trzeba zapłacić setką chwil koszmaru, wymiotami i biegunką (czasami wszystko w jednym momencie). Taki to biznes, jak amber gold - ale ludzie nie znają innych metod, a jak się im o nich pisze, bronią swej alkoholowo - tytoniowej "metody" za wszelką cenę. Wolą umrzeć na raka czy marskość wątroby, rozbić rodzinę i zniszczyć życie dzieciom, byle nie wyszło że się mylili; tak się objawia przywiązanie do swej "mądrości". Im mocniejsze takie utożsamienie się łatką "mędrca", tym większa panika na myśl, że możemy się mylić - a przecież pomyłka jest ludzką rzeczą, a przyznanie się do niej - szlachetną.

Im więcej wiary w naszą mądrość, tym więcej lęku że wyjdziemy na głupca - i jeszcze więcej stresu, który w jakiś sposób trzeba bezustannie zmniejszać, by nie zwariować; najłatwiej wódką.
Ojciec alkoholik, matka histeryczka; ofiary presji dotyczącej wyglądu, ubioru, stanu posiadania, statusu społecznego, zdolności umysłowych. Im bardziej ludziom zależy na opinii otoczenia, udawaniu szczęśliwych; im bardziej utożsamili swoje Ja i zadowolenie z dostatkiem, samochodem, domem, kontem bankowym, zdolnościami umysłowymi, wykształceniem, pozycją społeczną, umięśnieniem i masą ciała - tym większy stres że tracąc to, będą potwornie cierpieć, ludzie przestaną ich poważać, klepać po plecach. Im większy stres, tym większe poczucie męki i strach - automatycznie wzrasta więc potrzeba wyluzowania się, odprężenia - choćby na chwilę, wszelkim kosztem.

Stłuc studenta marketingu

Tę potrzebę świetnie spełniają alkohol, słodkie i śmieciowe jedzenie, hazard, papierosy i narkotyki. Ale są też inne sposoby na rozładowanie koszmarnego stresu i lęku - np. pobicie kogoś, obmówienie, zaszkodzenie. Mamy więc młodego dresiarza, który bije chudzinę studenta - by odczuć wielką ulgę gdy złamie mu nos, podbije oczęta. Powstaje w nim wzorzec, świadomość że takie właśnie działanie daje ulgę. Gdy znowu poczuje stres, poszuka ofiary do pobicia, wyładowania się - co kiedyś na mocy zwykłej statystyki, musi skończyć się jego połamaniem czy więzieniem. Tylko nieliczni przetrwają bez poważnych uszkodzeń ciała, za to będą wiedzieć że w każdej chwili może ich spotkać odwet za to co zrobili. Jeśli nie będą czuć tego lęku, będą bezczelni do takiego poziomu, że wreszcie spotka ich kara, ponieważ poczują się za mocni, a w tym bajorze konkurencja jest spora.

Podobnie działają internetowe "trole", które w ten sposób radzą sobie z OBJAWAMI frustracji, napięcia i stresu. Niektórzy ludzie będący stale pod wpływem stresu, reagują na wszystko co ich denerwuje histerią, wrzaskami, demolowaniem otoczenia i zachowaniami typowo "wariackimi" (przeważnie Panie). To ich odpręża i relaksuje, pozwala nie dopuszczać do świadomości niechcianych, bolesnych informacji. Dla dziecka widok szalejącego i tryskającego śliną rodzica jest straszny, traumatyczny. Dziecko nabywa wzorce, że miłość i bliskość zawsze kojarzą się z chorymi zachowaniami. Zgodnie z podświadomym wzorcem, człowiek zawsze dąży do jego spełnienia, zrealizowania w swoim życiu tego, co widział u rodziców i uznał za prawdę; podnieca go więc i interesuje partner, który właśnie takie przeżycia mu zapewni. Jest to wybór podświadomości, a więc dokonuje się bez naszej świadomej wiedzy; wybieramy emocjami, nie logiką. Te wszystkie rzeczy bardzo szczegółowo opisuję w mojej książce "Stosunkowo dobry".

Znajdź przyczynę, a nie skutek

Jeśli pochodzisz z takiego domu, musisz zrozumieć że to co widziałeś, było reakcją na bezustanny stres; było jego skutkiem. Jeśli miałeś ojca alkoholika, nienawiść do alkoholu i nie spożywanie go - nic Ci nie da, nie uwolni Cię od koszmaru dzieciństwa. Jeśli miałeś mamę wariatkę, nic nie da nieludzkie opanowanie, zimna jak lód w mojej szklance z whisky reakcja na nieprzyjemne wydarzenia w Twoim życiu. Zmiana zewnętrzna nic nie da; to jak malowanie trupa. Trzeba zmienić się wewnętrznie; tylko to ma sens. Najpierw trzeba zrozumieć o co chodzi, zobaczyć drugie dno pijackich ekscesów rodziców, a później solidną, wytrwałą pracą zmieniać swą podświadomość.

Rodzic przekazuje dziecku wzorce - niezależnie od tego co mówi, nie znające mowy dziecko kojarzy zachowania rodzica (podświadoma mowa ciała, której nie da się kontrolować) na dane sytuacje, kopiuje je i wprowadza jako wzorce w swoje życie. Ty też skopiowałeś stres, niechęć, pogardę i nienawiść do siebie samego Twego rodzica. Masz w sobie wzorzec, destrukcyjny program - i myślisz że dbanie o dziecko, odrabianie z nim lekcji, dbanie o jego ubranie i jedzenie, spędzanie z nim czasu sprawi że Twoje dziecko nie będzie miało spieprzonego dzieciństwa jak Ty. Niestety, będzie miało - bardzo możliwe że jeszcze gorzej. Dziecko do czwartego roku życia wchłania wzorce rodziców do swej podświadomości, więc nie ma znaczenia czy pijesz, ćpasz, histeryzujesz, jesteś opanowany, zimny, chłodny, uśmiechasz się; liczy się wzorzec niezadowolenia z siebie, i ten właśnie przekażesz. W jaki sposób on objawi się w Twoim dziecku? Różnie. Wstąpi do gangu, zacznie ćpać, dziarać się, pić, zostanie gejem (na złość otoczeniu), będzie nienawidzić rodziców, zostanie politykiem, robiącym kasę finansistą... i nic z tym nie zrobisz, ponieważ ważna jest przyczyna, a nie skutek. Może też wydawać się całkiem szczęśliwe i zdrowe, ale w środku będzie wiele bólu i rozpaczy. Ludzie do perfekcji opanowują ukrywanie negatywnych emocji. Czasami swój ból dziecko będzie rozładowywać mordując innych ludzi, doświadczając wtedy wielkiej ulgi; z destrukcyjnym wzorcem wszystko jest możliwe. Gdy go złapią, ludzie będą się dziwić; dobra rodzina, były pieniądze, dzieciaki zawsze czyste i w kościele z rodzicami, zawsze mówią dzień dobry... skąd morderstwo?

Obiadek i paciorek 

Twoje zachowanie nie jest nawet w promilu tak ważne, jak Twoja osobowość i jej wzorce, bo to przekażesz dziecku, a nie farmazony o tym żeby było grzeczne, kochało Bozię i jadło do końca obiadek. Możesz zadbać o wszystko; zapieprzysz się w walce o chleb i pieniądze, żeby żonie i dzieciom nic nie brakowało, a zawsze coś w tym łańcuchu pęknie; żona zdradzi (bo kochałeś za mało albo za mocno, byłeś za długo w domu albo za krótko), dziecko się pochoruje, ktoś Ci spuści łomot i okaleczy... coś zawsze zdarzy się takiego, że zaplanowaną sielankę zniszczy. Przyczyną zawsze będzie wzorzec, który w sobie nosisz i który przekażesz dzieciom. Tylko on się liczy. Wzorzec może iść wiele pokoleń, różnie się przejawiając; warto by na Tobie się skończył, został zlikwidowany.

Jeśli dziecko skopiuje od Ciebie wzorzec miłości do siebie, życzliwości i prawdziwego szacunku, może nie dojadać, chodzić w łachmanach, próbować alkoholu, narkotyków, papierosów i będzie zapraszane do gangu (co podwyższa poczucie wartości zakompleksionym) a nigdy się od tego nie uzależni, będzie je od tego odpychało. Takie dziecko niezależnie od pozycji i stanu finansów, będzie zadowolone z życia, spełnione i pełne satysfakcji. Czy to nie piękne? Zostawisz po sobie szczęśliwego człowieka, który cieszy się życiem, smakuje je, rozkoszuje się nim. A to wszystko będzie Twoją zasługą, ponieważ dziecko powieli Twoje wzorce. Po co Ci dziecko adwokat, zamożny lekarz, polityk - jeśli będzie pełne lęków, zazdrości, obaw i nienawiści? Co to za życie? Twoje dziecko będzie naprawdę wdzięczne Ci za jeden dar; dar szczęścia, satysfakcji niezależnie od okoliczności. Jako srołcz (czy coach, nienawidzę tego słowa) znam zamożnych, ustosunkowanych ludzi, którzy swoją pozycję zawdzieczają rodzicom, jednocześnie ich nienawidząc. Są zamożni, mają znajomości, ale są nieszczęśliwi; wszystko w środku ich boli, gniecie - i tak będzie do śmierci, bezustanny koszmar by utrzymać pozycję, zazdrosne spojrzenia biedaków. Wyprułeś sobie flaki by mieli dobre studia, praktykę po znajomości, a Twoje dzieci są nieszczęśliwe i Cię nienawidzą. Ma to sens? Żadnego. Jedynym sensem posiadania dzieci - jedynym do diabła! - jest by były spełnione i szczęśliwe. Jakie ma znaczenie ile lat przeżyją? 40 lat szczęścia jest tysiąc razy więcej warte, niż 95 lat nudy i stresu, ograniczeń i blokad emocjonalnych, strachu i lęków, nocnych koszmarów. Małe dziecko, to suma Twoich wzorców emocjonalnych, całkowicie od Ciebie zależne; Dla dziecka jesteś w tym sensie kreatorem, Bogiem; co mu dasz od siebie? Sprowadziłeś swoją chucią na świat dziecko - uczyń je szczęśliwym, pięknym i spełniającym się. Jaki sens ma nieszczęśliwe życie? Co z pieniędzy i pozycji, jak w środku ten człowiek czuje ból, przerażenie? Takie życie to koszmar, jak myślisz - będzie Ci za nie wdzięczny? Będzie Cię nienawidził jak psa. Ładna żona i mieszkanie to nie wszystko; to tylko pozory, zewnętrzna otoczka.

Liczy się miłość, a nie Ipody

Najlepsza ochrona potomka, to Twoja praca nad sobą, takie w pełni pokochanie siebie, wielka życzliwość i szacunek - bez względu na to, co otoczenie o tym myśli. Jeśli zrealizujesz tę wizję, stworzysz nowy wzorzec, przerwiesz tę klątwę chorego, wiecznie niezadowolonego rodu i dasz szczęście swemu dziecku - ponieważ dziecko ściągnie od Ciebie ten wzorzec, idąc z nim przez swe życie. Dziecko nie musi miec Ipoda, najmodniejszych ciuchów, ale by było silne i przeszło przez życie pięknie, czerpiąc z niego maksimum rozkoszy, musi mieć w dzieciństwie pełną akceptację, miłość; musi zostać nauczone miłości do siebie, miłości do Boskiej siły która decyduje o wszystkim.

Wtedy żadne losowe zdarzenia go nie dotkną, nie zniszczą. Kiedyś z moimi małymi braćmi (ciotecznymi), bawiliśmy się nad cuchnącym bajorem. Kazałem im skakać; jeden urwis skoczył, drugi wpadł do bajora - kazałem mu skakać do tej pory, aż przeskoczył. Szczęścia i radości nie było końca. Ubłoceni, wykończeni, wybatożeni moimi wrzaskami i grożbami byli szczęśliwi. Nie mieli Ipoda, sześciopaka na brzuchu, wielkiej kasy, nowego BMW... ale byli szczęśliwi. Twoje dzieci nie zapamiętają pieniędzy, ale tylko te chwile gdy wiarą w nich sprawiłeś cuda. Tylko to zapamiętają, i to poniosą dalej w życie i między ludzi. Zanim więc weźmiesz się za płodzenie dzieciątek, zadbaj o siebie; co im przekażesz? Co tak naprawdę masz? Jakie cechy charakteru wykształciłeś? Czym się codziennie karmisz? Spreparowanymi kłótniami polityków, walką między korporacjami religijnymi, bitwami futbolowymi? Newsami o trzęsieniach ziemi, gwałtach i mordach, by później idąc lasem czy ciemną ulicą trząść się ze strachu? Czym się karmisz, taki będziesz; i to przekażesz dziecku.

Stop! Najpierw coś miej, by móc coś dać

Nie rwij się tak do płodzenia dzieci, bo to nie zabawka, ani gadżet do utrzymania rozlatującego się małżeństwa; najpierw zmień swoją podświadomość, destruktywne przekonania które zostały Ci narzucone - ponieważ wszystkie je przekażesz dziecku. Nie ulegaj spanikowanym rodzicom, którzy chcą mieć wnuczusia - bo inni już mają. To Twoje życie i Ty za nie poniesiesz konsekwencje, a nie rodzice. Chcesz by dziecko się bało, czuło rozpacz, bezsens życia, brzydziło się seksu i pieniędzy, ciagle czuło poczucie winy które wmówił Ci bezustannym powtarzaniem ksiądz? Jeśli Twoja kobieta chce natychmiast dzieci, szantażując Cię wieczornymi migrenami albo grożąc odejściem, to niech odchodzi. Lepiej znaleźć gdy będziesz gotowy nową partnerkę, niż szybko, "na wczoraj" płodzić dziecko, które będąc nieszczęśliwe i tak rozsadzi Twoją rodzinę późniejszymi "wyczynami".

I nieważne co mówi zdesperowana upływem czasu i urody dziewczyna czy żona, że swą miłością sprawimy że będzie szczęśliwe. Tak chce niemal każdy rodzic, ale chyba sam widzisz że coś tu nie działa, bo skąd tyle wojen, nienawiści i skaleczonych ludzi? Właśnie z tego dzieciństwa, gdzie ludzie myśleli że dadzą sobie radę. Bez wiedzy o podświadomości rady nie dasz; to tak jakbyś chciał zbudować od podstaw komputer, po prostu musisz mieć dokładną wiedzę - a jej nie masz, bo żeby jeździć autem trzeba zdać egzaminy, a żeby mieć dziecko wystarczy się nawalić, i wierzyć że wystarczy po seksie skakać na piętach, by nie zajść w ciążę. A później mamy to co mamy.

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum.


-------------------------------

Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 10124 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
-3 # czorny 2014-12-08 21:07
https://www.youtube.com/watch?v=Ub0oi-SKq2Q

Baba musi mieć założone chomąto!!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Lukas 2014-12-08 21:07
Moi znajomi prawie już wszyscy pozakładali rodziny i mają dzieci i nikt z nich nie jest szczęśliwy kumpel zaciągnął kredyt na mieszkanie w domu wyzwiska, kłótnie, zdrady bo za mało kasy przynosi a mały na wszystko patrzy ciągły stres o jutro.Mówią że to ja niedojrzały jestem :-). Wychowałem się w trudnych warunkach jako dziecko widziałem rzeczy jakie dziecko widzieć nie powinno,wyciągn ąłem wnioski..żadnyc h dzieci.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # graco 2014-12-08 21:51
Zgadzam sie z tezami i dobrze to opisałeś ale jak do tego dopasować fakt że Natura, Bóg, Inteligencja jak to nie nazwiemy zaprojektowała prokreację raczej dla ludzi młodych. Jeszcze mężczyzna może poczekać i jego szczyt możliwości oraz jego wartość to okres ok 38 lat ale kobiety to wg tych samych danych tylko 23 lata. Do wieku 38 to można osiągnąć to o czym piszesz jak się odpowiednio wcześnie zacznie przy założeniu że jest co zmieniać a większość ma co zmieniać. Ale w przypadku kobiet aby mieć najlepsze zdrowie pod kątem prokreacji to czasu do zmian i nauki specjalnie nie ma...

Z innej perspektywy jak w to wpisać doświadczenia które Wyższe Ja , dusza ma zbierać w kolejnych reinkarnacjach. Dusze same sobie wybierają w okresach między inkarnacjami rodzinę i doświadczenia których pragnie doświadczyć, poznać, nauczyć się ... Jeżeli człowiek zmienia programy, które pokoleniami szły w rodzinie na inne, lepsze to czy zmienia to plan duszy tj nie osiąga ona tego co zaplanowała? Chociaż pewnie można odpowiedzieć że właśnie to zaplanowała :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # ester 2014-12-09 10:24
Medycyna faktycznie wskazuje najodpowiedniej szy wiek do prokreakcji, ale ...Dzisiaj wyraźnie widać młodych ludzi obierających sobie cel edukacyjny , zawodowy i rodziny bezdzietne, nastawione na własny rozwój i samorealizację. Bezdzietność jest mniej stygmatyzowana , bo czynnik ekonomiczny bierze górę nad biologicznym. Marek też słusznie zauważa, że innym czynnikiem warunkującym bezdzietność z własnego wyboru, mogą być traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa i lęk wynikający z istniejących zagrożeń i patologii . Co z kolei wiąże się z przeświadczenie m o nieodpowiednich warunkach do wychowywania dzieci.
Późne macierzyństwo, ojcostwo może być związane z pewnym ryzykiem występowania chorób, ale współczesna medycyna dość szybko je eliminuje.
W latach powojennych, niejednkrotnie ostatnie dziecko, w rodzinach wielodzietnych, kobieta rodziła po 30 roku życia, a nawet później. Obecnie kobiety decydują się na pierwsze dziecko w tym wieku i świetnie sobie radzą.
Ale decyzja o rodzicielstwie to indywidualna sprawa i lepiej ją podejmować świadomie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # graco 2014-12-09 22:40
Masz rację ester, jednak w temacie ostatniego dziecka rodzonego po 30 roku życia w rodzinach wielodzietnych w latach powojennych to raczej inna sytuacja niż pierwsze dziecko w tym wieku. Wtedy kobiety często pierwsze dziecko rodziły 18-25.. Na pewno jeżeli rodzice są starsi bliżej 30 to dzieci wg badań są bardziej inteligentne bo świadomość rodzicielska jest wyższa przez co kształtowanie dziecka stoi na wyższym poziomie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # ester 2014-12-10 14:27
Dobra, jesteśmy w 1970 roku i srednia wieku rodzących kobiet w Polsce to 21 lat. A teraz pobudka!!! Rok 2014 - 29 lat i średnia ciągle rośnie...Na świecie nikogo nie dziwią 40 letnie matki, a dojrzalsi opiekunowie = stabilniejsza rodzina. Lekarze nie widzą przeciwskazań do zachodzenia w ciąże w późniejszym wieku ( bobasy rodzą się zdrowe i rumiane:) , oczywiście po wyeliminowaniu (np: badania prenatalne) wad genetycznych, ale takie zdarzają się i wśród młodych rodziców. Granicą kobiecej płodności nie jest wiek 23 lat , a sprawność jajników.
Powiesz, no dobra, a stan ogólny , zdrowotny przyszłej ciężarnej? Gdyby była jakaś granica zaporowa, dajmy 30 lat, po której tylko same choróbska i anomalie , pewnie wszystkie roczniki stałyby w rządku do porodu tak , jak rozpoczynają edukację szkolną :D
Świadomość młodziutkiej matki jest praktycznie żadna( widuję małolaty palące w przyszpitanych kątach będące w zaawansowanych ciążach). O późniejszym podrzucaniu dziadkom niemowlęcia - nie wspomnę, o odrzuceniu - tym bardziej. Dołóżmy jeszcze problemy edukacyjne , zawodowe, socjalne itd. A ojców nawet nie biorę pod uwagę, bo w tym wieku są zupełnie niedojrzali. Biologicznie jesteśmy przystosowani do wydania potomstwa w nastoletnim wieku , ale społecznie - wcale. Bez pomocy rodziny, dzieciaki dzieciaków nie mają szans na normalną egzystencję. Produkcja potomków, przez niedojrzałych rodziców, ma w późniejszym czasie poważne konsekwencje( patrz najnowszy felieton). Oczywiście, nie jest regułą, że wszystkie dzieci młodych rodziców będą zwichrowane, ale w większości znanych mi przypadków, wychowaniem zajmują się dziadkowie, dopóki młodzi się nie wyszaleją.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # ester 2014-12-10 14:28
Ponad to, brak zupełnie edukacji w szkołach. Wg. niektórych oszołomów dzieciaki mają się uczyć tylko o niepokalanym poczęciu, potem rodzić, a resztą zajmie się bóg. Zresztą pokaż mi szkołę podstawową, w której jest wychowanie w rodzinie. Z wprowadzeniem etyki są szopki , a co dopiero z edukacją seksualną. Nie chodzi mi o naukę o pieprzeniu , ale o odpowiedzialnoś ci za drugiego człowieka, za nowe życie...
Optymalny wiek do zachodzenia w ciążę ,wg.najnowszych danych - 34 lata, w krajach rozwiniętych. Widzę w tym stanie rzeczy zalety : większa niezależność i stabilizacja finansowa, emocjonalna , mniej zaburzeń i problemów wychowawczych , chorób sierocych itd.....
ps. sorry za chaotycznie spreparowane myśli , ale piszę " w locie":)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # graco 2014-12-10 18:27
Masz 100% racji :) ale ten przesuwający się wiek to w dużej części cała masa pokus i możliwości spędzania czasu, które teraz są dostępne dla młodych ludzi, puby, dyskoteki, imprezy + powszechny alkohol i inne używki, jesteśmy połączeniu przez sieć przez co łatwiej nawiązywać relacje, gonienie za pieniędzmi, słabsze więzy rodzinne i jako wynik przesuwające się lata macierzyństwa które zgadzam się później jest bardziej świadome.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ester 2014-12-10 19:14
Rozumiem konserwatystów, zwolenników starego, hierarchicznego porządku rzeczy, ale nie zgadzam się z nimi:)
Nie ma potrzeby zaprzęgać ludzi do roboty od wczesnch lat. Niech korzystają z dóbr cywilizacji, niech się bawią, doświadczają, używają i nadużywają :D Niech się uczą , popełniją znikome błędy i poprawiają ...
O więzy rodzinne powinni zadbać seniorzy rodów, a internet nie jest przyczyną późnego macierzyństwa:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # graco 2014-12-10 22:15
Ja też rozumiem konserwatystów ;-) Ja miałem dziecko w wieku 35 to się nie zaliczam :D Jestem za "free will" nie mam nic przeciwko doświadczaniu byleby być świadomym ceny bo jak Marek słusznie prawi za wszystko są rachunki. Wg mnie to nie temat hierarchicznego porządku tylko znów biologia. Późne macierzyństwo + medycyna wszystko fajnie ale pisze o tym że kobieta w wieku 23 lata ma najlepsze lata do przyciągnięcia partnera, założenia rodziny. Nie czarujmy się inaczej bije licznik kobiecie i mężczyźnie. Młoda atrakcyjna kobieta przebiera w mężczyznach jeżeli tego chce. Nie od dzisiaj jest termin zbliżającej się ściany dla kobiet które nie mają długotrwałego związku oraz dziecka, różnie o tym piszą 30-40 lat i w pewnym wieku kończy się przebieranie a zaczyna się ostre polowanie bo licznik bije coraz szybciej :-) i później żale i frustracje. U mężczyzn najlepszy okres to 35-40 na dziecko i długoterminowy związek, zwykle w tym wieku jak się nie zapuścił (trenuje, dobrze się odżywia) ma już pewne zasoby które są w cenie :) I obecny model w krajach zachodu do których się zaliczamy oprócz bardzo wielu plusów przyniósł minusy że właśnie promuje się beztroskie konsumpcyjne życie (jest sporo blogerek), które bardzo ciepło piszą o obecnej wolności i możliwości korzystania z życia i samców Alfa :-) . I termin Alfa fucks Beta bucks mocniej nabiera znaczenia. I jeszcze raz powtórzę każdy niech wybiera co mu pasuje byle Świadomie a z tym ostatnim nie jest dobrze ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Rysiek! 2014-12-08 22:35
Myślę Marek, że byłbyś dobrym ojcem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # graco 2014-12-09 21:58
Być może masz rację, ale podobnym założeniem byłoby że lekarz np kardiolog będzie miał super zdrowe serce bo jak nikt dobrze wie co jest ważne dla zdrowia serca i często o tym mówi pacjętom ;-) : dobre odżywianie, ruch, niski poziom stresu i .. okazuje się że w praktyce lekarze to zawód jeden z najczęściej chorujących a na pewno wg danych z USA. Albo prof. Religa - ćmił i pił duze ilości do śmierci raczej przedwczesnej.

Lub inny przykład cukier - wiele osób zwłaszcza tych świadomych doskonale wie że to killer a nie może się odzwyczaić. Czyli teoria jedno, praktyka co innego. Mnie poza dłuższymi okresami się to nie udało :-) a czytałem świetną książkę o cukrze "Sugar Blues.." która skutecznie mnie na jakiś czas odłącza od nałogu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Tomekabc 2014-12-09 23:41
Sugar Blues- dobra ale tylko po angielsku. Cukier ma dłuuugą historię
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # arw 2014-12-09 11:12
qrwa człowieku zasługujesz na dużą kasę.Jestem pewien ,że jako nieliczny potrafiłbyś ją mega mądrze zainwestować w innych i w siebie.Chociaż osobiście uważam,że Twój rozwój jest już na bardzo wysokim poziomie.Gratul uję i zazdroszczę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # .TPakal 2014-12-09 11:41
Do Graco;
Moim zdaniem celem duszy podczas inkarnowania jest przede wszystkim rozwój, przeżycie wcielenia jak można zgodnie z planem Bożym. Każda zmiana postawy duszy w danym ciele jest przejawem wolności, którą nam dał Stwórca. Jeżeli zmiana jest pozytywna, konstruktywna to jest to kolejny szczebel w rozwoju duszy. Nic na tym świecie nie jest z góry zaplanowane, nakreślone. Istnieje możliwość dokonywania zmian. Mam jednak pewność co do jednego. Bóg nigdy nie wyznaczy nam takich zadań, które byłyby dla nas zbyt ciężkie do udźwignięcia. To my w naszej głupocie, niewiedzy skazujemy się na złe wybory i przyczyniamy się do tego że nasza egzystencja staje sie nieznośna. Pozdro. T.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2014-12-09 16:18
Czyli naszym celem za życia jest na nowo się narodzić. Ten tekst mi się skojarzył:
"To siedzi w nas jak szósty zmysł.
Nic z tym nie zrobisz.
Wiesz, musiałbyś się chyba gdzie indziej urodzić."
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # graco 2014-12-09 21:44
To jest przestrzeń, której możemy się jedynie domyślać, wierzyć, zakładać bo nie jest do udowodnienia powtarzalnymi metodami naukowymi, co do których wszyscy się zgodzą, że są akceptowalne. Psychiatrzy zajmujący się np regresją hipnotyczną określają powtarzające się opowieści osób poddawanych procedurze co do ich przeszłych przeżyć ale tez okresu pomiędzy wcieleniami. Wg tych relacji dusze planują doświadczenia których chcą doznać ale to nie znaczy że to mają być w naszym ludzkim rozumieniu tylko ciekawe i dobre przeżycia. Czytałem, że mogą planować przeżycia morderstwa lub gwałtu (jako sprawca lub ofiara) bo jest to duszy potrzebne do jej rozwoju. Dusze nie oceniają wg ludzkiej moralności przeżyć, wszystkie przeżycia to rozwój bez zabarwienia moralnego (dobre/złe). Sporo jest tych opisów i teorii. A jak do tego obrazu dodać teorie świata będącego hologramem gdzie czas ma znaczenie tylko w świecie materialnym i w rzeczywistości przeszłość, teraźniejszość i przyszłośc to jedno to robi się niezła miazga :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pan D 2014-12-09 16:07
Tpakal to nie jest takie latwe, moje zycie zlozylo sie tak ze mialem ojca kktory we mnie absolutnie nie wierzyl, znecal sie psychicznie I ''dzieki'' temu absolutnie nie wierze w siebie, czuje sie gorszy. Tu zadne afirmacje nie pomoga, tu pomogl by fakt ze musialbym zrobic cos naprawde zajebistego w swoim zyciu zebym na nowo zaznal i doswiadczyl milosci, szacunku I poczcia wartosci a takze wiary w siebie...Prosze Boga, modle sie ale chyba On stracil do mnie cierpliwosc...T o wszystko jak grochem o sciane, teraz mi powiedz co mam robic w takiej sytuacji?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Słuchaj mnie 2014-12-09 18:14
Przede wszystkim wyrzuć ze swojego życia to cholerstwo jakim jest religia i Bóg...Twoje życie to mózg, 2 ręce i dwie nogi. Zacznij ćwiczyć ciało, próbuj nowych rzeczy każdego dnia, ale bądź w czymś jednym coraz lepszy - samoocena skoczy Ci do góry!!! Pozdrawiam i dużo zdrówka...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pan D 2014-12-09 16:09
Poczucie bycie beznadziejnym jest tak zakorzenione w moim zyciu ze chyba am Bog by nie dal rady tego zmienic...Po co wiec dalej zyc? Kiedy czuje ze nie potrafie tego zmienic? Nie potrafie, dlatego prosze o to Boga aby pomogl mi to zmienic, Bog milczy I co dalej? Jestesmy skazani na siebie, a co z moim zyciem? Bo skoro sam Bog sie o nie nie martwi to jestem na tym swiecie bo taki kaprys mieli rodzice a nie ze zostalem cudownie stwprzony...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2014-12-09 16:20
Tak jesteś skazany na siebie, ale to wcale nie jest takie smutne...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Widmo Geniusza 2014-12-09 16:59
Wiesz, nie wiem czy Ci to pomoże, ale sądzę, że jeśli ktoś poważnie planuje i zamierza popełnić samobójstwo to może warto wcześniej zaryzykować i spróbować zrobić wszystkie rzeczy, których nigdy nie miałeś odwagi się podjąć, bo jeżeli człowiek rzeczywiście zamierza odebrać sobie życie, to chyba niewielkim ryzykiem będzie np. próba obrabowania banku, postawienia wszystkiego w kasynie, zagadania do tysiąca przypadkowych dziewczyn, przejęcia władzy nad światem, wyjechania do Australii. W końcu ktoś kto istotnie zamierza popełnić harakiri niczym nie ryzykuje, bo w przypadku niepowodzenia wszystkich wymienionych czynności( i jeszcze dowolnych innych) można zawsze owego susajda palnąć, ale skoro otrzymaliśmy już tą szansę mignięcia na osi czasu, to może warto poświęcić to i tak krótkie życie w celu osiągnięcia szczęścia za wszelką cenę. Nawet nie wiesz jak łatwo się przeprogramować , sprawić sobie nieziemską rozkosz za darmo. Pamiętaj, że ludzie uciekający się do samobója chcą sprawić sobie ulgę( uczucie możliwe do doświadczenia tylko przez osobę żyjącą). Jak chcesz poczuć, że życie jest piękne to spróbuj spędzić cztery dobry bezsennie poza domem, a potem wrócić i rzucić się na łóżko. Gwarantuję Ci, że będziesz szczęśliwy jak dziecko. Ja się wychowałem w strasznie toksycznej rodzinie i od dziecka 12 godzin na dobę słyszałem wyłącznie to, że jestem beznadziejny. Matka zakupoholiczka, materialistka, oceniająca ludzi tylko po statusie i wyglądzie, rozpieprzająca pieniądze na prawo i lewo, histeryczka w depresji, zakompleksiona i przelewająca na mnie wszystkie ambicje, która kochała tylko wtedy, gdy miałem BMI w normie i przynosiłem ze szkoły szóstki, a patrząca na mnie z nienawiścią i jadem, gdy przytyłem parę kg i mówiąca wprost, że jestem zerem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # asiek 2014-12-10 00:31
Panie D, kiedys tez tak myslalam, wylam z bolu (nie tego fizycznego) tygodniami by w koncu zrozumiec, ze moje istnienie ma sens, ( oczywiscie nie bede sie wdawac w szczegoly). To, ze jestes tu i jak mniemam wolasz o pomoc potwierdza fakt, ze gdzies tam w srodku wiesz badz masz nadzieje, ze jestes wartosciowym, wrazliwym czlowiekiem, ze masz wole zycia. Tak mysle. Kazde istnienie na tej ziemi jest sensem, TY NIM JESTES i prosze nie watp w to. Walcz o siebie, nie ogladaj sie na innych by Ci pomogli,bo tylko Ty mozesz to zrobic, rozmawiaj ze soba delikatnie i czule, staraj sie myslec o sobie pozytywnie, zacznij dbac o swoja fizycznosc-tak jak inni pisali, rob cokolwiek tylko i wylacznie dla siebie, chociazby jedna rzecz.
Uwierz, ze potrafisz to zrobic, ja wierze, w koncu tez jechalam na tym samym wozku co Ty teraz. Sciskam mocno, trzymam kciuki i pamietaj NIE PODDAWAJ SIE wspanialy czlowieku :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pan D 2014-12-10 15:59
Dziekuje:*
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Widmo Geniusza 2014-12-09 16:39
Życie nas mija i patrzy z uśmiechem
Jak nad zagadką stoimy bezradnie
Jak złotą piłką bawisz się grzechem
Wciąż mi o jednym pieprząc nieskładnie
Gdy Ty się kochasz w tym małolacie
Ja z psem Highway to hell słucham w chacie
I liczę piękne pieniążków zwoje
A wszystkie panny są tylko moje
Będą obrabiać mi wkrótce gałę
W nadziei, że konto wyczyszczę całe
A gdy już spermę przełkną z niesmakiem
Ja z psem odjadę mym cadillaciem
Przez autostradę, w hajsu oparach
W przeciwsłoneczn ych okularach
Z dachem odkrytym, na łokcia zimnego
W kierunku słońca zachodzącego
A wszystkie panny dla swojej chwały
Będą się ścigać do mojej pały
Gadając, że to dla charakteru
Po cichu zaś grzebiąc w mym portfelu
Ty zbankrutujesz, kupując skóry
Ja będę lśnił blaskiem mej fury
Ty się na jednym skupisz facecie
A ja się znajdę w każdej kobiecie
Gdy ta na furę spoglądając
I na mój ryj wyjebkę mając
Ciągnąć mi będzie w odosobnieniu
I mordę krzywić w obrzydzeniu
Lecz czego w życiu się nie robi
Gdy mana piękna fura zdobi?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pan D 2014-12-09 16:58
brat, podejrzewam ze za wszystkim stoi jakies przekonanie o tym ze ktos sie troszczy o mnie I chce abym dobrze przezywl swooje zycie..Jesli to sciema to chyba sie kurwa calkowicie rozkleje/ Mam czekac? Ile czasu? Na co? Ilezmozna byc cierpliwym? Podejrzewam ze ta moja nadzieja to zlepek roznych pierdolowatych opini I zdan rodziny, bliskich, ksiedza I tak dalej
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2014-12-09 18:11
Przepraszam bardzo, zgodzisz się chyba, że skoro stworzył Cię Bóg to siłą rzeczy włożył w to samego siebie. Dlaczego tym gardzisz? Masz wątpliwości, że chciałby abyś dobrze przeżył życie? Zrozum to a nigdy już nie pomyślisz "jestem skazany TYLKO na siebie". To mi przypomina ludzi w trudnych sytuacjach, którzy mówią "została mi już TYLKO modlitwa" czyli w domyśle gówno i próbują klepać paciorki...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pan D 2014-12-09 17:21
Widmo to w jaki sposob sie podniosles I przeprogramowal es na pozytywne wiatry?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Widmo Geniusza 2014-12-11 10:53
Wiesz, myślę że może zbawieniem okazało się to, iż powtarzalne nieustannie bodźce( ja słyszałem, że jestem beznadziejnym debilem, darmozjadem i niczego w życiu nie osiągnę po 10 razy dziennie) przestają robić na człowieku wrażenie. Również bodziec płynący z wewnątrz tj. przekonanie, że tak rzeczywiście jest, zaczął tracić na siłę i możnaby rzec, że już tym po prostu rzygałem. Wierzyłem w filmowe oraz wirtualne ideały bohatera, które do rzeczywistości w żaden sposób nie przystają i to było najgorsze. Najważniejsze było przekonanie siebie i zrozumienie, że ludzie, którzy oczekują od Ciebie bycia ideałem sami są dalecy od ideału i mają tysiące wad, które można sobie uświadomić w jednej chwili. Spojrzałem z perspektywy czasu na swoje eks hipokrytki, na rodziców, na kumpli i uświadomiłem sobie, że każdy kto mnie krytykował, był jeszcze gorszy ode mnie. Kobiety krytykują za "egoizm" a znajdź mi kogoś kogo stać na większy egoizm niż kobietę w związku. Moje eks właśnie za to mnie krytykowały, a z perspektywy czasu widzę, że w porównaniu do mnie były takimi egoistkami, że ludzkie pojęcie przechodzi. Teraz jak rozmawiam z kobietami to jest świetnie, bo nie uważam się za gorszego człowieka od nich i jestem świadomy swojej wartości, a jak się coś nie podoba to niech wypierdala. Matka to skupisko wad i kompleksów co odbiło się na mnie, a jak powtarza to co zwykle to nie wiedzieć czemu zaczynam się śmiać i jest to zawsze szczery, niewymuszony wybuch śmiechu. Może mój mózg wypracował sobie taki mechanizm obronny.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vasim 2014-12-09 18:57
ja jak cierpialem na niska samoocene to bardzo mi wtedy pomogl boks, napierdalalem w worek duzo cwiczylem I zyskalem duuuzo peewnosci siebie.Poprostu bylem swiadom tego ze moge zrobic krzywde, ale nie szukalem zaczepki tylko dla obrony wlasnej...Ro cos, moze boks, moze taniec, silownia, koszykowka poczytaj cos ciekawego I tak dalej. Zgadzam sie z bratem skoro Bog Ciebie stworzyl to znaczy ze nie jestes lamuus, a pierdolenia starych nie sluchaj! Im juz nic nie pomoze, tosycznie rodzice to zmora ludzkosci Good luck!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-12-09 20:50
Brawo Vasim! Ja też nawalam dzięki Markowi i słynnemu filmikowi, który Ester kiedyś wrzuciła! Co prawda ja nie poprawiam samooceny ale już o otyłość brzuszną czas zacząć się martwić ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-12-09 22:02
Trzeba wrzucić nowym czytelnikom, jest motywujący, Marek się nie pogniewa :)[youtube]www. youtube.com/wat ch?v=b5PGlqXRKH k[/youtube]
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2014-12-09 22:03 Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dzimi 2014-12-10 18:17
No ruchy motywujące.
Ale wnętrze mieszkania to raczej jest męskie. Kobiety, które Marek przyprowadzał do domu, były zajęte czymś innym niż aranżacją wnętrza ;) Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ester 2014-12-10 19:28
..że niby mam być w ekipie remontowo-dekor atorskiej? Sylwia, pakuj uniform -jedziemy na fuchę... :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ktoś 2014-12-11 02:12
Cytuję ester:
..że niby mam być w ekipie remontowo-dekoratorskiej? Sylwia, pakuj uniform -jedziemy na fuchę... :D

dziewczyny jadę z wami :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Sylwia 2014-12-11 09:14
Cytuję ester:
..że niby mam być w ekipie remontowo-dekoratorskiej? Sylwia, pakuj uniform -jedziemy na fuchę... :D

Nie ma sprawy..tylko może najpierw niech klient się wypowie czy w ogóle potrzebuje zmian w swojej kawalerce :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # ester 2014-12-11 09:36
Nie zamierzam się pytać...Ty " obstawiasz "sypialnię - wiadomo, Ktosiowa do kuchni -lepić wigilijne pierogi. W tym czasie ja , strzelę jakieś graffiti lub wreszcie dobry felietonik, o mądrych, pięknych i uczciwych kobietach :D :D :D
No to ustalone; Mistrzu , wynoś meble !!!
:-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ktoś 2014-12-11 13:26
Cytuję ester:
Nie zamierzam się pytać...Ty " obstawiasz "sypialnię - wiadomo, Ktosiowa do kuchni -lepić wigilijne pierogi. W tym czasie ja , strzelę jakieś graffiti lub wreszcie dobry felietonik, o mądrych, pięknych i uczciwych kobietach :D :D :D
No to ustalone; Mistrzu , wynoś meble !!!
:-)

zara zara, chwileczkę, Sylwia, jak u Ciebie z lepieniem pierogów ? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Sylwia 2014-12-11 13:31
Cytat:
zara zara, chwileczkę, Sylwia, jak u Ciebie z lepieniem pierogów ? :)
hahaha nie najgorzej:)) a co chcesz się zamienić na sypialnie? :lol: wiesz w ostateczności mogę lepić pierogi i towarzyszyć wam w sypialni :lol: wrrr ależ ja zepsuta jestem :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # ester 2014-12-11 15:10
I zaczęły baby mieszać, jakby nie można było po "męsku" przyjąć na klatę :D
Ostatni raz zmieniam konfigurację: Marek do garów, a my.... :lol:
..do galerii... :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dzimi 2014-12-11 20:00
No widzisz Marek, załatwiłem Ci remont.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ktoś 2014-12-13 01:14
Cytuję Sylwia:
Cytat:
zara zara, chwileczkę, Sylwia, jak u Ciebie z lepieniem pierogów ? :)


hahaha nie najgorzej:)) a co chcesz się zamienić na sypialnie? :lol: wiesz w ostateczności mogę lepić pierogi i towarzyszyć wam w sypialni :lol: wrrr ależ ja zepsuta jestem :D :D :D
Sylwia, nie zgadzaj się na ostateczność, walcz o swoje ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # sylwia 2014-12-10 18:47
Cytuję ester:

Nie no..rozwala mnie ten filmik, a do tego jeszcze ta muzyka :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dzimi 2014-12-10 19:41
To jest samczy pokój!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ktoś 2014-12-11 02:16
Cytuję sylwia:
Cytuję ester:

Nie no..rozwala mnie ten filmik, a do tego jeszcze ta muzyka :P

mnie rozwalil ten filmik, wysoki stopień wrazliwości naszego Mistrza, serio. www.youtube.com/watch?v=P75DLl8zqbM
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ktoś 2014-12-11 02:18
www.youtube.com/watch?v=P75DLl8zqbM
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # is is 2014-12-15 09:30
To cały Marek, wewnętrzny, na zewnątrz walący pięściami i słowami. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vasim 2014-12-09 21:42
Rysiu z jednej strony trzeba zrozumiec ludzi ktorzy wychowali sie wsrod toksycznego ojca czy matki, ale na milosc boska uwerzcie ze to sciema, popatrz na swojego mentora ojca, jak zyje, popatrz jeden z drugim jak sie zatacza najebany, popatrz na swojego boga z dziecinstwa jak leje w leb matke.TO SCIEMA! tracicie zycie na to co ktos wam powiedzial, jestescie mistrzami ,uwierzcie w to, Bog nie robi pomylek!!!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd