Najnowsze felietony

środa, 13 czerwiec 2012 11:39

Czy znasz swoją kobietę?

Napisał 

Czym w przeważającej ilości przypadków jest związek małżeński? dziś będąc na mniejszym (i cieplejszym) basenie (są dwa), podpłynąłem do silnego strumienia wody w ścianie pod wodą. Ma on w założeniu masować ciała starszych Pań, które tam przeważnie ochoczo przebywają. Zapragnąłem być przyjemnie wychłostany po mojej alabastrowej skórze, która skrywa moje bogate wnętrze. Powłóczystymi spojrzeniami, niezadowolonymi chrumknięciami wypędziłem z miejsca rozkoszy stare pierniki, i oto droga do grzesznej, bo cielesnej przyjemności, stała przede mną otworem. Byłem bardzo zdziwiony, zachłysnąłem się oburzeniem; najpierw wychłostało mnie po plecach aż syczałem z bólu, a jak się podniosłem by uniknąć przykrego pieczenia, to brutalny strumień wody zerwał mi slipy; "Mistrzu łapaj gatki" histerycznie pomyślałem.

 

Związek jest jak slipy...

 

Oto kwintesencja związku. Ma być rozkosznie, przyjemnie bulgocze i kusi kaskadą kolorowych bryzgów wody obiecując romantyczne chwile, a gdy szczęśliwy podpłyniesz; jest ból, cierpienie i koniec końcow zostajesz nagi z gołą dupą.


Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię i nazwisko Pani przyszłej szczęśliwej mężatki) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.

 

Tak się peroruje w USC z rumieńcami ekscytacji na twarzy. Przyjacielu, czy na pewno jesteś świadomy? jesteś skoczkiem, który widząc wodę skacze na główkę. Niestety, tej wody jest tylko pół metra a głębia jest tylko złudzeniem, subtelną grą cieni i światła. To co widać to tylko maleńka część całości; pod taflą wody niewiedzy skryte jest znacznie więcej. Żeby zobaczyć co tam się dzieje, musisz zanurkować w głębię wiedzy duchowej i skosztować ambrozji mądrości. Jeśli nie masz sprzętu do nurkowania, pozwól że przedstawię Ci moją relację z odmętów ludzkiej duchowości. Nie bez powodu przecież mam ksywę płetwal; lubię głęboko zanurkować w ciepłą wilgotną toń...

 


Zanurkuj więc intelektualnie ze mną Przyjacielu, i wydobądźmy prawdę z najciemniejszej głębi, gdzie nie dociera żaden promyk słońca. Płetwalu, przynieś nam prawdziwy skarb! krzyczycie. Już lecę! odkrzykuję. I dodaję, ale znacznie ciszej, wymrukuję to ponuro właściwie pod nosem, obrażonym szeptem: "zadzieram kiecę i lecę".

 

A oto skarby które wydobyłem, i którymi się z szanownym Państwem bezinteresownie dzielę:

 

Każdy człowiek jest egoistą. Nie dlatego że jest zły, ale tak właśnie zostaliśmy skonstruowani. Musisz sobie to wbić mocno do głowy, i nie myśl że piszę Ci coś negatywnego. Jestem ostatnią osobą przy której złapiesz doła; większość cierpienia i niepowodzeń, wynika z wiary że niektórzy ludzie nie są egoistami, że chcą coś Ci dać. I owszem, mogą chcieć Ci coś dać, co wcale nie znaczy że przeszli suchą stopą morze czerwone egoizmu. Wszyscy, absolutnie wszyscy są egoistami, co oznacza że chcą siebie zadowolić. Zadowolenie wypływa z warunków jakie stawiamy sobie i życiu. Załóżmy że mamy człowieka, na którym wrażenie zrobiło jak ktoś zrobił coś "dobrego"; dał pieniądze, pomógł staruszce iść przez jezdnię, pocieszył samotną kobietę której małżonek jest w delegacji... przy okazji może bać się piekła po śmierci, więc chce zapunktować u Boga, tak na wszelki wypadek. Daje więc menelowi dwadzieścia złotych za które menel ma denaturat na tydzień; spełnił własny warunek bycia dobrym, odczuwa więc zadowolenie z siebie. Za dwadzieścia złotych kupił sobie tydzień wspaniałego samopoczucia. Menel za dwie dychy też spełnił swój warunek, uciekł od realności która go przeraża, zatopił się w chwilowo błogiej nieświadomości, gdzie nie czuć ostrej woni kału i zaschniętych rzygowin; gdzie nie czuć strachu przed gimnazjalistami, którzy lubią sobie potorturować menela dla zabawy po lekcjach. Jego warunkiem szczęścia, jest upicie się, jak to mówią młodzi; zresetowanie, format C albo wyjąć baterię z płyty głównej. Ja także stawiam sobie warunki; jak nie napiszę porządnego felietonu, czuję się jakbym miał potężne zatwardzenie. Nie mogę dać wam pieniędzy, bo ich nie mam, poza tym obawiam się że gdybym nawet je miał, to bym ich nikomu nie dał bo jestem skąpy z charakteru; a co mam? parę rzeczy mam, moim zdaniem znacznie ważniejszych od pieniędzy; dobre słowo, trochę wiedzy, poczucie że jesteście akceptowani. Wierzę i wiem że duchowa wiedza zostaje z człowiekiem gdy jego ciało przestanie istnieć, więc daję wam więcej niż dwadzieścia złotych menelowi, ale moja motywacja jest jak najbardziej egoistyczna. Podobnie i wasza motywacja, jest pełna egoizmu; chcecie wiedzy, poczucia że ktoś was akceptuje gdyż ludzie intelektualnie i emocjonalnie wrażliwsi, są traktowani jak pariasi w naszym społeczeństwie. Każdy kto nie zje kotleta, nie wypije kielicha i zadaje pytania o sens istnienia, ten podejrzany i dziwadło. Tu czegoś fajnego się nauczycie, odsapniecie, czasem uśmiechniecie; czyli wpadniecie na taką energetyzującą małą czarną plus ciacho. Witaj na ecoego, witaj w dolinie krzemowej duchowego egoizmu.

 

                                        Będę szczęśliwy gdy...

 


Każdy stawia warunki. Dla jednego zadowolenie będzie gdy zdobędzie wykształcenie, pracę, pieniądze; dla drugiego opinia świętego i bogobojnego człowieka też daje zadowolenie, więc chodząc codziennie do świątyni, odczuwa zadowolenie chociaż ktoś kto nie zna tego warunku, może czuć zdziwienie, bo po co w sumie chodzić do budowli pilnowanej przez wściekłe psy? są i inne religijne warunki, ktoś coś narozrabiał, więc się w ten sposób rozgrzesza; chodzenie do świątyni zmniejsza jego poczucie winy. Rozumiesz? stawiasz warunki i spełniasz je. Spełnisz? odczujesz zadowolenie. Nie uda się ich spełnić? będziesz cierpieć. Warunki stawia ostatnia łajza jak i święty, oboje grają w taką samą grę, tylko kości którymi rzucają nieco się różnią. Przeciętny człowiek, stawia typowe warunki jakich spełnienie ma mu dać zadowolenie i szczęście; rodzina, spłodzenie dzieci, zbudowanie domu i posadzenie drzewa. Ale skąd wziął te warunki? jest bezmyślny, robi to co inni. Tak właśnie postępują zwierzęta, bez żadnej, ale to absolutnie żadnej refleksji; idą ustaloną przez ewolucję ścieżką. Rozmnażanie jest wspaniałe, ale gdy w czasach biblijnych na ziemi było ok. kilkadziesiąt milionów ludzi, a nie wtedy gdy jest ich ponad siedem miliardów i ciągle rośnie, podczas gdy wszelkie zasoby topnieją jak lód na słońcu. Nie potępiam chęci posiadania dzieci, nigdy w życiu; potępiam małpowanie innych w tak ważnych sprawach. Czy posiadanie dzieci to Twoja decyzja, czy kogoś innego? jeśli Twoja to gratuluję, i życzę szczęścia rodzinnego. Jeśli nie Twoja, czeka Cię gehenna, tak jak zawsze gdy robisz to co chcą inni, a nie do czego jesteś przeznaczony.

 

 

Człowiek ma jednak wolną wolę, i może się zastanawiać, myśleć, jednak rzadko kiedy z tego korzysta w odniesieniu do swojego życia. Człowiek gdy spełnia swoje własne cele, wypływające z jego wnętrza, żyje szczęśliwie. Jednakże większość ludzi, przyjmuje nie swoje a cudze cele jako swoje własne, co rodzi wiele bólu i cierpienia. Najczęstszym i jaskrawym przykładem takiej zdrady własnej duszy, jest pójście na takie studia o jakich marzą rodzice a nie młody człowiek. A takich przykładów pójścia cudzą ścieżką jest znacznie więcej. Człowiek widzi w telewizji Pudziana, więc zaczyna pragnąć takiego wyglądu. Zapomina jednakże że pakowanie to prawdziwy sens życia Pudziana a nie jego. Być może jego sensem życia jest siatkówka? żaglówki? granie na gitarze? ale oszołomiony pragnieniem wielkich mięśni, robi nie to co dałoby mu prawdziwą satysfakcję i przyjemność a to co jego zahipnotyzowany umysł uważa za słuszne. Świat wypełniony jest ludźmi, którzy robią to czego robić nie powinni. Zobaczysz ładne mieszkanie u kogoś? chcesz mieć takie. Zobaczysz oryginalnego psa czy kota? już się rozglądasz by mieć takiego. I tak dalej, można wymieniać bez końca. Wybierając cudzy cel, stracisz szansę na szczęście; tylko Twój własny cel, da Ci wiele radości i satysfakcji, takiej głębokiej, płynącej ze środka istnienia.

 

                                           To Twoja decyzja...

 

Zadowolenie i szczęście, to Twoja własna decyzja. Nie ma w tym udziału żaden Bóg z tysiąca oficjalnie dostępnych do czczenia (i płacenia, bo niestety każdy wszechmocny Bóg potrzebuje pieniędzy), ani Twoja rodzina czy ktokolwiek inny. To Ty je stwarzasz, kreujesz, a swoją własną odpowiedzialność cedujesz na innych. Powtórzmy materiał, to bardzo ważne byś to dokładnie zrozumiał, zależy mi na tym. Jutro jakoś doczołgam się na siłownię i basen, więc może przez weekend będę leżał na tramalu i pod kroplówką, i nie będę mógł nic napisać w weekend. To straszne!

 

 

Najpierw w dzieciństwie Ci powiedziano co jest dobre, a co złe. Stworzono Ci w głowie program którym będziesz kierować się całe życie. Tym programem jest przeklęta po trzykroć trójca; wzorce reakcji (reagujesz w wyuczony sposób na krytykę, agresję, sympatię, radosne wieści i smutne okoliczności) przekonania (Tatuś był komuchem więc i Ty lubisz socjaldemokratów z SLD) i cele (mamusia zawsze marzyła o domku na wsi, czy żeby mieć syna prawnika więc będzie to Twoim celem). Jeśli ten program w Twojej głowie nie zostanie zanegowany, będziesz wg. niego żył aż do końca życia. Oczywiście, na swojej drodze możesz spotkać charyzmatyczną osobowość, która zmieni Twój program, ale nie zawsze na lepszy, niestety. Najlepiej samemu go zmieniać, afirmacjami, pracą z lustrem, wizualizacjami, pod okiem doświadczonego coacha.

 

                                             Bądź mądrzejszy

 


Przejdźmy do rzeczy, jak zwykle się rozgadałem. Biorąc ślub, wchodzisz w związek małżeński nie tylko z kobietą, ale także jej wzorcami, przekonaniami i celami na życie. Większość przekonań jakie mamy, nie jest nasze; wzorce wytworzyły się w dzieciństwie, nie mieliśmy na nie żadnego wpływu, a cele życiowe najczęściej dyktuje gazeta z modą czy koleżanki. I to właśnie z tą trójcą bierzesz ślub a nie z kobietą. Jak mówi doświadczenie, po ślubie maski opadają obydwu stronom, nie trzeba już zdobywać partnera, i odsłania się swoją prawdziwą osobowość. Czy jesteś pewien że ją znasz? statystyki rozwodów mówią wyraźnie, że ludzie nie mają pojęcia z kim się hajtają. Nie powtórz tego błędu, bądź mądrzejszy.

 

Czytany 12311 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:14
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd