Najnowsze felietony

poniedziałek, 15 lipiec 2013 19:12

Połówka pomarańczy

Napisał 
Bardzo dotkliwie, boleśnie nas oszukano; nauczono nas że samotność jest zła, jest wyrazem dziwactwa, nieudacznictwa, życiowej porażki. Nauczono nas że bycie samemu nie może dać nam spełnienia, życiowego sukcesu, a pełnię szczęścia dać może tylko mityczna połówka. Gdzieś tam w świecie, hen, hen daleko, jest osoba która idealnie z nami współgra i da nam upragnione szczęście.

Dzióbek na tle piramid

Miliardy ludzi szukają więc połówki, upatrując w niej gruntownej zmiany życia, cudownej, alchemicznej przemiany poczucia porażki w poczucie zwycięstwa, nieszczęścia i smutku w radość i sukces. Nie bez znaczenia są także wściekle zazdrosne spojrzenia znajomych i rodziny, która pod maską życzliwości sapie z zawiści widząc wasze zdjęcia, na których Ty zawsze szczęśliwa, zawsze uśmiechnięta z połówką robisz dzióbki na fejsa; a w tle piękny zachód słońca, piramidy, obsrany, śmiertelnie znudzony wielbłąd. Miliardy ludzi szukają okularów które mają na nosie; ci którzy na to zwracają uwagę są nazywani oszołomami, głupcami, wariatami, czasami srającymi we własne gniazdo zdrajcami, jeśli szukanie stało się religijną i narodową tradycją. Przynajmniej nie pali się ich już na stosie.

"Teraz kurwa my"

W tym szaleńczym pędzie za połówką, nie zauważają że życie przecieka im przez palce, a szczęścia jak nie ma tak nie ma; szczęście, radość, pozytywne nastawienie to tylko nawyk. Można to wyćwiczyć, wytrenować, nie trzeba do tego ludzi, stosu łachów, błyskających kamyczków i kolorowych papierków. Dokładnie tak jak nauczono nas być ciągle nieszczęśliwymi, musimy od nowa nauczyć się być szczęśliwymi. Żadna połówka nie zrobi tego za Ciebie; da Ci chwilowy efekt zakochania, to wszystko. Później wróci stare, czyli obniżenie nastroju, nuda, poczucie goryczy, przegranej. To stara ekipa, która radośnie wrzaśnie "teraz kurwa my". Obejmą władzę nad Twoim układem hormonalnym, sprywatyzują te resztki błogostanu który odczuwałeś, wyprzedadzą spokój ducha i radość chwili za grosze; Tu nie pomoże okrągły stół rozmyślań, filozofowania i dyrdymałów, trzeba rezać.


Oszustwo te jest bardzo przemyślane, wręcz genialne. Oni sprzedają Ci coś co Ty już masz, dostałeś to przy urodzeniu. Masz to, ale w procesie wychowania Ci to obrzydzono, zakryto przed Twoimi oczyma, zdeprawowano byś nawet o tym nie chciał myśleć. Możesz być szczęśliwy, radosny; mocą nawyku. Cała gospodarka, przemysł i wiele jego gałęzi oparte jest na ludzkim nieszczęściu. Oburzasz się słysząc o przekrętach, wałach, aferach? to zobacz jak każdego dnia sam jesteś oszukiwany, ordynarnie, bezczelnie:


1. Media promują ciało idealne, które w rzeczywistości niezwykle trudno osiągnąć. Nie każdy może poświęcić cały swój czas i energię na to, by mieć idealnie wyrzeźbione ciało, co i tak niekoniecznie musi się udać. W naszych rodzimych warunkach, nie mamy nawet dostępu do dobrego jakościowo jedzenia; to co jemy to pełne chemii śmieci, produkujące masowo nowotwory i cukrzycę. Ludzie jedzący mięso w Polsce (ze względu na brak kontroli) to w istocie samobójcy. Jeśli jesteśmy tym co jemy, to nie możemy być piękni i szczęśliwi, ponieważ z gówna nie zbudujesz silnych, twardych fundamentów zdrowia. Ciało idealne doprawione photoshopem jest stawiane za wzór, i jego zadaniem jest sprawić byś poczuł się gorzej. Brzydszy, niższy, grubszy. Obniża się Twój nastrój, więc firma Ci chętnie za pieniądze go podwyższy. Tylko kup ich produkt. Genialne, prawda? najpierw Cię dołują, a później oferują szmaty, gadżety, elektronikę. Kup je, a przez chwilę poczujesz się cool, lepiej. Ludzie są tak mądrzy, że doskonale wiedzą iż nowy gadżet da im szczęście, ale jednocześnie tak głupi, że nie wiedzą że te szczęście to tylko ekscytacja, potrwa chwilę, a stan szczęścia można wytworzyć w sobie samemu. Ileż razy można popełniać ten błąd, czy ludzie w ogóle się czegoś uczą? ile razy doświadczałeś chwilowej euforii po spełnieniu pragnienia, a później pragnąłeś czegoś innego? gdzie te obiecywane przez świat szczęście?


2. Pokazuje się uśmiechnięte, szczęśliwe twarze wtulonych w siebie połówek; piękni, zgrabni ludzie, wokół inni którzy ich podziwiają, szanują - któż z nas nie marzy o czymś takim? zwłaszcza Panie lubią ten typ marzeń. Te zdjęcia szczęśliwych są po to, byś poczuł czy poczuła się źle, że czegoś Ci brak. Masz poczuć dotkliwy brak. Urody, połówki... nieważne czego. Sztuczny brak tworzy miejsce, gdzie można Ci coś wepchnąć za pieniądze; tak, właśnie to czujesz w swoim tyłku. Stwarza się w Tobie pragnienia, by je zaspokoić za pieniądze, wpływy i władzę. Ludzie dają Ci pozycję społeczną, etykietki, ładną wizytówkę, a Ty im za to służysz.


3. Pokazują przystojnego, znanego aktora który ma pieniądze, i reklamuje fundusze bądź bank. Chcesz być tak znany i bogaty, chcesz poczuć się bezpiecznie? zainwestuj w amber gold! syn premiera nie może się mylić, politycy platformy także. Zaufaj, nie szukaj wszędzie spisków...


4. Religia to majstersztyk manipulacji. Najpierw nieświadome, nie mogące się obronić dziecko zastrasza się diabłem, piekłem i Szatanem (umysł dziecka wchłonie każdą bzdurę) a później sprzedaje produkt który ten lęk odpędza. Niestety, nie ma jednej recepty na ochronę przed piekłem; musisz całe życie służyć organizacji mającej siedzibę w Watykanie, opłacać ją i zawsze dobrze o niej myśleć. Bo jeśli źle, to znaczy że Szatan krąży wokół Twoje duszy... odżywają lęki z dzieciństwa, paniczny strach, kłucie, niepokój. Ukoić go może jedynie pokora wobec pośredników Bożych, którzy sami się nimi mianowali.


5. Tworzy się wrażenie że ludzie z pozycją mają spełnienie, szczęście. Będąc jak większość ludzi na dnie, dzień i noc marzysz o władzy, choćby bycie kierownikiem w tesco... gdy nim zostaniesz, musisz upadlać swoich pracowników i siebie przed szefem, by utrzymać tę swoją wymarzoną władzę. Władza jest dla ludzi słabych, nieszczęśliwych, czujących się źle sami ze sobą, bojących się. To nie ambicja, to po prostu strach. Jedni reagują na strach chowaniem się, ucieczką, a inni uciekają "do przodu" ku pieniądzom, lepszej pozycji społecznej. Jedni chcą być pod tym czego się boją, a inni nad nim. Jedni lubią być pod kobietą, inni nad nią.



Korporacje (głównie farmaceutyczne), rządy, religie tworzą poczucie braku, nieszczęścia, a później oferują na chwilę zadowolenie. Nie może być stałe, ponieważ strumień pieniędzy by się skończył. Nie można człowieka wyleczyć, nie po to go zarażano chorobą; biznes jest wtedy, gdy człowieka tak się leczy by musiał do końca życia przyjmować lek, kupować modne ciuchy, suplementy, chodzić do pewnych miejsc (kościół, restauracja, teatr). Wyleczenie człowieka oznacza koniec zysków, więc nikt nie ma interesu w tym, żeby promować swój własny finansowy zgon. Ludzie mordują dla kilku złotych, a tu masz miliardy, władzę, sławę... kto z tego dobrowolnie zrezygnuje? jeśli znajdzie się taki szaleniec, natychmiast popełni "samobójstwo". Dlatego właśnie ja i wielu innych pisarzy nie możemy się w żaden sposób przebić, a piszący o głupotkach, miłostkach... puchną na wyżynach popularności finansowej. Daję Ci naprawdę fajną rzecz, ale i tak pójdziesz do intelektualnego fast fooda, bezmyślnie nażreć się obrzydliwościami. I jeszcze słono za to zapłacisz.

Nauczony czuć się źle

Czy jest coś złego w byciu z kimś? ależ skąd, często jest to bardzo przyjemne. Fajnie jest mieć dobrych przyjaciół, bawić się z nimi, mieć bliską, kochaną osobę. To są dobre rzeczy. Ale kiedy pojawia się silna presja by je mieć, a nie wewnętrzna potrzeba, to powoduje że często nie szukamy drugiej osoby dla przyjemności, a dlatego że tak wypada, tak trzeba. I to właśnie wszystko psuje, niszczy. Kierowanie się rzekomymi cnotami, powinnościami a nie sercem sprawia, że doznasz strasznego cierpienia. Będziesz je na setki sposobów racjonalizował, tłumaczył... ale nic z tego.


Nauczono nas że będąc sami, czegoś nam brakuje. Przekłada się to nie tylko na poszukiwanie partnera, ale także na nasz stosunek do religii i jej wersji Boga; już nie tylko potrzebujesz partnera, ale i idei Boga który Tobą rządzi, najczęściej przez jakiegoś pośrednika któremu musisz płacić i słuchać, oddawać ziemię, budynki, wysyłać mu swoje dzieci by je zastraszał diabłami, rzekomo dla ich dobra i moralności. Jakby Bóg nie mógł sam z Tobą się kontaktować, tylko potrzebował do tego pośredników. Potrzebujesz ludzi, Boga (z pośrednikami) aparatu państwowego... jesteś uczony zależności. Zależysz od kogoś, Twój nastrój, samoocena i emocje zależą od widzimisię innych ludzi. Mogą sprawić pochwałą że poczujesz się wspaniale, a mogą krytyką zrzucić Cię na sam dół rozpaczy. Czy możesz szczerze kochać kogoś, kto może Ci kilkoma słowami zrobić krzywdę, zadać psychiczny ból? ano nie. Możesz się tej instytucji czy osoby bać, nienawidzić jej; i nic więcej. Na zewnątrz uśmiech, klepanie po plecach, w środku strach i nienawiść.

To nie Twoja idea...

Połówki to nieprawda, mit który bardzo głęboko w nas tkwi. Wierzysz w to tylko dlatego że zostało Ci to wmówione. Tak zwyczajnie, po prostu ci to wmówiono poprzez bajki, opowiadania, mity i legendy. Poczytaj bajki z dzieciństwa, a ujrzysz to jak stworzyły Twoją osobowość, psychikę. To nie efekt Twoich doświadczeń, wiedzy... bronisz czegoś co wcale nie jest Twoje. Idea połówki oznacza, że będąc samemu czegoś Ci brakuje; Twojej połówki. Będąc sam jesteś niekompletny, niepełny, nie możesz doznać spełnienia, głębokiej satysfakcji. To oczywiście nieprawda, absolutna bzdura. Miliardy ludzi się zakochują, rozkoszują świadomością znalezienia swojej połówki, a gdy mija zakochanie (czyli hormonalny haj, służący tylko temu by spłodzić dziecko) różowe okulary zostają rozbite dużą, brutalną pięścią. Gdy tak się stanie, rzadko kto dochodzi do wniosku że idea połówek to kłamstwo; o nie, nie poddają się. Szukają dalej. I znowu się zakochują, płodzą dzieci albo nie, mija haj i zaczyna się szarpanina w sądzie o pieniądze, próba dowalenia sobie dzieciami. I tak aż do śmierci, żaląc się życiu że nie mieli szczęścia, nie znaleźli swojej połówki. Tymczasem nic takiego jak połówka nie ma, nigdy nie było. Są ludzie którzy z nami harmonizują, ale nie ma ludzi którzy mogą uczynić nas spełnionymi. To gigantyczna, zasadnicza różnica. Idea połówki jest oczywiście prawdziwa, ale nie w odniesieniu do związków, a do człowieka jako istoty składającej się z dwóch systemów; świadomości (logika, fakty) i podświadomości (emocje, pamięć, reakcje, wzorce). Ich połączenie skutkuje życiowym spełnieniem.

Albo Ty, albo oni

To jak z nałogami; chcesz rzucić palenie, wiesz świadomie i logicznie że to Cię niszczy, zabija... ale gdy nie palisz, zalewają Cię uczucia pustki, depresji, strachu. Świadomość chce rzucić, podświadomość nie. Spotkanie połówek to dominacja świadomości nad podświadomością, co oznacza że sam kreujesz swoje życie. Dopóki nie masz władzy nad swoimi emocjami, podświadomością, ktoś inny ma tę władzę. Są to reklamy, religie, autorytety, rodzina, bliscy... albo Ty sterujesz własnym życiem, albo ktoś inny. Innej możliwości nie ma. W reklamie puszcza się fajną muzykę, pokazuje młodych, zajebistych ludzi; używają chińskiego proszku do prania. Powstaje skojarzenie produktu z fajnymi emocjami (wzbudzonymi przez muzykę i fajnych ludzi), więc widząc proszek wśród innych w sklepie, to właśnie on zwróci Twoją uwagę. Po prostu poczujesz że tego proszku Ci trzeba. Czy to Twój wolny wybór? ależ skąd. Zostałeś uwarunkowany, ktoś Cię zaprogramował. Twoje życie, Twoja głowa... a ktoś na różne sposoby Tobą steruje jak marionetką. W ten właśnie sposób idziesz przez życie, i podobają Ci się odpowiednie kobiety, mężczyźni, koledzy, auta, książki, pogoda... wszystko jest zaprogramowane, uwarunkowane. Dopóki nie zdobędziesz władzy nad podświadomością, zapomnij o wolnej woli, własnych wyborach. Ktoś inny decyduje. Kto? a to zależy kto Ci jaką bajeczkę w dzieciństwie sprezentował, kto umiejętnie zestawił coś fajnego (muzyka, kolory, fajni ludzie, pożądane stany emocjonalne) z czymś co chce Ci sprzedać.

Tak jest właśnie z połówkami. Nauczono nas, wytresowano wręcz że człowiek bez połówki nie może być szczęśliwy. Człowiek jest istotą, która ma wszystkie możliwości w sobie. Może być szczęśliwy sam, co nie oznacza że nie miałby kogoś mieć. Ale już nie na zasadach "muszę", a "chcę, bo to jest fajne". To wielka różnica jakościowa. Nauczono nas że musisz być kochany, szanowany, doceniany. Że każdy człowiek potrzebuje szacunku i bliskości. To oczywiście nieprawda. Są chwile kiedy nie pamiętasz o tym że masz być szanowany i kochany - wtedy śmiejesz się, bawisz, rozluźniasz. Za chwilę zapadasz w głęboką depresję; przypominasz sobie że Cię nie szanują i masz odczuwać smutek. Zostałeś zaprogramowany, tak samo jak wszyscy inni. Kiedyś szalałem z nieszczęścia, rzuciła mnie kobieta; który to już raz... Budzę się raz radosny, w super nastroju. To trwało dłuższy czas. Umyłem zęby, zabrałem się za śniadanie. I nagle przypomniałem sobie, że przecież mam być smutny - oczywiście takim się stałem. Większość rzeczy których Cię nauczono, to brednie. Ludzie którzy Cię uczyli, sami zostali oszukani. Nie miej do nikogo winy, to jest cały, wielki system, konglomerat szaleństwa, fabryka bólu.


A teraz przejdźmy do ćwiczeń praktycznych.

1. Uśmiechaj się w każdej chwili kiedy jesteś sam. Ciało i hormony pójdą za uśmiechem. Już po minucie odczujesz rozluźnienie, odprężenie. Możesz dla odmiany przed lustrem spróbować się mazać, beczeć, płakać; odczujesz natychmiast pogorszenie nastroju, spadek energii. To Ty dyktujesz swój nastrój, a nie okoliczności. To Ty tu rządzisz, a nie zdarzenia i sytuacje. Ty decydujesz. Ty mi mówisz że nie dasz rady, że nie masz już siły; a ja wiem że tylko powtarzasz to, czego Cię nauczono. To nie jest prawda tylko wzorzec, program; możesz, ba! powinieneś go zmienić na lepszy. Program to program, nic więcej. Zamień go więc na taki, który sprawi że życie będzie zabawniejsze, szczęśliwsze, bardziej spokojne.


2. Kiedy się coś nie uda, podśpiewuj radośnie. Na początku będziesz udawał, czuł się niepoważnie, głupio... coś się zepsuło, stało coś złego, jak można się z tego cieszyć? spokojnie; z czasem wytworzysz nawyk. Wyprze on nawyk bycia nieszczęśliwym, a Ty będziesz na nowo reagował, tym razem radością. Uwaga! Twojemu księdzu i pracodawcy się to nie spodoba! to oni mają Ci dawać ochłapy szczęścia, pogłaszczą Cię czasem i pochwalą, za co masz im służyć i dawać pieniądze. Teraz sam będziesz dawał sobie przyjemność i szacunek, ile będziesz chciał i kiedy będziesz chciał. To oczywiste że gdy stracą władzę i pieniądze, nie będą zadowoleni. Któż by był? ktoś całe życie skacze koło Ciebie, i nagle przestaje. Szok! Przykład: patrzę na konto bankowe, i na usta cisną mi się wyzwiska i wulgaryzmy na skąpych czytelników. Chcę mordować, niszczyć, palić i gwałcić. Szybko zatrzymuję szaleńczy, jadowity bieg mych myśli i zaczynam śpiewać piosenkę ze smerfów. Prosta i radosna; od razu czuję polepszenie nastroju. Rzucam tylko kilka mściwych, nienawistnych spojrzeń w kierunku komputera, i w podskokach biegnę do łopaty. Drugi przykład. Skończył się gin, a ja chciałem balować; powstrzymałem chęć na demolowanie kuchni, i zacząłem śpiewać. Podniosłem znacznie wibracje szczęścia, i upiłem się piwem.To nie okoliczności, a ja decyduję jaki mam nastrój. Nie zawsze się udaje, ale widzę wielkie zmiany. Nie uda się coś, zaczynam podśpiewywać. Natychmiast zmienia się energia, odczucia; czuję się lżej, milej, spokojniej. Te mniejsze problemy umiem w ten sposób zmieniać, większe próbuję. Raz się uda, raz nie. Kwestia treningu i nawyku.


----------


Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski.

Przy okazji pragnę Państwa poinformować, że zabieram się do wydania drugiej książki. Zbiorę najlepsze teksty, i będzie powtórka z rozrywki. Myślę nad e bookiem, ale fajnie by było mieć na półce konkretną książkę. Jeśli macie jakieś propozycje, zamieniam się w ucho. Może sprzedać przestrzeń w książce na reklamy?

Czytany 13376 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:44
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+3 # Przemo 2013-07-15 19:43
Witaj! wstyd ale należałem do takich jakich opisujesz.Drogi kolegą co zrobić kiedy nie mogę zaakceptować swojej wagi ? mam 181 cm i ważę 78 kg niby ok ale ciągle upatruje siebie jako chudzielca. Najgorsze jest to iż uważam że przez swoją budowę ciała jestem bardzo mało atrakcyjny,ciąg le mi sie wydaje ze każda kobieta mnie olewa bo wg mnie każda jest zainteresowana wielkim facetem.Wg bliskich i innych osób wyglądam w sam raz a ja za cholere nie moge zmienić i zaakceptować tego stanu i swojej budowy ,mimo że ćwiczę na siłowni i widać efekty to ciągle się do kogoś porównuję siebie degradując przy innych do roli gorszego oczywiście w kwestii masy ciała i budowy jak to zmienić ?Pozdrawiam Ciebie i wszystkich czytelników!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # nuutka 2013-07-15 20:03
Ja lubię szczupłychbo mają sexy tyłki :) Głowa do góry,pomyśl sobie że jesteś zdrowy,że masz dwie ręce,dwie nogi i potrafisz chodzić i wtedy od razu człowiek nabiera pokory i przestaje marudzić :) I cytując Marka "Miliardy ludzi szukają okularów które mają na nosie"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Zbożowy 2013-07-15 22:22
Cytuję nuutka:
Ja lubię szczupłychbo mają sexy tyłki :)


Coś mi świta, że kiedyś już o tym wspominałem, ale to nic, może ktoś nie wie. Otóż, w książce "Mowa ciała" jest bardzo ciekawe wyjaśnienie dlaczego kobiety zwracają uwagę na męskie tyłki.

Kwestia odwrotna nie pozostawia złudzeń, zgrabny tyłek u kobiety ma pobudzać partnera do jedynej słusznej i zgodnej z odwiecznymi prawami natury pozycji ;-) Co się zaś tyczy męskich tyłków- podobno jędrne, umięśnione pośladki pozwalają mocniej wypchnąć ciało podczas stosunku i przez to lepiej przekazać nasienie. Nie mówiąc już o doznaniach samej kobiety, która nie jest przygniatana tłustym misiem aż do bezdechu :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # nuutka 2013-07-15 22:39
Zbożowy-zlituj się!-nie zasnę po takim komentarzu ;-) Zgrabny tyłek i smukłe nogi "siatkarza".... tak,tak nie tylko mężczyźni mają swój fetysz :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Zbożowy 2013-07-15 23:21
A ja tak się zastanawiam i chyba nie mam żadnego fetyszu. Zawsze oceniałem kobiety jako całość i nawet jeśli u jednej szczególnie podobają mi się np. włosy i pełne piersi, u drugiej mogą to być sprężyste uda. Jestem raczej ogólnym fanem różnie przejawianego piękna :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # witek 2013-07-16 14:02
Ja lubię szczupłychbo mają sexy tyłki :) bo pewnie jestes mala i gruba
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # nuutka 2013-07-16 22:58
Jak Ci się udało mnie zdemaskować ? :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # witek 2013-07-18 14:09
zartowalem sobie bo lubie pozartowac
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+9 # berbeć 2013-07-15 21:22
Cytuję Przemo:
Witaj! wstyd ale należałem do takich jakich opisujesz.Drogi kolegą co zrobić kiedy nie mogę zaakceptować swojej wagi ? mam 181 cm i ważę 78 kg niby ok ale ciągle upatruje siebie jako chudzielca. Najgorsze jest to iż uważam że przez swoją budowę ciała jestem bardzo mało atrakcyjny,ciągle mi sie wydaje ze każda kobieta mnie olewa bo wg mnie każda jest zainteresowana wielkim facetem.Wg bliskich i innych osób wyglądam w sam raz a ja za cholere nie moge zmienić i zaakceptować tego stanu i swojej budowy ,mimo że ćwiczę na siłowni i widać efekty to ciągle się do kogoś porównuję siebie degradując przy innych do roli gorszego oczywiście w kwestii masy ciała i budowy jak to zmienić ?Pozdrawiam Ciebie i wszystkich czytelników!


Ludzie mają różne wymówki żeby czegoś nie zrobić. Jesteś jednym z wielu mężczyzn, którzy boją się odrzucenia. Dopóki nie przyznasz przed samym sobą, że boisz się dyskomfortu jaki może Cię spotkać kiedy kobieta Cię odrzuci nic z tym nie zrobisz. Jak napakujesz kolejne 5 lub 10 kilo mięśni, będziesz wyglądał jeszcze przystojniej to skończy Ci się ta wymówka. I wiesz co się stanie? Wymyślisz sobie kolejną. Będziesz sobie wymyślał różne bzdury byle tylko nie narazić się na ośmieszenie, "poniżenie", przykrość, poddanie się ocenie. Żeby to zmienić musisz zdać sobie sprawę, że należy opuścić strefę komfortu, wystawić swoje ego na pastwę nowych bodźców, które są często nieprzyjemne, czasem przykre (tylko pozornie), ale nie zabijają, a z to stymulują.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Zbożowy 2013-07-15 21:56
Przemo, zdajesz sobie chociaż trochę sprawę z tego, że problem nie leży w Twoim ciele a w Twojej głowie? Na pewno nie zmienisz tego na siłowni, bo zawsze będzie ktoś większy, silniejszy i częściej zaliczający. Jakkolwiek to nie zabrzmi musisz pokochać siebie takiego jaki jesteś. Marek pisał o tym dziesiątki, jak nie setki razy. Czytaj dużo felietonów, a być może powoli w Twojej głowie zacznie kiełkować szanujący siebie Przemka :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-07-16 10:47
Cytuję Zbożowy:
Przemo, zdajesz sobie chociaż trochę sprawę z tego, że problem nie leży w Twoim ciele a w Twojej głowie? Na pewno nie zmienisz tego na siłowni, bo zawsze będzie ktoś większy, silniejszy i częściej zaliczający. Jakkolwiek to nie zabrzmi musisz pokochać siebie takiego jaki jesteś. Marek pisał o tym dziesiątki, jak nie setki razy. Czytaj dużo felietonów, a być może powoli w Twojej głowie zacznie kiełkować szanujący siebie Przemka :-)



No właśnie, poza tym przytycie sprawi, że problem nie zniknie a się zmieni - zacznie teraz wkurwiać coś innego, np. za małe buły, za duże, fryzura, nos, ucho... :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # RomekP 2013-07-15 22:44
Cytuję Przemo:
Witaj! wstyd ale należałem do takich jakich opisujesz.Drogi kolegą co zrobić kiedy nie mogę zaakceptować swojej wagi ? mam 181 cm i ważę 78 kg niby ok ale ciągle upatruje siebie jako chudzielca. Najgorsze jest to iż uważam że przez swoją budowę ciała jestem bardzo mało atrakcyjny,ciągle mi sie wydaje ze każda kobieta mnie olewa bo wg mnie każda jest zainteresowana wielkim facetem.Wg bliskich i innych osób wyglądam w sam raz a ja za cholere nie moge zmienić i zaakceptować tego stanu i swojej budowy ,mimo że ćwiczę na siłowni i widać efekty to ciągle się do kogoś porównuję siebie degradując przy innych do roli gorszego oczywiście w kwestii masy ciała i budowy jak to zmienić ?Pozdrawiam Ciebie i wszystkich czytelników!

Mam taki sam wzrost i ważę 76kg - czuję się super, a gdy "dojechałem" kiedyś do 80kg to czułem się ociężale...ale każdy ma inny program w głowie i inaczej postrzega siebie i innych...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-07-16 10:46
Cytuję Przemo:
Witaj! wstyd ale należałem do takich jakich opisujesz.Drogi kolegą co zrobić kiedy nie mogę zaakceptować swojej wagi ? mam 181 cm i ważę 78 kg niby ok ale ciągle upatruje siebie jako chudzielca. Najgorsze jest to iż uważam że przez swoją budowę ciała jestem bardzo mało atrakcyjny,ciągle mi sie wydaje ze każda kobieta mnie olewa bo wg mnie każda jest zainteresowana wielkim facetem.Wg bliskich i innych osób wyglądam w sam raz a ja za cholere nie moge zmienić i zaakceptować tego stanu i swojej budowy ,mimo że ćwiczę na siłowni i widać efekty to ciągle się do kogoś porównuję siebie degradując przy innych do roli gorszego oczywiście w kwestii masy ciała i budowy jak to zmienić ?Pozdrawiam Ciebie i wszystkich czytelników!


Widzę po komciu, że zdajesz sobie sprawę z tego gdzie jest ten problem - nie w ciele, lecz w Twoich wzorcach. Gdzieś, kiedyś musiałeś skojarzyć bycie męskim z byciem miśkiem. To tylko wzorzec. Co z nim zrobić? spróbuj się odprężyć, i wyobrazić sobie kogoś, kogo szanujesz i bardzo się boisz. Np. Tony Montana z "człowiek z blizną". Fajny chłopak który jeśli jesteś grzeczny wiele Ci da, a jeśli niegrzeczny oderżnie Ci łeb. Wyobraź sobie że jest Twoim kumplem, i mówi Ci że zajebiście wyglądasz. Przy okazji niech nie umknie Twojej uwadze, że Al Pacino jest dużo mniejszy od Ciebie, a jest diabelsko pożądany.

No dobra, a teraz poradźcie mi co zrobić, bym nie zazdrościł Przemkowi tej masy ciała, bo taką właśnie chcę od lat mieć :))))))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # liniwy 2013-07-17 15:47
Marek, przecież sam wiesz i się pytasz - musisz się "zakochać" w tym swoim idealnym marzeniu, tej dla ciebie idealnej wadze, a przez to przekonać podświadomość by nie blokowała Ci dojścia do swojego wymarzonego celu - tj. "po drodze" byś zrezygnował z chałwy, rafaello itp. i nie robił sobie święta - dni wolności, itd.
sam wiesz :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Były Rysiek z Klanu 2013-07-16 11:36
Dawno temu (jak byłem przed 20-stką) też miałem podobne pomysły (i podobne z dupy wzięte "problemy", które dziś są śmieszne), przy podobnych parametrach ciała, też przypakowałem na siłowni, masy przybyło prawie 10 kg (trzeba wziąć pod uwagę, że część masy tłuszczowej zastępujesz mięśniami, więc waga jeszcze niewiele pokaże, ale wygląd już się może dużo zmienić "na plus").
W każdym razie wyrzeźbiłem się konkretnie (naturalnie dało radę, bez koksowania) i fakt, wtedy na podstawie wyglądu czułem się lepiej (jak się jest małolatem i jest "siano w głowie", to nic innego nie pozostaje, tylko wygląd, siła i znajomości z podobnymi "twardzielami") i faktycznie powodzenie u panienek było lepsze.
Tyle, że na wygląd "adonisa" z "szcześciopakie m" leciały głównie pustaki, dyskotekowe wywłoki.
Tego chcesz?
Zapewniam cię, że nie (ale może będziesz się o tym musiał przekonać osobiście, bo pewnie na słowo nie uwierzysz).

Nie będzie to nic odkrywczego, jeśli ci doradzę, że bardziej powinieneś inwestować w głowę (i robienie "kasy"), a nie gówniarskie zabawy w mięśnie. Naturalnie ciało trzeba utrzymywać w sprawności, ale bez przesady, bez "pompowania" na masę, bo jeśli już zmierzamy do spraw damsko-męskich, to bardziej przyda się kondycja, a nie większy biceps (a kondycję wyrobią rzeczy typu: bieganie, rower, pływanie i sporty o charakterze interwałowym co do typu wysiłku, czyli np. sporty walki - tu od razu zobaczysz ile jest wart koleś napompowany na siłowni, który tylko z "pakowaniem" miał w życiu do czynienia).

Mit "męskości" równoznacznej z dużą (jak największą) masą ciała niestety funkcjonuje wśród młodzieży (stąd "pakowanie" i "koksowanie" u chłopców).
Sporo kobiet też w to gówno wierzy, choć bardziej imponuje im wzrost. To też niebezpieczny mit, bo baby wierzą, że "mężczyzna wysoki = zapewnia bezpieczeństwo" , choć ma to gówno wspólnego z rzeczywistością (dlatego nie ma kategorii według wzrostu w sportach walki).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Przemo 2013-07-16 16:10
''Rysiu'' jesli chodzi kase to rozważam własnie wyjazd do Wielkiej Brytanii ,druga taka szansa sie powtórzyć juz nie moze...ale w POlsce trzyma mnie chyba strafa komfortu...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-07-16 22:25
Cytuję Przemo:
''Rysiu'' jesli chodzi kase to rozważam własnie wyjazd do Wielkiej Brytanii ,druga taka szansa sie powtórzyć juz nie moze...ale w POlsce trzyma mnie chyba strafa komfortu...


Chłopie, jak możesz to wyjeżdżaj stąd, to nie jest kraj dla uczciwych, wrażliwych ludzi. Zawsze możesz wrócić jak Ci się znudzi lekkie życie z dużymi szansami :))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Były Rysiek z Klanu 2013-07-17 07:22
Bardziej chodziło o konsekwentny rozwój (osobisty, zawodowy - osiągnąć w czymś mistrzostwo, światowy poziom), który w perspektywie kilku lat dopiero zacznie przynosić konkretne profity, a nie o zapierdalanie byle gdzie na przysłowiowym "zmywaku" (tak się dorobisz garba).
To tak prewencyjnie piszę, bo nie znam cię i nie wiem co potrafisz i w jakim charakterze w UK będziesz pracować (ale w samym zapieprzaniu dla zapieprzu jest pułapka)...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Esej 2013-07-16 21:41
Rysiu bardzo mądrze prawi. Ja od siebie dodam, ze mam 184 cm wzrostu i wage oscylująco około 86kg! Zanim zaczałem swoja przygodę z siłownią, ważyłem około 69 kg...a potrafiłem dobić nawet do 90 kg! oczywiscie nie musze wspominać, ze 3/4 tzw. masy, która zrobiłem to zwykły tłuszcz i nic wiecej,niestety miałem instruktora debila, który pierdolił ciagle o weglach weglach, zebym przytył...i sie skonczyło jak sie skonczyło...dzi siaj jestem wkurwiony bo zamiast V jest I, który przechodzi w A...mam na mysli sylwetkę, która tym bardziej mi sie wydaje zła, bo mam dosyć masywne nogi- to pozostałość z czasów piłkarstwa, wybiegałem bardzo duzo przez kilka lat i wyobraź sobie, ze moje łydki po kilku treningach wygladały jak u Herkulesa hehe, co z tego skoro góra słaba. Latem zanim wyjde z domu to juz mokry jestem.
Dzisiaj wiem jedno, zamiast sie bawić w jakąś siłownie,wpierd alać masę kasy w odżywki, żarcie (chłopie, wiesz ile kasy na samo białko, jogurty, kurczak(trucizn a) trzeba wpierdolić?) trzeba było kupic za 40zł rekawice bokserskie i pomaszerować na trening kickboxingu (silne nogi- nalezał wykorzystac je). Teraz przemo patrz- po 2,5 roku ćwiczeń, napierdalania w worek 3 razy w tygodniu, tydzien w tydzien i to tylko poswiecajac max 2h gdzie dzisiaj byłbym. A nie tam siłownie, która wpierdoliła mi w chuj czasu (trening na siłce- około 2h,zarcie przed 1h, po przyjsciu do chaty i 1 godzinie zabawy z posiłkiem "po", musiałem jeszcze ze 2 godziny zdrzemnąc sie- węgle+zmeczenie treningiem) pieniedzy.Kolej na rzecz, siłownia albo szerzej tzw. kult ciała to nieustanny wydatek- żarcie, odżywki, przestaniesz chodzić na siłownie? Wszystko spadnie, co innego sztuki walki, to nie wiesz kiedy moze Ci sie przydać, a poza tym niesamowity wzrost pewnosci siebie,na ulicy wystarczy ze spojrzysz wzrokiem i juz wiadomo..masz swiety spokój inaczej robisz kozakowi marmoladę z ryja... Sztuki walki- mniej czasu niż siłka, mniej pieniedzy, wiecej pewnosci siebie. To a propo aktywnosci fizycznej
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-07-16 22:16
Co do drugiej częsci to Rysiu ma również rację. Inwestuj w głowę, czas, który poswiecasz na dzwiganie cięzarów, zainwestuj np. w naukę języków obcych, w fach, zebys miał konkretny zawód..słowem tak jak Rysiu mówi- w kasę. Bez tego bedziesz uwiazanym w jednym miejscu, co Ci z tego ze masz góre napakowanych miesni jak a) facet trenujacy troche czasu boks rozwali Cie w 10 sekund- jeden cios w nos, drugi w brode i zasypiasz b) zapomnij o dobrym samochodzie, mieszkaniu, wakacjach,zaint eresowaniach- tu trzeba zapierdalać i to mądrze zeby na to zarobić c) zdrowie- widziałem gosci co brali w martwym ciagu naprawdę wielkie ciezary, do tego ryk na na całą sale, co z tego, jak facet za 10 lat bedzie miał kręgosłup jak trzcinę cukrową? Poza tym, wszystkie suple i tego typu rzeczy to najczystsza chemia, nie wspominajac juz o koksie. d) panienki być moze piszcza na widok takich facetów, ale po pierwsze, wiekszosc z nich to własnie wywłoki z dyskotek- chciałbys taką? A po drugie znacznie bardziej stymuluje je dobry PIENIADZ, sam sie zreszta kiedys o tym przekonałem, majac mozliwosc przejechania sie po miescie limuzyną jako kierowca- uwierz mi, 95% kobiet przynajmniej sie obejrzało, podczas tankowania na stacji, laski były juz w swoim spojrzeniu,w samochodzie (faceci szli płacic) wrecz nachalne. I co? Jak myslisz kto robi lepsze wrazenie: miesniak w szrocie, czy normalny facet w mercu? A co dalej z taka panienka zrobisz, to juz twój problem jest. Mówią, ze kobiety zenia sie z bogatymi, a sypią z przystojniakami ...być może, tylko kto Ci każe się odrazu żenić?Zresztą kazdy walczy jak może, jedni miesniami inni pieniadzem- pieniadze to broń znacznie silniejsza, do zdobycia ruchania wręcz wymarzona, lepsza niz miesnie,bo dająca wiecej - pochodzisz na boks, troche sie ponapierdalasz i juz masz 3 rzeczy: aktywnośc fizyczna(zdrowi e)+pewnosc siebie+pieniadz e. Umiesz w razie czego rozjebać koksowi morde,kobiety za tobą dyszą, masz wygode zyciową- hobby,wakacje,m ieszkanie etc.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-07-16 22:49
Aha, jeszcze jedno, chodząc na siłownie widziałem wielu mezczyzn w wieku 35- 45 lat, facetów, którzy mogliby siedzieć w przepoconych slipkach z piwem przed telewizorem, wiadomo, ze jak ma sie juz te 45 lat, to owszem mozna chodzic poboksować, aczkolwiek tacy mezczyzni,zapew ne wola juz cos bardziej spokojnego, np. własnie siłownia. Ale...gdy wychodzili z treningów to wsiadali do dobrych samochodów za naprawde dobre pieniadze. I coś takiego potrafie zrozumiec, mało tego uwazam to za zajebista sprawę.Ale widzisz, skoro facet chodzi na siłownie, skoro wsiada do dobrej fury za grubą sałatę, to stac go tez na wakacje i inne rzeczy, nie mówiąc juz o tym, ze jesli tylko bedzie miał ochotę to co miesiąc bedzie miał seks z blond siksami w mini. Stać go na to.Ma wybór i to jest najwazniejsze w zyciu, miec na tyle zasobów, zeby mieć wybór. I taki własnie styl mi sie podoba- najpierw zróbmy hajs, potem w ramach relaksu pochodzmy np. na siłkę.

Jeszcze co do kobiet, to jest tak, ze owszem jesli ktoś jest totalnym nudziarzem z hajsem, który wchodzi pod pantofel, słucha babć, mam, ze jakim to trzeba być dobrym dla kobiety to wtedy bedzie niebo (czesto takie chłopaki widzą te tzw.niebo we własnym domu rodzinnym- kłótnie,awantur y, wrzaski- ale "niebo"). Tak tzw. połówka jest znudzona i rzeczywiscie moze szukać przygód z przystojniakami . No bo co? Nuda, prawne zabezpieczenie jest, podział majatku na pół, do tego alimenty na naszą kochana kobiete wiec korzysta. Z drugiej strony facet która ma pieniadze, ale te wszystkie bzdury traktuje z usmiechem na twarzy, nie wejdzie pod pantofel, bedzie mamił bezpieczenstwem ,ale go nie da, bedzie kims, kto moze w kazdej chwili wywalić nasza cizię z domu, a majac pieniadze szybko znajdzie kolejną, nie płacąc zadnych wyimaginowanych alimentów, nie da legalnie okraść się z połowy majatku, w razie zdrady potrafi przyjebać z liścia gdy zachodzi stan wyzszej koniecznosci- on moze byc na 99% pewny kobiety. Która zamieni dobre zycie na włóczęgę?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-07-16 23:20
zamożny facet mający awanturniczy charakter-coś jak dawni konkwistadorzy- podswiadomy ideał kobiet, psychicznie je po prostu wiąże do siebie, zeby kobieta zdradziła kogoś takiego...mało prawdopodobne.W iadomo inne jest awanturnictwo 20latka a inni dorosłego faceta- tutaj nie chodzi o to, zeby dzien w dzien kogoś bić na ulicy- taki "awanturnik" albo trafi na kogoś mocniejszego, albo bedzie na niego zlecenie i połamanie w pół- kariera skonczona. Tutaj chodzi o charakter i myślę ze boks pomaga, wyrabia nawyk walki,pewnosci siebie, w zyciu codziennym, człowiek ,który wie ze ma rekach dynamit, juz samą swoją postawą złych odstrasza,dobry ch przyciaga. I o to tutaj chodzi.

Moim zdaniem PRZEMO,ewidentn ie czujesz ze gdzieś masz problem-pierwsz y krok zrobiłes... Chcesz byc wiekszy i wiekszy, gdy tymczasem jestes wystarczający. Na Twoim miejscu zrezygnowałbym z siłowni- ćwiczenia w domu typu pompki, podciaganie się wystarczajace dla utrzymania sylwetki, która obiektywnie masz dobrą, a zapisał się własnie na boks/KB i porzadnie trenował.Tam poprawisz element psychiczny, ponaparzasz sie z wyzszymi od siebie, "wiekszymi" jak to mówisz- wygrasz troche sparingów i problem sam zniknie. Marek kiedys pisał o czytelniku, który miał problemy seksualne- lekarze nie wiedzieli o co chodzi, impotencja czy co? okazało się, ze kiedyś został pobity przy dziewczynie- nie trudno zgadnąc jaki takie zdarzenie moze, choc nie musi miec wpływ na psychike faceta,ze nie potrafi obronic swojej kobiety.Marek poradził ów czytelnikowi (facet starszy!) zapisanie sie na boks, czytelnik zapisał się, nieco poboksował i problemy zniknęły, zobaczył ze,jako facet, też potrafi obić przeciwnika. Problemy zniknęły, a czytelnik cieszy sie udanym zyciem seksualnym. Pisze to po to, zebys spojrzał pod kątem własnej psychiki i wydaje mi sie ze boksowanie pomoze pozbyc Ci sie tego wrazenia,ze jestes "za mały".Jak "obijesz" kilku wiekszych to sam zobaczysz,ze jesteś zajebisty. Pozdro, daj znać co zrobiłes
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-07-16 23:31
Patent na boks jako lek na impotencję pomaga wtedy, gdy ta jest pochodzenia psychicznego, i ma przyczynę w utożsamieniu swej męskości w byciu silnym. Pobicie daje upokorzenie, które u osób wrażliwych te poczucie zabiera, i wtedy bardzo pomaga nie terapia i bajdurzenie, a konkretne bicie na sali. Np. pewien kardiolog, fajny facet, powiedział mi jak się skarżyłem na problemy z IBS, że pomaga na to boks który sam trenował. Bliskość, adrenalina, większa pewność siebie.

Wszystko zależy od trenera i kolegów na sali. Jak będzie hołota, będzie źle, jak fajni ludzie, terapia jest niezwykle, morderczo skuteczna. Bicie na sali nie ma elementu upokorzenia, są kaski, zasady, trener.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-07-16 23:41
własnie, dobry klub to też podstawa, jak jest sie świeżakiem,to sporo zalezy od przyjęcia takiej osoby przez towarzystwo. Jesli na sali panuje hołota z jednym zwojem w mózgu, to tak jak piszesz, bedzie źle,wtedy trzeba szukać czegoś innego, tylko z kolei tez bacznie trzeba obserwować bo powstaje wiele "komercyjnych" gówien. Tak jak zreszta i z siłownią. W jednej siedzi napompowany pajac, a w drugiej fajny instruktor, któremu mozna zaufać i który bedzie pomagał i na biezaco, obserwujac np. zmieniajaca sie sylwetkę reagował.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Były Rysiek z Klanu 2013-07-17 08:03
Kim byś nie był, zawsze są poziomy wyżej.
Na pewno nie ma się co czepiać jednej dziedziny, wy np. gadacie tylko o "uderzankach", "stójce", a gdzie sporty "chwytane", "parter", zapasy, judo, BJJ, czy "trening przekrojowy" (MMA)?
Próbowałem różnych rzeczy i jest przejebane, bo chcąc być "kozakiem", trzeba by na prawdę ćwiczyć "wszystko".

A rozmawiamy tu o całkowicie amatorskim, rekreacyjnym podejściu.
Więc nie ma co sobie robić "klapek na oczach" i jako początkujący warto się przejść po różnych klubach.
Niestety statystycznie wypada, że w klubach sportów "uderzanych" (boks, kickboxing, muay-thai) trafia się bardziej "podejrzane" towarzystwo niż na "chwytanych" (np. Judo, BJJ).

Jak było gdzieś wspomniane, sporty walki (cokolwiek, gdzie się czujesz najlepiej, masz najbliżej domu, czy tanio) zamiast "siłki", dają "kilka pieczeni na jednym ogniu": są tańsze niż siłownia (liczona razem z całym cyrkiem wokół niej, odżywianiem i suplementacją), uczą dyscypliny (aby coś osiągnąć trzeba długo, ciężko, uczciwie trenować), dają jakieś umiejętności (sprawdzane obiektywnie na sparingu), podbijają pewność siebie, dają też kondycję, pokazują ile (niewiele) są warte same napompowane mięśnie i "groźny" wygląd "koksa". Natomiast siłownia i inne metody (rower, bieg, basen) mogą tu być dodatkiem (a nie celem samym w sobie).

Sporty walki mimo, że mają charakter indywidualny, uczą też paradoksalnie (choć to zależy od dyscypliny sportu, czy konkretnego klubu) pracy w zespole.
Błędem jest zero-jedynkowe myślenie wygrałem/przegr ałem, nastawienie prostaka (mentalność pseudo-kibica), który zamiast na siłownię idzie do klubu, aby "najebać komuś" (i poczuć się lepiej).
To pułapka dla młodych, chcących być "groźnymi".
Nie masz "napierdalać frajerów", tylko uczyć się od innych i pomagać mniej doświadczonym kolegom, bo stanowicie ekipę na zawody (to nie "wrogowie" do pokonania). O tym początkujący muszą wiedzieć, pamiętać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Były Rysiek z Klanu 2013-07-17 08:17
Po prostu, jak ktoś ma problemy i chce je rozwiązać przez "pakowanie" na siłowni, to zwykły przeskok na inną działalność (inne sporty, np. walki) może nie pomóc, a tylko namnożyć kłopotów... Taka "zmiana", to "kosmetyka" (prawdziwy problem zostaje).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-07-17 08:30
Pisząc o boksie, mam na myśli przeciętnego faceta takiego jak ja - nie poświęca się za dużo czasu na ten sport, a chce się mieć konkretne efekty. I biorąc pod uwagę te założenia, boks jest bezkonkurencyjn y. Po trzech miesiącach samego nawalania w worek, jeśli dbasz o siebie, możesz już coś zrobić konkretnie. Żadna inna sztuka walki nie da Ci tak szybko, tak efektywnej mocy na ulicy. Zapasy albo BJJ to coś, co musisz ćwiczyć bardzo długo. Są to sporty wbrew temu co się myśli także mocno urazowe. Poza tym statystyczna bójka jest na pięści, co oznacza że pierwsze zaskoczenie, pierwszą inicjatywę ma bokser, a później mocno ogłuszony, z rozbitym nosem spróbuj go sprowadzić do parteru. Zawodnik to zrobi instynktownie, ale ktoś kto amatorsko ćwiczy? wątpię. Podobnie z kickb, żeby dobrze się nim posługiwać musisz ćwiczyć rok, a i tak w najczęstszej bójce na ręce przegrasz z bokserem.

Gdybym miał syna, zapisałbym go na zapasy. Czas czyni cuda, ale w tym przypadku jakim są już coraz starsi Panowie, tylko boks. Ponadto bokser także umie obronić się przed kopnięciem, przed dużo szybszą ręką potrafi to przed nogą nie odejdzie? będzie stał jak kołek i pozwoli by zapaśnik go złapał za nogi? ano nie.

Jeśli amatorsko i nie za często, to tylko boks. Łatwiej zautomatyzować kilka ciosów (w zasadzie proste się liczą) niż znacznie więcej w kb, nie mówiąc o zapasach.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # karl hanke 2013-07-17 00:06
Nie kozacz.... Trafisz na grzybiarza i skonfrontuje te twoje sztuki walki.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-07-17 00:11
Nigdzie nie napisałem, ze oprócz pieści nie nalezy jeszcze mieć przy sobie jakiegoś sprzętu, wiadomo z naćpanym, dobrze w miare szybko kończyć
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-07-17 00:15
Cytuję karl hanke:
Nie kozacz.... Trafisz na grzybiarza i skonfrontuje te twoje sztuki walki.


Nikt tu nie kozaczy. Na ćpuna i nożownika działa tylko szybka ucieczka. Walka z kimś takim jest samobójstwem, ale jeśli nie ma wyjścia, to już trzeba łamać kości, już nie wystarczy walić po pysku. Chociaż podobno po niektórych prochach nawet złamanie nie zatrzyma gościa. I tu ewentualnie przydałby się kb, bo można z dystansu złamać np. kolano.

Ja już mam w głowie ustalone, że jakbym przeżył atak nożem jakimś fartem, to nożownik już nigdy tego nie powtórzy, nie będzie w stanie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-07-17 00:57
Dobre na ulicy jest jeszcze połączenie B/KB+dobry gaz. W szczególności takie cos przydaje się na 2/3 przeciwników. Raz ze umozliwia ucieczkę w razie czego, dwa daje na krótki czas olbrzymią przewagę, taki bokser czy kicker majac oślepionych przeciwników moze zrobic z nich przecier pomidorowy.

oczywiscie to wszystko to teoretyczne dywagacje co by było gdyby..iść, trenować, kupic gaz i już
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-17 08:21
Też jestem zwolennikiem gazu, a na pewno czegoś wsadzanego w pięści, bo kosteczki pękają równo od uderzeń. Cokolwiek, nawet chusteczkę włożyć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-07-16 22:23
Dokładnie Esej, worek daje Ci umiejętności a siłownia tylko siłę. Tylko do czego mi potrzebne to że dźwignę więcej o 10, 15 kg na klatę? a walka może mi uratować życie, albo ocalić od kalectwa. Dlatego polecam worek bokserski trzy, cztery razy w tygodniu, a w wolne dni bieganie i basen. Dodatkowo podciąganie i pompki, pilnować diety (zero chleba, ograniczyć węgle, słodycze won) dobrze spać, medytować, systematycznie dymać i będzie dobrze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Zbożowy 2013-07-16 23:15
Basen to prawdziwy cudotwórca. Od pewnego czasu uczęszczam nań tylko raz w tygodniu i już zauważyłem poprawę wydolności.
Początkowo po przepłynięciu 2 długości miałem zadyszkę jak po kilkukilometrow ym biegu, teraz jest lepiej i co najważniejsze, łatwiej utrzymuję stały rytm oddechu podczas biegu. Jestem naprawdę zszokowany rezultatami :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-07-16 23:28
Cytuję Zbożowy:
Basen to prawdziwy cudotwórca. Od pewnego czasu uczęszczam nań tylko raz w tygodniu i już zauważyłem poprawę wydolności.
Początkowo po przepłynięciu 2 długości miałem zadyszkę jak po kilkukilometrowym biegu, teraz jest lepiej i co najważniejsze, łatwiej utrzymuję stały rytm oddechu podczas biegu. Jestem naprawdę zszokowany rezultatami :)


A ja rano idę jutro. Miałem iść dziś, ale się nie udało. Zatyczka na nochal, okulary na oczy i podglądam laski, jak są.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-07-16 23:33
Cytuję Marek:
Dokładnie Esej, worek daje Ci umiejętności a siłownia tylko siłę. Tylko do czego mi potrzebne to że dźwignę więcej o 10, 15 kg na klatę? a walka może mi uratować życie, albo ocalić od kalectwa. Dlatego polecam worek bokserski trzy, cztery razy w tygodniu, a w wolne dni bieganie i basen. Dodatkowo podciąganie i pompki, pilnować diety (zero chleba, ograniczyć węgle, słodycze won) dobrze spać, medytować, systematycznie dymać i będzie dobrze.


Dokładnie, jest jak Marek piszesz. Ja juz zrezygnowałem z siłowni, ponieważ zabierała mi kupę czasu, do tego wydawałem naprawde kupę pieniedzy na odzywki i na zarcie, które wiadomo jakie jest- przysłowiowy kurczak najebany antybiotykami i hormonami, tak gorąco przez wszystkich polecany, bo duzo białka ma. Aktualnie, jeszcze nigdzie nie treneuję, bo od października, po ukonczeniu juz studiów, zmieniam "klimat" na inne miasto, aczkolwiek jeszcze w PL, póki co. I od października szukam własnie jakiegoś klubu ale z KB. Doszedłem do wniosku, ze skoro mam takie silne nogi, to nalezałoby je juz wykorzystać, a nie rezygnować.Jak uwazasz, dobry wybór? Planuje tez kupić niedroga furkę- kolega Piotrek polecała Golfa 3, wytrzymały, niedrogi- własnie do roboty, i na treningi by sie przydała dojechać. Te treningi to bedzie dobra sprawa tak myśle, przy okazji liczę ze troche tłuszczu mi dupy spadnie hehe.
Czas, mniejsze koszty, i tak jak piszesz zdrowie czy zycie moze uratować. A po siłce to co? Niby troche wiekszy (bardziej tłusty), a pewnosci sie az tak wiele nie przybyło.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-07-16 23:41
Nieśmiertelny mit kurczaka z ryżem :) nie polecam KB bo uszkadza nogi, zwłaszcza kolana. Boks moim zdaniem jest lepszy, a nogi także się przydają do zmiany pozycji. Gdzie w ulicznych bójkach, często na małej przestrzeni są używane nogi? pranie na ręce, kto szybciej i celniej przylutuje. Dlatego boks statystycznie jest lepszy, ale oczywiście wybierz co Ci się bardziej podoba.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Esej 2013-07-16 23:48
hehe kura i ryż i do tego białko i tak to się kręci. W sumie to z KB chodzi o to, ze zawsze byłem słabszy w łapach, nie wiem, z czego to wynika, zapewne z kopania w piłkę i rozwijania tylko tego, dlatego własnie pomyslałem o KB, zeby do łap, które dynamitu takiego nie maja, dodać własnie petardę w nogach. Z drugiej strony masz rację, o ile jeszcze KB na otwartej przestrzeni typu ulica, park czy cos takiego daje możliwosć cofniecia sie nieco do tyłu i przylutowania, o tyle w zamknietych pomieszczeniach to juz gorzej. I poza tym nogi, kiedys myslałem juz wogole o tajskim, ale czytałem ze wyjatkowo kontuzjogenne. No nic, mam jeszcze chwile czasu...najwazn iejsze zebym COŚ ZACZĄŁ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-07-17 00:09
Cytuję Esej:
hehe kura i ryż i do tego białko i tak to się kręci. W sumie to z KB chodzi o to, ze zawsze byłem słabszy w łapach, nie wiem, z czego to wynika, zapewne z kopania w piłkę i rozwijania tylko tego, dlatego własnie pomyslałem o KB, zeby do łap, które dynamitu takiego nie maja, dodać własnie petardę w nogach. Z drugiej strony masz rację, o ile jeszcze KB na otwartej przestrzeni typu ulica, park czy cos takiego daje możliwosć cofniecia sie nieco do tyłu i przylutowania, o tyle w zamknietych pomieszczeniach to juz gorzej. I poza tym nogi, kiedys myslałem juz wogole o tajskim, ale czytałem ze wyjatkowo kontuzjogenne. No nic, mam jeszcze chwile czasu...najwazniejsze zebym COŚ ZACZĄŁ...


Nogi dadzą Ci dobrą manewrowość w boksie, często jest to ważniejsze niż ciosy. Pan Bóg dał nogi do biegania, siurka dla Pań a łapy do bicia :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-07-17 00:33
też tak sadzę, bo człowiek póki co jest jak takie drewno, stanie w miejscu i napierdalanie sie raz ja raz ty raz ja raz ty, a tutaj chodzi ze trochę "potanczyć" chociaż dobre KB w wątrobę albo w kolano hehe taka to wizja miła... :lol: COŚ ZACZĄĆ to punkt pierwszy,no i baza treningowa, wiadomo lepszy boks z dobrym trenerem niz KB z jakąś niezgułą i na odwrót.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # marcel 2013-07-17 08:09
a nogi sie przydaja na zatrzymanie szarżującego :), baaardzo sie przydają,
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-17 08:35
Cytuję marcel:
a nogi sie przydaja na zatrzymanie szarżującego :), baaardzo sie przydają,


Przydają, sam to kiedyś dwa razy zrobiłem, ale kosztujące mniej energii i bardziej efektowne jest bokserskie przejście w bok i cios na twarz. Przy nodze zawsze może coś nie wyjść; kiedyś się chwaliłem na ognisku znajomym wyskokiem (ćwiczyłem parę lat) i wywaliłem się na plecy. Byłem zamroczony kilka minut, niezdolny do ruchu. Jak kopać to niskie kopy na nogi przeciwnika, a resztę zostawić zawodowcom którzy całe życie to trenują.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # marcel 2013-07-17 08:15
a i jeszcze jedno- w prawie polskim jezeli ktos Ciebie napadnie a Ty zgodnie ze sztuka walki uszkodzisz go -odpowiadasz tak jakbyś użył boroni- pamiętaj o tym
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2013-07-17 08:32
Cytuję marcel:
a i jeszcze jedno- w prawie polskim jezeli ktos Ciebie napadnie a Ty zgodnie ze sztuka walki uszkodzisz go -odpowiadasz tak jakbyś użył boroni- pamiętaj o tym


Tak, to trzeba wiedzieć. Dlatego najlepiej mieć worek w domu i samemu trenować :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-17 08:06
krav maga -wersja cywilna,polecam.
co z czym sie je do ogladniecia na yootube
kluby są w każdym miescie i dostepne cene
w moim - 90zł na miesiac za 8 spotkan po półtorej godziny
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-17 08:24
i wybieraj kluby gdzie sa nazwiska instruktorów którzy mieli do czynienia ze sportem , nie sa przypadkowi, wszystko przeciez jest do sprawdzenia na necie
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-07-17 08:38
Cytuję marcel:
i wybieraj kluby gdzie sa nazwiska instruktorów którzy mieli do czynienia ze sportem , nie sa przypadkowi, wszystko przeciez jest do sprawdzenia na necie


Np. na Warszawskiej Pradze jest klub bokserski feniks, prowadzi go chyba były zawodnik, ponoć porządne miejsce.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2013-07-17 08:32
Cytuję marcel:
krav maga -wersja cywilna,polecam.
co z czym sie je do ogladniecia na yootube
kluby są w każdym miescie i dostepne cene
w moim - 90zł na miesiac za 8 spotkan po półtorej godziny


Proste pytanie Marcel - ile masz ruchów do nauczenia w KM żeby być skutecznym? to jest wyznacznik sukcesu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # marcel 2013-07-17 08:36
trzy
- prosty w oko
-prosty w nos
-kopniecie w jaja
ucieczka
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # marcel 2013-07-17 08:37
w kravce podstawa to trzy uderzenia
trzecie kończy akcje
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # marcel 2013-07-17 08:40
idałem jest jedno np uderzenie małpy ale nie radze stosowac tego na ulicy, takie uderzenia sa zabronione w nauczaniu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-07-17 08:39
Cytuję marcel:
trzy
- prosty w oko
-prosty w nos
-kopniecie w jaja
ucieczka


To już ma sens, chyba że trafi się na boksera, który przez postawę w jaja trafić się nie da, w głowę też raczej nie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-17 08:41
mowimy o zbirach, boksera nawet amatora poznasz po postawie z jaka do Ciebie startuje , jak stoi jak uklada nogi, wtedy dobrze jest miec opanowane biegi w terenie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2013-07-17 08:57
kravka daje pojecie tez o tym jak sobie radzic bedac przypartym do sciany np przez dwoch , jak np : walczyc lezac na plecach a ktos nad toba stoi - sytuacje ktore moga sie zdarzyć w blokowisku,na klatce schodowej, uczy kobiety gdzie wsadzic szpilunie od buta w zaleznosci od pozycji napastnika,gdzi e wsadzic wypiłowane szpony :)- a to tez jest dobra broń, gdzie facet ma czule miejsca - bo sa to nie tylko jajka :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-07-17 00:11
A może fiat uno? są całkiem sprawne jeszcze, w benzynie mało spali, części śmiesznie tanie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Esej 2013-07-17 00:29
Cytuję Marek:
A może fiat uno? są całkiem sprawne jeszcze, w benzynie mało spali, części śmiesznie tanie.


Piotrek odradzał makaroniarzy 8) Poza tym nie podoba mi z wygladu, niemiec albo japoniec prawdopodbnie wchodzi w grę, ogolnie to podba mi sie takie oto cudo:
otomoto.pl/mitsubishi-eclipse-okazja-cabrio-C29557119.html
tylko, gdzie Rzym, a gdzie Krym..niedośc, ze 11 koła to jeszcze przy takim żarłoku 3.0 przyszłoby zbankrutować... moze za 2/3 lat hehe

Tak wiec albo cos z dawnej OSI (bez makaroniarzy) albo koreaniec lanos, który jednak mniej solidny niż niemiec i japoniec
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-07-16 22:27
Cytuję Były Rysiek z Klanu:
Dawno temu (jak byłem przed 20-stką) też miałem podobne pomysły (i podobne z dupy wzięte "problemy", które dziś są śmieszne), przy podobnych parametrach ciała, też przypakowałem na siłowni, masy przybyło prawie 10 kg (trzeba wziąć pod uwagę, że część masy tłuszczowej zastępujesz mięśniami, więc waga jeszcze niewiele pokaże, ale wygląd już się może dużo zmienić "na plus").
W każdym razie wyrzeźbiłem się konkretnie (naturalnie dało radę, bez koksowania) i fakt, wtedy na podstawie wyglądu czułem się lepiej (jak się jest małolatem i jest "siano w głowie", to nic innego nie pozostaje, tylko wygląd, siła i znajomości z podobnymi "twardzielami") i faktycznie powodzenie u panienek było lepsze.
Tyle, że na wygląd "adonisa" z "szcześciopakiem" leciały głównie pustaki, dyskotekowe wywłoki.
Tego chcesz?
Zapewniam cię, że nie (ale może będziesz się o tym musiał przekonać osobiście, bo pewnie na słowo nie uwierzysz).

Nie będzie to nic odkrywczego, jeśli ci doradzę, że bardziej powinieneś inwestować w głowę (i robienie "kasy"), a nie gówniarskie zabawy w mięśnie. Naturalnie ciało trzeba utrzymywać w sprawności, ale bez przesady, bez "pompowania" na masę, bo jeśli już zmierzamy do spraw damsko-męskich, to bardziej przyda się kondycja, a nie większy biceps (a kondycję wyrobią rzeczy typu: bieganie, rower, pływanie i sporty o charakterze interwałowym co do typu wysiłku, czyli np. sporty walki - tu od razu zobaczysz ile jest wart koleś napompowany na siłowni, który tylko z "pakowaniem" miał w życiu do czynienia).

Mit "męskości" równoznacznej z dużą (jak największą) masą ciała niestety funkcjonuje wśród młodzieży (stąd "pakowanie" i "koksowanie" u chłopców).
Sporo kobiet też w to gówno wierzy, choć bardziej imponuje im wzrost. To też niebezpieczny mit, bo baby wierzą, że "mężczyzna wysoki = zapewnia bezpieczeństwo", choć ma to gówno wspólnego z rzeczywistością (dlatego nie ma kategorii według wzrostu w sportach walki).



Popieram. Dodajmy także że wysocy mają większe obciążenie pompki, nic za darmo.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Zbożowy 2013-07-16 23:08
No, i penis wydaje się być mniejszy! Ale tylko się wydaje! :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # julian_assange 2013-07-16 12:13
ja czulem sie chudy jak mialem 180 i wazylem 68 kilo.
teraz na starość dobiłem do 78 i wcale nie mam ochoty już przytyć, po prostu przyjałem że nie muszę konkurować z bardziej napakowanymi ode mnie.

myślę że wielu facetów ktorym zazdrościsz postury chętnie by się z tobą zamieniła, bo jak ktoś ma zwalistą budowę w mlodosci, to z wiekiem czesto staje się po prostu gruby, a mnostwo kobiet lubi szczuplych.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-07-16 22:18
Cytuję julian_assange:
ja czulem sie chudy jak mialem 180 i wazylem 68 kilo.
teraz na starość dobiłem do 78 i wcale nie mam ochoty już przytyć, po prostu przyjałem że nie muszę konkurować z bardziej napakowanymi ode mnie.

myślę że wielu facetów ktorym zazdrościsz postury chętnie by się z tobą zamieniła, bo jak ktoś ma zwalistą budowę w mlodosci, to z wiekiem czesto staje się po prostu gruby, a mnostwo kobiet lubi szczuplych.


78kd idealna waga, połączenie siły i wytrzymałości. Można pobiec, pierdolnąć jak trzeba, na drzewo się wdrapać jak mąż kochanki nas goni :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # berbeć 2013-07-15 21:07
Ayn Rand - "Źródło" - opowieść o niezłomnym człowieku.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # arnold 2013-07-15 21:39
A ja dodam, że osoba ważąca 90 kg przy wzroście 181 cm ma więcej do udźwignięcia i nic więcej. Gdyby ściągnąć z niej tkankę tłuszczową i nadmiar wody to nie pozostałoby wiele. Masz szczupłą sylwetkę, użyteczną materię, ćwiczysz więc w czym rzecz. Następnym razem, kiedy zobaczysz jakiegoś miśka wyobraź sobie jak wygląda jego struktura mięśniowa. Daje się to łatwo zaobserwować zwracając uwagę na dynamikę ruchów. Pozdrawiam. Mam 182 cm ważę troszkę ponad 70 kg i chyba tylko raz w życiu przegrałem na rękę. O sparingach nie wspominam, bo nie ma czego. ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-07-16 10:48
Cytuję arnold:
A ja dodam, że osoba ważąca 90 kg przy wzroście 181 cm ma więcej do udźwignięcia i nic więcej. Gdyby ściągnąć z niej tkankę tłuszczową i nadmiar wody to nie pozostałoby wiele. Masz szczupłą sylwetkę, użyteczną materię, ćwiczysz więc w czym rzecz. Następnym razem, kiedy zobaczysz jakiegoś miśka wyobraź sobie jak wygląda jego struktura mięśniowa. Daje się to łatwo zaobserwować zwracając uwagę na dynamikę ruchów. Pozdrawiam. Mam 182 cm ważę troszkę ponad 70 kg i chyba tylko raz w życiu przegrałem na rękę. O sparingach nie wspominam, bo nie ma czego. ;-)


Dokładnie. Miśki są np. w walce na ulicy ze szczupłym, ogarniętym kolesiem jak kloce masła. Bez szans. Siadają kolana, kręgosłup, nie ma się kondycji, więcej trzeba wychlać żeby się ululać - czyli kasa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # arnold 2013-07-15 21:48
Dobry kogut to .... Ha,ha
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Zbożowy 2013-07-15 23:07
Cytuję arnold:
Dobry kogut to .... Ha,ha

Dlaczego nie dokończyłeś? Toż to odwieczna odpowiedź na: kto nie ma brzucha ten słabo rucha.
Uwielbiam to powiedzenie.
Dobry kogut nigdy nie będzie tłusty
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Przemo 2013-07-15 22:32
Wezmę sobie wasze słowa do serca!:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+8 # RomekP 2013-07-15 22:40
Sam od pewnego czasu zasadę "czucia się dobrze" niezależnie od okoliczności i jest to super, wstaję i już mam dobry humor bez powodu - życie jest przyjemniejsze, łatwiejsze
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-07-16 10:50
Cytuję RomekP:
Sam od pewnego czasu zasadę "czucia się dobrze" niezależnie od okoliczności i jest to super, wstaję i już mam dobry humor bez powodu - życie jest przyjemniejsze, łatwiejsze


To trzeba wytrenować, stworzyć nawyk bycia szczęśliwym. Tak jest po prostu łatwiej, przyjemniej i zdrowiej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # RomekP 2013-07-15 22:54
Dlaczego uparłeś się na książkę złożoną z artykułów? Może lepiej byłoby, aby książka była bardziej usystematyzowan a.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Były Rysiek z Klanu 2013-07-16 10:40
Dokładnie. Chaotyczny mix artykułów (kopiuj-wklej) można by wydać jako "Co z tymi kobietami - 2".

Może tym razem bardziej tematycznie (np. tylko czysto damsko-męskie zagadnienia w formie mini poradnika, np. "budowanie samooceny" i jak to się ma do związków, odporności na damskie "gierki").

Albo inna opcja: stopniowe (według etapów życia człowieka) przedstawienie schematów według których ludzie są programowani i zakładają jak dwa "lemingi" rodzinę ("bo tak trzeba", bo to "normalne", bo to synonim "szczęścia", itp. brednie), następnie pojawia się dziecko i pokazać jak z kolei jemu jest prana mózgownica przez rodziców, gwałcona psychika (i/lub odbyt) przez pośredników Boga na Ziemi (wpływ religii, ze szczególną krytyką najbardziej perfidnych, czyli judaizmu - rzekome "wybraństwo" żydków, chrześcijaństwa , islamu), przygotowanie do roli trybiku w systemowej maszynie przez indoktrynację (przepraszam - Edukację), dorosłe życie naszego "zombie" i sztucznie indukowane cierpienia przy poszukiwaniu "drugiej połówki" (i tu np. wchodzi powyższy artykuł "Połówka pomarańczy"), wpierdolenie się w ten sam schemat co jego rodzice, narobienie bachorów i nabranie kredytów albo historia rozrastająca się "w drzewko", czyli wersje alternatywne, bo delikwent "zrywa się z łańcucha" i pierdoli schematy, nie żeni się, czyta EcoEgo całymi dniami, itd. ;-)

Rozdział 1. Rodzina (dziadkowie, rodzice)
1.1 Tutaj artykuł dotyczący rodziny, jak ona działa, na jakich zasadach, co jest przekazywane z pokolenia na pokolenie,
1.2 itp,
1.3 itd.
Rozdział 2. Narodziny i dzieciństwo
2.1 Pierwsze miesiące/lata życia, środowisko domowe, możliwe komplikacje (bo np. starzy się rozwodzą)
2.2 Religia, Szkoła - pranie mózgu (i konsekwencje na resztę życia)
Rozdział 3. Dorastanie
3.1 Coś o nastolatkach (100% zależność od grupy, itp)
Rozdział 4. Dojrzałość (jaka i do czego niby?), tu by było najwięcej artykułów do wrzucenia...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-07-16 10:54
Rysiek, tak jak odpisałem Romkowi nie dam rady wykonać takiej pracy. To za dużo jak dla mnie. Zrobię to pisząc książkę o duchowości, poradnik pozytywnego myślenia od A do Z, ale najpierw muszę mieć nazwisko wyrobione.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-07-16 10:51
Cytuję RomekP:
Dlaczego uparłeś się na książkę złożoną z artykułów? Może lepiej byłoby, aby książka była bardziej usystematyzowana.


Bo artykuły mam, a całą książkę musiałbym miesiącami pisać. W obecnej sytuacji to niemożliwe - wysiadam już przy sześciu tekstach na tydzień, a pisać muszę bo skoro nie pracuję, muszę coś robić, działać. Taką książkę pisałbym z rok, nie wiem czy mam rok.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # OLO 2013-07-15 23:35
Marek - niezłomny rycerz , czytam i podziwiam za wytrwałość. Dużo dobrego robisz no i wiadomo udzielający się przyjaciele również.
Te "fetysze" wzorce i must have'y jakie mają globalnie znaczenie a w skali układu słonecznego, później całej wirującej galaktyki i gromad galaktycznych istnienie tej przepięknej i kolorowej cywilizacji nie ma niestety większego znaczenia taki błysk - foton i cisza.....
życzę dużo obiektywnego dystansu do tego zgiełku :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-07-16 10:51
Cytuję OLO:
Marek - niezłomny rycerz , czytam i podziwiam za wytrwałość. Dużo dobrego robisz no i wiadomo udzielający się przyjaciele również.
Te "fetysze" wzorce i must have'y jakie mają globalnie znaczenie a w skali układu słonecznego, później całej wirującej galaktyki i gromad galaktycznych istnienie tej przepięknej i kolorowej cywilizacji nie ma niestety większego znaczenia taki błysk - foton i cisza.....
życzę dużo obiektywnego dystansu do tego zgiełku :-)


Jestem niezłomnym rycerzem, bo nie mam innego wyjścia :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # @nonimowy 2013-07-17 14:04
Można by okrasić dialogami. Trochę twórczości nie zaszkodzi i może być ciekawie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # @nonimowy 2013-07-17 16:07
Albo ukazać przez pryzmat wiedzy jaką posiadasz człowieka mechanicznego, który mimo to stara się uwolnić od kajdan religii, indoktrynacji i całego bałaganu w którym przyszło mu żyć. Później odkrywanie swojej natury i rozwijanie jej w akcie twórczym dotykając istoty którą jest w rzeczywistości. Może coś takiego.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd