Najnowsze felietony

czwartek, 14 czerwiec 2012 22:40

Na zdrowie!

Napisał 

Poziom wiedzy przeciętnych ludzi o zdrowiu, jest porażający. Naiwne i magiczne myślenie "jakoś to będzie" i wiara że tabletka załatwi sprawę, jest w narodzie bardzo popularne; podobnie jak wiara wyzwolonych seksualnie szesnastek, że gdy po seksie poskaczą na piętach, to nie będzie dziecka. Myślenie tego typu prowadzi do przerażających i odrażających scen w szpitalach.

 

Wyjący i skowyczący z bólu ludzie, amputowane kończyny, tragedie i smród kału. Zdecydowanej większości tego niepotrzebnego cierpienia, można by uniknąć. Z taką motywacją piszę ten felieton. Poruszam w nim zaledwie cień zagadnienia zdrowia, i zamieszczam najważniejsze porady zdrowotne, a także serdecznie zachęcam do późniejszej eksploracji tego bardzo ciekawego tematu, jakim jest nasze zdrowie. Na pewno na tym nie stracimy, ba! ale i zyskamy.

 

Mało jest ludzi którzy chcą czegoś się dowiedzieć, ot tak sami z siebie zrobić coś dla swojego ciała. Nasze ciało to jedyna rzecz jaką naprawdę posiadamy. Proszę zauważyć że wszystko co istnieje, każda społeczna struktura, to tylko ożywione ciała które się na coś umawiają. Firma, wojsko, organizacja, religia, państwo; to ciała ludzkie wierzące że istnieją w tej strukturze, organizacji. Gdy szwankuje ciało, umysł staje się często ciemny, przerażony, tępy. Wystarczy wiedzieć jakie ludzie mają sny po wieczornym, obfitym posiłku, by wiedzieć jaki wpływ na jakość naszych przeżyć emocjonalnych, ma to co jemy.

 

                                   Tak proste, że nikt o tym nie wie

 


Współczesna medycyna poczyniła gigantyczne kroki, w kierunku odkrycia niektórych tajemnic ludzkiego organizmu; i chwała jej za to. Jednak im więcej jako ludzie wiemy o sobie, tym więcej powstaje pytań i pojawiają się coraz potężniejsze zagrożenia. Nauka jest wspaniała, jednak wiem że nawet lekarze ciężko chorują, i nie potrafią sobie poradzić z wieloma przykrymi chorobami. Czytając książkę Profesora Tombaka, byłem zaskoczony jego niektórymi przepisami. Moja wrodzona podejrzliwość mówiła mi tak: skoro to są takie proste zasady (by odzyskać zdrowie) to dlaczego nikt tego nie stosuje? mam dwóch przyjaciół lekarzy, a także ciocię wspaniałą lekarkę która ma pięćdziesiąt lat (!) doświadczenia w zawodzie, więc dzwoniłem, pytałem, i wszystko co pisał Tombak było potwierdzane. Wyczułem też jakby u przyjaciół zdziwienie, jakby dopiero w momencie gdy o to zapytałem sobie pewne proste rzeczy uświadomili. Lekarze którzy poznawali pewne zasady na pierwszym roku studiów, nie używali ich, ginęły one w obfitym strumieniu wiedzy jaki jako studenci musieli przyswoić. Wyjątkiem jest moja ciocia która te zasady stosuje, ale to wyjątkowa osoba o bardzo przenikliwym umyśle.  Ludzie i lekarze tych zasad nie stosują, ponieważ dopóki choroba człowiekowi nie złamie życia, nie myśli się o tym. Alarm podnosi się przeważnie wtedy, gdy już jest za późno.

 


Tu muszę się Państwu pochwalić. Od najmłodszych lat chciałem zostać lekarzem. Niestety na widok pępka czy żył niemal mdleję, a także moich rodziców nie było stać na studia, więc nie wchodziło to w grę. Niemniej od kiedy pamiętam, byłem obłożony książkami szczególnie z dziedziny naturalnego leczenia, ale nie gardziłem anatomią czy innymi dziedzinami wiedzy. Bardzo też interesowała mnie mechanika chociażby samochodu, uwielbiałem poznawać zasady działania silników. Do tej pory mam żal do ojca; jako młody dzieciak, ucząc się jak działają przełożenia, wpadłem na pomysł skrzyni biegów bezstopniowej i nawet ją w prymitywny sposób zaprojektowałem. Ojciec mnie zignorował, a po latach gdzieś wyczytałem że takie skrzynie się projektuje. Tak to jest jak dziecko ma pomysły, które się wyśmiewa zamiast o nich porozmawiać, wykazać ich fantastyczność i bawić się nimi. Swego czasu prowadziłem takie intymniejsze rozmowy z ludźmi. Sami byliśmy zdziwieni gdy okazywało się że w dzieciństwie wiele dzieci miało fantastyczne pomysły. Jednak zdroworozsądkowi rodzice, wszystko upieprzali w błocie drwiny i ironii, zamiast wspomagać i aktywizować dziecięcą wynalazczość. Za takim działaniem przemawia nie tylko głupota rodzica, ale też zazdrość że dziecko będzie mądrzejsze od rodziców, że będzie "wyżej srało niż dupę miało"; niech zostanie niewolnikiem, po co ma odkrywać tajemnice, bawić się, poznawać otaczający nas świat? niech zostanie pracownikiem marketu za tysiąc dwieście brutto i mieszka do usranej śmierci z rodzicami, żeby podać szklankę wody na starość.

 

                                        Zdziwilibyście się 

 

Zdziwilibyście się, jak wiele ludzi których można sklasyfikować jako durni, w dzieciństwie tryskało inteligencją i miało wspaniałe pomysły. Zostali stłamszeni, wyśmiani, zablokowali więc swoją inteligencję by nie wkurwiać rodziców - bogów. Bo dla małego człowieczka rodzic jest bogiem; ubiera, daje jeść, może ukarać albo nagrodzić. Z potencjalnego badacza, człowieka spełnionego, wyrasta zazdrosny, pełen kompleksów i lęków człowiek, który sam swoje dziecko upierdoli na starcie, motywując to, jakżeby inaczej, dobrem tego dziecka. Często Panie mają problem ze zrozumieniem tego, że największą radością człowieka jest tworzenie, wymyślanie, kreowanie. To Boska zabawa, dająca człowiekowi spełnienie i nieopisaną rozkosz. I ta rozkosz życia jest zamieniana na tępe wkuwanie, podczas kiedy świat zdobywają twórcy, marzyciele, a nie małpy które wkopiowały sobie w głowę tysiąc książek. Moje credo życiowe? wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza. A przepraszam, to Einstein powiedział. Ale kura domowa której jedynymi ambicjami jest lepienie pierogów, wie lepiej od Einsteina. Wszystko wie lepiej, taka mądra jest. Tylko dziecka szkoda.

 


Dziecko chcące skonstruować rakietę kosmiczną nie jest debilem jak twierdzą rodzice, tylko ma zapał. I ten zapał mądry rodzic powinien świadomie i bezwzględnie wykorzystać, by dziecko miało pasję naukową, bo to wspaniała sprawa. Chcesz zrobić rakietę synku? proszę bardzo, tatuś bierze zasiłek z mopsu i idziemy do sklepu po części do rakiety. W trakcie konstruowania rakiety ze sznurka, desek i gwoździ, można się wiele nauczyć, a ile jest przy tym radosnych pisków i zabawy. Pamiętam jak z młodszymi braćmi którymi się opiekowałem jak wujek z ciocią wyjeżdżali, bawiliśmy się; godzinami wymyślałem bajki i oszukiwałem braci, tak by było zabawnie i wesoło. Był więc DJ kabanos, Dr majordomus, dr dupahuj i szereg innych zabawnych, wykreowanych przeze mnie herosów, którzy walczyli ze złem albo z dobrem, w zależności kto więcej im zapłacił. Zabawa z dziećmi pokazuje na ile masz w sobie wyobraźni. Ja bardzo się lubię bawić z dziećmi, sam nim zresztą w pewnym sensie jestem, i mam nadzieję że długo zostanę. Bycie poważnym dorosłym "Hej! ja tu robię coś Bardzo Ważnego", to skurwienie się na całej linii. Człowiek staje się taki poważny i odpowiedzialny, że zatraca wszelką wyobraźnię, intuicję i miłość. Wróćmy jednak do tematu głównego.

 

                                              Do dupy

 

Najważniejsza sprawa, bez której wszystko inne jest, nomen omen, do dupy. To niekulturalne twierdzenie za chwilę nabierze nowego wymiaru i soczystego aromatu, obiecuję.


Każda dieta, każdy nowy styl życia jaki pragniesz prowadzić zakładając zmianę stylu odżywiania, bez lewatywy praktycznie nie ma większego sensu. Jelito na całej swojej długości posiada zgięcia, w których gromadzą się kamienie kałowe i szereg różnych skarbów (są to niestrawione grudki pokarmów, za każdym posiłkiem coś się dolepia stwarzając efekt "śnieżnej kuli") Te toksyny zatruwają nasz organizm. Tak drodzy Państwo; wasze ciała są zatrute gównem. Wzięcie środka przeczyszczającego nic nie daje. Ot, przez rurę przelecą różne pieszczochy, i tyle. Załomki są zamknięte, i nie wystarczy powiedzieć "Sezamie otwórz sie" czy delikatnie pukać i prosić o wpuszczenie, a nawet czule się rozpłakać chcąc wzbudzić współczucie. Trzeba tam się bezlitośnie włamać, taranem ciepłej wody otworzyć bramy piekieł, z których wydostaną się przeróżne demoniczne niespodzianki. Jak rozpoznać złego ducha dupy? "Po zapachu ich poznacie". Krótko mówiąc, trzeba ciśnieniem wody, mechanicznie zadziałać na załomki i ścianki jelita, by z nich odkleił się i wypadł kamień kałowy (a także pasożyty, pleśń, produkty fermentacji). Nie ma innej zastępczej terapii, nie ma innej możliwości. Dopóki tego nie zrobisz, dopóty będziesz stale zatruwać własny organizm, a dobre i zdrowe jedzenie, nie będzie odpowiednio wykorzystane przez obciażone brudami jelito. Z czasem kilkanaście kg (!) kamieni złogów kalowych wypchnie ze swojego miejsca inne organy wewnętrzne, powodując zmniejszenie powierzchni oddechowej płuc, i szereg chorób całego ciała.

 

Tak więc podstawą jest robienie sobie lewatywy. Profesor Tombak poleca pierwszy tydzień codziennie, drugi i trzeci tydzień co dwa dni, czwarty - dwa razy w tygodniu. Tylko wtedy oczyścicie Państwo swoje jelito, i przestaniecie zatruwać swoje ciało. Jest to wstęp do zdrowego trybu życia. Oczywiście rozumiem wątpliwości, jakie Państwo na pewno czują. Zabieg kojarzy się ze smrodem, obrzydliwościami. Lecz są one tylko na początku, później zanikają co można samemu wyczuć. Chodząc i funkcjonując z zapchanymi jelitami, nie odczuwacie obrzydzenia? to wszystko jest w was, i psuje wam zdrowie, zabiera dobry nastrój i dużą ilość życiowej energii. Gdy zrezygnuje się z lewatywy, człowieka czeka ciężkie życie, i olbrzymie ilości leków na starsze lata. Wszystko będzie "siadać", to tylko kwestia czasu. Nie chodzi tu nawet o choroby; rezygnując z lewatywy, rezygnują Państwo z wysokiej jakości życia, lekkości, radości, lekkiego, głębokiego snu. Można żyć z ciągłymi zaparciami, wzdęciami, bólami i chorobami, ale po co? po lewatywie znikają pryszcze, wzdęcia, zaparcia, brzydki oddech, śmierdzący pot, spada masa ciała, zmniejsza się obwód brzucha, i masa innych objawów chorobowych. Im gorszy stan ciała, im bardziej jest zatrute, tym Twoje szanse na pozytywny rozwój duchowy spadają. Nie ma rozwoju duchowego i chorego ciała.

 


                                          Naj Naj Największe Błędy

 

Pan Bóg Ci wybaczy. Tatuś z mamusią także. Ja też Ci wybaczę jeśli nie czytasz mnie codziennie i nie komplementujesz, chociaż z trudem. Ale Twoje ciało Ci nie wybaczy. Pan Bóg to tylko hipoteza, niezależnie od wzajemnie mordujących się zwolenników różnych wiar na jej temat, rodzice kiedyś umrą, ja jestem wprawdzie sympatycznym, seksownym i przystojnym chłopakiem, ale dla Ciebie przede wszystkim bytem wirtualnym. A z ciałem jesteś zawsze, we śnie i na jawie, w szczęściu i nieszczęściu, zdrowiu i chorobie. Twoje ciało jest Ci bliższe niż żona, i powinieneś je znacznie lepiej traktować. Małżonka gdy jej kupisz na urodziny rozrusznik do swojego auta, zagryzie zęby i uda radość; ciała jednak tak nie orżniesz, ono się zbuntuje. Małżonce powinieneś zrobić kolację ze świecami i szampanem, a w prezencie dać miłe komplementy i piękne kwiaty, finiszując całą nocą upojnej rozkoszy. Swojemu ciału podobnie; oczyścić je z brudów (tak jak oczyszczasz ten chlew pełen butelek po piwie zwany mieszkaniem przed uroczystą kolacją) i dać smaczne, zdrowe jedzenie, by upojnych chwil z prawowitą połowicą, nie przerwał bieg do toalety gdy zepsute małże pragną się wydostać buzią i pupą. Traktuj swoje ciało z szacunkiem, ponieważ jest tego warte. Jeśli nie szanujesz swojego ciała, to kto będzie Cię szanował? jeśli najbliższe sobie ciało traktujesz jak tanią kurwę, tak właśnie będą Cię inni traktowali. Bo czy będziesz mnie szanować, jeśli nie szanujesz swojego ciała, milion razy ważniejszego dla Ciebie niż ja? Podążaj ukochany czytelniku razem ze mną, by poznać największe błędy żywieniowe.

 


1. Podstawowym i niezwykle brzemiennym w skutki błędem, jest mieszanie jedzenia. Jak wiedzą Ci którzy na imprezie mieszali alkohol, po krótkim okresie ekscytacji kiedy z ponuraka i milczka zmieniasz się w szalonego wodzireja, następuje piekło na ziemi. Podobnie jest z jedzeniem. Ludzie uważają, że po zjedzeniu zupy nakładając na talerz pysznego schaboszczaka, bardzo polecaną surówkę, ziemniaczki z sosem a wszystko popijane zdrowym kompotem, i na koniec jedząc BIO deser jedzą zdrowo. Tymczasem szkodzą sobie w bardzo poważny sposób; każda z części obiadu jest trawiona w zupełnie inny sposób, i jeśli są wszystkie razem w żołądku, zamiast posiłku organizm dostaje silnie toksyczną breję. Nie dość że mało skorzystamy z takiego obiadu, to jeszcze żeby sobie poradzić z truciznami, organizm wyciągnie wapń z zębów i kości by uzupełnić swoje braki. Pojawianie się zaparć, wzdęć, wszelkiego rodzaju bóli a w efekcie chorób, to skutek nieprawidłowego łączenia pokarmów. Zapamiętajmy:


Mięso tylko z warzywami.


Makaron, ziemniaki, kasza; tylko z warzywami.


Kanapka; chleb tylko z warzywami.

 

Tylko wtedy istnieje możliwość dobrego trawienia pokarmów. Kanapka z pomidorem i ogókiem, brawo! ale dodaj ser żółty, i zrobisz sobie z posiłku wewnętrzną bombę zegarową. Lubisz ser żółty? proszę bardzo, ale bez chleba, tylko z warzywami.

 

2. Drugim błędem jest popijanie posiłków. Nawyk ten sprawia że jedzenie nie zostaje dobrze strawione (kwasy zostają rozcieńczone) a często ta breja zostaje zmyta do dwunastnicy gdzie może spowodować jej owrzodzenie.

Jak działać: pić minimum godzinę po posiłku, albo co najmniej dwadzieścia minut przed nim. Każdy łyk trzymać chwilę w ustach, nie pić jak opętany; w ustach płyn zostaje poddany pierwszemu etapowi trawienia. Pij na Tuska; niech nic nie zostanie, rozłóżcie na łopatki wszystko co się da.

 


3. Jedzenie słodyczy. Najczęściej w krajach gdzie dostęp do słodyczy jest łatwy, pojawia się epidemia cukrzycy.

 

Wszelkiej maści nadopiekuńcze mamusie i babunie, które ze zdrowego dziecka robią zapasionego wieprzka, cel docinków i kuksańców wszystkich w klasie, powinny być edukowane szpicrutą. Dając mu słodycze, skazują go na ciężkie choroby, i wielkie cierpienie w przyszłości; a także zabierają szansę na normalne dzieciństwo z kolegami, związki z dziewczynami, uprawianie sportu. Miłość musi być mądra, inaczej jest mordercza. Cukier nie tylko powoduje próchnicę, cukrzycę i nadwagę, on niszczy całkowicie Twoje zdrowie. Co z matczynej miłości, kiedy będą Ci amputowali stopę, tzw "stopę cukrzycową"? w Polsce ciemnota cukierek i słodkości uważa za największy prezent dla dziecka. To ciemna postprlowska mentalnie rasa, która znajdzie na wszystko czas tylko nie na to, by poczytać jak organizm dziecka reaguje na cukier. A reaguje fatalnie. W Szwecji dziecko dostaje słodycze raz na tydzień, panuje tam wysoka kultura kulinarna. Jak widzę te wszystkie kochane mamuśki z dupami jak szafa trzydrzwiowa, które wmuszają w dziecko bułeczki, coca colę, drożdżówki i cukiereczki, mam ochotę zrobić im lewatywę a,la Szwejk, z tłuczonego szkła. Ciemne, pełne ignorancji, zurbanizowane krówska, emocjonalne golemy. Rozumiem moich rodziców i dziadków, oni tych zasad żywienia nie znali, ja także ich nie znałem. Ale w dzisiejszych czasach książka Tombaka kosztuje trzydzieści złotych, myślę że to mała kwota w porównaniu do wydatków na leki, jakich w późniejszym czasie unikniemy.

 

4. Przeżuwanie. Każdy kęs żujemy co najmniej czterdzieści razy. Dzięki temu pokarm trafia do żołądka porządnie pogryziony, a także został zapoczątkowany proces trawienia (w ślinie są enzymy trawiące węglowodany)

 

5. Mleko. Wcale nie jest zdrowe, chociaż polecają je sportowcy. Polecają za pieniądze, albo nie wiedzą, sportowiec jest dobry w sporcie, nie w biochemii; mówi co mu każą. Mleko to trucizna zawierajaca kazeinę, składnik kleju. Kazeina jest potrzebna cielakom by rosły im rogi, a mój prawdziwy czytelnik, powinien mieć rogi które dumnie nosi, jako pokaz doświadczenia życiowego. I ja noszę rogi, ufundowane mi przez piękną blond anielicę. Skoro mam rogi, kazeina mi niepotrzebna. Masz po mleku sraczkę? gazy? chlusta Ci z tyłka brązowawa nazistowska ciecz a Twoje gazy są jak pioruny w porze monsunowej? małżonka (chwiejąc się i zataczajac) ucieka z pokoju i otwiera szeroko okno? to nie pij mleka. Ja nie piję i żyję.

 

6. Papierosy. Tu nie ma sensu o tym pisać, prawie wszyscy wiemy co powoduje w ciele papieros. Jeśli nie możesz (na razie) rzucić palenia, koniecznie pij soki z marchewki i cytryny; jeden papieros niszczy 25mg witaminy C.

 

7. Uzębienie. Koniecznie musisz zadbać o zęby. Chore zęby uwalniają toksyny do organizmu. Odwiedzaj tylko dobrego stomatologa, co najmniej trzy razy w roku.

 

8. Mięso. Ogranicz, nie zakwaszaj organizmu. Codzienna ilość białka której potrzebuje organizm, dostarcza 100 gr orzechów laskowych.

 

9. Pieczywo. Szczególnie świeżutkie mniam mniam. Zrezygnuj, ja bez tego nie wyobrażałem sobie życia, a teraz już trzy miesiące bez niego; i nie czuję potrzeby używania go. Zupełnie. Najgorsze są pierwsze trzy dni.

 

                                           Zdrowe

 

1. Umiar we wszystkim zdrowym. Nawet najzdrowsze rzeczy, w nadmiarze spowodują rozstrój i wprowadzą chaos w stabilne i uporządkowane życie komórkowe. Nie przejadać się, wstawać od stołu głodnym.

 

2. Soki warzywne. Najzdrowszy i bardzo modny, to pity na świeżo sok marchewkowo jabłkowy, zrobiony w sokowirówce. Pijąc soki, pamiętamy o tym by zachować odstępy z posiłkami. Profesor Tombak nazwał marchewkę królową warzyw, ze względu na jej zdrowotne walory. A ja ją nazywam carycą Katarzyną; bo mam ciągle na nią ochotę. Sok ten jest pyszny. Polecam osobiście. Ważne! sperma po ww. soku staje się słodka, co na pewno docenią wdzięczne mi Panie, małżonki, konkubiny, kochanki i dziewczyny moich czytelników. Proszę pamiętać że sok nadaje się do picia do 4h po jego przygotowaniu. Sok z buraków (bardzo zdrowy) pijemy po trzech godzinach od jego zrobienia.

 

3. Wyciskamy sok z cytryny (na początek jednej, dwóch dziennie) i pijemy, szybko płucząc usta albo popijając czymś (kwas cytrynowy niszczy zęby) Sok z cytryny kwaśny jest tylko w ustach, w ciele działa pro zasadowo. Jest go ciężko wypić, jednak z czasem można się przyzwyczaić. Ja piję zatykając nos.

 


                                             Urynoterapia

 

Zanim uśmiechniesz się ironicznie, wiedz że w Witalij Kliczko, facet który korzysta z najlepszej medycyny na świecie, niedostępnej dla nas, na opuchnięte dłonie po walce używa kompresów z moczem co potwierdził komentator w czasie ostatniej walki z Chisorą. Nie leków, ale moczu. Co by o Witaliju nie mówić, nie jest to na pewno głupek i stać go na lekarstwa, z których jednak przy opuchliźnie rezygnuje na rzecz własnego moczu. Jak stosować mocz? w każdym wypadku zewnętrznie; pryszcze, trądzik, egzemy i inne. Można przemywać wacikiem, nałożyć opatrunek nasączony słomkową ambrozją, albo się nią wytrzeć. Mocz też bywa używany wewnętrznie, pije się go by wyleczyć choroby. Jest tajemnicą poliszynela, że niektórzy lekarze zalecają urynoterapię w przypadkach, gdzie nie ma szans na wyleczenie. Poprawa przeważnie występuje w niewiarygodny sposób. Dlaczego więc nie stosuje się tego codziennie? to proste. Gdy człowiek umiera na raka, ten mocz musi mu dawać ktoś z rodziny. Taką radę daje lekarz prywatnie; gdy chory jednak umrze, rodzina może go zniszczyć zawodowo. Wielu lekarzy nie zna tej metody, i także ciężko choruje na rzeczy, które medycyna naturalna z lekkością usuwa. Do lekarzy w większości przychodzi ciemnota, która nawet się nie umyje. Nie można takiemu człowiekowi powiedzieć o tym żeby pił mocz, bo wpadnie w histerię. Ludzie kochają leki, więc niech je biorą. Firmy farmaceutyczne za to kochają pieniądze, ponad wszystko. Czy wyleczą więc człowieka? i stracą miliardy? brat brata zabija siekierą w kłótni o miedzę, myślisz więc naiwniaczku, że ludzie z firm farmaceutycznych zrezygnują z miliardów dolarów płynących chociażby z leczenia raka? a Ty byś zrezygnował? to po co wymyślać lekarstwo na raka, lepiej dekadami go leczyć, bardzo drogimi lekami. I interes się kręci, interes zbudowany na łzach niewiedzy i strasznej kaźni.

 

Trądzik na twarzy. Znana mi osoba wiele lat leczenie, antybiotyki, wszystko kosztujące furę pieniędzy. Terapia moczem, i po problemie, za darmo. Można powiedzieć że jest to obrzydliwe, ale proszę wybrać: miesiąc smarowania twarzy wieczorem moczem, czy latami antybiotyki, przeziębienia, biegunki, kiepski ogólny stan zdrowia. Co lepsze?

 

Wypadające włosy. I co na to może kobieta poradzić? wiadomo że najseksowniejsze kobiety, mają grube, pełne i błyszczące włosy, to oznaka zdrowia. A co z włosami cienki i rzadkimi? co z seksowną kobietą która ma łysinkę w przedziałku na głowie i rzadkie włosy? to tragedia wizualna. I nic oficjalnego na to nie działa, chociaż wydasz majątek na suplementy i witaminy. Natomiast działa nieoficjalnie, uryna. Znika łupież, włosy stają się silne, zdrowe, gęste. Cud! cud za który nie trzeba się wyprzedawać z majątku. Mocz może być pochodzenia własnego, bądź obcego. Jeśli jesteś piękna, służę uprzejmie. Najdroższe kosmetyki dla Pań, oczywiście zawierają mocznik. Po co więc płacić, skoro najlepsze lekarstwo jest niejako pod ręką? reasumując: frajerzy płacą krocie, mądrzy mają za darmo ze znacznie lepszymi efektami. Kobieta która chce być seksowna, a nie ma pieniędzy, ma spore możliwości. Do jej dyspozycji staje uryna (wcieranie we włosy i w całe ciało) dieta bezmięsna, rezygnacja ze słodyczy i chleba, a nade wszystko kompletne oczyszczenie jelita grubego. Może się tak zdarzyć, że uboga kobieta będzie bardziej sexy od bogatych celebrytek, nad którymi czuwa sztab lekarzy. Lśniąca skóra, gęste włosy, piękna i gładka cera, skóra całego ciała, piękny zapach ciała; wszystko jest przed Tobą.

 

Żeby być zdrowym, wcale nie trzeba być bogatym. Wystarczy się uczyć, poznawać swoje ciało i korzystać z mądrości innych. Polecam wszystko profesora Tombaka, i wszystko Pana Małachowa, z ich wiedzy przy tym bardzo ubogim w wiedzę felietonie korzystałem. Dziękuję także serdecznie tym Panom za ich wiedzę, którą się z nami podzielili.


Czytany 7658 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:13
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+1 # Marek 2013-05-15 01:29
Greg, skasowałem Twój "komentarz", był na poziomie ścieku. Jeśli chcesz ze mną dyskutować, musisz wspiąć się na poziom kulturalny który zaakceptuję. Nie używać wyzwisk, nie obrażać i najważniejsze - użyć argumentów, bo zbluzgać naprawdę dobrych lekarzy który dziesiątki lat ratowali ludziom życie, może tylko ktoś znacznie od nich mądrzejszy, a Ty z całą pewnością taki nie jesteś. Póki co zachowałeś się jak agresywny, tępy kmiotek któremu zabrakło na tanie wino. Pozdrawiam mocno :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # greg 2013-05-15 01:47
nie boli mnie to że masz mnie za chama, jestem nim. A co do lekarzy którzy uratowali tysiące ludzi i co z tego?????
ano nic, nie koniecznie muszą mieć wiedzę o ibs i idę o zakład że jej nie mają ot i tyle, sam mam ibs który ustąpił w 99% i to ustąpienie spowodowałem sam zmianą diety, a głupich lekarzy u których leczyłem się 30 lat na ibs i tylko na mnie eksperymentowal i mam w dupie wolnej od kilkunasto kilogramowych złogów o których z taką lubością i msciwością piszesz.To jest wyjątkowo znamienne.Nawet nie domyślsz się dlaczego? Nie będę już wiecej postował i mam gdzieś twoje pomysły na dietę.Pisz o relacjach z płcią przeciwną w tym jesteś niezrównany ale diety sobie zostaw na czas w którym będziesz taki dobry jak w temacie o którym jest ten blog.Pozdrawiam .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-05-15 01:53
To podziel się ze mną i innymi tymi zmianami, bo póki co to ja w ogóle nie rozumiem o co Ci chodzi? co mają ci lekarze do rzeczy? każdy z tych których ja znam, nic mi nie doradzał bo ROZKŁADALI RĘCE. Dlatego są wspaniali, bo nie udawali że coś wiedzą.

Konkretnie, co Cię uleczyło?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd