Najnowsze felietony

środa, 13 czerwiec 2012 11:38

Ciążowe brzuchy

Napisał 

Z niedowierzaniem patrzyłem na komentarze, pod felietonem w którym opisane były zdjęcia celebrytek w bikini; oraz w ciąży. Chamstwo, jad i nienawiść na forach dyskusyjnych to norma, a wojny toczone na nich, jeśli ktoś umie się zdystansować od poruszanego tematu (a ja umiem), są fantastyczną rozrywką która zawsze mnie świetnie bawi i odpręża. Co więc wzbudziło we mnie takie zdziwienie?

 

 

Celebrytek w ciąży było bodajże kilkanaście, na pierwszym fotosie prezentowała się Pani Spelling (nieco podobna do konia z twarzy) w czarnym, fikuśnym bikini. Zdjęcie z daleka, spojrzałem z zaciekawieniem, włączyłem na drugie, po czym gwałtownie szarpnąłem się, wrzasnąłem ze strachu i uderzyłem kolanami w biurko; Pani na drugim zdjęciu (nie znam nazwiska i znać nie chcę) była w zaawansowanej ciąży, i wystawał z jej brzucha olbrzymi pępek. Dietetyczny bounty, dietetyczna pepsi i dietetyczne miśki haribo podjechały mi do gardła ekspresowo, nie pukając i nie pytając gdzie jest wyjście.

 

                                                          Ford T

 

I tak jak ja, zareagowało sporo facetów. Pan Ford oferował forda T w każdym kolorze, pod warunkiem że będzie to kolor czarny. Analogicznie, Panie kochają facetów, którzy nie wstydzą wyrażać się swoich uczuć; muszą to być jednak uczucia pozytywne w ich temacie.

 

Widząc brzuch kobiety w ciąży, a raczej pępek bo o niego tu chodzi, jest mi niedobrze, chce mi się wymiotować i mam drgawki. Podobnie jak ja, reaguje większość facetów. I gdy Panowie ujawnili swoje uczucia, Panie zareagowały oburzeniem, gniewem, furią; zakotłowało się w komentarzach. Była to kolejna wojna z góry przegrana, bo żadna, nawet najwięcej klnąca i bluzgająca "mamusia", nie sprawi że odruch obrzydzenia zniknie. Nie sprawi tego próba bycia miłym, czy też stonowana pogarda i wyzwiska. Panie chcą by Panowie kochali brzuchy w ciąży, i by uważali że urodzeniem im dziecka jest czymś niezwykle cennym. Podkreślają tym samym swoją pozycję, wywyższają ją i chcą aktem rozmnażania uczynić bardziej znaczącą - i mają rację, ponieważ ja sam dzieci bardzo lubię, zwłaszcza małe (2 - 5 letnie) dziewczynki, które mnie momentalnie rozbrajają swoją ciekawością, radością istnienia, słodkim seplenieniem. Jeszcze im nikt nie wmówił, że aby się cieszyć trzeba spełnić szereg warunków, a ja łapię z nimi szybko dobry kontakt. Szczególnie lubię opowiadać im bajki, które na poczekaniu wymyślam, bezkrytycznie w nie wierzą; starsze też zresztą mi wierzą. Fajnie jest popatrzeć w taką czystą radość na twarzy dziecka, bez zakłamania i hipokryzji.

 

Lubię także Panie, ale to co w nich lubię, składa się z pewnych procesów. Pani by żyła (i przejawiała swoją "bogatą" osobowość) musi jeść (średnio przyjemny widok, większość Pań nie umie się zachować przy stole, wyjątkiem jest Pani jedząca z klasą, wtedy aż się chce patrzeć) oraz wypróżniać (zdecydowanie nie chciałbym być uczestnikiem tego ważnego zdarzenia). I to że kocham kobietę, nie znaczy że mam podziwiać akt wypróżniania kału, który jest bardzo ważny. Gdyby nie ten cudowny i metafizyczny akt, po dwóch tygodniach doszło by do perforacji jelita i bardzo nieprzyjemnego, niezwykle bolesnego zgonu. Defekacja jest ważna? jest. Życiowo ważna, to warunek życia. Czy mam więc ją czcić, podziwiać, delektować się nią? czy to że nie pragnę uczestniczyć z moją kobietą w "cudzie wypróżnienia" sprawia że staję się egoistycznym, płytkim emocjonalnie gówniarzem?

 

Wypchnięte ciążowe pępki, sprawiają że jest mi niedobrze, jest to dla mnie obrzydliwe. I nie oznacza to że nienawidzę dzieci, jestem pieprzonym egoistą, pustym, płytkim i egoistycznym gnojem. Znam jednego Pana, który nie ma z tym problemu, a jest właśnie w sensie moralnym, prawdziwym gnojem, oszustem. Stosunek do ciążowego pępka nie wyznacza jakości moralnej człowieka. I kobieta która tylko pod tym względem ocenia człowieka, jest tępą krową, dla której urodzenie dziecka jest jedyną rzeczą jaką umie zrobić. A życie nie kończy się na rozmnażaniu, życie to przede wszystkim twórczość, pragnienie piękna, sztuka. Bez tego na świecie powstaje kolejne nieszczęśliwe dziecko, które zasili armię bezrobotnych, albo dywizję która w imię Boga/państwa/dobra, będzie wykrwawiać się na froncie.

 

                                                          Dr Mengele

 

Dr. Mengele bardzo lubił ciążowe pępuszki, szczególnie jak skrywały bliźniaki. Prawdziwy facet, prawda? taki męski, pozbawiony egoizmu mężczyzna, a nie jak taki Mareczek, emocjonalnie niedorozwinięty gówniarz. Nieprawdaż? a jaki przystojny i odważny, miał medal za odwagę. Szarmancki i zawsze uprzejmy dla Pań.

 

Mamusie żądające poklasku za poród, dla których poród i dzieci są jedynym sensem życia, krótko scharakteryzował znajomy dentysta; przychodzą z totalnie zepsutymi zębami, ponieważ wierzą że w ciąży nie można chodzić do dentysty. Myć też za często nie można. Żadna nie pomyśli, że toksyny z zębów zatruwają dziecko.

 

Zauważyłem to już dawno temu; kobieta ze średnią albo wyższą samooceną, szanująca siebie, lubiąca taką jaką jest (mam na myśli osobowość, a nie 50kg nadwagi, bo to nie lubienie a oszukiwanie się) nie ma problemu z tym, że facet się brzydzi pewnymi aspektami cielesności. Śmieją się z tego, i rozumieją. Problem ma większość Pań, czyli ciemnota, zabobony, kompleksy i wymaganie od faceta czegoś, czego nie można wymagać. W jaki niby sposób mam przestać się brzydzić tego, co mnie mdli? tego nie wiedzą - ale tego żądają. Te które nadal mają niską samoocenę, myślą że są cwane ponieważ mogą wypominać mężowi że nie jest męski, nie jest facetem, ponieważ boi się pępka. W ten oto "sprytny" sposób, chcą uzyskać nad nim dominację, rządzić nim. I nie zauważają, że facet albo jej za to nienawidzi, albo ucieka, albo zaczyna traktować słowa mamuśki jak powietrze. Nie da się inaczej, a efektem końcowym "sprytu" mamuśki jest cierpienie, rozpieprzone życie. Kobieta z wysoką samooceną nie musi być "sprytna", po prostu wie że ludzie mają różne fobie i to akceptuje. Na gruncie akceptacji, i nie robienia z siebie wielkiej Paniusi która urodziła (nawet bakterie się rozmnażają) można już coś trwałego budować. I mieć szacunek do kobiety, który na pewno dla niej zaprocentuje.

 

Najlepszy argument - faceci też mają ohydne brzuchy. Ano mają. I to niektórzy z przepuklinowymi pępkami, i tak samo mi niedobrze na taki widok. Mają też brudne wąsy z resztkami śniadania, czarne zęby, śmierdzi im z ust, nie kąpią się, chodzą w przepoconych gaciach i skarpetach a cuchnie od nich na kilometr. Mają obcinane raz na rok pazury u dłoni i stóp, bo uważają że to jest męskie; no i co z tego? to pieprzone brudasy. Też się ich brzydzę.


Czytany 12507 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:14
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd