Najnowsze felietony

poniedziałek, 30 czerwiec 2014 20:52

Stado Pań

Napisał 

Żeby zrozumieć swoje położenie na mapie życia, musisz zrozumieć pojęcie stada. Stado to większa ilość ludzi (im więcej, tym lepiej, ale dla stada a nie dla Ciebie), która ma swoje przekonania i poglądy.

Stado baranów

Dlaczego dużą ilość ludzi nazywa się stadem, domyślnie stadem baranów? Ponieważ ta analogia jest bardzo trafna. Stado musi mieć swojego lidera (pastuszka), czyli kogoś kto ustala zasady, rządzi, wskazuje kierunek wypasu, decyduje co jest dobre a co złe. Te zasady zawsze orbitują wokół pragnienia władzy, rozszerzania swych wpływów i powiększania majątku; krótko mówiąc, każdy lider chce mieć więcej i więcej, nie tylko żeby przetrwać (inni atakują, żądni naszego stadka), ale by rosnąć w potęgę (poprzez atakowanie innych). Mamy duże, groźne psy które pilnują, by nikt ze stada nie uciekł (uciekiniera nazywa się zdrajcą, opluwa jego zdjęcie, mówi o nim najbrzydsze rzeczy, mówi że pójdzie do piekła na wieki, jak się da to morduje czy bestialsko torturuje, żeby inni wiedzieli co ich czeka, gdy uczynią podobnie), oraz wilki (wzbudzanie opowieściami, mitami i plotkami strachu przed odejściem, inne stada przedstawia się jako diabelskie, demoniczne, złe, a nasze jako jedynie dobre, w tym pełnym zła świecie).

Stado kontroluje Cię poprzez Twoje przekonania, wierzenia, wizję tego co jest dobre a co złe. Sznurki którymi Tobą się rusza, są wczepione w Twoją głowę, a dokładniej - w podświadomość, część emocjonalno pamięciową człowieka. Kij i marchewka, to kierownica i hamulce stada.

Bóg, honor, ojczyzna, pieniądze

Można należeć do wielu stad jednocześnie, ale zawsze jest te najważniejsze, z którym mamy najsilniejszy związek, które ma na nas największy wpływ emocjonalny, w którego "prawdy" najmocniej wierzymy. Takim stadem jest religia i kraj gdzie się urodziliśmy. Czyli w naszym przypadku, od tysiąca lat katolicyzm (rezydentura obcego państwa, Watykanu, która Niemieckim ogniem, mieczem i ścinaniem kudłatych łbów naszych pradziadów, wygryzła dawne wierzenia) oraz Polska, ojczyzna w której drzewa piękniej wyglądają, trawa jest bardziej zielona a Pan Bóg szczególnie nas umiłował, co czytając pierwszą lepszą książkę od historii widać, słychać i czuć.

Można należeć do stada harcerstwa, korporacji, kulturystów, grupy muzycznej, leśników, partii politycznej (jakiejkolwiek), pasjonackiej (np. filatelistyka, modelarstwo, ważne by było sporo ludzi), sztuk walki, gangu, mafii, urzędu państwowego, środowiska prawniczego czy lekarskiego. Wszystko co grupuje wielu ludzi, jako stado wytwarza własną hierarchię i pragnie zwiększyć swą władzę, rozszerzyć się - w tym celu stada wyłuskują z tłumu wiernych sobie ludzi lidera (najczęściej pozbawionego skrupułów i moralności psychopatę, pragnącego za wszelką cenę władzy, ukazującego się stadu jako anioł dobroci), po czym walczą ze sobą o dominację, co widzimy wszędzie wokół siebie. Sami chcąc nie chcąc, jesteśmy żołnierzami różnych stad - walczymy, potwierdzając publicznie nasze przekonania, namawiając innych do naszej racji - jak namówimy (nawrócimy), dany człowiek zmienia poglądy (czyli opuszcza swoje stado, by dołączyć do naszego). Stado które zostaje osłabione, pozbawione członka, nazywa go zdrajcą i szmatą, a stado które się nim wzmacnia, nazywa go nawróconym, mądrym, szlachetnym. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia, jak zawsze. Ile razy dziennie namawiasz innych na swoje racje? Ile razy obgadujesz kogoś, że jest zły i głupi (czyli ma inne poglądy niż Ty)? To jest właśnie wojna informacyjna, reklama swoich stad i ich interesów, całkowicie za darmo i na pewno nie w swoim własnym interesie.

Mądry czy głupi? Zależy kto chwali

Np. członkowie stada katolickiego oraz korwinistycznego, usilnie mnie przekonują (wyzwiskami, sugerowaniem głupoty, że moja ciężka choroba to kara Boża itd.) do poglądów, które gdybym przyjął, sprawiłyby że byłbym w ich stadzie. Wtedy by mnie poklepali po plecach, nazwali mądrym, światłym. Problem w tym, że ja nie chcę być w jakimkolwiek stadzie, bo nie chcę walczyć o cudze interesy swoim kosztem. Oni tego nie rozumieją, bo stado sprytnie maskuje swoje cele, nazywając je dobrem dla świata czy nawet wolą Boga (którego ani widu ani słychu), przekonując swe marionetki że walczą o słuszną sprawę. Nie, nie i jeszcze raz po stokroć nie. Nie walczycie o dobro, tylko o interesy swojego stada, swoim kosztem - i patrząc na książki do historii, żadnego trwałego zwycięstwa osiągnąć nie możecie. Religie, cywilizacje i wszelkie inne, tak kiedyś potężne stada upadały, by powstawały nowe, tak samo obiecujące gruszki na wierzbie. To wszystko upadło, nie przetrwało, zniknęło - a ludzie poświęcali swe życia dla nich. I po co, co z tego mieli? Przyszli na świat, zostali wykorzystani, oszukani, umarli i koniec. Nic co robili nie przetrwało, nie zmieniło na lepsze świata. Ja takiego życia nie chcę.

Poświęcacie swój czas, energię - zamiast w tym czasie zająć się sobą, swoim życiem, Bogiem, który ze stadami i ich interesami nie ma nic wspólnego. Ja oczywiście nadal jestem w wielu stadach (rozwojowe, historyczne, sportowe i kilka innych), ale od wielu większych się już zdecydowanie odciąłem. Ich członkowie byli oburzeni, próbując mnie w każdy możliwy sposób obrazić i zdyskredytować, okazać pogardę nazywając odszczepieńcem, zdrajcą, tchórzem, sra... we własne gniazdo zaprzańcem - a ja to rozumiem i wybaczam, bo ich sytuacja jest doprawdy nieciekawa. Dopóki na świecie są miliony różnych stad, nie zaznają spokoju ani satysfakcji, poczucia że wszystko gra. Stado na to nie zezwoli - bo spokój jest przeciwieństwem gniewu i nerwówki, która sprawia że walczysz, przekonujesz, marnujesz swoje życie, czyli energię i czas na cudze cele. Będą cierpieć do końca życia, a za swoje cierpienie obwiniać innych, równie nieświadomych żołnierzy obcych stad, że nie chcą przejąć ich poglądów.

Życie poza stadem

Tymczasem po wyjściu ze stada, odkryłem że mogę tu i teraz być szczęśliwy i zadowolony - mam na to energię, bo z nikim nie walczę i nie przejmuję się tym, że inni nie wierzą w to co ja (no, nie do końca tak jest, ale blisko). Ponieważ całe życie byłem wierny niejednemu stadu, wiem doskonale że taki neurotyczny stan wydaje się normalny, bo wszyscy tak żyją, ale w istocie jest skrajnie nienormalny, toksyczny i nienawistny wobec człowieka. Bycie w stadzie jest straszne, bo pozbawia nas mocy, którą każdy człowiek dostał od życia, natury, Boga - nie wiem skąd. Tę energię można wykorzystać dla siebie, albo dla walki w cudzych interesach. Jeśli dla siebie, życie stanie się pełne błogości i szczęścia. Jeśli dla innych, brak energii przywoła depresję, choroby, lęki i rozpacz. Nic ciekawego, po prostu rzygowiny, bo inaczej tego nie można nazwać. Gdyby ludzie zajęli się sobą, a nie osądzaniem i nawracaniem innych na jedynie słuszną drogę stada, świat byłby miejscem pełnym harmonii i szczęścia. A nie jest. Być może dlatego Jezus za to co głosił, został zamordowany przez stado; ono chce żebyś osądzał, widział w innych zło, bo dzięki temu można Cię użyć jako mięsa armatniego w interesach stada. Gdy przestajesz osądzać, stado nie może się rozrastać, niknie w oczach, słabnie.

Stada obecnie walczą o władzę poprzez informację (media, internet, głównie największe fora, onet, wykop opanowany przez stada korwinistów itd.), namawianie, przekonywanie, manipulowanie, wyśmiewanie, ośmieszanie przeciwnika (innego stada) - przemoc jest stosunkową rzadkością. Gdy stada staną się szczególnie potężne, wybucha wojna o dominację. Tak było ze stadami narodowego socjalizmu, i komunizmu. Oba te systemy jawnie mówiły o władzy nad światem, a obywatele tych imperiów byli jedynie marionetkami, używanymi jako mięso armatnie w zapasach stojących nad nimi struktur. Stadami są też struktury grupujące kiboli, chuliganów, które walczą ze sobą o władzę nad ulicą, czy dzielnicą. Stada są agresywne, a są i znacznie spokojniejsze - jednak wszystkie wykorzystują jednostkę do swych celów. Np. w Polsce spece od psychomanipulacji, specjalnie tworzą wiele stad, które się zwalczają. W innym wypadku główne stado (narodowe) byłoby tak potężne, że wypchnęłoby inne - co oznaczałoby dobrobyt i spokój w kraju, oczywiście do czasu. Póki wszyscy się nawzajem kąsamy, inne stada (obce mocarstwa, Watykan, Niemcy, USA, Izrael, czyli ich wywiady tu działające) nas wysysają z czego się da (gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta).

Walcz, cierp, albo jesteś zdrajcą

Stado ma jedną, zasadniczą cechę. Sprawia że należące do niej jednostki, muszą być utrzymywane w stanie cierpienia, lęku, złości czy frustracji, gniewu. Musi tak być, ponieważ człowiek szczęśliwy nie będzie walczył, przekonywał nikogo do swych racji. Po co? Przekonywanie zawsze kryje w sobie niepewność i brak szacunku dla innych ludzi. Jeśli jestem pewny swych racji, nie ma potrzeby walki i natarczywego przekonywania, modlenia się, by Bóg zmienił ich poglądy na moje - szanuję ludzi i ich wybory, niech wierzą w co chcą. Chcesz wierzyć ze Korwin, były komunista, w czasie gdy wrogów systemu bestialsko torturowano i mordowano, a on robił karierę i żył jak pączek w maśle, odmieni tę ziemię na lepsze? Wierz w to, co mi do tego? Jak dojdzie do władzy, po prostu stąd wyjadę do socjalnego kraju, miliony innych ludzi pewnie też.

Stado Cię unieszczęśliwia, tworzy nierealne problemy, mnoży je i podsuwa korzystne dla siebie rozwiązania. Dopóki jesteś w stadzie, będziesz smutny i strapiony, rozmodlony czy zamyślony w walce o swoją ideę - czyli tak naprawdę będziesz walczył w interesie stada i jego liderów, którzy przedstawiane Ci szczytne idee mają tam, gdzie słońce nie dochodzi.
Przyjrzyjmy się większym stadom, by zrozumieć ich sens. Zacznijmy od wojska.

Wojsko, czyli państwowa tresura ludzi

Celem wojska jest sprawienie, by człowiek należący do tej struktury bezmyślnie, automatycznie wykonywał szereg czynności. Zbudzony w środku nocy, zanim jeszcze umysł się rozbudzi, ciało ma wykonywać musztrę. To konieczność, by w razie wojny ludzie nie uciekali, a pod wpływem silnego stresu (wybuchy, wrzaski rannych i umierających, brak rozkazów i łączności, strach, przerażenie) robili to, co trzeba. Wojsko to instytucja treserska, gdzie bezustannym powtarzaniem, brakiem snu (podświadomość staje się bierniejsza, podatniejsza na sugestie) presją (wrzaski sierżanta), nagrodą (brak wrzasku, przepustka, pochwały, szacunek w oddziale itd.) ma wyćwiczyć w człowieku odpowiednie odruchy. Ważnym czynnikiem tresury człowieka jest stado - grupa.
Znany zaklinacz psów, Pan Cesar Millan (znienawidzony przez psich behawiorystów), aspołeczne psy "uzdrawia" wprowadzając je do swojego stada psów, które zachowują się poprawnie (zostały wytresowane wg. woli człowieka). Te same metody działają także na ludzi. Gdy przyjmuje Cię jakieś stado (religijne, państwowe, społeczne, hobbystyczne) zdecydowana większość ludzi dostosowuje się do niego zachowaniami i przekonaniami, czyli zgodnie ze znanym przysłowiem "kto z kim przestaje, takim się staje". Jeśli się nie dostosowuje, zostaje z niego wygnane, przeklęte i wyśmiane (dużo w tym śmiechu pogardy, nienawiści i strachu), więc działasz tak, jak inni, by nie doświadczyć bardzo bolesnego odtrącenia.

Żołnierz myśleć samodzielnie nie może, tylko w jakimś małym, operacyjnym zakresie na polu bitwy. Żołnierz jest oduczony myśleć, a przyzwyczajany do wykonywania rozkazów - idzie i zabija, nie myśląc właściwie dlaczego to robi, a najczęściej robi to dla grupki cwaniaków, którzy na krwi i flakach młodych chłopaków, hodują swoje małe imperia. Nie wierzysz? Uwierz temu, który żołnierzy wysyłał na wojnę. Oto Pan Henry Kissinger, amerykański polityk i dyplomata, laureat Pokojowej Nagrody Nobla: "Żołnierze są tępymi, głupimi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej". To właśnie tacy Panowie, mówią Ci o chwale wojennej, walce o pokój, wyzwalaniu z ucisku biednych bombami z napalmem i uranowymi pociskami, płacą poetom i dziennikarzom by opiewali glorię i chwałę wojska, a kapłanom za obiecywanie nieba po śmierci na polu walki - a potem się z nich bezlitośnie nabijają i drwią. Wojsko to przeważnie młodzi ludzie, bo młodych z racji silnej emocjonalności, naiwności i braku doświadczenia, można łatwo oszukać. Tego nieżyjącego już niestety Pana już nie: KLIK

Potęga w generałach, kapelanach i admirałach floty

Wojsko w czasie wojny, zwłaszcza w Polsce, pełne po brzegi generałów i kontradmirałów kilku pordzewiałych łódek, to siedlisko zepsucia i korupcji, a także niewiarygodnego wręcz idiotyzmu. Żołnierza pozbawia myślenia tresura, a generalicję żądzą pieniądza. Przed drugą wojną światową, zakupiono za olbrzymie pieniądze okręty podwodne na Bałtyk, z których żaden nie wziął udziału w bitwie, uciekły - dopiero później walczyły dla Anglików. Pieniądze które na nie poszły, mogły być skonsumowane np. na tysiąc armat ppanc i pięćset plot (plus minus kiedyś to liczyłem), które być może zatrzymałyby ofensywę wehrmachtu na tyle, że Francja skuszona łatwym zyskiem, weszła by w nich jak w masło. Oczywiście nasz los był tak czy siak przesądzony, gdyż na wschodzie czekały tysiące czołgów autostradowych (BT) i innych, miłującego pokój towarzysza Stalina. Teraz znowu kupujemy trzy okręty podwodne za pożyczone pieniądze - czy są nam potrzebne? Nie, nie są. Zatopi je kilka tanich rakiet. Ale ile admirałów wybuduje nowe rezydencje? Każdy prezydent mianuje swoich generałów, bo każdy z tych niskich wzrostem i moralami ludzi, uwielbia mieć swoje wojsko, defilady, salutujące mięso armatnie, no i działkę od łapówek przy przetargach. Na sto tysięcy żołnierzy, mamy, uwaga! 119 generałów. US army na półtora miliona żołnierzy ma 40 generałów. Jesteśmy potęgą światową! A ilu mamy emerytowanych, którym trzeba porządnie zapłacić? A ilu kapelanów, błogosławiących działa i karabiny? A tak poważnie - po co nam armia, skoro jesteśmy kolonią zachodnich koncernów, przeznaczoną do bycia tanią siłą roboczą? Po co napadać kogoś, kogo i tak się okupuje, bez kłopotów tworzonych przez ruch oporu i potrzeby wykorzystywania własnego wojska? Ano właśnie. Teraz się walczy gospodarczo, informacyjnie, a armaty grzmią tylko w ostateczności.

Tresura człowieka to sprawienie, by przyjął interesujące nas poglądy i przekonania. Tak robi kościół, tresując przez lata ludzi przynajmniej godzinę w tygodniu - działa, bo mimo tego że do kościoła nie chodzę już z dziesięć lat, na dźwięk słów, jakichkolwiek ze mszy, od razu wpadam w stan lekkiej półhipnozy, wyćwiczonej latami powtarzania bierności w kościele. Spójrz jak siedzą ludzie w kościele, zapatrzeni gdzieś w dal, znudzeni, w zasadzie półprzytomni bo trudno utrzymać przytomność, gdy słyszy się te same słowa tysięczny raz - to stan u niektórych lekkiej hipnozy. Czy wiesz jak hipnozą leczy się nałogi? Wprowadza w stan lekkiej hipnozy (jak na mszy świętej) i daje się sugestie, mające przerwać nałóg tytoniowy, obżarstwo czy jakikolwiek inny (ćpanie, nimfomanię, chęci samobójcze, depresję, fobie, lęki, nieśmiałość itd.). Im bardziej bierny jest umysł (świadomość), tym mocniej można wpłynąć na podświadomość, czyli system zarządzający emocjami. Reklamy Cię nudzą prawda? Tak ma być, umysł ma przysnąć, bo reklama ma trafić do Twej podświadomości, a nie świadomości. Świadomość jako strażnik sugestii, tylko przeszkadza, więc każdy manipulator musi ją uśpić, wprowadzić w stan apatii, bierności, znudzenia. Decyzje jakie podejmujemy, są w zasadzie kreowane emocjami przez podświadomość a sama świadomość u zwykłego człowieka, nie ma za wiele do gadania. Kto się dostanie do naszej podświadomości, ten może zrobić z człowiekiem niemal wszystko.

Msza to profesjonalna hipnoza, plus negatywne sugestie

Człowiek idzie na mszę, natychmiast nastepuje lekki paraliż woli, świadomość się wycofuje (bo to przecież dobre, Boże, nie trzeba być czujnym, nic złego się nie stanie), a podświadomość człowieka dostaje sugestie bycia winnym, grzesznym, złym, widzi także obrazy skatowanych zwłok na krzyżu, który przecież jest narzędziem tortur. Widzi także wykrzywione z bólu i męki twarze świętych męczenników - natomiast nie widzi żadnej radości, seksu, żadnej kobiety. Przemoc tak, cierpienia po stokroć tak, ale bliskość seksualna i rozkosz całkowicie nie. I niezależnie od tłumaczeń funkcjonariuszy tej organizacji, podświadomość swoje przyjmuje w siebie, a co przyjmie (cierpienie, sugestie że świat jest miejscem bólu i rozpaczy, miłość Boga prowadzi do morderstwa ukochanego syna, a więc miłość oznacza kaźń i ból), to odda w postaci lęków, nerwic, poczucia rozpaczy, depresji, zawstydzenia byle czym, nieokreślonym strachem, przerażeniem, poczuciem winy gdy walczysz o swoje - co opisuję dokładnie w mojej książce "Stosunkowo dobry". Stąd później tak wielkie cierpienie, a także potrzeba by wracać i wracać tam, gdzie rzekomo jest Bóg, a w istocie jest tylko zaawansowana psychomanipulacja podświadomością człowieka w imię Boże.

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ cierpiący, pełny poczucia winy (za śmierć Jezusa oraz grzech pierworodny) i przestraszony diabłem człowiek, płaci, służy, głosuje jak chce ta organizacja (państwo za te głosy płaci naszymi pieniędzmi i nieruchomościami) a na koniec wcale nie tak rzadko zapisuje swój majątek, by zwiększyć swe szanse na niebo po śmierci. Cierpienie powoduje też otępienie człowieka (wywołane hormonami stresu), więc mamy oprócz zastraszenia także ogłupienie. Ludźmi szczęśliwymi i przenikliwymi, nijak nie daje się rządzić, złośliwie też nie chcą umierać na wojnie o cudze interesy, ani bać się złej istoty, której nie widzą. Kierowani Szatanem i zdrowym rozsądkiem, widząc pedofilię w kościele, nie chcą uznać jej za diabelski atak na kościół, wymysł pełnych nienawiści mediów (inni też gwałcą dzieci! To atak na kościół! Krzyczą oburzeni), tylko nazywają sprawę po imieniu, bestialskim przestępstwem.

Panie za sobą nie przepadają

I teraz najciekawsze - każdy kto zna trochę życie, wie że Panie ogólnie się wzajemnie nie lubią. Trwa między nimi bezustanna cicha wojna podjazdowa o to, która ma lepszy, piękniejszy, modniejszy ciuch, która ma lepsze paznokcie, włosy i wiele szczegółów, na które mężczyźni nie zwracają uwagi, i wreszcie - która ma atrakcyjniejszego, zaradniejszego faceta. Tu nie ma miejsca na prawdziwą przyjaźń, ponieważ działa biologicznie motywowana presja, by mieć lepszego samca, a co za tym idzie ładniejsze, zdrowsze dzieci, oraz wygodniejsze życie; czyli konkurencja, często bezlitosna, ale przejawiana w o wiele subtelniejszy sposób niż u mężczyzn. Panie które są wzajemnie w opozycji do siebie, jako kobiety zachowują się jak stado - i tu działają ramię w ramię, wspólnie. Osobiście się nie znoszą, zwłaszcza gdy mają atrakcyjnego męża (strach że przyjaciółka go odbije), w swej masie jednak stoją za sobą i swoimi interesami murem. W dzisiejszych czasach, dzięki rozwojowi internetu, stada mają wspaniałą możliwość ekspansji, czyli sprawienia by inne osoby (spoza mojego stada), przejęły moje poglądy i przekonania. Dokonuje się tego jak w wojsku i kościele - wielokrotnym powtarzaniem w stanie bierności (wywołanej powtarzalnym, nudnym rytuałem, ograniczeniem jedzenia, snu, presją, manipulacją, zastraszając i obiecując zyski).

Jak działa globalne stado kobiet, bez względu na kategorie wagowe, kolor skóry i aktualne wzorce piękna? Najpierw kobiety się programuje, wprowadza do głowy przekonania. Dobranocki, bajki, czytanki, komiksy, książki, filmy, kreskówki - słowa Bardzo Ważnych dla dziecka ludzi, czyli autorytetów, mamy, babci i ciotek. Wszyscy mówią jedno i to samo - szczęście to para, małżeństwo z dwójką dzieci, dom i posadzone przez wiernego samca drzewo. Natomiast ci którzy nie mają małżeństwa i dzieci, są nieszczęśliwi, przegrani, smutni i zrozpaczeni, ich życie nie ma żadnego sensu, a jak mówią inaczej, to znaczy że kłamią, są opętani przez Szatana albo chorzy psychicznie. Przekaz jest miliony razy powtarzany w każdej możliwej formie od najmłodszych lat, aż staje się sensem życia kobiety (a także mężczyzny, jednak w znacznie mniejszym stopniu). Wydaje się że szczęście można osiągnąć tylko w jeden sposób - związkiem, dziećmi, ślubem. By rodzina miała sens, mężczyzna musi być konkretny, zarabiać, być pracowity i przede wszystkim nie może odejść. To oczywiste - rodzina jest jak firma, musi być porządnie zasilana. Ten przekaz wspiera państwo (bo im więcej ludzi, tym więcej żołnierzy na wojnę, więcej podatków i robotników do zwiększania potęgi przemysłowej, więcej władzy i bogactwa), religia (bo więcej ludzi daje na tacę, oraz głosuje (czy popiera) jak chce dana religia, co umożliwia wpływ kapłanów na polityków), kręgi biznesu (bo więcej ludzi kupuje produkty i usługi). Im więcej nieszczęśliwych, cierpiących ludzi, tym religie, państwa i korporacje mocniej zacierają chciwe łapki.

Jedno mówią, drugie robią

Kobiety bez względu na to co mówią, wiedzą swoje. Wiedzą więc, że główną, praktycznie jedyną monetą przetargową z mężczyzną, jest seks. Dlatego każda kobieta, im głośniej krzyczy że liczy się wnętrze, tym więcej pieniędzy wydaje by być piękną i atrakcyjną (tysiące szminek, tuszów, ciuchów, rzeczy których nawet nie umiem wypowiedzieć). Im większy powab Pani, tym więcej facetów chce z tych rozkoszy skorzystać. Im więcej facetów, tym większa szansa na zaradnego, bogatego, który zapewni wygodne życie jej i całej rodzinie. Kobieta ma w zasadzie tylko ten jeden cel - dlatego po jego osiągnięciu, tyje i nie dba o siebie tak, jakby mogła, zanika też seks, co jest cichym dramatem setek tysięcy mężczyzn w Polsce. Bo i po co się starać, jak wszystko jest osiągnięte?
Panie (jako stado) wytwarzają więc pewne mity, bardzo dbając by wszyscy w nie wierzyli. Jeśli ktoś w nie nie wierzy, z automatu jest obrzucany wyzwiskami, ośmieszany i pogardzany. Stado broni swego interesu, kosztem innych ludzi, no ale stada to nie interesuje - bo stado jest przekonane, że działa w dobrej wierze. Niestety nie. Nie każdy jest stworzony do tego, by mieć dzieci. Nie każdy też funkcjonuje najlepiej w związku. Problem tkwi w tym, że jeden schemat próbuje się narzucić wszystkim - i ludzie w niego wierzą, bo nic innego nie znają; wszystko inne jest opluwane i wyszydzane. Jednak psychiki się oszukać nie da.

Co miało dać szczęście, nie daje go, bo u "genetycznego" samotnika dzieci zawsze spowodują cierpienie, niezależnie od tego czego on chce czy nie chce. Jak cierpi, to nienawidzi - nawet podświadomie, ale dziecko to bezbłędnie wyczuwa. Stąd patologia, wojny i nieszczęścia. Dzisiejsi sadyści, dyktatorzy i mordercy, to wczorajsze niekochane, zgnębione w dysfunkcyjnej rodzinie dzieci. Dorosły w życiu emanuje tym, co dostał w dzieciństwie (w formie wzorców, wierzeń, przekonań). Rodzice zostali oszukani - małżeństwo i dzieci miały dać szczęście, a dały zgryzotę i ból, a na koniec oddali do domu starców, i sprzedali dobytek życia, by polansować się przy piramidach, wstawić fotki z dzióbkiem na fejsa, gdy w tle pochrumkuje obfajdany wielbłąd, a otępiała od leków matka kona w publicznej umieralni. Oszukano rodziców, a oni oszukali dzieci, które potem oszukają swoje potomstwo. Żeby wiedzieć co dla Ciebie dobre, pytaj siebie, swego serca a nie innych ludzi, czy na internetowych forach. Dla jednego dzieci będą przygodą i wielką radością, dla innych udręką w imię bycia jak inni, jak stado. Później dziecko gdy dorośnie, brak miłości przełoży na nienawiść do ludzi. Oto kilka z mitów, które stado Pań wszelkimi sposobami chce utrzymać jako prawdziwe, słuszne i zbawienne.


1. Seks ma wydawać się niezwykle cenny, dostępny jedynie po wielu wyrzeczeniach i próbach, podpisaniu prawnej umowy, dzięki której co nasze, po rozwodzie będzie w połowie Pani, a co jej, będzie jej. Gdy ktoś pisze (np. ja), że latami figlował za darmo (poznawałem Panie przez internet, po czym oddawałem się z nimi słodkiej namiętności), pojawia się bunt i agresja, różnie wyrażana. Przeważnie są to słowa typu pusty, płytki i żałosny, oraz "życzliwe" rady bym zbadał się na obecność wirusa HIV. No cóż, przykro mi, badałem się i jestem zdrowy. To na kiłę! Nic z tego, zdrowy jak koń, przynajmniej w tym względzie. A zdrowie psychiczne? Dziękuję, w normie. Na pewno skrzywdziła Cię jakaś kobieta! Nie, to ja sam się skrzywdziłem swoją głupotą, wiarą w to, że kobieta jest w stanie dać mi szczęście, cwaniackim podejściem że dam kwiatki, powiem miłe słowa, a wtedy będę szczęśliwy. Gdy to zrozumiałem, zacząłem sam dbać o to, by mieć przyjemność, bez uzależniania się od kogokolwiek, bez upokarzających "dilów" - ja Ci mieszkanie, ślub, pieniądze, zrobię dziecko, a Ty mi powiesz że mnie kochasz. Sam mogę się kochać, przynajmniej emocjonalnie - fizycznie potrzebuję Pań, no ale to nie jest trudno dostępne, wręcz przeciwnie.
Jeśli seks będzie łatwo dostępny, a Panowie w to uwierzą (większość tego nie wie), nie będzie można limitować do niego dostępu, np. migrenami, które cudownie mijają w dniu wypłaty. Nie będzie można zachęcać do ślubu, i niekorzystnych dla mężczyzny rozwiązań prawno finansowych. Gdy seks będzie niezwykle drogi i cenny, można wywindować cenę aż do nieba za dostęp do niego. Dlatego Panie powszechnie podziwiają i chwalą wiernych, słodkich misiów, dla których żona jest wszystkim co istnieje, tzw. pantofli i Ryśków (od Ryśka z Klanu, dla którego sensem życia jest żona i dzieci). Tymczasem ojcem ich dzieci, w co najmniej 25% są Panowie, którzy misiami słodkimi na pewno nie są. No cóż, słodkie misie są do wychowywania i pracowania na rzecz rodziny, a do zapłodnienia nadaje się kryminalista, wagabunda, pewny siebie i przebojowy kalibabka, tulipan i wierutny kłamczuch, uciekający po seksie w siną dal. Miły facet kobiety nie podnieca - kobieta może go lubić, szanować, ale nie poczuje porywających emocji, ułatwiających współżycie. Po prostu Panie uwielbiają kanalie, takie jak np. ja :)


2. "Kochać można tylko jedną kobietę w życiu". Ten mit powstał po to, by w wypadku rażącego naruszania przez żony wszelkich zasad, samiec bał się odejść, bo przecież nikogo już nie pokocha. Prawda wygląda jednak tak, że kochać można jeszcze mocniej, i to nawet nie kobietę, a wszystko co zechcesz. Dla układu hormonalnego to bez różnicy, na jaki widok wstrzykuje hormony szczęścia do krwi.


3. Wierność po grób. Romantyczne, prawda? Tak, w filmach. W zwykłym życiu, facet bądź kobieta mogą zachowywać się tak potwornie, że jedynym rozsądnym wyjściem jest odejść. Ale jak odejść, jak jestem wierny po grób? Zostaję więc i cierpię, ku rozkoszy kata w spódnicy.


4. W małżeństwie wszystko jest wspólne, a intercyza jest wyrazem braku zaufania i miłości. Czyżby? Każdy kto zna ponurą rzeczywistość sal sądowych, wie że brak intercyzy rujnuje tylko mężczyznę, a czasem wpędza go pod most, na samo dno ludzkiej egzystencji. Kobieta łzami i szlochem wybroni się z niemal każdego oskarżenia.


5. Prostytutki są złe, obrzydliwe. Oczywiście że są złe, ale dla interesów małżonek, które chcąc coś przeforsować w małżeństwie, albo ukarać męża (za brak szcześcia, które wg. seriali powinno samo przyjść po ślubie) odstawiają małżonka od łóżka. Panie płatne przywracają wąsatym mężom radość życia, lekkość w trzewiach i wiarę w ludzi - ku goryczy i oburzeniu legalnej, pobożnej małżonki, która przysięgę małżeńską łamie myślą, mową uczynkiem i zaniechaniem każdego dnia.


6. Testy DNA są wyrazem braku zaufania, miłości i nienawiści do swej kobiety. A gdy po sześciu miesiącach od porodu okaże się, że dziecko jest Twojego kolegi z pracy, mimo tej wiedzy płacisz do 21 roku życia obcego dziecka, a często i na małżonkę (obniżenie standardu życia). Na utrzymanie swojego dziecka, jeśli zechcesz je mieć, nie starczy już sił ani środków. Więc nie rób testów, ufaj bezgranicznie kobiecie, a później wypłakuj się na forach prawniczych, rób próby samobójcze, żyj w nędzy i upodleniu by opłacić przygodę życia ludziom, którzy Cię oszukali.


------------------


Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" KLIKZachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Czytany 20054 razy
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+1 # Witeusz! 2014-06-30 21:15
Chyba jestem w takim stadzie,boje sie robic kolejne kroki,strach mnie paralizuje.Najg orsze w tym to fakt ze sie boje Boga ...Uwazam ze masz zyc wg jego zasad czyli(identyczn e zasady ma moj ojciec) bo jesli nie bede tego robil to mi nie pomoze ,odrzuci i nie pokocha.Taka sytuacja powoduje brak u mnie jakiekolwiek rozwoju...Jesli Bog istenieje i jest miloscia to dlaczego moja relacja z nim oparta jest na wielkim strachu ;co wolno a czego nie ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Śledź 2014-07-01 08:52
Za bardzo się przejmujesz tym co wolno a czego nie. Bóg nie jest taki, poczytaj Biblię to zauważysz różnice w swoim myśleniu. Zakazy i nakazy to domena starowierców (Żydów) i Katolików, ale Biblia mówi kompletnie co innego. Polecam lekturę gorąco.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-07-01 11:58
Cytuję Witeusz!:
Chyba jestem w takim stadzie,boje sie robic kolejne kroki,strach mnie paralizuje.Najgorsze w tym to fakt ze sie boje Boga ...Uwazam ze masz zyc wg jego zasad czyli(identyczne zasady ma moj ojciec) bo jesli nie bede tego robil to mi nie pomoze ,odrzuci i nie pokocha.Taka sytuacja powoduje brak u mnie jakiekolwiek rozwoju...Jesli Bog istenieje i jest miloscia to dlaczego moja relacja z nim oparta jest na wielkim strachu ;co wolno a czego nie ?


Nie Ty się boisz Boga, a Twoja podświadomość, która taką właśnie sugestią została "zaprogramowana ". Odkręcenie tego to lata pracy na poważnie - i nie jest prawdą że się nie rozwijasz, takie lęki i świadomość że tego nie chcesz, jest właśnie świetnym impulsem do rozwoju.

A strach przed Bogiem jest logiczny - skoro z miłości podobno zarżnął ukochanego syna, to człowiek który w to wierzy, trzęsie się ze strachu na myśl że Bóg go kocha :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Polonocentryzm 2014-09-08 13:57
Ten strach, to właśnie sedno terroru religijnego.
Usunięcie tego "programu" jak napisał Marek, to proces trwający lata (stawiam na przedział 5-15 lat).

Zrobiłeś najważniejszy, pierwszy krok - zidentyfikowałe ś problem i nazwałeś po imieniu. Reakcja lękowa została zaprogramowana, aby Cię trzymać przy stadzie (religijnym w tym przypadku).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Siergiej 2014-06-30 21:26
'' Im więcej facetów, tym większa szansa na zaradnego, bogatego, który zapewni wygodne życie jej i całej rodzinie. Kobieta ma w zasadzie tylko ten jeden cel - dlatego po jego osiągnięciu, tyje i nie dba o siebie tak, jakby mogła, zanika też seks, co jest cichym dramatem setek tysięcy mężczyzn w Polsce'' OStatnio zauwazam dosc czesty tredn.Mianowici e dostrzegam pary ktore wygladaja tak ;

Pani coraz czesciej rozmiaru XXl,wymalowana i z zadarta broda

Pan ; przewaznie opalony,chudy lub bardzo szczuply , dlonie bardzo spracowane i duze a takze grube przedramiona nie proporcjonalne do ciala.Wniosek z tego taki iz Pan zapierdala na rodzine a Pani zaloze sie ze przewaznie siedzi gdzies w biurze po znajomosci i przybija pieczatki.Zauwa zylem ze liczy sie juz tylko kasa ,zero uczuc,tak jak w poprzednim felietonie(kome ntarze) chlopak pisal iz poczul sie jak Alladyn.Jestesm y dla kobiet wesolym miasteczkiem z ubezpieczeniem na zycie...W razie rozwodu biedna kobieta za pomoca cipki i kocich oczek staje sie zamozna a facet idzie pod mosetk a jak jeszcze maja kredyt na mieszkanie ,dziecko i Pani nie pracuje to taki Pan jest skazany na pozarcie...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Atx 2014-06-30 23:40
Nie uogólniaj, Siergiej.
Jestem doskonałym przykładem, że nie zawsze w związku to kobieta jest harpią, która patrzy na zysk.
To ex "zarobił" na małżeństwie, nie ja. Życie bez niego, bez względu na koszty uwolnienia, było jedyną rzeczą, o jakiej marzyłam. Wystąpiłam o rozwód, nie patrzyłam na nic, jedyne co się liczyło, to bylebym mogła się od niego uwolnić, byle skończyła się masakra zwana małżeństwem, byle skończył się nieustanny koszmar. Zostawiłam mu wszystko. Moje życie było tego warte.

Czasem to facet jest szują.

A co do wyglądu współczesnych par około 25-30. Dominują raczej pary typu dwa hipopotamy i stado hipopotamiątek z chipsami w łapkach, albo dwa opalone na pomarańczowo osobniki (ona nieustannie na najnowszej diecie, on na odżywkach na wzrost karku).
Stosunkowo mało jest par, że jedno zamęczone, z worami pod oczami, a drugie odkarmione ciastkami, chipsami albo piwem - to raczej wiek 40-50.
Pary, takie jak mówisz, były bardziej 20-30 lat temu, gdy kobiety nie pracowały i siedziały w domu przy dzieciach. A i to było tylko w części "branżowych" rodzin, gdzie mąż ciężko pracując fizycznie był na specyficznie kalorycznej diecie, np. górnicy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-07-01 12:00
Cytuję Atx:
Nie uogólniaj, Siergiej.
Jestem doskonałym przykładem, że nie zawsze w związku to kobieta jest harpią, która patrzy na zysk.
To ex "zarobił" na małżeństwie, nie ja. Życie bez niego, bez względu na koszty uwolnienia, było jedyną rzeczą, o jakiej marzyłam. Wystąpiłam o rozwód, nie patrzyłam na nic, jedyne co się liczyło, to bylebym mogła się od niego uwolnić, byle skończyła się masakra zwana małżeństwem, byle skończył się nieustanny koszmar. Zostawiłam mu wszystko. Moje życie było tego warte.

Czasem to facet jest szują.

A co do wyglądu współczesnych par około 25-30. Dominują raczej pary typu dwa hipopotamy i stado hipopotamiątek z chipsami w łapkach, albo dwa opalone na pomarańczowo osobniki (ona nieustannie na najnowszej diecie, on na odżywkach na wzrost karku).
Stosunkowo mało jest par, że jedno zamęczone, z worami pod oczami, a drugie odkarmione ciastkami, chipsami albo piwem - to raczej wiek 40-50.
Pary, takie jak mówisz, były bardziej 20-30 lat temu, gdy kobiety nie pracowały i siedziały w domu przy dzieciach. A i to było tylko w części "branżowych" rodzin, gdzie mąż ciężko pracując fizycznie był na specyficznie kalorycznej diecie, np. górnicy.


To oczywiste że i faceci są hujkami, ale dlaczego wybrałaś takiego faceta? To o tym tu sobie z braćmi piszemy od lat, że uczciwego, fajnego Miśka byś zlała, a wybrałaś sadystę. Potwierdzasz swoim życiem wszystko to, czemu później słowami zaprzeczasz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 13:44
Cytuję Marek:

To oczywiste że i faceci są hujkami, ale dlaczego wybrałaś takiego faceta? To o tym tu sobie z braćmi piszemy od lat, że uczciwego, fajnego Miśka byś zlała, a wybrałaś sadystę. Potwierdzasz swoim życiem wszystko to, czemu później słowami zaprzeczasz.



Marek nie zaprzeczam sobie, bo nie popełniam błędu po raz kolejny i kolejny. Wybrałam tak raz. Miałam 20 lat, był moim pierwszym facetem - facetem z talentem manipulacyjnym i ze sporą przeszłością damsko-męską, jak się później okazało.

Jeden nieudany wybór w życiu. To nie jest zaprzeczenie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-07-01 14:52
Cytuję Atx:
Cytuję Marek:

To oczywiste że i faceci są hujkami, ale dlaczego wybrałaś takiego faceta? To o tym tu sobie z braćmi piszemy od lat, że uczciwego, fajnego Miśka byś zlała, a wybrałaś sadystę. Potwierdzasz swoim życiem wszystko to, czemu później słowami zaprzeczasz.



Marek nie zaprzeczam sobie, bo nie popełniam błędu po raz kolejny i kolejny. Wybrałam tak raz. Miałam 20 lat, był moim pierwszym facetem - facetem z talentem manipulacyjnym i ze sporą przeszłością damsko-męską, jak się później okazało.

Jeden nieudany wybór w życiu. To nie jest zaprzeczenie.



Mając 20 lat, także byłaś sobą - i jeśli nie zmieniłaś wzorca, nadal tak wybierzesz. Bo kaci dają zajebiste emocje, są fajni, kolorowi, a miśki nie dają stymulacji - no ale też później nie biją.

Moim zdaniem nic się nie zmieniłaś - bo bez zmiany wzorca to po prostu NIEMOŻLIWE. Gonisz w piętkę, naprawdę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 15:01
Cytuję Marek:
Cytuję Atx:
Cytuję Marek:

To oczywiste że i faceci są hujkami, ale dlaczego wybrałaś takiego faceta? To o tym tu sobie z braćmi piszemy od lat, że uczciwego, fajnego Miśka byś zlała, a wybrałaś sadystę. Potwierdzasz swoim życiem wszystko to, czemu później słowami zaprzeczasz.



Marek nie zaprzeczam sobie, bo nie popełniam błędu po raz kolejny i kolejny. Wybrałam tak raz. Miałam 20 lat, był moim pierwszym facetem - facetem z talentem manipulacyjnym i ze sporą przeszłością damsko-męską, jak się później okazało.

Jeden nieudany wybór w życiu. To nie jest zaprzeczenie.



Mając 20 lat, także byłaś sobą - i jeśli nie zmieniłaś wzorca, nadal tak wybierzesz. Bo kaci dają zajebiste emocje, są fajni, kolorowi, a miśki nie dają stymulacji - no ale też później nie biją.

Moim zdaniem nic się nie zmieniłaś - bo bez zmiany wzorca to po prostu NIEMOŻLIWE. Gonisz w piętkę, naprawdę.


Mareczku, a skąd wnioski, że mając dwa razy więcej lat wybieram jak mając lat 20?
Skąd wniosek, że nie zmieniłam wzorca, hę? :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-07-01 23:31
Mareczku, a skąd wnioski, że mając dwa razy więcej lat wybieram jak mając lat 20?
Skąd wniosek, że nie zmieniłam wzorca, hę? :-)




Wzorzec, jeśli nie jest zmieniony, pozostaje taki sam. A skąd wiem że nie zmieniłaś? Bo w ogóle tego nie rozumiesz, wolisz stare wzorce, czekanie na szczęście i życie wg. programu, który Ci ktoś napisał. Stąd to wiem. Ktoś kto zmienia tak silny, biologiczny wzorzec (pragnienie drania który daje emocje), zupełnie inaczej się zachowuje, a Ty bronisz stary program. Oczywiście w dobrej wierze - Twoją rolą jest bronić cudzego, nierealnego programu, moją wskazywać mej owczarni, że stają się celem kłamstwa :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Atx 2014-07-02 02:03
Ech, Marek :-)
Jakbym broniła drani, to bym tu nie była :-) Proste.
Jakbym trzymała się starego wzorca, to bym łapała się każdego faceta, jaki się napatoczy, byle mieć szansę na złapanie kolejnego drania, a od paru lat żyję sama i jest mi z tym dobrze.

Wiem, że bronisz swojej "owczarni" (trudno tego nie zauważyć w Twoich komentarzach do moich wypowiedzi), bo choć zgadzam się z Tobą w ogromnej części, to upierając się przy tym, że są szczęśliwe związki, mieszam Ci szyki.

Wiesz co nas różni?
Poznałam smak miłości, poznałam jak to jest być z kimś w każdej dziedzinie wręcz paranormalnie blisko i choć poznałam też jak to jest stracić tę osobę, nie przeklinam utraty, tylko cieszę się, że było mi dane poznanie.

Miłość jest czymś najwspanialszym , co w życiu poznałam i nie boję się jej.
Bezwarunkowa miłość drugiej osoby pomogła mi pokochać siebie, bo była jak lustro pokazujące, że moje złe myślenie o sobie nie jest właściwe, pokazujące jak naprawdę widzą mnie inni, jak wiele we mnie przeróżnych zalet i dobra, za które jestem kochana przez świat, a czego ja wtedy nie chciałam widzieć.

Złe myśli, niska samoocena były skutkiem programów z surowego dzieciństwa wzmocnionych latami programu wbijanego mi w głowę przez ex.
Najgorzej szło z pierwszą zmianą, z postawieniem się ex, ale udało się, pokonałam program, przewalczyłam swoje lęki. I nie będę z siebie robić siłacza-cudotwó rcy, tylko przyznaję, że na początku czyjaś miłość znacząco pomogła mi w dalszych zmianach. Dzięki niej uwierzyłam w siebie, otworzyłam się na rzeczy, które we mnie dotąd spały, pokochałam siebie.
Tej osoby już nie ma, ale ja wciąż jestem i nie bronię żadnych starych programów, bo od lat żyję nowymi. Szczęście mam w sobie i mam go każdego dnia na tyle, że rozdaję wokół :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Polonocentryzm.pl 2014-09-08 14:13
Niezły stek bzdur. Ziewam z nudów.
Tak zwana Standardowa Odpowiedź na krytykę "programu".
Takich odpowiedzi było tu już tysiące. Nic nowego i unikalnego nie napisałaś. Widać wzorzec.

Te brednie, to zwykłe chciejstwo/proj ekcje, wciskanie gównianych definicji (co jest dobre, co złe, co jest wspaniałe, a co nie, teorie "dwóch połówek", "miłości bezwarunkowej", coś o "paranormalnośc i", itp.).

Tekst o rzekomym pokonaniu "programu", to jak zapewnienia narkomana, który twierdzi, że jara zioło codziennie, ale w każdej chwili może przestać.
A jak przestanie, to przesiada się na inne dragi. Co paniusia sama była łaskawa stwierdzić: "nie bronię żadnych starych programów, bo od lat żyję nowymi." :D

Porada dla innych, młodszych samców - unikać Panienek, które piszą i wypowiadają się w takim tonie jak powyższa. One są właśnie jednymi z najgorszych. Powie/napisze jedno, a robi dokładnie odwrotnie (i to z premedytacją psychopaty - w tym sensie, w kwestii nieudanego małżeństwa, "trafił swój na swego").
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-07-02 03:18
Występując o rozwód sama sobie musiałam tłumaczyć, że moim obowiązkiem jest walczyć o siebie, a nie pozwalać być chłopcem do bicia psychopatyczneg o palanta w imię jakichś wyższych ideałów, które tak naprawdę są kłamstwem, bo większość ludzi tylko zachowuje pozór, a w głębi ducha ich nie przestrzega.
Tłumaczyłam sobie, a i tak czułam się jak zdrajca, który zawiódł i swoją rodzinę (pierwszy rozwód w historii), i kościół (wiadomo - złamanie dośmiertnej przysięgi), i przyjaciół (bo tak skutecznie ukrywałam co dzieje się w domu, że wraz z rozwodem pękł ich kryształowy obraz exa i idealnego małżeństwa).

Po rozwodzie dobry rok otrząsałam się z lęków, ze strachu przed odebraniem telefonu, przed podobnym samochodem. Powoli mijały nocne koszmary, ale uczucie wiary w siebie nie wracało. Przez lata konieczności rozpoznania nastroju exa zmysły się wyczuliły i patrząc na ludzi wokół, na ich rodziny, wyłapując mimikę i półsłówka coraz więcej fałszu zauważałam w tym, co do tej pory wydawało mi się szczęśliwe (pocieszenie cudzym nieszczęściem, że nie jestem jedyna).
Ale też dzięki temu wyczuleniu pomogłam wielu osobom (może tak właśnie miało być, że najpierw dostaję we własną d... by następnie potrafić już pomóc innym ;-) ).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Atx 2014-07-02 03:21
Głupio zabrzmi ale... ten kretyńsko morderczy związek z ex, był jakby ceną zapłaconą z góry za odzyskaną wiarę w siebie i za miłość daną mi po nim :-)

Kojarzycie film "Atlas chmur" i scenę, w której uwolniona kelnerka-maszyn ka odcina kolorowy kosmyk włosów i zakłada ubranie inne niż obowiązkowy mundurek? Tak właśnie się czułam. Odkrywałam na nowo siebie, smaki, ubrania, książki, muzykę. Odkrywałam na nowo głęboko gdzieś wciśnięte (bo były skrytykowane przez ex) talenty. Chłonęłam to, co sprawia radość mi, a nie komuś. Egoistyczne Mi.

Ktoś mnie pokochał, taką właśnie spłoszoną, zagubioną, potrzaskaną, odkrywającą siebie na nowo, jak uwolniony więzień. Niczego nie zabraniał, a jedynie z uśmiechem upewniał, że jak najbardziej mogę to robić, słuchać, nosić, jeśli dobrze z tym się czuję. Sprawiała mu radość moja radość z odkrywania siebie. Nie był zawistny, jeśli byłam w czymś lepsza od niego. Wspierał i mówił z dumą, że go przerosłam.

Pewnie zaraz powiesz, Marku, że w miejsce starego programu po prostu został mi wgrany program kolejnej spotkanej osoby i dalej nie jestem sobą. Nie.
On niczego mi nie narzucał. Żył swoim życiem, miał ogrom zachwycających talentów, którymi się dzielił, miał swój styl. Nie krytykował, nie naciskał. Żył i kochał bezwarunkowo. Gdy w czymś jego zdanie różniło się od mojego, starał się wyłapać różnice, by pojąć mój sposób myślenia, ale nigdy nie krytykował - pełna akceptacja, gdy widział, że naprawdę tak czuję. Pokazywał, że mam prawo widzieć to, co widzę, czuć to, co czuję. Pokazywał, że nie ma powodu wstydzić się być prawdziwym sobą, jeśli nie robi się tym krzywdy innym.

Dał mi mnie samą w prezencie. Nigdy mu tego daru nie zapomnę. Gdziekolwiek jesteś, dziękuję :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # prawda!!! 2014-07-01 15:47
odnośnie wzorców i nawyków to polecam
http://www.rozwojowiec.pl/
są tam fajne materiały o nawykach itd prezentacje wideo.
gość gada przyjemnie i z sensem.
ciekawy materiał.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Atx 2014-07-01 13:48
Uczciwego fajnego Miśka z radością przyjmę do swojego życia, dam wszystko najlepsze, co tylko potrafię.
Problem jest tylko taki, że fajne Miśki w moim wieku są zajęte, a jeśli nawet są wolne, to dostały w kuper od niefajnych kobiet i przestały wierzyć w udane związki.

Ale może kiedyś.. Kto wie :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Ciepły Klusek 2014-07-01 14:00
Cytuję Marek:


To oczywiste że i faceci są hujkami, ale dlaczego wybrałaś takiego faceta? To o tym tu sobie z braćmi piszemy od lat, że uczciwego, fajnego Miśka byś zlała, a wybrałaś sadystę. Potwierdzasz swoim życiem wszystko to, czemu później słowami zaprzeczasz.


Jaka jest definicja fajnego Miśka? Czym się "to" charakteryzuje?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Atx 2014-07-01 14:25
Jak ja widzę takiego Miśka?

Ktoś stabilny psychicznie, kto potrafi żyć sam ze sobą, ale nie sprawia mu problemu życie z innymi.

Jak to inaczej określić? Właśnie jako Misiek - gdy jesteś dla niego dobry, gdy kochasz go za całość, gdy przymykasz oko na słabości, a doceniasz ogrom zalet - jest ciepłym, pomocnym, przytulnym Miśkiem, ale gdy przekroczysz granice, gdy nie szanujesz, gdy zagrażasz jego światu, jego poczuciu bezpieczeństwa - staje się niedźwiedziem z krwi i kości - nie daje sobie w kaszę dmuchać, wie ile jest wart.

Coś co można nazwać "siłą spokoju" - ma świadomość siebie, swoich silnych stron i słabości. Na tyle pewien silnych stron, że nie potrzebuje gnoić innych, by poczuć się lepiej. Na tyle świadom swych słabości, że rozumie występowanie słabości u innych. Misiek ma słabości, ale nie traktuje ich jak wieczne, wygodne usprawiedliwien ie na powtarzanie głupich grzeszków "bo ja tak mam".

Misiek jest na tyle silny psychicznie, że choćby pracował jako śmieciarz, nie ma z tytułu zawodu kompleksów, bo wie, że to tylko wykonywana praca, a nie jego dusza, bo ma zainteresowania , własne życie, a nie żyje jedynie życiem innych, wściubianiem nosa i szukaniem podłych sensacji u sąsiadów, by się dowartościować.

Misiek, to ktoś, o kogo warto się starać, warto dbać, warto kochać, bo dając mu własną miśkowatość, dostaje się coś bezcennego - bliskość, zaufanie i miłość Miśka.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Sylwia 2014-07-01 14:46
Cytuję Atx:
Jak ja widzę takiego Miśka?

Ktoś stabilny psychicznie, kto potrafi żyć sam ze sobą, ale nie sprawia mu problemu życie z innymi.

Jak to inaczej określić? Właśnie jako Misiek - gdy jesteś dla niego dobry, gdy kochasz go za całość, gdy przymykasz oko na słabości, a doceniasz ogrom zalet - jest ciepłym, pomocnym, przytulnym Miśkiem, ale gdy przekroczysz granice, gdy nie szanujesz, gdy zagrażasz jego światu, jego poczuciu bezpieczeństwa - staje się niedźwiedziem z krwi i kości - nie daje sobie w kaszę dmuchać, wie ile jest wart.

Coś co można nazwać "siłą spokoju" - ma świadomość siebie, swoich silnych stron i słabości. Na tyle pewien silnych stron, że nie potrzebuje gnoić innych, by poczuć się lepiej. Na tyle świadom swych słabości, że rozumie występowanie słabości u innych. Misiek ma słabości, ale nie traktuje ich jak wieczne, wygodne usprawiedliwienie na powtarzanie głupich grzeszków "bo ja tak mam".

Misiek jest na tyle silny psychicznie, że choćby pracował jako śmieciarz, nie ma z tytułu zawodu kompleksów, bo wie, że to tylko wykonywana praca, a nie jego dusza, bo ma zainteresowania, własne życie, a nie żyje jedynie życiem innych, wściubianiem nosa i szukaniem podłych sensacji u sąsiadów, by się dowartościować.

Misiek, to ktoś, o kogo warto się starać, warto dbać, warto kochać, bo dając mu własną miśkowatość, dostaje się coś bezcennego - bliskość, zaufanie i miłość Miśka.

Mnie ten opis bardziej pasuje do pół Miśka, pół samca Alfa :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-07-01 14:55
Cytuję Sylwia:
Cytuję Atx:
Jak ja widzę takiego Miśka?

Ktoś stabilny psychicznie, kto potrafi żyć sam ze sobą, ale nie sprawia mu problemu życie z innymi.... - bliskość, zaufanie i miłość Miśka.

Mnie ten opis bardziej pasuje do pół Miśka, pół samca Alfa :D :D :D


Dla mnie to ktoś, kto nie istnieje :) No ale Panie uwielbiają mrzonki rodem z harlekinów :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 15:05
Cytuję Marek:


Dla mnie to ktoś, kto nie istnieje :) No ale Panie uwielbiają mrzonki rodem z harlekinów :)


Istnieją, Marek. Wbrew Twoim złośliwościom i zaprzeczeniom, istnieją. Spotkałam takich wielu. Wśród bliskich przyjaciół mam co najmniej trzech Miśków.
Wspaniali jako ludzie, jako przyjaciele, jako towarzysze życia. Choć nie są "tylko moi", cieszę się, że mam szanse ich znać :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-07-01 23:26
Cytuję Atx:
Cytuję Marek:


Dla mnie to ktoś, kto nie istnieje :) No ale Panie uwielbiają mrzonki rodem z harlekinów :)


Istnieją, Marek. Wbrew Twoim złośliwościom i zaprzeczeniom, istnieją. Spotkałam takich wielu. Wśród bliskich przyjaciół mam co najmniej trzech Miśków.
Wspaniali jako ludzie, jako przyjaciele, jako towarzysze życia. Choć nie są "tylko moi", cieszę się, że mam szanse ich znać :-)


Czyli znasz ich nie za dobrze? To skąd wiesz że w realu na codzień są miśkami? Bo Ci tak powiedzieli, albo taką maskę mają? Skąd pewność że nie oszukują?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-02 01:21
"Mam szanse ich znać" w sensie, że życie dało mi tę możliwość i ich znam. Jednego ponad 20 lat, drugich ponad 15, trzeciego też ładnych lat parę. Znam ich. Są prawdziwi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-07-02 09:38
Cytuję Atx:
"Mam szanse ich znać" w sensie, że życie dało mi tę możliwość i ich znam. Jednego ponad 20 lat, drugich ponad 15, trzeciego też ładnych lat parę. Znam ich. Są prawdziwi.


Ludzie znają się znacznie więcej, by w szoku stwierdzić, że znali tylko maskę. A Ty znasz trzech facetów, spotykasz ich jak często? Raz na tydzień, miesiąc? To ci z którymi skręcacie silniki? :) I na tej podstawie, zabawnie kruchej stwierdzasz że oni tacy właśnie są? Chyba nie myślisz że Ci uwierzę? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Atx 2014-07-02 13:59
Nie musisz mi wierzyć. Masz swój świat, ja mam swój. Ty jesteś szczęśliwy w swoim, ja w swoim.
Ani Ty mnie nie przeciągniesz do swojego, ani ja Ciebie do mojego :-)

Różnorodność to podstawa ewolucji od zarania wszechświata :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # JudeoPolonia 2014-09-08 14:24
Ja też znam paru takich Misiów, przykładnych mężów, co z żonką co tydzień do kościółka biega. Cichy, grzeczny.
A od czasu do czasu po pijaku jeździ (on kieruje) samochodem na kurwy.

NIE znasz ich, jeśli z nimi nie mieszkasz pod jednym dachem. Dali Ci poznać swą "maskę" (oficjalny wizerunek dla rodzinki i sąsiadów).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-07-02 02:09
Gdy tak piszesz, nie potrafię się nie uśmiechnąć :-) Przypominasz jednego z moich przyjaciół, który, jeśli tylko jest szansa złapać na poparcie swojej tezy jedno znaczenie słowa mającego tysiąc znaczeń, to bezbłędnie się go chwyci, choćby było najostatniejsze z właściwych :-) ale w danym momencie ma super zadowoloną minę "mam cię!" i tym jednym jedynym znaczeniem słowa próbuje zagiąć adwersarza :-)

Lubię się z Tobą sprzeczać, wiesz? :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-07-02 09:39
Cytuję Atx:
Gdy tak piszesz, nie potrafię się nie uśmiechnąć :-) Przypominasz jednego z moich przyjaciół, który, jeśli tylko jest szansa złapać na poparcie swojej tezy jedno znaczenie słowa mającego tysiąc znaczeń, to bezbłędnie się go chwyci, choćby było najostatniejsze z właściwych :-) ale w danym momencie ma super zadowoloną minę "mam cię!" i tym jednym jedynym znaczeniem słowa próbuje zagiąć adwersarza :-)

Lubię się z Tobą sprzeczać, wiesz? :-)


Ja Cię nie łapię za słówka, a za rzeczy które łamią wszelkie znane mi prawa psychologii. Oczywiście nie łamią - to Ty zniekształcasz fakty, by podchodziły pod Twoją (w zasadzie nie Twoją, tylko ją przyjęłaś) wizję świata.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-07-02 14:14
Twoje widzenie to świat zły, pełen wampirów wykorzystywaczy i tylko my sami możemy dać sobie szczęście. My sami sobie. Zamknięcie do środka i pielęgnacja siebie. Po nas choćby i potop, grunt, że teraz nam jest dobrze.

Moje widzenie świata jest takie, że staram się widzieć dobro, jakie napotykam i dawać go nie mniej. Wierzę w sianie dobra, w sianie szczęścia. W to, że gdy uśmiechnę się do kogoś nieznajomego na ulicy, to być może sprawię, że ten ktoś będzie mieć dzięki tym paru sekundom lepszy dzień i więcej wiary w jutro :-) Wierzę w to, że małymi krokami od siebie ku innym można zmienić i siebie, i otoczenie, by świat stał się lepszy. Nawet jeśli stanie się to dopiero parę wieków po mnie, no to co? :-) Ktoś kiedyś dzięki temu może żyć szczęśliwiej :-)

Czytałeś może "Trafność spostrzegania własnych i cudzych zachowań"?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-07-02 14:43
Cytuję Atx:
Twoje widzenie to świat zły, pełen wampirów wykorzystywaczy i tylko my sami możemy dać sobie szczęście. My sami sobie. Zamknięcie do środka i pielęgnacja siebie. Po nas choćby i potop, grunt, że teraz nam jest dobrze.

Moje widzenie świata jest takie, że staram się widzieć dobro, jakie napotykam i dawać go nie mniej. Wierzę w sianie dobra, w sianie szczęścia. W to, że gdy uśmiechnę się do kogoś nieznajomego na ulicy, to być może sprawię, że ten ktoś będzie mieć dzięki tym paru sekundom lepszy dzień i więcej wiary w jutro :-) Wierzę w to, że małymi krokami od siebie ku innym można zmienić i siebie, i otoczenie, by świat stał się lepszy. Nawet jeśli stanie się to dopiero parę wieków po mnie, no to co? :-) Ktoś kiedyś dzięki temu może żyć szczęśliwiej :-)

Czytałeś może "Trafność spostrzegania własnych i cudzych zachowań"?



No i znowu zniekształcasz, manipulujesz - nigdy tak jak piszesz nie twierdziłem, ale wygodniej Ci zrobić ze mnie psychicznego, i ja to rozumiem :)

Nie ma mowy o zamknięciu - gdy kochasz siebie, otwierasz się, bo nikt już nie może Cię pochlastać, szantażować odejściem... jesteś wolna, więc się otwierasz, także na związki. To piszę od lat, ale Twój umysł ten sens zamazał, a stworzył inny. Szkoda że nie widzisz tych mechanizmów obronnych, które się w Tobie uruchamiają.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 18:24
Cytuję Marek:

No ale Panie uwielbiają mrzonki rodem z harlekinów :)


:-) No nie wiem czy w świecie by się sprzedawał Harlekin typu:

Misiek wraca z pracy styrany, Miśka wraca ze swojej styrana nie mniej. By nie tracić czasu czekaniem na gotowe, Misiek obiera kartofle i wrzuca do gara, a Miśka w tym czasie nastawia pralkę, szykuje kalafior i jajka sadzone. Jedzą późny obiad, troszkę w trakcie rozmawiają, a że zmęczenie w obojgu się odzywa, padają razem na kanapę zakopani w koc.
Miśki rozumieją, że drugiej miśkowej połowie też po dniu w pracy może się nic nie chcieć, więc przytuleni godzinkę drzemią zanim znów obowiązki dnia (patrz skończone pranie w pralce) dadzą o sobie znać."

;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Ciepły Klusek 2014-07-01 19:59
Pornosa z tego na pewno nie będzie :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Atx 2014-07-01 21:47
Wiesz co jest najpiękniejsze w kochaniu się z Miśkiem?
W każdym jego dotyku jest czuły zachwyt, w każdym spojrzeniu widać uśmiech. To szczęśliwe kochanie. To bliskość pełna radości.

Misiek uwielbia swoją Miśkę i lubi zdejmować z niej czy to barchany, czy stringi, bo wie jak nikt, jak się z nią kochać :-) Wie, jaka jest, wie jak reaguje i na co, i kocha w niej właśnie to.

Gdy Miśka marudzi, że gdzieśtam ma celulit, Misiek przyciąga ją do siebie i mówi "ja też nie jestem idealny, a jednak mnie kochasz".
Mimo lat razem, Miśkowie uwielbiają się dotykać, czuć swoje ciepło, słyszeć bliski oddech. Misiek ma przeszczęśliwe oczy, gdy Miśka tuli się do niego i przed, i po. A ona jest szczęśliwa, że może się kochać właśnie z nim.

Taka miśkowa bajka z życia wzięta :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Sylwia 2014-07-01 22:33
Cytuję Atx:
Wiesz co jest najpiękniejsze w kochaniu się z Miśkiem?
W każdym jego dotyku jest czuły zachwyt, w każdym spojrzeniu widać uśmiech. To szczęśliwe kochanie. To bliskość pełna radości.

Misiek uwielbia swoją Miśkę i lubi zdejmować z niej czy to barchany, czy stringi, bo wie jak nikt, jak się z nią kochać :-) Wie, jaka jest, wie jak reaguje i na co, i kocha w niej właśnie to.

Gdy Miśka marudzi, że gdzieśtam ma celulit, Misiek przyciąga ją do siebie i mówi "ja też nie jestem idealny, a jednak mnie kochasz".
Mimo lat razem, Miśkowie uwielbiają się dotykać, czuć swoje ciepło, słyszeć bliski oddech. Misiek ma przeszczęśliwe oczy, gdy Miśka tuli się do niego i przed, i po. A ona jest szczęśliwa, że może się kochać właśnie z nim.

Taka miśkowa bajka z życia wzięta :-)

Sorry ATX, ja już w takie bajki nie wierze:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 22:37
a ja takiej posmakowałam :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-07-02 09:42
Cytuję Atx:
a ja takiej posmakowałam :-)


Posmakowałaś krótko - ciekawe czemu nie dłużej? Gdyby było dłużej, Twój umysł zacząłby szukać problemów. Spójrz realnie, a nie przez opary romantycznych urojeń, wydzierających Ci z tu i teraz uwagę, w kierunku zabawnych, niemożliwych do przeżycia marzeń.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-02 14:20
Bo po 12 latach Misiek zmarł. Ot, pewnego dnia.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2014-07-02 14:46
Cytuję Atx:
Bo po 12 latach Misiek zmarł. Ot, pewnego dnia.


No to teraz trochę logiki. Po pierwsze nie znam Cię, możesz oszukiwać. Możesz też stworzyć sobie fałszywe wspomnienia - było fatalnie, ale było np. bezpiecznie, więc nakładasz inne cechy na swoją pamięć. To bardzo częste, nawet tu chłopak jeden pisał o tym, że kobita lała chłopa, a po ślubie na cmentarzu non stop płacze, tęskni. Ja takie przypadki też znam, dlatego Ci nie wierzę.

Po drugie - skoro wiesz że chłop może nagle umrzeć, to jakie szczęście Cię czeka? Im mocniej się zakochasz, tym większy strach że też umrze - zawał, wypadek, ślepy los. To jakie to szczęście jak pełne strachu? O tym właśnie piszę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-04 01:45
Ciężko nam się dogadać, bo patrzymy na ten sam temat od dwóch, zupełnie innych stron. W sumie powinnam nauczyć się od Ciebie tej nieufności, bo dopiero po trzech dostaniach w łeb zaczynam ufanie ograniczać.

Utrata mnie nie przeraża, bo wszystko przecież na jakimś etapie się kończy.

Prace się zmienia. Mieszkania się zmienia. Przyjaciele z dzieciństwa rzadko kiedy są przyjaciółmi przez całe życie do śmierci - większość etapów życiowych wiąże się z innymi ludźmi. Dzieci odchodzą z domów, rodzice umierają. Szefowie zwalniają albo człowiek sam się zwalnia.
Od dziecka żyję w towarzystwie jakiegoś zwierzaka, mnóstwo czasu spędziłam na wsi - to też w pewien sposób od małego oswaja z rytmem natury, ze śmiertelnością.

Koniec zawsze jest.

Nie boję się końca. Mój też nastąpi. Każde żywe stworzenie tak ma.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-07-04 01:47
Wiesz co najtrudniejsze jest w paranormalnie bliskim byciu z kimś? Życie po jego zniknięciu. I nie chodzi o czas żałoby. Każdy ból za jakiś czas mija, a piękno bycia razem pozostaje w pamięci i pozostaje radość, że ktoś taki był akurat z nami. Chodzi o ciężar życia "po". Dlaczego ciężar?

Miałeś kogoś, kto był z Tobą jak naczynie połączone niewidoczną więzią - wszystko łapał w lot. Tak samo było z dźwiękami, muzyką, książkami, ubraniami, miejscami, sposobem odpoczynku, jedzeniem. Te same słowa, ten sam gust, te same upodobania we wszystkim (za wyjątkiem miłości do oliwek ;-) ) Wystarczyło coś ciekawego zauważyć, spojrzeć na partnera, by zobaczyć, że on już to samo ułamek wcześniej zauważył. Wystarczyło otworzyć lodówkę, a ręce sięgały po to samo. Kochanie się idealne i z każdym rokiem jeszcze lepsze. Dwie osoby, a jakby jeden mózg, który w ułamku sekundy przekazywał gdzie co i jak.

A najtrudniejsze jest życie "po", bo po życiu z kimś idealnie takim, ciężkie jest życie z innymi ludźmi, którzy "nic wprost nie łapią". Każdy rozumie coś, jakiś kawałek, a nikt nie rozumie wszystkiego, jak on. Trzeba tłumaczyć czemu ten kolor, patrzeć na zdziwione miny czemu ta książka się podoba, coś jesz, a ktoś patrzy Ci w talerz z miną "rany boskie jak można to jeść". Widzisz coś, pokazujesz pewien, że ktoś widzi to samo, a tu kuku i nic - dopiero palcem pokażesz "O TO, WIDZISZ JUŻ?", zobaczy, ale i tak nie zrozumie co w tym wyjątkowego, o co Ci chodziło.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-07-04 15:26
Cytuję Atx:

A najtrudniejsze jest życie "po", bo po życiu z kimś idealnie takim, ciężkie jest życie z innymi ludźmi, którzy "nic wprost nie łapią". Każdy rozumie coś, jakiś kawałek, a nikt nie rozumie wszystkiego, jak on. Trzeba tłumaczyć czemu ten kolor, patrzeć na zdziwione miny czemu ta książka się podoba, coś jesz, a ktoś patrzy Ci w talerz z miną "rany boskie jak można to jeść". Widzisz coś, pokazujesz pewien, że ktoś widzi to samo, a tu kuku i nic - dopiero palcem pokażesz "O TO, WIDZISZ JUŻ?", zobaczy, ale i tak nie zrozumie co w tym wyjątkowego, o co Ci chodziło.


Przecież wg Ciebie to co opisujesz, to straszna monotonia! Gdy sugerowałem, że większość czasu - składanie silników itp. - lepiej spędzić z kolegami niż z kobietą, to sugerowałaś że z podobnie reagującym jak ja kolegą będzie mi beznadziejnie, bo monotonnie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-04 18:12
Raczej kolega z kolegą nie mieszka latami widując się codziennie, sypiając razem każdej nocy, gotując razem, kochając się ze sobą jak norki, piorąc sobie wzajemnie majtki i umilając dzień telefonami, gdy nie mogą się zobaczyć, albo ja czegoś o
byciu kumplem kumpla nie wiem :P

Patrząc na tutejsze męskie wypowiedzi, to podobnie reagujący kolega oznacza raz na parę miesięcy oglądane silniki, raz na dwa tygodnie lub raz na miesiąc wspólna wódka, w co drugi weekend kluby i dziewczynki. Czyli jakieś 3 godziny spędzone obok siebie co drugi-trzeci dzień, albo tylko w weekend.
Paranormalne to to nie jest. Raczej odskocznia od codzienności.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Ambroży 2014-07-04 18:59
Cytuję Atx:
Raczej kolega z kolegą nie mieszka latami widując się codziennie


Może się nie mieszka, ale widywać się codziennie lub prawie codziennie i spędzać dużo czasu - można. Np. gdy się razem pracuje.

Cytuję Atx:
i umilając dzień telefonami


Dla mnie bezsensowny telefon (nie niosący żadnej konkretnej informacji) to uciążliwość, a nie żadne umilenie dnia. Chyba nie jestem pod tym względem w większości, ale wyjątkiem też na pewno nie.

Cytuję Atx:
albo ja czegoś o
byciu kumplem kumpla nie wiem :P


Celowo pomijasz niewygodne dla Ciebie informacje z tamtej dyskusji.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-04 01:52
Życie "po" jest jak życie osoby słyszącej i umiejącej mówić w krainie niemających słuchu. Jak życie widzącego kolory w krainie ślepych. Czującego smak w krainie jedzenia, którego mieszkańcy są w stanie docenić jedynie tylko kolor.

Życie z kimś takim, to jakbyś żył latami czując bardzo naturalnie i bez wysiłku wszystkie możliwe czakry, a pewnego dnia to nagle niknie wraz z tą osobą i choćbyś na głowie stawał, współwibracją nie odpowie Ci nikt. Czasem w kimś napotkanym zabrzmi pojedynczym tonem jakaś, na chwilę, ale bardziej jakby przez zbieg okoliczności.
Da się utrzymać z kimś pojedynczy, podwójny ton na dłużej, ale już nie ma tej całości wszystkich tonów, które w Tobie wciąż są. Nie znikły - są. Jest w Tobie tyle samo zmysłów ile było i potwornie brak współodczuwania u innych.

Takie kretyńskie wrażenie, jakby dając i zabierając tę osobę, świat zrobił sobie z Ciebie żart.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Agent_Tusk 2014-09-08 14:27
Ale i tak wolisz "w kakao" w wykonaniu "niegrzecznego" kryminalisty, psychopaty.
Prawda?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Marek 2014-07-02 09:41
Cytuję Atx:
Cytuję Marek:

No ale Panie uwielbiają mrzonki rodem z harlekinów :)


:-) No nie wiem czy w świecie by się sprzedawał Harlekin typu:

Misiek wraca z pracy styrany, Miśka wraca ze swojej styrana nie mniej. By nie tracić czasu czekaniem na gotowe, Misiek obiera kartofle i wrzuca do gara, a Miśka w tym czasie nastawia pralkę, szykuje kalafior i jajka sadzone. Jedzą późny obiad, troszkę w trakcie rozmawiają, a że zmęczenie w obojgu się odzywa, padają razem na kanapę zakopani w koc.
Miśki rozumieją, że drugiej miśkowej połowie też po dniu w pracy może się nic nie chcieć, więc przytuleni godzinkę drzemią zanim znów obowiązki dnia (patrz skończone pranie w pralce) dadzą o sobie znać."

;-)



To co piszesz, to harlekinowy scenariusz - za jakiś czas fascynacja wywołana hormonami mija, i zaczynają się problemy. Zawsze się zaczynają, bo umysł nie umie cieszyć się tym co ma, nie być w tu i teraz. Ty masz taką wizję że byś się cieszyła, ale to nieprawda. To taka zanęta, byś szukała i oczekiwała celów w przyszłości, a nie żyła tu i teraz, sama sobie dając przyjemność i poczucie bezpieczeństwa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Atx 2014-07-02 14:18
Może i trudny do uwierzenia Harlekin, ale to fakt. Cieszyliśmy się nieustanne 12 lat, tylko że zdarzył się wypadek i Misiek umarł.

Nie żałuję ani jednej chwili :-)

Dzięki niemu wiem, że warto kochać i dawać, bo czasem jednym prostym, przypadkowym uśmiechem można zmienić komuś życie na lepsze :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 15:12
Cytuję Sylwia:
Mnie ten opis bardziej pasuje do pół Miśka, pół samca Alfa :D :D :D


Bo Misiek to bez dwóch zdań samiec :-)
Samiec, który nie musi szczekać dookoła, by udowodnić coś światu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Ciepły Klusek 2014-07-01 15:27
Masz Atx pozytywnie porytą banie :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Atx 2014-07-01 15:29
Cytuję Ciepły Klusek:
Masz Atx pozytywnie porytą banie :lol:


I dobrze mi z tym żyć :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Ciepły Klusek 2014-07-01 14:57
Sorry, ale to jest jakaś nuda na maksa, gdzie miejsce na namiętność i pożądanie? Każda zdrowa i seksualna kobieta przy kimś takim oszaleje - zapadnie na histerię macicy. Lepiej już być Wilkiem z Wall Street :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Atx 2014-07-01 15:05
Kluseczku, widać, że nigdy nie kochałeś się z Miśkiem :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-07-01 14:54
Cytuję Ciepły Klusek:
Cytuję Marek:


To oczywiste że i faceci są hujkami, ale dlaczego wybrałaś takiego faceta? To o tym tu sobie z braćmi piszemy od lat, że uczciwego, fajnego Miśka byś zlała, a wybrałaś sadystę. Potwierdzasz swoim życiem wszystko to, czemu później słowami zaprzeczasz.


Jaka jest definicja fajnego Miśka? Czym się "to" charakteryzuje?


Misiek to facet, który bezwzględnie wierzy w to, że tylko kobieta i rodzina mogą dać mu spełnienie i nadać sens jego życiu. Czyli mu mocno zależy - a jak Ci zależy, ludzie to bezwzględnie wykorzystują, zwłaszcza Panie, a już szczególnie te, zapewniające jakie są dobre :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 15:08
Marek, bo nie patrzy się na zapewnienia, na bleblanie bez efektu, tylko na czyny. Słyszeć i słyszeć i słyszeć, a po prostu zobaczyć efekt, to dwie różne rzeczy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Ciepły Klusek 2014-07-01 15:10
Tacy podobno również mają wzięcie, z perspektywą spantoflenia i spełniania zachcianek żony i dzieciaków.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 15:27
Jak to mówi Marek - zależy jaki wzorzec wybierają.

Kobiety Miśki też istnieją.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2014-07-01 17:04
Zobacz Atx..Mamy Hulków, Ryśków, Miśków itd,jest w czym wybierać. A "biedni chłopcy" mają tylko jeden, niezmienny wzorzec: ostra laska, serwująca solidne "kopniaki", za które trzeba "płacić" grubo.... gotówką:D Potem leczenie u boku Misi :D , obiadków, wypranych skarpetek i miarowego stukotu maszyny do szycia :D ... Za chwilę, w cudownym uzdrowieniu, niesieni echem zamierzchłych podbojów, nie mogąc pogodzić się z upływającym czasem, próbują jeszcze swoich sił na portalach randkowych lub w klubach nocnych(wyjście pod pretekstem transmisji meczu u Waldka) A nuż coś wyhaczą, na podretuszowane zdjęcie, wciągnięty brzuch lub "zaskórniaki" odłożone na czarną godzinę:D
Misia, śpiąca w drugim pokoju, stała się, jakaś taka, spokojna i "nudna", przewidywalna i mało kretywna :D
A oni by jeszcze się chętnie "sprawdzili" i znowu pochorowali na "grypę":D:D:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 17:13
Czasem są tylko prawdziwe jaja, jak się u tego samego "Waldka" z zaskoczenia spotkają :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2014-07-01 20:12
Ty mi tu nie kombinuj ze scenariuszem... . :-)
Misia śpi, w barchanowych majstasach i w wykończonej koronkowym deseniem, koszuli do kostek. Nie reaguje na bodźce, żadne bodźce :D
Miała ciężki dzień :zbierała jabłka w sadzie, tłoki w silniku traktora "trza"było nasmarować(czy jakoś tak), drzewka pobielić, kotu mleka nalać itp,itd.
A mogła leżeć i pachnieć, i wabić,i ponętnie biodrami kręcić, i wsunąć szpilki, przeparadować po chaupie w pończoszkach i przykrótkiej haleczce, nie w ogrodniczkach ;-) A Misiek ani by spojrzał na mundialowe rozgrywki"rozgr zany jak cegła"i wielki jak Tur:D
A tymczasem Rysiek-Misiek u Waldka -Hulka popija trunek i na fejsiku bajeruje blondynki. Za moment"nabuzowa ni niebieskimi pigułkami"ruszą na maneż. Nie będą musieli długo czekać, by dać upust niekontrolowane j żądzy,"tego kwiatu to pół światu":D Cóż to będzie za ekscytująca noc!!!Aleee Misiek wnukom-samcom naopowiada, gdy babcia w sadzie będzie drzewek doglądać:D
Dam sobie ręce uciąć, że wróci rano bardzo "chory",z niby kacem,"wkurzony ",że Anglia wtopiła. A Misia pospieszy z rosołkiem i gałgankowymi okładami :D :D :D

Kocham Cię Atx 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Ciepły Klusek 2014-07-01 20:30
Powinnaś Ester układać opowiadania erotyczne, można się nieźle nakręcić ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Atx 2014-07-01 21:00
Wersja nieoficjalna - Miśka sobie beztrosko gania topless po sadzie, Misiek w domu paraduje w szpilkach i haleczce szykując się na rozkoszny wieczór z Miśką, a tymczasem w necie Ester rozpala nie tylko serce Ciepłego Kluseczka ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-06-30 21:29
Troszkę przestarzała ta koncepcja ze stadem baranów :)Że takie nadal występują to fakt, ale co powiecie na to:

Dlaczego ludzie się łączą i co to są roje?
Rozproszone „organizmy” wyposażone w mechanizm każdy-z-każdym i symetrię informacyjną, działające w czasie rzeczywistym, nabierają właściwości podobnych do tych, jakie mają ROJE (chmary ptaków, ławice ryb, roje owadów, czy tłum ludzi). Roje składają się z małych i słabych jednostek. Jednostki przyglądają się temu, co się dzieje w ich najbliższym otoczeniu, komunikują się z najbliższymi osobnikami za pomocą prostych sygnałów. Każdy osobnik podejmuje decyzje samodzielnie na poziomie lokalnym, żadne zwierzę nie widzi całej gromady. Rój nie mają także przewodnika a mimo to rój trzyma się razem potrafi się zorganizować, cały czas reaguje na zmiany sytuacji, podejmuje decyzje (np. odnośnie zmiany kierunku) wpływające na zachowanie całego roju. W efekcie rój potrafi osiągnąć znacznie więcej niż poszczególne osobniki działające w pojedynkę (np. ochronić się przed drapieżnikiem lub zdobyć pożywienie). Na przykład szarańcza jest generalnie owadem samotniczym, ale w okresach głodu potrafi formować tymczasowe gromady do 50 mld osobników w celu współpracy przy zdobywaniu pożywienia. Systemy rojowe mają wielką zdolność generowania nowości a wielkość efektu może w nich być nieproporcjonal na do wielkości przyczyny. Produktem zbiorowej aktywności członków takich „rozproszonych organizmów” jest pewien rodzaj inteligencji - „inteligencja roju”.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-06-30 21:30
Takie organizmy nie są zwykłą sumą jednostek, zachodzi w nich efekt synergii! W systemach tych nie ma odgórnej, scentralizowane j kontroli nad zachowaniem jednostek, elementy składowe są autonomiczne ale wysoko ze sobą „połączalne”, interakcje między nimi zachodzą na poziomie lokalnym, przestrzegają kilku prostych zasad (np. płynąć w tym samym kierunku, unikać kolizji), występuje sieciowa, nieliniowa przyczynowość wzajemnego oddziaływania na siebie elementów i w konsekwencji wyłania się zbiorowe „inteligentne” zachowanie, które jest niemożliwe do wykonania indywidualnie przez członka tej zbiorowości.
W odniesieniu do systemów składających się z ludzi, bądź komputerów, mówi się najczęściej
o „zbiorowej/kole ktywnej inteligencji”, lub „mądrości tłumu”. Mądrość tłumu to zsumowana wiedza, która powstaje na skutek zdecentralizowa nych wyborów, osądów i działań niezależnych członków grupy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-06-30 21:30
Praktycznie każda grupa, która wdroży zasady działania rojów zwierząt ma szansę stać się mądrzejsza. Muszą być jednak spełnione pewne warunki to jest różnorodność (posiadanej przez członków grupy wiedzy, umiejętności, światopoglądów, sposobów rozumienia pojęć, itp.),
niezależność podczas podejmowania decyzji jednostka kieruje się swoją wiedzą, doświadczeniem lub intuicją i stara się nie kopiować i nie zwracać uwagi na poglądy innych.
Dwa rodzaje imitacji to jest imitacja niewolnicza - członkowie nawzajem się imitują, bezmyślnie
naśladują chwilowe mody, albo czekają na polecenia (grupa nie będzie wtedy inteligentna)
oraz imitacja inteligentna - ludzie nie naśladują a uczą się od siebie nawzajem. Imitacja inteligentna ma zalety – może pomóc grupie poprzez ułatwianie szybkiego rozpowszechnian ia dobrych pomysłów. Decentralizacja – nikt nie sprawuje władzy grupie. Muszą istnieć metody zbierania i kumulowania informacji od członków grupy. W systemach hiperarchicznyc h i rojowych nie ma hierarchii, ani odgórnie „rozrysowanej” struktury. Samoorganizacja – elementy tych systemów ulegają spontanicznemu uporządkowaniu. Struktura sieci wyłania się wówczas samoistnie
ze złożonych relacji między jej węzłami. Ławica ryb – jednostki przestrzegają kilku prostych zasad: trzymać się razem, unikać kolizji, płynąć w tym samym kierunku. Im więcej WOLNOŚCI
w samoorganizacji , tym więcej PORZĄDKU !
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jajacek 2014-07-01 12:06
Niestety teoria roju ma się nijak do zbiorowości ludzkiej. U ludzi to nie rój, tylko tłum, głupi i łatwowierny motłoch, którym można łatwo manipulować.

Rój o którym piszesz kojarzy mi się z dość już leciwym filmem science fiction "Władcy marionetek". W obrazie tym obcy zaatakowali ludzi. Ale nie w banalny sposób - bomba, laser itp., tylko przejmowali władzę nad każdym człowiekiem z osobna - podpinając się do jego układu nerwowego. Człowiek stawał się wtedy dosłownie marionetką obcego pasożyta. Zaczęli od bardziej znaczących osobników rodzaju ludzkiego - dziennikarze, politycy i policjanci.
Charakterystyczną cechą najeźdźców z kosmosu było to, że wymieniali się wiedzą zdobywaną przez każdego z nich z osobna. W efekcie każdy z nich zyskiwał identyczny, gigantyczny zasób wiedzy. Każdy wiedział to samo co pozostali, więc nie potrzeba było wśród nich przywódcy, co dawało im przewagę nad grupami z przywódcą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-07-01 23:24
Cytuję jajacek:
Niestety teoria roju ma się nijak do zbiorowości ludzkiej. U ludzi to nie rój, tylko tłum, głupi i łatwowierny motłoch, którym można łatwo manipulować.

Rój o którym piszesz kojarzy mi się z dość już leciwym filmem science fiction "Władcy marionetek". W obrazie tym obcy zaatakowali ludzi. Ale nie w banalny sposób - bomba, laser itp., tylko przejmowali władzę nad każdym człowiekiem z osobna - podpinając się do jego układu nerwowego. Człowiek stawał się wtedy dosłownie marionetką obcego pasożyta. Zaczęli od bardziej znaczących osobników rodzaju ludzkiego - dziennikarze, politycy i policjanci.
Charakterystyczną cechą najeźdźców z kosmosu było to, że wymieniali się wiedzą zdobywaną przez każdego z nich z osobna. W efekcie każdy z nich zyskiwał identyczny, gigantyczny zasób wiedzy. Każdy wiedział to samo co pozostali, więc nie potrzeba było wśród nich przywódcy, co dawało im przewagę nad grupami z przywódcą.


Może to byli Żydzi z kosmosu, innego wymiaru w tym filmie? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jajacek 2014-07-02 11:03
Jak w tym dowcipie:
Na ziemi lądują kosmici. Oficjalne powitanie, konferencja prasowa. Kosmici opowiadają jak jest u nich. Dziennikarz, który zwrócił uwagę, że każdy z przybyszy ma na jednym palcu złoty sygnet z wielkim diamentem, pyta kosmitów, czy wszyscy u nich na planecie takie noszą. Odpowiedź: Nie. Tylko żydzi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Atx 2014-06-30 22:09
Rysiu, przecież to wiadomy fakt. Jeden pies to tylko pies. Dwa psy, to już SFORA. Opanować jednego, tupnąć, odgonić - spora szansa, da się. Zapanować nad obszczekującymi Cię na ulicy dwoma, trzema na raz? Dużo gorzej.

Mijasz wieczorem na ulicy jednego "szczawia" - mały problem. Gdy idzie z przeciwka pięciu rozochoconych "szczawików"? hmmmmm... lekki dreszcz niepokoju na plecach.

Jesteśmy żywymi organizmami. Fakt, mamy większe możliwości wpływu na środowisko, mamy umiejętności, których nie ma żadne inne zwierzę. Posiadamy umiejętność komunikacji przez pisanie, dzwonienie, śpiewanie, języki migowe, ale wciąż jesteśmy zwierzętami, wciąż podświadomie działamy jak one. Wciąż dzieje się coś automatycznego poza naszą świadomością.

A co do roju, stada... Skąd się wzięło stare przysłowie "Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak ony".
Czasy takie, że chcemy widzieć siebie jako niepowtarzalną indywidualność, ale czy nią naprawdę jesteśmy?

Popatrz na nasto-dwudziest o-dwudziestopar oletnie laski, które wyglądają jak z jednej sztancy - obojętne czy to Ameryka, Niemcy, czy centrum miasta w Polsce - prosty wyprasowany włos, albo czarny, albo blond, grzywka na jedno oko, obowiązkowy wydęty dzióbek, ciuchy niemal identyczne, trampek, balerina, albo szpila 20 cm i gruba podeszwa, by udawać, że nogi dłuższe. Psiapsiółki ta sama farba, te same kolory ubrań, te same kroje, aż tyłem pomylić można, jeśli tylko kuprem się nie różnią.

Wystarczy, że ktoś ma naturalnie mocno kręcone włosy trudne do ugładzenia, a już czuje się jak odstępca od "roju".

Bardziej bym to nazwała zaraźliwym "rojowym brakiem inteligencji", niż "inteligencją roju" :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek! 2014-06-30 22:48
Widzę droga atx , że niewiele zrozumiałaś z filozofii roju skoro odnosisz go do sfory ;) Jaka walka? Jakie wrony? Przecztaj raz jeszcze wszystko jako całość a nie trzy osobne wypowiedzi. W roju chodzi właśnie o to by nie krakać jak reszta tylko wnosič jak najwięcej od siebie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Atx 2014-06-30 23:20
Tak, Rysiu, w inteligentnym roju. Popatrz na świat wokół, a zobaczysz, że przeważa rój nieinteligentny .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Atx 2014-06-30 23:36
Rój inteligentny, w przypadku ludzkim, bardziej ma miejsce w małych przypadkowych grupach, gdzie liczy się przeżycie - katastrofa i ileś osób zamknięte gdzieś razem, bezludna wyspa i te rzeczy. Grupa z widokiem na rychłe uwolnienie, która musi przetrwać czas jakiś - stosunkowo krótki.
Jeśli grupa jest bardziej liczna, jeśli w grę wchodzi długi okres czasu do powrotu do świata realnego, lub wręcz brak szans na powrót, wtedy zaczyna się gra układu sił i "krakanie". Zaczyna się manipulacja, wykorzystanie słabszych do własnych celów.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jajacek 2014-07-01 12:11
Cytat:
Popatrz na nasto-dwudziest o-dwudziestopar oletnie laski, które wyglądają jak z jednej sztancy - obojętne czy to Ameryka, Niemcy, czy centrum miasta w Polsce - prosty wyprasowany włos, albo czarny, albo blond, grzywka na jedno oko, obowiązkowy wydęty dzióbek, ciuchy niemal identyczne, trampek, balerina, albo szpila 20 cm i gruba podeszwa, by udawać, że nogi dłuższe. Psiapsiółki ta sama farba, te same kolory ubrań, te same kroje, aż tyłem pomylić można, jeśli tylko kuprem się nie różnią.
Jak to czytam, to przypominam sobie straszną krytykę wprowadzenia mundurków w szkołach i zgrabny rysunkowy dowcip to komentujący.
Na grafice pokazani byli identycznie wyglądający osobnicy należący do subkultury "hip-hop". Wszyscy w bluzach z kapturem i spodniach z krokiem na poziomie kolan. Trzymali transparent "Nie zabijajcie naszej indywidualności " :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2014-07-01 12:03
Ezoteryka od dawna opisuje te zjawiska, nazywając je wahadłami, meduzami, myślokształtami , egregorami itd. - mają one własną, prymitywną świadomość, coś jak podświadomość, tylko że ta akurat jest skupiskiem emocji. Świetnie opisał je Zeland, działają beznamiętnie, bezuczuciowo.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Siergiej 2014-06-30 23:54
Ja dzis puszczajac stare piosenki to sie poplakalem...Sa m nie wiem czemu...Moze za straconym czasem ktory nie wroci ,moze za tym ze uwiklany w leki i bol nie wykorzystalem wielu szans w zyciu bo brakowalo odwagi i sily...Teraz tego zaluje a mam dopiero 25 lat :) NAdal wierze ze sie ustabilizuje w zyciu i znajde siebie czego sobie i wam tego zycze z calego serca!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Marek 2014-07-01 12:04
Cytuję Siergiej:
Ja dzis puszczajac stare piosenki to sie poplakalem...Sam nie wiem czemu...Moze za straconym czasem ktory nie wroci ,moze za tym ze uwiklany w leki i bol nie wykorzystalem wielu szans w zyciu bo brakowalo odwagi i sily...Teraz tego zaluje a mam dopiero 25 lat :) NAdal wierze ze sie ustabilizuje w zyciu i znajde siebie czego sobie i wam tego zycze z calego serca!


Czytałeś moją książkę "Stosunkowo dobry"? Jeśli tak, to wiesz że czekanie na jakąś stabilizację, tylko ją oddali od Ciebie. Nie wierz, nie oczekuj, po prostu zacznij kochać siebie, ćwicząc z lustrem, ciesz się tu i teraz - bo czekając skończysz jak miliardy ludzi, którzy czekają na coś, co ma im dać przyjemność.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Esej 2014-07-01 00:11
Piątkowa noc, wbijam do gesto zatłoczonego klubu w centrum miasta, oczy dookoła głowy, trzezwe, zamawiam redbulla, znajome kolezanki z którymi wparowałem na balet, wbijaja na parkiet, zachecaja mnie, wczesniej beforek, miłe gadki, panie racza sie alkoholem, sa coraz to coraz miekkie, siedzimy wiec w mieszkaniu i smiejemy sie, zaczynam żartować, z czasem dodaję erotyzmu w zartach, z czasem z jedna kolezanka zaczyna sie dotyk, delikatne drapanie po pleckach ona mnie, ja ja po karku...przeryw am to, ku jej ukrytej wsciekłości, kolezanki komplementuję.. .zaczyna sie wyjscie w miasto...zaczyn am sie ociągać, z premedytacją... kolezanki zaczynaja naciskać...najp ierw jedna, potem druga, potem dwie kolejne...pozor nym oporem podbijam stawkę...wychod zimy z mieszkania...ws iadam w samochód,one ze złotowkami, juz wpadły do klubu...ja krąże po miescie...czeka m...pierwszy esemes: gdzie jesteś? na ulicy X...drugi esemes- co tam robisz?! spotkałem kolegę-ściemnia m, zaraz będę...za 20 minut drugi esemes- gdzie jesteś?! odpowiadam: zaraz będę...przy wyjsciu 2 inne kolezanki- ale ona jest na ciebie napalona, ale nie martw sie- obronimy Cię 8) parkuję w miescie, niedaleko klubu sie spotykamy- zajebiscie, ze wpadłeś idziemy...wchod zimy do klubu...ja, 3 kolegów i z 8 kolezanek..cały czas usmiechniety, panie przed klubem palące papierosy, patrzą sie na nas, widze- patrzy sie na mnie- trzymam prosto wzrok, nie spierdalam, nie spuszczam głowy, ide dalej...15zł na wjazd, daje, ide do baru po redbulla...stoj e w kolejce, rozglądam się...pijani faceci, pijane laski, studenciaki i koksy, szare myszki i seksbomby...odw racam się...patrzy sie na mnie, patrzy, patrzę na nią, barmanka podaje drinka, płacę, wychodze na korytarz, ona sie patrzy, ja na nią..ide dalej, widze ja w lustrze, ona sie patrzy, usmiecham się do siebie...jest ok..własnie zgarniaja mnie kolezanki...sto je i sacze redbulla...dawa j na parkiet- mówią,czekajcie muszę wypic...patrze na nie...krecą tyłkami,obok mnie, fajne mają...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2014-07-01 00:25
zwłaszcza jedna, cóż z bum mmmm, dobra wypiłem redbulla, wbijam pomiedzy nie, muzyka jest głośna, energiczna, zaczynamy tanczyć, zblizam sie do jednej, tancze za nią, łapię ja za ręcę, nasze tyłki ruszaja sie idealnie w rytm muzyki, patrze ukradkiem na inne kolezanki, one sie patrzą, ale jak- z zazdroscia, z niechęcią...?! Nie wiem, odbijam od niej, do drugiej i znow to samo, nasze ciała są idealnie zgrane, dwie proste równoległe wyginajace sie w rytm muzyki...i znowu odbijam, i tak po kolei z każdą, zero protestu, patrze obcy typ podbija do jednej z kolezanek...ona go natychmiast spławia i wbija sie w moje akurat samotne ramiona...jej pupa w tej krótkiej spodniczce i szpilkach...pla ster miodu..zmęczyłe m się...zostawiam je ide do baru po cole z lodem...obserwu je..zajebiste sztuki w miniówach na szpilkach z super cyckami, a obok abeesy wygolone na zero...zasępiam się i przeklinam- "kurwa co te idotki widza w tych troglodytach" drugie ja natychmiast odpowiada mimowolnie- "same siebie". znowu pierwsze ja mysli- kurwa, ale bym ją wypierdolił... barmanka przerywa ten beznadziejny monolog wewnetrzny. Wracam na parkiet, podchodzi do mnie koleżanka..patr ze jej prosto w oczy...są zamglone...mysl ę- gdybym tylko chciał,ale ona nie jest w moim typie, patrze na 2 inne, obok nich kolesie, beznajdziejnie najebani z wyziewem smoka wawelskiego ze zgagą...szybko spławieni..ale tu gorąco, wychodze na zewnątrz, wychodzi kilka kolezaNEK na dymka i kolega..siadam na barierce, przyszły nowe gwiazdy, kolezanki kolezanek..kurw a arystokracja- głowa w gorze, kurewsko seksowne, mysle-" dzis mieszkaja w pałacu, wczoraj srały u matki za chałupą". przysłuchuje sie rozmowom, ta czarna, ale bym ją pierdolnął...od zywa się..nie jest źle, głowa w drugą strone..arystok racja ciagnie do arystokracji, a ja zawsze srałem do kibla, nie za chałupą...to nie dla mnie...jestem zmęczony, chce mi sie juz spać, znużony beznajdziejna sytuacją żegnam się, całus, całus, tamte olałem, biore kluczyki i jade do domu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2014-07-01 00:30
biorę prysznic o 3 w nocy...wychodzę w bokserkach, nastawiam sobie budzik. jeden esemes, drugi esemes- dzieki za impreze, dzieki za impreze, telefon- jak dotarłes bezpiecznie? Tak, odkładam telefon, i przed samym snem myślę...kurwa znowu nic, co chce poza zasiegiem, a co nie w zasiegu...zasypiam...
W poniedziałek rano sie spotykamy...nic nie było, jedna opowiada jak jej chłopak sie najebał w sobotę, druga mówi ze jej chłopak zjeżdza niedługo do Polski...a mogłem- myslę sobie...

PS. moja autentyczna historia weekendowa z niedawna
ps. 2 pisałem majac w słuchawkach ta muzykę:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-01 00:35
Nocne rozkminki 25latka z PL :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 00:42
Esej, cudowne życie przed Tobą. Zobaczysz :-)
Za 5 lat popatrzysz na ten opisany wyżej dzień z wyrozumiałym uśmiechem, bo będziesz już znać smak dni o wiele lepszych, których żałować nie będziesz :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-01 00:50
dlatego liczę na drugą młodość, jak bede chociaz troche zarobiony...wte dy...a gdy juz mi sie znudzi, będę bawił synka i córeczkę z blond loczkami i niebieskimi oczkami :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2014-07-01 01:00
juz teraz smieszą mnie to co słysze- ale ty grzeczny chłopak jesteś, taki dzentelmen, pełen kultury itd. itd wtedy myślę sobie- aha zaczyna sie...a przeciez mam tez te drugą, mroczną, meską i niepoznaną przez nikogo stronę...i wtedy myślę...Boże, przeciez ja jestem inny, a na tym parkiecie, to tanczyłem tak jakbym chyba w łóżku krecił z "nią" piruety...a w poniedziałek znowu- miły, kulturalny chłopak..mozna sie pomylić co do mojej osoby :lol: zreszta kto czyta moje komentarze tutaj, nigdy w zyciu by nie powiedział w realu, ze ja to pisałem :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Marek 2014-07-01 12:05
Cytuję Esej:
Nocne rozkminki 25latka z PL :lol:


Stworzyłem bestię :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Esej 2014-07-01 23:51
Cytuję Marek:
Cytuję Esej:
Nocne rozkminki 25latka z PL :lol:


Stworzyłem bestię :)


nie wiem dlaczego, ale zabrzmiało to jak komplement :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Rex Iudaeorum 2014-07-02 01:01
Esej, zostań moim idolem. Mentorem nie możesz, bo już nim jest Marek.

Kilka lat życia w małym mieście, cztery lata studiów w Większym Mieście i wiecie ile razy w tym czasie byłem w klubie?

Dwa. Raz w piątek, raz w sobotę, jak pojechaliśmy na KONFERENCJĘ NAUKOWĄ (która jest trzydniową pochlejawą za pieniądze J.E. Dziekana, za co mu serdecznie dziękuję, jeżeli czyta Samcze Runo). Dwa razy W ŻYCIU.

A każde spotkanie z kumplami (zajebiste chłopaki, kształcą się, z perspektywami, oczytani, przystojni - wszystko single ;P) kończy się petem na balkonie i rozważaniami "jak ludzie to robią, że chodzą do klubów...".

Serio. Przecież jest tam dokładnie tak, jak napisałeś. Pełno wijących się obok siebie pijanych, mniej lub bardziej, ludzi. Łatwo o wpierdol, łatwo kupić jeden drink za dużo i pozbawić się dwóch następnych obiadów... Do obcej laski w klubie przecież nie podejdziesz...

I każde takie rozważania (niczym rozważania drogi krzyżowej) kończą się tą samą konkluzją:
- Panowie, ale, k**** mać, gdzie my mamy poznać jakieś nowe dziewczyny?
- No w klubie - odpowiadają mrukliwie zebrani.
- Ale nie pójdziemy do klubu, prawda?
- Za żadne skarby świata.

Pety do słoika i wracamy do środka, bo wypizdów się robi, a wódeczka sama się nie wypije.

I z jednej strony pyszni i dumni, że nie poddają się presji i nie podążają zatłoczonymi ścieżkami. I z drugiej strony w duchu każdy czuje się nerdem, looserem, miękką fają - nazwijcie to jak chcecie.

Kolega postmodernista mówi na to "dysonans poznawczy", w mojej rodzinnej wsi mówili na to "ni w pizdę, ni w oko". Skazani na wieczną samotność, nie będzie miał nam kto na starość butelki wódki schować, a szklanki herbaty nam podać.

Gorzkiej oczywiście. Bo będziemy mieli cukrzycę.
K***a mać, nie cierpię gorzkiej herbaty.

Przepraszam, że trochę chaotycznie ale to
Nocne rozkminki 23latka z PL :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Esej 2014-07-02 22:13
Rex Iudaeorum, dziekuję za miłe słowo :lol: cieszę sie, ze mamy podobne poglady i obserwacje na to wszystko co wokół sie dzieje, ja na poczatku studiów uczeszczałem do tych klubów, ale moge powiedziec ze po długim namysle doszedłem do wniosku, ze wszędzie wieje tym samym gównem i sa to tylko masowe spędy, w tej zachlanej masie nie ma nawet miejsca, na rzecz po którą sie do klubu przychodzi- zeby po prostu potanczyć, taniec to swietna forma wyładowania swoich emocji, lubię tez tanczyc sam, dobrze sie zmęczyć, no i serotonina zalewa mnie w rytm muzyki :lol: i cos takiego lubie, ale jak gdy polactwo tylko łazi z góry na doł, z dołu na górę abeesy to przyłażą z nudów, gonić towar i sie popisywać, ewentualnie napierdalać. o paniach w tych miejscach lepiej nie mówić, widok torebki na środku,przy niej dupy na szpilkach, gibajacej sie 2 minuty w miejscu i tylko rozgladajacej na około to juz legendarne. Zreszta jak sie wchodzi do polskiego klubu to wyczuwa sie takie "cisnienie", nie ma mowy o czyms takim jak usmiech czy po prostu zwykła niezobowiazujac a nawet rozmowa, zreszta o czym gadac z pustakami? One nawet nie sa zainteresowane poznawaniem kogoś, chociaz kątem oka zerkają kto spogląda, oceniaja błyskawicznie po wyglądzie i metkach na ubraniu, no i skaner w głowie im mówi komu mozna wydoic fiuta w zamian za drenaż jego porfela. Mentalnie, wiekszosc w tych klubach to nic innego jak jaskiniowcy- nachlać ryja, pokozaczyc, szlaufy dowartosciować sie i wszystko.
Dlatego ja preferuję własnie domówki w swoim towarzystwie, wyjazdy towarzyskie do kurortów, jakies żagielki, biwaczki itd. itd., tam gdzie nawet ludzi sie nie zna, to jak pisałem po 2-3 dniach i znajmosci "z twarzy" mozna pogadać i więcej.. :lol: Zabawa w przypadkowym gronie w PL to coś co w praktyce nie wystepuje, to nie Ameryka niestety
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Siergiej 2014-07-02 22:44
[quote name="Esej"]Rex Iudaeorum, dziekuję za miłe słowo :lol: cieszę sie, ze mamy podobne poglady i obserwacje na to wszystko co wokół sie dzieje, ja na poczatku studiów uczeszczałem do tych klubów, ale moge powiedziec ze po długim namysle doszedłem do wniosku, ze wszędzie wieje tym samym gównem i sa to tylko masowe spędy, w tej zachlanej masie nie ma nawet miejsca, na rzecz po którą sie do klubu przychodzi- zeby po prostu potanczyć, taniec to swietna forma wyładowania swoich emocji, lubię tez tanczyc sam, dobrze sie zmęczyć, no i serotonina zalewa mnie w rytm muzyki :lol: i cos takiego lubie, ale jak gdy polactwo tylko łazi z góry na doł, z dołu na górę abeesy to przyłażą z nudów, gonić towar i sie popisywać, ewentualnie napierdalać. o paniach w tych miejscach lepiej nie mówić, widok torebki na środku,przy niej dupy na szpilkach, gibajacej sie 2 minuty w miejscu i tylko rozgladajacej na około to juz legendarne. Zreszta jak sie wchodzi do polskiego klubu to wyczuwa sie takie "cisnienie", nie ma mowy o czyms takim jak usmiech czy po prostu zwykła niezobowiazujac a nawet rozmowa, zreszta o czym gadac z pustakami? One nawet nie sa zainteresowane poznawaniem kogoś, chociaz kątem oka zerkają kto spogląda, oceniaja błyskawicznie po wyglądzie i metkach na ubraniu, no i skaner w głowie im mówi komu mozna wydoic fiuta w zamian za drenaż jego porfela. Mentalnie, wiekszosc w tych klubach to nic innego jak jaskiniowcy- nachlać ryja, pokozaczyc, szlaufy dowartosciować sie i wszystko.

100% prawdy,zreszta Esej byles w Uk to widzisz roznice .Zostawmy dyskoteki,zawsz e smiesza mnie kobiety z wyjebanymi na cala twarz okularami,słuch awkami w uszach ktore delikatnie spoglądają na jadaca S-klase ale tylko delikatnie zeby nikt nie pomyslal ze jest latwa Wracajac jeszcze do dyskotek to panuje ściśnięta atmosfera tak jak Eseju piszesz,wszyscy sa nastawieni na zysk począwszy od szefa klubu kończąc na Panu ktory zbiera butelki po sali...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2014-07-02 22:58
Pezet z Małolatem mieli taki kawałek w ktorym leciało "[..]a wokół tego obracał sie tylko hajs..[..]" 100% racji. Kazdy tam chce zarobić, od szefa przez abeesa konczac na wyszpachlowanej laluni.

Ja ostatnio spoglądam na dupy w muchach zapierdalajace w SUVach na firme albo na kredyt...królow e zycia, dopóki cipa ciasna i soczysta, no chyba ze jeleń nie ma intercyzy, ale nawet z tym rozwódka w todze nie pozwoli takiej umrzeć,bo "obnizenie standardu zycia"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Siergiej 2014-07-02 23:14
Cytuję Esej:
Pezet z Małolatem mieli taki kawałek w ktorym leciało "[..]a wokół tego obracał sie tylko hajs..[..]" 100% racji. Kazdy tam chce zarobić, od szefa przez abeesa konczac na wyszpachlowanej laluni.

Ja ostatnio spoglądam na dupy w muchach zapierdalajace w SUVach na firme albo na kredyt...królowe zycia, dopóki cipa ciasna i soczysta, no chyba ze jeleń nie ma intercyzy, ale nawet z tym rozwódka w todze nie pozwoli takiej umrzeć,bo "obnizenie standardu zycia"


Czesto widuje takie niunie w VW Beetle lub Audi A3 ,niestety panowie ale my czesto za kawalek cipki ponizamy sie...Stwierdza m ze w Polsce rządzą kobiety coraz bardziej sfrustrowane i wkurwione dlaczego? Sytuacja w kraju,nie wiem czy wiecie ale codziennie kilkaset tysiecy Polek oddaje sie Niemcom za pieniadze i tego typu gadzety...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Przemas 2014-07-01 22:17
" patrze na 2 inne, obok nich kolesie, beznajdziejnie najebani z wyziewem smoka wawelskiego ze zgagą..."

No jak nic ja w klubie i pisze to jako przyznanie się do faktu przed samym sobą. W moim przypadku jak już gdzieś idę na imprezę do klubu to zazwyczaj zrobiony jak stodoła i właściwie często nie wiem co się dzieje i generalnie nie mam nastawienia na podryw gdyż w moim mniemaniu nie umiem tego robić. Natomiast co jest ciekawe w stanie upojenia laski na prawdę lgną do mnie co na trzeźwo w moim przypadku raczej nie ma miejsca. To co w mojej ocenie je przyciąga do mnie to luz po pijaku którego na codzień nie umiem wydobyć z siebie ale dzięki czytaniu Marka uświadomiłem sobie, że ja to wszystko mam w sobie a jedyne co powinienem zrobić to starać się wydobyć to z siebie, uwolnić z tej skorupy strachu i braku pewności siebie która mnie na codzien osacza.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Siergiej 2014-07-01 09:21
Esej jak myslisz dlaczego tak sie dzialo ? Czyzby usmiech i naturalna pewnosc siebie okraszona byciem soba dala takie sukcesy :)

Pozdro Brachu! :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-02 00:08
Cytuję Siergiej:
Esej jak myslisz dlaczego tak sie dzialo ? Czyzby usmiech i naturalna pewnosc siebie okraszona byciem soba dala takie sukcesy :)

Pozdro Brachu! :)


Siemanko Siergiej...fakt ycznie cos w tym musi być, usmiech, zarty najpierw neutralne, potem coraz bardziej pikantne, potem dotyk, niby taki neutralny, a potem meski przód i kobiecy tył idealnie bujajace sie w rytm muzyki. W sumie to z obcymi kobietami chyba jednak to by nie przeszło, z małym wyjątkiem (mój pobyt zagranicą). te dziewczyny znam juz dłuzszy czas, bo jestesmy na siebie skazani 5 dni w tygodniu po kilka godzin :lol: moze dlatego jest łatwiej,bo ja zawsze jestem usmiechniety i zartuje i jakos tak przyjemnie ze mna maja. Ale z drugiej strony nie ukrywam tez ze i do wyjscia sie przyłozyłem ,marynarka, koszula,jeansy, buty wypastowane, włosy umyte, perfum, swiezy oddech.
Ogolnie jednak nie lubie przebywac w takich miejscaCH, owszem lubie tanczyć bardzo, i lubie moze takie np. kurorty nadmorskie, gdzie ludzi jest relatywnie mało i po 2-3 dniach kojarzymy sie juz z widzenia, powód do "zaczepki" zawsze sie znajdzie, natomiast masowe spędy w klubach, gdzie dominuje pozerstwo, kozaczenie i dupy ogladajace czy sa oglądane- to mnie drażni. Kiedys było inaczej, ale teraz bardziej juz cenie własnie takie przypadki gdzie ludzie owszem wypoczywaja, ale jest ich ilosc srednio i potrafia sie juz kojarzyć mniej wiecej. Warto tez pamiętać, ze panie czuje sie w takich sytuacjach bardziej komfortowo, gdy znaja faceta chociazby z widzenia, to nie Ameryka gdzie nieznajomi, nie widza problemu, zeby sie zapoznawać z marszu, tutaj sa zamkniete kręgi i wara komu nowemu dołączać. Panie zwykle łazą do klubu sprawdzić, czy ktos na nie jeszcze leci i w ten sposób sie dowartosciować, wydoic leszczy z kasy.tak to jest,natomiast kluby zagranicą, to juz kompletnie inaczej u mnie, zawsze sie dobrze bawie i lece nawet na HB9- mam inne nastawienie psychiczne na zagraniczna zdobycz :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Siergiej 2014-07-02 09:08
Cytuję Esej:
[quote name="Siergiej"]Esej jak myslisz dlaczego tak sie dzialo ? Czyzby usmiech i naturalna pewnosc siebie okraszona byciem soba dala takie sukcesy :)

Pozdro Brachu! :)


Siemanko Siergiej...fakt ycznie cos w tym musi być, usmiech, zarty najpierw neutralne, potem coraz bardziej pikantne, potem dotyk, niby taki neutralny, a potem meski przód i kobiecy tył idealnie bujajace sie w rytm muzyki. W sumie to z obcymi kobietami chyba jednak to by nie przeszło, z małym wyjątkiem (mój pobyt zagranicą). te dziewczyny znam juz dłuzszy czas, bo jestesmy na siebie skazani 5 dni w tygodniu po kilka godzin :lol: moze dlatego jest łatwiej,bo ja zawsze jestem usmiechniety i zartuje i jakos tak przyjemnie ze mna maja. Ale z drugiej strony nie ukrywam tez ze i do wyjscia sie przyłozyłem ,marynarka, koszula,jeansy, buty wypastowane, włosy umyte, perfum, swiezy oddech.
Ogolnie jednak nie lubie przebywac w takich miejscaCH, owszem lubie tanczyć bardzo, i lubie moze takie np. kurorty nadmorskie, gdzie ludzi jest relatywnie mało i po 2-3 dniach kojarzymy sie juz z widzenia, powód do "zaczepki" zawsze sie znajdzie, natomiast masowe spędy w klubach, gdzie dominuje pozerstwo, kozaczenie i dupy ogladajace czy sa oglądane- to mnie drażni. Kiedys było inaczej, ale teraz bardziej juz cenie własnie takie przypadki gdzie ludzie owszem wypoczywaja, ale jest ich ilosc srednio i potrafia sie juz kojarzyć mniej wiecej. Warto tez pamiętać, ze panie czuje sie w takich sytuacjach bardziej komfortowo, gdy znaja faceta chociazby z widzenia, to nie Ameryka gdzie nieznajomi, nie widza problemu, zeby sie zapoznawać z marszu, tutaj sa zamkniete kręgi i wara komu nowemu dołączać.

Esej a z jakiej czesci Polski pochodzisz jesli moge wiedziec ? Jak bede w Polsce mozna sie ugadac na male party ;-))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-02 19:44
Siergiej, aktualnie wojewodztwo kujawsko-pomors kie, ale coraz blizej mi chyba do przeprowadzki nad morze, niedługo zreszta bede wiedział 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2014-07-02 19:56
Cytuję Esej:
Siergiej, aktualnie wojewodztwo kujawsko-pomorskie, ale coraz blizej mi chyba do przeprowadzki nad morze, niedługo zreszta bede wiedział 8)


Ja też chciałbym mieszkać nad morzem, wszystko mam obcykane, pozostała tylko taka mała kwestia, kasy :) Och, Polskie morze...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-07-02 20:25
u mnie Marek to kwestia pracy takie przeprowadzki są, akurat prowadze pewne rozmowy i stad morze
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-07-02 20:28
a co do spotkania to jak najbardziej jestem za 8) , pogadać troche o kobietach i ludziach :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Siergiej 2014-07-02 21:20
Cytuję Marek:
Cytuję Esej:
Siergiej, aktualnie wojewodztwo kujawsko-pomorskie, ale coraz blizej mi chyba do przeprowadzki nad morze, niedługo zreszta bede wiedział 8)


Ja też chciałbym mieszkać nad morzem, wszystko mam obcykane, pozostała tylko taka mała kwestia, kasy :) Och, Polskie morze...


Mieszkalem i pracowalem kiedys nad morzem ,praca ciezka(barman) ale jakie wrazenia...:) pracowalem u mafiozy narkomana u ktorego dorabiali sobie znani teraz zawodnicy KSW ze Szczecina...Szk oda ze tylko trzy miesiace ale zawsze cos :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2014-07-02 21:34
No Siergiej, jak wracasz z gotóweczką, to trzeba jakiś flakon rozpracować, na dziewczynki pójść :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 22:05
Cytuję Marek:
No Siergiej, jak wracasz z gotóweczką, to trzeba jakiś flakon rozpracować, na dziewczynki pójść :)

No tak, cały Marek :D :D tylko kasa i laseczki :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2014-07-02 22:19
Cytuję Sylwia:
Cytuję Marek:
No Siergiej, jak wracasz z gotóweczką, to trzeba jakiś flakon rozpracować, na dziewczynki pójść :)

No tak, cały Marek :D :D tylko kasa i laseczki :D :D :D


Kiedyś przeczytałem taki żarcik internetowy- temat dotyczył, czy brac mądrą, ale brzydką czy ładną,ale głupią. No i jeden komentator pisze tak- Pamiętam co tatko mi powiedział- bierz ładną, bo madrych brak :D

Także kasa i laseczki- interesują również mnie i tutejsze szacowne samcze towarzystwo :lol: takze Sylwio wiesz... ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Siergiej 2014-07-02 22:23
Cytuję Esej:
Cytuję Sylwia:
Cytuję Marek:
No Siergiej, jak wracasz z gotóweczką, to trzeba jakiś flakon rozpracować, na dziewczynki pójść :)

No tak, cały Marek :D :D tylko kasa i laseczki :D :D :D


Kiedyś przeczytałem taki żarcik internetowy- temat dotyczył, czy brac mądrą, ale brzydką czy ładną,ale głupią. No i jeden komentator pisze tak- Pamiętam co tatko mi powiedział- bierz ładną, bo madrych brak :D

Także kasa i laseczki- interesują również mnie i tutejsze szacowne samcze towarzystwo :lol: takze Sylwio wiesz... ;-)


Przychodzi w moim zyciu czesto taki moment zeby (uwaga) zruchac sie,schlac i spalic na maxa ,tak po prostu ...Sorky za mocne wyrazenia ale chcialem byc dobitny!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2014-07-02 22:40
dodałbym:i zeby w zyciu nie było poranków nastepnego dnia :D a ja chciałbym z kolei posiedziec z jak John Deep w Las Vegas Parano z dwiema brazylijskimi mulatkami( ja w srodku) podrywać je i klepać po ich budyniu...a i jeszcze zeby w poblizu były polskie kurwa ksiezniczki w dziecinstwie srajace za stodołą i zeby pękały jak dmuchane słomką żabki z zazdrosci na ten widok :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 22:23
Cytuję Esej:
Cytuję Sylwia:
Cytuję Marek:
No Siergiej, jak wracasz z gotóweczką, to trzeba jakiś flakon rozpracować, na dziewczynki pójść :)

No tak, cały Marek :D :D tylko kasa i laseczki :D :D :D


Kiedyś przeczytałem taki żarcik internetowy- temat dotyczył, czy brac mądrą, ale brzydką czy ładną,ale głupią. No i jeden komentator pisze tak- Pamiętam co tatko mi powiedział- bierz ładną, bo madrych brak :D

Także kasa i laseczki- interesują również mnie i tutejsze szacowne samcze towarzystwo :lol: takze Sylwio wiesz... ;-)

hahaha wiem, wiem..przecież żartuje sobie :D :D ja do tych pięknych nie należe :D a skoro mądrych brak to nic mi nie nie grozi :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-02 22:35
juz przez sam fakt, ze tutaj zawzięte toczysz z samcami boje, wskazuje ze sie wyłamujesz z tego schematu :lol: , a co do atrakcyjnosci fizycznej to...o gustach sie nie dyskutuje :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-07-02 22:39
Cytuję Esej:
juz przez sam fakt, ze tutaj zawzięte toczysz z samcami boje, wskazuje ze sie wyłamujesz z tego schematu :lol: , a co do atrakcyjnosci fizycznej to...o gustach sie nie dyskutuje :D

Boje? jakie boje? :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-07-02 22:42
ach przepraszam, oczywiscie taktyką salami próbujesz zmiękczać ich bezkompromisowe stanowisko :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 22:43
Cytuję Esej:
ach przepraszam, oczywiscie taktyką salami próbujesz zmiękczać ich bezkompromisowe stanowisko :lol:

Taktyką salami??? :D a co to jest? :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 22:44
Przepraszam Cię Esej, ale ja jestem bardzo grzeczną, pokorną dziewczynką :D :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-02 22:52
Cytuję Sylwia:
Przepraszam Cię Esej, ale ja jestem bardzo grzeczną, pokorną dziewczynką :D :lol:


Kto wierzy kobiecie sam sobie szkodzi :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 22:58
Cytuję Esej:
Cytuję Sylwia:
Przepraszam Cię Esej, ale ja jestem bardzo grzeczną, pokorną dziewczynką :D :lol:


Kto wierzy kobiecie sam sobie szkodzi :-)

A jak kobieta komuś wierzy, tez sama sobie szkodzi? :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-02 23:01
kobieta nie wierzy komuś, ale swoim emocjom ukształtowanym poprzez proces wychowania i patrzenia na ojca, stąd trwanie w zwiazkach z sadystami. U ludzi ( :lol: ) jest inaczej stykniecie sie z sadystą daje albo konieczność rozpierdolenia go albo ucieczki, ale nie trwania w nadziei ze sie go zmieni :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-07-02 23:15
Cytuję Esej:
kobieta nie wierzy komuś, ale swoim emocjom ukształtowanym poprzez proces wychowania i patrzenia na ojca, stąd trwanie w zwiazkach z sadystami. U ludzi ( :lol: ) jest inaczej stykniecie sie z sadystą daje albo konieczność rozpierdolenia go albo ucieczki, ale nie trwania w nadziei ze sie go zmieni :-)

Czyli szkodzi i sobie i innym:)Ojej
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-07-02 23:31
wiarai szkoda to odrebne zagadnienia
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-07-02 23:37
Cytuję Esej:
wiarai szkoda to odrebne zagadnienia

Odrębne, może tak, ale jednak w jakiś sposób na siebie oddziaływają:))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-02 22:52
Cytuję Sylwia:
Cytuję Esej:
ach przepraszam, oczywiscie taktyką salami próbujesz zmiękczać ich bezkompromisowe stanowisko :lol:

Taktyką salami??? :D a co to jest? :D


Sylwio, taktyka salami to inaczej Szalámitaktika :D

a najbardziej znanym tego obrazowym przykładem, który na pewno znasz jest ...wrzucanie żaby do garnka z letnia wodą i jej stopniowe podgrzewanie az żabka obezwładniona miłym cieplem po prostu ugotuje sie :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-07-02 22:57
hmm przykro mi, ale nie znam takiego przykładu :D ale słówko fajne Szalámitaktika :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-07-02 23:03
jak to nie znasz?! :o przeciez ten przykład to klasyka SR i EE!! ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2014-07-02 23:12
Cytuję Esej:
jak to nie znasz?! :o przeciez ten przykład to klasyka SR i EE!! ;-)

Tego pojęcia "Szalámitaktika " nie słyszałam, ale o sposobie na żabę słyszałam, ale nie stosowałam:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 22:53
A propo zmiękczania:)) raczej jestem zwolenniczką utwardzania :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-07-02 23:03
Cytuję Sylwia:
A propo zmiękczania:)) raczej jestem zwolenniczką utwardzania :D :D :D


Powiedzmy, ze teraz ja nie rozumiem :lol: czy mozesz to wyjaśnić?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 23:11
Cytuję Esej:
Cytuję Sylwia:
A propo zmiękczania:)) raczej jestem zwolenniczką utwardzania :D :D :D


Powiedzmy, ze teraz ja nie rozumiem :lol: czy mozesz to wyjaśnić?

Jak to? no utwardzania czyli spowodowania stwardnienia obiektu w celu uzyskania materiału genetycznego :D :D :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-02 23:17
a widzisz...zosta łas zdemaskowana!! :lol: a wiec chodzi tylko o materiał genetyczny i nic wiecej :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 23:19
Cytuję Esej:
a widzisz...zostałas zdemaskowana!! :lol: a wiec chodzi tylko o materiał genetyczny i nic wiecej :-)

no widzisz, zdemaskowałam się sama :D :D :D tylko przeoczyłeś jedną rzecz:) nie spytałeś do czego potrzebny ten materiał :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2014-07-02 23:22
podejrzewam ze do ogródka :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 23:28
Cytuję Esej:
podejrzewam ze do ogródka :lol:

Nie Esej, sprawdza się bardzo dobrze w kosmetyce :-) np. jako maseczka do twarzy :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-02 23:32
Sylwio...kto Ci tutaj w to uwierzy? :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2014-07-02 23:35
Cytuję Esej:
Sylwio...kto Ci tutaj w to uwierzy? :D

A co mnie to obchodzi:) ważne, że ja wiem jak działa :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Siergiej 2014-07-02 22:10
Cytuję Marek:
No Siergiej, jak wracasz z gotóweczką, to trzeba jakiś flakon rozpracować, na dziewczynki pójść :)


Pazdziernik , chcialem kiedys dodac post zebysmy wszyscy sie gdzies spotkali ,pogadali i tak dalej .Moze cos ciekawego bysmy wymyslili,rzadk o sie spotyka tylu inteligentnych ludzi w jednym wirtualnym(nie tylko) miejscu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Siergiej 2014-07-02 21:18
Cytuję Esej:
Siergiej, aktualnie wojewodztwo kujawsko-pomorskie, ale coraz blizej mi chyba do przeprowadzki nad morze, niedługo zreszta bede wiedział 8)

Cytuję Esej:
Siergiej, aktualnie wojewodztwo kujawsko-pomorskie, ale coraz blizej mi chyba do przeprowadzki nad morze, niedługo zreszta bede wiedział 8)


Ja aktualnie na wyspach w UK ,ale zamierzam wrócić do PL z odłożona gotóweczka :) Nie ma sprawy za dwa miechy bede spowrotem takze mozemy sie umuwic na spotkanko ,tylko musisz mi podac dokladny adres itp ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2014-07-02 22:21
cały czas jestesmy w kontakcie poprzez stronę, jak bede szczegóły jakies to mozna nawet wybrac jakies neutralne odległościowo dla wszystkich miasto zeby sie ustawic :lol: chociaz moim marzeniem jest taki wyjazd, jak robia sobie Angole- po odłozeniu kaski gdzies zagranicę np. Tajlandia albo Brazylia :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Siergiej 2014-07-02 22:31
Cytuję Esej:
cały czas jestesmy w kontakcie poprzez stronę, jak bede szczegóły jakies to mozna nawet wybrac jakies neutralne odległościowo dla wszystkich miasto zeby sie ustawic :lol: chociaz moim marzeniem jest taki wyjazd, jak robia sobie Angole- po odłozeniu kaski gdzies zagranicę np. Tajlandia albo Brazylia :lol:


Dokladnie,dalek o w spokoju przegadac i sprawdzi w praktyce pare pomysłow :) Ja zastanawiam sie na co przeznaczyc oszczedzone pieniadze; Nie chce mi sie juz siedziec na wyspach a przepic tez nie chce :) Takze pozostaje inwestycja i drobne wakacje rzecz jasna...:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 15:40
Dziś zbierałam do dużej miski pierwsze spadłe w ogrodzie wczesne jabłka.

W domu, patrząc na mrówki wyłażące na brzeg naczynia i łażące wokół brzegu jak po stadionie, pomyślałam, że jesteśmy chwilami jak te proste mrówki - zamiast zatrzymać się, rozejrzeć, pomyśleć i zleźć na dół - ciągle leziemy z głowami zadartymi do góry, bo wydaje nam się, że wyżej to lepiej.
Tymczasem, gdy w porę nie zleziemy w dół, do swojego prawdziwego świata, którego tak naprawdę szukamy, mamy jedynie szanse na bycie rozgniecionymi bez litości cudzymi paluchami.

Mi udało się zejść. Dość późno zaskoczyłam, gdzie jest mój świat, ale udało mi się zejść.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Atx 2014-07-01 16:51
Bardzo ciekawy dokument o zmianach funkcjonowania mózgu video.anyfiles.pl/M%C3%B3zg+zmienia+si%C4%99+sam./Nauka+i+technologia/video/69022
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Kotek 2014-07-01 17:13
Cóż w kwastii "grup" i przynależności, nie jestem anarchistą - więc uważam że w grupie można więcej. ALE !!! więcej nie znaczy lepiej - grupa może być możłiwością osiągnięcia pewnych "korzyści" (określonych celów) niestety nic za nic. I tu dochodzi w/gmnie do pytania - czy prostytucja w celu odiągniecia korzyści ? - czy - jestem "zajebisty"dam rade sam ?

Wiadomo że wielu spraw bez przynależności nie załątwimy. Indywidualizm - w niektórych sytuacjach, moim zdaniem ma ogramną cenę.
Niestety :) w kwestiach damsko-męskich "lojalności" jak zawsze masz rację.

Tak czy siak mimo tego że : jesteś płytki, żałosny i nikt nie poda Ci szklanki whysky na starość :) w 95% twoja argumentacja kładzie na kolana, za co dziękuję.

(dopisał bym więcej - le jestem już troszkę nabąblowany :) )
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-07-01 23:23
Cytuję Kotek:
Cóż w kwastii "grup" i przynależności, nie jestem anarchistą - więc uważam że w grupie można więcej. ALE !!! więcej nie znaczy lepiej - grupa może być możłiwością osiągnięcia pewnych "korzyści" (określonych celów) niestety nic za nic. I tu dochodzi w/gmnie do pytania - czy prostytucja w celu odiągniecia korzyści ? - czy - jestem "zajebisty"dam rade sam ?

Wiadomo że wielu spraw bez przynależności nie załątwimy. Indywidualizm - w niektórych sytuacjach, moim zdaniem ma ogramną cenę.
Niestety :) w kwestiach damsko-męskich "lojalności" jak zawsze masz rację.

Tak czy siak mimo tego że : jesteś płytki, żałosny i nikt nie poda Ci szklanki whysky na starość :) w 95% twoja argumentacja kładzie na kolana, za co dziękuję.

(dopisał bym więcej - le jestem już troszkę nabąblowany :) )


Samemu wielkich rzeczy nie zrobimy - ale czy jest to nam potrzebne do szczęścia? Czy to nasz cel, czy może stado nam te marzenia o byciu wielkim zaprogramowało?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-07-02 14:03
Cytuję Marek:
Samemu wielkich rzeczy nie zrobimy - ale czy jest to nam potrzebne do szczęścia? Czy to nasz cel, czy może stado nam te marzenia o byciu wielkim zaprogramowało?


Marku, a czy masz jakiś sposób, aby odróżnić, co jest naszym programem biologicznym, a co programem wgranym przez stado? Bo to chyba bardzo ważne - bo walka z programem wgranym przez biologię jest raczej skazana na porażkę, połączoną z cierpieniem podczas tej nieudanej walki.

Ja jestem mało stadny, bo raczej rzadko szukam sobie towarzystwa stada - głównie przebywam sam, lub w towarzystwie jednej osoby (nie "drugiej połówki" - po prostu w jednym momencie jedna osoba - na towarzystwo kogoś innego będzie czas o innej porze/w innym dniu), czasami towarzystwo kilku osób na raz, rzadziej grupy większej niż 15.

Ale są ludzie bardziej stadni. Powiedzmy - kibice Legii czy innej drużyny piłkarskiej. Czy w ich przypadku walka ze swoim, prawdopodobnie biologicznym, silnym instynktem stadnym ma jakikolwiek sens?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-07-02 14:40
Cytuję Ambroży:
Cytuję Marek:
Samemu wielkich rzeczy nie zrobimy - ale czy jest to nam potrzebne do szczęścia? Czy to nasz cel, czy może stado nam te marzenia o byciu wielkim zaprogramowało?


Marku, a czy masz jakiś sposób, aby odróżnić, co jest naszym programem biologicznym, a co programem wgranym przez stado? Bo to chyba bardzo ważne - bo walka z programem wgranym przez biologię jest raczej skazana na porażkę, połączoną z cierpieniem podczas tej nieudanej walki.

Ja jestem mało stadny, bo raczej rzadko szukam sobie towarzystwa stada - głównie przebywam sam, lub w towarzystwie jednej osoby (nie "drugiej połówki" - po prostu w jednym momencie jedna osoba - na towarzystwo kogoś innego będzie czas o innej porze/w innym dniu), czasami towarzystwo kilku osób na raz, rzadziej grupy większej niż 15.

Ale są ludzie bardziej stadni. Powiedzmy - kibice Legii czy innej drużyny piłkarskiej. Czy w ich przypadku walka ze swoim, prawdopodobnie biologicznym, silnym instynktem stadnym ma jakikolwiek sens?



Z mojego doświadczenia wiem, że pomóc w tym rozróżnieniu może tylko świadomość - czyli obserwacja każdej naszej myśli, uczucia. Wtedy sam poznajesz co jest czym. Coś co Cię napędza do pieniędzy, sukcesu, bycia wielkim, pokazania się w super aucie rodzinie i znajomym - jest nie Twoje. Bo to tylko maski, a pod nią jest coś wspaniałego, co daje Ci więcej niż błyskotki i bezustanne pragnienia.

Instynkt stadny nie jest biologiczny moim zdaniem - jest złudnym spokojem, nakładanym na pełne lęku ludzkie osobowości. Ktoś kto jest świadomy, do stada kiboli należeć nie powinien, bo by tego nie chciał. Stado za dużo zabiera a za mało daje, człowiek świadomy to wyraźnie czuje i widzi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dzimi 2014-07-01 17:24
A tu podaję link do piosenki bardzo dobrze opisującej po co jest wojna. Słowa są Julka Tuwima, wykonanie też świetne:

http://www.youtube.com/watch?v=7wChlvZbXjY
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2014-07-01 23:22
Cytuję dzimi:
A tu podaję link do piosenki bardzo dobrze opisującej po co jest wojna. Słowa są Julka Tuwima, wykonanie też świetne:

http://www.youtube.com/watch?v=7wChlvZbXjY


Świetne, znam to ale dzięki :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Max 2014-07-01 22:59
Ja Panowie mam 25 lat ale malo zylem,zawsze balem sie sprobowac nowych rzeczy ,ogolnie jestem typem samotnika ,malo wychodze a jak juz to pozniej mam moralniaka.Mam ogromny dystans do wszystkich ludzi ,ciezko mi sie zaprzyjaznic z kims ,ciagle szukam kogos bo czasami samotnosc zajebiscie doskwiera.Ostat nio zaczalem wychodzic ,zapoznawac sie ale nadal w sobie czuje bol i obawe przed krzywda ...Co robic w takiej sytuacji?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2014-07-01 23:19
Cytuję Max:
Ja Panowie mam 25 lat ale malo zylem,zawsze balem sie sprobowac nowych rzeczy ,ogolnie jestem typem samotnika ,malo wychodze a jak juz to pozniej mam moralniaka.Mam ogromny dystans do wszystkich ludzi ,ciezko mi sie zaprzyjaznic z kims ,ciagle szukam kogos bo czasami samotnosc zajebiscie doskwiera.Ostatnio zaczalem wychodzic ,zapoznawac sie ale nadal w sobie czuje bol i obawe przed krzywda ...Co robic w takiej sytuacji?


Podbić samoocenę, masz na tej stronie darmowe, kompletne info. Możesz zabrać się do roboty, albo odtwarzać w nieskończoność smutną historyjkę o swoich wzorcach podświadomych.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # emeb 2014-07-02 00:11
Wychodzić nadal i nie brać na serio tego wszystkiego do siebie - to i krzywda ci się nie stanie. Chyba za bardzo się przejmujesz zdaniem innych - stąd ta nieśmiałość. I jak już złapiesz jakąś grupę znajomych, to na boga! - nie podlizuj się i nie rób z siebie błazna. Z doświadczenia ci powiem, że salonowy wesołek ma niewielu przyjaciół.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Ambroży 2014-07-02 14:27
Cytuję Max:
Mam ogromny dystans do wszystkich ludzi ,ciezko mi sie zaprzyjaznic z kims ,ciagle szukam kogos bo czasami samotnosc zajebiscie doskwiera.Ostatnio zaczalem wychodzic ,zapoznawac sie ale nadal w sobie czuje bol i obawe przed krzywda ...Co robic w takiej sytuacji?


Warto wychodzić do ludzi, ale wcześniej zastanawiając się, czy ludzie do których wychodzisz do Ciebie pasują. Nie polecałbym Tobie próby wejścia w grupę np. kibiców piłkarskich, czy nawet w grupę osób uprawiających sport drużynowy (chyba że uwielbiasz ten sport; bo szanse znalezienia towarzystwa, które będzie Tobie pasować są małe - przerabiałem to - nie czułem się w tej grupie źle, ale pod względem towarzyskim to zdecydowanie nie był szczyt marzeń). Tak samo nie polecam chodzenia klubów (tych z muzyką).

Polecam sporty indywidualne, jak bieganie, a jeśli nie możesz/nie lubisz biegania, to zorganizowane wycieczki piesze. Tam znajdziesz ludzi podobnych sobie. Jeśli mieszkasz w dużym mieście, to możesz też znaleźć jakąś grupę "ghetto workout" (ćwiczenie na drążkach na świeżym powietrzu). Nawet jeśli będziesz prezentował marny poziom, to i tak wszyscy w grupie będą Cię szanowali, za sam fakt, że ćwiczysz to co oni.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Max 2014-07-02 16:22
Cytuję Ambroży:
Cytuję Max:
Mam ogromny dystans do wszystkich ludzi ,ciezko mi sie zaprzyjaznic z kims ,ciagle szukam kogos bo czasami samotnosc zajebiscie doskwiera.Ostatnio zaczalem wychodzic ,zapoznawac sie ale nadal w sobie czuje bol i obawe przed krzywda ...Co robic w takiej sytuacji?


Warto wychodzić do ludzi, ale wcześniej zastanawiając się, czy ludzie do których wychodzisz do Ciebie pasują. Nie polecałbym Tobie próby wejścia w grupę np. kibiców piłkarskich, czy nawet w grupę osób uprawiających sport drużynowy (chyba że uwielbiasz ten sport; bo szanse znalezienia towarzystwa, które będzie Tobie pasować są małe - przerabiałem to - nie czułem się w tej grupie źle, ale pod względem towarzyskim to zdecydowanie nie był szczyt marzeń). Tak samo nie polecam chodzenia klubów (tych z muzyką).

Polecam sporty indywidualne, jak bieganie, a jeśli nie możesz/nie lubisz biegania, to zorganizowane wycieczki piesze. Tam znajdziesz ludzi podobnych sobie. Jeśli mieszkasz w dużym mieście, to możesz też znaleźć jakąś grupę "ghetto workout" (ćwiczenie na drążkach na świeżym powietrzu). Nawet jeśli będziesz prezentował marny poziom, to i tak wszyscy w grupie będą Cię szanowali, za sam fakt, że ćwiczysz to co oni.


Ambrozy planuje zapisac sie na boks,miesiac temu zapisalem sie na silownie...Takz e moze byc ciekawie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ambroży 2014-07-02 23:59
Cytuję Max:

Ambrozy planuje zapisac sie na boks,miesiac temu zapisalem sie na silownie...Takze moze byc ciekawie :)


Nie mam doświadczenia z boksem, ale siłownia to dobre rozwiązanie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Max 2014-07-01 23:06
Czesto jest tak ze potrafie byc niesamowicie pewny siebie i podrywam takie laski ze szok...A czasami jestem w sobie skryty jakby cala pewnosc siebie uciekal ,ulotnila sie w powietrze.Nigdy nie mialem znajomych ,kumpli ...Zawsze mnie wykorzystywali bo mialem niska samoocene i wchodzilem im w dupe tzn; wozilem po miescie (tankowalem ja) Oni nigdy nie placili,bylem kierowca tylko a sam sobie wmawialem ze mnie lubia i szanuja ...Myslalem ze jak bede im wchodzil w tylek to bede mial kumpli ale wyszlo odwrotnie.Boje sie czesto sam cos zaproponowac ,jakies wyjscie bo uwazam ze ja musze wszystko pozniej robic i boje sie ze ktos kogo zaprosilem bedzie niezadowolony.. .Zawsze zazdroscilem innym ze razem jezdzili na wakacje a ja sam nie umialem,mam dziwny skryty i ogromnie zdystansowany charakter,boje sie krzywdy,odrzuce nia i bolu z ty zwiazanych ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Siergiej 2014-07-02 12:13
Ja dzis wracam do UK ,kurwa ciezko mi opuszczac moje rejony.Ale coz ..jak trza to trza :) Jednak czasem pieniadze to nie wszystko...Wroc e do Polski z moim kapitalem ,tylko w co tu zainwestowac.Co do UK to miejsce na zarobek dla mnie i powrot nigdy nie chce tam zostac ...Czesto tesknota za krajem i obczyzniana samotnosc doskwiera ,trzymam sie; Zadnych nalogów i tym podobne ;) Mial ktos podobne odczucia ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Adam2 2014-07-03 00:45
Cześć, Marku.

Często w twoich felietonach przewijają się wzmianki o klątwach. Mógłbyś rozwinąc ten temat albo przekierować do konkretnego felietonu? Bynajmniej nie mam zamiaru nikogo przeklinać. Po prostu zastanawia mnie czy istnieją na tym świecie jakieś "moce nadprzyrdzone"? W jaki sposób interpretować te klątwy i jak się przed nimi uchronić?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # prace na zamówienie 2017-06-03 13:49
Hmmm, ciekawe. Czekam na więcej

Check out my site - prace na zamówienie
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # BestJina 2018-10-28 19:31
I see you don't monetize your page, don't waste your traffic, you can earn additional bucks
every month. You can use the best adsense alternative for
any type of website (they approve all websites), for more details
simply search in gooogle: boorfe's tips monetize your
website
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd