Najnowsze felietony

wtorek, 04 czerwiec 2013 18:58

Wieczny singiel

Napisał 
Nie wiążę się z Paniami, nie planuję mieć dzieci, kroczę przez cieniste doliny życia dostojnie, ostrożnie i lubieżnie. Czuję się jak król mojej rzeczywistości, a na mojej głowie dumnie błyszczy korona; chociaż niektórzy przysięgają że to jelenie rogi. Życie uczy że nawet jeśli sobie coś mocno postanowię, mogę zmienić zdanie. Ileż to razy chciałem przestać pisać, nienawidziłem czytelników, by po chwili wpaść w drugą skrajność... Nie piszę więc autorytatywnie, nie znoszącym sprzeciwu tonem. Na ten czas mam takie a nie inne przekonania. Wyszczególnię więc swoje przemyślenia na ten temat, mając świadomość że obłożone będą klątwą "pustych, płytkich, niedojrzałych emocjonalnie, egoistycznych, zraniła Cię jakaś kobieta".

Kiedy znikniesz...

Uwielbiam takich ludzi; robienie sobie dzieciaka by rodzina nie dokuczała, i miał kto podetrzeć tyłek na starość egoizmem nie jest. Robienie sobie przyjemności dzieckiem, spełnienia swojej potrzeby także egoizmem nie jest. Za to moja własna, świadoma decyzja jest pokłosiem gówniarstwa, egoizmu, choroby psychicznej i myślenia tylko o sobie. A o kim mam myśleć, skoro to z sobą spędzam cały czas? kobiety odchodzą, dzieci także wyfruwają z gniazda - zawsze jesteś sam i sam umrzesz. Kto wie, może nawet dziś? zacierasz ręce z radości, planujesz dokuczyć mi w komciach wieczorem, a popołudniu jakiś kredyciarz - samobójca spada Ci na głowę i idziesz do piekła. To się zdarza codziennie, skąd więc takie zdziwienie? ojej, moje ciało leży z rozerwaną głową na chodniku! podnieceni i wąsaci właściciele sandałów ze skarpetkami kręcą filmiki na youtube, pstrykają fotki z dzióbkiem na tle Twoich obsranych zwłok by szybko wrzucić je na fejsa; brakuje jedynie piramid i wielbłądów. Śmierć... możesz nawet wynaleźć perpetum mobile, a i tak zapamiętają tylko Twoje imię - jeden odgłos i zdjęcie Twojego ciała. A ciało i imię to nie Ty; imiona się zmienia (gdy uciekasz przed policją albo masz na imię Adrian bądź Kevin z Maćkowiaków) ciało można także zmieniac (amputacje i przeszczepy) co nie zmienia Twojej osobowości. Utną Ci ręce i nogi, przyszyją czarnego, wielkiego fiuta, dadzą nową nerkę, serce; będziesz w większości miał cudze ciało, ale to nadal będziesz Ty. Twoje dzieci zapomną o Tobie po kilku, kilkunastu latach, wnuki po maksymalnie kilku, prawnuki nie będą w ogóle Cię znały. Minie kilka wieków i wszystko łącznie z Twoimi genami, rozpłynie się w mlecznej zupie bezwzględnego czasu. Nie przetrwasz. Spójrz na starożytny Rzym, piękne posiadłości, wielkie rodziny, spiski, knowania, miłostki, romanse, zdrady, tajemnice... wszystko totalnie zniknęło. Większość ludzi nie wie nawet co to był ten starożytny Rzym. Umrzesz i wszystko będzie się kręcić po staremu. Ja będę pisał felietony, moi czytelnicy będą je czytać, komplementować, rano wzejdzie znowu słońce...

Sztuczny lęk bycia samą

Bycie samemu to fajna sprawa, jednak demonizowana i wzbudzająca panikę, zwłaszcza u trzydziestek które szukają Pana do założenia szczęśliwej, wielodzietnej rodziny. Tak są właśnie tresowane nasze Panie od dzieciństwa, że bycie samą to absolutna porażka. Stres, nerwowość, paniczne pytania o miejsce pracy, wielkość mieszkania, oszczędności... dymaj chłopie, okazja, taka laska leci na Ciebie! a potem przepoczwarz się w maszynę do harówki i samobieżny bankomat, niech łzy rozpaczy po wódce lecą jak rzeka głupoty, w której całe życie pląsałeś. A widzisz, gdybyś czytał mnie systematycznie, kupił moją książkę (Co z tymi kobietami?), podlizywał do mnie w komentarzach - byłbyś szczęśliwym singlem w pustej, wypełnionej butelkami po wódce i kondomami kawalerce. To może być bardzo smutne i ciężkie do przyjęcia, ale w życiu naprawdę są zwycięzcy i frajerzy. Moi czytelnicy to dobre chłopaki którzy nie liczą na niebo po śmierci, tylko sami sobie je organizują tu na ziemi. Ja dzielę ludzi na trzy grupy; frajerzy (wszyscy którzy mnie nie czytają, oprócz rodzin i przyjaciół moich czytelników), dobre chłopaki (moi czytelnicy), zwycięzcy (sponsorzy moich potrzeb).



1. "Mądrości" świata to załóż rodzinę, miej dzieci, bądź porządnym obywatelem, chodź do kościoła; brzmi słusznie, prawda? to popatrzmy na efekty, owoce z tego drzewa. Nie trzeba być mędrcem by stwierdzić że coś jest cholernie nie tak - wojny, rzezie, wyzysk ekonomiczny, ludzie (ex słodkie bobaski) głosujące na polityków bo miło mówią i ładnie się ubrali. Spójrz na ludzi którzy coś wielkiego osiągnęli - nikt z nich nie małpował innej gwiazdy tylko robił coś z siebie. Tymczasem wszędzie naokoło widzę małpy, naśladowców. Jedni czczą zaćpanego muzyka, drudzy jedną z wielu religii która ich od dziecka straszy diabłami jeśli nie będą im płacić, kolejni srajfony i modne ciuchy sprowadzane z Bangladeszu, od mdlejących z wyczerpania niewolników liberalnej ekonomii. Wielkość zawsze bierze się z pójścia inną drogą niż stado. Ludzie "mierni ale wierni" zawsze idą tam gdzie wszyscy; czyli najczęściej do rzeźni, gdzie zabija się własną indywidualność i rozum na rzecz stada. Ktoś stadem kieruje, a Ty się dostosowujesz za marne ochłapy i śmiesz pouczać kogoś, kto idzie swoją własną ścieżką. Jakby w Twoim stadzie jedli gówno, też byś żarł i modliłbyś o nawrócenie tych, którzy nie jedzą. Mówiłbyś że nic nie rozumieją, są puści i płytcy - bo nie jedzą gówna. Masz umysł, możesz decydować - zwierzę nie może. To czym się różnisz od zwierzęcia gdy podążasz z innymi? czy Twoje życie daje Ci spełnienie? tak! tak! wrzaśniesz czerwony z gniewu. Może mi nawet przywalisz, by podkreślić jak bardzo jesteś radosny z zapierdolu na tłustą, wrzeszczącą babę i kilka dzieciaków. Przecież nie przyznasz się że masz poczucie kompletnej ruiny. Tak! jestem szczęśliwy! po wyznaniu szczęścia pójdziesz się nachlać, by chociaż na chwilę zapomnieć o swoim życiowym "spełnieniu i szczęściu". Niestety; uczą nas przechodzić przez jezdnię, obsługiwać samochód, myć ręce po sraniu; ale nikt Cię nie uczy jak mądrze wybrać kobietę, by nie beczeć w poduszkę nocami. W tę rynkową niszę wkroczyłem ja, Państwa uniżony sługa. Służę uprzejmie.


Tylko idąc swoją własną ścieżką (a nie wymyśloną przez rodziców, znajomych, wujków) możesz się wybić - ale wtedy reszta baranów Cię obraża, szydzi, straszy że nikt nie poda Ci szklanki wody i nie podetrze tyłka na starość. Gdyby dzieci, zasady i kościół zmieniały świat, nie żylibyśmy w takiej kloace. W Europie nie ma większej wojny już kilkadziesiąt lat, i naiwniacy myślą że tak będzie zawsze - otóż nie będzie i być nie może. Dziecko żyjące przykładnie, będzie wspaniale wyglądać na paradzie wojskowej w żołnierskim mundurze - a znacznie gorzej gdy na froncie oberwie mu nogi, wypali oczy, straci zęby, wytną mu jelita po postrzale i inne koszmary sali chirurgicznych. Przypomnijmy słowa Pana Kissingera "Żołnierze są tępymi, głupimi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej". Ten Pan wysyłał młodych chłopaków na wojny, więc znał się na tym. Ty czerpiesz wiedzę z telewizji, więc widząc "obrońcę ojczyzny" na defiladzie, rzewnie płaczesz, a Twoje serce rozrywa duma z syna który służy w armii. A w czasie wojny do walki idzie każdy który nie ma kogoś znajomego na stanowisku, kto załatwi mu coś na tyłach frontu. Tak, Twoje dziecko pójdzie na przemiał by jakiś tłusty bankier - liberał liczył kolejne miliardy - cyferki na ekranie komputera. Do tego się wszystko sprowadza. Prowokują wojny i zarabiają na pożyczkach wojennych, pociskach, działach, protezach kończyn...


Moje ewentualne dziecko w liberalnej (jeśli chodzi o socjal i pensję, bo nie o biurokrację) Polsce, służyło by jako niewolnik pracujący za ochłapy w zagranicznym markecie; w dłuższym okresie czasu jako mięso armatnie, albo bank do przeszczepów organów. Do tego się wszystko sprowadza. Sprowadzenie dziecka do takiego kraju byłoby bestialstwem. Tym większym że choruję; zrobili by z niego konsumenta obrzydliwego żarcia, zatruli mu umysł telewizją i coraz bardziej internetem, a potem gdy się pochoruje od żarcia i zatrutego powietrza - kasowali by go na lekach które nigdy nie wyleczą - mają za zadanie utrzymać Cię przy życiu jak najdłużej, ale broń Boże nie wyleczyć.



2. Dziecko jest cudowne na początku, tak do siedmiu, czasem ośmiu lat. Później zaczyna się dorastanie, poznawanie życia - i cierpliwości rodziców. Najpierw rodzic się zakochuje, a później zderza z buntującym nastolatkiem co niekiedy jest wielkim szokiem. Pod koniec życia dziecko i tak dochodzi do wniosku że rodzice byli głupi jak but - dzieci widzą więcej niż my sami, ponieważ konfrontują to co mówimy z zachowaniami, tonem głosu. Np. rodzice mówią że Pan Bóg jest dobry i istnieje; oni wcale tego nie czują, tak zostali nauczeni i tak powtarzają jak małpy. Nie doświadczyli Boskości tylko wierzą że tak trzeba wierzyć, mówić; więc oczywiście ich zachowanie, pełne lęku i braku nadziei stoi w ogromnej opozycji do tego co mówią; dziecko dostrzegając te różnice widzi hipokrytę i oszusta a nie rodzica. Ten znowu się dziwi, o co dzieciak się tak wścieka? Dzieci są traktowane jak idioci, zupełnie bez szacunku. Jeśli kłamiesz dziecku to go nie szanujesz. Tatuś, czy jest Bóg? nie wiem synku, chyba tak, chciałbym żeby tak było - oto odpowiedź człowieka, który szanuje swojego syna. Nie wciska mu kitu który dziecko od razu rozpozna. Niech dziecko gdy dorośnie, samo spróbuje poznać smak Boga. Ludzie mówią dzieciom różne kłamstwa; a potem rujnują całkowicie swoją w ich oczach opinię. Tak syneczku, Pan Bóg istnieje i się wkurwia jak podkradasz mamie z kuchni ciastka. Po czym idzie na imprezę gdzie wujki go przywożą całego zarzyganego; dziecko widzi udającego macho samca który odczuwa lęk. Oczywiście lęk się wspaniale zapija alkoholem, ale skoro istnieje dobry Bóg, niebo dla dobrych ludzi, to czego się właściwie bać na ziemi, tym króciutkim przystankiem przed wieczną rozkoszą w niebie? dziecko kojarzy wiarę w Boga z lękiem i innymi brzydkimi rzeczami, i później mamy ludzi z poważnymi problemami. Wystarczy raz skojarzyć coś okropnego z czymkolwiek, gestem, dźwiękiem... i do końca życia masz te skojarzenie.



3. Kobieta z którą mam ślub, ma mnie w garści. Może zażądać rozwodu i zabrać mi wszystko co mam. Z racji tego że prowadzę serwis dla facetów, znam spore ilości takich przypadków; wszystkie są praktycznie takie same. Po ślubie bądź urodzeniu dziecka, żona nagle traci ochotę na seks. Oczywiście, to zrozumiałe - i żonie należy dać rok czasu żeby po porodzie się dobrze poczuła, odpoczęła, doszła do siebie, pomóc jej, wychodzić na miasto by powrócił smak dawnej namiętności. Ale takie przerwy trwają kilkanaście lat i nic nie wróży powrotu namiętności. Mężczyzna ma swoje potrzeby a żona ich nie ma. Rozmowy, kolacje ze świecami, zaproszenia na terapię - to nic nie daje. Żona jest zimna jak mój drink. I co wtedy? zawiązać na węzeł? kochanka? rozwód? każde wyjście bardzo boli, zwłaszcza że żona atakuje, krzyczy że jesteś zwierzęciem, o ohydnych żądzach, braku szacunku dla jej czci i duchowego dziewictwa. Ślub mnie wiąże - pytanie tylko z kim? bo przed ślubem znamy zupełnie inną osobę niż po; i dotyczy to wszystkich z nas. Udają faceci i kobiety, licząc że podpisanie kawałka papieru da im stan emocjonalny mylnie zwany szczęściem. Tymczasem nic na ziemi nie jest w stanie dać Ci szczęścia. Miliarderzy też popełniają samobójstwa, modele, ludzie sławni, potężni; ale Ty naiwnie liczysz że będziesz szczęśliwy. Oni nie byli, ale Ty będziesz. Ty głupcze! szczęście to nawyk cieszenia się. Musisz się go nauczyć, dokładnie tak samo jak nauczono Cię że pochwała = przyjemność, akceptacja stada baranów = przyjemność itd. Musisz zrozumieć, że stado akceptuje Cię jedynie wtedy gdy wyrzekasz się siebie. Zyskujesz szacunek, podziw ale tracisz szansę na przebudzenie z tego koszmarnego snu zwanego życiem.


Niemal wszystkie kobiety jakie znam, w ogóle nie interesuje coś poza trywialnymi sprawami; tylko bycie w pewnej grupie towarzyskiej, dostosowanie się do innych, do mody, trendów... dlaczego ja mam się ubierać jak ktoś sobie wymyslił? a dlaczego to nie kreator mody ma się ubierać jak ja? w czym on jest niby lepszy ode mnie? kobiety sobie takich pytań nie zadają, co mnie autentycznie przeraża. Życie nie budzi zdziwienia, jest tylko ciągłą gra pozorów by inni widzieli wymuskany, idealny rodzinny obrazek. A życie to coś znacznie więcej niż rodzina, znajomi. To takie małe, żałosne biznesiki - ja odklepię modły, Bóg mi da niebo. Będę się zachowywała jak trzeba, to stado mnie zaakceptuje. Zrobię sobie dzieci, to będę jak inni śmigała w niedzielę do kościoła, supermarketu i na grilla z wódką. Będę pilnowała najnowszej mody to będę modna i światowa. Bycie modnym to policzek dla mojej godności, człowieczeństwa. Nie mogę tego pojąć, to mnie zawsze szokowało; ktoś mówi że w tym sezonie są modne spodnie w kratę, więc wszyscy je noszą i są modni. A jak mi się podobają spodnie w ciapki? to będę niemodny. Och, to straszne! ach co za szok, ubieram się jak lubię a nie co sobie wymyślił jakiś biseksualny dyktator mody. Jak widzę modne dziewczyny, to nie jestem w stanie zrozumieć jak można się tak upodlić, tak wyprzeć siebie, zeszmacić by inne kobiety mówiły że jest się modną; jak można rezygnować z siebie? wniosek jest prosty, widocznie ta kobieta jest pusta jak moje konto bankowie; ona rezygnuje z siebie, więc ja ją parę razy przelecę i też z niej zrezygnuję. Ona dała mi doskonały przykład, sama to robi codziennie.

Bądź sobą

Ubieraj się jak lubisz, jak czujesz. Nie jesteś niewolnikiem byś miał nad sobą dyktatora - mody. Ludzie jednak potrzebują żeby ich ktoś złapał za mordę. Chyba zrobię kolekcję ubrań, i będę kosił duży szmal na lemingach. Chcecie bym was złapał za mordę, mówił co macie żreć, w co się ubierać, jak srać? żaden problem, naprawdę. Nawiążę kontakty z liberalnymi biznesmenami w Bangladeszu, zamówię koszule za złotówkę i wymyślimy jakieś logo. Później sprzedam je dyszącym z podniecenia frajerom za osiem stów. Tak się robi biznes. Cały biznes bazuje na tym, że musisz mieć kogoś kto Cię trzyma za mordę, kogo podziwiasz, logo. To co to za różnica kto Cię szmaci, jakiś stary, tłusty dziad czy ja? dajcie mi szansę, teraz kurwa ja.

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Z racji kupna samochodu, zwracam się także z apelem o uczynienie dobrego uczynku, i dokonaniu sponsorskiej wpłaty; zostanie ona godnie wykorzystana - na rozrząd, pompę wody, świece, kable i prawdopodobnie masę innych rzeczy. Muszę też spłacić ten samochód. Za inwestycję w dobro serdecznie z góry dziękuję mbank 97 1140 2004 0000 3902 4436 3874

Czytany 14870 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:45
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Więcej w tej kategorii: « Kobieca logika Związek »

Komentarze   

 
+14 # Tatanka 2013-06-04 20:34
Połowa tekstu jest prawie niczym cytat z ostatniej domowej krucjaty przeciw mnie. Podobno wszyscy mają depresję, gdy wdadzą się w rozmowę ze mną... Rodzina i ich znajomi załamują ręce bo nikogo takiego nie znają. Ja tylko zadaję im proste, szczere pytania, a wciąż te same kłamstwa. Dzięki, przywracasz wiarę w myślących ! :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Marek 2013-06-05 00:07
Proste pytania są straszne; ludzie uwielbiają gadać np. o świętej księdze i się kłócą o interpretację pewnych słów. Dlatego ja pytam, skąd wiesz że to są prawdziwe słowa Boga (akurat mam na myśli biblię)? to sprawia że druga strona albo nagle dębieje, albo traci rezon. Plotki z wczoraj są zmienione, a książka przez tysiące lat ma zawierać prawdę? niemożliwe. Dlatego trzeba zadawać proste pytania a nie filozofować.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Jajacek 2013-06-09 16:50
Ciekawy artykuł poruszający temat relikwii. Ostatnio nawiedzała Polskę relikwia św. Andrzeja Boboli. Tylko mówią tak ogólnikowo. Chciałbym konkretów - czy to obcięte ucho, palec, stopa, a może napletek tego świętego.

fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-wstydliwa-relikwia,nId,821615,nPack,1
Cytat z artykułu:
Cytat:
Taka na przykład święta Katarzyna ze Sieny, śniła o Chrystusie tak poważnie, że wstąpiła z nim w mistyczny związek małżeński, który przypieczętować miała ślubna obrączka, wykonana wiadomo z czego. Inna gorliwa siostra w wierze, żyjąca na przełomie XVII i XVIII w., wiedeńska zakonnica Agnes Blannbekin miała objawienie zgoła innego typu. Jak opisuje jej przeżycie pewien benedyktyn: "zawsze na święto obrzezania serdecznie i z głębi serca opłakiwała utratę krwi, na którą zgodził się Chrystus, już tak wcześnie i u progu dzieciństwa". I pewnego razu, podczas takiej uroczystości, kiedy zastanawiała się, gdzie też podziewać się może napletek Pana, poczuła na języku słodkość i coś jakby w rodzaju skórki. Połknęła ją więc, ona pojawiła się jednak raz jeszcze, więc znowu ją połknęła, a ona znowu się pojawiła, więc ją znowu połknęła, a ona znowu... I tak podobno około setki razy, konsumując tym samym całkiem pokaźny święty posiłek. Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-wstydliwa-relikwia,nId,821615,nPack,2?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Esej 2013-06-04 20:59
U mnie póki co jest jakas tam gadka, ale bardziej tak niesmiała, chociaż pytania o moją eks ciagle sie powtarzaja, i nic nie daje, ze mówie, ze to juz dawno skonczone i nie ma do czego wracać, ja jednak zawsze mam niezawodne- muszę się dorobić, na pewno nie załoze rodziny harujac za 1500zł brutto to nawet o tym nie myslcie- i mam spokój od takiego gadania, w sumie to zreszta im nie kłamię, zasadniczo chociałbym w jakiejs dalszej przyszłosci mieć rodzinę, ale niekoniecznie ślub, a jesli juz to wyłacznie z rozdzielnoscia majątkową inczej nigdy w zyciu,aczkolwie k troche krece głową na te alimenty (nawet dozywotnie) na ex-małzonkę...w sumie gdyby nie libido to byłoby elegancko... :-) ciezko przeskoczyc biologię w tym zakresie
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Marek 2013-06-05 00:08
1500 brutto skutecznie ucina takie tematy :))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Esej 2013-06-05 23:46
No własciwie to tak, to taka moja broń odwlekająca, bo dzisiaj np. gdy postanowiłem zagadać, ze niekoniecznie trzeba miec dzieci (nie mówiłem, ze ja- bo by sie rozkreciło awanti na maksa) to usłysząłem te niesmiertelne: Ci co nie chcą miec dzieci to sa egoiści, powiedziane w tonie wyjatkowo agresywnym.
Dochodze do praktycznego wniosku: otóż są pewne tematy, co do których nie nalezy ludzi przekonywać, po prostu, mozna odwlekać wszystko, roztaczać wizję biedy, ubóstwa, braku czasu, braku mieszkania( to działa, bo taka groźba jest realna), a robic swoje, w moemcie kiedy jestem niezalezny finansowo na tego typu gadki po prostu przytrzymuje dłuzej czerwony guzik na telefonie i tyle...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-06-06 00:02
Cytuję Esej:
No własciwie to tak, to taka moja broń odwlekająca, bo dzisiaj np. gdy postanowiłem zagadać, ze niekoniecznie trzeba miec dzieci (nie mówiłem, ze ja- bo by sie rozkreciło awanti na maksa) to usłysząłem te niesmiertelne: Ci co nie chcą miec dzieci to sa egoiści, powiedziane w tonie wyjatkowo agresywnym.
Dochodze do praktycznego wniosku: otóż są pewne tematy, co do których nie nalezy ludzi przekonywać, po prostu, mozna odwlekać wszystko, roztaczać wizję biedy, ubóstwa, braku czasu, braku mieszkania( to działa, bo taka groźba jest realna), a robic swoje, w moemcie kiedy jestem niezalezny finansowo na tego typu gadki po prostu przytrzymuje dłuzej czerwony guzik na telefonie i tyle...


Ludzie żyją w cudzych programach (przekonaniach) i tak naprawdę śpią na jawie. Każda niezgodność z wkodowanym im przekonaniem budzi bunt, budzi ze snu - więc budzi agresję. Ludzie tak naprawdę nie bronię religii, Boga czy prawdy, tylko chcą zachować swoje poglądy jako słuszne. Dlatego tak nienawidzono np. Osho, ponieważ on skutecznie drwił i wyśmiewał religijne i nie tylko wierzenia, przekonania.

Takich ludzi nie obudzisz - możesz tylko ich nie drażnić (bo to nie ma sensu), i jak zdobędziesz niezależność finansową, możesz zrezygnować ze znajomości z nimi.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Kobayashi 2013-06-04 21:00
Marek ,troche z innej beczki.Skoro znasz odpowiedzi na każde pytanie albo przynajmniej starasz się obiektywnie odpowiedzieć to ja to wykorzystam otóż...Jak osiągnąć stan w którym bede robił to co kocham ,mało tego to co kocham przyniesie mi pieniądze za które kupie sobie mieszkanie w którym będę wreszcie wolny fizycznie i psychicznie.Jak dojsc do takiego stanu który wyżej opisałem kiedy Twoje wewnetrzne przekonania sieją lęk ? skoro Bóg zdaje sie milczeć a ja tkwie w przejebanej pracy z której nie mam żadnej satysfakcji a o mieszkaniu czy wolnosci materialnej mogę sobie pomarzyć .Zauważyłeś coś? jeśli nie to ja Ci powiem;otóż nigdy nie będzie idealnie a dlatego że my jesteśmy nie idealni ,nie wierze ze wszystkie nasze marzenia sie mogą spełnić nie wierze w to bo poszukiwanie siebie i poznawanie siebie to ogromny ból wewnętrzny jak wiemy ból może całkowicie zniszczyć.Mało tego,skąd mam pewność ze droga która pożądam jest słuszna ? przypuśćmy ze czuje szczęście na danej drodze a po jakimś czasie huj strzela wszystko i znowu jest to samo...znowu poszukiwania ,czasami wydaje mi się że jesteśmy marionetkami i ktoś się nami bawi nic nam nie ułatwia zadania ,wiesz czego będę żałował ? że mimo mojej pracy nad sobą ,modlitwy i wiary za 10 czy 15 lat będzie taki sam stan jak dziś...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-05 22:49
Problem większości ludzi polega na tym, że są do bólu nijacy, totalne "szaraki" z której strony by nie patrzeć, nic niezwykłego nie znajdziesz w takiej osobie (co mnie prawie przeraża i odrzuca od takich kukiełek).

Dlaczego?
Bo nie mają sprecyzowanych (i własnych) poglądów, zainteresowań poza schematyczne bzdety na portalach społecznościowy ch/randkowych typu "książki, muzyka, film, sport" (później się okazuje, że "książki" to gówno typu "Harlequiny" lub prasa męska/kobieca "CKM"/"Cosmopol itan", muzyka prymitywny rap/techno/disc o polo, filmy to tylko komedie romantyczne i prostacka rozrywka typu "Transformers", a sport, to nie uprawianie latami co wymaga dyscypliny osobistej, tylko oglądanie go w TV z piwem w ręku), nie mają prawdziwego hobby, które nawet na poziomie amatorskim dawałoby już jakieś widoczne efekty/wyniki (abyś już jako nastolatek mógł nieco zarobić), rozwijało konkretne umiejętności (lub chociaż dawało podstawy do rozwinięcia tego do poziomu profesjonalnego za parę lat).

Czyli trzeba sobie szczerze odpowiedzieć na pytania: co Ty w ogóle potrafisz, co lubisz robić w wolnym czasie, na czym się znasz, czy rozwijasz się, masz w sobie chęć do nauki nowych rzeczy (czy jak większość uważasz, że po skończeniu formalnej edukacji nie trzeba się już niczego uczyć, bo to, co powiedzieli w szkole wystarczy ci do końca życia)?

Jednym z najlepszych wskaźników poziomu rozwoju człowieka na powyżej wymienionych polach jest: poziom nudy (czy w ogóle to słowo ma do niego zastosowanie, czy potrafi sobie zorganizować czas wolny po szkole/pracy, ciągle ma pomysły, idee, nie nudzi się sam ze sobą).

W moim przypadku były to zainteresowania techniczne, przejawiane od dziecka. Czyli hobby, "majsterkowanie ", do którego później dodało się formalne wykształcenie i większość z tego wykorzystuję do dziś w pracy. PO PROSTU ROBIĘ TO CO LUBIĘ ("kocham" to zbyt doniosłe słowo), oto "przepis".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-05 23:43
Kontynuując, pierwszym etapem według mnie winno być sprecyzowanie swych zainteresowań i realnych umiejętności (większość NIE potrafi się tutaj określić!) w kwestii możliwości przekształcenia tego w zawód, jeśli chcesz "robić to co kochasz", a dopiero przy okazji (bez myślenia życzeniowego, uciekania w świat marzeń i wielkiego parcia na sukces jak korporacyjny szczur, bo wtedy jak na złość nic nie wychodzi) zarobić na życie, na niezłym poziomie jak na obecne czasy (czyli np. na mieszkanie, bez kredytu).

Istnieją wskaźniki tego (lub ćwiczenia wstępne do czytania "sygnałów"), "że postępujesz słusznie". Są to przykładowo tzw. "synchronizmy" wydarzeń wokół Ciebie, od najprostszych typu: mieszasz łyżką herbatę, uderzasz głośno w szklankę, a jednocześnie (idealna synchronizacja) trąbi jakiś samochód przejeżdżający pod Twoim domem.
Trzeba nauczyć się zauważać takie "przypadkowe" zbieżności (często są to zabawne sytuacje). To najprostsze amatorskie ćwiczenie, przez które można też zauważyć i wsłuchać się w ciszę między strumieniem myśli jakie produkuje mózg/"ja"/ego.
Inny przykład, to zmiana podejścia do "denerwujących" sytuacji typu prozaiczna kolejka w hipermarkecie. Wkurwiasz się, bo Cię przetrzymali, ale pomyśl, że jest w tym jakiś plan, bo może uniknąłeś np. wypadku (albo w wyniku tego opóźnienia spotkasz dawnego znajomego)? Jedno "złe" wydarzenie, może otwierać możliwości na 10 dobrych.
Istnieją też hipotezy mówiące o tym, że gdy robisz coś niezgodnego "z powołaniem", "sercem", czy "duszą", to nie wychodzi.
To, że "coś ci utrudnia" zadanie może świadczyć o tym, że uparłeś się na złe zadanie (na coś niepotrzebnego/ szkodliwego, dlatego "nie ma pozwolenia z góry", abyś to zdobył, albo przynajmniej nie w taki sposób).
Takie tematy, to nie książka kucharska, "przepisy" nie działają tak jak w niej (to praca na całe lata).
Na YouTube jest mnóstwo filmików, sprawdź np.: Eckhart Tolle, Osho, Mooji, Bashar, Joe Rogan.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-08 19:43
www.youtube.com/watch?v=8UopNNs9Vtg
Poza tym jeszcze coś mnie się przypomniało.
W rozwoju na omawianych wyżej polach może cię powstrzymywać towarzystwo w jakim się obracasz - konkretnie mam na myśli kumpli, z którymi potrafisz spędzać czas wyłącznie na chlaniu wódy, typowo w weekendy, aby się odstresować po pracy. To w niczym nie pomaga, tylko "konserwuje" obecny stan beznadziei.
Kolejna, prosta sprawa, do której większość nie ma odwagi, to wyjebanie z domu telewizora. Jak ktoś chce, to może te same głupoty znaleźć w internecie - ale tu jest jakościowa różnica, bo to ty decydujesz co oglądasz/czytas z (ten nawyk można rozwinąć na inne dziedziny życia i to ty będziesz "ustalał program").
Jak już o rozrywce mowa, to istnieje mnóstwo szkodliwej dla psychiki "twórczości" muzycznej, na przykład to, głównie chodzi o refren (tego typu teksty mogą być oficjalnym "hymnem wszystkich Ryśków z Klanu"): www.youtube.com/watch?v=DLjAvmfgo-0
Z tematów damsko-męskich klasyczna pochwała materializmu/ku rewstwa: www.youtube.com/watch?v=udEN8EdJT9k
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # Orfeusz 2013-06-04 21:01
Marku, zauważ jednak, że kobiety mają przewagę w sferze uczuciowej. Być może nie nad Tobą, co jest efektem edukacji w tej dziedzinie ale nad każdym przeciętnym mężczyzną. Niestety prawdą jest również, że mała część kobiet świadomie rozwija te umiejętności. Ale to już problem obu płci. Nie wydaje mi się, żeby jedna lub druga strona była w czymś lepsza.
Tak przy okazji, chciałbym się podzielić moim nowo powstałym blogiem, mogę tutaj zamieścić adres czy wysłać na pw?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-06-05 00:09
Cytuję Orfeusz:
Marku, zauważ jednak, że kobiety mają przewagę w sferze uczuciowej. Być może nie nad Tobą, co jest efektem edukacji w tej dziedzinie ale nad każdym przeciętnym mężczyzną. Niestety prawdą jest również, że mała część kobiet świadomie rozwija te umiejętności. Ale to już problem obu płci. Nie wydaje mi się, żeby jedna lub druga strona była w czymś lepsza.
Tak przy okazji, chciałbym się podzielić moim nowo powstałym blogiem, mogę tutaj zamieścić adres czy wysłać na pw?



Uważam się za mądrego w tych właśnie sprawach. A moja mądrość wiesz na czym polega? na tym że doskonale wiem, że nie mam żadnych szans w zetknięciu z profesjonalistk ą. ŻADNYCH. Ale wiem jak je poznawać i jak szybko uciekać. To jest mądrość - wiedzieć kiedy spieprzać, chociaż czasami się po prostu nie da. Na szczęście jestem biedakiem, więc profesjonalistk i mają mnie w dupie. Zostają takie, z którymi sobie poradzę.

Zamieść, pewnie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # Orfeusz 2013-06-05 10:41
Zatem zapodaję:
limesuperior.blogspot.com/2013/06/wiecznie-poszukiwany-sens-zycia.html
I jeszcze pytanie - co mógłbyś polecić, oczywiście oprócz swojej strony i oczywiście doświadczenia życiowego (nic nie uczy tak dobrze jak popełnione błędy) w dziedzinie uczuć i emocji - chodzi mi tutaj o to jak odczytywać ludzkie emocje i intencje a także, jak je dobrze wyrażać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-05 21:44
Przeciętna kura domowa, wychowana na "prawdach życiowych" matek, cioć, babć oraz wzorcach z telenowel, ma niemal całkiem uszkodzony mechanizm głębokiego odbioru wszelakich sytuacji na polu emocji, bez "filtracji" ego - automatyczne polewanie się litrami łez (kiedy "tak wypada"), to NIE jest oznaka i "dowód wrażliwości", rozwiniętej empatii.

To też element społecznego prania mózgu chłopcom - że mają tak odbierać kobiety.
Natura jest brutalna i szybko to weryfikuje.

Pracowałem kiedyś w ekipie remontowej w szpitalu onkologicznym, oddział z dziećmi.
Część remontu wymagała przeniesienia ich do innej sali, inne rzeczy nie.
Dla dzieciaków była to jakaś odmiana, szczególnie chłopcy interesowali się co robimy, jakie mamy narzędzia (jedni chcieli, aby im opowiadać co do czego służy, inni łapali za sprzęt, chcieli pomagać - ale mają zabroniony wysiłek fizyczny i kontakty ze światem zewnętrznym ze względu na praktycznie zerową odporność).
W jednej sali leżał chłopczyk (w gorszym stanie od pozostałych, którzy chodzili po szpitalu), który pewnego dnia zapytał mnie: "dlaczego mamusia mnie nie odwiedza?".
Odpowiedziałem coś "na odwal się", typu: "nie wiem" i kontynuowałem pracę.
Jakieś 2-3 dni później to dziecko zmarło.
Dowiedziałem się, że jak mu się pogorszyło 2-3 tygodnie wcześniej, to matka przestała go odwiedzać...
Gdy mnie pytał "dlaczego", widać było strach, ale też "to coś" w oczach, jakby wiedział co się dzieje, pogodził się z losem. Żałuję, że nie olałem zakazów i nie przytuliłem go (bo ręce mu drgnęły jakby je wyciągał do uścisku), chciałbym cofnąć czas i to zrobić!
Na tę opowieść kobiety potrafią siknąć z góry zaprogramowaną dawkę łez i "jebnąć jak łysy o beton" tekstem w stylu: "dobrze, że to nie moje dziecko". To jest ta "głębia" kobiet.
A ja się zastanawiam filozoficznie nad "istotą bytu" i kondycją moralną świata w kontekście takich historii...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # marcel 2013-06-05 22:18
moim zdaniem ta matka ktora przestala odwiedzac swoje umierajace dziecko przestala to robic ze strachu, strach jest tak paralizujacym uczuciem ktore niszczy wszystkie inne odczucia,stepia , a czego sie bala? mozna pisac na ten temat prace doktorska, nie tylko artykul
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # marcel 2013-06-05 22:27
poza tym, mlodzi ludzie w wieku 20-30 lat nie sa oswojeni z tematam smierci,boja sie o niej mowic, uwazaja ze ich nie dotyczy, "przytafia sie ONA wszystkim tylko nie mi", brak w mlodych ludziach nawet odrobiny zastanowienia sie nad soba, za to sa zagluszacze mysli, uczuc, substytuty marzen
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # i30 2013-06-05 22:21
Smutna historia i wiesz to dziwne ale jak to czytałam, szczególnie to co podkreśliłeś... to z jednej strony rozumiem czemu wtedy nic nie zrobiłeś a z drugiej myśle: dlaczego wtedy nic nie zrobiłeś? sama nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # marcel 2013-06-05 22:34
i to wyglada na wskazowke od zycia dla Ciebie Rysiek, bo bedziesz mial to w pamieci do swojego konca
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-7 # ester 2013-06-05 23:25
Przyjmujemy zatem za pewnik ,że wyleję litry łez (ja -kobieta również praktykująca w szpitalu)na skutek takiej łzawej opowieści,bo zostałam wychowana przez matkę ,babcię i przez nadwrażliwe ,a może rozhistryzowane ciotki?Kurę domową zmilczę ,bo nie widzę związku,podobni e jak rozdmuchane pojęcie ego !Mało tego , nie będzie to wcale dowodem wrażliwości ,ani empatii,jeśli poruszy mnie taka historia .Czyli wszystkie pierwotne emocje:smutek,s zczęście ,refleksje stanu mózgu są wyuczonym,genet ycznie przekazywanym po kądzieli , tworem ,zbędną ekstrawersją, a łzy- zaburzoną korelacją fizjologiczną ?Jeśli tak,to ewidentnie czas mi do specjalisty ,bo moja biblioteka czuciowa ,tfu,uczciowa -szwankuje.A ja tak nie lubię lekarzy:D
Aleeee.... męskie wyrzuty sumienia to 100% dowód na istnienie mocno rozwiniętej kory mózgowej,odpowi edzialnej za zachowania opiekuńcze i emocje.Szkoda,ż e zanim nadeszły,wcześn iej zabrakło spontaniczności (może uśmiechu)którą sterują mięśnie twarzy.Ot,"isto ta bytu i kondycja moralna tego świata"-nic tylko wyć i palce gryźć z rozpaczy(bo płakać się nie ośmielę:)
Ale nic to,liczy się fakt istnienia stanów refleksyjnych po fakcie ,to zaleta twardzieli....
:-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-07 15:02
Mocne słowa jak na piętnastolatkę. :D
To pewnie miała być "cięta riposta" (z nutką humoru i powiewem poezji wysokiej próby), a wyszedł przeciętny, pseudointelektu alny paszkwil.
To nie przypadek, bo twa "głębia" przemyśleń jest widoczna pod poprzednim artykułem, gdzie kobiecie w trudnej sytuacji (rozwódka z dzieckiem) poradziłaś (widać tu "solidarność jajników"), aby się wymalowała i kupiła nową kieckę (i to ma być "rozwiązanie"?).
Porada jak przemysł farmaceutyczny - tak "pomaga", aby przypadkiem na prawdę komuś nie pomóc (tu wychodzi też różnica między walką mężczyzn - ci "dadzą sobie po mordach" - oraz kobiet - życzą komuś "szczęścia" lub dają takie "porady", aby inną samicę "wpuścić w maliny" i zająć w społeczeństwie lepszą pozycję).
Nie rób tak więcej. 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-6 # ester 2013-06-07 15:45
Wezmę sobie głęboko do....serca i z serca płynące "dobre rady" , obiecując poprawę, panie... inżynierze :lol:
Szkoda,że zadbane ,w zwiewnych,wiose nnych sukienkach kobiety ,już nie robią na Tobie wrażenia, przeuroczy emerycie :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # i30 2013-06-04 21:05
Oh Marku
taka właśnie byłam..poddałam się...nie robiłam tego co czuje tylko po prostu poddałam się mentalności społeczeństwa w którym żyłam..czuję się teraz okropnie bo wiem że robiłam coś wbrew sobie..przyznaj ę się..byłam beznadziejna..s traciłam poczucie własnej tożsamości na rzecz czegoś co było jak mi się wtedy wydawało w porządku..ale nie było...czułam ze cos jest nie tak...tylko bałam się sama przed sobą do tego przyznać..a teraz..znów się boję że już za późno żeby to naprawić...:(
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Marek 2013-06-05 00:12
Cytuję i30:
Oh Marku
taka właśnie byłam..poddałam się...nie robiłam tego co czuje tylko po prostu poddałam się mentalności społeczeństwa w którym żyłam..czuję się teraz okropnie bo wiem że robiłam coś wbrew sobie..przyznaję się..byłam beznadziejna..straciłam poczucie własnej tożsamości na rzecz czegoś co było jak mi się wtedy wydawało w porządku..ale nie było...czułam ze cos jest nie tak...tylko bałam się sama przed sobą do tego przyznać..a teraz..znów się boję że już za późno żeby to naprawić...:(


Och, jak Ty lubisz się poniżać... każda okazja dobra by mieć doła. Wnioskuję więc że nic naprawdę nie rozumiesz z tego co piszę - po prostu nic. Kluczem jest radość, nauczenie się cieszeniem bez żadnego powodu. A tu zawsze dół - masz wiedzę co robić i jak robić, a Ty w dół. To są cechy człowieka w depresji albo wampira emocjonalnego.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-06 00:16
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Marek 2013-06-06 12:03
Mooji jest fajny (ale jakoś mnie odrzuca) ale proszę o nie wklejanie już klipów - strasznie zwalniają stronę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Don Guslo 2013-06-04 22:03
Moim zdaniem na drodze do szczęścia przeszkadza nam tylko kilka, ale za to bardzo poważnych, kłamstw serwowane przez społeczeństwo:
1. zakochanie = miłość
2. szczęśliwe życie = rodzina + duży majątek
ewentualnie inne kombinacje powyższego.

W rzeczywistości są to dwa największe mity serwowane nam od najmłodszych lat przez rodzinę, kościół, bajki, itp. Szczęście to po prostu brak problemów i wolność zarówno duchowa jak i materialne, a do tego nie trzeba nie wiadomo jak dużej ilości pieniędzy lecz mądrości życiowej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Marek 2013-06-05 00:14
Cytuję Don Guslo:
Moim zdaniem na drodze do szczęścia przeszkadza nam tylko kilka, ale za to bardzo poważnych, kłamstw serwowane przez społeczeństwo:
1. zakochanie = miłość
2. szczęśliwe życie = rodzina + duży majątek
ewentualnie inne kombinacje powyższego.

W rzeczywistości są to dwa największe mity serwowane nam od najmłodszych lat przez rodzinę, kościół, bajki, itp. Szczęście to po prostu brak problemów i wolność zarówno duchowa jak i materialne, a do tego nie trzeba nie wiadomo jak dużej ilości pieniędzy lecz mądrości życiowej.


Racja, ja bym dodał że podstawą nieszczęścia jest zbytnia identyfikacja ze swoim JA. Ludzie wierzą że są imieniem i tym co odczuwają jako swoją tożsamość, a ja mam poczucie że wcale nie jestem Markiem - bo mogę go obserwować. Jak obserwuję, cierpienie jest daleko. Jak się stapiam z Markiem, cierpię natychmiast. Każdy powód dobry.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Don Guslo 2013-06-05 00:36
to już wyszła szkoła lotu, ja jeszcze do tego nie doszedłem :-) Ostatnio odczułem chwilową lecz błogą wewnętrzną radość po przeczytaniu cytatu Seneki:

"Tylko w porównaniu z innymi jest się nieszczęśliwym"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Don Guslo 2013-06-05 00:42
Nagle doznałem olśnienia, uzmysłowiłem sobie że w zasadzie większość prostych i tanich rzeczy jakie posiadam teraz wystarcza mi całkowicie do szczęścia (moja osoba, wolność, książki), natomiast to wszelkie barachło na które mnie jeszcze nie stać (dom z basenem, najnowszy samochód) a pewnie już nie długo będzie, jest mi do niczego nie potrzebne, ważne jest dla mnie TU i TERAZ. Jedyny mankament jest taki że kobiety tego nie rozumieją i cały czas cisną aby dom z basenem i dobra fura były TU i TERAZ moim kosztem oczywiście :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Arek 2013-06-05 10:54
Racja, ja bym dodał że podstawą nieszczęścia jest zbytnia identyfikacja ze swoim JA. Ludzie wierzą że są imieniem i tym co odczuwają jako swoją tożsamość, a ja mam poczucie że wcale nie jestem Markiem - bo mogę go obserwować. Jak obserwuję, cierpienie jest daleko. Jak się stapiam z Markiem, cierpię natychmiast. Każdy powód dobry.
Ahah to pewnie było by to lol, zbytnie przywiązanie do obrazu siebie który się nosi w głowie i za wszelką cenę broni się go, wydatkując przy tym w huj energii na hmm iluzję.
Zwalniając kontrole na tym, w sensie iż nie musisz już "walczyć" aby podtrzymywać ten obrazek, to po prostu niesie kurewską ulgę nawet w momencie pisania tego;p
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Don Guslo 2013-06-05 22:21
Marku. Jedna rzecz mnie frapuje. Jeżeli chodzi o zakochanie to nie mam wątpliwości że ono istnieje jak stan chemicznej ekstazy mózgu oraz stan zajebiście ciężkiego bólu po stracie osoby do której żywiliśmy uczucie (reakcja taka sama jak po odstawieniu narkotyków). Ale co z miłością? Czy czasami nas się nie okłamuje? Czy miłość dotyczy dwojga ludzi? czy raczej tylko można żywić ją wyłącznie do samego siebie? Czy tym samym nie jest to kolejne społeczne oszustwo? Ten twór jest dla mnie zbyt abstrakcyjny abym nie był podejrzliwy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Marek 2013-06-05 23:58
Cytuję Don Guslo:
Marku. Jedna rzecz mnie frapuje. Jeżeli chodzi o zakochanie to nie mam wątpliwości że ono istnieje jak stan chemicznej ekstazy mózgu oraz stan zajebiście ciężkiego bólu po stracie osoby do której żywiliśmy uczucie (reakcja taka sama jak po odstawieniu narkotyków). Ale co z miłością? Czy czasami nas się nie okłamuje? Czy miłość dotyczy dwojga ludzi? czy raczej tylko można żywić ją wyłącznie do samego siebie? Czy tym samym nie jest to kolejne społeczne oszustwo? Ten twór jest dla mnie zbyt abstrakcyjny abym nie był podejrzliwy.


Stany duchowe i ekstatyczne to też chemia w mózgu - tak się przejawia każde nasze doznanie, poprzez mózg. Uważam że miłość do siebie to podstawa, a później możesz kochać ludzi. Miłość po prostu jest, a Ty kochając siebie masz jej nadmiar i obdarzasz nią innych. Gdy ktoś jej nie chce, nic się złego nie dzieje, obdarzasz innych albo siebie. Miłość jest, nie trzeba jej szukać, żebrać o nią.

Tak więc wierzę w miłość jak najbardziej, ale nie taką którą serwują nam bliscy, media i religie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # jacek 2013-06-05 00:23
Najlepszy komentarz jak dla mnie. Też tak sądzę szczęście to brak widzenia i odczuwania problemów. One zawsze są - problemy- ale jeden widzi w pracy za 1500 zł problem - inny gdy nie miał żadnej pracy widzi już szanse, jeszcze inny nic nie widzi poprostu na tą chwilę tak jest. Umiejętność wyłączenia myśli, porównywania - czyli podstawy medytacji czynią szczęśliwymi w tym smutnym jak pizda kraju. Medytować można czytając pisząc jeżdżąc rowerem i uprawiając każdą aktywność.
Ja się ćwiczę osobiście w przyjmowaniu każdego info za coś możliwego
2 przetrawianiu tego info czyli ogólnej bezemocjonalnej refleksji
3 niemyśleniu, nieporównywaniu przy zachowaniu koncentracji (tzn nie mogę być ignorantem przy tym)
4 dbaniu o spokój i zdrowie
I to jest mój przepis na szczęście nic więcej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Zbożowy 2013-06-05 20:05
Cytuję Don Guslo:
Szczęście to po prostu brak problemów i wolność zarówno duchowa jak i materialne, a do tego nie trzeba nie wiadomo jak dużej ilości pieniędzy lecz mądrości życiowej.


Ogólnie ze wszystkim się zgadzam. Ale czy nie jest tak, że "brak problemów" nie istnieje? Jeśli naszym wyznacznikiem szczęścia ma być ich brak, to nic nam z tego nie wyjdzie, bo one i tak zawsze się pojawią.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Don Guslo 2013-06-05 22:01
Problemy to chyba tylko nie istnieją tylko w grobie. Naszym celem powinno być ich minimalizowanie . Marek (chyba po przeczytaniu fragmentu biblii o spowodowaniu przez Ewę wygnania mężczyzny z raju na ten padół łez) proponuje minimalizowanie problemów poprzez bycie singlem w wersji hard, albo w wersji light najpierw dorobienie się i znalezienie sobie dupy będąc ok. 35 roku życia. Są to chyba jedyne dwa sensowne rozwiązanie aby zminimalizować natężenie problemów w tym zakresie. Moim zdaniem potrzebne jest też uzyskanie dla siebie wolności finansowej. w przypadku połączenia jednego z drugim wysoki poziom stresu raczej nam w życiu nie będzie zagrażał. Jeżeli się mylę, lub macie inne propozycje, to proszę o komentarze
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Zbożowy 2013-06-05 22:26
Tyle że dorobienie się i wtedy znalezienie fajnej dupy, bądź bycie wiecznym singlem to tylko nasze projekcje i wyobrażanie sobie przyszłości za x lat.
Co jeśli wpadniemy? Zakochamy się i damy zbałamucić? Albo wreszcie nie zdobędziemy upragnionego sukcesu finansowego? Pozostanie wziąć sznur i się wieszać? zachlać mordę tanią wódą by zapomnieć? :)

Jeśli teraz myślałbym o sukcesie w wieku dajmy na to granicznym wieku 35 lat, to czy nie straciłbym 11 lat mojego życia na nieokreśloną przyszłość i mrzonki?

Trzeba żyć uczciwie, nikomu nie bruździć, być czujnym i za bardzo się nie spuszczać nad przyszłością. Bo kto wie, czy jutro nie będzie końca świata? ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Don Guslo 2013-06-05 22:41
Moim zdaniem jest odwrotnie. Wszyscy chcą dorobić się ale natychmiast. Spójrz na tych co lecą wypełniać kupony totolotka, zobacz tych co codziennie sprawdzają horoskopy aby zobaczyć czy dostaną dziś podwyżkę, zobaczy tych co czytają amerykańskiej książki motywacyjne dzięki którym wydaje się im że są mądrzejsi niż wszyscy wkoło i już jutro dorobią się bogactwa. W rzeczywistością są łatwym łupem dla wszelkiego rodzaju oszustów, którzy tylko czekają na ich kasę. Nikt natomiast nie mówi albo nikt nie chce słyszeć że jedyną pewną drogą do zapewnienie sobie bogactwa jest ciężka praca i rozwój i zabiera to ok. kilkunastu lat. Tak to wygląda w każdym normalnym kraju, i nie jest to nic odkrywczego. Oczywiście nigdy nie przewidzisz tego co stanie się po 11 latach, lecz jeżeli wybierzesz np. zawód prawnika, lekarza, inżyniera, to pomimo klepania biedy przez te 11 lat, masz raczej jak w banku, że z głodu nie umrzesz i nie będziesz się nikogo o nic musiał prosić. Oczywiście po drodze będą czyhać pułapki lecz tylko od nas zależy czy dam sobie z nimi radę. Po drugie spójrz na gówniarzy dwudziestokilku letnich co ledwo wyszli od rodziców i chcą się już chajtać, a jedną odpowiedzią na zadane im pytanie "dlaczego?" "bo tak trzeba, bo tak inni robią, bo na co czekać, bo już jesteśmy dorośli". moim zdaniem nikt tego nie mówi ale dla faceta pomiędzy 20-30 rokiem życie powinno ograniczać się wyłącznie do dupczenia dup, zdobywania zawodu i kwalifikacji, podróżowaniu, zdobywaniu mądrości życiowej i finansowej, bez żadnych ciśnień i spuszczania się nad przyszłością, po prostu trzeba dobrze wykorzystać te 10 lat, a reszta sama przyjdzie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Zbożowy 2013-06-05 22:50
Zgadzam się z Tobą całkowicie w każdej niemalże kwestii. Właściwie odnośnie życia i błędów popełnianych przez młodych ludzi nie mam nic więcej do dodania. Sam staram się podążać tak obraną ścieżką.

Ale mi chodziło bardziej o sens życia. Całej tej szarpaniny, która cholera wie dokąd nas zaprowadzi. Starałem się przedstawić złoty środek pomiędzy tym, co piszesz a odnajdywaniem szczęścia w samym sobie. Tyle tylko, że nie mam pojęcia jak to dobrze ubrać w słowa.

W każdym bądź razie pozdrawiam serdecznie ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Don Guslo 2013-06-05 23:01
Sens życia? a co jeżeli nie istnieje albo polega tylko na przekazywaniu lepszych genów w przyszłość? Sam mam z Tym problem nie lichy, i chyba z biegiem lat coraz większy... Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Zbożowy 2013-06-06 21:08
Nie wiem czy istnieje czy nie. Nie znalazłem, jednakowoż im mniej się tym przejmuję i im bardziej zaczynam kochać siebie, dbać o swoje ciało, o swój umysł i duchowość, tym jest lepiej.
Oczywiście mam doły, w życiu się czasem pieprzy i seks nie jest tak często jak mógłby być, ale co z tego? Raz jest lepiej, raz gorzej i trzeba to po prostu zaakceptować.

Z tym że przez akceptację nie mam na myśli pozwalania na wykorzystywanie siebie itp. :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # nuutka 2013-06-06 23:58
Zbożowy-mądrze mówisz-jak zwykle z resztą ;-) Ja zawsze myślałam,że aby dojść do pewnych konkluzji w życiu,trzeba swoje przejść,dostać po dupie,sięgnąć "dna"-a Ty mimo tak młodego wieku masz tak racjonalne i zdrowe podejście fo wszystkiego!!!S zacun :)i pozdrawiam ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Zbożowy 2013-06-07 20:29
Dziękuję nuutko za miłe słowa. Już wiem co czuje Marek gdy ludzie go komplementują ;-) Bardzo mi miło i również ciepło pozdrawiam :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-06-08 00:16
Cytuję Zbożowy:
Dziękuję nuutko za miłe słowa. Już wiem co czuje Marek gdy ludzie go komplementują ;-) Bardzo mi miło i również ciepło pozdrawiam :-)


Bracie, ja już jestem tak rozbestwiony że takie komplementy mi latają koło pióra :) ruszają mnie już tylko hardkory - wyznania miłości, pragnienie służenia i od zawsze - pieniądze na koncie bankowym :)))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ester 2013-06-08 08:33
:lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # K. 2013-06-04 22:41
Mi się podobają słowa Einsteina:
"Jeśli a oz­nacza szczęście, to a = x + y + z; x - to pra­ca, y - roz­rywki, z - umiejętność trzy­mania języ­ka za zęba­mi."
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # nuutka 2013-06-04 23:04
A ja literę z zamieniałabym na "S" :lol: i wszystko gra :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-4 # witek 2013-06-05 16:02
S sport, jak mniemam.
a gdzie litera W jak witek?
hehe żartuje.
jestem teraz w Z , masz szanse na sukces.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+9 # Marek 2013-06-05 23:54
Cytuję witek:
S sport, jak mniemam.
a gdzie litera W jak witek?
hehe żartuje.
jestem teraz w Z , masz szanse na sukces.


Wiciu, kurwa żesz mać - czy Ty mnie czytasz chłopie? masz być samcem alfa a nie cipą, która się narzuca dziewczynie - która ewidentnie nie chce się z Tobą spotkać. Przepraszam że tak piszę, lubię Cię, ale nie mogę patrzeć jak popełniasz takie błędy - chłopie, jesteś samcem alfa i się nie prosisz - pozwalasz by Cię podrywano. Przecież ona Ci odmówiła wiele razy, unikała odpowiedzi, później pisałeś o seksie bez zobowiązań (co jest zrozumiałe, ale czego nigdy się nie pisze kobiecie) a teraz dajesz jej szansę na sukces - naprawdę myślisz że skorzysta? zachowujesz się jak natręt a nie ideał który promuję.

Widzę że bez coachingu zbiorowego się nie obejdzie. Kupi się sto litrów wódki, zamkniemy się wszyscy na dwa dni, i wyjdziecie na czworakach ale jako samcy alfa mojego chowu. Tak dalej być nie może. No i się zdenerwowałem.. . :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ester 2013-06-06 00:08
Ośmielę się zacytować, tak po cichutku, najciszej jak potrafię:):"To co to za różnica kto Cię szmaci, jakiś stary, tłusty dziad czy ja? dajcie mi szansę, teraz kurwa ja."
Witek! Jak Mistrz padnie na zawał, boś Ty niereformowalny , to Cię znajdę i wybatożę :lol:
:lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # witek 2013-06-06 14:34
wódkę będziemy zapijać piwem i wszyscy wpadniemy w alkoholizm.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Piotrek 2013-06-06 15:44
To kiedy robimy pierwszy ogólnokrajowy zjazd na coaching? :D

Cały czas obiecujesz, przekonujesz, a tu proszę, jak co do czego- niczym panna na wydaniu- a nie, a bo to... a bo tamto... a bo siak... :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-3 # i30 2013-06-05 07:47
Cytuję Marek:
Cytuję i30:
Oh Marku
taka właśnie byłam..poddałam się...nie robiłam tego co czuje tylko po prostu poddałam się mentalności społeczeństwa w którym żyłam..czuję się teraz okropnie bo wiem że robiłam coś wbrew sobie..przyznaję się..byłam beznadziejna..straciłam poczucie własnej tożsamości na rzecz czegoś co było jak mi się wtedy wydawało w porządku..ale nie było...czułam ze cos jest nie tak...tylko bałam się sama przed sobą do tego przyznać..a teraz..znów się boję że już za późno żeby to naprawić...:(


Och, jak Ty lubisz się poniżać... każda okazja dobra by mieć doła. Wnioskuję więc że nic naprawdę nie rozumiesz z tego co piszę - po prostu nic. Kluczem jest radość, nauczenie się cieszeniem bez żadnego powodu. A tu zawsze dół - masz wiedzę co robić i jak robić, a Ty w dół. To są cechy człowieka w depresji albo wampira emocjonalnego.

Nie, to nie tak..moze zabrzmiało to smutno ale to tylko dlatego ze uświadamiam sobie jakie błędy popełniłam.
Chce to wszystko naprawić, naprawdę staram się i mimo iż nie jest to proste mam jeszcze w sobie siłe to tego by dopiąć swego..wierze w to że bedzie dobrze i tego się trzymam..potyka m sie czasem o dołki ale zaraz podnosze sie i idę dalej... :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Marek 2013-06-05 23:50
Każdy popełnia błędy, ale rozwojowiec wbrew "logice" się z nich cieszy, skacze, tańczy - zwykły człowiek się dołuje że je popełnił. Nie szukaj siły, nie wierz, po prostu się ciesz - z początku na siłę, później samo pójdzie z nawyku. Dołowanie się też jest nawykiem i idzie doskonale jak wszyscy wiemy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Vincent 2013-06-05 08:56
http://biznes.onet.pl/bezdzietni-z-wyboru/e6by3

Poczytajcie sobie. Szczególnie komentarze. Przy niektórych autentycznie włosy stają dęba jak można być tak "narrow-minded" ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-06 12:01
Czytałem, zgroza.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Vincent 2013-06-06 18:33
Właśnie w takie prymitywne onetowe dywagacje pownienieś ofensywnie wjechać swoim miażdzącym tekstem o rozmnażaniu się bądź nie. Ale byłaby jatka...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-06 23:08
Cytuję Vincent:
Właśnie w takie prymitywne onetowe dywagacje pownienieś ofensywnie wjechać swoim miażdzącym tekstem o rozmnażaniu się bądź nie. Ale byłaby jatka...


Wjeżdżam, ale coraz częściej onet mnie blokuje :) jaka jatka, od lat jest to samo - jestem zraniony przez kobiety egoistyczny, płytki gówniarz, ciągle to samo bez zmian :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Janko Ryzykant 2013-06-06 01:01
W każdym kolejnym Twoim felietonie Marku widać coraz bardziej rzucające się w oczy odcinanie kuponów - co i tak nie zmienia faktu, że każdy następny artykuł Twojego autorstwa i tak ląduje w setce najlepszych tekstów, jakie w życiu czytałem, a powyższy z miejsca honoruję miejscem w moim zaszczytnym TOP 10.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-06-06 11:58
Cytuję Janko Ryzykant:
W każdym kolejnym Twoim felietonie Marku widać coraz bardziej rzucające się w oczy odcinanie kuponów - co i tak nie zmienia faktu, że każdy następny artykuł Twojego autorstwa i tak ląduje w setce najlepszych tekstów, jakie w życiu czytałem, a powyższy z miejsca honoruję miejscem w moim zaszczytnym TOP 10.


Dziękuję słonecznie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Tomek 2013-06-06 01:30
Zauważyłem jakiś czas temu, że jak przestałem mieć oczekiwania odnośnie życia i osób z którymi się spotykam moje życie stało się o niebo lepsze. Nie udałoby mi się nic zmienić gdybym 2 lata temu nie sięgnął po książkę "Co z Tymi Kobietami". Ta książka sprawiła, że dosłownie spadły mi łuski z oczu, wszystko stało się jasne. W końcu wszystkie zasady zostały wyjaśnione i nie trzeba ich szukać po omacku. Wiedza zawarta w książce jest dosłownie bezcenna. Chciałbym podziękować autorowi za czas i energię włożoną w jej wydanie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Marek 2013-06-06 12:00
Cytuję Tomek:
Zauważyłem jakiś czas temu, że jak przestałem mieć oczekiwania odnośnie życia i osób z którymi się spotykam moje życie stało się o niebo lepsze. Nie udałoby mi się nic zmienić gdybym 2 lata temu nie sięgnął po książkę "Co z Tymi Kobietami". Ta książka sprawiła, że dosłownie spadły mi łuski z oczu, wszystko stało się jasne. W końcu wszystkie zasady zostały wyjaśnione i nie trzeba ich szukać po omacku. Wiedza zawarta w książce jest dosłownie bezcenna. Chciałbym podziękować autorowi za czas i energię włożoną w jej wydanie.


Dziękuję mocno. Najgorsze jest to, że teksty które powstały po książce, są moim zdaniem dużo lepsze. Trzeba koniecznie wydać nową książkę, czterysta stron męskiej mądrości, chociaż ostatnio spotkałem się z opinią pewnej Pani, że to rzygowiny i nic więcej.

Napaliłem się na nową książkę. Może jakieś cegiełki zrobię, inwestycje, sponsorów książki która będzie dla nich lokatą?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # i30 2013-06-06 10:58
Cytuję Marek:
Każdy popełnia błędy, ale rozwojowiec wbrew "logice" się z nich cieszy, skacze, tańczy - zwykły człowiek się dołuje że je popełnił. Nie szukaj siły, nie wierz, po prostu się ciesz - z początku na siłę, później samo pójdzie z nawyku. Dołowanie się też jest nawykiem i idzie doskonale jak wszyscy wiemy.

A czy Ty Marku tak potrafisz?
Potrafisz cieszyć sie gdy coś Cię trapi?
To nie jest tak że ja sie ciagle dołuje..czasem po prostu są takie chwile gdy przychodzi smutek...ale ogólnie nie jestem ponurakiem...lu bię sie śmiać i jestem pogodna osóbką nawet gdy pada deszcz ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marek 2013-06-06 12:01
Potrafię ale nie zawsze. Czasem mnie przygniecie, ale jak nie za mocno - wtedy śpiewam. Zauważyłem że samemu jest znacznie trudniej, a jak śpiewam ze znajomą osobą - momentalnie następuje zmiana nastroju.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # i30 2013-06-06 12:07
Cytuję Marek:
Potrafię ale nie zawsze. Czasem mnie przygniecie, ale jak nie za mocno - wtedy śpiewam. Zauważyłem że samemu jest znacznie trudniej, a jak śpiewam ze znajomą osobą - momentalnie następuje zmiana nastroju.

Właśnie..ja tez nie zawsze.. bardzo lubię sobie potańczyć...ryc h do muzyku wspaniale wyzwala i oczyszcza ze złych emocjii...a śpiewam w najmniej oczekiwanych momentach..czas em nawet jak mam zły dzień.. :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # nowhereman 2013-06-06 16:51
a nie możecie się po prostu spotkać i razem pośpiewać czy potańczyć :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-06 23:09
Cytuję nowhereman:
a nie możecie się po prostu spotkać i razem pośpiewać czy potańczyć :lol:


Nie :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Jacek 2013-06-06 14:12
Tak sobie łaziłem po necie i natrafiłem na forum wizaz.pl/forum/showthread.php?t=697056 i muszę wam powiedzieć że Marek ma kolejny raz rację. NIe wiem co z tymi babami jest ale czy każda lubi dostawać w ryj?? NIe wiem dlaczego one wszystkie o uczuciu i takie słodkie słówka a każda w głębi kryje taką lalę która lubi być zeszmacona. Wkurwia mnie to bo ja jestem może nie niski mam pow 180, nie mam małego chuja, jestem asertywny i nie włażę w dupę kobiecie (dzięki tym Marka stronom też) ale nie mogę być 24h na dobę macho. Tego nie da się przeskoczyć a kobiety pragną chyba tego (co wynika z linku - i takich linków mógłbym sporo podać). Ja poprostu traktuje BDSM jako zabawę, w której też kobieta od czasu do czasu przejmie stery. A w realnym życiu to kobiety mówią o równouprawnieni u itp o podziale obowiązków a w łóżku to najlepiej rozłożyć ręce i bierz co chcesz- zero inicjatywy. To mega hipokryzja ja nie znoszę ściemy i gdyby nie popęd i libido nie chciał bym mieć nic z Paniami wspólnego.
I nie jestem cynikiem. Już dawno nauczyłem się że nie ma sprawiedliwości na tym świecie, ale przynajmniej na pociechę staram się zadowolić w tym swiecie przynajmniej prawdą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # nowhereman 2013-06-06 17:00
kobiet są jakie są... trzeba tylko polubić tą grę, jeśli ją polubisz ich niezrozumiałe czasem zachowanie przestanie Cię w końcu irytować
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # jacek 2013-06-06 19:43
rCytuję nowhereman:
kobiet są jakie są... trzeba tylko polubić tą grę, jeśli ją polubisz ich niezrozumiałe czasem zachowanie przestanie Cię w końcu irytować

No może rzeczywiście jesli chce się być z kobietą podjąc te "przeciąganie liny". Irytujące jest tylko to upieranie się przy jednym i brak ustępstw. Ale z drugiej strony nie ma co patrzeć na to co mówi kobieta tylko robić to co słuszne i dobre (dla obojga). Kobiety uważają to co dobre dla nich za prawdę i słusznośc. :lol: Wtedy to stawiać może nas w pozycji przewodnika (i to jest wygodne dla kobiety - znaczy się że jest słuszne wg ich logiki).

PS. Zresztą to się wszystko suma sumarum sprowadza w tym życiu tak naprawdę do poruchania jak najmniejszym kosztem - i mówi wam to były idealista i romantyk (co ta Marka strona robi z chłopa ;-) )
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # nowhereman 2013-06-06 20:01
prawie każdy z nas miał kiedyś taki werterowski okres, trzeba było z tym skończyć bo Werter nigdy nie porucha :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Zbożowy 2013-06-06 21:12
Cytuję nowhereman:
trzeba było z tym skończyć bo Werter nigdy nie porucha :-)


Ha ha ha :lol: Tak parsknąłem, że o mały włos nie wypadły mi nakładki wybielające z zębów. Świetne! :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # jacek 2013-06-06 23:01
Cytuję Zbożowy:
Cytuję nowhereman:
trzeba było z tym skończyć bo Werter nigdy nie porucha :-)


Ha ha ha :lol: Tak parsknąłem, że o mały włos nie wypadły mi nakładki wybielające z zębów. Świetne! :D

Zbożowy zamiast niszczyć szkliwo tymi nakładkami i pastami wybielającymi oraz inną chemią lepiej wybielać wewnętrzną częścią skórki z banana - naturalnie i nieniszczy szkliwa. Pani Nutka może skonfrontuje te info - chyba to dentystka na forum :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # nuutka 2013-06-07 00:18
Wybielanie nie niszczy szkliwa,powoduj e jedynie czasami chwilową nadwrażliwość zębów.A co do skórek...hmm pierwszy raz słyszę :) Jeśli posiadają w swoim składzie nadtlenek wodoru odpowiedzialny za rozbijanie cząsteczek barwiących szkliwo-to możesz opatentować ten sposób i zbić na Chiquita niezłą kasę:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-07 16:24
Czyste wyrachowanie, kurewstwo (zgodnie z przysłowiem ludowym, że "dziwka to zawód, kurwa to charakter"), bo wredna rura jawnie rozważa wrobienie tego gościa w małżeństwo (czyli zabezpiecza się materialnie - wygodne miejsce do mieszkania z opcją na przejęcie po rozwodzie - oraz spełnia społeczne wymogi, aby nie być "starą panną" i tym podobne bzdury, czyli "pełny pakiet ubezpieczenia") , mimo, że wyraźnie mają różny pogląd na dymanie, nie pasują do siebie (samo to, że ona ma takie, a nie inne potrzeby, fantazje, to OK, jej sprawa, "cipka nie mydło, nie wymydli się", "a morda nie szklanka", ale...).
Ale "jeleń" będzie zarabiał na dom, "na życie", a ona będzie mu się pruć po kątach - jeśli pojawi się dziecko, to na 1000% sprawcą nie będzie mąż (czyli stara jak świat klasyka tematu).
Takie "ostre suczki" mogą być fajne jako jednorazowy eksperyment dla młodego chłopaka (też nie każdego), ale na pewno nie są stworzone do poważnego, długotrwałego związku. Miałem kiedyś "przyjemność" z taką - chciała, abym ją "ostro zerżnął" (to jeszcze nic, tu nie protestowałem) i w trakcie "zajebał jej z bani" ("tak żeby krew poleciała").
Tu już "spasowałem" (uderzenie kogoś "z główki" z seksem mi się już jakoś nie kojarzy), wakacyjny "związek" nie przetrwał. 8)
Ten koleś powinien ją kopnąć w dupę (byle nie dosłownie, jeszcze się jej spodoba).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Marek 2013-06-08 00:13
E tam kurestwo, ludzie kalkulują - sam to robiłem i będę robił. Np. byłem z panną która fajnie się pukała, ale nie była zbyt mądra - chciałem mieć rozkosz ale i pogadać by było fajnie; musiałem wybrać. Później był totalnie słaby seks, ale fajne rozmowy i miło spędzony czas. Niestety, musiałem obu Paniom podziękować. Tak samo mi dziękowano, gdy byłem fajnym rozmówcą ale w seksie dałem ciała - ludzie mają krańcowo różne temperamenty.

Uderzenie w twarz odpada. Ale związać i zbić paskiem po pupie (z hasłem bezpieczeństwa) przecież zawsze można. Kobiety silne w życiu, uwielbiają mocne doznania na krawędzi, zwłaszcza klękanie gdy są trzymane mocno za włosy. Trzeba być wtedy bezwzględnym, czerpać rozkosz z dominacji. To zabawa - później czule i miło przytulać, zrobić herbatkę... :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # ester 2013-06-08 08:41
http://www.youtube.com/watch?v=BsIXGVOvah8


:lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # ciekawy 2013-06-06 20:27
Ostatnio Michael Douglas przyznał, że dostał raka gardła wskutek seksu oralnego (partnerka podobno miała HPV). Troche mnie to przeraziło, że przez lizanie cipki można sie nabawić raka. Pierwszy raz o tym słyszałem. Myślisz, że to prawda, czy Michael dostał raka od papierochów i zwala na oral? W sumie to nawet pocałunek jest niebezpieczny bo sie mozna helicobacter pylori zarazić a potem wrzody żołądka. Nic tylko przed kontaktem kazać lasce zrobić full badań. Niebezpieczne te kobiety.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Zbożowy 2013-06-06 21:14
Również o tym czytałem, lekko zainteresowany i przestraszony tematem ;-) Ale dodał też do tego dużo stresu (spowodowanego problemami z synem czy coś tam) i to właśnie tutaj szukałbym większej przyczyny.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # jacek 2013-06-06 23:21
Też się przeraziłem tą informacją bo ja sobie lubię przelizać czasami konkretnie kobietę. W sumie mówi się że oralny jest bezpieczniejszy ale wiadomo że seks nie jest bezpieczny. Z drugiej strony kobiety mają lepiej bo mogą robić laskę w prezerwatywie, no a facet jak ma ochotę na minetkę to raczej nie będzie się zabierał do tego z jakimś zabezpieczeniem (podobno i do tego są) bo to zupełny cyrk by z tego wyszedł.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # nuutka 2013-06-07 00:52
Toś wymyślił z tą gumką :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # jacek 2013-06-07 12:03
Cytuję nuutka:
Toś wymyślił z tą gumką :lol:

Gumki do takich rzeczy są wystarczy wygooglować (to nie mój wymysł). No ale dla mnie to wogóle jakaś komedia zabierać się do tego z czymś takim (no i kobieta mogła by parsknąć śmiechem -bo co to za lizanie jak nic się nie czuje, ani nie smakuje)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-07 08:51
A fuj, dla mnie to świetna wymówka by tego nie robić :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # jacek 2013-06-07 12:01
Cytuję Marek:
A fuj, dla mnie to świetna wymówka by tego nie robić :)

W sumie Michale douglas jest stary i ma już staż z Catriną więc możę naprawdę nie chce mu się robić minetki. Z drugiej strony nie każdy facet to lubi (chyba w przeciwieństwie do kobiet)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # ester 2013-06-07 12:36
Czy ten fragment "chyba w przeciwieństwie do kobiet", jest bardziej pytaniem czy niepewnym stwierdzeniem? :-) I czy chodzi o kobiety stymulowane w ten sposób, czy stymulujące określone, męskie sfery erogenne? :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-07 16:28
Jak dorośniesz, to zrozumiesz. 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # ciekawy 2013-06-07 13:33
Czyli widzę, że też 1 raz o tym słyszeliście. W sumie w TV nawet Starowicz coś tam się wypowiadał, że teraz to lizanie zastępuje pieszczoty, więc pytam jak mają mi później gardło wycinać z powodu raka ;-). Ktoś ma jakies potwierdzone info z tym HPV?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Zbożowy 2013-06-07 17:21
Ciekawy to jest internet. Tu nie ma potwierdzonych informacji. Szczególnie w takich tematach :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Marek 2013-06-08 00:15
Cytuję ciekawy:
Czyli widzę, że też 1 raz o tym słyszeliście. W sumie w TV nawet Starowicz coś tam się wypowiadał, że teraz to lizanie zastępuje pieszczoty, więc pytam jak mają mi później gardło wycinać z powodu raka ;-). Ktoś ma jakies potwierdzone info z tym HPV?


Zapytam fachowca w tej dziedzinie - moim zdaniem jednak jak masz mocną odporność, to nic nie złapiesz.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-2 # i30 2013-06-10 15:51
Cytuję Marek:
Każdy popełnia błędy, ale rozwojowiec wbrew "logice" się z nich cieszy, skacze, tańczy - zwykły człowiek się dołuje że je popełnił. Nie szukaj siły, nie wierz, po prostu się ciesz - z początku na siłę, później samo pójdzie z nawyku. Dołowanie się też jest nawykiem i idzie doskonale jak wszyscy wiemy.

Myślisz że kobieta taka jak ja z bagażem doświadczeń potrafiłaby właśnie wbrew logice się cieszyć? To bardzo trudne do opanowania biorąc pod uwagę jak jesteśmy emocjonalne:) Ale nie twierdze że nie do osiągnięcia:) :lol:
pozdrawiam ciepło i mam nadzieję że o mnie pamiętasz ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-10 17:57
Cytat:
Myślisz że kobieta taka jak ja z bagażem doświadczeń potrafiłaby właśnie wbrew logice się cieszyć?
Potrafiłaby, tylko, że Ty na razie robisz wszystko (a raczej nie robisz nic, choć masz podane na tacy - np. odnośniki do YouTube, czy artykuły na EcoEgo), aby się w tej grupie NIE znaleźć.
Taki "bagaż" jak Twój, to jeszcze żaden "hardcore" (gorsze rzeczy się zdarzają).
;-)

Cytat:
To bardzo trudne do opanowania biorąc pod uwagę jak jesteśmy emocjonalne:)
To stereotyp, jedna z pierwszych bzdur, społecznych programów do odinstalowania ("zadanie domowe" na najbliższe miesiące). Ta "emocjonalność" uruchamia się najlepiej wtedy, gdy chodzi o biologiczne przetrwanie Ciebie i dziecka. W związku z syfem jaki ma miejsce na Ziemi, "zadaniem domowym" może być np. przestawienie "intensywności cierpienia" z poziomów 90-100% mocy jeśli chodzi o sprawy prywatne oraz 10-25% przy krzywdzie innych, na wartości zbliżone, np. po równo do 70% w obu kwestiach (wtedy masz szansę pojąć, że nie jesteś taka wyjątkowa - ego tak myśli - oraz ile z tego "cierpienia" jakie teraz odczuwasz, jest rzeczywiste, a ile urojone i wynika z programów społecznych, tresury jaką jest wychowanie, czyli klasyka typu "ślub = szczęście", a "życie bez partnera = porażka" więc "musisz cierpieć", tego od Ciebie żąda otoczenie, "kochająca" rodzinka/znajomi).

Cytat:
Ale nie twierdze że nie do osiągnięcia:)
No to proszę zacząć działać.
www.youtube.com/watch?v=MWF5v1b6CVQ

Cytat:
:lol: pozdrawiam ciepło i mam nadzieję że o mnie pamiętasz ;-)
Następna rzecz do "wzięcia na warsztat", czyli sztuczna potrzeba, aby ktoś Cię lubił i pamiętał (to można również zakwalifikować do "wampiryzmu emocjonalnego" lub innych obciążeń). Poziom docelowy: to kim jesteś i jak się czujesz NIE zależy od tego, czy ktoś, gdzieś pamięta (ilu masz znajomych na Naszej Klasie, itp).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # i30 2013-06-10 23:10
Cytat:
Następna rzecz do "wzięcia na warsztat", czyli sztuczna potrzeba, aby ktoś Cię lubił i pamiętał (to można również zakwalifikować do "wampiryzmu emocjonalnego" lub innych obciążeń). Poziom docelowy: to kim jesteś i jak się czujesz NIE zależy od tego, czy ktoś, gdzieś pamięta (ilu masz znajomych na Naszej Klasie, itp).
Nie o to chodzi Ryśku :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-11 18:29
No to całe szczęście... 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # i30 2013-06-10 23:15
Cytat:
To stereotyp, jedna z pierwszych bzdur, społecznych programów do odinstalowania ("zadanie domowe" na najbliższe miesiące). Ta "emocjonalność" uruchamia się najlepiej wtedy, gdy chodzi o biologiczne przetrwanie Ciebie i dziecka. W związku z syfem jaki ma miejsce na Ziemi, "zadaniem domowym" może być np. przestawienie "intensywności cierpienia" z poziomów 90-100% mocy jeśli chodzi o sprawy prywatne oraz 10-25% przy krzywdzie innych, na wartości zbliżone, np. po równo do 70% w obu kwestiach (wtedy masz szansę pojąć, że nie jesteś taka wyjątkowa - ego tak myśli - oraz ile z tego "cierpienia" jakie teraz odczuwasz, jest rzeczywiste, a ile urojone i wynika z programów społecznych, tresury jaką jest wychowanie, czyli klasyka typu "ślub = szczęście", a "życie bez partnera = porażka" więc "musisz cierpieć", tego od Ciebie żąda otoczenie, "kochająca" rodzinka/znajomi).
Mądre słowa tylko jak to przełożyć na praktykę?:)
i tak przy okazji : nie zostałam tak wytresowana:):ś lub=szczęście, a życie bez partnera=porażk a
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # i30 2013-06-10 23:23
Cytat:
Potrafiłaby, tylko, że Ty na razie robisz wszystko (a raczej nie robisz nic, choć masz podane na tacy - np. odnośniki do YouTube, czy artykuły na EcoEgo), aby się w tej grupie NIE znaleźć. Taki "bagaż" jak Twój, to jeszcze żaden "hardcore" (gorsze rzeczy się zdarzają). ;-)
Robię..wyzwalam się z pułapki w którą sama się wpakowałam...i nie chodzi tylko o małżeństwo....
tylko...
o decyzje które podjęłam...do tej pory nie wszystkie były właściwe...lub po prostu trafiam na niewłaściwych ludzi...:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # marcel 2013-06-10 23:33
Hultajko-kazdy ma prawo do błędów, kazdy ma prawo do swojej sciezki zycia,spac lub szukac przebudzenia, zreszta to nie wazne, wazne jest samo zycie i doswiadczenie jakie niesie. A ci ktorzy wydaja kategoryczne sady o drugim czlowieku , nie sa otwarci na innych ,sami skazuja sie na ograniczenia wywolane tresura i schematami-pros te
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # marcel 2013-06-10 23:42
jak Ci ktos dobrze radzi-wzruszaj ramionami i idz dalej,mozesz go wysluchac albo olac cieplym moczem, zawsze pytaj tylko siebie czy dobrze robisz, tylko TWOJA odpowiedz sie liczy i ma znaczenie dla Ciebie, inne nie maja znaczenie bo nie wynikaja z Twoich doswiadczen
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Były Rysiek z Klanu 2013-06-11 18:45
No to rób. :-)
Bardzo wskazane jest (wtedy dopiero będzie to dowód, że rozpoczęłaś proces) uspokojenie się z natarczywymi pytaniami w stylu: "JAK?", "powiedzcie JAK być szczęśliwą?", "czy mogłabym się cieszyć bez powodu?", itp, itd, od kilku (przynajmniej) artykułów leci taka seria.
Cicho!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # torty dzień matki 2017-05-17 01:50
Sweet blog! I found it while searching on Yahoo News.
Do you have any suggestions on how to get listed in Yahoo News?
I've been trying for a while but I never seem to get there!
Appreciate it
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # BestImogene 2018-10-21 13:14
I see you don't monetize your website, don't waste your traffic,
you can earn additional bucks every month. You can use the best adsense alternative for any type of website (they approve all websites),
for more details simply search in gooogle: boorfe's tips monetize your website
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # BestRosaline 2018-11-16 22:58
I see you don't monetize your website, don't waste your traffic,
you can earn extra cash every month. You can use the best adsense alternative
for any type of website (they approve all websites), for more info simply search in gooogle: boorfe's tips
monetize your website
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Viagra Piller 2019-04-17 18:51
Hi, i read your blog from time to time and i own a similar one
and i was just curious if you get a lot of spam feedback?
If so how do you protect against it, any plugin or anything you can advise?
I get so much lately it's driving me mad so any support is very
much appreciated.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd