Najnowsze felietony

czwartek, 18 wrzesień 2014 23:21

Musisz ćwiczyć by przetrwać

Napisał 

Kiedy poczułem się zagrożony, zacząłem ćwiczyć boksowanie. Wiedziałem że kiedyś może przyjść taka chwila, że będę musiał się bronić; oczywiście przyszła, a ja byłem przygotowany. Napastnicy odprężeni, zrelaksowani wspomnieniem jak przez lata byłem pełen strachu, natknęli się na zdeterminowanego do walki, wyćwiczonego i skoncentrowanego człowieka, który im zrobił z twarzy tatara. No ale taki los drapieżnika - czasem przychodzi taka chwila, że trafia się na silniejszego przeciwnika.

Toksyczne środowisko; albo Ty, albo ono

To co piszę, wydaje się oczywiste. Jeśli jesteś wrażliwy i chcesz przetrwać w chamskim, pełnym kompleksów, bezlitosnym, żywiącym się cudzym upokorzeniem środowisku, musisz umieć walczyć. Im mniejsze Twoje zdolności do zjednywania sobie ludzi (by Cię obronili, albo swą siłą odstraszyli potencjalnego przeciwnika), większa podatność na atak (brak starszej siostry czy brata, sprawnego ojca i jego rodziny, co rozzuchwala i upewnia w bezkarności ludzkiego pasożyta), tym mocniej musisz uderzać, a jeszcze szybciej uciekać. Ale bójka to coś, co zdarza się rzadko. Wielu ludzi przejdzie przez życie, nie biorąc udziału w ani jednej. Unikną silnych emocji (i wybitych zębów) w tej sferze męskiego życia, ale trafią na podobne, bądź głębsze przeżycia w innej. Dziś opiszę główne zagrożenie, które niemal na pewno Cię spotka, oraz metody treningu przygotowujące Cię na zmienne koleje losu.

Zakochanie i odrzucenie. Te cierpienie jest znacznie gorsze, niż rozkwaszony nos. Mówię z autopsji; gdy zakochasz się w dziewczynie, a ona Cię wykopie z życia, będziesz wariował i szalał (wersja aktywna cierpienia), wpadniesz w głęboki dół, rozpacz (wersja pasywna). Wszystko zależy tak naprawdę od czasu odrzucenia, oraz na jakim jesteś etapie związku. Gdy byłeś zakochany ona się odkochała, więc gdy Cię odrzuciła w czasie gdy Ty kochałeś, czyli wiązałeś z dziewczyną poczucie przyjemności a nawet sensu swojego życia, cierpisz. Gdybyś Ty pierwszy się odkochał, sam byś ją rzucił, ponieważ przebywanie z nią sprawiało by Ci dyskomfort - wtedy ona by cierpiała, nienawidziła Cię za swoje poczucie rozpaczy.

Krzywdzicielka to marionetka emocji

Zwróć proszę uwagę, że kobiety absolutnie nie kontrolują swojej emocjonalnej natury - ona nimi miota jak chce i gdzie chce. To że Cię przestała kochać, lubić, nie oznacza że podjęła taką decyzję, tylko tyle że to poczuła. Zadecydowały emocje, które są zawsze potężniejsze niż świadome myśli. Tak naprawdę kobiety nie można winić za to, że nas rzuciła. Można za kradzież, oszustwo, wyrafinową grę by zdobyć Twój majątek, ale jeśli chodzi "tylko" o rzucenie, jest niewinna. Jest ofiarą własnych emocji, podobnie jak mężczyźni, chociaż my z racji stawiania na logikę jesteśmy znacznie mniej podatni na ruchy emocji - ale i tak im podlegamy. Ktoś czuje obrzydzenie na Twój widok dziś, wczoraj kochał - sam nie rozumie sytuacji, ale podąża za odczuciami. Za co się na nim mścić, że jest marionetką na sznurkach własnej emocjonalnej natury?

Dlaczego cierpisz? Ponieważ bycie z dziewczyną dawało Ci przyjemność. Gdy jej nie ma, cierpisz tak samo jak w trakcie rzucania papierosów, alkoholu czy każdego innego nałogu, który dawał Ci przyjemność. To za jakiś czas minie, jak każda emocja. Znowu powiążesz swoje poczucie przyjemności z czymś zewnętrznym, może jedzeniem, może wejdziesz w nową religię, zaczniesz nawracać świat, bo dopiero wtedy osiągniesz pełne zadowolenie?

Moc rodzi się z gówna i nędzy

Założmy że kiedyś na pewno się zakochasz i zostaniesz rzucony. Dobrze przejść takie odrzucenie, by poznać swoją psychikę, jej słabe i mocne strony. Pamiętaj że co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. To błędy i porażki umożliwiają Ci poznanie własnej mocy, której nie pozna ktoś mający z górki. Gdy zacznie się pod górkę, on upadnie - Ty nie, ponieważ wiesz skąd brać siłę, nauczyłeś się tego na własnych błędach. Gdy zwykły człowiek zostaje napadnięty, zostaje mocno pobity a później cierpi psychiczne męki związane z poczuciem upokorzenia.

Jeśli trenowałby na sali treningowej, przyjmował i oddawał ciosy w kontrolowanych warunkach, psychicznie i fizycznie byłby przygotowany do bolesnej konfrontacji; nawet gdyby przegrał, psychicznie by tego długo i mocno nie przeżywał. Poprzez aktywną postawę, na pewno odniósłby też mniejsze obrażenia. Upadek i ból, to potencjalna siła i szczęście, wezwanie byś zmienił swoją postawę wobec życia. Wszystko zależy od Twojej postawy - ciosy mogą dać Ci siłę, a mogą też Cię złamać. O tym co uczynią, zadecyduje Twoja intencja, postawa życiowa. Świat i ludzie się nie zmienią, próba ich zmiany to walka z wiatrakami - musisz więc zmienić swoje przekonania. Załóżmy że boisz się pająków, jak ja. Masz wtedy trzy wyjścia:


1. Żyć jak żyłeś, nic z tym nie robić. Jest to najgorsze wyjście, gdyż w każdej chwili coś z zewnątrz (pająk) może drastycznie zmienić Twoje samopoczucie, a przecież czasem pająk potrafi się zwiesić z podsufitki auta - kiedyś w ten sposób prawie doprowadziłem do wypadku. Tak żyje większość ludzi, biernie i miernie, licząc na mannę z nieba która nigdy nie spadnie. By coś osiągnąć, trzeba wykonać krok - wtedy świat postąpi ku nam. Gdy my siedzimy z założonymi rękami, świat także tkwi w bezruchu, nic się nie zmienia. Modlitwa to siedzenie w bezruchu, trzeba dodać jeszcze aktywność, działanie.

2. Walczyć z tym, co Cię przeraża. To już domena wojowników, charakterników, rewolucjonistów. Zabijasz wszędzie gdzie jesteś pająki, zakładasz stronę internetową, gdzie nawołujesz do likwidacji pająków, może nawet partię polityczną albo religię z rozdeptanym przez kapeć pająkiem, jako główne logo symbolizujące wygraną dobra nad złem. Gdy w Twoim mieszkaniu znikają pająki, wypełniają je wszystkie możliwe owady, które mogą się bezproblemowo rozwijać, głównie na Twoim zdrowiu. Czy nasz wojownik wygra? Oczywiście że nie, nie da się zabić wszystkich pająków, a nawet gdyby się dało, zostałaby poważnie naruszona równowaga ekosystemu. Taka walka to bezsensowna strata energii, pochłaniacz czasu - ale jest lepsza niż bezruch, pogodzenie się jak baran ze swym losem.

3. Zmienić swoje przekonania i wzorce emocjonalne. Tak czyni mędrzec. Zmienia swoją reakcję z panicznej na akceptację, więc problem przestaje istnieć. W Polsce żaden pająk krzywdy nie zrobi, więc nie ma potrzeby panicznie się bać - gdy mędrzec uda się w miejsca, gdzie pająki mogą zagrozić, "podkręci" odpowiednio swoją reakcję, ale to nadal nie musi być lęk, a wysoka czujność. Ludzi angażujących swoją energię w zmianę swoich przekonań a nie świata, jest bardzo mało.

Masz trzy możliwości, z których jedną musisz wybrać. Nie robiąc nic, jesteś na jednym z dwóch pierwszych etapów.

Najpierw myśl, później bicz emocji

Załóżmy że jesteś w dobrej formie. Zakładamy że tak samo jak możesz dostać w mordę, tak samo możesz się mocno zakochać, a później zostać rzuconym. Będziesz strasznie cierpiał. Jak wygląda mechanizm cierpienia? Najpierw pojawia się myśl - wyobrażenie że zostałeś rzucony. Ułamek sekundy później za myślą podążają skojarzone z nią emocje, to właśnie one tak bolą, rozrywają od środka. Kto więc wywołuje ból, panna która Cię rzuciła, czy Ty sam? Prawda jest trudna do przyjęcia dla ludzi, którzy dobrze się czują w skórze ofiary - Ty sam zapoczątkowujesz tę myśl. Kto myśli jak nie Ty? Bez takiej myśli nie cierpiałbyś, nie ma takiej możliwości. A jak się pozbyć myśli? Nie da się jej zepchnąć, walczyć z nią, bo im więcej z nią walczysz tym więcej ona ma siły. Walka to skoncentrowanie Twej wściekłej uwagi na tej myśli, więc wzmacniasz ją, skupiasz się na niej, sprawiasz że staje realna, bo bezustannie o niej myślisz.

Walczyć nie możesz, nie z myślą - musisz więc ją ominąć. Istnieje genialny sposób, ale musisz poświęcić trochę czasu na trening. Musisz włożyć w to trochę swojej pracy, ale im więcej, tym większa satysfakcja. Pamiętam swoją pierwszą bójkę od momentu, gdy zacząłem na poważnie ćwiczyć ze strachu że mi zrobią krzywdę - co najmniej godzinę dziennie okładałem worek nogami i rękami, a w przerwach czytałem biblię, zwłaszcza o Dawidzie i Goliacie czy mądrości Syracha. Na początku byłem strasznie nieskoordynowany, a z czasem pojawił się luz w ciele. Myślę że zajęto to ok. rok czasu, zanim mogłem nieświadomie mocno uderzać, bez skupiania się na tym.

Złamałem Złemu Panu nos

To było tak - dresiarz się cynicznie uśmiechał, takim drwiącym uśmieszkiem, zadowolony że wyżyje się na leszczu, pokaże grupie kolegów jaki jest mocny, miałem posłużyć za przykład jego mocy i siły - podchodził do mnie z intencją uderzenia, ale z nawyku uśmiechał się bym nie zareagował, by mnie uderzyć z zaskoczenia - taki to był bohater, lubiący iść na łatwiznę. We mnie pojawił się straszny strach i nagle ciało samo zareagowało; przysięgam że nie chciałem tego. Kopnąłem go w brzuch z całej siły, zgiął się i zacząłem uderzać pięściami po głowie. Po chwili upadł, w trakcie upadania waliłem z kolana w głowę z całej siły i skoczyłem na niego - siedziałem na nim i waliłem ciosami młotkowymi w twarz, próbował się zasłaniać, ale sporo uderzeń doszło. Odciągnęli mnie od niego, po chwili wróciła mi świadomość. Twarz miał strasznie spuchniętą, nawet podał mi rękę później, z szacunkiem. Już nie byłem frajerem i leszczem a "kolegą".

Później uderzyłem kolejnego dresiarza nogą w klatkę piersiową tak, że wywrócił się przez barierkę i wpadł w jakiś ogródek. Najgorsze było gdy biłem się z bardzo dobrym w te klocki facetem, i w trakcie bójki uświadomiłem sobie że nie mogę go przewrócić. Nigdy nie ćwiczyłem zapasów, więc nie miałem żadnej w tym kierunku przewagi. Byłem tak zdeterminowany, że postanowiłem że go nawet ugryzę, że będę walczył nawet gdy nie będę miał oddechu - a nawet go zabiję czym się da. Musiałem wygrać, ale nie dla chwały ale by mi nie zrobił krzywdy, gdy będę leżał. Na szczęście w którymś momencie zataczał się - odpuściłem. Krzyknął coś że mi przestrzelą kolana, a koledzy zanieśli go do samochodu. Po tym już nikt nie chciał ze mną się próbować (ten Pan był znany z tego, że każdego powalał z miejsca), a kolana oczywiście całe i zdrowe, tylko strzyka w nich.

Nadziali się...

Kiedyś czytałem o takim bardzo sympatycznym bokserze, Rafale Jackowskim. Lubię go, bo podobnie jak ja jest uzależniony od słodyczy (walczę). Pisał jak cały tydzień trenował, a w weekendy bił się z kafarami na dyskotekach. Ci widząc niskiego, chudego chłopaka liczyli na łatwe zwycięstwo, a się mocno nadziewali. On ćwiczył bo lubił prać pyski, a ja ćwiczyłem by nie czuć się jak ostatnia szmata, ze zwierzęcego strachu przed upokorzeniem, upodleniem. I to we mnie cały czas tkwi - nadal ćwiczę, okładam codziennie worek z nawyku, chcę być gotowy na tę ostatnią walkę. To nie modlitwy i marzycielstwo mnie uratowało, ale działanie i konsekwencja. Gdy się modliłem, byłem obiektem ataku. Gdy oddawałem cios, czuli szacunek, który w środowisku hołoty oznacza tylko to, że boją się wybitych zębów.

Trening i powtarzanie dały mi możliwość obrony przed toksycznym środowiskiem, w którym przebywałem. Musisz powtarzać, trenować by być coraz lepszym. Im bardziej się boisz, tym mocniej musisz ćwiczyć i się przykładać. Ja z natury jestem tchórzem, więc wiedziałem że nie ma litości; nikt mi nie pomoże, jeśli sam sobie nie pomogę. Nie licz na cuda, zatroszcz się o siebie. Strach czyni Cię ofiarą, ale może dodać Ci znacznie więcej siły, niż największa furia.

Albo ciało albo myśli

Trening który uchroni Cię przed życiowymi nieszczęściami (ale nie bójkami), jest banalnie prosty. Musisz skoncentrować swoją uwagę na swoim ciele, oddechu, na czymś realnym - na początek najlepiej, by było to ciało. Skupiasz się na ciele, czujesz bicie serca, ciepłotę, oceniasz poziom napięcia w mięśniach, oczach, głowie, brzuchu, udach... im częściej się tak skoncentrujesz, tym większy nawyk wytworzysz. Jaki z tego zysk? Wielki. Człowiek może skupiać się na jednej rzeczy naraz. Jeśli skupiasz się na ciele, krokach, mowie i odczuciach płynących z ciała, nie możesz śledzić swoich myśli. A jak już rozumiesz, to myśli są detonatorem bólu, ponieważ są skojarzone z emocjami. Po kilkumiesięcznym treningu będziesz na życzenie uciekał od myśli, a był w tu i teraz, realnych odczuciach płynących z ciała; będziesz świadomy wszystkich dźwięków otoczenia, swoich odczuć i doznań ciała - i to wszystko kosztem myśli.

Zaobserwuj sam siebie - czy myśli coś Ci dają? Bez przerwy ciągle się pojawiają w Tobie, przyciągając Twoją uwagę. Coś odkrywają? Dają jakiś zysk, pomysły? Nie. Zabierają tylko Twoją uwagę, ściągają ją na mielizny i rafy, gdzie rozbija się Twój statek. Co masz ze swoich myśli? Co masz z wieloletniego przeżywania w myślach swoich upadków i krzywdy, bo przecież takie myśli najczęściej Cię nawiedzają? Nic z nich nie ma, żadnego zysku oprócz napięcia i cierpienia. A gdy kobieta Cię odrzuci, myśli będą latami Cię torturować - dopóki nie ominiesz myśli, te cierpienie będzie Cię kąsać i dręczyć.

Tu i teraz

Rzuciła Cię... zanim myśli się pojawią by wtrącić Cię w otchłań cierpienia, NAWYKOWO wejdziesz w odczucia ciała, przez co ono się odpręży, a odprężenie i relaks sprawią że odczuwasz przyjemność. W ten sposób życiowe rozterki, porzucenia i tragedie nigdy Cię nie zniszczą, nie stłamszą. Ale by tak się stało, musisz ćwiczyć, trenować - im jest aktualnie lepiej, tym więcej czasu na to poświęcaj. Trening uczyni Cię mocnym i silnym. Zacznij już teraz - co czujesz w głowie? Gdy skupisz się na niej, nieznane Ci wcześniej mięśnie odprężą się, uspokoją.

Gdy zasypiasz, skup się na ciele; jak jest ułożone, gdzie zlokalizowane są napięcia, bóle i wszelkie inne odczucia? Skup się na stopach, brzuchu, udach - co w nich czujesz? To z czasem sprawi, że będziesz wydostawał się spod władzy myśli, oraz powiązanych z nimi emocji. Będziesz coraz bardziej wolny, niezależny. Gdy zrozumiesz że cierpienie Cię nie zniszczy, nie ma nad Tobą władzy, będziesz mógł wejść w każdą relację na sto procent, nie bojąc się że w razie odrzucenia będziesz kulił się w bólu, walił wódę tygodniami i robił głupoty, kończące się w kryminale.

www.braciasamcy.pl  nowe, męskie forum.

------------------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK. Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.


Czytany 12750 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # Fred 2014-09-19 12:26
Cześć, mam kilka pytań odnośnie boksowania.

Pierwsze - technika. Czy warto zaczynać uderzanie chociażby w worek bez profesjonalnego wstępu, instruktarzu trenera? Chodzi mi o to, że jeśli zaczynamy uderzać sami, to możemy przykładowo nie robić tego czysto pod względem technicznym, a przy okazji nauczyć się jakiś złych nawyków.

Dwa ile czasu i jak często trenować? I co powiesz o połączeniu z siłownią? Czy jeśli obie te czynności wykonywałbym co drugi dzień, tj. pon. boks, wto. siłownia itd., to czy organizm nie będzie zbyt przemęczony?

Jak pokonać strach? Nawet jeśli ćwiczysz, to przy konfrontacji, szczególnie tej pierwszej strach może być nie do opanowania. Gdy sobie wyobrażam, że ktoś miałby mnie zaatakować, to widzę siebie całkowicie sparaliżowanego , z nogami jak z waty. Nie byłbym w stanie walczyć i zrobiłbym dosłownie wszystko żeby nie dostać, cokolwiek dresiarz by powiedział.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-09-19 13:19
Jeśli masz kasę i śmiałość by iść do klubu bokserskiego, to idź. Jeśli nie masz, ćwicz na worku - celem nie jest ring, a walka uliczna, gdzie w zasadzie decyduje lewy i prawy prosty. Ćwicząc tylko te dwa ciosy, dość szybko uzyskasz nieświadomą kompetencję i będziesz je miał mocno rozwinięte. Moim zdaniem w większości bójek ulicznych liczą się tylko te dwa uderzenia. Haki na ulicy to połamana dłoń, po co? Przydałoby się jeszcze ćwiczyć z ręcznikiem, widziałem filmik gdzie Tomasz Drwal to pokazywał - można się nauczyć unikania ciosów, plus minus.

Zainwestuj w książki Pavla Tsatsouline - ja ćwiczę codziennie na worku lekko, i 5 minut trening z kettlami. Zero przeciążenia, zmęczenia, a jednak się rozwijam.

Strach trzeba przekroczyć, co robi się wychodząc na sparring w klubie - jeśli nie możesz tam iść, ćwicz sam na worku - w trakcie bójki ciało zareaguje instynktownie. Ja radziłem sobie ze strachem w najgorszy możliwy sposób - tak bałem się mnie upokorzą, że ten strach przełamywał wszelkie bariery psychologiczne. Klinem klina :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Prawda!!! 2014-09-20 19:50
Ile czasu dziennie przeznaczasz na trening na worku ?
Jak zaczynałeś to od razu tak że codziennie ćwiczyłeś? mięśnie dają rade?
poszukałem książek Pavel Tsatsouline. głównie znalazłem książki jak ćwiczyć z kettlami i bodybulding. którą książke/jaki tytuł byś polecił głównie o boksie?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-09-22 13:48
Cytuję Prawda!!!:
Ile czasu dziennie przeznaczasz na trening na worku ?
Jak zaczynałeś to od razu tak że codziennie ćwiczyłeś? mięśnie dają rade?
poszukałem książek Pavel Tsatsouline. głównie znalazłem książki jak ćwiczyć z kettlami i bodybulding. którą książke/jaki tytuł byś polecił głównie o boksie?



5 minut, może 7 - ale codziennie, rozkładam to na 4 "rundy", tylko proste ciosy, nic innego. Jak zaczynałem miałem chyba 16 albo 17 lat, więc dawałem radę, teraz od obciążeń bolą mnie barki.

Trening kettlami wygląda tak, że trzy razy podnoszę z ziemi do góry 16kg, później dwa razy 20kg i raz 24kg. Do tego rozciągam nogi, kopię nad oparciem krzesła - to wszystko. Kettle walę codziennie, czasem zrobię dzień albo dwa przerwy, jak czuję że bolą mięśnie. Zasada jest taka, by nie przećwiczyć mięśnia, ćwiczyć tak, byś miał cały czas siłę.

Ostatnio zrobiłem pauzę 3 dni, jak wróciłem miałem więcej siły i nie bolał bark. Przerwy są NAJWAŻNIEJSZE. Im więcej się zajebiesz, tym gorsze będą efekty. Ja ćwiczę na efekt a nie na mięśnie. Dzięki temu mając cienkie ręce, ne mogłem wyrwać do góry nad głowę 20tki, a teraz spokojnie rwę 24kg. Nic na siłę, na spokojnie, zero zmęczenia.

Książkę kup "Nagi wojownik" na początek. O boksie książek nie znam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Prawda!!! 2014-09-22 18:44
5 lub 7 minut rozbite na 4 rundy.to wydaje sie dość mało w porównaniu z np. ćwiczeniem na siłowni po kilka godzin.
wiem że to co innego.chodzi mi o czas jaki musze wygospodarować na takie ćwiczenia.spoko.ok.
dzięki za polecenie książki.
pozdrawiam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-09-22 18:57
Cytuję Prawda!!!:
5 lub 7 minut rozbite na 4 rundy.to wydaje sie dość mało w porównaniu z np. ćwiczeniem na siłowni po kilka godzin.
wiem że to co innego.chodzi mi o czas jaki musze wygospodarować na takie ćwiczenia.spoko.ok.
dzięki za polecenie książki.
pozdrawiam.


Bo to jest trening na siłę, traktowany jako umiejętność jej wyzwalania - dlatego chudy i wysoki Tsatsouline podnosi takie ciężary, ktorych nie wyciśnie kulturysta. To trening dla kogoś kto nie chce dużo urosnąć, a byś silnym i zawsze w formie.

Jest bardzo podobny do treningu ciężarowców - nigdy na maxa, oszczędzać się, czesto treningi. Porównaj siłę kulturysty do siłacza :) No chyba że chcesz mieć wielkie mieśnie, szybką zadyszkę i być słabszym w walce.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Prawda!!! 2014-09-22 22:17
ok. wole mieć siłe niż mięśnie. wole mieć kondycje niż mięśnie. dlatego jeżdze na rowerze i chodze na basen. przez to i zmiane diety,odstawien ie słodyczy,mniej posiłków, nie podjadanie, zero fastfoodów i picie dużej ilości wody+zmiana siebie + felietony Marka:) + +praca nad sobą+ kobiety+ sex+ stresy w pracy+ stresy w związkach przez ostatnie 2 lata straciłem sporo kg.jestem szczupły 77kg i wzrostowo 1,86cm.czasem piwo+bongo sie zdaża. chodz mam okresy że i pół roku nic nie pale. miesiąc nie pije. a potem sie zdaża że co weekend jazda i impreza.różnie życie:) kumpel co chodzi na siłke i ma efekty (czyli twarde mięśnie klata itd) namawia mnie na ćwiczenia. ale jakoś budowa mięśni na siłowni i jedzenie tych odżywek mnie nie kręci. czytam różne rzeczy.czytam Twoje felietony i to jest właśnie tak jak piszesz. mięśnie ma i sylwetka jest ale kolega łapie zadyszek szybciej niż ja. goście z siłki po mahu z bonga usypiają gdy ja śmigam normalnie. oni wpieprzają tyle odżywek co palą tłuszcze że aż im sie łapy trzesą. ja wole być w formie i mieć kondycje. wiem że gdyby nie imprezy to byłbym w lepszej formie. pracuje nad sobą. ta siłownia i budowanie mięśni to tak na prawde "gra pozorów" jak w tym kawałku https://www.youtube.com/watch?v=exsjNYOjW60
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Prawda!!! 2014-09-22 22:26
najlepszy killer pokoju z widokiem na wojne to "egzotyczna przygoda" o związkach z cudzoziemcami.j ak nie słyszałeś to posłuchaj :) https://www.youtube.com/watch?v=1PQ670sfFXU
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Kimono 2014-09-19 17:44
Co robic w momencie w ktorym pewna osoba chce mna manipulowac i miec nademna wladze ? Jest to czlowiek w pracy ktory jest na takim samym stanowisku jak ja ...Przedwczoraj powiedzialem mu po mesku co mysle na temat tego i narazie spokoj.Jakbym ulegl nie dalby mi zyc,jak ogolnie reagowac na ludzi ktorzy chca manipulowac ,wykorzystywac dla swoich celow pod plaszczykiem usmiechu i serdecznosci ? Czy to kobieta czy kolega w pracy czy rodzice i inni ludzie ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Manio 2014-09-19 22:01
Ja na manipulacje reaguję złością (nie oznacza to chamstwa, ale stanowczą dezaprobatę lub nawet pogardę) i jasno ją wyrażam. Powtarzane przez babcie i szkoły, że należy być dla wszystkich grzecznym i ułożonym to bzdura. Prostaki po ułożonych pchają się w górę.

Kobiety zwłaszcza mają problem, aby to pojąć, bo dla nich ważne jest budowanie relacji interpersonalny ch nawet jeśli za kimś nie przepadają, a liczą naiwnie, że może coś zyskają.

Jeśli nie można okazać złości, bo manipuluje Tobą np. Twój szef, to wtedy i tak ciągnąć w swoją stronę kłamać i manipulując. Mówisz A, robisz B. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.

Manipulują? Powiedz co o tym myślisz tak jak to zrobiłeś. Taka właśnie jest prawidłowa reakcja. Manipulant wierzy, że nabierasz się na jego sztuczki. Po uświadomieniu da sobie spokój.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-09-19 23:07
Cytuję Kimono:
Co robic w momencie w ktorym pewna osoba chce mna manipulowac i miec nademna wladze ? Jest to czlowiek w pracy ktory jest na takim samym stanowisku jak ja ...Przedwczoraj powiedzialem mu po mesku co mysle na temat tego i narazie spokoj.Jakbym ulegl nie dalby mi zyc,jak ogolnie reagowac na ludzi ktorzy chca manipulowac ,wykorzystywac dla swoich celow pod plaszczykiem usmiechu i serdecznosci ? Czy to kobieta czy kolega w pracy czy rodzice i inni ludzie ?


Gdy pracowałem w integrum, wydzielonym projekcie BGŻ, przyszła taka kierowniczka, Pani Korzeń. Poddawała mnie bezustannemu mobbingowi, a że wtedy zaczytywałem się w książkach Leszka Żądło, próbowałem znanych mi technik. Wybaczałem jej, sobie, przytulałem ją nawet w wizji - i wiesz co to dało? Gówno. Wyżywała się dalej. W końcu przylazła z mężem który mi groził, mnie zwolnili a ją zdegradowali, bo była z tej ekipy która rządzi tym bankiem, czyli z PSL-u.

Teraz wiem gdzie popełniłem błąd. Powinienem na maxa rozwijać życzliwość do siebie, wzmacniać się miłością do siebie, zamiast wybaczać psychicznej że lubi upokorzyć kogoś. Wraz z miłością i życzliwością do siebie, dostajesz siłę, odporność psychiczną i duży nadmiar energii. Atak jeśli nie ustąpi, to będzie przez Ciebie zupełnie inaczej odczuwany.

Będziesz miał poczucie że nic i nikt nie ma nad Tobą władzy - nie będzie tego szarpnięcia, chlastania po otwartym sercu. Pokochaj siebie, a intuicyjnie będziesz wiedział co robić, gdy ktoś będzie manipulował. Poćwicz to - www.samczeruno.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=329:samoocena&Itemid=101
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-09-20 12:26
Cytuję Kimono:
Co robic w momencie w ktorym pewna osoba chce mna manipulowac i miec nademna wladze ? Jest to czlowiek w pracy ktory jest na takim samym stanowisku jak ja ...Przedwczoraj powiedzialem mu po mesku co mysle na temat tego i narazie spokoj.


Wg mnie jedynym rozwiązaniem jest unikanie jego towarzystwa, a jeśli się nie da - maksymalne ignorowanie tego co mówi/robi. Jeśli jest konieczność współpracy z nim, uzgadniania co kto ma zrobić,... trzeba prosić kierownika o pomoc w rozdziale zadań.

Nie zmienisz go. Raczej nie mów mu o manipulacjach - lepiej dla Ciebie będzie, jeśli manipulacje będą bardziej wyraziste, gdy nie będzie próbował się z nimi jakoś bardzo kamuflować. Raczej pokaż mu swoimi czynami, że zazwyczaj nie działają.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek! 2014-09-19 17:59
Marek a mógłbyś polecić jakiś worek np na allegro? Byłem w Decathlonie ale jakoś mi nie leżały te co mieli. Chodzi i o taki worek, żeby można było też kopniecia poćwiczyć. Jak myślisz warto taka mała gruszke tez kupić do obijania? Myślałem, żeby to w piwnicy do sufitu jakimś kołkiem 12 albo 16 przymocować? Jak Ty masz to ustrojstwo zamocowane?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Manio 2014-09-19 22:03
Z doświadczenia polecam firmę Daniken. Everlasty mogę rozwalić w tydzień, dwa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-09-19 23:10
Cytuję Rysiek!:
Marek a mógłbyś polecić jakiś worek np na allegro? Byłem w Decathlonie ale jakoś mi nie leżały te co mieli. Chodzi i o taki worek, żeby można było też kopniecia poćwiczyć. Jak myślisz warto taka mała gruszke tez kupić do obijania? Myślałem, żeby to w piwnicy do sufitu jakimś kołkiem 12 albo 16 przymocować? Jak Ty masz to ustrojstwo zamocowane?


Gruszki nie polecam, bo można zniszczyć kolana - uderzasz, a gruszka jest lekka, więc musisz kolanami zahamować ten skrętny pęd ciała. Chyba że zamontujesz tę pod sufitem, gdzie uderzasz kołowrotkiem stojąc, to jest dobre.

Do uderzeń ciężki worek, co najmniej 30, 40kg. Do takiego kołek chyba 15 będzie ok. Ja mam teraz w grubej belce to zamontowane na dworzu. Do uderzeń kup rękawice bokserskie a nie od mma, bo szybko się niszczą, można w nich uszkodzić dłoń.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Oskar 2014-09-19 18:04
''Modlitwa to siedzenie w bezruchu, trzeba dodać jeszcze aktywność, działanie'' -Jakie dzialanie ,ja zawsze sie nad tytm zastanawialem ,pisze ze trzeba dzialc ,ze musisz dzialac bez dzialanie nic...Jesli chce wykruszyc jakies przekonanie to jak dzialac aby to zrobic ? Na czym to dzialanie polega ? Chcialby aby ktos mi to wytlumaczyl ,dzieki :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Manio 2014-09-19 22:31
Prosty przykład: w Polsce dużo dzieci jest niedożywionych. Biedne rodziny mają po 7,8..12 dzieci.

Wielu ludzi modli się za "biednych i ubogich" w tym kler, a ile parafii ma program dożywiania dzieci w szkołach?

U mnie na osiedlu kościół płacił za obiady dzieciom zamiast się za nie modlić. To jest właśnie działanie. Przyznam szczerze, że więcej takich parafii nie widziałem, żeby zbierano na obiady dla dzieciaków.


Inny przykład: jesteś gruby, nudny i nie masz przyjaciół.

Albo liczysz na cud, że nagle się obudzisz z ciałem spartiaty i ludzie sami zaczną Cię ubóstwiać. Albo robisz coś z sobą i wyrzucasz przekonanie, że ludzie mają Cię wielbić, tylko szanujesz dobrych ludzi, którzy Ci potem odpłacają szacunkiem i przyjaźnią.



Chcesz wykruszyć przekonanie? Uświadom sobie, że większość tego, co Ci wciskano to bzdury i gadanie idiotów. Mi wmawiano, że brukselka jest dobra, choć nie znoszę jej smaku, ani zapachu. Gdy odmawiałem jej zjedzenia słyszałem jaka ona zdrowa i że jestem niemądry, bo jej nie chcę i nie szanuję jedzenia (nomen omen co ma szanowanie jedzenia do tego, że czegoś nie lubię? to, że nie lubię volkswagenów, to znaczy, że nienawidzę samochodów?). Z brukselką okazuje się jest taki skzopuł, że szkodzi osobom z grupą krwi 0, do której należę. Całe gadanie o tym jakie to dobre i zdrowe okazało się być pieprzeniem bez pokrycia w rzeczyswistości.

Podobnie jest z innymi przekonaniami. Np. Kościół wmawia, że seks jest zły i trzeba się bać, bo się pójdzie do piekła (manipulacja lękiem). Społeczeństwo tworzy presję, że musisz mieć dom, dobrą pracę, rodzinę, aby być kimś. Tymczasem o wartości człowieka decyduje to czym się kieruje i jak traktuje innych ludzi, ale to gdzieś umyka w tym materialnym świecie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Oskar 2014-09-19 23:52
Cytuję Manio:
Prosty przykład: w Polsce dużo dzieci jest niedożywionych. Biedne rodziny mają po 7,8..12 dzieci.

Wielu ludzi modli się za "biednych i ubogich" w tym kler, a ile parafii ma program dożywiania dzieci w szkołach?

U mnie na osiedlu kościół płacił za obiady dzieciom zamiast się za nie modlić. To jest właśnie działanie. Przyznam szczerze, że więcej takich parafii nie widziałem, żeby zbierano na obiady dla dzieciaków.


Inny przykład: jesteś gruby, nudny i nie masz przyjaciół.

Albo liczysz na cud, że nagle się obudzisz z ciałem spartiaty i ludzie sami zaczną Cię ubóstwiać. Albo robisz coś z sobą i wyrzucasz przekonanie, że ludzie mają Cię wielbić, tylko szanujesz dobrych ludzi, którzy Ci potem odpłacają szacunkiem i przyjaźnią.



Chcesz wykruszyć przekonanie? Uświadom sobie, że większość tego, co Ci wciskano to bzdury i gadanie idiotów. Mi wmawiano, że brukselka jest dobra, choć nie znoszę jej smaku, ani zapachu. Gdy odmawiałem jej zjedzenia słyszałem jaka ona zdrowa i że jestem niemądry, bo jej nie chcę i nie szanuję jedzenia (nomen omen co ma szanowanie jedzenia do tego, że czegoś nie lubię? to, że nie lubię volkswagenów, to znaczy, że nienawidzę samochodów?). Z brukselką okazuje się jest taki skzopuł, że szkodzi osobom z grupą krwi 0, do której należę. Całe gadanie o tym jakie to dobre i zdrowe okazało się być pieprzeniem bez pokrycia w rzeczyswistości.

Podobnie jest z innymi przekonaniami. Np. Kościół wmawia, że seks jest zły i trzeba się bać, bo się pójdzie do piekła (manipulacja lękiem). Społeczeństwo tworzy presję, że musisz mieć dom, dobrą pracę, rodzinę, aby być kimś. Tymczasem o wartości człowieka decyduje to czym się kieruje i jak traktuje innych ludzi, ale to gdzieś umyka w tym materialnym świecie.


Dziekuje Manio...Czyli oglnie poinnienem popracowac nad samoocena ,miloscia i szacunkiem do siebie :))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Wąsacz 2014-09-19 21:38
Tu i teraz, nawykowo wykonuję to co zalecasz - ćwiczenia ciała i umysłu. :-)
(tak min. 15 + 15 minut)
Obie części zrelaksowane, nie są w stanie odczuć urazy, a otoczenie odczuwa to i dość często nie ma potrzeby "walki" na żaden sposób. Po prostu bajka.
Pozdrówki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-09-19 23:12
Cytuję Wąsacz:
Tu i teraz, nawykowo wykonuję to co zalecasz - ćwiczenia ciała i umysłu. :-)
(tak min. 15 + 15 minut)
Obie części zrelaksowane, nie są w stanie odczuć urazy, a otoczenie odczuwa to i dość często nie ma potrzeby "walki" na żaden sposób. Po prostu bajka.
Pozdrówki.


To ćwiczenie nie jest po to, by wywołać efekt w otoczeniu, ale byś nauczył się unikać ciężkich, bolesnych myśli w sytuacji kryzysowej.

Wyczuwam u Ciebie wąsaczu :) podniecenie tą metodą - co oznacza że wahadło poszło w stronę ekscytacji, a teraz opadnie w dół. Możesz odczuć negatywne emocje.

Wszystko musisz trenować beznamiętnie, bez oczekiwania na efekt. Ćwiczysz, bo trening Cię kocha a Ty jego.

Czy jasno się wyraziłem, czy coś dotłumaczyć?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Wąsacz 2014-09-19 23:32
Hough, Namaste, Aloha, oki beznamiętnie, (bez boksu)ale z unikiem (wahadła), przejściem niedraśniętym jak przez powietrze, pełnię :-)
To bardzo dobry program.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-09-21 18:35
Jeśli jest tu jakiś prawnik, prosiłbym o zajrzenie do tego tematu http://braciasamcy.pl/index.php/topic/503-wtf/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-09-21 21:16
Po co brniesz w dyskusje z gościem? Przecież ewidentnie typ pasie się na Tobie emocjonalnie :D Czemu dajesz mu satysfakcję? Odpisz raz, krótko i zamknij temat - sądząc po profilu to jakiś karierowicz z doktoratem za osełkę masła na podrzędnej uczelni ;) Osobiście znam panią "dohtor" pustą jak decha, żyjącą z wykorzystywania swojego o 30 lat starszego faceta :D Oczywiście na zewnątrz cud, miód i orzeszki. Olać typa - prawnik tu nic nie pomoże dopóki nie będzie np gróźb karalnych pod Twoim adresem, nawoływania do czynów zabronionych albo personalnego wyzwania z imienia i nazwiska. Prokuratura i tak nie dopatrzy się znamion czynu zabronionego a na prawnika, który by go skutecznie udupił (nie oszukujmy się, w całym systemie sądowo-prawnym nie chodzi i tak zwaną sprawiedliwość tylko o pieniądze) po prostu Cię nie stać (400$ za godzinę konsultacji - aby to doprowadzić do skazania sądzę, że trzeba by koło 100tys. złotych przy założeniu, że kolo nie jest psychopatą i nie będzie się bronił dla samego faktu wygranej). Moja rada - olać typa i w ogóle z nim nie rozmawiać. Nic tak nie wkurza tego typu gostków jak ignorowanie. Powiem Ci Marek, że w czasie mojej krucjaty w internecie z burdelem pod względem przyznawania opieki nad dziećmi w Polsce przede wszystkim kobietom, pewna pani doktor z Lublina, którą mąż (btw pułkownik - dowódca misji w Jugosławii - dość znana postać) kopnął w dupę dla młodszej również założyła bloga, gdzie przepisywała całe moje sentencje korzystając z....uwaga - prawa do cytatu :D :D :D. Na szczęście nikt tego nie czytał poza mną a ja miałem bekę, bo poważny pracownik naukowy musi się uciekać do takich "myków" bo nie może sobie w normalny sposób poradzić z informatykiem :D :D :D > Olać, olać po trzykroć olać!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-09-21 21:23
Myślałem że to ktoś inny - a gdy się wciągnąłem w dyskusję, zdałem sobie sprawę że to Sławek. Złapał mnie na wędkę tak, jak zrobił to kilka lat temu - zadawał tak dziwne pytania, że chciałem je prostować. Kompletnie zapomniałem o tym, że tu nie chodzi o wygranie dyskusji a o moją uwagę i energię (wersja ezoteryczna) oraz bym źle się psychicznie poczuł (wersja racjonalna).

Prowadzi o mnie bloga od dwóch lat - czy to nie jest stałe nękanie? A doprowadzenie do rozstroju zdrowia, na co mam papiery lekarskie? Szukanie mnie na każdej możliwej stronie i atakowanie - to co on musi jeszcze zrobić, by sąd zakazał mu kontaktu ze mną?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-09-21 21:31
Marek, ale ja przeczytałem całą dyskusję, poza usuniętym przez moderatora ostatnim Twoim wpisem - czyli chyba puściły Ci nerwy - i ja naprawdę nie widzę niczego złego w tym wszystkim poza faktem, że markujesz spokój, Twoje wypowiedzi są zrównoważone ale gotujesz się w środku. Typ jest wampirem emocjonalnym i znalazł sobie w Twojej osobie ofiarę. Jesteś dobry jako ofiara bo potrafisz logicznie trzymać się swojej wersji świata, masz argumentację, którą "kupują" inni czytelnicy. Facet jest typem gościa idącego z prądem, czyli główny nurt zaciemniania - świat jest dobry, ludzie altruistyczni, podstępy nie istnieją a wszyscy co wietrzą spiski to Macierewicze plus psychiatryk. Leming jakich mało - olać typa ciepłym moczem - on sam nie wierzy w to co pisze i też niszczy go to wewnętrznie, stąd potrzeba przetransferowa nia energii ale nie z byle kogo tylko kogoś, kto wewnętrznie jest silny, rozwija się, uczy, stara się zmieniać na lepsze. Stanowisz dla niego konkurencję i zagrożenie - to wszystko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-09-21 22:53
Skasowali mnie dlatego, że napisałem że jest to Sławek Kowalski. To był jedyny sposób aby sprawdzić, czy to naprawdę on - bo zaprzeczał. Myślę tak - jeśli zostanie, to nie on, bo co obcego faceta obchodzi jakiś Kowalski, jak skasuje, to ze strachu on napisze do admina, bo po dwóch dniach byłoby to w google, a on dba o anonimowość.

No i się dowiedziałem, przynajmniej mam pewność, ponieważ wykop sam z siebie by nie skasował nazwiska.

Oczywiście się we mnie gotowało - na tym ta gra polega. Ktoś tak kręci i miesza w rozmowie, atakuje wchodząc w prywatne tematy, że mówisz sobie o co mu chodzi? I chcesz wytłumaczyć. On wtedy jeszcze bardziej robi mętlik, oskarżając Cię o to, co sam robi. W efekcie pojawia się zdenerwowanie, a jak już jesteś na jego "częstotliwości ", zaczyna się ssanie energii.

Nie myśl Rysiek że olać gościa to taka łatwa sprawa - można olać kogoś, ale po 6 latach bezustannego śledzenia i siedzienia Ci na plecach, bezustannego stalkingu puszczają nerwy. Półtora roku o nim nawet nie myślałem, ale mnie dopadł - dobry jest skubany, a ja mam nauczkę, kolejną.

Obserwuję efekty rozbicia, brak energii, natychmiast siada zdrowie, rozdrażnienie, poczucie wewnętrznego buntu, chęć na destrukcyjne działania. Wyjdę z tego stanu, ale co zassał to jego. To w sumie niesamowite, że ktoś może tak działać latami bezkarnie. W sumie to dla mnie surowa lekcja, pokazująca mi jak krucha jest moja samoocena, ile jeszcze muszę poprawić. Suma sumarum wyjdzie mi to na dobre.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Rysiek! 2014-09-21 23:53
Nie jest dobry, tylko zna Twoje słabe punkty. Ktoś inny by go olał i straciłby punkt zaczepienia. Spójrz na mechanizm podrywu. Kobiety poddają się tylko wtedy, kiedy szarpiemy ich emocjami, wzbudzamy zazdrość, naciskamy na czułe punkty, znikamy, dajmy do myślenia! Dwuznaczności! Takie są najprymitywniej sze zasady rządzące tym światem. Ludzie Twojego pokroju niepozwalający na wciskanie sobie ciemnoty są szczególnie niebezpieczni dla SYSTEMU. Popatrz! Facet rył w książkach, miał pewnie normalny dom, ojca, matkę, którzy zapewnili mu warunki do nauki, zapłacili za książki. Kolo przez 40 lat rył banie głupotami, dochrapał się jakiegoś tam stołka na uczelni dającego mu w miarę podparcie aż tu nagle wpada jakiś gość o twarzy boksera, bez papieru i rozpieprza podwaliny systemu, na którym koleś zbudował wszystko co ma :D Skala zabiegów socjotechniczny ch w jego wykonaniu nie jest jakoś szczególnie wyszukana bo dość prymitywnie czepia się braku wykształcenia u Ciebie łącząc to z brakiem prawa do krytyki - tak jakby uniwersalna wiedza zgodna z PRAWDĄ ŻYCIOWĄ, którą propagujesz wymagała dyplomu. Nie, nie wymaga - wymaga tylko jednego - odwagi i płynięcia pod prąd a nie z prądem. Myślę, Marek że demonizujesz gościa i przesadzasz - jeszcze raz podkreślę. Olać - tylko martwe ryby płyną z prądem.
Pozdrawiam!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-09-22 13:44
W sumie masz rację. Dziś mi minęła ta presja energetyczna, zastanawiam się skąd taka reakcja gwałtowna u mnie? Jakby mi się to śniło.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Wąsacz 2014-09-22 23:00
Można polukać :-), nuż komuś się polepszy?
http://wwww.braco-europe.tv/
do 1 października na żywo od 16 do 22.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
 
 
-1 # Marek 2014-09-23 11:28
Rysiek, luknij - www.wykop.pl/link/2170138/za-mundurem-lapowki-sznurem/

Miałem mieć bana do 23 go, ale napisałem do wykopu że to Sławek Kowalski, który mnie prześladuje od lat i widocznie ktoś luknął na to co pisze, bo bana zdjęli 22 go w południe :) I zobacz na jego wpis teraz, tu już wyraźnie widać tłumioną wściekłość.

Teraz zapowiedział zmasowane działania, w ostatnim zdaniu - że ma nadzieję że wytrwam, wiemy o co chodzi. No i super, niech pisze a w wykopie niech widzą że troll. Każdy wpis będzie potwierdzał moją teorię.

I teraz pomyśl Rysiek - 6 lat codziennie tak samo. Co zobaczy u Ciebie, zniekształca i wyszydza, pisze to tysiące razy powtarzając - chcesz napisać że to nieprawda, że to przekręcona logika, ale o to tylko chodzi, by się zdenerwować. Nie o wygraną chodzi, a o energię. To jest właśnie wampiryzm emocjonalny, bo jakimś czasie zabawy kimś, kto wydaje się być głupkiem, puszczają nerwy.

To trzeba zrozumieć, że on tylko w ten sposób umie polepszyć sobie samopoczucie, rozładowywać wyższy sposób napięcia. Zwykły człowiek robi to spacerem, medytacją, czytaniem książki, a on musi sprawić, by ktoś się zdenerwował, źle czuł. Jednocześnie jego umysł tak zafałszowuje obraz sytuacji, że on czuje się sprawiedliwym, bo to ja jestem ten zły a on dobrym sędzią. Nie widzi że ktoś ma dość, bo im ktoś bardziej ma dość, tym mocniej on czuje przyjemność i "luz".

Jednak wie że łamie prawo, bo wiele osób go opisywało z nazwiska w sieci, nie wniósł żadnego oskarżenia - bo jakby przetrzepali mu kompa na uczelni i w domu, to by wyszło wiele kwiatków. I on to wie, że jest to bezprawne, ale ma uczucie że jest sprawiedliwe bo ma rację.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Maxel 2014-09-22 20:27
Panowie ja mam taki problem ,spodobala mi sie dziewczyna z pracy i mimo felietonow Marka nie umiem reagowac inaczej mimo iz sie se staram..Otoz; Chce jej nie nadskakiwac ale cos wewnatrz ciagnie mnie w to strone.Znowu chce grac milego ,slodkiego chlopczyka takiego ''do rany przyloz'' i wiem z doswiadczenie ze polegne jesli bede tak robil ,nici ze spotkan i z cipki.To jest tak silne ze boje sie ze zrobie z siebie znowu pajaca,staram sie jej nie nadskakiwac nie latac do niej ,nie zagadywac ale cos we mnie mowi zebym wlasnie tak postepowal a zwroci na mnie uwage . Nie umiem sie przekonac do innego tylko slepo wierze w taka postawe jako demonstruje teraz ,przez to stracilem mnostwo potencjalnych zwiazow...Malo tego jak udaje twardziela i staram sie byc taki zeby nie biegac do niej i nie robic glupstw to wtedy czuje sie strasznie nie swojo ,uwazam ze jak bede pewny siebie i mial swoje zycie to znaczy nie bedzie Ona dla mnie calym swiatem a bede ja traktowal jak zwykla kolezanke to Ona wtedy spierdoli...Nie wiem moze jakies przekonanie z dziecinstwa gdzie babcia i mama mowily zeby przynosci kwiatki byc milym ,kulturalnym chlopcem ,pomocnym a wtedy dziewczyna zwroci na mnie uwage ...Jak to jest chlopcy ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Salomon 2014-09-22 21:24
Cytuję Maxel:
.. wiem z doswiadczenie ze polegne jesli bede tak robil ,nici ze spotkan i z cipki.

Jeśli zależy Ci na jej cipce, to po prostu zaproponuj jej pieniądze, na początek 300zł( można negocjować), pamiętaj tylko aby Urząd Skarbowy się nie dowiedział o waszej transakcji, bo oboje możecie być przepytywani na tę okoliczność, gdy ona wzbogaci się poza umową o pracę.

A co do tego jak poderwać babcię to musisz się po prostu zmienić, z dobrego chłopca, w prawdziwego mężczyznę który obraca się w towarzystwie atrakcyjnych kobiet. Niech np. zobaczy Cię z koleżanką z pracy, jak kupujesz jej kwiaty i jesteś miły.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Maxel 2014-09-22 21:52
Salomon ja powaznie pytam :) Hehe wiem ze dodajesz trroche ironii i humoru ale ogubilem sie stary i moze to wyglada na banalna sytuacje ale tak nie jest Co Ty bys zrobil na moim miejscu ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawelec 2014-09-23 14:11
Marku na rozluźnienie Twoich skołatanych nerwów trollami z wykopu mam ciekawy artykuł

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140922/ZDROWIEIURODA010101/140929689

Jak widać robienie minetki nie popłaca :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd