Najnowsze felietony

poniedziałek, 26 listopad 2012 20:05

Męskie wyznanie

Napisał 
Nie chcę mieć dzieci, ani angażować się w poważny związek. Moje obserwacje przekonały mnie, że ludzie w dużej masie zawsze się mylą. Bardzo mądre i trafione powiedzenie Pana Łysiaka, czyli "jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić", jest po prostu bezdyskusyjne, doskonałe. Natomiast sam autor nie zauważa, że swoją twórczością broni tez które właśnie uwielbiają miliony much, rojących się nad guano tradycji, co jest w tym wszystkim bardzo zabawne. Ostatecznie poglądy chrześcijańskie, przywiązanie do tradycji (ale ostatnich tysiąca lat, bo wcześniej mieliśmy inną, tylko dzisiejsza ogniem i mieczem ją "nawróciła" i o tej wstydliwie się milczy) to domena milionów, ba! miliardów ludzi. Pan Łysiak szydził więc nie z much w których stadzie sam się znajduje, tylko z much konkurencyjnych ideowo. "Nie o take muchy mi chodziło". I ja to rozumiem, my dobrzy, tamci źli. Nic nowego pod słońcem.

Łódka miotana na wzburzonych falach

Mówią że dzieci i żona dają spełnienie. Ale nie mówią skąd tyle rozwodów. Nie mówią też, że praktycznie co drugie (moje bardzo nieśmiałe przypuszczenia) dziecko ma syndrom DDA. Skąd tyle zła, cierpień i draństwa jest na świecie? przecież te potwory, to kiedyś były kochane i słodkie dzidziusie. Kto je nauczył aspołecznych, nacechowanych gniewem i lękiem zachowań jak nie rodzice? Wszystkie przypadki dzieciatych i żonatych które poznałem, nie osiągnęły szczęścia ani spełnienia; mało tego, są jak łódka w czasie potwornego sztormu, miotana falami w każdą stronę. Uzależnione emocjonalnie od dzieci, ich humorów a także stanu zdrowia, sytuacji majątkowej i masy innych problemów. Każdy na początku się cieszy, planuje, a kończy się od tysięcy lat tak samo. To przecież oczywiste, że mając dzieci nie będę szczęśliwy, gdy im będzie źle się działo. Jestem uziemiony emocjonalnie, do końca życia, co akurat dla mnie jest bardzo dużym problemem. Bycie na czyimś sznurku, jest niepełnym, okropnym życiem. Nie chcę czegoś takiego doświadczać, co oczywiście jak zarzucają mi Panie (i słusznie), wypływa z lęku. Podobnie jak nie chcę się oparzyć, złamać nogi, spaść z dużej wysokości; bo się boję bólu.


Dziecko jako malec, jest przecudowne. Ja sam uwielbiam dzieci w tym wieku, około trzech do sześciu lat. To piękne chwile, które niestety muszą minąć; dziecko dorasta, dojrzewa, podejmuje własne wybory. I się zaczyna. Bunt, pierwsze doświadczenia z przemocą, narkotykami, alkoholem i seksem. Rodzic musi przez to przejść, a także martwić się, by młodociani (nie podlegający praktycznie żadnej karze) junior - gangsterzy, dziecka nie pocięli w szkolnej toalecie. Ci dla których sensem życia było potomstwo, mają spory powód do zmartwienia; przede wszystkim gdy dziecko wyfrunie z gniazda, zaczyna się czarna rozpacz, tęsknota, chęć kierowania jego życiem. Można też, i to robi wiele rodziców, zatrzymać dziecko przy sobie manipulacjami, wmawiając mu niezaradność, że jest gorsze. Można oplątać jeszcze gorszymi rzeczami, co opisywałem w sadze o Wiki i jej kochającej "na swój sposób", matce z kochaną rodzinką.

Stabilizacja

Rodzina daje stabilizację; a to ciekawe, bo statystyki zgonów, wypadków i chorób, pokazują coś zupełnie innego. Stabilizacja rodzinna jest sztucznym i niepewnym tworem. Nie znamy nawet następnej godziny, nie wiemy jakie wieści nam przyniesie, w każdej chwili grozi nam zawał, udar, bądź coś co od nas zupełnie nie zależy - i to może przesądzić o całym naszym życiu; o jakiej więc stabilizacji mowa? o mielonym z surówką po robocie? seksie pod kołdrą ze spasiona połowicą, jeśli przyniesiemy w zębach wypłatę?


Wspólne życie, przynajmniej dla mnie, to koszmar. Ciągłe fochy i awantury, próby zmieniania mnie i moich przekonań. Najgorsze są jednak próby "walcowania"; mam być jak inni, czyli normalny. Nie czytać głupich książek Osho, De Mello, psychologii i psychiatrii, tylko mądre, takie jak inni. Mam się nie czepiać głupot, bredni, idiotyzmów i codziennych kłamstewek, bo dostanę wilczy bilet na miłosny wstęp do dupy. Tipsiary czytają Cichopkową, romantyczki marzące o księciu multimilionerze który pokocha je mimo kartoflanych, wzdętych brzuchów, Grocholę, a inteligentki Marqueza i Dostojewskiego którego ni w ząb nie rozumieją. Jeśli chcesz być sobą, w zwiazku nim nie będziesz. Próba zmiany Ciebie, to podstawowy element motywacji każdej kobiety. Tak jak obrzydliwy kwiatek na parapecie, koronkowe bądź inne zasłonki; bo tak trzeba i inni tak mają. Kobiety uwielbiają żyć jak inni, myśleć jak inni, i czynić ze swojego życia śmietnik jaki mają inni. Jeśli inne kobiety mają dzieci i męża, to one też muszą mieć, bo jak już wspominaliśmy, miliony much nie mogą się mylić. Jeśli w czasopiśmie prezentuje się najmodniejsze ciuchy i fryzury, ona też musi takie mieć. To już lepsze są wiecznie zdołowane emo; lubią klasyczny anal, są ciasne (ale nie jak polonistki) i śmiesznie piszczą jak się w nią wciska prawdziwy facet. Po wszystkim, jakżeby inaczej, mają doła; a ja moralniaka. Te znowu czytają biografie słynnych samobójców, ale musieli być seksowni za życia. Brzydki i nieznany samobójca, budzi wstręt; zwłoki sławnego wyjca, są za to modne i sexy. Wpuścić emo panny do mauzoleum Lenina, doczepić wodzowi rewolucji długie hery, i zerżną go na pół z depresyjnej, sentymentalnej żądzy.

Niedojrzały emocjonalnie

Najczęstszy zarzut do osób takich jak ja, czyli nie chcących dzieci i rodziny, jest taki że jestem niedojrzały emocjonalnie. Ale niby dlaczego? sprawę przemyślałem dokładnie, wzdłuż i wszerz; mam wiedze psychologiczną, pracowałem z ludźmi, wiem to i owo o życiu, i to nie z seriali i komedii romantycznych którymi posiłkują się Panie - i jest to decyzja dobrze przemyślana i przetrawiona. Swoją drogą każda kobieta wspomina że interesuje ją psychologia, co oznacza że uwielbia komedie romantyczne, i wczuwanie się w uczucia aktorów. Nie ma co się zarzekać że to ostateczna decyzja, ponieważ priorytety w życiu często się zmieniają; jak będę miał czterdziestkę, wyłysieję, znowu utyję, doświadczę solidnego kryzysu przemijania, to może spłodzę sobie dziecko by poczuć się męskim. Możliwe? ależ tak. Tylko co jest męskiego w spłodzeniu dziecka? rozmnażają się nawet bakterie, ot zwykła biologiczna potrzeba a nie cud narodzin. Ten cud to pomysł Pań, każda sroka swój ogonek chwali, i jest logiczne że każdy chce w jakiś sposób podwyższyć swoją wartość w związku. "Urodziłam Ci dziecko, więc należy mi się cały Twój majątek". Szanuję ludzi którzy chcą mieć dzieci, bo są tacy i są dobrymi rodzicami. Ale większość albo wpada bo nie zdążyła wyjąć, albo była gamoniami za których zadecydowała dziewczyna, czy też myśleli że skakanie po seksie, działa antykoncepcyjnie. Większość ludzi ma dzieci, bo przede wszystkim tak wypada; później szybko kościelniak żeby nie było skandalu, i zaczyna się normalne życie, czyli kredyt na trzydzieści lat, i żmudna, ciężka harówka by to wszystko utrzymać. Później? ktoś pierwszy wymięka, ktoś zaczyna mieć pretensje. Nie wszyscy dają psychicznie radę codziennie spać po kilka godzin, ciężko pracować, a seksu czy wyjścia nie, bo żona zmęczona; i tak latami. Zaczyna się zdrada, nienawiść, wzajemne pretensje i żale. I nawet rozwodu nie można wziąć, ponieważ nie ma jak uregulować sprawy kredytu mieszkaniowego.

Korzystajmy z genitaliów

Mam swoje życie. Mam też swój rozum, i chcę zrozumieć co tu robię, jaki jest sens życia? kim naprawdę jestem, poza etykietkami typu "jestem Marek i "jestem ekonomistą"? nie interesują mnie cudze odpowiedzi, chcę tego sam doświadczyć. Wierzyć nie mam zamiaru, gdyż wiara wyklucza rozum; tymczasem widzę ludzi wiary, jak z radością korzystają z owoców zwalczanego przez nich stosami i torturami, zwolenników korzystania z rozumu a nie religijnych bajek. Latają samolotami, korzystają ze znieczuleń przy zabiegach medycznych (uważanych początkowo za grzeszne, niezgodne z pismem świętym "kobieta w bólach rodzić będzie" rzekł Pan, który nie przewidział środków przeciwbólowych i satanistycznej cesarki) istnieją w sieci gdzie nawracają na swoje jedynie słuszne poglądy, przy czym sieć i komputery ją tworzące, były konstruowane przez ludzi nauki, a niekoniecznie wiary. Uważam że jeśli istnieje Bóg (jestem o tym święcie przekonany), to po to dał mi rozum, bym z niego korzystał. Wiara go wyklucza, więc wiara jest przeciwna Bogu, gdyż każe wierzyć w coś, co może być bzdurą. Np. miliony ludzi wierzyło w świętość Stalina, Hitlera i innych ludzi, którzy z dobrocią mieli niewiele wspólnego. Podobne podejście mam do spraw seksu; jeśli Bóg chciałby by seks służył tylko do rozmnażania się, stworzyłby w organiźmie rozwiązanie jak u zwierząt. Raz na rok ruja, zapłodnienie, i po sprawie. Tymczasem seks daje przyjemność przeważnie zawsze i wszędzie. Wnioskuję więc, że Bóg traktuje seks podobnie jak jedzenie; obie te czynności dają przyjemność, ale też mają swoje konsekwencje. Niechciane dziecko to rozpacz dla rodzica i tegoż dziecka, nadmiar przyjemności jedzenia - nadwaga, choroby i bolesna śmierć, a przed nią życie pełne wysiłku, wstydu i problemów. Korzystajmy więc z genitaliów, gdyż tak chciał Bóg. I w nosie mam co mówi mi samozwańczy przedstawiciel Boga, że żeby korzystać z organów płciowych, muszę mieć zaświadczenie wykupione od tego Pana, który uciekł ze wsi od dojenia krów do seminarium, gdzie nauczono go że jest Bożym pośrednikiem; a zresztą, tyle jest religii, która jest prawdziwa? i dlaczego każda doi mnie z pieniędzy? czy Bóg którego reprezentują, nie mógłby im załatwić jakichś dofinansowań? no i najważniejsze. Jeśli religia nie dała na ziemi spokoju i szczęścia przez tyle wieków, to znaczy że się nie sprawdziła; koniec, kropka.

Płacze, bo była ograniczana

Ludzie mi mówią różne rzeczy. Że dzieci są super, że małżeństwo uświęca, daje sens życiu. Mówią to, co inni im powiedzieli, nie ma w nich ich własnego przeżycia, głębokiego przemyślenia. Takich ludzi w stanie rozkładu, można spotkać na cmentarzach, w mogiłach. Żyli, w sumie nie wiadomo po co, żyli jak inni, mieli wiarę jak inni, robili co inni, kochali co inni, i także nienawidzili to, co inni ludzie. Nie ma w nich świeżości, nic intymnego i wewnętrznego. Tylko papugowanie, i upewnianie się że dobrze zrobili; niestety, część zrobiła źle, ponieważ nie wszyscy nadają się do posiadania dzieci. Dowód? nadto widoczny. Ex słodkie bobasy, teraz potwory, członkowie gangów handlarzy organami, złodzieje i politycy. Mówią mi też że jestem płytkim egoistą, ponieważ nie chcę mieć dzieci. Spokojna głowa; ludzi mamy coraz więcej, i moja absencja rozpłodowa nie zburzy ludzkiej populacji. Że myślę tylko o sobie? a o kim mam myśleć? mam tylko siebie, i nic innego ode mnie nie zależy. Ci którzy myślą że partner liczy na nich, czują się potrzebni i na tym opierają swoją samoocenę, przeżywają nieliche zdumienie na salach sądowych. Ot, myszka chce się usamodzielnić, najchętniej w ich własnym mieszkaniu z nowym facetem. Na sali sądowej płacze, że była ograniczana i gwałcona w małżeństwie, bita i wykorzystywana. Dostaje syte alimenty, mieszkanie, a pod sądem czeka gach i jadą pieprzyć się do już ich mieszkania, szczęsliwi, wolni, rozanieleni i pulsujący wiosennym pożądaniem. Wierzący w wiarę większości much które nie mogą się mylić facet, wpada w pijaństwo z rozpaczy i idzie pod most. Zdarza się także na odwrót, i to kobieta zostaje się z niczym,  a psychopata triumfuje. Zło równo zagościło w obu płciach. "Argument" że nikt mi nie poda szklanki wody na starość, uważam za nieprawdopodobnie wręcz egoistyczny; dzieci nie są od podcierania mi tyłka na starość. Ktoś kto tak myśli, jest po prostu psychopatą bez uczuć. Dzieci nie są Twoje; odchowasz i wyfruwają, taka jest kolej rzeczy. Kolejny z zarzutów, to oczywiście nie poparty żadnymi argumentami, "argument" że zostałem skrzywdzony i zraniony przez kobietę. Oczywiście że tak, jak KAŻDY facet w pewnym momencie swego życia, i każda kobieta przez faceta. Niezgodność własnych oczekiwań, to norma której nie da się uniknąć w związku, i nie można tego demonizować. Niektórzy z błędów wyciągają lekcję, inni idą jeszcze mocniej w kierunku przepaści. Następne asy wyciągane z rękawa, mające uświadomić mi jaki jestem żałosny, to tekst "Twoje życie jest bezsensowne, płytkie i nijakie". Piszą tak ci, którzy poszli ze stadem, i zagrali w jego grę; każdy więc kto gra solo, budzi w nich gniew, zwłaszcza że podskórnie czują, iż ich życie jest beznadziejne. Musi takie być, gdyż idzie sztucznym torem, wytyczonym przez innych ludzi, a nie samych zainteresowanych. Cóż na to odpowiedzieć? spójrzmy na dewianta i mordercę; dla niego życie ludzi którzy sobie czasem kogoś nie zamordują, jest puste i nudne jak flaki z olejem; jest bezsensowne i nijakie. Tymczasem nie tylko ja zapewne potwierdzę, że zabijanie nie jest mi do szczęścia potrzebne, prawda? a więc uznajemy, że morderca bredzi, i przedstawia swoje prywatne "hobby" jako jedynie słuszne. Dokładnie tak samo reaguję na takie reakcje; ja mam swoje rozrywki, Ty masz swoje. Ja nie muszę się pasjonować Twoimi, a Ty moimi. Ja akceptuję że wybrałeś sobie życie jakie chciałeś, natomiast Ty nie możesz zaakceptować, że ja także sobie chcę wybrać. Dlaczego tyle w Tobie rozpaczy i gniewu?

A więc... dzieci nie, jakieś przyjaciółeczki na seks (oho, ale mi się dostanie) zwiedzanie świata, a nade wszystko poznawanie jego tajemnic; rozwijanie się, cieszenie, może kariera. Mogę siedzieć nawet w pokoju całe życie, byle bym miał dobre książki. To mój plan na życie. I pal licho że innym się nie podoba, i prorokują mi piekło dla egoistów, straszne życie, i koszmarną śmierć; niech najpierw zobaczą, jak w hospicjach konają dzieciaci. No ale tego nie sprawdzą; życie w iluzji i chowanie dziecko jako lokaty długoterminowe, zdaje się być przyjemniejsze.

Pozdrawiam mocno.

Czytany 13940 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 20:53
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
+3 # zz 2012-11-26 22:01
Sfera seksualna oprócz prokreacji i rekreacji to fundament tworzenia i cementowania pozytywnych więzi społecznych gatunku.
I tak jest u najbliższych genetycznie człowiekowi Bonobo a także wielu innych gatunków. U wielu ssaków, jak u południowoamery kańskich Lam, akt płciowy to misterium celebrowane powoli i z namaszczeniem.
Wokół połączonej pary gromadzi się całe stado i z empatią, w ciszy i spokoju, bez drwin, krzyków, szyderstw, wulgaryzmów, współuczestnicz y w tym mistycznym misterium.
Ludzkość ten fundament odrzuciła za sprawą demonicznych kapłanów.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-26 22:48
Wiem, pisałeś o tym jakieś kilka tysięcy razy już :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-26 23:06
a "najlepszym" z nich był Karol W. który wciskał kit młodzieży o kuszeniu przez diabła.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-26 23:10
Wchodzisz na grząski i niebezpieczny temat, Dance :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-26 23:12
bo nazwisko? ;) Przecież ta historyczna już postać jest uważana przez niektórych za jednego z największych globalnych przestępców.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Bernard 73 2012-11-27 09:14
teraz już jesteś trendy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-27 11:40
ale top trendy, czy tylko trendy? ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Bernard 73 2012-11-27 22:25
pretendujesz do top? pozostaw trochę słomy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-27 17:18
No cóż, trudno nie zauważyć zakazu stosowanie gum, i hekatomby HIV po tym zakazie występującej w Afryce... krycie pedofili... i inne...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-29 12:18
Cytuję Marek:
No cóż, trudno nie zauważyć zakazu stosowanie gum, i hekatomby HIV po tym zakazie występującej w Afryce... krycie pedofili... i inne...


jest tego trochę, ale żeby o tym nie myśleć wystarczy pomachać kolorową chusteczką, uśmiechać się słodko i wołać: "kochamy Ciebie"

Tylko za co?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # marcel 2012-11-26 22:02
dobry tekst Marek. tak na marginesie-okre s buntu u inteligetnej nastolatki jest dobrym sprawdzianem dla rodzica- wyostrza zmysły :).
ja ostatnio zostalem nazwany "starym wygodnym tetrykiem" bo odrzuciłem zaloty idiotki,i nie chciałem przyjac taaakiej dobrej "oferty" :)- dobrze jest postawic sie z boku, i jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach - na nie trzeba zwracac szczególną uwage. a i "kody uzdrawiania" zaczynaja pomału pomagac :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-26 22:50
Dokładnie Marcel, szczegóły są najważniejsze w lokalizowaniu problemów. Kody uzdrawiania doczytaj książkę, okazało się, co mi ostatnio napisał na meilu czytelnik, oczywiście się pomyliłem przy ich tłumaczeniu. Ale i tak działały :) ważne - modlitwa, w niej ustalenie problemu, a w czasie "palcówki" tylko pozytywy. Ja umieszczałem w palcówce negatywy, no ale działało także wspaniale :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # imie obowiązkowe 2012-11-26 23:37
mam pytanie dot. Osho; która publikacje poleciłbyś na początku przygody z tym autorem?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-27 12:45
Cytuję imie obowiązkowe:
mam pytanie dot. Osho; która publikacje poleciłbyś na początku przygody z tym autorem?

Nie umiem teraz tego powiedzieć, za dużo ich jest, natomiast większość nie jest autorstwa Osho, tylko spisy jego wykładów. Polecam śmiało Eckhart Tolle, wszystko co wydał kupuj w ciemno, chyba dwie książki tylko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-27 14:47
Ja Ci doradzę jeśli mogę, gdyż jedną ostatnio przeczytałem, a drugą czytam.

OSHO - "Księga zrozumienia" Świetnie opisane m.in. kwestie różnych religii i wiary ogólnie.

"Miłość, wolność, samotność" (czytam) poruszane są kwestie związków. Będziesz zaskoczony! ;)

a tak poza tym:

"Księga Ego" - tu masz kwintesencję

"Księga Mężczyzn"

"Księga Kobiet" - bardziej mi się podobała

te przeczytałem jakis czas temu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-11-27 17:19
No i najlepsza, "Co z tymi kobietami?" Osho K.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Maniek 2012-11-27 11:21
Czyli teraz zostaje mi zawiesić sznur na przydrożnym drzewie i powiesić się... Niby masz wiedzę psychologiczną, niby znasz ludzi... No właśnie - niby. Znam wiele rodzin które są szczęśliwe i znam wielu 40-letnich kawalerów którzy się jeszcze nie całowali. Wsadzasz wszystkich żonatych i dzieciatych do jednego worka z etykietą "przegrany". Pamiętaj, że nie poznasz szczęścia i radości jakie daje ojcostwo, dopóki nie spłodzisz własnego dziecka - jak te miliony bakterii. Myślałem że jesteś poważnym facetem a ten blog to nie kolejny z kolei dla 15-letnich samców alfa i starych kawalerów lub rozwodników. Niestety, pomyliłem się. Choć w wielu kwestiach na temat natury kobiet się z Tobą zgadzam, to jednak jako szczęśliwy tata i katolik nie mam tutaj czego szukać. Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Ester 2012-11-27 11:48
Ależ...zaraz gilotyna.Marek pisze o tym jak postrzega relacje damsko-męskie.T o jego "piaskownica"i jego zabawki.Nie zapominaj ,że dano nam wybór,wolną wolę -jak kto woli. Żyć,obserwować, wystrzegać się czyhających zagrożeń to racjonalne podejście ,grunt to nie popadać w skrajności . Felietony autora to swoista "autobiografia" ,osobisty ton ,jasno i rzeczowo traktująca też o sprawach nurtujących wielu ludzi.Nie mam 15 lat,nie jestem starą panną,ani po rozwodzie i przekaz autora do mnie trafia...bo nie mam uprzedzeń, za to ogrom tolerancji i szacunek dla przekonań drugiego człowieka.Uśmie chu i dystansu życzę:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-27 12:47
Dodałem do felietonu coś rano, na basenie sobie przypomniałem :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-27 11:51
Część ludzi odbiera różne rzeczy zbyt emocjonalnie, co przesłania im niektóre treści. Gdybyś czytał uważnie zauważyłbyś, że Autor napisał, iż jest część ludzi, którzy do ojcostwa/macier zyństwa się nadają i być może z Tobą tak właśnie jest. Co do szczęśliwych małżeństw i ojców to Ja też znam takich, którzy tak twierdzą. Znam takiego chłopaka, który po każdym meczu pokazuje nam na tel. kom zdjęcia swojego małego syna i opowiada jaki to z niego jest zadowolony, tylko że zamiast spędzać z nim czas po meczu i z rodziną to upija się do nieprzytomności co tydzień. Bardzo fajnie, że Twój syn ma lepszego Ojca od mojego znajomego. Pozdrawiam i życzę wiele radości z bycia Ojcem :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-27 12:46
To niestety częste, upijanie się by zresetować "myślenie", które sprawia facetowi ból. Nikt szczęśliwy się nie resetuje, bo i po co dwa dni srać i rzygać w łóżko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2012-11-29 00:50
Ja uwazam, ze nalezy rozdzielic kwestie ojcostwa i małżenstwa, mysle ze kazdy mezczyzna gdy ma potomka ktorego chciał miec, a nie został wrobiony, bedzie bardzo go kochać, to raczej normalne, natomiast zwiazek z kobieta to zupełnie inna para kaloszy
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-29 14:41
Cytuję Esej:
Ja uwazam, ze nalezy rozdzielic kwestie ojcostwa i małżenstwa, mysle ze kazdy mezczyzna gdy ma potomka ktorego chciał miec, a nie został wrobiony, bedzie bardzo go kochać, to raczej normalne, natomiast zwiazek z kobieta to zupełnie inna para kaloszy


trafna uwaga - podobnie jest z macierzyństwem i małżeństwem
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-30 19:50
Też tak uważam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-27 12:44
Spokojnie Maniek. Napisałem wyraźnie Cytat:
Szanuję ludzi którzy chcą mieć dzieci, bo są tacy i są dobrymi rodzicami.
i wcale nie uważam że jesteś przegrany. Jeśli daje Ci to spełnienie, to jesteś jak najbardziej wygrany. Pozdrawiam słonecznie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Vincent 2012-11-27 14:14
Otóż to - niech każdy robi to co sprawia mu satysfakcję, spełnienie i to do czego się nadaje (oczywiście bez brutalnego włażenia z buciorami w prywatność innych). Ja również dzieci mieć nie chcę i uważam to za odpowiedzialną i przemyślaną decyzję.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-27 17:12
Właśnie, a przecież możemy jeszcze zmienić zdanie; np. będziemy miliarderami, to co szkodzi sobie kilkanaście dzieciaczków strzelić? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Esej 2012-11-29 00:46
Istnieje obawa, ze dzieki naszym kobiecym sądom kapturowym mozemy szybko zostać najwzyej milionerami, bo przeciez usprawiedliwion e potrzeby dziecka przy tatusiu miliarderze siegaja grubo kilku milionów, przynajmniej w Polsce :lol:
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Zbożowy 2012-11-27 17:17
A ja tak właściwie to jeszcze nie wiem. Może będę miał, może nie. Presji na szczęście nie czuję żadnej.Chyba spotykałem jak do tej pory niewłaściwe kobiety i jestem pewien, że nie chciałbym mieć z nimi dzieci. One zresztą ze mną też nie :D

Pamiętam jak kilka lat temu wyobrażałem sobie, że najpewniej ożenię się jak będę miał 24 lata- myślałem wtedy, że to najodpowiedniej szy wiek "wejścia w dorosłość". Dwudziestkaczwó rka stuknęło jakiś miesiąc temu a ja jeszcze nigdy nie czułem takiego "wstrętu" do małżeństwa ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-27 17:21
Ja cały czas myślałem kiedyś że to będzie za dwa lata :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Zbożowy 2012-11-27 17:45
Przestawiłeś się na cztery? :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-28 15:29
Myślę że to kwestia odpowiedniej kobiety i jej podejścia. Sprawna wielbicielka seriali, macierzyństwa i rodzinnego stadła, umie z każdego faceta zrobić pantoflarza. Po prostu krok po kroczku, powoli, komplementem i zakazem tyłka.. oto droga do zatracenia :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Jacek 2012-11-27 20:14
Ostatnio czytałem o Robercie Kozyrze i tak się zastanawiam czy pod którymś z tych nicków nie kryje się jako twój czytelknik. No bo chłop nigdy nie był żonaty (o ile wiem) jest przystojny dobrze ubrany no ale nie jest gejem, miał fajne dupy np Górniak itp. więc jego ego jest apoteozą twoich niektórych artów.
I tu pomysł może podobnie do kominka zrobisz (nawet korespondencyjn ie wywiad z nim).
nocoty.pl/title,Robert-Kozyra-Nie-chcialem-byc-pierdola,wid,15130501,wiadomosc.html?ticaid=5f9a4
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-28 15:29
Myślę że to co ja proponuję, i to co prezentuje Pan Kozyra, to jak ogień i woda :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # dziursky 2012-11-28 09:33
czesć wszystkim, jako filmowe uzupełnienie felietonu polecam: http://www.youtube.com/watch?v=YbYFNsh5Cg4
szczególnie moment 1:23:10 gdzie główny bohater odkrywa na czym polega życie;)
polecam całosć, dobry komedio-dramat społeczny, dziwne że żadnej mojej dziewczynie się nie podobał ;)))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-28 15:30
Obejrze jak bede miał chwile wolnego czasu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Najarana Anka 2012-11-28 12:15
Cytat:
To już lepsze są wiecznie zdołowane emo; lubią klasyczny anal, są ciasne (ale nie jak polonistki)
- czytasz ten blog jakzyc.eu/2010/04/09/jak-wyrywac-studentki/???
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-28 15:30
Nie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Brutal 2012-11-28 15:44
I dobrze bo to najbardziej chujowy blog jaki widziałem. Już wolę Sławka czytać niż tego gimbusa :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-28 17:47
No ale ile ma znajomych na fejsie, a ja ile mam?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Najarana Anka 2012-11-28 18:13
Jak żyć ma 8266 znajomych, Ty 182 na ecoego (na stronie startowej jest tyle lajków). Mają więc oni jakieś 45 razy więcej fanów. Powinieneś zadbać o marketing.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Marek 2012-11-28 18:17
To chyba jest coś popsute, na fejsie pod swoim nazwiskiem, mam tylko kilkadziesiąt znajomych.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Brutal 2012-11-28 22:40
Nie ważne ile kto na znajomych. Tamten blog to gówno i czytają to pewnie same gimbusy. Autor na siłę stara się być śmieszny ale mu nie wychodzi bo jest żałosny jak skurwysyn.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-28 16:41
Polonistki wcale nie są ciasne, przynajmniej nie wszystkie ;) i chwalą się swoją głupią elokwencją ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-28 17:48
Dance, Twoje usta wypowiadają teraz bluźnierstwo... są wszystkie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # dance 2012-11-29 08:25
Cytuję Marek:
Dance, Twoje usta wypowiadają teraz bluźnierstwo... są wszystkie.


a to przepraszam widocznie te moje chyba były po jakiś podyplomowych studiach
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # PW 2012-11-30 15:56
Oj masz rację Marku co do związków. Jestem lekarzem i zauważyłem np.że wśród pacjentów są dwa zasadnicze typy podejścia do mnie. Pierwszy uczciwy i zdroworozsądkow y: przychodzi do mnie pacjent z problemem, z którym próbujemy sobie poradzić, dzięki mojej wiedzy i wspólnemu zaangażowaniu. Drugi roszczeniowo pretensjonalny. Wpada pacjent ze schorzeniem i od tego momentu ten kłopot jest już wyłącznie tylko moim problemem i wręcz winą (tak tak moją winą! mimo że przed minutą nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu). Automatycznie jestem traktowany jako przyczyna tego, że nie jest on jeszcze zdrowy. Ewentualne problemy z powrotem do zdrowia to już wręcz posądzanie lekarza o to że jest potworem, który w białym kitlu tylko czekał aby dopaść niewinną ofiarę.
Tą samą postawę wykazują niestety niektóre kobiety w podejściu do związku. Nie że fajniej i łatwiej byłoby razem pokonywać trudy życia - tylko: ona ma swoje potrzeby ew. marzenia za których spełnienie ty jesteś odpowiedzialny. Oczywiście wszelkie niedociągnięcia kwalifikowane są jako właśnie uczynienie jej nieszczęśliwą itd itp. jak bezczelną trzeba być osobą żeby dawać sobie prawo do traktowania w ten sposób drugiej osoby?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-30 19:53
Taaak, wszystko jej się należy, bo przecież chłop ma zajmować się kobitą.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # PW 2012-11-30 20:07
I trafi taka najczęściej na Bogu ducha winnego chłopinę, co się poczuwa i zryje psychikę niemiłosiernie. ..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Marek 2012-11-30 21:45
No ale zauważ, że chłopina który daje się zrobić w kakao, też ma - niską samoocenę, głupie oczekiwania itd. Przecież facet z wysoką samooceną, od razu kopie taką pannę w dupę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd