Najnowsze felietony

wtorek, 07 październik 2014 23:12

Piekło to inni

Napisał 

Sartre rzekł: "Piekło to inni". Przez wiele lat podpisywałbym się obiema "rencami" pod tymi słowami, ponieważ będąc sam ze sobą, czułem się najlepiej. Inni ludzie wnosili w moje życie tylko mniejszą bądź większą dysharmonię, z bardzo rzadkimi okresami radosnego podniecenia, które ludzie żartobliwie nazywają szczęściem - wniosek więc wydaje się jeden; piekło to inni ludzie.

Objęcia ciasnych Pań

Im bardziej jednak dystansowałem się od ludzi, tym mocniej pragnąłem ekscytacji którą oni dają - czyli pochwał, wyrazów podziwu, komplementów, podarków, a w sferze fizycznej rozkoszy ciała zaznawanych w ciepłych (i czasami słodko - ciasnych) objęciach Pań.

Chwile kiedy byłem najbardziej szczęśliwy, to rzadkie momenty gdy wyjeżdżałem sam w zimę do Międzyzdrojów. Chodziłem brzegiem morza, wzdłuż wysokiego wzniesienia (rezerwat) a huk fal i padający śnieg sprawiał, że znajdowałem się w magicznej, niezwykłej atmosferze. Byłem sam, zupełnie sam i nie było widać nic żywego. Ale gdy ciałem byłem w tym cudownym miejscu, mój umysł odgrywał różne sceny, gdzie byłem chwalony i podziwiany. Jeśli człowiek umysłowo jest niewolnikiem innych, nie znajdzie ukojenia nigdzie, w żadnym, nawet najpiękniejszym miejscu świata. Dlatego ucieczka od tego co nas boli, najczęściej nie załatwia sprawy; bo to co nas boli, to nasza interpretacja, a tę mamy w swojej głowie. W najgorszej melinie czy najpiękniejszym miejscu świata, głowa nam towarzyszy - chciałoby się powiedzieć: "niestety". Będąc nad morzem w tak cudownym czasie, jedną nogą byłem w tym zimnym niebie, a drugą w bagnie, które przejawiało się jako niezdrowe przekonania i myśli w mojej głowie.

Nasze życie to reakcje emocjonalne

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Im wyższe krzesło, tym więcej widzisz - w tym wypadku zrozumiałem, że to nie inni ludzie są moim piekłem, a moje własne reakcje emocjonalne na ludzi, a konkretnie strach że mnie wyśmieją, pobiją, skrzywdzą, odepchną od siebie, oszukają. Jednocześnie byłem przekonany, że szczęście, pieniądze i pozycja, to coś co może przyjść do mnie od innych ludzi. Ludzie ganią i chwalą, niszczą i budują; wierzyłem w to, podobnie jak każdy mi znany człowiek. Z jednej więc strony bałem się ludzi, a z drugiej ich potrzebowałem, ponieważ wierzyłem że szczęście i ból, radość i strach zawierają się w innych ludziach. Moje stany umysłu (pozytywne i negatywne) utożsamiałem z ludźmi, ponieważ całe moje otoczenie, filmy, seriale, książki i komiksy do tej wizji mnie przekonywały. Skąd miałem wiedzieć że jest inaczej? Ale się dowiedziałem, ponieważ chciałem przestać cierpieć; życie na łasce i w strachu przed ludźmi, zawsze jest stresem, presją i wielkim bólem, zwłaszcza gdy stajesz się coraz starszy. Jedni się dowiadują, inni nie - nie wiem dlaczego tak jest. Gdy człowiek naprawdę chcę się uwolnić od cierpienia, nie zgadza się na nie, zawsze znajdzie informacje, które po nitce do kłębka zaprowadzą go do prawdy.

Reakcje emocjonalne wypływają z przekonań, które nabywamy "jak leci" w dzieciństwie, nie patrząc czy są dla nas korzystne, czy może nas będą całe życie niszczyły. Dziecko umysłowo jest jak odkurzacz - by przetrwać, musi stworzyć mapę życia, zbudować wiedzę o miejscu w którym się znajduje. By tak się stało, "zasysa" wszystko co widzi, wchłania każdą informację tworząc na jej podstawie wizję, jak wygląda życie. Jedni widzą i słyszą dobrych, radosnych rodziców, więc zyskują przekonania pozytywne. Inni widzą chlanie wódy, palenie papierosów, wrzaski, wzajemną nienawiść, więc tworzą sobie wzorce że tak wygląda dorosłe życie. Jakie człowiek ma wzorce i obraz świata, do tego będzie go ciągnęło jak magnes. To nie okoliczności i los, ale Twoje przekonania przyciągają Cię do różnych przeżyć w życiu. Zmień przekonania, a zmienisz los.

Nienawiść do ludzi, którzy mają nade mną władzę

Dziecko z racji wielu lat wykształcania sprawności umysłowo - fizycznej, absolutnie zależy od rodzica, więc pierwszym co musi zrobić by przetrwać, jest nauczyć się zaspokajania potrzeb otoczenia od którego zależy. Szybko się uczy (nieświadomie, instynktownie, bo świadomość jeszcze nie jest wykształcona) że wzbudzenie dobrego humoru u mamusi daje smakołyk, a złego sprawia że pupa piecze od paska. Tak zostaliśmy wychowani, że zadowolenie wzbudza w nas podziw ludzi (zysk), a stres ich krytyka (strata). Z jednej strony nienawidzimy ludzi że mogą nas zranić, z drugiej potrzebujemy ich, by nas chwalili i głaskali. Ktoś kto będąc dorosłym, nie zmieni swych przekonań wykształconych w dzieciństwie, skazany jest na bezustanne cierpienie i przeżywanie konfliktów. Dopóki Twój nastrój zależy od decyzji innych ludzi, nie możesz w pełni się na nich otworzyć, całkiem bezinteresownie ich pokochać i szanować. Jak można kochać kogoś, kto kilkoma słowami może nas rozbić psychicznie, albo sprawić że będziemy skakać z radości? Dopóki tak jest, żyjesz z maską na twarzy, grasz otoczeniem by wyłudzić to, co oni tak samo chcą wyłudzić od Ciebie. Życie to w większości taka gra między ludźmi, pełna bólu i manipulacji. Nigdy nie staniesz się szczęśliwy, jeśli nie poznasz zasad tej gry.

Ludzie wymyślili tysiące sposobów na to, by uniknąć cudzej krytyki (albo sobie z nią poradzić psychicznie) a doświadczać podziwu; nauczyli się manipulować ludźmi tak, by odepchnąć od siebie ból krytyki a przyciągnąć rozkosz pochwał. Nawet ci najpokorniejsi, nabiedniejsi manipulują, tylko w inny sposób niż ci silniejsi - wzbudzają litość, współczucie, grają chorobami (prawdziwymi albo zmyślonymi, chociaż te prawdziwe jak uczy psychosomatyka, także mogą być wytworzone ich pragnieniem). Silni nie muszą tak grać - błyszczą mięśniami, wypasionymi autami, chełpią się wyższa pozycją społeczną bądź stopniem naukowym. Ci na górze rywalizują długością jachtu, wpływami i miliardami - ale satysfakcji nie mają, bo kto walczy o poczucie swej ważności i wielkości, nie może odczuwać satysfakcji; musi czuć szarpiący wnętrzności głód, prawdopodobnie wyniesiony z dzieciństwa.

Tylko upodlony upadla

Im mocniej ktoś się boi, zależy od zdania innych (czyli jest niewolnikiem, zamiast bicza jest opinia innych, rolę marchewki przejmuje podziw plebsu), tym mocniej pracuje nad zdobyciem przewagi nad innymi. Później mamy takie historie, gdy porządnie ubrani Panowie wchodzą do sklepu, i szmacą pracownika pokazując mu pogardę. Kolega pracujący na orlenie opowiadał mi sporo takich historii, trudno mi było w nie uwierzyć. Zasada jest zawsze taka sama. Frustrat parkuje lepszą furę tak, by pracownik ją widział (przeważnie stary pssat, bmw albo audi), a później zaczyna się szukanie pretekstu, by zrobić awanturę. Pracownik nie może się stawiać, więc można po nim "pojeździć", polepszyć sobie humor. Taki człowiek wsiada do swej wypierdzianej przez "niemca co jeździł tylko do kościółka w niedzielę" bziny z kupioną paczką fajek, i rozpiera go poczucie zwycięstwa, triumfu - upodlił robola. Za chwilę poczucie zwycięstwa minie, a wróci poczucie bycia przegrywem, wspomnienia jak był upokarzany i szmacony przez innych. No cóż, nocnych stacji nie brakuje; podjedzie na inną.

Całe życie czuli się śmieciami, więc jedyną rozkoszą jest chwilowe poczucie że są na górze, że to ktoś inny jest śmieciem. Gdyby czuli się sami ze sobą dobrze, nigdy nie odczuli by potrzeby szmacenia kogoś, pokazywania mu że jest nikim. Znajomy mi opowiadał, jak pewien "biznesmen" szmacił swoich pracowników na Podkarpaciu. Nie płacił, upadlał, bluzgał i wyśmiewał się - a jak poczuł się bardzo pewnie, bo chłopaki mające rodziny na utrzymaniu zaciskali usta by nic nie powiedzieć, przystartował do bohatera tej historyjki z happy endem. Złamali mu między innymi nos, płakał i wył jak zwierzę, przepraszał... zupełnie bez godności. Tacy ludzie są zupełnie bez honoru, bez żadnych zasad, poczucia wstydu. I gdy dasz takiemu po buzi, nie da Ci spokoju. Policja, prokuratura, ciągnące się latami sprawy. Jaki z tego wniosek? Wszystko trzeba załatwiać w kominiarce i w nocy, by nikt nic nie wiedział. Dwadzieścia lat modlitw pokolenia świętego JP2, nie zmieniły nastawienia regularnie uczęszczającego do kościoła szanowanego "biznesmena", a konkretna akcja jak najbardziej. Jeśli państwo nie trzyma za mordę psychopatycznych skłonności ludzkich, zaczyna się dramat dla uczciwych, chcących utrzymać swą rodzinę ludzi. Od tej pory płacił regularnie i sumiennie, nawet przestał wyśmiewać biedę pracowników. Młodzi fani Korwina Mikke na utrzymaniu rodziców, wspierający swoimi wrzaskami na forach takie męty, nie rozumieją że jeśli ktoś silniejszy nie trzyma za mordę biznesmena, to on może wszystko ze swoimi pracownikami, bo przecież zasiłków nie ma, a by żyć trzeba mieć na chleb. I gdy mamusia przestaje pomagać, a trzeba utrzymać małżonkę i dzidzię, punkt widzenia zmienia się o 180 stopni.

Autodestrukcja frustrata, gdy nie przyjmiesz jego pogardy

Warto pamiętać jedną rzecz. Ludzie karzą nas w taki sposób, jaki sami uważają za skuteczny. Jeśli ktoś Cię lży, to znaczy że musiał byż zelżony i cierpiał z tego powodu. Ta osoba już wie, że to bardzo boli (bo sama to czuła) więc używa tej metody by zepsuć komuś nastrój, nacieszyć się czyimś upodleniem (i dzięki niemu poczuć się kims lepszym, mocniejszym). Jeśli ktoś mówi Ci że jesteś śmieciem, nikim, to musiał doświadczyć uczucia że jest śmieciem, nikim - albo mu ktoś to powiedział osobiście, albo pod wpływem zazdrości sam się tak poczuł. Kiedy rozumiesz te zależności, miejsce gniewu na takie osoby zajmuje coraz bardziej współczucie. To ludzie grający w grę, która kończy się dla nich zawsze przegraną; życiem, starością i końcem w poczuciu żalu, nieszczęścia i braku spełnienia. On mówi pewne słowa, ponieważ reaguje na nie bólem - więc jeśli Ty nie zareagujesz bólem, cały ten ból wróci do niego. Ta zabawa jest po to, byś poczuł ból, który dla niego jest drabiną do chwilowo lepszego samopoczucia. Jeśli rozumiesz zasady tej gierki, napastnik odczuje to co robi na sobie - nie jest to miły widok.

Jak więc ludzie manipulują, by zdobyć pochwałę a uniknąć krytyki? Jedni zapisują się na sztuki walki, inni trenują kulturystykę, by duże mięśnie działały odstraszająco i wzbudzały podziw (tatuaże pomagają), kolejni zajmują się gangsterką bądź wchodzą w świat biznesu czy polityki, by być mocniejszymi społecznie. Ci którzy zostają, nie mają jaj do bycia miastowymi, ani wiedzy i umiejętności by robić duże pieniądze. Z tej grupy większość zamyka się we własnej skorupie, chlipiąc po nocach w poduszkę i rozpaczliwie szukając na fejsie oraz portalach randkowych kogoś, kto odmieni ich psychikę; z tego grona wyrastają narkomani, alkoholicy, nikotyniści, sekciarze, religianci i żarłoki płaczliwie uzasadniający swój nałóg jedzenia złymi genami i chorą tarczycą. Na końcu zostaje mała garstka tych, którzy rozumieją że ich ból jest winą przekonań, a nie braku mięśni czy pieniędzy. Z tej bardzo małej grupki większość nadal cierpi, ponieważ zmiana własnych przekonań wymaga dyscypliny, pracy i żelaznej konsekwencji przez lata. Trudno wymagać od kogoś, kto nie wytrzymuje rygoru ćwiczeń fizycznych, by wytrzymał potężne naprężenia duchowe, będące dużo potężniejsze.

Jesteś kozak? To wybecz się

Ćwiczenia duchowe to coś, co wielokrotnie mnie przeczołgało. Nierzadko zdarza się płacz, wycie z rozpaczy, trzeba to po prostu znieść. Przy pracy z analizowaniem przeszłych wspomnień, ryczy się jak bóbr. Emocje które się pojawiają, są bardzo silne - więc się płacze; z żalu, słabości, bezsilności, świadomości śmierci swych bliskich i nadchodzącego kresu swojego istnienia. To bardzo oczyszcza i prawdziwy mężczyzna nigdy nie powinien się wstydzić swych łez - byle odbywało się to w samotności. Gdy człowiek wraca świadomością do przeszłych wspomnień, gdy ukazują mu się one w całej swej rozpaczliwej mocy, trudno się nie rozpłakać. Nastepuje regresja do umysłowego stanu małego chłopca, stanu bezsilności niezrozumienia, którym każdy z nas był - i płaczemy, szlochamy, czasem dostajemy konwulsji z żalu. Z każdej takiej wycieczki wracamy silniejsi, mocniejsi, pozbawieni jakiejś traumy.

Dobrze jest pozwolić sobie na taką "słabość", rozpłakać się, szlochać. Nigdy nie wierz komuś, kto mówi że to niemęskie. To jest bardzo męskie, bo oznacza starcie się ze swymi wewnętrznymi demonami, słabościami które pochłaniają energię, zamiast je tłumić. Każdy z nas przeżył jakąś śmierć bliskiej osoby, czyjś dramat - to rodzi poczucie żalu, które warto w czterech ścianach wypłakać, by poczuć uwolnienie i błogość. Wróć do swego dzieciństwa, do najstraszniejszych chwil swego dzieciństwa - nie tłum tego, popłacz się, szlochaj, krzycz i miotaj się jeśli tego potrzebuje Twoje ciało. To jest bardzo męskie, bo wielu "twardzieli" na koksie tego nie potrafi. Pozwoliłem sobie na taką słabość. Wyłem, szlochałem, rozpaczałem. Łzy lały się strumieniami, cały dygotałem gdy wyobrażałem sobie wszystkie istoty, które mi pomagały i wspierały w moim życiu. To dało mi wielką ulgę i poczucie mocy; bliskości z ich emanacjami, które mnie bezustannie wspierają zamiast hamować. Kłaniałem się do ziemi by okazać zmarłym szacunek, moją pokorę i małość - by pycha mnie nie zmieniła w złośliwego, ohydnego człowieka, bym nie zmienił się w niewdzięczną, buracką świnię.

Szacunek wobec ukochanych zmarłych

Gdy okazałem szacunek i wdzięczność zmarłym którzy mnie opuścili, przestali mnie ściągać w dół a zaczęli wspomagać. Nie wstydzę się tego, że zapalam świeczkę moim babciom i śp. koledze - bandycie, który mi w młodości mocno pomógł nic nie chcąc w zamian. Zawsze gdy o tym myślę, jestem głęboko poruszony i pełen wdzięczności. To nie dobre osoby mi kiedyś pomogły, a bardzo złe. Dlatego nie chcę osądzać, ponieważ człowiek widzi tylko skrawek tego co się naprawdę dzieje. Głębszy sens jest ukryty przed moimi oczyma. Tak szczerze mówiąc, to te "dobre" osoby sprawiają najwięcej zamętu i nieszczęścia, a rzekomo źli dilerzy i bandyci są często w środku uczciwi i prości, szlachetni. Znam kilku nożowników i dilerów, ciężko było mi w to uwierzyć, ale w środku byli naprawdę czyści. Pełen hipokryzji i oszustwa świat, zrobił z nich atakujące bestie - ale gdy nie boją się otoczenia, często wypływa z nich prawdziwa, bezinteresowna dobroć.

"Twardziele" promowani przed kulturę, filmy i książki nie płaczą, ponieważ budują pancerz. Prawdziwi twardziele wypłaczą cały swój dziecinny ból, bunt i żal, więc nie muszą nakładać na siebie żadnej zbroi, nie muszą nic tłumić - i są silni. Nie marnują swej energii na tłumienie uczuć, ponieważ je wypłakali, mogą tej energii użyć by wznieść się wyżej, osiągnąć wyżyny ludzkiej świadomości.

Pokora i akceptacja

Liznąłem zaledwie początków podstaw. Co jest później, boję się myśleć. Te energie tkwiące w człowieku są potwornie silne; podejrzewam że gdyby nie siła która mnie ochrania, już dawno by mnie zniszczyły. Jestem pod ochroną jakiejś mocy, która o mnie dba i troszczy się o mnie. Działa jednak nie w sposób "filmowy", a bardziej realny. Zawsze gdy byłem na dnie, pojawiała się pomoc. Zawsze gdy się biłem z kimś, kto miał w założeniu mnie skatować, radziłem sobie. Gdy byłem na dnie z powodu choroby, pojawiały się pieniądze, siła albo pomoc. Zawsze - ale swoje musiałem odcierpieć, by moja pycha bądź poczucie ważności zostało zmniejszone. Bym schylił głowę w poczuciu własnej niemocy.

Takich przykładów było wiele, ale podam dwa przykłady. Gdy była znana sprawa "Froga", strasznie się oburzyłem na te znane w sieci nagranie. Wyobraziłem sobie jadąc rowerem, że w chwili jego szaleństw po mieście jedzie mój ciężko chory tata z mamą, a on w nich uderza 2 - tonowym autem. Co dalej wiadomo, taki frajer wykorzysta prawników, łapówki i wyjdzie na wolność. Wyobrażałem sobie że mam wiertarkę i go unieruchamiam, że go torturuję w bardzo nieprzyjemne sposoby a on wrzeszczy z bólu. Czasem mam takie bardzo mocne ciągoty - chwilę później się nadziałem na coś takiego, że spływałem krwią. Natychmiast zrozumiałem lekcję - i na kolanach dziękowałem za to, że Bóg pokazał mi to co chciałem zrobić swemu bliźniemu. Raz chciałem komuś zrobić naprawdę mocną krzywdę, więc wziąłem coś w rękę i rozwaliłem dłoń. Krew się lała strasznie, a ja się cieszyłem, wpadłem w ekstazę; to była wielka duchowa radość, bo wiedziałem że jest to pokazanie mi, co tak naprawdę życzyłem innemu człowiekowi. Kłaniałem się i dziękowałem Bogu, a rany niemal natychmiast się zagoiły. Po prostu jestem za mały, by rozumieć sens wszystkich zdarzeń; jakie niosą lekcje i prawdy dla innych ludzi. Jakim prawem mam się w to angażować? Teraz sto razy pomyślę, zanim życzę komuś by coś złego mu się stało. Nie potępiam praktycznie nikogo; bo to co wytworzę we własnych myślach, dotyka zawsze mnie. Dbam więc o czystość swych myśli, by nie nurzać się w ekskrementach.

Cwana Wiccanka

Wiem to wszystko po sobie. Ponieważ nie miałem pieniędzy, siły przebicia, mięśni i niczego innego co cenne jest w tym świecie, wpadłem na "świetny" pomysł, by szukać szczęścia w świecie ezoterycznym. Szczęście wtedy utożsamiałem z drugą połówką, kobietą która da szczęście, spełnienie i może pieniądze (to już ciche marzenie, że piękna kobieta mnie tak zagrzeje do walki że zdobędę świat). To czego nie wiedziałem, to fakt że Panie w świecie ezoterycznym w większości przypadków są tam z tego samego powodu. Były za brzydkie i zbyt nieśmiałe, by sięgnąć po szczeście znane z seriali i książek, czyli chłopa który da szczęście, orgazmy i niezależność finansową. Ja szukałem ładnej, ciasnej ślicznotki, która mi da w tyłek bo zachwyci się moją wrażliwością i wiedzą ezoteryczną, a pasztet - wiccanka liczyła na miliardera, którego złapie na ciążę i ślub, bo ten zachwyci się jej wiedzą o kilku rytuałach magicznych i wiarą w horoskopy, co ma mówić o jej głębi osobowości.

Wszyscy się na tym cwaniactwie przejechaliśmy; bo ładne dziewczyny które wtedy mnie pociągały, nie interesowały się ezoteryką, tylko bawiły życiem w realu. Ezoteryczki przegrały, ponieważ bogaci, seksowni faceci szaleją w klubowych toaletach z pięknotkami zamiast siedzieć na forach, a ich ezoteryczne wersje tak pragną władzy i pieniędzy, że ezoteryka w ich wykonaniu to czarna magia i szkoły manipulacji.

Połówki, ale Twojej osobowości

Z czasem nauczyłem się o sobie wielu rzeczy - głównie że szczęście z kobietą to symbol. Świadomość (logika) to symbol męskiej energii, yang, a kobieta to symbol podświadomości (emocji), Yin. Ich złączenie daje najwyższą rozkosz - podświadomość zostaje przez świadomość całkowicie przeobrażona. To właśnie tworzy potęgę, pełnię, a nie związek dwojga emocjonalnie uzależnionych od siebie ludzi, którzy latami sobą manipulują by uzyskać hormonalny haj zakochania. Czarny mag jako świadomość, uczy swą podświadomość wielu rzeczy - jak ma szkodzić i zabijać na odległość, czynić choroby, rzucać klątwy (programy) na drugą osobę, wnikać do snów by zdestabilizować jej psychikę. Rozwinięty duchowo człowiek idący Boską ścieżką, uczy swą podświadomość tego, że wybaczenie jest fajne, że warto kochać innych ludzi i współczuć im, że życie jest piękne i radosne, że liczy się zdrowie i siła; uczy też ją jak leczyć, pomagać, skutecznie nauczać, a jednocześnie jak być w życiu absolutnie zdecydowanym na określone cele, nie ulegać manipulacjom i presjom tym, którzy się specjalizują w tej ścieżce osiągania korzyści.

By sprawnie uderzać, trzeba wykonywać ten ruch wiele razy. Im więcej razy uderzysz w worek, tym bardziej automatyczna stanie się to czynność. W wojnie na pięści nie ma czasu na myślenie; to komfort na który Cię w tej sytuacji nie stać. Nie możesz myśleć, planować - muszą zadziałać odruchy, automatyzmy. Ktoś wali sierpem, więc albo masz opanowaną reakcję na te uderzenie, unikasz czy kontratakujesz, albo dostajesz uderzenie i gasną światła lichego przedstawienia. 

Powtarzaj, trenuj, ćwicz

Żeby wytworzyć w swoim życiu rozkosz, uczucie przyjemności - musisz powtarzać, zautomatyzować pewne ruchy. Stań przed lustrem i komplementuj Boską siłę w sobie. Powtarzaj to bezustannie, aż stanie się automatyzmem. Ćwicz tak jak ja w młodości, dzień w dzień na worku bokserskim i czytaniem psalmów o zwycięstwie. Przez lata kopałem i uderzałem w worek, uderzałem piszczelami o coraz twardsze nawierzchnie, a gdy doszło do problemów demolowałem cwaniaczka, który chciał na moim bólu zbudować swoją samoocenę. Nie miałem dość siły by się uczyć (same pały), być towarzyskim (same kompleksy), zaliczać panny (koszmarny wstyd i idealizacja kobiet), ale strach przed dostaniem po mordzie był tak silny, że ćwiczyłem. Żywiłem się nim, wykorzystywałem go podobnie jak teraz to robię. Strach jest piękny, to energia którą trzeba umieć wykorzystać. Żeby mieć z niej pożytek, trzeba ją poznać i rozumieć - idź w nocy do lasu, wyzwól sytuację gdzie pojawia się strach, a później dokładnie go obserwuj. W jakim miejscu ciała się pojawia? Jak odczuwasz jego obecność? Poznaj go dokładnie.

A więc bój się, panicznie lękaj się straconego na głupotach życia. Tylko wysoka samoocena, szacunek i życzliwość do siebie Cię ocali. Inna siła nie istnieje. Jeśli czujesz do siebie odrazę, to jest nieprawda. Jeśli się siebie brzydzisz, to kłamstwo. Jeśli się nienawidzisz za swe grzechy, Twój ból i gniew nikomu nie pomoże; tylko będziesz wszystko niszczył. To co się w życiu liczy, to Twoja postawa wobec siebie, szacunek, życzliwość... i miłość.

Duchowo mocny

To cel Twojego życia. Pokochać siebie. Wszystko inne to ściema, kłamstwa i brednie. Tylko to się liczy, bo gdy kochasz siebie, promieniujesz miłością i wszystko jest możliwe. Miłość do siebie to najwyższy stopień ludzkiej ewolucji. Co dalej? Lustro i komplementy, ćwicz je jak bokser ciosy. Z początku cherlawe, nieudane, z poczuciem śmieszności, ale z czasem coraz silniejsze, pewniejsze; na pewnym etapie uderzanie daje rozkosz, podobnie i spojrzenie na swoje odbicie czy myśl o sobie - da wielką przyjemność. Od tej chwili już nie inni ludzie panują nad Twym samopoczuciem, ale Ty sam. Wygrałeś główną nagrodę, zgarnąłeś wszystkie trofea.

Gdy masz kontrolę nad swym poczuciem przyjemności, nie musisz rozgrywać ludzi swoimi wyuczonymi w dzieciństwie gierkami, by zdobyć pochwałę i uniknąć nieprzyjemności. Możesz kochać i prawdziwie żyć bez lęku, ponieważ odczuwasz przyjemność w każdej chwili swego życia. Nie potrzebujesz już tej z zewnątrz; fałszywego poklepywania po plecach, komplementów po wódce, żyrowania cudzych kredytów, podlizywania się cycatce, bo w innym wypadku nie da Ci w kakao. Jesteś wolny, bo źródło rozkoszy bije w Tobie, a nie w innych ludziach. Czy rozumiesz jak wtedy wygląda życie?


www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum.

------------------------

Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK. Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 12508 razy Ostatnio zmieniany środa, 08 październik 2014 02:41
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # brat 2014-10-08 08:59
Jesteśmy komórkami tego ziemskiego organizmu. Jeśli pojawia się wzajemna nienawiść organizm zaczyna chorować (tak jak u ludzi istnieje cała gama chorób z autoagresji). Fajnie jest to że jeszcze jako ludzkość mamy samoistną miłość do siebie. Cieszymy się i mamy szacunek do swojego istnienia. Wyobraźcie sobie, że ktoś wmówiłby nam, że nasze istnienie we wszechświecie bez innej cywilizacji nie ma sensu bo po co żyć dla samego siebie?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-10-08 12:41
Najgorsze w chorobach wynikających z emocji jest to, że człowiek może nie mieć świadomości, że ma w sobie nienawiść - tak silnie jest stłumiona. Żyje godnie i uczciwie, a dostaje nagle raka - niektóre takie silne stłumione emocje mogą pochodzić z dzieciństwa albo z okresu prenatalnego, albo jak twierdzą niektórzy, z poprzednich żyć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # e-sekretarka 2014-10-08 09:49
"Z czasem nauczyłem się o sobie wielu rzeczy - głównie że szczęście z kobietą to symbol. "

Symbolika to nasza wyobrażeniowość i nieskończone możliwości interpretacji. Przez lata rozwoju cywilizacyjnego ludzie prześcigają się w tłumaczeniu znaków na ziemi i niebie w poszukiwaniu " cudów ", które dadzą odpowiedź na bolączki egzystencjalne.
W podobnym tonie, co Ty Marku, wypowiadali się już filozofowie stoiccy czy epikurejscy . Zalecali pracę nad sobą, uniezależnienie się od ludzi i ziemskich dóbr, życie w kontemplacji. Ich cel był bardzo zbliżony – możliwość uzyskania autonomii od pozornych ziemskich dóbr, które człowiek posiada czasowo i zawsze może stracić, niezależności, czy rozwoju duchowego. Kolejne epoki mówiły o ascezie , umartwaniu- symbol krzyża (do dziś interpretowany różnie) itd.
Nie interesuje mnie żaden z tych kierunków w skrajnej postaci. Nie poddam się w mojej doczesności, ani klasztornej, eremickiej alienacji i biczowi pańskiemu , ani nie zrezygnuję z ziemskich dóbr czy bzdurek pt: kiecki i buty :lol: Nie interesuje mnie też żaden sakrobiotyk nazywany szumnie rozwojem duchowym.
Również wystarczą mi chwile na wolińskich skarpach, refleksje nad kunsztem wykonania w pradawnych świątyniach, czy piwo w barze, w doborowym towarzystwie.
Biorę ile wlezie, nim trzeba będzie oddać :D

Ps.Wczoraj kupiłam sobie buty i paraduję po chacie - oto moja " płytka " filozofia człowieka: jestem najczystszym (cieszącym się z kawałka skóry i design'u) , profanum... :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-10-08 12:35
Dlaczego daliście sobie wmówić, że rozwój osobisty to pustelnictwo, samotność, worki pokutne, bieda itd.? ...właśnie to jest tu odkłamywane!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # e-sekretarka 2014-10-08 13:50
Nic takiego nie napisałam...
Rozwój duchowy, w moim pojęciu, nie jest tożsamy z osobistym.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # brat 2014-10-08 15:57
To ok. Ja myślę, że ze wszystkiego należy wyciągać to co najlepsze, kompilować, a nie wzdrygać się i odżegnywać
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-10-08 15:05
Nie chodzi o by nie mieć rzeczy w życiu, a o to by zdawać sobie sprawę że nie dadzą szczęścia. I tyle. To jak ze związkiem, jest ok, ale nie może być traktowany jako szczęście, bo nie jest w stanie go dać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-10-08 16:20
Ale niestety ludzie w podświadomości mają ustalone "być czy mieć" w opozycji na zasadzie elementów wykluczających się nawzajem, nie dających się pogodzić. Tak samo nie wyobrażają sobie chyba człowieka z wysoką samooceną, który jest w związku. Wolą mieć nad sobą bat wzajemnego emocjonalnego współuzależnien ia, władzę nad sobą nawzajem. W głowie się im nie mieści, że ludzie mogą być ze sobą ot tak, bo jest im dobrze. Bez walki, siłowania, cierpienia...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # e-sekretarka 2014-10-08 20:10
Ok.kupiłam wymarzone buty, zgodnie z programem , który daje chwilową ułudę zadowolenia. Moje jestestwo i pojęcie szczęścia jest związane z dobrami doczesnymi(inny ch nie wyznaję) i nie zamierzam się za to karcić . Podobnie facet, który robi mi dobrze, jest jedną , którąś tam ułamka dającą kolejną satysfakcję . Dalej ... czy spełnienie zawodowe plus udane życie towarzyskie, plus końskie zdrowie , daje w sumie szczęście wg.Twojej definicji? Dorzucę jeszcze ulubioną , wieczorną lampke białego wina lub zamiennie herbatę z goździkami i cwał po zaoranych , jesiennych polach , na przekór statycznej kontemlacji:)

Czy mam prawo być tak obrzydliwie szczęśliwa?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-10-08 21:04
Jest różnica między człowiekiem który ma w sobie szczęście i nosi wspaniałe buty i człowiekiem, który stał się szczęśliwy bo nosi wspaniałe buty... nie wiem jak to wytłumaczyć. Skoro wyznajesz tylko dobra doczesne to może tak;)wyobraź sobie dwóch facetów jadących wygodnymi autami przez miasto. Z tą różnicą, że jeden ma to auto w kredycie pod zastaw mieszkania i bez ubezpieczenia, bo na raty by już nie starczyło. Drugi natomiast jedzie sobie takim samym autem, jak należy ubezpieczonym choć i tak jego wartość, czyli te 0,5 mln to raptem ułamek jego rocznych dochodów. Czujesz różnicę w ich samopoczuciu?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-10-08 21:07
I wyobraź sobie co się dzieje gdy nagle ukradli jednemu i drugiemu te auta/buty
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # e-sekretarka 2014-10-09 09:58
Tak, posiadam wyobraźnię ...
Każdego dnia tracimy zdobywając jednocześnie doświadczenie i wiedzę o tym , czym strata była podyktowana. Uczymy się tego przez całe życie.
Pan szarpnięty impulsem przedłużenia penisa , dowie się o własnej stracie lub kurs" wesołego franciszka "dawno już sprowadził go na ziemię.
Ważne jest by postawić znak równości w tabeli zysków i strat. W tym przypadku, wyjście na zero, byłoby bardzo optymistycznym scenariuszem:D Ale znam ludzi , którzy już się odbili, a inni ciągną zbyt ciężki bagaż dalej, z różnym w tym stanie samopoczuciem.

Zachownanie równowagi , umiar w ziemskich przedsięwzięcia ch jest jak najbardziej pożądany :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-10-08 23:48
Ty nie jesteś szczęśliwa, a podekscytowana. To minie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # e-sekretarka 2014-10-09 09:19
Codzienne błachostki, dobre-złe, składają się na naszą rzeczywistość. Od nas zależy czy damy się sprowadzić do parteru, czy dostaniemy kopa do pracy.
Codziennie też ktoś - coś, testuje naszą odporność na życie; grunt to nie chwiać się w posadach i mieć świadomość mocnych fundamentów. Reszta jest nieistotna...
Kasa, szmatki, duperele są nabyte, nie one decydują o tym , kim jesteśmy.
Buty są jednym z estetcznych elementów zaspokojenia próżności, z której doskonale zdaję sobie sprawę:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2014-10-09 16:17
Kiedyś będąc z pewną panią miałem zwyczaj sprawdzania w czasie zakupów w przymierzalni poziomu nawodnienia jej sfer intymnych :) Zawsze wtedy miała mokre majtki :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # brzytwa 2014-10-10 05:53
Platynowa karta wytrzymała ucisk w podrzędnym markecie bez klimatyzacji???
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2014-10-10 09:53
Jasne, że tak. Ostra była jak brzytwa po goleniu kozy ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-6 # bacta 2014-10-09 10:15
Cytuję e-sekretarka:
Ok.kupiłam wymarzone buty, zgodnie z programem , który daje chwilową ułudę zadowolenia. Moje jestestwo i pojęcie szczęścia jest związane z dobrami doczesnymi(innych nie wyznaję) i nie zamierzam się za to karcić . Podobnie facet, który robi mi dobrze, jest jedną , którąś tam ułamka dającą kolejną satysfakcję . Dalej ... czy spełnienie zawodowe plus udane życie towarzyskie, plus końskie zdrowie , daje w sumie szczęście wg.Twojej definicji? Dorzucę jeszcze ulubioną , wieczorną lampke białego wina lub zamiennie herbatę z goździkami i cwał po zaoranych , jesiennych polach , na przekór statycznej kontemlacji:)

Czy mam prawo być tak obrzydliwie szczęśliwa?

z treści emanuje nieszczęście ubrane w różowe przymiotniki. Taka pulchna koza, odrzucona przez rówieśników w dzieciństwie, pozująca na psychologiczną freelanserkę. Forumowa aktywistka "ester".

(znowu czuję mdłości)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2014-10-09 21:38
Plusik za zdemaskowanie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Rysiek! 2014-10-08 11:22
Problem tak naprawdę jest jeden,że jako ludzie zawsze chcemy czegoś co akurat nie mamy. Gdybyś Marek urodził się z twarzą modela w rurkach to pukałabyś laski aż do wyrzygania i do głowy by Ci nie przyszło, że można mieć problem z relacjami. Ponieważ nie radziłeś sobie na tym polu wynalazłeś sobie alternatywę w postaci ezoteryki. Czy to źle? Myślę, że nie bo to Twoje życie i masz prawo je przeżyć tak jak chcesz. Ja np wybieram walkę, choć nie powiem iż świat własnej wyobraźni, kreowany przez nas samych jest niekiedy piękny i umiejętne ćwiczenie tych stanów mogłoby nas zaprowadzić z powodzeniem pod drzewo figowe w prześcieradle, kółkiem na głowie i mantrą na koralikach. Jeżeli komuś to odpowiada bo ma dość ja mówię -rób to i bądź szczęśliwy. Mi póki co coraz większe szczęście daje poznawanie siebie, relacji, zasad rządzących tym światem i sukcesy...sukce sy w odkrywaniu jakie to wszystko jest prymitywne i jednocześnie przez nas samych sprowadzane do roli dramatu. Jak już kiedyś pisałem - każda droga do samospełnienia jest dobra jeśli nie zakłada świadomej krzywdy innych.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-10-08 11:23
Jeśli chodzi o wolny rynek, zgody nie ma i nie będzie. Spójrz na gospodarkę w USA w latach 80. Bezrobocie na poziomie 4%, zasiłki dla niepracujących umożliwiające wyjazdy na wakacje (spokojnie byś sobie za tę kasę żył spłacając nawet Chryslera Neona) - czemu tak było? By wystąpiła wolna konkurencja a zdrowy rynek spowodował, że biznesmeni wręcz bili się o pracowników a hydraulik potrafił brać w NY za godzinę tyle co prawnik i jeszcze łachę robił, że w ogóle przyjdzie. Żadne regulacje tego nie zapewnią, bo każda regulacja i ułatwienie zwalnia ludzi z myślenia, odpowiedzialnoś ci a pcha ich w marazm. Owszem, w każdym społeczeństwie jest grupa wykluczonych,ni epełnosprawnych , niedostosowanyc h ale jest to promil społeczności i oni rzeczywiście powinni korzystać ze wsparcia reszty społeczeństwa natomiast życie pokazuje, że wszelkie ułatwienia są wykorzystywane nie przez tych potrzebujących tylko cwaniaków.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # jake 2014-10-09 00:24
Wolny rynek nie moze byc calkowicie wolny, niewidzialna reka rynku ma teraz postac chciwego bankiera, ktory prywatyzuje zyski, a nacjonalizuje straty. W Stanach bylo fajnie dopoki nie weszla automatyzacja i globalizacja, teraz jest tam syf i bieda.
Dochody promila najbogatszych rosna w geometrycznym tempie, klasa srednia uboze, a biedni to juz w ogole wegetuja na granicy ubostwa.
Kazda nierownosc prowadzi do rewolucji i jak sie w pore nie opamietaja to final bedzie taki jak w rewolucji francuskiej,bed a wieszac elity.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # bacta 2014-10-09 09:51
Cytuję jake:
Wolny rynek nie moze byc calkowicie wolny, niewidzialna reka rynku ma teraz postac chciwego bankiera, ktory prywatyzuje zyski, a nacjonalizuje straty. W Stanach bylo fajnie dopoki nie weszla automatyzacja i globalizacja, teraz jest tam syf i bieda.
Dochody promila najbogatszych rosna w geometrycznym tempie, klasa srednia uboze, a biedni to juz w ogole wegetuja na granicy ubostwa.
Kazda nierownosc prowadzi do rewolucji i jak sie w pore nie opamietaja to final bedzie taki jak w rewolucji francuskiej,beda wieszac elity.

co to za elity, które doprowadzają do zagłady cywilizacji zachodniej? Lewactwo i tak będzie wisieć na sznurach z tęczowych sztandarów.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Rysiek 2014-10-09 16:10
@jake
Zgoda!
Co nie zmienia faktów, że pewna grupa wiecznie nienażartych właśnie prowadzi świat ku zagładzie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # graco 2014-10-09 10:29
Zgadzam się z Ryśkiem, że w gospodarce potrzeba jest dużo wolności. Tylko ona popycha do przodu pracowite jednostki. A co mamy w Europie i Polsce, coraz to kolejne kontrole i niszczenie zwłaszcza małych przedsiębiorców . Biurokracja rozrosła się bardzo i kto utrzymuje urzędników pytam? Jasne że pewna kontrola musi być bo największe koncerny dla zysków są wstanie zrobić wszystko. Np Monsanto z GMO. I mozna powiedzieć że my konsumenci głosując naszymi portfelami możemy łatwo powiedzieć nie tyle że 90% ludzi nie jest świadoma o co dbają media zasilane kapitałem wielkiego biznesu. Zgadzam się, że jest część nieuczciwych przedsiębiorców ale jak sam podałeś skrajny przykład natura wynaturzenia koryguje. Natomiast nie zgadzam się na powielanie obrazu przedsiębiorcy jako "jastrzębia", który tylko chce się nachapać kosztem wszystkich dookoła. Jest ogromna ilość małych firmy w Polsce które utrzymują większość Polaków, którzy walczą o przetrwanie w starciach z gigantami często globalnymi czy urzędnikami i należy im się szacunek a nie potępienie. Zawsze powtarzam osobom które krytykują przedsiębiorcę że np za mało płaci. "Załóż firmę, zatrudnij ludzi, zapłać im 2 razy więcej - na pewno będzie kolejka chętnych i.... przetrwaj na rynku." Bo najprościej to winić świat wokół siebie o swoje niepowodzenia.
Marku - robisz świetną robotę wyjaśniając mechanizmy w nas zachodzące. To jakie programy są w nas i myślokształty generujemy to się nam przydarza. Nasz komputer - podświadomość codziennie pracowicie działa aby dać nam doświadczenia odpowiadające naszym przekonaniom. Zmieniamy przekonania - mamy inne doświadczenia. Inna sprawa jak je zmienić na poziomie podświadomym bo o to chodzi
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-10-08 15:09
Wszystko co poznajesz, to postrzegasz przez pryzmat samooceny. Jeśli nie ćwiczysz samooceny, to nie poznasz prawdy tylko wizję kogoś z niską samooceną, tylko tyle i nic więcej.

Widzisz pięknotkę i obserwujesz swoje reakcje. Ok. To co obserwujesz to nie prawda, a skutek wynikający z przyczyny, którą jest jakaś tam samoocena. Mi szkoda czasu na poznawanie kiepskiej wersji prawdy, bo tylko absolutnie się kochając, ma się tyle zaoszczędzonej na stresie i fałszywych myślach energii, że widać wszystko w prawdziwym świetle.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # .marcin 2014-10-08 18:38
ha, ha, dobry wieczór
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # .marcin 2014-10-08 18:49
o ekspresji chciałem kilka słów powiedzieć. Ekspresj najdoskonalsz, to ta, która trafia bezpośrednio do odbiorcy. Bez założeń. Ta jest inspirująca i ma pałer. mumford and sons słuchałem ostatnio, z Irlandii goście. https://www.youtube.com/watch?v=rGKfrgqWcv0
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # .marcin 2014-10-08 20:31
a w kościele:) No zobacz, jak to się ma do tego co powiedział Kościuszko. 20.06 w Krakowie w kościele o. Jezuitów odbyła się msza pokutna. Biskupowie przepraszali "Boga" za nadużycia seksualne w kościele. Jak ogłupieni muszą być ludzie, żeby coś takiego przeszło? Co dyktuje takie posunięcie. W odniesieniu do cytatu, który przytoczyłeś to kpina. Ale co tam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-10-08 20:54
To do mnie? Nie rozumiem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # .marcin 2014-10-08 22:26
Cytuję Marek:
To do mnie? Nie rozumiem.

Wątpliwo,ści są dobre. Dobranoc;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Marek 2014-10-08 23:50
Jeśli zadaję Ci pytanie, oczekuję odpowiedzi. Jeśli jej mi nie udzielasz, zakończymy naszą współpracę, bo widzę że się nie układa tak, jak ja - właściciel strony ją widzę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # .marcin 2014-10-09 12:37
ok. poskromiłeś mnie :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2014-10-09 16:14
Ja lubię jak Marek gdzieś tam napisał, że z tym i tym to nie będzie pracował bo to i tamto (tu wpisz powód). Strasznie mi się podoba takie załatwienie sprawy a nie to co widzę wokół ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # .marcin 2014-10-09 18:13
Cytuję Rysiek:
Ja lubię jak Marek gdzieś tam napisał, że z tym i tym to nie będzie pracował bo to i tamto (tu wpisz powód). Strasznie mi się podoba takie załatwienie sprawy a nie to co widzę wokół ;)

oł maj got:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ! 2014-10-08 20:57
Taki program: wystarczy uderzyć sie piersi, wyklepać pokutną regułkę i pukać do bram Piotrowych. A one pojemne i otwarte są ponoć nawet dla skruszonych skurwysynów.
Dziękuję za wieczność z taką dupolubną kompaniją :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # .marcin 2014-10-08 22:19
no tak:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Paweł z Niemiec 2014-10-09 15:10
Można żyć samemu, czyli nie żenić się i nie mieć dzieci, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że się będzie piętnowanym przez społeczeństwo. Pedał, nieudacznik, lekkoduch itp. Są ludzie, którzy nie nadają się do małżeństwa,wied zą o tym, więc w nie nie wchodzą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # .marcin 2014-10-09 18:26
Cytuję Paweł z Niemiec:
Można żyć samemu, czyli nie żenić się i nie mieć dzieci, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że się będzie piętnowanym przez społeczeństwo. Pedał, nieudacznik, lekkoduch itp. Są ludzie, którzy nie nadają się do małżeństwa,wiedzą o tym, więc w nie nie wchodzą.

Fajnie powiedziane, ale potrzeby są - chociażby te duchowe
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # witek 2014-10-10 15:23
no podobno o mnie w sasiedztwie w Zabrzu chodza słuchy ze pedal bo po 40tce a nie ma zony ani nieslubnych dzieci, chyba w niemczech sie spedalił.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # krokodyl 2014-10-09 22:05
https://www.youtube.com/watch?v=VffYY4CROgA#t=507

patrzcie jakimi jesteście szcześciarzami!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # .marcin 2014-10-09 22:18
Cytuję krokodyl:
https://www.youtube.com/watch?v=VffYY4CROgA#t=507

patrzcie jakimi jesteście szcześciarzami!

dobry dzidziek jesteś, link chodzi jak burza:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # kroko 2014-10-10 18:32
https://www.youtube.com/watch?v=wIWV5Dp3eEc
Już sie rehabilituje, coś innego ale sens pozostaj.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # .marcin 2014-10-09 22:20
aaaale tu cicho;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # .marcin 2014-10-09 22:24
lecę gdzie indziej pobroić:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # adam88 2014-10-10 01:38
Zauważyłem coś, gdy pisałeś że liczy się siła i zdrowie. Otóż słowo siła budzi we mnie negatywne skojarzenia.

Kojarzy mi się z czymś złym, z krzywdzeniem ludzi. Ktoś silny, więc zły bo krzywdzi innych słabszych.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # Hipergamia 2014-10-13 14:26
Wszystkim frajerom (zwłaszcza żonatym) polecam sprawdzić w internecie hasło: hipergamia.
To jest prawdziwa przyczyna "syfu" jaki ma miejsce w relacjach damsko-męskich (nie męska poligamia, jak to się przedstawia w mediach).

Najlepsze informacje są niestety głównie w języku angielskim.
therationalmale.com/category/hypergamy-2/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # królik 2014-10-17 11:16
piekło to inni.
dawno temu była grupa znajomych.
poznałem ich i dołączyłem do grupy. raczej znajomi. nie bliscy ludzie.w grupie były rózne krzywe akcje, wałki, szarpaniny, bójki. nie chciałem mieć z tym nic wspólnego. poszedłem swoją drogą. nagle po kilku latach ciszy gość którego nie trawie z którym miałem różne krzywe akcje wraz z ekipą zaprasza na wspólne imprezowanie. jak za starych czasów. z gościem żadnych kontaktów nie utrzymuje a tu taka " niespodzianka". o co mu chodzi? ma żal do siebie za swoje stare wałki? chce odkupić winny? ciekawy jest co u mnie? chce zakopać topór? chce znów coś przewałkować? myśli że bedzie jak dawniej zanim wyszły krzywe akcje? co myślicie?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # unknowname 2019-06-07 17:25
Za mordę biznesmana będzie trzymać jedynie prawo, które nie pozwala komukolwiek na konszachty z władzami. I dopiero wtedy będzie prawdziwy wolny rynek, a nie w tej roz****dusze, którą mamy teraz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd