Najnowsze felietony

środa, 13 czerwiec 2012 11:44

Być dziewicą, czy nie?

Napisał 

Zanim przejdę do głównego dania, chciałbym by Państwo skonsumowali pewną smaczną (i niskokaloryczną) opowiastkę. Będąc w lidlu kupiłem zgrzewkę wody mineralnej, lekko gazowanej (mojej ulubionej). Wnosząc ją do domu odczułem że jest znacznie cięższa. Natychmiast zrozumiałem o co chodzi, i zasmuciłem się; przecież schudłem prawie 12kg, zmniejszyła się więc siła i wyściółka tłuszczowa na dłoniach, przez co mocniej odczuwam ciężar. Wszedłem więc w trzy naturalne fazy: zrozumienie, akceptacja, zapomnienie o sprawie. Jednak kilka dni później przeżyłem olbrzymie zdziwienie, gdy przez przypadek wziąłem do ręki butelkę i spojrzałem na jej etykietę. Okazało się że miała nie jak dawniej 1.5 litra, a 2 litry. Wszystko stało się jasne, ja wcale nie osłabłem, to zgrzewka była 3kg cięższa. To co mnie zszokowało, to kolejne z rzędu uświadomienie sobie jak bardzo człowiek może się sam oszukać, i natychmiast w to uwierzyć. Zapamiętajcie ten przykład, i przejdźmy do drugiego.

 

 

Kiedyś bardzo się napaliłem, żeby poznać sens swojego życia. Ponieważ od lat pracuję ze swoimi snami, nastawiłem się na odpowiedź w świecie snu. Czasem w śnie pojawiają się przedziwne podpowiedzi i wskazówki. Podkreślam że byłem bardzo zdeterminowany, podjarany, co zwiększa szansę na uzyskanie odpowiedzi. W nocy miałem silny emocjonalnie sen, którego nie mogę dokładnie przytoczyć; nie pamiętam scenerii, ale budząc się chodziło mi po głowie coś w stylu, że będę zajmował się biżuterią, czy złotem. Uśmiałem się, gdzie ja do biżuterii? i owszem, lubię ściągać biżuterię z pięknej kobiety, ale poza tym moim weekendowym hobby, nie znam się na tym, nigdy mnie to nie kręciło. Uznałem więc to za pomyłkę, po czym zapomniałem o sprawie. Po paru miesiącach gdy szukałem pracy, Azazel mi ją zaproponował. Chyba wszyscy znacie tę historię. Chodziło o reklamowanie biżuterii tej Pani, oprawę marketingową. Oczywiście, cała sprawa była wałem, ale gdy Azazel przedstawił mi tę ofertę, natychmiast przypomniał mi się ten sen, wyskoczył jak kaczka z głębin pamięci w sam środek mojej świadomości. Myślałem że może spełnia się moje przeznaczenie, co na pewno wpłynęło na to jak mnie zrobili w konia.

 

Nie tylko inni ludzie nas okłamują, ale przede wszystkim my sami uwielbiamy siebie oszukiwać. Ja także się oszukuję, pewne rzeczy wyłapuję, niektórych z całą pewnością sobie nie uświadamiam.

 

                                        Dziewice 

 

Dlaczego o tym piszę w tekście o dziewictwie? z dwóch powodów. Pierwszy to ten, że zawsze trzeba być świadomym swoich myśli i emocji. Skąd one są? z jakiego piekła przypełzły? dlaczego je odczuwam? w związku z jakim bodźcem się pojawiają? jak na mnie wpływają? czy na pewno są prawdziwe? czyj sposób myślenia przedstawiają; mamę, tatę czy inny autorytet? brak świadomości i kompulsywne działanie charakteryzuje zwierzęta. U mojej Jazzy pojawia się określony stan emocjonalny i reaguje. Chce się miziać, ociera się o mnie i stanowczo żąda głaskania. Jak jest czymś poddenerwowana, to mnie podrapie, bo innych się boi a tatuś przecież nie odda, co najwyżej zaklnie soczyście. Człowiek ma jednak możliwość uświadomienia sobie, czy wybiera podaną reakcję na swoją myśl czy nie. Nie jesteśmy w ich totalnej władzy jak zwierzęta, chociaż czasem obserwując ludzi, bardzo w to wątpię.

 

Druga sprawa jest taka, że myśli często nas oszukują. Tworzą Ci obraz rzeczywistości, który jest zupełnie nieprawdziwy. Człowiek lękliwy wszędzie widzi zagrożenia; człowiek beztroski i zadowolony, czuje odprężenie, ochotę do żartów i swawoli. Ta sama rzeczywistość, dwie zupełnie inne reakcje. Dlaczego tak jest? lękliwy patrząc na rzeczywistość, odczuwa strach. Pojawia się w nim emocja strachu. U beztroskiego pojawia się emocja rozbawienia, chęci do zabawy. To co czujesz, definiuje jak widzisz świat, i w efekcie jaki on jest, dla Ciebie. No dobrze, a skąd biorą się tak różne emocje u tych ludzi? z wychowania, stanu zdrowia, i być może innych czynników (karma, genetyka czy inne). Może pierwszemu troskliwa mamusia ciągle powtarzała, że świat jest zły, że trzeba mieć się na baczności, bo Szatan jest panem świata i uciska szlachetnych i cierpiących, czy w wersji ateistycznej, że złodziej i bandzior tylko czeka żeby Cię napaść? Inna wersja trucizny sączonej przez rodziców to ta, że świat jest areną walki, i żeby przeżyć trzeba walczyć, bić się o swoje miejsce w życiu. Powtarzanie tego od dziecka, tworzy wzorce którymi się posługujemy całe życie. Drugi facet, beztroski i lekko żyjący, może miał od dziecka powtarzane że życie jest fajne, że warto żyć i się bawić. I tak jak miał powtarzane, tak żyje według swojego wzorca reakcji. Tak właśnie wzorce przenoszą się z ojca na syna, podobno przez siedem pokoleń. Twój ojciec się bał, Ty będziesz się bać i Twoje dziecko będzie żyć w strachu. Każdy lęk będzie inaczej się prezentował, będzie być może dotyczył innej sfery życia; ale będzie. Bycie rodzicem wymaga znacznie więcej niż pieniądze, zdrowie i kościelny ślub; wymaga byś sam był na ścieżce duchowej. W innym wypadku Twoje dziecko odziedziczy brak szczęścia którego doświadczasz.

 

                                       We władzy wzorców

 

Wychowanie tworzy wzorzec (świat jest zagrożeniem, tak powtarzał tatuś z mamusią więc uwierzyłaś) Wzorzec wzbudza emocje (strach, lęk, żądza wygrania za wszelką cenę by nie poczuć się szmatą i przegranym) Emocje wymuszają na Tobie działania (skoro się boisz że ktoś Cię obrazi albo zaatakuje, sam atakujesz, wyprowadzasz atak wyprzedzający, albo kryjesz się w domu bojąc się konfrontacji, przy okazji tyjąc żeby ludzie od Ciebie odchodzili) Proste. A żeby było nie tylko proste ale i korzystne, koniecznym jest byś każdą swoją emocję poddawał weryfikacji i lustracji. Najlepiej stworzyć listę Macierewicza swych emocji, gdzie wyszczególniasz szczególnie podejrzane. Przykładowo: pewna sytuacja wkurwia Cię tak strasznie, że mógłbyś zabić. Inna sprawia że boisz się tak mocno, że chciałbyś umrzeć byle tylko nie czuć dłużej tego lęku. Wszystko co Cię mocno pochłania, jest podejrzane. Idź śladem Saszki Korczagina i zgłoś donos władzy ludowej, umysłowi który na chłodno przyjrzy się sytuacji, a niepokorną emocję weźmie na przesłuchanie z którego już nigdy nie wyjdzie.

 

Przejdźmy wreszcie do dziewictwa. Dziewictwo samo w sobie nie jest ani złe, ani dobre. Jest takie, za jakie je uważają Twoje emocje. A Twoje emocje powstają z wzorca, który powstał w procesie wychowania. Jeśli jak miliony innych ludzi, byłaś wychowana w nauczaniu katolickim, seks w nim jawi się jako grzech, coś co jest niemiłe Bogu. Seks ma służyć tylko i wyłącznie zapłodnieniu. Jeśli takie nauki odbierałaś w dzieciństwie, stworzył się wzorzec reakcji, od tego momentu reagujesz nieświadomie, kompulsywnie obrzydzeniem na samo słowo seks. I zauważ co się dzieje; Twoje ciało, Ty sama chcesz seksu, gdyż ten jest przyjemny, jest jednością z partnerem. Ale Twój umysł na przyjemną myśl o seksie, reaguje automatycznie silnym poczuciem winy; Pan Bóg jest smutny, gniewa się bo kopulujesz i uśmiecha jak żyjesz w "czystości". To oczywiście bzdura, jak Istota która stworzyła tak piękny wszechświat, gorejące miłością i kaskadami iskier gwiazdy, patronki wojny, miłości i namiętności; planety, jak może tę Potęgę interesować że kochasz się bez ślubu? w prezerwatywie? albo w tyłek? to ma znaczenie dla kapłana i religi, ale dla Boga? na pewno nie. Ty chcesz seksu, ale poczucie winy, te emocje obrzydzenia które się w Tobie pojawiają (to wzorzec reakcji, stworzony przez nauki religijne) psują to wszystko. Jeśli emocja obrzydzenia jest większa niż pożądanie seksu, rezygnujesz z niego by nie przeżywać niemiłych emocji. Tak samo jak rezygnujesz ze wszystkiego, co sprawia Ci przykrość.

 

 

To co sprawiło że chcesz zostać dziewicą, to:

1. Fizjologiczny brak popędu seksualnego. Nie znam się na tym, nie posiadam w tym względzie żadnej wiedzy. Niemniej uważam że jest to rzadkie zjawisko, a często bywa mylone chociażby z pochwicą. Ja sam w zimę do adeptów żądzy nie należę; sytuacja drastycznie zmienia się jednak w lato, a krótkie spódniczki sprawiają że wariuję.

 

2. Chęć bycia inną niż wszyscy, zwrócenie na siebie uwagi; przyczyną jest katastrofalnie niska samoocena, pragnienie by inni mnie dostrzegali bo sama czuję pustkę wewnętrzną. Drugim biegunem tego zachowania jest zostanie wyuzdanym i epatującym seksem wampem, czasem prostytutką, czy aktorką porno. Priorytetem i największym pragnieniem staje się załatanie czarnej dziury duchowej (i budżetowej przy okazji). Jeśli jest dziura, chcesz ją wypełnić. Amalgamatem wypelniającym chorą tkankę zębową Twojej samooceny, jest podziw innych ludzi, ich żądza, zainteresowanie.

 

3. Przerażające uczucie że zostaniesz odrzucona przez mężczyznę, której powodem jest niska samoocena, najczęsciej nie mająca żadnych podstaw. W gazetach pokazywane są retuszowane modelki, i porownanie się do nich zawsze wychodzi na niekorzyść. Tak właśnie ma być, ponieważ gdy jesteś niezadowolona, kupujesz kremy, ciuchy i suplementy, mające sprawić że będziesz sexy, i w efekcie zniknie niezadowolenie. Ale ono nie znika nigdy, gdyby znikło, z czego by żyli marketingowcy wciskający Ci że jesteś zawsze brzydka, gruba itd? to jak z lekami, jeśli by Cię trwale wyleczyły, firmy farmaceutyczne by zbankrutowały. W interesie wielkich koncernów jest Twoje niezadowolenie, Twoje cierpienie. Młoda kobieta porównując się z dziełem grafików, myśli że jest nieatrakcyjna, co nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, gdyż ludzie mają różne gusta; jedni lubią więcej ciała, inni mniej. Rzadko kto nie ma żadnej wady typu piegi, znamiona, choroby skórne, czy coś z włosami albo zębami. Często piegi czy za duże albo za małe zęby, stają się bardzo pożądane przez facetów, są oryginalne i wyróżniające kobietę z tłumu manekinów. Pewna moja dziewczyna miała zęby jak królik; zawsze mnie to rozczulało i namawiałem ją na jedzenie marchewki, którą tak się się składa, zawsze miałem pod ręką, pulsującą, twardą i pełną witamin.

 

Są też Panie które są inwalidkami; nie mają nóg, rąk, z szeregiem różnych chorób i niedomagań czy upośledzeniem umysłowym. To faktycznie jest ciężka sprawa, i jestem pełen współczucia. Ale i wtedy można znaleźć partnera, i to nie byle łajzę tylko porządnego człowieka. Wielu mężczyzn ma w sobie chęć do opiekowania się, pragnienie bycia głową domu. To być może brzmi koszmarnie, ale kalectwo jest dla nich zachętą gdyż boją się kobiety która może odejść i ich zostawić. Nie oznacza to że są źli, to przeważnie dobrzy ludzie, i kobieta inwalidka może mieć z takim mężczyzną naprawdę dobre, spełnione życie. Znacznie lepsze niż jej zdrowe koleżanki. Proszę mi uwierzyć, nie pocieszam, a piszę prawdę którą znam osobiście, niejeden kolega mi mówił że w sumie jakby się zakochał, to nie miałby nic przeciwko bycia z inwalidką. Problem polega na tym, że kobieta bez nóg uważa się za gorszą, co jako trener (coach chyba nowocześniej i bardziej trendy brzmi?) uważam za zbrodnię dokonywaną na sobie. I owszem, szanse są mniejsze, ale są. Grunt to promieniować pięknem wewnętrznym, pokochać się taką, jaką się jest. Zresztą czytałem że przeszczepili facetowi nogę, operacja się udało. Głowa do góry! medycyna robi cuda, wszystko jest możliwe.

 


4. I wreszcie najczęstszy motyw; poczucie winy, przeświadczenie i uczucie że seks jest grzechem, czymś wstrętnym. Czyli jest przeważnie zdrowe ciało, jest chuć, ale umysł stawia opór. Ktoś mu wmówił że seks jest zły a on w to uwierzył. Umysł jak forma męska wskazuje, to samiec, a jak wiadomo "Samiec Twój wróg!". Ciało chce, usta płoną, piersi pragną być pieszczone, czczone i uwielbiane, obsypywane gradem ciepłych pocałunków, a uczy czerwienią się na myśl o świństewkach, które wyszepcze w uszko podniecony Marek, tfu przepraszam, kochanek.

 

                                      Dziewice konsekrowane

 

Dziewice konsekrowane, czyli Panie przysięgające wierność Panu Jezusowi, swemu oblubieńcowi, łączą w sobie przeważnie punkt drugi, trzeci i czwarty. Każda kobieta chce mieć bogatego, wpływowego narzeczonego czy małżonka. A tu proszę, jest żoną samego Jezusa. Jezus także nie odrzuci widząc wałki tłuszczu i halluksy, bo nie istnieje, dziewica konsekrowana obcuje tylko ze swoją wyobraźnią, sama sobie stworzyła narzeczonego bo w realu znaleźć chlopa nie umiała; jest więc bezpiecznie i miło. Mam pytanie do Pani dziewicy konsekrowanej, jeśli jakaś mnie czyta (wątpię). Czy konsultowała Pani swoje matrymonialne plany z Panem Jezusem? czy On w ogóle wie że ma małżonkę? czy jest Pani akceptowana przez teściową, czy ona się na ślub syna zgodziła? bo coś mi to wszystko pachnie bigamią, czyżby Pan Jezus... zgrzeszył?

 

Poczucie winy powoduje rozdwojenie jaźni. Jedna część Ciebie chce seksu, druga nie chce. Co wybierzesz? to zależy od siły jaką wywiera na Ciebie jedna i druga strona konfliktu. Jeśli pragnienie seksu jest większe, kochasz się ale z wyrzutami sumienia. Rozkosz emocjonalnego i seksualnego spełnienia zostaje zatruta, splugawiona. Gdy poczucie winy jest silniejsze niż pragnienie seksu, rezygnujesz z seksu. W każdym wypadku odczuwasz ciągły konflikt wewnętrzny. Zabiera Ci on spokój, radość, drenuje z energii i czyni nieszczęśliwą. Gdy Ty jesteś nieszczęśliwa, dopierdalasz innym, tak to właśnie działa. Wątpię by Bóg tego właśnie chciał, byś walczyła ze swoją kobiecą, ciepłą i seksualną naturą.

 

                                       Zastanówcie się

 

To co pragnę przekazać dziewicom, to żeby koniecznie zastanowiły się, czy naprawdę ich blokada przed seksem jest realna, prawdziwa, czy też jest nieprawdziwa? czy zaniechanie seksu jest wolą Boga, czy wolą kapłana, czyli zwykłego człowieka który nauczył się na pamięć kilku książek, dawno temu pisanych i w sumie nie wiadomo przez kogo. Proszę zauważyć, że rezygnacja z seksu jest nazywana czystością, co sugeruje że korzystanie z niego jest brudne. Kłamstwo powtarzane od dzieciństwa tysiące razy, stało się prawdą. Twoją prawdą, bo Bóg nie ma z tym nic wspólnego. Bóg dał człowiekowi piękny dar, możliwość doświadczenia jedności i ekstazy w seksie, a kapłani obarczyli te piękne doznania poczuciem winy. Zrobili to dlatego, że na tym się wspaniale zarabia. Po każdym seksie, chcesz odpokutować swoje winy w swoim kościele, a to kosztuje. Człowiek z poczuciem winy, jest niewolnikiem, źle się czuje, można nim sterować, wysłać na wojnę. Jeśli spojrzeć na to z duchowej strony, to Bóg się tego powinien brzydzić; dał nam piękny dar, a my go odrzucamy z odrazą i pragnieniem, bo faceci którzy sami się mianowali pośrednikami między nami a Bogiem, tak uznali. Jeśli tak chce Bóg, to zapytaj go i czekaj na odpowiedź w sercu. Co może wiedzieć prosty chłopak ze wsi, którego rodzina wyprzedała świniaki żeby dostał się do seminarium? najpierw we wsi traktowali go jak głupka i popychadło, później przez kilka lat kazali mu zapamiętywać śmieszne bajki z książki. I staje się cud! wiejski prostaczek, staje się kapłanem, kłaniają się mu, podlizują. Od kiedy nauczenie się na pamięć książki, sprawia że ktoś staje się pośrednikiem do Boga? na jakim prawie się to odbywa? że biskup daje mu święcenia? a biskup to niby kto, jak zaczynał? tak samo. Towarzystwo wzajemnej adoracji, które się mianuje etykietkami, tylko gdzie w tym wszystkim jest Bóg?

 

Z punktu widzenia biologii, seks jest jak jedzenie. Pobudza przyjemność, i oczywiście w nadmiarze jest groźny, jak każdy nadmiar. Natomiast w normalnej ilości, jest przyjemny i dobry. Jeśli naprawdę myślisz że Bóg wszechświata żyje Twoim kroczem, to mówisz o jakiejś hydrze, potworze; bo na pewno nie o Bogu który jest miłością. Papierki, ślubowania, wielkie słowa, to wszystko jest pochodzenia człowieczego, wymyślili to ludzie; nie Bóg.

 

A więc jeśli jesteś dziewicą, to popracuj nad sobą, wybadaj siebie. Jeśli dziewictwo jest Twoim pragnieniem duszy, to wszystko w porządku. To Twoje życie i masz prawo tak wybrać jak uważasz. Problem w tym, że w większości przypadków ktoś zadecydował za Ciebie. Twoje emocje które czujesz przy słowie seks, to zaprogramowana dawno temu reakcja a nie żadna świętość, sumienie czy głos duszy. Jak widzisz pająka, krzyczysz i boisz się. To taka sama, automatyczna, podświadoma reakcja. Ale czy Twoja? raczej nie. Na koniec chciałbym dodać pewną rzecz. Faceci są różni, jedni lubią dziewice, inni nie. Dziewice niektórych przerażają, ze względu na swoje niedoświadczenie i wybujałą emocjonalność. Ja należę do tej grupy Panów, którzy bardzo lubią dziewicę. To jak chrzest, wprowadzenie kobiety w dorosłość, uczynienie jej kobietą. To pewna misja i praca, której mogę się podjąć w imię dobra ludzkości. Bycie Mistrzem obowiązuje, w każdej kwestii.

Czytany 12887 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:13
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
-1 # stanpi 2012-12-07 13:35
Dziewictwa nie można już sprowadzać do prostej alternatywy: nakaz czy też zakaz religijny z jednej strony a "bezgrzeszna swoboda seksualna" z drugiej...
Żyjemy w XXI wieku i powinniśmy poznać co ma nauka współczesna do powiedzenia w kwestii DZIEWICTWA. Mam tu na myśli odkrycie efektu fantomowego DNA oraz zjawisko TELEGONII.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Wojwit 2013-06-03 19:44
Zupełnie niezależnie od tego komentatora powyżej też napisałem o zjawisku telegonii pod artykułem "Sex, dziewictwo,reli gia". Jeśli to "cóś" istnieje u zwierząt (dowodami dysponują hodowcy (od wielbicieli rybek akwariowych przez miłośników gołębi do hodowców rasowych koni czy psów), to nie mamy prawa twierdzić, że wśród ludzi nie. Stąd nawet nieświadomi (nieuświadomien i) miłośnicy dziewic, jak np. autor powyższego artykułu. Telegonia podobno działa w dwie strony (na kobietę na zawsze a na mężczyznę pół roku). Na jak długo działa na dajmy na to takiego ogiera pełnej krwi nie wiem i nawet nie bardzo mnie to interesuje, bo nie gustuję w klaczach. Natomiast co do ludzi, to uważam że warto by było na łamach tego bloga podnieść tę kwestię.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd