Najnowsze felietony

niedziela, 17 listopad 2013 18:57

Męskie problemy; skuteczna recepta

Napisał 
Internetowi mędrcy... masz lęki, czujesz się jak ofiara? czujesz że Twoje życie to bagno, jesteś brzydki, pryszczaty, niski? chłopie, wyjdź z domu, poznaj dziewczynę i zacznij żyć! masz depresję kliniczną? leżysz w łóżku i je obsrywasz, bo nie masz siły wstać? chłopie, weź się w garść! wstań, wyjdź gdzieś, do teatru, kina, poznaj kogoś, zrób sobie dzieci i ciesz się życiem!

Dwa powody mędrkowania

Jak coś takiego czytam, rozglądam się za strzykawką z heroiną. Po jakiej szkole specjalnej trzeba być, by człowiekowi który ma fobię społeczną radzić wyjście do ludzi? albo jak można człowiekowi z zaburzoną chemią mózgu, zalecać branie się w garść? powiem wam o co chodzi, bo chodzi o dwie sprawy. Jedna to poniżenie osoby z problemami, wzbicie się na wyżyny własnego dobrego samopoczucia (jestem fajny, mam lepiej niż ten nieudacznik) a druga to najzwyczajniejsza w świecie głupota.

Ogarnia mnie bezbrzeżne zdumienie (także obrzydzenie), gdy przez te wszystkie lata w sieci widziałem przeróżne duety. Najczęstszym z nich jest kat - ofiara, ukazujący nam swe powabne oblicze (publicznie) i mniej przyjemne (prywatnie) jako instytucja małżeństwa. Dwie Panie "psiapsióły" to także podobny duet, gdzie jedna jest tą atrakcyjną a druga mocno odbiegającą od powszechnego ideału piękna. Brzydka dowartościowuje się przyjaźnią z piękną, a urodziwa jeszcze mocniej błyszczy na tle wypalającej się, dymiącej nieprzepalonym olejem z frytek gwiazdy.


W poradnictwie męskim którym się zajmuję, wyszczególniłem trzy typy doradców (katów) i trzy typy życiowych nieboraków (ofiar).


1. Bardzo mocny psychicznie (energetycznie) nauczyciel, np. Mateusz Grzesiak. Oprócz wielkiej wiedzy i umiejętności, odrywa się on dość często od rzeczywistości. W książce "Ty myśl" (warto ją kupić), w dziale ćwiczeń zaleca pójście do hipermarketu i publiczne harce ludziom z fobią społeczną, czy też udawanie geja w barze dla gejów, albo żebranie w tramwaju... tego nie zrobi nawet zdrowy człowiek bez żadnej fobii - w tym jest problem. Nauczyciel ten jest tak silny psychicznie, że nie rozumie problemu ofiary życiowej. Nie dość że nie rozumie, to w subtelny sposób ją poniża, dając ćwiczenia absolutnie przerastające jej możliwości. Inni NLP owcy to niezdarni chłopcy w dziurawych kalesonach przy mistrzu, chociaż apetyt na zarabianie mają nie mniejszy. Żaden z nich nie dysponuje nawet połową takiej siły przebicia. I tu powstaje pytanie, bardzo ważne i najczęściej pomijane - skąd taka nadwyżka energii? jest wręcz nieludzka. Możesz ćwiczyć samoocenę i taniec przed lustrem pięćdziesiąt lat, i nigdy czegoś takiego nie wyćwiczysz. Ludzie widząc liderów z wielką charyzmą, przyjmują od razu postawę uległości - bo to siła, uśmiechy, jest tak fajnie, ciepło i miło. A ja twierdzę że fajnie to ma samiec jak bzyka modliszkę, a za chwilę robi się mniej fajnie. Po to jest olbrzymi urok, by złapać muchę w sieć; ale zostawmy te ezoteryczne dywagacje. Ważne by wiedzieć, że każdy psychopata ma mniejszą bądź większą charyzmę, której nijak nie można wytłumaczyć. Siedzi sobie, nic nie mówi... a i tak wszyscy czują, kto jest z grupy najsilniejszy. Wygląda na to że jak natura komuś poskąpiła empatii i uczuć, dała mu coś w zamian - charyzmę. Znieczulenie przed bolesną konsumpcją. Jak mawiają, nie wszystkie złoto co się świeci.


2. Zwykły człowiek, często życiowy nieudacznik chociaż niekoniecznie. Obsesyjnie boi się przyznać że czegoś nie wie. Mówi więc na każdy temat, i wydaje mu się że dobrze mówi. Do tej kategorii należą ludzie, którzy nieśmiałym radzą wyjść gdzieś, zacząć żyć, a nawet o zgrozo "wyluzować". Ludziom z depresją kliniczną "dobrze radzą" by brać się w garść, wyjść gdzieś, poznać kogoś. I tak człowiek leżący, nie mający siły wstać ma iść na miasto i podrywać dziewczyny, ma "przełamać się". Oto recepty na zaburzenia w pracy mózgu. Dać ich na salę chirurgiczną, niech operują! Fanatycznie skrywają swoje dokonania życiowe, ponieważ... ich nie ma. Każdy taki mędrzec ma poczucie że jego rady są bezcenne - niestety, nie działają w jego własnym życiu; często tak przykrym, że ucieka w cudze życia by je "naprawiać".


3. Fan cierpienia. Jeśli Ty cierpisz, on cierpi na pewno mocniej. Przegrasz z nim licytację na cierpienie; uwielbia mówić o swoich problemach, i czuje się lepszy od Ciebie mogąc Ci uświadomić, jak bardzo przy jego cierpieniach i problemach jesteś malutki.

Ofiary (i zarazem kaci)

Są i ofiary. Poznałem ich lekko mówiąc kilkaset, jednak sądzę że grubo ponad tysiąc. W zasadzie to te typy ofiar często są katami, a przynajmniej ciężko rozróżnić kto gra jaką rolę.


1. Kałasznikowy. Kompulsywnie chcą się wyżalić, zasypują Cię tonami swoich problemów z szybkością wystrzałów. Każda Twoja próba przemowy przerywana jest płaczem i szlochem tych, którzy non stop, bezustannie myślą o swoich, najczęściej wyimaginowanych problemach. Uwielbiają wysysać z człowieka energię, a gdy ten osłabnie od wczuwania się w cudzy problem, zwijają się szukać kolejnego coacha. Oczywiście darmowego, bo ci którzy wyceniają swoją wiedzę i czas to "egoistyczni żałośni oszuści". W końcu słuchanie jęków osoby z problemami jest tak fantastyczne, że aż się chce zrezygnować ze wszystkich swoich pasji, by móc zanurzyć się na kilka godzinek w tej gnojowicy.


2. Należy im się. Kompletnie nie szanują, nie doceniają tego że ktoś słuchający ich i chcący pomóc, traci bezpowrotnie swój czas, a w wiedzę zainwestował często spore pieniądze. Ma pomagać bo "darmo dostał niech więc darmo da". Oburzają się gdy w jakikolwiek sposób są proszeni o odwdzięczenie się, niekoniecznie finansowe. Oczywiście pracują za pieniądze, bo "darmo dostał niech darmo da", jest tylko wobec Ciebie stosowane. Są świetnie znani w ezoterycznym światku, gdzie argument Boga i duchowości przekonuje tych, których bezlitośnie wykorzystują. Najpierw komplement byś chciał się zaangażować "Pan Bóg dał Ci wielki dar pomagania" a później bezlitosne wyciąganie Twojego czasu, siły i energii. Gdy terapeuta jest już tak wycieńczony, że nie bacząc na nic chce uciekać, udają że im pomógł. To sprawia że terapeuta chce coś jeszcze z siebie wycisnąć; niestety, już niewiele zostało.


3. Tumany. Cierpią, ale nic nie rozumieją. Możesz mówić jak Anthony Robbins, ale to nic nie da; nie rozumieją i dalej swoje. Przeważnie cichym, namolnym głosem, oczywiście terapeuta też czuje się mocno osłabiony. Jak pozostałe typy nienawidzą płacić, chcą brać za darmo. A że w świecie wszystko kosztuje, to jaka płaca taka usługa.


--------------


Pomijam doradców i klientów normalnych. Nie złych i niekoniecznie dobrych. Pomaganie to usługa jak każda inna, i jest odpowiednio wyceniana. Doradca poświęca swój czas i wiedzę, klient zyskuje wiedzę, wsparcie, często cenną informację bądź inspirację. Doradca jest zadowolony bo wydatkował czas, a dostał za niego pieniądze. Klient zapłacił, ale zyskał lepszy nastrój, szerszy ogląd widzenia swoich problemów. Tak wygląda normalna praca; czyli rzadkość. W półświatku doradczym istnieje dżungla, gdzie niemal każdy chce przelecieć każdego. A teraz moja odpowiedź dla tych facetów, którzy mają problemy. Nie radzę wam byście gdzieś wyszli, zabrali się za siebie, nie wciskam wam tego całego kitu, który jest bezczelnym śmianiem się prosto w oczy cierpiącym ludziom - tylko daję konkretną wiedzę co dalej robić, w jakim kierunku podążać. Robię to za darmo, ponieważ kilkanaście osób wspiera systematycznie moją pracę. Moja książka także jest za darmo, w postaci e booka (link na końcu tekstu).

Ludzkie wilczyce

Na Uralu znaleziono pięcioletnią dziewczynkę, którą rodzice trzymali z krowami. Umiała tylko muczeć i pić mleko z rondla; to widziała i tego się nauczyła. Były dzieci wychowywane przez wilki, przejęły więc ich zachowania; jadły surowe mięso, wyły i chodziły na czworakach. Dzieci wychowane przez małpy, kradły później banany. Ich zmysły stały się niezwykle wyostrzone, znacznie mocniejsze niż u ludzi. To co ważne, a o czym będzie później, próby socjalizacji takich ludzi były nieudane. To co się wyuczyły "za młodu", było już nie do zastąpienia przez cywilizacyjne, kulturowe normy, na przykład chodzenie na dwóch nogach a nie czworakach.

Człowiek i jego możliwości nie są do końca zbadane, jednak to co już wiemy, jest porażające. Jeszcze bardziej zdumiewające jest to, że zdecydowana większość ludzi nie ma najmniejszego nawet pojęcia o tym, jakie są ich prawdziwe możliwości. Najlepszych przykładów dostarczają badania nad hipnozą i psychiatryczne obserwacje dokonywane u ludzi z osobowością mnogą. Jest to bardzo rozległy temat, zachęcam Państwa do samodzielnej lektury, w internecie jest wiele wspaniałych opracowań psychiatrów. By do tego zachęcić, skuszę szczyptą wiedzy o tym, co może ludzki umysł. Akurat osobowość wieloraka (mnoga) jako choroba, idealnie pokazuje niektóre z możliwości człowieka.

Nieśmiały król parkietu

Jeśli Twoja osobowość jest nieśmiała, druga może być niezwykle pewna siebie. Pierwsza czuje się wśród ludzi jak pedofil w celi pełnej "honorowych" morderców, druga jak król wśród poddanych. Pierwsza ma wysokie ciśnienie, druga niskie. Jeśli Twoja (gospodarz) jest wrażliwa na ból, druga może w ogóle go nie czuć. Jedna jest impotentem (przyczyna psychiczna) druga wykańcza kilka partnerów w alkowie. Jedna wyciśnie z "klaty" czterdzieści kilogramów, druga osiemdziesiąt. Jedna choruje na astmę, druga nie (jeśli astma powstała w wyniku urazu psychicznego, "zapiera dech" w wyniku silnych emocji w dzieciństwie). Jedna ma alergię na pszczoły, druga nie. Mała kobietka w sytuacji ekstremalnej podnosi tył furgonetki, pod którą dostało się jej dziecko; Pudzian oblałby się szkarłatem wstydu na sam ten widok. Jedna jest totalnym "mięczakiem" nie szanowanym przez otoczenie, druga wzbudza grozę i przerażenie; nikomu nie przejdzie nawet przez myśl, by ją zaczepiać. Jedna kocha ludzi, druga ich nienawidzi. Możliwe są też szybkie zmiany koloru oczu (!), zapachu ciała, całej chemii.

W hipnozie można sprawić, że człowiek nienaturalnie mocno napnie mięśnie; rozkłada się faceta między dwoma krzesłami i na nim siada. Lepiej tego nie próbuj... mogą w wyniku sugestii pojawić się pęcherze i rany, a po chwili zniknąć. Pojawiają się nowe lęki a znikają stare. Człowiek zaczyna widzieć rzeczy których nie ma, a przestaje postrzegać to co jest. Można człowieka tak uwarunkować (zaprogramować) hipnozą, że nie zna jednej z cyfr bądź litery, nie dostrzega jednego koloru...

Ćpanie na życzenie

Można dać Ci sugestię że czujesz się wspaniale, dobrze... Twoje ciało zaleje cała menażeria hormonów szczęścia, a Ty będziesz na takim haju, jakiego nie da Ci żaden narkotyk. Może też być sugestia odwrotna, że jesteś w piekle; poczujesz się strasznie, będziesz umierający, płaczący, rzężący o litość, całkiem się załamiesz i rozkleisz, a całe Twoje ciało będzie jednym wielkim bólem. Cała Twoja przyjemność i nieprzyjemność nie zależy od przedmiotów, ludzi i sytuacji - sam możesz nią kierować. I właśnie to ukrywają przed Tobą - a jest ta wiedza przecież dostępna "od kliknięcia". Wystarczy chcieć i szukać, a teraz także uważnie przeczytać co piszę.

To są Twoje możliwości, realne i dostępne dla Ciebie. Nie wiesz nic o nich, ponieważ społeczeństwo miernot jest korzystne dla tych, którzy tym społeczeństwem jak stadem baranów zarządzają. Im głupszy jest ludzki tłum, tym lepiej. Im bardziej wierzący w swoją niemoc i władzę rządu czy religii, tym korzystniejsze jest to dla pasterzy stada. Myślisz że liderzy potrzebują zdrowych, inteligentnych ludzi? przecież tacy ludzie momentalnie rozpie... system w którym żyjemy. Kto by się zgodził żyć w takim bagnie, skąd trzeba uciekać za chlebem?

Pijany pilot w super samolocie

Podam Ci taki przykład, który w lot pojmiesz. Twoje możliwości to bardzo mocny, nowoczesny sprzęt komputerowy. Strzelam - maksymalnie szybki I7, najlepsza karta graficzna, 32 gigabajty najszybszego ramu. Wszystko z chłodzeniem wodnym, podkręcone do granic możliwości. Silny, potężny sprzęt, a obok niego pyszne kanapeczki od mamy. Ale żeby go wykorzystać, trzeba mieć odpowiednie oprogramowanie. Zwykły człowiek żeby żyć, nabył w procesie wychowania przekonania, reakcje (np. na prąd, wodę, pająka, przemoc, słabszych i silniejszych ludzi). Te wszystkie wytresowane reakcje (są ich tysiące) składają się na jego osobowość, czyli system operacyjny.

Współczesny facet z problemami, to system operacyjny z lat 60 tych, stworzony do prymitywnych komputerów, znacznie wolniejszych niż nasze obecne zegarki elektroniczne. Cały system działa więc na ułamku procenta swoich możliwości. Rozwój osobisty, to zaktualizowanie Twojego systemu operacyjnego tak, by był większy, silniejszy... celem jest bycie jak, strzelam, windows 7 (linuksowcy mnie zastrzelą). Stary system operacyjny nie obsługuje drukarki, skanera, szybkiej pamięci, kamery, internetu... możesz sobie użyć go jako niewygodnego kalkulatora. Tymczasem ten komputer może znacznie więcej. Ale by wykrzesać z niego podstawowe umiejętności, musisz mieć dobry program. Program - który wykorzysta możliwości drzemiące w sprzęcie. Twój sprzęt może niemal wszystko... ułamek jego możliwości poznałeś gdy opisywałem Ci osobowość wieloraką. A można więcej, znacznie więcej. Praktycznie wszystko - oprócz latania. Ale po co ludzie latają? by poczuć wolność, podniecenie, silne emocje... te same stany psychiczne (a nawet znacznie mocniejsze) możesz wywołać stojąc na ziemi, tej ziemi. Albo siedząc w swoim ulubionym fotelu. W tym sensie możesz wszystko. Możesz też latać w świadomych, jasnych snach - taka możliwość także istnieje.

"Jestem kozak, przy... każdemu"

Program operacyjny to przekonania. Człowiek pewny siebie, zdobywca kobiet wierzy że jest seksualny, męski i silny. Jest to przekonanie i wiara tak silna, że nie jest w stanie wpłynąć na nią kobieca odmowa. A prawa statystyki sa nieubłagane - jedna da kosza, druga da kosza... trzecia da co innego. Życiowa ofiara to człowiek, który mocno wierzy w to że nie jest męski, że jest ofiarą, nieudacznikiem. Ponieważ tylko o tym myśli, pomija znaki świadczące o czymś przeciwnym, a wszystko interpretuje jako potwierdzenie swego przekonania. Co by nie doświadczył, co by nie poznał, zawsze to zinterpretuje na swoją niekorzyść. Tak, jest to gonienie w kółko. I wszyscy ci którzy radzą "gdzieś wyjść i wziąć się za siebie", kompletnie nie rozumieją o co chodzi. Pewny siebie facet widząc uśmieszek jakiegoś człowieka na ulicy, zinterpretuje to tak "uśmiecha się do mnie, bo jestem kozak i warto się do mnie podlizywać". Ofiara zrozumie ten sam uśmieszek tak: "śmieje się ze mnie, drwi, Boże błagam, zabierz mnie stąd! jestem nikim! o Boże, nie zniosę tego dłużej!". To co widzisz to nie prawda, a informacja zmieniona przez Twoje nastawienie. Jakie nastawienie, taki odbiór świata. Nie ma obiektywności, to mit. W otaczającej Cię rzeczywistości dostrzegasz tylko to, co masz napchane do głowy. Mój ulubiony przykład; skup się i pomyśl chwilę o kia rio. To auto którym przemierzam ten nieszczęsny, nasiąknięty krwią dobrych i strawionym kawiorem złych ludzi, kraj. Pomyśl o nim, i zapewniam Cię że jeśli do tej pory te auto nie istniało dla Ciebie, to teraz będziesz je wszędzie widział. Co masz w głowie, to widzisz. Czego nie masz - to nawet jeśli będzie, nie weźmiesz tego do siebie, tak jak większości rzeczy które codziennie widzisz. Ile pamiętasz z ostatniego spaceru? kolor chodnika, mapę dziur w jezdni, twarze i ubrania mijanych ludzi? ależ skąd, większości nie pamiętasz. Psychiatra idąc ulicą zwraca uwagę na mimikę twarzy, która coś tam mówi o psychice człowieka. Złodziej patrzy kto wygląda na jelenia, by można go okraść, budowlaniec na szczegóły domów a lekarz na oznaki choroby. Każdy widzi tylko to, co ma w głowie; reszta informacji idzie do podświadomego śmietnika.

Kto się boi pająka?

Pierwszą sprawą, najważniejszą, to uświadomić sobie że Ty jako umysł, psychika, nie jesteś jednością a składasz się ze świadomości i podświadomości. Jeśli reagujesz lękiem na pajączka, to Twoja świadomość wie że ten pająk Ci nie zaszkodzi; cóż Ci może uczynić ten maluch? jego ugryzienie boli mniej, niż kęs komara. Skąd więc strach, panika? z podświadomości. Jeśli kiedyś złapał Cię prąd, teraz na sam widok gniazdka odczuwasz stres; a przecież nie ma się czego bać, jesteś dwa metry od gniazdka. Czego więc się bać? a jednak... Ty to Twoja świadomość (logika) i podświadomość (pamięć, emocje). Świadomość wie że jest bezpieczna, ale podświadomość zalewa Cię emocjami strachu, tak na wszelki wypadek byś wiedział, że podejście do gniazdka jest niebezpieczne. Podświadomość to także reakcje podczas jazdy autem. Myślisz o niebieskich migdałach, ale gdy stanie się coś niebezpiecznego, nagle sama noga hamuje, przyśpiesza, ręce obracają kierownicą... i to wszystko dzieje się zanim cokolwiek świadomie pomyślisz. Ten podświadomy automat to źródło naszego przetrwania, ale także przyczyna fobii, klęsk i wszystkich możliwych i niemożliwych problemów.

Nie jesteś frajerem...

Z tej banalnie prostej wiedzy wynikają dwie ważne rzeczy. Jeśli czujesz się jak frajer, bo np. uciekłeś od bójki, nie dałeś sobie z czymś psychicznie rady, to kto właściwie skrewił? Ty czy podświadomość? ano własnie. Emocje to nie Ty (świadomość) a podświadomość. To ona się bała i zalała Cię niepowstrzymaną falą lęku. To naprawdę wiele zmienia. Nie jesteś frajerem, tylko Twoja podświadomość się bała. Podświadomość człowieka agresywnego, nie "pękającego" także może się bać, ale wyjścia na tchórza - ten strach jest tak silny, że wzbudza w nim zwierzęcą agresję. Społeczeństwo uznaje więc tego człowieka za twardziela bo wali po pyskach. A on też się boi, tylko w inny sposób. Druga sprawa - reakcje, przekonania, nie są tak naprawdę Twoje. Nabyłeś je, ale wiele z nich Cię niszczy. Bo co Twojego i tradycyjnego jest w tym, że palisz się ze wstydu na widok ładnej kobiety? co dobrego jest w lęku przed pająkiem w toalecie? co dobrego w ciągłym czuciu się gorszym, ciągłym porównywaniu do ludzi? bezustannym rezygnowaniu z własnej przyjemności, byle nikt nie skrytykował? strach, wstyd i nieśmiałość, są dobre jeśli są bardzo niewielkie; większe Cię po prostu katują, niszczą Twoje życie, wydzierają czas który pozostał.

To nie jest Twoje, a Cię ogranicza, zniewala. Najpierw pojawia się bodziec (pająk) później natychmiastowa reakcja (lęk). Tak właśnie działasz. Przyjrzyjmy czym Cię nafaszerowano od dzieciństwa:


Nienawiść do seksu. Brak bądź wyparcie seksu, opiewane jest w wielu religiach. Wszyscy czczeni i wielcy ludzie nie uprawiali seksu, bądź z niego rezygnowali. Wzorzec to oczywiście seks = odraza, poczucie nieczystości, strach przed wmówionym w dzieciństwie piekłem po śmierci. Jednocześnie Ci się chce (natury nie oszukasz) i powstaje wielki konflikt; procesor się przegrzewa. Chcesz ale nie możesz; zrobisz to? grzech. Nie zrobisz? musisz tłumić cierpienie i chuć, która latami wypierana przeradza się w obsesyjną dewocję, nerwicę natręctw bądź nienawiść. Gdzieś ta energia musi w końcu się wydostać, i będzie to coś bardzo złego. Ciągły konflikt drenuje Cię z energii i zdrowia... zamiast więc kłócić się ze sobą, wywal z siebie nie swoje, durne przekonanie, i ciesz pełnią siły, zdrowia i energii. A że ktoś tam krzyczy że pójdziesz do piekła? to tylko przekonanie, które mu w dzieciństwie wmówiono. Nie wiadomo co jest po śmierci, można tylko wierzyć - w święta krowę, świętą małpę, rytualne morderstwa i szereg innych dziwactw.


Uwielbienie cierpienia, poczucie szlachetności cierpienia. Wszyscy przed którymi klękamy, to męczennicy. Umierali w cierpieniu, kaźni, żyli w cierpieniu i celibacie. Logicznym więc się staje, że cierpienie jest czymś cennym, ważnym... tworzy się więc w naszej głowie wzorzec: Cierpienie = bycie wyżej w ludzkiej hierarchii, bliżej Boga i świętości. Cierpienie to waluta, za którą kupuje się rzekomą wiekuistą radość w niebie. Ale skąd wiesz że tak wygląda ten biznes? bo ja widząc cierpiętników, widzę ludzi otępionych, nieszczęśliwych... po co Bogu takie marnotrastwo energii, życia, rezygnacja z radości która jest naszym stanem naturalnym? czy Bóg tak Ci powiedział? a może człowiek? ano właśnie... jeśli kochasz cierpienie, to nie oczekuj przyjemności. Kochasz cierpienie, pławisz się w nim, rozkoszujesz? przyjdzie do Ciebie to, czemu poświęcasz swą uwagę. Albo cierpienie albo radość, wybieraj. Nie ma cierpiącej miłości, czy pełnej skromności i bólu radości.


Opinia innych ludzi. Dziecko uczy się że złe zachowanie (czyli takie które nie podoba się rodzicom, odmienne w różnych kulturach) budzi ostracyzm otoczenia, jego niechęć. Dobre budzi natomiast sympatię, i jest nagradzane. W ten sposób człowiek żyje, ale jakby nie żył... całe życie to patrzenie tylko na to, czy to co robię spodoba się innym. To Cię ogranicza i niszczy, ponieważ boisz się zrobić to, co naprawdę chcesz. Robisz więc to co musisz, a potem pijesz by zapomnieć o swoich codziennych męczarniach. Inni też tak mają, więc teraz pilnują by i Tobie nie było za dobrze...

Tradycja czy cuchnące odpadki?

Tak mniej więc stworzono w Tobie Twoje/nie Twoje reakcje. Ty nie tylko możesz, ale jeśli chcesz żyć godnie, musisz się pozbyć z siebie tych śmieci. To nie jest Twoje, to Cię niszczy, ogranicza, zniża do poziomu owcy ze stada. Po to masz rozum i umiejętność rezygnacji z niekorzystnych przekonań, że warto to wykorzystać - co oczywiście nie podoba się wszystkim tym, którzy z Ciebie żyją. Och, jakże będą straszyć, grozić, będą niezadowoleni - oto owca ucieka ze stada. Trzeba głośno tupać, by nie daj Boże inne nie uciekły. Wyklną Cią, nie miej co do tego wątpliwości - to może wydawać się wadą, ale gdy zasmakujesz nowego życia, z radością zapomnisz o tym co było, tym całym syfie, tym obrzydlistwie w którym kiedyś żyłeś. To nie było życie tylko rzygowiny, ale dostrzeżesz to dopiero będąc poziom wyżej.


Teraz warto zdać sobie sprawę z tego, jakie w sobie mamy programy. Piszemy więc:


Reakcja na atrakcyjną kobietę w sklepie = lęk, poczucie że mam małego fiuta, strach że inni są ode mnie lepsi i mi ją odbiorą.



Reakcja na zamknięte pomieszczenie, i wielu ludzi w środku którzy się na mnie patrzą = wstyd, poczucie że się ze mnie śmieją, silna reakcja stresowa, zasychanie w gardle, skurcz jąder, zimny pot i dreszcz ciała.



Reakcja na agresywnego osiłka = słabość w kolanach, stres, ślina w jamie ustnej, poczucie że zrobi mi krzywdę, potężny strach odczuwany w brzuchu, kołatanie serca.



Reakcja na widok siebie w lustrze = poczucie bycia niskim, za wysokim (rzadkie) grubym, chudym, niedoskonałym, brzydkim, frajerem, leszczem, cipą, nieudacznikiem życiowym.



Reakcja na bliskość człowieka sukcesu, bogacza = jestem nikim, nic nie osiągnąłem, wstyd, poczucie niższości, kompulsywna chęć chwalenia się czymkolwiek (głównie zmyślając), zażenowanie.



Tak właśnie opisujesz wszystko to, co chciałbyś zmienić.


Później szukasz w necie tematu

-------------------------------

Szanowni Państwo. Usunąłem większą część tego felietonu, ponieważ wydaję złożoną z tych tekstów książkę; 34 moje najlepsze teksty po profesjonalnym składzie i redakcji językowej, które udostępniam w sprzedaży jako ebooka i z czasem (być może za miesiąc) książkę tradycyjną "Wyprawa po samcze runo". W celu poznania dokładniejszych informacji, zapraszam na mój profil facebook "Samcze Runo", bądź zapytanie mnie w komentarzach.


-----------------------



Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fapage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK Strona jest bez reklam tylko dzięki wam.



Czytany 20307 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:37
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # młody wilk 2013-11-17 20:33
a już się bałem że umarłeś, bo tak dawno niczego nie było :P
dobry tekst!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-18 00:21
Cytuję młody wilk:
a już się bałem że umarłeś, bo tak dawno niczego nie było :P
dobry tekst!


Żyję, z lekką infekcją i szansą na całkiem dużą, ale żyję :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Jajacek 2013-11-18 13:38
Już dziąsła przeżarte szkorbutem,

już nogi spuchnięte i martwe,

już koniec, już płuca wyplute-

lecz palą się oczy otwarte.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Rysiek 2013-11-17 20:35
Dobry tekst ale nie do końca się zgadzam a piszę to jako człowiek, które w średniej szkole nie był w stanie stanąć przed klasą żeby się nie popłakać. Otóż z każdą fobią da się walczyć tylko trzeba to robić z głową. Jak się boisz podejść do dziewczyny, spinasz się, pocisz to nie startuj od razu do super laski bo kosz (na 100% go dostaniesz) sprawi, że jeszcze bardziej się zamkniesz! Na początek spróbuj tak:
1)Wyjdź na miasto i pytaj przez pół dnia nieznajome kobiety o godzinę - ćwicz to kilka dni lub tygodni aż staniesz się wyluzowany.
2)Następnie znów uderz w teren i zacznij pytać o drogę - znów ćwicz długo aż poczujesz swobodę.
3)Dalej znów pytaj o drogę ale prócz uzyskania tej informacji spróbuj spowodować, aby pani Cię tam podprowadziła - tu pewnie skuteczność Ci spadnie ale niewiele więc ćwicz to oporu.
4)Zacznij uderzać do kobiet z widoczną wadą fizyczną wskazującą na niskie poczucie wartości (nie muszą być to chamskie pasztety ale np dziewczyny przy kości). Wrzuć otwieracz (ćwicz różne), prowadź rozmowę i podziękuj żegnając się.
5)To samo co wyżej ale domknij biorąc telefon.
6)Próbuj dzwonić i umawiać się - chadzaj na randki nie naciskając na cokolwiek a już na pewno nie na relację - ciesz się interakcją i ćwicz.
7)Zbuduj relację albo kilka! Nie daj sobie wmówić TEJ JEDYNEJ bo to tak nie działa a zwłaszcza u kobiet. Dopóki nie jesteś w ZWIĄZKU możesz się śmiało spotykać z wieloma. Nie inwestuj od razu - pierwsza randka = spacer - nie wchodzi? Następna...
8)Zmieniaj targety na bardziej wymagające powtarzając wszystko od zera...

Po roku, dwóch ciężkiej pracy będziesz w stanie wyprowadzić z klubu średniej klasy laskę bez większego problemu. Oczywiście równolegle musisz dbać o siebie bo fizyczność jest dla nich CHOLERNIE ważna i nie daj sobie wmówić bajek, że jest inaczej...

Ale się rozpisałem... :-)

Powodzonka
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Grzesiek 2013-11-17 23:36
Cytuję Rysiek:
Dobry tekst ale nie do końca się zgadzam a piszę to jako człowiek, które w średniej szkole nie był w stanie stanąć przed klasą żeby się nie popłakać. Otóż z każdą fobią da się walczyć tylko trzeba to robić z głową. Jak się boisz podejść do dziewczyny, spinasz się, pocisz to nie startuj od razu do super laski bo kosz (na 100% go dostaniesz) sprawi, że jeszcze bardziej się zamkniesz! Na początek spróbuj tak:
1)Wyjdź na miasto i pytaj przez pół dnia nieznajome kobiety o godzinę - ćwicz to kilka dni lub tygodni aż staniesz się wyluzowany.
2)Następnie znów uderz w teren i zacznij pytać o drogę - znów ćwicz długo aż poczujesz swobodę.
3)Dalej znów pytaj o drogę ale prócz uzyskania tej informacji spróbuj spowodować, aby pani Cię tam podprowadziła - tu pewnie skuteczność Ci spadnie ale niewiele więc ćwicz to oporu.
4)Zacznij uderzać do kobiet z widoczną wadą fizyczną wskazującą na niskie poczucie wartości (nie muszą być to chamskie pasztety ale np dziewczyny przy kości). Wrzuć otwieracz (ćwicz różne), prowadź rozmowę i podziękuj żegnając się.
5)To samo co wyżej ale domknij biorąc telefon.
6)Próbuj dzwonić i umawiać się - chadzaj na randki nie naciskając na cokolwiek a już na pewno nie na relację - ciesz się interakcją i ćwicz.
7)Zbuduj relację albo kilka! Nie daj sobie wmówić TEJ JEDYNEJ bo to tak nie działa a zwłaszcza u kobiet. Dopóki nie jesteś w ZWIĄZKU możesz się śmiało spotykać z wieloma. Nie inwestuj od razu - pierwsza randka = spacer - nie wchodzi? Następna...
8)Zmieniaj targety na bardziej wymagające powtarzając wszystko od zera...

Powodzonka



To w sumie opis mojej drogi od gościa walącego strachem na kilometr w okolicy piękności pare lat temu do takiego wyluzowanego teraz :) Może nieco pominąłem kroków, ale wyszło na to samo :P
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Grzesiek 2013-11-18 15:04
I jeszcze bym dorzucił, że ważne jest uprawianie sportu/chodzeni e na siłownię. Przy odrobinie szczęścia rozwiniesz się, poprawisz postawę, a przepychanie granic swojego ciała działa naprawdę motywująco i podbija samoocenę. No i oczywiście realnie zwiększysz swoje szanse w podrywie, zawsze lepiej mieć tarkę na brzuchu niż nie mieć ;) Wymaga to oczywiście systematycznośc i, pierwsze przyrosty mięśni widać dopiero po ok. 1-2 miesiącach chodzenia, inni zauważają je sporo później (mówię oczywiście kiedy się nie bierze koksu).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-18 21:01
Cytuję Grzesiek:
I jeszcze bym dorzucił, że ważne jest uprawianie sportu/chodzenie na siłownię. Przy odrobinie szczęścia rozwiniesz się, poprawisz postawę, a przepychanie granic swojego ciała działa naprawdę motywująco i podbija samoocenę. No i oczywiście realnie zwiększysz swoje szanse w podrywie, zawsze lepiej mieć tarkę na brzuchu niż nie mieć ;) Wymaga to oczywiście systematyczności, pierwsze przyrosty mięśni widać dopiero po ok. 1-2 miesiącach chodzenia, inni zauważają je sporo później (mówię oczywiście kiedy się nie bierze koksu).



Sport to podstawa, oczywiście.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-18 00:28
Rysiek, a ja do końca nie mogę się zgodzić z Twoją tezą. Oczywiście masz rację, ale moje i wielu ludzi doświadczenie pokazuje, że niemożliwe jest utrzymać dwa lata taką motywację.

Ludzie nie umieją wytrzymać na diecie gdzie stawką jest np. ucięcie nogi (stopa cukrzycowa) miesiąca, nie są w stanie uczyć się systematycznie obcego języka (np. ja), a co dopiero dwa lata dzień w dzień stawać naprzeciwko lęku.

Najpierw jest podrajcowanie - trenujesz. Później grypa, porządki, praca, trening, impreza... i dyscyplinę szlag bierze. To dotyczy miażdżącej większości ludzi. I jeśli Grzesiek dał radę i Ty dałeś, to świadczy to o tym że macie jajca - ale większość tyle nie wytrzyma.

Dlatego właśnie wymyśla się różne triki. Terapie, kody zdrowia... zmniejsza się lęk, a później wszystko idzie w realu znacznie szybciej, przyjemniej i łatwiej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Słynny Filozof 2013-11-18 01:43
Bardzo dobre rady. Tak to właśnie wygląda
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Piotrek 2013-11-17 23:53
Czy ecoego jest wyłączone całkowicie czy można uzyskać do niego dostęp po wcześniej rejestracji?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-18 00:29
Cytuję Piotrek:
Czy ecoego jest wyłączone całkowicie czy można uzyskać do niego dostęp po wcześniej rejestracji?


Już włączyłem. Mam tysiące komentarzy spamu dziennie, i muszę zainstalować captcha w komentarzach - potrzeba mi kogoś na 15 minut na skype, by mnie poprowadził przez ten proces, pomoże mi ktoś?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Manio 2013-11-18 03:43
a googlowałeś np. cpatcha w wordpress, joomla, czy na czym masz tę stronę?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-18 11:00
Cytuję Manio:
a googlowałeś np. cpatcha w wordpress, joomla, czy na czym masz tę stronę?


Mam joomlę, ale nie mam zamiaru się wszystkiego od początku uczyć - nawet zaawansowani userzy mają z tym problemy, a ja musiałbym siedzieć godzinami przy kompie - z zapaleniem spojówek. Sił i oczu starcza na tekst, i tak pisany bezwzrokowo, czasem ukochana gra przez chwilę, kończona silnym bólem oka i głowy.

Dlatego trzeba mi kogoś, kto na skype powie ci i jak trzeba zrobić - nie mogę dać nikomu haseł dostępu. Jeśli jeszcze je pamiętam, wszystko poszło po ostatnim formacie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-18 15:13
Hasła zapisać sobie w kajecie bo pamięć cyfrowa jest zawodna, no chyba że DVD RAM, najstarszy standard ale i najlepszy, trwałość na poziomie 100 lat, bezpieczeństwo tysiąc razy lepsze od jakiegokolwiek twardziela nie mówiąc o pamięci flash, która jest bardzo zawodna.

Warto zainwestować parę złotych w DVD RAM.
Zwykłe DVD RW już kilka miesięcy po zakupie może nie nadawać się do zapisu, trwałość bardzo wątpliwa na poziomie kilku lat.
Do nagrania na DVD RAM danych i korzystania z nośnika nie jest wymagane dodatkowe oprogramowanie, płyta DVD RAM jest traktowana jako dysk wymienny. Przed normalną pracą z DVD RAM należy płytę sformatować.
Trzymać DVD RAM w pudełku, schowane przed słońcem, traktować delikatnie to i wnuki będą mogły z niej skorzystać ! :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Manio 2013-11-18 03:52
Marku mam coś na kształt nerwicy lękowej. Znam genezę. Objawy są rzadkie, tylko gdy się za dużo stresorów naraz pojawi, poza tym ok. Nie mniej konfliktuje to moje relacje z otoczeniem, i reaguję za ostro.

Lęk+stres=silna reakcja obronna

a propos felietonu: co do miękkich kolan przy reakcji na osiłka - moim zdaniem reakcja prawidłowa. Skok adrenaliny powoduje drżenie mięśni i pierwszych kilka sekund jest... dziwnych, ale potem każdy mięsień aż się wyrywa, aby walczyć lub uciekać. Serce wali jak młot, a przepona na maksa wykorzystuje płuca (strach w brzuchu). Żaden powód do wstydu. Szok adrenalinowy to normalna rzecz, ratująca tyłek.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Manio 2013-11-18 03:55
a co do nerwicy: ogarnia mnie też apatia, paraliż do wykonania frustrujących zadań.

Czy ten kryzysowy stan można jakoś zdusić?
Lęku nie wyeliminuję bo wryty zbyt głęboko w podświadomość. Musiałbym chyba kogoś zabić najpierw...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Marek 2013-11-18 13:04
Cytuję Manio:
a co do nerwicy: ogarnia mnie też apatia, paraliż do wykonania frustrujących zadań.

Czy ten kryzysowy stan można jakoś zdusić?
Lęku nie wyeliminuję bo wryty zbyt głęboko w podświadomość. Musiałbym chyba kogoś zabić najpierw...




Paraliż jest ok, ponieważ sprawia że nie masz ochoty robić tego, co nie daje Ci satysfakcji. To dobry mechanizm, i ja też go mam. Dał mi wiele problemów (zwłaszcza w pracy) ale ogólnie dał mi milion razy więcej - robię co lubię, zamiast utknąć w biurze. Zawsze chciałem być nauczycielem i liderem, i nim jestem.

Jeśli chodzi o nerwicę, chyba nikt mnie nie pobije. Nie mogłem wychodzić już w ogóle z domu, ponieważ każde wyjście powodowało straszny ból brzucha i biegunkę, już na poważnie chciałem się wieszać, mama mi przynosiła jedzenie do domu i tylko to sprawiło że się nie zabiłem; myślałem o starych rodzicach i co oni poczują, jak mnie znajdą obsranego wiszącego na klamce - kiedy już było naprawdę ze mną źle, jedna z moich czytelniczek, lekarka, załatwiła mi effectin w kilka godzin i mi go dała - pomogło, trochę odżyłem i leki odstawiłem. Uratowała mi dosłownie życie. Później wróciło, więc wziąłem kasę z książki (prawie dwa i pół tysia) i udałem się do NLP owca na sesję. Gówno to dało, robiliśmy to co jest w książce Bandlera za 12 złotych. W tym też czasie zacząłem używać kodów uzdrawiania, i pomogło mi potężnie. W obecnej chwili jestem w stanie jechać sam do biedronki autem (dwa kilometry ode mnie) nawet rowerem a może dałbym radę na piechotę. Zmiana jest MONSTRUALNA. Metoda oczywiście darmowa i śmiesznie prosta, poszukaj na YT.

Co do nerwicy, kody uzdrawiania i warto poczytać o NLP. Ale warto też przede wszystkim sięgnąć po trudną sztukę - transerfing. Książki za free w sieci. To już najwyższa szkoła jazdy. Żeby to jakoś objąć, książki musiałem czytać kilkanaście razy powoli i ze skupieniem. Nawet je kupiłem, z szacunku dla autora. Ta wiedza to po prostu coś niesamowitego. Działa, i to jak działa... ale trzeba mieć dyscyplinę. Ja jej praktycznie nie mam, ale jeśli ktoś ma, naprawdę wiele osiągnie.

Spróbuj także modlitwy - Bóg to wspaniały przyjaciel, zero cierpienia, ciotowatości i obciachu, po prostu super ciepła, przepiękna czysta energia akceptacji. Wyobraź sobie stan mocnego naćpania albo upicia, naprawdę zajebistą muzykę... to jest podobne uczucie, tylko trzeźwe i czyste. Nie paplaj, nie rób różańców, po prostu trwaj sobie w bliskości z koleżką, który zapala ot tak sobie miliardy galaktyk. Po prostu sobie z nim posiedź. Jak go poznać? wyobraź sobie cechy Boga:

Nieskończona moc, siła, pewność,

Nieskończona akceptacja; Bóg ma w dupie Twoje grzeszki, to się prawie nie liczy. Słońce opala tak samo grzesznika jak i świętego,

Nieskończone bogactwo, zamożność, dobrobyt - właściciel trylionów galaktyk, przestrzeni, czasów ma lubić biedę? kłamstwo!

Nieskończony spokój, błogość, cicha radość istnienia...

Cisza... paplanie myśli to nie Bóg. Cisza dająca niesamowite, wewnętrzne ukojenie,

------------

Posiedź sobie z Bogiem, o nic go nie proś, nie błagaj, odpocznij sobie z nim, w nim i obok niego. Jak nabierzesz sił, wracaj do życia. Jak się wkurwisz? od razu myślami uciekaj do Niebiańskiego ziomka. Odsapnij, nabierz sił, okrzepnij... i wracaj do życia. Ot i cała duchowość.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Grzesiek 2013-11-18 15:12
Well said to o Bogu :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # M 2013-11-18 21:30
Mówiąc posiedź z bogiem, mas na myśli zatrzymanie myśli i "bycie obserwatorem"?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-19 00:08
Cytuję M:
Mówiąc posiedź z bogiem, mas na myśli zatrzymanie myśli i "bycie obserwatorem"?


Nie, wyobrażanie sobie nieskończonych ideałów i cieszenie się ich mocą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Manio 2013-11-19 02:57
Dzięki za ciekawą odpowiedź. Wezmę sobie do serca :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # al 2013-11-18 08:16
Bardzo dobre rady w tekście. Pamiętajcie jesteście swoją świadomością, a nie podświadomością . Niech świadomość jedynie obserwuje reakcje świadomości, ale niech nie staje się nimi :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # al 2013-11-18 08:17
Niech świadomość jedynie obserwuje reakcje PODŚWIADOMOŚCI, ale niech nie staje się nimi :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-18 11:01
Cytuję al:
Niech świadomość jedynie obserwuje reakcje PODŚWIADOMOŚCI, ale niech nie staje się nimi :)


To nie jest tak :) niech OBSERWATOR (zwana jaźnią, prawdziwym Ja) obserwuje poczynania tych dwóch rozrabiaków.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # toni 2013-11-18 14:50
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # toni 2013-11-18 14:51
;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-18 21:02
Skasowałem następny gif, to był ostatni w tym tekście. Rysiek, skasowało Cię bo wpisałeś się pod Tonim, automat.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # toni 2013-11-18 23:36
Wielka szkoda bo to była cała historia i przesłanie w tych dwóch gifach zawarte, niczym filmowy rebus oparty na dwóch mentalnych odruchach przekazujących "tak" i "nie".
W dwóch obrazach pokazałem jak panie są oporne, nawet na fotce powyżej samiec próbuje skłonić samicę do postawy na "tak" ale wyraźnie widać, że tyłeczek się zapiera... :cry: :o
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # witek 2013-11-20 19:44
toni ty zwierzaku
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # M 2013-11-18 21:53
Ja mam w podświadomości niezły syf.

Przykłąd - robię coś i pojawia się poczucie że to fajne i że chciałbym to robić więcej (może nawet pouczyć się zawodowo czy coś).
I zaraz jakby zalała mnie czarna smoła - setki niezewerbaliowa nych uczuć/myśli - nie ma sensu, stracisz to, będziesz miał wypadek i już nie będziesz mógł tego robić (mam jakieś pierdolone nerwice na temat wypadków, kalectwa, ślepoty czy paraliżu), nie uda się, to bez sensu.

Wkurwia mnie to że nyby znam tyle różnych zasad rządzących umyslem, wiem jak działa na człowieka religia czy ideologia al kurwa mam gorzej niż przeciętny człowiek.

Myśl o samobójstwie wydaje się taka kusząca. O tak, najlepiej jakieś spektakularne Np detonacja bomy atomowej w sejmie. Wtedy bym ju nie musiał znosić tej czarnej smoły co? Tylko że przyjmując że reinkarnacja to prawda, ile musiałem mieć wcześniej wcieleń jako jakiś wieśniak całe życie ciągnący pług i mdlący się do najświętszej panienki, albo jakiś bandziorek mordujący ludzi na gościńcu. Teraz niby udało mi się dowiedzieć tylu rzeczy i miało by się to zmarnować?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-18 23:55
To nie tylko religia i ideologia tworzy te wewnętrzne demony będące w istocie mentalnym tworem nawarstwiającym się w nas jako suma strachów. To się dzieje od najmłodszych lat jak tylko nauczymy się mówić. Mnóstwo rówieśników z otoczenia staje się dla siebie nawzajem katem pod tym względem.
Każde wypowiedziane złe słowo, złośliwe, szydercze, zastraszające, wyśmiewające, nawet szydercza, cyniczna rozmowa z kumplami przy piwku, pozostaje w nieświadomości i nawarstwia się tworząc naszą wewnętrzną superpamiętliwą sumę strachów, która może tkwić w nas i zadręczać nas przez całe życie.

Dlatego tak ważne jest panowanie nad strachem i wybaczenie.

Najważniejsze jest jednak zrozumienie tego mechanizmu który zasiewa w nas plamy strachu, nerwic, odruchowych złych myśli, będących echem dawnych realnych czyichś złośliwości.

Podchodzić do takich napływających złych myśli ze spokojem, wiedząc jak powstały, panować nad strachem przez zrozumienie, pogodzić się z tą raną na duszy, bo to przecież rana, a wtedy czas ja zagoi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # M 2013-11-20 00:14
W teorii to co mowisz w ostatnich zdaniach ma sens tylko że nic z tego nie wyniknie jak sie to rozumie na rozum. Tzn jak sobie to intelektualnie tłumaczy. Tego tzreba jakoś doświadczyć i poczuć to, inaczej wgrać w podświadomość? Tak mi sie wydaje...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-20 19:54
Ciepło, ciepło...
W tym świecie trzeba to zrozumieć właśnie rozumem, tylko szczęśliwcy nie mają tu takich świadomych problemów.
Piszesz o doświadczeniu tego, poczuciu.
To może różnie wyglądać, przyjmować różne postaci ale źródło problemu jest to samo.

Słusznie zwróciłeś uwagę na "poczucie tego" bo to problem zrodzony przez sferę emocji, uczuć. Tyle że najczęściej uczuć negatywnych.
Wszelkie "programowanie" siebie, wszelkie mechaniczne, logiczne działania nie dadzą dobrych efektów.
Choroba tkwi w sferze emocjonalnej więc nie wyleczy jej oddziaływanie na sferę logiczną.
Recepta podana została bardzo dawno temu, to droga uczuć pozytywnych.
Wybaczenie, pogodzenie i miłość.
Nie skupiaj się na sobie, na swoich problemach, jeśli są to pomyśl jak je przezwyciężyć, aktywność zamiast apatii, optymizm, choćby wbrew swoim przyzwyczajenio m, prostoduszność, umiłowanie prostoty, skierowanie troskliwej uwagi na innych.
Stwórz sobie wewnętrznego Anioła stróża, samiec niech sobie wyobraża Anielicę, niech będzie zawsze przy tobie, niech troskliwie i z miłością obejmuje cię, a ty odpowiadaj tym samym, czułym objęciem, przytuleniem, rozgrzej swoje serce, otwórz je na uczucia pozytywne i jasne.
Twój strach tworzył duchową smołę, twoja świadomość, bazując na uczuciach pozytywnych, niech teraz obudzi w tobie to co jest w nas najlepsze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-19 00:06
Czarna smoła to symbol z dzieciństwa - może gdy coś chciałeś jako dziecko zrobić, rodzice Cię karcili? może ktoś wyśmiał?

Masz wiedzę, ale co konkretnie działasz z tą smołą? narzekasz na nią, dołujesz się? bo co to za wiedza, jak nic nie robisz? to nie wiedza a śmieci. I nie, nie masz gorzej niż przeciętniak. Zwykły człowiek nie znający praw umysłu, żyje w prawdziwym piekle, miotany przez myśli uważając je za siebie.

Samobójstwo to tylko wymówka umysłu - on się tym onanizuje, tą myślą... i potwornie zaniża wibracje.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # M 2013-11-20 00:12
Smoła to po prostu przenoścnia(wsp omniałeś o dzieciństwie ono oczywiście miało też wpływ na to wszystkoc o mam w głowie np. moje wyobrażenie boga jako kogoś kogo sie boje - utożsamienie z ojcem), chodzi mi o sałość myśli które "zalewają" umysł i powodują e człowiek porusza sie jak mucha w smole. Czasem jak budzi się chwile rano to sie nie pamieta niczego i człowiek jest taki lekki. A potem wszystko uderza z powrotem.

Masz racje z tym że w sumie niewiele robie. Staram sie obserwować te myśli, że to nie ja, że to jakieś wgrane przypadkiem lub nie wzorce. Może i troche pomaga? Ale żadnych poważniejszych technik czy medytacji nie próbowałem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-20 11:18
Cytuję M:
Smoła to po prostu przenoścnia(wspomniałeś o dzieciństwie ono oczywiście miało też wpływ na to wszystkoc o mam w głowie np. moje wyobrażenie boga jako kogoś kogo sie boje - utożsamienie z ojcem), chodzi mi o sałość myśli które "zalewają" umysł i powodują e człowiek porusza sie jak mucha w smole. Czasem jak budzi się chwile rano to sie nie pamieta niczego i człowiek jest taki lekki. A potem wszystko uderza z powrotem.

Masz racje z tym że w sumie niewiele robie. Staram sie obserwować te myśli, że to nie ja, że to jakieś wgrane przypadkiem lub nie wzorce. Może i troche pomaga? Ale żadnych poważniejszych technik czy medytacji nie próbowałem.


Jeśli nie zechcesz z całych sił zmiany, nic nie osiągniesz. Techniki zmiany wymagają żelaznej dyscypliny i czasu. Najlepszą motywacją jest cierpienie - niektórzy cierpią tak strasznie, że chcą zmiany za wszelką cenę. Wtedy można ćwiczyć. Ty tej zmiany nie chcesz, ponieważ tylko o niej mówisz, a nie działasz. Nic się nie zmieni, cierpienie będzie powoli narastać, ale spokojnie - masz inne życia jeszcze. Niestety, smoła przejdzie do następnego plus następne. W końcu cierpienie będzie absolutnie nie do wytrzymania, i trafisz na jakąś ścieżkę, gdzie sobie pomożesz.

Teraz Ci pasuje takie życie. Bo jak ktoś się sparzy, to ucieka z ręką, a Ty ją trzymasz nadal. Czyli woda ok :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-19 11:15
Fajna dyskusja pod tym tekstem, na innym portalu:

Cytat:
Eeeee tam niby pisze dobrze, ale generalnie p…oli. Nie do końca tędy droga. A NLP to jedno z narzędzi, niestety często wykorzystywanych niewłaściwie. Tzn trenerzy, a nie profesjonalni psycholodzy wykorzystują je, żeby zbić kasę a nie pomóc faktycznie. Zrobienie z kogoś zaprogramowanej kukły kontrolującej swoje życie żeby być super hiper, to pomyłka. Ten artykuł jest tak naszpikowany manipulacjami że aż się włos na głowie jeży. Tomasz Parol ma rację, tam gdzie się zaczyna mieszać we własnej świadomości i podświadomości, może się okazać, że się wpuszcza Coś znacznie gorszego. Nie jesteśmy społeczeństwem psychopatów, nieudaczników, depresantów. To że pojawiają się problemy z psychika, to znak że źle żyjemy, za szybko, niehigienicznie dla psychiki. Zamiast zmieniać siebie pod rzeczywistość, powinniśmy zmienić czynniki zewnętrzne, bo to my je stworzyliśmy a nie one nas. No i już sama świadomość to duży krok, świadomość tego skąd wynikają nasze problemy, możliwość w wolnym wyborze nie powielania błędów naszych rodziców np. A nie przenicowanie sobie świadomości na drugą stronę – bo to wygląda bardziej na obłęd psychopaty. NLP czerpie w całej rozciągłości z tego co się nazywa New Age, tak samo hipnoza to wymysł przeniesiony wprost z praktyk wschodnich izmów – wszystkie te hinduizmy, czyli tak naprawdę fałszywe filozofie (to nie obraza, tylko fakt naukowy). Może i im tam robi dobrze, jednak dla chrześcijanina wszystko co pochodzi z nieznanego, niewiadomego źródła duchowego, logicznie pochodzi od Złego i tego rozsądnie należałoby się trzymać. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Wręcz na zamianę, więc żyjmy i radźmy sobie z tym co mamy tak jak umiemy. Przy czym chorym na depresję nie odradzam, a wręcz zalecam normalną stabilizację farmakologiczną nastroju i zdrową terapię behawioralną – wszystko w zgodzie z nauką i nie wychodzące na przeciw Bogu. Pomagajmy sobie z głową, bo garnki pełne złota na drugim końcu tęczy nie istnieją.
I moja odpowiedź:

Cytat:
Dzień dobry Pani Katarzyno, potrafię bezbłędnie rozpoznać to co kieruje tym, co Pani pisze. Sam jako fanatyczny katolik od dzieciństwa to znam aż za dobrze – oczywiście moja diagnoza nie spodoba się Pani – ale może komuś kto będzie to czytał. W procesie wychowania (może później) zainstalowano Pani model świata katolicki. A że kler żyje i jest potężny pieniędzmi i uległością ludzi, żywotnym interesem kleru jest to, by człowiek cierpiał. To nie jest cel Jezusa, tylko organizacji. Jeśli jest Pani nieszczęśliwa, można sprzedawać Pani nadzieję na lepsze jutro. Oni z tego żyją. Jest też inna możliwość, np. rozwój duchowy. Wtedy nie trzeba czekać na szczęście, a odczuwa się je tu i teraz. Ale z człowieka zdrowego, radosnego, nikt nie wyciśnie pieniędzy. Po co taki człowiek ma chodzić na mszę, do kościoła, robić śluby? to rozumie tylko osoba wierząca i cierpiąca. Dla człowieka prawdziwe szczęśliwego to po prostu oszustwo i bajki. A by Pani nie odkryła tej prawdy, że cierpienie można ugasić już tu i teraz, każdą próbę wyjścia poza model katolicki skojarzono z diabłem, z lękami dziecinnymi przed potworem który złapie za stopę spod łóżka. Tak Panią zaprogramowano – rozwój prowadzący do szczęście = diabeł. Radość i brak zależności – Szatan. W tle emocje lęku, przerażenia, zapach siarki… w ten sposób, strachem i przerażeniem, Bóg miłości chroni Panią przed zwykłą wiedzą o podświadomości. W zamian wiedzy ma Pani wyssane z palca bzdury, których nie można w żaden sposób potwierdzić. Bóg Pani powiedział że NLP jest złe, czy może facet, który podaje się za jego pośrednika? a skąd ten facet wie? od innego faceta. A skąd wie tamten? od innego… a wszystko wzięło się od książki z papieru. To ja wolę Boski głos szczęścia w moim sercu, niż bajki facetów. Nie sądzę też by Pani to zrozumiała. Oburzy się Pani, uzna że jestem w sidłach diabła. Napisze mi Pani że mnie żal, może coś o modleniu się za mnie? sam tak robiłem latami… było mi żal tych, którzy są szczęśliwi, a sam miałem w życiu bagno. Taaak… na pewno Bóg wszechświata będzie zadowolony z Pani modlitw, że mam myśleć jak Pani… świat klonów, a na szczycie kler. To niestety niemożliwe. Pozdrawiam rozbawiony.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Jajacek 2013-11-19 13:32
Pani, która pozuje na osobę trzeźwo myślącą, dyskredytuje całkowicie wszelkie -izmy, jednak za wyjątkiem katolicyzmu, którego musimy się według niej trzymać. Ciekawe "trzeźwe" myślenie. Na koniec zaleca cierpiącym na depresję kurację farmakologiczna (zapewne wg niej mniej ryzykowną). Wygląda mi tu na panią psycholog katoliczkę, co dyskredytuje całkowicie jej zawodowe kompetencje.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-19 17:12
Cytuję Jajacek:
Pani, która pozuje na osobę trzeźwo myślącą, dyskredytuje całkowicie wszelkie -izmy, jednak za wyjątkiem katolicyzmu, którego musimy się według niej trzymać. Ciekawe "trzeźwe" myślenie. Na koniec zaleca cierpiącym na depresję kurację farmakologiczna (zapewne wg niej mniej ryzykowną). Wygląda mi tu na panią psycholog katoliczkę, co dyskredytuje całkowicie jej zawodowe kompetencje.


W tekście tej Pani jest o wiele więcej "kwiatków", np. żeby zmieniać czynniki zewnętrzne - czyli co mam zrobić, zatrzymać wojnę na wschodzie, pokonac terroryzm? :) zlikwidować głód na świecie? wydłużyć ciało, fiuta, cofnąć nieuleczalną chorobę?

Hipnoza której tak się boi, następuje np. na mszy w kościele; odrętwienie, spokój, wytresowana reakcja hipnotyczna, tylko słabiutka. Ale są i mocniejsze, po to jest systematyczność chodzenia na mszę.

Poza tym skąd ona wie, co nie wychodzi naprzeciwko Bogu? Bóg jej powiedział, czy mężczyzna w czerni?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Grzesiek 2013-11-19 20:26
Wszytko pięknie, ale zapominasz o Radosnej wersji Katolicyzmu, o tej którą można wyczytać w Ewangelii. Wedle niej czlowiek jest warty naprawdę dużo i absolutnie nie musi cierpieć. Z Pisma Świętego wynika niezbicie, że aby zostać zbawionym wystarczy UWIERZYĆ w zbawienie poprzez Jezusa ludzkości (w tym Ciebie). Wtedy religia ofiarowuje Ci obietnicę szczęscia niezależnego od niczego ziemskiego, i ponieważ jedyną rzeczą którą należy zrobić to uwierzyć, jesteś szczęśliwy już na Ziemi (bo skoro wierzysz = jesteś zbawiony = nie masz trosk ziemskich)

Z tego wynika również wysoka samoocena (w końcu Bóg nie zbawiałby byle-kogo) i wiele innych pozytywnych rzeczy. Wtedy dobre uczynki nie są walutą w handlu z Bogiem, wtedy wypływają z poczucia że możemy komuś pomóc (a możemy, bo nas na to stać ).

How'd you speak to that?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Grzesiek 2013-11-19 20:29
Cytat:
(bo skoro wierzysz = jesteś zbawiony = nie masz trosk ziemskich)
Miałem na myśli, że Ziemię traktujesz jako stan przejściowy, coś trwającego krótko w porównaniu do wieczności w Niebie, która niechybnie Cię czeka
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-11-20 11:11
Cytuję Grzesiek:
Wszytko pięknie, ale zapominasz o Radosnej wersji Katolicyzmu, o tej którą można wyczytać w Ewangelii. Wedle niej czlowiek jest warty naprawdę dużo i absolutnie nie musi cierpieć. Z Pisma Świętego wynika niezbicie, że aby zostać zbawionym wystarczy UWIERZYĆ w zbawienie poprzez Jezusa ludzkości (w tym Ciebie). Wtedy religia ofiarowuje Ci obietnicę szczęscia niezależnego od niczego ziemskiego, i ponieważ jedyną rzeczą którą należy zrobić to uwierzyć, jesteś szczęśliwy już na Ziemi (bo skoro wierzysz = jesteś zbawiony = nie masz trosk ziemskich)

Z tego wynika również wysoka samoocena (w końcu Bóg nie zbawiałby byle-kogo) i wiele innych pozytywnych rzeczy. Wtedy dobre uczynki nie są walutą w handlu z Bogiem, wtedy wypływają z poczucia że możemy komuś pomóc (a możemy, bo nas na to stać ).

How'd you speak to that?




Znam tę argumentację. Niestety, ma ona wiele słabych punktów. Nieważne jaka wersja katolicyzmu, na mszę chodzić musisz - a gdzie? do kościoła, gdzie jest DROGA KRZYŻOWA. A cóż to jest? przeżywanie męki Boga na kolanach. Wizualizacja bardzo negatywna, ponieważ wczuwasz się w CIERPIENIE Jezusa. Pobity niósł ciężki krzyż na plecach, to gdzie tu radość?

Ludzka psychika jest taka, że ma empatię, mówi się też o tym neurony lustrzane. Jeśli Jezus oddał za Ciebie życie to czujesz się w związku z tym winny - przez Twój grzech zakatowali faceta. Gdzie Ty tu widzisz radość? przecież go bito, przybito dłonie gwoździami, mam się cieszyć że faceta tak potraktowali przeze mnie? gdyby nie grzech, nie cierpiałby dla mnie... ale grzechem jest seks, który jest silniejszy niż nakazy Panów w czerni. Powstaje konflikt i znowu, cierpienie. Gdzie radość pytam? w konflikcie wewnętrznym?

Bóg mnie zbawi, jak uwierzę w bajeczkę? ale którą, bo na świecie takich jest tysiące... a skąd wiadomo że akurat za uwierzenie w tę mnie zbawią, a nie o świętej krowie czy małpie?

Wysoka samoocena, ale skąd? ze świadomości że zabili przeze mnie Boga? że chcę seksu ale nie mogę? że nie wypada być szczęśliwym i bogatym, bo biedni posiadą ziemię a bogaty nie przejdzie przez ucho igielne?



Tak to widzę. Pisz prosze po Polsku.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Grzesiek 2013-11-20 16:35
How'd you speak to that? = Co na to powiesz?

Wysoka samoocena wynika z tego, że cała kaźn Jezusowa była za pozwoleniem Boga. Skoro Bóg własnego Syna tak pozwolił skatować, dla naszej korzyści, to do cholery coś musimy być warci!

Jest jasne o którą bajeczkę chodzi. Jeśli uwierzysz w jakąś inną, nie zostaniesz zbawiony, tylko (w najlepszym wypadku, jeśli masz rację) stanie Ci się to w co uwierzyłeś. Wersja katolicka daje Ci obietnicę wiecznego szczęscia, reinkarnacja na przykład to już całkiem co innego.

Cytat:
Jeśli Jezus oddał za Ciebie życie to czujesz się w związku z tym winny - przez Twój grzech zakatowali faceta.
To można rozumieć również tak: Bóg, najbardziej wszechmocny facet na Ziemi dał się zakatować nie przeze mnie, ale dla mnie. Dzięki temu a) Jestem coś warty i b) Mam szansę na życie wieczne w szczęściu. Gdzie tu się smucić? Same plusy. Śmierc Jezusa, okrutna ma za zadanie pokazać jak wielka jest miłość Boga do ludzi i jak jesteśmy dla Boga ważni. To taki symbol, abyśmy uwierzyli że mu na nas zależy, i że jakiego grzeczu byśmy nie popełnili, on nam przebaczy (o ile wierzymy w to, że nam przebaczy) i mamy w dalszym ciągu szansę na życie wieczne w szczęściu. Tak samo droga krzyżowa jest obrzędem, który można interpretować dwojako. Albo na Twój sposób, albo jako wzmocnienie wiary z miłość Boga do ludzi.

Bóg to potęga, szczęście i wieczność, w ST ci, którzy w Boga Izraela wierzyli byli bogaci i żyli dostatnio.

Dzięki za odpowiedź :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawel z Niemiec 2013-11-20 16:42
Grzechu, Jezus jest ok bo był oświecony i przebudzony, żaden tam bog. Lubie go ale to co zrobili z nim słudzy Watykanu wola o rzeczywistą pomste do Nieba :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Jajacek 2013-11-20 17:48
Cytat:
Śmierc Jezusa, okrutna ma za zadanie pokazać jak wielka jest miłość Boga do ludzi i jak jesteśmy dla Boga ważni.
W tym bełkocie nie ma żadnej logiki. Na tej zasadzie ojciec może zabić jednego syna, by drugiemu pokazać, jak bardzo go kocha.
Jakie to zresztą poświęcenie Jezusa, zakładając krztynę prawdy w biblijnej beletrystyce, jak dobrze wiedział,że stary go wskrzesi?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Grzesiek 2013-11-20 18:33
Cytuję Jajacek:
Cytat:
Śmierc Jezusa, okrutna ma za zadanie pokazać jak wielka jest miłość Boga do ludzi i jak jesteśmy dla Boga ważni.

W tym bełkocie nie ma żadnej logiki. Na tej zasadzie ojciec może zabić jednego syna, by drugiemu pokazać, jak bardzo go kocha.
Jakie to zresztą poświęcenie Jezusa, zakładając krztynę prawdy w biblijnej beletrystyce, jak dobrze wiedział,że stary go wskrzesi?
Nie no, żadnego poświęcenia nie ma. Daj się skatować i powiesić na krzyżu w takim razie.

Twoje porównanie do Ojca zabijającego jednego z dwóch synów jest błędne, ponieważ ludzkość nie była drugim synem Boga w momencie śmierci Jezusa.

Masz sytuację, że jest Bóg, który ma jednego syna. Jest ludzkość, która została wypędzona z raju, na skutek zatargu z Bogiem, Sztanem i jabłkiem, każdy to zna. I teraz Bóg mówi: Przebaczam wam w naszym zatargu, nie jestem na was zły. Na dowód tego, jak bardzo mi na was zależy każę swojego syna zabić, aby potem wskrzesić go i pokazać wam, że jestem potężniejszy niż śmierć i że obietnica życia wiecznego nie jest tylko mrzonką.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Grzesiek 2013-11-20 18:35
Dalszy ciąg: Jeśli uwierzycie w życie po śmierci wskrzeszę was również, niezależnie od tego co spotkało was na Ziemi. Będziecie mogli powrócić do raju.

Mam nadzieję, że teraz odpowiednio naświetliłem mój punkt widzenia :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # toni 2013-11-21 11:51
Raj nie był po śmierci a twoja i religii chrześcijańskic h koncepcja dowodu na życie wieczne jest wprost z najbardziej piekielnego horroru.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # maluch 2013-11-22 05:24
każdy zna tę historię z ogrodem eden. tylko gdzie jest wspomniane że owoc to jabłko? tego nie wie nikt ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-11-20 18:38
Cytuję Grzesiek:
Cytuję Jajacek:
Cytat:
Śmierc Jezusa, okrutna ma za zadanie pokazać jak wielka jest miłość Boga do ludzi i jak jesteśmy dla Boga ważni.

W tym bełkocie nie ma żadnej logiki. Na tej zasadzie ojciec może zabić jednego syna, by drugiemu pokazać, jak bardzo go kocha.
Jakie to zresztą poświęcenie Jezusa, zakładając krztynę prawdy w biblijnej beletrystyce, jak dobrze wiedział,że stary go wskrzesi?


Nie no, żadnego poświęcenia nie ma. Daj się skatować i powiesić na krzyżu w takim razie.

Twoje porównanie do Ojca zabijającego jednego z dwóch synów jest błędne, ponieważ ludzkość nie była drugim synem Boga w momencie śmierci Jezusa.

Masz sytuację, że jest Bóg, który ma jednego syna. Jest ludzkość, która została wypędzona z raju, na skutek zatargu z Bogiem, Sztanem i jabłkiem, każdy to zna. I teraz Bóg mówi: Przebaczam wam w naszym zatargu, nie jestem na was zły. Na dowód tego, jak bardzo mi na was zależy każę swojego syna zabić, aby potem wskrzesić go i pokazać wam, że jestem potężniejszy niż śmierć i że obietnica życia wiecznego nie jest tylko mrzonką.
Grzesiek, poczytaj o kosmosie, o trylionach galaktyk w znanym nam wszechświecie.. . a co poza nim? pewnie znacznie więcej. I twórca tego wszystkiego, DOBRO w najczystszej postaci nie zna innego sposobu na pokazanie nam pewnych prawd, niż skatowanie WŁASNEGO SYNA?

Niech nawet smsa wyśle... ale katować syna? a nie mógłby np. tego nam powiedzieć, napisać? i skąd pewność że historia o ukrzyżowaniu jest prawdziwa, skoro na wschodzie znany jest Issa, który się hajtnął i normalnie żył? może to co czytasz to tylko bajki kapłanów, chcących byś miał poczucie winy?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # ester 2013-11-20 19:45
To ja też co nieco dorzucę,ale faktów...
Jezus twierdzilł,że nie jest potrzebny łącznik pomiędzy człowiekiem ,a bogiem,bo każdy człowiek z osobna posiada zdolność wkraczania do sfery tego, co boskie. Nie potrzeba żadnych kapłanów, nie potrzeba świątyń, nie potrzeba żadnych rzeczy, których moc miałaby stanowić o tym, czy komuś będzie dane dotrzeć do tego, co boskie. Jezus odrzucał wszelkie myślenie zakładające istnienie dystansu wobec boga,co ówczesnemu żydowstwu nie mieściło się w głowie(kapłani świątyni jerozolimskiej) Jezus uznawał ideę świątyni jako miejsca pośredniczącego w relacji człowiek – bóg -za ideę fałszywą. Prawdziwą świątynią jest ludzka dusza, i to w niej należy szukać nici łączącej jednostkę z bogiem. Jezus najchętniej zmiótłby świątynie z powierzchni ziemi.I dlatego po śmierci Jana Chrzciciela postanowił zaprezentować nową naukę właśnie w Jerozolimie(na jego naukę duży wpływ miała szkoła cyników i filozofia grecka).Najleps zą okazją do tego,były uroczystości związane z żydowskim świętem Paschy, ustanowionym dla uczczenia ucieczki Żydów z Egiptu. Jezus zaproponował Żydom kolejne odzyskanie wolności, tym razem miało to być wyjście z niewoli moralnej w jaką popadli stawiając dobra ponad wartości. Nadejście królestwa bożego miało dotyczyć przemiany serc i umysłów, a nie zmiany władz politycznych i świątynnych. Nie miało ono przyjść w sposób widoczny i namacalny.I kiedy przekroczył bramy Jerozolimy starał się zrobić wszystko, by do szerszej publiczności dotarła nowa nauka o królestwie bożym. Niewątpliwie zdawał sobie sprawę z grożącego mu niebezpieczeńst wa. Tym razem miał stawić czoła głównym obrońcom dobrobytu i to na ich terenie. Byli nimi :zakresie dóbr etyczno-religij nych- włodarze świątyni w Jerozolimie-Żydzi,państwowych-Rzymianie
Mowili o nim szyderczo"„Nowi nkarz” z Galilei .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # ester 2013-11-20 19:46
I wtedy zaczęła się polityczna zawierucha,bo jego nauka nie uznająca pośrednictwa teologicznego ,co oznaczałoby burzenie świątyń, nie mogła przejść bez echa.. Rzymianie zidentyfikowali go jako podżegacza do rewolty przeciw władzy Rzymu, natomiast kapłani jako "podpalacza świątynnego". Wspólny wróg połączył działania jednych i drugich: Żyda i Rzymianina.
Szybki proces i kara śmierci zakończyły utopię, którą Jezus nazwał królestwem bożym.
Cała dopowiedziana,d opisana ideologia o śmierci na krzyżu za ludzkośc ,to brednie.Umarł za własne poglądy i filozofię(ładne poglądy-żeby było jasne),za opozycję ,którą prowadził przeciwko temu ,co dzisiaj też nazywamy mamoną.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-20 20:54
Wykluczasz to że poznał prawdę o "Ojcu" ?
Bo ja jestem pewien, że wiele dostrzegł, wiele zrozumiał, stąd jego moce (choć przekaz może być totalnie zmitologizowany ), zdolność oddziaływania i absolutna determinacja w podjętej drodze. Choć słowa z ostatniej wieczerzy budzą wielkie wątpliwości i każą wątpić w autentyzm, bo cóż to za autentyzm kiedy jest się niewolnikiem dawnych proroctw...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2013-11-20 21:59
Potrafił na tyle mocno odczuwać bezpośrednią obecność boga w swoim życiu, że gotów był uznać siebie za narzędzie w jego rękach . Odrzucał też wszelkiego rodzaju pośredników w tej relacji.Nie spotkałam się z jego "cudownymi mocami"nigdzie poza biblią.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-21 00:18
One nie są jego, one są w ukryciu i czekają na obudzonych.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2013-11-21 08:44
Podaj definicję "obudzonego"... ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-21 11:41
A skąd mam wiedzieć ?
To z kolei moja koncepcja, bardzo wiele szczegułów ją potwierdza.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-20 20:58
A ja śmiem twierdzić, że ta "utopia" jest jak najbardziej realna, tylko niestety nadal jest ona nie z tego świata.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2013-11-20 21:54
..być może,ale "rozmawiamy "o Jezusie.
50 km od Nazaretu w Gadarze istniała szkoła filozofów cynickich i właśnie dzięki niej Jezus określił swoje credo filozoficzne.Kr ólestwo boże wg.niego jest określeniem rzeczywistości, w której wartości moralne dominują nad wszelkiego rodzaju dobrami (także dobrami państwowymi). Dla Jezusa nie były określeniem jakiegoś zaświata. Wierzył on, że wartości moralne są w stanie ułożyć stosunki międzyludzkie w taki sposób, że radykalnie zmniejszy się poziom agresji, zła i wyzysku. Ludzie zamieszkujący „królestwo boże” mają funkcjonować w swego rodzaju samoregulującyc h się mechanizmie opartym na wzajemnym zaufaniu i przebaczaniu sobie win.I to właśnie nazwałam utopią .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-21 00:08
Twierdzisz że Jezus stworzył pewien koncept a ja myślę że dotarł w jakiś sposób do wiedzy o realnej rzeczywistości, tyle że funkcjonującej poza sferą (świadomą) człowieka.
Dobrym śladem są tu choćby zdarzenia w Fatimie, które według obecnej wiedzy jednoznacznie wiążą się z kwestią UFO.
Skala przekłamań dokonanych tu przez kk jest niewyobrażalna, wykreowali w istocie fatimę 2, która miała "przykryć" niewygodną dla kleru prawdę.
Łucja do końca swojego życia, jako niewygodny świadek, była więźniem watykanu.
Jezus próbował wyzwalać ludzi, ówczesne i obecne religie instytucjonalne służyły celowi całkowicie odmiennemu - zniewoleniu ludzi, bo wielkie religie w istocie są tworem epoki niewolnictwa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ester 2013-11-21 08:02
Aby wykreować postać trzeba jej dodać niezwykłych właściwości.Naj lepiej odrzucić ziemskie pochodzenie,dod ać magię,połączyć słowa "wiara" plus "niepojęte"itd. Jednym słowem stworzyć kult.Ludzie ,choć są kanaliami,pozos tają wrażliwi na na czyjąś męczeńską śmierć.Przez stulecia namnożyło się wypchniętych na ołtarze i będzie ich wciąż przybywać,do których rzesze się modlą,wierzą .I tak długo jak będą to robić(to znaczy ,że istnieje potrzeba),będą istnieć kulty i religie.A" buntownicy" czy jak ich nazywasz-przebu dzeni,oświeceni ,wcześniej czy później pójdą do piachu .Niektórych wspomni historia,niektó rym postawią ołtarz,stworzą wokół kościół,sektę itd.,bo ludzie CHCĄ WIERZYĆ!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-21 11:45
wiara zastępuje im wiedzę.
Nic na wiarę bo to sfera demonów i ciemna strona mocy.
Bardzo ciekawe jest tu co jahwe powiedział oszustowi mojżeszowi, że musiałby zginąć gdyby zobaczył jego prawdziwe oblicze...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2013-11-21 12:29
Wiara nie zastępuje wiedzy,ale ją skutecznie eliminuje.Mormo ni i św.jehowy wręcz pozbawieni są dostępu do żródeł innych niż biblia. Dlaczego?..bo początki ich religii są zabawne,a założyciele tak niewiarygodni,ż e chcą o nich zapomnieć.Młods ze pokolenia nie mają pojęcia o szwindlach ,które ciałą kierownicze poczyniły ,aby zatrzeć tę niechlubną część historii.Stąd zmiana doktryn,zaciera nie,fałszowanie itd.Za nieprzestrzegan ie zasad(weryfikac ja prawdy poza biblią i zadawanie niewygodnych pytań),zostają wykluczeni i pozbawieni na zawsze kontaktu z rodziną.I dlatego nie przyswajają wiedzy innej niż potrzeba,innej niż nakazuje starszyzna.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # toni 2013-11-21 15:09
Pełna zgoda, na dodatek na ich przykładzie mamy pewność (bez jakichkolwiek innych dowodów bezpośrednich) że w przypadku innych wielkich religii nie było inaczej.
władza absolutna demoralizuje absolutnie.
Spójrz jakie demony stworzyła selekcja negatywna i brak kontroli władzy w Związku Radzieckim przez czas mniejszy od jednego stulecia. Przecież gdyby tam byli prawdziwi ideowi komuniści to nie powstałyby te bantustany oligarchiczne.
A tu, w sferze religii te same mechanizmy władzy poza wszelką kontrolą trwają w najlepsze od tysięcy lat.
Po prostu wieje grozą...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2013-11-21 17:02
Niestety, dowody bezpośrednie istnieją,ale nikomu nie jest na rękę o tym głośno mówić.Ci ,którzy się odważyli -dawno w piachu lub skutecznie uciszeni.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # maluch 2013-11-22 05:13
Cytuję Grzesiek:

Bóg to potęga, szczęście i wieczność, w ST ci, którzy w Boga Izraela wierzyli byli bogaci i żyli dostatnio.

I właśnie wyznawcy judaizmu opierający się na ST wyznają te zasady, a skutki tego obserwujemy nieprzerwanie na polskich ulicach i arenie międzynarodowej , państwo po państwie. A żeby katolicy uznawali ich za starszych braci, na katolickich mszach co niedzielę czyta się Stary Testament (całkiem niedawno o nieczystości świń - od taka podprogowa pochwała żydów). Po co to komu, skoro Jezus powiedział wszystko co miał powiedzieć, o niczym nie zapomniał i nic od siebie (bez Boga) nie dodał? I starsi bracia w czym się pytam - w wierze? No bo nieskazitelna postać która u katolików ma tytuł Mesjasza została zabita przez żydów właśnie (a "krew jego na nas i nasze dzieci" - Bóg wysłuchuje i spełnia życzenia), i jest notorycznie wyszydzana - mogę podeprzeć linkami do telewizji izraelskiej. Pozdrawiam uduchowionych racjonalnie myślących.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # toni 2013-11-22 10:15
Ja plwam na twojego "boga", pierdolonego demona, wirtualny, fałszywy, kłamliwy, nieistniejący byt, który dzięki takim zaślepionym fanatykom jak ty (jak każda inna zbrodnicza ideologia) doprowadził do największych zbrodni i ludobójstw w historii.

I choćbyś nie wiem jak się wił i kombinował nie obronisz rzeczy nie do obrony czyli kaźni na KIMKOLWIEK w imię, czy wręcz z woli JAKIEGOKOLWIEK boga.

To w co tak wierzysz to w istocie ZBRODNICZA, MAFIJNA INICJACJA BYŚ BYŁ KORNYM NIEWOLNIKIEM I BYŚ NIE SPRZECIWIAŁ SIĘ ZŁU W ZNIEWOLONYM ŚWIECIE, CHOĆBY SYNA BOŻEGO MORDOWALI.

BO TO PRZECIEŻ NIE MAFIA, NIE UBECJA ŻYDOWSKA, TYLKO PEWNIE ZNOWU PIERDOLONY jAHWE ZBAWIA ŚWIAT BY TACY ODMÓŻDŻEŃCY JAK TY WŁAŻĄC BESTII W DUPSKO "BYLI BOGACI I ŻYLI DOSTATNIO".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Mayer73 2013-12-15 02:48
Cytuję Grzesiek:
Wszytko pięknie, ale zapominasz o Radosnej wersji Katolicyzmu, o tej którą można wyczytać w Ewangelii. Wedle niej czlowiek jest warty naprawdę dużo i absolutnie nie musi cierpieć. Z Pisma Świętego wynika niezbicie, że aby zostać zbawionym wystarczy UWIERZYĆ w zbawienie poprzez Jezusa ludzkości (w tym Ciebie). Wtedy religia ofiarowuje Ci obietnicę szczęscia niezależnego od niczego ziemskiego, i ponieważ jedyną rzeczą którą należy zrobić to uwierzyć, jesteś szczęśliwy już na Ziemi (bo skoro wierzysz = jesteś zbawiony = nie masz trosk ziemskich)

Z tego wynika również wysoka samoocena (w końcu Bóg nie zbawiałby byle-kogo) i wiele innych pozytywnych rzeczy. Wtedy dobre uczynki nie są walutą w handlu z Bogiem, wtedy wypływają z poczucia że możemy komuś pomóc (a możemy, bo nas na to stać ).

How'd you speak to that?

Gdzie w Ewangelii jest radość?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Pawel z Niemiec 2013-11-19 15:23
Ja już z Paniami nie dyskutuje, kiwam głową i ide w swoją strone. Jednej takiej mowilem ostatnio, ze nie chce się zenic i nie chce mieć dzieci. Powiedziala mi ze jestem pierdolniety i na pewno gleboko nieszczęśliwy. Cha cha. Po co dyskusja z Paniami? Już lepiej z nimi po bożemu :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-19 17:13
Zamiast jej to mówić, trzeba było ją przytulić, pocałować i zrobić TO :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Pawel z Niemiec 2013-11-19 17:50
Nie jest w moim typie, a nawet jakby była to tez nie, bo jak zobaczylem fote jej meza to pomyslalem sobie ze wolalbym umrzec jednak inna smiercią :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-19 21:43
Cytuję Pawel z Niemiec:
Nie jest w moim typie, a nawet jakby była to tez nie, bo jak zobaczylem fote jej meza to pomyslalem sobie ze wolalbym umrzec jednak inna smiercią :)


No to faktycznie, to są dopiero ARGUMENTY :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Rysiek 2013-11-19 17:16
Cytuję Pawel z Niemiec:
Ja już z Paniami nie dyskutuje, kiwam głową i ide w swoją strone.


No to jest cholernie przykre...ja dotąd nie mogę się z tym pogodzić, ale dla dobra swojego i pań robię co uważam za stosowne a tam niczego nie tłumaczę ale też nie przytakuję. Albo się uśmiecham albo milczę patrząc głęboko w oczy ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Vincent 2013-11-19 21:36
Robię podobnie już od jakiegoś czasu. Inaczej się nie da po prostu. Szkoda życia na użeranie się i bezsensowne walenie łbem w twardy mur ich przekonań z dzieciństwa i programów zaszczepionych przez społeczeństwo.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-19 17:13
Cytuję Pawel z Niemiec:


To się nie uda nigdy. Znikną żydzi, pojawi się inny wirus.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Jajacek 2013-11-19 18:36
Kolejny przykład po...ania kobiet. Hektary są dobre, pieniążki też, ale krówek doić się nie chce.
kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/polska-wies-brud-smrod-i-ubostwo-po-osmiu-miesiacach-ucieklam-do-miasta/skt5n

Dobre są komentarze pod artykułem.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Pawel z Niemiec 2013-11-19 19:34
Tak se mysle teraz: biologia (natura) w polaczeniu z romantycznoscia (uczucia) daje mieszanke wybuchowa która miesza i nam i kobietom. Nam, bo my od samego początku chcemy romantyczności w relacji z pieknymi kobietami (one natomiast patrza na przetrwanie). Kobietom, bo one chcą romantyczności na dalszym etapie, kiedy jegomość jest perspektywiczny , ale gdy on zaspokoi jej potrzebe przetrwania, a przy okazji swoją potrzebe (nie tylko przetrwania gatunku) to niekoniecznie pragnie juz wtedy tzw. romantyczności. Może stad się biora zdrady w związkach zarówno z jednej jak i z drugiej strony?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek 2013-11-19 19:43
Karwa ciekawa koncepcja...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-19 21:44
Można wkurwiać się na kobiety, ale pomyślcie jak bardzo pełne cierpienia jest takie życie... przecież one nie żyją jak chcą, a tak jak wypada, jak je wychowano. To zawsze rodzi olbrzymią frustrację i problemy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Sylwia 2013-11-20 10:04
Kurde chłopaki:)
Nikt mi nei wszczepiał żadnych przekonań w dzieciństwie. Moi rodzice a szczególnie tata duzo ze mna rozmawiał na różne zyciowe tematy,ale nigdy nie wpajał ani On ani mama że ślub,mąż, dzieci dają spełnienie i szczęście, że są priorytetem.
Gdy zaszłam w ciąże, wcale nie spieszyło mi się do ślubu, to mój mąż nalegał i to na kościelny.
I teraz co..dałam sie namówić a po 5 latach się rozwodzę, płace za swoją głupote, za brak asertywności..n o nic trudno..
Niedawno poznałam mężczyzne, nie znamy sie długo , a on juz mówi o dzieciach:)tzn. twierdzi że nic na siłe i że jeśli nie chce (a ja nie chcę mieć juz więcej dzieci)to On nie bedzie nalegał.
Ale tak się zastanawiam, o co tu chodzi? i czy nie przerwać tej znajomości...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-20 11:15
Chyba żartujesz Sylwia... a filmy oglądane w młodości, wizyty u rodziny gdzie każdy udaje społeczny wzorzec (szczęście, a przed przyjęciem wrzaski i płacz), a stosunek ojca do mamy, jego poglądy wypowiadane na głos, msze rzekomo święte... przykład że dzieci są sensem życia, widzialaś wszędzie w okół siebie. No chyba że żyłaś zamknięta w piwnicy... tyle lat piszę, ale wiele ludzi w ogóle tego nie rozumie. Przykre to.


Co do faceta, 99% szans na to że chce sobie podymać, a że widzi u Ciebie delikatny, rozmarzony nadzieją szczęścia uśmiech na twarzy gdy o tym mówi, to brnie w tym kierunku.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-20 11:57
Cytat:
Chyba żartujesz Sylwia... a filmy oglądane w młodości, wizyty u rodziny gdzie każdy udaje społeczny wzorzec (szczęście, a przed przyjęciem wrzaski i płacz), a stosunek ojca do mamy, jego poglądy wypowiadane na głos, msze rzekomo święte... przykład że dzieci są sensem życia, widzialaś wszędzie w okół siebie. No chyba że żyłaś zamknięta w piwnicy... tyle lat piszę, ale wiele ludzi w ogóle tego nie rozumie. Przykre to.
Nie żartuje..
Rozumiem że jest Tobie trudno w to uwierzyć, ale filmy, wizyty u rodziny nie miały na mnie wpływu. Do kościoła chodziłam..ale pod kościół..juz jako 10-12-latka nie czułam że musze w to wierzyć...wierz yłam w siebie.
Po prostu nie dotarło to do mnie, miałam swój własny świat i poglądy i nikt nie był w stanie mnie przekonać..
Do ślubu nie szłam rozmarzona, nawet nie przezywałm tego wydarzenia..a na weselu z niecierpliwości ą czekałam kiedy będe mogła iść spać:)))
Nie było nigdy moim marzeniem ślub czy dzieci...
Miałam inne plany ale stało sie jak się stało..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-20 13:32
Cytuję Sylwia:
Cytat:
Chyba żartujesz Sylwia... a filmy oglądane w młodości, wizyty u rodziny gdzie każdy udaje społeczny wzorzec (szczęście, a przed przyjęciem wrzaski i płacz), a stosunek ojca do mamy, jego poglądy wypowiadane na głos, msze rzekomo święte... przykład że dzieci są sensem życia, widzialaś wszędzie w okół siebie. No chyba że żyłaś zamknięta w piwnicy... tyle lat piszę, ale wiele ludzi w ogóle tego nie rozumie. Przykre to.

Nie żartuje..
Rozumiem że jest Tobie trudno w to uwierzyć, ale filmy, wizyty u rodziny nie miały na mnie wpływu. Do kościoła chodziłam..ale pod kościół..juz jako 10-12-latka nie czułam że musze w to wierzyć...wierzyłam w siebie.
Po prostu nie dotarło to do mnie, miałam swój własny świat i poglądy i nikt nie był w stanie mnie przekonać..
Do ślubu nie szłam rozmarzona, nawet nie przezywałm tego wydarzenia..a na weselu z niecierpliwością czekałam kiedy będe mogła iść spać:)))
Nie było nigdy moim marzeniem ślub czy dzieci...
Miałam inne plany ale stało sie jak się stało..
Przykro mi Sylwia, ale w tym co piszesz nie ma źdźbła prawdy; łamiesz tym wszelkie mi znane prawa psychologii. Nie ma takiej możliwości, by psychika maleńkiego dziecka nie czerpała wzorców z otaczającego go świata. Gdyby było jak mówisz, nigdy nie nauczyłabyś się pisać, mówić i czytać...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-20 13:48
Cytat:
Przykro mi Sylwia, ale w tym co piszesz nie ma źdźbła prawdy; łamiesz tym wszelkie mi znane prawa psychologii. Nie ma takiej możliwości, by psychika maleńkiego dziecka nie czerpała wzorców z otaczającego go świata. Gdyby było jak mówisz, nigdy nie nauczyłabyś się pisać, mówić i czytać...
Marek rozumiem że mozesz mi nie wierzyć, ale to nie jest tak ze wszystko i wszyscy muszą robić to co im sie wpaja..tzn. nie musi byc tak ze wszystko taka mała istotka wchłonie.
Poza tym moi rodzice tez nigdy nie byli aż tak zachłannie wierzący i nie zmuszali mnie do niczego...a nawet jeśli próbowali to nieudolnie:)i bez pzrekonania..
Jesli chodzi o relacje damsko-męskie i wiedze o nich musiałam odnaleźć sama ucząc się na błędach..
Moich marzeń niestety nie mogłam spełnić gdyż rodzice nie byli zamożni i nie stac ich było żeby mi w tym pomóc..
Więc po długim zwiazku, poddając sie obojętnosci ( wtedy jeszcze nie wiedziałam) powinnam bys sama, złapać dystans...niest ety wpadłam...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-20 13:55
Cytuję Sylwia:
Cytat:
Przykro mi Sylwia, ale w tym co piszesz nie ma źdźbła prawdy; łamiesz tym wszelkie mi znane prawa psychologii. Nie ma takiej możliwości, by psychika maleńkiego dziecka nie czerpała wzorców z otaczającego go świata. Gdyby było jak mówisz, nigdy nie nauczyłabyś się pisać, mówić i czytać...

Marek rozumiem że mozesz mi nie wierzyć, ale to nie jest tak ze wszystko i wszyscy muszą robić to co im sie wpaja..tzn. nie musi byc tak ze wszystko taka mała istotka wchłonie.
Poza tym moi rodzice tez nigdy nie byli aż tak zachłannie wierzący i nie zmuszali mnie do niczego...a nawet jeśli próbowali to nieudolnie:)i bez pzrekonania..
Jesli chodzi o relacje damsko-męskie i wiedze o nich musiałam odnaleźć sama ucząc się na błędach..
Moich marzeń niestety nie mogłam spełnić gdyż rodzice nie byli zamożni i nie stac ich było żeby mi w tym pomóc..
Więc po długim zwiazku, poddając sie obojętnosci ( wtedy jeszcze nie wiedziałam) powinnam bys sama, złapać dystans...niestety wpadłam...
No nie wierzę Ci, bo podobnie jak Wielkie Panie wmawiają mi że tyją z powietrza, tak Ty łamiesz wszelkie prawa dotyczące rozwoju dziecka.

Nie twierdzę że wchłonęłaś w siebie wszystko, ale jedno na pewno - wszyscy są w parach (a więc sens życia i społeczna akceptacja to życie w parze) a jak ktoś singiel to mu współczują itd. Każdy ma dzieci, a jak nie ma to chory albo nieszczęśliwy. Te prawidła wchodzą w każde zwykłe dziecko, czy tego chcesz czy nie. No ale w Ciebie to nie weszło, bo nie...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ester 2013-11-20 12:30
Wszystko można dzisiaj podciągnąć pod tzw.wzorzec społeczny i przyprawić łatkę każdemu-to uproszczenie... bo czegoż więcej mógłby chcieć współczesny samiec-tylko podymać...A dlaczego ?..bo wszyscy dymają.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-11-20 13:33
Cytuję ester:
Wszystko można dzisiaj podciągnąć pod tzw.wzorzec społeczny i przyprawić łatkę każdemu-to uproszczenie...bo czegoż więcej mógłby chcieć współczesny samiec-tylko podymać...A dlaczego ?..bo wszyscy dymają.


Na pewno nie wszyscy, dlatego napisałem 99% jak zapewne zauważyłaś... reszta może jest mordercami, sadystami albo homoseksualista mi szukającymi małżeństwa - przykrywki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Jajacek 2013-11-20 13:49
Cytat:
..bo wszyscy dymają.
Wszyscy jedzą śmieciowe żarcie, wszyscy biorą kredyty we frankach, wszyscy głosują na PO.
Gdyby akt seksualny rozłożyć na czynniki pierwsze, to nie wychodzi z tego nic nadzwyczajnego - ot prymitywna fizjologia. W gruncie rzeczy drapanie po plecach też jest przyjemne. Przyjemne jest zmęczenie po intensywnym treningu, a daje więcej pożytku i niesie ze sobą zdecydowanie mniejsze ryzyko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # e 2013-11-20 14:26
Chrzanisz!!!Nie jesz śmieciowego żarcia,nie należysz do "klubu wesołego franka"itd.I pewnie też jako jedyny, nie masz na czole wypisane "zerżnę Cię".I wstydziłbyś się nazywać poczciwie zrobioną laskę-prymitywn ą fizjologią :D
Drap się ,trenuj i nie ryzykuj!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Jajacek 2013-11-21 21:48
"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa."

Przecież dobrze wiesz, że pisałem wszyscy w znaczeniu ogromnej większości. Seks to taka sama prymitywna pierwotna czynność fizjologiczna, jak jedzenie, picie i pozostałości tego wydalanie. Nie chodzi mi o to, żeby jego unikać całkowicie, ale żeby nad tym panować i pamiętać, że są inne, korzystniejsze i bezpieczniejsze sposoby rozładowania napięcia.

Co do loda jako celu wyższego, a nie prymitywnej fizjologii:
Kobieta robi swojemu mężczyźnie loda. On spuszcza się jej do buzi i mówi:
- Połknij!
- Mmmm!
- Połknij!
- Mmmmm!
- Połknij to kupie Ci futro!
- Płafdzife?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # toni 2013-11-22 10:37
Cytat:
Nie chodzi mi o to, żeby jego unikać całkowicie, ale żeby nad tym panować i pamiętać, że są inne, korzystniejsze i bezpieczniejsze sposoby rozładowania napięcia.
Napięcia seksualnego nie rozładujesz w żaden inny sposób jak tylko przez czynność seksualną.

To co napisałeś jest kłamstwem i od stuleci jest propagowane przez zboczeńców moralnych, mentalnych, intelektualnych i seksualnych w czarnych kieckach.

Z jednego prostego powodu - w ich pojęciu seks jest dla nich i "elit" władzy, w której współuczestniczą.
Zniewolone masy nie mogą "marnować energii" bo w ich pojęciu powinny wydawać ja do cna na budowę piramid, pałaców biskupich, na bogactwo warstw pasożytniczych, które wierząc w jahwe "żyły w bogactwie i dostatku" (że zacytuję tu jednego fanatycznego i wyrachowanego kretyna).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Jajacek 2013-11-22 13:09
Ja nie mówię, że seks jest zły. Zły jest w złych rękach. Niestety uwarunkowania prawne są takie, że za chwilę przyjemności można zmarnować sobie całe życie. Zarówno ucieczka od seksu, jak i rozbuchanie seksualne nie są dobre. Obie te postawy są powszechnie promowane. Jedna przez kościół, druga przez media i przemysł rozrywkowy. Zobacz ile wśród "elit" jest zboczeńców - pedałów, pedofili. Zdecydowanie więcej niż wśród przeciętnej grupy wziętej ze społeczeństwa. Czy tego im zazdrościsz? Z klerem, który z założenia odrzuca seksualność, jest podobnie. Jak mówiłem, obie postawy są złe. Wszystko trzeba wypośrodkować. W dzisiejszych czasach musisz myśleć, a nie napalać się jak arab na kurs pilotażu, bo napalony jesteś łatwy do manipulacji.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-22 11:57
Cytuję Jajacek:
"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa."

Przecież dobrze wiesz, że pisałem wszyscy w znaczeniu ogromnej większości. Seks to taka sama prymitywna pierwotna czynność fizjologiczna, jak jedzenie, picie i pozostałości tego wydalanie. Nie chodzi mi o to, żeby jego unikać całkowicie, ale żeby nad tym panować i pamiętać, że są inne, korzystniejsze i bezpieczniejsze sposoby rozładowania napięcia.

Co do loda jako celu wyższego, a nie prymitywnej fizjologii:
Kobieta robi swojemu mężczyźnie loda. On spuszcza się jej do buzi i mówi:
- Połknij!
- Mmmm!
- Połknij!
- Mmmmm!
- Połknij to kupie Ci futro!
- Płafdzife?



Futro za połyk, albo miliarder albo wyjątkowy hardkor :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-20 12:05
Cytuję:
"Co do faceta, 99% szans na to że chce sobie podymać, a że widzi u Ciebie delikatny, rozmarzony nadzieją szczęścia uśmiech na twarzy gdy o tym mówi, to brnie w tym kierunku."
To że chce sobie podymać to wiem...i nie przeszkadza mi to bo tez mam na to ochotę, ale po co zaraz dzieci.
On wie jakie mam zdanie na ten temat i jak o tym mówił to napewno nie widział na mojej twarzy rozmarzonego uśmiechu..
Na słowa" kotek nie mam gumek" reaguje wręcz panicznie:) i bez gumki albo innego zabezpieczenia nie ma mowy o seksie..(choler a) :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Rysiek 2013-11-20 13:19
Bo wg niego dziecko spowoduje, że zostaniesz niejako "przyspawana" do niego. Widać na oko, że gość z marnym poczuciem wartości ;-) Jak już będzie dziecko to zacznie się pierdzenie pod kołdrą i podaj piwo ;-)

Standardzik :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-20 13:34
Cytuję Rysiek:
Bo wg niego dziecko spowoduje, że zostaniesz niejako "przyspawana" do niego. Widać na oko, że gość z marnym poczuciem wartości ;-) Jak już będzie dziecko to zacznie się pierdzenie pod kołdrą i podaj piwo ;-)

Standardzik :-)


To także jest bardzo możliwe :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # e 2013-11-20 13:46
Czyli,my adeptki "samczegoruna" powinnyśmy:
-zaopatrzyć się w lateks lub inne bezpieczne wynalazki
-zrobić sobie dobrze
-i spieprzać
:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-11-20 13:52
Cytuję e:
Czyli,my adeptki "samczegoruna" powinnyśmy:
-zaopatrzyć się w lateks lub inne bezpieczne wynalazki
-zrobić sobie dobrze
-i spieprzać
:D


No ale tak na logikę, jeśli facet nie chce seksu od kobiety, to co może chcieć? wielogodzinnych plotek, tyrad o jej emocjach? przecież to nie do wytrzymania nawet dla najtwardszych kamikadze...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-20 13:54
Cytuję Rysiek:
Bo wg niego dziecko spowoduje, że zostaniesz niejako "przyspawana" do niego. Widać na oko, że gość z marnym poczuciem wartości ;-) Jak już będzie dziecko to zacznie się pierdzenie pod kołdrą i podaj piwo ;-)

Standardzik :-)

Tez tak sobie pomyślałam:)
No nic zobaczymy czy bedzie dalej nalegał, jeśli tak to się pożegnamy...:))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-20 13:34
Cytuję Sylwia:
Cytuję:
"Co do faceta, 99% szans na to że chce sobie podymać, a że widzi u Ciebie delikatny, rozmarzony nadzieją szczęścia uśmiech na twarzy gdy o tym mówi, to brnie w tym kierunku."
To że chce sobie podymać to wiem...i nie przeszkadza mi to bo tez mam na to ochotę, ale po co zaraz dzieci.
On wie jakie mam zdanie na ten temat i jak o tym mówił to napewno nie widział na mojej twarzy rozmarzonego uśmiechu..
Na słowa" kotek nie mam gumek" reaguje wręcz panicznie:) i bez gumki albo innego zabezpieczenia nie ma mowy o seksie..(cholera) :D


Jesteś tak pewna, że po twarzy i mowie ciała nie widać podświadomych emocji? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawel z Niemiec 2013-11-20 15:55
Sylwia Kochanie Ty nasze powiedz tylko kiedy i gdzie? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-20 15:58
Cytuję Pawel z Niemiec:
Sylwia Kochanie Ty nasze powiedz tylko kiedy i gdzie? :)

Hahaha ale ze co? :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawel z Niemiec 2013-11-20 16:20
Możesz mi odpisac na maila jak nie wiesz o co chodzi :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-20 16:42
Cytuję Pawel z Niemiec:
Możesz mi odpisac na maila jak nie wiesz o co chodzi :D

Hahaha dobre...ale Ciebie przeciez rajcuja brunetki:)))))) )))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawel z Niemiec 2013-11-20 17:04
To prawda, dlatego zrób się na ciemno - wtedy dam z siebie więcej :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # witek 2013-11-20 19:54
ja bylem pierwszy w kolejce po Sylwii wdzieki.
A do Pawla : Pan tu nie stal, prosze na koniec kolejki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Pawel z Niemiec 2013-11-20 20:38
Ostatni będą pierwszymi Wiciu :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-20 14:07
Cytat:
No nie wierzę Ci, bo podobnie jak Wielkie Panie wmawiają mi że tyją z powietrza, tak Ty łamiesz wszelkie prawa dotyczące rozwoju dziecka.

Nie twierdzę że wchłonęłaś w siebie wszystko, ale jedno na pewno - wszyscy są w parach (a więc sens życia i społeczna akceptacja to życie w parze) a jak ktoś singiel to mu współczują itd. Każdy ma dzieci, a jak nie ma to chory albo nieszczęśliwy. Te prawidła wchodzą w każde zwykłe dziecko, czy tego chcesz czy nie. No ale w Ciebie to nie weszło, bo nie...
Ok wszyscy sa w parach i fajnie jeśli rzeczywiście są szczęśliwi, ale ja tez wiem jak to bywa w rzeczywistości, nie wszystko jest "usłane różami"
Poza tym moi rodzice tez się rozwiedli, miałam wtedy chyba 24 lata, wiec jakoś specjalnie tego nie przeżywałam, chyba wiedziałam ze to sie stanie....
może i widac podświadome emocje, ale jeśli ja tego nie mam w podświadomości tylko raczej strach przed tym, to co ma widzieć?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-20 15:27
Cytuję Sylwia:
Cytat:
No nie wierzę Ci, bo podobnie jak Wielkie Panie wmawiają mi że tyją z powietrza, tak Ty łamiesz wszelkie prawa dotyczące rozwoju dziecka.

Nie twierdzę że wchłonęłaś w siebie wszystko, ale jedno na pewno - wszyscy są w parach (a więc sens życia i społeczna akceptacja to życie w parze) a jak ktoś singiel to mu współczują itd. Każdy ma dzieci, a jak nie ma to chory albo nieszczęśliwy. Te prawidła wchodzą w każde zwykłe dziecko, czy tego chcesz czy nie. No ale w Ciebie to nie weszło, bo nie...

Ok wszyscy sa w parach i fajnie jeśli rzeczywiście są szczęśliwi, ale ja tez wiem jak to bywa w rzeczywistości, nie wszystko jest "usłane różami"
Poza tym moi rodzice tez się rozwiedli, miałam wtedy chyba 24 lata, wiec jakoś specjalnie tego nie przeżywałam, chyba wiedziałam ze to sie stanie....
może i widac podświadome emocje, ale jeśli ja tego nie mam w podświadomości tylko raczej strach przed tym, to co ma widzieć?
Sylwia, ciężko się z Tobą rozmawia... jeszcze raz. Dziecko wchłania w siebie różne wzorce, a te najważniejsze to te które Ci opisałem. Jeśli byłaś z rodzicami u znajomych, były święta rodzinne, nawet pogrzeby, to już tam dziecko łapie podstawowe zasady życia w społeczności, co jest ważne a co nie według ludzi. I to są wzorce które w sobie masz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Sylwia 2013-11-20 15:56
No dobrze..jesli mam w sobie te wzorce to dlaczego nie chce z nich korzystac?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-11-20 18:34
Cytuję Sylwia:
No dobrze..jesli mam w sobie te wzorce to dlaczego nie chce z nich korzystac?


Każdy nie wychowany w piwnicy te wzorce ma, także ja je mam. Nie musisz o tym wiedzieć, ale w odpowiednich warunkach wzorzec po prostu działa, np. gdy widzisz chłopa. Ty mówisz że nie chcesz z nich korzystać, a ja twierdzę że Ty nimi żyjesz i nie jesteś tego świadoma. Nie obserwujesz siebie, a myśli które płyną przez Twoją głowę, są Twoją jedyną rzeczywistością .

Np. to co piszesz tutaj, to zwykłe kobiece zwracanie na siebie uwagi, radość z zainteresowania facetów, próby wciągania w rozmowę by przedłużyć tę przyjemność bycia w centrum uwagi... i to jest w porządku, naprawdę. To wzorzec. Po prostu warto znać swoje wzorce, bo one nie są nasze. Niektóre trzeba wywalić, inne są w miarę dobre. I tyle.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Sylwia 2013-11-20 14:10
Cytuję:
" łamiesz tym wszelkie mi znane prawa psychologii."

To może istnieją prawa psychologii, której jeszcze nie poznałeś?:))
a moze od tych praw sa takze wyjątki, jak od każdej reguły?:))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-20 15:29
Cytuję Sylwia:
Cytuję:
" łamiesz tym wszelkie mi znane prawa psychologii."

To może istnieją prawa psychologii, której jeszcze nie poznałeś?:))
a moze od tych praw sa takze wyjątki, jak od każdej reguły?:))



Sylwia, jesteś ciężkim przypadkiem kogoś, kto jest totalnie i ciężko niekumaty. No przepraszam, możesz się spełniać w wielu rzeczach, ale tego co piszę po prostu nie rozumiesz. Piszesz coś z kosmosu a jak Ci piszę że to nieprawda, próbujesz tworzyć nowe prawa psychologii i duchowości.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # prawda!!! 2013-11-20 16:00
dlatego właśnie nie powinno sie tłumaczyć nic kobiecie...przy jęcie nowej wiedzy traktuje jak przegraną więc sie broni.
czytając posty widać to jak na dłoni.
Marku kobiete chcesz przegadać??? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-11-20 18:31
Cytuję prawda!!!:
dlatego właśnie nie powinno sie tłumaczyć nic kobiecie...przyjęcie nowej wiedzy traktuje jak przegraną więc sie broni.
czytając posty widać to jak na dłoni.
Marku kobiete chcesz przegadać??? :)


Jestem sfrustrowany, bo to co piszę jest tak banalnie proste, po prostu proste jak drut. A Sylwia tak rozmywa temat, tak rozkosznie nie rozumie co się pisze... chcę by wszyscy skorzystali, ale niestety, to niemożliwe.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # e 2013-11-21 10:21
Nawet jeśli Sylwia nie rozumie,jeśli w Twoim mniemaniu i piszących tu panów,jest kobietą ,której przeznaczeniem jest rodzić i za wiele nie mówić,to jako Mistrz mógłbyś się wysilić i wyłożyć jej temat tak,aby zrozumiała: jak pozbyć się zbędnych wzorców lub im nie ulegać(tłumaczy ć do zerzygania). Nie wszyscy są lotni,podobnie jak nie wszyscy mają dar przekonywania :-)
A zwracać uwagę na siebie lubi każdy,w przeciwnym razie w ogóle nie "zauważyłabym "Ciebie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2013-11-21 10:45
Cytuję e:
Nawet jeśli Sylwia nie rozumie,jeśli w Twoim mniemaniu i piszących tu panów,jest kobietą ,której przeznaczeniem jest rodzić i za wiele nie mówić,to jako Mistrz mógłbyś się wysilić i wyłożyć jej temat tak,aby zrozumiała: jak pozbyć się zbędnych wzorców lub im nie ulegać(tłumaczyć do zerzygania). Nie wszyscy są lotni,podobnie jak nie wszyscy mają dar przekonywania :-)
A zwracać uwagę na siebie lubi każdy,w przeciwnym razie w ogóle nie "zauważyłabym "Ciebie.

Sylwia rozumie..tylko większość panów nie rozumie że Sylwia nie ma potrzeby już wiecej mieć dzieci, nie rozumieją że nie dla każdej kobiety poród to cudowne przeżycie...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2013-11-21 11:54
Aleee,musisz zrozumieć o wiele więcej:Twoje potrzeby nijak się mają do samczej potrzeby spłodzenia potomka,sadzeni a drzew ,usidlenia samicy itd.Taki samczy wzorzec i wbij sobie to raz ,a dobrze do głowy,no :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2013-11-21 12:50
Cytuję ester:
Aleee,musisz zrozumieć o wiele więcej:Twoje potrzeby nijak się mają do samczej potrzeby spłodzenia potomka,sadzenia drzew ,usidlenia samicy itd.Taki samczy wzorzec i wbij sobie to raz ,a dobrze do głowy,no :lol:

Otóż to, trafione w sedno :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # ester 2013-11-21 12:53
:D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-22 11:59
Cytuję e:
Nawet jeśli Sylwia nie rozumie,jeśli w Twoim mniemaniu i piszących tu panów,jest kobietą ,której przeznaczeniem jest rodzić i za wiele nie mówić,to jako Mistrz mógłbyś się wysilić i wyłożyć jej temat tak,aby zrozumiała: jak pozbyć się zbędnych wzorców lub im nie ulegać(tłumaczyć do zerzygania). Nie wszyscy są lotni,podobnie jak nie wszyscy mają dar przekonywania :-)
A zwracać uwagę na siebie lubi każdy,w przeciwnym razie w ogóle nie "zauważyłabym "Ciebie.


A co ja robię od lat? przecież moje życie to bezustanne tłumaczenie... cóż więcej mogę uczynić? napisałem tekst, mam to samo pisać w komentarzu Sylwii? zwracanie na siebie uwagi jest ok, jako człowiek z kompleksami także lubię to robić. Ale wiem że to lubię, wiem dlaczego lubię, i cholernie mi się to nie podoba.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Sylwia 2013-11-20 16:05
Cytuję Marek:
Cytuję Sylwia:
Cytuję:
" łamiesz tym wszelkie mi znane prawa psychologii."

To może istnieją prawa psychologii, której jeszcze nie poznałeś?:))
a moze od tych praw sa takze wyjątki, jak od każdej reguły?:))

Nic nie tworze...nie zauwazyles emotikonek?:)
Ok Marek sprobuje zrobic sobie retrospekcje mojego dziecinstwa, i sprobuje przypomniec sobie jak to bylo...tak sie w tym upierasz ze postaram sie zrozumiec o co w tym chodzi..


Sylwia, jesteś ciężkim przypadkiem kogoś, kto jest totalnie i ciężko niekumaty. No przepraszam, możesz się spełniać w wielu rzeczach, ale tego co piszę po prostu nie rozumiesz. Piszesz coś z kosmosu a jak Ci piszę że to nieprawda, próbujesz tworzyć nowe prawa psychologii i duchowości.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2013-11-20 16:10
Przepraszam, niechcacy tekst wpisalam do cytatu:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Pawel z Niemiec 2013-11-20 16:08
Marek, Sylwia jest po prostu kimś szczególnym :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Pawel z Niemiec 2013-11-20 16:15
Kocham Osho, Tolle, Lennona, Cobaina i im podobnych za duszę. Kobiety kocham za ciało, bo jest cudowne i to mi wystarcza. Czego wymagać więcej od kobiety? Zechce zrobić obiad? fajnie :) nie zechce? sam sobie zrobie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-20 18:29
Cytuję Pawel z Niemiec:
Kocham Osho, Tolle, Lennona, Cobaina i im podobnych za duszę. Kobiety kocham za ciało, bo jest cudowne i to mi wystarcza. Czego wymagać więcej od kobiety? Zechce zrobić obiad? fajnie :) nie zechce? sam sobie zrobie :)


Niestety, Panie za cudowne ciało z czasem żądają coraz więcej... a jak nie spełniasz wymagań, boli głowa. I z ciała nici :) spełniasz? migrena cudownie mija. I tak aż do ślubu, poprzez dzieciaki, celibat i wzajemną nienawiść bądź wymuszaną warunkami ugodę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Esej 2013-11-20 18:37
Pamietając jeszcze o ty, ze z wiekiem inwestycja w kobiete jest coraz to coraz drozsza, a przy tym, sa coraz bardziej markotne, kłótliwe, swarliwie, intryguja i niczego wartosciowego juz nie prezentuja. To taka Realpolitik kobiety 40letniej.

A tutaj kolejne pomysły na dopierdalanie mezczyznom:
biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/tanio-zmusza-dluznika-by-zaczal-placic,1967942
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-11-22 12:01
Cytuję Esej:
Pamietając jeszcze o ty, ze z wiekiem inwestycja w kobiete jest coraz to coraz drozsza, a przy tym, sa coraz bardziej markotne, kłótliwe, swarliwie, intryguja i niczego wartosciowego juz nie prezentuja. To taka Realpolitik kobiety 40letniej.

A tutaj kolejne pomysły na dopierdalanie mezczyznom:
biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/tanio-zmusza-dluznika-by-zaczal-placic,1967942



Dokładnie. Z wiekiem ta inwestycja w kobietę jest coraz mniej opłacalna, stąd tak wielki kulturowy nacisk Pań na ślub, czyli prawne zrzeczenie się połowy majątku i ewentualnych dzieciaków.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Sylwia 2013-11-22 13:31
Cytat:
A co ja robię od lat? przecież moje życie to bezustanne tłumaczenie... cóż więcej mogę uczynić? napisałem tekst, mam to samo pisać w komentarzu Sylwii? zwracanie na siebie uwagi jest ok, jako człowiek z kompleksami także lubię to robić. Ale wiem że to lubię, wiem dlaczego lubię, i cholernie mi się to nie podoba.
Przemyślalam to...chociaz nie wiem, może sama sobie wszystko komplikuje:))
Marku rozumiem co piszesz i w większości sie z Tobą zgadzam...tylko ja właśnie obserwuje sie od dawna i to co piszesz o kobietach do mnie nie pasuje...i stwierdziłam że albo faktycznie cos jest ze mną nie tak, albo boję sie byc taka jak inne kobiety i podświadomie wypieram się tego i tych wzorców, które jak twierdzisz nabyłam dorastając..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Tomasz01 2013-11-23 22:16
Marku, jako twój stary czytelnik przyznaję, że twoja łatwość wypowiedzi i barwne przykłady pomagają człowiekowi często otworzyć oczy na pewne sprawy, ale nieraz także namieszać w głowie. Mam w związku z tym jedno pytanie - jaką widzisz receptę na udany stały związek z kobietą? Czy uważasz, że ślub bez intercyzy naprawdę rujnuje relacje i ciężko jest po nim dobrze "wychować kobietę"? Jestem ciekaw odpowiedzi...
Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd