Najnowsze felietony

sobota, 21 lipiec 2012 00:22

Dekalog oralnego niepokoju

Napisał 

 

Jak sprawić, by niechętna temu pomysłowi kobieta chciała oddać się seksowi oralnemu w całej jego rozkosznej okazałości?

Yin i Yang

Według starożytnej chińskiej filozofii, genialnie ujętej w tajemni­czej księdze przemian I ching (którą to autor niniejszej encyklopedii seksu oralnego niepokoju studiował w grzesznej młodości, rzucając monetami i całymi godzinami zapisując wyniki, które z szokującym prawdopodobieństwem się sprawdzały), świat to arena dwóch pod­stawowych, odwiecznych sił, dzięki którym istnieje wszystko, co jest. Siłami tymi (albo inaczej – stanami bycia) są Yin i Yang, a obie skła­dają się na znak harmonii Tao (okrąg, w którym faluje czerń z białą kropką i biel z czarną kropką).

 

 

Yin jest emanacją kobiecości. Symbolizuje czerń, noc, ciszę, ule­głość, introwersję (zwrócenie się ku swemu wnętrzu), mroczny nie­boskłon, żywioł wody i ziemię, zwierzę – kot. Yang jest jej przeci­wieństwem, jest męskością, dniem, światłem, jasnością, dominacją, krzykiem, ekstrawersją (zwracanie się na zewnątrz), jasnym niebem, wiatrem i ogniem, zwierzę – pies.

Tatuśki w kapciochach

Yin i Yang są między innymi symbolami opisującymi naturę kobiet i mężczyzn. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, jednak znacząca więk­szość ludzi jest tak skonstruowana, że kobiecość jest uległą, a męskość dominacyjną naturą. Gdy większość czytelników popatrzy na swoich tatusiów w kapciach, wydartych podkoszulkach z wielkimi brzuchami, i wiecznie agresywną, wrzeszczącą, histeryczną jego małżonkę, odnie­sie wrażenie, że jest wręcz przeciwnie, niż twierdzę ja i chińscy mędrcy. Ale to nie ma nic wspólnego z naturą człowieka, tylko z jego wychowa­niem i świadomymi decyzjami – „będę siedział cicho, żeby był wreszcie święty spokój”. Proszę zwrócić uwagę, że kobieta, która przyjmuje rolę dominacyjną, gardzi mężczyzną, który jej się poddaje i jest to odruch naturalny, którego zdają się nie rozumieć mężczyźni, naiwnie myślący, że jak się poddadzą kobiecie, zaczną podlizywać, przekupywać, to ta będzie szczęśliwa i ich pokocha. Szczęśliwa może przez chwilę będzie z nowej szmaty, których ma całą szafę, ale kochać kogoś, kto zapiera się swojej prawdziwej natury? I tu Panów, którzy nie mieli tyle gigantycz­nego szczęścia co moi czytelnicy (i nie trafili na moje artykuły), spotyka niemiła niespodzianka – prędzej czy później.

 

Moralna impotencja

Miłość oralna, polegająca na pieszczeniu (ssaniu, lizaniu, kąsaniu – delikatnym!) ustami organów płciowych partnera jest dla wielu ludzi niezwykle intensywną przyjemnością, płynącą nie tylko od podrażnienia zakończeń nerwowych, a także od złamania pewnego tabu. Otóż, Pan Bóg stworzył usta do jedzenia, picia i kapowania na przyjaciół, a nie do oralnej namiętności, co samo z siebie rodzi pewne moralne ogranicze­nia, dokładnie tak samo (chociaż w mniejszym stopniu) jak seks analny. Oczywiście zrobienie tego, co wydaje się niemoralne, zwiększa znacznie podniecenie seksualne i przyjemność płynącą z jej zaspokojenia.

Miłość oralna jest oznaką uległości kobiety wobec mężczyzny (nie­koniecznie w życiu, może chodzić o uległość erotyczną w tym tylko momencie, a poza tym kobieta może być złośliwą i nienawidzącą ludz­kości harpią). Możemy mówić, co chcemy na ten temat, jednak każda kobieta w środku siebie wie dokładnie, o czym piszę. I to właśnie lęk przed oddaniem się, uległością, jest tym hamulcem, który powstrzymu­je kobietę przed staniem się namiętną kochanką w oralnej eskapadzie przez wszechświat rozkoszy. Są też typowe, społeczne lęki, takie jak wstyd, obrzydzenie do wydzielin partnera, strach przed wymiotami po połknięciu nasienia, a także odruchowy lęk, że gdy się zrobi to męż­czyźnie, ten przestanie szanować kobietę. Ale to są małe wyjątki, i co ciekawe, u wielu Pań, które myślą, że nie chcą się kochać oralnie, bo się brzydzą, tym głównym czynnikiem, który je powstrzymuje przed posmakowaniem włóczni Amora, jest właśnie strach przed ukazaniem uległości, której nawet same nie potrafią nazwać, ale wyczuwają w so­bie. Uległość jest (dzięki kłamliwym mediom, które nic na ten temat nie wiedzą) uważana za coś upokarzającego, coś, co natychmiast musi wzbudzić chęć wykorzystania i upokorzenia. A to jest nieprawda, bo uległość nie oznacza braku szacunku, wręcz przeciwnie – uległość to stan naturalny, wchłanianie, przyjmowanie. Mężczyzna szturmuje ko­bietę wzwiedzioną miłością, kobieta ją w siebie wchłania. Uległość i do­minacja, delikatność i dzikość – i wcale to nie oznacza, że mężczyzna wykorzystuje kobietę, upadla ją. Kobieta szczęśliwa to ta, która wraca do swojej prawdziwej natury, do uległości, która nie oznacza bierności, braku szacunku ani bycia gamoniem i życiowym nieudacznikiem na garnuszku mamusi jak większość współczesnych kobietomężczyzn.

 

Uległość nadal w modzie

W dawnych czasach kobieta nie miała wyjścia. Musiała być uległa wobec mężczyzny, bo bez niego ginęła razem z dziećmi. Teraz kobie­ty doskonale sobie radzą same (i bardzo dobrze) i nie muszą już być uległe. (Nie muszą, ale mogą to zrobić z własnej woli). Co więcej, nie­które kobiety teraz chcą stać się mężczyznami, a te nieliczne kobiety, które chcą żyć tak, jak zostały do tego stworzone, po prostu chcą być kobiecymi kobietami są pomawiane o ciemnogród i zacofanie. I tak właśnie robią często jako szefowe w pracy, stają się mężczyznami z biustem (często niewielkim), co wasz ulubiony pisarz doświadczył nie raz i nie dwa (i ze zgrozą wspomina). Większość mediów pro­muje obraz kobiety dominującej, przebojowej. I w porządku, każdy wybiera, kim chce być i jak się chce przejawiać. Jest tylko jeden mały problem. Kobieta ma w sobie zupełnie inny genetyczny i duchowy cel swojego istnienia. Podstawowa osobowość kobiety, podświadomość, chce być uległa i ciepła, a świadomość pragnie dominacji, ponieważ autorytety (bardzo często mające poważne choroby psychiczne) w te­lewizji powiedziały, że kobieta jak nie jest męska, twarda, zimna i sil­na, to jest nikim, zerem, co jest piramidalną bzdurą. To budzi wielki konflikt wewnętrzny, który jest absolutnie nie do rozwiązania.

Wewnętrzne wrzenie

Staje się on przyczyną wielkiego cierpienia, depresji i samobójstw u kobiet, którym wmówiono, że powinny być męskie, dominujące, a one nie mogąc unieść tego ciężaru, który kłóci się z ich naturą, nie wytrzymu­ją tego i albo wariują, albo wybierają ostateczne rozwiązanie, które wcale ostatecznym nie jest, co o wiele za późno dostrzegą. Ten wewnętrzny kon­flikt jest tak wielki, że nawet w snach kobieta nie ma spokoju. Koszmary, złe samopoczucie po obudzeniu, złość od rana – to skutki wewnętrznego wrzenia i ścierania się dwóch pragnień. Są tacy, którzy mówią, że kobieta jest zła, jak się jej porządnie nie wyr... wykocha z rana. To też oczywiście jest prawda. Każde niezaspokojone pragnienie budzi w nas frustrację. Najbardziej pożądane kobiety świata rozwinęły w sobie swoją naturę za­miast ją przekłamywać i korzystają z życia oraz magnetycznego wpływu, jaki wywierają na niemal każdego mężczyznę. Przeciętne kobiety, które chcą być sprytne i odrzucają swoją naturę, bo jakaś ładnie i modnie ubra­na Pani autorytet powiedziała im, że to nie jest trendy, płacą najwyższą cenę. Robią to jednakże na własne życzenie. Kobiecy spryt jest bardzo kiepski. Widzi autorytety w telewizji czy w gazecie, ale nie widzi, że mi­liardy kobiet na świecie właśnie tak żyje, jak sugerują autorytety i szczę­ścia jak nie było, tak nie ma nadal. Ale nie, przeciętna Kowalska myśli, że jej się uda oszukać siebie i swoją naturę. I tak to się kręci od wieków. Więc czym jest prawdziwa mądrość? Na pewno nie szukaniem spełnienia tam, gdzie szukają go inne kobiety.

Ulepisz Nową kobietę

Gdy więc Twoja kobieta nie chce wziąć w usta Twojego nabrzmia­łego żądzą penisa, mój drogi czytelniku, to jak sam widzisz, problem jest dość skomplikowany i zróżnicowany, a nie tylko taki, jak Ci part­nerka komunikuje, że się brzydzi. Proponuję więc zrobić tak. Gdy zaczynacie miłosne igraszki i chcesz zmienić upodobania seksualne Twojej kobiety, a nawet ją zdeprawować (co powinno być celem każ­dego prawdziwego mężczyzny), pamiętaj o jednej zasadzie. Kobieta musi się czuć bezpiecznie. W miłosnym ars amandi nie ma miejsca na włączone telefony komórkowe, na niezamknięte drzwi, odsunięte za­słony. Bezpieczeństwo w pierwszym okresie deprawacji jest najważ­niejsze i podstawowe. Później staje się barierą i prowokuje nudę, ale to dopiero wtedy, gdy Twoja ukochana pozna smak swych ukrytych pragnień, które zrealizuje dzięki Tobie (i listonoszowi :) ). Na razie bezpieczeństwo i pewność jest podstawą, na której jak Bóg ulepisz nową kobietę – uległą i perwersyjną, która pokocha Ci robić pyszne obiadki i witać Cię w seksownej mini i pończochach, gdy wracasz z pracy. Ale żeby wychować sobie taką kobietkę, musisz się trochę postarać. Z bożą i moją pomocą dokonasz tego. Postaram się nauczyć Cię tego, oczywiście w granicach moich skromnych możliwości dydaktycznych. Ja mam sprawę ułatwioną – je­stem dobrym masażystą, wiem co i jak nacisnąć na plecach kobiety, by zaczęła sapać jak kotka w rui. A więc masuj plecy, koniecznie wylewa­jąc na nie pachnący olejek. Świeczki, powolna muzyka, to jest podsta­wa. Masaż dobry to masowanie dłońmi plecków, ale masaż, po którym kobieta chce się kochać, to masaż kciukami, które umiejętnie musisz wbijać w karczek i grupy mięśniowe na łopatkach oraz wzdłuż kręgo­słupa. Najważniejsze punkty akupunkturowe stymulujące odruchy sek­sualne są na żebrach, ale to już wyższa szkoła jazdy umieć je pobudzić i nawet ja mam z tym problemy, bo często zamiast podniecić dziew­czę, łaskoczę je :) (kobiety uważają mnie za wesołka w sypialni, no cóż, czasami zostaje tylko śmiech :) ), więc gdy nigdy nie masowałeś, zostaw żebra swojej kobiety w spokoju, a zacznij delikatnie i powoli, zgodnie z ruchem wskazówek zegara masować kulistymi ruchami plecy nad pupą – kość ogonową. Potem zajmij się karczkiem, który to rejon jest odpowiedzialny za napięcia. Gdy rozluźnisz te mięśnie, kobieta się naturalnie odpręży. Działa tu mechanizm sprzężenia zwrotnego – gdy pod wpływem stresu denerwuje się Twoja psychika, ciało się napina. Odpręż umysł, a ciało się rozluźni. Ale żeby rozluźnić psychikę, trzeba mieć niezwykłą psychologiczną wiedzę, i intuicję. Po co? Jest lepszy sposób – gdy rozluźnisz ciało, psychika sama się zrelaksuje. Jedno dzia­ła na drugie, jedno z drugim współpracuje. Genialne.

Trzy tajemnice

A teraz moi drodzy Państwo, przygotujcie się na poznanie tajem­nicy największych uwodzicieli – zdradzę ją Państwu całkiem za dar­mo. Podświadomość człowieka znacznie mocniej przyjmuje sugestie 1. w trakcie relaksu 2. gdy ciało jest dotykane, i 3. gdy oddech jest głęboki. Więc gdy masujesz partnerkę, jest rozluźniona, poproś, by kilka razy spokojnie, głęboko odetchnęła. Te trzy czynności uaktywniają uwagę podświadomości, która w tym momencie chłonie sugestie jak gąbka. I teraz, koniecznie w trakcie masażu, szepcz jej do ucha komplementy. Mów, że jest piękna, mądra (ha ha) oraz – tekst klucz (otwierający furtkę ku niebiosom między jej jędrnymi udami) – że masowałeś wiele kobiet, ale jej plecy są absolutnie fantastyczne i są jakby stworzone dla Twoich dłoni. Czy to działa? Obrażasz mnie tym pytaniem... Jest to tak skutecz­ny komplement, że każda kobieta (o ile nie zapomnisz tych trzech punk­tów) odda Ci się. Czemu to tak działa? Kobiety są istotami, które znacz­nie mocniej niż mężczyźni są predestynowane do oszukiwania się, do udawania, że wszystko jest OK, kiedy wcale tak nie jest. Z tego wynika wielka wiara w horoskopy i wróżby, które z prawdziwym rozwojem duchowym nie mają kompletnie nic wspólnego, bo prawdziwy rozwój osobowości to stawanie oko w oko z prawdą, taką, jaka jest, a nie ubar­wianie jej, tu coś dodać, tam coś odjąć, bo tak jest wygodniej, a później wielki płacz, bo się wszystko okazało jednym wielkim oszustwem.

 

Masz piękne plecy...

Gdy więc w miłej atmosferze, w trakcie przyjemnych bodźców do­starczasz rozluźnionej partnerce sugestię, że Twoje dłonie pasują ide­alnie do jej pleców, to kobieta zaczyna doszukiwać się w tym innej, głębszej informacji. Ponieważ informacja jest komplementem dla niej (piękne plecy), więc musi ją zaakceptować, ponieważ podnosi jej to po­czucie wartości. A ta inna informacja, tak zwane „drugie dno”? Oto ona – jesteście dla siebie stworzeni :) nie musi to być pewność, ale poczucie, że tak jest, że być może tak jest. To oczywiście znacząco ułatwia Ci doprowadzenie do kochania się – ta kobieta tego naprawdę pragnie :) oczywiście, zdaję sobie sprawę, że wiele Pań poczuje się tym, co piszę, urażonych, dokładnie tak samo jak czują się urażone, gdy piszę (tak jak lekarze i specjaliści od tego problemu), że nadwaga jest chorobą. To po prostu działa, i to jak dynamit. Wracając do urazy – faceci mają też swo­je słabe punkty i wiele razy je opisywałem często na swoim przykładzie, więc proszę tylko o jedno – nie oskarżajcie mnie o niechęć wobec ko­biet, bo ja bardzo lubię kobiety. A o całą resztę możecie.

 

 

Gdy już minęło 10, 15 minut masażu (nie więcej (!), gdyż wtedy roz­luźnienie przechodzi w przyjemną senność, a niekiedy stany hipnago­giczne), zacznij delikatnie całować partnerkę w szyję, z boku. Muskaj ją ustami pod uchem, złap delikatnie ustami za płatek ucha, chuchaj na zwilżony olejkiem karczek (potylica). A teraz przykładowy tekst, który zawsze działa (podkreślam – zawsze).

 

M – Marek, C – czytelniczka:

 

 

M – jestem taki nieszczęśliwy i smutny...

C – czemu?! (po takich komplementach i masażu rodzi się więź, kobieta chce Ci pomóc, wysłuchać, pocieszyć, co musisz bezwględnie wykorzystać)

 

M – masować takie piękne ciało jak z żurnala i nie móc nawet pocałować w szyjkę... (jak z żurnala ha, ha – mój osobisty tekst, pro­stacki, ale niezwykle skuteczny)

C – hmmm... no w szyjkę możesz.... ale tylko w szyjkę! (szanuję się! :) )

 

Całujesz w szyjkę i niech ten pocałunek trwa jakiś czas, muskaj ustami, chuchaj, żeby podniecić kobietę (czy wspominałem o świe­żym oddechu?).

 

M – jaka szkoda, że żyję w celibacie...

C – jak to? (słychać zaciekawienie i delikatną, ledwie uchwytną nutkę wściekłości)

 

M – po ostatnim związku postanowiłem, że raczej (raczej! :) ) nie będę sypiał z kobietami dla seksu, tylko z miłości teraz... Boże, jaką masz łabędzią szyję...

 

Niech powalczy

Unikaj teraz tego, co kochają kobiety – rozmawiać godzinami o związ­kach, miłości, przyjaźni między kobietą a mężczyzną. Jak się rozgada, to krew odpłynie jej z obszaru mózgu odpowiedzialnego za kopulację, do obszaru odpowiedzialnego za paplanie bez sensu. Poproś partnerkę o to, czy możesz ją tylko pogłaskać, na przykład po pupie, albo, jeśli widzisz, że jeszcze nie jest gotowa, to zaatakuj romantycznie – pogłaskaj ją po szyi. Potem poproś o jeden, jedyny pocałunek, który chcesz złożyć na jej piersi. Unikaj pocałunków usta – usta, bo na początkowym etapie można tym spłoszyć kobietę, szczególnie gdy jedyna sztuka całowania, jaką znasz, to włożenie języka do gardła kobiety i wściekłe trzepotanie językiem migdałków partnerki. Pamiętaj też, że początkowe pieszczoty mają ją przekonać, co podkreślasz, że nie chcesz seksu. Jak oczywiście Ty nie chcesz, to kobieta będzie chciała, bo ją to zaciekawi, zafascynuje i poczuje chęć udowodnienia sobie, że może Cię zdobyć, bo przecież wi­dzi, że się Tobie bardzo podoba, a hamują Cię jedynie skrupuły intelek­tualnej natury, a nie jej brak atrakcyjności. Niech kobieta powalczy, one to kochają, zmieniać, naprawiać (gra ego), więc stwórz jej warunki do prawie pewnej wygranej. Gdy już się podnieci tym całym dotykaniem, zacznijcie się już bez słów pieścić, dotykać, kąsać i całować. Niech wa­sze ciała złączą się w wężowym, rozkosznym splocie, a Twoje dłonie niech nie uczynią samotnym żadnego skrawka jej ciała.

 

 

I teraz zbliża się Ta chwila. Wiem, że bardzo pragniesz zaznać in­tymnej bliskości ze swoją kobietą, wejść w nią, ale musisz powstrzy­mać się. Cała sztuka miłości polega na wstrzymywaniu się, hamo­waniu oraz kierowaniu pragnieniem uszczęśliwienia kochanki. Wtedy będziesz nie tylko doskonałym kochankiem, ale też i prawdziwym mężczyzną. Jesteś mistrzem i Twoim celem jest sprawienie, by Twoja kochanka doznała oświecenia i spełnienia w Twoich ramionach – oto jedynie słuszna motywacja, a nie żarłoczny skok na kobietę i półmi­nutowa szaleńcza kopulacja, po której zadowolony (po obejrzeniu kil­ku niemieckich porno uważasz się za boga seksu, zmartwychwstałego Amora) zasypiasz, wesoło pochrapując przez wąsy à la Józef Stalin, a Twoja kobieta płacze i czuje się jak plastikowa lalka do dmuchania.

 

Złap za włosy...

Gdy kobieta będzie mocno podniecona, zacznij ukazywać swą domi­nacyjną naturę i wydobądź z kobiety jej nieuświadomione, archetypowe pokłady miłosnej uległości. Powoli, na spokojnie, delikatnie, niech każ­da pieszczota i dotyk ukazuje Twoją władzę, a kobiety uległość. Zacznij od lekkiego ciągnięcia za włosy – wiem, brzmi strasznie. Ale ciągnięcie za włosy teraz, a w czasie, gdy krew składa się w 98 proc. z feromo­nów, to dwie całkiem różne rzeczy. Spodoba się – zobaczysz. I tak po­winieneś właśnie zrobić z pierwszym kochaniem się, nauczyć kobietę przyjemności z trzymania jej za włosy w trakcie miłości, co jest dla niej bardzo przyjemne (ale tylko w trakcie miłości!).

Rozkazuj i decyduj

Powtórz to w drugim i trzecim kochaniu się. W czwartym za­cznij wydawać polecenia. Najpierw delikatnie, potem coraz bardziej nieznoszącym sprzeciwu tonem. To też się spodoba, o ile będziesz stopniowo zwiększał bodziec i zawsze go stosował po długiej grze wstępnej, a nie na samym początku wrzeszczał, że chcesz obiadku – dostaniesz, co najwyżej, patelnią po głowie, i 10 dni milczenia.

W następnych seksspotkaniach zacznij używać w trakcie miłości wy­uzdanych słów, takich jak dziwka czy suka. W kolejnych – delikatne po­liczki, klapsy w pupę – mocne. Gryzienie w plecy, szczególnie w karczek, gdy kobieta klęczy z wypiętą pupą do Ciebie, co jest pozycją wybitnie uległą. Z czasem złapanie za włosy, mocne ugryzienie w plecy przy dło­ni, która pieszczotliwie smakuje ciało Twojej partnerki sprawi, że będzie miała orgazm bez penetracji. Cała siła ludzkiej seksualności tkwi w psy­chice. Gdy takie zabawy spodobają wam się obojgu, złapiesz za włosy partnerkę, każesz (nie poprosisz – rozkażesz) jej uklęknąć i wziąć w usta penisa. W trakcie możesz złapać ją za uszy, włosy, głaskać, nazywać ją dziwką, suczką, policzkować delikatnie, jeśli chcesz. Zadbaj o to, by ko­bieta wypiła do ostatniej kropelki całe Twoje nasienie, co będzie satysfak­cjonującym zwieńczeniem Twoich edukacyjnych wysiłków.

Ścieżka wyzwolenia

Obawiam się, że po sesjach odkrywania prawdziwej natury kobie­ty, którą Ci zalecam, nawet jeśli Ty nie będziesz chciał seksu oralnego, to podniecona kobieta sama się tam dostanie. Mistrz wskazuje kobie­cie drogę do spełnienia i delikatnie, z miłością prowadzi ku wyzwole­niu, które wiedzie przez wyuzdaną ścieżkę perwersji i uległości.

To, co opisałem, to oczywiście procedura postępowania z kobietą, do której się coś czuje, której chce się coś od siebie dać, sprawić, by była szczęśliwa. Gdy jest to kobieta „na jeden raz” (nie polecam tego osobiście), złap ją po prostu za włosy na pierwszej randce i każ jej to zrobić, i jeśli nie dostaniesz w twarz (należy Ci się), będziesz miał seks oralny z kobietą, której nie ukazałeś piękna mistycznej uległości, ale ją zeszmaciłeś. Gdy ta kobieta lubi być zeszmacona (nie uległa – zeszmacona), współczuję Ci. Myślisz, że rodzina, którą stworzysz z taką kobietą, będzie szczęśliwa? Nie sądzę. Gdy kochasz kobietę, chcesz, by się jej podobało to, co Tobie. Gdy ją zmusisz do czegoś, czego nie lubi, owszem, zrobi to być może, ale dlatego, że ma jakiś w tym interes. Może chce Ci dać przyjemność, bo Cię kocha, może chce, żebyś jej kupował prezenty, zrobił dziecko, chce u Ciebie za­mieszkać, by oszczędzić na wynajmie, czy też chce mieć faceta, bo koleżanki już mają, a ona nie – ale zawsze kiedy straci motywację i uzyska to, czego pragnie, przestanie Ci to robić i okaże nienawiść, że musiała się upodlić dla Ciebie. Sztuką jest więc przekonać kobietę tak, by kochała to, co Ty kochasz, i wspólnie z Tobą dążyła ku światłu.

 

--------------


Zachęcam do ściągnięcia mojej książki "Co z tymi kobietami?" jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fapage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK Strona jest bez reklam tylko dzięki wam.


Czytany 6506 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 28 kwiecień 2014 21:03
Marek

Zbyt piękny by płacić...

Komentarze   

 
0 # KrzysiekS 2013-04-26 09:38
Doskonały artykół!!!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
asd