Najnowsze felietony

wtorek, 09 wrzesień 2014 18:34

Uroda ułatwia i ogłupia

Napisał 

Uroda ułatwia i uprzyjemnia życie. Piękni i przystojni mają ułatwione relacje towarzyskie, znacznie większe możliwości poznania partnerów życiowych czy seksualnych. To także lepsze traktowanie w szkole, urzędach, pracy. Uroda jest magnesem, który przyciąga spragnione przyjemności ludzkie oko; dokładnie tak samo jak silna, zdrowa i pozbawiona nadmiaru tłuszczu sylwetka.

"Najważniejsze jest serducho"

Uroda daje też władzę; ponieważ piękno sprawia innym ludziom przyjemność, a oni chcą mieć ją na stałe, są w stanie wiele dać dla tej wizji, gdy piękna osoba jest z nimi codziennie sprawiając im radość. Nieszczęśnicy nie wiedzą o zjawisku które psycholog nazwie habituacją, a lekarz tachyfilaksją; stały bodziec (uroda) z czasem wywołuje coraz mniejszą reakcję (coraz mniejsza przyjemność). Nie da się zatrzymać na stałe przyjemności, związanej z kobietą czy mężczyzną, ponieważ ona kiedyś zupełnie zgaśnie; wtedy się szuka nowego obiektu, by wzbudził wyrzut dopaminy (poczucie przyjemności), albo gdy duszą kredyty i wspólne zobowiązania, mści się na małżonku zdradzając i robiąc świństwa (bo miał dać szczęście, a skoro go nie ma, to na pewno jego wina).

Ludzie w większym bądź mniejszym stopniu pozbawieni urody, najczęściej bardzo to przeżywają. Im więcej się żartuje że najważniejsze jest dobre serduszko, tym mocniej się rozumie, że brak urody oznacza brak dziewczyny, faceta (znacznie mniejszą szanse na ich zdobycie), nie zwracanie na siebie uwagi, czy nawet pogardliwe uśmieszki i żarciki rozbawionego otoczenia. Szczęście zostało utożsamione z posiadaniem partnerów, budzeniem u ludzi pożądania i przyjemnych odczuć. Palacz nie wyobraża sobie szczęścia bez papierosów; wie teoretycznie że jest to możliwe (bo widzi niepalących, którzy normalnie funkcjonują), ale nie uświadamia sobie tego, nie czuje. A przecież ten kto rzucił palenie, doskonale wie że po latach się w ogóle o tym nie pamięta, normalnie żyje, nawyk całkiem znika. Jeśli skojarzyłeś szczęście z papierosem, narkotykami, alkoholem, seksem, Bogiem, uznaniem innych ludzi, to jest to tylko i wyłącznie skojarzenie które można "odkojarzyć". Mechanizm uzależnienia od papierosa i uznania innych ludzi, na poziomie psychiki jest taki sam.

Twoje życie, to walka o uznanie

Gdy ktoś mi się wypłakuje że jest brzydki, jest tak jakbym słyszał palacza na głodzie. To ten sam mechanizm; palacz czuje że bez cuchnącego dymu w płucach będzie nieszczęśliwy, czegoś mu będzie brakowało (tak jest, ale tylko przez jakiś czas), a brzydki facet czuje że bez zalotnych spojrzeń Pań oraz partnerki życiowej, jego życie nie ma sensu. To tylko uzależnienie, nic więcej. Problem tkwi w tym, że większość ludzi doskonale wie iż papierosy to gwoździe do trumny, a pragnienie bycia pożądanym i lubianym uznawane jest za oczywiste i normalne; nic bardziej mylnego, to patologia i choroba, nałóg przez który zniszczysz swoje życie. Niemal wszyscy ludzie na tej planecie działają tak, by zdobyć ludzkie uznanie; oczywiście nie o uznanie menela chodzi, a kogoś wyższego społecznie, możniejszego. Ludzie piękni i silni mają uznanie maluczkich z automatu, a mniejsi bracia w sukcesie muszą sobie na uznanie zapracować. Pragnienie by inni nas szanowali, poważali, jest niezwykle silne. Dla zaspokojenia tej sztucznie wytworzonej potrzeby, ludzie potrafią się nawet zabić (samobójstwo honorowe itd.).

Są ludzie którzy nie potrzebują uznania otoczenia, nie wpływa na nich psychologiczna presja - ponieważ ich wewnętrzny myślowy monolog, jest pełen życzliwości i uznania dla siebie. Ty się w myślach ciągle biczujesz, walczysz z myślami, przeżywasz siedząc w wygodnym fotelu wewnętrzne walki, a silni ludzie mają w myślach tylko podziw, wiarę w siebie, oraz wynikające z tych myśli spore uczucie przyjemności. Gdy sam siebie uznajesz, kochasz, nie potrzebujesz już tego wzmocnienia z zewnątrz od rodziny i znajomych; możesz przestać manipulować innymi, by wyłudzić od nich komplementy oraz potwierdzenie że Cię lubią. Czy wiesz jaka to oszczędność sił i energii? Ludzie nie mogą już na Ciebie wpływać pochwałą i komplementem (cieszysz się), oraz krytyką (cierpisz, przeżywasz). Gdy nie można sterować Twoją psychiką, jesteś prawdziwie wolny, ponieważ robisz tylko to, co naprawdę chcesz a nie to, czego oczekuje od Ciebie otoczenie i moda. Oczywiście otoczenie nie chce byś był wolny, bo straci niewolnika - to trzeba zrozumieć. Fajnie jest mieć kogoś, kim można sterować poprzez okazywanie mu dezaprobaty i pochwały. Ludzie kochają manipulować innymi, a zwłaszcza ci cisi, pokorni i biedni, życiowe ofiary. To mistrzowie manipulacji, doprowadzający do perfekcji wzbudzanie litości i współczucia, przekładającego się na wszelkie dobra, zwłaszcza materialne.

Koszerny nos autora felietonu

Wróćmy do brzydoty. Łysina, odstające od kanonu piękna kształty głowy i ciała, nierównomiernie ustawione oczy, uszy a,la Urban, koszerny nos (to nie zawsze wada, niektóre Panie wierzą że wielkość nosa odpowiada za wielkość przyrodzenia; niestety, przy pierwszym stosunku ta wiara natychmiast upada, no ale chociaż ten jeden raz można zaszaleć) czy brzydka cera, to niektóre z przyczyn codziennych, bezustannych cierpień miliardów mieszkańców tej nieszczęsnej, zagubionej w chłodnej pustce planety. Ponieważ pracuję z ludźmi, a moim głównym celem jest przerabianie samooceny, sprawę brzydoty trzeba ze sobą raz na zawsze załatwić. Dopóki nie uznasz się za atrakcyjnego (to słowo oznacza dla mnie całokształt, a nie jeden z parametrów ciała) i wartościowego człowieka, świadomość własnej brzydoty będzie obniżała Twoją pewność siebie, siłę przebicia, będzie pożywką dla wstydu sabotującego każde Twoje działanie.

Co to za życie, kiedy każda rozmowa z ludźmi sprawia że przypominasz buraka, obficie się pocisz i cierpisz, tracisz inicjatywę, obniża się Twoja inteligencja (ze strachu wprost głupiejesz) i podejmujesz szokująco niekorzystne dla siebie decyzje marząc jedynie o ucieczce? Pomyśl, przed czym chcesz uciekać? Przez drugim człowiekiem, czy Twoją własną reakcją na tego człowieka? Co chcesz zmieniać, świat? A może prościej byłoby zmienić swoje reakcje emocjonalne? Ten kto chce zmieniać świat, zawsze ucieka od pracy nad sobą; chce by świat dostosował się do jego wizji. Zmieniacze świata unikający bolesnej zmiany siebie, zawsze doznają porażki; zawsze. Ludzie jakby trzecim zmysłem wyczuwają hipokrytę, który nie umie zmienić własnej reakcji emocjonalnej na problem, więc chce zmienić ludzi, bo tak wydaje się łatwiej. Ty się zmień! Wrzeszczy hipokryta. Mądry milczy, zawzięcie pracując nad tym by zmienić swoją reakcję. W efekcie nie szarpie się, nie gniewa, nie denerwuje; spokojnie i przyjemnie żyje.

Liczysz się tylko Ty, a później inni

Nieśmiałość jest fałszywą wiarą w niedoskonałość, a śmiałość wiarą w swoją moc. Wiara w swoją moc dostępna jest złemu i dobremu człowiekowi, bo to reakcja emocjonalna na myśl o sobie, nic więcej. Ale gdy wierzysz w swoją siłę (może być też Boska siła, jeśli jesteś wierzący), zmienia się Twój głos, postawa ciała, błysk w oczach, nawet zapach (feromony) - i ludzie na to reagują. Wiara w swoją moc jest tak rzadka, w świecie pełnym klonów nienawidzących samych siebie, że taki człowiek z miejsca staje się liderem, mniejszym bądź większym, ale liderem - ludzie taką moc wyczuwają od razu. Moc życzliwości do siebie, dobrego traktowania najważniejszej osoby w życiu, czyli siebie samego.

Od dzieciństwa uczy się ludzi, by zawsze skupiali uwagę na czymś zewnętrznym. Rodzina, dziewczyna, Pan Jezus czy jakiś inny, jeden z tysięcy bogów. Wszystko co Cię odciąga od poznania siebie samego, nawet w imię wielkich słów i wartości, jest kłamstwem. Im bardziej chcesz poznać siebie, tym mocniej Twoje otoczenie i rodzina się denerwuje. Zarzucają Ci egoizm, narcyzm i pychę, straszą chorobą psychiczną, diabłami i wszystkim tym, o czym wiedzą że wpływa na Ciebie. To Twoje życie, dostałeś je nie po to by poznawać biografie papieży, dalajlamów i wielkich dyktatorów, tylko poznać siebie samego, poczuć swą moc. Nie poznasz swojej prawdziwej siły, jeśli całe życie poświęcisz na zgłębianie żywota świętych; zresztą opisy zawsze mogą i przeważnie są podkoloryzowane. Czytając opisy wielkich tego świata, czytasz wersję kogoś, kto na sławie wielkich chce ugrać jakiś interesik. Gdybym ja pisał żywoty moich czytelników, pisałbym w superlatywach jak oddawali życie i pieniądze za mnie, błogosławiąc ich Boskim głosem z nieba. Po co? Byś zapragnął tej chwały i powtarzał ich czyny, na czym ja zarobię. Przecież nie napiszę że moi czytelnicy to skąpcy i pieniacze, bo pochwalając to pisaniem wspomnień, wzmocniłbym u Ciebie taką postawę, przez co klepałbym biedę.

"Było ich dwunastu. Oddali swe majątki Markowi, służyli mu wiernie spamując w sieci, lajkując jego wrzuty na fejsie i wykopie, sprzedając jego książki na ulicach, a gdy umarli męczeńską śmiercią głodową, sam Bóg zszedł z nieba i zabrał ich do swego królestwa. Bóg powiedział: służyliście wiernie Markowi, słudze memu, lajkowaliście, podlizywaliście się w komciach, spotka was za to wieczna nagroda.

Jeden z nich udawał że wpłaca pieniądze, bo wolał sobie za nie kupić ubranie na zimę; został spalony żywcem ogniem z nieba przez Boga miłości, a później wzięty na wieczne męki do piekła. Kto wierzy w tę historię, zostanie zbawiony, a kto nie wierzy, pójdzie na wieki do piekła."


Za darmo nawet po pysku nie dostaniesz

Chcesz spędzić życie na lękach, rozżaleniu i dowalaniu sobie? Niektórzy, zwłaszcza ludzie z kręgów religijnych, wierzą w swoisty biznesik - ja cierpię (bo nie chcę zmienić swoich przekonań, wolę leżeć, piwkować, oglądać filmy i się dołować), będę kompletną ofiarą losu i życia a w zamian za to pójdę do nieba.

To z pozoru dobry biznes, bo zakłada że nie musisz pracować nad sobą (długotrwały, niekiedy bolesny proces), a i tak w końcu wygrasz niebo - a ci śmiali, pracujący nad sobą, pewni siebie i bogaci pójdą prosto do piekła. Ale skąd wiesz że takie są zasady gry, kto Ci o nich powiedział? Bóg czy jacyś faceci, twierdzący że znają jego zamysły? No cóż, wiemy doskonale że Bóg milczy, więc wszystko co mówią jego przedstawiciele handlowi, może być prawdą ale może też być kitem, wstawianym Ci by z Twojego lenistwa wygodnie żyć. To co wiemy na pewno, to to że jeśli Bóg istnieje, dał Ci rozum by myśleć, więc skoro coś Ci nie pasuje, cierpisz, a możesz to zmienić (możesz jak najbardziej) zmieniaj to a nie licz, że ktoś Ci da coś za darmo. W życiu za darmo jest tylko ser w pułapce na myszy; nikt nie da Ci nic za darmo, jeśli sam nie dasz czegoś z siebie. Możesz wyć, modlić się, tarzać w gównie, ale nikt Ci ręki nie poda; musisz wykonać pierwszy krok, zainwestować, ruszyć się. Jak mówi mądrość "co na górze to na dole", można powiedzieć że Ty się ruszysz, a świat się także w Twoim kierunku ruszy.
Co więc proponuję?

1. Nie zakłamujemy rzeczywistości. Wiemy że są kanony piękna - są to owalne czaszki (ja mam jajowatą), duże oczy, męskie usta i szerokie brody u mężczyzn, pełne usta u Pań, znowu u mężczyzn wysoki wzrost, duże, silne dłonie, zadbana, szczupła (nie za bardzo przypakowana) sylwetka; u Pań wiadomo, biust jędrny i twardy jak zawieszenie mojej kia, preferowany większy rozmiar, miłe dla oka kształty, niekoniecznie chuda a na pewno nie otyła, nie wspominam nawet o żylastych bo właśnie jadłem.

Jeśli są kanony, to trzeba uczciwie przyznać że od nich odstajemy. Pal licho że kanony są sztucznie stwarzane, to nie ma znaczenia; po prostu są, a ludzie się do nich porównują. Nawet sam idealny model, ma przeważnie tylko jeden z wymaganych do ideału części ciała - jak ma męską twarz, to cienkie nóżki, jak nogi są męskie, to coś nie gra z ramionami albo dłońmi. Nie ma w pełni idealnych modeli, dlatego pokazuje się tylko ich atuty, a nigdy tego, co za piękno nie jest uznawane. Tak bracie samcu, nawet ideał musi ukrywać swoje ciało, bo w swej pełni ideałem który Ci się wciska nie jest - i nigdy nie będzie.

Piękniejszy od diabła

Ja przyznaję się tu bez bicia szanownemu Państwu, że od kanonu odstaję znacznie. Nie na tyle bym przemykał nocami bocznymi uliczkami po piwo do biedronki, ale szału sobą nie wzbudzam. Wiele lat mnie to strasznie kłuło i bolało - chciałbym być przystojny, emanować męskim seksapilem, zwłaszcza że znałem paru gości który taką emanację mieli. To jak z dwoma przyjaciółkami - jedna brzydka a druga ładna; ta ładna na tle brzydkiej staje się jeszcze piękniejsza, co najczęściej z premedytacją wykorzystuje. Takie dueciki są bardzo bolesne dla brzydkiej dziewczyny; wiem to, ponieważ w takich męskich duecikach i ja przebywałem. Ciężko było mi przełknąć tę prawdę, że jestem tylko kwiatkiem do kożucha, kiedy do mojego przystojnego kolegi Panie się wprost kleiły. Musiałem to zaakceptować, pogodzić się z tym. To jak z paleniem; przyznawałem wprost że palę, ponieważ bez fajki czułem się jakby mnie wzięli na tortury. Byłem niewolnikiem nałogu; inni się oszukiwali, że palą bo lubią i kiedy chcą - jasne! Palisz bo lubisz, a jak nie zapalisz to Cię skręca i szalejesz.

Dzięki tej przykrej prawdzie w końcu rzuciłem; piekła mnie tak bardzo, że nie palę sześć lat, a ci którzy się oszukiwali palą nadal. Tracą zdrowie, pieniądze, czas i poczucie władzy nad swym własnym życiem. Oszukiwanie jest wygodne, ale okrutne w skutkach. Daje ulgę na chwilę, ale jest ona pozorna, podstępna, zawsze trzeba czymś za nią zapłacić. Gdy zostajesz bez złudzeń, iluzji, fałszywych usprawiedliwień, pozostaje Ci tylko uciąć łeb hydrze nałogu. To jak z osobami otyłymi, zwłaszcza Paniami - winne są najczęściej geny i tarczyca. I owszem, ma to pewien wpływ, ale gdy nie dostarczasz energii maszynie (a tą jest ludzkie ciało), musi wypalać swoje zasoby. To prawa fizyki, ale Panie w pędzie ku samooszukiwaniu je swobodnie łamią.

Perpetum mobile istnieje! Bo tak!

Jedzą olbrzymie ilości jedzenia (ale same w domu, przy znajomych tylko małe kęsy) i są usprawiedliwione. Cóż mogą zrobić? Mają złe geny i chora tarczycę! Gdyby przyjęły prawdę, zrozumiałyby że to jednak bilans kalorii decyduje. Prawda jednak jest potwornie bolesna, bo zrzuca odpowiedzialność na Ciebie, a nie choroby i zaburzenia przemiany materii, co wymaga od Ciebie podjęcia zdecydowanych działań; a kłamstwo tak cudowne, daje możliwość jedzenia, kompensowania braku przyjemności w życiu jedzeniem. Można podjeść (przyjemność przez chwilę) i cierpieć z powodu nadwagi, gdy sypie się zdrowie i palą ludzkie złośliwości i docinki. Opłaca się? Nie bardzo. Tak działa lichwa - chwilka przyjemności, rok koszmaru rozłożonego na raty. Kto idzie drogą prawdy, ten na początku pocierpi, ale później odcina kupony całe życie.

Jestem z punktu widzenia kanonu piękna męskim pasztetem. Przyznanie się do prawdy, uznanie faktu i nie zakłamywanie to podstawa. Jeśli tego nie zrobisz, jeśli filozofujesz, kręcisz i bełkoczesz, nie czytaj dalej bo to nie dla Ciebie. Żeby wyznać bolesną prawdę, trzeba mieć jaja, a ja je mam, chociaż ostatnio spuchnięte z powodu nieużywania.

2. Każdy pasztet ma coś, coś od biedy można uznać za atrakcyjne. Każdy, nawet moi czytelnicy. Patrząc w lustro odkryłem, że uśmiechając się robią mi się takie bardzo ciepłe, sympatyczne zmarszczki przy oczach (no cóż, zbliża się starość), mam równe, białe zęby, oraz taką figlarną uczciwość i szlachetność w obliczu. Zrozumiałem że mogę skupić swoją uwagę na jednym z dwóch przekonań. Jedno to że jestem paszczurem, bo mam jajowatą głowę, która w dodatku zaczyna delikatnie łysieć, oraz wystający brzuszek, którymi mimo tylu lat ćwiczeń zniknąć nie chce (pewnie geny i tarczyca, bo przecież nie codzienne kebaby i mieszanki studenckie). Drugie przekonanie jest takie, że mam uroczy i ciepły uśmiech. Nie możesz myśleć o dwóch rzeczach na raz, tylko jedna w danej chwili może w Tobie być. Co więc wybierasz, o czym chcesz myśleć? Każda decyzja ma swoje konsekwencje. Porównam się do modeli, to będę czuł się źle sam z sobą, będę się siebie wstydził - uznam że mam piękny uśmiech, będę czuł się pewniejszy siebie, bardziej zintegrowany z sobą samym, będzie mi dużo przyjemniej żyć.

To jest tylko mój wybór, ale i konsekwencje. Wybrałem skupienie na zaletach, a nie wadach - więc gdy wchodzę do miejsca gdzie są ładne dziewczyny, myślę o tym że mam fajny uśmiech. Uśmiecham się patrząc w oczy, bo wiem że to się podoba (na pewno mi się podoba), a dziewczyny odpowiadają uśmiechem. Odbierają nie tylko mój uśmiech, ale i moją pewność że się spodobam. To czuć w mowie ciała, widać w oczach, a przede wszystkim odbiera się coś, co ezoterycy nazwą aurą a racjonaliści pierwszym wrażeniem. Oczywiście uśmiech który uznałem za atrakcyjny, może być odrażający - ale dzięki temu przekonaniu zmieniam tak swą mowę ciała i zapach, że to już się podoba na pewno. Twoje uznanie jakiejś swojej części ciała za atrakcyjną, nie jest celem ćwiczenia, a środkiem do uzyskania przekonania o swej atrakcyjności. Za przekonaniem idzie reakcja organizmu, chemiczna, mięśniowa, nerwowa i każda inna. Celem jest uzyskanie przekonania, ładne ucho, nos czy oko - tylko drabiną, po której wespniesz się na szczyty swych możliwości. Dopóki wierzysz w swoją brzydotę, nie korzystasz w pełni ze swych talentów i możliwości. Jesteś w uśpieniu.

Piękne piegi

Czy podobam się każdej Pani? Oczywiście że nie. Ten świat pełen jest Pań, które interesuje tylko i wyłącznie uroda samca. Miło byłoby się i takim Paniom podobać, ale co się stanie gdy czas zabierze jędrność skórze okrywającej me organy wewnętrzne? Albo wypadek? Szkoda inwestować w coś, co w każdej chwili może zniknąć.

Jeśli ktoś przez lata gnoił się z powodu odbiegania od kanonów mody i piękna, stworzył nawyk. Każda myśl o sobie budzi z zimowego snu brzydkiego, głodnego niedźwiedzia. Myślisz o sobie, czujesz gniew, frustrację, wściekłość, nienawiść bądź żal. To wyćwiczona powtarzaniem reakcja, która weszla nam w krew. Powstał bardzo silny nawyk - wyrobienie nowego (skupianie się na pozytywie) będzie więc musiało potrwać, niemniej każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Jestem absolutnie pewien, że patrząc rozsądnie w lustro, znajdziesz w sobie coś fajnego. Może masz ładne uszy, oczy? Może zęby? Jak wybite w bójkach albo wypadły od amfy, spójrz na szyję, ręce, klatkę piersiową - musisz mieć chociaż jedną, miłą dla oka część ciała. Gdy ją znajdziesz, skup się na niej. Po co patrzeć przez pryzmat brzydkich rzeczy, skoro można patrzeć przez pryzmat fajnych cech ciała bądź głosu, charakteru?

Wybierz mądrze

Zawsze masz wybór na czym się koncentrować; coś miłego, albo coś złego. Wybierz więc i zjedz konsekwencje. Ale zawsze pamiętaj, że Twoim życiem rządzą wyuczone nawyki. Jeśli nauczysz się reagować nienawiścią na siebie (bo brzydki), to tak będziesz reagował. Jeśli nauczysz się reagować życzliwością i uznaniem, tak właśnie będziesz żył, pełen spokoju i fajnych odczuć. Musisz wyrobić nawyk, popracować nad sobą skupiając się na pozytywach. Kto nie chce, woli się oszukiwać, będzie cierpiał i się dołował, a złe emocje przyciągną przykre wydarzenia w życiu. Takie życie to syf, ale trzeba to przeżyć by mieć porównanie i zrozumieć.

Na koniec dodam jeszcze jedno - piękno przeważnie rozleniwia i deprawuje. Od dzieciństwa wszyscy nadskakują, nie trzeba się z niczym wysilać. Piękne dziewczyny mają zawsze grono adoratorów, którzy w nadziei na buziaka wyręczają pięknotkę w czym się da. Tymczasem osoby brzydsze, z zazdrością i żalem obserwujące chocholi taniec rozpalonych samców, mają dwa wyjścia. Mogą zdobyć podziw ludzi inną drogą (kariera naukowa, mafijna, biznesowa, artystyczna, pisarska itd.), albo ogłuszyć ból bycia brzydkim ciastkami, fast foodami, alkoholem, papierosami i narkotykami. To trudności i problemy czynią z człowieka lidera, ponieważ dają mu możliwość poznania swojej mocy - ktoś kto urodził się piękny, ma podziw, ale wynika on najczęściej nie z własnych działań i czynów, a z urodzenia. Ktoś kto ma pod górkę, musi zanegować "mądrości" świata, znaleźć własną, wewnętrzną siłę i przebić się dzięki niej.

Histeryczny przystojniak

Jeśli tak się stanie (dość rzadko), powstaje ktoś bardzo silny, potężny i świadomy własnych możliwości. Uroda blaknie, ale świadomość siły jak każdy nawyk, wzmacnia się. Już w wieku 40 lat, dwie osoby (przystojniak i brzydal) zrównują się możliwościami, ale Pan uroczy idzie w dół razem z marszczącą się skórą, a Pan brzydki w górę. Jeśli brzydal sięgnie po władzę, nawet w powodzeniu u kobiet będzie znacznie mocniejszy niż Pan przystojny. Hitler? Kobiety mdlały na jego widok z ekstazy. Stalin ze śladami po ospie i niesprawną ręką? Miliony kobiet chciały oddać za niego życie. Cuchnący i nigdy się nie myjący Mao? Codziennie miał co najmniej kilka, kilkanaście młodych kobiet. Wszyscy niscy, serduszka dobrego też raczej nie mieli. Dyktatorem raczej nie zostaniesz, ale szefem firmy już możesz. Jak myślisz, kto bardziej zaimponuje kobiecie, więdnący, znerwicowany, przewrażliwiony na swoim punkcie przystojniak, czy potężny, wpływowy i szanowany biznesmen? A może szanowany artysta, pisarz, muzyk? Kto wygra? W większości przypadków oczywiście ten drugi. Kobiety kochające wygląd, nie rozumieją że ładny facet przeważnie jest głupkowaty, ponieważ nie musiał rozwijać swojej siły wewnętrznej. Są wyjątki, ale niezwykle rzadkie, np. Michał Żebrowski.

Mądrzejsze (albo raczej sprytniejsze) kobiety wiedzą, że oprócz ładnego partnera może być jeszcze piękne auto, dom, wycieczka zagraniczna, spotkania z mądrymi, znanymi ludźmi, oraz piękne przedmioty. Jeśli więc jesteś brzydki, Twoje możliwości finansowe mogą zrównoważyć tę wadę pięknymi błyskotkami. Brutalne, ale prawdziwe.

Nie walcz, tylko weź co swoje

Do czego dążę? Pragnę Ci ukazać prawdę, która brzmi tak - brak urody to motywacja do pracy nad sobą, możliwość uniknięcia partnerów, dla których liczy się tylko i wyłącznie skóra pokrywająca organy wewnętrzne. Nie namawiam Cię do walki, bo i takie podejście jest modne, ale jak większość mód, jest sprytnym oszustwem żeby Cię pozbawić energii życiowej. A gdy będzie jej bardzo mało, podniesiesz sobie jej poziom zakupami, fajkiem, marysią, wódeczką, ciachem. Nie jest tak? Walcz o szczęście! Krzyczą motywacyjne piosenki. Żeby walczyć, trzeba mieć czym. Na razie masz tylko niechęć do siebie, co z tym osiągniesz? Nie walcz, nie rzucaj się na ścianę bo rozbijesz sobie głowę; poznaj swą moc, oczyść się wewnętrznie, zadbaj o zdrowie, bo Twoja moc mieszka w ciele.

Gdy zrozumiesz (a raczej uświadomisz sobie) jaką masz moc, coś już masz. Wtedy możesz działać - ale też nie walczyć, bo wszelakiego dobra dla Ciebie wystarczy. Walka zakłada że czegoś jest mało, więc musisz komuś coś zabrać, ale to co się naprawdę liczy, to wiara w siebie, życzliwość i traktowanie siebie jak najlepszego przyjaciela. Nie musisz tego nikomu wydzierać, jak zabrać komuś wiarę w siebie, by mieć ją dla siebie? To nonsens. Świetne samopoczucie, dużo energii i siły, emocjonalna wolność od innych ludzi, umiejętność pójścia swoją życiową drogą - to dobra których jest nadmiar. Wystarczy sięgnąć ręką. Nie walcz tylko sobie weź.


www.braciasamcy.pl  nowe, męskie forum.

---------------------------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK. Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 12937 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 09 wrzesień 2014 18:55
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+2 # Rysiek 2014-09-09 21:31
"To trudności i problemy czynią z człowieka lidera, ponieważ dają mu możliwość poznania swojej mocy - ktoś kto urodził się piękny, ma podziw, ale wynika on najczęściej nie z własnych działań i czynów, a z urodzenia."

Dlatego NIC nie przebije GENÓW. Stąd na starcie przegrywasz z facetem, którego genotyp jest zakodowany jako męski. Wszelkie powiedzonka typu "nie to co ładne, tylko co się komu podoba" to zwykła iluzja i pierdolenie o Szopenie. Wzorzec jest zakodowany głęboko w naszym kodzie źródłowym i NIC z tym nie zrobimy. Natura sama dba o to, aby eliminować jednostki słabsze. Mamy za to wpływ na wiele rzeczy - można mieć owalną głowę ale zbudować ładną masę mięśniową a to spowoduje, że nasz wygląd dostosuje się niejako do wzorca. Wkurwia tylko jedno - to co ktoś dostaje na talerzu Ty musisz wypracować ciężką walką dzień po dniu - wybór należy do Ciebie.

PS: Dobry tekst - pozdrawiam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2014-09-09 21:53
Przegrywam gdzieś do poziomu trzydziestu, trzydziestu pięciu lat, jeśli idę drogą rozwoju - ale spójrz na zyski. Ponieważ Panie Cię zlewają, nie utkniesz z kilkoma dzieciakami, tylko się rozwijasz. Moi koledzy przystojniaki żyją tylko weekendami, gdzie można się uchlać i nawiać od wrzasków w domu. Ktoś kto się rozwinie, osiągnie sukces, żyje jak chce, a nie poddaje się hormonalnym falom.

Każda strata ma w sobie sukces i na odwrót.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Rysiek 2014-09-09 22:01
Widzisz Marek nie zawsze tak bywa. Z moich doświadczeń wynika, że ci naprawdę mocno przystojni wcale nie ładują się chętnie ani w stałe związki ani w dzieci. Po prostu w kościelniaka uciekają zazwyczaj ludzie słabi, pozbawieni wyboru. W ten sposób chcą "zaklepać" sobie kogoś na stałe - wiadomo, że to tak nie działa.

Co do przemijania urody, w przypadku kobiet - zgoda (choć nie zawsze). Jak ktoś ma naprawdę mocne geny to niemal do śmierci przebiera w partnerach jak w ulęgałkach. Jako przykłady facetów przyszedł mi do głowy np Kalibabka, Wojtek Pijanowski, Krzysztof Szewczyk - każdy z nich osiągnął sukces dzięki temu co na twarzy i do dziś odcinają kupony (założę się, że spokojnie mogą nadal wybierać wśród partnerek 20-30 lat młodszych od siebie i to nie jak w większości przypadków ze względu na zasoby tylko autentyczną wartość genotypu).

Jedno jest pewne - wrażliwość jest w stanie wyrosnąć tylko na gównie. Z drugiej strony czy jest ona wadą czy zaletą to zależy od punktu widzenia.

PS: Siła genów jest nieprawdopodobn a, czują to szczególnie kobiety, stąd większa popularność operacji plastycznych niż zdobywania np dobrego wykształcenia czy wiedzy. Parcie na genotyp jest zaprojektowane przez naturę i póki ludzie nie będą w stanie zablokować podświadomości jako motoru sprawczego nic się w tym temacie nie zmieni.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # kacper 2014-09-09 23:37
Zgadzam się z w tej kwestii z Rysiem i z tobą Marku. Dużo zależy od typu kobiety i jej hmmm jak to nazwać "dojrzałości". Nie dziwmy się kobietom że facet zdrowy, silny z genami na tip top sprawia, że mają ochotę na ostry seks wraz z cała gamą perwersji, a czy my panowie jesteśmy święci? Widząc jędrną, młodą "łanię", tak jak Marek przytoczył nie koniecznie szczupła. Wywiera na nas niesamowite pobudzenie i żądzę. Jesteśmy zwierzętami, rozumnymi ale wciąż zwierzętami.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-09-11 15:23
Dlatego ja piszę o tych pasztetach, którzy się rozwijają. Ja się wcale w kościelniaka nie pcham, ludzie mi podobni także nie.

W efekcie mimo braku wykształcenia, bycia półpasztetem, ciężkiej choroby - na brak zainteresowania Pań nie narzekam. I to nie byle jakie Panie, bo te w ogóle nie rozumieją co piszę, a już znacznie wyższy gatunek. To nie geny to sprawiły, bo mam raczej kiepskie, a parcie by się rozwijać, rozszerzać świadomość. Efekty tych doświadczeń opisuję - wszystko oczywiście zawdzięczam sieci, gdyby nie ona, byłbym na dnie, bo nie przebiłbym sie z moimi ideami.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # jake 2014-09-10 12:51
Marku, jakiś czas temu był u Ciebie artykuł min. o kanonach męskiej urody i powtórzę jeszcze raz: jeśli chodzi o urodę kobiet - masz rację, to jakieś 90% "wartości" kobiety, natomiast zdecydowanie przeceniasz urodę u facetów. U faceta liczy się raczej męskość, pewność siebie no i oczywiście kasa. Zarówno ten bardzo przystojny, jak i zamożny mogą sobie zdrowo poruchać, przy czym przystojniak nie ma żadnych szans z pewnym siebie, zamożnym facetem. Z naturą nie wygrasz, a dla natury liczy się przetrwanie gatunku, dlatego nawet wyjątkowy brzydal, ale bogaty wzbudza u kobiet duże pożądanie.
Żona Twojego guru Michała Żebrowskiego to jakieś marne HB6, a zobacz sobie za kogo ostatnio wyszedł obleśny Guzowaty: Miss Dominikany, niczym nie skalana HB10 ;)
jegostrona.pl/po-mesku/galeria/468038,1,syn-znanego-milionera-poslubil-miss-dominikany-kim-jest-tomasz-gudzowaty.html
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # GG 2014-09-10 13:01
Cytuję jake:
Marku, jakiś czas temu był u Ciebie artykuł min. o kanonach męskiej urody i powtórzę jeszcze raz: jeśli chodzi o urodę kobiet - masz rację, to jakieś 90% "wartości" kobiety, natomiast zdecydowanie przeceniasz urodę u facetów. U faceta liczy się raczej męskość, pewność siebie no i oczywiście kasa. Zarówno ten bardzo przystojny, jak i zamożny mogą sobie zdrowo poruchać, przy czym przystojniak nie ma żadnych szans z pewnym siebie, zamożnym facetem. Z naturą nie wygrasz, a dla natury liczy się przetrwanie gatunku, dlatego nawet wyjątkowy brzydal, ale bogaty wzbudza u kobiet duże pożądanie.
Żona Twojego guru Michała Żebrowskiego to jakieś marne HB6, a zobacz sobie za kogo ostatnio wyszedł obleśny Guzowaty: Miss Dominikany, niczym nie skalana HB10 ;)
jegostrona.pl/po-mesku/galeria/468038,1,syn-znanego-milionera-poslubil-miss-dominikany-kim-jest-tomasz-gudzowaty.html


Jake 100% racji,ja mimo ze jestem przystojnieszy od swoich kolegow jestem sam a oni przebieraja w pannach jak w ulegalkach :) Jeden jest zajebiscie pewny siebie ,czuc to ,ma firme pieniadze a ja jestem przstojniejszy ,siedze na zasilku i co z tego ? Cisza :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jake 2014-09-10 13:03
Do tego u kobiet liczy się wiele innych detali np. niski głos - jeden z wielu majtkozdejmowac zy. Kto nie wierzy niech zajrzy na profil Alana Rickmana na filmwebie - pęka w szwach od zachwytów, zarówno 15 letnie siksy jak i dojrzałe kobiety bez ogródek mówią że ten sflaczały już dziadek to sam sex i puściłby by się z nim przy pierwszej okazji.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vadi 2014-09-10 13:33
Cytuję jake:
Do tego u kobiet liczy się wiele innych detali np. niski głos - jeden z wielu majtkozdejmowaczy. Kto nie wierzy niech zajrzy na profil Alana Rickmana na filmwebie - pęka w szwach od zachwytów, zarówno 15 letnie siksy jak i dojrzałe kobiety bez ogródek mówią że ten sflaczały już dziadek to sam sex i puściłby by się z nim przy pierwszej okazji.


Mi sie zawsze wydawalo ze kobity tak samo oceniaja atrakcyjnosc faceta jak facieci kobiety ...Kobiety zwracaja uwage chyba na detale takie jak;Oprawa oczu,usta i tak dalej choc nie jestem pewien;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-09-11 15:25
Żebrowski chciał mieć matkę dzieci i gospodynię domową - więc wybrał dokładnie to, co chciał. Chyba nie uważasz że Żebrowskiego nie byłoby stać na jakąś międzynarodową miss? :)

Gudzowaty wybrał tak, by mieć do łóżka i na przyjęcia, do dzieci i garów ma służbę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # jake 2014-09-11 16:21
Moim celem nie bylo wytykanie Zebrowskiemu zony, tylko pokazanie, ze nie zawsze przystojny facet = piekna partnerka, a dobre geny zalatwia za nas wszystko. To oczywiste, ze uroda pomaga, ale rasowy coach i trener, za jakiego Cie uwazam powinien raczej pozytywnie nakrecac czytelnikow np. ciezko pracuj, badz czlowiekiem sukcesu, a kazda bedzie Twoja, zamiast rozwodzic sie nad niepowodzeniami spowodowanymi koszernym nosem i okragla glowa ;) IMO twierdzenie ze dopiero kolo 40 brzydal dorowna przystojniakowi jest raczej dolujace i za bardzo wynosi meska urode na piedestal.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2014-09-11 18:27
Jestem rasowcem krótkowłosym :) ale nie od podrywania, zdobywania przyjemności poprzez kobietę, a coachem który wskazuje że jest lepsza droga - a więc nauczyć się odczuwać przyjemność samą z siebie, a wtedy kobieta może z nami być, ale nigdy nie będziemy od niej zależni. Czy zdajesz sobie sprawę jaka to różnica?

To jak ja wyglądam, nie ma żadnego znaczenia, liczy się tylko wiedza i nic więcej. Mogę wyglądać jak gówno a i tak wiedza da mi przyjemność znacznie większą, niż uzyskują najpiękniejsi.

Człowiek brzydki cierpi, ma wiele kompleksów i ran - uświadomienie sobie ich przyczyn musi potrwać, moim zdaniem do 35 - 40 lat. Ale wtedy wymiata - to nie dołowanie a prawda. Chciałbyś żeby 20 latem miał naprawdę głęboki wgląd? To możliwe, ale niezwykle rzadkie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # jake 2014-09-11 19:47
Ja bym polemizował z mistrzem ;)
Jeśli facet z góry założy, że "Człowiek brzydki cierpi, ma wiele kompleksów i ran" i leczenie tego ma potrwać do 40tki to faktycznie będzie cierpiał do 40tki.
A czymże jest to cierpienie? Gdybyś był sam na świecie to byś nie cierpiał, wszystko sprowadza się do jednego: mniejszy dostęp do atrakcyjnych samic.
Ja proponuje inne podejście: nie czekaj do 40tki, zapierdalaj na sukces już teraz, pierdol wygląd: ciało faceta jest tylko narzędziem!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-09-11 19:58
Polemizować można, byle nie bić i nie bluzgać :) Jeśli ktoś pragnie być popularny i lubiany (bo skojarzył to ze spełnieniem) a jest brzydki i nie ma innych zalet (jest biedny, nie ma brata, siostry, fajnych kumpli itd.), to spotka go wiele odrzuceń. To są realia. Jeśli taki człowiek zacznie się rozwijać, do 40 tki może uzyskać świadomość, że przyjemność zależy tylko od niego. Pięknisie tej świadomości nie mają, bo nie byli zmuszani do odkrycia tej mocy.

Zapierdalaj na sukces... czyli jak? Kolesie z mega kompleksami, zaburzeniami lękowymi i poranieni odrzuceniami mają co zrobić?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # jake 2014-09-11 21:15
"Zapierdalaj na sukces... czyli jak?"
Po prostu każdego dnia, krok po kroku stawaj się lepszą wersją siebie.
Najpierw psycholog albo sesja z dobrym coachem, takim jak Ty ;)
Połowa sukcesu to wiedzieć co się naprawdę chce w życiu robić.
Potem już tylko działanie zgodnie z przyjętym planem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-09-11 22:34
Cytuję jake:
"Zapierdalaj na sukces... czyli jak?"
Po prostu każdego dnia, krok po kroku stawaj się lepszą wersją siebie.
Najpierw psycholog albo sesja z dobrym coachem, takim jak Ty ;)
Połowa sukcesu to wiedzieć co się naprawdę chce w życiu robić.
Potem już tylko działanie zgodnie z przyjętym planem.


To nie jest takie proste, a mówi Ci to ktoś, kto sam przez to przeszedł i pracował z ludźmi. To że tak coache piszą, że jest to proste, nie oznacza że tak jest - kłamią jak z nut.

Poszarpani i poranieni ludzie są tak pozbawieni energii, że starcza jej tylko na nędzne przeżycie. Żeby ich z tego wyciągnąć, musiałbym poświęcić kilka miesięcy, a nie poświęcę bo są najczęściej biedni, więc bym umarł z głodu i frustracji. Bieda i kompleksy tak ogałacają z energii, że człowiek staje się tępy - ciężko mu zrozumieć głębsze przekazy, a jak zrozumie, nie ma sił by je wprowadzić w życie.

Często procesy ozdrowieńcze, biorą się właściwie z karmy - mówię po sobie. Inni się starali i nic z tego nie wyszło, utknęli w mechanizmach projekcji i wypierania, toczą koszmarne życie.

Świadomość tego co nas trzyma przy ziemi, pojawia się po 33 roku życia (jeśli ktoś ma intencje do rozwoju), analogia z Jezusem jest bardzo znacząca.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jake 2014-09-11 22:48
Zgoda 100% - nikt nie mówi, że to łatwe, w przypadku niektórych wręcz niewykonalne.
Natomiast musimy wiedzieć co nas wzmacnia, a co zabija.
Wtłaczanie w podświadomość przekonania o roli kanonów piękna nie będąc pięknym to jak wstrzykiwanie trucizny prosto w żyły.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-09-11 23:26
Czyli mam udawać, że nie istnieje kanon piękna? :)))))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # jake 2014-09-11 23:47
Męski kanon piękna istnieje, ale powinien Nas obchodzić tyle co zeszłoroczny śnieg ;)
Najlepiej zarabiająca modelka na świecie Gisele Bundchen w 2013r zarobiła 42mln$, najlepiej zarabiajacy model 1,5mln - tyle jest warte męskie piękno ;) Stawianie go na równi z kobiecym to nieporozumienie.
Powinniśmy mierzyć swoją wartość osiągnięciami, a nie wzrostem czy kształtem nosa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-09-12 00:54
No ale przecież ja właśnie o tym piszę - a co do tego że mam nie pisać o moim pasztetiźmie, później dodałem że odkryłem w sobie coś, co przeważa nad nim - nade wszystko jestem wrogiem kłamania i ściemniania. Są kanony, są bardzo ważne - ale nie najważniejsze. To jest prawda pozytywna.

A Ty chcesz, bym wstawiał kit. I jak ktoś kto całe życie był odrzucany przez kobiety z powodu niskiego wzrostu, czy niekształtnej twarzy, ma powiedzieć gdy mu to napiszę? Czy jego podświadomość w to uwierzy? Nie uwierzy, będzie wszystko co powiem sabotować a mnie uzna za debila. Gdy mówię że wygląd jest ważny, osoba brzydka się ze mną zgadza - gdy mówię że można to obejść i odnieść sukces, nawet znacznie większy, też się ze mną zgadza. I jest sukces, ponieważ oparty jest na prawdzie a nie na życzeniowym myśleniu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-09-11 20:05
Jake, czy Ty oczekujesz rad w stylu "jak wyrwać HB 10?"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jake 2014-09-11 21:08
Ja chcę po prostu stwierdzić, że facetowi nie wypada dogłębnie rozprawiać nad męską urodą (pomijam oczywiście zdrową sylwetkę), bo ona akurat nie jest najważniejsza.
Jeśli z góry zakładasz, że uroda faceta jest mega ważna:
"Ja przyznaję się tu bez bicia szanownemu Państwu, że od kanonu odstaję znacznie."
"Każdy pasztet ma coś, coś od biedy można uznać za atrakcyjne."
i do tego okrasisz brzydotę brakiem pożądania przez płeć piękną:
"Czy podobam się każdej Pani? Oczywiście że nie."
to faktycznie cierpienie murowane.
Jest takie powiedzenie: "nie wiedział, że się nie da, więc to zrobił".
Znam kilku facetów, który są brzydalami, zdają się nie znać kompletnie kanonów piękna, biorą życie garściami i dostają od niego więcej niż nie jeden przystojniak.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # jake 2014-09-11 22:18
Tutaj trzeba sobie zadać podstawowe pytanie: czy przekonanie o roli kanonów piękna nas wzmacnia każdego dnia czy ogranicza?
Bardzo wymowna jest tutaj psia analogia. Psy też mają kanony piękna, są czempiony HB10 i kundle HB0 tylko, że pies na to leje, jest szczęśliwy każdego dnia, bo kanonu nie zna. Kiedy niezdarny kundel zobaczy sukę czempionkę to bez namysłu pobiegnie ją zapłodnić, gdyby wiedział o kanonach i uznał je za ważne to by siedział w budzie i pół psiego życia leczył depresję ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-09-12 07:14
Hehe... otóż psy też mają jakieś kanony piękna, ale nie te ludzkie. Znajomy chciał kiedyś dopuścić sukę do pięknego psa tej samej rasy aby mieć cudne szczeniaczki i co? Nijak nie była nim zainteresowana, uciekała, gryzła mimo że w cieczce. Próbował wszystkiego, zmieniał otoczenie, sytuacje, okoliczności, innego podobnego psa przywoził i absolutnie NIE. W pewnym momencie pojawił się pod kojcem jakiś kulawy, z zakaprawiałym okiem, czarny kundel i nagle cudowna odmiana! Siatka tylko trzaskała i gdyby nie pogonili mieliby potomstwo zrobione przez oczka siatki:)
Psy o pewnych prawidłach może i nie wiedzą, ale rzeczywistość i tak to weryfikuje. Jeśli psy latają wolno za suką w rui, to jakie szanse ma ten mały, cherlawy? Często przez taki brak trzeźwej oceny swoich możliwości zostają zagryzione przez taką watahę i do domu już nigdy nie wracają...
Jak bardzo mały to nawet fizycznie nie będzie w stanie się wspiąć, za duży też lipa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-09-12 09:41
Ha ha, to jak z Fionią w czasie rui, trzeba pilnować bo przez bramę się przedostają takie małe rozbójniki, ale nie dają rady bzyknąć, bo są za niskie :) Gorzej jak Fiona się położy, podobno psy tak robią.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-09-12 22:24
I o to chodzi, nie spinać się nie przejmować. Tak jak te rozbójniki:) Nie zmienia to faktu, że niektórych rzeczy nie przeskoczymy, ale jakie to ma znaczenie?:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Assalam 2014-09-10 01:05
Cos w tym jest ,kiedy ja zaczolem sie usmiechac do siebie ,mowic sobie fajne cieple slowa to moja wiara w siebie wzrastala ,niestety ale okupilem to ogromnym cierpieniem ,lzami ,i depresja przez kilka dlugich lat .Malo tego wielu lekow poprostu odeszlo ...No i ludzie traktuje mnie inaczej ,przedewszystki em zaczeli mnnie zauwazac .usmiechac sie ,mowic mile rzeczy i tak dalej .Jestem na poczatku tej drogi na ktorej powoli powoli coraz bardziej siebie kocham i doceniam i wiem ze sie uda ;)) Nawet najwiekszy przystojniak jak nie ma wiary w siebie przegrywa z kretesem z brzydalem ktory ma takiego powera ze az majtki spadaja ,wiem bo widze co sie dzieje w okolicy ,wsrod znajomych i tak dalej :) Pozdrawiam!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Rysiek! 2014-09-10 07:57
Znam bardzo przystojnego chłopaka, który niestety się jąka od dziecka a to rozwala jego genotyp w kontekście relacji. Oczywiście szybko się ochajtał, nie zdając sobie sprawy z faktu, że ta jego "wada" mogłabyś łatwo przekuta w sukces. Jeżeli ktoś ma wygląd zgodny z wzorcem a mimo to kiepsko mu idzie to znaczy, że problem jest albo w wychowaniu albo w ukrytych elementach wizerunku, które powodują kompleksy. Marek juz dawno pisał i z tym się zgadzam w 100% - większość problemów ma źródło w niskiej samoocenie a ta jest pochodną między innymi genotypu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Assalam 2014-09-10 10:24
[quote name="Rysiek!"] Znam bardzo przystojnego chłopaka, który niestety się jąka od dziecka a to rozwala jego genotyp w kontekście relacji. Oczywiście szybko się ochajtał, nie zdając sobie sprawy z faktu, że ta jego "wada" mogłabyś łatwo przekuta w sukces. Jeżeli ktoś ma wygląd zgodny z wzorcem a mimo to kiepsko mu idzie to znaczy, że problem jest albo w wychowaniu albo w ukrytych elementach wizerunku, które powodują kompleksy. Marek juz dawno pisał i z tym się zgadzam w 100% - większość problemów ma źródło w niskiej samoocenie a ta jest pochodną między innymi genotypu.[/quote

Rysiu a to nie jest tak ze niska samoocene wynika z wychowania ? Jesli ktos od malego mial poczucie bycia gorszym ,nie akceptowanym to autoamtycznie nie wierzy w siebie bo tak mowili mu jego starzy(chodzi mi o negatywne emocje ,slowa )...To znaczy ze to wina genotypu czy rodzicow ? Mi np duzo kobiet mowilo ze jestem przystojnym facetem ,to widac tez na imprezach gdzie kobiety nawiazuja ze mna kontakt wzrokowy aled przez kilka lat szlo mi hujowo ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Xx 2014-09-10 01:54
Geny ? To znaczy ze jak mam 26 a wygladam na 22 to znaczy ze mam dobre geny? Czy jak jem slodycze czasem fast foody a mimo to nie tyje i mam doskonale wyniki to mam dobre geny?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Vincent 2014-09-10 09:56
Kolega powyżej zadał dobre pytanie. Jestem w identycznej sytuacji. Mam 25 lat, a wszyscy daja mi góra 22. Jak się ogolę to mój wiek spada do 19-20 lat. Ostatnio w sklepie babka pytała sie mnie o dowód jak kupowałem wódkę dla kolegi.
Czy waszym zdaniem to dobrze i czy to korzystnie rokuje na przyszłość? Kiedyś zamartwiałem się tym okrutnie, szczególnie jak miałem lat 19, a wszyscy dawali mi najwyżej 16, ale potem radykalnie zmieniłem swoje podejście - teraz się tym w ogóle nie przejmuje, a nawet zacząłem to doceniać, choć nie ukrywam że przez tak młody wygląd jakiegoś oszłamiającego powodzenia u płci przeciwnej nigdy nie miałem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # kacper 2014-09-10 15:56
Heh mam 27 lat, dają mi 20 z groszem ;) Jak byłem młodszy Vincent też miałem lekko pod górkę, brano mnie za smarkacza. Teraz jest to atut i do bardzo duży! Zwłaszcza jak Marek przytoczył w jednym z felietonów, rówieśnikom zaczyna rosnąć brzuszek, cera zniszczona od fast foodów i trybu życia. Z wagą nigdy nie miałem problemu, mam stałe 75 kg przy wzroście 178 cm odkąd sięgnę pamięcią. Nie jestem chuderlakiem, jestem wysportowany. Trenuję bo lubię :) Do dziś zdarza mi się sprawdzenie dowodu osobistego w klubach i sklepach. Tak na marginesie, zacząłem zauważać u pań porównywanie mnie do ich obecnych partnerów i widzę u nich ten "błysk w oku". Jakoś intuicyjnie rozwijałem siebie, swoje pasje i marzenia. Kolekcjonowałem emocje, a niestety wielu przystojniaków z lat nastoletnich wyłysieli i tylko browar przed TV od lat im pozostał! Są nudni, uroda im przeminęła i nie mają już tego silnego atutu. Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Vincent 2014-09-10 17:51
Ja mam identyczny wzrost jak Ty ale małą niedowagę - przy 178 cm ważę 70 kg.
Najlepsza jest moja matka z tym łodym wyglądem - ma lat 54, a ostatnio lekarka nie mogła uwierzyć że właśnie tyle ma. Dawała jej 38-40. Czyli jak widać geney, geny i jeszcze raz geny. Choć oczywiście nie tylko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-09-11 15:26
Ciekawe chłopaki co piszecie, ja mam 35 lat a pytają mnie o dowód, ostatnio w lidlu jak kupowałem whisky - mam bardzo młodą twarz. A flaki jakbym miał 65 lat :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2014-09-12 07:28
Cytuję Marek:
Ciekawe chłopaki co piszecie, ja mam 35 lat a pytają mnie o dowód, ostatnio w lidlu jak kupowałem whisky - mam bardzo młodą twarz. A flaki jakbym miał 65 lat :)


Co Ty mówisz Marek? To jakiś żart chyba. Ty tak poważnie? Owszem wyglądasz młodo jak na swoje lata, ale nie na
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2014-09-12 09:40
mniej niż 20 a tymbardziej nie na mniej niż 18.
(ucięło mi komentarz).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-09-12 09:40
Cytuję Vincent:
Cytuję Marek:
Ciekawe chłopaki co piszecie, ja mam 35 lat a pytają mnie o dowód, ostatnio w lidlu jak kupowałem whisky - mam bardzo młodą twarz. A flaki jakbym miał 65 lat :)


Co Ty mówisz Marek? To jakiś żart chyba. Ty tak poważnie? Owszem wyglądasz młodo jak na swoje lata, ale nie na


Na zdjęciach maksymalnie się uśmiecham, więc widać zmarszczki - bez uśmiechu mam cerę jak niemowlę, bez jednej zmarszczki :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Sylwia 2014-09-12 21:25
Haha no ja tez nie mogłam uwierzyć jak niedawno pani w Lidlu nie chciała sprzedać mi wina, zażądała dowodu:)) byłam tak zdumiona, że na cały głos wypaliłam: "Pani chyba żartuje, ja mam 36 lat" :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # brat 2014-09-12 22:26
Cholera... gdzie Wy macie tego Lidla... też tak chce;p
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Xx 2014-09-10 10:26
Vincent ja pamietam jak mialem 22 a wygladalem na 17 i tez mnie to wkurwialo bo ludzie traktowali mnie jak dziecko :) Teraz sie z tego ciesze :)) KaZdy inwesuje w cere,skore zeby wygladac mlodo a my mamy to naturalnie .Dla przykladu; Moja kuzynka ma dzis 43 lata a wyglada na 23 :) Jej corka ma 20 wygladaja jak siostry :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Vincent 2014-09-10 13:54
Mnie zawsze traktowano jak dzieciaka. Teraz jest dopiero odrobine lepiej. Jak byłem na 1 roku studiów to jakiś wykładowca zapytał się mnie czy dzisiaj jest jakiś dzień otwarty na PG, bo widzi przed sobą gimnazjalistę ;P Tutaj chyba facet pobił wszelkie rekordy.
Ale teraz zupełnie zmieniłem swój stosunek do tego. I dobrze, bo tak naprawde co mogę z tym zrobić? Takie dostałem geny i koniec.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # graco 2014-09-10 18:49
Z ogromną przyjemnością przeczytałem kolejny celny felieton Marka :) Myślę, że w dyskusji przerysowujecie rolę genów jako czegoś zdeterminowaneg o na stałe - tak zrozumiałem. Zgadzam się, że w kwestii wyglądu zewnętrznego wiele się nie zrobi poza zbudowaniem sylwetki ale cechy charakteru, zachowań, pewności siebie itp to wg mnie już inny temat. Geny OK, ale my dostajemy od przodków bardzo dużo genów powiedzmy, porównam to do "talii kart" a aktywowane jest tylko "kilka kart" część z talii i dzieje się tak od poczęcia do śmierci poprzez wpływ środowiska (rodzice, rodzina, szkoła itp). Jest wiele przykładów, że w trakcie ciąży już odpowiednie geny zostają aktywowane pod wpływem środowiska zewnętrznego w którym przebywa matka. Tym samym przygotowuje ona dziecko do przyjścia na świat aby było najlepiej dostosowane do swiata. Np w Holandii w czasie wojny był ogromny głód w jednym specyficznym roku. I roczniki osób które zostały poczęte w tym roku przez całe życie miały aktywowany gen odpowiedzialny za silne łaknienie i te osoby były w zdecydowanej większości bardzo otyłe. Ale już roczniki o rok młodsze lub starsze nie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # jake 2014-09-10 19:30
W przypadku faceta myślenie geny=wygląd=duż e powodzenie jest faktycznie dużym spłyceniem tematu.Początki człowieka sięgają nawet 2,5 mln lat wstecz (Homo habilis),gdyby tylko wygląd miał znaczenie to po świecie już dawno temu chodziłyby by tylko i wyłącznie klony modeli i modelek.
Natura się zabezpiecza na wiele sposobów np
1) Bogaty facet=duże zasoby=duze szanse na przeżycie dziecka= duże pożądanie kobiety. Na co kobiecie piękniś, który ucieknie 30min po zapłodnieniu albo nie potrafi polować. Fakt,że mamy już inne czasy i nikt z głodu nie umrze, ale atawizmy są te same co 100tys lat temu.
2) Jest sporo prawdy w zdaniu "nie to co ładne, tylko co się komu podoba". Gdyby natura postawiła wszystko na jedną kartę (czytaj jeden typ urody), to w wyniku jakiegoś dziwnego choróbska ludzkość mogłaby wyginąć. Natura stawia na różnorodność. Mieszanie się genów to warunek przetrwania w każdych warunkach. Na przykład Polki raczej "prychają" na rodzimych blondynów, za to lecą na Włochów czy innej maści ciapatych. Taka Włoszka czy Hiszpanka spojrzy na blondyna pożądliwym wzrokiem, bo podświadomie to dla niej szansa na wymieszanie genów. Natomiast każda niezależnie od szerokości geograficznej wybierze faceta, który zapewni przyszłość jej dzieciom.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-09-11 15:27
Graco, coś w tym na pewno jest.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # graco 2014-09-10 18:49
Nie jest to proces stały ale zmienny tj możemy go zmieniać jak chcemy ale wcześniej musimy być tych możliwości świadomi. Świadomi rodzice odpowiednio przygotowują się do przyjścia potomka na świat, później go świadomie wychowują a później dorosły człowiek dalej może wpływać na aktywację genów. Jedni wolą działania radykalne jak Angelina Jolie dokonując mastektomii bo ma gen odpowiedzialny za raka piersi ale wcale nie jest powiedziane że na niego by zachorowała. Programy, które się nam podaje, że ujmę to ładnie a szerzej środowisko zewnętrzne pośrednio aktywują odpowiednie geny. Jak się źle odżywiasz to modyfikujesz/ak tywujesz np geny odpowiedzialne za jakąś chorobę genetyczną, które mogłeś dostać od przodków ale wcale nie musiałeś na tę chorobę zachorować (czyli aktywować tych genów). Jak jesteś wychowywany przez zaburzonych rodziców (niestety większość ludzi ma jakieś zaburzenia) to mamy na świecie to co mamy - Marek się do tego wielokrotnie odnosił. Jeżeli rodzice są pewni siebie, dostają to co chcą w życiu to dziecko z dużym prawdopodobieńs twem wdrukuje sobie te cechy przez obserwację i odwrotnie. :)
Mówi o tym epigenetyka (świetnie przedstawia to Bruce Lipton w Nowej Biologii http://www.youtube.com/watch?v=qy29WIZxUOU, która określa że geny nie są zafiksowane tak jak i DNA. Mamy na nie wpływ. A jak je zmieniać ? Marek od dawna świetnie o tym pisze :) Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vadi 2014-09-11 10:51
Z ta uroda to roznie bywa .Moja kuzynka jest sliczna HB8 badz HB9 i co ? Miala konkurentke w postaci okularnicy hb5 na stanowisko w urzedzie pracy...Kto sie dostal? Ta brzydsza bo byla bardziej obrotna i duzo lepiej sobie radzila ,czyli uroda nie zawsze pomaga :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Ana 2014-09-11 11:47
Ale czy Twoja kuzynka była kompetentna na to stanowisko, czy były z okularnicą na jednym poziomie, tylko ta brzydsza poza kompetencjami miala wiecej obrotnosci?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-09-11 15:27
Może się nie dostała, bo rekrutowała kobieta? Po co jej królowa w biurze? Poza tym ocenianie urody to kwestia subiektywna, dla Ciebie ósemka a może być trójka w istocie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # jake 2014-09-11 16:26
True. Kobiety wybieraja brzydsze kandydatki i przystojnych kandydatow, mezczyzni raczej odwrotnie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # brat 2014-09-11 15:55
Zaprawdę powiadam Ci Marku, tym zielonym fragmentem Pisma rozwaliłeś system:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd